Dodaj do ulubionych

Noc Świętojańska

26.06.12, 10:24
Proszę was, proszę przetrzyjcie oczy
Bo cuda będą dzisiejszej nocy
Spójrzcie tam w lesie coś nam się złoci
To zakwitł znowu Kwiat Paproci
Edytor zaawansowany
  • madohora 26.06.12, 10:25
    Noc Kupały, zwana też nocą kupalną, kupalnocką, kupałą, sobótką lub sobótkami – słowiańskie święto związane z letnim przesileniem Słońca, obchodzone w najkrótszą noc w roku, czyli najczęściej (nie uwzględniając roku przestępnego) z 21 na 22 czerwca (późniejsza wigilia św. Jana - potocznie zwana też nocą świętojańską i posiadająca wówczas wiele zapożyczeń ze święta
    wcześniejszego - obchodzona jest z 23 na 24 czerwca).
    Święto ognia, wody, słońca i księżyca, urodzaju, płodności, radości i miłości, obchodzone na obszarach zamieszkiwanych przez ludy słowiańskie, bałtyckie, germańskie i celtyckie, a także przez część narodów wywodzących się z ludów ugrofinskich, np. Finów (w Finlandii noc świętojańska jest jednym z najważniejszych świąt w kalendarzu) i Estończyków. Noc Świętojańska, Līgo, na Łotwie jest świętem państwowym, a po odzyskaniu niepodległości 23 i 24 czerwca stały się dniami wolnymi od pracy. Również na Litwie dzień 24 czerwca, od 2005
    roku, jest dniem wolnym od pracy.
  • madohora 26.07.13, 22:26

    --
    MADOHORA
    FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 21.06.19, 22:09
    ODRZAŃSKA NOC ŚWIĘTOJAŃSKA NAD RAWĄ - Dziennik Zachodni - 21.06.2019
  • madohora 26.06.12, 10:26
    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/5/55/Ivankupala.jpg/225px-Ivankupala.jpg
  • madohora 26.06.12, 10:26
    Słowo kupała, wbrew powszechnie głoszonym opiniom, najprawdopodobniej nie ma nic
    wspólnego z rosyjską formą słowa kąpiel. Tłumaczenie takie zostało wymyślone przez świat chrześcijański nie wcześniej niż w X-XI stuleciu – Kościół, nie mogąc wykorzenić z obyczajowości ludowej corocznych obchodów pogańskiej sobótki, podjął próbę zasymilowania święta z obrzędowością chrześcijańską. Nadano kupalnocce patrona Jana Chrzciciela i zaczęto nawet zwać go Kupałą, z racji tego, że stosował chrzest w formie rytualnej kąpieli (w obrządku wschodnim. W wyniku chrystianizacji próbowano także przenieść obchody nocy kupalnej na
    okres majowych Zielonych Świątek, a następnie bliżej ich pierwotnego terminu, na
    specjalnie w tym celu ustanowioną 23 czerwca wigilię św. Jana. Przypuszczalnie w efekcie właśnie tych zabiegów, a także stopniowo przebiegającej (to postępującej, to znów cofającej się) chrystianizacji, nastąpiła wtórna personifikacja terminu Kupała, a tym samym powstały odwołania do rzekomego słowiańskiego bóstwa miłości. Stosunkowo częstym zabiegiem w średniowieczu było bowiem wypieranie lokalnych bóstw etnicznych chrześcijańskimi świętami, którym z kolei lokalna społeczność (szczególnie po cofnięciu się wpływów tegoż
    chrześcijaństwa, zanim całkowicie zdobyło dominację w Europie) nadawała znany
    sobie dotychczasowy, rodzimy wymiar kultowy
  • madohora 26.06.12, 10:26
    Etymologicznie wyraz kupała pochodzi najpewniej z indoeuropejskiego pierwiastka kump,
    oznaczającego grupę, gromadę, zbiorowość, z którego wywodzą się słowa takie jak
    kupa, skupić, kupić (w sensie ‘gromadzić’wink. Jeśli natomiast chodzi o słowo
    sobótka, późniejsze określenie kupalnocki, to prawdopodobnie stworzone zostało
    przez Kościół i, co od zarania miało wydźwięk pejoratywny; znaczyło tyle, co
    mały sabat. Z nazwą tą wiąże się również pewna legenda, mówiąca o tym, jakoby
    sobótka była uroczystością ku czci pięknej dziewczyny o tym właśnie imieniu.
    Sobótka w bliżej nieokreślonym czasie zamieszkiwała ponoć bliżej nieokreśloną
    wioskę. Narzeczony jej, Sieciech, powróciwszy z wojny, miał swą wybrankę pojąć
    za żonę, jednak wioska ich została nagle zaatakowana przez hordy wroga. Podczas
    odpierania ataku Sobótka zginęła, trafiona w samo serce. Miało się to dziać w
    noc letniego przesilenia.
  • madohora 26.06.12, 10:27
    Informacje na temat obchodów sobótki są dosyć skąpe, z racji tego, że Kościół próbował te obchody początkowo zwalczać (zarówno własnymi środkami, jak i za pośrednictwem zakazów i kar ogłaszanych przez władców świeckich), później zmieniać, nadając im sens, wyraz i symbolikę chrześcijańską. W wyniku tych działań obchody kupalnocki stopniowo zaczęły zanikać, ulegały zapomnieniu bądź zniekształceniu już w okresie XII-XV wieku, by w drugiej połowie XVI stulecia
    znów „odżyć”, wraz z nadejściem epoki głoszącej powrót człowieka do natury, do tego, co dawne i pierwotne. Znalazło to zresztą odzwierciedlenie w literaturze tamtego okresu (vide: Pieśń świętojańska o sobótce autorstwa Jana Kochanowskiego
  • madohora 26.06.12, 10:29
    Gdy słońce Raka zagrzewa,
    A słowik więcej nie śpiewa,
    Sobótkę, jako czas niesie,
    Zapalono w Czarnym Lesie.

    Tam goście, tam i domowi
    Sypali sie ku ogniowi;
    Bąki za raz troje grały
    A sady sie sprzeciwiały.

    Siedli wszyscy na murawie;
    Potym wstało sześć par prawie
    Dziewek jednako ubranych
    I belicą przepasanych.

    Wszytki spiewać nauczone,
    W tańcu także niezganione;
    Więc koleją zaczynały,
    A pierwszej tak począć dały:
  • madohora 26.06.12, 10:30
    Panna 1

    Siostry, ogień napalono
    I placu nam postąpiono;
    Czemu sobie rąk nie damy,
    A społem nie zaspiewamy?

    Piękna nocy, życz pogody,
    Broń wiatrów i nagłej wody;
    Dziś przyszedł czas, że na dworze
    Mamy czekać ranej zorze.

    Tak to matki nam podały,
    Samy także z drugich miały,
    Że na dzień świętego Jana
    Zawdży sobótka palana.

    Dzieci, rady mej słuchajcie,
    Ojcowski rząd zachowajcie:
    Święto niechaj świętem będzie,
    Tak bywało przed tym wszędzie.

    Święta przed tym ludzie czcili,
    A przedsię wszytko zrobili;
    A ziemia hojnie rodziła,
    Bo pobożność Bogu miła.

    Dziś bez przestanku pracujem
    I dniom świętym nie folgujem:
    Więc też tylko zarabiamy,
    Ale przedsię nic nie mamy.

    Albo nas grady porażą,
    Albo zbytnie ciepła każą;
    Co rok słabsze urodzaje,
    A zła drogość za tym wstaje.

    Pracuj we dnie, pracuj w nocy,
    Prózno bez Pańskiej pomocy;
    Boga, dzieci, Boga trzeba,
    Kto chce syt być swego chleba.

    Na tego my wszytko włóżmy,
    A z sobą sami nie trwóżmy;
    Wrócąć sie i dobre lata,
    Jeszczeć nie tu koniec świata.

    A teraz ten wieczór sławny
    Święćmy jako zwyczaj dawny,
    Niecąc ognie do świtania,
    Nie bez pieśni, nie bez grania!
  • madohora 26.06.12, 10:31
    Panna 2

    To moja nawiętsza wada,
    Że tańcuję barzo rada;
    Powiedzcież mi, me sąsiady,
    Jest tu która bez tej wady?

    Wszytki mi sie uśmiechacie,
    Podobno ze mną trzymacie;
    Postępujmyż tedy krokiem,
    Aleć nie masz jako skokiem.

    Skokiem taniec nasnadniejszy,
    A tym jeszcze pochodniejszy,
    Kiedy w bęben przybijają,
    Samy nogi prawie drgają.

    Teraz masz czas, umiesz li co,
    Mój nadobny bębennico!
    Wszytka tu wieś siedzi w koło,
    A w pośrzodku samo czoło.

    Żeby też tu ta nie była,
    Która twemu sercu miła?
    Każesz li, wierzyć będziemy,
    Aleć insze rozumiemy.

    Pomóż oto dobrej rzeczy,
    A nasz taniec miej na pieczy;
    Owa najdziesz i w tym rzędzie,
    Coć za wszytki płatna będzie.

    Ja sie nie umiem frasować,
    Toż radzę drugim zachować;
    Bo w trosce człowiek zgrzybieje
    Pierwej, niż sie sam spodzieje.

    Ale gdzie dobra myśl płuży,
    Tam i zdrowie lepiej służy;
    A choć drugi zajdzie w lata,
    I tak on ujdzie za swata.

    Za mną, za mną, piękne koło,
    Opiewając mi wesoło!
    A ty sie czuj, czyja kolej,
    Nie masz li mię wydać wolej!
  • madohora 26.06.12, 10:32
    Panna 3

    Za mną, za mną, piękne koło,
    Opiewając mi wesoło!
    Czuję sie, że moja kolej,
    A ja nie mam wydać wolej.

    Sam ze wszytkiego stworzenia
    Człowiek ma śmiech z przyrodzenia;
    Inszy wszelaki źwierz niemy
    Nie śmieje sie, jako chcemy.

    Nie ma w swym szaleństwie miary,
    Kto gardzi Pańskimi dary;
    A bodaj miał płakać siła,
    Komu dobra myśl niemiła.

    Śmiejmy sie! Czy nie masz czemu?
    Śmiejże sie przynamniej temu,
    Że, nie mówiąc nic trefnego,
    Chcę po was śmiechu śmiesznego.

    Wystąp ty, coś ciągnął kota,
    A puść sie na chwilę płota!
    Uchowa cię dziś Bóg szkody,
    Bo tu opodal do wody.

    Ciągnie go drugi na suszy,
    Tobie trzeba aż po uszy;
    Nieboże mój, kto cię zbłaźnił,
    Żeś tak srogie źwierzę draźnił?

    Nie znasz ludzi, co przed kotem
    Pierzchają nawiętszym błotem?
    A na jego głos straszliwy
    Ledwe drugi będzie żywy.

    Głaszcz na nim, jako chcesz, skórę,
    On przedsię ogonem wzgórę;
    Zły z nim pokój, gorsza zwada;
    Jeszcze i dziś strach sąsiada.

    Czasem też i z dachu spadnie,
    A przedsię na nogi padnie;
    I chłop foremniejszy bywa,
    Gdzie kot we łbie przemieszkiwa.

    A to jako w nim szacować,
    Że umie i praktykować?
    A to tak wieszcza bestyja,
    Że sie zawżdy na deszcz myją.

    Więc łowiec niepospolity
    A w swych sprawach dziwnie skryty.
    K' temu rzadko uśnie w nocy
    Ale ufa zawżdy mocy.

    Kocie, wszytko to do czasu,
    Strzeż wilka wyszczekać z lasu;
    A może być i w tym stadzie,
    Co już myśli o zakładzie.
  • madohora 26.06.12, 10:33
    Panna 4

    Komum ja kwiateczki rwała,
    A ten wianek gotowała?
    Tobie, miły, nie inszemu,
    Któryś sam mił sercu memu.

    Włóż na piękną głowę twoją
    Tę rozkwitłą pracą moję;
    A mnie samę na sercu miej,
    Toż i o mnie sam rozumiej.

    Żadna chwila ta nie była,
    Żebych cię z myśli spuściła;
    I sen mię prace nie zbawi,
    Spię, a myślę, by na jawi.

    Tę nadzieję mam o tobie,
    Że mię też masz za co sobie:
    Ani wzgardzisz chucią moją,
    Ale mi ją oddasz swoją.

    Tego zataić nie mogę,
    Co mi w sercu czyni trwogę;
    Wszytki tu wzrok ostry mają
    I co piękne, dobrze znają.

    Prze Bóg, siostry, o to proszę,
    Niech tej krzywdy nie odnoszę,
    By mię która w to tknąć miała,
    O com sie ja utroskała.

    O wszelako inszą szkodę
    Łacno przyzwolę na zgodę;
    Ale kto mię w miłość ruszy,
    Wiecznie będzie krzyw mej duszy!
  • madohora 26.06.12, 10:34
    Panna 5

    Zwierzęć sie, gromado moja,
    Nie mam przed Szymkiem pokoja!
    Za trzewik mi zastępuje,
    A powiada, że miłuje.

    Szymku, by to prawda była;
    Dobrze bych Bogu służyła;
    Ale ty rad z ludzi szydzisz,
    Zwłaszcza gdy prostaka widzisz.

    Tobie to wolno samemu,
    Ale, wierę, nie inszemu;
    Bo ty z tym nadobnie umiesz,
    A gdzie kogo tknąć, rozumiesz.

    I któraż by nie szła rada
    Za tak gładkiego sąsiada?
    Podajże jej kęs nadzieje,
    Alić sie już moja śmieje.

    I samam tak głupią była,
    Żem ci też kiedy wierzyła;
    Dziś już nic i pókim żywa,
    Znam cię, ziółko, żeś pokrzywa.

    Ze mną sobie rzecz najdujesz,
    Drugiej nogę przystępujesz;
    Odpuść mi: silnyś przechyra,
    A ja z takim nie mam mira.

    Nie sprawujże sie przez miarę,
    Boć zaś ludzie dadzą wiarę;
    A mało sobie poprawisz,
    Że mię w nieprawdzie zostawisz.
  • madohora 26.06.12, 10:35
    Panna 6

    Gorące dni nastawają,
    Suche role sie padają;
    Polny świercz, co głosu sstaje,
    Gwałtownemu słońcu łaje.

    Już mdłe bydło szuka cienia
    I ciekącego strumienia,
    I pasterze, chodząc za niem,
    Budzą lasy swoim graniem.

    Żyto sie w polu dostawa
    I swoją barwą znać dawa
    Iż już niedaleko żniwo:
    Miej sie do sierpa co żywo!

    Sierpa trzeba oziminie,
    Kosa sie zejdzie jarzynie;
    A wy, młodszy, noście snopy,
    Drudzy układajcie w kopy!

    Gospodarzu nasz wybrany,
    Ty masz mieć wieniec kłosiany,
    Gdy w ostatek zboża zatnie
    Krzywa kosa już ostatnie.

    A kiedy z pola zbierzemy,
    Tam dopiero odpoczniemy
    Dołożywszy z wierzchem broga;
    Już więc, dzieci, jedno Boga!

    Wtenczas, gościu, bywaj u mnie,
    Kiedy wszystko najdziesz w gumnie,
    A jesli ty rad odkładasz,
    Mnie do siebie drogę zadasz.
  • madohora 26.06.12, 10:36
    Panna 7

    Prózno cię patrzam w tym kole:
    Twoja, miły, rozkosz pole;
    A raczej źwierz leśny bijesz,
    Niż tańcujesz albo pijesz.

    Ja też, bym nabarziej chciała,
    Trudno bym sie zdobyé miała
    Na lepszą myśl; bo po tobie
    Serce zawżdy teskni sobíe.

    Wolałabym też tym czasem
    Gdziekolwiek pod gęstym lasem
    Użyć z tobą towarzystwa,
    Pomogę ja i myślistwa.

    Czego miłość nie przywyknie?
    Już ja trafię, gdy pies krzyknie,
    Gdzie zajeżdżać zającowi
    Mając charty pogotowi.

    A kiedy rzucisz sieć długą,
    Jeslić sie swoją posługą
    Ni nacz więcej nie przygodzę,
    Niech za tobą smycz psów wodzę!

    Żadna gęstwa, żadne głogi
    Nie przekażą mojej drogi;
    Tak lato jako śrzeżogę
    Przy tobie ja wytrwać mogę!

    Albo, mój myśliwcze, tedy
    Pokwap sie do domu kiedy;
    Albo mnie ciężko nie będzie
    Ciebie naszladować wszędzie!
  • madohora 26.06.12, 10:37
    Panna 8

    Pracowite woły moje,
    Przy tym lesie chłodne zdroje
    I łąka nieprzepasiona,
    Kosą nigdy nie sieczona.

    Tu wasza dziś pasza będzie;
    A ja, mając oko wszędzie,
    Będę nad wami siedziała
    I tymczasem kwiatki rwała.

    Kwiatki barwy rozmaitej,
    Które na łubce obszytej
    Usadzę nadobne koło
    I włożę na swoje czoło.

    Tak dziewka, jako młodzieniec,
    Nie proś mię nikt o mój wieniec!
    Samam go swą ręką wiła,
    Sama go będę nosiła.

    Dałam wczora taki drugi;
    Będzie mi go żal czas długi;
    Bo mię za raz pobrać dano,
    Czego mi czynić nie miano.

    Pracowite woły moje,
    Wam płyną te chłodne zdroje;
    Wam kwitnie łąka zielona,
    Kosą nigdy nie sieczona!
  • madohora 26.06.12, 10:39
    Panna 9

    Ja płaczę, a żal zakryty
    Mnoży we mnie płacz obfity.
    Spiewa więzień okowany
    Tając na czas wnętrznej rany.

    Spiewa żeglarz w cudze strony
    Nagłym wiatrem zaniesiony;
    I oracz ubogi śpiewa,
    Choć od pracej aż omdlewa.

    Spiewa słowik na topoli,
    A w sercu go przedsię boli
    Dawna krzywda; mocny Boże,
    Iż z człowieka ptak być może!

    Nadobnać to dziewka była,
    Póki między ludźmi żyła;
    Toż niebodze zawadziło,
    Bo każdemu piękne miło.

    Zły a niewierny pohańcze,
    Zbójca własny, nie posłańcze!
    Miawszy odnieść siostrę żenie
    Zawiodłeś ją w leśne cienie.

    Próznoś jej język urzynał,
    Bo wszytko, coś z nią poczynał,
    Krwią na rąbku wypisała
    I smutnej siestrze posłała.

    Nie wymyślaj przyczyn sobie,
    Pewnać już sprawa o tobie;
    Nie składaj nic na źwierz chciwy,
    Umysł twój krzyw niecnotliwy.

    Siadaj za stół, jesliś głodzien,
    Nakarmią cię, czegoś godzien;
    Już ci żona warzy syna,
    Nieprzejednanać to wina.

    Nie wiesz, królu, nie wiesz, jaki
    Obiad i co za przysmaki
    Na twym stole; ach, łakomy,
    Swe ciało jesz, niewiadomy!

    A gdy go tak uraczono,
    Głowę na wet przyniesiono;
    Temu czasza z rąk wypadła,
    Język zmilknął, a twarz zbladła.

    A żona powstawszy z ławy:
    "Coć sie zdadzą te potrawy?
    To za twą niecnotę tobie,
    Zdrajca mój, synowski grobie!"

    Porwie sie mąż ku niej zatym,
    Alić nasz dudkiem czubatym;
    Sama sie w jaskółkę wdała,
    Oknem, łając, poleciała.

    A ona niewinna córa
    Obrosła w słowicze pióra;
    I dziś wdzięcznym głosem cieszy,
    Kto sie kolwiek w drogę śpieszy.

    Chwała Bogu, że te kraje
    Niosą insze obyczaje,
    Ani w Polszcze jako żywy
    Zjawiły sie takie dziwy.

    Jednak ja mam, co mię boli;
    A by dziś nie ludziom k'woli,
    Co spiewam, płakać bych miała,
    Acz me pieśni płacz bez mała.
  • madohora 26.06.12, 10:39
    Panna 10

    Owa u ciebie, mój miły,
    Me prośby ważne nie były;
    Próznom ja łzy wylewała
    I żałosnie narzekała.

    Przedsięś ty w swą drogę jechał,
    A mnieś, nieszczęsnej, zaniechał
    W ciężkim żalu, w którym muszę
    Wiecznie trapić moję duszę.

    Bodaj wszytkich mąk skosztował,
    Kto naprzód wojsko szykował
    I wynalazł swoją głową
    Strzelbę srogą, piorunową.

    Jakie ludzkie głupie sprawy:
    Szukać śmierci przez bój krwawy!
    A ona i tak człowieczy
    Upad ma na dobrej pieczy.

    Przynamniej by mi w potrzebie
    Wolno stanąć wedle ciebie;
    Przywykłabych i ja zbroi,
    Bodaj przepadł, kto sie boi!

    Jednak ty tak chciej być śmiałym,
    Jakoby sie wrócił całym;
    A nie daj umrzeć mnie, smutnej,
    W płaczu i w trosce okrutnej.

    A wiarę, coś mi ślubował,
    Pomni, abyś przy tym chował;
    Tę mi przynieś a sam siebie;
    Dalej nie chcę nic od ciebie!
  • madohora 26.06.12, 10:42
    Panna 11

    Skrzypku, by w tej pięknej rocie
    Usłyszeć co o Dorocie,
    Weźmi gęśle, jakoć miła,
    A zagraj nie myśląc siła!

    Nieprzepłacona Doroto,
    Co między pieniędzmi złoto,
    Co miesiąc między gwiazdami,
    Toś ty jest miedzy dziewkami!

    Twoja kosa rozczosana
    Jako brzoza przyodziana;
    Twarz jako kwiatki mieszane
    Lelijowe i różane.

    Nos jako sznur upleciony,
    Czoło jak marmór gładzony;
    Brwi wyniosłe i czarnawe,
    A oczy dwa węgla prawe.

    Usta twoje koralowe,
    A zęby szczere perłowe;
    Szyja pełna, okazała,
    Piersi jawne, ręka biała.

    Serce mi zakwitnie prawie
    Przy twej przyjemnej rozprawie;
    A kiedy cię pocałuję,
    Trzy dni w gębie cukier czuję.

    W tańcuś jak jedna bogini,
    A co sie skutniejszą czyni:
    Nie masz w tobie nic hardości,
    Co więc rzadko przy gładkości.

    Tymeś ludziom wszytkim miła
    I mnieś wiecznie zniewoliła;
    Przeto cię me głośne strony
    Będą sławić na wsze strony.
  • madohora 26.06.12, 10:44
    Panna 12

    Wsi spokojna, wsi wesoła,
    Który głos twej chwale zdoła?
    Kto twe wczasy, kto pożytki
    Może wspomnieć za raz wszytki?

    Człowiek w twej pieczy uczciwie
    Bez wszelakiej lichwy żywie;
    Pobożne jego staranie
    I bezpieczne nabywanie.

    Inszy sie ciągną przy dworze
    Albo żeglują przez morze,
    Gdzie człowieka wicher pędzi,
    A śmierć bliżej niż na piędzi.

    Najdziesz, kto w płat język dawa,
    A radę na funt przedawa,
    Krwią drudzy zysk oblewają,
    Gardła na to odważają.

    Oracz pługiem zarznie w ziemię;
    Stąd i siebie, i swe plemię,
    Stąd roczną czeladź i wszytek
    Opatruje swój dobytek.

    Jemu sady obradzają,
    Jemu pszczoły miód dawają;
    Nań przychodzi z owiec wełna
    I zagroda jagniąt pełna.

    On łąki, on pola kosi,
    A do gumna wszytko nosi.
    Skoro też siew odprawiemy,
    Komin wkoło obsiędziemy.

    Tam już pieśni rozmaite
    Tam będą gadki pokryte
    Tam trefne plęsy z ukłony,
    Tam cenar, [tam] i goniony.

    A gospodarz wziąwszy siatkę
    Idzie mrokiem na usadkę
    Albo sidła stawia w lesie;
    Jednak zawżdy co przyniesie.

    W rzece ma gęste więcierze,
    Czasem wędą ryby bierze;
    A rozliczni ptacy wkoło
    Ozywają sie wesoło.

    Stada igrają przy wodzie,
    A sam pasterz, siedząc w chłodzie,
    Gra w piszczałkę proste pieśni;
    A faunowie skaczą leśni.

    Zatym sprzętna gospodyni
    O wieczerzej pilność czyni,
    Mając doma ten dostatek,
    Że sie obejdzie bez jatek.

    Ona sama bydło liczy,
    Kiedy z pola idąc ryczy,
    Ona i spuszczać pomoże;
    Męża wzmaga, jako może.

    A niedorośli wnukowie,
    Chyląc sie ku starszej głowie,
    Wykną przestawać na male,
    Wstyd i cnotę chować w cale.

    Dzień tu, ale jasne zorze
    Zapadłyby znowu w morze,
    Niżby mój głos wyrzekł wszytki
    Wieśne wczasy i pożytki.
  • madohora 07.03.17, 18:15
    Paproć zakwita podług podania ludu w wigilią św. Jana, a kwitnie tylko godzinę. Ktoby tego kwiecia dostał, ten ujrzy wszystkie skarby w ziemi, dowie się o wszystkiem. Żył dawnemi czasy w pewnej wsi gospodarz, mający starego ojca. Żona tego gospodarza była bardzo kłótliwą, a nadewszystko nie mogła wcale zgodzić się z ojcem męża. Wciąż mu dokuczała, biła nawet staruszka. Stało się razu pewnego, że temu gospodarzowi zabłąkała się w lesie krowa. Na dworze było ciemno, wicher straszliwy dął przeraźliwie i deszcz padał rzęsisty, jednak Atoli bardzo trudno owa niegodziwa kobieta wygnała starego ojca, aby poszedł do lasu szukać zgubionej krowy. Szuka biedak i płacze gorzko na swą dolę, ale krowy jak nie ma, tak nie
    ma. W tern zakwitła paproć, gdyż była to właśnie wigilia św. Jana. Kwitnęła cudnie paproć, blask nadziemski rozsiewając. Poskoczy starzec, aby zerwać kwiat złocisty, ale kwiat spadł na ziemię i wsunął się w but biedakowi. Wiedział on zaraz, gdzie krowa i widział w polu wielkie skarby. Zaprowadził czemprędzej krowę do domu, a poszukawszy rydla poszedł w pole, aby skarby wykopać. Aby śladów nie poznano, postanowił przecież iść boso. Zezuł tedy buty, ale niestety wytrząsnął cudowne kwiecie i nie wiedział gdzie skarby. Daremnie skopał całe pole — skarbów już nie znalazł dostać kwiata paproci, gdyż złe duchy czynią, wielkie przeszkody.

    --
    serce
  • madohora 26.06.12, 10:45
    Wiadomo na pewno, że kupalnocka poświęcona jest przede wszystkim żywiołom wody i ognia, mającym oczyszczającą moc. To również święto miłości, płodności, słońca i księżyca. Na Litwie istnieje pieśń, opowiadająca jak to pierwszej wiosny po stworzeniu świata, Księżyc wziął ślub ze Słońcem. Kiedy jednak Słońce po nieprzespanej nocy poślubnej wstało i wzniosło się ponad horyzont, Księżyc je opuścił i zdradził z Jutrzenką. Od tamtej pory oba ciała niebieskie są wrogami, którzy nieustannie ze sobą walczą i rywalizują – najbardziej podczas letniego
    przesilenia, kiedy noc jest najkrótsza, a dzień najdłuższy
  • madohora 26.06.12, 10:46
    Paweł Jasienica podał, że ostatni zarejestrowany przypadek prawdziwie pogańskiego świętowania kupały miał miejsce w 1937 r. na Opolszczyźnie. Współcześnie, na fali zainteresowania ludowością i ładunkiem kulturowym narodów, obchody związane z letnim przesileniem zyskują na popularności wśród społeczeństw europejskich. W swym najściślej pierwotnym znaczeniu zaś, święto to jest nadal obchodzone przez wielu neopogan: rodzimowiercy słowiańscy nawiązują
    jak najściślej do słowiańskiej tradycji tego święta, podczas gdy np. wikanie w obchodach święta przesilenia letniego bazują na różnych tradycjach, głównie brytyjskich.
  • madohora 26.06.12, 10:48
    Kupalnockę wszędzie, nie tylko wśród ludów słowiańskich, obchodzono podobnie. W Czechach, tak jak w Polsce, skakano przez ogniska, co miało oczyszczać oraz chronić przed wszelakim złem i nieszczęściem. Zasuszone wianki z bylicy zakładano na rogi bydłu, by ustrzec je przed chorobami i urokami czarownic. Serbowie od dogasających o świcie ognisk zapalali pochodnie i obchodzili z nimi zagrody i domostwa, co chronić miało przed złymi duchami. W Skandynawii palono ogniska na rozstajnych drogach albo nad brzegami jezior, bo wierzono, że woda, w której koniecznie należało się zanurzyć, miała podówczas właściwości lecznicze. Święto to pod nazwą Līgo (23 czerwca) i Jāņi (24 czerwca) jest np. nieprzerwanie obchodzone i nadal bardzo popularne na Łotwie, gdzie ma charakter święta państwowego. Na Litwie miejscowe Rasos cieszy się nieco mniejszą popularnością
  • madohora 26.06.12, 10:48
    Swoistym fenomenem w dzisiejszych czasach są coraz częściej organizowane w różnych miastach Polski obchody luźno nawiązujące do owych dawnych rodzimych tradycji. Do najbardziej spektakularnych zaliczyć tu można widowisko na wałach wiślanych pod Wawelem, czyli tzw. Krakowskie Wianki. Podobne obchody w Polsce (najczęściej o charakterze masowych imprez kulturalnych) - wówczas zazwyczaj pod nazwą nocy świętojańskiej - organizowane są również w wigilię św. Jana
  • madohora 26.06.12, 10:50
    Przeprowadzane w jej trakcie zwyczaje i obrzędy słowiańskie miały zapewnić świętującym zdrowie i urodzaj. W czasie tej magicznej nocy rozpalano ogniska, w których palono zioła. W trakcie radosnych zabaw odbywały się różnego rodzaju wróżby i tańce. Dziewczęta puszczały w nurty rzek wianki z zapalonymi świecami. Jeśli wianek został wyłowiony przez kawalera, oznaczało to jej szybkie zamążpójście. Jeśli płynął, dziewczyna wyjdzie za mąż, ale nie prędko. Jeśli zaś
    płonął, utonął lub zaplątał się w sitowiu, prawdopodobnie zostanie ona starą panną. Prawdopodobnie pozostałości dawnych wiosennych obrzędów magicznych kończących zaklinanie „dobrego początku”, nawiązujących do obrzędowości zadusznej i nadchodzącego urodzaju. Kupałą lub sobótkami nazywano również ogniska palone podczas tych obrzędów. Na Mazowszu i Podlasiu obrzędy sobótkowe były zwane kupalnocką, na pograniczu polsko-ukraińskim – kupałą, zaś w zachodniej i środkowej Polsce – sobótką. Nazwa zwyczaju odnosi się także błędnie do rzekomego słowiańskiego bóstwa płodności Kupały.
    W niektórych regionach wierzono, że od przesilenia wiosennego do letniego nie można kąpać się za dnia w rzekach, strumieniach czy jeziorach; natomiast kąpiel po zmroku lub przed wschodem słońca leczyła rozmaite dolegliwości, jako że woda była podówczas uzdrawiającym żywiołem należącym do księżyca
  • madohora 26.06.12, 10:52
    Ognie sobótkowe

    Obchody kupalnocki rozpoczynały się od rytualnego skrzesania ognia z drewna jesionu i brzozy (w niektórych źródłach mowa jest tylko o drewnie dębowym), po uprzednim wygaszeniu wszelkich palenisk w całej wsi. W obranym miejscu wbijano w ziemię brzozowy kołek, po czym zakładano nań jesionową piastę, koło ze szprychami owiniętymi smoloną słomą. Następnie obracano koło tak szybko, że w wyniku tarcia zaczynało się ono palić. Wtedy je zdejmowano i płonące toczono do przygotowanych nieopodal stosów, dzięki czemu szybko zajmowały się ogniem. Szeregi stosów układanych zazwyczaj na wzgórzach płonęły owej nocy niemalże w
    całej Europie.
    Skakanie przez ogniska i tańce wokół nich miały oczyszczać, chronić przed złymi mocami i chorobą, a palenie na stosach ofiar, składanych z drobnej zwierzyny i ptactwa oraz magicznych ziół, zapewniało urodzaj tudzież płodność zwierząt i ludzi. Według niektórych przekazów, w Rosji przez ogień skakały pary niosące na ramionach figurkę Kupały (przedstawiającą raczej już wówczas znanego pod tym przydomkiem Jana Chrzciciela, niż domniemane bóstwo miłości). Jeśli w trakcie tego zabiegu figurka wpadła do ognia, młodym wróżono rychły koniec miłości
    W Grecji, przy okazji skoków, najpierw dziewczęta, a później chłopcy ogłaszali, że zostawiają za sobą wszystkie swoje grzechy. W noc przesilenia letniego ogniska płonęły również na ziemiach północnej Afryki, zamieszkiwanej przez ludy muzułmańskie.
  • madohora 26.06.12, 10:54
    Wianki

    Noc sobótkowa była również nocą łączenia się w pary. Niegdyś kojarzenie małżeństw należało do głowy rodu oraz starszyzny rodu i wynajmowanych przezeń zawodowych swatów. Ale dla dziewcząt, które nie były jeszcze nikomu narzeczone i pragnęły uniknąć zwyczajowej formy dobierania partnerów, noc Kupały była wielką szansą na zdobycie ukochanego. Młode niewiasty plotły wianki z kwiatów i magicznych ziół, wpinały w nie płonące łuczywo i w zbiorowej ceremonii ze śpiewem i tańcem powierzały wianki falom rzek i strumieni. Trochę poniżej czekali już chłopcy, którzy – czy to w tajemnym porozumieniu z dziewczętami, czy też liczący po prostu na łut szczęścia – próbowali wyłapywać wianki. Każdy, któremu się to udało, wracał do świętującej gromady, by zidentyfikować właścicielkę wyłowionej zdobyczy. W ten sposób dobrani młodzi mogli kojarzyć się w pary bez obrazy obyczaju, nie narażając się na złośliwe komentarze czy drwiny. Owej nocy przyzwalano im nawet na wspólne oddalenie się od zbiorowiska i samotny
    spacer po lesie. Przy okazji rzeczonego spaceru młode dziewczęta i młodzi chłopcy poszukiwali na
    mokradłach kwiatu paproci, wróżącego pomyślny los. O świcie powracali do wciąż płonących ognisk, by przepasawszy się bylicą, trzymając się za dłonie, przeskoczyć przez płomienie. Skok ów kończył obrządek przechodzenia przez wodę i ogień, i w tym jednym dniu w roku swojego czasu stanowił podobnie rytuał zawarcia małżeństwa.
  • madohora 07.03.17, 18:52
    Od ogni świętych tw arz mi ogorzała,
    O tom zdyszana od zapartych tchów,
    O d widzeń oczy moje zaszły mgłą
    1 nieprzytom na jestem od ciężkiego dymu
    Spalonych ziół...
    Pełno na o k ó ł m ar,
    Pełno na o kół snów!
    N apatrzyłam się ja,
    N apatrzyła Dziwu do syta,
    1 wiem,
    Cudu dotarłszy sedna,
    Kędy jest świętość i siła niezbyta
    W czem...
    Z otchłani-m dobyta,
    Ze dna.
    Ja wieczna, wieczyście m łoda,
    O brzędy gontyn opuszczonych znam,
    Ja u stóp Jasnego boga
    Na strażach czuwam i trw am .
    Serce me Tajni podnóże,
    Duch usty mojemi gada,
    a żniwa pogodne wróżę,
    Bogi przezemnie widzicie,
    Przezem nie klęsk idzie wiada,
    Ja w rpgów wieszczę przybycie!
    Moc w racam , gdzie ramię opada,
    D o boju budzę o świcie...
    O biada ci, rzeszo, hej biada!
    Słyszycie kam ienny m ło t
    W miedzianą walący tarczę?!!
    O dw ieczne stare bogi,
    Wstawajcie,
    Bywajcie w lot!
    O biaty w am krw aw ej dostarczę,
    Z łow rogi dzień nasz a wiek...
    O Dolo, Dolo, hej Dolo!
    Nad polem hańby i waśni,
    Nad ziemią męki i trwogi,
    Możni w y nasi a właśni,
    Czuwajcie!
    Z uroczysk jaró w i błot,
    Z topielisk, ługów i rzek,
    Nad błoni polnych rozłogi,
    Nad lasów dźwignijcie się karcze;
    Pod runią skryte i w strudze,
    Ojczyce rodne,
    Piastuny godne,
    P rzyzyw am w as Jaśni,
    Budzę!
    S k ła m a ły w różby nieprawe,
    P ogasły ognie święte na głaziskach
    I żar się stlił.
    W szystko wielkie i potężne śpi,
    Mocy zbaw ione i sił...
    A czas się zm ierzcha i dłuży,
    A czas się wlecze i cni;
    D aw n o łzy gorżkie w yschły na dnie kruży
    1 słońca mniej...
    O , że tak m ożna w dale minione
    W jutrzejsze mroki, hen,
    O b racać doczesne źrenice,
    W yprężać nudą ram iona
    I czekać na m ajak-sen,
    Ukojnie, spokojnie
    C zekać!
    0 rzeszo, dalekać,
    Długa tobie droga znaczona!
    Pełne łzawnice biała płaczka niesie
    W kurhan popielny,
    Hojną daniną goryczy,
    Słonym haraczem,
    Jednać wieczystą ciszę popiołom.
    Siwe pisane dzbany łez
    Niesie kapłanka
    W polny grób,
    Gdzie każdą kroplę ofiarnego dzbanka
    Życia wrogini, drapieżnica łuta,
    Morana zliczy...
    Umarłych pokój trzeba kupić płaczem.
    A oto suche są moje źrenice
    1 puste czerepy ofiarne...
    Żywych z martwicy trzeba budzić krwią
    O czasy, czasyż wy moje
    Przemarne!
    0 Dolo, Dolo, hej, Dolo!

    --
    prezent
  • madohora 23.06.17, 16:19
    Przed świętym Janem najdłuższy dzień panem (24.06.)

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/ATtIztHQt58Oy5eWvX.jpg
  • madohora 23.06.17, 16:30
    Gdy święty Jan łąkę rosi, to chłop siano kosi (24.06.)

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/ATtIztHQt58Oy5eWvX.jpg
  • madohora 23.06.17, 16:53
    Jaka na Jana od Krzyża pogoda się głosi, taką, jak starzy mówią, Nowy Rok przynosi (14.12.)

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/ATtIztHQt58Oy5eWvX.jpg
  • madohora 23.06.17, 17:19
    https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQfPWBYRb9dW7QIPfhR1odpJYUwj4GLOTc7Oe-b9f1VRMudVQSWOw

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/ATtIztHQt58Oy5eWvX.jpg
  • madohora 23.06.17, 17:26
    tańce dziewcząt wokół rozpalonego w nocy ogniska (np. Białoruś, Podlasie),

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/ATtIztHQt58Oy5eWvX.jpg
  • madohora 23.06.17, 17:55
    W przypadającą na 23-24 czerwca wigilię św. Jana, przeprowadzano tzw. obrzęd święcenia wody. W liturgii kościelnej zastosowanie miały również sekwencje i hymny świętojańskie, które przywędrowały do Polski z Zachodu. W kościołach chrześcijańskich jest to również okres przede wszystkim święcenia ziół leczniczych[j]. Z ziół obowiązkowo święcone są dziurawiec, macierzanka oraz kwiaty ogrodowe. Dziurawiec używany w ludowej medycynie i magicznych praktykach, nosił podwójną nazwę: ziela guślarskiego lub świętojańskiego. W chorobie miała także pomagać paproć trzymana w izbie. W krajach bałtyckich i skandynawskich święto Jana Chrzciciela nazywa się również „dniem lub wieczorem ziół”.
    W wigilię św. Jana we wsiach dorzecza Sanu pospolite było przysłowie „Na św. Marka sieje się ostatni owies, pierwsza tatarka”.
    Tradycja świętojańska ma też w Polsce cechy wybitnie towarzyskie, kontynuowane do dziś.

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/ATtIztHQt58Oy5eWvX.jpg
  • madohora 23.06.17, 18:11
    Wyraz kupała pochodzi najpewniej z indoeuropejskiego pierwiastka kump, oznaczającego grupę, gromadę, zbiorowość, z którego wywodzą się słowa takie jak kupa, skupić, kupić (w sensie ‘gromadzić’)[potrzebny przypis]. Natomiast słowo sobótka, późniejsze określenie kupalnocki, prawdopodobnie stworzone zostało przez Kościół i, od początku mając wydźwięk pejoratywny, znaczyło „mały sabat”. Z nazwą tą wiąże się również legenda, mówiąca, jakoby była to uroczystość ku czci pięknej dziewczyny o imieniu Sobótka. Jej narzeczony, Sieciech, powróciwszy z wojny, miał swą wybrankę pojąć za żonę, jednak ich wioska została nagle zaatakowana przez hordy wroga. Podczas odpierania ataku Sobótka zginęła, trafiona w samo serce. Miało się to dziać w noc letniego przesilenia.

    Informacje na temat obchodów sobótki są dosyć skąpe, z racji tego, że Kościół próbował te obchody początkowo zwalczać (zarówno własnymi środkami, jak i za pośrednictwem zakazów i kar ogłaszanych przez władców świeckich), później zmieniać, nadając im sens, wyraz i symbolikę chrześcijańską. W wyniku tych działań obchody kupalnocki stopniowo zaczęły zanikać i ulegały zapomnieniu bądź zniekształceniu już w okresie XII-XV wieku, by odrodzić się w drugiej połowie XVI stulecia wraz z nadejściem epoki głoszącej powrót człowieka do natury, do tego, co dawne i pierwotne. Znalazło to odzwierciedlenie w literaturze tamtego okresu (Pieśń świętojańska o sobótce autorstwa Jana Kochanowskiego).
    Henryk Siemiradzki, Noc świętojańska, 1892

    Kupalnocka poświęcona jest przede wszystkim żywiołom wody i ognia, mającym oczyszczającą moc. To również święto miłości, płodności, słońca i księżyca. Na Litwie istnieje pieśń Mėnuo Saulužę vedė („Księżyc poślubił Słoneczko”), opowiadająca jak to pierwszej wiosny po stworzeniu świata, Księżyc wziął ślub ze Słońcem. Kiedy jednak Słońce po nieprzespanej nocy poślubnej wstało i wzniosło się ponad horyzont, Księżyc je opuścił i zdradził z Jutrzenką. Od tamtej pory oba ciała niebieskie są wrogami, którzy nieustannie ze sobą walczą i rywalizują – najbardziej podczas letniego przesilenia, kiedy noc jest najkrótsza, a dzień najdłuższy

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/ATtIztHQt58Oy5eWvX.jpg
  • madohora 23.06.17, 18:13
    Przy okazji tego spaceru młode dziewczęta i młodzi chłopcy poszukiwali na mokradłach kwiatu paproci, wróżącego pomyślny los. O świcie powracali do wciąż płonących ognisk, by przepasawszy się bylicą, trzymając się za dłonie, przeskoczyć przez płomienie. Skok ów kończył obrządek przechodzenia przez wodę i ogień, i w tym jednym dniu w roku swojego czasu stanowił podobnie rytuał zawarcia małżeństwa
    Legendy o kwiecie paproci, zwanym też perunowym kwiatem, opowiadają o wielu ludziach, którzy błądzili po lasach i mokradłach, próbując odnaleźć magiczny, obdarzający bogactwem, siłą i mądrością, widzialny tylko przez okamgnienie kwiat paproci. W podaniach czeskich i niemieckich znalazca kwiatu paproci powinien szukać skarbów w ciemnym borze. We francuskich – na najwyższym w okolicy wzgórzu, do którego ma dobiec przyświecając sobie ognistym kwiatem jak pochodnią. W legendach rosyjskich, po zerwaniu gorejącego kwiatu, należy wyrzucić go jak najwyżej w powietrze i szukać skarbu tam, gdzie spadnie. Zdobycie rośliny nie było łatwe – strzegły jej widzialne i niewidzialne straszydła, czyniące straszliwy łoskot, gdy tylko ktoś próbował się do perunowego kwiatu zbliżyć

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/ATtIztHQt58Oy5eWvX.jpg
  • madohora 23.06.17, 18:15
    Etymologia niejasna. Palenie sobótek[16] połączone było z obrzędami i tańcami. Na Mazowszu i Podlasiu obrzęd nazywany był kupałnocką, na Mazurach i Warmii palinocką. Na wschodniej słowiańszczyźnie zwany jest kupałą (błr. kupało ognisko, kupec tleć), inne. niemieckie Johannisfeuer ognie świętojańskie, norweskie St. Hansbål.

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/ATtIztHQt58Oy5eWvX.jpg
  • madohora 23.06.17, 18:18
    Formą wyznaczania ról w odegraniu widowiska jest ciągnienie losów lub wyszukiwanie chętnych (wcześniej lub już na miejscu i w dniu obrzędu) i przydzielania postaci według klucza:

    Sołtys i jego żona: Sołtys jest najczęściej organizatorem widowiska, jego rolą jest witanie i żegnanie gości. To on wygłasza mowę, podczas której skazuje kanię na śmierć. Na głowie ma czapkę przybraną wstążkami i kwiatami. Razem z katem są najbardziej charakterystycznymi postaciami widowiska.
    Kat i jego żona: Kat ścina kanię; czasami wygłasza oskarżenie kani. Przebrany w strój w kolorze czerwonym, białym lub czarnym. U lewego boku na białym pasie szabla.
    Sędzia i jego żona: Postać Sędziego pojawiła się dopiero na początku XX wieku. W trakcie obrzędu sędzia domaga się odczytania dekretu o charakterach i zachowaniu się żon poszczególnych postaci[8]. Występuje w białej szacie, czasem z peleryną. Na piersiach ma łańcuch ze złotego papieru.
    Leśny i jego żona: Obowiązkiem leśnego jest dostarczenie i przywiązanie do słupa kani. Rakarz i leśny opisywani są czasem jako słudzy kata.
    Łowczy i jego żona: Pomocnik leśnego.
    Rakarz i jego żona: Zadaniem rakarza jest usunięcie zabitej kani. W różnych wariantach widowiska zastępowany przez postaci Kopacza i Tragarza z noszami.
    Żyd: Postać w zwykłym ubiorze żydowskim niosąca na plecach worek z kotami. Pełni rolę rozweselającego akcentu na koniec widowiska

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/ATtIztHQt58Oy5eWvX.jpg
  • madohora 23.06.17, 18:26
    Wróżby dla kobiet... w sprawie mężczyzn wink

    Nie ma go – źle, jest wielu – też niedobrze. Ale noc świętego Jana zna skuteczne zaklęcia zarówno na brak chłopa, jak i na ich nadmiar!

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/ATtIztHQt58Oy5eWvX.jpg
  • madohora 23.06.17, 18:30
    Zerwij gałązkę jaśminu. Pamiętaj, by zrobić to przed świtem. Zakop kwiaty pod progiem domu ukochanego (ewentualnie połóż pod wycieraczką) w pierwsze południe po ich zerwaniu. To zagwarantuje ci jego miłość i niegasnącą namiętność.

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/ATtIztHQt58Oy5eWvX.jpg
  • madohora 23.06.17, 19:41
    I znów ulata coś — znów coś się zbliża —
    myśl jedna — czucie — przypom nienie
    — snadź już nigdy się nie zm ienię —
    zawsze ten sam i zawsze inny —
    bo — czemże jest przestrzeń czasu?
    — godziny — kw adranse — m in u ty — sekundy —
    — czemże jest przestrzeń czasu? —
    sale — sypialnie — kopuły — rotundy,
    czy dom czy izba szałasu,
    czyż to nie wszystko jedno?
    — a wreszcie i pokój w ynajęty
    z m eblowiną biedną —
    może być jak sacrosanctum — święty
    — wszystko to jedno —
    z kanapy zwichniętej
    i krzeseł trzech
    może się radość począć,
    zamienić w śmiech
    — już widzę — jak się czai — jak skrada wzdłuż ściany
    słoneczny, pijany,
    w tysiąc roztrąca się ech
    — rozbija okno,
    z drzew które m okną
    na szarudze, deszczu, słocie
    strąca srebrnych kropel krocie,
    wichrzy liście,
    leci w pola
    przez osiedla i okolą,
    poprzez miasta, wsie i rzeki
    wzlata — m ierzy w strop daleki,
    skłębią chm ury
    i przebija — — —
    w skier pośpiechu
    ru n ie z góry
    błyskawicznem podniesieniem
    w tarczę słońca
    by nauczyć gwiazdy śm iech u !!
    W ięc t a k !
    więc i pokój w ynajęty
    może stać się jak cud święty —
    bo omija dom zagłada,
    kędy miłość sercem włada —
    więc tak !
    Ach już widzę co się św ięci:
    błysk się czai w niepam ięci —
    już ballada cichcem kroczy —
    rym y, ry tm y — przedsię toczy
    jak ów skarabeusz, co to
    w symbol życia zm ienia błoto — -
    więc : (— poczyna się ballada — )
    któregoś tam listopada —
    dzień deszczowy
    pod num erem czterdziestym
    ulicy Koszykowej
    niedaleko, raczej blisko, placu
    — niedziela — —
    {— lirycznie — ):
    o zm ierzchu cichym ro ztęsknionych
    dn i przyszłaś tak w onna, tak srebrna,
    tak blada — o zm ierzchu cich
    y m — serce ciągle śni
    i pieśni tobie z gw iazd i blasków składa —
    o oczy — usta — o u m iło w an a —
    0 ręce — piersi — w y tęsk n io n a — m oja —
    z m gieł się tw a postać w yśw ietla nieznana
    1 krucze kosy zaplata u zdrój a --------------------
    — o zm ierzchu c ic h y m . . . o zm ierzchu —
    — m oje dziew cze zapom ni,
    m oje dziew cze zapom ni
    o m iłości i o m n ie
    i o m n ie
    — tęsknoty — znużenia —
    — taka człowiecza racja
    — tak wszystko znane
    a zapom niane
    jak z przed tygodnia kolacja —
    — znów ktoś o szklankę dzw oni
    — ktoś się w kącie sroży
    — tan kieliszków i flaszek
    — historja w idelców i noży
    — sarabanda talerzy
    białych, okrągłych jak dyski
    a dzień pochm urny — deszcz chlapie —
    tro tu a r błotny i śliski —
    -— gaz się pali —
    — zielono i trupio —
    okno —
    — idą ludziska
    — narodziny — śmierć bliska —
    idą — patrzą ludziska
    — patrzą tępo i głupio
    ten i ów się przeciska
    tak się śpieszą — tak śpieszą —
    — do celu !!
    — — i znów ulata coś — znów coś się zbliża
    — — wizja drożyny polnej i przydrożnego krzyża,
    co tak boleśnie ręce rozpina nad światem
    w pytaniu beznadzieją zastygłej rozpaczy:
    kiedy stanie się człowiek człowiekowi bratem
    i bezinteresow nie rannego opatrzy
    i bez myśli zapłaty poda ram ię w drodze
    i cierń czuć będzie tkw iący u bliźniego w nodze —
    ktoś tam kom uś znów gada
    m arka w kursie wciąż spada
    a drożyzna!
    jej bohu — co z tego ?
    wszystko złe jest a złego
    wciąż więcej —
    błoto — błoto
    deszcz chlapie
    w oda ciu rk a — z okapów kap kapie
    dorożkarski koń człapie
    ceratow e lśni pudło
    m okre drepcą kob iety —
    — a przecie
    — a przecie
    (— niezapom nij o serce poety !! — ):
    jest spłacheć ziem i na św iecie
    długi jak rzeka i wąski
    w ciśnięty pom iędzy góry
    na granicy śląskiej —
    jest wieś nieurodzajna
    jałow cam i w onna
    głuchaw a nieco, z w olem ,
    w iecznie n iep rz y to m n a —
    m gły m a w głow ie,
    a nogi grzęzną w grząskim błocie
    i jeno serce nosi w szczerem słońca złocie —
    jest dw ór biały, obszerny
    z arjańskiej bożnicy
    przebudow any skrzętnie — ;
    w obszernej św ietlicy
    pali się w ieczna lam pka u stóp M atkiboskiej
    orędowmiczki w iernej doliny i w ioski —
    jest i syn m arn o tra w n y co po św iecie lata
    i co rok w raz z ptakam i pow raca ze św iata —
    jest kobieta co strzeże d o bytku i czeka
    kiedy cygan pow róci w przeb ran iu człowieka —
    — powróci cygan, powróci
    szaty splam ione zrzuci
    i podniesie ram iona
    i padnie na kolana
    i ucałuje ziemię —
    — błogosławiona
    mocy n iezn an a!
    — upadnie na kolana
    i ucałuje ziem ię!!
    — Ach t a k ! — a t a k !!
    właśnie : tak !!
    tak — ta dziwność wszechrzeczy,
    — sm utek okropnie blady,
    — wTe łbie jakieś ballady
    majaczeją wr przedśpiewie
    rozełkane — przeciągłe
    jak ukraińskie pola — —
    a nikt o nich nic nie wńe,
    a nikt o m nie nic nie wie —
    bo i cóż to kogo obchodzi —
    i cóż obchodzić może,
    że ręce m am kobiece
    i serce m am kobiece,
    że z każdą się chm urą przyjaźnię
    i z każdą w dale lecę —-
    że kocham kw iaty, zwierzęta
    a przedewrszystkiem w iew iórki —
    że za siedm iu g ó ram i
    że za siedm iu rzekam i
    m am dw ie m aleń k ie córki —
    (— jedna m a roczek piąty
    a d ru g a cztery m iesiące —
    a obie m ają jednakie
    oczęta duże, m arzące),
    że baw ię się z n iem i jak dziecko
    tak m ądry jak one obie
    i poraź d ru g i się z niem i
    w podróż żywrota sposobię —
    — — opow iadam y bajki
    0 krajach — gdzie po drzew ach
    latają róże błękitne,
    m o ty le rosną na krzew ach — —
    — — a każde drzew o śpiew a
    a ptak każdy zakw ita —
    — — a gospodarzy te m w szystkiem
    jakaś przepiękna kobieta —
    żadnych tam w alk nie słychać,
    nie m ów i n ik t o w ojnie —
    jak na wsi polskiej w Beskidzie
    tak cicho tam spokojnie — —
    — bo i cóż to kogo obchodzi
    1 cóż obchodzić m oże,
    że bardzo nam dobrze ze sobą —
    — wszakże jesteśm y m ęd rcam i —
    cały świat, w sercu nosim y
    nic niem a poza nam i — —
    tak — ta dziwność wszechrzeczy
    — sm utek okropnie blady
    — w e łbie jakieś ballady
    majaczeją w przedśpiewie
    rozetkane, przeciągłe
    jak ukraińskie pola — —
    a n ik t o nich nic nie wie,
    a nikt o m nie nic nie wie —
    to d obrze!!
    — gość — zwyczajnie —
    jak wczoraj — i dziś przyszedł na obiad —
    może i nieco pobladł —
    w ślepiach coś tam się jarzy —
    w okno wlepił półtwarzy —
    deszcz i siępa i błoto —
    odpowiada turkotom
    wozów i autom obili —
    jakby sm utny od chwili —
    tam do djabła — dzień nazbyt ponury —
    — jakże miło spowszednieć,
    — zszarzeć,
    — zapaść się w nicość
    — wsiąknąć w tłum — —


    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/ATtIztHQt58Oy5eWvX.jpg
  • madohora 23.06.17, 20:13
    B A LLA D A O R A D O SN Y C H Z A M IA R A C H D N IA
    M A R C O W E G O
    Słońce sm ugą św ietlaną gościniec naw iedza,
    śkli się pośród w ylew isk tra w ę śniąca m iedza,
    w ierzby szaleją — liści żądają i krzyczą
    czerw o n em i pięściam i i m ow ą słowiczą
    u k ry tą w zm arszczkach kory, w roz wid leniach, w pąkach,
    i patrzą się po składach, po w odach, po łąkach —
    zali idzie — czy idzie — czy przyjdzie — a kiedy
    dziedziczka odrodzona pow rześniow ej s c h e d y :
    w io s n a !
    Kroczą ludzie — wóz jedzie —
    (koń k ary — koń siw y) —
    niosą w fałdach sw ych u b rań ,
    w oczach niosą — d z iw y !
    n ik t nie m ów i, a jeśli —
    to m ow ą n ie z d a rn ą ;
    a przecie się te oczy
    k u sobie tak g arn ą —
    — p atrzą — pytają —
    — m ów ią — słyszą — «a ta k !» — «a n ie!» —
    a to już będzie w ieczór w n e t
    «a ta k !» — «a n ie!» — «a
    przygarnia się słuch jeden
    do drugiego słu ch u —
    zaroiło się znagła
    w u lu : człeczym d u ch u !
    Pod ziem ią praca : ziarna !
    Nad ziem ią : drzew m ow a ;
    — bruzdam i idą k w iaty
    jak słowa — jak słowa — :
    w io sn a !
    naw ołują się w ro n y
    na pobrzeżach lasu —
    spiesznie, g w arn ie, czerniąco -
    już nie m ają czasu!
    — kraczą, lecą, kołują,
    gną gałęzie sośnie —
    czarny zastęp w przelocie
    w zm aga się i rośnie.
    A dzień już taki d łu g i! —
    i ciepły na w ietrze ;
    granacą się gór grzb iety
    w przeźrocze powietrze.
    A nagle! — teraz — już —
    0 drżąca ręko,
    tęsknotą zmożona
    1 radosną m ęką —
    rozewrzej, rozewrzej okno —
    pchnij zawias zardzewiały —
    o ręko niecierpliw a!
    — Dziwa, szczęsne d ziw a:
    błękit wpada do izby już z krat w yzw olony!
    ch m u r białych rozw ichrzone, kupałow e g o n y !
    — o św iecie! — ziem io ! — okno —
    na w rzechśw iat patrzące — —
    — — bruzdam i oziminy w topieliskach m okną —
    — — lśnią wody chm ur odbiciem żywe, migocące
    Drzew a — góry — i radość!
    radość niesłychana!
    W yzw olenie! — o kw iaty! —
    Czekałoś od rana
    o serce, serce słońcem pulsujące! —
    wszak w iesz!
    wszak wiesz ! — :
    w iosna!!
    — pieśń prosta, nieuczona,
    natchniona radością —
    objęła ziemi wiosnę
    sturam ienną miłością —
    — schyla się śnienie człowiecze,
    dotyka w argam i kw iatów
    i błogosławi wiosnę
    idącą z poza światów —
    — krok za krokiem się zbliża
    w kw itnieniu i wonności —
    tchem w iatrów śpiew wyszumia
    w gałęźnej przy nagłości —
    — dźwiga się śnienie człowiecze
    pieśniami ponad życie —
    i drży w rozdzwonnej pieśni,
    jak skowronek w błękicie —
    — aż ciszę oniemiałą
    rąk m odlitw y pokornej —
    przerywa bicie dzwonów
    na Aniołpański wieczorny —
    — przestały już dzwony bić —
    w przestrzeniach dźwięk zamiera
    ostatni pobrzęk echa
    śród ch m u r się poniew iera —-
    — jeno serce radosne
    rozkw ita w słońca zgorzy,
    na której miłość pisze:
    a v e ! ave — Syn Boży.

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/ATtIztHQt58Oy5eWvX.jpg
  • madohora 23.09.17, 12:09
    Kochałam go platonicznie
    W mych marzeniach wyglądał ślicznie
    Czas dla nas wcale nie leci
    A on mi mówi: mam pięcioro dzieci
  • madohora 23.09.17, 13:20
    W końcu krzykniesz "Boże mą duszę zbaw"
    I rzucisz się w głęboki staw
    Woda wyrówna swoje fale
    I nic już nie będzie dalej...
  • madohora 23.09.17, 13:25
    Cześć ci, nocy jedynej, rozświetlona płomieniem świętego Ognia. W opalowej mgle powstały, z zimnego oddechu wód przezroczych, całowanych przez słońce, zapachów zawrotnych i namiętnych westchnień dziewiczych kwiatów, wśród konarów kędy się kołyszą na wielkich prętach chmielu dziwożony, wśród bajki o szczęściu, którym jest niedościgły, potworami otoczony, kwiat paproci wśród całego tego czarodziejstwa i szalu, święci się odwieczna tajemnica ognia. Największa i najwspanialsza sprawa Człowieka. Ten, który pierwszy z żagwią płonącą wpadł w gromadę ludzką, tęskniącą do życiodajnego słońca, ten był bogiem porywającym promie- je marnym robakom ziemskim na pastwę. Wszystkie wiary, wszystkie kulty, wszystkie tęsknoty i namiętności istoty zwanej człowiekiem, wszystkie zbiegają się w symbolu słońca - w Ogniu.
  • madohora 23.09.17, 13:28
    Jeszcze jest wielu śród nas z tego grona, co brali udział w pierwszych "Wiankach", warto przypomnieć sobie, jak to się wówczas odbywało. Juź od godz. 4-ej popołudniu wagony
    tramwajowe na dystansie "Plac Katedralny - Pośpieszka", acz zdublowane i do granic ostatecznych zapchane publicznością, zdobywano śród ogólnej wesołości szturmem, i tak to trwało aż do godz. 8-ej wieczorem. Nieświadoma rzeczy publiczność napróżno łamała sobie głowę, coby mogło ściągać tak licznych uczestników, skoro nie był to ani "Dziesiąty piątek", ani też doroczny fest i kiermasz pod kościołem św. Piotra i Pawła, dni nawet wyścigi konne
    Dujeżdzano do kresu, u wnijścia do ogrodu Pomologicznego, i tam parami lub gromadkami skierowywano się drożyną dość mozolną i pod górę, mniej więcej o pół wiorsty w prawo.
    Tę mozolną wędrówkę hojnie wynagradzał widok naraz uderzający przybysza. Obszerną, czystą i równą dolinę, obrzeźoną dokoła lasem młodocianym, ożywiało kilkadziesiąt lub kilkaset osób, śród których było mnóstwo barwnych plam lekkich toalet i kostjumów damskich. Dookoła obciągano dolinę drutem. nie tyle dla ochrony przed natręctwem niepożądanych uczęstników, co dla rozwieszania różnokolorowych lampjonów. Nawet u wejścia parokrotnie wznoszono ozdobną bramkę, gdzie gospodarze zabawy spotykali
    swych gości radośnem powitaniem i różami (dla pań). Na uboczu grzmiała orkiestra wojskowa
    zdobywając się na numery najmniej rażące, a nawet i specjalnie dobrane. Kilkanaście stołów i rzędy umyślnie na ten cel wzniesionych, dawało możność zmęczonym i łaknącym szukania wypoczynku i posiłku. Obsługiwano się wzajemnie na zasadzie bezwzględnej uprzejmości i równouprawnienia. To urządzenie skromnej uczty śród lasu kosztowało zawsze wiele pracy i wysiłków, gdyż wszystko bez wyjątku przywożono z miasta, nie wyłączając i wody źródlanej na samowary, podobne do kotłów fabrycznych. Bilet raz opłacony składką "śród swoich" dawał prawo ryczałtowe do wszelkich zabaw i używek. O godz. 8 1 / 2 czas schodził na zabawach, pełnych ruchu i wesołości. Ale niestety, nie było jeszcze wtedy Idnematografów i nie było miljonowych przedsiębiorstw filmowych, i skutkiem tego ogromna ilość przepięknych obrazów z naszej "Doliny Sobótek" pozostała nieznaną Natomiast z każdego roku mógł skrzętny zbieracz zdobyć coś nie coś z amatorskich zdjęć fotograficznych, które zapewne przechowały się aź dotychczas. O godz. 8 lub 9 rakiety zapowiadały pochód z góry przez las do obranej przystani nad Wilją. Oczywiście, maszerowano parami, - śmiem sądzić - nie przygodnie tylko składanemi. A na rzece obraz czarodziejski i zupełnie nowy. Setki barwnych i świetlisLych łampjonów połyskują na łodziach i barkach wraz z ogniami bengalskimi i płonącemi beczkami ze smołą, odbijając się po kilkakroć na powierzchni "naszych strumieni rodzicy" Rozgwar, gorączkowy pośpiech, ciągłe nawoływania, oderwane głosy komendy gospodarzy wodnych. Wyruszamy... przed nami, jako zapowiedź, płyną setki wianków, a każdy rozświetlony i w kolorową osłonę zaopatrzony. Chóry męskie i kobiece rozlegają się rozgłośnie i biegną ku miastu, aby wstrząsnąć każdą piersią polską i zbudzić w nich wiarę i ufność w lepszą dolę i przyszłość...Po opuszczeniu barek i łódek tylko 2/3 towarzystwa wracały ostatniemi tramwajami na "Dolinę" i tu doskonale się bawiono jeszcze godzin parę skakaniem przez ogniska, śpiewem i t. d. Dopiero o brzasku wracano gromadami do miasta z zasobem dobrych uczuć i myśli, które niejednemu, a może bardziej jeszcze niejednej, wystarczały na długo.

    Wianki w Wilnie 1905 rok
  • madohora 23.09.17, 13:31
    Chwyciłeś mię w gorące swoje dłonie.
    W ogień. lub za ogień lecimy jak dwie ćmy.
    Drżą serca w nas. sośnina smolna plonie.
    Nad ogniem brzozy cień. a w ogniu -- ja i ty.

    "Patrz, błyska I - Co?
    Ja nie wiem, paproć może!...
    "Nie szukaj - skra upadła w paprociany zwój,
    .Nie szukaj I zwodne są manowce w borze,
    "Nie szukaj, szczęście w nas: - jam twoja, a tyś mój!"

    Palą się oczy, wkoło mrok zielony,
    Tak blisko słodkie usta, tyle we krwi ech....
    Błogosławieństwo złocistej Ladony,
    Ogniem i miodem syci roześmiany grzech.
  • madohora 23.09.17, 14:33
    W lasach gór Świętokrzyskich rośnie ziele podobne do mięty, nazwane przez lud zielem św. Jana, a po które czarownice odbywają podróż na Łysicę w wigilię Św. Jana. Uszczknięty wierzchołek ziela, w dzień ten ma mieć jakąś moc czarodziejską i dlatego zabobonni dokładają wszelkich starań, aby uszczknąć ziele które ma zapewnić skuteczność ich czarom.
  • madohora 23.09.17, 14:37
    Krom zbierania bylicy, po wielu , szczególnie w Pińczowskiem, praktykuje się zwyczaj p a l e n i a przy zmierzchu dnia, na miejscach wyniosłych, S o b ó t e k " (dziś wychodzący już z użycia).
  • madohora 23.09.17, 14:43
    Jeno mi żal cię dziewczyno moja,
    com cię marnie opuścił.
    Koniczek lata, koniczek pląsa,
    na cugle następuje-
    Kasieńka plącze—Kasieńka krzyczy,
    i rączki załamuje.
    Kasieńku nie płacz, Kasieńku nie krzycz,
    nie psujże sobie główki:
    Weź se chusteczki, z mśj kieszoneczki,
    i utrzyj sobie oczki.
    Teraz chusteczka, i ta jedwabna,
    i ta nic nie pomoże.
    Mojój urody, mojej swobody,
    pożal się mocny Boże!
    Hej! hej! łabędzie płyną—a z łabędziami
    płynie wianeczek.
    Stoi kochaneczek,
    Kasiu moja Kasiu—między dziewczętami.
    Tak mi żal upłynie,
    jak ten wianek płynie
  • madohora 23.09.17, 14:55
    Sobótka.
    Dzisiaj wieczór krótki,
    Zapalmy sobótki.
    Hej dziewki wybrane!
    Byłem przepasane,
    Tańcujcie na dworze,
    Aż do rannój zorze,
    Aż do świtania.
    Lecz nie bez grania.
    Hej grajki wybrane!
    Byłem przepasane,
    Dudy niechaj zagrzmią,
    Kotły, trąby zagrzmią,
    Niech skrzypią skrzy pęczki,
    Piszczą piszczateczki,
    W bęben niech biją,
    Piwo niech piją.
    Hej chłopcy wybrane!
    Byłem przepasane,
    Z dziewkami skakajcie,
    Pożar rozpalajcie,
    Kładąc s'wierkowe,
    Drzewo cisowe.
    Palmy sobótki,
    Bo wieczór krótki!
  • madohora 23.09.17, 14:57
    ***
    Zalał nas świat rodem z Ameryki
    Czerwone balony, serduszka, wierszyki
    W MC Donaldzie wyznania miłości
    A przecież i u nas prastary zwyczaj gości
    Gdy chcesz poznać wybraną lub wybranka
    Jest taka jedna noc w roku - Świętego Janka
    Bo gdy tradycja dla ciebie się liczy
    Upleciesz wianek z kwiatów i bylicy
    A potem - wszak tego nie robisz na co dzień
    Puścisz swój wianek gdzieś na wodzie
    A on - tak jak tradycja każe
    Tego wybranego niebawem ci wskaże
    Możesz skakać przez ogień przy dźwiękach muzyki
    A więc po co nam te Walentynki - rodem z Ameryki?!--
  • madohora 23.09.17, 15:01
    29 sierpnia Ścięcie Jana Chrzciciela - niegdyś trzymano się przesądy iż w przeddzień kopiąc ziemię, złoto znaleźć można było pod zielem paprocią, może przypadek jaki dał powód do tego przesądu, może chęć wygubienia paproci przez jej wykopanie jako chwastu.
  • madohora 23.09.17, 15:45
    Przed świętym Janem o deszcz prosić, potem sam się będzie rosić (24.06.)
  • madohora 23.09.17, 15:46
    Gdy święty Jan łąkę rosi, to chłop siano kosi (24.06.)
  • madohora 23.09.17, 15:52
    Już niebawem Świętego Jana
    Przeżywam bo jestem zakochana
    Nie mogę tego powiedzieć prościej
    Bo przecież to nasze święto miłości
  • madohora 23.09.17, 16:34
    A niechaj narodowie wżdy postronni znają,
    iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają.

    Mikołaj Rej
  • madohora 24.09.17, 16:16
    Samotne ognie po łąkach płonące
    Z jakiemż uczuciem człowiek was spostrzega
    Kiedy daleko do wsi i do brzega
    A tu i nogi - ach i serce drżące
    ***
  • madohora 24.09.17, 16:21
    Bo choć to obca i nieznana strzecha
    Komuś tam pod nią rośnie i pociecha
    I przy tym ogniu wszystko się ogrzewa
    Co i po Bogu i po ludziach bywa
    ***
  • madohora 24.09.17, 16:22
    Wincenty Pol był również jednym z pierwszych etnografów, stąd zapewne zainteresowanie tak kiedyś popularną "Sobótką"
  • madohora 13.07.18, 18:41
    Zerwę, zawinę go do fartuszka I tu przyniosę... BABCIA. O dziecko miłe, ** Jeśli odwagę czujesz i siłę, To nie zważając na pokus rój Idź prostą drogą—kwiat będzie twój! (Jania biegnie do drzwi, Aniela ją zatrzymuje). AN1ELCIA. Janiu, gdzie lecisz?! Czyś zwarjowała Stój, nie rób tego! Wielka to chwała Jak ci łeb urwie smok albo zmora I jutro martwą przyniosą z bora... JANIA. Nic się nie boję, ani troszeczkę; Do nabożeństwa wezmę książeczkę, Odżegnam djabła, zwyciężę lęki... ANIELC1A. Och straszne będziesz znosić tam męki. JANIA. (Klęka przy łóżku babci z książką w ręku). Błogosław babciu, a twoja Janka Wróci, nim słońce zejdzie z poranka. BABCIA. Idź śmiało tylko i za nic w świecie Nie patrz za siebie. Bóg z tobą dziecię. (Janka wybiega, Anielcia odprowadza ją do drzwi—łamiąc rą ce. -Kurtyna zapada)

    --
    serce
  • madohora 13.07.18, 18:44
    DJABEŁ (pada w trawą, fikając nogami) Aj, a to pech, Upadłem w mech! Piecze, siecze, boli, parzy, Czemś tak dała mi po twarzy, Że jak rózgi czy pokrzywy, Piecze, boli, ledwiem żywy. Oj hoc, oj hoc, Paskudna noc! (Odchodzi kulejąc). (Jania podchodzi do krzaku, gdzie małe światełko rozbłyska w coraz jaśniejszy i wiąkszy zielony blask. — Trzeba, żeby schowana w gałęziach osoba powoli odkręcała lampkę okrytą zielonym czy niebieskim papierem). JANIA. Co tam w gąszczu nagle błyska? Czy to złota skra z ogniska? Albo gwiazda spadająca, Co paproci kiść roztrąca, Czy świętojański robaczek, Zdobi leśnej mięty krzaczek? Jasność! Boże, co za cuda! Kwiat paproci! Więc się uda Zdobyć szczęście, nieść je w darze Bliźnim, z łez osuszać twarze Mieć skarb drogi wiedzy, cnoty, W pracy zasób sił, ochoty; Być szczęśliwym, szczęście dawać, Coraz lepszym wciąż się stawać, O to, wierzcie mi jest przecie Najpiękniejsze życie w świecie. KURTYNA SPADA.

    --
    serce
  • madohora 22.06.19, 00:52
    O cóżżeś się zadumab,
    Dziewczyno moja?
    O temem się zadumala
    : Nie będę twoja!
    Ty dziewczyno, ty jedyna,
    Ty będziesz moją;
    Tylko mi się przysieweczki
    W polu dostoją.
    - Już się żytko zaplon?ło,
    T uż się godzi żąć;
    Obiecałeś mię, mój Jasiu,
    Tego roku wziąć.
    A tyś Jasiu już posprzątal,
    Wszystko wymłócił.
    A mnie biedną. n;eszczęśliw?!
    Tylko zasmucil.
    Ty ze mnie szydzisz, chłopczyno,
    Ty ze mnie szydzisz;
    Ty mnie tylko wtedy kochasz,
    Kiedy mi? widzisz.
    ciebie nie szydzę, dziewczyno,
    Z ciebie nie szydzę;
    Ja cię zawsze równie kocham,
    Choć cię nie widzę.
    Weźże mię
    z sobą, chlopczyno,
    Weźże mię z sobą.
    Kiedy trudna poniewierka
    U ludzi z tobą.
    Przez te bory, przez te lasy,
    Przez tę dolinę,
    Jeźli mi cię Bóg przeznaczyI,
    To cię nie minę
  • madohora 22.06.19, 01:29
    https://www.gify.net/data/media/50/kwiat-ruchomy-obrazek-0002.gif.
  • madohora 22.06.19, 01:34
    To moja największa wada,
    Ze tańcuję bardzo rada:
    Powiedźcież mi me sąsiady,
    Jest tu która bez tej wady?
    . Wszystkie mi się uśmiechacie,
    Podobno zemną trzymacie:
    Postępujmyż tedy krokiem,
    Aleć niemasz jako skokiem.
    Skokiem taniec najsnadniejszy,
    A tem jeszcze pochopniejszy
    Kiedy
    w bęben przybijają,
    Same nogi prawie drgają.
    Teraz masz czas, umieszli co
    Mój nadobny bęben nico
    : Wszystka tu wieś siedzi
    w kolo,
    A w pośrodku samo czolo.
    Ja się nie umiem frasować,
    Toż radzę drugim zachować:
    Bo w trosce czlowiek zgrzybieje,
    Pierwej niż się sam spodzieje.
    Ale gdzie dobra myśl pluży,
    Tam i zdrowie lepiej sluży:
    A choć drugi zajdzie
    w lata.
    J tak on ujdzie za swata.
    Za mną, za mną piękne kolo,
    Opiewając mi wesolo:
    A ty się czuj czyja kolej
    Nie maszli się wydać wolej
  • madohora 22.06.19, 14:00
    Wyraz kupała pochodzi najpewniej z indoeuropejskiego pierwiastka kump, oznaczającego grupę, gromadę, zbiorowość, z którego wywodzą się słowa takie jak kupa, skupić, kupić (w sensie ‘gromadzić’)[potrzebny przypis]. Natomiast słowo sobótka, późniejsze określenie kupalnocki, prawdopodobnie stworzone zostało przez Kościół i, od początku mając wydźwięk pejoratywny, znaczyło „mały sabat”. Z nazwą tą wiąże się również legenda, mówiąca, jakoby była to uroczystość ku czci pięknej dziewczyny o imieniu Sobótka. Jej narzeczony, Sieciech, powróciwszy z wojny, miał swą wybrankę pojąć za żonę, jednak ich wioska została nagle zaatakowana przez hordy wroga. Podczas odpierania ataku Sobótka zginęła, trafiona w samo serce. Miało się to dziać w noc letniego przesilenia.
  • madohora 22.06.19, 14:05
    Święto przesilenia letniego wszędzie, nie tylko wśród ludów słowiańskich, obchodzono podobnie. W Czechach, tak jak w Polsce, skakano przez ogniska, co miało oczyszczać oraz chronić przed wszelakim złem i nieszczęściem. Zasuszone wianki z bylicy zakładano na rogi bydłu, by ustrzec je przed chorobami i urokami czarownic. Serbowie od dogasających o świcie ognisk zapalali pochodnie i obchodzili z nimi zagrody i domostwa, co chronić miało przed złymi duchami. W Skandynawii palono ogniska na rozstajnych drogach albo nad brzegami jezior, wierząc, że woda, w której koniecznie należało się zanurzyć, miała podówczas właściwości lecznicze[8]. Święto to pod nazwą Līgo (23 czerwca) i Jāņi (24 czerwca) jest np. nieprzerwanie obchodzone i nadal bardzo popularne na Łotwie, gdzie ma charakter święta państwowego. Na Litwie miejscowe Rasos cieszy się nieco mniejszą popularnością
  • madohora 22.06.19, 14:14
    W niektórych regionach wierzono, że do święta Kupały nie można kąpać się za dnia w rzekach, strumieniach czy jeziorach, natomiast kąpiel po zmroku lub przed wschodem słońca leczyła rozmaite dolegliwości, jako że woda była wówczas uzdrawiającym żywiołem należącym do księżyca.
  • madohora 22.06.19, 14:16
    Noc sobótkowa była również nocą łączenia się w pary. Niegdyś kojarzenie małżeństw należało do głowy rodu oraz starszyzny rodu i wynajmowanych przezeń zawodowych swatów. Ale dla dziewcząt, które nie były jeszcze nikomu narzeczone i pragnęły uniknąć zwyczajowej formy dobierania partnerów, noc Kupały była szansą zdobycia ukochanego. Młode niewiasty plotły wianki z kwiatów i magicznych ziół, wpinały w nie płonące łuczywo i w zbiorowej ceremonii ze śpiewem i tańcem powierzały wianki wodom rzek i strumieni. Poniżej czekali chłopcy, którzy – czy to w tajemnym porozumieniu z dziewczętami, czy też liczący na łut szczęścia – próbowali wyłapywać wianki. Każdy, któremu się to udało, wracał do świętującej gromady, by zidentyfikować właścicielkę wyłowionej zdobyczy. W ten sposób dobrani młodzi mogli kojarzyć się w pary bez obrazy obyczaju, nie narażając się na złośliwe komentarze czy drwiny. Owej nocy przyzwalano im nawet na wspólne oddalenie się od zbiorowiska i samotny spacer po lesie
  • madohora 22.06.19, 14:19
    Nasięźrzale, nasięźrzale,
    Rwę cię śmiale,
    Pięcią palcy, szóstą dłonią,
    Niech się chłopcy za mną gonią;
    Po stodole, po oborze,
    Dopomagaj, Panie Boże.
  • madohora 22.06.19, 14:23
    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/7/7a/Ophioglossum_vulgatum_Saarland_01.jpg/220px-Ophioglossum_vulgatum_Saarland_01.jpg
  • madohora 22.06.19, 14:32
    W Polsce Kościół katolicki, nie mogąc wykorzenić z obyczajowości ludowej corocznych obchodów pogańskiej sobótki (nocy Kupały), podjął próbę zasymilowania święta z obrzędowością chrześcijańską.
  • madohora 22.06.19, 14:49
    y smutny od chwili — tam do djabła — dzień nazbyt ponury — — jakże miło spowszednieć, — zszarsieć swą mota — przypomnienie — tęsknota — zwidzenie czy pragnienie — coś w tym rodzaju (nieuchwytne) baj baju przy ruczaju — — kukułeczko gdzieś bywała żeś tak długo nie śpiewała romtaj, romtaj hej kuku — w czarnym lasku na bucasku, na buku, na buku — — nazwijcie to kaprysem — (— poecie wszystko wolno —) chcę sobie o sobie coś rzec idący ścieżką polną — chcę sobie rzec i chmurom, które widziałem w mieście przez okno jeno patrzący — myśląc o pięknej niewieście — — mieszkałem na czwartym piętrze w przepodłym pensjonacie — chodziłem w butach dziurawych i źle związanym krawacie i referentem byłem w cichym i skromnym urzędzie — słyszałem jak kiedyś szef mówił: — dobry urzędnik zeń będzie — lecz nim nie bywogóle nie wiem co «dobrym być» znaczy; (— kiedyś to zagadnienie grążyło mnie w rozpaczy — a dziś — o ludzie!! — te chmury! te chmury białe, przelotne i zwiewne — te pola rozchibotane, a melodyjne, a śpiewne — to taka ludzka poezja, taka poezja człowiecza, która jedynie krzepi, która jedynie ulecza !! — prosta jak źdźbło pszenicy — jak ona ziarna rodząca pod rosą chłodnych nocy i pod promieniami słońca; o zboża, zboża rozchwiane! o żywa, szumiąca rzeko! o srebrne mgły nad ranem rozprzestrzenione daleko, daleko — aż pod gór szczyty, — aż po ten bór gorliwy! 1 dziwy nad dziwy !! Stoję — i szeptem rozmawiam z czemś co to zowią duszą — — mówię jej : duszo ma cicha — najlepiej chyba być gruszą — maćkową gruszą nad miedzą, o której ludzie nie wiedzą do kogo drzewo należy (bo owoc do pasterzy) — najlepiej chyba być gruszstarą jak bajka niańczyna co śliczną jednostajnością od «było to» gędźby poczyna — najlepiej chyba być gruszą — liście mieć — latem owoce — i bez pretensji wychwalać gwieździste, jasne noce, cieszyć się ciepłem, wilgocią, deszczem, krowami i orką — nie przypisywać niczego sobotom, piątkom czy wtorkom — mieć cały rok boży niedzielą — bez samowiedzy pracować i pszczołom złotym pozwalać na wiosnę kwiaty całować — — Przejdą wiosny i lata jesień przejdzie bogata jedna druga, dziesiąta — przejdzie zima tak biała ogromnie: tak biała! — : człek się z człekiem pobrata w jakiejś religji serca!! ach tak! — a tak!! właśnie : tak !! ... spojrzenie rzucić za się ... ... zyskać na czasie ... ... powiedzieć : przepadło ... ... zapłacić co się zja.. . przekreślić wszelkie udręki... ... wziąć kapelusz do ręki... ... czemuż ten pan tak zwleka ... ... minuta minutę goni... ... czas ucieka ... ... wieczność czeka ... ... smętna dola człowieka ... ... kapelusz trzymam w garści... ... i tak sobie z nim gwarzę ... ... (— kwiat gruszy tak pachnie — — wicher od gór mię upił — — tak cicho — — tak spokojnie — — tak cicho — — i znów ulata coś — znów coś się zbliża ... i tak sobie z przyjacielem gwarzę : ... kapeluszu mój czarny czarny jak ludzka dola co idzie po Beskidzie przez oszronione pola — jak ona wyświechtany codzienny i powszedni — (— o męczennicy bezwiedni : Paździory, Maje, Daniki, Molentki, Kupciaki, Twarogi —) jak ona — jesteś mi drogi (— jakkolwiek sprzeciwiam się złemu —) — jest w tobie coś z tułaczki, coś z cygańskiego systemu kupiłem ciebie kiedyś, kiedyś tam po maturze — lata się jawią rozmaite w każdej twej plamie i dziurze, ileż tam śmierci było, narodzin — ślubów ile — wszystko to zległo na tobie w nijakim pyle — włóczęgi z głową do góry, włóczęgi z głową spuszczoną — spacery za miasto z kochanką, spacery poważne z żoną — i to — i tamto — i owo — myślałem, że wyjdziesz (o ile, o tyle) cało z walki — że będzie z ciebie kołyska dla małej — najmniejszej lalki — a gdyby ci coś życie nazbyt dopiekło i zbrzydło mogłoby stać się z ciebie nieladajakie straszydło — — nie! raczej — gniazdo (coś jakoby rzecz święta) przez dziury łebki swe strosząc ćwierkałyby żwawe pisklęta ćwierk, ćwierk — wróble, sikorki czy trznadle — ćwierk, ćwierk — — tak cicho los twój marzyłem — — a dziś ? — coś dziać się zaczyna — co bardzo mnie martwi i gnębi — moja najmilsza dziewczyna w której się kocham na zabój, rzekła: «dobrze » «lecz» «znieść nie mogę twojego kapelusza» — «kochana mi twa dusza» «lecz ten kapelusz — do czego to podobne» — kapeluszu mój czarny czarny jak ludzka dola co idzie po Beskidzie przez oszronione pola — było nie było! — chodź ze mną — nie mówmy nic nikomu cichcem wymkniemy się z miasta do domu — pojedziem — do domu! — — — o ludzie!! te chmury! te chmury białe, przelotne i zwiewne — te pola rozchibotane, a melodyjne, a śpiewne — to taka ludzka poezja, taka poezja człowiecza, która jedynie krzepi która jedynie ulecza — — ! ! — — — kwestje ważne rozpląta rok — godzina — minuta skądziś znagła wysnuta moje dziewczę zapomni o miłości i o mnie, i o mnie — — a najrealniejsza prawda w której poezja tonie mówi: że święta za tydzień — choinka świeczkami zapłonie i zwiąże serca łańcuchem ze złoconego papieru — szpak tenorem krzyknie czasem, a gołąbek gruchnie basem — hej ! kolęda ! kolęda ! a najrealniejsza prawda w której poezja tonie mówi: pojedziesz za tydzień na wilję w rozklekotanym wagonie — on — z wybitemi szybami — ty z najcudniejszemi snami — — a po wilji do świetlicy przyjdą z szopką kolędnicy i zagrają kolędę: cztery lata zawszem pasał w tej tu dolinie, jako żywo nie słyszałem o tej nowinie — hej ! kolęda ! kolęda
  • madohora 26.06.12, 10:57
    http://www.dzien.com.pl/wp-content/gallery/noc_swietojanska/nocsw.jpg
  • madohora 23.09.17, 15:43
    Jak się Janek (24.06.) rozbeczy, a Maryś (02.07.) go nie utuli, to będzie beczał do świętej Urszuli (21.10.)
  • madohora 22.06.19, 14:28
    Kupała, Kupało, Kupajło – domniemane słowiańskie bóstwo płodności.

    Informacje o męskim bóstwie imieniem Kupała pojawiają się w XVII-wiecznych podaniach, wiążąc jego kult z obchodzeniem Nocy Kupały. Przypuszczalnie jest to zjawiskiem wtórnym, wynikłym z prób zasymilowania przez chrześcijaństwo dawnych słowiańskich obrzędów kupalnych z postacią Jana Chrzciciela (którego w niektórych regionach zaczęto wręcz zwać Kupałą). Mianem kupały określano słomianą kukłę wykorzystywaną podczas święta, możliwe zatem że wraz ze stopniowym zanikiem dawnych wierzeń wykreowano z niej bóstwo, któremu ludowa wyobraźnia przypisała opiekę nad zalotami i miłosnymi igraszkami. Noc Kupały obchodziło się w najkrótszą noc w roku (21/22 czerwca).
  • madohora 23.06.19, 00:13
    BALLADA O NOCY ŚWIĘTOJAŃSKIEJ — ludowe wiary kądzielne, gędziebne pogwary idące przez bruki miast — — depcą śpieszący przechodnie ubrani wytwornie i modnie nieznany, zbłąkany chwast — — — dokąd pogwary idziecie rzucane w tułactwo po świecie — wygnane z miast i wsi — — niestety — niestety — niestety — jedynie serce poety tak nierealne! — o was — o was — śni — — — pobrzęki gęślane, nieznane, zgubione, zapomniane jak od wierzyciela list — jakże was głuszy, zakrzycza idea najemnicza — syren ochrypły gwizd — — — leń — pracowity — rad nierad wzębia się w t szprychy i kierat w machiny, w urzędy, w rząd — a tam u spodu — u spow najgłębszych podziemiach narodu płonie DZIWNOŚCI lont — — tli się — ogień raz zniża — raz zwyża — — lecz krok za krokiem się zbliża przez mroki, groty, podziemia — do celu — do wyzwolenia — do ognia — wybuchu — płomienia — do DNIA! drepccie i kręćcie się w krążek — pieniążek — pieniążek — pieniążek — — kukły — czciciele kies — — proch i dynamit pod wami podminowany SNAMI: materjalizmu kres!! — — zerwie się wicher i burza w ogniu się serce unurza w REWOLUCJI!! ŚWIADOMOŚĆ ku gwiazdom wybłyśnie DUCH się POEZJĄ zachłyśnie, upije — — na wieczność — — do dna — — zmierzwią się warstwy i klasy zmilkną w zaułkach hałasy i ból i nędza i wrzask — w bezdeń bezzwrotną upadnie dziś wasze głowy tak — ładnie zdobiący — żelazny kask w najgłębszych podziemiach narodu płonie DZIWNOŚCI lont — — tli się — ogień raz zniża — raz zwyża — — lecz krok za krokiem się zbliża przez mroki, groty, podziemia — do celu — do wyzwolenia — do ognia — wybuchu — płomienia — do DNIA! drepccie i kręćcie się w krążek — pieniążek — pieniążek — pieniążek — — kukły — czciciele kies — — proch i dynamit pod wami podminowany SNAMI: materjalizmu kres!! — — zerwie się wicher i burza w ogniu się serce unurza w REWOLUCJI!! ŚWIADOMOŚĆ ku gwiazdom wybłyśnie DUCH się POEZJĄ zachłyśnie, upije — — na wieczność — — do dna — — zmierzwią się warstwy i klasy zmilkną w zaułkach hałasy i ból i nędza i wrzask — w bezdeń bezzwrotną upadnie dziś wasze głowy tak — ładnie zdobiący — żelazny k— upadną feudalne blanki, kościoły kupczące i banki krzyczące klombami róż — rotszyldy, upiory i trądy DZIEŃ WTÓRY wezwie na sądy — na sądy i pośle na szafot pod gilotyny nóż — a zaś w DZIEŃ TRZECI: CZŁOWIEKA — powstanie i przyjdzie z daleka NĘDZARZ bez miana i powie ZIEMI: kochana — i rzuci to słowo w świat to wielkie, jedyne słowo: — BRAT — i ziemi cześć przywróci i skałom i drzewem i trawom chmurom i wodom i SŁOŃCU SERCU przywróci cześć — — a rola jest szczodra i wierna (— wód żywych pełna cysterna —) — stokroć opłaci się trud kochania 0 tak! wszyscy będą mieli co jeść 1 chleba będzie w bród i nikt nie będzie kradł nie będzie mówił moje, to twoje, tamto wasze — — BRAT!! WSZYSTKO NASZE —: i słońce co grzeje i księżyc co się srebrzy i gwiazdy co się jarzą i lasy, które szumią i rzeki co się wstężą przez łąki kwieciste przez łany złociste, srebrzyste, rozliczne, pszeniczne, rosami perliste — o tak !! — któż mi to szepcze — kto — poprzez tragedję i zło mych dni — ? — któż poprzez ból i nędzę tęczową przędzie przędzę żyznych, bezpańskich pól — ? — kto śni ? kto mówi ? kto ? czy ja ? — czy moje serce — ? czyli ta noc czerwcowa, czy czas spóźnionej pory, czy snów i baśni zmowa, co oto z manowców wstaje i idzie w szumiące czarami bory w Beskidzie — — ? — kto śni ? kto mówi ? kto ? — ... cisza — przycupły drzewa ...gwiazd spadających ulewa - ej płynie rzecka płynie po zielonej dolinie ej lasy moje lasy kas te ślebodne easy — ... noc ... ... noc śpiewa ! !... — kędy pojrzeć — ogniska - — jedno — drugie wy błyska już ze wszystkich wzgórz wian płonących róż w ogniowej koronie wyrasta i płonie — i płonie świętojańska noc ... wieczne wici w dal słane — wody, wody wiślane, topiele rusałczane, klangory żórawiane — — o wspomnienia rzewliwe, — o melodje tęskliwe, — o modlitwy matczyne, — sentymencie niewieści, dziecięcy — — baśnie, klechdy, powieści — — co więcej — co więcej — — więc co ? — — — — hejże ino — fijołecku leśny cemuześ sie nie ozwinął wceśni bedzies cekoł jaze rosa spadnie jaz listecek uśnienty opadnie — więc co ? więc co ? mamże iść ? (— człowieku !! —) niewierny, szydzący, drwiący — sceptyk! obywatel dwudziestego wieku — rozbitek: «— lecz jak — lecz gdzie —» prawie na jawie trochę w śnie w potakującem tak w zaprzeczającem nie idę — — płoną — płoną sobótki — wśród wszystkich gościńców i miedz — dzieci, chłopcy, dziewczynki — rózg rozżarzone pęk■j Dziewanny. 12 177 ! mioteł zdartych pochodnie rzucają, chwytają, skręcają, miotają — wzdłuż łanów wśród wszystkich gościńców i miedz — — sobótki!! — — naprzód! — któżby przystawał — — trza biedź — — noc najkrótsza — czas krótki a drogi jeszcze kawał!! — miedze — rozstaje — gościńce — łany — sobótki — ogniska — — pohukiwania i krzyki — — śpiewy — śpiewy przeciągłe — dalekie I mrok poszum las — las — las!! o jakże pachnie żywiczny wilgny chłód — — odetchnąć! — wchłonąć żywicę i las! — — szumi baldachim splątanych gałęzi — — gę sta > szumiąca, zielona powała — las — mrok — chłód — lęk — przebudzony trzepoce się ptI tiŚ I m r Y zamrocz — oczy, oczy zmęczone — nogi drogą strudzone — serce takie znużone — serce takie strwożone bije, bije o pnie o pnie o pnie — serce bardzo znużone, serce wielce strwożone zalęknione — jak w zmorze jak w śnie — bije, bije, uderza w takt krwi w pnie w pnie — idę — skradam się — — w trwodze ... kto to ? — matko — matko — to ty? — — szumi dąb — po jęk — szelest — poszum — stuk — kto to ? — ojcze — ojcze — to ty? — — sosna — sosna — — szum — jęk — — westchnieniesny — zdrowaś Marjo łaskiś pełna ... ha — ha — ha — ha kto to ? tupot duh, duh, duh, duh, — jeleń mknie — poszust liści — zsyp igliwa — czary, dziwa, sny — ach!! tam — tam — lśni — skrzy — tam! — Jezu! — dotrzeć — krzyk!!! zarywa się głos — — wykrot — — odnalazłem cię kwiecie — — podziwajcie się uszy muzyce — — pątnik — szedłem jak w zwidzie — tutaj — kwitniesz — w Beskidzie — podziwajcie się ręce cudności — — jako płonie w rozzłoci — — kwiat przedziwny paproci — — podziwajcie się nozdrza pachnieniu — pachną rajskie ogrody — — myrry, ambry i miody — — podziwajcie się wargi słodkości — — wędrowałem po świecie — — odnalazłem cię kwiecie -— ręce tęskne wyciągam pełne pytań zbiegłych krwią z mych żył: więc CO ? ... poprzez liści zawiłość szepce paproć: TO — MIŁOŚĆ — ... poprzez mszane kobierce szepce paproć: TO — SERCE — — więc TO !! — zapada świadomość w mrok — — błogość — — cisza — — ukojenie — TO — TO — TO — ... skrzydlate poematy, płomienne języki — — słów — — niesłyszanych nigdy — dźwięki, barwy, wonie — strugi ognia, płonące, w dal lecące szyki, gryfy, hipocentaury, stukopytne konie — ... lecą sny — ... wzdyma się ziemia — — pręży w kabłąk — — huczy — napięta jak pod werbel bęben świętej wojny — a nad nią zwisa bania purpurowej tuczy, której wędzidło kąsze piorun niespokojny — ... lecą sny — ... ponad tym mostem ziemi pod banią sklepienia wytryskują sny moje parabolą w przestrzeń — radosne przekonania, iż miarą cierpienia jest MIŁOŚĆ — (— żywa— a gdy ranek zaświta, — a gdy ranek zaświta, — gdy się zorza przebudzi różana — wstanę — wstanę — i pójdę w stronę miasta — tam — pomiędzy ludzi — lecz cóż im powiem ? — że oto stał się cud ? — lecz jak im powiem o mądrości co trudzi — wszak mądrość to trud — — — czyż się dla nich rozzłoci krwią serdeczną żywiony kwiat bajeczny, kwiat złoty paproci — ? — czyliż zdolą bez szydu, — czyż będą do tyła prości, ubodzy duchem i szczerzy by zrozumieć sen nocy Beskidu gędzącego o miłości radosne wieści — ? — — któż uwderzy ? — kto ? lecz nic to! — — doszedłszy do miejskich bram u przeraakcje pójdą w górę upadną poniektóre — ten się wzbogaci ów straci — wszakże to jest treścią dnia! waszego dnia, jedynie to: — na wszystkie mówione tony - zarobek, zasobek miljony!! — więc mogłożby być inaczej, iżbym nie ostał sam ? wńęc tak — u bram, u przeraźliwych przedmieści ostanę sam pełen Miłości kamieni, drzew, zwierząt i tej najtrudniejszej, naj żmudniej szej MIŁOŚC
  • madohora 26.06.12, 10:57
    kwiat paproci

    Legendy o kwiecie paproci, zwanym też perunowym kwiatem (napięcie w przyrodzie podczas burz miało sprzyjać kwitnieniu tej rośliny), znane są z przeróżnych podań i gdzieniegdzie przetrwały do dziś. Opowiadają o wielu ludziach, którzy błądzili po lasach i mokradłach, próbując odnaleźć magiczny, obdarzający bogactwem, siłą i mądrością, widzialny tylko przez okamgnienie kwiat paproci. W podaniach czeskich i niemieckich znalazca kwiatu paproci powinien szukać skarbów w ciemnym borze. We francuskich – na najwyższym w okolicy wzgórzu, do którego ma
    dobiec przyświecając sobie ognistym kwiatem jak pochodnią. W legendach rosyjskich natomiast po zerwaniu gorejącego kwiatu należy wyrzucić go jak najwyżej w powietrze i szukać skarbu tam, gdzie spadnie. Zdobycie rośliny nie było łatwe – strzegły jej widzialne i niewidzialne straszydła, czyniące straszliwy łoskot, gdy tylko ktoś próbował się do perunowego kwiatu zbliżyć
  • madohora 26.06.12, 11:02
    Kwiatu paproci należało szukać podczas księżycowej nocy a gdy się go znalazło zapewniał:

    · Szczęście
    · Bogactwo
    · Mądrość
    · Skarby
    · Człowiek otrzymywał dar, że mógł się stać niewidzialny





  • madohora 26.06.12, 11:06
    Gdy ktoś już miał to szczęście i znalazł kwiat paproci musiał postępować według ściśle określonych zasad:
    1. Rozebrać się do naga
    2. Przepasać na krzyż zielem bylicy, różańcem i szkaplerzem
    3. Trzymać w ręce pismo święte lub modlitewnik
    4. Nakreślić krąg święconą wodą
    5. Przynieść go do domu owinięty w białe płótno (najlepiej obrus z ołtarza) i nie oglądać się za siebie
    6. Położyć przed obrazem świętym
  • madohora 26.06.12, 11:08
    http://kartki.onet.pl/_i/d/kwiatpaproci.jpg
  • madohora 26.06.12, 11:09
    Wróżby

    Poza skakaniem przez ogień i szukaniem kwiatu paproci, w noc Kupały odprawiano również rozmaite wróżby, bardzo często związane z miłością, które miały pomóc poznać przyszłość. Wróżono ze zrywanych w całkowitym milczeniu kwiatów polnych i z wody w studniach (opis rzeczonych dwóch wróżb znajduje się nawet w jednej z bajek dla dzieci o Muminkach autorstwa Tove Jansson), wróżono z rumianku i kwiatów dzikiego bzu, z cząbru, ze szczypiorku, z siedmioletniego krzewu kocierpki, z bylicy i z innych roślin oraz znaków. Powszechnie wierzono też, iż osoby biorące czynny udział w sobótkowych uroczystościach, przez cały rok będą
    żyły w szczęściu i dostatku
  • madohora 26.06.12, 11:10
    Kąpiel przed nocą

    Według wierzeń wodniki, wodnice i utopce oraz większość pozostałych demonów wodnych lubiły zaczajać się na spragnionych lata ludzi, którzy nierozsądnie zażywają kąpieli przed nocą Kupały. Dopiero po tym święcie kąpiel w akwenach stawała się stosunkowo bezpieczna. W okresie późniejszym wierzenia te znalazły swoje odbicie w święceniu wody w przypadającą na 23-24 czerwca wigilię św. Jana, co w konsekwencji przeganiać miało złe moce i niejako oficjalnie otwierać sezon kąpielowy (stąd przypuszczalnie kolejne późniejsze powiązanie postaci Jana Chrzciciela z nocą Kupały).

    Źródło: Wikipedia.pl
  • madohora 26.06.12, 11:13
    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/e/ef/NocKupaly.jpg/240px-NocKupaly.jpg
  • madohora 26.06.12, 11:16
    Po rosyjsku dlatego, że jedne źródła podają, że właśnie z tamtych stron wziął się sobótkowy zwyczaj. Nie wiem skąd tak dokładnie ale dzisiaj Walentynki wypierają Świętego Jana a przecież właśnie dzisiejszy (Wigilia Świętego Jana) i jutrzejszy Dzień to nasze prastare święto miłości. Z jakże pięknymi zwyczajami i legendami. A Walentynki - kartki, serduszka to czysta komercja.
  • madohora 26.06.12, 11:17
    Ива́н Купа́ла, также Ива́нов день — летний народный праздник языческого происхождения у восточных и западных славян. Отмечается в России, Белоруссии, Польше, Литве, Латвии, Эстонии, Украине. Иванов день имеет старинную традицию празднования практически по всей Европе. Изначально, до распространения христианства, праздник был связан с летним солнцестоянием (20-22 июняwink. C принятием христианства обрядовая часть праздника была приурочена ко дню рождения Иоанна Крестителя — 24-го июня по старому стилю. С переходом на новый стиль дата рождения Иоанна Крестителя сдвинулась на 7 июля (в XX—XXI векахwink, так как православная церковь живёт по старому стилю. В связи с этим праздник потерял астрономическое соответствие солнцестоянию.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka