• madohora 07.02.13, 13:29
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/pe/gc/rxw2/Sz7VcHwvUXkATqGEBX.jpg
    --
    MADOHORA
    FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 12.04.13, 00:37

    --
    MADOHORA
    FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 29.04.14, 16:59

    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • cirano 06.05.14, 06:54
    Cieszyn, hajmat moji mamy. Czynsto, jusz od bajtla, (przinajmnij roz na rok ) tam bywom i opłakuja dziadowsko polityka jego tzw. gospodorzy. Teraz chodza jusz czynścij na czesko strona, tysz na obiod, choć w kamiynicy mojigo dziadka kole zamku, tysz jes knajpa...ale słabo
    --
    ============
    Mielimy roz Ślonsk bogaty, harowali rowno, dalimy go rozszabrować teraz momy g....
    ----
    Tekst nowyj ślonskij piosynki
  • madohora 07.05.14, 22:06
    Lubię Cieszyn, też za każdym razem "mykam" na Czeską stronę. Od trzech lat jeżdżę na wrześniową, trzydniową imprezę. Napiszę po polsku "Skarby z Cieszyńskiej skrzyni", był taki rok że nawet mi się udało załapać na wszystkie imprezowe dni. Było super. W tym roku też planuję, ale może na jeden dzień uda mi się tam wcześniej dojechać.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 12.05.14, 11:22
    A MOŻE DO CIESZYNA NA NOC W MUZEUM?
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 02.06.14, 20:35
    NSZ tematem wystawy w Książnicy Cieszyńskiej. We wtorek, 3 czerwca, o godz. 16:00 w Książnicy Cieszyńskiej odbędzie się wernisaż wystawy planszowej "Powinniśmy wracać po swoich. Zgrupowanie partyzanckie NSZ 'Bartka' 1945-1947”. Ekspozycja będzie prezentowana w Cieszynie do 29 czerwca.
    POWINNIŚMY WRACAĆ DO SWOICH...- Nasze Miasto - 02.06.2014
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 03.06.14, 16:27
    MEBLE DLA PUPILA - Radio Opole - 02.06.2014
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 06.06.14, 20:34
    FESTIWAL W CIESZYNIE - Radio Katowice - 05.06.2014
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 12.06.14, 20:12
    Maleńkich domostw szereg biały
    a przed nim rzeczki wartka struga...
    Stoisz i patrzysz oniemiały
    Skąd w Polsce tu Wenecja druga?
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 12.06.14, 20:14
    Mostki nad wody wiszą zwałem
    Latem w zieleni tonąc futrze
    Hej! Chyba w takim domku białym
    Można bez troski śnić o jutrze?
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 12.06.14, 20:15
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/wa/qa/uuil/5I8abRPNFa4KFR5IHB.jpg
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 12.06.14, 20:40
    Tak w roku 1925 opisywany był Cieszyn - Kawiarń nowożytnie urządzonych posiada Cieszyn trzy, ale przestrzeń i urządzenia ich są na miarę przedwojenną. Dziś jak olbrzymi hotel "Pod Jeleniem" mogący być ozdobą Warszawy stoi pustkami, tak jak i w kawiarniach nieliczni goście gubią się. W kawiarni "Pod brunatnym jeleniem" jeszcze koncentruje się życie koło okrągłego stołu tzw. "stołu mamutów". Tu z tradycji zasiadają honoratiores miasta dla omówienia i zadecydowania najważniejszych spraw polityki nie tylko lokalnej ale państwowej i wszechświatowej Apelacji od powziętych postanowień nie ma. Dodać należy, że w czasie wojny światowej gdy Armee- Obekommando rezydowała w Cieszynie, wokół tego samego stołu zasiadali ówcześni matadorowie wojny z Conradem Hotzendorffem na czele i także dysputowali...Przyznać zaś należy Cieszynowi, że w wielkiej polityce się orientuje i zna się na niej. Przecież mieszka w Cieszynie aż pięciu posłów z sejmu warszawskiego i śląskiego i większość ich nie zadawalając się mandatami poselskimi dała się jeszcze wybrać do Rady Miejskiej. Głową miasta jest zaś stary parlamentarzysta z czasów austriackich. Więc coś w rodzaju małego parlamentu! Dyskusje wytrawne i obfite, pięknie brzmiące mowy, wielkie słowa i hasła ale głównie referaty w kwestiach komunalnych w rękach...Niemców. W sali obad miejskich jak za czasów śp. burmistrza Demla spogląda na radnych nie usunięty dotąd portret Marii Teresy tej cesarzowej austriackiej, która według podania płakała nad losem Polski ale nie przeszkodziło jej to wziąć udziału w jej rozbiorach. W Cieszynie zastąpiono wszystkie ważniejsze partie i stronnictwa polskie a oprócz nich istnieją jeszcze miejscowe koteryjki obracające się koło pewnych jednostek lub aktualnych w danej chwili zagadnień, jak wybory zarządu Towarzystwa Teatralnego, różnica zdań w sprawie plajty czekoladowej Delty, kwestia przydziału mieszkania p. X itp. W tej chwili zanim jeszcze przebrzmiały echa defraudacji Płonki śledzi Cieszyn z zainteresowaniem przebieg rewolucji pałacowej w miejscowym piśmie. Redaktor wpadł w zatarg z wydawcami i przy tej sposobności wyłoniła się sporna kwestia własności "Dziennika Śląska Cieszyńskiego". Wobec nieustępliwości dwóch stron starostwo pismo zawiesiło ale redaktor orientując się szybko zrezygnował ze sporu i z wydawców i wydaje pismo pod nazwą "Dziennika Cieszyńskiego" Jak widać więc ma Cieszyn swe sensacje, wielkie zagadnienia, chwile emocji i podniecenia. Wszystko to jest jednak tylko na użytek domowy bo niech się cieszyniacy wychylą poza mury miasta. A pod Cieszyniakami w tej chwli mam na myśli wszystkich ze Śląska Cieszyńskiego. Ma z nimi kłopot marszałek sejmu Śląskiego, który nieraz powiada nawet żydów zaskakują Cieszyniacy swą solidarnością! Ewangelicy czy katolicy, z tej czy z owej partii, Machej czy Brzuska czy Szuścik wszyscy oni gdy idzie o sprawy cieszyńskie razem stoją murem" Tak samo w Warszawie i wszędzie indziej.
    I jest to sympatyczna cecha cieszyniaków ta ich solidarność i ogromne przywiązanie do Cieszyna, przepięknych Beskidów i całości kraju, który ma tę właściwość że i obcy się doń łatwo i szybko przywiązują. Zasługa to zresztą nie kraju tylko lecz i mieszkańców jego, którzy już w czasach przedwojennych ani obecnie nigdy nie dali sobie zaszczepić choroby z dziedziny tzw. separatyzmu miejscowego. Może kryje się w tym chytrość aby pomnożyć swe zastępy, gdyż znanym jest że przybysze z innych dzielnic polskich po pewnym czasie pobytu swego w Cieszynie tak zżywają się tam z tym krajem i ludźmi, że też stają się cieszyniakami. Mimo tego niebezpieczeństwa grożącego Polakowi z innej dzielnicy radzimy każdemu zaglądać w cieszyńskie i nie ominąć przy tym Cieszyna. Wart tego jest kraj ten ze swą przyrodzoną stolicą, warci ludzie i warto też uczcić tradycję włożonej tam pracy, która nie poszła na marne (...) Warto zobaczyć Cieszyn i okolicę. Nikt nie pożałuje tego. (...)
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 12.06.14, 20:45
    Byłem w Cieszynie w święta...
    Chodziłem nad brzegiem
    Olzy, co po kamieniach wartkie wody toczy
    Okiem chciwie błądziłem gór zielonych ściegiem
    I granatowych cieni pośród dolin zboczy
    Ległem na łące jasnej w wonnych traw otoczy
    Krwią koniczyn zbryzganej i rumianków śniegiem
    Piłem miodowy zapach ziół co zmysły mroczy
    Dążąc myślą za chmurek postrzępionych biegiem...
    Potem przez ulic miejskich szedłem korytarzem
    Cichych zwierzeń słuchając o gwarnej przeszłości
    Tam gdzie władnie zaduma dziś i spokój gości
    Spokój leśnej ustroni i wielkich cmentarzy
    Cieszyn! Miasto zadumy! W Twojej dostojności ciszy
    Myśl odpoczywa prędzej i pierś głębiej dyszy

    Szeliga
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 12.06.14, 20:46
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/wa/qa/uuil/QvB2MWDI6esVwM89UB.jpg
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 30.08.14, 12:59
    STRASZNY CIESZYN - Radio Katowice - 30.08.2014
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 30.08.14, 12:59
    Ja się zawsze nakręcam na wrześniową imprezę w Cieszynie, że ta mi po prostu gdzieś umyka. A szkoda, bo na pewno też jest świetna zabawa.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 25.09.14, 21:42
    REKORD GUINESSA W CIESZYNIE - Radio Katowice - 25.09.2014
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 25.09.14, 21:43
    Szkoda, że nie wiedziałam a przecież Cieszyn to wcale nie tak daleko. Może bym też dołożyła swój "kamyczek" do tego rekordu.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 18.10.14, 14:09
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/KYkp5nLho2dLYQxdmX.jpg
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 23.01.15, 01:14
    W tyle na nami Piastowska wieża
    Czy ja spotkałam ducha żołnierza
    Krzyknął: O Cieszyn dzisiaj nam płonie
    Stajemy wszyscy w jego obronie
    Przeżył tę wojnę czy może zginął
    Tę kwestię jednak historyk pominął
    Nikt nam sylwetki już nie przybliża
    On nie ma grobu, nie ma też krzyża
    Ja wczoraj byłam tam na tej górze
    Archeolodzy grzebali w dziurze
    Historię znaną ktoś opowiadał
    A ktoś te słowa w mą duszę wkładał

    Cieszyn, 13 czerwca 2010
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/HtdTpxEavnBLUb89UX.jpg
  • madohora 24.02.15, 19:54
    SĄD MAGISTRACKI W CIESZYNIE

    Sąd magistracki (miejski) był w ub. wiekach dla mieszkańców miasta instytucją sądową I instancji. Składał się z kilku ławników obradujących pod przewodnictwem burmistrza; ważną funkcję sprawował w nim syndyk miejski, który jako jedyny z tego grona posiadał wykształcenie prawnicze i miał czuwać nad zgodnością ferowanych wyroków z literą prawa.
    W czasach, których podana niżej relacja dotyczy, syndykiem w Cieszynie był Jan Nepomucen Polzer, człowiek zasłużony, pisarz i zbieracz dokumentów; w latach późniejszych (1735-1750) sprawował najbardziej odpowiedzialny i zaszczytny urząd burmistrza miasta.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 24.02.15, 19:56
    Księga Sądu Magistrackiego z lat 1722-1728 jest bogatym źródłem do poznania życia
    ówczesnych mieszkańców miasta. Posiedzenia sądu odbywały się nieregularnie, ale często,
    codziennie lub w odstępach 2-3 dni, zależnie od ilości wnoszonych spraw. Na sesji rozpatrywano zwykle nie jedną tylko sprawę. Zdumiewa ilość przedkładanych przez obywateli
    miasta drobnych nieraz spraw i wzajemnych oskarżeń; tłumaczy się to chyba tym, że ówczesna procedura sądowa była prosta i bezpłatna. Zwaśnieni pojawiali się w ratuszu, Sąd, powysłuchaniu obydwu stron oraz świadków, wydawał wyrok (zwany ładnie "pouczeniem").
    Nasuwa się refleksja, że niełatwo chyba było pełnić funkcję sędziego wobec swych
    współmieszkańców i sąsiadów, częstokroć krewnych lub wspólników w interesach; w małym,
    ograniczonym murami miasteczku jakim był wówczas Cieszyn, wszyscy znali się przecież
    doskonale, prawie wszyscy też byli w jakiś sposób od siebie nawzajem zależni i ze sobą
    powiązani. Na chwałę cieszyńskiego magistratu, a zwłaszcza na chwałę rzetelnego syndykapa
    Polzera przyznać trzeba, że wydawane wyroki były sprawiedliwe, jednoznaczne i dość
    surowe. Zdarzyło się np. zasądzenie na areszt jednego z członków ławy sędziowskiej, Wilima Reissa. Poręczył on komuś za dług, dłużnik nie płacił, wg przyjętego obyczaju, poręczyciela zasądzono na areszt do czasu, aż dług będzie zapłacony. Kiedy zaskoczony Reiss
    odwoływał się, że jako radny miejski i ławnik sądowy jest osobą nietykalną, odpowiedziano mu, że aresztuje się go nie jako osobę urzędową, ale w sprawie, w której występował
    jako strona prywatna. Wszystko to zostało skrupulatnie zaprotokołowane w Księdze Sądowej.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 24.02.15, 19:57
    Odnośnie samej procedury Sąd miał jeszcze inne kłopoty: w bardziej skomplikowanych
    i przedłużających się sprawach występowali w imieniu osób procesujących się zazwyczaj
    zaprzysiężeniu adwokaci. Było ich jednak niewielu (jak w ogóle niewielu było wówczas
    w mieście ludzi osiągających wyższy stopień wykształcenia, niż dawała go szkoła lokalna)
    toteż Sąd zezwalał, aby w konkretnych wypadkach występował w miejsce adwokata któryś z ogólnie poważanych i doświadczonych miejscowych obywateli. Nie to jednak sprawiało trudności największe.


    "Wlało trudności największe.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 24.02.15, 19:59
    Prawdziwym utrapieniem cieszyńskiego Sądu był właśnie zaprzysiężony adwokat, Jan Jakub Wyzalius. Był on niewątpliwie człowiekiem obcym, przybyłym do miasta spoza granic Księstwa - nazwiska tego (nb. zlatynizowanego i być może brzmiącego ongiś bardziej swojsko jako "Wyżeł" lub "Wyżął") nie spotyka się w żadnych in. miejskich dokumentach. Przewija się jednak przez wiele sądowych protokołów; Wyzalius był człowiekiem chytrym, chciwym i nie przebierającym w środkach. Podburzał obydwie procesujące się strony do dalszego prowadzenia sporu (co oczywiście przysparzało mu dochodów), stosował też przy tym różne prawnicze kruczki i kombinacje, aby, występując z oskarżeniem, przerzucać ciężar dowodu na Sąd. Wyzalius kręcił się bez przerwy po izbach ratusza, węszył i wścibiał nos we wszystkie sprawy miasta. Niewątpliwie poczynał sobie tak zuchwale z racji swych ważnych koneksji: był on mianowicie prokuratorem spraw kościelnych i prawnym zastępcą cieszyńskiego dziekana. Jeśli uświadomić sobie, -że były to lata najbardziej aktywnej i bezkompromisowej działalności kontrreformacji i starań jezuitów o podporządkowanie sobie władz miejskich, rola Wyzaliusa w cieszyńskim ratuszu wydaje się jednoznacznie złowróżbna. Kiedy władze w Wiedniu zostały zmuszone do udzielenia zezwolenia na wystawienie kilku kościołów protestanckich na Śląsku, w tym także w Cieszynie (r. 1709), dla zakonu jezuitów stanowiło to dotkliwy cios, zachwiało
    ich dotychczasowym monopolem na "rząd dusz": tym ważniejszym stawało się działanie
    zakulisowe. Magistrat cieszyński wykazywał wiele cywilnej odwagi w obronie swej niezależności. Wyzaliusowi zabroniono w ogóle wstępu do izby sądowej z wyjątkiem wypadków, kiedy sąd wyraźnie go wezwie; a wobec ponawiających się jego wykroczeń skazano dwukrotnie na areszt miejski.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 24.02.15, 20:01
    Wyroki wydawane na luteran nie były w niczym bardziej surowe niż kary wymierzane katolikom. Kłopotów, choć mniejszej już wagi, przyczyniało Sądowi niekiedy zachowanie się procesujących się stron. Zdarzało się, że dochodziło między nimi do ekscesów i rękoczynów,
    zwłaszcza w sieni przed wejściem do izby sądowej, gdzie antagoniści oczekiwali na rozprawę. Protokół odnotowuje np. zażartą bójkę między dwoma mieszczankami, zażegnaną dopiero przez przybiegłego co tchu męża jednej z nich. Do właściwej rozprawy sądowej już nie doszło, chodziło teraz głównie o zatuszowanie zajścia, w czym protokół sądowy wyraźnie poszedł stronom na rękę: opis zajścia urwany jest w pół słowa. Sąd starał się na ogół działać polubownie, godzić strony, w myśl przytoczonej w jednym z protokołów sentencji w pokoju małe rzeczy i pożytki pomnażają się, w niepokoju zaś i niezgodzie wszystko się marnuje. Doprowadzenie do zgody udawało się najczęściej w procesach o injurię tj. obrazę słowną. Oskarżonemu proponowano przeprosiny, na co ten zazwyczaj przystawał. W formule przeprosin oskarżony oświadczał, że zawsze uważał i nadal uważa oskarżyciela za człowieka godnego czci i honoru i potwierdza to podając mu rękę. Ponieważ wszystkim zależało na utrzymaniu spokoju w mieście, b. naraziłby się ten, kto by wyciągniętej na zgodę ręki nie przyjął. Protokoły sądowe nie odnotowują takiego przypadku.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 24.02.15, 20:02
    Pojęcie injurii miało szerszy zakres niż obecnie, nie kojarzyło się wyłącznie z obraźliwymi słowami. Np. pracujący na przedmieściach Cieszyna i pozostający pod jurysdykcją zamkową szewcy skarżyli do sądu cechmistrza szewców "miejskich", że nazwał ich chłopami i poddanymi, którzy świadczą pańszczyznę motyką. Szlachcic Bees, posiadający dom w mieście, wniósł skargę na pisarza, że podał jego nazwisko bez przydomka "pan". Jeden z mieszczan posłał drugiemu "obelżywy paszkwil" na piśmie! Tenże paszkwil trafił również do Sądu (szkoda, że nie zanotowano j ego treści). Sąd przeczytał, wypomniał oskarżonemu jego występek, a ten tłumaczył się, że poniosła go krewkość umysłu. I ta sprawa zakończyła się polubownie. Najbardziej surowo potraktował sąd oszczerstwo rzucone na dobre imię młodej dziewczyny. Szkalujące ją dwie kobiety, matka i córka, poza zwyczajowym obowiązkiem przeproszenia obmówionej i jej rodziców, zostały przez Sąd ostrzeżone, że w wypadku dalszego szerzenia takich niegodnych plotek trafią do więzienia, a także zapłacą wysoką karę 5 grzywien (ok. 7 talarów, ówczesna cena krowy). Połowa z tego przypaść miała poszkodowanej, druga - na utrzymanie murów miejskich
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 24.02.15, 20:04
    Inaczej trzeba było działać w sprawach majątkowych. Wpływało ich mnóstwo, większość protokołów dotyczy właśnie rozliczeń pieniężnych, regulacji testamentarnych, skarg
    o nie zapłacone skrypty dłużne itp. Jeśli sprawa była oczywista, sąd dawał określony ter-
    min do wyrównania należności lub zawarcia innej ugody z wierzycielem. Po tym terminie
    monitowano dłużnika jeszcze raz, wyznaczając mu już tylko krótki okres do uregulowania
    długu (do przyszłego poniedziałku). Po upływie tego drugiego terminu dłużnik bezapelacyjnie już trafiał do mieszczącego się w podziemiach ratusza aresztu; musiał się tam zgłosić sam, i to z bochenkiem chleba pod pachą, gdyż magistrat nie zapewniał więźniom wiktu. Dłużnik siedział w areszcie tak długo, aż wierzyciele nie byli w należyty sposób zaspokojeni. Podobne postępowanie stosowano również w stosunku do kobiet. Procedura była chyba dość skuteczna, gdyż ostateczny środek - licytację majątku dłużnika lub jego poręczycieli - protokoły odnotowują tylko wyjątkowo.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 24.02.15, 20:06
    W niektórych wypadkach sprawy o długi traktowano w trybie jakby przyśpieszonym i ze szczególną skrupulatnością. Były to sprawy, w których poszkodowany pochodził spoza
    terenów Księstwa Cieszyńskiego - z Wrocławia, Wiednia, ze Słowacji - a jego skarga
    doszła do władz miejskich Cieszyna za pośrednictwem tamtejszej rady miejskiej lub urzędu ziemskiego. Magistrat cieszyński czuł się wtedy szczególnie zobowiązany do przykładnego wymierzenia winnemu kary, choćby dlatego, że między ówczesnymi władzami regionalnymi kierowano się stricte zasadą wzajemności: jeśli Cieszyn roztoczył opiekę prawną ad "cudzym" obywatelem, w identyczny sposób traktowano obywatela cieszyńskiego na tym obcym terenie. Poza tym w grę wchodziło dobre imię miasta: kiedy do magistratu wpłynęła skarga, że na drodze rozsypał się zakupiony przez obywatela węgierskiego w Cieszynie wóz, nakazano kolarzowi, który go sporządzi 1, natychmiastowe i bezpłatnie dokonanie jego naprawy, a także wymianę wszystkich czterech kół na nowe - choć, wobec ówczesnego fatalnego stanu dróg, wina rzemieślnika nie wydaje się tak oczywista (nb. Być może dzięki takim rozstrzygnięciom cieszyńskie rzemiosło przez wiele wieków utrzymywało swą dobrą sławę).
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 24.02.15, 20:08
    Każdy wnoszący skargę był obowiązany przedstawić świadków potwierdzających prawdziwość jego słów. Jeśli ich brakło, mógł wystąpić o złożenie przysięgi cielesnej, tj. odwołania się do świadectwa Boskiego. Wobec roli, jaką religia odgrywała w opisywanych czasach, niewielu kłamców pozwalało sobie w takich wypadkach na krzywoprzysięstwo. Jeśli chodzi o cieszyńską społeczność, największe kłopoty miał magistrat z cieszyńskimi cechami. W dawnych miastach były to instytucje potężne, władne i bogate, wywierające wpływ nie tylko na sprawy zawodowe. Jednym z najbogatszych cechów byli cieszyńscy piekarze. Znajdowali się oni pod nieustannym ostrzałem opinii publicznej, głównie z powodu marnej jakości pieczywa i zaniżania jego wagi. Cieszyn nie był pod tym względem wyjątkiem, podobnie bywało zapewne i w in. miastach śląskich, skoro z zarządu prowincji, z Wrocławia, rozesłano wreszcie urzędowe tabele wagi poszczególnych gatunków chleba i bułek. Magistrat cieszyński wysłał z taką tabelą dwóch swoich radnych na kontrolę. W cechu piekarzy przyjęto ich zrazu grzecznie, aż nagle z grona siedzących za /Stołem majstrów podniósł się jeden i zaczął wymyślać radnym nieuczciwymi słowami - aby lepiej szli żebrać niż żerować na ich ciężkiej pracy. Radni, pełniący swą funkcję honorowo, poczuli się b. dotknięci. Wrócili do ratusza, oddali tabele i odmówili dalszego pełnienie wyznaczonej im funkcji. Władza musiała zadziałać natychmiast. Nakazano winnemu, aby natychmiast publicznie obydwu radnych przeprosił, a jeśli by tego nie uczynił, aby również natychmiast zgłosił się do aresztu. Ponieważ annały nie odnotowują żadnej apelacji piekarzy, świadczyłoby to, że z konkretnej sprawy woleli się wycofać. W krótkim jednak czasie, jak grom z jasnego nieba, spadł na nich niespodziewany i dotkliwy cios, najboleśniej godzący w podstawy ich egzystencji i dobrobytu: zarządzeniem Regencji Księstwa zniesiono dotychczasowy monopol cechu na sprzedaż pieczywa w mieście, właśnie ze względu na złą jego jakość i zuchwałe lekceważenie otrzymywanych w tej sprawie pouczeń. Od tego czasu w każdą sobotę wolno było handlować pieczywem każdemu. Dalsze "ukrócanie" cechu piekarzy pozostawiono więc wolnej konkurencji.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 24.02.15, 20:09
    Poszczególne cechy prowadziły ze sobą także długotrwałe spory o zakres ich działalności. Na wokandzie sądu jedna z tych spraw - będąca niewątpliwie świadectwem toczących się już wcześniej walk konkurencyjnych - znalazła się w r. 1724. Przedstawiała się ona następująco cieszyński proboszcz remontował wieżę kościoła i potrzebował w tym celu gwoździ. Zwrócił się o ich wykonanie do dwóch majstrów kowalskich, ci jednak odmówili; nie jest podane dlaczego, być może poszło o zapłatę. Wobec tego proboszcz zamówił gwoździe u majstra ślusarskiego. Wtedy cech kowali wystąpił natychmiast z oskarżeniem ślusarza o wykonanie roboty, która do ślusarzy nie należy. Sąd miał zaiste ciężki orzech do zgryzienia: wieża kościelna zreperowana być musiała, w dodatku zamawiającym był proboszcz, a za proboszczem, jak łatwo sobie wyobrazić, stała organizacja kościelna. Wg ówczesnych drobiazgowych przepisów cechowych ślusarz istotnie gwoździ robić nie powinien. Kogo i za co tu ukarać? Magistrat, a raczej niezawodny prawnik Polzer, i w tej sytuacji potrafił znaleźć rozwiązanie. Ślusarza, za przekroczenie przepisów, ukarał miejskim aresztem, główny natomiast ciężar winy i kary spadł na dwóch majstrów kowalskich, którzy odmówili przyjęcia zamówienia i przez to stali się przyczyną całego nieporozumienia. Nie tylko wsadzono ich do więzienia, ale zapowiedziano jeszcze wymierzenie kary dodatkowej. Nie takiej zapewne klęski spodziewał się nieprzezorny i popędliwy cech kowalski.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 24.02.15, 20:12
    Niektóre jednostki w mieście również przysparzały sądowi kłopotów. Przez szereg lat sąd ujarzmiał szczególnie niesforną i niezdyscyplinowaną rodzinę Demlów z Górnego Przedmieścia (obecnie część miasta od pl. Inwalidów w kierunku pl. Kościelnego). Ojciec Jerzy i syn Franciszek Demlowie byli z zawodu kołodziejami, z charakteru zaś byli grubianinami i pieniaczami. Franciszek Demel sprawował przez pewien okres funkcję wójta Przedmieścia; zapisał się w niej tak, że jego własna gmina zwróciła się do cieszyńskiego sądu z pisemną petycją, aby go tej funkcji pozbawić. Była to kolejna trudna pod względem prawnym sprawa do rozstrzygnięcia; nie było by praworządnym zmieniać wójta w okresie między wyborami. Udzielono mu jednak surowego upomnienia. Po pierwsze, aby ze swymi współsąsiadami we wszystkich sprawach urzędowych postępował życzliwie i sprawiedliwie, nie krzyczał na nich i groził im na każdym kroku pobiciem i więzieniem: po drugie, aby nie wydawał gminnych pieniędzy inaczej, jak tylko zgodnie z wolą, gminy; po trzecie, aby postępował i zachowywał się we wszystkim tak, jak człowiekowi miłującemu sprawiedliwość przystoi. Zagrożono Demlowi, że gdyby w przeciągu 6 tygodni nie zmienił stylu urzędowania, magistrat cieszyński odbierze mu jego wójtowską godność. W krótkim czasie gmina pozbyła się jednak Demla definitywnie: nie wszedł nawet w skład rady miejskiej. Demlowie mieli w mieście opinię huncfotów z powodu licznych zatargów ze współobywatelami.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 24.02.15, 20:15
    W myśl starej a mądrej zasady magistrat był także lekarzem społeczności a sąd magistracki poczuwał się bowiem do obowiązku wychowywania swych obywateli. Stąd ingerencją sądu także w sprawy nie karne i nie sporne, ale niezgodne z powszechnie przyjętym poczuciem słuszności i moralności. B. surowo i konsekwentnie tępił magistrat wszelkie awanturnictwo, nieprzystojne słowa, zły przykład dawany innym, zwłaszcza na ulicy (na swobodnej ceście). Jedna z mieszczek, która wywołała głośną kłótnię na ulicy, została za to skazana na b. wysoką grzywnę 10 talarów. Kiedy jeden z rzeźników podczas zebrania cechowego nazwał cechmistrza łysym kpem, poniósł za to również dotkliwą karę. Kłótnie na zebraniach cechowych zdarzały się widać często, gdyż w areszcie miejskim siedzieli na zmianę członkowie różnych cieszyńskich cechów. Być może, samym sędziom było ich "prywatnie" żal, zachowała się bowiem notatka, że skonfiskowane piekarzom precliki posłano więźniom do aresztu. Magistrat zabraniał też wyraźnie kobietom towarzyszenia swym mężom na zebrania cechowe i mieszania się w jakikolwiek sposób do obrad, gdyż, jak wykazywało doświadczenie, rozgardiasz stawał się wtedy jeszcze większy. Najgorzej było, jeśli awantura wybuchła przy otwartej skrzyni cechowej, w której znajdowały się nadania i przywileje; uważano to za obrazę tych szacownych dokumentów, reprezentujących samą instytucję cechową. Była to okoliczność obciążająca i podlegała szczególnie surowej karze. Także magistrat wymagał poszanowania wszelkich swoich pism, nawet ustnie :nie wolno było wyrażać o nich ujemnej opinii. Jeden z mieszczan który "w nerwach" podarł pismo magistratu o skierowanie do niego na kwaterę wojska, przesiedział za to w areszcie 8 dni.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 24.02.15, 20:17
    Osobną dziedziną starań magistratu stanowiła moralność w mieście. W cechu pasamoników zdarzyła się nast. sprawa: ktoś zaczął szerzyć złośliwe plotki o jednym z przyjętych do terminu chłopców, jakoby ten był dzieckiem nieślubnym. Zaniepokojony cech zwrócił się do ojców miasta z prośbą o pomoc w wyjaśnieniu tej sprawy (chłopiec pochodził spoza Cieszyna). Sąd postarał się o wyciąg z metryk kościelnych i o atest proboszcza rodzinnej wsi terminującego. Chłopak mógł, bez ujmy dla cechu, terminować dalej. Podobnie, jeśli niezamężna dziewczyna zaszła w ciążę, sąd wzywał ją na sesję, aby wytłumaczyła się z tego zdarzenia. "Inkwizycja" taka miała na celu ustalenie, czy ciąża jest wynikiem nierządu (terminem tym określano wszelkie stosunki pozamałżeńskie), czy może uwiedzenia lub gwałtu, w których to wypadkach głównym winowajcą był mężczyzna. Prawie w każdym wypadku jednak karaną była również dziewczyna. Publiczne rozpatrywanie tak osobistych spraw było już i tak wielką karą i hańbą, pośrednio więc przyczyniało się do zamierzonego przez sąd celu, aby inne dziewczęta powstrzymać od lekkomyślności. Zdarzyło się, że jeden z poważanych i zamożnych mieszczan zjawił się w sądzie sam, nie wzywany, aby prosić o wstrzymanie "inkwizycji" w stosunku do jego córki. Wyjaśniał, że córka nie jest "nierządnicą", ale ma zostać żoną jednego z młodych oficerów, kwaterujących właśnie w mieście (przymusowe kwaterunki wojska sprawiały jednak ojcom czasem kłopoty...); także ten oficer zamierza pojąć ją w małżeństwo. Ciąża stała się widoczna, gdyż do zawarcie ślubu potrzebne jest zezwolenie wyższego rangą przełożonego oficera, którego jednak w mieście nie ma. Ojciec przyrzekał postarać się w najbliższym czasie o to zezwolenie. Wyjaśniał, że gdyby dziewczyna została poddana hańbiącej "inkwizycji", mogłoby to do niej zrazić przyszłego współmałżonka, mógł by on z obietnicy poślubienia jej się wycofać. Ławnicy sądowi byli także ojcami, chodziło ,zresztą, o doprowadzenie sprawy do jak najlepszego zakończenia, wyrozumiale więc i taktownie przyjęli te wywody do wiadomości i żadnego dalszego postępowania nie podjęli.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 24.02.15, 20:18
    Ojcowie miasta, wymagając wzajemnego poszanowania w stosunkach między ludźmi
    oraz szacunku dla władzy, wykazywali go także sami wobec zgłaszających się do sądu petentów. Kiedy dekretem cesarskim nakazano przetłumaczenie miejskich ksiąg rachunkowych na język niemiecki (aby umożliwić ich kontrolę przysłanym z Austrii urzędnikom) wprowadziło to pewne penurbacje i opóźnienia w załatwianiu bieżących spraw. Sąd zwracał się wtedy do obywateli b. uprzejmie z prośbą, aby wykazali odrobinkę cierpliwości, zanim księgi nie wrócą na swoje miejsce.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 27.02.15, 17:41
    URODZINY ZAMKU CIESZYN - Gazeta.pl - 27.02.2015
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 27.02.15, 17:42
    URODZINY ZAMKU CIESZYN - Radio Katowice - 27.02.2015
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 11.03.15, 13:48
    Cieszyńskie piwo było niegdyś tak wyśmienite, że sprowadzano je do stolicy Polski. Wiemy o tym z przywileju dla Kazimierza (dziś dzielnica Krakowa), który otrzymał od Władysława Jagiełły prawo sprowadzania i wyszynku wozów inaczej fur piwa z Cieszyna albo z Świdnicy. Skoro już wówczas Cieszyn warzył znakomite piwo na eksport, jego tradycje piwowarskie muszą, być znacznie starsze. Dlatego wszelkie sugestie historyków, iż dopiero od 1416 r. miasto na pewno posiadało prawo mili zapowiedniej, musimy uznać za zbyt pesymistyczne.
    Cieszyn już po r. 1217 posiadał własne ustawodawstwo przejęte ze Lwówka Śląskiego,
    który od 1209 r. posiadał przywilej piwowarski. Zresztą, niedługo później pojawi się w dokumentach cieszyńskich określenie suburbium (1223), potem dokładniej suburbio civitatis
    Tessin (1284). Należy z tego wnioskować, że wzorem innych miast śląskich Cieszyn wkrótce
    po otrzymaniu praw lwóweckich, podobnie jak Lwówek Śląski, otrzymał monopol warzenia
    i wyszynku piwa w samym mieście oraz w obrębie jednej mili od jego murów. W ten
    sposób książę zapewniał nowemu miastu godziwe dochody, zaś sobie odpowiednie wpływy
    od mieszczan. Cieszyńskiego prawa mili zapowiedniej nie można łączyć z przejęciem przez
    miasto w r. 1374 prawa magdeburskiego z Wrocławia, czy z pierwszą wzmianką o prawie
    mili z 1416 r., ponieważ wcześniej cieszyński trunek znany był w Krakowie, a nim do tego
    doszło, miejscowe browary długo musiały warzyć i eksperymentować, nim wyprodukowały
    doskonałe piwo, odpowiadające wybrednym nawet podniebieniom mieszkańców nadwiślańskiej stolicy.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 11.03.15, 13:51
    Samorządną gminę piwowarską tworzyli w Cieszynie tzw. wielkomieszczanie, czyli obywatele posiadający w obrębie murów miejskich domostwa z prawem warzenia i wyszynku
    piwa oraz wyszynku wina. Nie wiemy, ilu ich było po powstaniu miasta. Na Śląsku liczba
    domów "piwnych" od założenia miasta do początków XIX w. wzrastała przeciętnie o 1/5.
    Skoro w Cieszynie w r. 1812 stało 155 domów ,piwnych" wydaje się, że początkowo było
    ponad 100 obywateli uprawnionych do warzenia i wyszynku, po czym liczba ich wyraźnie
    wzrosła, gdy książę Wacław przyznał te same prawa właścicielom domów w pobudowanym
    w XVI stuleciu Nowym Mieście. Odtąd grono uprzywilejowanych do warzenia i wyszynku
    zmieniało się chyba nieznacznie: nowych parceli w obrębie starego miasta przecie nie przy-
    bywało. Z początkiem XVIII w. stało w Cieszynie 286 domów, w 100 lat później zamieszkanych było 228, ale duża ich część należała do małomieszczan, do właścicieli domów stojących wewnątrz lub za murami i nie posiadających prawa wyszynku. Domostwa "piwne" albo "szynkowe", zależnie od wielkości posesji i zabudowy, posiadały w myśl "porządku piwnego" przywilej od połowy do kilku warów piwa rocznie. Jeden war dawał na Śląsku w XVII-XVIII stuleciu od 900 do 1100. 1. W tym okresie czysty zysk z jednego waru wynosił przeciętnie 20-30% dochodów z wyszynku, a 70-80% wydawano na słód, chmiel, akcyzę i koszta produkcji. Kilkuwarowe prawo "porządku piwnego" dawało bogatemu mieszczaninowi Cieszyna prawdopodobnie do 230 talarów dochodu rocznie. Jeśli z tego nawet odliczymy 75%, to i .tak pozostawało sporo pieniędzy, gdyż w tym czasie podmiejskie gospodarstwo kosztowało ok. 150 talarów. Przywilej piwowarstwa stanowił integralną część prawa własności. Kiedy Maksymilian Jagosz wraz z żoną Magdaleną sprzedawali w r. 1688 dom, w akcie kupna-sprzedaży opisano go jako dum ze wszymi owemu przynależenymi Privilegiami, winnym listem, piwnym a marczowym szynkiem [wyszynkiem piwa marcowego] w Miestie Tieszynie podle Klasztora Dominicanskeho.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 11.03.15, 13:53
    Pierwszej organizacji produkcji cieszyńskiego piwa nie znamy, ale była ona zapewne
    .podobna do tej, którą wprowadzono w r. 1468, po uzyskaniu przywileju warzenia piwa pszenicznego. Wg przywileju piwowarskiego produkowano, zależnie od wielkości posesji,
    z górą określoną ilość warów, zaś kolejność warzenia i wyszynku wyznaczał porządek piwowarski. Poszczególni wielkomieszczanie warzyli i szynkowali przeważnie w odstępach
    dwutygodniowych. Początkowo obywatele prowadzili wyszynk we własnych domach. Mieszczaninowi nie wolno było odstąpić trunku na sprzedaż. nawet sąsiadowi; tylko przy wyjątkowej sposobności mógł mu odstąpić ćwierć beczkę do domowego użytku. Nawet z okazji uroczystości rodzinnych nie wolno było warzyć poza porządkiem, lecz trzeba było nabyć
    piwo u akurat szynkującego cieszynianina. Przepisy te odnosiły się zarówno do piwa pszenicznego, jak i jęczmiennego, choć tego ostatniego produkowano z czasem coraz mniej.
    Porządek piwowarski był tak dalece demokratyczny i równy dla wszystkich, iż z biegiem
    czasu zaczął doskwierać uboższym mieszczanom, bowiem równość sprzyjała przede wszystkim możnym, W kolejności warzenia można było mianowicie pominąć obywatela, który
    nie przygotował na określony czas słodu. Takie mijanki zdarzały się coraz częściej, szczególnie w latach nieurodzaju, niższych dochodów z rzemiosła itp. W takich wypadkach wolno było sprzedać swój porządek innym, którzy dysponowali słodem, czyli mieszczanom bogatszym. Oni tedy skupowali kolejki od biedniejszych, warzyli częściej od nich, szynkowali nawet poza swymi domami, aby tylko jak naj śpieszniej sprzedać trunek oraz wykupić kolejny porządek, Takim trybem bogaci stawali się bogatszymi, biedni - biedniejszymi. Doszło do tego, że na żądanie tych ostatnich w r. 1565 władze zostały zmuswne do przypomnienia radzie stosownego postanowienia z 1468 r., a gdy i to nie pomogło, książę Adam Wacław wydał w 1608 r. nast. zarządzenie. Zmiana porządku jest zakazana. Nikomu w ogóle nie wolno warzyć więcej niż dwa porządki w Toku. Sprzedawać porządki przypadające swym domom mogą jedynie rycerze, duchowni, chorzy (nie mogący szynkować) i całkiem biedni, i to tylko za zgodą rady". Sporo musiało być nadużyć w tej sprawie, jeśli książę zdobył się na interwencję.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 11.03.15, 13:54
    Wiele zmian do organizacji i dystrybucji piwowarskiej wniosła wojna trzydziestoletnia
    i związana z nią kontrreformacja, szczególnie dotkliwa w protestanckich miastach i wsiach,
    Wielu ewangelików musiało opuścić swoje domy, powstało dużo pustek, opłaty z tych po-
    sesji przestały zasilać kasę miejską. Już w pierwszej dekadzie wojny majętności i wpływy
    miasta zostały uszczuplone. Ok. r. 1630 dochody dawała tylko wieś Pastwiska oraz mieszczański urbarz piwowarski. Celem ożywienia życia gospodarczego rada zachęcała mieszkańców do budowy nowych domów, nadając im prawa swobodnego warzenia. Niewiele to pomogło. Księżna Elżbieta Lukrecja nakazała spisać wszystkie porządki piwne i przestrzegać ich kolejności, poleciła magistratowi sprzedawać uboższym mieszczanom porządki związane z pustkami, a nawet ułatwiać im nabywanie słodu. Jednak w praktyce rada rozdawała porządki krewnym i znajomym członków albo wykupywała je za pieniądze gminy
    na ratusz, gdzie ich płynne efekty, powiedzmy u ożywiały posiedzenia rajców. W r. 1629
    księżna potępiła ten zwyczaj, który dawał się we znaki ubogim ludziom, gdyż te kupione
    na ratusz porządki warzono w najlepszy czas. Chodziło oczywiście o piwo marcowe. Przy-
    kro o tym przypomnieć, lecz sama księżna działała na szkodę gminy piwowarskiej: a to
    prosząc o porządek dla swego łaziebnika, a to o dwie porządki dla kanclerza na naprawę
    domu, a to żądając po otrzymaniu kilkunastu porządków, aby ich nabywcy warzyli w pierwszej kolejności.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 11.03.15, 13:56
    Od strony formalnej wszystko wyglądało dobrze: porządki były spisane i wywieszone
    na widocznym miejscu, każdy mógł się zorientować, kiedy ma warzyć i, po wywieszeniu
    przed domem odpowiedniego szyldu, 'Prowadzić wyszynk. W praktyce jednak panował bałagan i niesprawiedliwość w warzeniu jasnego i ciemnego, nazywanego marcem. W produkcji jednego i drugiego miała obowiązywać taka sama kolejność, wszak zamożniejsi
    mieszczanie uciskali uboższych przy wyszynku piwa marcowego, że wielu dwa, trzy, cztery
    i pięć razy w jednym roku warzyło, biedniejsi zaś we dwóch, trzech lub nawet w czterech
    latach nie przychodzili do warzenia, jak powiadała uchwała zgromadzenia gminy. W tym
    zresztą czasie sami mieszczanie produkowali już tylko piwo ciemne, gdyż od r. 1634 warzenie jasnego przeszło pod zarząd miasta. Stało się to wtedy, gdy Cieszyn płacił podczas wojny trzydziestoletniej tak wysokie kontrybucje, że nie stało dochodów na ich pokrycie. W tej sytuacji uprzywilejowani mieszczanie zgodzili się odstąpić miastu część swoich praw wyszynku. Odtąd magistrat zawiadywał produkcją piwa jasnego (później również ciemnego), warząc je w browarze mieszczańskim i oddając wyszynk gospodzkim (karczmarzom) albo odprzedając mieszcz,anom. Po zapłaceniu wysokich kontrybucji przywilej warzenia i wyszynku miał powrócić w całości do właścicieli, lecz Cieszyn był w długach do początków XIX w.
    Interesującym dokumentem do dziejów miasta w pierwszej połowie opisywanego stulecia jest księga mieszczan z lat 1624-1653, w której zapisano 451 obywateli, w tym 243 rodowitych cieszynian i 208 przybyszy (duża - liczba przybyszy była zapewne rezultatem migracji ludności podczas wojny trzydziestoletniej). Wśród mieszkańców było 2 piwowarów, ale po jednym chirurgu, introligatorze, malarzu, kotlarzu, trębaczu, rusznikarzu, kołodzieju, kominiarzu... Księga notuje również 4 słodowników, tylu też było kupców, rymarzy, garncarzy, kapeluszników, siodlarzy, stelmachów, kucharzy, ceglarzy, igielników i białoskórników.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 11.03.15, 13:59
    Od r. 1416 Cieszyn posiadał z całą pewnością wyłączne prawo zakładania i zaopatrywania w piwo gospód i karczem w obrębie okręgu miejskiego. Ale, jak już wspomniano, owe prawo było na pewno starsze o prawie 200 lat. Początkowo mieszczanie warzyli tylko z jęczmienia, lecz od r. 1468 mieli od księcia Kazimierza przywilej produkcji piwa pszenicznego. Odtąd też Cieszyn 'Posiadał monopol na szynkowanie piwa jęczmiennego i pszenicznego nie tylko w obrębie mili od murów miasta, bo w niektórych kierunkach nawet dalej, np. w południowym aż do Jabłonkowa. Łącznie 43 miejscowości były zobowiązane do odczopowywania beczek zawierających wyłącznie cieszyński trunek. Poza tym cieszynianie mieli prawo rekwirowania wszelkich obcych piw, pojawiających się na ich terenie propinacyjnym. Wprawdzie książę Wacław nieco uszczupli. ten okręg, wyłączywszy z niego kilka wsi k Jabłonkowa, ale w r. 1608 książę Adam Wacław znowu go poszerzył o kilka swoich wsi. Tak więc okręg piwny Cieszyna był dość obszerny, jednak me był stały a jednocześnie często sporny; chodziło bowiem o duże pienią,dze, płynące z prawa wyszynku. Właściwie od początku trwały cichsze lub głośniejsze kłótnie o 'Przywilej wyszynku pomiędzy okoliczną szlachtą a miastem, które książę od czasu do czasu łagodził poprzez kompromisowe albo zręczne postanowienia, ale nigdy nie uśmierzył do końca. Szlachta utrzymywała, iż jej wsie nie powinny podlegać pod prawo mili, gdyż prawo własności, zatwierdzone przez książąt, przyznające im wszelkie pożytki z dóbr, obejmuje także wyszynk własnego piwa, które od 200 lat nie istnieje już na Śląsku dolnym, a na górnym rzadko jest stosowane, jako jeden z większych pożytków. Powoływała się przy tym na swoje prawo wyższe i niższe, lecz obowiązuje jeszcze w Księstwie Cieszyńskim. Wielu właścicieli ziemskich miało swoje racje, np. dziedzicowi folwarku w Cisownicy księżna Anna nadało prawo warzenia z zastrzeżeniem, aby mu w tym cieszynianie nie czynili przeszkód; niejaki Czelo, właściciel Dzięgielowa, Nydka i Lesznej, otrzymał w r. 1568 od ,księcia prawo wyszynku własnego piwa. Rzekomo za zgodą, mieszczan, w co jednak trzeba wątpić, bo aż tak rozrzutni cieszynianie nie byli. We wsiach dość odległych od miasta, gdzie występowały trudności z dostarczaniem piwa, mieszczanie z pewną obojętnością patrzyli na ewentualne naruszenia propinacji. Inaczej postępowano wobec wiosek położnych bliżej, np. w r. 1658 cieszynianie zorganizowali prawdziwy zajazd na karczmę w Hażlachu, gdzie wypili piwo właściciela wsi, Bludowskiego, rozbili i spalili naczynia i pojemniki oraz zniszczyli browar. W odwet szlachcic Bludowski miał porozbijać beczki z cieszyńskim trunkiem, a ponadto zawezwał mieszczan przed sąd. Cieszynianie widać nie mieli czystego sumienia oraz podpory w prawie, bo zamiast stawić się przed sądem, woleli w r. 1665 zawrzeć ugodę, zrzec się monopolu wyszynku i przy-
    -jąć na siebie część kosztów sądowych. Mimo iż Hażlach mieścił się bezsprzecznie w obrębie okręgu miejskiego.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 11.03.15, 14:04
    Cieszyn zawsze energicznie bronił przywilejów swych obywateli, przedkładając różne petycje namiestnikowi Urzędu Zwierzchniego i biskupowi wrocławskiemu oraz zjazdom książąt i stanów śląskich. Racje miasta spotykały się wszędzie ze zrozumieniem, np. zjazd książąt i stanów w r. 1628 zakazał właścicielom ziemskim uprawnionym do warzenia i wyszynku sprzedawania piwa osobom nie upoważnionym do warzenia celem wyszynku wśród
    poddanych. Zjazd zezwolił nawet na rekwizycję takiego piwa, byle by się to odbywały...
    bez użycia siły. Ba, ale jak to przeprowadzić drogą perswazji? Gdy szlachta nadal naruszała przywilej miejski, rada zwróciła się do samego cesarza, który polecił księżnej Elżbiecie Lukrecji zająć się tą sprawą. Ale i jej upomnienia i zakazy szlachta zlekceważyła. Cieszynowi nie pomógł nawet wyrok izby apelacyjnej w Pradze, która ponownie przyznała miastu prawo doraźnej egzekucji, jednak z zastrzeżeniem, że ..jeżeli sprawa ma się rzeczywiście tak, jak ją Cieszyn przedstawił, i nie znajdą się dowody przeciwne», Korzystne rozstrzygnięcie z zawarowaniem jeżeli niczego w istocie nie załatwiało, a nawet ośmielało szlachtę do dalszego kwestionowania Praw miejskich. Toteż w należącej do propinacji cieszyńskiej Trzycieży właściciele Mitrowski, później Logau warzyli i szynkowali swoje piwo bez ograniczenia.
    Nadto dowodzili, iż mają do tego pełne prawo. W r. 1660 Karol Mitrowski z Nemysla
    wystąpił do starosty ziemskiego z obroną przywileju swojej Karczmy w Trzycieży, wobec
    której y nestersi swiedkowie nie znają dokumentów zakazujących wyszynku gdyż od dawnych leth piwo se w Trzitiezy warzowalo, a na szenk se dawalo, a nigdy tiz Pani Mieszczanie Tieszynszczy dawniej nie byli temu przeciwni, ponieważ działo się to podle zrzizeni a Ochabskau [Ochaby]. Kiedy w i. 1667 sąd ziemski nakazał Mitrowskiemu wstrzymać
    [urzędu] zemskeho, a chwalitebnych przikladuw, a karc;zmu Wendrinskau [Wądrynia],
    własny wyszynk do czasu zbadania sprawy przez komisję, dziedzic apelował od wyroku;
    proces wlókł się bez końca, a w karczmie trzycieskiej nadal rozlewano dworskie piwo na
    pohybel cieszyńskim mieszczanom. Po śmierci księżny Elżbiety Lukrecji Księstwo Cieszyńskie przeszło w bezpośrednie posiadanie" Habsburgów. W tej nowej sytuacji miasto wnet wysłało swych przedstawicieli do arcyksięcia Ferdynanda do Ratyzbony z prośbą o potwierdzenie przywilejów i załatwienia pilnych spraw, m.in. zabronienia szlachcie wyszynku w obrębie mili zapowiedniej. Nowy książę cieszyński powołał komisję, ta wezwała strony do udowodnienia swych praw z klauzulą, iż nie będą rozpatrywane nadania, w których przywilej warzenia nie jest wyraźnie określony. Szlachta wpadła w popłoch, ponieważ opierając się na jej "prawie wyższym" warzone i wyszynk wydawały się zagrożone; 'Przedłożyła zatem komisji memoriał z żądaniem propinacji w wioskach, gdzie dziedzice nie posiadali osobnych uprawnień piwowarskich. Sprawa ciągnęła się do początków XVIII w. Wszak najgorsze zdarzyło się w r. 1654 - na zamku cieszyńskim założono browar i piwo zamkowe poczęto szynkować nie tylko we wsiach kameralnych, lecz nawet w samym mieście! Do dokuczliwego konkurenta doszedł jeszcze niebezpieczniejszy - komora książęca. Wyższa instancja w sporach o wyszynk, książę, przeobraziła się raptem z bezstronnego sędziego w jedną ze stron. Kiedy w podanym roku zarządca Tłuk założył browar na zamku, rada natychmiast wystąpiła o jego zamknięcie. Odpowiedź w tej sprawie nadeszła po...15 latach. Cieszynowi przyznano słuszność, ale zażądano w tej kwestii sprawozdania z wrocławskiego Urzędu Zwierzchniego. Znowu upłynęło kilka lat, zanim doszło do przesłuchania świadków, zeznających m.in., że często po nocach popijali piwo przy grze w karty u słodownika zamkowego wraz z sołtysami i poddanymi. Takie picie urządza się tam co sobotę, szczególnie zaś wtedy, gdy się odbywają sądy nad poddanymi z przedmieść Brandysa i Prysztackiego lub podczas popisów wałaskich (spisywania bydła celem uiszczenia od niego opłaty). Wtedy sprzedaje się piwo zamkowe taniej niż cieszyńskie, zmusza się poddanych do wypicia pewnej iliości, powiadają zaś, że na zamku ma być założony publiczny szynk. Miasto zaś zubożało już i bez tego nie będzie w stanie płacić podatków. Popada w długi, a jeżeli mu się w dodatku odbierze ten najcenniejszy klejnot, nie pozostanie mieszczanom nic innego, jak opuścić domy i emigrować" - skarżyli się rajcowie Cieszyna.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 11.03.15, 14:06
    Gdy pierwsza obrona monopolu piwa miejskiego, tego najcenniejszego klejnotu nie po-
    mogła, rada wystąpiła z ponowną skargą, na którą odpowiedział zarządca komory książęcej:
    Burmistrzowi i rajcom musiało się śnić o szynku zamkowym, gdy poszli spać popici. Nie ma
    żadnego szynku na zamku. Tylko podczas popisów walaskich i sądów wiejskich pozwala się
    Wałachom pić piwo zamkowe. Te sądy odbywały się przedtem po wsiach, a poddani byli
    obowiązani utrzymywać wtedy zarządcę i jego towarzyszy. Potem przeniesiono je na zamek
    i rzeczywiście pije się przy tym piwo zamkowe. Cieszyn nie może przecież przepisywać za-
    rządcy komory, której zawdzięcza swe przywileje, jakie piwo ma być pite na zamku. Nie
    można również żądać od służby zamkowej i urzędników, by przy grze w karty i w kręgle
    na zamku pili jakieś inne piwo zamiast zamkowego. Jeżeli szlachcie nie można zakazać
    . sprzedaży swego piwa, tym mniej można tego żądać od komory. Zresztą sami mieszczanie
    piją piwo zamkowe, gdyż to, które się warzy w Cieszynie.. jest tak drogie a zarazem tak
    liche, że go nie mogą pić...Miasto było w kłopotliwym położeniu wobec urzędników komory, którzy w tym samym czasie wspierali je w procesie o wyszynk w Trzyciciy i w Pogwizdowie. Toteż w 1672 r. uchwalono, że mieszczanom wolno rekwirować piwo niesione przez kogokolwiek z zamku, lecz w 4 lata później: Na posiedzeniu szykowych domów ogłoszono pismo od wyższego urzędu i komory, aby się kamemłistom piwa z zamku brać nie broniło. Podczas tego sporu miasta z komorą na szczęście dobiegł końca spór miasta z szlachtą. I wreszcie w r. 1704 cesarz Leopold zarządził, iż prawo mili Cieszyna ma pozostać nienaruszone, zaś szlachcicom posiadającym wyraźnie określone nadania wolno dworskie piwo szynkować w karczmach poza milą, natomiast szlachcice bez tego nadania mogą wykupywać przywilej warzenia w komorze książęcej. Cały problem wprawdzie rozwiązano, ale Cieszyn na tym sporo stracił, mianowicie prawo propinacji w wielu wsiach. Spośród 50 wsi wymienionych w przywilejach z lat 1523 i 1608 w r. 1735 do wyszynku trunku miejskiego zobowiązanych było już tylko 27. Większa część wsi, które odpadły od miasta z powodu położenia poza milą, należała zresztą do komory, więc już przedtem przyzwyczajano się tam do piwa zamkowego. Przeto z biegiem czasu konieczna okazała się koegzystencja browaru mieszczańskiego i zamkowego. Jednak nawet w obrębie jednej mili od miasta monopol cieszyńskiego piwa był nadal łamany, co gorsza, zdarzał się to w samym grodzie nad Olzą. N a kolejną skargę w tej sprawie w r. 1773 książę lotaryński zakazał komorze wyszynku piwa zamkowego w Cieszynie zarówno kwartami, jak i beczkami; pozwolił tylko na sprzedaż trunku podczas sądów wiejskich i rocznych popisów wałaskich.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • cirano 13.03.15, 07:32
    Brackie - jak pamiyntom. Ale czy to Poloki w tym piwie mieli palce umoczone? Śmia wontpić, bo praktycznie wszyske browary majom niymiecke korzynie
    --
    ============
    Mielimy roz Ślonsk bogaty, harowali rowno, dalimy go rozszabrować teraz momy g....
    ----
    Tekst nowyj ślonskij piosynki
  • madohora 13.03.15, 16:28
    Nie wiem. Moim źródłem było opracowanie już z tych nowszych czasów, czyli lata 90-te więc wyszłam z założenia, że autor wie co mówi. Może jakieś dwa paluszki zamoczyli w pianie?smile
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 12.03.15, 21:15
    HOTEL "POD ZŁOTYM WOŁEM"

    W r. 1800 inspektor budowlany Wincenty Kuck zakupił teren przy Wyższej Bramie wraz z częścią b. fosy miejskiej i zbudował tam schludną gospodę wraz z zajazdem. Koszt budowy wyniósł 16.720 florenów. Nazwa nawiązywała do zatrzymywania się na Górnym Przedmieściu transportów wołów, pędzonych z ówczesnej Galicji do Wiednia. W r. 1818 budynek rozbudowano. Po r. 1870 mieściło się tam Towarzystwo Czytelni Ludowej. Po 1883 r. odbywały się w salach gospody organizowane przez Polskie Towarzystwo Rolnicze Księstwa Cieszyńskiego wystawy rasowych psów oraz drobnego inwentarza żywego. W okresie międzywojennym przebudowano obiekt wg planów architekta Wiedemana.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 12.03.15, 21:20
    GOSPODA-HOTEL "POD MODRĄ GWIAZDĄ."

    Położona przy ul. Zamkowej, pierwotnie przed Bramą Frysztacką. Podczas pożaru przedmieścia 15 V 1785 spłonęła wraz z 10 in. domami. Odbudowana została dopiero w r. 1811. Zachowała dotąd pierwotny wygląd. W latach 1877-1931 gospodzkimi byli Józef Kurutz
    oraz Rudolf Buchta. W r. 1913 reklamowano ją, jako najlepszy i najtańszy dom zajezdny.
    O każdej porze dnia serwowano tam zimne i ciepłe potrawy oraz świeże cieszyńskie piwo.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 12.03.15, 21:21
    HOTEL "SCHREINZER"

    Mieścił się w obecnym Domu Narodowym, w 1877 r. jako zajazd Ignacego Eisnera a od 1887 r. Franciszka Schreinzera. W 1900 r. został przebudowany na Dom Narodowy. W r. 1931 mieściła się tam restauracja prowadzona przez Władysława Jaworskiego.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 12.03.15, 21:22
    GOSPODA "POD ZŁOTYM KOŁKIEM"

    Położona przy pl. Inwalidów Wojennych, w której 5 V 1789 r. wybuchł zaprószony przez
    żołnierzy pułku Windischgretza ogień, który następnie strawił całe miasto. Jan Kubisz
    w Pamiętniku starego nauczyciela wspomina pod 1860 gospodę, istniejącą do końca 1939
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 12.03.15, 21:23
    ZAJAZD "POD TRZEMA MURZYNAMI"

    Mieścił się w domu przy ul. Wyższa Brama 16. Powstał w r. 1818. W r. 1835 gospoda
    przeszła na własność gminy ewangelickiej i została przebudowana na neoklasycystyczną kamienicę. Zaliczano ją do tzw. domów książęcych. Nietypowa nazwa zajazdu łączyć się
    może ze słabo czytelnym kanuszem, umieszczonym w trójkątnym przyczółku.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 12.03.15, 21:24
    GOSPODA "POD ZŁOTĄ KORONĄ"

    Wg Kroniki Miasta Cieszyna Alojzego Kaufmanna, w gospodzie o takiej nazwie, położonej przy Rynku nr 9, mieszkał w r. 1813 książę Józef Poniatowski. Ciągnąc z Krakowa pod Lipsk, przebywał tutaj przez 8 dni. Prawdopodobnie Kaufmann popełnił pomyłkę. a gospoda nosiła nazwę "Pod Złotym Lwem".
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 12.03.15, 21:25
    GOSPODA ZAJAZD "POD ZŁOTYM LWEM"

    Mieściła się w zabytkowej kamienicy Rynek 14, wchodzącej w XVIII w. w skład rezydencji jezuickiej. Najstarsza wiadomość o gospodzie pochodzi z 26 IX 1799 r. Nocował tam wtedy Józef Palatyn Węgierski wraz z małżonką, wielką księżną rosyjską Aleksandrą Fiedorowną. W tym samym roku zatrzymała się tu córka Ludwika XIV, księżniczka Maria Teresa. W pomieszczeniach gospody odbywały się przedstawienia amatorskie Czytelni Ludowej. Brał w nich udział malarz i pisarz Edward Świerkiewicz. W r. 1931 gospodę prowadził Jan Rucki.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 12.03.15, 21:26
    ZAJAZD "POD KROLEM POLSKIM"

    Przy ul. Wyższa Brama 10 mieści się zabytkowa kamienica. Twórcą, był przypuszczalnie cieszyński architekt Florian Jilg. Gospoda powstała w r. 1814. W r. 1879 zakupiła zajazd za 35.000 florenów gmina ewangelicka. Był zaliczany do tzw. domów książęcych. Nazwa gospody wiąże się z przemarszem w r. 1683 wojsk polskich pod wodzą hetmana Sieniawskiego, ciągnących pod Wiedeń.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 12.03.15, 21:29
    HOTEL "POD BRUNATNYM JELENIEM"

    Powstał w rogu założonego w r. 1496 rynku miejskiego. Pierwsze wzmianki pochodzą z XVIII w. W '2. jego połowie zatrzymywali się w nim m.in. rosyjski ambasador Repnin, wielki książę rosyjski, późniejszy cesarz Paweł, marszałek Suworow, cesarz austriacki Józef II, poeta Kazimierz Brodziński i in. Po wielkim pożarze miasta został ok. r. 1800 odbudowany jako piętrowy dom o dachu siodłowym z wieloosiową attyką. Do r. 1816 budynek należał do bar. Cselesty, twórcy konwiktu czyli bursy przy ul. Kochanowskiego. Nazwa zajazdu utrzymała się przez cały w. XIX (potwierdzenie z 1824, 1877 i 1886 r.). Zawiadywali zajazdem: Józef Pustelnik, Jan Kraus, Edward Seemann. Ok. r. 1880 budynek przebudowano dodając drugie piętro. Krakowski "Czas" pisał w r. 1887: w bramie tego domu widzi się na ścianie wielkie tablice z nazwiskami gości, m.in. cesarza Józefa II, cara Aleksandra gen. Rumiancewa i gen. Kutuzowa, księcia Poniatowskiego. W r. 1894 hotelowy "omnibus konny" dojeżdżał do każdego pociągu na dworzec główny (w obecnym Czeskim Cieszynie). W 1910 r. powstało towarzystwo akcyjne celem wykupienia istniejącego budynku oraz wystawienia nowoczesnego gmachu. W rok później zatwierdzono plan architekta Kiliana Kohlera, a otwarcie obiektu
    nastąpiło 30 VI 1912 r. Hotel powstał ze scalenia 2 parcel - istniejącego starego zajazdu
    oraz sąsiedniego renesansowego budynku z r. 1656. Budynek posiadał w 1912 r. centralne
    ogrzewanie, elektryczne oświetlenie, klimatyzację oraz elektryczne lodówki. Czynne były
    windy, tzw. angielskie łazienki oraz 67 pokoi gościnnych. Na parterze znajdowały się restauracja, kawiarnia, sala koncertowo-balowa, pokoje klubowe, zimowa kręgielnia, szatnia
    i pomieszczenia na kasy. Obowiązywała kuchnia wiedeńska. Podawano najlepsze wina, piwo
    pilzneńskie i karwińskie. Obsługa była doskonała. Do kawiarni wchodziło się od strony
    rynku, przez obrotowe drzwi. Całe wnętrze było utrzymane w stylu secesji. Hotel posiadał
    własny zakład fryzjerski i salon kosmetyczny.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 16:34
    Nim do tego doszło, nazewnictwo i numeracja miejsca zamieszkania człowieka przeszły
    szmat drogi. W wiekach średnich w rozwijających się miastach określano ulice główne kierunkami docelowymi (do Błogocic, do Bielska, do Frysztatu, do Strumienia), łączono
    z formą pracy wykonywaną przy ulicy (Srebrna, Bednarska, Śrutarska, Browarna, Garncarska, Mennicza, Solna), bądź wymieniano charakterystyczny szczegół któregoś z domów położonych przy ulicy (Parafialna, Kościelna, Koszarowa, Bożnicza, Katowa, Szpitalna). Rzeźbione lub malowane ozdobne akcenty budynków również przyczyniały się do określenia kamienic. Widoczne to jeszcze obecnie w nazwach aptek, gospód i hoteli (pod Aniołem, pod
    Psem, pod modrą Gwiazdą, pod brunatnym Jeleniem, pod złotym Wołem, pod królem
    Polskim, pod złotym Kółkiem). Były również okresy, że wystarczało wymienić nazwisko
    znaczniejszego mieszczanina, a wszyscy wiedzieli o jakim budynku jest mowa (u Feitzingera, u Dziedziaka, u Walicy, u Konczakowskiego" Nowaka czy ramicy). Ostatnie określenia
    domów spełniały swe zadanie w czasach, gdy miasto było niewIelkie, ludności mało, i to
    długo zasiedzianej.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 16:36
    Przystąpiono do nadawania poszczególnym ciągom ulicznym odrębnych nazw, a w obrębie ulic rozmieszczono numerację domów. W Cieszynie działo się to w 1892 r., w ramach
    rozbudowy miasta o przyszłe centrum administracyjno-handlowe nowego zagłębia przemysłowego (Cieszyn - Goleszów - Trzyniec - Karwina - Bogurnin). Wypracowano plan
    przestrzenny miasta, naniesiono nań nowe dzielnice i ulice, ułożono nowe nazewnictwo i całość podano do publicznej wiadomości. Niestety, powiększające się w ciągu ostatnich 100
    lat obszarowo, miasto zmuszone było wprowadzać kilkakrotnie poprawki nazewnictwa i numeracji, a czterokrotnie powodowały perturbacje w nazewnictwie nawet naj starszych placów i ulic zmiany polityczne (np. Rynek, pl. Demla, Sobieskiego, Hitlera, Stalina, Rynek).
    Wymienione niżej nazwy dzielnic i ulic dawnego Cieszyna zostały wyłuskane ze starych
    ksiąg testamentowych, dokumentów zebranych w 1. połowie XIX w. przez Alojzego Kaufmanna, planów miasta z lat 1720, 1789, 1836, 1892, 1930 i 1977 oraz z ksiąg adresowych przełomu XIX i XX w.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 16:38
    Wokół średniowiecznego miasta w wiekach XVI-XVIII rozwinęły się dzielnice Bobrek,
    Frysztackie Przedmieście, Górne Przedmieście, Mała Łąka i Przykopa, a po obecnej czechosłowackiej stronie dzielnice Duża Łąka, Kamieniec, Saska Kępa i Brandys. Na tych
    przedmieściach ludzie żyli w 1836 r. w nast. przysiółkach: Bobrek - "Pastwiska" od klasztoru ss. Elżbietanek po kapliczkę "Boża Męka"; "Winisłów" w okolicach "Bożej Męki, "Sarkandrowiec" od uL Pikiety po uL Stawową; "Kempa" w okolicy filii Uniwersytetu Śląskiego przy uL Bielskiej; "Między Cestami" na obecnym osiedlu "Mały Jaworowy"; "Od Puńcowskiej" na terenie od osiedla "Mały Jaworowy" po restaurację "Pod Dębem".
    Frysztackie Przedmieście - "Rai sok" między klasztorem ss. Elżbietanek a cmentarzem
    komunalnym; "Szpital" w okolicach starego cmentarza żydowskiego przy uL Hażlaskiej; .
    "Bereżyniec" między starym cmentarzem żydowskim a uL Frysztacką; "Mała Łąka" między ul. Frysztacką i miejscem, w którym Bobrówka wpływa do Olzy; "Liburnia" między
    kościołem p.w. św. Jerzego a klasztorem ss. Elżbietanek.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 16:41
    Górne Przedmieście - "Kruczy Głaz" w okolicach ulic Wyspiańskiego i Kolejowej;
    "Grzegorzewice" obejmowały górną część ul. Błogockiej; "od Bobrku" był to teren szpitala od strony ul. B. Chrobrego; "Solne Magazyny" - obecny teren Zajezdni PKS. Mała Łąka - nie była w tym czasie zamieszkiwana. Przykopa - obejmowała teren od dawnych murów miejskich do brzegu Olzy. Rynków, placów targowych i innych Cieszyn posiadał 12, w tym niektóre powstałe w wyniku burzenia domów (żydowskie w okresie okupacji hitlerowskiej). Inne natomiast (pl. Solny) zaginęły w XIX w.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 16:46
    Plac Teatralny, zwany w latach 1836--1890 placem Koszarowym. W XVIII w. i wcześniej zwany był placem Parafialnym, gdyż w miejscu dzisiejszego teatru mieściły się do
    1906 r. koszary, a do 1789 r. wznosił się tam gotycki kościół parafialny.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 16:47
    Plac Koszarowy (ob. Pl. Teatralny) z budynkiem koszar. Pierwotnie stał tu pierwszy miejski kościół parafialny, który spłonął w wielkim pożarze Cieszyna w 1789 r. W 1794 r. na koszt państwa wybudowane zostały koszary. Istniały do 1904 r., kiedy je zburzono, a na zniwelowanym terenie wystawiono Teatr Niemiecki
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 16:49
    Stary Targ zwany tak od końca XV w od chwili przeniesienia stamtąd na obecny rynek miejskich urządzeń komunalnych. Ciekawostką jest określenie w początkach XVIII wieku Starego Targu również Końskim Targiem.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 16:49
    Stary Targ - widok od strony ul. Menniczej z narożną, wysuniętą kamieniczką Emanuela Czerwenki z jego rymarskim i siodlarskim warsztatem. Figura Matki Boskiej z niszy między oknami pierwszego piętra została później przeniesiona do nowo wybudowanej w tym miejscu kamienicy
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 16:50
    Rynek powstał pod koniec XV w. i od początku zwał się nowym targiem, bądź głównym
    rynkiem (za wyjątkiem kilku lat XX w.).
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 16:51
    Rynek to najpiękniejszy plac w Cieszynie, powstały pod koniec XV wieku, kiedy książę cieszyński Kazimierz II sprzedał miastu dwa domy z przeznaczeniem na nowy Ratusz miejski.
    Fragmenty średniowiecznej zabudowy na Rynku w Cieszynie zachowały się pod renesansowymi budynkami w formie piwnic przedprożowych. Po wielkim pożarze miasta w połowie XVI wieku, powstała renesansowa, podcieniowa zabudowa drewniano - murowana
    Po kolejnym pożarze w 1789 roku nastąpiła przebudowa budynków w stylu barokowo - klasycystycznym. Do dziś zachował się typowy układ przestrzenny z szerokimi sieniami często dekorowanymi sklepieniami kolebkowymi z lunetami, kamiennymi portalami oraz stropami belkowymi. Pośrodku Rynku stoi ładna, barokowa studnia z figurą Św. Floriana, wykonana w 1777 roku przez Wacława Donaya ze Skoczowa.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 16:52
    Plac Inwalidów Wojennych, zwany niegdyś górnym rynkiem, drewnianym rynkiem a nawet Wyższą Bramą.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 16:54
    Górny Rynek dawniej Plac Inwalidów Wojennych jeszcze wcześniej Drzewiany Rynek(od handlarek sprzedających rogolki i inne drewniane wyroby rękodzieła
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 16:55
    Plac Solny z chwilą przeniesienia ok. 1810 r. magazynów solnych na teren przy Saskiej
    Kępie zatracił swój charakter.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 16:57
    Plac Kościelny, zwany w 1880 r. ewangelickim placem kościelnym powstał z chwilą wybudowania w latach 1709-1750 zespołu kościoła ewangelickiego, gimnazjum, parafii i pomieszczeń gospodarczych.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 16:57
    Plac Kościelny. Ewangelickie probostwo i ces.-król. Gimnazjum Państwowe. Już w XVIII w. przy kościele ewangelickim powstało szereg budynków służących protestanckiej społeczności Cieszyna, m.in. budynek parafii z mansardowym dachem. W 1869 r. wybudowany neogotycki gmach Gimnazjum Ewangelickiego, w 1873 r. połączonego z Gimnazjum Katolickim w państwowe Wyższe Gimnazjum.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 16:58
    Plac Św. Krzyża w miejscu pierwotnego cmentarza klasztoru 00. Dominikanów (1890)
    zwał się placem parafialnym.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:02
    Plac Świętego Krzyża. Przyległy do ul. Stefanii dom w XVII w. należał do dziekana ks. Henryka Wolfa, w 1730 r. został odnowiony przez burmistrza Cieszyna Leopolda Polzera. Tu w 1747 r. urodził się jego wnuk. ks. Leopold Jan Szersznik, założyciel najstarszego na Śląsku publicznego muzeum a także biblioteki.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:02
    Plac Dominikański powstał po pożarze miasta Cieszyna w r. 1789 w miejscu dawnych
    zabudowań klasztornych; w 1890 zwał się również placem parafialnym.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:04
    Po drugiej stronie kościoła św. Marii Magdaleny znajduje się Plac Dominikański. Od średniowiecza do kościoła przylegały czworokątne zabudowania klasztoru dominikanów z krużgankowym dziedzińcem pośrodku. Także spaliły się w 1789 roku i musiano je rozebrać, zaś konwent dominikanów zlikwidowano. W miejscu klasztoru powstał obszerny plac zwany dominikańskim. W 1894 roku przy jednym z jego boków, w miejscu starego probostwa, cieszyński budowniczy Antoni Jonkisch wzniósł dwupiętrowy budynek Urzędu Parafialnego w stylu neorenesansowym wg projektu arcyksiążęcego architekta Albina Teodora Prokopa. W budynku tym do 1925 roku miał swą siedzibę Generalny Wikariat dla austriackiej części diecezji wrocławskiej. Powstał on w 1770 roku po podziale Śląska między Austrię i Prusy w wyniku wojen śląskich (1740 1763). Jednym z generalnych wikariuszy i jedynym biskupem na tym stanowisku był ks. Franciszek Śniegoń. Sakrę biskupią otrzymał za aprobatą cesarza Franciszka Józefa I ze Stolicy Apostolskiej w 1883 roku. W kościele parafialnym 30 września tego roku odbyła się uroczysta konsekracja biskupa Śniegonia. Z tej okazji Komitet Kościelny poświęcił mu pamiątkową tablicę z szarego śląskiego marmuru, na której złotymi zgłoskami napisano: „Diese Gedenktafel widmet zur immerwährenden erfreulichem Erinnerung, dass der heutigen Tage in dieser Pfarrkirche consecrirte erste Weihbischof des Teschner Antheils der Breslauer Diözese: Sr Hochwürden Herr Franz Sniegon Pfarrer, Dechant und i. b. General Vicar zu Teschen Sr päpstlichen Heiligkeit Hausprälat, Ehrendomherr der Kathedralkirche zu Breslau, Ritter des k. k. Franz Josefs Ordens, Ehrenbürger der Stadtgemeinde Jablunkau etc etc. ein Teschner ist. Das Teschner Kirchenkonkurenz Comité. Teschen am 30. September 1883.“ („Ta tablica pamiątkowa poświęcona jest nieustającemu radosnemu przypomnieniu, że w dniu dzisiejszym w tym kościele parafialnym został konsekrowany pierwszy biskup sufragan cieszyńskiej części diecezji wrocławskiej, jego przewielebność Pan Franciszek Śniegoń, proboszcz, dziekan i WikariuszGeneralny w Cieszynie, prałat domowy Jego Papieskiej Świątobliwości, honorowy kanonik kościoła katedralnego we Wrocławiu, kawaler c. k. orderu Franciszka Józefa, honorowy obywatel gminy miejskiej w Jabłonkowie itd. itd., który jest Cieszynianinem. Cieszyński Komitet Kościelny. Cieszyn 30 września 1883 roku”wink. Przez wiele powojennych lat tablica ta leżała na kościelnym strychu, by odnowiona znaleźć na powrót swe miejsce w bocznej nawie kościoła w 2003 roku, podczas uroczystości poświęconych 120. rocznicy sakry cieszyńskiego biskupa. W sierpniu 1883 roku zdominowana przez liberałów Rada Miejska Cieszyna postanowiła upamiętnić cesarza Józefa II pomnikiem. Nie bez przekory monument oświeconego monarchy postanowiono zlokalizować w miejscu dawnego klasztoru, na Placu Parafialnym (obecnie Dominikańskim), pomiędzy kościołem a Urzędem Parafialnym. W intencji budowniczych pomnika miał on stanowić wiadomy symbol prowadzonej przez cesarza nowej polityki religijnej, ograniczającej wpływy Kościoła katolickiego na państwo. Wybrano gotowy monument, jaki seryjnie odlewała należąca do księcia Salma huta żelaza w Blansku koło Brna. Przedstawiał on stojącą na dwumetrowym kamiennym cokole postać cesarza w osiemnastowiecznym surducie, trzymającego w ręku dokument, z napisem „Aushebung der Leibeigenschaft. Josef II” („Zniesienie poddaństwa. Józef II”wink. Szereg takich samych pomników stanęło w wielu miastach całej monarchii z okazji przypadającej w 1881 roku 100 rocznicy ogłoszenia przez cesarza patentu tolerancyjnego i likwidacji osobistego niewolnictwa chłopów. Uroczyste odsłonięcie pomnika przez burmistrza Cieszyna dra Jana Demla von Elswehr odbyło się 31 sierpnia 1884 roku. Po tym wydarzeniu wydano uroczysty obiad w salach hotelu „Pod Brunatnym Jeleniem”, gdzie cesarz dwukrotnie się zatrzymywał, w 1770 i 1779 roku. Pomnik Józefa II stał na Placu Dominikańskim do 1920 roku, gdy decyzją alianckiej Komisji Administracyjnej miasta został usunięty ze swego miejsca. Przez wiele lat przechowywany był na dziedzińcu cieszyńskiego muzeum, aż w 2002 roku został ostatecznie ustawiony w lapidarium znajdującym się w Parku Pokoju.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:05
    Plac Londzina rozwinął się z początkiem XX w. po wystawieniu dwu budynków szkolnych i zwał się placem klasztornym.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:06
    Plac Wolności, pierwotnie ul. cesarza Franciszka Józefa, upamiętnia aresztowanię tamże
    w 1918 r. przez grono młodych oficerów polskich dowódcy austriackiego garnizonu.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:07
    Plac Słowackiego, pierwotnie plac następcy tronu Rudolfa, przemianowany z chwilą
    sprowadzenia do Polski prochów poety.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:08
    Plac Poniatowskiego pierwotnie położony był przed bramą wejściową na teren założonych w 1892 r. koszar.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:13
    Głęboka - łączyła Zamek z rynkiem, była jedną z ważniejszych ulic w Cieszynie. W poprzedniej epoce - Armii Czerwonej zwała się w bieżącym wieku ul. Legionów i Głęboką, jak też arcyksiężnej Stefanii. W XIX w. podzielona była na 3 odcinki: od Rynku do ul. Olszaka zwała się Parafialną; po Stary Targ Polską, a niżej, aż pod zamek, zwała się Głęboką. W najstarszych dokumentach zwana jest zawsze Polską. Jej nazwa wzięła się stąd, że jej poziom znajdował się znacznie głębiej od poziomu chodników i budynków.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:16
    Katowicka - dzisiaj ważna szosa w kierunku Katowic, była niegdyś polną ścieżką i zwała się w okresie międzywojennym Polną.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:16
    Bednarska nazywała się tak już w okresie międzywojennym.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:17
    Benedyktyńska, zwana tak również przed wojną, powstała z mylnego mniemania o istnieniu niegdyś na Górze Zamkowej klasztoru benedyktyńskiego,
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:18
    Bielska, zwana w XIX w. Komercjalną bądź Cesarską, obsadzona była niegdyś dorodnymi topolami.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:18
    Błogocka, jak poprzednia, łączy Cieszyn z okolicą, dlatego w XIX w. określono ją jako "do Błogocic".
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:18
    Bobrecka w XIX w. była również nazywana jako "do Bobrku".
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:20
    Bolesława Chrobrego rozwinęła się dopiero z początkiem XX w. W 1930 r. odcinek Garncarska
    Wyspiańskiego nosił nazwę B. Chrobrego, od ul. Wyspiańskiego do ul. Bielskiej ulicy Kuhlera; odcinek od ul. Bielskiej do ulicy Lipowej zwał się ulicą Haasego.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:21
    Bóżnicza zwana tak już w 1836 r w związku z powstałą tamże bóżnicą, musiała niegdyś
    stanowić centrum żydowskiego getta, gdyż w XVII w. określono ją jako ulicę Róż lub
    Różaną, a w w. XVI nawet Żydowską. Obecnie, po wyburzeniach starych spichlerzy, zwana jest popularnie "kurzym targiem", chociaż targ na drób odbywał się od r. 1939 na
    pl. Londzina.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:21
    Browarna, zwana tak obecnie i w XIX w., z powodu wybudowania poniżej w r 1810
    browaru mieszczańskiego zwała się w XVIII w. ul. Słodową, gdyż mieściły się tam magazyny słodu.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:22
    Fredry, niepozorna a przy tym jedna z najstarszych ulic miasta, zwana była przed r 1939 ul. Berthy (członek zarządu miejskiego w czasach austriackich), do 1906 L ul. Koszarową (ze względu na istniejące niedaleko koszary), a przez całe średniowiecze do pożaru miasta z 1789 To zwała się ul. Kościelną.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:23
    Frysztacka zwana była w XIX w. Komercjalną.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:23
    Garncarska zwana tak była przez cały XIX w., mimo iż brak dowodów, że zamieszkiwali tam niegdyś garncarze.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:24
    Hajduka w latach 1890-1930 nazywała się ul. Gabriela (pierwszy był przed 1914 profesorem polskiego gimnazjum Macierzy, drugi członkiem austriackich władz komunalnych) .
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:25
    Hażlaska łączyła miasto z okolicą, a w średniowieczu stanowiła drogę do Strumienia
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:26
    Jordana - mała, zamknięta uliczka, powstała w r. 1900 i nazywała się ul. Frobla (dr Jordan to krakowski twórca ogródków jordanowskich, dr Frobel był austriackim twórcą ogródków, tzw. froblowskich).
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:28
    Kiedronia (Józef Kiedroń, inżynier, polityk, członek Rady Narodowej Księstwa Cieszyńskiego w 1918 r.) zwana przed 1939 r. Remiasza, w 1790 r. Więzienną, a w XVII i XVI w. ulicą Kata (mieściło się tu więzienie dla ludzi poddanych sądownictwu miejskiemu, a kat cieszyński
    "pracował" również na terenie Pszczyny, Bielska, Oświęcimia, Żywca a nawet Krakowa).
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:29
    Kluckiego zwała się pierwotnie (1890) Mieszczańską. Mieszkał przy mej notariusz dr Klucki, współpracownik Stalmacha.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:29
    Kochanowskiego powstała pod koniec XIX w. przy wybudowanym w 1824 r. konwikcie
    dla młodzieży Karola Cselesty. W r. 1930 zwała się ul. Cselesty, a w 1899 r. ul. Konwiktową (Stiftgasse)
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:30
    Liburnia była znana już w XIX w.; jako określenie dzielnicy łączona jest z francuskim ośrodkiem produkcji wina oraz z zakonnikami przesiedlonymi do Cieszyna z Francji.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:31
    Limanowskiego powstała z końcem XIX w. i zwała się również Strażacką, Ogrodową i arcyksięcia Eugeniusza.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:31
    Al. Jana Łyska wywodzi się od nazwiska istebniańskiego poety, który zginął jako legionista w 1916 r; dawniej zwana "nową drogą" lub "drogą do Trzyńca".
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:32
    1 Maja powstała w 1908 r. jako połączenie z nowym dworcem kolejowym; W okresie
    międzywojennym ul. 3 Maja.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 14.07.14, 22:08
    Śmieje mi się mina
    Bo planuję wyjazd do Cieszyna
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 11.11.14, 20:08
    Nie wiem czego się bałam
    Że nie dojechałam
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:33
    Matejki zwana na krótko przed 1939 r. ul. Piłsudskiego, przedtem Pocztową. W okresie
    istnienia tamże klasztoru i szpitala ss. Elżbietanek (1753-1903) zwała się Klasztorną bądź
    Elżbietanek; W r. 1720 krótka ta ulica zwana "nową furtą" prowadziła do przejścia w murze
    miejskim łączącym miasto z klasztorem i szpitalem bonifratrów.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:34
    Mennicza. Pierwotnie ul. Menniczą zwano odcinek drogi między ul. A. Czerwonej a pl. Teatralnym (XVIII -XIX w.); dalszy odcinek do Rynku zwał się od średniowiecza do lat 30. XIX w. ul. Niemiecką.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 27.03.15, 21:47
    W OBRONIE MADONNY

    Trzy kilometry od kościoła parafialnego w Zarzeczu, w dzielnicy Gołysz znajdowała się kapliczka z cudownym obrazem Matki Boskiej. Istnienie kaplicy w Gołyszu datuje się od roku 1768 pisze w kronikach parafialnych ks. Teodor Szmidt. Ze znajdującego się na probostwie archiwum wynika, że na miejscu dzisiejszej kaplicy stał prosty słup z obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej. Przez szereg lat widziano nad tym słupem na niebie nikłą jasność. Lud uznał to za znak, że Matka Boska chce sobie to miejsce obrać za siedzibę. Ponieważ w Zarzeczu wówczas nie było ani kościoła, ani większej kaplicy, przeto tutejsi mieszkańcy, należący do parafii Strumień, idąc za popędem religijnym zbudowali drewnianą kaplicę, która nie mogła
    jednak pomieścić coraz liczniej przybywających dla uproszenia łask. Kaplica drewniana stała blisko 100 lat. W 1866 roku z dobrowolnych składek wybudowano murowaną. Odtąd ściągały pielgrzymki nie tylko z okolicznych parafii, ale i z dalszych stron Śląska Cieszyńskiego. Kult Matki Boskiej Gołysznej rozpowszechniał się coraz bardziej. Największy problem powstał
    więc, gdy przyszedł czas zabrania z kaplicy obrazu. Tłum płaczących ludzi ostro zaprotestował. Zrzucono z drabiny tych, którzy ściągali obraz 10 maja 1954 roku odbyło się w kaplicy ostatnie nabożeństwo. Parafianie przenieśli Cudowny Obraz do kościoła parafialnego
    p.w. Matki Boskiej Śnieżnej w Zarzeczu. Był maj, dookoła wiosna, mnóstwo kwiatów na drzewach -wspomina Edward Przemyk. - Gdy ludzie wyszli natomiast z kościoła, było
    pełno śniegu, drzewa połamane, zboża pochylone. Nieco później obraz trafił do kościoła p.w. Chrystusa Króla w Chybiu. Obecnie cudowny obraz znajduje się w kościele Chrystusa Króla w Chybiu, gdzie znajduje się do dziś. Niektórzy jednak nie pogodzili się z koniecznością oddania obrazu świątyni w Chybiu. Jak pisał Bogdan Widera w "Śląskim Kalendarzu Katolickim '85",
    w Chybiu. Jak pisał Bogdan Widera w nocy z 18 na 19 września 1955 wykradziono go. W kościele parafialnym w Chybiu i umieszczono z konieczności kopię. Jednocześnie rozpoczęły się długotrwałe starania o odzyskanie oryginału. Blisko cztery lata apelowano do ludności o zwrot wizerunku. Bezskutecznie. Wobec tego ogłoszono w 1959 roku, że odwołuje się tradycyjny odpust gołyski. Dopiero ta groźba poskutkowała. W przeddzień odpustu "nieznani sprawcy" podrzucili obraz do kościoła w Chybiu. Odnaleziono go pod dywanem bocznego ołtarza. 5 lipca 1959 Matka Boska Gołyszna powróciła na swoje miejsce. W tym samym dniu
    obraz został ponownie poświęcony przez bp Herberta Bednorza.
  • madohora 27.03.15, 22:53
    KALWARIA ZEBRZYDOWSKA
    Kalwaria Zebrzydowska wchodzącą w obręb pątnictwa mieszkańców byłego Księstwa Cieszyńskiego. Wojewoda krakowski i starosta lanckoroński Mikołaj Zebrzydowski przystąpił w latach 1600-1620 do wybudowania w swych dobrach kościoła i klasztoru oo. bernardynów. Jego syn Jan poszerzył teren mający przypominać miejsca związane z męką Jezusa Chrystusa. Tak powstała Kalwaria z szeregiem kaplic, stacji, domów pustelniczych oraz zapleczem
    klasztornym. Przeszedłszy na wyznanie katolickie książę cieszyński Adam Wacław odbył
    w 1614 roku wraz z całym dworem, mieszczaństwem i ludnością wiejską pielgrzymkę do
    Kalwarii.
  • madohora 13.03.15, 17:34
    Michejdy (Franciszek, 1848-1921, współzałożyciel Macierzy) zwana przed wojną ul. Ciężarową, gdyż tędy objeżdżały obładowane wozy centrum miasta. W XIX w. Strzelnicza, gdyż w latach 1789-1880 mieściły się tu tereny rekreacyjne wraz ze strzelnicą.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:35
    Młyńska Brama prowadziła niegdyś do miejskiego młyna i już w XVII w. zwana była "młyńską furtą".
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:35
    Nowe Miasto jako "nowe" powstało w XVI w. na terenie ogrodów dominikańskich; obejmuje trakt od ul. Ratuszowej do ul Sejmowej; w r. 1720 obejmowało również ul. Sejmową.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:36
    Olszaka (prezes Macierzy, lekarz, zamordowany w 1939 r. przez hitlerowców) zwana przed 1939 r. Różaną, w XVIII w. Gnojną a w XVII w. Kobiecą; nazwy wskazują na istnienie w tym miejscu cieszyńskiego lunaparku.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:37
    Pokoju wywodzi się od zawartego w 1779 r. w parku przy ul. Regera pokoju między Austrią i Prusami; ulica powstała w 1880 r. celem umożliwienia dzieciom z miasta dojścia do nowopowstałej szkoły na pl Wolności i zwała się "ścieżką szkolną".
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:37
    Przykopa powstała w XVI w. nad sztucznie założonym potokiem,
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:38
    Ratuszowa zwana od XVI w. do połowy XIX w. ul. Rzeźniczą ze względu na położone w tej części miasta jatki mięsne.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:38
    Regera zwana przed 1930 r. ul. Demla, pierwotnie sięgająca jedynie do ul. Szerokiej,
    zwała się Konwiktową (w XVIII w. na rogu ulic Regera i Srebrnej istniała bursa jezuicka); w okresie powstania ul. Kochanowskiego zwanej również Konwiktową, ul. Regera
    przezwano Konwentową.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:39
    Sejmowa zwana tak od istnienia tamże gmachu obrad stanów ziemskich od 1900 r. połączona była przedtem z ul. Nowe Miasto.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:39
    Srebrna znana jest już w XVII W.; niestety nie natrafiono na ślady zamieszkiwania jej
    przez złotników; w XVI w. istniała tam łaźnia miejska.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:39
    Stalmacha (1824-1891 założyciel Macierzy) powstała w 1880 r. jako ulica cesarzowej
    Elżbiety.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:40
    Stroma - pierwotnie Szpitalna, gdyż prowadziła do. istniejącego już w1 XV w. szpitala
    mieszczańskiego' przy ul. Liburni. Stroma przebiegała pierwotnie przy murze miejskim
    i zaliczana była w XVI w. do szerszych ulic
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:41
    Szersznika (Jan Leopold, 1747-1814, założyciel biblioteki, muzeum, zieleńców, pisarz
    i jezuita cieszyński) w 1836 r. zwana była Jezuicką od mieszczącego się przy niej (1660-
    1773) klasztoru i gimnazjum jezuickiego; od ul. Szerokiej do pl. Inwalidów Wojennych
    zwano ją w XVIII w. Wyższą Bramą.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:41
    Śrutarska uzupełniała od XIX w. ulice Słodową i Browarną.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:41
    Trzech Braci, łączona z podaniem o powstaniu Cieszyna, zwała się do połowy XIX w
    Studzianą, gdyż wodę czerpano tu od najdawniejszych czasów. Nazwę Studnia Trzech
    Braci łączyć można z faktem, iż źródło położone było w średniowieczu na terenie ogrodu
    braci dominikanów.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:43
    Ulica Hallera w "poprzedniej epoce" - Waryńskiego, przed 1939 r. , wcześniej również Hallera, stanowiła niegdyś połączenie z dominikańską wioską Mnisztwo.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:44
    Wyższa Brama, przed 1918 r. Prutka, (duchownego walczącego w XIX w. z hierarchią
    kościelną), określana była w XVIII w. jako ul. Komercjalna do Bielska.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:44
    Zamkowa położna była od zarania miasta pod zamkiem i stąd nazwa.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 17:45
    Chodziło oczywiście o stare nazwy ulic w Cieszynie, część z nich mogło w międzyczasie znowu zmienić nazwę.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 19:14
    Park na Górze Zamkowej. Historia obecności ludzi na wzgórzu zamkowym i jego zabudowy jest długa. Mówią o tym liczne prace archeologiczne, prowadzone na tym terenie. Budowniczowie średniowiecznego zamku wykorzystali naturalny łagodny wschodni stok do
    budowy dwóch zespołów budynków: tzw. zamku górnego i dolnego. Niewiele wiemy o zieleni otaczającej zamek, wydaje się jednak pewne, że pozostałe, strome stoki tej skalistej góry nie były w tym czasie zalesione. Stary zamek przetrwał do połowy. XVII w., kiedy przestał być siedzibą Piastów. Za murami zamku zieleń zaczęła pojawiać się bodaj dopiero w XVIII w., kiedy zamek przeszedł na własność Komory Cieszyńskiej. W tym czasie na jego terenie istniały trzy prostokątne ogrody o symetrycznym układzie przecinających je ścieżek i z dużą ilością krzewów i drzew. Do XIX w. pojawiły się też na stokach wzgórza drzewa. W latach 1830-1860, na zlecenie Karola Habsburga, przebudowano zamek. Wyburzono wiele budynków, zwłaszcza zamku górnego (prócz baszty i rotundy), natomiast w części zamku dolnego powstał klasycystyczny pałac oraz nie istniejąca dziś oranżeria. W miejscu wyburzeń powstały dwa ogrody o kształtach nieregularnych, ze ścieżkami o przebiegu niesymetrycznym. Prócz rabatów, żywopłotów i krzewów istotnym elementem obu ogrodów były drzewa, które rosły także na stokach i wzdłuż dojazdu do zamku. W XX w., zwłaszcza w wyniku I wojny światowej, park ten uległ dalszym zmianom, m.in. wycięto drzewa na płd. i zach. stoku. Ostatecznie dzisiejszy wygląd został mu nadany w 1960 r. Nawiązuje on wyraźnie do parku z czasów Karola Habsburga. Można w nim wyróżnić część górną, z licznymi kasztanowcami wzdłuż asfaltowych ścieżek. Pochodzą one w większości z początków XX w., a także z okresu międzywojennego. Najstarsze kasztanowce w parku szacuje się na 120 lat. Część dolna została wzbogacona o nieczynną obecnie sadzawkę. Na obniżeniu pomiędzy tymi fragmentami występuje trawnik. Również zbocza wzgórza uznaje się za część parku. Najcenniejsze ze względu na bogactwo drzewostanu wydaje się być zbocze północne, które sąsiaduje bezpośrednio z browarem. Zbocze południowe i zachodnie pokrywa drzewostan z okresu międzywojennego i późniejszy. Na uwagę zasługują akacjowe robinie, rosnące na stoku nad Młynówką, które są oplecione kwitnącymi okazami bluszczu. Bluszcz pospolity występuje także w runie tego zbocza. Wśród blisko 300 drzew tego parku ok. 30 osiągnęło wymiary pomnikowe lub są cenne z innych względów. Najstarszym drzewem była do niedawna 200-letnia lipa, rosnąca w towarzystwie trzech miłorzębów na tarasie między zamkiem a ulicą Zamkową. Drugi cenny okaz lipy drobnolistnej rośnie naprzeciw wejścia do baszty. Blisko Wieży Piastowskiej rośnie też klon jawor o przekroju pnia 115 cm, a w jego sąsiedztwie pomnikowy jesion. Drzewa o charakterze pomnikowym, rosnące na wzgórzu zamkowym, należą do gatunków magnolia seulangea, grab pospolity, buk pospolity, wiąz górski, cis pospolity, olsza czarna oraz wymieniona lipa drobnolistna, klon jawor, miłorząb dwuklapowy,
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 19:17
    Park przy kościele św. Trójcy. Początki tego parku sięgają XVI w. W tym czasie te tereny leżały poza murami miasta. Księżna Katarzyna Sidonia wykupiła je od jednego z mieszczan i przekazała ewangelikom. W 1586 r. powstała drewniana kaplica, a następnie, w 1594r, obecny kościół gotycko-renesansowy św. Trójcy. W 1653 r. przeszedł on w ręce katolików. Pół wieku później (w latach 1697-1706 wybudowano w sąsiedztwie kościół p.w. Wniebowzięcia NMP i klasztor oo. Bonifratrów. Obecny teren parku służył od 1585 r jako cmentarz. Pochowano tu m.in. ofiary zarazy, która nawiedziła w tym roku Cieszyn. Tu pochowano też ks. Leopolda Szersznika, wielce zasłużonego dla Cieszyna uczonego i bibliofila. Nie wybudowano mu nagrobka i pamięć o grobie zaginęła. Na cmentarzu, a głównie na jego obrzeżach posadzono drzewa i krzewy. W następnych latach systematycznie je dosadzano. Gdy w XIX w. postanowiono ten teren przeznaczyć na park, nie wycięto drzew, a poprowadzono tylko między nimi ścieżki. W tym samym mniej więcej czasie uregulowano Bobrówkę, a wzdłuż jej przebiegu usytuowano linię kolejową do Bielska. Powstała wtedy droga od centrum miasta do stacji kolei. Po II wojnie światowej park uległ częściowej dewastacji, m.in. wycięto wiele cennych drzew (np. topolę czarną na środku parku), przeprowadzono przez park ciepłociąg, usunięto płotki, usytuowane wzdłuż przebiegu ścieżek.
    Wśród drzew naj cenniejszymi obiektami są trzy lipy, rosnące wzdłuż muru klasztornego
    oo. Bonifratrów. Ich wiek szacuje się na 200 lat, a średnice pnia wynoszą 96, 92 i 76 cm.
    Także z tyłu kościoła rośnie pomnikowa lipa (śr. 86 cm). Obok piaskownicy zwraca uwagę
    wysoki na 30 m klon jawor o pierśnicy 92 cm. Drzew godnych uwagi jest więcej, należą
    do nich m.in. kasztanowce posadzone pod koniec XIX w. Rosną tu także liczne krzewy na-
    leżące do takich rodzajów, jak tawuła, forsycja, jaśminowiec, dereń i inne, a wśród nich
    8 sztuk zaniedbanej azalii pontyjskiej.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 19:31
    Park przy ulicy Tadeusza Regera. W obecnej postaci park ten powstał dopiero w 1960 r.
    Urządzono go wg projektu inż. Stanisława Siostrzonka. Wybudowano wtedy murek od
    strony uL Limanowskiego i uL Regera. Wchodząc do parku od uL Regera mamy prawie
    cały teren przed sobą. Ścieżka, prowadząca w lewo lub w prawo, zatacza elipsę i wraca do
    punktu wyjścia. W środku znajduje się trawnik, na którym posadzono z przodu w grupach
    trzy świerki, a wzdłuż przebiegu ścieżki krzewy. Między ławeczkami zasadzono głównie klo-
    ny o kopulastej koronie. Dochodząc do przeciwległego końca wspomnianej "elipsy" znaj-
    dujemy się przy altance, przeznaczonej dla orkiestry. Jest ona otoczona krzewami i drzewa-
    mi, wśród których na uwagę zasługuje dziewięć magnolii. Z altanką sąsiaduje sadzawka,
    którą otaczają magnolie, jesiony, brzoza, klon. Najcenniejszą wydaje się być część następna, w bok od owego basenu, a wciśnięta między mury. Po wejściu na schodki mija się pomniki św. Floriana i św. Antoniego z XVIIIw. W tej części rośnie naj starsze drzewo parku - lipa drobnolistna o obwodzie 370 cm, a więc średnicy ponad 100 cm. Ten fragment parku przypomina jego historię. Jest to jedyna pozostałość po dawnym ogrodzie przypałacowym, należącym do hr. Larischa, który w ostatniej dekadzie XVIIIw. wybudował pałac (dzisiejsze Muzeum) i zamienił przyległe tereny w ogród.- Jego granica przebiegała mniej więcej zgodnie ze zburzonymi murami miejskimi, prawdopodobnie wzdłuż dzisiejszych ulic Limanowskiego i Schodowej aż do Młynówki i wracała w linii prostej do zabudowań pałacu. W 1840 r. Larischowie sprzedali pałac z przyległym ogrodem ówczesnemu burmistrzowi Cieszyna - Demlowi. Ogrody zostały zakupione przez różnych nabywców. Teren został systematycznie zabudowany (ul. Pokoju, Limanowskiego) Pozostałą część zamieniono na dzisiejszy park przy ul. Regera.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 19:33
    Park przy pl. Wolności. Ze względu na swoją wielkość i charakter winien być raczej nazwany skwerem. Obejmuje zieleń wzdłuż uL Wolności wraz z placem Juliusza Słowackiego i otoczeniem budynku Szkoły Podstawowej nr 4 i Liceum Ogólnokształcącego im.
    Mikołaja Kopernika. Drzewa nie rosną zbyt gęsto, przez co mają możliwość rozrastania się. Korony powodują jednak zacienienie. Skwer pokrywa ścieżka z ławkami. Przed budynkiem postawiono pomnik Pamięci w walce z hitleryzmem w latach 1939-1945. Kilka drzew ma wiele danych, by osiągnąć wymiary pomników przyrody. Już dziś za takowy należy uznać okaz grabu pospolitego (obwód 220 cm). Dwa inne cenne okazy rosną przy budynku szkoły podstawowej i liceum. Jest to przede wszystkim klon jesionolistny, rosnący przy ul. Stalmacha (obwód 300 cm) i dąb szypułkowy (obwód 200 cm). Wzdłuż muru rosną krzewy kilku gatunków, a także grab jako żywopłot. W parku rosną także ozdobne odmiany drzew, jak
    purpurowa odmiana buka pospolitego, czy odmiana siwa świerka kłującego. Przy pL Słowackiego, przed budynkiem Liceum Ogólnokształcącego im. Antoniego Osuchowskiego istnieje skwerek pokryty trawnikiem z żywopłotem, klombami róż i klonami "kopulastymi". Postawiono tu pomnik Pawła Stalmacha. Po wyburzeniu budynku przy rogu Wyższej Bramy i pl. Wolności na powstałym wolnym terenie posadzono drzewa i krzewy. Jest to cenne uzupełnienie zieleni w tym niezwykle ruchliwym, punkcie miasta. Pierwotnie, w XVIII w., opisany teren był w dużym stopniu zadrzewiony. W XIX w. systematycznie go zabudowywano. Wszystkie gmachy były otoczone zielenią. W okresie powojennym kontynuowano przebudowę terenu, co spowodowało usunięcie wielu drzew i klombów, np. pomnikowego miłorzębu. Zniszczeniu uległo również alpinarium, które istniało na zapleczu szkół w okresie międzywojennym.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 19:36
    Park przy placu Kościelnym. W 1709 r. wykupiono tereny na południe od murów miasta i przekazano je ludności ewangelickiej. Był to teren zamykający się między dzisiejszymi ulicami Limanowskiego, Wyższą Bramą, Świerczewskiego i Poniatowskiego oraz Stalmacha i pl. Słowackiego. Obszar ten nazwano placem Wolności. Jego górną część, przeznaczoną pod budowę kościoła, nazwano placem Kościelnym. Tak powstał teren, na którym istnieją obecnie opisane w tym artykule dwa parki (Wolności i Kościelny). Przy pl Kościelnym wybudowano Kościół Jezusowy, a przylegający do niego teren zamieniono w cmentarz, wybudowano też szkołę (Paitę), alumnat (internat), szkołę średnią. Powstały ogrody i sady, drogi, a cały wolny teren przy kościele wraz z cmentarzem obsadzono drzewami. Do dziś dzielnica ta nie uległa zasadniczej przebudowie, przez co ma wartość historyczną i zabytkową. Uległa natomiast zmianie funkcja przykościelnego cmentarza. Został on przeniesiony na teren przy ul. Bielskiej, a stary cmentarz przekształcono w park. Grupa starodrzewia rośnie też przed kościołem, a inna grupa zieleni i drzew znajduje się po przeciwległej stronie ulicy. Tam, gdzie nie rosną drzewa, są trawniki otoczone często żywopłotem. Wśród pomnikowych drzew na tym terenie dominują zdecydowanie kasztanowce, które w większości przekraczają wiek stu lat i mają obwód ponad trzy metry. Do najcenniejszych należy ponadto lipa drobnolistna, rosnąca na placu przy kościele. Jej obwód wynosi 380 nn. Inne okazy pomnikowe lub do nich podobne należą do gatunków: klon jawor, modrzew europejski, klon polny, sosna wejmutka. Rosną tu także w dużej ilości topole balsamiczne, topola włoska, wiąz polny i in. Towarzyszą im liczne krzewy.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 13.03.15, 19:39
    Park Szpitala Śląskiego. Szpital Śląski przy ul. Bielskiej może poszczycić się pięknym
    parkiem. Pracownicy i pacjenci przyzwyczaili się do niego i często nie zdają sobie sprawy,
    jaki ogromny wpływ wywiera on na atmosferę leczenia, zwłaszcza w okresie rekonwalescencji. Jest to zasługą budowniczych, którzy planując budowę pawilonów wkomponowano je w sposób przemyślany w park. W r. 1888 rozpoczęto budowę szpitala z inicjatywy Teodora Haasego, superintendenta, proboszcza cieszyńskiego zboru ewangelickiego, który w ten sposób podjął myśl Franciszka Michejdy, aby zbudować szpital ewangelicki w Cieszynie. W 1892 r. ukończono budowę. Chociaż szpital był początkowo własnością zboru, przyjmowano do niego chorych wszystkich wyznań i narodowości. W 1903 r. szpital przeszedł na własność rządu krajowego jako Szpital Śląski Krajowy. Budynki stoją w pewnej odległości od siebie. Do każdego prowadzi wyasfaltowana droga lub ścieżka. Ścieżki nic biegną prosto, lecz łukowato lub są kręte i posiadają odgałęzienia. Na wolnym terenie przy pawilonach posadzono drzewa i krzewy. Powoduje to, że idąc ścieżką nie widzimy dalszych budynków i otoczeni jesteśmy zielenią. Drzewa, rosnące w parku, należą do blisko 40 gatunków. Są wśród nich pospolite krajowe gatunki a także gatunki rzadsze, sadzone tylko \v parkach, Najstarsze okazy mają najwyżej 90-100 lat, lecz na ponad 500 sztuk wiele osiągnęło rozmiary pomnikowe. Jest ich dość dużo, więc razem z innymi cennymi drzewami dają dobrą prognozę na przyszłość parku. Do nich należy zaliczyć 5 wiązów górskich, z których jeden stoi przy samym wejściu (310 cm obwodu), wiązu polnego, dwa miłorzęby (jeden koło budynku pomocy doraźnej o 170 cm obwodu), cztery igliczniki (glediczia), jeden jawor, dwa jesiony (220 i 300 cm obwodu), modrzewie, sosny wejmutki, limby i in. Do cennych krzewów z 11
    gatunków, rosnących w parku, należy 7aliczyć 9 sztuk cisa o różnym stopniu zdrowotności,
    a także magnolie (jedna blisko wejścia)
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 14.03.15, 18:47
    Cieszyńskie procesy o czary (przynajmniej te, których dokumentacja zachowała się) nie były wszczynane ze względów religijnych lub irracjonalnych, tj. w obawie przed diabłem i złymi mocami. Nie inicjowali ich współmieszkańcy domniemanego czarownika ani władze kościelne, lecz, całkiem nieoczekiwanie, miejscowe władze fiskalne; była to więc motywacja zgoła przyziemna i mało ze złymi mocami związana. Chodziło po prostu o pieniądze.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 14.03.15, 18:50
    W ubiegłych wiekach ludzie, w obawie przed złodziejami lub rekwizycjami wojskowymi, chowali często pieniądze i kosztowniejsze przedmioty w miejscach ukrytych i niedostępnych. Mieszczanie wycinali w belkach swych drewnianych domów zamaskowane schowki lub, jeśli ich domy były w części murowane, pozostawiali w grubych ścianach lukę, którą, po
    wypełnieniu kosztownościami, zamurowywano. Zdarzało się, że chowający skarb właściciel domu umierał nagle lub przepadł w świecie, a jego następcy nic o schowku nie wiedzieli. Dlatego, aby zapobiec sporom, które mogły wyniknąć przy późniejszym odkryciu "skarbu", wszystkie ówczesne kontrakty sprzedaży nieruchomości opatrzone były klauzulą, że przechodzi ona do nowonabywcy ze wszystkim, co gliną zalepiono i gwoździami przybito. Spadkobiercy pierwotnego właściciela skarbu nie mieli w przyszłości żadnej prawnej podstawy do udziału w znalezisku.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 14.03.15, 18:52
    Bywały jednak sytuacje, kiedy skarby zakopywano w ziemi. Czyniły tak bandy rozbójnickie, grasujące nie tylko w górach, ale wzdłuż wszystkich prawie dróg, którymi poruszały się
    karawany kupieckie; czynili tak również żołnierze, zwłaszcza w okresie wojny trzydziestoletniej (1618-1648), kiedy przez Księstwo Cieszyńskie przeciągały oddziały wojsk najemnych
    różnej narodowości i autoramentu. Żołnierze nastawieni byli głównie na rabunek miejscowej ludności, tym bardziej, że nie zawsze wypłacano im umówiony żołd. Zagarniętą zdobycz
    trudno i niebezpiecznie było nosić przy sobie, pod osłoną nocy zakopywano ją więc w polu lub w lesie. A potem bywało, że pochodzący z obcych stron żołnierz zginął na wojnie lub z innych
    względów nie mógł już po swój skarb wrócić. Po zakończeniu wojny wśród zbiedniałej ludności rozchodziły się słuchy o zakopanych "niczyich" już pieniądzach.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 14.03.15, 18:54
    Nie były one jednak niestety "niczyje". Już w r. 1573 wydano w Austrii ustawę, na mocy której wszystko, co znajdowało się w ziemi niżej niż sięgają korzenie drzew stanowiło własność państwa. Skarby na ogół zakopywane były głęboko lub chowane w równie
    głębokich rozpadlinach skał i kamieni. Ludzie znajdujący je powinni byli oddać je zwierzchności, w przeciwnym bowiem wypadku stawali się, według litery prawa, złodziejami mienia państwowego; co prawda, znalazcy mogli byli tego wydanego przed stu laty prawa nie znać, zapewne też niezbyt skłonni byli je stosować; wtedy jednak z całą surowością wkraczała władza państwowa.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 14.03.15, 18:57
    Ponieważ znalezienie zakopanego skarbu było swoistym ewenementem, przyjmowano, że informacje o nim uzyskał odkrywca od "sił nieczystych" lub drogą czarów. We wszystkich takich wypadkach wszczynano regularne procesy sądowe. Występowały w nich równolegle dwa wątki: dążenie do odzyskania dla państwa znalezionych pieniędzy oraz do ukarania czarowników, którzy przez stosowanie czarnej magii mogli byli ściągnąć na kraj nieszczęście.
    Przebieg procesów był zwykle przewlekły. Jak większość innych procesów, także i te toczyły się w pierwszej instancji przed sądami magistrackimi. Członkowie tych lokalnych kolegiów sędziowskich na czarach na ogół się nie znali i nie wiedzieli, jak w podobnych wypadkach postępować. Zwracali się więc o pomoc i instruktaż do nadrzędnej władzy prowincji śląskiej, tj. do Stanów Śląskich we Wrocławiu. Podane niżej sprawy pochodzą z akt wrocławskich, przekazywanych w połowie XVIII w. do Opawy.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 14.03.15, 19:03
    Pierwsza z nich wniesiona została przez ówczesnego regenta Księstwa, Schimonskiego, w marcu 1686 r. Dotyczyła poddanego Komory Cieszyńskiej, chłopa Jerzego Saka, jego żony
    i pasterki. Znaleźli oni w źródle wody cynowy dzban wypełniony złotem; można przypuszczać, że po latach woda spłukała wierzchnią warstwę ziemi, a pasterka, pojąc w polnym źródle
    bydło, dostrzegła wystający z ziemi przedmiot. Zawiadomiła o tym swych gospodarzy, a ci dzban wydobyli. Gdy wieść o znalezisku dotarła do władz, uwięziono ich. Sak oddał wtedy dzban, utrzymywał jednak, że niczego w nim nie było. Podobno były jednak wewnątrz ślady wskazujące na złoto. Wszystkie trzy osoby poddano więc "zaostrzonemu badaniu", tj., prawdopodobnie dla postrachu, pokazano im narzędzia tortur. Mimo to twierdzili nadal uparcie, że złota nie było. Regent prosił Stany o wskazówki, czy ludzi tych należy wypuścić na wolność, czy też poddać dalszemu badaniu. Wyjaśnić trzeba, że ówczesne prawo nie zezwalało na skazanie oskarżonego, jeśli dowody jego winy nie były ewidentne lub jeśli sam się nie przyznał. W celu wymuszenia przyznania się stosowano tortury, wielekroć ze skutecznym wynikiem. Ludzie woleli szybką śmierć niż trudne do zniesienia męki. Tortury zostały w państwie austriackim zniesione w r. 1776. Z dalszej korespondencji regenta ze
    Stanami Śląskimi wynika, że roztropni urzędnicy wrocławscy nie wybrali żadnej z podanych przez niego możliwości. Saka należało trzymać pod kluczem w stosunkowo dobrej kondycji, nie wypuszczać go, ale też nie zamęczyć. Należało przede wszystkim sprawdzić, czy nie ma zdolności różdżkarskich, które pozwalają mu odnajdywać skarby. Polecono dać mu różdżkę. Nie w ciemię bity Sak w lot uchwycił szansę swego ratunku; posługując się różdżką, wskazał w obrębie cieszyńskiego zamku trzy miejsca, w których miały się znajdować zakopane skarby.
    Ucieszony regent cieszyński "użyczył go" więc po sąsiedzku do Opawy, aby i tamtejsze władze mogły swe skarby odnaleźć. Stany Śląskie, interesując się żywo dalszym przebiegiem sprawy,
    nakazały we wskazanych przez Saka miejscach rozkopać ziemię i prowadzić poszukiwania. Nie dały one żadnych wyników, ale przyprowadzony z więzienia Sak nie stracił kontenansu i oświadczył, że skarby istnieją na pewno, lecz przed ludzkimi oczyma zostały utajone przez złe duchy. Aby je odpędzić, należy zastosować szczególnie silny amulet, który można uzyskać od
    czarownicy mieszkającej za opawskim ratuszem. Po amulet ten gotów jest udać się do Opawy. Regent, kompletnie już obałamucony (jakże świetnym aktorem musiał być ten prosty chłop Jerzy Sak!) przystał na jego propozycję. Sak przyrzekł, że w każdej chwili będzie do jego dyspozycji... i nie czekając już dalszego ciągu natychmiast uciekł wraz z żoną na Węgry, a tam przenosił się z miejsca na miejsce, aby nie wpaść w ręce żadnej władzy.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 14.03.15, 19:14
    Gorzej powiodło się dwom innym znalazcom skarbów. O wydarzeniach z września 1689 r. donosi relacja cieszyńskiego poborcy podatków Wacława Heymanna: Marianna Miszkowa z Żywca, od pół roku służąca u Wilhelma Lehmanna w Skoczowie, znalazła w Międzyświeciu przy drodze, na gruncie p. Juliusza Skoczowskiego z Kojkowic, zakopany kocioł z dukatami. Kocioł ten pomagał jej wydobyć Adam Otipka, poddany chłop Juliusza Skoczowskiego.
    W niespełna miesiąc później dwaj synowie poddanego pana Jana Tschammera z Iskrzyczyna, Jerzy i Jakub Kostkowie, wespół z tkaczem płótna Wacławem Bayerem, znaleźli w
    Hermanicach, na gruncie p. Adama Marklowskiego, również kocioł z dukatami. Kocioł ten ukryty był pod wielką kupą kamieni, dukaty przykryte z góry kamiennym śrutem. Skarb
    odkryła Miszkowa. Wszystkich znalazców przebadano; Miszkowa w strachu oddała trzecią
    część znalezionych w Międzyświeciu pieniędzy, mężczyźni zaś zaparli się, jakoby cokolwiek znaleźli. Właściciele Międzyświecia i Iskrzyczyna, pod których jurysdykcję chłopi ci należeli
    uwięzili ich, wszystkim jednak udało się uciec. Pomógł im w tym poddany Komory Cieszyńskiej Grochala. Wkrótce jednak odnaleziono ich w jednej ze wsi Komory, uwięziono ponownie i poddano badaniu: w jaki sposób odnaleźli miejsce ukrycia skarbu, czy nie za
    pomocą czarów. Przyznali się wtedy, że używali do tego trzech rodzajów różdżek: świecy z wosku uzyskanego od młodych pszczół, które się trzykrotnie w ciągu roku wyroiły, święconej
    wody oraz noża zrobionego z żelaznego haka szubienicy, na której powieszono człowieka; nóż ten musiał być wykonany w Wielki Piątek, podczas nabożeństwa pasyjnego. Miszkową, jako domniemaną czarownicę, wsadzono do więzienia, czterech mężczyzn osadzono najpierw
    w areszcie miejskim, potem jednak przeniesiono również do więzienia (gdzie warunki były nierównie gorsze). Pięć osób należało wyżywić, powstał więc kłopot, z jakich uczynić to środków. Nastała ostra zima, więzienie było nie opalane, istniała uzasadniona obawa, że więźniowie poumierają nie tylko z głodu, ale i z zimna. W kwietniu 1690 r. na kolejny skierowany do Stanów Śląskich urgens Heymann otrzymał wreszcie instrukcję, aby w powyższej sprawie przeprowadzić normalny przewód sądowy. Dalszy jej ciąg znany jest z protokółów sądu miejskiego w Skoczowie, który położony był najbliżej zarówno Międzyświecia, jak i Hermanic. Należało przede wszystkim stwierdzić, czy Miszkowa rzeczywiście jest czarownicą, a jeśli tak, zebrać na to przekonywujące dowody. W tym celu
    przebadano cały krąg osób, które się z nią stykały: jej chlebodawców Lehmanów, sąsiadki, i mężczyzn, którzy wraz z nią wykopywali skarby. Wszystkie zeznania skrupulatnie zaprotokółowano. Judyta Lehmanowa zeznała, że Miszkowa prosiła ją o wolny dzień, aby
    mogła udać się do książęcego lasu w celu wykopania ukrytych tam pieniędzy. Obiecała podarować ich część swej gospodyni. Zapytana, skąd umie wyszukiwać ukryte skarby, powiedziała, że miała babkę, która dobrze się na tym znała. Lehmanowa nie obciążała poza tym swej służącej, twierdziła, że zachowywała się ona "normalnie", jedynie miała jej trochę za złe, że czasami nie chciała jeść tego, co gospodyni ugotowała, a kupowała sobie ciepłe
    bułki i inne smakołyki i popijała je piwem. Mniej powściągliwe okazały się skoczowskie kumoszki; wyciągnęły na jaw sprawę wianka Zuzanny Lehman, w której to sprawie nb. także one same współuczestniczyły. Było to tak. Córka gospodarzy, Zuzanna, zakopała w kącie przydomowego ogródka swój dziewiczy wianek (powody tego nie są podane - być może był to jej tajemny ślub panieństwa albo rezultat zawodu miłosnego...). Miszkowej powiedziała o tym przyjaciółka dziewczyny. Dziewictwo w magii posiadało wysoką cenę. Miszkowa postanowiła wieniec wykopać i użyć do czarowania. Z zamysłu wykopania wieńca zwierzyła się swej
    sąsiadce, która miała jej w tym pomóc; nie przyznała się jednak, dla jakich celów chce to uczynić lecz powiedziała, że prosiła ją o to matka Zuzanny, jej gospodyni. Do kopania przystępowano trzykrotnie. Pierwszej nocy Miszkowa popatrzyła na gwiazdy i uznała, że nadszedł właściwy czas. Kiedy jednak wieniec wydobyto, powstał nagły huragan, niebo zachmurzyło się i gwiazdy przestały być widoczne. Miszkowa szybko położyła wieniec z powrotem i przykryła go ziemią. Przy drugiej próbie, kiedy przekradły się do ogrodu, ziemia zaczęła drżeć; podczas trzeciej bytności w tym miejscu Miszkowa wyciągnęła jakiś nóż, wbiła go w ramę okienną - wieniec zakopany był pod oknem - i wtedy nareszcie mogła go była zabrać. Jednak w chwili, gdy podnosiła go z ziemi, zerwała się gwałtowna wichura. Towarzyszka jej bardzo się zlękła, Miszkowa powiedziała jej jednak "nie bój się, ty stara babo, tylko się przeżegnaj". Z uschniętych kwiatów i gałązek tego wieńca Miszkowa zrobiła wiązankę, którą przewiązała końskim włosiem. Inna sąsiadka opowiadała, że Miszkowa chwaliła się, iż potrafi odnaleźć złoto za pomocą różdżki. Zaprosiła ją więc do swego obejścia, aby je przebadała. Miszkowa miała rzekomo odkryć złoto w murach piwnicy. Zażądała pachołka do rozebrania tych murów, dużą ilość cegły usunięto, ale nie dało to żadnych rezultatów. Aby nie niszczyć muru dalej, sąsiadka zrezygnowała z dalszych poszukiwań.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 14.03.15, 19:20
    Bardzo obciążająco dla Miszkowej zeznawali współoskarżeni mężczyźni. Jan Kostka i Wacław Bayer twierdzili, jakoby mówiła im, że zna kunszt patrzenia w głąb ziemi i czytania myśli
    ludzkich. Jej wspólnik z Międzyświecia, Adam Otipka, powiedział, że Miszkowa obiecała mu, że spowoduje, iż złodziej, który ukradł mu przędzę, przyniesie ją z powrotem i położy na
    stole. Pachołek p. Marklowskiego, Adam Gorzelczany, utrzymywał, jakoby przy wydobywaniu pieniędzy w Hermanicach Miszkowa rozmawiała z diabłem. Podał jeszcze, że złota poszukiwali również w przysiółku Cisownicy, w Równi. Scenę tę opisywał dość szczegółowo. Było to pod wieczór, Miszkowa leżała na brzuchu z głową zwisającą nad wykopaną jamą i przemawiała do diabła. Obiecywała mu czarnego kozła, czarnego konia, czarnego koguta i siebie samą. Mówiła po polsku, lecz diabeł jej nie odpowiadał. Miszkowa wszystkim tym zeznaniom zaprzeczała, twierdziła również, podobnie jak Kostkowie, że w Hermanicach żadnego złota nie znaleźli. Kiedy sąd, nie mogąc się połapać w gęstwinie sprzecznych zeznań, postanowił
    dojść prawdy drogą tortur i zapowiedział oddanie wszystkich oskarżonych katu, Miszkowa upadła na kolana i odwołała wszystko, co kiedykolwiek na temat czarowania mówiła.
    Sąd w Skoczowie - złożony z poczciwych, ale mało biegłych w prawie rajców miejskich - przesłuchawszy świadków uznał swe trudne zadanie za wypełnione i z ulgą odesłał sprawę do
    sądu magistrackiego w Cieszynie; Cieszyn był, bądź co bądź, stolicą Księstwa i siedzibą jego władz. Tu jednak również nie bardzo wiedziano, co robić dalej. Ponieważ procesem tym zainteresowane były przede wszystkim władze skarbowe, kompetentny ich przedstawiciel z Wrocławia przekazał do Cieszyna decyzję sądowych władz prowincji: Miszkową uznaje się winną wszystkich podanych w protokóle czarów, a ponadto tego, że w mieszkaniu Otipki lała wosk na wodę i stąd dowiedziała się, jak odnaleźć skarb w Międzyświeciu. Ponadto posługiwała się zaczarowanym nożem do ziół, którym poprzednio odcięto pępowinę noworodka, oraz odczytywała z kartki, którą później podarła, jakieś tajemne modlitwy i wersety. Ponieważ zaś wszyscy oskarżeni zaprzeczają odnalezieniu skarbów i nie chcą ich państwu oddać, należy poddać ich torturom I stopnia (chłosta, przygniatanie kciuka), a gdyby i to nie pomogło, należy ich ukarać za niedozwolone poszukiwanie złota. I prawdopodobnie na tym cała afera się skończyła. Miszkową wychłostano potrójnymi rózgami pod pręgierzem miejskim i wygnano poza granice Księstwa; poddanym chłopom, oprócz chłosty z wyroku sądowego, być może dołożyli jeszcze co nieco ich panowie feudalni. Fiskus zyskał niewiele.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 14.03.15, 19:26
    Kolejna, wniesiona przez regenta cieszyńskiego sprawa o czary pochodzi z r. 1703. Jest ona jedyną, którą nie był zainteresowany skarb państwa, dotyczy czarów, nie związanych z pieniędzmi; także jedyną, którą zainicjowały nie władze, a sami rzekomo poszkodowani przez "czarownika" ludzie. Sześciu mieszkańców Jaworzynki oskarżyło o czary współmieszkańca wioski, Michała Dragona. Sam oskarżony niewiele chyba sobie z tego robił; był "wybrańcem", służył na szańcach, bronił go sam komendant załogi. Wydaje się, że i regent cieszyński nie brał sprawy zbyt poważnie i odesłał ją do Wrocławia z samego tylko obowiązku; w swym piśmie tłumaczył, że aresztowanie Dragona naraziłoby Komorę
    Cieszyńską na kłopoty i wydatki na jego utrzymanie w Cieszynie, że nie ma żadnych dowodów jego winy, a poza tym aresztowany Dragon odniósłby się niechybnie do sądu apelacyjnego,
    co przysporzyłoby jeszcze kłopotów i wydatków. Być może, komendant szańców naświetlił regentowi bardziej szczegółowo tło tego oskarżenia; mógł to być jakiś konflikt lokalny, zemsta
    mniej szczęśliwych rywali lub nagonka ze strony zawistnych sąsiadów - w "wybrańcach" tradycyjnie służyli chłopcy najbardziej dorodni, a za swą służbę otrzymywali niezły żołd. Ludzie poważni, wykształceni, coraz bardziej zdawali sobie sprawę z utrzymujących się w odległych zakątkach zabobonów i w oskarżenia o czary woleli zbyt pochopnie się nie angażować. Nadchodził wiek Oświecenia. W jego połowie (r. 1756) zarząd prowincji
    przesłał do przedstawicieli biskupa w Cieszynie zarządzenie cesarskie w sprawie szerzących się między ludem przesądów i zabobonów, które po raz kolejny zalecało, aby niezależnie
    od wydawanych w tej sprawie nakazów dla władz także proboszczowie i misjonarze w swych kazaniach i na lekcjach religii jak najczęściej wyjaśniali ludowi szkodliwość wiary w zabobony i aby zwalczali wszelkie przesądy.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 16.03.15, 17:47
    Wieś Boguszowice, obecnie dzielnica Cieszyna, była początkowo posiadłością rycerską.
    Jej powstanie opisano w następujący sposób: "Książę opolski Mieszko, chcąc wynagrodzić Bogusza za wierną służbę, oddaje mu w dziedzictwo 10 łanów frankońskich, kupionych od myncarza Fryttona, leżących w pobliżu Cieszyna. Oprócz tego przyznaje mu prawo używania obu brzegów Olzy, stawiania młynów, łowienia ryb, polowania, osadników zaś, których Bogusz ma osadzić na tych łanach, uwalnia od wszelkich obowiązków na rzecz swoją i od sądownictwa dworskiego, grodzkiego, a także miejskiego. Dziesięcinę z Boguszowic pobierał zapewne proboszcz cieszyński, bo zresztą ta wieś cała stała się własnością miejską. Nadanie powyższe dało początek Boguszowicom". Jak wynika z dokumentu sporządonego w 1425 r, wieś stanowiła majątek szpitala a właściwie przytułku, który zbudowano poza murami miejskimi Cieszyna, przy kościółku św. Jerzego. Tak było przez kilka wieków. Majątkiem szpitalnym zarządzał wyznaczony przez radę miejską "wójt żebraków". Jeszcze w okresie międzywojennym znajdowała się w Boguszowicach gospoda, która należała do kościółka; mówiono o niej "Do Farorza" . Boguszowscy rolnicy, których pola były położone nad Olzą i Bobrówką, eksploatowali żwir i piasek, które nazywano "boguszowską pszenicą". Nazwa miała uzasadnienie, gdyż wydobywanie i sprzedaż kruszywa była bardziej opłacalna niż uprawa
    ziemi.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 16.03.15, 17:53
    Tysiąc reńskich
    W 1901 r. przeprowadzono korektę granicy między Cieszynem a Pastwiskami, w wyniku czego niektóre nieruchomości pastwiszczan znalazły się w Cieszynie, zaś nieruchomości niektórych cieszynian przyłączono do Pastwisk. Cieszyn musiał wypłacić gminie Pastwiska odszkodowanie za drogi, które wyniosło ł tys. reńskich i za cmentarz komunalny. Ponieważ Pastwiska nie zastrzegły sobie wspólnego użytkowania cmentarza, musiały zbudować nowy, z którego zaczęto korzystać w tymże 1901 r. W 1909 r. założono w gminie Kasę Raiffeisena, w 1912 r. straż pożarną w Boguszowicach, a w 1924 r. Ochotniczą Straż Pożarną w Pastwiskach. W dwa lata później powstało koło Macierzy Szkolnej, a w 1928 r. Kółko Rolnicze.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 16.03.15, 19:17
    W Pastwiskach, w ogrodzie przylegającym do sklepu spożywczego Gminnej Spółdzielni
    znajduje się murowana budowla zwana "Bożą Męką". Podanie mówi, że została
    postawiona na miejscu bitwy, stoczonej tam 21 kwietnia 1647 r. między wojskami
    cesarskimi (austriackimi) a Szwedami, podczas której zamorscy żołnierze zostali pobici.
    Poległych pochowano na miejscu, a na pamiątkę wzniesiono "Bożą Mękę".
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 21.03.15, 11:08
    Po Świętach wybiorę się na kilka dni. Chcę też zaliczyć to stanowisko archeologiczne w Czeskim Cieszynie (Kocęborz) ale nie wiem czy się uda, bo tam się trzeba wcześniej meldować - wejście grupowe z przewodnikiem. A jak nie będzie zainteresowanych to może nic z tego nie wyjść.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/dLM3dbDRS21ZY1a34X.jpg
  • madohora 21.03.15, 11:10
    Książę Przemko II zmarł 18 III 1477 roku. Po nim rządy w Księstwie Cieszyńskim
    przejął bratanek - Kazimierz II i sprawował je prze2 57 Jat Uczący około 21 lat książę,
    aczkolwiek już zaprawiony przez stryja do rządzenia, nie zastał łatwej sytuacji politycznej.
    Wprawdzie od kilku lat na tronie czeskim w Pradze zasiadał suweren Śląska Władysław
    Jagiellończyk, syn Kazimierza IV Jagiellończyka, króla polskiego, ale Morawy i Śląsk zajął
    król węgierski Maciej Korwin i twardą ręką egzekwował wszystkie prawa z tytułu
    zdobywcy terenu. W tej sytuacji starania Kazimierza II o odzyskanie Głogowa były
    be2owocne. W 1490 roku zmarł Maciej KolWin. Piastowie śląscy przyjęli tę wieść z ulgą
    i chętnie pozbyli się nadzoru węgierskich namiestników. Kazimierz II w tym samym roku
    uzyskał od Władysława Jagiellończyka godnosc starosty śląskiego. Nie zaspokoiło to
    wprawdzie ambicji księcia, spodziewającego się zostać namiestnikiem królewskim,
    niemniej stanowiło poważny awans w stosunku do pozostałych Piastowiczów śląskich.
    Cieszyn, aczkolwiek już od dwóch wieków stanowił stolicę książęcą, był miastem
    małym, opasanym murami biegnącymi wzdłuż dzisiejszych ulic: Michejdy, Olszaka
    i Przykopy. Klasztor dominikanów pozostawał poza murami. Centrum miasta stanowił
    dzisiejszy Stary Targ i pJac Teatralny z kościołem parafialnym i anentarzem. Wolny plac
    za wschodnim odcinkiem muru, mieszczący się na przedłużeniu ulicy Menniczej
    i Głębokiej (nazwy dzisiejsze), w XVI wieku służył najprawdopodobniej jako targowisko
    miejskie.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/dLM3dbDRS21ZY1a34X.jpg
  • madohora 21.03.15, 11:14
    Wśród wielu dokumentów wydanych przez Kazimierza II jeden ma dla dalszego rozwoju przestrzennego miasta szczególne znaczenie. Cieszyński kronikarz Alojzy Kaufmann tak zapisał: Temu wybitnemu księciu i panu zawdzięcza miasto Cieszyn ważne przywileje, jak również przemyślane i użyteczne urządzenia miejskie. W miejsce dotychczasowego drewnianego kościoła parafialnego pw. św. Magdaleny wybudował w r. 1496 piękny kościół murowany, wyposażony w 1519 r. w duży dzwon i dwoje organ. Zgodnie z dokumentem, wystawionym we wtorek przed św. Wacławem 1496, przekazał miastu za 210 florenów położony przy górnym klasztorze stary i nowy dom wraz z placem znajdującym się za domami z zastrzeżeniem, że rada miejska przekształci je w ratusz, umieści tamże ławy solne i szewskie a położony dotychczas na środku rynku drewniany ratusz wraz ze wszystkimi pomocniczymi zabudowaniami zniesie i pozostawi rynek po wieczne czasy pusty. Dzień Świętego Wacława w 1496 roku wypadł w środę, a więc dokument księcia, ustanawiający nowy rynek, wystawiony był 27 września 1496 roku, wówczas według kalendarza juliańskiego.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/cTGf8nQuHp40VX7IxX.jpg
  • madohora 21.03.15, 11:17
    Krótsze (północne i południowe) boki obszernego placu były przedłużeniem ulic Menniczej i Głębokiej. Obie przyszłe pierzeje dzieliły na równe części dzisiejsze ulice Matejki i Ratuszowa. Dłuższe boki placu, prostopadłe do wymienionych skrajnych ulic, także dzieliły symetrycznie nie istniejącą dziś uliczka i ulica Szersznika. Przy tej ostatniej, na tyłach przyszłych kamienic, przystąpiono do budowy okazałej, renesansowej Wyższej Bramy. Przerywała ona nowy pas murów, wznoszonych przed dzisiejszym placem Londzina i ulicami: Kochanowskiego, Limanowskiego, Pokoju. Poszczególne boki placu zostały podzielone na wąskie, głębokie działki. Wnoszono na nich prawdopodobnie parterowe, co najwyżej piętrowe domy z przedprożami, raczej drewniane, może z frontową ścianą murowaną. W czole przedproża znajdowało się wejście do murowanych z kamienia lub cegły piwnic. Te właśnie piwnice są najstarszymi fragmentami zabudowy rynku z przełomu XV i XVI wieku. Południową pierzeję rynku, zgodnie z wolą księcia, tworzył ratusz i wydłużone kramy kupieckie.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/dLM3dbDRS21ZY1a34X.jpg
  • madohora 21.03.15, 11:21
    Pierwszą zabudowę rynku strawił pożar w 1552 roku. Widać mieszczanie mieli wówczas na tyle grodków, że odbudowa zniszczonych domostw postępowała. Wówczas to powstał wokół rynku dziedziniec piętrowych kamienic murowanych z podcieniami o dwóch arkadach, być może na głębokość trzech traktów, z małymi dziedzińcami w grodkowym trakcie. Piękne portale, sienie z gmerkami, bogata ornamentyka fasad, przydawały splendoru mieszczańskim kamienicom. Niestety XVII wiek przyniósł tragiczne dla Europy Środkowej wydarzenia. Żagiew
    wojny wyznaniowej rychło przeniosła się z Czech na Śląsk. Przez 30 lat trwały zmagania
    różnowierczych armii. To wojska katolickie, to protestanckie na przemian zajmowały Cieszyn. "Goszczenie" każdej z nich opłacali cieszynianie ogromną daniną. Po wyniszczającej wojnie, w 1653 roku, zgasła ostatnia piastowska władczyni - księżna Elżbieta Lukrecja. Miasto straciło znaczenie głównej siedziby księstwa, stało się ledwo ośrodkiem peryferyjnej prowincji Habsburgów. Z polecenia tychże z jeszcze większym nasileniem wzmogły się działania kontrrefonnacyjne, zmierzające do zupełnego wyrugowania ewangelików z Cieszyńskiego. Panujące stosunki potwierdzała także zmieniona elewacja ratusza. Jego frontową ścianę ozdabiała wymowna dekoracja malarska: obok personifikacji Wiary, Nadziei, Sprawiedliwości Mądrości wymalowano postacie Matki Boskiej z Dzieciątkiem i Świętego Wacława. Drewniana dotąd wieża zastąpiona została murowaną (1670 rok). Sprowadzeni do Cieszyna jezuici otrzymali budynki poksiążęce w części kwartału przy wschodniej pierzei rynku, którzy z czasem adaptowali je dla swoich potrzeb. Życie mieszczan zostało podporządkowane rygorom wiary cesarza. Wiele mieszczan z trudem utrzymywało się w zaniedbanych kamienicach, rzemiosło i handel przeżywały kryzys, gdyż chwilowo utraciły znaczenie dawne szlaki. Utrapieniem były też częste nawroty epidemii, dziesiątkujące ludność. Pod koniec XVII wieku na północ od rynku przystąpiono do budowy kolejnego klasztoru ojców bonifratrów, zaś w 1700 roku, także poza murami miasta na tzw. Wyższej Bramie rozpoczęto budowę długo
    oczekiwanej przez protestantów świątyni ewangelickiej.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/cTGf8nQuHp40VX7IxX.jpg
  • madohora 21.03.15, 11:23
    W 1720 roku wybuchł pożar w centrum miasta. Pastwą płomieni padło 3/4 domów i mieszczański kościół parafialny. Podjęta odbudowa, także kamienic przyrynkowych, zmieniła oblicze rynku. Kilka par sąsiadujących z sobą kamienic scalono w jedną szerokofrontową, elewacje zyskały wystrój późnobarokowy. Na rynku zamieszkali już nie tyle kupcy i rzemieślnicy, ale co ważniejsi urzędnicy i dygnitarze. W drugiej połowie XVIII wieku zabudowania w północnej pierzei rynku zajęły siostry elżbietanki na klasztor i przytułek dla chorych. Zresztą, o większym rozmachu w odbudowie nie mogło być mowy, gdyż począwszy od 1742 roku miasto wielokrotnie zajmowali Prusacy, wymuszając maksymalne kontrybucje. Toteż z przychylnością podejmowano przez kilka lat, do 1772 roku, elitę Konfederatów barskich, wnoszących do kasy miejskiej sporo grosza. Przez kilka miesięcy gościli w Cieszynie sygnatariusze pokoju cieszyńskiego, zawartego w 1779 roku.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/cTGf8nQuHp40VX7IxX.jpg
  • madohora 21.03.15, 11:25
    Miary klęsk żywiołowych, jakie nawiedziły Cieszyn, dopełnił pożar miasta w 1789 roku. Oszczędził on ledwo przedmieścia. Plan odbudowy miasta został zrealizowany tylko po części, gdyż był nazbyt śmiały. Kolejnej przebudowy doczekał ratusz, który otrzymał teraz elewację w stylu wczesnego klasycyzmu według planów sporządzonych przez Ignacego Chambreza, wówczas nauczyciela rysunku w gimnazjum pojezuickim. Zupełnie zmieniła wizerunek wschodnia pierzeja rynku, gdzie zamurowano ciąg podcieni, a prawie wszystkie kamienice uzyskały wystrój neoklasycystyczny. Kolejny pożar ratusza pociągnął za sobą zmianę jego elewacji, spiętej teraz portykiem z herbem miasta w polu, a poprzedzonej kolumnadą. W drugiej połowie XIX wieku północno-zachodni narożnik wypełnił monumentalny gmach Miejskiej Kasy Oszczędności. Wkrótce potem dawny zajazd w sąsiedztwie starej poczty zastąpił nowy hotel, na przełomie stuleci przebudowany i przekształcony na polski Dom Narodowy. Był to wówczas jedyny w mieście obiekt publiczny, w którym pulsowało polskie życie narodowe i gdzie miało siedzibę szereg polskich organizacji. Nadbudowie uległy także dawne kramy kupieckie, przylegające do ratusza. Wydłużony front gmachu przyozdobiono elektryczną sztukaterią i herbem miasta w owalnym naczółku. Niedługo później w miejscu klasztoru elżbietanek stanął modernistyczny gmach poczty z wejściem od ulicy Matejki, a na
    przeciwległym krańcu rynku wschodnią pierzeję dopełnił nowoczesny wówczas, także
    modernistyczny hotel "Pod brunatnym Jeleniem". W tym też czasie, przez dziesięć lat
    (1911-1921), z ulicy Głębokiej, ukośnie do ulicy Szerokiej przejeżdżał przez rynek tramwaj, a na placu pojawiły się pierwsze latarnie elektryczne.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/dLM3dbDRS21ZY1a34X.jpg
  • madohora 21.03.15, 11:28
    Od I wojny światowej ogólny wizerunek rynku w zasadzie nie zmienił się. Podczas II wojny światowej zmianie uległa nawierzchnia na obecną kostkę brukową. Po 1945 roku odświeżono kilka razy elewacje niestety nie zawsze zgodnie z wymogami konserwatorskimi, niszcząc resztki pięknych elewacji cieszyńskich kamienic. Zapowiedzią prac konserwatorskich na większą skalę było przywrócenie podcienia w narożnej kamienicy pod numerem 18.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/cTGf8nQuHp40VX7IxX.jpg
  • madohora 21.03.15, 11:32
    Na rynku odbywało się wiele uroczystości i tak:
    - W 1800 roku odbyła się uroczysta feta z okazji odnowienia po dłuższym czasie ratusza.
    - Po zaburzeniach wojen napoleońskich, gdy jakiś czas Cieszyn pełnił funkcję prawie stolicy cesarstwa, nastał pokój.
    - rocznicę legendarnego założenia Cieszyna w 1860 roku
    - Największy jednak tłum, liczący 40000 ludzi, spotkał się na rynku cieszyńskim 27
    października 1918 roku. Ta spontaniczna manifestacja Polaków, popierająca co dopiero powstałą Radę Narodową Księstwa Cieszyńskiego, uchwaliła rezolucję domagającą się przynależności Śląska Cieszyńskiego do Polski oraz przeprowadzenia szeregu refom społecznych.
    - 10 sierpnia 1920 roku, w południe w sali posiedzeń Międzynarodowej Komisji Plebiscytowej "Pod Jeleniem reprezentanci czterech państw koalicyjnych oraz delegaci rządu polskiego a także rządu czeskiego
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/cTGf8nQuHp40VX7IxX.jpg
  • madohora 26.03.15, 17:36
    Z natury obronna forma wzgórza, bezpośrednie sąsiedztwo rzeki Olzy oraz jej dopływu Młynówki, która pierwotnie najpewniej funkcjonowała jako fragment fosy powstałej przy budowie umocnień powodowały, że od dawna stanowiła ona dogodne miejsce osadnicze. Potwierdziły to badania archeologiczne rozpoczęte w 1941 r., kiedy odkryto nikły ślad osadnictwa neolitycznego (4200 -1700 p.n.e.) oraz rozpoczęto badania najstarszej budowli kamiennej - rotundy romańskiej, pochodzącej z pierwszej połowy XI wieku. W 1947 r, rozpoczęto trwające do połowy lat pięćdziesiątych systematyczne badania archeologiczne, których efektem było odkrycie warstw kulturowych związanych z okresem halsztackim (650-400 lat p.n.e) i lateńskim (400 lat p.n.e - początek n.e.), a przede wszystkim nawarstwień związanych z funkcjonowaniem wczesnośredniowiecznego grodu (X-XIII w.), na którym piastowscy książęta cieszyńscy wznieśli średniowieczny zamek. Najpewniej już w okresie pradziejowym (okres halsztacki i lateński) wzgórze zostało dodatkowo obwarowane wałem kamienno-ziemnym. Taką formę osady obronnej zwaną oppidum wznieśli tutaj Celtowie, którzy w N IIII w. p.n.e. zasiedlili szerokie połacie Europy, a ich szczepy dotarły także na nasze tereny. Późniejsi wczesnośredniowieczni, słowiańscy osadnicy wykorzystali pozostałości starych umocnień wznosząc na nich nowe, solidniejsze wały drewniano-ziemne, broniące dostępu do grodu, niszcząc prawie całkowicie ślady owych najstarszych obwarowań. Budowlą, która przebywała z okresu grodowego do naszych czasów, jest wspomniana rotunda, będąca
    rodzajem kościoła grodowego, stanowiąca nie tylko przedmiot badań naukowych, ale
    i nie lada atrakcję turystyczną. Podobna sytuacja miała miejsce przy wznoszeniu średniowiecznego zamku (XIII-XIV w). Potężny system obronny oraz zabudowa mieszkalno-gospodarcza gotyckiego zamku zniszczyły prawie całkowicie słowiański gród. W skład wspomnianej zabudowy wchodziły przede wszystkim kamienne mury zwieńczone blankami (zębata koronka wieńcząca mur), a miejscami hurdycjami, czyli drewnianymi gankami,
    nadwieszonymi na koronie murów. Mury obwodowe, wzmocnione w narożach basztami, otaczały część mieszkalną zamku zwanego górnym, którego dominującym elementem była od końca XIV w, wieża obecnie zwana piastowską, dawniej zaś wieżą wysoką oraz szereg innych budynków mieszkalnych i strażniczych wraz z najważniejszą budowlą reprezentacyjną władcy zwaną palatium (od rzymskiego Palatynu) lub domem wielkim, w którym mieściła się sala reprezentacyjna - aula oraz komnaty kasztelana, a później księcia.
  • madohora 26.03.15, 17:39
    Wspaniała budowla, składająca się z zamku górnego, który zajmował najwyższą część wzgórza tak jak wcześniej gród oraz zamku dolnego, będącego kontynuacją podgrodzia, posiadającego charakter gospodarczy i zarazem dodatkowo zabezpieczający zamek górny przed wrogami, została poważnie zniszczona w 1647 r w trakcie wojny trzydziestoletniej (1618 -1648), po oblężeniu zamku, w którym znajdowała się załoga szwedzka, przez wojska austriackie. Po tym wydarzeniu rezydencja Piastów cieszyńskich nie wróciła już do dawnej świetności. Dziewiętnastowieczne przebudowy i rozbiórki oszczędziły jedynie romańską rotundę, gotycką wieżę piastowską oraz część obwodowych murów obronnych wraz z częściowo zachowaną basteją północno-zachodnią na której w 1914 r. wybudowano
    "romantyczne ruiny".
  • madohora 26.03.15, 17:44
    NAJSTARSZA WIEŻA

    Nie wszystko jednak, jakby się mogło wydawać, zostało utracone. Góra Zamkowa przez setki lat ukrywała swoje "skarby". Przeprowadzone w ostatnich trzech latach badania archeologiczne ujawniły zadziwiające fakty. W części zwanej górnym zamkiem, pod znaną
    wielu mieszkańcom romantyczną ruiną, odkryta została murowana kamienna wieża cylindryczna, pochodząca najpewniej z XIII w. Budowla ma kształt walca o średnicy zewnętrznej 12,5 m i grubaści murów ponad 4 m. Wnętrze użytkowe zaś posiada średnicę 3,3 m. Odkryta wieża posiada obecnie wysokość ponad 13 m co jest zapewne zaledwie połową
    jej dawnej wysokości. Średniowieczni budowniczowie wznieśli wieżę, wykorzystując jako
    podwalinę potężny wał wczesnośredniowiecznego grodu. Niewykluczone jednak, że ta
    niezwykła budowla powstała wcześniej, jeszcze w czasie funkcjonowania grodu jako
    kasztelanii (gród urzędnika książęcego - kasztelana) i stanowiła zaczątek późniejszego
    zamku książęcego, Budowle takie określa się mianem "wież ostatecznej obrony" gdyż
    oprócz możliwości aktywnej obrony przedpola na najbardziej zagrożonym odcinku
    wałów czy murów, pełniła rolę refugium, czyli ostatniego schronienia, które nawet po
    zdobyciu grodu czy zamku dawało władcy i załodze schronienie i możliwość dalszej,
    stosunkowo długotrwałej obrony. W dolnej części wieży mieściło się zazwyczaj więzienie,
    zaś wyższe piętra pełniły funkcję mieszkalno-strażniczą. Wieże takie na terenach słowiańskich nazywano stolpem, zaś na terenach germańskich bergfriedem.
  • madohora 26.03.15, 17:47
    SKARBY Z WNĘTRZA WIEŻY

    W trakcie wydobywania gruzu, którym w bliżej nieokreślonym czasie zasypano wnętrze wieży, natrafiono na warstwy określone jako średniowieczne, z dużą ilością rozbitych, ale też zachowanych w całości garnków, dzbanków, mis, pucharków, a także fragmentów zdobionych kafli piecowych, jak również płytkę posadzkową o wymiarach 18 x 18 cm, z przedstawieniem piastowskiego orła. Do najcenniejszych znalezisk należał niewątpliwie skarb 89 srebrnych monet, na który składały się halerze księstwa opawskiego z drugiej połowy XV w., halerze miasta Raciborza, również z drugiej połowyXV w., 23 krążki bez awersu i rewersu (być może, pozostalość próby fałszerstwa), oraz 4 liczmany (tłoczone krążki mosiężne służące dawnym kupcom i kasjerom do prowadzenia rachunków), wybite w Norymberdze w końcu XV w. Zdaniem numizmatyków znalezisko to jest jednym z najcenniejszych na terenie Śląska i jedynym tego typu na Śląsku Cieszyńskim. Prace w sąsiedztwie wieży ujawniły także istnienie nieznanego dotychczas, zachowanego częściowo, fragmentu wewnętrznego muru obronnego, który powstał nieco później niż wieża, w czasie budowy murów obronnych. Wtedy też zapewne wieża ostatecznej obrony, zwana inaczej stolpem, zaczęła pełnić funkcję baszty wpiętej w system murów obronnych. Jej funkcję jako wieży mieszkalno-obronnej przejmuje
    później wieża piastowska, która została zbudowana za panowania księcia Przemysława,
    w drugiej połowie XIV w.
  • madohora 26.03.15, 17:55
    NIEŁATWY WJAZD

    Kolejnym interesującym odkryciem, którego dokonano w trakcie badań archeologicznych, prowadzonych podczas prac kanalizacyjnych w rejonie bramy głównej zamku dolnego (obecnie wejścia na Górę Zamkową), było odsłonięcie pozostałości kamiennych fundamentów wraz z zachowanym pokaźnych rozmiarów kamieniem narożnym, wyznaczającym prostokątny zarys nieznanej budowli. Porównanie owego odkrycia z opisem zamku z 1755 r., jak i starszym widokiem z 1647 r. pozwala stwierdzić że prawdopodobnie odkryte zostały pozostałości mostu zwodzonego, prowadzącego nad fosą do zamku dolnego. Bramy, prócz mostu zwodzonego, dodatkowo zabezpieczano tzw. broną, czyli rodzajem kutej opuszczanej kraty, która znajdowała się w budynku bramnym, gdzie nad sienią przejazdową znajdowały się pomieszczenia straży. W cieszyńskim zamku znajdowała się jeszcze druga, prawdopodobnie podobnego typu brama, prowadząca już bezpośrednio do zamku górnego. Bramy tej strzegła wieża wysunięta nieco przed mur obronny, aby zwiększyć pole rażenia w czasie ewentualnego ataku wroga. Pozostałości owej wieży możemy dziś oglądać idąc w kierunku rotundy.
  • madohora 26.03.15, 19:03
    NIEŁATWY WJAZD

    Kolejnym interesującym odkryciem, którego dokonano w trakcie badań archeologicznych, prowadzonych podczas prac kanalizacyjnych w rejonie bramy głównej zamku dolnego (obecnie wejścia na Górę Zamkową), było odsłonięcie pozostałości kamiennych fundamentów wraz z zachowanym pokaźnych rozmiarów kamieniem narożnym, wyznaczającym prostokątny zarys nieznanej budowli. Porównanie owego odkrycia z opisem zamku z 1755 r., jak i starszym widokiem z 1647 r. pozwala stwierdzić że prawdopodobnie odkryte zostały pozostałości mostu zwodzonego, prowadzącego nad fosą do zamku dolnego. Bramy, prócz mostu zwodzonego, dodatkowo zabezpieczano tzw. broną, czyli rodzajem kutej opuszczanej kraty, która znajdowała się w budynku bramnym, gdzie nad sienią przejazdową znajdowały się pomieszczenia straży. W cieszyńskim zamku znajdowała się jeszcze druga, prawdopodobnie podobnego typu brama, prowadząca już bezpośrednio do zamku górnego. Bramy tej strzegła wieża wysunięta nieco przed mur obronny, aby zwiększyć pole rażenia w czasie ewentualnego ataku wroga. Pozostałości owej wieży możemy dziś oglądać idąc w kierunku rotundy.
  • madohora 26.03.15, 19:07
    BASZTA CZY BASTEJA?

    Nieoczekiwanym odkryciem rozpoczął się sezon badawczy w 1996 r. Ostra zima naruszyła
    okrągłą budowlę południową, położoną obok wejścia na zamek. Konieczne dla jej ratowania prace ujawniły, że budowniczowie habsburskiego pałacu obmurowali nowym "płaszczem" kamiennym starą basztę średniowieczną, która - spięta z murami obwodowymi - tworzyła basztowy system obronny zamku dolnego. Jak widać to na starych rycinach z końca XVI
    i początku XVII w., baszta ta w okresie wprowadzenia do użytku broni palnej, w tym głównie armat, została przekształcona w basteję ze stanowiskami strzelniczymi przystosowanymi dla tego typu ciężkiej broni. Miejmy nadzieję, że uda się wyeksponować dla celów publicznych zarówno ową starą basztę, jak i XIX-wieczne elementy pałacu, które na niej stoją.
  • madohora 26.03.15, 19:09
    TRUDNY WYBÓR

    W świetle ostatnich badań Górę Zamkową z jej strukturą obronną i mieszkalną należy zaliczyć do jednego z najstarszych założeń zamkowych w Polsce. Z tej chociażby przyczyny bardzo
    ważną sprawą jest poszukiwanie tak ważnej dla grodu, a później zamku budowli, jaką
    było palatium. Najpewniej budowla ta została w okresie rozbudowy zamku częściowo
    przekształcona, ale być może, w partii fundamentów tkwi w nawarstwieniach, na których
    powstał obecny park, podobnie jak piwnice, a być może i wyższe części budynków, składające się na to, co tworzyło zamek w okresie jego świetnosci. Przemawiają za tym ostatnie odkrycia. Przecież gdzieś na dawnym dziedzińcu (obecnie centralny trawnik), znajduje się kamienna studnia zamkowa. Obecnie ślad po niej zaginął - tkwi w głębi Góry Zamkowej, przysypana ziemią. Podobnie szereg piwnic, do których nie mamy w tej chwili dostępu.
    Spróbujmy- choćby powoli, ale skutecznie -przywrócić przynajmniej w części Górze Zamkowej dawny zamek książąt cieszyńskich.
  • madohora 27.03.15, 21:28
    W latach pięćdziesiątych wody Wisły zalały co najmniej 80 procent powierzchni Zarzecza. Powstało Jezioro Goczałkowickie. Spełniła się pierwsza część przepowiedni mówiącej o powstaniu wielkiego sztucznego jeziora w miejscu dawnego kościoła, która to wróżba była znana w tej okolicy - jak wynika z dokumentów - już 65 lat temu, w 1934 roku.
  • madohora 27.03.15, 21:31
    W SERCU ŻABIEGO KRAJU

    Zarzecze stanowiło centrum tzw. Żabiego Kraju. Nie wiadomo dokładnie, kiedy pierwszy osadnik zdecydował się tu osiąść. Etymolog Henryk Borek utrzymuje, iż zdarzyło się to w XIII wieku. Według prof. Idziego Panica, było to już w XII wieku. Pierwsza pisana informacja o wsi pochodzi z 1223 roku. Wówczas to biskup wrocławski Wawrzyniec wystawił dokument protekcyjny przyznający rybnickim norbertankom prawo pobierania dziesięciny dla swojego klasztoru z kilku wsi, wśród których wymienione jest też Zarzecze. Tradycja mówi, że najstarsze domostwa powstały w rejonie, gdzie później zbudowano kościół i pierwszą szkołę. Wioska rozrastała się dość szybko. W XVIII wieku było już ponad 100 gospodarstw. Z pierwszego spisu polskiego, przeprowadzonego w 1921 roku wynika, że wieś liczyła 2.581 mieszkańców. Po II wojnie światowej, gdy nadszedł czas budowy zapory, Zarzecze włączono do powiatu pszczyńskiego. W tym czasie mieszkało we wsi około 3 tysięcy osób. Sąsiednie Chybie miało w tym czasie 1,7 tysiąca, a Strumień 2 200 ludzi. Obecnie skrawki Zarzecza na obrzeżach zbiornika leżą w gminie Chybie. Pozostały tylko 74 budynki i niewiele ponad 300 mieszkańców.
  • madohora 27.03.15, 21:34
    POMYSŁ PRZEDWOJENNY

    Projekt budowy zapory na Wiśle, oczywiście nie tak olbrzymiej jak obecnie, powstał jeszcze przed wojną, w 1937 roku - pisał na łamach "Echa Jaworza" Władysław Parma. - Później wybuchła wojna. Według Edwarda Przemyka, budowę zbiornika planowali też Niemcy. Zalew miał się oprzeć od północy o wzgórza Łąki, Wisły Wielkiej i Małej, ale za to na zachodzie miał sięgać do Strumienia, Zabłocia, Frelichowa i Chybia oraz objąć całe Zarzecze. Tylko przedpole z Drogomyślem i Pierścem było przewidziane do zalesienia. Na początku 1948 roku stało się pewne, że z czasem wieś zniknie pod wodą. Wykonano mapę projektowanego zbiornika wodnego wraz z opisem jego przyszłej funkcji. W 1950 posłowie zatwierdzili budowę zbiornika. W dwa lata później rozpoczęto wyrąb 400-hektarowego lasu liściastego i iglastego; drewno wywożono na stacje kolejowe do Chybia i Czarnolesia. Rozebrano 338 budynków, ponad tysiąc zabudowań gospodarczych, kościół z 1788 roku, kaplicę z początku XIX wieku, dwie szkoły, trzy remizy strażackie, zabudowania PGR w Wiśle Wielkiej. Pierwszy próbny zalew miał miejsce w styczniu 1955. Na stałe zaczęto zalewać dolinę 13 lipca, a do eksploatacji został zbiornik włączony w rok później, w 1956 roku. Długość maksymalna "śląskiego morza" wynosi 18 km, szerokość 4 km, maksymalna głębokość 14 m, a pojemność- również maksymalna - 165 mln m sześć. Powierzchnia zbiornika to 3.200 hektarów wody.
  • madohora 27.03.15, 21:39
    EKSODUS

    Przeprowadzkę wsi rozpoczęto na przełomie lat 1953/54 od ekshumacji zmarłych. Przeniesiono ich na nowe miejsce spoczynku, na cmentarz w Chybiu. Nieco wcześniej przystąpiono do ekshumacji grobów wojskowych. Szczątki ok. 300 czerwonoarmistów, niezbyt starannie ekshumowanych, przeniesiono na cmentarz w Pszczynie. Zimą 1953 roku do Zarzecza zjechała specjalna ekipa ze sprzętem i urządzeniami w celu dokonania ekshumacji cmentarza - napisał Władysław Parma. Ekipa składała się z więźniów odsiadujących karę dożywotniego więzienia. Ludność rejestrowała swych bliskich zmarłych, wskazywała miejsce spoczynku, które potem oznaczano odpowiednim numerem. O otwarciu grobu zostali zainteresowani powiadomieni i mogli być świadkami w trakcie wykonywania owych czynności. Dla każdego zmarłego była oddzielna trumna. Przy tych jakże nieprzyjemnych pracach asystowało zawsze wielu mieszkańców. Trumny, opatrzone krzyżem, przewożono specjalnym
    pojazdem do Chybia, a nowe groby oznaczano tymczasem numerem rejestracyjnym. Przewożono również pomniki. Ci, którzy dokonywali ekshumacji, codziennie wieczorem
    się upijali. Eksodus mieszkańców rozpoczął się wiosną 1954 roku. Według Zygmunta
    Orlika, pierwszymi, którzy otrzymali nakaz opuszczenia ojcowizny, byli Małgorzata Kobiela, Franciszek Waleczek, Maria Kuboszek i Bolesław Mikołajczyk. Ten sam los spotkał w tym czasie Antoniego Waleczka z Wisły Wielkiej oraz Jadwigę Szkrobol i Alojzego Zachorka ze Strumienia. Po nich nastąpiła lawina dalszych wysiedleń. W związku z wyprowadzaniem się rodzin ubyło też z dnia na dzień dzieci w szkole. Kierownik szkoły w Zarzeczu Antoni Ferfecki w kronice swojej placówki zanotował: Zakończenie egzaminów 19 maja 1954 r. Po rozdaniu świadectw zakończono rok szkolny, ostatni. - Wysiedlono prawie osiemdziesiąt procent wioski wspomina Hermina Przemyk, emerytowana nauczycielka. - Opór? W tamtych czasach nie było mowy o proteście. Mieliśmy się wynosić. Zarzeczanie znaleźli się w aż 72 różnych miejscowościach. Najwięcej osiedliło się w Drogomyślu, Mazancowicach, Warszowicach, Pszczynie, Wiśle Wielkiej, Lgocie, Golasowicach, Jaworzu, Jasienicy, Bielsko-Białej, Międzyrzeczu, Kozakowicach, Zabrzegu, Chybiu, Pielgrzymowicach, Mnichu i na pozostałym skrawku Zarzecza. Niektórych los zawiódł do Zebrzydowic, Marklowic, Mikołowa, Tychów, Bierunia, Rudzicy, Hermanic, Kowali i Kiczyc.
  • madohora 27.03.15, 21:49
    POWRÓT OBRAZU?

    Pierwsza część przepowiedni, mówiąca o wielkim sztucznym jeziorze, które powstanie w miejscu dawnego kościoła w Zarzeczu, sprawdziła się co do joty. Druga wróżba, krążąca wśród ludzi mówi, iż zbiornik wyschnie. Wspomniany B. Widera podaje, że na miejscu zburzonego 45 lat temu kościoła stanie nowa, wspaniała świątynia. Do niej ma powrócić Matka Boska Gołyszna, aby znowu królować w miejscowości, którą sobie niegdyś upodobała.
  • madohora 27.03.15, 22:23
    FRYDEK
    W zabytkowym kościele parafialnym we Frydku (dziś Frydek-Mistek) znajduje się drewniana figura przedstawiająca Matkę Boską, do której ze wszystkich stron Księstwa przybywali pątnicy, wywożąc fajansowe kubki z naniesionym widokiem kościoła bądź figury Adorowanej. Podanie mówi, że w XVII wieku robotnicy pracujący przy wydobywaniu gliny w cegielni hrabiego Prażmy natknęli się na rzeźbę przedstawiającą Panią Nieba i przenieśli ją na probostwo. W nocy figura jednak powróciła na pierwotne miejsce. Następnie została ustawiona w kaplicy zamkowej i ponownie wróciła na pierwotne miejsce w cegielni. Hrabia Franciszek Euzebiusz Prażma w 1665 roku obudował ją tamże drewnianą kapliczką. Rzeźba, uzyskawszy rozgłos zaczęła przyciągać liczne rzesze mieszkańców, szczególnie Hanaków, dlatego otrzymała nazwę Panny Marii Hanackiej. W roku 1706 rozbudowano kaplicę. Nastąpiły spory prawne o nią między mieszkańcami Frydku, klasztorem Ojców Minorytów w Opawie i biskupem wrocławskim. Decyzją cesarza Karola VI w roku 1712 przeniesiono rzeźbę w pierwotne miejsce. Kaplica okazała się z biegiem czasu za mała dla wielkiej rzeszy pielgrzymów, dlatego w latach 1740-1756 wystawiono w mieście dużą, dwuwieżową świątynię, w której rzeźbę Matki Boskiej ustawiono pod podtrzymywanym 6 kolumnami marmurowym ołtarzem głównym, powstałym w latach 1791-1796. Najstarsi Cieszyniacy pamiętają jeszcze odbywające się pielgrzymki do Frydku.
  • madohora 27.03.15, 22:27
    GÓRNA ŁOMNA KOŁO JABŁONKOWA
    W Górnej Łomnej koło Jabłonkowa, przy leśnej dróżce do Sałajki, znajdował się wysoki drewniany krzyż, który od 1836 roku odgrywał wśród śląskiego społeczeństwa wielką rolę. W owym roku, jak i w latach następnych rozpowszechniła się na Śląsku Cieszyńskim cholera kosząc ludność wiosek i miasteczek Lekarze byli wobec niej bezradni. Nagle rozeszła się wieść, że najeży pielgrzymować pod krzyż, a człowiek zostanie uzdrowiony. Jabłonkowski tkacz a zarazem poeta ludowy Adam Sikora (1819-1871) wydał nakładem księgarza jabłonkowskiego Karola Płoszka zbiór własnych wierszy religijnych pt. Nabożne pieśni o cudownym Krzyżu Świętym w Górnej Łomnej. Pielgrzymi podczas marszu do Kościoła
    tak śpiewali: (zwrotka 5 i 17) Procesya całem czasem / Prowadzi się zawsze lasem / Głos się tam ślicznie rozlega / Z gór wiele ludzi zbiega / Cale familie do tej kompanije / l dla tych, kto by chorował / Aptekę tam nagotował / U krzyża na prawej ręce / Cudowną wodę w studzience/Gdzie ludzi niemał, zdrowie otrzymało.
  • madohora 27.03.15, 22:30
    W cieszyńskim kościele parafialnym, w bocznym ołtarzu Matki Boskiej Częstochowskiej znajduje się Jej wizerunek. Po wybuchu wojny we wrześniu 1939 roku rozeszła się wśród ludności wieść, że na ręce Matki Boskiej ukazała się cyfra ,,XII". Tłumy ściągały przed ołtarz modląc się gorąco, aby dwunastka oznaczała 12 dni wojny. Potem mówiono o tygodniach i miesiącach; o latach bano się myśleć. Hitlerowskie władze zabroniły przystawania przy ołtarzu. Po kilku tygodniach cyfra, która mogła powstać przez sfałdowanie w tym miejscu płótna obrazu, zniknęła. Była jednak przez pewien okres celem pątniczym.
  • madohora 27.03.15, 22:32
    BOBREK
    W byłej wiosce Bobrek, obecnie dzielnicy Cieszyna znajduje się przy cmentarzu parafialnym przydrożna kaplica z innym wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej. W czasach Habsburgów określano ją jako "Wunderskapelle", czyli kaplicę czyniącą cuda. W XIX wieku krążyła jeszcze fama, że we wnętrzu góry Czantoria śpi rycerski hufiec. W dniu ostatecznej bitwy światowej, która rozegrała się między trzema gruszami, wojska obudzą się i walkę zakończą. Drzewa te, tworzące trójkąt, znajdowały się: jedno przy wspomnianej kaplicy, drugie w Skalicy koło Frydku, a trzecie koło Pszczyny. Podanie to nie jest dla Cieszyniaków zapowiedzią radosną, dlatego odbywały się dawniej do kaplicy pielgrzymki błagalne, żeby odwrócić kataklizm.
  • madohora 27.03.15, 22:34
    KOŃCZYCE WIELKIE
    Miejscem podróży pątniczych stała się również kaplica przyzamkowa w Kończycach Wielkich. Ich właściciele Jerzy Wilczek wystawił nową, drewnianą kaplicę i sprowadził jezuitów. Za specjalnym pozwoleniem papieskim (breve Innocentego Xl z 25 maja 1689) założyli oni bractwo religijne oraz uruchomili własną drukarnię, w której ukazywały się liczne książki nabożne. Zachowało się kilkanaście egzemplarzy wydawnictwa pt. lndulgentiae et obligationes Fratrom et Sororum sub protedione Divinae in Capella Magno-Kuntzicensi Ducatus Teschinensis z roku 1762, stanowiącego wznowienie pierwodruku z roku 1692. Wielki napływ pątników wzbudzał zazdrość innych właścicieli wsi i proboszczów, lecz dla panów Kończyc Wielkich gromadzenie się w pobliżu zamku rzesz ludzkich stało się z upływem czasu uciążliwe. Starano się mu przeciwdziałać. W połowie XIX wieku, w czasie remontu kaplicy, ustał napływ pątników.
  • madohora 27.03.15, 22:37
    SKOCZÓW
    W Skoczowie, w kościele parafialnym pw. św.św. Apostołów Piotra i Pawła, w prawym bocznym ołtarzu znajduje się mały obraz przedstawiający Matkę Boską, pochodzący z XVIII wieku, znany w literaturze dzięki pisarzowi Melchiorowi Wańkowiczowi. W powieści Tworzywo wspomina że część Polonii kanadyjskiej z okresu przedwojennego posiadała w swych domostwach i farmach ten obraz, po domach cieszyniaków, co pierwsi na ziemie za Atabaskę w nieznane poszli, Madonnę ze Skoczowa posiadali. O obrazie tym krąży legenda, iż przybył do Skoczowa w czasach św. Jana Sarkandra z Moraw. Na jej odwrocie znajduje się łaciński napis następującej treści: Ten obraz Błogosławionej Dziewicy Marii Częstochowskiej został skradziony przez świętokradczych heretyków - między którymi był najpierw wleczony konno do Skoczowa, niedaleko leśnego miasteczka - których grzeszną ręką został czterokrotnie
    przebity, zelżony i wrzucony do wody. Następnie skrycie przez dobrego katolika skoczowskiego z uwielbieniem został odnaleziony, wśród okrzyków do domu zaniesiony
    i w końcu mnie, niegodnemu kapłanowi wtedy sprawującemu służbę w kaplicy, Janowi
    Kubiczkowi, został przyniesiony i oddany. Najszlachetniejszy niech będzie cierpliwy oddawca, a co uczyniłem, niech odda mi Bóg. Poniżej znajduje się jeszcze dopisek to uczynił grzeszny i w sprawiedliwość Bożą ufający Karol Zimende w roku 1765 (podpis Karola Zimendy jest słabo czytelny i może brzmieć katolik Zimenetti). Liczne wota okalające obraz wskazywały do XIX wieku na jego popularność wśród ludności.
  • madohora 27.03.15, 22:44
    PIERŚCIEC
    W Pierśćcu koło Skoczowa, w kościele parafialnym pw. sw. Mikołaja, znajduje się w ołtarzu głównym niewielki drewniany posążek patrona świątyni, słynący do dzisiaj z łaski czynienia cudownych uzdrowień, czego doświadczają okoliczni mieszkańcy oraz przybysze z dalekich stron. Zdarzali się wśród nich nawet lekarze. Pierwsza historyczna wzmianka o cudownej figurze związana jest z pożarem, który w 1616 roku strawił pół wsi i drewnianą kaplicę, jednak rzeźba świętego ocalała. Protestanci wystawili nową kaplicę (1618), a po rekatolizacji społeczeństwa w roku 1775 wybudowano nowy drewniany kościół. Przetrwał on do 1888 roku, kiedy to poświęcono nowy kościół murowany, przyciągający ze względu na figurę św. Mikołaja wierni przybywali z całego Śląska. Tak jest do dzisiaj. W niepamiętnych czasach powstał zwyczaj pocierania o figurę św. Mikołaja chusteczki i bielizny chorych, celem wyproszenia uzdrowienia. Według podania, pasterz pochodzący z wałaskich osadników w Brennej Mikuła żyjący jeszcze w czasach piastowskich, wystrugał z lipowego drewna niewielką figurkę świętego. Już wtedy za sprawą rzeźby dokonywały się cuda, chroniąc m.in. mienie wieśniaków przed ogniem.
  • madohora 27.03.15, 22:46
    CHYBIE
    W Chybiu, w kościele parafialnym pw. Chrystusa Króla, znajduje się obraz z przedstawieniem Matki Boskiej, słynący wśród okolicznej ludności. Już w XIX wieku przybywano pątniczo przed jej obraz. Udawano się wtedy jednak do Gołysza koło Zarzecza, gdzie znana była jako Matka Boska Gołyska. Identycznie nazywa się obraz w Chybiu. Zawsze okalały go liczne srebrne wota stanowiące wyraz wdzięczności za doznane łaski.
  • madohora 27.03.15, 22:48
    RUDZICA
    Mało znanym miejscem pątniczym jest kaplica w uroczym bukowym jarze w Rudzicy, wsi leżącej w północno-wschodniej części Śląska Cieszyńskiego. Tamtejszy kościół parafialny pw. Narodzenia św. Jana Chrzciciela powstał około 1320 roku. Kaplica w bukowym jarze jest nowsza, bo z roku 1876, a została poświęcona św. Wendelinowi. Wewnątrz kaplicy znajduje się pod ołtarzem "cudowne" źródło, z którego stale wypływa woda. Jej leczniczych właściwości dowodzą liczne pielgrzymki, przybywające nawet z Górnego Śląska. Dzieje się tak każdego roku w dniu 25 kwietnia. Woda z tego źródła ma leczyć schorzenia oczu. Podobno nawet Żyd się nią wyleczył, któremu żadne lekarstwa nie pomogły i groziła mu nieunikniona ślepota, jak stwierdził podczas kazania głoszonego przy kaplicy ksiądz Ferdynand Niemiec, w latach 1924-1962 proboszcz rudzickiej parafii. Ostatnio ustalono - dzięki proboszczowi Zygmuntowi Dudzie - że Sw. Wendelin (imię to oznacza wędrowca lub pielgrzyma) jest ulubionym świętym kaplic oraz pielgrzymek, patronem ludu, niw i bydła. Według legendy był irlandzko-szkockim królewiczem, który około 617 roku zmarł jako pustelnik lub mnich. Do Rudzicy jego kult mógł przywędrować wraz z osadnikami, zaś święty objął patronat nad źródłem, z którego kiwała uzdrawiająca woda.
  • madohora 27.03.15, 22:50
    RÓWNICA
    Za miejsce pątnicze należy uznać także kamień ołtarzowy znajdujący się pod szczytem góry Równica. W okresie prześladowań religijnych zbierali się tam potajemnie protestanci odprawiając nabożeństwa i modląc się o równouprawnienie religijne.
  • madohora 29.03.15, 19:40
    Pierwszy rynek - plac miałby znajdować się w obrębie tworzącego się w XIII wieku na obszarze podzamcza miasta, w rejonie obecnego kwartału zawartego między ulicą Stromą, placem Teatralnym i ulicą Michejdy. Drugi, utworzony w wyniku rozrostu miasta w kierunku wschodnim, powstał, jak się uważa, w rejonie dzisiejszego Starego Targu, gdzie miał znajdować się do 1496 roku również stary ratusz. Trzeci z kolei i zarazem ostatni rynek powstał w miejscu obecnego. Mimo tych, jak się wydaje, pewnych faktów określających powstawanie kolejnych rynków miasta nie wszystko wydaje się wystarczająco jasne i pewne. W świetle nowych odkryć archeologicznych uzyskanych podczas nadzorów prac ziemnych
    na płycie rynku sytuacja nieco się komplikuje.
    Powstawanie, wraz z rozwojem siedzib ludzkich, miejsc określanych obecnie jako rynek ma swoją daleką historię. Musimy sięgnąć do okresu neolitu (4 tysiące lat p.n.e. na terenie Polski, a około 9 tysięcy lat p.n.e. na terenach Azji Mniejszej), kiedy to następuje stabilizacja osadnictwa. Wiąże się z tym powstanie stałych osad mieszkalnych, składających się z domostw i zabudowań gospodarczych, otaczających centralnie usytuowany plac. Plac ten stanowił w owym czasie, jak i w okresach późniejszych miejsce spotkań, manifestacji, narad czy handlu. Taką formę pierwotnego rynku, częściowo rozwiniętą i zmodyfikowaną, przejęły rozwijające się na gruncie starożytnego Bliskiego Wschodu państwa antyczne; najpierw Grecja w formie agaty, a później Imperium Rzymskie w postaci tzw. forum. Do najsłynniejszych rynków starożytnych należał rzymski plac, znany powszechnie jako Forum
    Romanum. Należy dodać, że nie tylko wysoko rozwinięte cywilizacje starożytne posiadały
    place zebrań i handlu, zwane rynkami Do dnia dzisiejszego tzw. współczesne społeczeństwa pierwotne z rejonów np. Afryki Środkowej, Oceanii, czy Ameryki Południowej, nie mówiąc już o innych częściach Świata, posiadają wydzieloną część osady służącą ważnym dla społeczności spotkaniom i uroczystościom.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 29.03.15, 19:42
    Na rynku, w części środkowej lub na jednej z pierzei, znajdowała się najważniejsza
    budowla miejska - ratusz. W budynku tym, zapadały ważne dla mieszkańców miasta decyzje. Budowla taka nie była w średniowieczu jakąś nowością. Musimy sobie uświadomić, że we wspomnianych już czasach pradziejowych i starożytnych istniały budowle, które pełniły podobną funkcję - były to tzw. domy narad, zlokalizowane najczęściej w centralnej części placów.
    --
    *********http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/uVPhOm498Arx1cae5X.jpg
  • madohora 29.03.15, 19:48
    Jesienią 1997 roku, w trakcie wykonywania wykopów pod linię ciepłowniczą na rynku natrafiono na warstwę czarnej ziemi z której wydobyto pięć dużych fragmentów obuwia średniowiecznego, datowanego na XV wiek, dwa fragmenty podobnie datowanych naczyń oraz fragmenty nieobrobionego drewna. Pół roku później odkryto warstwę czarnej ziemi z dużą ilością szczątków drewna, przemieszanego miejscami z brukiem kamiennym z otoczaków rzecznych. Mimo ograniczonego zasięgu obserwacji (wąski wykop), można stwierdzić, że odkryto najstarszy poziom użytkowania rynku. Ten pierwotny poziom znajdował się od 70 do 80 centymetrów niżej od obecnego. W toku dalszych badań odkryto mur kamienny o grubości 80 centymetrów i wysokości 2,5 metra. Mur ten przebiegał po łuku, jakby znajdowała się tutaj, w nieokreślonym bliżej czasie, jakaś okrągła budowla. Znajdujące się za odkrytym murem, w kierunku ulicy Menniczej, gruzowisko kamienno-ceglane wskazywałoby na pokaźnych rozmiarów obiekt. Czy nie są to czasem pozostałości fundamentów starego ratusza, który Kazimierz II w roku 1496, dając miastu działki pod budowę nowego ratusza, rozebrać, aby jak to stwierdza dokument, na płycie rynku od tej pory nie znajdowały się żadne budowle? Gdyby tak było, a mogą to w związku z brakiem innych źródeł potwierdzić tylko badania archeologiczne, musielibyśmy zmienić poglądy na temat ilości rynków w Cieszynie, czasu powstania obecnie istniejącego rynku oraz miejsca, gdzie znajdował się stary ratusz.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 29.03.15, 19:52
    Na środku ryku stoi fontanna z figurą Św. Floriana. Fontannę tę wybudowano w 1777 roku, podobno na miejscu starej drewnianej studni, która funkcjonowała do roku 1679, kiedy to rzeźbiarz Grzegorz Lubliński miał wykonać kamienną studnię zwieńczoną posągiem Neptuna. Czy jednak owa stara studnia znajdowała się w miejscu dzisiejszej fontanny? Na znajdującym się w Muzeum w Cieszynie widoku miasta z około połowy XVIII wieku na rynku narysowano obiekt przypominający rodzaj fontanny, ale nie w punkcie centralnym, a przesunięty w kierunku południowo-wschodnim. Jest możliwe, że autor wspomnianego planu mógł się
    pomylić, ale czy na pewno? Zwróćmy uwagę na jeszcze jeden fakt, W 1802 roku Ignacy Chambrez de Ryvos namalował widok cieszyńskiego rynku z fontanną po środku.
    Fontanna wygląda jednak nieco inaczej niż współczesna. Do głównej kamiennej niecki
    wodnej z figurą przylegają od wschodu i zachodu jakieś poręcze - może podejścia ułatwiające zaczerpnięcie wody. Uważny obserwator dojrzy jednak, że w konstrukcji od strony wschodniej (ta lepiej czytelna), widoczne są wyraźnie schody prowadzące w dół. Czyżby pod fontanną znajdował się dawniej jakiś zbiornik wodny, jak miało to miejsce na rynku w Bielsku?
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/zJaQrv6VKF1Z991KPX.jpg
  • madohora 29.04.15, 12:11
    ZAMEK CIESZYN SZUKA NAJLEPSZYCH PROJEKTÓW - Radio Katowice - 29.04.2015
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 29.05.15, 16:59
    Ja chcę do Cieszyna
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 02.08.15, 14:51
    V Dni Dawnych Kultur & SamhainFest
    08-09.08.2015
    Brenna Centrum – Park Turystyki OPKiS Brenna
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 30.08.15, 22:49
    X Mistrzostwa Polski
    w Podawaniu Baraniny
    15.08.2015
    Rynek w Ustroniu
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 30.08.15, 22:49
    MDK „Prażakówka”, UM Ustroń
    Wieczór Narodów
    15.08.2015
    Rynek w Cieszynie
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 30.08.15, 22:50
    Szkoła Języka i Kultury Polskiej
    Uniwersytetu Śląskiego
    Międzynarodowy Studencki
    Festiwal Folklorystyczny
    21-30.08.2015
    Cieszyn
    Miasto Cieszyn, Uniwersytet Śląski
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 30.08.15, 22:51
    Eliminator MTB
    23.08.2015
    Cieszyn
    MOSiR Cieszyn
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 30.08.15, 22:51
    Strachy pod Zamkową wieżą
    29.08.2015
    Cieszyn – Wzgórze Zamkowe
    COK „Dom Narodowy”, KaSS Strelnice,
    Zamek Cieszyn
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 30.08.15, 22:51
    Bieg o „Złoty Liść Dębu”
    wrzesień – październik
    Hażlach
    GOK Hażlach
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 30.08.15, 22:52
    Skarby z Cieszyńskiej Trówły
    18-20.09.2015
    Cieszyn
    Zamek Cieszyn
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 30.08.15, 22:52
    XXIII Międzynarodowy Festiwal
    Muzyki Wokalnej „Viva il canto”
    29.09-3.10.2015
    Cieszyn
    Stowarzyszenie Via Musica
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 30.08.15, 22:55
    Uroczyste Otwarcie Roku
    Kulturalnego w MCK
    02.10.2015
    MCK Integrator
    MCK Integrator
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 30.08.15, 22:56
    Festiwal GottaGo! Vol. 5
    10.10.2015
    Cieszyn – Klub studencki Panopticum
    Gotta Go Events, Miasto Cieszyn
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 30.08.15, 22:56
    XXV Dekada Muzyki Organowej,
    Chóralnej i Kameralnej
    14-23.10.2015
    Cieszyn, Czeski Cieszyn
    COK „Dom Narodowy”, KaSS Strelnice
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 30.08.15, 22:57
    Koncert 15 – lecia Chóru
    Jubileuszowego ZPiT Ziemi
    Cieszyńskiej im. J. Marcinkowej
    24.10.2015
    Cieszyn – COK Dom Narodowy
    Zespół Pieśni i Tańca Ziemi Cieszyńskiej
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 30.08.15, 22:58
    Koncert z okazji rocznicy
    powołania Rady Narodowej
    Księstwa Cieszyńskiego
    30.10.2015
    Teatr im. A. Mickiewicza w Cieszynie
    Miasto Cieszyn
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 30.08.15, 22:58
    XV Festiwal Teatrów Moraw
    i Śląska
    listopad
    Teatr w Czeskim Cieszynie
    Teatr w Czeskim Cieszynie
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 30.08.15, 22:59
    XVI Zaduszki Istebniańskie
    02.11.2015
    Istebna
    GOK-BP Istebna
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 30.08.15, 22:59
    Dni Kultury Żydowskiej
    06-11.11.2015
    Cieszyn, Czeski Cieszyn
    COK „Dom Narodowy”
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 30.08.15, 23:00
    Cieszyński Festiwal Jazzowy
    20-21.11.2015
    Cieszyn, Czeski Cieszyn
    COK „Dom Narodowy”, KaSS Strelnice
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 30.08.15, 23:00
    X Spotkanie Śpiewacze Chórów
    Parafialnych Śląska
    Cieszyńskiego „Cantate Domino”
    21.11.2015
    Kościół pw. św. Marii Magdaleny
    w Cieszynie
    Stowarzyszenie Dziedzictwo
    św. J. Sarkandra
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 30.08.15, 23:01
    HECA – Cieszyńskie Wieczory
    Kabaretowe
    27-28.11.2015
    Teatr im. A. Mickiewicza w Cieszynie
    Pate Media s.c.
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 27.08.15, 14:51

    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 30.08.15, 23:02
    III Jarmark Sarkandrowski
    17-20.12.2015
    Rynek w Skoczowie
    MCK Integrator
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 30.08.15, 23:02
    Jarmark Bożonarodzeniowy
    19-20.12.2015
    Rynek w Ustroniu
    UM Ustroń
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 30.08.15, 23:03
    Koncert Sylwestrowy
    31.12.2015
    Teatr im. A. Mickiewicza w Cieszynie
    Stowarzyszenie Via Musica
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 30.08.15, 23:03
    Sylwester w Wiśle
    31.12.2015
    pl. B. Hoffa w Wiśle
    Wiślańskie Centrum Kultury
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 30.08.15, 23:03
    Przywitanie Nowego Roku
    31.12.2015
    Rynek w Ustroniu
    UM Ustroń
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 30.08.15, 23:04
    Choinka – imprezy świąteczno -noworoczne
    Grudzień 2015 – styczeń 2016
    COK Dom Narodowy, KaSS Strelnice
    COK „Dom Narodowy”, KaSS Strelnice
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 30.08.15, 23:05
    Koncert Noworoczny
    styczeń 2016
    Wisła
    Wiślańskie Centrum Kultury
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 30.08.15, 23:05
    Puchar Świata
    w skokach narciarskich
    styczeń 2016
    skocznia narciarska w Wiśle Malince
    Polski Związek Narciarski
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 30.08.15, 23:06
    Noworoczny Koncert Kolęd
    styczeń 2016
    Kościół w Zebrzydowicach
    GOK Zebrzydowice
    --
    MADOHORA FORUM NIKISZOWIEC
  • madohora 20.05.16, 17:44
    Szkoda, że jestem zajęta bo chętnie bym się wybrała do Cieszyna. Tam zazwyczaj wszystko jest świetnie zorganizowane. Co nie znaczy, że u nas jest inaczej. I podoba mi się to, że Cieszyn pewne rzeczy robi tydzień później co daje możliwość wyboru. Natomiast u nas czasami za dużo imprez na raz i nie da się wybrać.smile No, ale od przybytku głowa nie boli. To my jesteśmy "ułomni" nie mogąc się zdecydowaćsmile
  • madohora 29.08.16, 12:01
    CIESZYŃSKIE PODZIEMIA - Radio Katowice - 29.08.2016
  • madohora 09.11.16, 16:17
    ***
  • madohora 22.02.17, 18:47
    12 URODZINY ZAMKU CIESZYN - Wyborcza - 22.02.2017
    --
    serce
  • madohora 02.04.17, 15:49
    ***

    --
    kwiat
  • madohora 02.04.17, 15:50
    *****

    --
    prezent
  • madohora 13.08.17, 11:04
    CIESZYN PRZEDSZKOLAKI ŚPIEWAJĄ NA RYNKU
  • madohora 04.09.17, 22:20
    CIESZYN - EDD
  • madohora 06.09.17, 10:03
    Czeski Cieszyn powstał w 1920 roku w wyniku podziału dawnego Księstwa
    Cieszyńskiego pomiędzy Polskę i Czechosłowację. Ustalona wtedy granica
    przebiegała przez miasto Cieszyn wzdłuż rzeki Olzy, dzieląc miasto na dwie
    części. Wcześniej teren dzisiejszego Czeskiego Cieszyna był dzielnicą
    przemysłową Cieszyna o nazwie Saska Kępa (dawniej Kamieniec, niem. Sachsenberg),
    która rozwinęła się na przełomie XVIII i XIX wieku w trakcie rewolucji
    przemysłowej. W połowie XIX wieku poprowadzono tędy Kolej Koszycko-Bogumińską,
    później także Kolej Miast Śląskich i Galicyjskich z Frydku przez Cieszyn i
    Bielsko do Kalwarii. Zbudowano okazały dworzec kolejowy, który do 1920 roku był
    głównym dworcem miasta Cieszyna. Od 1911 roku do dworca dojeżdżał nawet tramwaj
    z historycznej części miasta (zob. Tramwaje w Cieszynie).Podział miasta
    spowodował spadek znaczenia Cieszyna w regionie i zahamowanie jego rozwoju.
    Polska część miasta utraciła ważne połączenie kolejowe i wiele zakładów
    przemysłowych, natomiast Czeski Cieszyn został odcięty od swojego historycznego
    centrum, urzędów i placówek oświatowych.
  • madohora 06.09.17, 13:28
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/4Cat3d5KyyHQrJCJgX.jpg.
  • madohora 06.09.17, 17:30
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/pe/gc/rxw2/yIYxaraTeOflEfmoxX.jpg
  • madohora 17.09.17, 11:46
    Jak nic mi nie stanie na przeszkodzie, to w przyszłą sobotę lub niedzielę będę w Cieszynie
  • madohora 01.10.17, 17:14
    W zeszłym tygodniu miałam być w Cieszynie, niestety tak lało że nic mi z tego nie wyszłosad. A dzisiaj przygwoździli mnie biegacze.
  • madohora 26.01.18, 19:05
    POLONEZ NA RYNKU W CIESZYNIE. POBITO REKORD POLSKI - Radio Katowice - 26.01.2018
    --
    choinka
  • madohora 14.02.18, 19:52
    TRAMWAJ WRÓCI DO CIESZYNA? - Radio Katowice -14.02.2018
    --
    serce
  • madohora 25.02.18, 21:37
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/eb24c5H6FDPZXb6z2X.png

    --
    serce
  • madohora 04.04.18, 16:33
    TRAMWAJE NIE WRÓCĄ DO CIESZYNA - www.transport publiczny - 04.04.2018
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/uVPhOm498Arx1cae5X.jpg

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka