Dodaj do ulubionych

Updike reaktywacja

02.04.08, 22:46
Ja bardzo lubię jego powieści o Króliku, ale nie dlatego, że
identyfikuję się z Królikiem. Choć z tego wziąłem swój pseudo-nick.
Ale nie - on tworzy tak prawdziwe postaci, że każda ma w sbie coś
przyciągającego i z każdą można się identyfikować. Bo też to są
zwykli ludzie, żadni bohaterowie. Tak jak ja.
Edytor zaawansowany
  • w.ell 05.04.08, 21:32
    Ciekawe czy ten królik wziął się od "królika doświadczalnego" bo
    fakatycznie jest on doświadczany przez los!
    smile
    --
    Trzeba przemalować sufit - pomyślała
  • krol-czy-krolik 06.04.08, 20:13
    To raczej ja się wziąlem od królika doświadczalnego, a raczej -
    doświadczanego, przez różne przeciwności, problemy, itd. itp.

    Tak więc nie doświadczalny, ale doświadczony.

    wink KiK
  • ilnyckyj 09.04.08, 21:19
    Cieszę się, że znaleźli się tu wielbiciele Johna Updike. Ja też w
    jakimś sensie podziwiam tę jego sagę amerykańskiego everymana.
    Rozgrywa się na przestrzeni 40 lat (prawie). Z tym, że właściwie to
    nie jest saga. Bo właściwie nie ma ciągłości - to są tylko wybrane
    fragmenty z życia bohatera, co 10 lat.
    Tak ten bohater to królik doświadczalny Przeznaczenia, wspólczesna
    odmiana Hioba, wystawianego na rozmaite ciężkie proby życiowe. Ale z
    tego co wiem to w angielskim nie ma zwrotu "Królik doświadczalny",
    więc to skojarzenie raczej nie zaistniało u autora książki.



    --
    nonkonformiści
  • krol-czy-krolik 10.04.08, 11:49
    Królik myśli (jeśli w ogóle myśli) o żarciu, ciupcianiu i żeby uciec
    przed niebezpieczeństwem, a tak poza tym jest bierny. To dotyczy
    zwierzęcia, ale też w jakimś stopniu człowieka. Harry Angstrom to
    trochę taka postać. To zn. myśli może o wielu sprawach, ale to
    myślenie nie popycha go do działania. Raczej go uziemia.
    Momentami się z nim identyfikuję, ale tylko momentami!

    Z kroliczym pozdrowieniem
  • ilnyckyj 17.04.08, 23:02
    krol-czy-krolik napisał:

    > Królik myśli (jeśli w ogóle myśli) o żarciu, ciupcianiu i żeby
    uciec
    > przed niebezpieczeństwem, a tak poza tym jest bierny. To dotyczy
    > zwierzęcia, ale też w jakimś stopniu człowieka. Harry Angstrom to
    > trochę taka postać. To zn. myśli może o wielu sprawach, ale to
    > myślenie nie popycha go do działania. Raczej go uziemia.
    > Momentami się z nim identyfikuję, ale tylko momentami!
    >
    > Z kroliczym pozdrowieniem
    Bierny? On raczej broni się. Ale jak się przeobraził on (a też i
    Janice) na starość (Rabbit at Rest). Już panuje nad sytuacją, tak,
    ale pozornie.
    smile

    --
    nonkonformiści
  • w.ell 18.04.08, 21:26
    krol-czy-krolik napisał:

    > Bo też to są
    > zwykli ludzie, żadni bohaterowie. Tak jak ja.
    Ale on nie jest zwykły.Przede wszystkim - jakoś nie może się
    dopasować. Wymyka się takiej zwykłej charakterystyce. Nie buntuje
    się, ale tak trochę chaotycznie się miota.

    --
    Trzeba przemalować sufit - pomyślała
  • w.ell 30.05.08, 22:18
    Właściwie antybohaterowie. Tacy jak Ty.

    DB Well
    --
    Trzeba przemalować sufit - pomyślała
  • krol-czy-krolik 05.06.08, 22:53
    w.ell napisała:

    > Właściwie antybohaterowie. Tacy jak Ty.
    >
    Nie czuję się anty bohaterem. Raczej bohaterem, którego nikt nie
    zauważa i nie docenia. Ale się z tym pogodziłem i nie mam do nikogo
    żalu.

    Z króliczym pozdr. Kik
  • basilisque 29.06.08, 14:44
    > Nie czuję się anty bohaterem. Raczej bohaterem, którego nikt nie
    > zauważa i nie docenia. Ale się z tym pogodziłem i nie mam do
    nikogo
    > żalu.

    Antybohater - to slowo nie ma wydźwięku negatywnego. Przynajmniej
    dla mnie. To człowiek, którego rzeczywistość przytłacza i przerasta.
    Nie panuje nad nią. Ale to właśnie jest ludzkie. Przystosowanie,
    konformizm? Tak, często chciałby się przystosować, ale społeczny
    organizm odrzuca go jak obcy przeszczep.

    Salud. Baz
  • ilnyckyj 02.07.08, 20:51
    U nas antybohater istniał, ale zawsze jako typ negatywny. Np.
    Piszczyk w "Zezowatym szczęściu". Typowy konformista, którego
    problemy brały się stąd, że zawsze za bardzo chciał się
    przystosować. Takiego antybohatera pozytywnego u nas stowrzył np.
    Gombrowicz, ale wymierzył jednocześnie policzka naszej tradycji
    romantycznej, w której dominuje kult bohaterów. Antybohater - to
    tchórz, zdrajca, mięczak itp.
    Współcześnie - na przekór tradycji, wizerunek wiarygodnego - bo
    pozytywnego antybohatera stworzył Marek Koterski w "Dniu Świra".

    z bohaterskim pozdrowieniem Il.


    --
    nonkonformiści
  • basilisque 05.07.08, 10:20
    Miączyński - pozytywny? To obraz inteligenckiego nieudacznika,
    ofiary tzw. transformacji.

    Czuj duch. baz
  • pomer_anya 15.07.08, 08:29
    Przede wszystkim nie "Miączyński" tylko Miauczyński.

    smile
  • pomer_anya 29.07.08, 20:03
    A tak apropo( uwaga! "apropo" jest znakiem, podobno, że piszący
    należy do tzw. yntelygiencji), a więc apropo, czy też a propos, to
    zaczęłam, pod wpływem tutejszych wypowiedzi zapoznawać się z
    twórczością Updike'a i wydało mi się ciężkie i pisane z jakimś
    rodzajem uwielbienia dla nic nie znaczących detali. Książka pt.
    Centaur, bo tylko taką znalazłam w domowej biblioteczce.

    Pzdr. Ann
  • krol-czy-krolik 07.08.08, 21:47
    pomer_anya napisała:

    > A tak apropo( uwaga! "apropo" jest znakiem, podobno, że piszący
    > należy do tzw. yntelygiencji), a więc apropo, czy też a propos, to
    > zaczęłam, pod wpływem tutejszych wypowiedzi zapoznawać się z
    > twórczością Updike'a i wydało mi się ciężkie i pisane z jakimś
    > rodzajem uwielbienia dla nic nie znaczących detali. Książka pt.
    > Centaur, bo tylko taką znalazłam w domowej biblioteczce.
    >
    > Pzdr. Ann

    Ja tam też nie jestem jakimś super-znawcą, ale książki o Króliku
    mogę polecić
    wink Kczyk
  • ilnyckyj 11.08.08, 21:36
    Hm, też cenię Updike'a, nie uważam go za "ciężkiego", ale jak już
    piszemy coś o pisarzach, to nie moglibyśmy (nie ujmując nic
    anglosasom) coś z naszej rodzimej twórczości? (poza Wildsztajnem,
    którego nie uważam za prawdziwego pisarza).

    smile il.
    --
    nonkonformiści
  • bartos29 12.08.09, 16:51
    Minął rok i nie ma już Johna Updike'a wśród nas.
    Swoją drogą, szkoda, że w Polsce nie ma takich pisarzy, którzy potrafią połączyć
    analizę psychologiczną postaci, z kontekstem społeczno-kulturowym w jakim się
    pojawia. W jakimś sensie Updike jest dla mnie współczesnym kontynuatorem
    wielkich powieściopisarzy XIXwieku jak Balzac, czy Dickens. Także Flaubert -
    poprzez umiejętność introspekcji psychologicznej.
  • krol-czy-krolik 13.08.09, 19:15
    A może ja sam opisze swoje życie i zostanę polskim Updikiem?. No, tak, ale czy
    ktokolwiek będzie chciał to przeczytać...sad
  • w.ell 06.12.09, 15:43
    krol-czy-krolik napisał:

    > A może ja sam opisze swoje życie i zostanę polskim Updikiem?. No, tak, ale czy
    > ktokolwiek będzie chciał to przeczytać...sad

    Króliku! Zrób to. Ja na pewno przeczytam

    DB. Well
    --
    Trzeba przemalować sufit - pomyślała
  • zettrzy 08.12.09, 14:49
    mnie sie nie podoba... taki bard typowej amerykanskiej klasy
    sredniej z suburbiow... i do tego wybrzydzal sie na moje ukochane
    niujoriko
    tzn. przeczytac mozna, ale jak mawiala moja sp. krawcowa z Woli nic
    takiego zebym sie zachwycila
    --
    reszty nie trzeba

    MAKE STYLE NOT WAR
    http://emoty.blox.pl/resource/knitting.gif
  • dziwny_ten_swiat 08.12.09, 17:12
    Zgadzam się z zettrzy!

    Ja w swoim czasie zacząłem czytać jakieś dzieło Updike'a (o ile sobie przpominam
    tytuł "Centaur") po dziesieciu strona znudzilo mnie szczególowymi opisami
    jakichs nieistotnych szczegółów...

    Taka trochę ciężka, zakalcowata proza. Chociaż słyszałem, ze ostatni jego utwór
    TERRORYSTA - b. dobry.
  • krol-czy-krolik 10.12.09, 16:12
    Nie podoba się no trudno.
    Mnie np. trudno było sie oderwać i nawet zabierałem do pracy (po kolei trzy
    Rabbity), aż w końcu dostałem naganę. Musiałem się tłumaczyż, że to w ramach
    samokształcenia angielskiego (bo czytałem w oryginale)

    DB. Rabbit
  • zettrzy 11.12.09, 14:12
    w oryginale w ramach samoksztalcenia angielskiego polecam
    kryminalistow - PD James, niesamowicie bogata proza i niezrownane
    slownictwo, Hammett, zwiezlosc i celnosc wyrazu kopiowana pozniej
    przez niejakiego Hemingwaya (ale Hammett nie pokrywa calych stronic
    dialogiem, ha ha), nawet Chandler, niby bardziej rozrywkowy niz
    kryminalny ale latwo sie czyta i jest w tym troche humoru, Rendell
    mistrzyni opowiesci
    --
    reszty nie trzeba

    MAKE STYLE NOT WAR
    http://emoty.blox.pl/resource/knitting.gif
  • basilisque 12.12.09, 21:17
    Ja bardzo cenię amerykańskich pisarzy. Updika bym bronił, bo świetny obserwator
    (może czasami zbyt drobiazgowy, ale to dowodzi pewnej wrażliwości na detale,
    prawie jak u Prousta) oraz ironista, dodalbym jeszcze np. Johna Bartha dawno
    czytałem "Bakunowy faktor" (po polsku) i nie mogłem się oderwać. Jeśli chodzi o
    poczucie humoru (absurdalno-realistyczne) to Kurt Vonnegut i są jeszcze wielcy
    że się tak wyrażę Amerykano-Żydzi: Philip Roth (polecam "Plot Against America"
    "Everyman") i Saul Bellow... James, Chandler - też świetni, Hemingwaya natomiast
    jakoś nie polubiłem.

    To takie spontaniczne impresje, które na zadany temat mi przyszły do głowy,
    pewnie tematu nie wyczerpują!

    Cheers. Baz
  • zettrzy 14.12.09, 13:42
    Chandler byl Anglikiem, ktory przypadkiem losu spedzil zycie w
    Stanach... podobnie jak np. Basil Rathbone (tez przyjemnie pisal,
    mimo ze aktor z zawodu)
    James istotnie jest poza konkurencja - nikt inny w skali swiatowej
    nie potrafil napisac 900 stron ktore da sie przeczytac w ciagu
    miesiaca podczas dojazdow do pracy... nowojorskim subwayem - i to
    przeczytac z zainteresowaniem, nie omijajac szczegolow
    no, moze Conrad mial podobny talent, jego powiesci tez sie czyta
    jednym tchem i potem pamieta nawet drobiazgi, podczas gdy wielu
    innych autorow ciagnie sie i ciagnie i na koncu nie bardzo wiadomo
    co to bylo i o czym
    --
    reszty nie trzeba

    MAKE STYLE NOT WAR
    http://emoty.blox.pl/resource/knitting.gif
  • apersona 15.12.10, 09:59
    zettrzy napisała:

    > w oryginale w ramach samoksztalcenia angielskiego polecam
    > kryminalistow - PD James, niesamowicie bogata proza i niezrownane
    > slownictwo, Hammett, zwiezlosc i celnosc wyrazu kopiowana pozniej

    i dwa posty dalej
    > James istotnie jest poza konkurencja - nikt inny w skali swiatowej
    > nie potrafil napisac 900 stron ktore da sie przeczytac w ciagu
    > miesiaca podczas dojazdow do pracy... nowojorskim subwayem - i to
    > przeczytac z zainteresowaniem, nie omijajac szczegolow

    Chodzi o P.D. (Phyllis Dorothy) James angielską autorkę kryminałów czy o Henry Jamesa?
  • essor 14.12.10, 21:11
    Ostatnio przeczytałem ostatnią część :"Rabbit at Rest" i przyznaję, że po początkowych oporach mnie wciągnęło. To powieść psychologiczna bez oszołamiającej akcji, ale ma napięcie, które wciąga. Oparta jest przede wszystkim na barwnych i wieloznacznych bohaterach (z Angstromem na czele). Świetna i bardzo komiczna konfrontacja yankesów z inwestorem z Japonii. Rabbit - został dealerem Toyoty!
  • bartos29 24.10.11, 13:03
    Trochę szkoda, że u nas nie ma takich pisarzy jak Updike, czy - żeby wyjść z tego amerykańskiego tygla - J.P. Sartre w "Drogach wolności" czy Andre Malraux w "Losie człowieka", którzy introspekcję psychologiczną potrafią łączyć z kontekstem społecznym i historycznym. Tego też brakuje w kinie... Nie biorę pod uwagę takich wielkich purchaw patriotycznych w stylu Bitwa warszawska". Nie widziałem też podobno b. oryginalnego filmu "Róża" (nie mylić z "Różyczką", który zalatywał schematem i infantylizmem)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka