Dodaj do ulubionych

Legendy, baśnie ludowe

02.07.10, 14:20
zamknięty
Legenda o Janowie

Do najstarszych zabytków Janowa należy dworek myśliwski Mieroszewskich
Z dworkiem myśliwskim w Janowie związana jest następująca legenda. Jeśli macie
ochotę to posłuchajcie...
W czasie Powstania Listopadowego dworek służył nie tylko jako baza dla
myśliwych wyruszających na polowania, ale tam miały też miejsce zebrania
konspiracyjne Polaków walczących o wolność Ojczyzny. Często przybywali do
Janowa spiskowcy z Królestwa Polskiego. Nocą przekraczali oni nielegalnie
bardzo blisko położoną granicę na Brynicy i korzystając z gościnności
właściciela dworku ordynata Aleksandra Mieroszewskiego uczestniczyli w tajnych
naradach.
W tym czasie ordynat miał u siebie dwie osierocone siostrzenice - panny
Ratajskie, których rodzice zmarli w czasie zsyłki na Sybir. Jeden z pruskich
oficerów stacjonujących w Mysłowicach, rotmistrz von Rosenberg zakochał się w
starszej z dziewcząt - pięknej pannie Ratajskiej. A ponieważ rotmistrz cieszył
się zaufaniem ordynata, był wiec częstym gościem w domu Mieroszewskich.
Pewnego razu, gdy nie zastał Ratajskiej w Mysłowicach zaczął snuć podejrzenia,
że przebywa ona w dworku janowskim i tam spotyka się z kimś innym. Postanowił
to sprawdzić i nocą pojechał do Janowa. Mimo straży podszedł do dworku i przez
okno spostrzegł ze odbywa się tam konspiracyjna narada, której przewodniczy
ordynat Mieroszewski. Kiedy starał się podejść bliżej jego guzik z płaszcza
odbił się na świetle księżyca i pruski oficer został zauważony. Padły strzały
- rotmistrz osunął się na ziemię martwy.
Zwłoki Rosenberga pogrzebał daleko w lesie janowskim wierny sługa ordynata
Wratys Ogon, który na prośbę Ratajskiej postawił na mogile drewniany krzyż.
Piękna Ratajska z żalu wstąpiła do klasztoru. Prusacy prowadzili długie
poszukiwania zaginionego rotmistrza. W tym celu przeczesywali dokładnie całą
okolicę, ale poszukiwania nie dały żadnego rezultatu. Dopiero po 17 latach, w
czasie usuwania skutków burzy, w lesie znaleziono zwłoki rotmistrza. Nie znano
jednak nadal okoliczności śmierci. Całą tajemnicę wyjawił dopiero po kolejnych
28 latach leżący na łożu śmierci Wratys. Opowiedział on o okolicznościach
śmierci Rosenberga leśniczemu, którego córka następnie ową historię spisała.

--
Jurek-de1

--
Madohora

--
Nikiszowiec
    • madohora Re: Legenda o Czarnej Księżnej z Cieszyna 02.07.10, 14:44
      zamknięty
      Katarzyna Sydonia, druga żona cieszyńskiego księcia Adama Wacława przepadała za
      polowaniem. Całe godziny potrafiła spędzać bez śladu zmęczenia na siodle, miała
      bystre oko i pewną rękę, niezmiernie rzadko pudłowała. Trzymała całą sforę
      wyśmienitych psów, przedmiotem uzasadnionej dumy księżnej była również jej
      stajnia. Przyjście na świat dorodnego źrebaka fetowano niemal jak narodziny
      pierworodnego a chorobę a nawet chwilową niedyspozycję ulubionego rumaka płaciła
      natomiast stajenna służba garbowaniem skóry. Myśliwski zameczek, skromniejszy od
      cieszyńskiej rezydencji, ale urządzony z gustem i wygodnie, mieścił się w
      Marklowicach, dzisiejszej dzielnicy Cieszyna. Pewnej jesieni już po śmierci męża
      Katarzyna poprosiła tam gości. Przyjechali z Bielska i z Pszczyny, Raciborza a
      nawet dalekiego Opola. Przez kilka dni z rzędu niebo zasłaniały ołowiane chmury,
      bez przerwy siąpił deszcz a konie z trudem wyciągały kopyta z rozmiękłej ziemi.
      O urządzeniu polowania nie mogło być mowy. Ucztowano więc po nocach, w dzień
      natomiast zasłaniano okna komnat, goście spali a w kierunku Cieszyna podążały
      ciężkie wozy, by uzupełnić jadłem i napitkiem topniejące zapasy. Księżna była
      wściekła. Z uprzejmym uśmiechem zapraszała wprawdzie do stołu, nie kładła się
      póki ostatni gość nie udał się na spoczynek. Codziennie obmyślała nowe potrawy i
      rozrywki, ale ci którzy znali ją bliżej wiedzieli, że się powstrzymuje resztką
      sił. Służba spełniała w mig najdrobniejsze życzenia, zgadywała zda się nawet
      myśli pani, drżąc aby się czymkolwiek nie narazić. Wszyscy od prostego kuchcika
      poczynając, zdawali sobie sprawę, że księżna musi na kimś swój gniew wyładować,
      że nie odzyska dobrego humoru póki nie znajdzie dla swego afektu ujścia. W końcu
      rozpogodziło się nieco i przed południem zatrąbiono na polowanie. Dosiedli koni
      znakomici goście, przodem pocwałowała księżna - jako jedyna w tym gronie
      amazonka. Osadziła rumaka na skraju znanej sobie polanki, zgrabnie zeskoczyła z
      siodła. Usłyszała pokrzykiwania naganiaczy. Jeszcze chwila i zobaczy dzika. Tak
      było umówione. Oparła strzelbę o rozwidlenie gałęzi, złożyła się. Od emocji
      zapłonęły jej policzki, nerwowo zadrgały nozdrza. Ale strzał nie padł.
      Naganiacz, którego zadaniem było skierowanie dzika na polanę przestraszył się
      pędzącego na wprost niego odyńca, upuścił sieć i pomknął w bok. Księżna
      zatrzęsła się z oburzenia. W pierwszej chwili wydawało się,że zastrzeli
      przestraszonego chłopa, wzięła go nawet na muszkę, ale w ostatniej chwili
      zmieniła zamiar. Kazała naganicza oćwiczyć, a następnie popędzić do zamku. Tam
      przywiązała nieszczęśnika do buhaja, najdzikszej bestii jaka znajdowała się w
      stadzie, przypalono zwierzęciu ogon i puszczono. Oszalały byk pognał z furią w
      kierunku lasu, wlokąc za sobą niczym worek bezwładnego chłopa. Jego potwornie
      zmasakrowane ciało znaleziono kilka godzin później a nazajutrz pochowano.
      Ale księżna choć wyładowała już złość na biedaku, nie zaznała spokoju. Śniło jej
      się co noc zmasakrowane ciało biedaka, zrywała się i dygocząc ze strachu
      zapalała świecę i chodziła z kąta w kąt, z komnaty do komnaty. Katarzyna
      zmieniła się nie do poznania. Nie urządzała więcej zabaw i biesiad, zrezygnowała
      z ulubionych polować, ubierała się na czarno od stóp do głów niczym mniszka. A
      kiedy zmarła lud nazwał ją Czarną Księżną
      --
      Madohora

      --
      Nikiszowiec
    • madohora Re:O Utopcach nad Olzą 02.07.10, 15:02
      zamknięty
      Jeśli podczas wieczornego spaceru brzegiem Olzy zobaczysz w pobliżu wody dziwnie
      zachowującą się postać masz szczęście ale uważaj...spotkałeś Utopca we własnej
      osobie. Kiedyś te dziwne istoty zamieszkiwały tutejsze rzeki, stawy i potoki.
      Jedno twierdzą, że Utopce to duchy, które jak świat światem władały wodną
      krainą. Inni, że stali się nimi ludzie utopieni lub ci, którzy wybrali
      samobójczą śmierć w wodzie. Dawniej wszyscy wiedzieli, że zbliżanie się do wody,
      kąpanie się przed Świętym Janem mogło rozzłościć nawet najłagodniejsze Utopce,
      które zazwyczaj poprzestawały na płataniu ludziom niemiłych figli. Jednak
      wciąganie ludzi i zwierząt domowych w wodne czeluści było po prostu przypisane
      ich naturze. Jedne topiły aby przerwać swą pokutę, inne wyjątkowo złośliwe z
      zazdrości, że nie mogę być zbawione, wciągały do wody wszystko co się ruszało na
      brzegu. Dusze utopionych nieszczęśników przechowywały utopce w obróconych do
      góry dnem doniczkach ustawionych rzędem w sekretnej izbie swej podwodnej
      siedziby. Stare Utopce przybierały najchętniej ludzką postać człowieczka
      niewielkiego wzrostu ociekającego wodą o szpetnej twarzy i zielonych
      wytrzeszczonych oczach osadzonych na nieproporcjonalnie dużej głowie. O długich,
      zawsze zielonych rękach, który odziany był w zielony kubraczek, czerwone
      spodenki i tegoż samego koloru czapkę. Większość Utopców mieszkała na wsi,
      bywało jednak że niektóre z nich z własnej woli przenosiły się do miasta.
      --
      Madohora

      --
      Nikiszowiec
    • madohora Re: Rokita z Cieszyna 02.07.10, 15:17
      zamknięty
      Zanim sprowadził się do Cieszyna mieszkał wraz z rodziną w rzece Tyrce pod
      Jaworowym. Z czasem jednak podgórska siedziba stała się niewygodna i Rokita
      zdecydował się na przeprowadzkę. Aby dotrzeć przez Cieszyn do Olzy opłacił setką
      reńskich mieszkającego pod Jaworowym gospodarza. O północy zalękniony chłop
      podjechał wozem nad brzeg Tyrki. Zanim Utopiec zaczął pakować swój majątek
      przykazał przewoźnikowi aby nie ważył się oglądać za siebie. Gazda był jednak
      niezmiernie ciekawy co Utopiec zabierze ze sobą pod Cieszyn. Zgiął się wpół i
      zerknął z tyłu. Na widok kłębiących się w wodzie ryb, raków, żab przeszły go
      ciarki, jednak nie dał nic po sobie poznać. Na żądanie Rokity ruszył w drogę do
      Cieszyna, Utopiec wiedział jednak że chłop nie dotrzymał słowa. Przy rozstaniu
      nakazał mu aby nikomu o tym nie mówił, gdyż spotka go nieszczęście. Wystraszony
      groźbą gazda wrócił do domu z postanowieniem że nie puści pary z ust. Jednak
      natrętne pytania żony rozwiązały mu język...
      Kilka miesięcy później chłop wybrał się na targ do Cieszyna. Przejeżdżając przez
      płytki odcinek Olzy nagle jego konie zaczęły tonąć wraz z gospodarzem. I wówczas
      pojawił się Utopiec spod Jaworowego, który grożąc mu palcem oznajmił, że stracił
      konia gdyż nie umiał trzymać języka za zębami
      --
      Madohora

      --
      Nikiszowiec
    • madohora Re: Legendy, baśnie ludowe 02.07.10, 15:18
      zamknięty
      Czantoria

      Zazwyczaj wchodzę z Polany czerwonym szlakiem
      Pionierki ubieram mocne i nie byle jakie
      Jak już stoję na Czantorii szczycie
      Czeskim Pilznerem podniebienie zachwycę
      Bo tam już za granicą najbliższe schronisko
      Na szczęście od szczytu góry bardzo blisko
      Potem bukowym lasem na Szoszów podążąm
      Tam stoi schronisko na herbatkę zdążam
      Z Soszowa na Stożek Wielki dalej "pedałuję"
      Na Stożku zawsze dobrze się czuję
      Mam takie marzenie że z wiosną
      Moje wycieczki o nadgraniczne szlaki wzrosną
      Tam też jest taki sam szlak czerwony
      Z Nydka prowadzi na polską stronę
      --
      Madohora

      --
      Nikiszowiec
    • madohora Re: Legendy, baśnie ludowe 02.07.10, 15:19
      zamknięty
      W grocie pod Czantorią jakiś Rycerz śpi
      Ciekawe co też przez wieki mu się śni
      Zgodnie z krążącą starą legendą
      Obudzi się gdy złe lata nasz kraj dosięgną
      Nie wiem kiedy to wszystko się stanie
      Od lat na świecie złe duchy mają używanie
      Czy jeszcze większa tragedia nas czeka
      człowiek będzie wilkiem dla człowieka
      Śpiący Rycerz ponownie się zbudzi
      i ku lepszemu poprowadzi ludzi
      --
      Madohora

      --
      Nikiszowiec
    • madohora Re: Legendy, baśnie ludowe 02.07.10, 15:20
      zamknięty
      Równica

      Pod Równicą jest "Bar pod Czarcim Kopytem"
      Tam podają grzane piwo znakomite
      Piwo jest z miodem i korzeniami
      i przepięknie pachnie goździkami
      Legenda (reklama)krąży w tym względzie
      Kto tam usiądzie ten szczęśliwy będzie
      Po kilku godzinach pieszego łażenia
      Szczęśliwy jest człowiek gdy siądzie na kamieniach
      i chociaż na chwilę oddech swój złapie
      Bierze plecak i dalej gdzieś człapie
      Na Równicę też od Polany szlak wybieram
      Nawet na takiej górce z przyrodą nie zadzieram
      Bo nie uwierzy mi żaden piechur młody
      że pod Równicą przeżyłam załamanie pogody
      Na górze już na samym szczycie
      czasem występy zespołów zobaczycie
      W schronisku herbata gorąca smakuje
      gdy się jeszcze po szlaku dalej rajzuje
      Potem gdy schodzę czasem zapalę świecę
      W miejscu gdzie ewangielicy mają kaplicę
      Tam gdy ich prześladowano
      W lesie, wśród drzew nabożeństwa odprawiano
      Tam też jest kamień, w kamieniu tablica
      Warto ją sobie czasem przeczytać
      Obok potoku Gościeradowiec dalej szlak prowadzi
      Nim się do Ustronia Zdroju schodzi
      --
      Madohora

      --
      Nikiszowiec
    • madohora Re: Legendy, baśnie ludowe 02.07.10, 15:20
      zamknięty
      Magurka

      Magurka, literę jedną pomylić prosto
      Najpiękniejsza jest wczesną wiosną
      Tam się piękny widok rozpościera
      Na "Kotlinę Żywiecką" się spoziera
      A jeszcze przy dodrej pogodzie
      Widać jezioro gdzie leży Międzybrodzie
      Jak dojść do Magurki, kto mi to zdradzi
      Na Magurkę czerwony szlak prowadzi
      A że radzę się wybrać na wiosnę
      To też podaję szlaki najprostsze
      Nie wiem czy to już wszystko?
      Acha! Na Magórce jest schronisko
      Tam zawsze zimą, wiosną czy latem
      Można się napić gorącej herbaty.
      Jak komuś znudzi się już łąka
      Zielonym szlakiem idzie tam gdzie Straconka
      Kaźniami tam się nikt nie kala
      To jest dzielnica miasta Bielsko - Biała
      A jak ktoś chce pobyć wśród zieleni
      Niech na Magurce szlak na niebieski zmieni
      i dojdzie wyżej gdzie góra Czupel się nazywa
      I teraz rozterka. O ja nieszczęśliwa
      Bo taki sam szlak czerwony
      Prowadzi w dwie różne strony...
      Jednym nad Jezioro Międzybrodzkie się schodzi
      Gdy upał, można w wodzie się schłodzić
      A w drugą stronę do Łodygowić
      A stamtąd pociągiem prosto do Katowic
      No i gdzie pójść kto mi to powie
      Ja wiem, ktoś inny też pewno się dowie
      A chyba to wiecie sami
      że chodząc po górach
      "Nie wraca się tymi samymi szlakami"
      --
      Madohora

      --
      Nikiszowiec
    • madohora Re: Legendy, baśnie ludowe 02.07.10, 15:20
      zamknięty
      Jest też w Beskidzie poważniejsza góra
      No i zwie się po prostu Magura
      Cóż, ze zmęczenia jeszcze nie konam
      A dojść na nią najlepiej ze Zwardonia
      Nie wiem czy ja się w czerwonych szlakach lubuję
      że dzisiaj tylko takimi wędruję?
      Ale gdybym tak chciała jakiejś odmiany
      Po Słowackiej stronie nieieski promowany
      Na niebieskim jest góra co zwie się Kikula
      A po naszej stronie rozsiadła się właśnie Magura
      Czy z jednej czy z drugiej trochę w dól się schodzi
      By za chwilę na Przysłop Wielki podchodzić
      A potem niewprawny turysta rozpacza
      Bo przed nim jeszcze stoi Wielka Racza
      Na wielkiej Raczy schronisko, widoki
      Ale za chwilę tzreba iść z powrotem
      Jak pójdę, gdy mnie ktoś zapyta
      Odpowiem. Usiądę gdzie Hala Śrubita
      Potem przez Przełęcz Przegibek
      zielonym lub czarnym szlakiem się gibnę*
      Nie ważne jakim szlakiem prowadzi mnie góra
      Bo dojdę do miejscowości Rycerka Górna

      --
      Madohora

      --
      Nikiszowiec
    • madohora Re: Legendy, baśnie ludowe 02.07.10, 15:21
      zamknięty
      Młada Hora (Mlada Hora)

      Tutaj już z nazwą może być pomyłka spora
      Bo jest w Beskidzie jeszcze Młada Hora
      Na nią z Rycerki Dolnej szlak prowadzi
      Dzisiaj coś ten czerwony za bardzo mi wadzi
      Nie wiem czy nudna będzie ta trasa
      Bo ona cały czas schowana gdzieś w lasach
      Potem jakaś kapliczka i zabudowania
      To Młada Hora Beskidom się kłania
      Tutaj dodam tylko w kilku słowach
      że zwieńczeniem wycieczki Wielka Rycerzowa*(Rycerka)
      Inaczej również zwana Bukowiną
      I tak już pozostanie choć lata przeminą
      Tutaj patrząc na Słowację można rozważyć
      czy czarnym szkakiem do Soblówki "złazić"
      A może tak zielony, poczta, restauracja, stoły
      Miejscowść na końcu szlaku nazywa się Ujsoły

      --
      Madohora

      --
      Nikiszowiec
    • madohora Re: Legendy, baśnie ludowe 02.07.10, 15:21
      zamknięty
      Barania Góra

      Nie wiem czy dobrze na tym wychodzę
      Wybrałaś szlak, którym ja wchodzę
      On wzdłuż Wisełki w górę prowadzi
      Ale czasami może nas zdradzić
      Sama pisałaś, że tak się stało
      Kiedy gdzieś deszczem z góry polało
      Szlak rzeczywiście nie jest zbyt czysty
      Bo i miejscami bardzo kamienisty
      Lecz i niejeden z zazdrością zerka
      Napić się wody, z Wisły źródełka
      Szlak może być czarny, może być czerwony
      On się miejscami przeplata z zielonym
      Na Baraniej Górze Wisła swój poczatek bierze
      Najpierw Czarną Wisełką w dół bieży
      Jeszcze w Wiśle, Ustroniu powoli się toczy
      By coraz dalej swą wodą zauroczyć.
      Wracając do góry, Góry Baraniej
      Zejść z niej można różnymi szlakami
      Niebieskim, dość szybko, mój drogi kolego
      Prosto i krótko do Wisły - Czarnego.
      Zielono - czerwonym na Magurkę Wiślaną
      Tutaj już szlaki się rozstaną
      Zielony przez Cyrhlę do Wisły Malinki
      schodzą nim chłopcy, schodzą dziewczynki
      Czerwonym dość krętym i długim do Węgierskiej Górki
      Tam po drodze mijamy aż dwie Magurki.
      Można też wyżej na Malinowską Skałę
      Tutaj do Szczyrku zejście doskonałe
      A gdy czasu nam jeszcze zmrok nie przytnie
      Możemy iść dalej aż na górę Skrzyczne
      Że Skrzycznego droga wiedzie spora
      do Szczyrku, Szczyrku - Salmopola.
      --
      Madohora

      --
      Nikiszowiec
    • madohora Re: Legendy, baśnie ludowe 02.07.10, 15:22
      zamknięty
      Skrzyczne

      Na Skrzyczne ze Szczyrku drogi prowadzą
      Tą, którą ja chodzę będę wam doradzać
      Niebieski jest krótszy, lecz zgubiłam drania
      Bo przechodzi przez środek zabudowania
      Zielony. Zielonym idzie się przez Skalite
      Na Czyrnym zimą warunki narciarskie znakomite
      Na górze, na Skrzycznym jest schronisko
      Frytki, hamburger - na ten temat wszystko
      Tam teraz tak trochę jak na Jarmarku
      Ściana z linami i wietrzyk na karku
      Lecz, gdy człowiek tylko sięodwróci
      Spojrzy w dół, przestaje się smucić
      Spojrzy na Żywiec, jezioro w dole
      i lasy i zielono - żółte pole
      Świat, świat ma jak na dłonie
      I gdzieś tam w oddali jak pudełka domy...
      A potem już można pójść w strony różne
      Wszystkiego dobrego w dalszej podróży!
      --
      Madohora

      --
      Nikiszowiec
    • madohora Re: Legendy, baśnie ludowe 02.07.10, 15:22
      zamknięty
      Szyndzielnia

      Na Szyndzielnię czy zimą czy tak przy wiośnie
      Kolejką na sam szczyt jest wjechać najprościej
      Z góry się patrzy na doliny, lasy...
      Idziemy pieszo, bo to nie są wczasy.

      Na Szyndzielnię się drapię od strony Dębowca
      O, tutaj przed laty na łące stała czarna owca
      i wychylała się zza drzewa cienia
      A przecież czarna owca ma aż dwa znaczenia
      Trasa na Szyndzielnię, miejscami jak droga
      Raz prosta, raz kręta i bardzo szeroka...
      Jestem już na górze, schronisko już blisko
      O rany! Mgła dziś przesłoniła wszystko
      A ta mgła taka, że krajać ją nożem
      co ja teraz zrobię, ja sama, niebożę
      Słyszę głosy, głosy gdzieś w oddali
      Ale czy to schronisko dzisiaj mi zarali?
      A to schronisko jest piękne, czy wiecie
      że to największe w tym Beskidzkim Świecie?
      Tutaj tylko się napiję, nigdy się nie najem
      Bo ja na Szyndzielni nigdy nie zostaję
      Tutaj na świat patrzę z wysoka
      Bo idę dalej w stronę Klimczoka.
      A Ty wędrowcze, gdy jesteś znużony
      Możesz stąd zejść aż w trzy różne strony

      --
      Madohora

      --
      Nikiszowiec
    • madohora Re: Legendy, baśnie ludowe 02.07.10, 15:22
      zamknięty
      Klimczok

      Teraz historią was trochę zabawię
      i o Klimczoku inaczej rozprawię
      Ta nazwa wiąże się ze zbójnikami
      Jak nazwa wskazuje braćmi Klimczokami
      Wojciech i Mateusz w górach zbójowali
      Pewno dziś ich to nie obchodzi, że w górach zostali
      W XVII wieku rzecz się miała
      Rada na śmierć Klimczoka skazała.
      Ja, bo tak mi jest po drodze
      na Klimczok z Szyndzielni zachodzę
      Droga tu prosta, nie sprawia trudności
      A jagód pełno, gdy lato zagości
      Na chwilę usiądę pod murem, gdzie schronisko
      Lecz w moich wędrówkach to jeszcze nie wszystko
      Ja potem w stronę Błatni się udaję
      Na Błatni kawę wypiję, no i się najem
      Ja temu schronisku naprawdę winszuję
      Mnie tam najlepiej jedzenie smakuje
      A was, gdyby wędrówka znudziła
      Czerwonym szlakiem do Szczyrku bym sprowadziła


      www.schroniskoklimczok.com.pl/galeria.php
      "Tylko drzewa na Klimczoku szumią czasem opowieść o szlachetnym
      zbójniku, który rabując bogaczy a pomagając biedakom, starał się już
      w tamtych czasach stworzyć świat sprawiedliwy i lepszy"
      --
      Madohora

      --
      Nikiszowiec
    • madohora Re: Legendy, baśnie ludowe 02.07.10, 15:23
      zamknięty
      A z Nydka na Polską stronę
      Znowu prowadzą szlaki czerwone
      Można też zacząć gdzie leży Trinec
      Jestem zawzięta, widać po minie
      Przejść Dolni Listna tam gdzie jest Wróżna
      Droga od naszej chyba jest różna
      Lżejsze podejściam tak mi się zdaje
      Aż na Czantorię wejdę i dalej
      Albo szybciutko zejdę, gdzie Nydek
      na Dworcu w Bystrice nie czuję już łydek
      Mogę też zrobić tak jak przed laty
      Dojść aż na Stożek niebieskim szlakiem
      --
      Madohora

      --
      Nikiszowiec
    • madohora Re: Legendy, baśnie ludowe 02.07.10, 15:23
      zamknięty
      Błatnia

      Błatnia inaczej Błotnym zwana
      Piekna jest i z wieczora i z rana
      Z Jasienicy dość długi szlak czerwony prowadzi
      O szczyty Łazek i Czupel tam zawadzi
      Natomiast prosty niebieski jest z Jaworza
      Pod górkę prosta i lekka jest droga
      Można powiedzieć, że szlak bardziej spacerowy
      Przez Palenicę i Przykrą dojść jesteś gotowy
      Na samej Błatni stoi schronisko
      Ze szczytu zielonym szlakiem do Brenny jest blisko
      Pod samym szczytem Błatni stoi hotel "Jawor"
      Dzisiaj nowoczesne SPA, brawo, brawo
      Ja go pamiętam gdy tam ceny były jak w schronisku
      Nieraz nocowaliśmny bo w góry było blisko
      W starym "Jaworze" swoją magisterkę oblewałam
      Jak żeśmy tam zajechali na trzy dni zostałam
      Już wówczas były baseny, dyskoteki
      A mnie się wydaje, że to już minęły wieki
      --
      Madohora

      --
      Nikiszowiec
    • madohora Re: Legendy, baśnie ludowe 02.07.10, 15:24
      zamknięty
      Pilsko

      Ta góra niby taka sama jak inne
      I na mapie i w naturze wygląda niewinnie
      Lecz inaczej jest Diablą Górą zwana
      Dlaczego? Opowiem wam tę historię z rana
      A mnie to z kolei przewodnik opowiedział
      Wyszedł ze schroniska na kamieniu siedział
      Nagle mgła zeszła wiatrem zawyło i zawiało
      i jemu przez chwilę kierunki pomieszało
      Chociaż wiedział skąd wyszedł i gdzie dojść musi
      Bardzo mu się ciężko zrobiło na duszy
      Dobrze, że człowiek był doświadczony
      Przeczekał to wszystko i poszedł w swoją stronę

      Na Pilsko można dojść z Sopotni szlakiem zielonym
      Albo z Korbielowa tutaj dla odmiany szlak czerwony
      Czarny szlak prowadzi z miejscowości Krzyżowa
      Przed Pilskiem pierwsza jest Hala Miziowa
      Tutaj "Rezerwat Pilsko" i schronisko
      I do samego szczytu Pilska jest już bardzo blisko
      Jednak jeszcze raz przestrogę powtarzam
      Niedoświadczony turysta niech uważa
      W gwarze Pilsko to jest Diabla Góra
      Która potrafi zaskoczyć i zdradzić jak mało która
      Zejść można tutaj również w różne strony
      A może na Romankę dojść szlakiem czerwonym
      A potem niebieskim gdzie Sopotnia Mała
      Lecz jak wrócić do domu nie będę pisała
      Można też czerwonym dojść na Babią Górę
      Lecz tutaj już naprawdę doświadczenia potrzebujesz
      Lub tymi szlakami, które już wcześniej podałam
      Ja bym do Krzyżowej dość szybko zleciała
      --
      Madohora

      --
      Nikiszowiec
    • madohora Re: Legendy, baśnie ludowe 13.02.14, 20:15
      zamknięty
      KRASZANKI

      Kiedy żydzi Pana Tezusa wiedli na stracenie szedł sobie chłop jeden do Jerozolimy, wielkiego miasta. Szedł sobie podśpiewując i licząc w myśli ile mu też zapłacą za kobiałkę jaj, którą niósł w ręce. Jajka były białe, duże, świeże. Idzie sobie chłop drogą, patrzy, - a tu wali ludu kupa. Żydostwa w chałatach wrzaskliwa gromada, draby sążniste, wojaki a środkiem Pan Jezus idzie
      i dźwiga krzyż ciężki. Idzie wolno, dyszy, gdyż pot uperlił mu czoło, a żydzi go poganiają:
      - A nuże, a dalej
      Okrutnie się chłopu żal zrobiło Pana Jezusa. Postawił koszyk swój przy drodze, poszedł i rzecze:
      - Daj Panie ja wam krzyż dźwigać pomogę.
      - Bóg zapłać, chłopie - rzekł mu Pan Jezus.
      Chwycił więc chłop za krzyż i począł nieść. Zaszli już na Golgotę. Tam chłop złożył drzewo na ziemi. Zapłakał głośno nad biednym Jezusem i wrócił do swego koszyka.
      - A nuż mi go kto ukradł? - pomyślał po drodze
      Ale nie - koszyk był. Patrzy chłop a tu zamiast białych jajek czerwone, niebieskie, żółte kraszanki, cudne pisanki. Ukląkł chłop na murawie, Bogu podziękował a potem wesoło poszedł na targ. O! hojnie mu ludzie zapłacili za piękne jajeczka. Odtąd ludzie kraszą jajka wielkanocne.
      --
      MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
    • madohora Skąd się wzięły niewieście kaprysy - podanie ludow 13.02.14, 21:24
      zamknięty
      Adam, ojciec rodu ludzkiego, miał siedmiu synów i jedną córkę. Lecz ta córka była wzorem dziewczyny: Łagodna, pobożna, skromna, ustępliwa, uprzejma, jednym słowem był to zbiór wszelkich cnót. Nie dziw też, że gdy bracia dorośli i żenić się chcieli, każdy z nich chciał siostrę wziąć za żonę i o mało byliby się o nią pobili. By zapobiec tym sprzeczkom, Adam zrobił siedem wielkich beczek, i do jednej z nich wsadził swą córkę, a do pozostałych sześciu beczek włożył: gęś, węża, owcę, kota, psa i niedźwiedzia. Po czym beczki zamknął i zawołał synów by każdy z nich jedną beczkę wybrał. Każdy naturalnie chciał dostać beczkę z siostrą, i wszyscy byli ciekawi któremu ona się dostanie. Gdy każdy wybrał swą beczkę, Adam kazał zdjąć pokrywy. Jakie było zdziwienie młodzieńców, gdy z każdej beczki wyskoczyła dziewczyna cudnej urody. Lecz każda z tych pięknych dziewic zachowała swe dawne właściwości: jedna pytlowala niczem gęś, druga była fałszywa jak wąż, trzecia była głupia jak owca, czwarta drapała jak kotka, piąta szczekała jak
      pies, szósta mruczała i była powolna jak niedźwiedź. Jedynie siódma była zupełnie dobrą i cnotliwą.
      --
      MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka