Problem w tym, że to nie Balcerowicz, ale sami twórcy robią z siebie
towary konsumpcyjne. Bo dokładnie to oznacza ich propozycja "niech
podatnicy wpłaca na media publiczne 2 mld zł, a my postaramy się to
jakoś wydać". Tymaczasem Balcerowicz słusznie zauważył, ze ludzie
nie sa idiotami, za jakich ich uważają twórcy i są w stanie wydac
sporo kasy na produkty wysokiej kultury, pod warunkiem, ze to
naprawde duża kultura. Wystraczy spojrzeć na frekwencję na
festiwalach typu Muzyka w starym Krakowie, Vratislavia Cantans itp.,
gdzie bilety z pewnością nie są tanie. Gdyby twórcy wystąpili z
propozycją "chcemy zrobic to a to, analizy wskazują, ze będzie to
kosztowac tyle, podyskutujmy i określmy co z tego jest
najważniejsze" wtedy byliby OK. Ale oni chcą kasy. Jak chcą kasy to
niech zaczną sprzedawać swe produkcje. Zimmerman jakoś nie ma z tym
problemu. STańko też nie zyje z jałmużny państwowej. Gdyby brali
forse od państwa to pewno graliby piosenki biesiadne i Barkę.
Państwo zamiast pakować miliony na pseudoartystyczne produkty
powinno wspierac jedynie wybrane przedsięwzięcia i animowac popyt na
kulturę, głównie w szkole. Natomiast nieporozumieniem sa media
publiczne w dzisiejszym kształcie (wyjątek to przede wszystkim
fantastyczny Program II Polskiego Radia i ewentualnie jeszcze TVP
Kultura).
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.