Dodaj do ulubionych

dzień konformisty

27.09.07, 22:52
Dzisiaj starałem się wszystkim przypodobać, nawet zaśmiewałem się z
dowcipów, które mnie nie śmieszą, przytakiwałem palantowi, z którym
zawsze się wykłócałem... Ale nic z tego. Wszyscy patrzyli na mnie
jeszcze bardziej podejrzliwie
Edytor zaawansowany
  • ilnyckyj 28.09.07, 16:23
    A nie potrafiłbyś się zbuntować i być sobą? Może wtedy zaczęliby cię
    szanować.

    Trzymaj się i nie daj się. Pozdr. Il
  • ilnyckyj 29.09.07, 16:02
    Tak... Różnimy się od innych, czy tego chcemy czy nie...
  • ilnyckyj 29.09.07, 16:33
    Wolność słowa, demokracja - to jeszcze nie broni nas przed
    konformizmem. Przeciwnie, w walce, w konkurencji nie ma miejsca na
    otwarcie się na dyskusję, na inne poglądy.
    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=49252
  • neptus 16.10.07, 22:27
    Ale głupoty... aże mnie zatkało...

    jestem zawsze sobą, mówie, co myslę, robię, co uważam za dobre.
    Najpierw ludzi szokuje, potem mnie akceptują, niektorzy nawet
    zaczynają mysleć. Po prostu nie wstydzę sie tego, co myślę, jestem
    szczera i nie mam w tle pomysłu "oni tego nie strawią". Sznuję ludzi
    i wierzę, ze stać ich na przyjecie tego, co mówię. Dlatego ich stać.

    Jakos mało tu ciekawie. Sami konformiści.
    --
    Organizowanie chaosu kończy się chaosem organizacji.
    astroalgorytmy.eu/
  • ilnyckyj 16.10.07, 22:45
    neptus napisała:

    > Ale głupoty... aże mnie zatkało...

    O sacrebleu! I to w większości moje! A chciałem tak dobrze...
    Myślałem ,że jestem taki mądry... buuuu sad((((
    >
    > jestem zawsze sobą, mówie, co myslę, robię, co uważam za dobre.
    > Najpierw ludzi szokuje, potem mnie akceptują, niektorzy nawet
    > zaczynają mysleć. Po prostu nie wstydzę sie tego, co myślę, jestem
    > szczera i nie mam w tle pomysłu "oni tego nie strawią". Sznuję
    ludzi
    > i wierzę, ze stać ich na przyjecie tego, co mówię. Dlatego ich
    stać.
    Gratuluję! Mnie np. brakuje tej asertywności...

    > Jakos mało tu ciekawie. Sami konformiści.

    Nie chcę się wypowiadać za innych, ale ja ... no może trochę jestem.
    Ale pracuję nad sobą. W każdym razie w duchu - jestem nonkonformistą.

    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=49252
  • krol-czy-krolik 17.10.07, 22:19
    I co - widzisz Ilnyckyj, myślałes żeś taki mundrala... hue, hue
  • ilnyckyj 03.11.08, 20:25
    Dzień konformisty, wcale nie przeminął. Trwa wiecznie!!
    --
    nonkonformiści
  • ilnyckyj 03.11.09, 20:26
    Uważam, że kolega Neptus niepotrzebnie się tak obruszył.
    Bez konformizmu i obłudy (w pewnej rozsądnej dawce) życie w społeczeństwie
    byłoby niemożliwe...
    --
    nonkonformiści
  • bartos29 06.11.09, 18:22
    ilnyckyj napisał:

    > Uważam, że kolega Neptus niepotrzebnie się tak obruszył.
    > Bez konformizmu i obłudy (w pewnej rozsądnej dawce) życie w społeczeństwie
    > byłoby niemożliwe...
    Nie wiem skąd taki sąd. Ja uważam, że konformizm jest wynikiem, a także prowadzi
    do przemocy. Ja nie akceptuję konformizmu. Co innego kompromis, kompromis
    to rodzaj umowy, a więc może zakładać rezygnację z czegoś na czym być może nam
    zależy, ale też zaklada partnerstwo. Konformizm zakłada tylko
    podporządkowanie. To rodzaj niewoli, którą sobie człowiek narzuca lub narzucają
    mu inni.
  • basilisque 07.11.09, 21:48
    Ja uważam, że konformizm jest wynikiem, a także prowadz
    > i
    > do przemocy. Ja nie akceptuję konformizmu.

    Ambitnie. Ambitnie, kolego. Tylko - czy ani razu nie zdarzyło ci się zachować
    konformistycznie?
  • jo_ember 10.11.09, 20:47
    W tej dyskusji o konformizmie powinnismy jednak dwie sprawy rozróżnić. Co innego
    konformistyczne zachowanie, to zn. podporządkowanie się jakimś zwyczajom, czy
    też przystosowanie się do otoczenia (np. by zostać zaakceptowanym) a co innego -
    kkonformizm w myśleniu. To drugie uważam za duzo gorsze.

    Jo!
  • pomer_anya 15.11.09, 14:25
    Największe ciśnienie konformizmu odczuwałam w kościele na mszy. Dlatego nie
    chodzę...
  • sexilola_automatic 14.11.10, 20:25
    Ja uważam ,że odrobin a konformizmu w życiu nie jest zła. Myślę, że bez jakiejś dozy konformizmu życie wśród ludzi byłoby niemożliwe i bez przerwy byłyby kłótnie i wojny.
  • ilnyckyj 16.11.10, 21:16
    Nie broniłbym konformizmu. Bo w każdej postaci polega on na akceptacji obłudy i poddaniu się przemocy. Żadna kultura nie narzuca nam postaw konformistycznych. Raczej brak kultury i psychologia stada , lub też tłumu, nie szanująca prawa do odmienności. Oczywiści czasami takiemu konformizmowi się poddaję i z tego powodu mi wstyd i mam wyrzuty sumienia.
    --
    nonkonformiści
  • apersona 17.11.10, 09:51
    ilnyckyj napisał:

    > Nie broniłbym konformizmu. Bo w każdej postaci polega on na akceptacji obłudy i
    > poddaniu się przemocy. Żadna kultura nie narzuca nam postaw konformistycznych.
    > Raczej brak kultury i psychologia stada , lub też tłumu, nie szanująca prawa d
    > o odmienności.

    I tu się nie zgadzam
    Nie każda postać konformizmu jest zła, bo nie każda grupa jest stadem gloryfikującym przemoc. W grupie o wysokich standardach konformizm skłania do równania w górę. Poza tym nie zawsze do grupy się trafia, czasem grupę się wybiera.
  • 0sobnick 17.11.10, 13:03
    Schodząc na ziemię a konkretniej na szosę, skłaniał bym się jednak ku miłowaniu konformistycznych współużytkowników.
  • 0sobnick 16.11.10, 21:30
    I mieli rację, że patrzyli podejrzliwie. Udawany śmiech widać na kilometr.

    Konformizm (pot. ulegający wpływom) (łac. conformo - nadaję kształt) – w psychologii społecznej to zmiana zachowania na skutek rzeczywistego, bądź wyobrażonego wpływu innych ludzi. <wiki>

    Czyli konformistą będziesz dopiero kiedy NAPRAWDĘ zaczną Cię te dowcipy śmieszyć.
  • basilisque 20.11.10, 17:55
    0sobnick napisał:

    > Konformizm (pot. ulegający wpływom) (łac. conformo - nadaję kształt) – w
    > psychologii społecznej to zmiana zachowania na skutek rzeczywistego, bądź wyobr
    > ażonego wpływu innych ludzi. <wiki>
    >
    ________
    Czyli - jednak jest to forma przemocy. Tyle że narzuconej sobie by się dostosować do innych. To coś jak np. cenzura i - autocenzura, którą ludzie sobie narzucają, by uniknąć cenzurowania przez innych, ale tym samym sankcjonują samo zjawisko cenzury. Tu można powiedzieć per analogiam, że konformizm - to auto-mobbing, tzn. mobbing który narzucamy sobie by uniknąć mobbingu przez innych.

    --
    Ha, ha - said the clown!
  • apersona 21.11.10, 14:12
    Wydaje mi się że dla Bazylego ideałem jest samotny indywidualista, a uleganie jakiemukolwiek wpływowi złem. Najskuteczniejszy konformizm obywa się bez przemocy, kiedy to gładko i ze śpiewem na ustach przyłączamy się do grupy. Zwykle wartości grupy nie odbiegają wtedy mocno od własnych, lub tych własnych wartości jeszcze jest mało jak u nastolatków.
    Zresztą dzięki podzielaniu wartości innych ludzi jesteśmy w stanie nawiązać z nimi jakiś kontakt, całkowita odmienność oznaczałaby też kompletne wyobcowanie.

    Ciekawa jest ta uwaga o konformizmie jako zmianie zachowania na skutek wyobrażonego wpływu innych ludzi. Rzeczywiście znam parę osób, które tak bardzo przejmują się tym, co sobie inni pomyślą, że robią masę zbędnych "stosownych" rzeczy w przekonaniu że inaczej zostaną odrzucone.
  • krol-czy-krolik 23.11.10, 22:39
    Ja chętnie bym się przyłączył, ze spiewem na ustach (uwaga: mogę fałszować!), ale - mnie nie chcą w stadzie sad

    DB. Rabbit
  • essor 18.10.11, 21:15
    W takich sytuacjach cywilizacja wymyśliła procedurę kompromisu, która pozwala nam ustąpic wobec czegoś co jest mocniejsze, a z czym się nie zgadzamy, nie tracąc przy tym twarzy
  • ilnyckyj 17.10.12, 19:13
    essor napisał:

    > W takich sytuacjach cywilizacja wymyśliła procedurę kompromisu, która pozwala n
    > am ustąpic wobec czegoś co jest mocniejsze, a z czym się nie zgadzamy, nie tra
    > cąc przy tym twarzy
    Tobie chyba się pomylił kompromis z jednostronny ustępstwem. Prawdziwy kompromis wymaga ustępstw z obu stron. Może być, tzw. "zgniły", czyli wykonany w złej wierze.


    --
    nonkonformiści
  • zawle 17.10.12, 19:52
    ilnyckyj napisał:
    Nie broniłbym konformizmu. Bo w każdej postaci polega on na akceptacji obłudy i poddaniu się przemocy. Żadna kultura nie narzuca nam postaw konformistycznych. Raczej brak kultury i psychologia stada , lub też tłumu, nie szanująca prawa do odmienności. Oczywiści czasami takiemu konformizmowi się poddaję i z tego powodu mi wstyd i mam wyrzuty sumienia.

    Kultura zjawisk polega na zgodnie z postępowaniu zgodnie z obowiązującymi normami. A w ludzkim stadzie, jak to trafnie oceniłeś, obowiązującą normą jest postawa konformistyczna.
  • ilnyckyj 19.10.12, 20:34
    zawle napisała:

    > Kultura zjawisk polega na zgodnie z postępowaniu zgodnie z obowiązującymi norma
    > mi. A w ludzkim stadzie, jak to trafnie oceniłeś, obowiązującą normą jest posta
    > wa konformistyczna.

    Ale właśnie kultura to coś, co sprawia, że nie jesteśmy stadem. W stadzie liderem może być tylko przewodnik stada. W społeczeństwie rozwiniętym (nawet niekoniecznie wysoko) liderem może być ( a często jest) nawet introwertyk, jednostka aspołeczna i bywa nawet lepszym liderem niż przewodnik stada, czy jak to się u nas mówi "swój chłop".


    --
    nonkonformiści
  • zawle 19.10.12, 23:23
    ilnyckyj napisał:
    W społeczeństwie rozwiniętym (nawet niekoniecznie wysoko) liderem może być ( a często jest) nawet introwertyk, jednostka aspołeczna

    Chyba w więzieniusmile)))
  • basilisque 19.10.12, 23:30
    Hm... A mnie się zdaje, że nawet przywódca gangu, nie może być typem aspołecznym....
    --
    Ha, ha - said the clown!
  • zawle 20.10.12, 11:09
    I tu się mylisz. Ja oczywiście nie zamierzam polemizować z Tobą na temat rozumienia słowa społeczny. Bo rozumiem, że ludzie żyją w różnych społecznościach i te różne społeczności mają swoje prawa i zasady, które niekoniecznie są zbieżne prawem. Ale pracuję w środowisku kryminogennym i widziałam jak na przywódców wybierano osoby zamknięte, introwertyczne, osoby mające wszystkich i nosie. Przywódca musi sprawiać wrażenie osoby silnej. Czasami takie wycofanie kojarzone jest z tajemnicą, ukrytą mocą, brakiem strachu.
  • ole-na 20.10.12, 15:27
    Tu przywódca nie musi mieć zalet towarzyskich.NIe musi błyskać inteligencją w rozmowie. Może sobie być introwertykiem, a na pewno - psychopatą. Ważniejsza tu siła fizyczna, sprawność,refleks, znajomość sztuk walki, operowanie giwerą itp. męskie zalety
  • basilisque 20.10.12, 21:26
    ole-na napisała:

    > Tu przywódca nie musi mieć zalet towarzyskich.NIe musi błyskać inteligencją w r
    > ozmowie. Może sobie być introwertykiem, a na pewno - psychopatą. Ważniejsza tu
    > siła fizyczna, sprawność,refleks, znajomość sztuk walki, operowanie giwerą itp.
    > męskie zalety
    Zgoda, ale IMO to dotyczy nie tylko gangsterów. Również "normalnych" ludzi.

    --
    Ha, ha - said the clown!
  • basilisque 20.10.12, 21:24
    O Zawle! Kapelusz z głowy. Ale - teraz właśnie pomyślałem, że taka tajemniczość, wycofanie może łączyć się z charyzmatem. Nie tylko wśród więźniów. Czy innych grup patologicznych. Zresztą, czy w takim niby-normalnym życiu nie zachodzi coś podobnego? Że tajemniczość, połączona z siłą - nas fascynuje.
    --
    Ha, ha - said the clown!
  • zawle 20.10.12, 21:41
    basilisque napisał:
    Że tajemniczość, połączona z siłą - nas fascynuje.

    Jakby do tego dodać poczucie humoru to mi się uginają nogismile))
  • basilisque 20.10.12, 23:29
    zawle napisała:

    > basilisque napisał:
    > Że tajemniczość, połączona z siłą - nas fascynuje.
    >
    > Jakby do tego dodać poczucie humoru to mi się uginają nogismile))

    No proszę bardzo: masz np. takiego cichego, nieśmiałego chłoptasia... Ale - czujesz w nim ten POTENCJAŁ. I on nagle - TRACH! - zmienia się w Supermana! Albo - w Batmana (to taka wersja bardziej groźna) I wtedy Ci się dopiero nogi uginają! wink


    --
    Ha, ha - said the clown!
  • zawle 20.10.12, 23:37
    O nie...to tak nie działa. I tak się zakochujemy w naszym wyobrażeniu o kimś. Tak wiec nie musi się w nikogo zmieniać. A cichych i spokojnych lubię, bo ja sama jestem tego odwrotnością.
  • ilnyckyj 21.10.12, 17:40
    Mówi się czasami o tzw. przyciąganiu przeciwieństw. A więc - to czasami działa!
    --
    nonkonformiści
  • basilisque 22.10.12, 22:19
    ilnyckyj napisał:

    > Mówi się czasami o tzw. przyciąganiu przeciwieństw. A więc - to czasami działa!
    Jesteś takim optymistą - symplifikatorem. W życiu bywa różnie, a szczególnie samo słowo - "przeciwieństwa" jest mało ścisłe. Jeżeli np. rozumiemy, że kobieta jest przeciwieństwem mężczyzny to w tym sensie przeciwieństwa (poza różnymi wyjątkami) się przyciągają. W innych przypadkach - to się nie sprawdza.


    --
    Ha, ha - said the clown!
  • krol-czy-krolik 24.10.12, 19:17
    Np. zauważyłem , że króliki oraz ich pobratymcy, czyli zające bardzo przyciągają psy, które starają się je upolować i pożreć.. smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.