Od iluś lat, a szczególnie od sprawy Rywina, wszyscy podniecają się kolejnymi
aferami, powołuje się komisje sejmowe, media relacjonują, ludziska oglądają,
czytają i pomstują na polityków, biznes, układy, korupcję i wszystko się
kręci, tylko właściwie nie widać, żeby cokolwiek zostało do końca wyjaśnione,
udowodnione i coś zmieniło się na lepsze.
Np. jeśli chodzi o Rywina, to do tej pory nic nie wiadomo. Przeczytałem nawet
knigę dziennikarza Rymanowskiego na ten temat i jest tam wiele ciekawostek, z
życia "wyższych sfer", władzy mediów, świata kultury, ale nie widać choćby
najmniejszego dowodu na to, że ta afera o której trąbiła komisja śledcza,
media, politycy - w ogóle miała miejsce. Do tej pory tak naprawdę nie wiadomo,
o co chodzi. Tak można stwierdzić, że o pieniądze. Ale dla kogo? Za co? Gdzie
naprawdę jest przekręt?
I tak prawie z każdą "aferą", łącznie np. z zabójstwem młodego Olewnika. Dużo
słów, mętniactwa, motania, a mało konkretów. Jesteśmy atakowani zagadkami,
śledztwami, ktore nic nie wyjaśniają i zaczynamy obojętnieć na cały ten zgiełk.
A może właśnie o komuś to chodzi? Zobojętniałą masą na pewno lepiej się rządzi
niż świadomymi obywatelami.