Dodaj do ulubionych

A może by my se tak pośpiywali?

    • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 01.05.13, 15:44
      Ej swoboda, swobodziczka co mi wykładała mamuliczka
      Jeszcze mnie w kolebce kołysała, już mi o swobodzie śpiewała
      Jeszczech ja nie wyros już ech wojok dostołech szabliczkę, modry kabot

      Goleszów, Ustroń
      --
      MADOHORA
      FORUM NIKISZOWIEC
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 13.01.16, 17:35
        Na ogół wieki średnie nie wydają u nas kolęd dużo (więcej n. p. jest pieśni do Matki Boskiej); warto jednak zaznaczyć, że pojawia się w nich już ów nastrój radości. Żadna z nich nie przechowała się w żywej pieśni do naszych czasów. Natomiast daleko większą jest na tern polu produkcja wieku szesnastego. Przyczyną wzrostu tego jest oczywiście spotęgowanie się ruchu literackiego w ogóle, w szczególności też druk, który ułatwiał rozszerzanie się pieśni i ich utrwalenie. Marny też świadectwa historyczne, stwierdzające upodobanie ówczesnej epoki w śpiewaniu kolęd (o Zygmuncie Starym, że kiedy przebywał w latach młodych na dworze brata w Budzinie, pilnował, aby mu w czasie świąt Bożego Narodzenia śpiewano kolędy; świadczy też Hozjusz o popularności kolęd, itd.). Znaczy to innemi słowy, że święto Gód oddawna było takiem świętem rado-snem i towarzysko-rodzinnem, że więc wcześnie połączyło się z niem kolędowanie, tworzenie i śpiewanie poza kościołem pieśni dostosowanych do uroczystości, czego przy innych świętach (n. p. przy Wielkanocy) nie było. Mamy więc już dosyć
        dużo kolęd w pierwszej połowie XVI. wieku, w druku i w rękopisach; niektóre z nich już dotrwały
        do naszych czasów - czyli do początku wieku , jak n. p. ?Kiedy król Herod królował", zapisana w r. 1521

        --
        choinka
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 13.01.16, 17:42
        Pierwszorzędne znaczenie dla rozwoju kolędy w Polsce miał zakon Franciszkański, tak zasłużony
        w dziejach polskiej poezji religijnej w ogóle. Stało się to zaś w ten sposób, że Franciszkanie
        polscy, za przykładem swych braci włoskich, pielęgnowali tradycję jasełek, ustanowionych
        (względnie wznowionych) przez świętego Franciszka z początkiem wieku XIII. Przy jasełkach, przy żłóbku, zakonnicy śpiewali pieśni nabożne, kolędy, zrazu zapewne po łacinie. Ponieważ jednak lud z nadzwyczajnym zapałem do tych jasełek przybiegał, przeto z czasem owe kolędy łacińskie tłumaczy się na język narodowy, a w dalszej konsekwencji tworzy się i nowe, oryginalne. I oto około połowy wieku
        XVI. powstają pierwsze nieco większe zbiory kolęd, pierwsze kantyczki: posiadamy mianowicie z tego czasu dwa rękopiśmienne takie zbiory, zawierająee każdy po kilkadziesiąt kolęd. Otóż jeden z tych rękopisów na pewno a drugi prawdopodobnie pochodzi z klasztoru franciszkańskiego; zresztą kolędy same najwyraźniej o tem swojem pochodizeniu świadczą. Zatem widzimy, jak dzięki jasełkom franciszkańskim twórczość polska w dziedzinie kolęd stwarza w połowie XVI. wieku stosunkowo znaczną liczbę tych kolęd. Musiały one już wtedy być rozszerzone i popularne, skoro niektóre z nich przetrwały dłużej. Otóż wśród nich zjawia się też po raz pierwszy ta kolęda kolęd, ze wszystkich może najtrwalsza, żyjąca w całej swej mocy do dziś dnia, ?Anioł pasterzom mówił". Praca twórcza Franciszkanów trafiła na warunki, dla rozwoju kolęd bardzo pomyślne. Z jednej strony rozwój ten korzysta ze spotęgowania
        się ruchu literackiego, którego intensywność w tym czasie staje się coraz większą. Z drugiej strony znowu w kościele samym stosunki zmieniają się o tyle (zapewne wskutek Reformacji), że śpiew w języku narodowym w kościele uzyskuje większe prawa, aniżeli dotychczas. Zatem i kolęda może się rozwijać swobodniej i na większą skalę. Spotykamy się też wkrótce z faktem, że powstaje kolęd coraz więcej, że pojawiają się one nie tylko w zbiorach pieśni, w kancjonałach, ale i jako druki ulotne; potęguje się też twórczość na polu melodyj kolędowych. Wszystko razem zważywszy możemy stwierdzić, że wiek XVI. ugruntował żywotność kolędy polskiej.

        --
        santa
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 13.01.16, 17:46
        Pieśni kolędowe tego okresu odpowiadają już mniej więcej temu pojęciu kolędy, jakie mamy dzisiaj.
        Traktują temat już to w sposób epicki, już to liryczny, najczęściej zresztą oba te sposoby mieszając.
        Wszędzie już tonem zasadniczym jest radość, w najrozmaitszych formach. Nie ma natomiast
        jeszcze późniejszego spolonizowania i zlokalizowania; kolędy te (są między niemi i apokryficzne)
        możnaby nazwać ogólno-chrześdjańskiemi; może też i dla. tego, że wiele wśród nich jest przekładem z oryginału łacińskiego. O ugruntowaniu się kolęd w tej epoce, o zżyciu się społeczeństwa z niemi, świadczy i ten fakt, że poeci wybitniejsi, ?literaci" w ścisłem znaczeniu tego słowa, zwracają swą twórczość również i w tym kierunku. Kochanowski sam napisał kolędę na Nowe lato, pisze je Grochowski, Miaskowski i inni. Ale rzecz znamienna, że te utwory do skarbca kolędowego nie weszły; zostały w wydaniach poetów, a nie przeszły do popularnych kantyczek i do żywej tradycji ludowej. Były dla ludu za nadto ?literackie". Nie można się temu zbytnio dziwić: takie ?Rotuły na Narodzenie Syna
        Bożego" (Miaskowsk) przedstawiają rzecz w ten sposób, że Apollo z Muzami udaję się do szopki
        Betlejemskiej, poczem każda z Muz śpiewa kolędę (rotulę) na cześć Dzieciątka Jezus. Tego rodzaju
        scenerja, zrozumiała i piękna dla hum anistów, ogółowi m usiała być obcą. Kolęda prawdziwa
        musi być prostszą, przystępniejszą, musi uchwycić ten ton średni, odpowiadający zarówno
        wykształconym jak i prostaczkom. Więc kolędy XVI. wieku nie mogły być tak bardzo humanistycznemi,
        jeżeli miały trafić do wszystkich. Nie znaczy to jednak, iżby kolęda, należąca przecież i do literatury, nie podlegała tej samej zasadniczo ewolucji, co cala poezja. N a kolędach XVI. wieku znać bądź co bądź różnicę formy, stylu i języka, w porównaniu ze średnio wiecznem i z renesansowego udoskonalenia formy poetyckiej i one do pewnego stopnia korzystają'. Bardzo silnie zaś odbija się ewolucja poezji na kolędach w epoce baroku, w wieku XVII. i w pierwszej połowie wieku XVIII. Jest to złoty wiek kolędy polskiej, okres największego jej rozkwitu tak pod względem ilościowym, jak i jakościowym. Na ten czas przypada powstanie największej ich liczby i najpiękniejszych, najbardziej charakterystycznych, najbardziej polskich. Do tych to kolęd przede wszystkiem odnoszą się uwagi ? i zachwyty ? wypowiedzione przez nas poprzednio. Wskazaliśmy też poprzednio na czynniki, które spowodowały
        taki rozkwit kolędy w tej epoce i takie jej ożywienie i spolonizowanie, czyli wszystkie jej charakterystyczne cechy. Do tych czynników dodajmy jeszcze jeden. Oto wiek XVII i pierwsza połowa wieku XVIII. to epoka nadzwyczajnie spotęgowanego życia religijnego i religijnego uczucia. W takiej atmosferze rozwija się oczywiście bujnie pieśń nabożna, będąca wyrazem i jedną z form religijności całego społeczeństwa, wszystkich jego warstw. To też dla całej hymniki polskiej jest to wiek złoty, ale szczególnie dla kolęd.

        --
        prezent
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 13.01.16, 17:51
        Ponieważ zaś kultura polska w tej epoce rozlewa się szeroko i równomiernie, ponieważ dociera do warstw najszerszych, przeto między kolędą a literaturą książkową nie ma teraz takiego odstępu, jak w epoce Renesansu. Stąd też wszystkie te cechy, które są charakterystyczne dla literatury Baroku, odbijają się bardzo wyraziście i w kolędzie. O niektórych była mowa poprzednio: żywość
        przedstawienia, skłonność do charakterystyczności i rodzajowości w związku z humorem, werwą, zamaszystością, mieszanie tonów i nastrojów podniosłych z niższemi, pompatycznych z codziennemi,
        idealistycznych z realistycznemi, skłonność do allegorji. Dodajmy do tego także właściwości czysto formalne, kompozycyjne i stylistyczne. Kolędy epoki barokowej mogą mieć budowę wiersza i zwrotki prostą, skromną, ale najczęściej będą to zwrotki misterne i wyszukane, wiersz jak najbardziej różnorodny. Są to zwrotki takie same, jakie znajdziemy i u Szymona Zimorowicza, u Morsztyna, u Kochowskiego, w ogóle w całej ówczesnej poezji. Tak samo ma się rzecz ze stylem i językiem tych kolęd; przenoszą nas one żywcem to w epokę Paska i Potockiego, to w epokę saską, w której formalne cechy baroku dochodzą do ostatniego wyrazu. Są też i kolędy makaronizujące, jak n. p. ?Chara Deum soboles, uczciwe Paniątko, Leżysz: inter armenta veluti jagniątko, Byś człowieka przywrócił pristino honori...?, i t. p. Dla pokazania kunsztowności stylu i zwrotek przytoczmy parę przykładów (zaznaczając, że jest ich oczywiście cale mnóstwo):
        Niepojęte dary dla nas daje
        dzisiaj z nieba Ojciec łaskawy,
        gdy się wieczne słowo ciałem staje,
        mocą swojej cudownej sprawy.
        Nędze świata
        precz odmiata,
        a płaczliwe jęczenia
        w dzięków głosy
        pod niebiosy
        i w wesele zamienia.
        Skąd dziś wszyscy weseli,
        wyśpiewują anieli:
        Niechaj chwała Bogu będzie w niebie,
        a na ziemi pokój ludowi.
        Albo:
        Gdy św iat tryum fuje,
        mile aplauduje,
        a z nim w szystko stw orzenie:
        przyszed ł z nieb a P an chw ały,
        aby zbaw ił św iat cały,
        stąd dziś w esele,
        że w ludzkiem ciele
        Bóg św iatu głosi,
        pokój przynosi,
        przy swojem narodzeniu.
        Albo kolęda, która niewątpliwie przypada już na ostatni okres baroku:
        Apokaliptyczny Baranku,
        leżący w pieluszkach na sianku,
        o śliczny Jezuleńku,
        wdzięczny, luby puzieńku,
        boski ablegacie,
        czem nie w majestacie,
        czem u nie w mistycznej,
        apokaliptycznej, ,
        stawiasz się nam szacie?
        Oczywiście nie wszystkie kolędy tej epoki są tak misterne; są i prostsze. Ale to jest charakterystyczne,
        że ta misterność teraz nie stanęła na przeszkodzie rozszerzeniu się takich kolęd i spopularyzowaniu
        ich wśród najszerszych warstw.

        --
        choinka
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 13.01.16, 18:00
        Jeżeli chodzi o ściślejsze chronologiczne ujęcie tego okresu, to zauważymy, że pierwszym zbiorem kolęd typu XVII. wieku są wspomniane już ?Symfonie anielskie" Jana Karola Dachnowskiego, drukowane w r. 1631. W każdym razie zasługuje na uwagę fakt, że z tych trzydziestu sześciu kolęd stosunkowo
        znaczna liczba stała się wkrótce bardzo popularną i żyje po dziś dzień, śpiewana przez lud (przynajmniej w Krakowskiem). Są to pieśni: ?Łaska nieba górnego", ?Ach zła Ewa", ?Przy onej górze", ?Wszystek świat dzisiaj wesoły", ?Z raju pięknego miasta", ?A wczora z wieczora", ?Kazał anioł do Betlejem Juda", ?Czem, czem, czem, czem ubogo leżysz", ?Pastuszkowie bracia mili", ?Wstawszy pasterz bardzo rano", ?Przybieżeli do Betlejem pasterze", ?Przyskoczę ja do złej szopy z cicha". Jest to dowodem, jak ci twórcy kolęd, nie będący zresztą poetami znakomitymi i głośnymi, umieli trafić w ton wspólny całemu społeczeństwu w tej dziedzinie. Końcowy termin twórczości kolędowej tego typu nie da się jeszcze dzisiaj ściśle określić; to jest pewnem, że w epoce saskiej, skądinąd niepomyślnej dla literatury, ta twórczość jeszcze jest żywą i przeciąga się nieco do drugiej połowy XVIII. wieku, kiedy to w literaturze książkowej pojawiają się nowe prądy i nowe formy. Pod koniec wieku można jednak
        już zauważyć zmianę i w kolędzie. Przesada baroku wywołuje reakcję, objawiającą się m. i. parodjami
        na dawniejszą popularną poezję. Ostatecznie i sam a kolęda także tej zmianie ulegnie. Równocześnie słabnie w ogóle twórczość na tem polu. Tłumaczy się to przewrotem umysłowym, jaki się w tym czasie dokonywa, panowaniem racjonalizmu, więc usunięciem uczuciowości na plan dalszy ? a przecież bez silnego współudziału uczucia nie można sobie wyobrazić rozkwitu liryki, ? w szczególności osłabieniem
        uczucia religijnego. Dość też odosobnionem zjawiskiem jest Karpińskiego kolęda ?Bóg się rodzi".
        W pierwszej połowie XIX. wieku, mimo romantyzmu, również nie znać większego ruchu w dziedzinie
        twórczości kolędowej. Prześliczna kolęda Słowackiego w ?Złotej Czaszce" (?Chrystus Pan się narodził, świat się cały odmłodził, Et mentes", i t. d.) nie jest prawdziwą kolędą. Ale jeżeli nie powstawały nowe kolędy, to dawniejsze żyły w dalszym ciągu, przez cały naród ukochane i pielęgnowane. To też w drugiej połowie XIX. stulecia znowu można zauważyć niieco żywszy ruch w kierunku tworzenia kolęd nowych. Dość zestawić zbiór kolęd ks. Mioduszewskiego z połowy wieku (zbierane w pierwszej połowie) z kantyczkami dzisiejszemi, aby zauważyć znaczną stosunkowo liczbę pieśni iłowych (jako najbardziej
        znane przytoczmy: ?Mizerna, cicha, stajenka licha", ?Jakaż to gwiazda świeci na wschodzie",
        ?Mędrcy świata, monarchowie", ?Anielski chór pasterzom ogłasza", ?Boscy posłowie", ?Usnąłeś
        Jezu", ?Pasterzu, pasterzu", i t. d.). Te nowe kolędy zapewne że nie dorównują dawniejszym, są zapewne mniej proste, mniej naturalne, a znowu więcej ?literackie". Jednakże na ogół nie są najgorsze. A co najważniejsza: widocznie umiały także pochwycić zasadniczy ton kolędy prawdziwej, skoro wiele z nich przyjęło się w społeczeństwie, skoro są śpiewane w kościele i w domu. Byłoby to jeszcze jedno świadectwo o nadzwyczajnej żywotności naszych kolęd i o niezwykłej ich zgodności z psychologją narodu. Najmniej może zbadane są kwest je autorstwa kolęd, ich oryginalności lub pochodzenia z obcych literatur. W tak obfitym zbiorze muszą być utwory różnego pochodzenia, które z czasem stopiły
        Się w jednolitą całość. Na podstawie dzisiejszego stanu badań nad tą dziedziną możemy ogólnie zauważyć co następuje. W epoce wcześniejszej mamy dość dużo kolęd tłumaczonych, co jest zresztą
        zgodne z ogólnemi prawami, rządzącemi historją naszej poezji religijnej. Więc w wiekach średnich
        i w wieku XVI. znajdziemy tłumaczenia przedewszystkiem z łaciny (z hymnów starochrześcijańskich
        i z pieśni średniowiecznych); tak przekładem jest pieśń ?O Jezu nasz Zbawicielu, ?Dzieciątko się narodziło", i inne; zapewne przekładem też jest ?Anioł pasterzom mówił". Obok łacińskiej wpłynęła na polską także kolęda czeska ? w wiekach średnich i w wieku XVI. mamy stamtąd kilka pieśni. W kancjonałach protestanckich XVII. wieku znajdują się też kolędy tłumaczone z niemieckiego, ale te nigdy nie doszły do większego znaczenia. W epoce największego rozkwitu kolędy twórczość
        oryginalna bierze stanowczo górę, a ten stan rzeczy pozostaje mniej więcej do dziś dnia. Znaczy to,
        że kolęda nasza tak się wzmogła w siły własne, że już się obchodzi bez podpory, owszem sama zaczęła
        wpływać na inne: jest na przykład dość znaczna liczba kolęd ruskich, które niewątpliwie są przekładami
        polskich. Co do nazwisk autorów, to dzisiaj znamy ich bardzo niewiele, i wątpić można, czy szczegółowsze badania liczbę tę znacznie powiększą; wydania bowiem dawne są w większej części bezimienne ? poezja kolędowa ma to wspólnego z poezją ludową, że kwestja autora jest dla niej obojętną. Dobrze, że Dachnowski podpisał się na swoich Symfoniach, ale już tak liczne w wieku XVIII. wydania kantyczek nazwisk nie podają. Prędzej możemy śledzić autorstwo kolęd nowszych; możemy więc tu wymienić Karpińskiego, Lenartowicza, ks. Antoniewicza, ks. Hołubowicza. Dla historyka literatury może to być kwestja ważna, dla śpiewającego kolędę jest to rzecz ostatecznie dość obojętna

        --
        choinka
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 13.01.16, 18:05
        Najpierw łatwo zauważyć nadzwyczajną rozmaitość melodyj kolędowych. Jakże różne są pod tym względem kolędy ?Anioł pasterzom mówił'' a ?Przybieżeli do Betlejem pasterze", ?Figurowana różczka" a ?Hej bracia czy śpicie", ?Lulajże Jezuniu" a ?Tryumfy króla niebieskiego", i tak ciągle; ten sam objaw, któryśmy skonstatowali i dla tekstu. Dalej ? znowu tak samo jak w tekście ? w muzyce kolędowej ujawniły się zasadnicze elementy psychiki polskiej: powaga i skupienie duchowe, i bujny temperament, i zaduma i tęsknota, rzewność i czułość, humor i zamaszystość. Jeżeli widzimy to w tekstach, to tern
        silniej odczuwamy w muzyce. Jakże się ta melodja przedstawia histo- fizycznie? skąd przyszła? skąd dołączyła się do tekstu? Najstarsze doszłe do nas melodje pochodzą z wieku XVI; znajdujemy je w kancjonałach i w ulotnych drukach. Czy niektóre z nich nie są starszego pochodzenia, z wieków średnich jeszcze to kwestja ta czeka na zbadanie; niemożliwein to nie jest, owszem dość prawdcpodobnem ? tak np. jedna z nich przypomina żywo pieśń wielkanocną, a te są niewątpliwie starsze, kto wie czy w dziejach muzycznych pieśni polskiej nie najstarsze, i Inne są znowu niewątpliwie wytworem wieku XVI., epoki, w której muzyka polska stała na bardzo l wysokim poziomie; tak twórcą jednej z nich jest znakomity muzyk Wacław Szamotulski. W każdym razie te metod je są dość różne od późniejszych. Charakter ich kościelny, motywy liturgiczne, tonacje czasem kościelne, stare. W całości
        robią wrażenie inne niż melodje z epoki baroku, są więcej poważne, choć odzywa się już i w nich nastrój wesoły. Spotyka się je w kancjonałach jeszcze i w XVII. wieku, a niektóre ? z pewnemi
        zmianami, więcej jakby zmodernizowane ? przetrwały do naszych czasów. Wspaniała pod każdym
        względem W jednym ze starych zbiorów kolęd francuskich znajdujemy takie n. p. wskazówki. Przy jednej z kolęd zanotowano, że śpiewa się na nutę hymnu kościelnego ?Creator alme siderum". Ale przy innych czytamy: ?Sur le chant: Le mignon qui va de nuit?, albo ?Amours, maudit soit la jounnee",
        albo jeszcze szczególniejsze: ?N oel nouveau. Compose sur le chant de: Cette pauvre nourrice
        pleurait incessamment? , albo też: ?N oel Sur 1?aT: Reveillez-vous, belle endormie, Ou: Noel pcur
        1?am our de M arie? : To samo zjawisko mamy i u nas. Już przy jednej z kolęd z XVI wieku
        czytamy: ?ta pieśń może być śpiewaną jako i o słowiku. W jednym z egzemplarzy Dachnowskiego
        ktoś współczesny podopisywał sobie tytuły piosenek świeckich, według których śpiewał te kolędy, więc n. p. ? Ja ubogi Bernardyn", ?Hojże, hojże, nabroiłaś", ?Kaleta za grosz" itd. Jak wspomnieliśmy, tych melodyj świeckich niestety dzisiaj nie mamy; może traf szczęśliwy odkryje je kiedy.

        --
        prezent
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 13.01.16, 19:04
        Ale możemy porównywać melodje kolęd z dzisiejszemi melodjami pieśni ludowych. A wtedy zauważymy, jak wielka liczba kolęd ? zwłaszcza owych pasterskich ? ma melodję albo absolutnie
        identyczną, albo o tym samym charakterze muzycznym co dzisiejsze pieśni ludowe. Tak na przykład melodja kolędy ?Cztery lata zawszem pasał jest identyczna z melodją piosenki ?Cztery lała wiemiem służył; kolęda ?Przy onej górze śpiewa się jak ?Hej tam na górze, ?Nowy rok bieży jak ?Wezmę ja koniuszki (w tym ostatnim wypadku możliwym jest też proces odwrotny, przejście melodji z pieśni kościelnej na świecką, zjawisko również wcale częste). W znalezionym niedawno zbiorze kolęd z roku
        1721 jedna z nich ma melodję weselnej pieśni o chmielu, w innej część melodji jest identyczna z pieśnią góralską zbójnicką (takich reminiscencyj i podobieństw częściowych jest w kolędach dużo). W ogóle wśród tych melodyj kolędowych znajdujemy wszystkie możliwe typy melodyj ludowych, przede wszystkiem tanecznych: mazury, obertasy, krakowiaki, zbójnickie-góralskie, dawne hajduki, gonione, chodzone (polonezy) itd. Obok nich są i wytworne szlacheckie polonezy. Są też i tańce obce: menuet, inelodje z muzyki świeckiej obcej, z aryj, z kantat i sonat, itp. Cały ten najazd muzyki świeckiej do kolęd idzie w parze z powszechnem wtedy ześwieczczeniem muzyki kościelnej najazd zaś muzyki ludowej jest w ścisłym związku z faktem, któryśmy widzieli w tekstach, z wtargnięciem życia codziennego, w szczególności pasterskiego, do kolęd. Taki stan rzeczy trwa w muzyce kolędowej aż do czasów nowszych. To znaczy, znowu równolegle do ewolucji tekstu, tego rodzaju twórczość muzyczna kończy się gdzieś w wieku XVIII., poczem przez czas pewien następuje jakby pauza: dawniejsze melodje żyją w całej petńii, ale nowe nie powstają. Dopiero gdy w drugiej połowie XIX. wieku wzmoże się nieco twórczość tekstowa, zobaczymy to samo i w muzyce. Do nowo powstałych kolęd powstają nowe melodje; przypomnijmy choćby ?Mędrcy świata", albo ?Jakaż to gwiazda", ?Boscy posłowie", ?Pasterzu, pasterzu?, itp. Te nowe melodje znowu nie mogą się równać z dawnemi; nie mają tej świeżości i bezpośredniości. Ale znowu możemy przyznać, że nie są całkiem pozbawione wartości; trafiają nieraz
        nienajgorzej w ton kolędowy, to też na równi z tekstami przyjęły się i ustaliły, weszły w lud. .

        --
        prezent
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 13.01.16, 19:09
        Osobno warto wspomnieć, że w ostatnich czasach muzycy-kompozytorowie zwrócili uwagę na piękno kolęd. Powstają stąd harmonizowania ich (n. p. Maszyńskiego, Niewiadomskiego, Świerzyńskiego
        i i.) oraz samodzielne kompozycje kolędowe (z dawniejszych n. p. Szumlańskiego, Goczałkowskiej,
        z nowszych Świerzyńskiego, Noskowskiego, Nowowiejskiego i innych). Rzecz ta jednak przekracza już właściwy zakres naszych rozważań, a tworzyć może przedmiot osobnego studjum o oddziaływaniu kolęd na naszą twórczość artystyczną, poetycką i muzyczną. W stosunku do wartości i piękności kolęd oddziaływanie to było dotychczas może jeszcze za słabe.

        --
        santa
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 13.01.16, 21:17
        - zllprzedało się życie
        za mmnollJ' błysk -
        .. ,
        lUt> wl
        rzlJ(.e nlCZt'f1l11
        co się lIie zwie zysk -
        - pl zęslam;. pOlltorlami
        w pył opadłym snom
        przyniosło dz;rcku u' darze
        zmrok zbratany z mglą -
        - jedflC) jeno sif. ulidz;
        zbrzl'Ziniolle 'Wkrqg:
        to najckl1sze llstronil'
        korhajqrycl1 rąk -
        . .. .."
        - Jll! IIlC nIe U.'11I(}'Cl'1 :,ł'rOt
        że iles tam lat
        będzie się za pa.
        ;ans"'ll
        druKi pa:,jans kłmil -
        - ruczajem czy gościńcem
        którąśkolwił'k z drÓ

        przyjedzie /la /(nojnic'acli
        skądeś /akis BÓG -
        - a czy dzindCJwską p;eś"i

        u' lZęstochowski l)'m
        zalllknirlą jak llajpro
        cir;
        odrodzI się rzym -
        u.'sZ)lstko jl'dno - bY/l'by
        na rozstajach miedz
        cZllwać i czuwał' cięgit'11l
        i go(Jziny strzec
        pasterskil'go zwiastO'UJnnill -

        --
        prezent
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 13.01.16, 21:18
        - Swiatła lIa par/wilie
        - kiec/ut y podziml1l1t>
        - IOrjoU'isllll od JlOTZeni
        ta/en",i,- cielJll1t' -
        - 0PtlSZt'ZOllt' /williri>
        - sadowe butiki
        - 'wYsP' zedai tlrołdż;.\l i uciu
        piwa i u1ódki -
        - zamęt i trzy cekiny
        pltml posłoneczflych -
        - przystaJl i - u'szys/ko ,it"d1lu
        rlla lliebezpieczllydl -
        - wzgórze po jed1lej str()llit'
        tlmg" po drugiej -
        rząd "wierzh i topól
        jak łydt> dłllgi -
        -- Iliepowiedzilllle nic
        w.t;zystko TZPczone -
        - czyli na tamtq spojrzysz
        czy na tę stronę:
        llf1.iWlIOśt' i be
        pośrpdlliośl
        i brak rozumu:
        wszystko dla wrÓbli i szczygłów
        a nic dla tłumu -
        kazania do Iyb
        i do bławalów -
        zapłodnienie legf'lldq
        m;ljardy światów -
        przegon. pustota
        śród srok i plŹ5zek -
        opuszczellie rllwalt'bllł' -
        Święty Franciszek

        --
        prezent
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 13.01.16, 21:19
        - "trlldzony orgal1izm
        planet zwolnił jazdy
        - - zapatrzyły sie gile
        - zasłuchały !(Wiazdy -
        - Srm. sil} zlmnał jak d)'szt'l
        I'rzt'd 'U'oz('t/l ze strachu -
        I'OIl(flh'il.'llły się oluw
        przyciagnęły darllu
        i otiUlróriły p/Pr.'!,!
        kil ckmnym ulicom
        ił twarz zwr6rily izbom
        kf(JlP te2 nil' .
        wiecll -
        pcnlfsla{" nil to IIaslo

        "tkn, nóż, '1J.}i,lelty -'
        bY/t' etnlej tl prędzt>j
        bylt' Li' pylt' lI;t' lec -
        1I71t wS:Y3tko b,'Z przyczyny
        z tq j{'dnll potrzebą

        '\'mlmęło się cichaczem
        PO?(1 martwe niebo
        i tam - {:d.zit> .o;if nic 11;.(1 ,J.'lł!'
        li wi(c Ul StUli właśnie -
        poczęły z ulior i łupin
        .
        p/atal głllche bll.'
        nit'
        () km"llniach i dyplonla('11
        kOllkursie i prt'mji
        zagubionej w re/orci!'
        szyfrQl.t'ilTlej chl'mji -

        --
        choinka
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 10.10.16, 14:57
        Brzozy szumią, a noc tkliwa
        już usypia świat.
        Tutaj nas nikt nie podsłucha,
        nie bój się tu zdrad.
        Ja k tam słowik wyśpiewuje,
        gaj odgłosem brzmi,
        co ja czuję, co ja cierpię,
        rzewnie mówię ci.
        On się przejął mym westchnieniem,
        on tęsknotę zna,
        on porusza słodkim pieniem,
        on serduszka zna.
        Tkliwym pieniem poruszona
        daj uprosić się,
        pójdź w otwarte me ramiona,
        przyjdź, uściśnij mnie!
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 10.10.16, 14:58
        Ej, hola, hola,
        ■ cesta do pola.
        Powiedz mi dziełuszko szwarna,
        czy będziesz moja?
        W lesie stoi bicz,
        co uczy robić,
        a na brzozie mietełeczka,
        ze snu przebudzi.
        Jeszcze ni mosz nic,
        już sie stroisz bić,
        zachowej mie, Panie Boże,
        twoją żoną być!
        Wzajemne przyrzeczenia czy przysięgi kochanków
        bardzo często szły w niepamięć.
        Zdradzali swe sympatie zarówno chłopcy, jak
        i dziewczęta. Zawiedziona dziewczyna grozi
        chłopcu:
        O ty, syneczku, marnie zginiesz,
        ja k ten listeczek na brzezinie.
        W innej pieśni tym poszkodowanym i narzekającym
        jest zdradzony chłopiec. Musi
        pogodzić się z twardym, nieubłaganym losem,
        choć zgasło już dla niego słoneczko:
        Widziałem ja brzózkę, wiatr silny ją giął,
        d la własnej igraszki gałązeczki miał,
        tak stała złamana, aż brakło jej sił,
        wtem promień ostatni za gary się skrył.
        Mnie dziewczę zdradziło, rozpierzchły się
        sny
        i serce rozdarte zostało się mi,
        i żyłem zraniony, aż brakło mi sił,
        wtem promień ostatni za góry się skrył.
        Z was każdy na świecie słoneczko swe ma
        i żyje szczęśliwy, gdy słonko to drga.
        Ja k zgaśnie słoneczko, to nie chce się żyć,
        bo życie bez słonka nie warte jest nic.
        Jestem ja młoda
        ja k o jagoda,
        jestem młoda ja k jagoda,
        nie umiem robić.
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 26.12.16, 14:11
        Miej ty sw e czary, o jesienna dobo,
        Przepiękna w e dnie i przepyszna nocą,
        G dy blado gw iazd y na niebie migocą,
        Mgieł osłonięte żałobą.
        Miej ty, piękności dojrzała a zmienna,
        L a sy pożółkłe i zlotem kapiące,
        K ied y j e żegna zachodzące słońce,
        Lub wita zorza promienna.
        Miej ty tę rolę czarną, co przenika
        św ie ż o zoranej zapachami gleby
        I nowe z czasem gotuje nam chleby,
        Zasiane dłonią rolnika.
        Miej ty to w szystko— bądź dobą radosną
        I sytą plonów, zebranych po pracy:
        Wpośród twych skarbów mędrcy i pro-
        , [sta°y
        Wkrótce zatęsknią za wiosną.
        P ycha twem godłem, dostatku posłanko,
        A choć olśniewasz sw ą szatą godową,
        Możesz być matką, szafarką, królową,
        N ie będziesz nigdy — kochanką....

        --
        choinka
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 27.02.17, 21:44
        Gdzie tylko zwrócisz kroki swe
        W 'a cingu czy taż w kabarecie
        Na balu albo na bankiecie
        Usłyszysz znane słowa te:
        Charlestona tańczyć chcę
        O charlestonie cięgle śnią
        To jest taniec namiętny, zmysłowy
        Niczem szampan uderza do głowy
        Charlestona tańczę wkrąg
        Charlestona a la long
        Choć partnerka już dyszy zmęczona
        Tańczę charlestona.
        Pan Roman z Janką dziś en deux
        Zwrscsją kroki swe ku sali
        Tańczą podskoki widać w dali
        I przygłuszone słowa te:
        Charlestona tańczyć chcę i t. d.
        Do Salczy rzecze Kuba Len
        By poszła tańczyć a nim charlestona
        A że to jej jest słaba strona
        Więc tańcząc nuci refrain ten,
        Charlestona tańczyć chcę i t. d.
        Pan dziedzic z Wólki także chce
        Udawać jeszcze don juana
        Choć popuehnlęte ma kolana
        Z zapałem nuci słowa te:
        Charlestona tańczyć chcę i t. J.
        I Antoś Wróbel taKze wie
        jaki to taniec jest dziś klawy
        Na Czerniakowskiej v»śród zabawy
        Słychać zewsząd słowa te:
        Ciarlesiona tańczy; chcę
        O ciarlestoni^ ciągle śnię
        Bo w nim cziowieis to fest się wydryga
        ticzem bąk, cu tam bąk niczem fryga
        Cisriestona tońcie wkrai?
        Ciariestona a la long
        Ch< ć frajerka już zipie zmęczona
        Orygim cisrlestona.

        --
        prezent
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 27.02.17, 21:47
        3ą kobiety jftk sztachety,
        Że «ż człowiek chciałby krzyknąć: rety.
        / ie mój* Ciid dziewoja,
        To rze.cz można, arta melba i ostoja.
        Jest garb&ts, zyzowate,
        Same kości i pod blusrem wata,
        Lecz Ją kocham, że o rany,
        i zalnny tańczę z nią.
        Bu moja :ffnśa, kawałek drania,
        Wciąż zaiwania i bardzo skromnie,
        'L wielkim pyskiem łazi do mnie,
        Tak cyk z fasonem, ot. t?znia z bontonem,
        Bc? moja Manie, dzieweczka łania i szlussi
        Płynie yele przy kobicie,
        Moja Mania jest przy apetycie,
        Wtrynię wieie, trzy makrele,
        Łokieć kiszki, arbuz, ctłą mort&delę.
        Kaczkę całą, wciąż jej mało,
        Wtrafać tylko wciąż by ?ej się chciało,
        Wciąż o żarciu tylko gdera,
        2& cholera bierze mnie.
        3o moja Mania i t. d.
        Me-, prezencję, wtylegeneję,
        Tańczy gdy zagrają jej Walencję,
        Trzęsie serkiem i kuperkiem,
        Hypoteką także klawo i żeberkiem,
        Robi tamę, robi damę,
        Choć |est z przeproszeniem lekko chamem,
        W tańcu krzyczy, w tańcu tupa,
        Że aż głowa trzęsie się.
        So moja Manis i t. d.
        Chcę do kozy, lecą śliozy,
        Moja Mania niby kwiat mimozy,
        W dzień majowy, w dzień tęczowy,
        Mnie zdradziła ziakka z byłym rewirowym,
        Popamiętasz, ruski cmentarz,
        Jak ci zrobię 7 gęby elementarz,
        Już potańczę lecz wątrobo,
        Ach chorobo poznasz mnie.
        Bo moja Mania, na gębie łania,
        Lecz pozna drania i moją rękę,
        3dy jej złamię sztuczną szczękę,
        Tak cyk bez zysku, ot, trznla po pysku,
        Bo mo;a Mania, wnet pozna drania i już.

        --
        prezent
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 27.02.17, 21:54
        ChWłtaj je.sne szczęście chwile,
        3o ulecą jak motyle
        rłe|' w błękitną dRl...
        Bo ulecą w blaski sine
        Tum z& morską gdzieś głębinę
        Potem będzie żali
        !«k motyli skrzydło złote.
        Życie zsyła nam tęsknotę,
        Zycie zsyła sny...
        '•"rzebs tęsknot nie roztrwonić,
        i.rcz jak za motylem gonić
        So zostaną łzy
        Jeno srebrnych ł»z k-skada
        Jeno twarz ogromnie blada,
        Pozostanie już,
        A radości złote chwila,
        Cidzieś ulecą jsk mo!y!<!
        Niby płatki róż.
        \t6re wicher rozhulany,
        biesie na fal morskich piany
        Heji w bezkresną dal..
        A więc chwyta) jasne chwile,
        3o ulecą, j«!t motyle
        Pozostanie żaluncertain

        --
        kwiat
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 27.02.17, 21:59
        Ody miasto spowije już mrok,
        To rzucasz wokoło swój wzrok
        Spać nie r.iotesz w nocy, bo to rle w twti mocy
        Więc cztmpiędzej tu kierujesz krok
        Sam przyznasz niez'y to traf
        Wesoło się tylko baw
        i chciej azsleć z nami również jak my sami
        i nie żałuj gdy potrzeba brew. j,
        Lucy gra, Lucy gra,
        uloścle bawią się dc drie, j
        Lucy gra, Lucy gra,
        Ten „blus* urok w sobie ma.
        Lucy gra, Lucy gra,
        Śpiewać będziesz, ty i ja!
        Lucy gra, Lucy gra,
        Każdy nerw w twym cielr drgał
        Hej w jazz bsnd dziś silnie ty wal
        Dźwięk z gongu niech umiinie hen w dal
        Nikt sie tu nie wzbudzi, wino nerwy studzi
        Niech opuści wszystki;h smuti-k, żali
        Graj skrzypku z cgniem, r.am graj!
        Zapomnień chwilę nam d«j £>»
        I niech płyną teny stąd na wszystkie strony
        Chce dziś poznać, co jest życia rej.
        ;T Lucy g"-», Lucy gre i t. d.
        Czy widzisz jak piękna jest noc,
        Kto śpi o tej porze jak kloc
        Ten jest do niczego, rram brać przykład z niago
        Raz wszak żyjem, chciejmy «rażeń moc
        Bierz kielich i wino lejl
        Bo życie brać trzeba najlżej
        Gdy ten nektar boski da zapomnieć troski
        Śpiewaj ze mną i w pamięci miej!
        Lucy gra, Lucy gra i t. d..

        --
        prezent
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 27.02.17, 22:01
        1. W poniedziałek rano, kosił ojciec siano*
        Kosił ojciec, kosił ja, kosiliśmy obydwa.
        2 ft we wtorek rano, suszył ojciec siano.
        Suszył ojciec, suszył ja, suszyliśmy obydwa.
        'i. A we środę rano, grabił ojciec siano.
        Urchił ojciec, grabił ia, grabiliśmy obydwa.
        4. A we czwartek rano, zwoził ojciec siano.
        Zwoził ojciec, zwoził ja, zwoziliśmy obydwa.
        5. A znów w piątek rano, sprzedał ojciec siano.
        Sprzedał ojciec, sprzedał ja, sprzedaliśmy obydwa.
        , o. A w sobotę runo, przepił ojciec siano.
        Przepił ojciec, przepił ja, przepiliśmy obydwa.
        7. A w niedzielę rano, przespał ojciec siano.
        Przespał ojciec, przespał ja, przespaliśmy obydwa.

        --
        kwiat
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 27.02.17, 22:05
        Ody jeszcze dzieckiam m*.łem byłam,
        Taki rozkoszny mały brzdąc,
        To o całusach tylko śniłam,
        Spojrzenie do mamy śląc i śląc:
        Buzi, buzi, całuj mnie,
        Mocno, mocno, całuj.
        Ustek wcale swych nie żałuj,
        Ach daj ml buzi, buzi,
        Jeszcze raz.
        To ma wiele pikaiterji, wiała krat.
        Kiedy się stałam już podlotkiem,
        To manja moja przeszła w szał,
        i o spojrzeniu dziwnie słodkiem,
        Prosiłam, a gtos mój drżał i drżał.
        Buzi, buzi, całuj mnie i t.|d.
        Ta manja wcale nie przechodzi,
        Tak jak u wielu nawet dam,
        I głos mój prosi was najsłodziej,
        O całus, o całus, tu i tam.
        Buzi, buzi, całuj mnie i t. d..

        --
        serce
      • balzack Re: A może by my se tak pośpiywali? 07.03.17, 15:47
        Łączko, łączko zielona

        Łączko, łączko, łączko zielona
        Hej łączko, łączko, łączko zielona
        Któż cię będzie łączko kosił
        Jak ja będę szablę nosił
        Hej łączko, łączko, łączko zielona

        Rolo, rolo, rolo orana
        Hej rolo, rolo, rolo orana
        A któż cię będzie bronował
        Jak jo będę maszerował
        Hej rolo, rolo, rolo orana

        Krówki, krówki, krówki łaciate
        Hej krówki, krówki, krówki łaciate
        Któż was będzie krówki pasał
        Jak na wojnie będę hasał
        Hej rolo, rolo, rolo orana

        Fajo, fajo porcelanowa
        Hej fajo, fajo porcelanowa
        Którz cię będzie fajo kurzył
        Jak jo będę w wojsku służył
        Hej fajo, fajo porcelanowa

        Wsiądę, wsiąde na konia mego
        Od króla pana darowanego
        A jak wezmę szablę w rękę
        Pojadę ja na wojenkę
        Hej, heh, pojadę jo na wojenkę

        --
        Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
        NIKISZOWIEC
      • balzack Re: A może by my se tak pośpiywali? 07.03.17, 15:47
        Kuba szedł na kiermasz

        Kuba szedł na kiermasz
        A jeszcze nie był czas
        A do kogo, do kogo?
        Do swojego Lesiołka

        Swok się pyto grubo:
        Po coś przyszedł Kubo?
        Jeszcze kiermasz na myl oku
        Tyś już tu, żarłoku

        Żonka mnie wygnała
        Jeść mi nic nie dała
        Żech za długo w karczmie siedział
        Biła i kudłała

        Byłech roz pijany
        W błocie utytłany
        Do chlywika mnie zawrzyła
        I z wieprzkiem karmiła

        To się słuchać daje
        Kiedy żonka łaje
        A to jeszcze jest piękniejsze
        Gdy kijem dodaje

        Swoku mój najmilszy
        Toś jo nie jest pierwszy
        Jak się zły duch żonki naprze
        Bije mie i dręczy

        Temu nie ma rady
        Kto zeszoł na dziady
        A jak baba chłopa bija
        Trza jej podać kija

        --
        Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
        NIKISZOWIEC
      • balzack Re: A może by my se tak pośpiywali? 07.03.17, 15:48
        Za stodołą na rzyce

        Za stodołom na rzyce
        Pasła dzioucha kaczyce

        Ona woła taś, taś, taś
        Przyszedł ku niej chudy Jaś

        Przszedł ku niej Janiczek
        Nawrócił jej kaczyce

        Nie chodź ku mnie w sobota
        Bo mom wielko robota

        Przyjdź ty do mnie w niedziela
        Łożeczko ci pościela

        --
        Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
        NIKISZOWIEC
      • balzack Re: A może by my se tak pośpiywali? 07.03.17, 15:49
        Za stodołą na rzyce

        Za stodołom na rzyce
        pasła dziołcha kaczyce
        Tomti tomti tomti rala
        Pasła dziołcha kaczyce
        Tomti rala la

        Ona woła: taś, taś, taś
        Przyszoł do ni chudy Jaś
        Ona woła: taś taś taś
        Tomti tomti tomti rala
        Przyszoł do ni chdy jaś
        Tomti rala la

        Przyszoł do niej Janiczek
        Nawrócił jej kaczyce
        Tomti tomti tomti rala
        Nawrócił jej kaczyce
        Tomti rala la

        Nie chodź do mnie w sobota
        Bo mom wielko robota
        Nie chodź do mie w sobota
        Tomti tomti tomti rala
        Bo mom wielko robota
        Tomti rala la

        Przyjdź ty do mnie w niedziela
        Łóżeczko ci uściela
        Przyjdź ty do mnie w niedziela
        Tomti tomti tomti rala
        Łóżeczko ci uściela
        Tomti rala la


        --
        Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
        NIKISZOWIEC
      • balzack Re: A może by my se tak pośpiywali? 07.03.17, 15:49
        Pożyna jo wołki

        Pożyna jo wołki
        Na zielone dołki
        Będą mi je chłopcy paść
        Jo se będę spała
        Podwiel będę chciała
        Aże przyjdzie do dom gnać

        Pod boczkiem owieczki
        Na buczku listeczki
        Na gałązce ptoszek siod
        Zaśpiywej mi ptoszku
        Miły kroguloszku
        Za wiela się wydom lot?

        Po co się ty pytasz
        Jak wiesz że się wydosz
        Ino przyjdzie chłopiec twój
        Toż mnie kochanego
        Syneczka miłego
        Zawołajże, ptoszku mój

        --
        Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
        NIKISZOWIEC
      • balzack Re: A może by my se tak pośpiywali? 07.03.17, 15:50
        Jakech jo te konie pasoł

        Jakech te konie pasoł
        Przyszła na mnie drzymota
        Drzymo - drzymo -drzymota

        Przyszoł do mnie chłop w kożuchu
        Tego żyta gospodorz
        Co tu robisz ty szelmo
        Kiedy konie w życie mosz?

        A jo nie jest żaden szelma
        Ino godnej matki syn
        Jeszcze tego nikt nie rzekł
        Bych mi się nie postawił

        Siedem lot żech wiernie służył
        Nic żeście mi nie dali
        Ino stary kapudrok
        Jeszcze oń płakali

        A jo synek jest poczciwy
        Żoden na mnie nic nie wie
        Już wom służyć nie byda
        Niech wom robi kto niszy

        --
        Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
        NIKISZOWIEC
      • balzack Re: A może by my se tak pośpiywali? 07.03.17, 15:50
        Ej mularze, ej mularze piyknie murujecie

        Ej mularze, ej mularze piyknie murujecie
        Po jednej se cegiełce do muru kładziecie

        Ej mularze, ej mularze czegoż wom potrzeba
        Czyli kąsek wędzoneczki, czy też pecyn chleba?

        Dejcie dejcie nom chleb oska, dejcie wędzoneczki
        Dejcie, dejce nom ku temy ze trzy gomółeczki

        Ej mularze, ej mularze czegoż więcej chcecie
        Czyli cegły, czyli wopna powiedzcie, powiedzcie

        Trzeba cegły, trzeba wopna trzeba tęgiej gliny
        A ku temu na ostatek szykownej dziewczyny

        Ej dziewczyno, ej dziewczyno kto ciebie malował?
        Że na twoje szumne liczka krasy nie żałował

        --
        Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
        NIKISZOWIEC
      • balzack Re: A może by my se tak pośpiywali? 07.03.17, 15:51
        U naszego młynarza

        U naszego młunorza
        Hej, jest tam Kaśka jak zorza

        A pon o tym nie wiedział
        Hej, aż mu sługa powiedział

        Posłoł ci pon furmana
        Hej, pódź młynarzu do pana

        Młynorz idzie i dumo
        Heh, co tyż ten pon do mie mo?

        I do dworu wstępuje
        Hej, pon go winem czestuje

        Ej, młynarzu moż li pić,
        Hej Kasia moją musi być

        Weźże panie mi woły
        Hej, wszystko bydło z obory

        Weźże panie i owce
        Hej, jo ci Kasie dać nie chca

        Pón nie wiedział co robić
        Hej, kozoł się we wór wsadzić

        Zawieźcie mie do młyna
        Hej, za pół korca jęczmienia

        Nie wstawcie mie w młunicy
        Hej, podziobią mie indycy

        Postowcie mnie w komorze
        Hej, tam jak Kasia mo łoże

        Jak dochodzi północy
        Hej, wór się na łoże toczy

        O ty straszna godzino
        Hej, co to zboże nogi mo?

        Cicho, Kasia nie wołej
        Hej, boch jo to pon Mikołej

        Żebyś ty był dobry pon
        Nie chodziłbyś w nocy sam

        --
        Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
        NIKISZOWIEC
      • balzack Re: A może by my se tak pośpiywali? 07.03.17, 15:52
        Nie ma ci to jak młynarzom

        Nie ma ci to jak młynarzom
        Na słoneczko nie wyłażą
        Ino siedzą sobie w chłodzie
        Każą robić dobrej wodzie

        Woda robi i kamienie
        Na młynarskie to stworzenie
        A przy młynie opus teczka
        Leci woda w kory teczka

        Woda robi we dnie w nocy
        Na młynarków i na dzieci
        Woda robi póki leci
        Aż ich wszystkich pobogaci

        --
        Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
        NIKISZOWIEC
      • balzack Re: A może by my se tak pośpiywali? 07.03.17, 15:52
        Od Opola droga wiedzie

        Od Opola droga wiedzie
        Dniem i nocą po wodzie
        Brzeg, Oława, Stary Wrocław
        Piękne miasta po drodze

        Głogów, Krosno, dalej Frankfurt
        Oglądamy wielki świat
        Do Szczecina dopływamy
        Ojciec, jo i starszy brat

        Życie nasze jest wesołe
        Każdy naszej Odrze rod
        I chce pływać na mataczce
        Podwiel styknie zdrowych lat

        --
        Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
        NIKISZOWIEC
      • balzack Re: A może by my se tak pośpiywali? 07.03.17, 15:53
        Kośniki stoją, łączki się boją

        Kośniki stoją, stoją
        Łączki się boją
        Ej kośniki nie stójcie
        I łączki się nie bójcie
        Najlepiej z rosą, z rosą
        Strzyc trowa kosą

        Grabiarki stoją, stoją
        Trowki się boją
        Ej grabiarki nie stójcie
        I trowki się nie bójcie
        Nojlepi grabić siano
        W pogodne rano

        Furmanio stoją, stoją
        Siana się boją
        Ej furmanio nie stójcie
        I siana się nie bójcie
        Nojlepi zwozć z łąki
        Kiej świeci słonko

        --
        Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
        NIKISZOWIEC
      • balzack Re: A może by my se tak pośpiywali? 07.03.17, 15:58
        Jo hutnik, ty hutnik oba my hutnicy

        Jo hutnik, ty hutnik oba my hutnicy
        Są na świecie drudzy tacy robotnicy?

        Jo hutnik, ty hutnik oba my hutnicy
        Jo galman a ty węglo w ogień dokłodomu

        Jo w jednym, ty w drugim miszkomy domeczku
        Piyknie nom się robi, miyszko obom po sąsiedzku

        Jo czyże, ty szczygły w kloteczkach trzymamy
        A na podziw to po wieprzku oba zabijomy

        Jo synka mom w doma, ty skwarno dzieweczka
        I tak rośnie nom poleku nowo godzineczka

        --
        Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
        NIKISZOWIEC
      • balzack Re: A może by my se tak pośpiywali? 07.03.17, 15:59
        Śląskie hasiorki, dwie śwarne Kasie

        Śląskie hasiorki, dwie śwarne Kasie,
        Kiedy dzień rano zbierają na hasie,
        Grzebią na hołdzie, aże uciecha
        A co godnego cisną do miecha
        Haś, haś, hasiorki, hasiorki
        Haś, haś, a jutro zaś

        Roz jedna Kasia przygoda miałą
        Z wysokiej hołdy na dół zjechała
        W nagłości wrzeszczy: trzymejcie mie baby
        One zaś ze śmiechu aż się kładły
        Haś, haś, hasiorki, hasiorki
        Haś, haś, a jutro zaś

        Kaj ci tak pilno Kasiu kochana
        Strzaskałaś se ręce, boki, kolana
        Będzie cie musiał chłopek łykować
        Zajęczym sadłem miesiąc smarować
        Haś, haś, hasiorki, hasiorki
        Haś, haś, a jutro zaś

        --
        Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
        NIKISZOWIEC
      • balzack Re: A może by my se tak pośpiywali? 07.03.17, 15:59
        [u]Goraźdżańskie dziewki[/i]

        Gorażdżańskie dziewki wziyny po piętoku
        Dostały robota, bali w wpiennioku

        Kopią wopno, kopią, ciepają na gonki
        Posprawiały sobie piękne mazelonki

        Kopią wapno kopią, ciepają na wózki
        Dały sobie poszyć jedwabne fortuszki


        --
        Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
        NIKISZOWIEC
      • balzack Re: A może by my se tak pośpiywali? 07.03.17, 16:00
        Wstaje górnik

        Wstaje górnik do roboty, żonka jeszcze drzymie
        Mój chłopeczek, mój ty złoty, węgla mi ty przynieś
        Hop siup, hopaj dana, hopaj, siupaj dana

        Węgla przynieś mi z piwnicy i napol w piecyku
        Żebyś nie loz po próżnicy, zajrzyj do królików
        Hop siup, hopaj dana, hopaj, siupaj dana

        Ukręć kawa, przystaw woda i zrób se śniadanie
        A mnie tyż tam możesz podać jak ci co zostanie
        Hop siup, hopaj dana, hopaj, siupaj dana

        Loto górnik z wierchu na doł, jak kot z pacharzyną
        A żoneczka jak laleczka drzymie pod pierzynom
        Hop siup, hopaj dana, hopaj, siupaj dana

        Aż się zmierzło górnikowi, zrobił w doma haja
        Toż żoneczka hyc z łóżeczka, już mężusiu wstaja
        Hop siup, hopaj dana, hopaj, siupaj dana



        --
        Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
        NIKISZOWIEC
      • balzack Re: A może by my se tak pośpiywali? 07.03.17, 16:02
        Posłuchejce wy górnicy, hej

        Posłuchejcie wy górnicy, hej
        Umar górnik w Rokitnicy, hej
        Oddzwonili mu w Wieszowe, hej
        Pochowali go w Bytkowie, hej, hej, hej, hej

        Księdza mieli z Siemianowic, hej
        Organistę od Katowic, hej
        Ministrantów z Mikołowa hej
        Synek z krzyżem szedł z Chorzowa hej, hej, hej, hej

        Śtyrech było co go nieśli hej
        Byli radzi, że się zeszli hej
        Ten pierwszy był ze Strzybnicy hej
        Mioł dzirawe nogawice, hej hej, hej, hej

        Ten drugi był od Janowa hej
        Jak bania mioł srogo gowa hej
        Ten trzeci był od Radlina hej
        Ten mioł strasznie śmieszno mina hej, hej, hej, hej

        A ten czworty był z Rybnika hej
        Nosił trepy miast trzewika hej
        Muzykańcio piyknie grali hej
        Wszyscy ludzie się spłakali hej, hej, hej, hej

        A że umrzyk był górnikiem hej
        Dali na grób młot z pyrlikeim hej
        Taty z mamą wszystkim dali hej
        Trzy bele wyczęstowali hej, hej, hej, hej

        --
        Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
        NIKISZOWIEC
      • balzack Re: A może by my se tak pośpiywali? 07.03.17, 16:02
        [u]Jo ci powiadom[/i]

        Jo ci powiadom, jo ci powiadom
        Nie kochej piekarza
        Jo ci powiadom, jo ci powiadom
        Niy kochej go
        Bo piekorz mi wąsa
        On ciebie pokąsa
        Jo ci powiadom, jo ci powiadom
        Nie kochej go

        Jo ci powiadom, jo ci powiadom
        Nie kochej malarza
        Jo ci powiadom, jo ci powiadom
        Niy kochej go
        Bo malarz we wiadrze
        Mo farba i babrze
        Jo ci powiadom, jo ci powiadom
        Nie kochej go

        Jo ci powiadom, jo ci powiadom
        Nie kochej masarza
        Jo ci powiadom, jo ci powiadom
        Niy kochej go
        Bo masorz mo noże
        I pożgać cie może
        Jo ci powiadom, jo ci powiadom
        Nie kochej go

        Jo ci powiadom, jo ci powiadom
        Pokochaj górnika
        Jo ci powiadom, jo ci powiadom
        Pokochaj go
        Bo wszyscy górnicy
        To szwarni chłopcy
        Jo ci powiadom, jo ci powiadom
        Pokochej go

        --
        Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
        NIKISZOWIEC
      • balzack Re: A może by my se tak pośpiywali? 07.03.17, 16:03
        Idzie górnik po wsi...

        Idzie górnik po wsi kilofkiem wywija
        Ludzie się pytają co to za nacjo?

        Górnik chłop wesoły, śliwo wiela może
        No mi dobrze wydoł węgiel na filorze

        Górnik się raduje, kiej do dom przybędzie
        Kiej ze swoją żonką za stołem zasiądzie

        Kanareczek w klotce, piesek na kanapie
        A synek w kolybce rączkami se klapie

        --
        Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
        NIKISZOWIEC
      • balzack Re: A może by my se tak pośpiywali? 07.03.17, 16:04
        Hej, górnicy, górnicy...

        Hej górnicy, górnicy kaj tak wczas idziecie?
        Jeszcze słonka nie wudać, jeszcze noc na świecie

        Kiedy górnik wczas wstaje do pracy się zbiera
        Żona lampkę podaje, synek drzwi otwiera

        A gdy stanie przed szybem z kolegą się wita
        Ci słychać na filarze, zaraz go zapyta

        A gdy przyjdzie na numer, spojrzy na budynek
        Wszystko stoi w porządku, filar jako rynek

        Choć tu ptaszek nie śpiewa, słonko nie zaświeci
        Przy robocie czas wartko górnikowi leci

        A po szychcie do domu do żoneczki śpieszy
        Tam fajeczkę zakurzy, dziećmi się nacieszy

        --
        Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
        NIKISZOWIEC
      • balzack Re: A może by my se tak pośpiywali? 07.03.17, 16:04
        Górnicy, górnicy...

        Górnicy, górnicy co węgiel kopiecie
        Pod ziemią siedzicie, o świecie nie wiecie

        Na świecie, na świecie słoneczko nam grzeje
        A u wos w kopalni pot się cięgiem leje

        Jak przyjdzie wypłata z pieniędzmi przyjdziecie
        I z nami dziołszkami se potańcujecie

        Bo górnik, chłop szwarnym rod w tańcu wywija
        I pięknej muzyczki z dzieweczkom nie mijo

        --
        Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
        NIKISZOWIEC
      • balzack Re: A może by my se tak pośpiywali? 07.03.17, 16:05
        [u]Graj oberka, graj mazurka[/i]

        Graj oberka, graj mazurka
        Bo to dzisiaj jest Barbórka
        Wesołego trzeba grać
        Dziś górnicza tańczy brać

        Jutro trza iść do roboty
        Toż dodajmy se ochoty
        Wypijmy dziś wina dzban
        Niech górniczy żyje stan

        Graj oberka, graj mazurka
        Bo to dzisiaj jest Barbórka
        A Barbórkę bracie czcij
        I sto latek w zdrowiu żyj

        Niechaj żyją i kamracie
        Robotnicy twoi bracia
        Wznieś na zdrowi wina dzban
        Niech górniczy żyje stan

        Graj oberka, graj mazurka
        Bo to dzisiaj jest Barbóka
        Weź dziewczynę, bracie w tan
        Niech górniczy żyje stan

        --
        Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
        NIKISZOWIEC
      • balzack Re: A może by my se tak pośpiywali? 07.03.17, 16:05
        Ej nie ma to, nie ma...

        Ej, nie ma to nie ma jak to górnikowi
        Zapoli se fajka, idzie ku szybowi
        Tra la la la la la idzie ku szybowi

        Idzie górnik drogą, klapa mu się kiwie
        Luzie się pytają cóż to za pon idzie
        Tra la la la la la cóż to za pon idze

        U górnika w siyni kilof i hel misko
        Coby kożdy wiedział, że tu górnik miyszko
        Tra la la la la la że tu górnik miyszko

        --
        Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
        NIKISZOWIEC
      • balzack Re: A może by my se tak pośpiywali? 07.03.17, 16:06
        Chłopeczku złoty...

        Chłopeczku złoty
        Wstań do roboty
        Wstań po już czas
        Na “Kleofas”
        Już buczek piszczy
        Już idą wszyscy
        Wstań po już czas
        Na “Kleofas

        Za długoś wczoraj
        Siedział z wieczora
        Wstań po już czas
        Na “Kleofas
        Jak se sfolgujesz
        Szychta zbumlujesz
        Wstań po już czas
        Na “Kleofas

        Kto długo lygo
        Chlyb go odbiygo
        Wstań po już czas
        Na “Kleofas
        Jak nie zarobisz
        Som się zaszkodzisz
        Wstań po już czas
        Na “Kleofas

        --
        Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
        NIKISZOWIEC
      • balzack Re: A może by my se tak pośpiywali? 07.03.17, 16:07
        Bili się górniki

        Bili się górniki
        Pierzyńskie gruchliki
        Toć mi dziwno
        O ździebko oleju
        Bili się w Szarleju
        Toć mi dziwno

        O pora królików
        Bili się w chlywiku
        Toć mi dziwno
        O troszka tabaki
        Wadzili, się kłaki
        Toć mi dziwno

        O szwane dziewuchy
        Prali się psia juchy
        Toć mi dziwno
        A już zaś się pszajom
        Ze sobom godajom
        Toć mi dziwo

        --
        Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
        NIKISZOWIEC
      • balzack Re: A może by my se tak pośpiywali? 07.03.17, 16:08
        Ażebych jo mioła...

        Ażebych jo miała skrzydełka jak gąska
        To bych poleciała za Jasiem do Śląska

        I usiadłabych jo przy katowskim stawie
        I przyjdzałabych się tej górniczej sprawie

        Jak górnicy piją i w talary grają
        A te ich rodziny głodem przymierają

        Żona jemu pisze choć o parę groszy
        O jej odpisuje, że nie mo roboty

        Że nie mo roboty i ciężko choruje
        In katowskie panny cięgiem obejmuje
        .

        --
        Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
        NIKISZOWIEC
      • balzack Re: A może by my se tak pośpiywali? 07.03.17, 16:08
        Furmani, furmani...

        Furmani, furmani co z pola jedziecie
        Straciłach wioneczek, wy mo go wieziecie

        Wieziemy, wieziemy ale już nie cały
        Te biołe różyczki z niego wyleciały

        Niech tam wyleciały, jeno mi go dejcie
        Pójda do ogródka po bieluśkie kwiecie

        --
        Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
        NIKISZOWIEC
      • balzack Re: A może by my se tak pośpiywali? 07.03.17, 16:09
        Siedzą sobie na przypiecku...

        Siedzą sobie na przypiecku i oboje grzeją się
        A dziadulo do babunia a babula he he he

        Choć oboje zęby zjedli, mają jeszcze szczęki dwie
        A dziadulo do babunia a babula he he he

        A dziadulo lulkę pali, a babula pierze drze
        A dziadulo do babunia a babula he he he

        W starym piecu diabeł pali, w nowym garnku woda wre
        A dziadulo do babunia a babula he he he

        --
        Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
        NIKISZOWIEC
      • balzack Re: A może by my se tak pośpiywali? 07.03.17, 16:09
        Pytała się pani pewnego dochtora

        Pytała się pani pewnego dochotora
        Czy lepi jest z rana czy lepiej z wieczora
        Wszystkie rybki śpią we wodzie
        Hulaj laj, hulaj laj la
        Moja miła spać nie może
        Hulaj la, hulaj laj la

        Oj, dobrze jest z rana, by się pamiętało
        I dobrze z wieczora by się dobrze spało
        Wszystkie rybki śpią we wodzie
        Hulaj laj, hulaj laj la
        Moja miła spać nie może
        Hulaj la, hulaj laj la



        --
        Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
        NIKISZOWIEC
      • balzack Re: A może by my se tak pośpiywali? 07.03.17, 16:10
        Pod tą naszą szopką

        Pod tą naszą szopką wolołech się z ciotką
        A teraz mnie gańba, jak się z ciotką spokom

        Leżołech tam leżał, ciotka też leżeli
        Alech jo nie wiedział czego po mnie chcieli

        A jak ciotka wstali, bardzo przezywali
        Że się ze mną klipą, bardzo źle wyspali

        Jak ich teraz spotkom, pod tą naszą szopką
        Żeby mie chwalili, to się ściskom z ciotką

        --
        Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
        NIKISZOWIEC
      • balzack Re: A może by my se tak pośpiywali? 07.03.17, 16:11
        Oj duszkiem jeno...

        Oj, duszkiem jeno, dziewczę, kuku
        Co ty masz pod fartuszkiem, kuku
        Kokoszka jarzębata
        I troszkę przyczubata kukuryku

        Jakbyś ją sprzedać miała, kuku
        Wiela byś za nią chciała, kuku
        Oj sto talarów za nią
        Pora koni bułanych kukuryku

        Na jarmarkuś nie była, kuku
        Drogoś ją wyceniła, kuku
        Tobie się widzi drogo
        A mnie z kokoszką błogo kukuryku

        I odmuchuje piórka kuku
        I patrzy kaj jest dziurka kuku
        A jak się ku niej dostał
        Myśloł, że królem został kukuryku

        --
        Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
        NIKISZOWIEC
      • balzack Re: A może by my se tak pośpiywali? 07.03.17, 16:15
        Skoko wróbel po desce

        Skoko wróbel po desce
        Szyje buty Teresce
        Tereska się raduje
        Iże buty obuje

        Obuła je pod płotem
        Tańcowała z kokotem
        Obuła je w stodole
        Tańcowała po stole

        Obuła je pod wozem
        Tańcowała z powrozem
        Obuła je pod murem
        Tańcowała z kocurem

        Wróbel też się radowoł
        Bo z Tereską tańcował
        Przytupuje wróbliczek
        Chociaż nie mo trzewiczek
      • balzack Re: A może by my se tak pośpiywali? 07.03.17, 16:16
        Gdzieżeś ty bywał czarny baranie

        Gdzieżeś ty bywał czarny baranie?
        We młynie, we młynie mościwy panie

        Cóżeś tam robił czarny baranie?
        Mleł mąkę, mleł mąłą, mościwy panie

        Cóżeś tam jadał czarny baranie?
        Kluseczki z miseczki mościwy panie

        Gdzieżeś tam sypiał czarny baranie?
        Z młynarką pod miarką, mościwy panie

        Jakżeś uciekał czarny baranie?
        Hopsasa do lasa, mościwy panie.

        --
        Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
        NIKISZOWIEC
      • balzack Re: A może by my se tak pośpiywali? 07.03.17, 17:09
        Witaj nam, witaj, biały bocianie,
        Już się ojczysty raduje łan,
        Bo jakby na twe dziś powitanie
        W majową suknię stroi go Pan.
        Z tobą, nasz druhu, zawita wiosna
        I oracz w pole wywiedzie pług,
        Z tobą piosenka zabrzmi radosna
        I szczęście wiejski przestąpi próg

        --
        Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
        NIKISZOWIEC
      • balzack Re: A może by my se tak pośpiywali? 07.03.17, 17:15
        Witaj nam, witaj, biały bocianie,
        Już się ojczysty raduje łan,
        Bo jakby na twe dziś powitanie
        W majową suknię stroi go Pan.
        Z tobą, nasz druhu, zawita wiosna
        I oracz w pole wywiedzie pług;
        Z tobą piosenka zabrzmi radosna
        I szczęście wiejski przestąpi próg.
        My ci na szczycie starej topoli,
        Ponad strzechami, uściełem tron,
        Ażebyś z niego strzegł ojców roli
        I własnych swoich rodzinnych stron.
        A zanim mroźna jesień nastanie
        I trawki w białą przystroi pleśń,
        My ci, jak dzisiaj na powitanie.
        Znów pożegnalną zanueim pieśń

        --
        Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
        NIKISZOWIEC
      • balzack Re: A może by my se tak pośpiywali? 07.03.17, 17:24
        Poziomkami pachnie las,
        Chodźmy po nie, chodźmy wraz,
        Dalej, chłopcy i dziewuszki,
        Póki sprzyja czas.
        Oj, wesoło będzie nam,
        Każdy może zbierać sam,
        Więc do lasu dalej żwawo,
        Kto chce wlewo, kto chce wprawo
        Rosną tu i tam.
        Jedna... druga... dobry znak,
        Cała kępka, cały krzak,
        Oj ta dana, dana, dana!
        Poziomeczko, pójdź do dzbana,
        r Bo masz pyszny smak.

        --
        Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
        NIKISZOWIEC
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 05.09.17, 23:22
        Ref.:
        Nie miałeś nic prócz dwojga rąk
        no powiedz co jej mogłeś dać
        chciałeś zabrać ją na inny ląd.
        Nie miałeś nic prócz dwojga rąk
        no powiedz co jej mogłeś dać
        chciałeś zabrać ją w daleki świat.
        I miałeś sen, niedobry sen,
        że między wami wyrósł las,
        że między wami mroczna dal.
        I miałeś pełne pracy dni
        no powiedz co jej mogłeś dać
        on miał czas
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 05.09.17, 23:23
        Cyganka tak kiedyś rzekła mi:
        Napotkasz dziewczynę w życiu swym.
        w jej oczach swoje wyczytasz sny
        i słowa zmienią się w czyn.

        Już gwiazdy wiedziały, że
        gdzieś na pewno spotkam Cię
        i że wróżby z dawnych dni
        nie spełni nikt - tylko Ty.

        Dziewczyno, widzisz los sprawił tak,
        że nasze drogi spotkały się,
        więc uwierz, proszę, w ten losu znak,
        los wszystko najlepiej wie.

        Już gwiazdy wiedziały, że
        gdzieś na pewno spotkam Cię
        i że wróżby z dawnych dni
        nie spełni nikt - tylko Ty.

        La, la, la...

        Już gwiazdy wiedziały, że
        gdzieś na pewno spotkam Cię
        i że wróżby z dawnych dni
        spełnisz jedynie Ty.

        Daj rękę, chodźmy, gdzie pachnie kwiat,
        patrz, wspólnym rytmem krew tętni nam,
        chcę z tobą razem iść w życie, w świat,
        z Tobą nie będę już sam
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 06.09.17, 00:12
        .
        Pod nogami kurz przebytej drogi,
        przed oczyma pierwsza zieleń pól,
        kiedyś ojciec wrócił tu z nad Oki,
        kiedyś wrócił, wrócił właśnie tu.

        Ref.
        Gdzie szumiące topole
        biją w niebo wysoko,
        gdzie wiklina się kłania
        wędrującym obłokom,
        gdzie na piasku wiślanym
        ścieżek plączą się sieci,
        gdzie ptak szuka schronienia,
        zanim dalej odleci,
        gdzie każdego domu
        drzwi otwarte,
        gdzie bielonych sadów
        kwiaty barwne,
        gdzie kąkole i maki
        strzegą ciszy przy drodze,
        gdzie jest gościem serdecznym
        nieznajomy przechodzień.

        2.
        Ile lat minęło od tej pory,
        inne miasta, inny rzeki nurt,
        lecz jak ojciec nie zapomnę o tym
        że i moje miejsce właśnie tu…

        Ref.
        Gdzie szumiące topole
        biją w niebo wysoko,
        gdzie wiklina się kłania
        wędrującym obłokom,
        gdzie na piasku wiślanym
        ścieżek plączą się sieci,
        gdzie ptak szuka schronienia,
        zanim dalej odleci,
        gdzie każdego domu
        drzwi otwarte,
        gdzie bielonych sadów
        kwiaty barwne,
        gdzie kąkole i maki
        strzegą ciszy przy drodze,
        gdzie jest gościem serdecznym
        nieznajomy przechodzień.
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 06.09.17, 00:13
        dzie na deszcz, co dzień słońca, coraz mniej.
        Jej nie ma tu, ostygł po niej nawet sen.

        Czasem popatrz w moje okno zwykle tam siedzę,
        W starym fotelu, chyba dobrze mi.
        Światło utonęło na dnie szklanego kufla,
        Mówią że jesień przyjdzie dziś.

        Idzie na deszcz, co dzień słońca, coraz mniej.
        Jej nie ma tu, ostygł po niej nawet sen.

        Patrze w dół, gdzie autobusy bawią się w berka,
        Wywożą z miasta tłum słonecznych dni.
        W jednym z nich co jasny był jak sam pomnik lata,
        Niespodziewanie przyszłaś Ty.

        Idzie na deszcz, co dzień słońca, coraz mniej.
        Jej nie ma tu, ostygł po niej nawet sen.

        Czasem popatrz w moje okno zwykle tam siedzę.
        Na świecie zaraz zacznie padać deszcz.

        Idzie na deszcz, idzie na deszcz.
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 06.09.17, 00:18
        dzie na deszcz, co dzień słońca, coraz mniej.
        Jej nie ma tu, ostygł po niej nawet sen.

        Czasem popatrz w moje okno zwykle tam siedzę,
        W starym fotelu, chyba dobrze mi.
        Światło utonęło na dnie szklanego kufla,
        Mówią że jesień przyjdzie dziś.

        Idzie na deszcz, co dzień słońca, coraz mniej.
        Jej nie ma tu, ostygł po niej nawet sen.

        Patrze w dół, gdzie autobusy bawią się w berka,
        Wywożą z miasta tłum słonecznych dni.
        W jednym z nich co jasny był jak sam pomnik lata,
        Niespodziewanie przyszłaś Ty.

        Idzie na deszcz, co dzień słońca, coraz mniej.
        Jej nie ma tu, ostygł po niej nawet sen.

        Czasem popatrz w moje okno zwykle tam siedzę.
        Na świecie zaraz zacznie padać deszcz.

        Idzie na deszcz, idzie na deszcz.
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 06.09.17, 00:19
        Wezmę ze sobą wiatr od gór
        trawy trąconej wdzięczną strunę
        słońce ginące w łąkach chmur
        niebo spienione tak jak strumień
        wezmę wieczornych ognisk dym
        jesień pachnącą świeżym miodem
        znajdę gdzieś inne oczy
        i wpadnę w nie tak
        jak kamień w wodę

        Górą i doliną chodzi z wiatrem wiatr
        słuchaj mnie dziewczyno bo odejdę w świat
        pójdę za tym wiatrem, który drzewa gnie
        pójdę za tym echem, które woła mnie
        pójdę za tym słońcem, które gubi cień
        pójdę za tą nocą w której mieszka sen
        pójdę i nie wrócę, zamknę drzwi na klucz
        już mnie nie zobaczysz, nie zobaczysz już

        Wezmę ze sobą świerków szum
        wrzosy czerwone tak jak płomień
        słowa rzucone w rzeki nurt
        Twoje do wczoraj, dziś nie Twoje
        Wezmę tę ciszę, jasność dnia
        kamień przydrożny, czystość źródła
        hej gdy popłynie rzeką kra
        wspomnisz samotne kąty grudnia

        Górą i doliną chodzi z wiatrem wiatr
        Kochaj mnie dziewczyno bo odejdę w świat
        Pójdę za tym wiatrem, który drzewa gnie
        Pójde za tym echem, które woła mnie
        Pójdę za tym słońcem, które gubi cień
        Pójdę za tą nocą, w której mieszka sen
        Pójdę i nie wrócę, zamknę dzień na klucz
        już mnie nie zobaczysz, nie zobaczysz już
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 06.09.17, 00:22
        iala la la la ...

        Czy pamiętasz Naszą Studniówkę , ja Jej nie zapomniałem
        Ty w Niej główną rolę grałaś
        A pamiętasz ostatnią klasówkę , ściągę Ci wtedy podałem'
        Ja pamiętam a Ty zapomniałaś

        Ja wiem , że To jest tylko gest , chce się ze wspomnień wyspowiadać
        Czasu niewiele szansa jest a chyba mamy jeszcze o czym gadać
        Ja wiem , że To jest tylko gest przecież nie warto dziś się wszystkim chwalić
        A może jednak coś w Tym jest i można jeszcze coś Ocalić ...

        Czy pamiętasz ja zapomniałem , może skreślmy te parę lat
        Na życiorysie białe plamy na na na
        Ty szalałaś , ja Szalałem , szalał z resztą cały Świat
        Zobacz sama co dziś z Tego mamy

        Ja wiem , że To jest tylko gest i dziś niczego to nie zmienia
        Dwadzieścia lat a może Mniej niewiele mamy do stracenia.
        Ja wiem , że To jest tylko gest przecież nie warto się dziś wszystkim chwalić
        Czasu niewiele szansa jest i można jeszcze coś Ocalić
        ------
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 06.09.17, 00:24
        nie mowię żegnaj lecz do widzenia
        możesz jak dawniej przychodzić tu
        jeżeli wierzysz że miłość można
        ułożyć z wiatru i płatkow bzu

        nie nie mowię żegnaj, mowię do widzenia
        ale nie wierzę że można cofnąć czas
        by mogły wrocić upalne wieczory
        gdy wonią wrzosow upijały nas

        nie mowię żegnaj lecz do widzenia
        możesz jak dawniej listy mi słać
        układać wiersze z wyrazow barwnych
        może je do mnie przyniesie wiatr

        nie mowię żegnaj lecz do widzenia
        ale nie wierzę że wrocą tamte dni
        że znow zaświeci w naszych dłoniach słońce
        i spytasz dlaczego serce ziemi drży
        --
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 06.09.17, 00:25
        Leśną polaną i traktem leśnym idzie za nami,
        wrzosem zakwita, zakwita malwą pod chat oknami.
        I chociaż smutna jak wtedy wrześniem
        święcona łzami, zawsze najlepsza,
        zawsze najbliższa, zawsze jest z nami

        Smutna miłość, biedna miłość w taki czas,
        gdy tu jedno, a daleko drugie z nas.
        Smutna miłość, biedna miłość w taki czas,
        gdy tu jedno, a daleko drugie z nas.

        Śpiewem skowronka, słowika głosem będzie rozbrzmiewać
        taka radosna, szczęśliwa taka z najpierwszych pierwsza.
        A gdy nad głową korony sosen schylą się z nieba,
        z nią się nie spłynie na wszystkie lata, a raz zaśpiewa.

        Wielka miłość, wieczna miłość będzie trwać,
        nie wyznaczy jej swych granic długi czas.
        Przyjdą dni, gdy będą kochać będą żyć,
        tylko jej nie zniszczy nigdy nikt i nic.
        --
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 06.09.17, 00:29
        Zbyt długo byłem sam
        By w życie mocniej wejść
        Mało dobrych wspomnień mam
        Niechętnie patrzę wstecz

        Jak nieproszony gość
        U obcych stoję drzwi
        Miejsca na tym świecie dość
        Lecz nie mam dokąd iść

        Dlatego pomóż mi lepszy świat znaleźć gdzieś
        Po prostu pare słów kilka zdań zanim wiesz
        Spojrzeniem otwórz mi barwy dnia
        Spraw by nigdy za radością nie szła łza
        Dlatego zanuć mi pare nut które znasz
        By słowa podziel się tym czym chcesz tym co masz
        Jeżeli jest mi źle podaj dłoń
        Zapomnieniem i nadzieją dla mnie bądź

        Przekreślę kilka dat
        I kilka pustych miejsc
        Będę za to wiedział jak
        Swą młodość dalej nieść

        Dlatego pomóż mi lepszy świat znaleźć gdzieś
        Po prostu pare słów kilka zdań zanim wiesz
        Spojrzeniem otwórz mi barwy dnia
        Spraw by nigdy za radością nie szła łza
        Dlatego zanuć mi pare nut które znasz
        By słowa podziel się tym czym chcesz tym co masz
        Jeżeli jest mi źle podaj dłoń
        Zapomnieniem i nadzieją dla mnie bądź

        Przekreślę kilka dat
        I kilka pustych miejsc
        Będę za to wiedział jak
        Swą młodość dalej nieść
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 06.09.17, 00:31
        Poszarzał świat, do odlotu zbiera się dzień
        I znowu deszcz. To już tydzień tak ciągnie się
        To już tydzień odkąd ciebie nie ma
        To już tydzień, gzie jesteś nie wiem
        Choć pytałem dookoła ludzi

        Warszawa jest smutna bez ciebie
        Warszawa jest smutna bez ciebie

        Idę przez deszcz i w kałuże wchodzę co krok
        Dzwoniłem znów, choć nie było sensu za grosz
        Był listonosz i znów nic nie ma
        Był listonosz, ale nic nie wie
        Może tylko zgubiłaś adres

        Warszawa jest smutna bez ciebie
        Warszawa jest smutna bez ciebie

        Siedem dni mokrych i nie chętnych
        Siedem dni - czy to trochę nie za dużo
        Śni mi się dzwonek w przedpokoju
        Drzwi otwieram za późno

        Bo sama wiesz, że za tobą poszedłbym w świat
        A gdybyś choć napisała najkrótszą z kar
        Gdybym wiedział gdzie teraz jesteś
        Gdybym wiedział, bo dalej nie wiem
        Wtedy wysłałbym ci telegram

        Warszawa jest smutna bez ciebie
        Warszawa jest smutna bez ciebie
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.09.17, 14:24
        Skoro chłopak ma zdolności.
        — Choćby to był i niestatek —
        Nie truć mu gderaniem latek. . .
        Ale chować jak najprościej;
        Nie krępować 11111 swobody'
        Ze zbytecznej troskliwości,
        Niech do spieki mrozów, wody,
        Od nąjpierwszych dni młodości;
        Już nawyknie krew studenta:
        Gdy go zahartuje głód.
        Wiatr i słota, skwar i chłód,
        Niewygody, wszelki trud:
        Z jakimbądź temperamentem.
        On atletą —już studentem
        „W zdrowem ciele i duch tęgi"!
        Tak mawiali już Rzymianie,
        A hi dzisiaj niedołęgi,
        W każdym rodzie, w każdym stanie,
        Oprócz synów od siermięgi,
        A tu li przez wychowanie;
        Bo się ehucha, pieści, dmucha,
        Aż niezdarę, niewieściucha
        Z niego zrobią—nie studenta.
        ('o ma kiedyś z przygód drwić.
        Ho ma w służbie Marsa żyć
        Albo Eskulapem być.
        Lub wieść życie penitenta . . .
        lio to przyszłość jest studenta.
        Niechaj umie bronią władać
        Rąbać szablą, strzelać celnie.
        Konno jeździć, lotem zsiadać.
        Śpiewać, tańczyć, pływać dzielnie;
        Niech przesadza rów. poręcze.
        Niech się ściga, niechaj skacze.
        A chwat będzie — za to ręczę,
        Nie bezradne nieboraczę.
        <!o bądź czego drży i płacze.
        Będzie czerstwych, krzepkich sił,
        Zdrowej krwi i jędrnych żył.
        < idzie bić trzeba — będzie bil. . . .
        Leki. plastry, wata, mięta...
        Będą zbędno dla studenta.
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.09.17, 14:27
        Złote wy studenckie lata!
        Ileż to jest w was uroku!
        Dobre z złem choć się przeplata,
        Uciech więcej jest co roku.
        Co rok bliżej kres się widzi;
        Kres książkowej tej mozoły,
        Z której chyba głupiec szydzi,
        Nie pojmując skutków szkoły.
        A gdy wyższym lśnisz talentem,
        Do wyżynnych szczebli dąż,
        Szlak otworem ci na wciąż,
        Przyszłość rzeknie: Oto mąż!
        < ihoćbyś do szkół szedł ze wstrętem,
        Nie żal ei — żeś był studentem.
        I ten świat w około cały,
        Niegdyś tylko był zamętem,
        Jak nim znaki się wydały:
        Nim'es jeszcze był studentem.
        A gdyś poznał już te krotły,
        Co nauki są podstawą,
        Już zapewne cię nie gniotły
        Płonnych trudów, prac obawą;
        Najżmudniejsze gdy dopiętem.
        Reszta fraszką, gdy jest chęć,
        (fdy masz zdrowych zmysłów pięć,
        I gdyś statek — a nie rtęć. . . .
        W port zawiniesz z swym okrętem,
        Całą duszą — gdyś studentem.
        Ucz-że się dla wiedzy, życia.
        Biednych i bogatych synu!
        Ale nie dla roku zbycia.
        N i e d l a ś w i a d e c t w , e g z a m i n u .
        Bo nauka owem złotem
        Co biednemu los sposobi,
        Dla bogatych zaś — klejnotem,
        Co ich szczęście, stan ich zdobi,
        Bardziej — meta gdy dopięta. . .
        Nie dla szkoły'ż trudź się, ucz,
        Nie dla ludzkich tylko ócz,
        Ody ów chcesz pozyskać, klucz,
        Co rozrywa ludzkie pęta. . .
        Świat otwiera dla studenta.
        Trudem tylko sztuk, ummetwa,
        Ducha skarbów się nabywa.
        A n i e p r a w e m t e m d z i e d z i c t w a ,
        Co gotowy owoc zrywa.
        Ależ godńera w każdej mierze
        Walk i zaprzali jest majątek,
        Co go nic nam nie odbierze.
        .lak to inne — aż do szczątek. —
        Ni niszczące elementu:
        Ogień, woda. ani bój.
        Frant ni zbir, ni wfóg ni swój;
        A więc się opłaca znój.
        Z ducha własność ta poczęta,
        Cel to szczytny dla studenta.
        Jak we wszystkiem różne stopnie.
        Tak i w stanie są studenta,
        Kto się trwale pnie — ten dopnie.
        Choć i mierne ma talenta.
        Trzeba'ż być kolegom wzorem
        1 przykładem, przyjacielu!
        Już ubitym idąc torem
        Łatwiej zdążyć ci do celu.
        W sercu czystym dyamentem.
        W obyczajach bądź beż skaz.
        Na pokusy jako głaz,
        Ho jak się poślizniesz raz.
        Przepaść możesz i ze szczętem.
        Szkoda'ż na to być studentem.
        Strzeż się złego towarzystwa,
        Byś nie nabył złych nałogów,
        Byś nie nawykł do lenistwa,
        Ho to jeden z ciężkich wrogów.
        Stroi! jak dżumy tej zarazy,
        A chwil drogich nie uronisz,
        Ujdziesz hańby, strat i zmazy...
        Zdrowia swego nie roztrwonisz.
        Przykład zły — to sioć... ponęta.
        Której się najbardziej chroń.
        To syreny — wabią w toń.
        Nie chcesz zguby — to ich stroń.
        Karty, szklanka i — oczęta:
        To trucizny dla studenta!
        Lepszy Plutarch i Horacy
        Skarb Homera, Cycerona,
        Lepszy zysk z Platona pracy.
        Z praw Liissaka i Daltonu.
        Z odkryć Wolty, Kopernika.
        Z praw o, spadku, świetle ruchu,
        Z badań duszy i o duchu.
        Z przyczyn skutek jak wynika?
        I historyą co objętem,
        I nauka liczb i miar,
        Iłóżnych cieczy, (jazów, par,
        1 zkąd w głębi ziemi żar?
        I ład świata wraz z zamętem —
        W tym żywiole żyj studentem.
        Lecz że dulcia i utilia
        Mięszać, splatać — dobra ruda.
        Nieźle kiedy jaka lilia
        Do cię wonią swą. zagada. . .
        Byle uśpić cię nierada...
        Przyzwoita więc rozrywka:
        Taniec, muzyka i śpiewka,
        W kwiatów gronie, w wolnym czasie
        Dla ogłady nawet zda się.
        Towarzystwo białej płci,
        Wykształconej, godnej czci,
        Może korzyść przynieść ci,
        To medalu druga strona,
        Innym rylcem wyrzeźbiona....
        Miłość tego eo jest swoje m
        Niecli ci będzie sakramentem,
        Ta najczystszym płynie zdrojem
        Pókiś jeszcze jest studentom.
        Później — różne względy świata
        Psują serce i odwodzą
        Od ojczyzny, i dla brata
        Przywiązanie, zapał chłodzą.
        Póki serca ci patentem x
        Czy dyplomem wielki świat
        Nie zamroził — choćbyś padł.
        Kochaj kraj od młodych lat.
        Gdzie brak spójni — bądź cementem,
        Pókiś młodym i studentem.
        Jeśliś bratku uczuciowy, .
        Słuchaj starszych rad, przestrogi:
        Nie zaprzątaj sobie głowy
        Marzeniami. Kolce, głogi...
        Strata lat. przedwczesne kwasy
        I dziwactwa, narzekania:
        Na zły świat, na losy, czasy
        Wypchną z drogi powołania,
        Które ma być osiągniętem.
        Poco się w obłoki pniesz?
        Gromy tam! — czy ty to wiesz
        Losu się Ikara strzeż;
        Ch-wal, podziwiaj wyżyn szczyty,
        Lecz się nie pnij pod błękity.
        Nie bierz gaeka za sokoła. . .
        Nie upatruj skrzydeł w błonie. . .
        Nią zakreślać nizkie koła. ..
        A już tam, gdzie słońce płonie. . .
        Nie módz wzlecić dla sił braku,
        Ni na jasność wyjść z ukrycia —
        Szkodaż! w takim Muz deptaku
        Złudzie oddać wiosnę życia,
        Ody twój pegaz nieskrzydlaty! . . .
        Gdy latawiec a nie ptak!
        Gdy mu orlich lotek Ijrak —
        Wszystko pójdzie ci na wspak...
        I nie wzniesiesz się i z laty,
        Jakaż korzyść z czasu straty?
        Mogą zająć się rodzice
        Twemi rymy, przyjaciele,
        Możesz nawet okolicę
        Niemi podbić; innych wiele
        Może nazwać cię poetą;
        Ale aby to podnietą
        Służyć miało do zatrucia
        Życia sobie, lub zepsucia;
        Byś wybitne życia cele
        Stracił z ócz dla złudzeń tych,
        A przed światem popadł w śmiech...
        Nie był-by to ciężki grzech?!
        Młodość skwasić, niemal zabić.
        I z przyszłości się ograbić !?
        Otóż radzę ci najszczerzej:
        Porzuć o wawrzynach marzyć,
        Świat w geniusze już nie wierzy.
        Szkoda darmo mózg swój smażyć.
        Iskra boża darem rzadkim,
        I nie leży w wierszu gładkim,
        A gdy brak jest namaszczenia,
        Sławy ci nie dadzą pienia:
        Sława tam, gdzie arcydzieła!
        Lecz gdy klecisz tylko rym,
        Hymn natchnienia nie wiesz czein?!
        (idzie twój Krym? a kędy Rzym!...
        (idzie twój wieniec z lauru liści'?!
        (idzie twych marzeń są korzyści?!
        Chyba —że już ogół zgoła
        Nie w twem kółku, nie w powiecie,
        Lecz od strzechy do kościoła:
        „Chwała piewcy! cześć poecie!"
        Jednogłośnie kraj zawoła,
        Jżeś jego duszę zbadał,
        1 swą lutnię jej dostroił,
        1 .językiem jej zagadał. . .
        A pieśń sobie twą przyswoił
        Cały naród, wieś czy gród,
        Bardem swym cię nazwał lud,
        Czcią nagradza ci twój trud —
        W tedy — nowy meteorze!
        Śpiewaj śmiało — szczęść ci Boże!
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.09.17, 14:30
        Do przedmiotu bądź którego
        Pociąg masz, zamiłowanie.
        Trzymaj go się, dzierż kolego!
        On wyrocznią ci się stanie.
        Nie kuś się wraz wszystko umieć.
        Tb cię może lat pozbawić,
        Lepiej jedno wyrozumieć.
        Zgłębić do dna i przetrawić,
        Niż się wierzchem nauk pławić.
        Tam ci dano przedsmak wiedz...
        Lecz wszechnica—to ów piec.
        Zkąd ma czyste złoto ciec.
        Yi różnych beczek pić potroszę.
        Badań nie da ci rozkoszy.
        Dotąd byłeś jak turysta,
        Co to różne kraje zwiedza,
        I ze wszystkich dróg korzysta;
        Ale ścisła, głębsza wiedza.
        Ta ci tajnie swe otworzy,
        Wszystkie cienia, światła, farby,
        I zdobycze swe i skarby
        Przed umysłem twym rozłoży,
        I do badań ciebie wdroży.
        Dotąd okrucbami'ś żył.
        Wszystkiem wraz i niczem był.
        Tu — na prawdę probierz sił!
        Płyiiże! abyś dobił brzegu.
        Nie daj wstrzymać się w swym biegu!
        Tam — lingwistą być wypada,
        Przyrodnikiem, znawcą krajów,
        Dziejów świata; Kzym, Hellada
        Z błędów, cnót swych i zwyczajów
        Li półgębkiem się spowiada.
        Miar i liczby tajemnice.
        Rucliu, sił i ciał prawidła,
        Ich początki i granice,
        Prawd różnice od mamidła —
        Tam pobieżnie'ś tylko zbył.
        Abyś swych doświadczył sił.
        Poznał zdrój, zkąd będziesz pił.
        Abyś wiedział w którą stronę V
        Dążyć ci jest przeznaczone.
        Ho u schyłku szkół twych średnich,
        •luż się palec boży zdradzi,
        KtóryY- wybór odpowiednich
        Dróg wytyczy i poradzi,
        Wskaże wioseł ci kierunek,
        Prac właściwe wytknie pole;
        A twój własny obrachunek
        Z zdolnościami: w Wyższej szkole,
        Przyszłą ci przydzieli rolę.
        Z niemi zawsze w zgodzie chęć.
        A więc siebie, czasu szczędź,
        I nie zbaczaj ni na piędź
        Od tej-że wskazówki bożej,
        Ona'c szczęścia grunt założy.
        Licz się teraz już z siłami,
        Z swa, naturą, z skłonnościami,
        I bądź z planem w pogotowiu.
        Ale — pomnij i o zdrowiu!
        Wszak już z lat wyrosłeś trzpiota . . .
        Bacz na stan ci najwłaściwszy,
        Kędy ciągnie cię ochota?
        (idzie być możesz najszczęśliwszy?
        Choć i z mniejszym zyskiem złota.
        Nie w bogactwach szczęście tkwi,
        0 tern, każdy bogacz wie;
        Inne drogi, inne drzwi...
        Wiodą pewniej tam człowieka,
        (idzie prawdziwe szczęście czeka.
        A gdyś przyszłość już wymarzył.
        Siły swe i siebie zbadał,
        Wszystkie pro i contra zważył.
        I kierunek wiosłom nadał —
        Steruj, kieruj-że już stale.
        Mężnie, śmiało i wytrwale;
        Mijaj skały, wiry, prądy...
        Tuż przed metą byś nie biadał.
        Resztę — zleć na bożo sądy.
        1 nie zbaczaj z cnoty dróg,
        Bo sumienie — srogi wróg,
        Prawym bądź — a z tobą Bóg!
        Zpotężnione twe zalety,
        Zaprowadzą cię do mety.
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.09.17, 14:36
        Gdy paniątko się prześliźnie
        Przez gimnazyum dwie. trzy ćwierci,
        Cos z łaciny, greki liźnie —
        Szkoła mu się równa śmierci.
        Już ochotę jakoś traci
        Coraz bardziej, coraz więcej.
        Robi długi a nie płaci,
        1 opuszcza całkiem ręce.
        ('zemu V rzecz to niepojęta.
        Czy go rwie do niw i łąk?. . .
        Czy się lęka większych mąk?
        Że tak zraził się do ksiąg —
        O to kwestya w domu wszczęta
        Co za kaprys to studenta?!
        Nie skutkują ojca groźby,
        Ni nagana profesorów.
        Ni usilne matki proźby.
        Ani przedstawienia wzorów,
        Ani rady, ni przykłady —
        Próżne wszelkie tam starania.
        Drwiny w listach od kolegi
        Wujów, ciotek, zaklinania —
        Upomnienia i zabiegi
        On się zaciął: Nie i nie!
        Zbija,bąki, książki klnie
        A rodzicom głowa schnie,
        Czy się kiedy opamięta?
        Myślą siostry niebożęta.
        On na inno -/.chodzi tory:
        Be/, widoków bez nadziei.
        Ale rad. że z profesory
        i ze wszystkiem j>o kolei
        00 mu szkołę przypomina —
        Baz już zerwie i na zawsze;
        1 karyerę rozpoczyna,
        Co nie losy mu łaskawsze.
        Ale gorsze niesie peta.
        Szkoda rady. szczerych słów!
        By do książki wrócił znów.
        Prochu szkolny! bądźże zdrów!
        Proźba, groźba wyezerpnięta.
        Zmierził 11111 się los studenta.
        I cóż będzie-to z panicza?
        Ha! pan będzie i grykosiej,
        Przecież wioskę odziedzicza.
        Temu książek on nie znosi.
        Na co mu tam nauk, szkołyV
        Gdy się bez nich obyć może.
        (idy bez pracy, bez mozoły.
        Panem będzie — na swym dworze.
        A kto wie? i posłem może...
        (iłos inu sąsiad da lub gość.
        Braki mu zastąpi włość. . .
        Zresztą zalet ma 011 dość.
        Chleb też nie jest dlań zachęta,
        Li dla biednych klas studenta.
        Biednym-li grzech dozwolonym
        Sławnym, światłym być, uczonym,
        A niejeden z tych paniątek,
        Co to czeka ich majątek.
        A ma przytem gład ką postać —
        Niedoukiem może zostać!
        Na to mają swój przywilej,
        Że w nieuctwie im najmilej,
        Różne renty i procenta,
        Prppinacye, młyn i pług,
        Wody, lusy, ręce sług,
        Na ich cel wynalazł Bóg,
        Zgoła, wszystkie elementa,
        Dla panicza ex-studenta.
        On, wybraniec przecie boski,
        On stworzony do rozkoszy
        Nie do pracy, szkolnej troski.
        Która sen i strawność płoszy.
        Światło! dla'u to istny zbytek —
        Jakiż światu ze'ń pożytek?
        On tu na to — by używał,
        Drogą życia kwiaty zrywał,
        N i e — by wiedzy z ksiąg nabywał.
        Panicz ten — to róży kwiat,
        Co ma kwitnąć z młodych latr
        Potem swój najbliższy świat:
        liówne jemu boże dzieci
        Drapać — gdy mu kwiat obleci...
        Gdy pieszczochem jest do tego,
        To i ckliwie w broń spogląda,
        Bo on serca zbyt miękkiego,
        Więc spokoju tylko żąda;
        A choć tchórzem on nic cuchnie,
        I nic się nie lęka broni,
        Lada chmyz mu w kaszę dmuchnie,
        A on mu się za to — skłoni!
        Ecce Achillesa pięta!
        Nieraz gotów rzec ci wbrew,
        Ten —salonów, bruku lew,
        Że on mdleje widząc krew;
        Lecz polować na sarnięta. . .
        O! to godnem ex-studenta.
        Przy ogładzie wiercipiętów,
        Mieć przytomność do wykrętów,
        W zagadnieniach wierzchem pływać,
        Albo żarcikami zbywać,
        Wór mieć czułych sentymentów,
        Zapas- cudzych argumentów,
        Umieć dobrze głową kiwać,
        Co kto mówi — potakiwać —
        I karyera rozpoczęta!
        Trzebuż na to kresu szkół?
        I mozolić się jak wół?
        Kiedy praca — rzeczą pszczół:
        A kto lepsze ma talenta,
        Miałby znosić znój studenta?
        W erotycznych scen rycerstwie
        Lepiej duszę ćwiczyć zacną,
        I w ploteczek enem szormierstwie
        Jednać sobie sławę łacną —
        Przebóg! takaż to zgnilizna
        Ma raz kraju być podporą?
        O nieszczęsna ta ojczyzna,
        Gdzie na filar — glinę biorą...
        Choć na krzyżu dziś rozpięta:
        Boże ją od takich chroń!
        Bo ją wwiodą w głębszą toń;
        Kądziel w dłonie! a nie broń! .
        Taka dziatwa kuje pęta —
        Otóż korzyść z ex-studenta!
        Zamiast co-by miał się uczyć,
        By Ojczyźnie być z pożytkiem,
        Wcześnie już zaczyna kluczyć,
        Ody fortuna puści z kwitkiem.
        Lecz kluczenie nie pomoże,
        Bo świat dzisiaj już nie głupi. ..
        Bez nauki dziś nieboże
        Nikt się biedzie nie wykupi!
        A nim własność rozpierzchnięta,
        Trzeba wczas o przyszłość dbać,
        A nie w mruczka z nią się grać
        Ani na pół-drodze stać.
        Stanowisko — to ponęta
        Jest chwalebna dla studenta
        „Zwyciężyłem! . . . To ja lubię,
        Tak, po tylu próżnych słowach.
        Tylu pokus, ciężkiej próbie,
        Zaklinaniach i namowach,
        Po gorącej takiej łaźni —
        Stałość moja tryumf święci,
        Słowem grozy ni przyjaźni
        Już mnie więcej nikt nie znęci
        Tam, gdzie brak zupełny chęci.
        Co mi teraz szkolny dzwon?!
        Mam wakncye — aż po zgon!
        Z inny c li niw mnie czeka plon:
        Plon z wdzięczniejszej, kwietnej niwy. .
        Jakiż teraz ja szczęśliwy I
        Żegnaj szkoło mi obrzydła!
        Tyloletnie z książką nudy!
        Me ciemięgi, snów straszydła!
        Tantalowe męki! trudy!
        Książki, mapy, nawet pióra!
        Kredo, gąbko i czernidła!
        I tablico ty ponura!
        Katalogi niebożęta!
        I ty ławo ma — porznięta!
        Żegnam was na wieków wiek!
        Eaz odpocznie sobie człek,
        Gdy wyszumi z głowy Grek:
        Dusza ma jak w niebo wzięta.
        Wziąwszy rozbrat z grą w studenta
        A witajcie mi zajęcia
        I uciechy — całkiem nowe!
        Stosowniejsze dla panięeia,
        Niż te książki mi niezdrowe.
        Me stsandorhi2) i jukiery!
        Elegancki kabryolecie!
        I balowe wy lakiery!
        Wiście, maczku i pikiecie!
        I syrenie wy oczęta!
        Najpiękniejsze życia dnie,
        Dziś się uśmiechają mnie,
        Niby w czarów bujam śnie —
        Dumą, moja jaźń przejęta —
        Bezygnnjąc ze studenta.
        Na co-by mi się przydało
        Nad książkami siedzieć, ślęczyć?!
        Kiedy lepiej uinióć mało,
        Swą ciemnotą się nie dręczyć.
        Świecić blichtrem, frazesami,
        Ozem się da—tem oczy mydlić,
        W tem celować co świat mami,
        I czem łatwiej go usidlić.
        Szczodrym być w czcze komplimenta,
        Salonowy manier znać,
        W preferansa z szykiem grać,
        W bladze, jak najwyżej stać,
        T z artyzmem grać w stangreta,
        To popłatna jest zaleta?
        Toż nie mędrzej? niż mitrężyć
        Czas i siły — tak naprzykład
        Na Eschyla, Planta wykład,
        Lub że ktoś gdzieś miał zwyciężyć,
        Lub mózg suszyć: co niedżiałka?
        Jak się węgiel ma do ciepła?
        Jaka rola tlenu, białka?
        Jak się z skrobi cukier robi?
        Na myśl samą krew mi skrzepła! i
        Cały ten mądrości kram
        Na cóż on się przydał nam?
        Co dziś prawdą — jutro kłam!
        Susz-że łeb tem! Matko Święta!
        Co wymogów od studenta!
        Ja, co Koka znam romanse,
        I stołecznych dani skandale,
        Umiem walca, parle franse,
        1 łgać prawie doskonale:
        Wszystko więc co daje szanso —
        Przerznę się przez losów fale;
        Zaszargane raz finanse
        Mózgu mi nie suszą wcale,
        Gdy ta, owa, mną zajęta —
        Tłusty posag kasy stan
        Mi podźwignie, i znów pan:
        Wyleczony z ciężkich ran.
        Przyszłość •zatem rozstrzygnięta
        Adonisa — ex-studenta.
        Poeóż mi tara tego światła?
        Co do czci, zaszczytów wiedzie??
        „I bez szkól się ezłek wymatła
        (idy o dług mię żyd najedzie."
        Na rok, na dwa się wykręci,
        Lecz gdy partyę się utraci,
        I fortuna zagarnięta —
        Bo skrewili adwokaci(?J
        I cóż wtedy? „O studenci!
        Błogo wam! rozpaczy gość,
        Długów, hańby twarda kość,
        Obcą wam — i ludzka złość."
        0 głupoto ty przeklęta!
        Cóżbym nie był dziś z studenta!
        Byłbym dzisiaj już lekarzem,
        Miałbym imię, grosz, pacyenfców;
        Albo byłbym praw szafarzem,
        Miałbym złoto, cześć, klientów —
        Albo słynnym profesorem,
        Lub obrońcą, dzielnym sędzią,
        Mądrych rozpraw, dzieł autorem.
        Świecił prawdą, nie pozorem,
        Ach! i nie stał nad krawędzią
        Swej przepaści, zguby swej;
        Teraz łzy rozpaczy lej,
        „O ludzkości! litość miej!"
        Ma świat litość — lecz nie dla cię,
        Gdyś sam wszystko dał zatracie.
        „Cóż mi z pieszczot i z wygódek?
        I z dostatków mej młodości?!
        Gdym rozbitek dziś, odludok,
        Gdy się wstydzę mej nicości!
        Gdybym wiedział wprzód co praca!
        Że uzacnia i popłaca,
        I osładza losu zmiany,
        Dziś nie łaknąłbym litości:
        Wyszydzony i wyśmiany!
        Miałbym sławę, mienie, cześć,
        Gdy dziś —nie mam co i jeść!
        Jak tu hańbę z nędzą znieść?!
        Późno człek się opamięta,
        Na co zda się trud studenta.
        Że nauka nie zawadzi
        Choć jak Krezus kto bogaty,
        A choć złotu świat dziś kadzi,
        Najpewniejszym — skarb oświaty;
        Że nauka nawet z kmiotka
        Jaśnie wielmożnego robi,
        Że nagroda trudów słodka,
        Że bogaczów nawet zdobi;
        Że lud ciemny — pół-bydlęta!
        Gdybym tak znów młodym był!
        Uczyłbym się ile sił.. .
        Czując dziś, ezem szkolny pył!
        Lecz daremne te lamenta,
        Zmarnowawszy wiek studenta
        Adieu! żegnam was bilardy,
        Ty balecie i teatrze!
        Kluby, bale i hazardy,
        Piękne liczka — choć najgładsze!
        I maseczki, przyjaciele!
        I ty, na ich wszystkich czele,
        Drogi mój rodzinny dworku!
        I ty niegdyś pełny worku!
        B
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.09.17, 14:40
        Z otuchą, że staniem u mety wnet szkół,
        Koledzy! synowie miast polskich i siół!
        Niedoli na przekor a z wiarą,
        Pod hańby i grozą, i karą;
        Wytrwale a żwawo
        Z s w y m c e l o m n a o k u ,
        Choć przyszło-by krwawo
        Krok każdy po kroku
        Okupić — wciąż naprzód! nic. wstecz ani w bok,
        Szczeblami postępu zdążajmy co rok;
        Choć los — to nasz wróg —
        Spełniajmy swój dług...
        Sił doda nam—lióg!
        Więc łammy zapory, eo stawia nam trud,
        Lub słabsze zdolności, ubóstwo lub głód,
        Poświęćmy cierpienia przyszłości,
        I drogiej Ojczyzny miłości.
        Kto kraj swój miłuje,
        Kto prawym jest synem,
        Ten szczerze pracuje,
        By dowieść to czynem;
        Tym czynem dla młodzi nauki jest kres,
        Dopięty po cierniach, śród pokus i łez.
        Choć pęta u nóg,
        Spełniajmy swój dług —
        Pomoże nam Bóg.
        Kto wytrwa w żegludze po wirach, śród burz:
        Ten w przystali zawinie, kto został—ten tchórz!
        Hartujmy-że ducha i ciało
        Jak na nas to dzisiaj przystało,
        Kto walczy z uporem,
        Nie składa swej broni. . .
        Kto męztwa jest wzorem:
        Na odwrót choć dzwoni
        Sto pokus i przeszkód, zły los —
        Najbliższa go przyszłość przekona, czem głos
        Rozsądku! że głóg
        Usunął z pod nóg,
        Powiedzie go Bóg!
        Do zwycięztw, do chwały przez cierpkie ach dnie,
        Per aspera droga ad astra się pnie,
        Na samym wierzchołku aż drzewa,
        Wytrwałym — tam owoc dojrzewa.
        Tych palmą i togą.
        Zaszczytów, czci drogą
        I chlebem — nagrodzi,
        Z pęt. . . oswobodzi.
        A przez nich w przyszłości wyzwoli i lud,
        Bo praca i światło! to zbawczy nasz cud!..
        Z gór i z dołów. 7, pól i borów,
        Z kmiecych chat i pańskich dworów,
        Z siół i miast i ze stolicy,
        Z różnej kraju okolicy,
        Bracia, ziomki i rodacy!
        Jedna myśl i chęć do pracy,
        Złączył synów wszystkich klas.
        Kto z jakiego gniazda? rodu?
        Nikt nie bada rodowodu,
        Nikt nie różni się tu stanem,
        Ani mieniem, ani mianem;
        Choć na różnych niwach wiedzy —
        Wszyscy swoi i koledzy!
        Jeden Bóg nasz, kraj i los,
        Ten sam wróg i równy cios
        Gzy kto z nas w Pandektach grzebie,
        Ozy o twardszym marzy eh lobie,
        Czy chce służyć kościołowi,
        Czy Temidzie, czy Marsowi,
        Czy na straży stać Hygiei,
        Czy katedra cel nadziei:
        W każdój z tych duchowych prac
        Zaród tkwi późniejszych władz.
        Ten po ciężkiej szkół mozole
        W życia się rozwinie szkole,
        Gdzie u ksiąg strawione noce
        Słodkie dadzą nam owoce;
        Tym owocem: stanowisko,
        Własne gniazdo i ognisko,
        Możność: kraj z niedoli wznieść,
        I znaczenie, chleb i cześć.
        Oto skarby i nagroda!
        Dla którychby wieczna szkoda!
        W braku hartu ustać w drodze,
        By żałować potem srodze.
        Temuż bracia! w imię Boga!
        •Jak tam-kolwiek dola sroga,
        Idźmy śmiało, dalej! wraz!
        Wieniec trudów czeka nas.
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.09.17, 14:44
        Hej bracia! koledzy! kraj lia nas spogląda,
        W nas — kto wie? — czy przyszłość narodu ilio leży,
        Ojczyzna, potomność niczego nie żar]a
        Prócz pracy, sił czerstwych: korony młodzieży.
        Pracujmyż jak możem i szczędźmy swe siły,
        A życie wniesiemy do smutnej mogiły.. .
        Hej młodzi! zbawienia my czas
        >2 razy
        Przybliżmy trudami wraz! wraz! J
        I najdalszych wieków — znane nam są dzieje,
        Mamy wzór w pamięci Milcyadów i Sparty,
        Znamy dróg niebieskich, duchowych koleje,
        A w gwiazdach czytamy jak w księdze otwartej;
        Zużyjmyż materyał naszych sił i wiedzy,
        Z gruzów gmach postawmy... hej bracia! koledzy!
        Potomnych pokoleń niech czas 12 ^
        Zbawcami V, niewoli zwie nas! J
        Pioruny tam w chmurach rozbrajać umiemy,
        Znamy tajnie głębin i ziemi i morza,
        Wiatr, slońee do pracy jak zaprzijdz? to wiemy,
        Żywioły i twory i światy przestworza
        Nasz umysł policzył i zmierzył i zważył,
        A cnemużby sił tych i tam duch nie zażył?
        Gdzie sprawa swobody tych mas
        Co ciężki ich zgniata dziś głaz.
        My bezmiar wszechświata i drobin świat drugi,
        Cudowność i wieczność sił matki natury,
        Przedziwnych tajemnic jej łańcuch przedługi,
        Szeregi i koła, — i bezdeu i góry
        Postępu i wiedzy poznaliśmy z laty,
        Umysłem wniknęli w duchowe też światy,
        Wciąż naprzód dążyli co rok,
        Postępem znaczyli swój krok.
        Toż bracia! z prac, trudów tych kraj niech korzysta,
        Koznośmy to światło po górach i dołach,
        Precz! dawne przesądy! niech miłość się czysta
        Bozplemia śród ludu po miastach i siołach;
        Załóżmy podstawy do takiego bytu.
        By szczęście w narodzie dosięgło raz szczytu.
        To możern, li trzeba nam chcieć,
        Ojczyznę w pamięci wciąż mieć.
        Tak! możem, Ii szczerze by chcieć,
        I w sercu ojczyznę wciąż mieć.
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.09.17, 14:45
        Słuchaj wieszcza, krzepka młodzi!
        Co ód serca śpiewał nam,
        Pieśń nam jego byt niech słodzi,
        Z losem walcz, a tamy lam!
        „Jako piorun twoje ramię!"
        „Orli skrzydeł twoich lot!"
        Kto więc przeszkód swych nie złamie,
        Losom oddał w dłonie młot...
        Gdy ustanie — winien sam,
        Taka wina —hańbą nam!
        A więc młodzi! walcz i łam,
        Usłyszymy: „Cześć, cześć wam".
        „Z posad starych ruszyć ziemię!"
        Światła wrogów: gacki, ćmy...
        Porozpraszać — nasze brzemię!
        Spełńmy to zadanie my!
        W nas Likurgów, swych Solonów,
        Przyszłych Skargów (Boże daj! . .)
        W nas swych przyszłych Epigonów . . .
        Niech odnajdzie kiedyś kraj.
        Dziś zadajmy światu kłam,
        Co anarchią w oczy nam
        Ciągle bryzga — Że to kłam,
        Świat przekonać trzeba—nam!
        Kiedyż gromem nasze ramię,
        Orli skrzydeł naszych lot:
        Światła, cnoty jasne znamię:
        Lat niewoli ciężki młot
        Ody wycisnął nam na czole,
        Więc koledzy! wszystkich sił
        Dziś użyjmy: zgnieść niedolę.
        Więzy skruszyć, rozwiać w pył!
        Li przez pracę, ciężki trud,
        Ten dokażem wielki cud,
        W sercu nas zachowa lud:
        Szczyt nagrody-to za trud!
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.09.17, 14:47
        Duchową matką naszą Wszechnica,
        To cnót społecznych, wielkich — rodzica,
        Ona-to trudy szkolne uwieńcza,
        W niej się uzacnia dusza młodzieńcza;
        By wszędzie stanąć z pierwszeństwa palmą,
        O s ł a w a X o b i e ! o M a t e i ; A l m o !
        O! niedaremna w jej ulu praca,
        Ona spotężnia rozum, zbogaca,
        Najzdrowszą karmią żywi i poi,
        Szlachetni serca, duszę nam zbroi,
        Dla niej Znicz święty w piersi zapalmy,
        D r u e h n i e O j c z y z n y : d l a M a t k i A l m y !
        Pókiśmy wolnym byli narodem,
        Ona szła stale ludowi przodem,
        Z niej wyszli wielcy Ojczyzny męże,
        Piastuni buław, katedr, oręży,
        Mądre ustawy i wieszczów psalmy
        O w o c e m ś w i a t ł a t e j M a t r i s A l m y .
        Narodu gwiazdy, chluba i chwała,
        Ożywcze zdroje z tycli piersi ssała.
        W jej blasku pierzchła kraju ciemnota,
        Z ugorów dzikich. .. wykwitła cnota...
        My zła, przesądów — resztę obalmy,
        T y m c z e ś ć d o w i e d z i e n i d l a M a t k i A l m y .
        Czerpiąc z jednego tu źródła wiedzy
        Duchowe dzieci! bracia! koledzy!
        Za jej natchnieniem pracujmy dalej,
        Gdzie poprzednicy nasi ustali.
        Ojczyzny przyszłość sobą ustalmy,
        Ii tem nagrodzim trud Matris Almy.
        Nasz wyjątkowy los, najsmutniejszy!
        Prac wyjątkowych w dobie dzisiejszej,
        Znojów, poświęceń, ofiar wymaga,
        Jeśli ma ustać wiekowa plaga.
        Toż my się doli kraju użalmy,
        M y , w y c h o w a n c e t e j M a t r i s A l m y .
        Nie nam się bawić, igrać, weselić,
        Z burszenseaftami obyczaj dzielić,
        Nie dla nas knajpy, komersy Niemców.
        Ni śladem szczęsnych iść cudzoziemców.
        Dla nas przystają Dawida psalmy:
        Skruchy i wiary — o dziatwo Almy!
        Szczęśliwszym ludom, co drą nas z skóry,
        Schadzki przy szklance, lubieżne chóry
        Zostawmy bracia! Nam pracy trzeba!
        Mrówczej, wytrwałej — Nie li dla chleba,
        Lecz dla potomnych — a wyjdziem z palmą..
        Z t r o f e y t w e m i . . . o M a t e r A l m o !
        To'ć przyrzekamy, przez cześć dla Ciebie!
        O Alina Mater! nie li o chlebie
        Lecz o ojczyźnie bardziej pamiętni:
        Na Jej ołtarzu złożym najchętniej
        Wszystkie słabostki,—aż lud-bohater,
        O d e t c h n i e w o l n y — o A l m a M a t e r i i
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.09.17, 15:02
        Każdy zawód, powołanie,
        Któreś w porę obrał sobie,
        Kówno-ważne ma zadanie,
        Piękny w swoim jest sposobie;
        Byle był ei odpowiedni,
        I nie tylko chleb powszedni —
        Lecz krom zysków, próez tysięcy
        Sporzył ci coś jeszcze więcej:
        Cześć u ludzi, zaufanie.
        W jakim-kolwiek będziesz stanie.
        W jakim-kolwiek będziesz stanie,
        Jakie-bądź twe powołanie:
        Czyli będziesz dusz pasterzem,
        Chrześcijańskich cnót żołnierzem,
        Krzywd obrońcą, praw szafarzem,
        Wychowawcą czy lekarzem,
        Urzędnikiem, prawodawcą,
        Czy badaczem, dziejoznawcą —
        Obowiązki swe gorliwie
        W porę spełniaj i uczciwie.
        Bądź przystępnym dla każdego,
        W powodzeniu strzeż się dumy,
        W obee serca szlachetnego
        Bledną skarby i rozumy.
        Im kto medrszy — tem skromniejszy,
        Bardziej puszy się, kto mniejszy,
        Wzniosłe dusze — zwykle wzory
        Sii skromności i pokory.
        W obec nauk dziś ogromu
        Czemżeż tam się chełpić komu ?!
        Wzgląd na ludzkie miej słabości,
        Pobłażliwie sądź przywary,
        Nie na jedno patrz przez szpary;
        Ale w całej surowości
        Sędzią bądź samego siebie.
        A choć skrył-byś się w kąciku,
        Czas z ukrycia cię wygrzebie
        I postawi na świeczniku.
        Naród wyższość twą zrozumie
        I górować będziesz w tłumie.
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.09.17, 15:05
        Ląd! ląd! niegdyś Kolumb z radością zawołał,
        Ujrzawszy przed sobą zbawcze światło w dali:
        Zapowiedź, iż swemu zadaniu podołał.
        Że koniec wnet walce z wichrami, na fali.
        Spoczynek przód sobą, za sobą świat wrogi:
        Bezseni i zwątpień, i przygód i trwogi.
        Jak hojnąż nagrodą taki trudów kres!
        Ten koniec udręczeń i rozpaczy łez.
        My dziś tę Kolumba podzielamy radość,
        Przed nami świat nowy, spoczynek nas czeka,
        Pragnieniom lat tylu raz staje się zadość,
        Bo we mgle już przyszłość widzimy zdaleka.
        Nagroda za trudy nam w niej się uśmiecha,
        Po ciężkich wysiłkach — ich owoc, pociecha.
        Łądujem do brzegu, o błogoż dziś nam!
        Po długiej żegludze śród przeszkód i tam.
        Lecz na tem nie koniec! kres znojów to szkolnych,
        A nie walk i pracy, ni trudów żywota,
        To koniec swobody, młodzieńczych lat wolnych,
        Tu życie na serio otwiera swe wrota.
        Tu erę książkowej kończymy mozoły,
        A wchodzim do cięższej — doświadczenia szkoły.
        Pokusy odmienno czekają tam nas,
        Czyj dzielny charakter? okaże to czas.
        Zabiegi ambitne, tytułów czcze żądze,
        Chlebowe zawiści, o rangę gonitwy,
        Gorsza od nich: chciwość, której cel — pieniądze.
        Nienawiść i zazdrość, szermierki i bitwy
        Otwarte czy skryto, namiętne i ckliwe,
        Szykany, podstępy, intrygi żarliwe —
        Od jędz tych i furyj o Boże nas chroń!
        Nie dla nich prac skutek dziś wieńczy nam skroń.
        O! droga to ślizka, po cierniach i grudzie.
        Którą stąpać mamy, w bądź jakim zawodzie,
        Lecz serc ach! nie studźmy, jako żrali ludzie,
        Ale i rozsądek wciąż miejmy na przodzie.
        Ideał młodzieńczy pod doświadczeń wodzą,
        Niech świeci nam dalej, krew — lata ochłodzą...
        I tak nas młodzieńców, wiosenny nas — kwiat
        Na owoc przedzierzgną: czas, trudy i świat.
        Dziś oto stoimy na turni wysokiej,
        Zkąd w przeszłość się naszą rozwarły widoki,
        I pogląd na przyszłość mgłami osłonioną! . .
        Gdzie czeka nas chwała, serca ku nam płoną,
        Lub gorycz i ciernie, osy i niedźwiadki!. ..
        Toż bądźmy gotowi na wszelkie wypadki.
        I c z ę ś c i s w e j s t r z e ż m y , z ł y — d o b r y n a s z l o s ,
        A — ni raj nas skazi, ni najgorszy cios.
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.09.17, 15:08
        Z pod skrzydeł matki piastunki duchowej
        W sto dróg nam i ścieżek się rozejść przychodzi,
        W szoroki gdzieś świat,
        Jak z gniazda ptaszętom na żywot już nowy,
        Gdzie słońce nas czeka lub grom na nas godzi. . .
        Cierń ostry lub kwiat! . .
        Gdzie los nas zaniesie? gdzie który osiędzie?
        Śród jakich tam ludzi? i okoliczności —
        Ach! któż-to dziś wie?!
        W rozkoszy kto raju, kto w czyścu żyć będzie?. .
        Choć każdy do szczęścia — słuszne prawo rości —
        Otwarte mieć drzwi.
        Lecz jakie-kolwiek nasze przeznaczenie:
        Byt znośny przed nami, szczęście czy cierpienie ?
        Miód czeka czy jad ?
        Podajmy dłoń sobie i zwiążmy się słowem,
        Nie gonić na oślep za szczęściem jałowem,
        Z ócz tracąc swój ślad.. .
        Zbaczając z dróg cnoty, którą kroczyć każe
        Szacunek dla siebie i sumienia straże,
        I dla nauk cześć.
        Lecz ile sił stanie, przyrzeczmy złe burzyć,
        A prawdzie, prawości, dobrej sprawie służyć
        I pomoc im nieść.
        Niech praca dla kraju sumienna, wytrwała,
        I szczęście Ojczyzny — hasłem naszem będzie,
        Jak dotąd — po zgon,
        A kiedy już wolni staniem na swej grzędzie...
        Matki to Almy zasługa i chwała!
        Jej siewu-to plon!
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.09.17, 15:11
        Wiara! baczność! idziem w świat
        Na rozstajne różne drogi,
        Każdy pewnie z tego rad,
        Że już żegna Auli progi.
        Że za sobą ma mozoły,
        A przed sobą — nie wie co?
        Żywot błogi i wesoły?
        Albo trosk, udręczeń sto?
        Lecz co bądź czeka nas:
        Szczęścia raj,
        Czy zły los, gorszy czas. .
        Boże! daj
        Nam pozostać wciąż bez skazy,
        Choć-by grom bił w pierś sto razy,
        Choć-by się sprzysięgły losy:
        Na nas wszystkie zsyłać ciosy,
        Uroczysty zróbmy ślub:
        Czystych sumień być po grób!!
        A na zakład — oto dłoń!
        Boże! Ty nas strzeż i chroń! . .
        Eazem nas mniej więcej stu,
        Co nam żegnać się przychodzi,
        Z tych — zostaną jedni tu,
        Bo i muszą, i — że słodziej. . .
        Dla prawnika, wiedz szafarza...
        Polem działań: kraj li swój,
        W nim ognisko własne stwarza,
        W nim ma z losy iść na bój.
        Piekło tu czyli raj.
        Dobrze, źle,
        Światem dlań własny kraj,
        Inny nie!
        Innych los gdzieś w świat uniesie,
        Jak liść suchy wicher w lesie,
        By tam albo skarby zbieraj,
        Lub w tęsknocie wiek swój tyrał.
        Bądź, co bądź, dziś zróbmy ślub,
        Czystych sumień i t. d:
        Toż koledzy! ważnym jest,
        Dzień naszego się rozstania,
        W Auli'śmy odbyli chrzest...
        Po niej szkoła doświadczania!
        Cierni pełna i zawodów,
        A na wszelkie trudy lek. . .
        Droga stroma, ślizka, z lodów. . .
        Szkoła hartu — Męzki wiek!
        Złoty czas skończył się,
        Albo już
        U swych wrót — żegna cię,
        Wieńcem z róż...
        Bychłoż rzeczywistość chłodna,
        Z swym powita cię orszakiem. . .
        Trzeźwość i rozwaga płodna...
        Cenna rojeń, złudzeń brakiem
        Ster odbiera. Zróbmyż ślub etc.
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.09.17, 15:13
        Na błogi dzień
        Zanućmy pień,
        Gdy wolniej pierś oddecha nam,
        Gdzie stosy ksiąg
        Wytrąca z rąk
        Zawodu trud u życia bram.
        Nasz wieku kwiat
        Przez szereg lat
        Wysilen ciężkich świadkiem był,
        Z za szkolnych krat
        W szeroki świat
        Idziemyż dziś doświadczać sił.
        Ty Boże szczęść!
        By mózg i pięść
        Nam dały chleb i znośny byt,
        Lecz oraz daj!
        Abyśmy w kraj
        Szczęśliwszych czasów wnieśli świt
        Do własnych gniazd:
        Do wsi i miast
        Dopomóż nam dobrobyt wnieść,
        I skutkiem prac
        Wszech ducha władz
        Zasłużyć mogli w kraju cześć.
        O! dźwignąć kraj
        Nam Boże daj!
        Daj nauk ten osiągnąć cel,
        Błogosław nam
        U życia bram
        I w rzeczywistość chęci wciel.
        A jeśli los,
        Przeznaczeń głos
        Wyrzuci nas gdzie w obcy świat...
        Niech polski dzwon
        Nasz głosi zgon,
        Daj wrócić w kraj — choć w schyłku lat!
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.10.17, 12:32
        Chodzi łazik po ulicy,
        Oj, oj, oj!
        Brzęczy szablą po próżnicy,
        Oj, oj, oj!
        Groźny wzrok przy d u m nym geście,
        Oj, oj, oj!
        Wszędzie pełno go na mieście,
        Oj, oj, oj!
        C hoć nie wąchał n o se m prochu,
        Oj, oj, oj!
        I do walk m a wstręt potrochu,
        Oj, oj, oj!
        0 swych krwawych bojach bzdurzy,
        Oj, oj, oj!
        Łżąc, że aż się za nim kurzy,
        Oj, oj, oj!
        Gładkie „brzany", „podfruwajki",
        Oj, oj, oj!
        W słuchują' się w bzdurne bajki,
        Oj, oj, oj!
        1 m ów ią w zachwytu wierze:
        Oj, oj, oj!
        — To nasz rycerz nad rycerze!
        Oj, oj, oj!
        Chodzi łazik po ulicy,
        Oj, oj, oj!
        Brzęczy szablą po próżnicy,
        Oj, oj, oj!
        Mróz — to troska dlań nieduża,
        Oj, oj, oj!
        Bo m u ciepło w futrze tchórza,
        Oj, oj, oj!
        Myśl o wyższej szarży snuje,
        Oj, oj, oj!
        Z bruku ją se wyszlifuje.
        Oj, oj, oj!
        Ma protekcję niewiast pazik,
        Oj, oj, oj!
        Więc na front nie pójdzie łazik,
        Oj, oj, oj!
        Zdrów i h u m o r m a cacany,
        Oj, oj, oj!
        Bo dobrze z a d e k o w a n y ,
        Oj, oj, oj!.

        --
        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/k0f7xxT8tNJ5X1wD0X.jpg
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.10.17, 12:33
        Ma w rona dziób ostry,
        A prosię m a gardło,
        Wrona, by dziobała,
        Prosię, żeby żardło
        Pająk snuje sieci,
        Żeby muchy łapał,
        A kot ma pazury,
        Żeby niemi drapał.
        Ma wilk kły żarłoczne,
        By mięso pożerał,
        Jastrząb m ocne szpony,
        By ptactwo rozdzierał.
        Każdemu coś niecoś
        Od natury dali,
        R my zaś broń mamy,
        Żebyśmy nią prali.
        Gdy nas ujrzy zdała
        Bolszewik osłabły,
        — Uciekajcie! — krzyczy, —
        Idą szare djabły!
        Podlecy-polaki,
        Niech czart od nich broni!
        Kiedy gdzie zalezą,
        Już ich nie wygoni!.

        --
        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/k0f7xxT8tNJ5X1wD0X.jpg
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.10.17, 12:35
        S tchórzyłem podle!.. U ciekłem z wedety,
        W strząsła m n ą strachu dzikiego potęga...
        Tułam się błędny, bez kresu i mety,
        Włóczęga!
        S p o k o ju nie m am we dnie, ani w nocy,
        Gdy w sp o m n ę czyn mój, zgroza włos mi jeży!
        Któż mi da radę, kto mi ku p o m o cy
        Przybieży?
        Głodny... już dw a dni nic nie m iałem w gębie,
        Mocą wędruję, w dzień, jak zając, drzemię...
        Gdybyż się sch o w a ć gdzie w najw iększą głębię,
        P od ziemię!
        Dezerter! Z pola uciekłem i z bronią,
        Najsroższa kara m inąć m nie nie może!
        Pst! T e n te n t słyszę... to pew nie m nie gonią...
        O, Boże!
        Uciekać! D okąd? Gdzie ja się podzieję?
        ł1 Wszędzie n iep ew n o ść i trw o g a m nie czeka!
        Nie! To nie tentent... to tylko wiatr wieje
        Zdaleka.
        T rzeba zejść z drogi, co strach we m nie budzi...
        W las! w las! W zarośla, w gęstw inę bez końca!
        Minę tę chatę! J a się boję.ludzi
        1 słońca!
        Prędzej!., ach prędzej! Wiatr mi o d d e c h tłumi...
        Prędzej, bo ludzie z chaty m nie zobaczą!
        Znów słyszę tentent... Nie! To w uszach szumi
        Rozpaczą!
        C óżem uczynił? Oczy, jak pijane,
        Śm ierć widzą straszną idącą przez pole...
        Zdrajca! dezerter! tchórz! — m am w ypisane
        Na czole!
        Kruk siadł na drzewie... Precz! Ten kruk mi kracze,
        Ze śm ierć m n ie wita z każdego załom u —
        Ani rodziny mej już nie zobaczę,
        Ni domu
        Ach! nie m nie marzyć o rodzinnej strzesze,
        Mierna spokoju, gdziekolw iek się udasz!
        W las! w las!.. Na su c h e m drzewie się powieszę,
        J a k Judasz

        --
        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/k0f7xxT8tNJ5X1wD0X.jpg
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.10.17, 12:56
        W yjeżdżam y, m atuleńko, z domu twojego,
        K asia leje łzy ostatnie z serca praw ego,
        D ajcie jej błogosław ieństw o
        I nad pokusą zwycięstwo,
        M atusiu nasza!
        D ziękuje ci K asia tw oja za wychowanie,
        T atusiow i też to samo za ukaranie,
        Nie k a ra ł on bez przyczyny
        Jej tatuś, jej jedyny,
        Matusiu nasza.

        --
        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/k0f7xxT8tNJ5X1wD0X.jpg
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.10.17, 13:03
        Niescęśliwi chrześni,
        Co mnie do chrztu nieśli.
        Gorzałecke pili,
        I mnie naucyli
        Fajecke kurzyli
        I mnie naucyli.
        2. Napijwa się kumo,
        Napijwa, napijwa,
        Zeli nie gorzałki,
        To piwa, to piwa.
        3. Napijwa sie kumo
        Kiedywa się zesła;
        Nie zapłaci zima,
        To zapłaci wiesna.
        4. Kumoterek ładny,
        Kumoszka wybladła.
        Da cóz będziem robić,
        Kiej nam tak wypadło.
        5. Da moja kumo, mój kumeckll,
        Oj dobre wiśnie na tym sadecku,
        Da moja kurno, urvvijze ino,
        Oj mój kumecku, przyjmij ze ino.
        6. O j kumosia kumosi
        Gorzałecke nosi.
        Da jednej nie wypiła,
        O drugo się prosi.
        7. U mojej kumoski
        Bielusieńkie nozki;
        A moje nie takie,
        Co to za cud Boski.

        --
        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/k0f7xxT8tNJ5X1wD0X.jpg
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.10.17, 13:07
        W niedziele rano,
        W niedziele rano
        Drobny dysc pada;
        Ta moja dziew cyna,
        Ta moja jedyna
        Do mnie nie gada.
        Wdzieje se mondur,
        Sable przypase,
        Pójde do dziewcyny,
        Pójde do jedyny
        To sie uciese.
        Ty pójdzies drogo,
        Ty pójdzies drogo,
        A ja gościńcem;
        Ciebie nazwo pani o,
        Ciebie nazwo panio,
        A mnie młodzińcem.
        Będe słuzyła,
        Będe sluzyła
        Przy nowym dworze;
        , Ty będzies księdzem,
        Ty będzies księdzem
        \V wielkim klasztorze.
        Jak wa pomrzewa,
        Jak wa pomrzewa,
        Kazewa sobie
        Złote litery,
        Złote litery
        Wybić na grobie.
        A kto ta pójdzie,
        A kto ta pójdzie
        Przecyta sobie:
        Złącona miłość,
        Złącona miłość
        Lezy w tym grobie/

        --
        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/k0f7xxT8tNJ5X1wD0X.jpg
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.10.17, 13:20
        Ojcze ino majeranie,
        Siewałam cie po zagonie;
        Któz cie siewał będzie, ?
        Kiej mnie tu nie będzie? ?
        J estci tu młodsa siotra,
        Mego równia niedorosła
        Któz tu siewał będzie, )
        K '"
        . b d . ...
        { 2 razy.
        lej mm e tu me ę z!e(
        J (grajek przegrywa).
        Ojze ino złote łyzki
        I talize i półmiski;
        Któz was myjał będzie,
        Kiej mnie tu nie będzie?
        J estci tu młodsa siostra,
        Mego równia niedorosła.
        Któz tu myjał będzie,
        Kiej mnie tu nie będzie?
        Ojze ino złote progi,
        Chodziły tu moj
        e nogi;
        Któz tu chodził będzie,
        Kiej mnie tu nie będzie?
        Jestci tu młodsa siostra,
        Mego równia niedorosła.
        Któz tu chodził będzie,
        Kiej mnie tu nie będzie?
        Ojze ino złote ściany
        I ty piecu pobielany;
        Któz was bielił będzie,
        Kiej mnie tu nie będzie?
        J estci tu młodsa siostra,
        Mego równia niedorosła.
        Któz tu bielił będzie,
        Kiej mnie tu nie będzie?
        Ojze ino złote okna,
        Pod wami muzyka mokła;
        Któz tu grywał będzie,
        Kiej mnie tu nie będzie?
        J estci tu młodsa siostra,
        Mego równia niedorosła.
        Któz tu grywał będzie,
        Kiej mnie tu nie będzie.

        --
        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/k0f7xxT8tNJ5X1wD0X.jpg
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.10.17, 13:22
        Dawali mi pirwsego,
        Ja nie pójde za niego.
        A bo pirwsy barzo sersy,
        J a nie pój de za niego.
        Dawali mi drugiego,
        Ja nie pój de za niego.
        A bo drugi barzo długi,
        Janie pój de za niego.
        Dawali mi trzeciego,
        Janie pój de za niego.
        A bo trzeci bije dzieci,
        Ja nie pój de za niego.
        Dawali mi cwortego,
        Janie pój de za niego.
        A bo cwarty bije kwarty,
        Ja nie pój de za niego.
        Dawali mi piątego,
        Janie pój de za niego.
        A bo piąty patrzy
        w kąty,
        Ja nie pój de za niego.
        Dawali mi sóstego,
        Ja nie pój de za niego.
        A bo sósty barzo tłusty,
        Ja nie pój de za niego.
        Dawali mi siódmego,
        J a nie pój de za niego.
        A bo siódmy barzo skódny,
        Ja nie pójde za niego.
        Dawali mi ósmego,
        Pójde ja se za niego.
        A bo Jasio (Stasio i t. p.) barzo śmisny,
        -Ja se pójde za niego

        --
        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/k0f7xxT8tNJ5X1wD0X.jpg
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.10.17, 13:23
        W polu gruska,
        w polu,
        Ino ozarecek l);
        Nie chciał ci mie zoden,
        Ino J asiniecek.
        Stoi gruska
        w pqlu,
        Nima na nij grusek,
        Listecki opadły
        Wierzchołecek usech(ł).
        Listecki opadły,
        Gałą.zecki stoja;
        Obacys dziew cyno,
        Ze ty będzies mojo.

        --
        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/k0f7xxT8tNJ5X1wD0X.jpg
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.10.17, 13:43
        A jedzie, jedzie nadobny Jasinek
        Przez zielono dąbrowe;
        I rozpuścił tetrusie piórecka
        Konikowi na głowe (lub konikowi pod ocka).
        Juz ci mi nie zal tetrusich piórecek,
        Com je sobie rozpuścił;
        Ale mi zal nadobnej dziewcyny,
        Com jo sobie opuścił {lub: zasmucił

        --
        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/k0f7xxT8tNJ5X1wD0X.jpg
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.10.17, 13:43
        A jak CI Ja ogród mijał,
        Zawonił mi karafijoł;
        Chodziłem wokoło,
        Serce me płakało,
        Bo nie miało pociesenia.
        A ja ta jesce raz pój de,
        I o córuś mówić będe:
        - Mamecko, .tatecko,
        Dajciez mi córecke,
        Bijać wam jej nie będe.
        Kiedy mi jej nie chcecie dać,
        Kazcie jose wymalować,
        W sadźciez jo se za skło,
        Nie bęuzie wam tęskno.
        Będziecie se na nio wzglądać;
        J ak wy na ni CQ uznacie,
        To mi jo wy radzi dacie.
        Fartusek sie króci
        A stokroć z nij leci.
        A ja chłopak sobie młody,
        Nie mam wąsów ani brody,
        Na konika wskoce,
        Sabelko potoce,
        Jak wroga połoze,
        Powróce, mój Boze!
        Będo ci mi ponny rade;
        Kiej nie dacie, to i jade.

        --
        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/k0f7xxT8tNJ5X1wD0X.jpg
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.10.17, 13:43
        A jak CI Ja ogród mijał,
        Zawonił mi karafijoł;
        Chodziłem wokoło,
        Serce me płakało,
        Bo nie miało pociesenia.
        A ja ta jesce raz pój de,
        I o córuś mówić będe:
        - Mamecko, .tatecko,
        Dajciez mi córecke,
        Bijać wam jej nie będe.
        Kiedy mi jej nie chcecie dać,
        Kazcie jose wymalować,
        W sadźciez jo se za skło,
        Nie bęuzie wam tęskno.
        Będziecie se na nio wzglądać;
        J ak wy na ni CQ uznacie,
        To mi jo wy radzi dacie.
        Fartusek sie króci
        A stokroć z nij leci.
        A ja chłopak sobie młody,
        Nie mam wąsów ani brody,
        Na konika wskoce,
        Sabelko potoce,
        Jak wroga połoze,
        Powróce, mój Boze!
        Będo ci mi ponny rade;
        Kiej nie dacie, to i jade

        --
        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/k0f7xxT8tNJ5X1wD0X.jpg
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.10.17, 13:46
        Siadajze na wóz,
        \Varkocki se załóz,
        Bo ja po cie przyjechał.
        Cy ci ojca matki zal?
        - Nie zal ci mi matki,
        Nie zal ci mi ojca,
        Ani zodnej rodziny
        Jeno mi wianecka zal,
        Co go muse utracić,
        O Boze mój jedyn

        Siadaj, siadaj, kochanie moje,
        Nic nie pomoze płakanie twoje
        I ciezki zal nie pomoze,
        Bo juz konie stojo
        w wozie,
        Kochanie moje!.

        --
        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/k0f7xxT8tNJ5X1wD0X.jpg
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.10.17, 15:32
        Pocoście sie, druchny,
        Na wesele brały,
        Kiejście poni młody
        Śpiwać nie umiały. Hu! ha

        Moja starościno,
        Nie umicie śpiwać;
        Wleźcie na przypiecek,
        Kotom łebki zsywać! Hu! ha

        Cemu druchny nie śpiwacie,
        Cy zelazne gęby macie?
        Cy zelazne, cy drewniane,
        Cy na kolki zawirane? Hu! ha

        Moje starościny,
        Sameśta se krzywy;
        Nie umita śpiwać,
        Idźta na pokrzywy. Hu! ha

        --
        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/k0f7xxT8tNJ5X1wD0X.jpg
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.10.17, 15:35
        Idzie woda od ogroda
        Od samygo Śląska.
        Zalicał się pon młodziniec,
        Nie miał i selązka.
        J akze sie tu nie zalicać,
        Kiedy ponna ładna:
        Suknia na nij
        Jak na pani,
        Fartuch zloty,
        Swy roboty,
        Cypek okolicny!
        Pocekajno, moja ponno,
        Będę pisać listy.
        I jaby tez napisała,
        Ale nocka zasła,
        Piórka mi sie potrzaskały,
        Świcka mi zagasła.

        --
        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/k0f7xxT8tNJ5X1wD0X.jpg
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.10.17, 15:36
        Skowronecku ptasku,
        Co wysoko latas,
        Powidzze mi nowicke,
        Jakąś ty tam słychał?
        - Słychałem tam nowicke,
        Da ale nie dobro;
        Miałem kochanecke.
        Oj do ślubu jo wiodo.
        Dwóch jo wiedzie,
        Dwóch jo wiedzie,
        Trzecimu jej zal,
        Cwartemu sie serce kraje,
        Nie będzie jej miał

        --
        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/k0f7xxT8tNJ5X1wD0X.jpg
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.10.17, 15:43
        Nasemu sie jegomości
        Swywolić zachciało:
        Kazał konia okulbacyć, I
        J esce nie świtało. f
        2 razy.
        I wyjechał i pojechał,
        N a zielone łąki;
        Napotkał tam ćtyry ponny,
        Co zbirały wionki.
        Jednej Hanna, drugiej Dziwo,
        A trzeciej Mirjonna,
        A tej cwarty oj! nie powiem,
        Bo to moja ponna.
        Wzion sobie i prowadzi,
        Bez swój dziedziniec
        Zaprowadził do komnaty,
        Dał jej bryłe złota:
        - A naści, na, moja ponno,
        Tyle twoja cnota.
        Siedli sobie za stolickiem
        I poliwke pili;
        Ćtyry świce sie spoliły,
        Nim sie namówili,
        A piąta sie dopalała
        Nim sie połozyli,
        A sósta sie wypaliła,
        Jak cnote straciła.
        Skoro w nocy
        o północy,
        O pirwsy godzinie,
        - Obróćze się, moja ponno,
        Prawym bockiem do mnie.
        - Jasie nie
        o bróce,
        Bo mnie główka boli;
        Straciłam se mój wionecek
        Bez pona woli.
        - Po coześ ty, po coześ ty
        Taka głupia była;
        Ja se z ciebie zazartował,
        Tyś mi uwierzyła.
        I tu i tu w pokoiku,
        Gdzie moje .zwierciadło,
        Będe ja se przeglądała,
        Cy mi licko zbladło
        W cora byłaś cyrwoniuśka,
        Jak róza
        w ogrodzie,
        A dzisiok wybledzionaś,
        Jak lelija
        w wodzie.
        Choćbyś se ty wstęgowała
        Złotemi wstęgami,
        Nie będzies już miała wiary,
        Przed kawalirami.
        - A mam ci ja brata krawca,
        Na wysokiej (lub: nowej) skale;
        Poradzi on śnurówecce,
        Tak, co mi dostanie.

        --
        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/k0f7xxT8tNJ5X1wD0X.jpg
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.10.17, 15:45
        W mieście starem
        Lelowie
        W zieni mi wionek
        Pachołeckowie.
        Zoden mi nie wzion,
        Jeno Francisek;
        Obiecał ci mi
        Złoty łańcusek.
        Łańcuska nie dał,
        Wionusek stracił;
        Pamiętaj, chłopce,
        Będzies go płacił.
        Bo mój wionusek (lub: wionecek),
        Złotem przebity,
        A twój kubrasek
        Wiatrem pod syty
        A mój wionecek
        Z drobnej rutecki;
        A twój kubrasek
        W same dziurecki.
        Oj!
        w mieście starem
        Lelowie,
        Pobili sie tam
        Pacholeckowie,
        A koło cego,
        Koło takiego?
        Wedle wionecka,
        Wedle mojego.
        Bo mój wionecek
        Perło sadzony,
        A twój kubrasek
        Z płótna złozony.

        --
        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/k0f7xxT8tNJ5X1wD0X.jpg
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.10.17, 16:21
        Cóz to za zwirz taki,
        Obrośnięty w koło kłaki?
        - A cy mnie ludzie nie znacie,
        Co mnie takim nazywacie?
        A dy ja se kotowina,
        Licha na mnie kozusyna.
        J ak ci gospodarz świnie bił,
        A to ja wtedy wode pił;
        A jak ci jo rozbirali,
        To mnie za drzwi wysadzali.
        A j a i tak po cichutku
        Wlaz(l)em i tak polegutku
        Pogryz(ł)em se choG surowy,
        Jezdem i tak na to zdrowy.
        Gospodyni usłysała,
        W stała, spyrke zobacyła,
        Wysła, wzina kija
        z płota:
        - Pójdźciez, dzieci, bijciez kota!
        - A ja wtencas hyc! na góre,
        Całujciez mnie wsyćcy w d.

        --
        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/k0f7xxT8tNJ5X1wD0X.jpg
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.10.17, 16:25
        Z wiecora ja jabłonecke sadziła,
        Nazajutrz-em Pana Boga prosiła
        Zeby mi sie jabłonecka przy
        jena.
        Juźci mojej jabłonecce r'ok mija,
        Juz sie moja jabłonecka rozwija.
        Juźci mojej jabłonecce dwie lecie,
        Juz na mojej jabłonecce jest kwiecie.
        Juźci mojej jabłonecce trzy latka,
        Juz na mojej jabłonecce so jab(ł)ka.
        Urwała ich poni młoda ćtyrnaście,
        Zaniesła ich do Krakowa staroście.
        - Bóg ci zapłać, moja poni, za ten dar,
        Będę z tobo cało nocke w łózku spał

        --
        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/k0f7xxT8tNJ5X1wD0X.jpg
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.10.17, 16:27
        Ty, mOJa Marysiu,
        Zazałujes tego;
        Zodna go nie chciała,
        Ty idzies za niego.
        Zodna go nie chciała,
        Wsyćkie nim gardziły;
        Ty idzie
        s za niego,
        Nie będzie ci miły.
        Ani podobności,
        Cyrwone ocy ma,
        Podobny do złości,
        Podobny do złości.
        Widziałeś ty, księze
        I ty organisto,
        Jak ja swój wionecek
        N a ołtarzu cisła.
        - Będe prosić probosca,
        Księdza wikarego,
        Dostanie ci wionka,
        Z ołtarza wielkiego
        Wiązałeś nam księze,
        Ręce przy ołtarzu;
        Nie rozwiązes ty nam,
        (J)aze na cmentarzu.
        Przysięgam dla Boga,
        Oj! przysięgam tobie,
        Juz cie nie opusce,
        (J)az na samym grobie. .

        --
        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/k0f7xxT8tNJ5X1wD0X.jpg
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.10.17, 16:31
        .Daj mi Boze zabacyć
        Tego, com kochała,
        Bom sie jego niescerności
        J uz nie raz doznała.
        A doznała, doznała,
        I j esce doznaj e;
        Strzez go, Boze, na honorze,
        Nie, jego nie łaje. (?)
        Strzez go, Boze, na honorze,
        Na zoden słuch jego, (?)
        Zeby zodna grzecna ponna
        Nie posła za niego.
        Boć to w kozdym kawalirze
        Śtuka niepojęta,
        A jak ściśnie, konwesuje
        Jego mowa święta;
        A jak ci jo
        w taniec. bierze
        W ręce jo całuje
        Chociazby jej zółci ulał
        Na zdrowie jej pije.
        Fora! fora, kawalirze,
        Fora z serca mego;
        Rozumiałeś ze cie kocham,
        A ja kpiła
        z tego.
        A nie chce cie, kochańciu,
        Nie chce cie i kąska;
        Lepsa
        u mnie .z respektem,
        U trzewika wstązka.
        - Aboś ty jo dziewce miała?
        Chyba kawał łyka;
        Podobniej by
        u gorseńta,
        Niźli u trzewika.
        - Wiązała ja kpie, durniu,
        Trzewicki wstązkami;
        Odrzekłam sie konwesować
        Z takiemi durniami!
        - Bo za takie konwensenie,_ (?)
        Za takie łajanie,
        Siadaj chłopce na konika,
        Obejźryj sie na mnie.
        A choćci się nie obejźrys,
        I to sie nie boj e,
        Bo o takigo kpa, durnia
        Zupełnie nie stoje.
        I wyj echał J asinek
        N a ostatnie drogi
        Złomał Jasinek syje,
        A konicek nogi.
        A juzci to ponnom siostrom,
        Napominek daje,
        Zebyście sie nie wdawały
        W mezcyznie kochanie.
        Bo mezcyzna bez rozumu,
        Boga sie nie boi,
        Przysięga się nadaremnie,
        O duse nie stoi.
        Przysięga sie nadaremnie
        I w piersi sie bije,
        A do insy myślą myśli
        I sercem kieruje

        --
        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/k0f7xxT8tNJ5X1wD0X.jpg
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.10.17, 16:37
        Oj chmielu! chmielu! ty bujne ziele,
        Prosimy ciebie, prosim na wesele.
        Oj chmielu! oj nieboze!
        Niech ci Pon Bóg dopomoze,
        Chmielu nieboze!
        Zebyś ty, chmielu, na tycki nie laz{ł),
        Nie robiłbyś ty
        z ponienek niewiast.
        Oj chmielu! oj nieboze
        Niech ci Pon Bóg dopomoze,
        Chmielu nieboze!
        Ale ty chmielu na tycki lizies,
        Nie jednej dzieuse warkocyk ugryzies.
        Oj chmielu! oj nieboze!
        Niech ci Pon Bóg dopomoze.
        Chmielu nieboze.

        --
        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/k0f7xxT8tNJ5X1wD0X.jpg
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.10.17, 16:39
        Kajześ, córuś moja, była t)?
        Coś trzewicki obrosiła?
        - U lnum była matusiu!
        U lnum była. 2)
        U lnum była,
        u konopi,
        Próbowałam kady lepi;
        U lnu lepi, matusiu!
        U lnu lepi.
        U konopi sami chłopi,
        U konopi sami chłopi,
        U lnu ślachta, matusiu!
        U lnu ślachta.
        - Moja córuś, coś to jadła,
        Coś mi tak barzo pobladła?
        - Karpi ogón, matusiu!
        Karpi ogón.
        - A dy go tyz inne jadły,
        A przecieć tak nie pobladły?
        - Surowy był, matusiu!
        Surowy był.
        - A dyć ja ci garcka dała,
        Byś go sobie zgotowała?
        - Dziurawy był, matusiu!
        Dziura wy by
        Moj
        a córuś, coś to piła,
        Coś mi tak barzo utyła?
        ? W stawie wode, matusiu!
        W stawie wode.
        - A dy jo tez inse piły,
        A przecieć tak nie utyły?
        - Mętna była, matusiu!
        Mętna była.
        Ide ja ta wedle dwora.
        I wstąpiłam do pokaja.
        Jaś tam chory, matusiu!
        Jaś tam chory.
        - Pocoześ ty wstępowała,
        Cyś mu ty tam zdrowie dała?
        - Przeciez zdrows)', matusiu!
        Przeciez zdrowsy.
        - Poślijciez mi po doktora,
        Będzie Kasper, albo Dora.
        - Kasper będzie, matusiu!
        Kasper będzie.
        - A cóz ci to po Kasperze,
        Kiedy jeden w polu orze?
        - Para będzie, matusiu!
        Para będzie.
        I skoczyła na przypiecek,
        Zawołała: dajciez niecek!
        - Chłopiec będzie, matusiu!
        Chłopiec będzie
        A matka sie uradowałsy,
        Garnek klusków uprazyłsy:
        - Bal -tu będzie, córusiu!
        Bal tu będzie. .

        --
        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/k0f7xxT8tNJ5X1wD0X.jpg
      • madohora Re: A może by my se tak pośpiywali? 28.10.17, 16:41
        Pod borem, pod lasem
        Stoi koń kowany;
        Jedzie ta, jedzie ta
        ? J . k k h 2 razy.
        aSlne oc any.
        Jedzie on, jedzie on,
        Drobne listy pise.
        Nadobna dziwcyna t
        Dzieciątko kołyse. j
        2 razy.
        Kołyse, kołyse
        I zacyna płakać:
        - Abo mi wionek wróć,
        Abo mi go zapłać
        Wionka ci nie wróce
        I płacić nie myśl e;
        Siąde na koniusia,
        Pojade ku Wiśle.
        J edźze Jasiu, jedźze,
        Nie będe ci bronić;
        Będe wyglądała,
        Kaj ci będo dzwonić.
        - Dzwanio mu w Warszawie"
        Dzwonio mu na Pradze;
        Juz mego Jasieńka
        Do grobu prowadze.
        Chociaz go zabili,
        Ja tez tego chciała,
        Zeby zodna selma
        Pociechy nie miała,

        --
        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/k0f7xxT8tNJ5X1wD0X.jpg