03.09.08, 17:17
40 już lat mija od „lata miłości” czyli apogeum ruchu hippis. To był
bunt przeciw konsumpcjonizmowi, kultowi pieniądza i dóbr
materialnych. A czy dzisiaj konsumpcjonizm, pogoń za kasą i
rozmaitymi dobrami nie jest jeszcze bardziej zaciekły i szaleńczy?
Ludzie dostają fioła na punkcie kupowania, posiadania, chwalenia się
i wywyższania swoją zamożnością i tzw, pozycją. Brzydzi mnie to i
żałuję, że dziś nie ma już hippisów, bo założenia ich ruchu bardzo
mi się podobają i wciąż są aktualne.

smile Ann
Edytor zaawansowany
  • w.ell 04.09.08, 22:02
    pomer_anya napisała:

    > i wywyższania swoją zamożnością i tzw, pozycją. Brzydzi mnie to i
    > żałuję, że dziś nie ma już hippisów, bo założenia ich ruchu bardzo
    > mi się podobają i wciąż są aktualne.
    >
    > smile Ann
    Pie-ęknie!! smile) Też mi to pasi. Ale - czy to dzisiaj możliwe?
    UWAGA: Pytanie n i e j e s t retoryczne.

    DB Well.


    --
    Trzeba przemalować sufit - pomyślała
  • jo_ember 08.09.08, 20:59
    Proponuję "Przystanek Woodstock" z obowiązkowym tarzaniem się w
    błotku. wink
  • krol-czy-krolik 22.09.08, 23:06
    jo_ember napisał:

    > Proponuję "Przystanek Woodstock" z obowiązkowym tarzaniem się w
    > błotku. wink
    Oj wytarzałoby się. A szczególnie wytarzałbym w błocku naszego Bossa!
  • basilisque 23.09.08, 23:08
    krol-czy-krolik napisał:

    > jo_ember napisał:
    >
    > > Proponuję "Przystanek Woodstock" z obowiązkowym tarzaniem się w
    > > błotku. wink
    > Oj wytarzałoby się. A szczególnie wytarzałbym w błocku naszego
    Bossa!
    Noo, to zupełnie nie w duchu dzieci -kwiatów ;]
  • ilnyckyj 11.09.08, 16:58
    Trudno mi się odnieść do możliwości odrodzenia ruchu hippies. Chyba
    to nierealne. Jakieś ich idee widać w ruchu alterglobalistów, ale to
    nie to samo. Przystanek Woodstock i taplanie się w błocku? Hm, bo ja
    wiem.

    To co mi się wydawało najbardziej fascynujące w ruchu hipisów, co
    jednocześnie stało się przyczyną ich klęski - to była jakaś
    niesamowita, szaleńcza wręcz wiara w człowieka, w to że każdy
    człowiek w głębi duszy jest dobry, dąży do dobra, tylko tę dobroć
    trzeba w nim wyzwolić, poprzez rezygnację w codziennej pogoni za
    dobrami doczesnymi. Rezygnację z agresji i wojen, ktore narzucają
    ludziom dążące do panowania nad światem imperia.
    W sumie przeniesienie do współczesności nauk Św. Franciszka.

    Pozdr. Il
    --
    nonkonformiści
  • jo_ember 25.09.08, 20:45
    ilnyckyj napisał:

    > Trudno mi się odnieść do możliwości odrodzenia ruchu hippies.
    Chyba
    > to nierealne. Jakieś ich idee widać w ruchu alterglobalistów, ale
    to
    > nie to samo. Przystanek Woodstock i taplanie się w błocku? Hm, bo
    ja
    > wiem.
    >
    > To co mi się wydawało najbardziej fascynujące w ruchu hipisów, co
    > jednocześnie stało się przyczyną ich klęski - to była jakaś
    > niesamowita, szaleńcza wręcz wiara w człowieka, w to że każdy
    > człowiek w głębi duszy jest dobry, dąży do dobra, tylko tę dobroć
    > trzeba w nim wyzwolić, poprzez rezygnację w codziennej pogoni za
    > dobrami doczesnymi. Rezygnację z agresji i wojen, ktore narzucają
    > ludziom dążące do panowania nad światem imperia.
    > W sumie przeniesienie do współczesności nauk Św. Franciszka.
    >
    > Pozdr. Il
    To wszytko nie przypomina mi Św. Franciszka, ale raczej idee
    wielkiego Lenina, hi, hi smile
  • basilisque 27.09.08, 18:14
    Tu chciałbym dodać, że przekonanie o wrodzonej dobroci istoty
    ludzkiej legło u podstaw komunizmu (tym się różnił on od np.
    faszyzmu). Przekonanie o tym, że człowiek w dąży do dobra, chce być
    dobry także dla bliźnich tylko warunki mu nie pozwalają („byt
    warunkuje świadomość”wink. W odpowiednich okolicznościach (likwidacja
    wyzysku i podziału klasowego) ludzie zmienią się w anioły.
    Takie były założenia. A jaka rzeczywistość wszyscy wiemy.
    wink Czuwaj! Baz.
  • pomer_anya 28.09.08, 21:12
    basilisque napisał:

    > Tu chciałbym dodać, że przekonanie o wrodzonej dobroci istoty
    > ludzkiej legło u podstaw komunizmu (tym się różnił on od np.
    > faszyzmu). Przekonanie o tym, że człowiek w dąży do dobra, chce
    być
    > dobry także dla bliźnich tylko warunki mu nie pozwalają („byt
    > warunkuje świadomość”wink.
    Hm eem. A mnie się wydawało, że tego ucza Ewangelie...
  • w.ell 16.10.08, 13:53
    Tak wszystko wywodzi sie z idealu "milosci blizniego". To ze rozni
    ludzie go wykrzywiali i uzywali do swoich celow to jeszcze nie znaczy,
    ze trzeba z niego rezygnowac. Moze tylk przygladac sie tym ktorzy go
    uzywaja.

    DB Well
    --
    Trzeba przemalować sufit - pomyślała
  • ilnyckyj 19.10.08, 16:49
    Jednakże chciałbym przypomnieć, że te czsy hippisów nie wyglądałyb
    tak pokojowo. Były zamieszki na uniwersytetach, w Paryżu prawie
    rewolucja z barykadami, Czarne Pantery. W samym ruchu hippisów
    kręciło się niemało podejrzanych "proroków". Jednym z nich był
    niejaki Charlie Manson. Wszystko to wcale nie wyglądało tak różowo.

    Pozdr. Il
    --
    nonkonformiści
  • pomer_anya 23.10.08, 22:36
    Właśnie tak się składa, że ukazała się książka Kamila Sipowicza o
    hipisach w Polsce. Jeszcze nie czytałam, ale wynika z tego, że
    apogeum przypadło u nas w latach 70-tych. Na pewno nie była to tylko
    moda... Ciekawi mnie na ile to jest jeszcze aktualne.

    smile Ann
  • jo_ember 24.10.08, 23:18
    pomer_anya napisała:

    > Właśnie tak się składa, że ukazała się książka Kamila Sipowicza o
    > hipisach w Polsce. Jeszcze nie czytałam, ale wynika z tego, że
    > apogeum przypadło u nas w latach 70-tych. Na pewno nie była to
    tylko
    > moda...
    >
    > smile Ann
    A dla mnie to na pewno była moda. Małpowanie
    zachodniego "lajfstajlu". Wyjątkowo nieautentyczne. Tak
    jak "protestsongi" Niemena czy Blackoutu. I to niewiele ma wspólnego
    ze studenckim buntem w 1968 roku , który skierowany był przeciwko
    zakłamanemu totalitarnemu reżimowi.
    Jo. Hasta Luego!
  • pomer_anya 25.10.08, 16:35
    jo_ember napisał:

    > pomer_anya napisała:
    >
    > >A dla mnie to na pewno była moda. Małpowanie
    > zachodniego "lajfstajlu". Wyjątkowo nieautentyczne. Tak
    > jak "protestsongi" Niemena czy Blackoutu. I to niewiele ma
    wspólnego
    > ze studenckim buntem w 1968 roku , który skierowany był przeciwko
    > zakłamanemu totalitarnemu reżimowi.
    > Jo. Hasta Luego!
    Buenos dias, Jo
    Bardzo to jednostronnie ujmujesz. Wydaje mi się, że po obu stronach
    Żelaznej kurtyny to był bunt przeciw zakłamaniu. Zasadnicza różnica
    była taka, że na Zachodzie można było wypowiadać się i manifestować
    prawie bez ograniczeń, a u nas panował zamordyzm, także w stosunku
    do hipisów.
    Tak że to bardzo niesprawiedliwe mówić o "małpowaniu". Hipisi u nas
    narażali się naprawdę na represje i wykluczenie i by przyłączyć się
    do ruchu trzeba było mieć znacznie więcej odwagi!
    Mnie ten ruch bardzo się podoba. Uważam, że dzisiaj społeczeństwo
    cierpi na te same choroby co 40 lat temu na Zachodzie. Wszędzie
    gonitwa za kasą, wyścigi szczurów, nieprawdopodobne i niezasłużone
    fortuny jednostek. Stąd ten krach, który teraz mamy!

    Pozdrawiam. Ann


  • w.ell 03.11.08, 19:53
    Oświadczam, że nawiązując do tego co powyżej postanowiłam przekuć
    słowa w czyny i zostać hipiską, nawet jeżeli będę tylko jedna.
    Problem, że nie ma na razie warunków, tzn. np świezych kwiatów.
    Poczekam do wiosny, wtedy powpinam sobie kwiaty we włosy, do tego
    czasu zaopatrzę się w stosowne kwieciste stroje.

    Będę pracować nad odpowiednim stanem świadomości pogardzając
    konsumpcyjnym stylem życia i wyścigiem szczurów
    Czyli już za pięć-sześć miesięcy!

    DB smile Well
    --
    Trzeba przemalować sufit - pomyślała
  • krol-czy-krolik 03.11.08, 23:20
    A czy może w kierunku San Francisco? Koniecznie z kwiatami we
    włosach. A może... wianek?

    Szczerze oddany
  • pomer_anya 04.11.08, 15:32
    w.ell napisała:

    > Oświadczam, że nawiązując do tego co powyżej postanowiłam przekuć
    > słowa w czyny i zostać hipiską, nawet jeżeli będę tylko jedna.
    > Problem, że nie ma na razie warunków, tzn. np świezych kwiatów.
    > Poczekam do wiosny, wtedy powpinam sobie kwiaty we włosy, do tego
    > czasu zaopatrzę się w stosowne kwieciste stroje.
    >
    > Będę pracować nad odpowiednim stanem świadomości pogardzając
    > konsumpcyjnym stylem życia i wyścigiem szczurów
    > Czyli już za pięć-sześć miesięcy!
    >
    > DB smile Well

    Ja też! Ja też! smile)))
    Well, nie jesteś sama! Ja nawet nie czekam do wiosny już teraz
    jestem hippie. Mam już dżinsy z dzwonami i bluzkę w kwiaty. I nie
    znoszę kultu pieniądza i konsumpcji.

    Jedno czego nie chcę naśladować to dragów. To chyba sprawiło, że ten
    ruch się zdegenerował trzydzieści lat temu.

    Niech żyje miłość (bliźniego)!

    smile Ann.
  • ilnyckyj 09.11.08, 21:54
    Oj, naiwne, naiwne D:
    --
    nonkonformiści
  • w.ell 11.11.08, 12:57
    Naiwne? Wierzyć w to, że człowiek może być dobry, że może robić coś
    pozytywnego, to naiwne? Gdyby taik było, to życie nie miałoby sensu
    p:
    DB Well
    --
    Trzeba przemalować sufit - pomyślała
  • w.ell 11.11.08, 13:35
    w.ell napisała:

    > Naiwne? Wierzyć w to, że człowiek może być dobry, że może robić
    coś
    > pozytywnego, to naiwne? Gdyby taik było, to życie nie miałoby
    sensu
    > (Miało być tak): :p
    > DB Well


    --
    Trzeba przemalować sufit - pomyślała
  • ilnyckyj 11.11.08, 20:40
    w.ell napisała:

    > w.ell napisała:
    >
    > > Naiwne? Wierzyć w to, że człowiek może być dobry, że może robić
    > coś
    > > pozytywnego, to naiwne? Gdyby taik było, to życie nie miałoby
    > sensu
    > > (Miało być tak): :p
    > > DB Well
    >
    Well, ja też wierzę, a raczej jestem przekonany o tym, że
    ten "dobry" pierwiastek w człowieku przeważa. Dobry to dla mnie
    oznacza: konstruktywny, pozytywny, solidarny, pomocny. Tak, tak,
    ale - niestety zawsze pojawia się "ale", bo niestety w świecie nie
    brak pułapek , podstępów i coś, co wygląda na pierwszy rzut oka
    bardzo pięknie, w praktyce może zmienić się w coś wręcz przeciwnego.
    Tak, wierzę, wierzę - ale też przyglądam się uważnie!

    Czuwaj! wink Il


    --
    nonkonformiści
  • w.ell 13.11.08, 22:02
    ilnyckyj napisał:

    > Tak, wierzę, wierzę - ale też przyglądam się uważnie!
    >
    > Czuwaj! wink Il
    >
    Czuwam, ale samo przyglądanie mnie nie bawi. Generalnie w życiu
    chciałabym żyć. Przyglądać to się mogę defiladzie na 11 Listopada,
    albo zwierzętom w Zoo. Ale życie nie polega na przyglądaniu się
    tylko na przeżywaniu. A ja wolę przeżywać - coś pozytywnego,
    potrzebuję pozytywnej energii, choć wiem ile mam wad, więcej wad niż
    zalet. Znowu powiesz, że to naiwne, ale trudno widać należę do tych
    naiwnych-upośledzonych (por. mój dzisiejszy post).

    DB. Well


    --
    Trzeba przemalować sufit - pomyślała
  • amsten 27.11.08, 22:08
    U podstaw hippizmu legły teorie Margaret Mead zwanej guru wolnej
    miłości. Była antropologiem, która wywróciła do góry nogami ówczesną
    naukę, zdezaktualizowała rasizm, dała impuls dla feminizmu i na
    wiele lat wdrożyła do świadomości społecznej hasło "wszyscy są
    równi, sam decydujesz o swoim losie". To hasło jest do dziś
    wykładane na polskich uczelniach. Jej teorie są podstawą
    tzw. "politycznej poprawności".
    Derek Freeman obalił wszystkie teorie Mead i wykazał ponad wszelką
    wątpliwość, że są oparte na kłamstwie.
    Ciekawe streszczenie doskonałego, nigdy w Polsce nie emitowanego,
    godzinnego filmu BBC, po polsku jest tutaj:
    www.panoramainternetu.pl/articles/chilli_news/453888/
    "Człowiek, natura czy kultura"
    Naprawdę warto przeczytać i zobaczyć (jest link), żeby wiedzieć
    jakie są podstawy hippizmu.
  • krol-czy-krolik 29.11.08, 15:51
    amsten napisał:

    > U podstaw hippizmu legły teorie Margaret Mead zwanej guru wolnej
    > miłości. Była antropologiem, która wywróciła do góry nogami
    ówczesną
    > naukę, zdezaktualizowała rasizm, dała impuls dla feminizmu i na
    > wiele lat wdrożyła do świadomości społecznej hasło "wszyscy są
    > równi, sam decydujesz o swoim losie". To hasło jest do dziś
    > wykładane na polskich uczelniach. Jej teorie są podstawą
    > tzw. "politycznej poprawności".
    > Derek Freeman obalił wszystkie teorie Mead i wykazał ponad wszelką
    > wątpliwość, że są oparte na kłamstwie.

    Czy hasła "politycznej poprawności", "wszyscy są równi", odrzucenie
    rasizmu - to wszystko ma być oparte na kłamstwie?
    Ja jestem zwolennikiem tych haseł, a raczej idei, nawet jeżeli
    zdarzają się przegięcia i to co ma chronić przed dyskryminacją,
    czasami może uprzywilejowywać tych zagrożonych dyskryminacją.
    Uważam, że żadne teorie czy teoryjkji nie mogą usprawiedliwiać
    dyskryminacji.

    Z poszanowaniem. Rabbit
  • w.ell 04.12.08, 20:15
    Nie wiem, czy Margaret Mead czy Derek Freeman czy Joga Maharishi czy
    Jezus: do mnie idea braterstwa przemawia.
    Chociaż wiem jak bardzo trudna jest w realizacji w praktyce, jeśli
    się nie jest Chrystusem.

    A przecież nawet i on właściwie - by tak to ująć - nie odniósł
    sukcesu.
    DB. Well
    --
    Trzeba przemalować sufit - pomyślała
  • krol-czy-krolik 07.12.08, 19:43
    w.ell napisała:

    > Nie wiem, czy Margaret Mead czy Derek Freeman czy Joga Maharishi
    czy
    > Jezus: do mnie idea braterstwa przemawia.
    > Chociaż wiem jak bardzo trudna jest w realizacji w praktyce, jeśli
    > się nie jest Chrystusem.
    >
    > A przecież nawet i on właściwie - by tak to ująć - nie odniósł
    > sukcesu.
    >
    Nie odniósł sukcesu? Co to za bluźnierstwo! Z martwych przecie wstał
    i do dziś nam panuje Jesus Christ Superstar.
    Well, czyś Ty aby na pewno Polka-Katoliczka?

    DB. Rabbit
  • pomer_anya 08.12.08, 20:18
    Na pewno Margareth Mead, ale jeszcze bardziej Timothy Leary, Św.
    Franciszek, Jezus, Che Guevara i do tego wojna w Wietnamie,
    generation gap, krishnoizm, nadzieja na nowy porządek Świata.
    Skończyło się wszystko rozczarowaniem, ucieczką w zabawę (disco) i
    boomem w show-businessie i produkcji dragów.

    Ale mimo to tamta epoka do mnie tak bardzo przemawia: choćby
    dlatego , ze ludzie byli dla siebie tak życzliwi i bezinteresowni!

    Chciałabym,m żeby i tak było teraz!
    smile Ann
  • basilisque 10.12.08, 20:45
    pomer_anya napisała:

    > Ale mimo to tamta epoka do mnie tak bardzo przemawia: choćby
    > dlatego , ze ludzie byli dla siebie tak życzliwi i bezinteresowni!
    >
    > Chciałabym,m żeby i tak było teraz!
    > smile Ann
    Tak. Ja też bym chciał. I zresztą trzeba zacząć od siebie, a więc
    staram się odnosić do bliźnich z życzliwością i bezinteresownością
    (nawet nie liczę na wzajemność), z pewnymi wyjątkami> pierwszy który
    mi przychodzi do głowy to żebrak - menel, czyhający na złotówkę z
    wózka lub stojący przy samochodach w korku. Do tego dzieciaki
    rzępolące w tramwaju na akordeonie. Co prawda czasami im coś daję,
    ale bez życzliwości.
    Pewnie są i inne wyjątki, ale może później o nich sobie przypomnę.
    Pa. Baz
  • jo_ember 30.11.08, 13:52
    Hippies: to wszystko było, ale się skończyło.
    I dobrze, bo to była ślepa uliczka. Jedyni co na tym dobrze wyszli
    to show-biznesmeni i dilerzy.
    Jeżeli się powtarza to tylko jako parodia wink
  • bartos29 13.02.09, 14:46
    Hipisi dzisiaj?
    Bzdura. Niemożliwe. Skończyła się iluzja ogólnoludzkiego braterstwa.
    Nie ma tolerancji dla odmienności, bo ten odmienny może być naszym
    wrogiem, który nas zarżnie bez zmrużenia okiem.
    Miłość bliźniego - tak, ale pod warunkiem, że to słowo "bliźni"
    rozumiemy jako "swój" czy "nasz człowiek". Ktoś z naszego stada.
    Wróg nie jest naszym bliźnim. Nas, młodych, nie łączy już wspólna
    idea, że razem zmienimy ten świat na lepszy. Pomiędzy młodym Żydem i
    młodym Arabem nie ma żadnej więzi. Tylko strach i nienawiść.
    Może byśmy chcieli, żeby było inaczej, ale nie jest.
    Pozdrawiam. Bartek
  • ole-na 20.05.09, 10:59
    bartos29 napisał:

    > Hipisi dzisiaj?
    > Bzdura. Niemożliwe. Skończyła się iluzja ogólnoludzkiego
    braterstwa.
    > Nie ma tolerancji dla odmienności, bo ten odmienny może być naszym
    > wrogiem, który nas zarżnie bez zmrużenia okiem.
    > Miłość bliźniego - tak, ale pod warunkiem, że to słowo "bliźni"
    > rozumiemy jako "swój" czy "nasz człowiek". Ktoś z naszego stada.

    Nie, nie i jeszcze raz nie! Jeżeli pod słowem "Bliźni" nie rozumie
    się po prostu "człowieka" to to słowo nie ma sensu.
  • w.ell 21.05.09, 20:48
    ole-na napisała:

    > bartos29 napisał:
    > > Miłość bliźniego - tak, ale pod warunkiem, że to słowo "bliźni"
    > > rozumiemy jako "swój" czy "nasz człowiek". Ktoś z naszego stada.
    >
    > Nie, nie i jeszcze raz nie! Jeżeli pod słowem "Bliźni" nie rozumie
    > się po prostu "człowieka" to to słowo nie ma sensu.

    Tu się z tobą bardzo zgadzam!
    Nie rozumiem jak mogłaś napisać to o "Jezusie z Montrealu"

    DB. Well
    --
    Trzeba przemalować sufit - pomyślała
  • bartos29 22.05.09, 21:21
    w.ell napisała:

    > ole-na napisała:
    >
    > > bartos29 napisał:
    > > > Miłość bliźniego - tak, ale pod warunkiem, że to
    słowo "bliźni"
    > > > rozumiemy jako "swój" czy "nasz człowiek". Ktoś z naszego
    stada.
    > >
    > > Nie, nie i jeszcze raz nie! Jeżeli pod słowem "Bliźni" nie
    rozumie
    > > się po prostu "człowieka" to to słowo nie ma sensu.
    >
    > Tu się z tobą bardzo zgadzam!
    > Nie rozumiem jak mogłaś napisać to o "Jezusie z Montrealu"
    >
    > DB. Well
    Ale mi się dostało wink
    Szkoda, że panie niw wyczuły ironii w moim tekściku...
  • dorota-s2 21.05.09, 21:50
    Gdzieś na strychu pewnie leżą w skrzyni moje ciuchy,dzwony w
    kwiaty,korale peruka blond i wspomnienia zapakowane razem z
    winylowymi płytami na których spiewa Niemen wcześniej wydrzycki.To
    był styl,szpan,prawdziwych hippies było niewielu takich którzy nie
    tylko głosili idee ale się do nich stosowali.Reszta to jak dziś
    fantastyczne bractwa rycerskie,prawdziwe póki trwa zlot,stroje
    zwyczaje,mowa ,idee .Potem dworka i księżna pani wkłada jeansy,pije
    colę ijedzie do domu
  • bartos29 22.05.09, 21:25
    Hmmm... Ja może inne pokolenie, ale Niemena lubię (nie bardzo
    tylko "Dziwny ten świat") no i takie hippisowskie kawałki
    jak "California dreaming", "Don't thunk twice, it's all right".
    Piękne czasy, piękne idee, ale tak naprawdę to została piękna muzyka!
    Pozdr. Bart smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.