6.06 urodził się też Jan Kaczmarek (zm.2007) Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • http://muzyka.onet.pl/_i/info/duze/j/jan_kaczmarek_pap.jpg
    --
    Madohora
    • Jan Kaczmarek należał do moich ulubionych artystów kabaretowych. Żartobliwie mówiłam o nim, że jest taki brzydki że człowiek musi go kochać. Zresztą sam o sobie powiedział przed jednym z występów:
      - Proszę nie regulować odbiorników, ja naprawdę tak wyglądam
      Słuchałam audycji z nim w Radiowej Trójce (Powtórka z Rozrywki - Z pamiętnika młodej lekarki), nie przepuściłam też żadnego występu Kabaretu Elita
      Aż chciałoby się powiedzieć - Dziś takich kabaretów już nie ma...
      --
      Madohora
    • Jan Kaczmarek (ur. 6 czerwca 1945 w Lwówku, woj. wielkopolskie, zm. 14 listopada 2007 we Wrocławiu) – polski satyryk, autor piosenek, felietonista. Z wykształcenia elektronik, absolwent Politechniki Wrocławskiej. Był jednym z założycieli kabaretu "Elita" (1969) wraz z Tadeuszem Drozdą, Jerzym Skoczylasem i Romanem Gerczakiem. W latach 70., 80. i 90. współpracował z Andrzejem Waligórskim i Studiem 202 w Polskim Radiu Wrocław. Jednym z najbardziej znanych słuchowisk z jego udziałem jest seria "Z pamiętnika młodej lekarki" (wraz z Ewą Szumańską).
      Jan Kaczmarek był autorem tekstów (ponad 200) piosenek takich jak: "Kurna chata", "Zerowy bilans, czyli pero, pero", "Czego się boisz głupia", "Ballada o mleczarzu" czy "Do serca przytul psa", a także opowiadań (Nasza naturalna sztuczność; KAW; 1980) i felietonów.
      Zmarł 14 listopada 2007, miał 62 lata. Przyczyną śmierci Jana Kaczmarka była choroba Parkinsona, na którą chorował od połowy lat 80. Pochowany został na Cmentarzu
      Grabiszyńskim we Wrocławiu.

      Źródło: Wikipedia. pl
      --
      Madohora
    • Babie lato

      Dojrzewa domorosłe wino,
      już je pokątnie spija tato
      i tylko patrzeć, lada chwila,
      babie lato, babie lato!
      Już resztki ciepła, senne, lepkie,
      ochrypłe gdzieś chałturzą świerszcze,
      gruszki są słodkie, jabłka cierpkie,
      to już jesień, to już jesień,
      za chwilą senna chwila cieknie,
      to już wrzesień, to już wrzesień!

      A było lato, przecież jeszcze
      opalenizna ci nie zeszła,
      tak artystycznie grały świerszcze,
      że las od tego drgał na przestrzał!
      Dni rozpalone, noce parne,
      ćmy zlatujące się do światła,
      jagody tak jak oczy czarne,
      gdzieś na bezludnym końcu świata!
      Stare piosenki na trzy chwyty,
      schnące na ciele kąpielówy,
      muchy, komary, parazyty,
      węże, pijawy, jeże, mrówy!

      Letni zwierzostan zwinął skrzydła,
      śpią gady, ssaki i robaki,
      babiego lata nić przebrzydła
      i te przebiegłe pajęczaki!
      Włożyli ludzie ciepłe dresy
      i jeszcze pulowery na to,
      bo tylko patrzeć, lada chwila
      babie lato, babie lato!
      Wnet rozpajęczy się, aż miło,
      miękkie, wrześniowe babie lato
      --
      Madohora
    • Ballada o chorej wyobraźni

      Chmurno, durno, nieprzyjemnie,
      Luźna plomba dzwoni w zębie,
      A za oknem w środku maja,
      Dudni grad jak strusie jaja.

      We łbie łupie znów niestety
      w kościach łamie - to artretyzm
      tylko usiąść i zapłakać
      że ta dola byle jaka

      Pies mnie ugryzł od sąsiada
      bo pogłaskać chciałem gada
      Byłem u sąsiada żony
      nie wie czy był zaszczepiony

      Pogotowie wzięło Kryśkę
      Miała chorą ślepą kiszkę
      Nie mam nawet z kim się napić
      tu się przecież można zapić.

      Na dodatek jeszcze Zenek
      dostał wczoraj wymówienie
      bo go złapał szef inżynier
      na intratnej dość lewiźnie.

      Tak się wszystko podle zbiegło
      że dokoła istne piekło
      Więc za siebie szkoda gadać
      ani w ząb nie odpowiadam.

      Jak się wali to się wali
      Nerwy mi powysiadały
      Chciałem sobie wyobrazić
      jakieś wyjście z tej ballady.

      Wyobraźnia w takich razach
      Zwykle leczy i pomaga
      Lecz i ona- pełna klęska
      odmówiła posłuszeństwa.

      Trudno sobie wyobrazić
      miły koniec tej ballady
      Wytwór chorej wyobraźni
      w tym życiowym mym marazmie.

      Psa wyprawię na lewiznę
      Kryśkę chyba w ucho gwizdnę
      Zenek szefa niech pogryzie.
      no to lecę - LOTEM BLIŻEJ.
      --
      Madohora
    • Ballada o mleczarzu

      Blady świt, już zbudziły się ptaki,
      stary mleczarz się tłucze u bram,
      przeklinając swój los, los nijaki,
      stawia mleko to tu, to tam!

      Winda znowu nie działa, niestety,
      schody strome a pięter huk,
      w starych kościach doskwiera artretyzm
      i już prawie nie czuje się nóg!

      A społeczeństwo śpi
      i mleko mu się śni,
      co w półlitrówkach tkwi
      cicho na progu.
      Dzieci i starsza brać
      wszyscy chcą mleko chlać,
      przerażająca jest siła nałogu.

      Wczoraj stary zaniemógł na schodach,
      przysiadł w kącie, na czole miał pot,
      czy to serce, czy też niepogoda?
      krew mu w skroniach uderza jak młot!

      Ktoś go spotkał i mruknął: pijany!
      Ktoś karetkę zawezwał, to pech!
      Stary był rzeczywiście zawiany,
      a to skandal, afera, grzech!

      A społeczeństwo śpi
      i mleko mu się śni,
      co w półlitrówkach tkwi
      cicho na progu.
      Dzieci i starsza brać
      wszyscy chcą mleko chlać,
      przerażająca jest siła nałogu.

      Wnet zebrała się dyscyplinarka
      tryb doraźny, zwolnienie i cześć
      krew pobrano a w niej laborantka
      stwierdza mleka promili sześć!

      Już nie będzie butelek roznosił
      pijaczyna, malwersant, wrak,
      może ktoś na zastępstwo się zgłosi,
      kandydatów na razie brak!

      A społeczeństwo śpi
      i mleko mu się śni,
      co w półlitrówkach tkwi
      cicho na progu.
      Dzieci i starsza brać
      wszyscy chcą mleko chlać,
      przerażająca jest siła nałogu.
      --
      Madohora
    • Chwile czekania

      By nie poddać się chwilom zwątpienia,
      aby w stronę rozpaczy nie skręcić,
      by nie umrzeć z rozgoryczenia
      trzeba wierzyć tej oto sentencji:

      Najpiękniejsze jest to, co przed nami,
      co nam przyjdzie dopiero przeżyć,
      co się zjawi z nowymi wiosnami,
      by nam życie cudownie odświeżyć.

      To co było i jest, bardzo boli,
      targa nerwy i wzrusza sumienie,
      więc - by zdrowie psychiczne uchronić -
      najpiękniejsze trzeba mieć w rezerwie.

      Najpiękniejsze dopiero nadejdzie -
      może rok, może dwa, może dziesięć -
      tak się trzeba pocieszać mizernie,
      gdy bez przerwy przedwiośnie lub jesień !

      Najpiękniejsze są dni, które będą,
      założenie to nic nie kosztuje,
      borykając się z biedą codzienną,
      niech się każdy, jak umie, oszukuje.

      I tej racji nie wolno nikomu
      kwestionować, negować, przesłaniać.

      Najpiękniejsze jest to, co przed nami,
      najtrudniejsze są chwile czekania.
      --
      Madohora
    • Co ja poradzę

      Pośród widoków i zapachów
      W słońcu Florydy smaląc tors,
      Grzeje swe grube cielsko w piachu
      Obleśny, jajogłowy gość.

      Plecy smaruje mu olejkiem
      Pięknej budowy smukły drab,
      Czasami mewa obok przemknie,
      Z głośników płynie music rap.

      A mnie to całkiem nisko wisi
      Amerykański ten bon mot,
      Ja w Pucku obok panny Krysi
      Wciągam w swe płucka swojski jod,

      Zbieram kamyczki i muszelki,
      Brodząc w Bałtyku niby lord,
      Na nogach wprawdzie mam bąbelki,
      Lecz mam też na nie oxycort.

      Znów w australijskim mieście Brisbane
      W sercu słynnego w krąg Gold Coast
      Dziewczątka piękne w swej goliźnie
      Wznoszą na plaży z piasku most.

      Tam gdzieś nudysta obok pika
      Z mamusią, co też naga jest,
      No a „Playboya” czy “Newsweeka”
      Nosi im w pysku dingo pies.

      A mnie wystarcza plaża w Ustce,
      Gdzie wprawdzie brud i ziąb,
      Gdzie Kryśka w barchanowej bluzce,
      No a w butelce coś na ząb.

      Zagrychą słone są paluszki,
      A po tym wszystkim smacznie śpię,
      Zamiast „Playboya” do poduszki
      Czytuję świetne pismo „Nie!”

      W mieście Las Vegas ponoć ślicznym,
      Gdzie ciągle trwa szalony bal,
      Polski emigrant polityczny
      Topi w rulecie gruby szmal,

      Topi jak głupi te zielone
      Pośród dosadnych, śmiesznych drwin,
      No bo obstawia wciąż czerwone,
      W mordę kopany taki syn.

      A ja mam Kryśkę i Azorka
      I zamiast sprite’u orange gin,
      Fotoaparat marki Zorka
      I ORWO film 20 din.

      I myśl radosna mi przyświeca,
      Prosta jak 4 dodać 2,
      Że gdy się nie ma, co się lubi,
      Trzeba polubić, co się ma.

      I sobie jak książę udzielny
      Tutaj używać, tutaj żyć,
      Nie zaś jak jakiś tam Grobelny
      Non gratą personalną być.
      --
      Madohora
    • Dusza Kaszuba

      Nad brzegiem morza tuman wilgotny
      wszystko dokoła okrywał,
      A na swej łódce Kaszub samotny
      swoją kochankę tak wzywał:

      - Płyń, wdzięczny głosie, po morskiej fali,
      Usłysz, ach, usłysz mnie, luba,
      i na wezwanie przybądź z oddali
      Tu, do swojego Kaszuba.

      - Przybądź, ach, przybądź, bo nie mam czasu,
      Ciebie, kochanko ma, wzywam,
      bowiem ja jestem twój miły Kaszub,
      Co na tej łódce tu pływam!

      Tak młody Kaszub wołał ze łzami,
      Żeby przybyła tam wkrótce,
      a jednocześnie ruszał wiosłami,
      pływając po morzu w łódce.

      Pływał i oczy swe wypatrywał,
      Czy biegnie doń jego luba,
      Ale niestety, nikt nie przybywał
      Do nieszczęsnego Kaszuba.

      Morze szumiało, głos leciał w pustkę,
      Wiatr szarpał żagiel z łopotem,
      Zapłakał Kaszub, wytarł nos w chustkę
      I powiosłował z powrotem.
      --
      Madohora
    • Kryśka i DJ

      Ostatnią płytę wyjął spod igły
      Gibki disc-jokey, skończył się krzyk
      A do stolika, tej brzydkiej Kryśki
      Znów się niestety nie dosiadł nikt

      Trzeba zapłacić za colę, kawę
      I iść do domu samotnie spać
      Trzy paczki caro spaliła prawie
      Więc w gardle sucho i straszny kac

      Nie zatańczyła znów ni kawałka
      Choć przecież tańczyć umie, że hej
      Więc w jej dziewczęcym sercu coś zatka
      O, mój niewdzięczny losie ty, hej

      No, a przyczyna jakżeż banalna
      I Kryśka o tym dokładnie wie
      Że, no niestety, nie jest zbyt ładna
      Lecz za to zgrabna... też jakby nie

      Przyjdzie do domu, spojrzy w lusterko
      I tak się skrzywi jak ranny ryś
      A potem książka, łóżeczko
      I pół na jawie, pół we śnie myśl

      Chłop żeby jaki, wcale niepiękny
      Bandyta, oszust, pijak, złodziej,
      wszystko jedno - jaki zły
      By się skończyły- - -y dziewczęce męki- - -i
      Niechby katował, niechby i bił

      Niechby ją porwał cala zemdlałą
      Niechby przycisnął do grubych ust
      I tam ją wywiózł gdzie chłopy mają
      Nieeuropejski zupełnie gust

      Ech, przeżyć wreszcie ten piękny wieczór
      Kiedy się zjawia bajkowy czort
      I jej wyznaje w swoim narzeczu
      Do you mój darling wsiadaj do ford

      To są historie porno-brutalne
      Co krew ścinają i jeżą włos
      Piszą je Kryśki- - -i miłe zaradne, gospodarne
      Którym urody poskąpił los
      --
      Madohora
    • Kurna Chata

      A mnie się marzy kurna chata
      Zwyczajna izba zbita z prostych desek
      Żeby się odciąć od całego świata
      Od paragonów, paragrafów i wywieszek
      Zaszyć się w kącie w kupie liści
      Tak, żeby tylko koniec nosa było widać
      Nic nie zamiatać, nic nie czyścić
      Nie kombinować, co się jeszcze może przydać

      Kiełkuje tu i tam tymotka
      Na klepisku rośnie czterolistna koniczyna
      Nie myśli się o ścisku, o wycisku
      Nic się o czternastej nie zaczyna
      Wolno grubieją ci paluszki
      I wolno rosną kędzierzawej brody pukle
      Niszczeją zgrzebne ciuszki
      A tobie nie żal nadziewanych pączków z lukrem

      A mnie się marzy kurna chata
      I trzaskające w kurnym piecu smolne pieńki
      I dochodzący głos kolegów
      "Pójdźmy wszyscy do stajenki..."
      Gdzieś tam prezydent zbiegł w szlafroku
      Gdzieś tam przyjęli jako wskaźnik stopę zysku
      Pięć wizyt, sześć wyroków
      Ktoś przez pomyłkę rekord świata pobił w dysku

      A tu tymotka wprost z podłogi
      Strzela w niebo i lwie paszcze rosną dzikie
      I sercu drogiej nie masz tu załogi
      Tutaj możesz się nie liczyć z nikim
      Budzi cię leśnych ptasząt duet
      Więc się przeciągasz,
      a stwierdziwszy ssanie w dołku
      Przyswajasz razową bułę
      I zaraz lżej ci na tym ziemskim łez padołku
      --
      Madohora
    • 21.06.11, 23:02
      Litania

      Ile jeszcze będzie nowych Rzeczypospolitych
      wyniesionych z pęt niewoli na wolności szczyty?
      Ile razy zmowa zmiecie nas rusko-teutońska,
      wymazując z mapy świata dumne słowo Polska?

      Ile jeszcze będzie krwawych powstań narodowych
      i tych z głową, ale również tych całkiem bez głowy?
      Ile groźnych fal represji i pacyfikacji
      i samobójstw rozpaczliwych hen na emigracji?

      Ile razy na obczyźnie będą armie polskie
      czekające, żeby z ziemi obcej iść do polskiej?
      Ilu wodzów fantastycznych i wielkich herosów?
      Ile jeszcze zarzynanych bezkarnie etosów?

      Ile jeszcze zmarnowanych bez sensu okazji?
      Ile chamstwa i prostactwa rodem z dzikiej Azji?
      Ile wściekłej nienawiści, pychy i głupoty?
      Ile przez wyborczą urnę przepchanej miernoty?

      Ile nowych gabinetów jeszcze się przekręci
      z racji nieprawdopodobnej ich niekompetencji?
      Ilu głupców się wywyższy nad autorytety?
      Ilu się złodziei schowa za immunitety?

      Tę litanię wciąż będziemy śpiewać gromkim głosem,
      a w niedoli cicho mruczeć sobie ją pod nosem,
      boć to polska jest litania i to jedno wiemy,
      że niestety, nie ma końca, póki my żyjemy
      --
      Madohora
    • Nasza Europa

      Na tle brudnego muru
      Kolejka smętnych zjaw:
      Emeryt, gruźlik, baba,
      W wózku wrzeszczący szkrab!
      I pijak niegolony
      I jego chudy teść,
      Co tylko po piweńko
      Chcą bez kolejki wleźć.

      Nasza powszednia nędza,
      Wspólna, globalna wieś
      I ekspedientka-jędza,
      I wszędzie, Tczew czy Brześć,
      Pod biedą i niemotą
      Po horyzontu kres
      Nasz polski żywioł: błoto!
      Tej wegetacji treść!

      A przecież to Europa, tak bogata,
      Poniklowana, złota – pępek świata,
      Twoja i moja, nasza, wspólny, obszerny dom,
      Tu wszędzie jest Europa! S’il volus plait, welcome!

      Twarze zgorzkniałe szare
      I oczy, co od lat
      Chłoną cieknący z gazet
      Wściekły, obmierzły jad!

      I usta, co nie znają
      Zwykłych, życzliwych słów,
      Warczeniem się witają
      Lub odwróceniem głów!

      A przecież to Europa, raj ludzkości,
      Błogosławiony obszar wspaniałości!
      Ojczyzna mądrych ludzi, niepospolitych snów,
      A tu się rano budzisz, by zobaczyć znów...

      Marnie rodzące pola,
      Usychający las.
      Przeklęta zła niedola
      Wciąż prześladuje nas!

      Czy dola to okrutna,
      Czy może zwykły pech?
      Strach wypatrywać jutra
      Smętnie, ponuro, źle!

      A czas do przodu leci
      I lata z nim trop w trop,
      I w interesie dzieci
      Czas wreszcie krzyknąć „Stop”!
      Odwagi i fantazji
      Nastał ostatni czas,
      Inaczej stepy Azji
      Wkrótce pochłoną nas!

      A przecież to Europa, tak bogata
      Poniklowana, złota, pępek świata!
      Twoja i moja, nasza, wspólny, obszerny dom,
      Czy dla nas ta Europa?
      --
      Madohora
    • Pero, pero


      Samotnej pannie, którą mija
      To szczęście, jakim jest zamęście
      Mile w staropanieństwie sprzyja
      Zerowy bilans szczęść i nieszczęść
      Mąż jej się nigdy nie upija
      Nie musi się przejmować teściem
      Nigdy też dziecka nie przewija
      I to w nieszczęściu jest jej szczęściem

      Pero, pero, bilans musi wyjść na zero

      Stary kawaler w swoim szczęściu
      Jakim poniekąd jest celibat
      Czuje się z wiekiem coraz częściej
      Tak jak wyjęta z wody ryba
      Nikt mu nie powie "Witaj zięciu!"
      Choćby go z córką w słomie zdybał
      Rodziny brak to takie szczęście
      Jak wolna rączka, ale w trybach

      Pero, pero, bilans musi wyjść na zero

      Osobnik, co wyleciał z pracy
      Zamiast rozpaczać i żałować
      Szybko to sobie przetłumaczy
      No, wreszcie nie muszę już tu pracować
      Świnia, co wczoraj był kolegą
      Równie spokojnie patrzy w przyszłość
      Bo w końcu nie ma tego złego
      Które na dobre by mu nie wyszło

      Pero, pero, bilans musi wyjść na zero

      Życiowy bilans szczęść i nieszczęść
      Musi w efekcie wyjść na zero
      Szczęście to jakby w pewnym sensie
      Początek nieszczęść jest dopiero
      Klęska przedtaktem bywa szczęścia
      Trud nieraz kończy się karierą
      Lecz i niekiedy po Austerlitz
      Dość często zdarza się Waterloo

      Pero, pero, bilans musi wyjść na zero
      --
      Madohora
    • data:image/jpeg;base64,/9j/4AAQSkZJRgABAQAAAQABAAD/2wBDAAkGBwgHBgkIBwgKCgkLDRYPDQwMDRsUFRAWIB0iIiAdHx8kKDQsJCYxJx8fLT0tMTU3Ojo6Iys/RD84QzQ5Ojf/2wBDAQoKCg0MDRoPDxo3JR8lNzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzf/wAARCAA8AFADASIAAhEBAxEB/8QAGQAAAwEBAQAAAAAAAAAAAAAAAAUGBAcD/8QANhAAAgEEAAUCAwUGBwAAAAAAAQIDAAQFEQYSITFBE1EHInEVMlJhkRQWI4Gx0TVidIKhwcL/xAAYAQEBAQEBAAAAAAAAAAAAAAADAAIBBP/EABwRAAMAAwEBAQAAAAAAAAAAAAABAgMRITESMv/aAAwDAQACEQMRAD8A4dRRRURW8BZOLEfad3MCwWFQqjyS3SqPGTZziwTvBdx2cUBGiEJ5yfH/ABuoPFI72N8V36aem0mvw839yK6Tgc1Y2OPjSEpFF4XeuZqDI0ns9GGPsSR3uRw+dKZRxDdMpQTj50fZG2I89Brx2rDxHdR3eXmnhYur8hBI6/dHeq/J2r5mAy39rDBcxSbtVY7YgHsT7HtWXE4sZp7jlijkSCfkWWeNRyL+ALrrr3NGmm+Gqj5IlG6bHUivTjQk22C2QdWGh9PUfVW+Z4Gt7eyuru3nkNyzAQQqAsYZmAVde3XXeojje1vrGbHWuRhSJorXlQJKHBHMdnp267pY/WwrfNExRRRTBBRRRURXfD17Zbi/S8aMRSQhWDsAGBPUda1XNlbYy8lls7q0mtAhKo9wGdPcAeajrVC7kD27+1bJtsFUKgC+VQKT9dUdY9vexJyOfCzxmbe6aIX00LRwKOV17nXY777prbZe4w+ruIWox1xcBp0cESgtoEro6PQA6rnFvI8LBo1+ceWOx+lMchPcyXZRmVoR1jDIDyqRsaP0Io1i+a2mNWdVGmunV3zeOyVxj47a7jK+v6j8x5SOVSQOv+bX6VBfGT/G7D/Sf+2pRFHM8bNHFI6r3KqSB9T4pfxHd3FzLbQ3RYtbRmNefuF5iQD9N0srTPO62J6KKK2ZCiiioh5wvh7jMTXENm8HrqgKQySBGk69l33PnVPcdhC0gtJ8Nkbu8kAkCwyrGIoz2PY9To99Uv4FtVuri858RNkkSNSy28pSWLbffUDuaovWka6Xh/BZO9gSSZpJBcIUnZzyhU2deP6HuK4zqFGS4Yy2LtP228sZILYt0DurMo8cwHb9KX3DrI9qS6oDCiOzdlIJXrr8gDVZZY7hzIXVys13kby4iHO0k8403XR1rqfrutsEmEx0cotrCAkbIZiC/wDtLbo6yTPBYwu1s14jhfDyW8J+2cusM4LwcrGJT2BbWum/11UF8QsVFiclawxXiXitBsTBOVzpiNP1O2Gtbro2EurbN46SK6u3t7e2ZCjOAHbkPMQx89ddRrvUF8UcjDkszbvbmNkSEqGjbYb52O/y79qzjpuulcJIi6KKKcEKKKKiKXg1SI8xcEj04LJnKfibsv8AIEk/yG+lVMmQF9w/j7jGh1y2EkDSK/3nGgST5I2O3sCKicDkJrGK+SAR/wAeJUYuu9Dm308eK3XN/PNfJeqRFdE/NLHsFz7nfQmsv00jZHDa3OQW8gyUVha3PMW9VGPpt0LIBo8wBI677Vqkw2JhG73jCJ99eW2jZv6bpVZZe4tY2jkSG7iZy4ju09RVbuWAPYnz71q/epwSy4XBqT0JFiP71aOqn4ZblLGNZRjMjd3UuuYqsZUMo6kt26Ae9I8hIJZFfm25X5umtGqG64ivLyIwejaW8WvmW2gEfOD4YjqRU5fIEkUL7f8AdSXTjb8M1FFFaMn/2Q


      Pero, Pero

      www.youtube.com/watch?v=PspnSmKwfu4
      --
      Madohora
    • data:image/jpeg;base64,/9j/4AAQSkZJRgABAQAAAQABAAD/2wBDAAkGBwgHBgkIBwgKCgkLDRYPDQwMDRsUFRAWIB0iIiAdHx8kKDQsJCYxJx8fLT0tMTU3Ojo6Iys/RD84QzQ5Ojf/2wBDAQoKCg0MDRoPDxo3JR8lNzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzf/wAARCAA8AFADASIAAhEBAxEB/8QAHAAAAQUBAQEAAAAAAAAAAAAABQADBAYHAgEI/8QANxAAAQMCBAQDBQYHAQAAAAAAAQIDBAARBRIhMQYTQVEigZEUMmFxoQcjM0Jy8BU0UmKCscHR/8QAGQEAAgMBAAAAAAAAAAAAAAAAAAECAwQF/8QAHhEAAwACAwADAAAAAAAAAAAAAAECAxEEEjEhIkH/2gAMAwEAAhEDEQA/AMXjk8vQ9aduruaaj/hj5mnKYhanrS1/ZpUqQCuT39aPYZwriOIw2ZTS46G3VlKea7lNh+b5UBAuQACSdAO9bvE4ViNYTARMaUZDTCULF7WNr2sPrUarqtmjBiWStMzV/gWa2wpbE6M+sH3UXyn/AC2quzsPmYetKZjK2s3uk7K+R2rZ3MPiwSoxU8lKtFpTsoVXsSjxJjSokoFaFaBexSehFQjJ2NObiKfDL9e5pt+/L8xUubGXDlux3DdTaiLjr2NRnkKUytQSopSRmIGib7Xq05+tHDHueZpym2Pw/OnKAEBSpGkKACPDaArHoCVIK7vpypAvdV/D9bVsU2HLkvN5ZAdLabKupSQpXewrIeFQhXEMHmKKUcwkqB1ACTt8a0jhjE4pW4y1NdkPWt96vN6VRmOnwGtPYeWw03FLUl8OKtYm+oqtS4bmZxSUquDYX1PlRt5QQrxWv7xNCJ+PNxUrcdaWqW2k8slNkAHrfr1qmW14bsszr7ME4XB4ZdelTOI2pC3T+E2l3K2QDY3trcaaXtVPxzGH5cZcRKmm4aHLtsR0BDYtcA2G5t1NzTWLSFvS1lThUOovpe1z9aYxEoRCQylBSU2UvNuVdT/y3wrYkcTJUtvqiGx7g+dS48N6QCpGRCB+dxYQn1O/lUeEjmFCL2BOp7DqfSnH3eY6VJ8KRokDoOlMq0FH8Hjw1JTJxFpxRSFZYqC4LEf1GwvU7C3MEgSmXlYfJnrQq+SStIbJ/SBr5mgabtMhwOHOoXsL6CoxNzc796CW0vwt/F+IwXJkGdCiNR3kLKjy0hOdINxmA0uNr1cWBBwuIoc2MnMcyG2EAWvsSe9ZAVEm5JJ+Jq04UmAnAuc9iaDOSoqEfU5UbWJ79ahcdjVxs6in8Fmk4pz1pbi5lnZRO9LG8Lf/AIC/OklDDaEfd83QurOyUjfvQOLxHlktJjRee86QkNDwBStgDbubetE+LoWKNQ2JnEskGY+opjQmjZDCBa5sNOwtrvubVBY9MvvkdpaRQ0JzSHHHRZKDcg9+gqJNcLuZZ6mjbiG5BLaiUpSLXTa5NDsTw72eNzEupWm4G1jVxzqlkaJ4Yri+p8A89/p/uumW+YuyvdGqj8K4bN4zY6Ak/v0qTbJCBTusm/lpQRGnnC44TskaAU2aQ3tXqRdSQepA+tAidh2GLljmLVy2Ruq2p+X/ALRfD8Dk4piLMSOlz2TnpZz28KSbeptcn4A162SGEkdE6fWto4Cw+PG4Zwrlo1caDyidytQuT8+nyppGiZWinOfZoYWOQJWGOKdiIWlSw6Ncydb2HQkeXxqtfaBi6sT4ikLSvO3HPs7PY5dz63ra+IpDkPBsRkMHK6zHcUg9iEEj6184q1dsok2SN/jvSY6pa0jtsZUDtuaj4w4DCKf7hU91ASjShWKfyx/UKRCvD//Z


      DO SERCA PRZYTUL PSA
      --
      Madohora
    • NASZA EUROPA
      --
      Madohora
    • http://i4.ytimg.com/vi/Wgo8ePtRLe0/default.jpg
      --
      Madohora
    • Był moim ulubionym artystą

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.