• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Jak zrobić zakupy raz w tygodniu

  • 30.08.09, 21:42
    Może pytanie banalne,ale nie mogę sobie zorganizować zakupów.Otóż
    prawie codziennie muszę być w sklepie i robić zakupy.Nie umiem tak
    kupować na tydzień naprzód.Jednak bardzo bym się chciała nauczyć,bo
    to jest wnerwiające jak otwieram lodówkę,a tam akurat mleka
    zabrakło,czy masła,albo nie ma galaretki,budyniu czy mąki.Zwykle
    przed pójściem na zakupy przeglądam lodówkę,ale czasem wyskakują
    takie sytuacje,że nagle się coś skończyło.Może kupować wszystkiego
    po kilka sztuk?Zwykle kupuję tyle ile jestem w stanie
    zjeść,zużyć.Bardzo proszę osoby robiące zakupy raz w tygodniu,o
    instrukcje jak to u Was wygląda.
    Edytor zaawansowany
    • 30.08.09, 22:21
      Spróbuj z listą -ja mam taką na parapecie w kuchni, jak coś się kończy (nie już
      skończyło) to zapisuję na niej, że trzeba kupić, przy najbliższej wyprawie do
      sklepu jest uzupełniany brak wymienionych na liście pozycji smile Jeśli chodzi o
      mleko, mąkę, cukier, pomidory w puszce winkczy makarony to takich rzeczy mam
      zawsze zapas... kiedy np. zostają 2 puszki w spiżarni (mam ten komfort, że
      takową posiadam ;p) to też dopisuję do listy i wiem, że trzeba uzupełnić.
      Zakupy robię średnio raz na 2 tyg. w supermarkecie... w okolicach domu niestety
      same małe, drogie sklepiki uncertain tylko wędlinę, ser i pieczywo w tygodniu dokupuję
      w drodze do domu.
      U mnie się sprawdza rewelacyjnie. Do tej samej listy dopisuję środki czystości,
      baterie, w sumie wszystko co jest na wykończeniu ;p
      Łatwiej robić ją na bieżąco, niż tuż przed wyjściem na zakupy zastanawiać się,
      czego nam w domu brakuje smile
      • 31.08.09, 08:04
        Ja mam listę na lodówce i jak widzę, że coś się kończy lub skończyło to wpisuję
        tam ja lub mąż. Nie robię większych zapasów, bo niedawno walczyłam z molami i
        sporo rzeczy poszło do pieca. Staram się mieć zawsze dodatkowy makaron i sos
        pomidorowy. Metoda funkcjonuje bardzo dobrze. Baaaaaaaaaaardzo rzadko idę po coś
        do sklepiku pod domem.
        --
        www.babskimokiem.pl
        • 31.08.09, 08:42
          Ode mnie możesz się dowiedzieć, jak robić zakupy raz w miesiącu. Mam
          wiele pracy zawodowej a staram się prowadzić dom (posiłki, pranie
          etc) samodzielnie. Nie mam czasu na bieganie po sklepach, ani na
          sytuację taką, że czegoś brakuje choć jest potrzebne. Zatem raz w
          miesiącu siadam przed komupterem i - po sprawdzeniu co mam w domu -
          zamawiam przez internet wszystko to, co spokojnie może postać przez
          miesiąć : od środków toaletowych i karm dla zwierząt po zgrzewki
          wody, soków , mąki, makaronów, puieczywa chrupkiego, wszystkie te
          groszki w puszkach, przeciery pomidorowe, mrożonki itp .. a także
          nabiał UHT o trwałości przedłużonej oraz mięso, które porcjuję i
          zamrażam. Łącznie zajmuje mi to 2 godziny raz na miesiąc - bezcenna
          oszczędność czasu. POtem wystarczy mi tylko zieleniak dla świeżych
          jarzyn i owoców oraz - czasami - świeże pieczywo. W najbardziej
          awaryjnych sytuacjach jestem zabezpieczona. A poza tym lubię mieć
          zapasy w domu, może to poozstałość po czasach niedoborów, które
          ciągle boleśnie pamiętam.
          • 06.09.09, 07:20
            Dziękuję Wszystkim za pomoc.Postaram się robić listę,jak
            polecałyście.Zakupy przez internet niestety nie wchodzą w grę,bo
            mieszkam w niedużym mieście między Toruniem a Bydgoszczą i żaden ze
            sklepów internetowych nie ma w opcji obsługi tego obszaru
            (przynajmniej ja nie znalazłam).
            • 15.10.09, 09:06
              juz niedlugo bedziesz miala ten komfort zamawiania przez internet.
              powstaje wlasnie nowy internetowy sklep "Spiżarenka", bedzie tam
              wszystko czego potrzebujesz na co dzien. na razie jeszcze znajomy
              dogrywa rozne szczegoly ale juz niedlugo. i na dowoz bardzo szybko
              bedzie
              --
              Moja Kruszynka
              ubrankadzieciece.szipszop.pl/tickers/2935.gif[/img]
              • 15.10.09, 11:22
                Ja mam taka teorie ze robienie zakupow raz na tydzien jest po prostu dla
                niektorych praktycznie niemozliwe smile Lubie gotowac nowe dania a do takowych
                zazwyczaj potrzebne jest cos, czego na codzien w domu nie ma. W zwiazku z tym
                regularne wizyty w sklepie sa norma smile
                • 15.10.09, 22:29
                  Ja robię większe zakupy w sobotę i wtedy kupuję dżemy, płatki, mrożonki, makarony, soki, proszki itp, a świeże owoce/warzywa na 3 dni. Te trwałe zawsze w większych ilościach. Zazwyczaj wchodzi wtedy w rachubę tańszy sklep. Mam szafkę na zapasy a piwnicę na soki i wodę. W tygodniu dokupuję fanaberie - coś na co mamy ochotę, ale absolutnie tego nie potrzebujemy no i świeże mięso, chleb i nabiał (mleko tylko świeże, bo UHT jest bezwartościowe) i no i owoce/warzywa na kolejne dni do soboty. Tu nie ma mowy o dyskontach czy supermarketach. Tam po prostu nie maja pięknych owoców, dobrych serów, ślicznego mięska czy nie pakowanej w folie wędliny. Praca pracą, ale świeżutki chleb i świeże owoce to dla mnie konieczność. Fasolka szparagowa może być z mrożonki,ale chrupka sałata z oliwką nie smakuje jak ma za sobą tydzień w lodówce. Pizza z zamrażalki to wyjście absolutnie awaryjne i nie wchodzi dla mnie w rachubę częściej niż raz w miesiącu. Ja więc nie dam rady zrobić zakupów raz w tygodniu, a tym bardziej raz w miesiącu, ale rzeczywiście zgadzam się, że zapasy w domu to koniecznośc. Trzeba tylko zrobić sobie zestaw rzeczy,które są używane bardzo często i mieć ich kilka. No i mieć żelazny zestaw na nieprzewidzianych gości (tego nie powinno byc dużo, bo zawsze jest ryzyko, że zapomnimy, że to mamy, albo goście się pojawią z ekwipunkiem), dlatego najlepiej wziąć rzeczy o może nie rewelacyjnych wartościach odżywczych ale rekordowo długiej dacie przydatności. No i jest cała góra rzeczy, które trzeba kupować świeże - ja planuję w miarę dokładnie na jakieś 3 dni - obiady, desery, owoce do szkoły i pracy itp.
          • 06.09.09, 15:50
            a jaki sklep polecasz do netowych zakupów?
            • 11.10.09, 20:46
              w Warszawie polecam a.pl
              kupowałam nawet warzywa, super
    • 06.09.09, 21:08
      poza tym co inni piszą tzn żeby zapisywać od razu jeśli cos się
      skończy to jeszcze polecam robienie tygodniowego menu i wtedy od
      razu robię listę produktów potrzebnych do tegoż menu + te produkty
      które się skonczyły/kończą a w domu muszą byc zawsze i z taka kartką
      robie zakupy. No i trzeba miec świadomość ile czego potrzeba żeby
      nagle w środku tygodnia nie zabrakło, mozna sie nauczyc.
      • 07.09.09, 12:37
        Przy czym nie trzeba konkretnie planować, że w piątek będą mielone, tylko np.
        mieć wymyślonych pięć obiadów i zestaw awaryjny (typu ryż, słoik sosu i mięso w
        zamrażalniku).
        Warto wyłonić liste produktów, które ma się na zapas - u nas zwykle leży
        zapasowa kostka masła, zapasowe pudełko mleka, torebka cukru.
        • 16.10.09, 10:16
          Robie dokladnie tak jak wy - czyli w czwartek/piatek zastanawiamy sie z mezem co
          bedziemy jesc przez caly tydzien (w weekend jakies ciekawsze dania, w tygodniu
          cos prostego), a potem robimy liste i w piatek wieczorem jedziemy na zakupy.
          Bardzo zadko zdarza sie, ze czegos zapomnimy.

          A poza tym tez mamy zawsze jakies "awaryjne" danie, typu makaron i pesto albo
          jakas mrozonke.


          --
          Make love, not war smile
    • 06.10.09, 13:09
      a ja się nauczyłam od jakiegoś czasu bardziej ułatwiać sobie zycie i robić
      zakupy albo przez internet albo za pomocą smsa. Jest wtedy szybciej, prościej i
      dostawę mam prosto do domu, przez co nie tracę wcale czasu. A w domu na
      spokojnie robię listę produktów, a potem zamawiam. I kupuję to co mi jest
      potrzebne a jednocześnie w domu wtedy mi nic nie brakuje. Wygodna opcja.. I
      wcale nie jest droższa niż codzienne zakupy w zwykłym delikatesie. Tak robię też
      z artykułami spożywczymi. A takie rzeczy jak książki czy kosmetyki ostatnio
      zaczęłam nawet zamawiać smsem z różnych czasopism - nie wiem czy słyszeliście,
      taka nowa usługa OneStep.
      Tak więc polecam Panie Domu takie zakupy.. wink
      • 06.10.09, 13:27
        urszu.lka napisała:
        > I wcale nie jest droższa niż codzienne zakupy w zwykłym delikatesie.

        Ale niestety sporo droższa niż zakupy w markecie uncertain

        • 06.10.09, 14:20
          tak, ale tylko w wiekszych miastach
          u mnie nie ma internetowego sklepu spozywczego
          --
          Witaj moje Słonko
          Stefanek
          73/93 jeszcze przed migracją->szukam 65FF/G?
    • 06.10.09, 14:28
      U nas jest tak:
      - na lodówce notatnik, w którym zapisujemy co trzeba kupić ( co się kończy, czego nie ma a przydało by się itp)
      - takie rzeczy jak mleko, makaron, cukier, mąka zawsze mam w zapasie. Mleka kupuję zgrzewkę, cukier w opakowaniu 5 kg ( stoją w szafce na balkonie, jest zabudowany więc nie przeszkadza)
      - jak jestem w sklepie to zawsze kupię dodatkową porcję mięsa a potem podpisane do zamrażalnika
      - jak gotuję, to staram się zrobić więcej i też zamrażam podzielone na porcje
      - w zamrażalniku mam też pieczywo pokrojone na kromki. Wyjmuję tyle ile potrzeba, rozmraża się bardzo szybko (w mikrofalówce ok 1,5 min, samo ok 15 min)

      I tyle.


      --
      http://kwiatypolski.ovh.org/gify/d1.gif
    • 06.10.09, 14:35
      Ja robię zakupy raz na 2 tygodnie w supermarkecie - z listą rzeczy
      "niecodziennych", czyli takich, których nie kupuję zawsze (jak mi się płyn do
      kuchenki skończy, czy coś innego), oczywiście są rzeczy, które kupuję zawsze
      (wędlina, ser, mrożonki itp). Wędlinę kupuję krojoną, kilka rodzajów po ok. 30
      dag, potem mrożę, więc nic się nie psuje. Mąkę, cukier, papier toaletowy, soki i
      wodę kupuję w półhurtowniach (Makro, Selgros). Z reguły mam w domu takie
      najpotrzebniejsze rzeczy, a jak czegoś nie mam, to... zapisuję na listę, jak np.
      brakuje mi drożdży to wstrzymuję się z pieczeniem ciasta drożdżowego do
      następnych zakupów, nie lecę do najbliższego sklepu po paczkę.
      • 06.10.09, 16:23
        No i jeszcze kwestia planowania i zastępowania rzeczy innymi, albo raczej zmiany
        planów. Jeśli np. okazuje się, że nie mam w domu ziemniaków, to nie lecę do
        sklepu, tylko zapisuję ziemniaki na listę a do czasu najbliższych zakupów robię
        obiady "bezziemniakowe" - z kaszą, ryżem, makaronem, naleśniki, racuchy itp.
        Czyli jakby nie realizowanie zachcianek a korzystanie z tego, co jest w domu. No
        i to planowanie - tak mniej więcej planuję sobie co będziemy jadać na obiad (bo
        śniadania i kolacje zawsze jakoś wychodzą) - czy np. mam ochotę na rybę, na
        grilla, na kurczaka, a może na jarskie - i "pod to" kupuję. A jak juz nastaje w
        domu czarna godzina i nie ma nic w lodówce czy spiżarni, to zamawiamy
        chińszczyznę albo pizzę big_grin
        • 07.10.09, 12:31
          Tylko pytanie jak planować te obiady ... sad U mnie jest tak że bardzo często ja
          się nagotuję a na następny dzień i ja i mój mąż siedzimy w pracy do wieczora i
          "jemy na mieście" Nie do przewidzenia sad Poza tym co zrobić jak ma się małą
          lodówkę, brak spiżarni no i w ogóle kawalerkę gdzie nie ma na nic miejsca ... sad

          Podobno umiejętność planowania obiadów i zakupów przychodzi z czasem.. smile
          • 07.10.09, 13:02
            Szczegolnie w malym mieszkaniu bez spiżarni i przy
            duzym "zapracowaniu" planowanie jest konieczne. To nie jest jakaś
            magiczna wiedza ktora przychodzi z czasem i doswiadczeniem, tylko
            zwykle zadanie do wykonania. Siadasz z olowkiem w reku raz w
            tygodniu i wymyslasz menu obiadowo-kolacyjne na caly tydzien,
            spisujesz ile i jakich produktow ci potrzeba i co mozesz ugotowac w
            wolny dzien i pochowac do zamrazalnika. Do listy dopisujesz, to
            czego brakuje w żelaznych zapasach i co potrzeba na sniadania i po
            klopocie. Kiedys robila to gosposia i przynosila pani do
            zaaprobowania menu, teraz kazda robi to sama, albo korzysta ze
            sklepikow pod domem. Ciut drozej, ale mniej sie marnuje.
          • 07.10.09, 15:09
            Wniosek: nie gotować "na zapas" rzeczy, które wytrzymają tylko jeden dzień i nie
            można ich zabrać do pracy.
    • 09.10.09, 22:01
      Zapisywać zapisywać.
      • 10.10.09, 21:34
        Ja też lubię mieć zapas wszystkiego i robię zakupy raz w miesiącu -
        wszytsko to kwestia organizacji. Tak jak pisały dziewczyny- trzeba
        pomyśleć nad menu i potem zrobić listę zakupów. Z przechowywaniem
        też nie ma większego problemu -kupuje to co się skończyło. Mój mąż
        zawsze mówi - przeciąg w lodówce, czas na zakupysmile

        --
        ☺☼☺ Nasza Juleczka ☺☼☺
    • 11.10.09, 08:50
      mam stałą bazę obiadów które nam smakuję więc w domu muszą być
      zawsze składniki do ich przygotowania (zakupy robi mąż raz na
      tydzień z listą) np. gałka muszkatałowa, zioła, pomidory w puszkach,
      parmezan, galaretka, budyń, mięso mielone, kurczaki itp.
      co do nowych dań które mi wpadną w oko w necie i chcę wypróbować a
      nie mam np. makaron w gwiazdki to wracając z pracy dokupuję a jeśli
      nie ma w sklepie to czekam na dzień zakupowy w markecie i po sprawie.

      chemię kupuję raz na miesiąc - tuż przed sprawdzam co może się
      skończyć

      nie wyskakuję z domu do sklepiku bo czegoś mi zabrakło
    • 11.10.09, 21:44
      Ja mam pytanie pokrewne: jak robić tygodniowe zakupy, które pozwalają oszczędzać
      czas i pieniądze, jeśli nie ma się samochodu?

      Po remoncie mam dużą kuchnię i mnóstwo miejsca w lodówce, ale nadal nie widzę
      możliwości przynoszenia ze sklepu czegoś więcej niż na obiad na bieżąco,
      maksimum na dwa dni. Nawet jeśli narzeczonego wyciągnę (on nie znosi zakupów,
      najchętniej w ogóle by nie wydawał pieniędzy), to i tak każde z nas ma po dwie ręce.

      Widzę w tej sytuacji tylko trzy opcje:
      - robić większe zakupy, kiedy są u nas rodzice z samochodem (robimy tak odkąd
      mieszkamy razem, ale rodzice przyjeżdżają nieregularnie)
      - robić zakupy przez Internet (drogo)
      - chodzić do sklepu raz w tygodniu z dużym plecakiem (nie mamy takowego, więc to
      byłby kolejny wydatek)
      --
      PRAWIE nie używam emotikonek. Dlaczego? Bo jestem egzaltowana.
      • 11.10.09, 23:21
        majself,
        a daleko masz do supermarketu? Moze po prostu wracaj z zakupow
        taksowka.

        --
        www.etvoici.bloog.pl/
        photomar.over-blog.com/
        www.tierralatina.pl/
        Ludzka glupota jest jedyna rzecza oddajaca idee nieskonczonosci.
        [Ernest Renan]
        • 12.10.09, 08:17
          Żyję w trójkącie wyznaczonym przez Lidla (po drugiej stronie ulicy), Kaufland
          (10 minut pieszo) i Tesco (20 minut pieszo).

          Masz dobry pomysł, faktycznie to by było skuteczne, nie pomyślałam o tym smile
          --
          Dla mnie wielokropek nie oznacza ironii.
          • 12.10.09, 17:25
            Ale dobrze skalkuluj sobie ceny. Bo mówisz, że przez internet za
            drogo. Ja mam taką koleżankę, która mieszka na drugim końcu Krakowa.
            Czesto przyjeżdża do nas na zakupy, bo jest taniej, a potem wraca
            taksówką. Jak przliczyłam te jej zakupy i jazdy taskówką, to taniej
            i szybciej kupi w sklepie osiedlowym.
            • 12.10.09, 19:38
              Myślę, że nie więcej niż 10 zł za taksówkę z Tesco zapłacę, pod warunkiem, że w
              tygodniu smile

              Przez Internet ceny są mniej więcej takie, jak w sklepie osiedlowym.
              --
              Dla mnie wielokropek nie oznacza ironii.
      • 12.10.09, 08:04
        Przepraszam Cię Majself za radę trochę ot, ale zmień narzeczonego
        jak najszybciej. Facet który ze spokojem patrzy jak dygasz z siatami
        dzień w dzień i jeszcze jest sknerą, nie zasługuje na porządną
        kobietę. Poza tym jest szansa, że następny narzeczony będzie miał
        samochód albo będzie nosił siatki, a w tzw. międzyczasie dla
        jednej "damskiej" osoby "nosi się" ze sklepu +/- 1/3 tego co dla
        pary.
        • 12.10.09, 08:21
          joanna-olga napisała:

          > Przepraszam Cię Majself za radę trochę ot, ale zmień narzeczonego
          > jak najszybciej. Facet który ze spokojem patrzy jak dygasz z siatami
          > dzień w dzień i jeszcze jest sknerą, nie zasługuje na porządną
          > kobietę. Poza tym jest szansa, że następny narzeczony będzie miał
          > samochód albo będzie nosił siatki, a w tzw. międzyczasie dla
          > jednej "damskiej" osoby "nosi się" ze sklepu +/- 1/3 tego co dla
          > pary.

          Primo, jesteśmy razem od ośmiu lat i nie zamierzam zmieniać tego stanu rzeczy.
          Secundo, nie patrzy ze spokojem, ja robię niewielkie zakupy codziennie i to jest
          jedna siatka (pieczywo, ser, warzywa, owoce) - na dwie osoby dużo tego nie jest.
          Ciężkie rzeczy nosi on, jak go zmuszę albo (to lepiej) napiszę mu smsa, żeby
          kupił, jak będzie wracał do domu. Wtedy nie marudzi smile Tertio, jesteśmy
          studentami i nie mamy samochodu z wyboru, nie z konieczności. Wszędzie jeździmy
          rowerem albo komunikacją miejską. Quarto, jeśli się z nim rozstanę, to wrócę do
          rodziców i problem zakupów całkiem zniknie - mieszkanie jest jego.
          --
          Czwarta
          setka wśród WDPD!
          • 15.10.09, 17:32
            Majself, a może sakwy na rowery? Z doświadczenia wiem, że na 2
            rowery z sakwami na bagażnikach zakupy tygodniowe wchodzą.
        • 15.10.09, 11:05
          tam jest, ze on nie ZNOSI zakupow, a nie, ze ich nie NOSI.

          --
          I am virgin, I'm a whore. Giving nothing. The taker. The maker of war. I'll
          smash your face in, but with a smile. All together, You'll never be stronger
          than me.
      • 15.10.09, 16:57
        Zamiast dużego plecaka rozważ opcję mały plecak + torba na zakupy na
        kółkach. W duży plecak mieści się dużo rzeczy, ale też zwykle to
        sporo waży.
        • 15.10.09, 16:59
          No i drugi taki zestaw dla narzeczonego. W końcu chyba też z tych
          wiktuałów korzysta.
    • 15.10.09, 10:21
      A ja mam problem z warzywami. Dobre warzywa trzeba kupować na targu, gdzie
      ciężko zaparkować, jest krótko czynny itp.
      I najchętniej kupowałabym raz na tydzień czy dwa. Ale co zrobię zapasy, to
      zawsze coś mi się zepsuje sad
      --
      Magdalaena
      • 15.10.09, 10:33
        w hipermarkecie mozna co tydzień robić "duże zakupy" typu chemia,
        napoje, trwała żywność, przyp[rawy,ketchupy/musztardy, mięso do
        zamrożenia itp...oczywiście warto mieć na lodówce listę do
        wpisywania takich artykółow, które trzeba uzupełnić przy
        najbliższych "dużych zakupach"

        jednak w tygodniu i tak trzeba kupować rzeczy typu pieczywo,
        wedlina, drobny nabiał, wędliny, warzywa/owoce...

        w zakupy internetowe świeżych artykułów nie wierze, bo po pierwsze
        drożej, po drugie nie wszyscy mają internet, nie zawsze towar z
        dostawy jest tak atrakcyjny jak na zdjęciu w sieci...
        • 15.10.09, 10:50
          papalaya napisała:

          >> jednak w tygodniu i tak trzeba kupować rzeczy typu pieczywo,
          > wedlina, drobny nabiał, wędliny, warzywa/owoce...
          >
          Wędlinę, pieczywo tez można mrozić, nie trzeba kupować codziennie. "Drobny
          nabiał ma zwykle wystarczająco długi okres ważności, że spokojnie raz na 2
          tygodnie można kupić. A jak się ma dużą lodówkę, można przechowywać również
          warzywa i owoce.
          • 15.10.09, 13:12
            budzik11 napisała:

            > papalaya napisała:
            >
            > >> jednak w tygodniu i tak trzeba kupować rzeczy typu pieczywo,
            > > wedlina, drobny nabiał, wędliny, warzywa/owoce...
            > >
            > Wędlinę, pieczywo tez można mrozić, nie trzeba kupować
            codziennie. "Drobny
            > nabiał ma zwykle wystarczająco długi okres ważności, że spokojnie
            raz na 2
            > tygodnie można kupić. A jak się ma dużą lodówkę, można
            przechowywać również
            > warzywa i owoce.

            jak się ma drewniane podniebienie, to pewnie, że można mrozić...

            i spróbuj przechowywać w lodówce banany...


            --
            "Prawdopodobnie będziemy mieli do czynienia z Rosją bardziej
            imperialną w swoim sąsiedztwie, niż była za Jelcyna. Ale nie
            postrzegam jej jako mocarstwa stanowiącego wyzwanie dla
            cywilizowanego świata, bo jest za słaba."
            Fareed Zakaria
            • 16.10.09, 09:48
              des4 napisał:

              > budzik11 napisała:
              >
              > > papalaya napisała:
              > >
              > > >> jednak w tygodniu i tak trzeba kupować rzeczy typu pieczywo,
              > > > wedlina, drobny nabiał, wędliny, warzywa/owoce...
              > > >
              > > Wędlinę, pieczywo tez można mrozić, nie trzeba kupować
              > codziennie. "Drobny
              > > nabiał ma zwykle wystarczająco długi okres ważności, że
              spokojnie
              > raz na 2
              > > tygodnie można kupić. A jak się ma dużą lodówkę, można
              > przechowywać również
              > > warzywa i owoce.
              >
              > jak się ma drewniane podniebienie, to pewnie, że można mrozić...
              >
              > i spróbuj przechowywać w lodówce banany...
              >
              >
              banany mozna przechowywac pod warunkiem ze nie kupisz akurat tych
              najbardziej dojrzałych i nie bedziesz ich trzymac razem z jabłkami,
              bo wtedy ciemnieją(oczywiscie banany ciemnieją), a trzymanie chleba
              w zamrazalniku czy wedliny no cóz jak najbardziej mozna, ale nie
              sadziłas chyba ze się to je odrazu po wyciagnieciu z tegoz
              zamrazalnika? Bo wtedy to rzeczywiscie musiałabys miec drewniane nie
              tylko podniebienie ale i cała resztesmile) chleb wsadzasz do piecyka i
              jest super swiezy a wedline do mikrofali i tez jest spoko, ale jak
              ktos lubi codziennie latac po 5 plasterkow no to jest jego wybór, ja
              wole kupic wiecej

              --
              Dominika 27.07.2007
              • 16.10.09, 12:59
                Wędliny czy chleba nie trzeba wkładać nawet do mikrofali czy piecyka, wystarczy
                po prostu odpowiednio wcześniej wyjąć z zamrażalnika. Wędlinę na śniadanie
                wyjmuję wieczorem poprzedniego dnia a chleb - kupuję krojony - wyjmuję
                odpowiednią ilość kromek na ok. 15 minut przed jedzeniem.
                Banany przechowywałam w lodówce, nie wiem, w czym jest haczyk, bo ani bananom,
                ani lodówce, ani mnie nic się nie stało wink
          • 15.10.09, 17:45
            Pewnie, niemal wszystko można zamrozić i potem odmrozić. Kwestia jak
            to będzie smakować. Btw mam dużą lodówkę i 2-tygodniowy zapas
            drobnego nabiału + adekwatny zapas warzyw i owoców + jakieś garnki z
            obiadem na 2 dni (wszystko liczone dla 4 osób) raczej się w niej nie
            zmieszczą. Nie mówiąc o tym, że nie wszystkie owoce da się
            przechowywać przez tydzień. Wydaje mi się więc, że drobne codzienne *
            (ewentualnie raz na 2 dni) zakupy typu chleb, wędlina i czasem owoce
            są jednak konieczne.
    • 15.10.09, 11:37
      siadasz robisz dokładny spis. rzeczy trwałe (mąka, ryż, kawa itepe) kupujesz w
      duzych ilościach, na zapas. zamawiasz przez internet.
      dokupujesz pieczywo, wędliny, sery.
      --
    • 15.10.09, 12:30
      A po co kupować raz w tygodniu? Ja tam wolę codziennie, bo raz,że się
      ruszę z domu a to i spacer dla zdrowia-dwa,że starcza mi malutka
      lodówka(oszczędność prądu i miejsca w kuchni).
      --
      Lepiej zadbać o wspólny żywopłot niż sr.ać sobie nawzajem do ogródków przez drut kolczasty. (c)mackozer
    • 15.10.09, 12:37
      liste robie przez caly tydzien jaka wisi na magnesiku na lodowce. Zakupy robie w
      necie i mi przywoza, a to dlatego ze szkoda czasu mi na lazenie po sklepie i
      szkoda mi kregoslupa na dzwiganie tego do samochodu i z samochodu. Chleb mam
      codziennie swiezy pieke sama.
      • 15.10.09, 13:15
        chemię, czy trwałą spożywkę mozna spokojnie kupować raz w tygodniu...

        wędliny, owoce, chleb, sery bez problemu mozna kupić codziennie w
        osiedlowym sklepie...to nie czasy kiedy w każdym domu stała
        zamrażarka a w niej pól świniaka...
        --
        "Prawdopodobnie będziemy mieli do czynienia z Rosją bardziej
        imperialną w swoim sąsiedztwie, niż była za Jelcyna. Ale nie
        postrzegam jej jako mocarstwa stanowiącego wyzwanie dla
        cywilizowanego świata, bo jest za słaba."
        Fareed Zakaria
        • 15.10.09, 13:40
          des4:
          ...to nie czasy kiedy w każdym domu stała
          > zamrażarka a w niej pól świniaka...

          Za to czasy, kiedy tempo życia, pogodzenie wielu obowiązków i zwykłe
          zmęczenie zmuszają do szukania właśnie takich rozwiązań, a
          zamrażarkę polecam bardzo, jednak w mojej nie zalega "pół świniaka"
          tylko wszystko, co pozwala mi szybko przygotować różne dania dla
          całej rodziny bez konieczności codziennego stania przy garach jak
          również bez konieczności codziennych (jakże pożytecznych dla zdrowia
          zapewne) sparcerków do sklepu i wracania z pełnymi siatami w rękach.
          Jasna sprawa, że inaczej na konieczność codziennych zakupów patrzy
          pracująca i gotująca matka w domu na przedmieściach a inaczej np.
          singiel otoczony osiedlowymi sklepikami. Dlatego m.in. opinie bywają
          tak skrajne.
        • 15.10.09, 13:49
          des4 napisał:

          > chemię, czy trwałą spożywkę mozna spokojnie kupować raz w tygodniu...
          >
          > wędliny, owoce, chleb, sery bez problemu mozna kupić codziennie w
          > osiedlowym sklepie...to nie czasy kiedy w każdym domu stała
          > zamrażarka a w niej pól świniaka...

          Wiesz, masz rację, że można, ale cały wątek jest właśnie o tym, jak tych
          codziennych zakupów uniknąć. Tu nie chodzi o to, że np. czegoś nie ma a rzucą
          raz na jakiś czas - owszem, wszystko jest na półkach i nie po to robi się
          zapasy, bo może w sklepie zabraknąć, ale chodzi o to, żeby nie dygać codziennie
          do osiedlowego sklepiku bo potrzebujemy 3 plasterki wędliny na kanapki czy
          szczypiorek. Chodzi o to, jak sobie ograniczyć tę wątpliwą przyjemność robienia
          zakupów. Nie pisz więc, że bez problemu mozna kupić to, to i tamto w osiedlowym
          sklepiku. Można, ale nie każdy chce codziennie do tego sklepiku zasuwać.
          Zwłaszcza mając np. dwoje małych dzieci, które trzeba za każdym razem targać ze
          sobą.
      • 15.10.09, 13:19
        ja polecam zakupy przez internet... Jest wygodniej i nie ruszasz się sprzed
        kompa. A zakupy możesz zrobić każde, włącznie ze spożywczymi. To co
        zapoczątkowały sklepy operatorów komórkowych rozwija się w dobrym kierunku.
        Jeżeli można przedłużyć umowę telekomunikacyjną przez net to dlaczego nie można
        by było kupić czekoladek i papieru toaletowego?
        • 15.10.09, 13:25
          żadne zakupy przez internet czy z katalogu nie zastapia obmacania
          towaru w sklepie...

          owszem, moge tak kupić colę czy pól litra, ale pomidora czy szynki
          nie mam zamiaru ryzykować...
          --
          "Prawdopodobnie będziemy mieli do czynienia z Rosją bardziej
          imperialną w swoim sąsiedztwie, niż była za Jelcyna. Ale nie
          postrzegam jej jako mocarstwa stanowiącego wyzwanie dla
          cywilizowanego świata, bo jest za słaba."
          Fareed Zakaria
    • 15.10.09, 13:27
      Kilkanaście minut z Excellem plus odrobina inteligencji. pozdrawiam
      • 15.10.09, 13:49
        to zakupów już dzisiaj nie mozna zrobić bez Excela??? kiedyś
        wystarczyła kartka, dlugopis i koszyk...
        • 15.10.09, 20:08
          Ależ właśnie o to chodzi, że można.
          Niestety, sądząc po coraz to nowych, ciekawych wątkach na forum proste rzeczy niektórych ludzi przerastają. Można pomyśleć, że to chodzi o prowadzenie pensjonatu lub restauracji hotelowej, gdzie brak np kisielu w spiżarni urasta do rangi problemu, bo grafik zaplanowany jest z góry na miesiąc wcześniej i grozi wywaleniem kucharki z pracy.
          PS. mnie też wystarcza kartka i długopis.
    • 15.10.09, 13:51
      wg. listy na lodówce smile
    • 15.10.09, 14:29
      Instrukcja robienia zakupów raz w tygodniu:

      1) Zalogować się na www.e-piotripawel.pl/e-zakupy/index.php
      2) Otworzyć poprzednie zakupy
      3) Nacisnąć przycisk "Kopiuj do koszyka"
      4) Przejrzeć, zmodyfikować wedle potrzeb
      5) Określić czas przyjazdu dostawy, zapłacić kartą kredytową PiP (5% rabatu)
      6) Wylogować się ze sklepu

      Czas: 10-15 minut, łącznie z autoryzacją karty

      Pozdrawiam,
      smile
      • 15.10.09, 14:46
        konsultant313 napisał:

        > Czas: 10-15 minut, łącznie z autoryzacją karty
        A potem pewnie trzeba siedzieć trzy dni w domu czekając na kuriera.

        --
        Magdalaena
        • 15.10.09, 14:55
          Nie, bo sama wybierasz czas dostawy.
        • 15.10.09, 14:58
          ja nie wiem jak to jest w Polsce ale w UK wybierasz w necie konkretny dzien i
          przedzial 2-3 godzin kiedy masz byc w domu by odebrac. Niektore firmy tez
          zostawiaja paczki w ogrodzie mi.
          • 15.10.09, 22:53
            do znajomych jeździ chyba 2 albo 3 razy w tyg busik w którym można kupić świeży
            chlebek, makarony, ciastka (suche jak i pączki i kremówki) jakies napoje itp -
            taki mały sklepik na kółkach tongue_out maja ustalone dni i mnij więcej godziny, wszyscy
            są zadowoleni tym bardziej że tam 4 kilometry od najbliższego sklepiku pod
            wieeeelką górę, jak ktoś mieszka w domku gdzieś na wsi może wspólnie z sąsiadami
            zorganizować taką akcje smile
            warto też poszukać na necie sklepów które dowożą towar, też myślałam że w moim
            mieście nie ma takiego i liczyłam na alme - niestety za małe miasto uncertain ale
            dowiedziałam się że jedynka dowozi, z tego co wyczytałam na stronie dowóz jest w
            wyznaczonym terminie i godzinie przez klienta.
    • 16.10.09, 06:00
      W każdą noc z piątku na sobotę mój ulubiony sklep internetowy automatycznie generuje dla mnie zamówienie (na podstawie stworzonego przeze mnie szablonu). Na mojej liście-szablonie umieściłam mnóstwo rzeczy - począwszy od warzyw, nabiału, kończąc na płynie do czyszczenia kuchni. Mleko i marchewka wpadają do zamówienia co tydzień, jajka co 2 tygodnie, ziemniaki co 4 tygodnie itd.

      Przez cały tydzień mogę do mojego zamówienia dorzucać różne rzeczy, albo wyrzucać, co niepotrzebne. Zazwyczaj dorzucam to, co w danym momencie uznam za potrzebne, albo to, co jest w dobrej promocji. Jakieś jogurty, mięso, mrożonki - wybór jest większy niż w okolicznych "zwykłych" sklepach. Przy okazji mogę kupić np. książkę albo zabawkę. W piątek późnym wieczorem robię ostatnie poprawki, jeśli trzeba.

      Gdy wstaję w sobotę rano, przed drzwiami do mojego mieszkania czekają kolorowe plastikowe pudła. Rzeczy potrzebujące chłodzenia są zapakowane w torby termoizolacyjne i obłożone lodem. Mrożonki są w specjalnym styropianowym pudle z suchym lodem. Rozpakowuję moje zakupy, a wszelkie opakowania są odbierane przez kierowcę przy kolejnej dostawie. Wszystko jest świeże i w idealnym stanie. Jeśli jednak z jakiegokolwiek powodu cokolwiek mi się nie podoba, mogę zadzwonić do biura obsługi klienta i dostać zwrot pieniędzy - nikt nie robi problemów, klient ma zawsze rację.

      Aha - dostawa jest za darmo dla stałych klientów lub na zamówienia o wartości powyżej 75, a ceny produktów porównywalne do cen w okolicznych sklepach (niektóre rzeczy są ciut droższe, inne ciut tańsze; na większość produktów dostaję 15% zniżkę za to, że zamawiam je regularnie). Jeśli mam ochotę kupić alkohol, to muszę zmienić typ dostawy z "nie muszę by obecna przy dostawie" na "muszę odebrać moje zakupy od kierowcy osobiście", bo kierowca musi sprawdzić mój dowód tożsamości. Dostawa w mojej obecności to niby nie jest żaden problem, ale wygodniej jest mi, gdy zostawiają mi wszystko i odjeżdżają w siną dal, gdy ja jeszcze smacznie śpię. Mogę też zmieniać dni i godziny dostawy - dostępne opcje to od poniedziałku do niedzieli, od "przed świtem" (czyli przed 6 rano - wtedy trzeba sfinalizować zamówienie przed północą) do "po kolacji", lub w wersji "klient obecny przy dostawie" od 7-8 do 20-21.

      To, co napisałam, może wyglądać trochę jak science-fiction, bo:
      * gdyby w Polsce jakiś dostawca zostawiał komuś zakupy przed drzwiami, to szybko ktoś by je sobie przywłaszczał
      * chyba żaden sklep internetowy w Polce nie dorósł do takich standardów obsługi klienta jak sklep, o którym piszę. Zwroty towaru w polskich sklepach są trudne, albo niemożliwe
      * opłaty za dostawę w polskich spożywczakach internetowych są jakieś kosmiczne (w a.pl to jest jakieś 20 zł - prawda?), a jeśli nie ceny dostawy są dobijające, to ceny produktów.

      Ale kto wie, kto wie, może za kilka lat sytuacja się poprawi...

      Tak to u mnie wygląda. Pracuję na pełny etat, jestem w ciąży i mam małe dziecko. Wciągnęłam się na dobre w zakupy przez internet i nie bardzo wyobrażam sobie, że mogłoby być inaczej.
      • 16.10.09, 09:49
        U mnie zakupy raz w tygodniu z listą się nie sprawdziły.Wolę wyskoczyć co drugi
        dzień na krótko niż spędzić w zatłoczonym markecie sobotnie, czy niedzielne
        przed lub popołudnie.Wracam po tym zwyczajnie zmęczona i zniechęcona, a tu
        jeszcze inne obowiązki czekają.Przy okazji takich zakupów choćby nie wiem jak
        człowiek się starał zawsze kupi coś niepotrzebnego, niekoniecznego.Dużo jedzenia
        się marnowało bez zaplanowania co gotuję w dany dzień, trudno też przewidzieć
        kilka dni wcześniej na co się będzie miało ochotę i jak akurat ułożą się
        obowiązki domowników w danym tygodniu.Nie robię zakupów w stylu 'cała paleta
        jogurtów',czy czekolad, bo wtedy dzieci nie będą jadły nic innego skoro jest to
        w domu trudno mi im zabronić.Robiąc zakupy co drugi dzień czasem robię większe
        kupując produkty, które mam na zapasie( cukier, mąka, tłuszcze, soki), a czasem
        tylko kupuję coś na obiad, jakieś słodycze, owoce, wędlinę, sery.Łatwiej mi
        zaplanować, ogarnąć i nic się nie marnuje, np. kiedy widzę, że jabłka zaczynają
        się psuć lub robią się nieświeże robię placki z jabłkami.Goście raczej nie
        wpadają niezapowiedziani, więc odpada trzymanie 'czegoś na wszelki wypadek'.
    • 16.10.09, 09:41
      ja zanim zrobię zakupy sporządzam liste potrzebnych rzeczy z
      uwzglednieniem wszystkich obiadów tygodniowych, na zapas mozna sobie
      kupic maki, kasze, ryże czy inne makarony, kawy, herbaty no bo to
      wiadomo nie zepsuje sie za pare dni, mięso tez można włożyc do
      zamrażarki, nie ide do supermarketu na żywioł co tam sobie przypomne
      akurat, bo zazwyczaj wtedy kupuje mnostwo niepotrzebnych rzeczy a
      umykaja mojej uwadze rzeczy potrzebne których zapomne kupic, no i
      codzienne latanie do sklepu to nie moja domena, chleb pieczemy sobie
      sami(własciwie to mąż) czasami wyskakuje po jakies bułki jak mamy
      ochote albo jak akurat czegos zapomne jakiejs jednej rzeczy to wtedy
      tak, ale codzienne latanie po 5 plasterkow wedliny, 3 plasterki
      sera, 2 kotlety, 1kg ziemniaków...itp to jest strata czasu, wole
      kupic wedliny 30-40dkg czy tam pół kilo i mam na tydzien, a ser
      kupuje tylko wtedy gdy wiem ze bede uzywac, ser zólty nie moze za
      długo lezec bo sie psuje- oczywiscie z wyjatkiem tych najlepszych
      serów holenderskich typu Old Amsterdam, ten to ci polezy spokojnie
      nawet 2-3 miesiace, ale w Polsce jest za drogi
      --
      Dominika 27.07.2007
    • 16.10.09, 11:22
      wszystko polega na dobrej organizacji,
      moj dom to szesc osob...bez planowania bylby chaos..
      zakupy jedzeniowe rozkaladam na dwie tury - supermarket i targ,
      nie zamrazam chleba pieke wlasny, mimo pozorow nie zajmuje mi to wiele czasu...
      zgadzam sie ze planowanie menu na tydzien pomaga...
      majac 4ke dzieciakow, i pracujac nie wyobrazam sobie innego sposobu,
      nie jest to magia...
      jesli wiesz co chesz zjesc latwiej wiedziec co trzeba kupic,
      jemy duzo swiezych warzyw i owocow, nie uzywam gotowych produktow jakos nie zdazylo mi sie by mi czegos brakowalao
      system dziala juz 10 lat

      co do zakupow w internecie - bo ja wiem, jesli sama sie do sklepu pofatygujesz pewno wypatrzysz dobra oferte, mieso i warzywa tez sama wole wybierac.

      pozdrawiam
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.