Dodaj do ulubionych

Tusk i protest matek

22.03.14, 22:13
Bohatersko podjął wyzwanie. Choć po prawdzie - nie miał wyjścia. Właściwie w starciu z bólem i wściekłością matek niepełnosprawnych dzieci był skazany na przegraną. Jednak - potrafił się wybronić, choć moim zdaniem za bardzo był, szczególnie za pierwszym razem w defensywie... Moim zdaniem powinien zacząć od tego, żeby podziękować, złożyć hołd tym zdeterminowanym i rozgoryczonym matkom wyrazić podziw dla ich poświęcenia - nie tylko dla swoich dzieci, ale także tych ponad 100 tysiącom rodzin, które mają podobne problemy. To by mu pozwoliło przejść od indywiduaolnego gniewu i frustracji tych paru osób w sejmie - do skali makro i uświadomienia widzom śledzących w mediach tę psychodramę skali przedsięwzięcia, która jest niemała. Ja sobie tak na szybko przeliczyłem. Jeśli 1000 zł na rodzica netto, brutto więc ok. 1500 x 100.000.- = 150 mln. miesięcznie x 12 miesięcy daje kwotę 1,8 mld. rocznie co może nie jest gigantyczną kwotą, ale - jednak znaczącą (w tej relacji np. te jakieś 50 mln. o których wykrzyczała jedna gniewna matka, a które idą na coś co jej się nie podobało, to tyle co nic). W tych liczbach należy też uwzględnić - i na szczęście Tusk o tym wspomniał - że część pieniędzy będzie wyłudzana, więc kwota może się zwiększyć, a nawet żeby ograniczyć próby wyłudzania, trzeba też wydać pieniądze na odpowiednie kontrole.
Generalnie przyznaję, że Donald wyszedł obronną ręką z opałów.
Choć dla nowoczesnego państwa to trochę kompromitacja, że musi dojść do takiej szopy, z udziałem samego premiera, żeby znaleźć rozwiązanie tego problemu.
--
Ha, ha - said the clown!
Edytor zaawansowany
  • zawle 23.03.14, 12:31
    Nabijasz się?
  • ilnyckyj 23.03.14, 18:40
    Tak tutaj sama tzw.empatia - bez pieniędzy - nic nie znaczy.
    Tak by z tego postu wynikało, że bliższy Ci jest los Tuska niż tysięcy ludzi, którzy zmagają się z nieszczęściami i do tego biurokracją.
    --
    nonkonformiści
  • basilisque 23.03.14, 22:07
    Ani nie kpię ani mi Tusk nie bliższy od losów tysięcy. Uważam, że wybrnął z trudnej sytuacji, nie robiąc uników i nie poddając się szantażowi emocjonalnemu.I to przed kamerami całej RP. Pokazał też, że nie jest bezdusznym bubkiem, który z racji stanowiska patrzy na wszystkich z góry, i ma w d... cierpienie zwykłych ludzi.
    --
    Ha, ha - said the clown!
  • zawle 24.03.14, 07:36
    Obiecał, nie dotrzymał obietnicy, został podstawiony pod ścianą, wymiksował się i zlał. Naobiecywał że się postara. Żenada. Jakoś mi słowa o bohaterstwie tu nie pasują...
  • basilisque 24.03.14, 21:03
    Nie wiem co obiecywał, ale wiem że wielu nawet wybitnych mężów stanu nie dotrzymywało rozmaitych obietnic. Co więcej - okazywało się że dobrze zrobili. A bywali tacy co owszem , dotrzymali obietnic i spowodowali wielką katastrofę. Kto? - Np. Adolf Hitler, który obiecał zjednoczenie wszystkich Niemców i dotrzymał słowa. Mogę służyć innymi przykładami, jak też przykładami polityków, ktorzy nie dotrzymali słowa i wyszli na tym dobrze.
    Władza naprawdę odpowiedzialna to coś znacznie więcej niż dotrzymywanie jakichś obietnic (przy tym też należy odróżnić plany i zamierzenia od obietnic). I coś znacznie bardziej skomplikowanego niż nam się wydaje. Inna sprawa, że odpowiedzialny polityk powinien jak najmniej obiecywać. Polityk nie może być Św. Mikołajem.
    Pismo Św. mówi: "nie będziesz prorokiem we własnym domu". Dotyczy to też. m.in. Tuska. Myślę, że Historia go doceni.
    --
    Ha, ha - said the clown!
  • jeepwdyzlu 24.03.14, 22:57
    A bywali tacy co owszem , dotrzymali obietnic i spowodowali wielką katastrofę. Kto? - Np. Adolf Hitler, który obiecał zjednoczenie wszystkich Niemców i dotrzymał słowa.
    ------------
    Gdyby się zatrzymał w styczniu 39 zostałby uznany za największego Niemca w dziejach...

    Mogę służyć innymi przykładami, jak też przykładami polityków, ktorzy nie dotrzymali słowa i wyszli na tym dobrze.
    --------------
    Nie polityk ma wychodzić dobrze tylko jego wyborcy.
    To służba a nie gra w kanastę... Tym się różni koniunkturalista od męża stanu.
    W imię jakich racji Tusk jest dziś przy władzy? Jaką wizję realizuje? Jaki program przekuwa w realne rozwiązania? Nie ma zobowiązań wobec wyborców? Głosowali na niego bo mądry i piękny? Nie dla określonych zamierzeń?
    Sorry basiisque ale od czasu do czasu porażasz mnie swoim cynizmem...

    jeep
    --
    YCDSOYA
  • basilisque 26.03.14, 21:12
    Magiel to jest takie miejsce, z którego mało widać, niestety.
    Ja nie siedzę w maglu, tylko widzę co się dzieje. Prawda jest taka: Polska się najbardziej zmieniła w ciągu ostatnich 6 lat. I to na korzyść. Mimo światowego kryzysu. I mimo różnych wad, niedostatków itp.
    Trzeba siedzieć w maglu, by tego nie widzieć.
    --
    Ha, ha - said the clown!
  • apersona 29.03.14, 11:31
    Polska się najbardziej zmieniła w latach 90-tych i były to akurat lata światowej koniunktury.
    Ostatnie 6 lat: biurokracja wciąż rośnie, CBA wciąż istnieje, minister sprawiedliwości nie piętnuje już ludzi w tv jako morderców przed przeprowadzeniem procesu.
  • jeepwdyzlu 24.03.14, 08:09
    Tusk obiecał wiele rzeczy.
    Np likwidację senatu, ordynację jednomandatową, podatki liniowe, reformę szkolnictwa...
    I co? Mamy lecieć OKUPOWAĆ sejm???
    Rzeczywistość w nowoczesnym państwie zmieniamy GŁOSUJĄC!!!
    Nie na majdanach czy tanich szantażach.
    Rzygać mi się chce kiedy widzę jak relacjonują tę farsę MEDIA...
    Biedne dzieci, biedni rodzice niedobry premier och niedobry
    A szmal jak rozumiem rośnie na drzewach????
    Wiecie ile jest takich niszowych potrzeb?
    Ile środowisk wymagających pomocy?
    Ilu ludzi nie dojada?
    Ile dzieci jest głodnych?
    Realne problemy są wszędzie a premier ma panować nad całością a nie dać się zakrzykiwać garstce ludzi....

    jeep
    --
    YCDSOYA
  • zawle 24.03.14, 19:37
    jeepwdyzlu napisał: I co? Mamy lecieć OKUPOWAĆ sejm???
    > Rzeczywistość w nowoczesnym państwie zmieniamy GŁOSUJĄC!!!
    > Nie na majdanach czy tanich szantażach.
    > Rzygać mi się chce kiedy widzę jak relacjonują tę farsę MEDIA...
    > Biedne dzieci, biedni rodzice niedobry premier och niedobry
    > A szmal jak rozumiem rośnie na drzewach????
    > Wiecie ile jest takich niszowych potrzeb?
    > Ile środowisk wymagających pomocy?
    > Ilu ludzi nie dojada?
    > Ile dzieci jest głodnych?
    > Realne problemy są wszędzie a premier ma panować nad całością a nie dać się zak
    > rzykiwać garstce ludzi....


    Możesz zostać Tuskiemwink)
  • ilnyckyj 25.03.14, 21:23
    zawle napisała:

    >
    > Możesz zostać Tuskiemwink)

    By zaspokoić wszyskich... - Bogiem. A może nawet więcej: PREZESEM!


    --
    nonkonformiści
  • zawle 25.03.14, 21:30
    ilnyckyj napisał:
    > By zaspokoić wszyskich... - Bogiem. A może nawet więcej: PREZESEM!

    nad prezesem jest prezes wszystkich prezesówwink
  • jeepwdyzlu 26.03.14, 08:24
    bywa wcale nie zabawne niestety...

    jeep
    --
    YCDSOYA
  • basilisque 26.03.14, 21:25
    Prezes naprawdę może być ważniejszy od Boga.
    Szczególnie jak konieczna jest zemsta zemsta zemsta na wroga
    z Bogiem a choćby mimo Boga - czyli z Prezesem!

    --
    Ha, ha - said the clown!
  • basilisque 24.03.14, 21:08
    jeepwdyzlu napisał:

    > Realne problemy są wszędzie a premier ma panować nad całością a nie dać się zak
    > rzykiwać garstce ludzi....
    >
    > jeep
    Dokładnie. Ale z drugiej strony nie może takiej nawet garstki ludzi lekceważyć.
    Uważam, że te dwa spotkania były dla tych co uważnie obserwują otaczający świat - bardzo pożyteczne.
    --
    Ha, ha - said the clown!
  • stefan4 26.03.14, 09:19
    jeepwdyzlu:
    > Tusk obiecał wiele rzeczy.
    > Np likwidację senatu, ordynację jednomandatową, podatki liniowe, reformę szkolnictwa...

    A następnie się wypiął na swoje obietnice i nie był łaskaw wyjaśnić swoim rozczarowanym wyborcom, dlaczego się wypiął.

    jeepwdyzlu:
    > I co? Mamy lecieć OKUPOWAĆ sejm???

    Jeśli masz palący problem, wywołany niewłaściwym działaniem aparatu państwowego, w którego rozwiązaniu zawodzą inne sposoby, jesteś w sytuacji bez wyjścia i akurat jest czas przedwyborczy -- to oczywiście tak. I nie daj odsunąć swojej sprawy na czas po wyborach. Trzeba wyciągać wnioski z doświadczeń, a doświadczenie jest jednoznaczne: nie ma innych metod przywoływania polityków do rzeczywistości. Niezależnie od przynależności partyjnej tych polityków.

    jeepwdyzlu:
    > Rzeczywistość w nowoczesnym państwie zmieniamy GŁOSUJĄC!!!

    Takie stanowisko oznacza ograniczanie demokracji w kraju do 1 sekundy raz na 4 lata. A pozostałe 126 230 399 sekund mamy oddać politykom do dowolnego zagospodarowania. Obawiam się, że Twój postulat nie może zostać przyjęty przez nowoczesne społeczeństwo.

    jeepwdyzlu:
    > A szmal jak rozumiem rośnie na drzewach????

    Trochę szmalu jest np.
    * w prowadzonych przez Polskę wojnach zaborczych,
    * w administracji państwowej, która przez ostatnie kilka lat wzrosła prawie 10-krotnie,
    * w inicjatywach społecznych niszczonych przez tą administrację,
    * w aparacie ,,wymiaru sprawiedliwości'' kosztowniejszym i mniej sprawnym niż w innych
    krajach europejskich,
    * itp.
    Ogólnie: w złym działaniu Państwa.

    - Stefan

    --
    Zwalczaj biurokrację!
  • jeepwdyzlu 26.03.14, 09:34
    Obawiam się, że Twój postulat (rozstrzygania sporów w wyborach) nie może zostać przyjęty przez nowoczesne społeczeństwo.
    ------------------------------
    Nie szermuj pojęciami których nie rozumiesz...
    Jeśli NOWOCZESNE społeczeństwo okupuje sejm i szantażuje media, rozdrapuje rany i ŻĄDA ŻĄDA i nie zgadza się - to gratuluję zmysłu anarchii....

    jeepwdyzlu:
    > A szmal jak rozumiem rośnie na drzewach????

    Trochę szmalu jest np.
    * w prowadzonych przez Polskę wojnach zaborczych,
    ------------------------------------
    Nie. To zobowiązania wobec sojuszników. To walka o nasze granice - dziś możemy żądać od USA obrony naszych interesów. To trening armii. To walka o wolność. Naszą wolność...

    * w administracji państwowej, która przez ostatnie kilka lat wzrosła prawie 10-krotnie,
    ---------------------------------------
    To nieprawda
    Dane proszę.
    Wg mnie administracja od 80 wzrosła dwukrotnie. I nie dziwota - ma 10 razy więcej obowiązków, bo zamiast kapitalizmu mamy rozbuchany socjalizm...

    * w inicjatywach społecznych niszczonych przez tą administrację,
    -------------------------
    gadasz jak Kaczor. KONKRETY!!!

    * w aparacie ,,wymiaru sprawiedliwości'' kosztowniejszym i mniej sprawnym niż w innych
    krajach europejskich,
    --------------------------------
    tu zgoda, ale dużo zaoszczędzić się nie da. Miliard, może dwa...

    * itp.
    ---------------------------------
    brawo za jakość argumentu

    Ogólnie: w złym działaniu Państwa.
    -------------------------------------
    Nie jest dobrze, ale nie tu są oszczędności - nie w administracji, ale w emeryturach (wojskowych, górniczych), róznych przywilejach (typu "ołówkowe", deputaty, mundurówki, darmowe bilety itd), rentach (ciągle nadużywanych), złych inwestycjach, złych umowach, złych gwarancjach zatrudnienia - vide ENEA, TAURON, KGHM

    Tak czy siak - usprawiedliwiania skandalicznej akcji w sejmie i nazywanie jej "nowoczesnym" - wiele o Tobie mówi, stefan... Bardzo wiele...
    jeep
    --
    YCDSOYA
  • basilisque 26.03.14, 21:36
    Stefan (miło powitać nowego dyskutanta!) ma wielką rację w jednym: że jeśli chcemy coś zmieniać, nie możemy naszej aktywności politycznej ograniczać tylko do wrzucenia co jakiś czas kartki wyborczej. Każdy kto chce, nawet pracując, może działać społecznie, zabierać głos, proponować zmiany, walczyć z różnymi absurdami, niesprawiedliwością. Na co dzień drogi Dżipie, a nie tylko raz na parę lat w wyborach.
    To nie Białoruś ani Rosja. Żyjemy w wolnym kraju, choć często o tym zapominamy!
    --
    Ha, ha - said the clown!
  • jeepwdyzlu 27.03.14, 09:30
    że jeśli chcemy coś zmieniać, nie możemy naszej aktywności politycznej ograniczać tylko do wrzucenia co jakiś czas kartki wyborczej. Każdy kto chce, nawet pracując, może działać społecznie, zabierać głos, proponować zmiany, walczyć z różnymi absurdami, niesprawiedliwością. Na co dzień drogi Dżipie, a nie tylko raz na parę lat w wyborach.
    To nie Białoruś ani Rosja.
    -----------
    Właśnie.
    Ale aktywność to nie okupacja sejmu
    tylko aktywność w lokalnych społęcznościach.
    Sprzątanie skwerku, sadzenie lasu, udział w konsultacjach w w sprawie przebiegu ścież ki rowerowej....., prace jako ekspert w kwestiach zawodowych, budżetu gminy, organizacja wycieczki do Rzymu dla emerytów .... jak najbardziej
    To tak.
    Ale JAJA W SEJMIEjako przejaw nowoczesnego społęczeństwa ????
    Żarty...

    --
    YCDSOYA
  • apersona 29.03.14, 11:35
    Masz coś przeciwko robieniu sobie jaj z absurdów? Pomarańczowa alternatywa się nie podoba, hę?
  • stefan4 27.03.14, 10:11
    jeepwdyzlu:
    > Nie szermuj pojęciami których nie rozumiesz...

    smile

    stefan4:
    > Trochę szmalu jest np.
    > * w prowadzonych przez Polskę wojnach zaborczych,
    jeepwdyzlu:
    > Nie. To zobowiązania wobec sojuszników.

    Kodeks karny, art. 117, par. 1:
    ,,Kto wszczyna lub prowadzi wojnę napastniczą, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 12, karze 25 lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego pozbawienia wolności.''
    Czy potrafisz znaleźć jakiś artykuł polskiego prawa, wg którego ,,zobowiązanie sojusznicze'' do wspólnego popełnienia zbrodni stanowiłoby okoliczność łagodzącą dla sprawcy?

    jeepwdyzlu:
    > To trening armii.

    Pozabijajmy trochę, żeby się wytrenować w zabijaniu...

    jeepwdyzlu:
    > To walka o wolność. Naszą wolność...

    Popatrz na tytuł tego forum i przestań rzucać komunałami, bo to non licet homini cogitanti.


    stefan4:
    > * w administracji państwowej, która przez ostatnie kilka lat wzrosła prawie 10-krotnie,
    jeepwdyzlu:
    > To nieprawda
    > Dane proszę.
    > Wg mnie administracja od 80 wzrosła dwukrotnie.

    Masz rację, przesadziłem. Policzmy wg danych:
    http://sphotos-a.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/228977_365259690224076_6708251_n.jpg

    Wg innych danych:
    ,,W 2010 w Polsce administracja rządowa zatrudniała ok. 120 tys. osób, samorządowa ok. 222 tys. zaś w pozostałych jednostkach administracji publicznej pracowało łącznie ok. 382 tys. urzędników''
    czyli razem 724tys. w 2010, co daje 7.5% rocznego przyrostu, czyli w 2014 szacunkowo 979tys. Tak więc od 1990 administracja wzrosła 979/160 = 6.19 razy. Przepraszam za pochopne napisanie, że 10 razy. Jednak ponad 6 to więcej niż 2.

    jeepwdyzlu:
    > I nie dziwota - ma 10 razy więcej obowiązków

    smile


    jeepwdyzlu:
    > Tak czy siak - usprawiedliwiania skandalicznej akcji w sejmie i nazywanie jej "nowoczesnym" -
    > wiele o Tobie mówi, stefan... Bardzo wiele...

    Na szczęście to nie ja jestem tematem dyskusji.

    Pierwszą linią obrony społeczeństwa przed oderwanymi od jego potrzeb władzami są, jak słusznie zauważyłeś, wybory. Jednak od pewnego poziomu alienacji aparatu państwowego ten sposób staje się równie śmieszny, co zachęty komunistycznej władzy ,,Przecież możecie przedstawiać swoje postulaty na zebraniach partyjnych, albo przez legalne związki zawodowe''.

    Drugą linią obrony są anarchiczne demonstracje z rozpaczy, bez żadnego planu pozytywnego, przez ludzi jako tako ustawionych w społeczeństwie odbierane jako ,,skandaliczne'' rozpasanie motłochu.

    Dalej jest zorganizowana i świadoma swoich celów rewolucja. Czasami bezkrwawa, taka jak w 1980-81, ale czasem bywa gorzej...

    - Stefan

    --
    Zwalczaj biurokrację!
  • jeepwdyzlu 27.03.14, 11:20
    Czy potrafisz znaleźć jakiś artykuł polskiego prawa, wg którego ,,zobowiązanie sojusznicze'' do wspólnego popełnienia zbrodni stanowiłoby okoliczność łagodzącą dla sprawcy?
    ---------------------------
    sorry
    ale z tak postawioną tezą nie sposób dyskutować
    Jesteśmy w Nato, naszym sojusznikiem są USA
    atak na Afganistan nastąpił po ODMOWIE wydania Osamy bin Ladena
    Nie rozumiesz tego - Twój problem...

    To natomiast:
    Drugą linią obrony są anarchiczne demonstracje z rozpaczy,
    --
    to czysta demagogia...
    Wiesz ile jest środowisk potrzebujących pieniędzy?
    Np - czemu forsa dla ludzi wychowujących niepełnosprawne dzieci a nie dorosłych?

    Rewolucją nie strasz - jesteś śmieszny...
    Od 89 roku - przez 25 lat zrobiliśmy kolosalną robotę - jak tego nie widzisz - jesteś ślepy...
    Współczuję
    jeep
    Administracja wzrosłą 3 krotnie nie 10 krotnie
    Powtórzę - ma zupełnie inne zadania. Może je wykonuje tak sobie
    ale jednak...
    Nie podoba Ci się nasze państwo - Twoje święte prawo.
    Ja je lubię, mimo wad.
    Uważasz akcję
    --
    YCDSOYA
  • apersona 29.03.14, 12:09
    "Administracja wzrosłą 3 krotnie nie 10 krotnie
    Powtórzę - ma zupełnie inne zadania. Może je wykonuje tak sobie"

    Może wzrosła i 6 krotnie
    Dużą część tych zadań administracja sobie sama stwarza np. reforma szkolnictwa nie tylko powoduje że uczniowie tresowani są do udzielania typowych odpowiedzi w testach ale nauczyciele poza nauczaniem, które oby było najbardziej ustandaryzowane - łatwiejsze przetwarzanie danych dla biurokracji, mają jeszcze produkować masę dokumentacji, którą urzędnicy będą sprawdzać, uwzględniać w wykazach, wydać zalecenia, prowadzić rankingi i statystyki, czyli ministerstwo szkolnictwa zapewnia sobie pracę i etaty na przyszłość.
    Samo stworzenie gimnazjów stwarza na każde gimnazjum dodatkowe posady dyrektora, wicedyrektora i sekretarki, przy czym gimnazja mieszczą się często w tych samych budynkach co inne szkoły.
    Wszystkie fundusze państwowe i europejskie zajmujące się "wsparciem" przedsiębiorczości i innych inicjatyw z naszych podatków - ile to urzędników się wyżywi przy zbieraniu, przekazywaniu w górę i rozdzielaniu tych pieniędzy. Ba powstają i prywatne firmy piszące wnioski o dofinansowanie z EU
  • stefan4 29.03.14, 14:58
    apersona:
    > Dużą część tych zadań administracja sobie sama stwarza

    No właśnie. Przesąd, jakoby liczba urzędników była skorelowana z ilością obiektywnej pracy do wykonania, został już dawno obalony przez naukę. Por. np. Prawo Parkinsona (książeczka wydana po polsku w 1971). Jest wiele przykładów działania tego prawa, np.:
    • w Anglii Colonial Office wzrastało w miarę, jak Anglia traciła kolonie i osiągnęło maksimum, gdy straciła je wszystkie,
    • w Polsce Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego działał przez 2 lata (1989-1990) i rozleciał się w atmosferze skandalu i korupcji, ale dotąd (czyli już ćwierć wieku) istnieje ,,w likwidacji'' i kosztuje nas ok. miliona rocznie.


    apersona:
    > np. reforma szkolnictwa [...] uczniowie tresowani są do udzielania typowych odpowiedzi
    > w testach

    Upadek szkolnictwa w ciągu ostatnich kilkunastu lat to jeden z boleśniejszych tryumfów biurokracji nad potrzebami społeczeństwa. Ale daleko nie jedyny.

    Z oświatą nigdy nie było dobrze, zawsze mnóstwo ludzi wychodziło ze szkoły nie rozumiejąc np. matematyki. Ale dopiero teraz przychodzą na wyższe studia ścisłackie maturzyści, nie umiejący wykonywać działań na ułamkach. Nie tylko nie rozumieją matematyki, ale nawet nie wiedzą, że jej nie rozumieją; nie domyślają się, że tam jest coś do rozumienia; myślą, że są tylko niedotrenowani; nie pytają ,,jak mam to rozumieć?'', a wyłącznie ,,co mam gdzie napisać?''.

    To jest skutek odebrania samodzielności nauczycielom przez aparat urzędniczy. Położono nacisk na standaryzację, testy, rankingi, maturę i inne głupoty dające się łatwo porównać i ocenić. Dawniej mieliśmy wielu kiepskich nauczycieli, ale jeśli trafił się jakiś dobry, to uczniowie mogli się od niego sporo nauczyć, a także polubić wiedzę. Obecnie nadal mamy wielu kiepskich nauczycieli, a jak się trafi jakiś dobry, to wyleci ze szkoły, bo zaniży wskaźniki, nie napisze sprawozdania i nie wypełni na czas dziennika (osobiście znam przykłady). Jeśli nauczyciel jest po buchaltersku rozliczany z tego, żeby uczniowie w pierwszej klasie SP znali liczby od 1 do 10, a dopiero w trzeciej znali liczby do 1000, to uczeń I klasy, który zna numer własnego telefonu komórkowego, jest dla niego tylko problemem. Bo a nuż o coś zapyta i trzeba będzie poświęcić 5 minut na odpowiedź.

    Niestety samodzielność wyższych uczelni też pomału staje się wspomnieniem, w miarę jak urzędnikom coraz sprawniej udaje się zaprowadzać ,,kategoryzację''.

    Podobne procesy stopniowego zawłaszczania Państwa przez urzędników toczą się w wielu innych dziedzinach życia społecznego: w wymiarze sprawiedliwości, w służbie zdrowia itp. Dlatego te wszystkie dziedziny działają coraz gorzej i kosztują coraz drożej.

    - Stefan

    --
    Zwalczaj biurokrację!
  • jeepwdyzlu 30.03.14, 00:30
    Upadek szkolnictwa w ciągu ostatnich kilkunastu lat to jeden z boleśniejszych tryumfów biurokracji nad potrzebami społeczeństwa. Ale daleko nie jedyny.
    ---------------------------
    Upadek?
    A jak mierzony? Testami międzynarodowymi? Znajomością informatyki? Matematyki? Czytania za zrozumieniem? Efektywnością nauczania na poziomie maturalnym?

    Według WSZYSTKICH kryteriów - od lat 90 (pierwsze porządne testy) robimy KOLOSALNE postępy. Z 25 miejsca na trzecie!!!



    Z oświatą nigdy nie było dobrze, zawsze mnóstwo ludzi wychodziło ze szkoły nie rozumiejąc np. matematyki. Ale dopiero teraz przychodzą na wyższe studia ścisłackie maturzyści, nie umiejący wykonywać działań na ułamkach. Nie tylko nie rozumieją matematyki, ale nawet nie wiedzą, że jej nie rozumieją; nie domyślają się, że tam jest coś do rozumienia; myślą, że są tylko niedotrenowani; nie pytają ,,jak mam to rozumieć?'', a wyłącznie ,,co mam gdzie napisać?''.
    ---------------------------------------
    To nieprawda. Bez znajomości ułamkó nie zdajesz matury a to dotyczy KILKU procent młodzieży..
    Reszta to bajkopisarstwo....


    To jest skutek odebrania samodzielności nauczycielom przez aparat urzędniczy. Położono nacisk na standaryzację, testy, rankingi, maturę i inne głupoty dające się łatwo porównać i ocenić.
    ----------------------------------------
    Własnie po to OCENIAĆ, żeby mieć narzędzia.
    To co nazywasz głupotą to normalne procedury. Nauczyciel to urzędnik, ma zadania, obowiązki - np douczania się, opieki nad zdolnymi czy opóźnionymi uczniami - musi to planować, rozliczać. Musi - bo za tym idą pieniądze. Moje. I Twoje. Więc papiery - nie są głupie tylko niezbędne...



    Obecnie nadal mamy wielu kiepskich nauczycieli, a jak się trafi jakiś dobry, to wyleci ze szkoły, bo zaniży wskaźniki, nie napisze sprawozdania i nie wypełni na czas dziennika (osobiście znam przykłady).
    ------------------------
    Nazwisko. Nie ma nauczyciela który wyleciał z powodu nie wypełnienia dziennika. Choćby z powodu debilnej karty nauczyciela...


    Jeśli nauczyciel jest po buchaltersku rozliczany z tego, żeby uczniowie w pierwszej klasie SP znali liczby od 1 do 10, a dopiero w trzeciej znali liczby do 1000, to uczeń I klasy, który zna numer własnego telefonu komórkowego, jest dla niego tylko problemem. Bo a nuż o coś zapyta i trzeba będzie poświęcić 5 minut na odpowiedź.
    ---------------------
    Współczuję szkolnych doświadczeń....



    Niestety samodzielność wyższych uczelni też pomału staje się wspomnieniem,
    -----------------
    Uczelnie samodzielne?
    I co to dało?
    Pogoń za szmalem, skandaliczne tolerowanie nieuctwa i dyplomy co raz mniej warte...

    Jeśli gdzieś są NAJWIĘKSZE grzechy polskiego systemu edukacji - to właśnie na wyższych uczelniach.

    A gimnazja jak raz - mimo sekretarek - bardzo się nam udały. Szczególnie w małych miejscowościach - podciągają poziom.
    Kto tego nie rozumie, nigdy pewnie nie był w wiejskiej szkole.....

    Stefan4
    To forum ludzi poważnych.
    Jak o czymś piszesz - to podawaj fakty.
    Frustracje bez danych są tylko drugorzędnym bełkotem....

    jeep
    --
    YCDSOYA
  • apersona 31.03.14, 13:21
    > To forum ludzi poważnych.

    A ty się przełączyłeś w tryb Kmicica i toczysz pianę

    > Według WSZYSTKICH kryteriów - od lat 90 (pierwsze porządne testy) robimy KOLOSA
    > LNE postępy. Z 25 miejsca na trzecie!!!

    Zwracam uwagę, że działalność ministerstwa edukacji ukierunkowana jest na takie manipulowanie uczniami i nauczycielami żeby w rozmaitych statystykach ładnie wypaść. Testy nie mierzą wybitnych zdolności ani kreatywności lecz odtwórczość przeciętności. Przepycha się 6latki do szkół żeby nie wydając na nowe przedszkola podnieść wskaźnik edukacyjności 5latków. Dzięki gimnazjom też wzrosła liczba szkół, a dzięki wyższym szkołom tego i owego mamy jeden z najwyższych odsetków ludzi z wyższym wykształceniem.


    > Własnie po to OCENIAĆ, żeby mieć narzędzia.
    > To co nazywasz głupotą to normalne procedury. Nauczyciel to urzędnik, ma zadani
    > a, obowiązki - np douczania się, opieki nad zdolnymi czy opóźnionymi uczniami -
    > musi to planować, rozliczać. Musi - bo za tym idą pieniądze. Moje. I Twoje. Wi
    > ęc papiery - nie są głupie tylko niezbędne...

    Nie, za tym nie idą pieniądze. Centrala powierza szkolnictwo samorządom ale nie daje dość pieniędzy na ich utrzymanie. Podobnie ciągle domaga się od nauczycieli podnoszenia kwalifikacji za własne pieniądze po godzinach ale nie są one wykorzystywane jak drugie fakultety, albo są wykorzystywane darmo bo wicie rozumicie pinindzy ni ma (na 16 osobową klasę specjalną) ale nauczycielka ze szkoleniem to spokojnie nauczy trzydziestkę dzieci w tym niedowidzące i autystyczne.

  • jeepwdyzlu 31.03.14, 14:28
    skoro toczę pianę to koniec dyskusji



    j.
    --
    YCDSOYA
  • stefan4 31.03.14, 17:17
    jeepwdyzlu;
    > chyba żyjemy w innych państwach

    On ma rację. Na terenie Polski mieści się przynajmniej kilka różnych ,,państw'', rządzących się różnymi prawami (np. w jednym z nich prowadzenie wojny napastniczej nie jest zbrodnią ściganą z art.117 kk), wyznających różne wartości i mających diametralnie różne oglądy rzeczywistości.

    W państwie politycyjno-urzędniczo-dziennikarskim rzeczywistość jest oceniana wg dokumentów papierowych lub elektronicznych. Np. lepsze wyniki uczniów w wypełnianiu testów są tam interpretowane jako sukces szkolnictwa; a kolejki do lekarzy-specjalistów skrócone zarządzeniem, że nie wolno zapisywać do kolejki ponad pewną granicę są odbierane jako sukces służby zdrowia. Odpowiedzialni urzędnicy dostają za to nagrody. A zrozpaczone głosy ludzi, którzy widzą, jak dramatycznie spada poziom nauczania i jak zamykają się drzwi przed potrzebującymi pomocy medycznej, do tego szczebla administracji w ogóle nie dochodzą, albo też są uważane za wyraz osobistych frustracji pojedynczych frustratów.

    Jako nauczyciel akademicki w państwowym uniwersytecie na kierunku ścisłackim mam od wielu lat do czynienia ze studentami I roku, czyli świeżymi maturzystami. I przez te kilka lat patrzę bezradnie na coraz niższy poziom wiedzy i umiejętności, oraz na coraz głębiej ugruntowane w młodzieży przekonanie, że matematyka jest wiedzą do szkoły a nie do życia, i że polega na wykonywaniu abstrakcyjnych operacji, w których nie ma co dopatrywać się żadnego sensu.

    Co do działań na ułamkach, to ok. jednej trzeciej młodych ludzi nie potrafi prawidłowo policzyć np. 3/5+2/7, wychodzi im zwykle 5/12 (licznik + licznik, mianownik + mianownik) i nie przychodzi im do głowy wątpliwość, że już 3/5 to więcej niż połowa, więc jak po dodaniu liczby dodatniej może wyjść mniej niż połowa? Dokładniej mówiąc: takie zadanie w izolacji od innych problemów potrafi prawidłowo rozwiązać prawie każdy, ale jeśli pojawi się jako część czegoś bardziej skomplikowanego, to dzieje się to, co opisałem wyżej. Tak samo źle się dzieje, jeśli liczbom towarzyszą litery oznaczające parametry lub niewiadome; np. ile to jest 3a/5+2a/7? Inne problemy tego samego rodzaju, mogące służyć do masowego oblewania studentów, to potęgowanie i wyłączanie przed nawias. Kilkanaście lat temu student, który miałby z czymś takim kłopoty, w ogóle do nas nie trafiał.

    Młodzi ludzie po dobrze zdanej maturze nie są przyzwyczajeni do łączenia ze sobą kilku różnych kroków rozumowania. To jest tak, jakby po wskazaniu drogi potrafili pójść prosto i potrafili pójść w prawo, ale nie potrafili pójść prosto a potem w prawo. Np. osobno umieją rozwiązywać zadania z deltą, osobno układy równań, ale układy równań, do których trzeba policzyć deltę, są poza ich możliwościami. To oczywiście odbiera cały sens nauczaniu matematyki w ogóle: matematyka podzielona na nieprzystające do siebie kawałki jest całkowicie bezużyteczna.

    Dotąd opisywałem fakty, a teraz prywatna opinia. Otóż moim zdaniem winę za zapaść nauczania szkolnego ponoszą matury. To zadania maturalne w większym stopniu niż oficjalne podstawy programowe wyznaczają, czego szkoła naucza, i to z wyników maturalnych szkołę rozliczają zarówno władze jak rodzice uczniów. Tymczasem zadania maturalne są z roku na rok coraz bardziej sztampowe i niezachęcające do myślenia. Tak się dzieje dlatego, że za cel przyjęto jednolite ocenianie, a nie dobre nauczanie. Żeby wszyscy w całej Polsce zostali ocenieni na tym samym poziomie, z całej akcji trzeba wykluczyć indywidualność nauczycieli; mają się stać automatami działającymi identycznie, wg centralnie ustalanego klucza.

    Skutkiem tego coraz gorzej przygotowani uczniowie coraz lepiej wypełniają tabelki, testy i rankingi, widząc w nich coraz mniej sensu.

    - Stefan

    --
    Zwalczaj biurokrację!
  • zawle 01.04.14, 08:47
    stefan4 napisał: Otóż moim zdaniem winę za zap
    > aść nauczania szkolnego ponoszą matury.

    Ale podsumowaniesmile))

    Podręczniki dla dzieciaków są kiepskiej jakości. Za moich czasów były proste i nie wymagały smaku tak dużego żeby odróżniać niuanse. Teraz zadania są tak durne że nie wiadomo o co autorowi chodziło. Czasami mam wrażenie że piszący te podręczniki sami materiału nie rozumieją ( więc i nie potrafią napisać logicznie) albo się popisują przed samymi sobą.

    Nauczyciele też są kiepskiej jakości. Nauczyciel zarabia tyle żeby przeżyć. Czyli zbyt mało, żeby ściągnąć wybitne jednostki. Ma jednak dość duży plus...jest dość stabilnym zawodem. To duży plus dla osób ceniących stałość zatrudnienia. Kiedyś na większość uczelni trzeba się było dostać, teraz wystarczy zapłacić. Poziom nauczania jest tak żenujący że obrzydza. Nauczyciel nie jest motywowany do samorozwoju. Stopnie awansu zawodowego osiąga się kończąc szkolenia na sztuki. Tak zwany dodatek motywacyjny nie istnieje. A jeśli nawet, to Polska jest i Władza dzieli według własnego klucza, który nic nie ma wspólnego z regulaminem. Zawód nauczyciela nie jest prestiżowy. Ostrzał z każdej strony- nieroby, za darmo pracują, zabrać im. Stąd samoocena i stosunek dzieciaków oraz ich rodziców do pedagogów.

    Dzieciaki nie czują się motywowane do pracy, rodzic może wiele, nakrzyczy i damy radę. Pracy dla wszystkich nie starczy. Wokół bieda i znajomości. Talentów się nie rozwija. Plastyki czy muzyki uczy fizyk, zwracając uwagę na prowadzenie zeszytu. Dzieci uzdolnione są zauważane gdy trzeba pochwalić się swoimi sukcesami ( awans zawodowy). Wystarczy wtedy wysłać pracę na byle jaki konkurs i sprawa załatwiona. Nie czytają, nie bywają, nie przeżywają.

    Program przeładowany. Nie ma czasu na utrwalenie nabytych wiadomości. Coś omsknie i dziura się powiększa.

    Nie ma autorytetów. Kiedyś pani w telewizji mówiła całkiem innym językiem niż wszyscy. Teraz wizyjne głowy klną, świrują, są chamskie. Są tacy jak my- tylko bogatsi. A to można osiągnąć bez nauki i rozwoju.

    Szkoła stoi na papierze. Sprawdzana jest merytoryczność wyprodukowanej makulatury, nie stan rzeczywisty. Reformy się olewa. Bo jak można się przejmować czymś co za chwilę ulegnie zmianie, jest tylko kosmetyką poprzedniego, czy też utrudnia pracę ( papierologia) a nie ją ułatwia.

    Szkoła nie jest doposażona. Brak kasy na wszystko. Subwencja nie jest dzielona według jakiegoś klucza. To wielki tort który dzieli czasami szalony nożownik.

    Mogłabym pisać i pisać. Szkoda gadać.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka