Dodaj do ulubionych

Trabant i Mercedes

26.09.09, 19:22
Pan były wicepremier Balcerowicz ostro zderzył się z elitą polskiej
kultury, atakując ich, że puszą się jak zasłużenie artyści ZSRR, oraz
że nie można z trabanta zrobić mercedesa. Wsadził kij w mrowisko twierdzeniem,
że nie może być wyróżnikiem prawdziwej sztuki WYSOKIEJ to, że nikt nie chce
jej oglądać ani kupować. Sprawa oczywiście nie jest taka prosta. Ja uważam, że
prawdziwa sztuka polega m.in. na tym, że autor walczy o to, żeby jego
osobowość, jego "ja"przebiło się do innych. Że tak naprawdę jego dzieło
istnieje w oczach (i duszach) tych, co je odbierają..
Edytor zaawansowany
  • ilnyckyj 27.09.09, 21:46
    Myślę, że Balcerowicz, ktorego skądinąd cenię, nie tylko za wiedzę i klarowność
    argumentów, tym razem pokazał swoj prymitywizm. Kultura - to mechanizm dość
    skomplikowany i jej tworów nie da się sprowadzić do roli towarów konsumpcyjnych,
    które ktoś kupi albo nie.
    Z tym, że mimo tego prymitywizmu nie odcinam się całkiem od jego wypowiedzi, bo
    problem dotarcia do odbiorcy, szczególnie teraz, istnieje i nie da się go tylko
    wytłumaczyć, inwazją skomercjalizowanych produktów globalnej pop-kultury. Trudno
    mi coś więcej, bo znam tylko ten niewielki fragment wypowiedzi B. z GW.
    --
    nonkonformiści
  • basilisque 28.09.09, 21:39
    Cały ten kongres zalatuje mi nadętą koturnowością i w ogóle zniechęca mnie do
    tzw. kultury wysokiej, który ma być takim czymś bardzo nieokreślonym we
    wspaniałym opakowaniu, które nie wiadomo dlaczego mamy podziwiać...
  • trzcinka78 29.09.09, 21:20
    Ja też mam raczej mieszane odczucia po tym co widziałam i czytałam w relacjach z
    Kongresu Kultury. Dużo narcyzmu i mitomanii. Mało samokrytycyzmu i w ogóle
    jakiegoś sensownego krytycyzmu, oprócz narzekań.
  • krol-czy-krolik 03.10.09, 10:09
    Ja się podpisuję pod piosenką Kazika : "Wszyscy artyści to prostytutki"

    DB. Rabbit
  • rieker 15.12.09, 08:07
    Problem w tym, że to nie Balcerowicz, ale sami twórcy robią z siebie
    towary konsumpcyjne. Bo dokładnie to oznacza ich propozycja "niech
    podatnicy wpłaca na media publiczne 2 mld zł, a my postaramy się to
    jakoś wydać". Tymaczasem Balcerowicz słusznie zauważył, ze ludzie
    nie sa idiotami, za jakich ich uważają twórcy i są w stanie wydac
    sporo kasy na produkty wysokiej kultury, pod warunkiem, ze to
    naprawde duża kultura. Wystraczy spojrzeć na frekwencję na
    festiwalach typu Muzyka w starym Krakowie, Vratislavia Cantans itp.,
    gdzie bilety z pewnością nie są tanie. Gdyby twórcy wystąpili z
    propozycją "chcemy zrobic to a to, analizy wskazują, ze będzie to
    kosztowac tyle, podyskutujmy i określmy co z tego jest
    najważniejsze" wtedy byliby OK. Ale oni chcą kasy. Jak chcą kasy to
    niech zaczną sprzedawać swe produkcje. Zimmerman jakoś nie ma z tym
    problemu. STańko też nie zyje z jałmużny państwowej. Gdyby brali
    forse od państwa to pewno graliby piosenki biesiadne i Barkę.
    Państwo zamiast pakować miliony na pseudoartystyczne produkty
    powinno wspierac jedynie wybrane przedsięwzięcia i animowac popyt na
    kulturę, głównie w szkole. Natomiast nieporozumieniem sa media
    publiczne w dzisiejszym kształcie (wyjątek to przede wszystkim
    fantastyczny Program II Polskiego Radia i ewentualnie jeszcze TVP
    Kultura).
  • essor 15.12.09, 20:54
    Nie masz kasy - to siedź w domu i oglądaj za darmo "Kiepskich", albo "Gwiazdy na
    lodzie"... tongue_out
  • rieker 17.12.09, 07:42
    A ile kasy trzeba mieć aby wysłuchać w programie II PR transmisji z
    Bayreuth albo premiery w MET? Z pewnością mniej niż na to by
    obejrzeć Kiepskich. Bilet na Vratislavia Cantans za drogi? A od
    czego sa transmisje radiowe? Tańce z gwiazdami oglądają nie ci,
    których nie stać na wysoką kulturę lecz ci, dla których wysoka
    kultura to martwe pojęcie. Gdyby mieli więcej kasy nie pojechaliby
    do Bayreuth lub Wrocławia lecz do San Remo posłuchac italo disco.
  • ilnyckyj 17.12.09, 13:00
    rieker napisał:

    > A ile kasy trzeba mieć aby wysłuchać w programie II PR transmisji z
    > Bayreuth albo premiery w MET?


    Żeby wysłuchać - nie trzeba kasy (poza wydatkiem na dobry sprzęt). Ale żeby
    utrzymać takie radio - to potrzeba dość sporo (uwaga: bez reklam)!
    nonkonformiści
  • rieker 18.12.09, 07:28
    Sporo? Nie sądzę bym się wiele pomylił gdy stwierdzę, że koszty
    takiego utrzymania nie przewyższają rocznych kosztów produkcji
    jednego serialu lub bardzo misyjnego programu "Gwiazdy tańczą na
    lodzie". Zgadzam się, że na taki program warto dać publiczne
    pieniądze, ale to z pewnością nie więcej niż kilka procent z
    proponowanych przez tzw, artystów 2 mld zł. Jeżeli RMF ma swoją
    stację Classic to najlepszy dowód, ze to nie są wielkie pieniądze.
    To co się kryje w pojęciu "fundusze na media publiczne" to w
    większej części ordynarne naciąganie podatników na udawane produkcje
    za nieudawane wynagrodzenia. Odpowiednik partyjnej synekury. Nie
    widzę powodu, dla którego podatnicy mieliby fundować dostatnie życie
    wywtórcom takich produkcji.
  • krol-czy-krolik 18.12.09, 13:06
    Tak naprawdę to nie wiem ile kosztuje program II, ale wiem, ze jest to tragiczne
    nudziarstwo dla jakichś emerytów-snobów na wymarciu. To nawet nie nisza, to
    jakaś nisza w niszy, katakumba, relikt dawnej epoki. Jako odtrutka na gnioty w
    typie "tańca z rozgwiazdą na lodzie"? Śmiechu warte. smile

    DB. Rabbit
  • rieker 21.12.09, 08:01
    Masz prawo do własnych ocen. Ale wg mnie Twoja ocena wynika raczej z
    faktu, ze sam żyjesz w niszy, swego rodzaju norce, aniżeli ze
    znajomości tego świata i jego róznorodności. Życzę nabrania apetytu
    na złożone smaki smile
  • marguyu 22.12.09, 02:51
    uogolniasz, i to bardzo.
    Podczas naszego osiemnastomiesiecznego pobytu w Polsce sluchalam
    Dwojki z wielka przyjemnoscia choc nie jestem ani stara (jeszcze
    niewink ani nie jestem snobka.
    Wole 10x Dwojke od komercyjnych stacji w ktorych slychac nadetych
    durniow o watpliwym poczuciu humoru, "hamerykanskim" akcencie na
    pierwsza sylabe i ewidentnym braku tzw. kultury generalnej.

    --
    www.etvoici.bloog.pl/
    photomar.over-blog.com/
    No kill: marfish.pl/
    smile Jdu, ne vím kam, ale těším se. wink Luba Skořepová
  • w.ell 22.12.09, 10:20
    Królik, przyznaj się, czy ty w ogóle kiedykolwiek słuchałeś dwójki, czy tak
    trafiłeś na pół sekkundy przypadkowo, szukając swojego ulubionego "umca-umca", ?

    DB. Well
    --
    Trzeba przemalować sufit - pomyślała
  • krol-czy-krolik 24.12.09, 14:16
    Widzę, że moja krytyka spotkała się z druzgocącą krytyką. Przyjmuję w poczuciu
    skruchy. I wyrozumiałej życzliwości w duchu pojednania.

    Przede wszystkim gdy się okazało że kopnąłem leżącego (program II). Proszę
    Niebiosa i was moi Bliźni - o wybaczenie! Przy okazji sam też wybaczam swoim
    winowajcom.

    DB. Rabbit
  • krol-czy-krolik 30.12.09, 16:20
    krol-czy-krolik napisał:

    > Widzę, że moja krytyka spotkała się z druzgocącą krytyką. Przyjmuję w poczuciu
    > skruchy.

    ---------------
    Co nie zmienia mojej opinii o tym radiu i nie wiem co to za "umca" której
    miałbym tak pragnąć. Program 2 - to mumia radiowa dla zatwardziałych snobów.
    Nudne jak flaki z olejem.Nic na to nie poradzę. Może ta nasza cała kultura przez
    duże KU jest też nudna, tym gorzej dla tej KU-ltury.
    >
    > DB. Rabbit
  • zettrzy 08.12.09, 14:58
    Wsadził kij w mrowisko twierdzeniem,
    > że nie może być wyróżnikiem prawdziwej sztuki WYSOKIEJ to, że nikt
    nie chce
    > jej oglądać ani kupować.

    przeciez sztuka bez odbiorcy to nie sztuka, to proznia i wielkie
    nic...
    sztuka nie musi od razu isc na handel, ale jesli nie trafia do
    nikogo, to chyba artysta nie bardzo wiedzial jak powiedziec to czego
    nie mial do powiedzenia
    --
    reszty nie trzeba

    MAKE STYLE NOT WAR
    http://emoty.blox.pl/resource/knitting.gif
  • essor 12.12.09, 16:02
    zettrzy napisała:

    > Wsadził kij w mrowisko twierdzeniem,
    > > że nie może być wyróżnikiem prawdziwej sztuki WYSOKIEJ to, że nikt
    > nie chce
    > > jej oglądać ani kupować.
    >
    > przeciez sztuka bez odbiorcy to nie sztuka, to proznia i wielkie
    > nic...
    > sztuka nie musi od razu isc na handel, ale jesli nie trafia do
    > nikogo, to chyba artysta nie bardzo wiedzial jak powiedziec to czego
    > nie mial do powiedzenia

    A np. Van Gogh? Czy Kafka? Za życia NIC nie sprzedali...
  • zettrzy 14.12.09, 13:56
    co do Kafki to sie mylisz - przede wszystkim on sam nie bardzo
    wiedzial czy publikowac czy nie, pisal po niemiecku w kraju mowiacym
    po czesku, kiedy Milena zaoferowala ze przetlumaczy nie wiedzial czy
    sie zgodzic czy nie, jednym slowem nie byl to artysta szukajacy
    odbiorcy

    Van Gogh nawet nie probowal niczego sprzedac, spedzil swoje krotkie
    zycie studiujac malarstwo i wyczyniajac burdy...

    jednym slowem pominales moja uwage "sztuka nie musi od razu isc na
    handel" - nie kazdy tworca szuka publicznosci; ale jesli szuka i nie
    jest w stanie znalezc, to jednak nie zawsze dlatego ze publiczosc
    sie nie zna
    --
    reszty nie trzeba

    MAKE STYLE NOT WAR
    http://emoty.blox.pl/resource/knitting.gif
  • basilisque 14.12.09, 21:57
    zettrzy napisała:

    > jednym slowem pominales moja uwage "sztuka nie musi od razu isc na
    > handel" - nie kazdy tworca szuka publicznosci; ale jesli szuka i nie
    > jest w stanie znalezc, to jednak nie zawsze dlatego ze publiczosc
    > sie nie zna

    Uważam, że to b. trafna uwaga. To, że coś się "tworzy" to przede wszystki m
    wynika z jakiejś wewnętrznej potrzeby człowieka. To może troche odległa
    analogia, ale np. właśnie ludzie jak my - piszący po forach też mamy jakąś
    wewnętrzną potrzebę wyrażenia się, sformułowania swoich myśli i nie
    "produkujemy" czegoś na sprzedaż. Gdyby twórca był tylko producentem jakiegoś
    "towaru" podejrzewam, że żadna sztuka naprawdę wartościowa by nie powstała!


    Cheers. Baz.
  • essor 06.01.10, 21:08
    basilisque napisał:

    sformułowania swoich myśli i nie
    > "produkujemy" czegoś na sprzedaż. Gdyby twórca był tylko producentem jakiegoś
    > "towaru" podejrzewam, że żadna sztuka naprawdę wartościowa by nie powstała!
    >
    >
    Nie na sprzedaż. OK. Tylko jak ci twórcy produkują coś "nie na sprzedaż", tylko
    "z wewnetrznej potrzeby", to dla czego chcą za tą twórczość wielką kasę, z
    kieszeni, oczywista, podatników?
  • basilisque 09.01.10, 20:52
    essor napisał:

    Tylko jak ci twórcy produkują coś "nie na sprzedaż", tylko
    > "z wewnetrznej potrzeby", to dla czego chcą za tą twórczość wielką kasę, z
    > kieszeni, oczywista, podatników?
    ____________________
    Skąd wiesz, za jaką kasę? Zapominasz, że "kasa" potrzebna jest nawet wtedy jak
    twórca nic nie bierze. Kino, teatr, filharmonia muszą kosztować, niezależnie od
    honorariów potrzebują instrumentów, sprzętu, pomieszczeń, materiałów. To
    wszystko kosztuje. Oczywiście możemy przyjąć, że nie potrzebujemy filmów, oper,
    koncertów, wystaw itp. Ale ja np. uwazam , że potrzebujemy (nawet jeżeli wielu
    ludziom sie to nie podoba)

    Cheers. Baz
  • basilisque 08.01.11, 22:03
    Gdyby teraz spojrzeć trochę z dystansu na to zderzenie Balcerowicza z elitami kultury: obie strony popełniają błedy. Balcerowicz chce urynkowienia kultury, bo jako ekonomista uznaje rynek za niepodważalny sprawdzian wartości. Do pewnego stopnia przyznaję mu rację, bo to, czy ktoś kupuje jakieś dzieło, to znaczy , że chce go, chce sie z nim zapoznać, chce mieć z nim kontakt. Jak nie kupuje - to znaczy, że go to nie interesuje i wtedy powstaje pytanie: czy warto zajmować się działalnością, która nikogo nie interesuje. Ale z drugiej strony, jeśli rynek jest jedynym kryterium, to oznacza, że warto robić rzeczy, które się sprzedają najlepiej - te które gorzej - już nie. To oznaczałoby kompletną uniformizację i ograniczenie wolności wypowiedzi w kulturze.
    --
    Ha, ha - said the clown!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka