Obejrzalem własnie SZEPTY I KRZYKI i od razu opadły mnie różne myśli, trochę też w związku z filmem "33 sceny", o którym tu była mowa, bo tematyka podobna: bezradnośc wobec cierpienia i śmierci, ale też i ciekawe różnice. Film Bergmana jest bezlitosny i okrutny, demaskuje mieszczańsko-protestanckie zakłamanie, etyczny autorytaryzm, nie znoszący odstępstw od norm, w grze pozorów duszący ukryte namiętności. Widzę też pewne relacje (w sensie duchowym) ze zbrodnią w Norwegii. To coś mrocznego w duszy skandynawskiej (czy tylko?), co człowieka opętanego przekonaniem o słuszności swoich przekonań jest w stanie pchnąć do czegoś strasznego i irracjonalnego!
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.