• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Bery śmieszne i ucieszne. Humor śląski

  • 20.04.08, 22:49
    Roz skarżył sie jeden kamrat kamratowi, że na świecie jednak nie ma
    sprawiedliwości. Pado mu:
    — Patrz, ty już mosz czworo dzieci, a wyście dopiero 6 lot po
    ślubie. My juz są 10 lot, a jeszcze dziecka nie momy. Doradziłbyś
    koledze! Na to pado ten drugi:
    — Wiesz, doradza ci. Weź twoja baba, wykąp ją, oblec w nocno koszula
    a potem,...
    — No i co potem....
    — No potem przyleć prędko po mie!


    Roz górnicy na dole rozprawiali, że w Hiszpanii kobiety płacą 200
    złotych za jedna noc. Francik se to rozmyśloł, rachowoł a jak
    przyszoł do dom, pado do baby:
    — Staro spakuj mi kofry, bo jada do Hiszpanii.
    — Czyś ty blank zgłupioł? — pyto go baba.
    — No wiesz — pado jej Francik — i potem jej tam na ucho coś
    tuplikowoł no i skończył i pado głośno:
    — patrz 200 złotych za jedna noc! Baba patrzy na niego a potem mu
    godo:
    — I ty Francik myślisz, że sie za 400 złotych miesiecznie wyżywisz?
    Edytor zaawansowany
    • 21.04.08, 17:17
      Witomy cie piyknie menthos35. A dowej tu nom wiycy takich berow i bojkow śląskich
      --
      Madohora
      --
      Nikiszowiec
      • 22.04.08, 11:48
        Opis świni
        Opracowanie szkolne Zeflika Mądrali


        Świnia, jako że mo śtyry szłapy, to noleży do zwierząt. Świnia zaczyno sie łod przodku dwiema dziurkami łobtoconymi mięsem, co sie nazywo ryjok. Ryjok jest bardzo świni potrzebny, bo go wszędy wrożo, aby coś wywoniać, a co zaś wywonio, to zaroz pakuje do pyska. Pysk świni skłodo się z zębisków, długiego języka i tego, co tam wrożo. Język włazi prosto do żolądka, kiery przyjmuje wszystko i jest bardzo srogi, bo kożdo świnia mo wielki apetyt i żre cięgiem i lotego nazywo sie świnia, jak kożdy inszy, kiery łonacy to samo. Wszystko żarcie przemienio sie u świni w preswuszt i krupniok, żymloki abo leberka, kiere są skiż tego, bo świnia źre wszystko, co znojdzie na drodze swego żywota. Świnia kończy sie na zadku małym ogonkiem, kierym miele na wszytskie strony, bo cego inkszego z nim robić nie poradzi. Cało świnia stoi na śtyrech patykach, kiere sie tyż nazywajom nogami. Nogi sięgają od wierchu aż na spodek do samej ziemi. Skiż tego świnia stoi.
        Świnia łoblepiono jest marasem, pod kierym znajduje sie skóra kierom świnia jest łotocona, aby sie nie łozleciała. Chopem łod świni jest wieprzek, kiery nigdy nie wie, camu żyje, aż go zakatrupią. Dziecko łod świni nazywo sie prosie. Mordercą łod świni jest masorz, kiery jom łozłonacy. Łod chwili, łod kierej masorz świnia zabije, to łona już nie żyje. Łoczyszczony zadek łod świni nazywo sie szynka, kiero kożdy bardzo rod spuszcza z apetytem, jak mo na to. Inksze kąski łod świni sprzedawo masorz na mięso, z kierego robi sie niedługo milionerem.
        Do strzewów łod świni wrożo masorz mięso i inksze łodpadki co sie potem nazywo kiełbasa. Lepsze kąski zjodo masorz som, lotego masorz woży tyle co pietnoście urzędników abo pięć dwadzieścia robotników do kupy. Świniów jest u nos za tyla. Świnia łoglądać możno w szlamie
        i chlywie, na pastwisku i na spacyrze, na wsi w mieście. Nasz kraj jest bardzo bogaty w świnie i mógłby dużo świń wysyłać do inkszych krajów, ino świnie nie chcom, bo im sam u nas jest dobrze.
        Izby, w kierych mieszkajom świnie, nigdy sie nie schrónio i do tego sie chlywikami nazywajom. Głos łod świnie podobny jest do mlaskającego abo chrapiącego człowieka, a wtedy my nie wiemy, kiery drugiego przedrzyźnio.
        Są roztomaite świnie: kiery jest pragliwy i łakomy, to padają na niego świnia. Jak sie dziecko łobćko abo łopaprze, to mamulka padajom "prosia". Jak chtona swoja wiara abo ojczyzna przezywo, to padajom porządni ludzie, że to jest oberświnia. Jak kiery nie wie, czym jest
        i nosi mantel no łobu ramionach i sprzedo sie za pora złotych, to tyż padajom, że jest świnia ... i tak jest !

        --
        Jurek-de1

        Co się tak gapisz??? Rusz palcami i coś napisz!!!
        • 22.04.08, 14:30
          A wiysz,że już Bronek chce dać taki wątek
          We swoi Rudy Śląski kątek
          Mie to tam wcale niy wadzi
          Że bydzie mioł weseli moga mu poradzić
          --
          Madohora
          --
          Nikiszowiec
          • 22.04.08, 14:32
            Niych lon z Nikiszu lepi nic niy sciago.
            --
            Jurek-de1

            Co się tak gapisz??? Rusz palcami i coś napisz!!!
            • 22.04.08, 14:45
              jurek-de1 napisał:

              > Niych lon z Nikiszu lepi nic niy sciago.

              Wątki ściągnoć sie przeca może
              Nos od tego niy ubydzie
              A jak dobrze se to rozłoży
              To i u niego wyseli bydzie
              Czasym na fraszka , dobro jest flaszka
              A przeca niy kożdy tak proadzi
              A jak sie urozmiaci, do jakiegoś "fistaszka"
              To może i do nos wtoś nos tyż wsadzi
              --
              Madohora
              --
              Nikiszowiec
      • 05.06.16, 10:27
        Mąż pyta żonę:
        - Kochanie, gdybym stracił pracę i wszystkie oszczędności czy byś mnie kochała?
        - Oczywiście skarbie, że bym cię kochała, Tęskniałbym ale bym cię kochała.
      • 24.06.16, 19:36
        Starsza kobieta zbiera w lesie grzyby Zbliża się do niej leśnik, zagląda do koszyka i mówi:
        - Proszę natychmiast wyrzucić te grzyby! Nie można ich jeść, bo są trujące!
        - To wcale nie do jedzenia. To na sprzedaż...
      • 28.06.16, 15:01
        Antek uoskarżył Francika skuli uobrazy. Syndzia przi rozprawje we Sóńdzie Powiatowym we Toszku: - Skuli czego czujecie sie uobrażyni?".
        Antek:
        - Francek mie spierónowoł!
        - No, no. Pierón u nos to niyma fest uobraźliwe słowo!
        - Jak tak, to żegnej ty pieróński Syńdzio!
      • 29.06.16, 17:13
        Rechtór:
        - Jak sie mjanujesz?
        Uczeń:
        - Njy wjym.
        - No, a jak na ciebje we dóma wołajóm?
        - Śpiku, pódź ino sam!
      • 29.06.16, 18:30
        - Jako je rozpjyntoś skrzydył od orła jako ón furgo?
        - (kożda liczba je dobro)
        - A jako je rozpjyntoś kedy leci nad Sosnowcym?
        - Dwa razy myńszo, bo jednym skrzydłym zasłanio se ślypja, coby niy widzieć tygo bajzla na dole.
      • 01.07.16, 13:54
        Stoi na stacji lokomotywa,
        która ma jeździć na biopaliwa.
        Chciałaby jechać, ale nie może,
        bo to po pierwsze wypada drożej,
        po drugie, skutkiem jakichą przekrętów,
        w kraju brak kilku biokomponentów,
        a jak się kupi je z zagranicy,
        to będą stratni polscy rolnicy.
        Po trzecie spalin skład tak się zmienia,
        że wzrosną wokół zanieczyszczenia ,
        po czwarte jazda ma wpływ szkodliwy
        na biedny silnik lokomotywy...
        Takich zagrożeń jest ze czterdzieści,
        sam nie wiem, co się w nich jeszcze mieści.
        Lecz choćby przyszło ekspertów tysiąc,
        a każdy gotów nie tylko przysiąc,
        lecz także dowieść w uczonych pracach,
        ze ta ustawa się nie opłaca,
        to ją ochoczo przegłosowali
        znaczną większością Wysokiej Sali
        zlobbingowani nasi posłowie,
        co kłopot mają z olejem.
        W głowie.

        Nagle gwizd nagle świst
        spaliny buch
        koła w ruch
        najpierw powoli jak żółw ociężale
        na biopaliwie silnik odpalił
        turkoce, łomoce coś stuka i puka
        to tłoki tak wala
        korbowód się grzeje
        i strzela coś w rurę
        coś dziwnego się dzieje
        obroty nierówne
        zawory już dzwonią
        a z rury zajeżdża
        ziemniaczanych placków wonią
        Ruszyła maszyna po szynach ospale
        bo biopaliwo jest na gorzale
        i biegu przyśpiesza i
        gna coraz prędzej
        lecz silnik wręcz wyje
        i grzeje się częściej
        i zgrzytów w silniku
        znieść już nie sposób
        i wszystko czerwone
        się nagle zrobiło
        i lokomotywę rozpier...ło
      • 05.07.16, 18:50
        Miejski autobus. Nastolatek do kaszlącej staruszki:
        - Na zdrowie, babciu!
        - Przecież zakaszlałam, a nie kichnęłam, chłopcze... - odpowiada zdziwiona staruszka.
        - Dla mnie to babcia mogła się i chu*em zadławić! Dla harcerza najważniejsze to być grzecznym
      • 08.07.16, 18:05
        Światła na skrzyżowaniu. Stoi Łada Kalina a obok Ferrari F50. Kierowca Łady odkręca szybę i pokazuje kierowcy Ferrari żeby zrobił to samo. Kierowca Ferrari opuszcza szybę. Kierowa Łady się pyta:
        - Powiedz mi przyjacielu. Jak się sprawuje ten twój samochód? Dobry on chociaż, czy nie bardzo? Bo jak tak patrzę po ulicach, to jednak mało ludzi się decyduje żeby go kupić

        --
        Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
        NIKISZOWIEC
      • 15.07.16, 15:52
        Przychodzi pijaczek do sklepu:
        - Poproszę cztery wina.
        - Sprzedawczyni pakuje do siatki cztery butelki, facet zabiera i idzie do wyjścia, a ona krzyczy za nim:
        - Panie, a zapłacić, to kto!
        Facet odwraca się, ściąga spodnie, wypina tyłek i mówi:
        - Kto wypina, tego wina!
    • 22.04.08, 14:33
      Opis krowy
      Opracowanie Zeflika Gromotki


      Krowa jest zwierzokiem domowym i ssącym, krowa mo sześć stron: jedna prawo, drugo lewo, jedna na wierchu, jedna na dole, jedna na przodku i jedna na zadku. Krowa jest cołko łobciągnięto skórom wołowom, a na zadku mo łogon z puszem na końcu. Z tym puszem łodganio muchy skiż tego, coby nie powpadały do mlyka. Blank na przodku mo krowa gowa, a to na to, coby tam mogły rość rogi i coby był plac na pysk. Rogi mo krowa na to,coby mogła bość, a pysk coby miała z cym ryceć. Na spodku pod krowom wisi mlyko, kiere mo urządzenie do ciągnięcio. Jak ludzie to ciągnięcie ciągnom, to leci
      z niego mlyko. Mlyko robi krowa wdycki, tak że sie nigdy nie końcy. Jak łona to robi - tegochmy jeszce nie mieli.Krowa wonio bardzo fajnie i cuć jom już z daleka, to robi fajny wiejski luft. Chłop łod krowy nazywo sie wół, kiery wyglodo tak samo jak krowa, jeno
      że ni mo na spodku mlyka, dlotego wół nie jest zwierzątkiem ssącym. Wół to jest tyż przezwisko. Krowa mo kożdego roku ciele. Jak łona to robi, nie wiem, bochmy sie tego jeszce nie ucyli. Ciele żywi sie ssaniem, lotego tyż należy do zwierząt ssących. Krowa żre trowa, łoskrabiny i mlyc. Jak krowa mo dobre jedzenie, to wdycki za to robi dobre mlyko, a jak mo złe jedzenie, to robi niedobre mlyko. Jak na dworze jest gorko abo jak grzmi, to krowa robi skisłe mlyko. Krowa jest bardzo maluśka. Co raz zjadła, je potym porząd to samo, tak długo, dopóty sie nie najadła. Co łyknie, to ji sie zarozki zaś wzbijo
      i zaś mo pysk połny. Więcej nie poradza.

      --
      Jurek-de1

      Co się tak gapisz??? Rusz palcami i coś napisz!!!
      • 22.04.08, 14:42
        Jak opisujesz te zwierzątka to jo pisać niy umia. Bo niyroz musza wylyź co by
        sie...domyśl sie co.
        --
        Madohora
        --
        Nikiszowiec
        • 22.04.08, 14:48
          Dom Ci dobro rada.
          Njpierw pisz,a potym cytej.
          A potym to juz rob co chces.Ha,ha ,ha.
          --
          Jurek-de1

          Co się tak gapisz??? Rusz palcami i coś napisz!!!
          • 22.04.08, 14:51
            Za rada dziymkuja
            Zaroz tak sprobuja
            --
            Madohora
            --
            Nikiszowiec
    • 24.04.08, 11:03
      Srała baba srała.
      w gerniec malowany
      dupa jej warczała
      jak stare organy.
      srała baba srała
      aż po lesie grzmiało
      palcem zatykała
      żeby niesmierdziało

      --
      Jurek-de1

      Co się tak gapisz??? Rusz palcami i coś napisz!!!
    • 01.05.08, 09:32
      Kopciuch
      czyli bojka o niyszczynściu i szczynściu

      Downo tymu w jednyj chałpie miyszkała rodzina z trzyma cerami. Ale matka bardzij pszoła dwóm młodszym cerom, zaś nojstarszyj cerze niy przoła. Dowała ij nojgorsze roboty a potym sie jeszcze z nij śmioła, że je zmaraszono i ukopcono. Cera ta przezywali "Kopciuch". Było to fest niysprawiedliwe, bo dziołszka ta była rychtig robotno, a musiała ciyrpieć takie niyszynścia.
      W tyj krainie rządzioł wtedy król, kery niy boł jeszcze żonaty. Bestoż zrobioł bal, na kerym mioł se wybrać jako piykno baba. Matka wyrychtowała na tyn bal yno dwie swoje cery, zaś Kopciuchowi w tyn dziyń dała fest dużo roboty i zakozała wyłazić z doma. Wtedy jednak dziołszce pomogła dobro wróżka, kero niy mogła już patrzeć na to wielge niyszczynście. Wróżka wyczarowała Kopciuchowi piykno kecka i złote szczewiczki, ale padała ij, że musi z balu prziść nazod jak zygor wybije dwanoście w nocy.
      Jak przebleczony Kopciuch wloz na bal, to król zaro chcioł yno z nią tańcować i z nikim innym. Kiedy jednak zygor wybioł dwanoście, Kopciuch zaczął wychodzić z balu. Król go jednak niy chce puścić, więc dziołszka musi uciekać i na schodach straciyła jedyn złoty szczewiczek.
      Nastympnego dnia król ogłosioł, że bydzie chodzioł po wszyskich chałpach i szukoł dziołchy, keryj pasuje zgubiony na balu złoty szczewiczek. Jak król wloz do rodziny z trzyma cerami, to matka pokozała mu yno te swoje dwie a Kopciucha wygnała do kuchnie. Król jednak usłyszoł, że tam ktoś je i kozoł ta trzecio cera przikludzić. Potym przimierzoł..... i padoł: Tyn szczewik je gynał na twoja szłapa! Chcesz być moją babą i królową? A potym żyli dugo i szczynśliwie!
      Zaś zło matka z dwiyma cerami jak usłyszały co król padoł do Kopciucha, to ze zdziwiynio i zazdrości zrobiyły tak gupie afy, czyli miny, że do dzisiej jeszcze z tymi pokrziwionymi gymbami łażą i porządnych ludzi straszą.

      --
      Jurek-de1

      Co się tak gapisz??? Rusz palcami i coś napisz!!!
    • 07.05.08, 22:04
      Złoto Rybka
      czyli bojka o przepadzitych ludziach

      Jedyn chop był fest rybiorz. Niy było tydnia, coby niy pojechoł ryb nachytać kanś nad rzyka abo jako krzikopa. Jedyn roz chyciyła mu sie na hoczyk złoto rybka, kero padała mu ludzkim głosym:
      - Bydźcie tak dobrzi chopeczku a wypuście mie nazod do wody, a jo spełnia wasze trzi życzynia!
      Rybiorz niczego niy potrzebowoł, wciepnął rybka do wody i poszoł do dom wszystko pedzieć swoij babie.
      - iTy pieroński gupieloku! - ryczała na niego baba, że w cołkij wsi było słychać. To jo tu cołki dziyń myja, piera, warza, prasuja, z dzieckami sie nerwuja, w zogrodce kopia..... A co ty w chałpie robisz? Zlewozmywak kapie, dźwiyrza krzipiom bo ich niy mo kto naszmarować... a tyś złotyj rybce padoł, że niczego niy potrzebujesz? Czyś ty już blank ogup? Mogżeś choć chcieć nowy ekspres do kawy, bo sie stary w zeszłym tydniu popsuł!
      Chop niy chcioł sie z babą wadzić yno wrazioł czopka na łeb, poszoł nad rzyka i woło:
      - Złota rybko! Złota rybko! Bydź tak dobro i dej moij babie nowy ekspres do kawy!
      - Dobra - bulkła z głymbiny ryba - już tyn ekspres czeko na ciebie w doma!
      Maści zadowolony chop do dom, a tam baba na niego z pyskiym:
      - iTy sie już chopie ani na wicach niy znosz. To jo ci tak yno dlo przykładu pedziała, żeby sie ekspres przidoł.... Leć do rybki, ale drapko i chciyj nowo chałpa.
      Co mioł chop robić, zaś czopka na łeb wsadzioł i juzaś idzie nad rzyka.
      - Złota rybko! Złota rybko! Bydź tak dobro i dej moij babie nowo chałpa!
      - Dobra! Nowo chałpa już je twoja - pedziała rybiorzowi ryba.
      Tera już pewnie idzie chop do dom, bo se myśli, że wreszcie baba bydzie rada, a tu przy fortce słyszy:
      - iZ czego sie gupku cieszysz? - pyskuje baba. Jo bych wolała nowo chałpa, ale we Warszawie, a nojlepij tako co sie nazywo Belweder. No wiysz... Ty byś boł prezidyntym, a jo prezidyntowa. Co guchyś? Ciś do rybki!
      Jak to wszysko rybka usłyszała, to tak chopu godo:
      - Ale mosz przepadzito baba! Spełniyłabych te życzynie, ale niy moga pozwolić, coby porządny Ślązok miyszkoł kanś we Warszawie i to jeszcze w Belwederze.
      I poszoł chop nazod, a tam, nie było już ani nowyj chałpy, ani nowego ekspresu do kawy. Tak może skończyć kożdy, kto abo som je przepadzity, abo mo przepadzito baba.

      --
      Jurek-de1

      Co się tak gapisz??? Rusz palcami i coś napisz!!!
    • 07.05.08, 22:05
      Kożdy mo zadek!

      Wszysko co sie kanś zaczyno, musi sie tyż kanś kończyć, czyli wszysko na tym świecie mo swój przodek i zadek. Jednak ludzie wiynkszo uwaga zwrocają dycki na przodek. I tak przeważnie fajnie je na przodku, przed chałpą, a na zadku stoją jake stare szopki i szopeczki. Na przodku zogrody są piykne kwiotki, a na zadku wyciepuje sie na kompost liście i zgniyłe jabka. Dycki sie godo, że przodki są fajniyjsze, ale czy zadkom niy ma bez to markotnie?
      Czasym jednak je tak, że niy wiymy kaj je zadek, a kaj przodek. Bo dlo przikłodu, czy wiycie kaj przodek mo glizda, abo kudłaty pies?
      Zadki przeważnie wyglądają dość śmiysznie. U zwierząt, żeby wszyscy widzieli kaj je zadek, prziłonaczony je tam łogon. Możno yno elefant wyglądo jakby mioł dwa zadki. Ale trza wiedzieć, że tyn ciynki to je łogon, ale po drugij stronie to rube to trąba - czyli przodek.
      Ludzie na zadku niy mają łogona i bestoż niy wiymy dokładnie kaj tyn zadek momy. No spróbujcie pokozać dokładnie szpica swoigo zadku?

      --
      Jurek-de1

      Co się tak gapisz??? Rusz palcami i coś napisz!!!
    • 23.05.08, 09:00
      Jesli ktoś będzie chętny proszę o kontakt

      Skuli gibkiego wyjazdu do onkla w Reihu sprzedom drapko:
      wertiko na wysoki glanc, szrank z trzyma dźwiyrzami, szeslong odwanckowany, dwa ligistule, sztyry gardinsztangi, gramofon na kurbla, jedyn kromlojchter na świczki, dwa zicherongi i sztyry byrny przyndzione, cyja, landszaft zagraniczny, blumsztynder z mertami, jedna donica ze sznitlochym, bifyj z szuflodami na nici, durszlag na nudle, pół funta hawerfloków, stryknadle, heknadle, zicherki, tolszery, kartofel – presa, cwitry, maszynka na gychaktes, biksa po magiwyrflach, topfkracer, flaszenpucer, szpangi do włosów, śranczek na szczewiki, fyrlok, ausgus, trzi kokotki, badywana, waszbret, kohlkastla, hok z mesingowym gryfym, bratruła, żdżadło, klajdsztynder z pelcmantlym i hutym, hozyntregle, spodnioki bez rostfleków, trzy pory fuzekli sztrykowanych i posztopowanych, sześć bindrów na gumie, kiecka z krałzkami, modny cwiter z golfym, ślubny anzug z kulami na mole, szczewiki z wysokim kromflekiem, abzace, dwa oberhymdy z ibrycznym kraglym, holcbajn, kryka, ryczka z nachtopem, gybis po fatrze, szkrobione taszyntuchy, bigelbred, złote załośniczki z gizlokami, brołtbiksa, kloper, ślinzuchy na kurbla, szuflodka na cwist i knefle, bigle heklowane, lojfry, tepich, krałzy, sześć kompotzislów, dwie szolki, trzi kible, waszpek, aszynbecher, śmiotek i szipa, sebuwacz, modro tinta, sztyry blaje, szlojder do bajtla, sztrajhejcle, pół funta preswusztu, kranc leberwusztu, trzi krupnioki, żymlok, modro kapusta, hefty, buchy i pukeltasia łod cery,
      galoty po opie, fojercojg, blank nowe lacie, nec na dauerwela, portmanyj, taszka i brele po omie.
      Wszistko to idzie łobejrzeć łod ćmy do ćmy u Grejty Harboł, Frynszita kole Kochłowic, ulica Kyncka numer łoziem. Przelyźć bez ajnfart kole hasioka do hinterhauzu. Fórtka na kecie.
      Pozór! Gelynder złomany!

      ktoś chętny do zakupu??

      --
      Jurek-de1

      Co się tak gapisz??? Rusz palcami i coś napisz!!!
    • 25.05.08, 13:19
      Kuramin

      KURAMIN KURAMIN KURAMIN
      KURAMIN co dzialo na szlag
      KURAMIN KURAMIN KURAMIN
      KURAMIN co dzialo tak:
      na wancki szwoby i wszelake choroby.

      Najnowsze jes to dzisioj odkrycie
      zapewnie panstwo lo tym jusz wiycie
      Dzis kiedy momy wszelake braki
      ino KURAMIN kupisz bes draki

      Bo nasz KURAMIN ,KURAMIN bycy
      wszystko zastompi wszystko wylycy.
      I bes kolyjki i bes stonio
      u nas KURAMIN je do dostanio

      Nasz stary Otton umi go robic,
      on wiy codoloc a co nadrobic.
      Wiync powiym panstwu jak sie go robi,
      co sie dolywo a co sie drobi.

      Jak sama nazwa na to wskazuje
      KURAMIN s kury sie produkuje:
      Ze kurzy lapy namiela kitu
      po tym do tego dodom karbitu

      Wszystko to potym brynom zaleja
      i jusz KURAMIN do flaszek leja,
      pyrskpotym te fropy zalywom woskym,
      flaszki naciyrom smierdzoncym czosnkym.

      I to je KURAMIN. Tak to je tyn KURAMIN!!!!!!

      KURAMIN KURAMIN KURAMIN
      KURAMIN co dzialo na szlag
      KURAMIN KURAMIN KURAMIN
      KURAMIN co dzialo tak:
      na wancki szwoby i wszelake choroby.

      Ros moja zonka jadla mielonka
      i zaros potym miala biegonka.
      Niy bylo wtedy proszku w aptyce.
      Co jom zatkalo no pszeca wiycie

      Na psziklod maluch niyrobi kupki
      wtedy KURAMIN wkapnonc do dupki.
      To jak zakloci to jak zawieje
      Mamusia ksziczy co sie to dzieje.

      Jezeli brak jest takigo lyku
      co czeba wszczyknonc starymu byku
      Zeby pozytek z byka byl taki,
      no i w oborze niy bylo draki

      A zeby krowka sie don lajala
      i zeby mondre cielynta dala
      Bo dzis cielokow momy na kopy
      Lecz bes porzytku same kuopoty.

      Bo nasz KURAMIN zastompi wszysko
      najlepsze lyki te z Ameryki
      On nawet prosci sksziwione kosci,
      A jak poczeba wyrzuco gosci

      Tyn niyproszony co wkrynco wkrynty
      Siedzom do nocy jak te natrynty
      Zeby psziniysli choc staro cwiara
      to ci psziniesom swyj gymby miara!!!!!!

      Byle pic byle zyc a za darmo.....................

      --
      Jurek-de1

      Co się tak gapisz??? Rusz palcami i coś napisz!!!
    • 29.05.08, 09:25
      Opracowanie szkolne dziesięcioletniego Karlika

      Cłowiek mo jedna gowa, kiero siedzi na karku. Na prawej stronie i na lewej stronie łod gowy siedzom uszy. W postrzodku twarzy siedzi nos, kiery jest niekiedy bardzo cerwiony, ale nie łod wody.
      Na wierchu łod gowy siedzom łocy, a na spodku gęba. Niekiery mo bardzo srogo gęba. Moja ciotka Stazyjka tyz, bo tak padajom łociec.
      Nad gębą i pod gębą mo chłop wosy. Baby nie majom tam wosów, bo są niemęskie. Na zadku łod gowy rosnom włosy, u niekierych jasne, u niekierych ćmawe, corne, siwe abo biołe. Zaś na niekierych gowach rosnom włosy łyse – jak sie trefi. Kobiety majom długie włosy, a niekierzi padajom, że krótki rozum, ale to nieprowda, bo dzisiok jest blank na łopach.
      Kark jest niekiedy ruby i krótki abo długi i cienki, ale to nie jest ani tak, ani tak pieknie. Przi karku wisi tułów, czyli łostatek. Na wierchu łod tułowia som z przodku piersi, a za zadku plecy. Po prawej stronie łod tułowia wisi prawo ręka, a po lewej stronie wisi lewo ręka. Lewo ręka nigdy nie wie, co robi prawo ręka. W piersiach na wierchu, na lewej stronie siedzi serce. Prawo strona nie mo serca. Szkoda! Mamulka padajom, że dzisiok dużo ludzi ni mo serca. Bogaci ludzie majom rube brzuchy. W brzuchu cłowiek mo żołądek, kiery jest głodny to bucy. Ło drugiej stronie brzucha porząmny cłowiek nie godo, toż jo tyż nic nie powia...
      Pod brzuchem wiszom do ziemi dwie nogi, na kierych chodzimy. Jak cłowiek umiero, to pado dusza do ciała: „Do widzynio”!
      Więcej my sie już nie ucyli.

      --
      Jurek-de1

      Co się tak gapisz??? Rusz palcami i coś napisz!!!
      • 25.06.08, 17:09
        Poszołech kiedyś do mordochwyta (fotografa) zrobić się zdjynice do paszportu,bo
        chciołech się tyn piękny świat obejrzeć. Prawie było tam dwóch takich miglanców
        i czekali. Pszyszed tyn istny i tymu jednym godo:
        - Siadej, gymba mosz mieć uśmiychniynto bo inaczy bydziesz wyglądoł jak klipa w
        karaglu
        Zrobił mu ta fotka i już chciał tyn drugi siadać.
        - A ty kaj kamracie? Dyć mosz pukiel i jak potym twoja fotka do albumu wrażom,
        to go niy bydom poradzili zawrzić.
        Jo już niy czekoł na nic ino brołech się ze śmiychym nazod ku chałupie

        --
        Madohora
        --
        Nikiszowiec
      • 25.06.08, 17:10
        Szłech żech wieczór, po ćmoku do dom a tu patrza, że na borsztajnie siedzi
        milicjant i ślimto wiela wlezie. Żol mi się go zrobiło i padom:
        - A co wom się panie władzo przytrafiło, że tak beczycie?
        - Bo mie się pies stracił
        - Ło pierona kandego, dyć jak się pies stracił to trafi do dom.
        - Łon ja ale jo?

        --
        Madohora
        --
        Nikiszowiec
      • 25.06.08, 17:10
        Było to jeszcze za komuny. W Chełmie miyszkoł se taki borocek co nawet na chlyb
        ni mioł.
        Medytowoł dziynnie skąd wziąć piniądze na kust i łobleczynie. Kombinowoł,
        kombinowoł i w końcu wykombinował. Napisoł list do nieba i poprosił o sto
        tysięcy złotych. Zaadresował koperta i wciepnął do skrzynki na listy. Ci czytali
        i posłali tyn list do wójta. Wójt mysli, no ale nady mnom to jest jeszcze
        starosta i tam skierował list. Starosta wysłał go do Warszawy.
        W Warszawie poczytali ale myślom nad nami som jeszcze ci w Moskwie. No to
        wysłali tyn list do Moskwy. Wtedy jeszcze rządził Breżniew – poczytoł tyn list,
        poczytoł, nawet się ucieszył, wsadził w koperta piyńćdziesiąt tysięcy i wysłoł
        do tego biydoka. Chop się uradował, że go pon boczek uratowoł ale napisoł drugi
        list. Stokrotne dziynki „Panie Boże”, ale na drugi roz niy posyłej mi tego
        przez Moskwa, bo mi te lompy połowa z tego ukradli.

        --
        Madohora
        --
        Nikiszowiec
        • 03.12.08, 21:58
          Wesele u Śwagra

          Jak żech był na weselu u śwagra to zapamiyntołek dwie historyje, wtóre chciołek wom łopowiydzieć.
          Piyrwszo to jak my wyjyżdzali łod młody pani do ślubu, to pod chaupą łod nii zrobiuno nom szloga. Na drodze postawili nom staro landara ze szrotu, i nijak niy szło jej ... wyłonacyć . Młody pon wyloz z merca z halbką , patrzy, a tu 6 chopa śmiejom sie z tyj halbki .
          -Tela to nawet gaźnika niy zalejesz a co dopiyro , coby łodjechać. Szkyrtajom i szkyrtajom a tu nic - dalij niy chce łodpolić. Młody pon poszeł po drugo halba, a łoni , że tym to w baku ledwo sie zaszelonto i dalij ... nic. Zaczli wtedy ciś to auto, ale trzech do przodka a trzech do..... zadku, no i dalij ...nic. Spocili sie przy tym niemiłosiernie, siedli pod zgrotym i... patrzom na młodygo. W końcu śwagier sie ulitowoł i doł trzecio flaszka , a wtedy te stare pryki pokapowali jak wta bryka wyciś, coby możno było już jechac do farorza.
          Drugo historyjka łopowiym wom za chwila.
          --
          Jurek-de1

          Co się tak gapisz??? Rusz palcami i coś napisz!!!
          • 03.12.08, 22:01
            Wesele u Śwagra

            Po ślubowaniu i po łobiedzie, jak żech mioł już trocha wlone, to żech wyloz na środek sali i padom do wszyckich ludków.
            - W związku z tym , że młodo pani jest już wydano , prosza wszyckich co majom klucyki do miyszkanio łod niyj, o zdowanie ich do tego tukej miecha, bo juże na nic im sie nie prziydadzom.
            Nojpiyrw prziszoł łociec młody pani a potym jeji bracik - wiadomo, łoni jeszce mogli te kluce mieć. Potym sie okazało , że inni tyż zaczyni zdować - starsi i młodsi, a nawet i emeryty mieli klucyki łod chaupy młody pani. Młody pon zaczon mieć trocha kwaśno mina, ale jo go pociesył , że juże nikt mu wiyncyj ......nie bydzie przeszkadzoł , jak bydzie som na som ze ślubnom. Pozbiyrołek miech z klucami ( a było ich ...... naście) i oddołek śwagrowi , coby mioł na zapas jakby mu sie traciły. Wtedy postawiłek drugi miech ( dlo uczciwości), coby wszyckie baby pozdowały kluce łod młodygo pona, aby i łon mioł tyż czyste sumiynie wobec żonki. Czekołech żech ćwierć godziny i... żodno niy prziszła . Jużech mioł prawić jaki to gryfny pon z tego moigo śwagra , a tu patrza - łod kuńca sale wyłazi tako staro baba w brylach i pod krykom i... łoddaje klucyk. Cało sala w gromki śmiych , a ... śwagier cołki modry na pysku, ino niy wiym do dzisiej, czy łode wstydu, czy go ślubno potraktowała ... swojom prawicom. Dobrze , że onkel był blisko i ich pogodził , bo niy wiadomo , jak by sie to weselisko skońcyło. Jo wróciłek z wesela cołki i ... zdrowy
            --
            Jurek-de1

            Co się tak gapisz??? Rusz palcami i coś napisz!!!
      • 25.06.08, 17:10
        Roz rechtor we szkole godo do bajtli. Wy znajduchy umazane, nauka to mocie kaś
        ale przynajmi powiydzicie mi jakieś przysłowia. No wstoł taki jedyn i pado:
        - Wto rano wstaje tymu Pan Bog daje
        - Dobrze, pado rechtor
        Drugi godo:
        - Jak się pościelesz tak się wyśpisz
        Tyż dobrze
        Trzeci się zamyślo ale godo:
        - Dyszcz leje jak z cebra
        No, tyż dobrze
        Rechtor widzi, że jedyn tam machy ciepie i niy dowo pozor, toż godo mu tak.
        Powtórz to wszystko co twoje kamraty podzieli. Tyn niy wiela kapowoł ale był
        sprytny to pado:
        - Wto rano wstaje i jak se pościele to leje jak z cebra

        --
        Madohora
        --
        Nikiszowiec
      • 25.06.08, 17:11
        Kiedyś nauczycielka godo do bajtli aby wymyslili jakieś zdanie ze słowym
        „cheba”. Jedyn pado:
        - Cheba bydzie pogoda, bo klara fajnie grzeje
        Drugi wstaje i pado:
        - Cheba za chwila poleje dyszcz, bo sie zachmurzyło
        Trzeci wstoł i godo:
        - Tata wzioł gazeta i poszed do haźla
        Nauczycielka patrzy na niego i się pyto:
        - A kaj tu jest cheba?
        - Cheba bydie sroł, bo czytać niy poradzi

        --
        Madohora
        --
        Nikiszowiec
      • 25.06.08, 17:11
        - Czy oskarżony mo coś na swoja obrona?
        - Ni mom, bo mi orczyk do depozytu wsadzili

        --
        Madohora
        --
        Nikiszowiec
      • 25.06.08, 17:12
        Był fajny ciepły dziyń i jednymu w szkole zachciało się puścić bonka. Smrod się
        rozszedł po cały klasie i rechtorka wyciepła go na dwór. Łazi się tak po placu
        zadowolony a tu popod go dyrektor szkoły.
        - A ty drachu po jakiemu się tak belontosz a ni ma cie na lekcjach?!
        - Jo se chlywa uchylił i teroz cało klasa to wącho a jo jest na świeżym powietrzu.

        --
        Madohora
        --
        Nikiszowiec
      • 25.06.08, 17:12
        List do taty

        Ło mój drogi tatulu. Jużech downo do wos niy pisoł
        Wiync pisza wom nareszcie, żech się na dobre osiedlił w mieście
        W mieszkaniu mom wszystko i wszystkie wygody
        Styknie pomieszczynio do mie i do trzody
        My se z Mojom babom miyszkomy w łaziynce
        Koza, kaczki i świnie siedzom się w kuchynce
        Wonglo ani drzewa my tu niy kupujem
        Rurecki łodkrnca i łobiod gotujem
        Gazu momy tyla, że niy wiyta ila
        Chleba w naszych dupach niy zmieści się tyla
        Tu na Śląnsku piyknie iu wszyscy się znajom
        Chocioż jo jest Staszek – Gorol mie wołają
        My z Mojom żoneckom bardo wom paszajymy
        Zabijcie świnioka to wos łodwiedzymy
        Żegnom wos na dzisiej tatulu kochany
        A na pożegnanie uściskojcie mamy

        --
        Madohora
        --
        Nikiszowiec
      • 25.06.08, 17:12
        Yntki do wody

        Spotkołech kiedyś na drodze mojego dobrego kamrata i jo go niy poradził poznać.
        Kichol łodropany, buła na czole a ślypia mu mgłom zachodziły. Jakbych go w nocy
        tak po ćmoku widział to bych się wystraszył. Tela, że to było wele połednia tak
        za dziesiyńć poł jedna i jo go poznoł. Niy chciołech się nojpiyrw pytać co mu
        się stało, bo może Zadar ze swojom teściowom i łona mu tak tyn pychol
        wyrychtowała ale ciekawość mie wziyna i się go pytom:
        - Co ci się stało Fridek, żeś taki poharatany?
        A łon mi pado:
        - Na Supny w Mysłowicach otwarli nowy basyn, toch se tam pojechał obejrzeć.
        Piyrszy dziyń biłech yntki z metrowy trampoliny, na drugi z trzymetrowy a na
        trzeci dziyń z wieży. A dopiyro w czworty dziyń puścili woda do tego basynu i
        teroz już wiysz pojakiymu tak wyglądom.


        --
        Madohora
        --
        Nikiszowiec
        • 22.03.16, 18:01
          Opis świni
          Opracowanie szkolne Zeflika Mądrali


          Świnia, jako że mo śtyry szłapy, to noleży do zwierząt. Świnia zaczyno sie łod przodku dwiema dziurkami łobtoconymi mięsem, co sie nazywo ryjok. Ryjok jest bardzo świni potrzebny, bo go wszędy wrożo, aby coś wywoniać, a co zaś wywonio, to zaroz pakuje do pyska. Pysk świni skłodo się z zębisków, długiego języka i tego, co tam wrożo. Język włazi prosto do żolądka, kiery przyjmuje wszystko i jest bardzo srogi, bo kożdo świnia mo wielki apetyt i żre cięgiem i lotego nazywo sie świnia, jak kożdy inszy, kiery łonacy to samo. Wszystko żarcie przemienio sie u świni w preswuszt i krupniok, żymloki abo leberka, kiere są skiż tego, bo świnia źre wszystko, co znojdzie na drodze swego żywota. Świnia kończy sie na zadku małym ogonkiem, kierym miele na wszytskie strony, bo cego inkszego z nim robić nie poradzi. Cało świnia stoi na śtyrech patykach, kiere sie tyż nazywajom nogami. Nogi sięgają od wierchu aż na spodek do samej ziemi. Skiż tego świnia stoi.
          Świnia łoblepiono jest marasem, pod kierym znajduje sie skóra kierom świnia jest łotocona, aby sie nie łozleciała. Chopem łod świni jest wieprzek, kiery nigdy nie wie, camu żyje, aż go zakatrupią. Dziecko łod świni nazywo sie prosie. Mordercą łod świni jest masorz, kiery jom łozłonacy. Łod chwili, łod kierej masorz świnia zabije, to łona już nie żyje. Łoczyszczony zadek łod świni nazywo sie szynka, kiero kożdy bardzo rod spuszcza z apetytem, jak mo na to. Inksze kąski łod świni sprzedawo masorz na mięso, z kierego robi sie niedługo milionerem.
          Do strzewów łod świni wrożo masorz mięso i inksze łodpadki co sie potem nazywo kiełbasa. Lepsze kąski zjodo masorz som, lotego masorz woży tyle co pietnoście urzędników abo pięć dwadzieścia robotników do kupy. Świniów jest u nos za tyla. Świnia łoglądać możno w szlamie
          i chlywie, na pastwisku i na spacyrze, na wsi w mieście. Nasz kraj jest bardzo bogaty w świnie i mógłby dużo świń wysyłać do inkszych krajów, ino świnie nie chcom, bo im sam u nas jest dobrze.
          Izby, w kierych mieszkajom świnie, nigdy sie nie schrónio i do tego sie chlywikami nazywajom. Głos łod świnie podobny jest do mlaskającego abo chrapiącego człowieka, a wtedy my nie wiemy, kiery drugiego przedrzyźnio.
          Są roztomaite świnie: kiery jest pragliwy i łakomy, to padają na niego świnia. Jak sie dziecko łobćko abo łopaprze, to mamulka padajom "prosia". Jak chtona swoja wiara abo ojczyzna przezywo, to padajom porządni ludzie, że to jest oberświnia. Jak kiery nie wie, czym jest
          i nosi mantel no łobu ramionach i sprzedo sie za pora złotych, to tyż padajom, że jest świnia ... i tak jest !


          --
          http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/OX7XW1iV5Xk7aLLHBX.jpg
        • 22.03.16, 19:36
          Skuli gibkiego wyjazdu do onkla w Reihu sprzedom drapko:
          wertiko na wysoki glanc, szrank z trzyma dźwiyrzami, szeslong odwanckowany, dwa ligistule, sztyry gardinsztangi, gramofon na kurbla, jedyn kromlojchter na świczki, dwa zicherongi i sztyry byrny przyndzione, cyja, landszaft zagraniczny, blumsztynder z mertami, jedna donica ze sznitlochym, bifyj z szuflodami na nici, durszlag na nudle, pół funta hawerfloków, stryknadle, heknadle, zicherki, tolszery, kartofel ? presa, cwitry, maszynka na gychaktes, biksa po magiwyrflach, topfkracer, flaszenpucer, szpangi do włosów, śranczek na szczewiki, fyrlok, ausgus, trzi kokotki, badywana, waszbret, kohlkastla, hok z mesingowym gryfym, bratruła, żdżadło, klajdsztynder z pelcmantlym i hutym, hozyntregle, spodnioki bez rostfleków, trzy pory fuzekli sztrykowanych i posztopowanych, sześć bindrów na gumie, kiecka z krałzkami, modny cwiter z golfym, ślubny anzug z kulami na mole, szczewiki z wysokim kromflekiem, abzace, dwa oberhymdy z ibrycznym kraglym, holcbajn, kryka, ryczka z nachtopem, gybis po fatrze, szkrobione taszyntuchy, bigelbred, złote załośniczki z gizlokami, brołtbiksa, kloper, ślinzuchy na kurbla, szuflodka na cwist i knefle, bigle heklowane, lojfry, tepich, krałzy, sześć kompotzislów, dwie szolki, trzi kible, waszpek, aszynbecher, śmiotek i szipa, sebuwacz, modro tinta, sztyry blaje, szlojder do bajtla, sztrajhejcle, pół funta preswusztu, kranc leberwusztu, trzi krupnioki, żymlok, modro kapusta, hefty, buchy i pukeltasia łod cery,
          galoty po opie, fojercojg, blank nowe lacie, nec na dauerwela, portmanyj, taszka i brele po omie.
          Wszistko to idzie łobejrzeć łod ćmy do ćmy u Grejty Harboł, Frynszita kole Kochłowic, ulica Kyncka numer łoziem. Przelyźć bez ajnfart kole hasioka do hinterhauzu. Fórtka na kecie.
          Pozór! Gelynder złomany!

          --
          http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/ApM5CHrHwKGLnu0KUX.jpg
        • 22.03.16, 19:36
          Skuli gibkiego wyjazdu do onkla w Reihu sprzedom drapko:
          wertiko na wysoki glanc, szrank z trzyma dźwiyrzami, szeslong odwanckowany, dwa ligistule, sztyry gardinsztangi, gramofon na kurbla, jedyn kromlojchter na świczki, dwa zicherongi i sztyry byrny przyndzione, cyja, landszaft zagraniczny, blumsztynder z mertami, jedna donica ze sznitlochym, bifyj z szuflodami na nici, durszlag na nudle, pół funta hawerfloków, stryknadle, heknadle, zicherki, tolszery, kartofel ? presa, cwitry, maszynka na gychaktes, biksa po magiwyrflach, topfkracer, flaszenpucer, szpangi do włosów, śranczek na szczewiki, fyrlok, ausgus, trzi kokotki, badywana, waszbret, kohlkastla, hok z mesingowym gryfym, bratruła, żdżadło, klajdsztynder z pelcmantlym i hutym, hozyntregle, spodnioki bez rostfleków, trzy pory fuzekli sztrykowanych i posztopowanych, sześć bindrów na gumie, kiecka z krałzkami, modny cwiter z golfym, ślubny anzug z kulami na mole, szczewiki z wysokim kromflekiem, abzace, dwa oberhymdy z ibrycznym kraglym, holcbajn, kryka, ryczka z nachtopem, gybis po fatrze, szkrobione taszyntuchy, bigelbred, złote załośniczki z gizlokami, brołtbiksa, kloper, ślinzuchy na kurbla, szuflodka na cwist i knefle, bigle heklowane, lojfry, tepich, krałzy, sześć kompotzislów, dwie szolki, trzi kible, waszpek, aszynbecher, śmiotek i szipa, sebuwacz, modro tinta, sztyry blaje, szlojder do bajtla, sztrajhejcle, pół funta preswusztu, kranc leberwusztu, trzi krupnioki, żymlok, modro kapusta, hefty, buchy i pukeltasia łod cery,
          galoty po opie, fojercojg, blank nowe lacie, nec na dauerwela, portmanyj, taszka i brele po omie.
          Wszistko to idzie łobejrzeć łod ćmy do ćmy u Grejty Harboł, Frynszita kole Kochłowic, ulica Kyncka numer łoziem. Przelyźć bez ajnfart kole hasioka do hinterhauzu. Fórtka na kecie.
          Pozór! Gelynder złomany!

          --
          http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/OX7XW1iV5Xk7aLLHBX.jpg
        • 22.03.16, 19:43
          Roz rechtor we szkole godo do bajtli. Wy znajduchy umazane, nauka to mocie kaś
          ale przynajmi powiydzicie mi jakieś przysłowia. No wstoł taki jedyn i pado:
          - Wto rano wstaje tymu Pan Bog daje
          - Dobrze, pado rechtor
          Drugi godo:
          - Jak się pościelesz tak się wyśpisz
          Tyż dobrze
          Trzeci się zamyślo ale godo:
          - Dyszcz leje jak z cebra
          No, tyż dobrze
          Rechtor widzi, że jedyn tam machy ciepie i niy dowo pozor, toż godo mu tak.
          Powtórz to wszystko co twoje kamraty podzieli. Tyn niy wiela kapowoł ale był
          sprytny to pado:
          - Wto rano wstaje i jak se pościele to leje jak z cebra

          --
          http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/ApM5CHrHwKGLnu0KUX.jpg
        • 22.03.16, 19:51
          Yntki do wody

          Spotkołech kiedyś na drodze mojego dobrego kamrata i jo go niy poradził poznać.
          Kichol łodropany, buła na czole a ślypia mu mgłom zachodziły. Jakbych go w nocy
          tak po ćmoku widział to bych się wystraszył. Tela, że to było wele połednia tak
          za dziesiyńć poł jedna i jo go poznoł. Niy chciołech się nojpiyrw pytać co mu
          się stało, bo może Zadar ze swojom teściowom i łona mu tak tyn pychol
          wyrychtowała ale ciekawość mie wziyna i się go pytom:
          - Co ci się stało Fridek, żeś taki poharatany?
          A łon mi pado:
          - Na Supny w Mysłowicach otwarli nowy basyn, toch se tam pojechał obejrzeć.
          Piyrszy dziyń biłech yntki z metrowy trampoliny, na drugi z trzymetrowy a na
          trzeci dziyń z wieży. A dopiyro w czworty dziyń puścili woda do tego basynu i
          teroz już wiysz pojakiymu tak wyglądom

          --
          http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/ApM5CHrHwKGLnu0KUX.jpg
        • 22.03.16, 20:04
          Było se kiedyś małżeństwo, co do siebie niy pasowli. Łon chudy jak badyl i za
          sztyl z miotły by się schował. Łona rubo jak beka. Niy pomogły żodne pile na
          schudniyńcie, toż dochtor i doradził wczasy w siodle. Tam się na koniu wyratuje
          i woga i śleci. Pojechała na trzi tydnie i chop się łokropnie cieszył, ale jak
          przyjechała nazad i stanyła we drzwiach to zdymbioł. Ani deko niy schudła.
          Znerwowoł się na nia i rycy:
          - Po jakiego grzyba żeś tam pojechała jak poprawy niy widać?! Wożysz tela jak
          przed tym. I jak żeś ty na tym koniu rajtowała?!
          - Dziynie chopecku i to łod samego rana
          - I żeś nic niy schudła?
          - Jo niy, ale koń schud 30 kilo!

          --
          http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/wb/qa/5ixj/ApM5CHrHwKGLnu0KUX.jpg
        • 17.04.16, 19:31
          Pewien filozof zapytany kto jest najbogatszym z ludzi - odpowiedział, - ten który zadowolony jest z tego, co posiada.
        • 17.04.16, 19:40
          Cesarz rzymski Titus przypomniał sobie jednego wieczora, że przez cały dzień nic dobrego nie uczynił. Przyjaciele, wyrzekł on do otaczających go, ten dzień jest dla mnie stracony".
        • 17.04.16, 19:49
          Najmniejsze ziarno staje się wielkim drzewem.
        • 17.04.16, 21:12
          Gdy pan jest debry, dla czego sługa miałby być złym?
        • 23.04.16, 22:03
          Pan X, znany jest jako lekarz i wielbiciel polowania. Ma pecha, co prawda, jego pacjenci często umierają, Z polowania wraca zawsze bez zwierzyny, mimo to jednak i praktyki lekarskiej nie przerywa, i z polowań nie rezygnuje. Pewnego razu zaproszono go na polowanie z naganką. Pan X strzela, strzela, ale bez skutku. Naganiacze krzyczą: - Zając! zając!... Doktór celuje, strzela i... chybia. W chwilę potem znów okrzyk: Kuropatwa! kuropatwa!... Doktór celuje, strzela... i chybia. Żal się zrobiło jednemu z naganiaczy niefortunnego lekarza, i w chwili, gdy w pobliżu ukazał się bażant, krzyknął: - Pacjent! pacjent!.,. Doktór strzelił, tym razem trafnie.
        • 02.05.16, 14:01
          Owsik żyje na łące na skraju lasu
        • 02.05.16, 14:11
          Chorego z wszawicą najlepiej wyizolować
        • 02.05.16, 14:24
          http://supergify.pl/images/stories/miski/straszne/diabeki/szkoa/297.gif
        • 02.05.16, 14:35
          Para zabawia się w łóżku. Odzywa się ona:
          - Kochanie, mój mąż wraca za tydzień
          - Tak, wiem, już mówiłaś
          - To gdzie ty się tak spieszysz?
        • 02.05.16, 14:44
          Ojciec oznajmia synkowi, że mama spodziewa się dziecka:
          - Jasiu, pewnego dnia przyleci do nas bocian i przyniesie nam dzidziusia
          - Tato, tylko żeby ten ptak nie wystraszył mamy, bo ona jest w ciąży!
        • 02.05.16, 15:13
          Mama zwraca się kategorycznie do syna:
          - Ten twój kolega Michał to łobuz. Jest dla ciebie złym przykładem i dlatego nie pozwalam ci się z nim bawić
          - Dobrze mamo - zgadza się synek. Ale po chwili mówi - A jednak Michał powinien się ze mną bawić, bo kto mu da dobry przykład?
        • 03.05.16, 14:17
          500 zł na dziecko z podpisem prezydenta
        • 03.05.16, 14:31
          Wezwana na miejsce karetka zabrała go z powrotem do szpitala
        • 03.05.16, 14:39
          Rosjanie polecą na księżyc. Nie wszyscy ale to i tak przełom.
        • 03.05.16, 14:52
          - Którego z moich kolegów lubisz najbardziej? - zapytałem kiedyś moją dziewczynę
          - Mariana!
          - Mariana? Jakiego Mariana, ja nie znam żadnego Mariana!
          - Oj nie znasz...no nie znasz...bo za każdym razem kiedy on przychodzi ciebie nie ma w domu
        • 03.05.16, 16:51
          - Czemu płaczesz, co się stało
          - Wczoraj wieczorem wróciłeś do domu pijany i krzyczałeś, że nienawidzisz mnie i dzieci
          - Słowo ci daję, że nie byłem pijany!
        • 03.05.16, 17:02
          Kumpel do kumpla:
          - Rozwodzisz się? Co się stało?
          - Mojej żony nie było całą noc w domu. Kiedy wróciła powiedziała mi, że była u siostry
          - I co z tego?
          - To ja u niej spałem!
        • 03.05.16, 18:59
          Potraktował ją jak kobietę i od tej pory była w ciąży...
        • 03.05.16, 19:06
          Moja rodzina składa się z ojca, matki i mnie. Ja jestem najmłodsza
        • 03.05.16, 19:15
          Obywatel po użyciu probierza trzeźwości zmienił kolor. To znak, że alkohol był używany,
        • 03.05.16, 19:25
          Matka tłumaczy pięcioletniemu synkowi jak na świat przychodzą dzieci:
          - Najpierw wychodzi główka, potem rączki, ciałko a na końcu nóżki
          Chłopiec czeka na dalsze wyjaśnienia i w końcu pyta:
          - No dobrze, a kto to wszystko składa?
        • 03.05.16, 21:01
          Rozmawiają dwie przyjaciółki:
          - Co myślisz o Stefanie?
          - To idiota
          - Właśnie wczoraj poprosił mnie żebym z nich chodziła
          - No, sama widzisz...
        • 04.06.16, 16:57
          - Ma uszy jak kot, ma ogon jak kot, ma oczy jak kot ale nie jest kotem?
          - Kotka
        • 04.06.16, 17:09
          - Dlaczeg choinka nie jest na święta?
          - Bo jodła
        • 04.06.16, 17:19
          Pani pyta Kasię:
          - Kasiu co to jest litr?
          - To samo co kiligram tylko na mokro
        • 04.06.16, 17:30
          Nauczycielka języka polskiego pyta uczniów:
          - Jak brzmi liczba mnoga od rzeczownika ?niedziela?
          - wakacje - proszę pani
        • 05.06.16, 10:46
          Kilkuletni chłopiec i dziewczynka w tym samym wieku kąpią się razem w wannie. Dziewczynka dostrzega siusiaka i pyta:
          - Czy mogę go dotknąć?
          Chłopczyk oburzony:
          - Nie ma mowy, swojego już urwałaś!
        • 05.06.16, 11:14
          Różne punkty widzenia:
          Hrabianka: Czyż nie uważasz pan polowania na lisa za sport okrutny?
          Hraba: - Święte słowa, istne tortury, przez kilka tygodni nie byłem w stanie się ruszyć
        • 05.06.16, 23:56
          Pierwszy myśliwy: - Czy uwierzysz pan, że ja w trzech dniach strzeliłem 999 zajęcy
          Drugi myśliwy: - Już lepiej powiedzieć, że od razu 1000
          Pierwszy myśliwy: - Sądzi pan, że dla jednego zająca będę kłamał?
        • 06.06.16, 00:24
          W pierwszej połowie ubiegłego wieku żył na Podolu wysoce jowialny szlachcic, powszechnie kochany i szanowany, marszałek S. Jego niezliczone dowcipy i facecje weszły w tradycję i przechowały się dotąd
          Ale raz trafiła kosa na kamień
          Otóż marszałek miał sąsiada D, którego nie znosił a ten równą mu się odwdzięczał sympatią. Jeden drugiego posądzał wciąż o łacinę i to nie tylko łowiecką. Sąsiedzi chcieli ich pogodzić i korzystając z jakiegoś zjazdu postarali się aby obaj przeciwnicy się spotkali. Zgoda przy kieliszku jakoś się skleiła a marszałek opowiadać począł, że w tym roku w braku wyżła poluje na przepiórki z jamnikiem, który mu znakomite oddaje usługi:
          - Cóż dziwnego marszałku - woła obleśnym głosem D - ja mam byka co staje do przepiórek jak mur a od jamnika o tyle lepszy, że mi się w trawie nie skryje i zawsze go widzę
          Po tych słowach runęła zgoda z trudem sklejona. Marszałek zacisnąwszy wargi opuścił w milczeniu zebranie
        • 06.06.16, 00:46
          Pewien kapitan II brygady opowiada swoim towarzyszom przygodę rycerza z starożytności, który wyjął niedźwiedziowi skałkę z łapy a zwierz z wdzięczności za to nie odstępował go ani przez chwilę przez całe życie:
          - Ale mnie się lepiej zdarzyło - rzecze - Gdy staliśmy pod Hallerem ba Bukowinie spotkałem raz niedźwiedzia, który dobrawszy się do magazynu z chlebem najadł się go za wiele i dostał zaparcia. Dałem wówczas niedźwiedziowi nieco olejku rycynowego i to mu znacznie ulżyło. I wiecie co mi miś zrobił przez wdzięczność? Oto zaczaił się pod naszą kwaterą i pożerał codziennie moich kolegów jednego po drugim, którzy mieli prawo prędzej ode mnie awansować, tak że wkrótce zostałem kapitanemsmile
        • 06.06.16, 00:58
          Ogłoszenie

          Pozawczoraj wybiegł z domu wyżeł pokojowy i nie powrócił. Kto go przyprowadzi otrzyma sowitą nagrodę. Znaki szczególne - jak zawołać Foks to nie zwraca na to uwagi
        • 06.06.16, 17:56
          Opisanie osoby Morchołta ) Jego żony: ? wzrost Marchołłów był krótki, mały a miąszy, głowę miał wielkie czoło szyrokie, czyrwone a zmarszczone, uszy kosmate a zwieszone do półlica. oczy miąsze a płynące, wargę spodnią mało niejako u wałacha, brodę smrodliwą a kosmatą jakoby u kozła. ręce
          jakoby klocki, palce krótkie a miąsze, nogi okrąłe, nos miąszy a garbaty, wan,!,'i wielkie a miąsze, oblicze jakoby u osła, włosy jakoby na koźle, obów nóg jPg'o była chłopska a barzo gl'Uba,
          skól'a jeQ'o kO:3mata a błotna. suknia jego króU,a tell;:o do lę-d/,\\ i, nogawice jego farbowane. odzienie jego ray barzo grubej. Zona tei jeg'o była maluŁlm a Lal'zo miąsza,.... włosy jej były jakoby szczeciny, brwi wielkie ostre a smrodliwe jakoby na grzoiecip u wieprza, brodę jakoby u Iw zła, uszy jakoby u osła, oczy pochmurne a płynące. wzrok wężowy, ciało czarne a zmarszczone,..... palce miała krótkie mając na nich żelazne pierścienie, nozdrze oboje wierzchnie i spodnie miała nieboga
          jako antyteza genealogii Salomonowej. jest (zwłaszcza ta druga) sumą tego, co sobie wyobrażamy jako humor sprośnie-rubaszny, tak że na tpm miejscu niepodobna jej przytoczyć, choć nalezało wspomnieć. Polega tutaj dowcip na nazwiskach tych generacyj; motyw, który w humorze XVI. wieku spotykamy niejednokrotnie. Z owego przekomarzania się obu rozmawiających zanotujmy takie np. zdania:
          Salomon. Niewiasta, która się Boga boi będzie chwalona.-
          Marchołt. Kotl;:a, która dobrą sl;:órę ma, będzie obłupiona....
          O rozkwicie życia towarzyskieg'o w Polsce w połowie XVI. wieku świadczy ówczesne piśmiennictwo bardzo wyraźnie. Nie możemy się tu wdawać" opisy tego życia - odsyłamy np. do studyum prof. K. !\Iora wskiego (Z iycia towarzyskiego w epoce Zygmunta Augusta. Pl'ze&rląd polski, 18H4) - zauważmy tylko, co nam do naszej rzeczy potrzebne: towarzystwo ówczesne musi być i jest wesołem, człowiek smutny, ponury, nie ma w niem miejsca, chyba jak w objecnym zartuciu humor i dowcip nie są wyłącznie monopolpm zawodowych komików. Dworzanin u Gómickiego, szlachcic u Reya, to ludzie, którzy umieją się bawić i umieją żartować. Od dworzanina Górnicki żąda, ?aby był trefnym w powieści, a umiał rozśmieszyć podczas te, z któremi będzie?, podaje tez wskazówki, jal{ ma trefnować - wskazówki świadczące o tem, jak humor postąpił od wieków średnich ustawicznie trefnować nie przystoi dworzaninowi, ani też tym kształtem, jako szaleni, abo pijanice, abo błaznowie?. Rey zaleca tyle razy na poczciwe biesiady, podczas których i pożartki być mogą, i wesołość; a w przedmowie do Figlików wypowiada te charakterystyczne słowa. Takież wesołem towarzystwem było grono młodych ludzi przy dworze królewskim, między którymi był Kochanowski i Górnicki, takimi były owe zebrania szlacheckie w Małopolsce, o których poucza nas pośrednio Żywot poczciweg'o człowieka,
          a bezpośrednio Rzeczpospolita. Otóż w takiem wesołem towarzystwie prosperują trzy katpgorye, trzy działy niejalw humorystyki: figlil{i (anegdoty), które sobie ci ludzie opowiadają; figle, które sobie płatają; dowcipy najl'ozmaitsze, któI'p improwizują, tworzą. Te trzy kategorye ułożyliśmy w szereg prot.!:ressywny; każda następna wymafśa większego wyrobienia umysłowego od poprzedniej.
          Do tego, aby owładać i wykonywać pierwszą, nie potrzeba wcale być dowcipnym, trzeba mieć tylko pamięć i pamiętać duży zasób anegdotek, dykteryjek, historyjek. Człowiek, który ma ten dar, jest w towarzystwie wesołem pożądany, choćby sam nie potrafił stworzyć ani jednego dowcipu. Wyższy
          stopień przedstawia figiel, jaki się komu płata. Naturalnie o ile jest istotnie dowcipny a niezbyt bolesny. Wreszcie najwyźej stoi twórczość na polu dowcipu. Przy podziale tym należy pamiętać, ie kiedy mówimy
          o anegdocie, jako pierwszym stopniu humorystyki, to mamy na myśli nie jej autora (bo to wchodzi w zakres kategoryi trzeciej), ale sam fakt jej rozszerzenia. Anegdota bowiem, jat, apolog, jak opowieść, należy najczęściej do tematów powszechno europejskich, Na pozór nieraz bardzo rodzima, z akcvą na terenie polskim, z nazwiskami polskimi osób działających, po blizszem zbadaniu okazuje się, że istnieje u humanisty niemieckiego i u włoskiego, ze rozszerzoną jest w wiekach średnich, że znaną była już w starożytności; każdy kraj tylko, każda epoka. ubierała ją w swój kostium. Otóż jeżeli Polak
          XVI. wieku opowiadał anegdotkę o upartej niewieście (golono- strzyżono), to nie stworzył jej sam. ale wyczytał w Dworzanie Górnickiego, - ten przetłumaczył z Castigliona, z literatury włoskiej średniowiecznej, i tak dalej. Dawne przekonanie, polmtujące jeszcze i dzisiaj, o przedziwnie zdumiewającem powstawaniu tych samych tematów, opracowanych w jednaki sposób, niezależnie od siebie, na różnych miejscach i w różnych czasach. Otóż tego Polaka, który powtarzał powieść o upartej niewieście, nie moiemy Jeszcze eo ipso uważać za dowcipnego (chyba jeżeli temat ten opracuje na nowo, odrębnie i do\\cipnie: Mickiewicz); ani skalą tej anegdoty nie możemy mierzyć dowcipu.
          niepotrzebną nauką moralną, itp. nie zepsuć. Na tych autorach (w innych razach wcale dowcipnych) widać doskonale,jak opracowanie wierszem jakiejś uciesznej historyi nie daje jeszcze
          patentu na dowcip.
        • 06.06.16, 20:04
          Sądzę, ze dla poliazania tych anegdot najlepiej będzie
          przytoczyć pe\.\.llą ich ilość, a czytelnik pozna w wielu z nich
          z pewnością rzeczy znane. podawane mu w wieku XX jako
          nowość. Poniewaz nam nie chodzi o formę, przeto podaję je
          w stre::;zczeniu, I;:tóre dla pokal.ania treści wystarczy (zresztą
          wiele wierszowl1nych Ihdików Reya potrzebuje przeldadu na
          prozę, aby być zrozumiałymi). .Teden dział (?ze \,'zględów od
          autora niezalcinych?) musiał niestety być opuszczonym. Mia-
          nowicic pornografia. l\1ó\
          ię ?nie::;tety((, albowiem: 1. facecye
          pUl'I1ograllczne należą pod względem stopnia dowcipu (nie jego
          np. wytworności) do najlepszych w XVI. wieku;
          . nalei,ą na-
          st<;pnie do najtl'\\abzych i najczęściej się powtarzających, stąd
          z pornog'rafią dzisiejszą znaleźlibyśmy w nich b:lrdzo wiele
          punktów stycznych; 3, wresl'cie nie mO:l.na zaprzeczyć, że w hu-
          morystyce polsl;:iej, tak dawnej, jak i dzisiejszej, żarty ślizkie
          są bardzo rozpowszechnione; !.J4or sztyn lub PotoC\<i w w. XVII,
          Kmsicki, Trembecki, Naruszewicz w XVlH (zwracam uwagę,
          :l.e co do tych trl.ech autorów mam na myśli rzeczy niewydane
          przedewszystkicm), a w XIX Fredro np. w nich się lubują,
          lubuje się tez i Prus, i nawet...
          ienkiewicz. Znana jest zre-
          sztą opowieść, :l.e gdy dwóch Polaków ze sobą rozmawia, to
          zaczną od jakiegoIwiwiek tematu, ale na tym skuilczą. Z tych
          \\ ięc względów pornogralia przedstawia bardzo wdzięczny teren
          do badai). zwłaszcza folklorystycznych. Mówię tu naturalnie
          poważnie; a warto wspomnieć, ie folldorystylm niemiecka pod-
          jQła osobne z te
          .ro zakresu wydawnictwo l).
          PrLytaczanych anegdot nif) grupuję według działów, tylko
          że około poło,,'y XVI. wieku, gdzieś w latach loGO i następ-
          nych miullY lIajwięl<szy na aneg'doty urodzaj.
          O gospodyniach m(')\\'i Anonim-protestant; dzisiejszy
          dowcip luclowy \V prozie i pieśni sławi takie mądre gusposie,
          Zeszły siQ raz cl.tery białogłowy, równe sobie w gospodan;twie.
          Jedna mówiła:
          ?u mego pana
          ? \YieIe wysieją na każdy rok siana
          Druga:
          ?;..a każdy zagon - po dobrem przetaku?.
          Trzecia, mądrzejsza, sfukała je:
          ?Próżne to wasze i daremne słowa,
          ?Bo to tam u was nalepiej umi
          ią:
          ?:'\Ia zimę wiele jarzyny wysieją(,.


          \Vrcszcie czwarta:


          . ?Gęsim na jajca kokosze wsadzjJa,
          ?1 b
          dę rychlo kurcz
          ta karmila;
          ?Też mi niedawno wylęgły gąsięta,
          ?A teraz zasi?:,: wyIęgą kurczęta?.

          Ta facecya naleiy z pe'\vnością do uryginalnych. tak SIę
          w niej odbija gospodarstwo wieku X"I.
          N a p c h ł Y t r u c i z n a. vVłoch sprzeda wał proszek prze-
          ciwko pchłom. Ludzi?' ochotnie kupowali. l\:iedy już towar wy-
          prl-edał, objaśnia kupującym sposób uiycia:


          ? \V domu swem swojej czeladki Z" olaeie,
          ?Pchły wszytl.i z nimi zewsząd polapacie,
          .[(a.i:dcj z osobna gębę rozdziewi,,'szy,
          ? Uncyją tego prochu namierzywszy,
          ?I:smileypać jem w gęb
          , a b:ni tej nadzieje,
          "Że każda zdechnie, a nie otrzeźwieje?.


          Anegdotka tak nam zllana - tylko dziś \"łocha zastąpił
          Słowak, a zamiast proszku maść pchłom pod wąsami sma-
          rujemy.
          Kilka figlików Rcya I):
          Na ciasny kolet fortel. Krawipc zrobił panu kolet,
          który się zdawał ciasnym. Odesłano więc sukniQ do napmwy_
          Ale krawiec ani jej nie tknął, odesłał rano, kiedy pan był na
          cz(:zo, i istotnie kolet był dobry. Analog'iczną dyliteryjkę zna-
          my o Fredrze (synu) i jego szewcu.
          Złodzi<'je co błazna chcieli okraść Złodzieje
          w nocy zakradli
          ię do mi<>szl,ania błazna, i szuk

          ją, coby
          wziąć. Błazen nie śpi, odzy\ya się wreszcie; trudno macIe zna.
          It'Źć co w mym pokoju po ciemku, kiedy ja za dnia nic nie
          mogę znalezć. Anegdotkę opowiada się dzisiaj o poeci?' albo
          o studencie.


          Pleban, co prze Bóg kazał dawać. Pleban \V lm-
          zaniu zachęcał do dawania w imię Boże, obiecując, ze kto da.
          ",dmie za to w trójnasób. Dwóch biedaków słysząc to, przy-
          prowadziło plebanowi swą krowQ, ta zaś wróciła wnet do nich
          z krową plebana, który teraz nie mógł się o nią upominać.
          Także dykteryjka żyjąca do dziś dnia.
          Pleban pieska na cmyntarzu pochowat Strofo-
          wany za to przez biskupa, odrzekł mu, ie pies umarł po chr/.e-
          ścijańsku i zapisał biskupowi pieniądze. Biskup pieniądze wziął
          i plebanowi dał spokój. Facec) a to Pog!;ia, satyra lIa chciwych
          duchownych, w epoce rei'ormacyi musiała się bardzo podobać.
          Co pragnienia nie dał leczyć. l'i,jak chol'Uje na
          febrę, ma przytem okrutne pmgnienie. Lekarzom, którzy się
          nim zajmują, ka:i.e leczyć tylko fpbrę, bo pragnienie to on już
          sam później wyleczy.
          Chytry jad niewiasta.
          lłudLieniec pewien wycha-
          \\
          'wał się w puszczy, nip wiedząc, co to jest niewiasta. Raz
          przyjechał z opiekunem swoim do miasta, zobaczył kobiety,
          pyta, co to Y opiekun tłumaczy mu: ?bą to djabli, byś o nich
          do śmierci nic wiedział(,. Gdy wrócili do puszczy, młodzieniec
          się fl"<ISl1je. a na zapytanie: skąd jego fntsl1nł"k? odpowiada,
          że radby przy sobie wid",iał takiego djabła, zaraz by mu było
          lepiej. Aneg'dota ta nald;y do naj ulubieńszych i najwiQcej roz-
          powszechnionych w nasLych zbiorach etno
          Tatkzllych często
          ją spotybmy.
          Anegdot o kobietach jest naturalnie wiele. Tak np. C o
          ,,; i ę n i e c h c i a ł s p o w i e d a ć, i ż s i ę ż o n a s p o \\ i e d a ł a
          (bo z pewnością \\szystko złe na nieg'o wypo\\iedziała). Aibo:
          Co ponle iuny nie chciał \V niebie sieść.(zmarł
          ' woli
          nie pójść do nieba, skoro się dowiedział, i.e :i\\. Piotl' wyzna-
          czył mu w niebie miej::;ce koło nieboszczki żony). Albo: C o
          z U II ę k a z a ł d a (' w i I k o \\ i z a p o k Ll t ę. (Chłopi schwytali
          wilka; ale nie chcą go zabić pogl'ązonego w grzechu bez po-
          kuty; wtedy jeden z nich radzi im, aby mu za pokutę dać
          70nę). Inna podobna: Chłop cu się ożenił (wid7i skaczą-
          cego wilka i wzdycha: ten pewnie nie ma zony, por. piosenkę
          Leci pip::; bez owies). Albo: Co żonę chciał z okrętu wy-
          r z u c i Ć. (Burza; rozkaz kapitana, aby kaidy \\ rzucił no morza
          co ma naj cięższego, - jeden z podróznych chce wrzucić swą
          :lunę).
          OCLywiście przytaczamy tu ilość minimalną anegdot; Fi-
          glików Reya jest d wieście kilkadziesiąt, z czego przeważająca
          więk::;zość anegdot. Z przytoczonych pl'zyl,ładów widać, jak te
          anegdoty Heyowskie nie są umiejscowione ani chronologicznie
          ani geograficznie. Pewna ich część jednaliZe ma i te szczegóły
          - są to najczęściej dykteryjki ze stosunków polskich, więc
          np. o v\'łochu, ktuI'y zaproszony przez Polaka na ucztę, usnął
          przy niej, tak dłut!'O trwała; albo o Niemcu między Polaki:
          Niemiec przy uczcie słysząc, Jak Polacy zwracali się do słu-
          żącego, który nalewał wino, ze słowem ?nalej(!, wziął to "łowo
          za imię własne i "Lekł: Lieber Nalej, podaj mi tpż piwa(!; albo
          facecye, wy
          miewające się z Litwinow itp. Wogóle jednak
          trz
          'ba zauważyć, ze figliki Reja nie są przywiązane do osób
          historycznych; "vymienionych po nazwi::;lm.
          ą ogólnikowe.
          Zdaje się, ze w wielu razach z umysłu: w oryg'inale, z któ-
          rego Rey przekładał, jest np. nazwa miejscowości, w której się
          dzieje akcya facecyi, aby nie dać poznać, że to jest pI'zekład.
          Inne są apophtegmata Kochanowskiego. Te jeden w drug'i
          mówią o osobach, które wymieniają po nazwisku, i to o po-
          stadach z ówcze
          nej Polski, znanych wszystkim. l 'odobnie
          (chuć niezawsze) robi i Górnicki tam, g-dzie nie przekłada
          z Castig'liona, ale opowiada od siebie. Otóż te anegdoty 'l1ie
          są trwałe, nie należą do ogólno-europejskiej filiacyi tematów
          hUl!1orystyczny
          h; natomiast mają dla nas wielką wartość z tego
          znowu powodu, że są dla nas rodzajem spisu ludzi dowcipllych
          \V Polsce XVI. wieku.
        • 06.06.16, 21:46
          Obok gry słów dowcip w Polsce XVI. wieku pojawia się i w kategoryach innych, mniej więcej w tych samych, co anegdota. która zapewne niejednokrotnie służyła mu za wzór i model. Pisarzy-komików było dosyć, począwszy od Krzyckiego. Wybitnym humorystą był Rej. Nie mówimy tu naturalnie
          o Figlikach, w których Rey jest prawie wyłącznie zbieraczem, nie twórcą. W Figlikach nie mamy dowcipu Reyowskiego; mamy go za to w innych pismach, w Rozprawie między panem, wójtem a plebanem znajdziemy od czasu do czasu obrazek o zacięciu satyrycznem (całość Rozprawy nie jest satyrą ale
          utworem dydaktycznym), np. ów wizerunek jarmarku; podobnie w wizerunku; podobnie - najwięcej - w Żywocie. Objawia się on tu w rozmaitych u wagach autora, wypowiadanych najczęściej mimochodem, w porównaniach bardzo żywych, plastycznych, pełnych humoru, branych zaś najczęściej ze świata zwierzęcego, wreszcie w rozrzuconych po całem dziele obrazlmch. Te obrazki to może najlepsza część Żywota, i może najlepsza rzecz Reya w ogóle, świadczą najlepiej o jego świetnej obserwacyi. Ot na przykład wizerunek Pysznego eleganta XVI. wieku: ?A patrz jedno na jego postawy, jeśliże się
          nie masz czemu i pośmiać i podziwować, a on idzie nawieszawszy dziwnych pstrych chobotów około siebie, na ludzi nie patrzy tylko sam na się pogląd a, cień upatruje, spluwa choć mu nie trzeba, rękawicę z tej ręki, na której sygnet, zdejmie a w drugiej ją dzierzy, kaszle, krząka choć mu się nie chce, z kamyku na kamyk stąpa, kroku strzeże, aby go nie zmylił, na pachołki się ogląda, jeśli je ma. A jeśli też już gdzie na miejscu między dobrymi towarzyszami usiędzie, tedy, jeśli co mówi, to juz z oną przewłoką, z oną postawą, z onem przekęsowaniem słówek, z onem rzekomo zająkowaniem. aby tak
          rozumiano, iz z rozmysłem mówi. Paznokcie ogląduje, czapki poprawuje, a łotrowie mu siedząc pochlebują i jeden na drugiego poglądają?. Takich obrazków w Źywocie jest dużo (prawda że ten jeden z najlepszych). Brakuje im tylko jednej rzeczy do tego, aby były doskonałymi obrazlwmi komicznymi.
          Oto twórca ich nie myśli o efekcie komicznym, nie ma tego zamiaru, chce być tylko moralistą. Swój zapas śmiechu wyładował w Figlikach, gdzieindziej chce być tylko poważnym nauczycielem. Jednakże pod powłoką powagi musiały u Reya być obfite i głębokie pokłady humoru i naturalnego dowcipu, jeżeli
          się przez nią potrafiły przebić, i niejako wbrew woli pisarza wydać takie obrazki.
        • 06.06.16, 22:20
          Ja pani Czuczyna, aczkolwiek mi się
          p. .... trzęsie,
          Rozproszę ji w tańcu dzisia.
          Jestem ci barzo godna,
          W wierchu barzo cudna....
          Będę tańcowala dzisia śmiele,
          Bom nie była w niedzielę w kościele
        • 22.06.16, 14:48
          Mama kura do córki kury:
          - Gdzie jest twój mąż?
          - Poszedł do lasu na kurki
          - A to dziwkarz!

        • 24.06.16, 20:02
          Kapelan więzienny do więźnia skazanego na śmierć:
          - Czy żałujesz synu?
          - Tak, jednego!
          - Przecież zabiłeś dwóch?!
          - Nie tych!
          - A czego?
          - Cyganka przepowiedziała mi, że otruję się grzybami! A ja tak bardzo lubię grzyby i niepotrzebnie ich nie jadłem...
        • 24.06.16, 20:39
          Sędzia do oskarżonej o zabicie męża:
          - Dlaczego otruła pani męża grzybami?
          - Bo w całym mieście nie było arszeniku...
        • 24.06.16, 21:54
          Stirlitz poszedł do lasu, ale ani borowików, ani podgrzybków, ani nawet opieniek nie było.
          - Pewnie nie sezon - pomyślał Stirlitz, siadając w zaspie.
        • 28.06.16, 15:17
          - Panie Gajda, czy waszo baba je dóma?
          - Niy, przed trzyma godzinami poszła na pjyńć minut do sómsiadki.
        • 28.06.16, 15:25
          Roz prziszła tako staro babka do dochtora a pado, że jóm boli pyncherz. Dochtór jóm wysłuchoł, zbadoł i pedzioł coby mocz do zbadanio prziniósła. Za pora dni baba prziniosła cały kibel pełny. Dochtór spytoł:
          - ze wiela to dób?
          - ze mojyj jednyj, paniy dochtorze!
        • 28.06.16, 20:56
          Jedyn chop zasnoł przi łoglóndaniu meczu we telewizyji.
          Kole północy budzi go baba:
          - Stowyj już je dwanoście!
          - Kierzi tela naszczylali???
        • 28.06.16, 21:07
          Roz jedyn chory łómarł i dostoł sie do niyba. Śwjynty Pieter go wpuścił i widzi, że tyn niyboszczyk sie śmjyje i śmjyje, a we niybie to tam tyla śmiechu niy ma.
          - Pedz mi duszo - pado Piotr - po jakjymu ty sie tak śmjyjesz?
          - A dyć ze tego, żech już blisko łod godziny sam we niybie a łóni mje tam na dole jeszcze łoperujóm!
        • 28.06.16, 21:18
          Karlik przinosi ze szkoły do dóm śwjadectwo. Matka czyto go:
          - Pilność dobro, staranność dobro, zachowaniy złe. Słuchej no, ty śpiku - pado łoburzono.
          - Zachowaniy tyż powinno być dobre!
          - Ja? Toż powjedzcie to, mamulko, rechtórowi. Jo przeca niy pisza świadectw.
        • 29.06.16, 17:21
          W szkole pyto sie rechtór dzieci:
          - Po czym dzieci poznómy czy kura je staro, czy młodo?
          - Po zymbach panie rechtór - pado Alojzik.
          - Przecież kura niy mo zymbów!
          - No to je szczero prowda, nale my mómy zymby, panie rechtór!
        • 29.06.16, 17:35
          - Słuchaj ino synek, łod pora dni już zaś mosz trocha lepsze te zadania dómowe, niy robisz tyla błyndów co przed niydzielóm. Jak to sie dzieje?
          - Ano wjedzóm, panie rechtór, mój łojciec mo druga zmiana!
        • 29.06.16, 17:43
          Roz prziszedł chop do dochtora.
          - Panie dochtor - skarży sie, - jak pija kawa, to niy łómja spać
          - Łu mje je łodwrotnie - pado dochtór. - Jak śpia to niy łómja pić.
        • 29.06.16, 17:54
          Przichodzi baba do łokulisty a pado:
          - Panie dochtor, ze bliska źle widza.
          - A ze daleka? - pyto dochtór.
          - ze Kieleckjego...
        • 29.06.16, 17:59
          2. Chory posyła po dochtora, tyn niy przichodzi i chory wyzdrowjeje.
        • 29.06.16, 18:01
          Na jednym zebraniu we klubie spotkało sie pora chopów. No i zaczyli łopowjadać ło dochtorach, ło chorobach, ło lekarstwach. Tam żech se to zapisoł co wóm teroz powjym: Chory może na sześć sposobów wyzdrowieć:
          1. Chory niy posyła po dochtora i wyzdrowjeje.
          2. Chory posyła po dochtora, tyn niy przichodzi i chory wyzdrowjeje.
          3. Chory posyła po dochtora, tyn przichodzi, nale nic niy przepisuje i chory wyzdrowjeje.
          4. Chory posyła po dochtora, tyn przichodzi, przepisuje lekarstwa, chory niy posyła do apteki i wyzdrowjeje.
          5. Chory posyła po dochtora, tyn przichodzi, przepisuje lekarstwa, chory posyła po niy do apteki, nale ich niy zażywa i wyzdrowjeje.
          6. Chory posyła po dochtora, tyn przichodzi, przepisuje lekarstwa, chory posyła po niy do apteki, zażywa je i mimo to wyzdrowjeje.
        • 29.06.16, 18:21
          Warszawjok, Ślónzok i Afrykan spotkali sie we tym samym czasie we szpitalu, skuli tygo co ich baby łurodziły dziecko.
          Pjelyngniarkom coś sie ale pomyliło i niy wjedzóm czyje je czyje. Postanawjajóm wjync zapytać sie łojców. Pjyrwszygo pytajóm Ślónzoka:
          - Kjere je wosze dziecko?
          Ślónzak pokazuje na czorne dziecko.
          Pjelungniarki zdziwione:
          - Jesteście ale pewni?
          - Niy, nale warszawjoka niy byda ryzykowoł!
        • 29.06.16, 18:28
          - Czamu we srogjych wieżowcach "Gwjazdach" we Katowicach mieszkania łod 13-tygo pjyntra sóm tańsze?
          - Bo widać ze niych Sosnowiec.
        • 30.06.16, 16:53
          Roz jedyn chłop szedł we nocy kole cmyntorza. A downiyj to tak bóło, że jak sie ducha spotkało, to sie go pytało co by chcioł, bo kożdy mu chyntniy do zbawjynia pómogoł. No to tyn chłop słyszeli wele tego cmyntorza jakieś stynkaniy, roz słabsze, roz mocniyjsze. Wtedy zapytoł:
          - Czego pragniesz duszyczko?
          - Papjeru! - prziszła łodpowjedź.
        • 30.06.16, 17:17
          Jedyn masorz chce se zakpić ze drugigo i pyto:
          - Te, suchej, jeśli śtyry cielynta wożón 180 kg, to wjela woży stary byk.
          - Wlyź, pjerónie, na woga, to ci zarozki powjym genau.
        • 01.07.16, 13:20
          Poprzez wicher i słotę,
          Przez bezkresną dal śnieżną,
          Poprzez żar i spiekotę,
          Przez pustynię bezbrzeżną,
          Poprzez kry, poprzez lody,
          Przez odwieczne zmarzliny,
          Poprzez bagna i wody,
          Nieprzebyte gęstwiny,
          Poprzez leśne dąbrowy,
          Poprzez stepy i knieje,
          Poprzez wąskie parowy,
          W których nigdy nie dnieje
          I gdzie płoszą się sowy,
          Gdy złe jęknie, lub strzyga,
          A dźwięk słysząc takowy,
          Serce w trwodze zastyga
          Nie zrażony ciemności,
          Który mrozi głusz dzika,
          Sam na sam z samotności,
          Co do szpiku przenika,
          Pełen hartu i woli,
          Podpierając sam siebie,
          Mając zamiast busoli,
          Krzyż Południa na niebie
          Pokonując złe żądze,
          Wietrząc wrogów w krąg wielu,
          Ufny, iż nie zabłądzę
          Idąc naprzód, do celu.
          Drogi tej nie wytyczyły
          Ni głos werbla, ni cytra,
          Idę póki sił starczy,
          Idę po pół litra...
        • 01.07.16, 13:33
          Raz niania, robiąc kilka grzanek,
          Spłonęła żywcem w pewien ranek.
          Lecz to najgorszym było zgrzytem,
          Że grzanki też spłonęły przy tem.

          (Harry Graham)
        • 01.07.16, 13:42
          Ojcze nasz, który jesteś w niebie
          Mam taką prośbę wielką dziś do Ciebie
          Daj mi faceta i ma być bogaty
          Ma mieć Ferrari - za cash nie na raty
          Duze mieszkanie, a najlepiej willę
          Ma mnie wciąż słuchać, nie tylko przez w chwilę
          Ma mnie zadowalać kiedy mam ochotę
          Śniadanie mi robić - nie tylko w sobotę
          Oglądać romansy, biżuterię kupić
          W życiu mym nie będzie mogł się nigdy upić
          Nie chce nigdy widzieć jego własnej matki
          Ja wydaję kasę - on płaci podatki
          On nie ma kolegów - ja mam koleżanki
          Kont ma mieć on wiele - okoliczne banki
          Złotych kart bez liku, czeków co nie miara
          Jak mi to załatwisz - wzrośnie moja wiara
        • 01.07.16, 13:51
          Doniósł struś, że mu żonę poderwał koliber.
          Milicjant w śmiech: - On ma przecież za mały kaliber.
          Struś wtedy poruszył cały komisariat:
          - Owszem, kaliber mały, lecz koliber - wariat.
        • 02.07.16, 03:53
          Na ławce w parku siedzi staruszek i strasznie płacze.
          Podchodzi do niego przechodzień i pyta:
          - Dlaczego Pan płacze?
          - Synu mam 88 lat, dwa tygodnie temu ożeniłem się z najseksowniejszą laską w okolicy, ma 22 lata wymiary 90/60/90, super gotuje, kochamy się kiedy chce, wieczorem mi czyta...
          - No to o co chodzi?
          - Nie pamiętam gdzie mieszkam!
        • 02.07.16, 04:00
          Podczas zażartej kłótni w Internecie nigdy nie atakuj oponenta za jego błędy gramatyczne i ortograficzne. Może być tak, że jego klasa jeszcze danego zagadnienia nie przerabiała.
        • 02.07.16, 04:07
          Sielanka

          Był las, wrzos i mech,
          Powiedziała : Niech.
          (Jan Sztaudynger)
        • 02.07.16, 04:28
          Czas

          Gdyś się z jej cnotą już uporał,
          Najwyższy czas wygłosić morał.
          (Jan Sztaudynger)
        • 05.07.16, 17:06
          Gdy czasem młoda polonistka
          Taka naiwna, schludna taka,
          Egzaltowana, świeża, czysta,
          Że chciało by się siąść i płakać

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 05.07.16, 17:10

          To - jeśli byłbym na tej łące
          Naocznym świadkiem tego zgrzytu -
          Jak jestem facet niepijący,
          Pół litra wychlałbym z zachwytu!

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 05.07.16, 17:16
          Poprzez wicher i słotę,
          Przez bezkresną dal śnieżną,
          Poprzez żar i spiekotę,
          Przez pustynię bezbrzeżną,
          Poprzez kry, poprzez lody,
          Przez odwieczne zmarzliny,
          Poprzez bagna i wody,
          Nieprzebyte gęstwiny,
          Poprzez leśne dąbrowy,
          Poprzez stepy i knieje,
          Poprzez wąskie parowy,
          W których nigdy nie dnieje
          I gdzie płoszą się sowy,
          Gdy złe jęknie, lub strzyga,
          A dźwięk słysząc takowy,
          Serce w trwodze zastyga
          Nie zrażony ciemności,
          Który mrozi głusz dzika,
          Sam na sam z samotności,
          Co do szpiku przenika,
          Pełen hartu i woli,
          Podpierając sam siebie,
          Mając zamiast busoli,
          Krzyż Południa na niebie
          Pokonując złe żądze,
          Wietrząc wrogów w krąg wielu,
          Ufny, iż nie zabłądzę
          Idąc naprzód, do celu.
          Drogi tej nie wytyczyły
          Ni głos werbla, ni cytra,
          Idę póki sił starczy,
          Idę po pół litra

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 05.07.16, 17:25
          Raz niania, robiąc kilka grzanek,
          Spłonęła żywcem w pewien ranek.
          Lecz to najgorszym było zgrzytem,
          Że grzanki też spłonęły przy tem.

          (Harry Graham) ....

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 05.07.16, 17:31
          Kto z męki mnie ocuci
          odsłoni łez firankę
          odeszła i nie wróci
          ochota na kaszankę. ..

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 05.07.16, 17:48
          Panie mój daj mi głuchoniemą nimfomankę z dużym kontem w banku.
          Ma być właścicielką sklepu monopolowego i mieć własny jacht i napalone
          koleżanki nimfomanki. Wiem że to się nie rymuje - ale tu nie o rym chodzi. ..

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 05.07.16, 18:48
          - Czy w pana rodzinie zdarzały się przypadki kazirodztwa?
          - Tak.
          - Wiele?
          - Nie, mogę je policzyć na palcach jednej ręki.
          - A dokładniej?
          - Siedem.

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 05.07.16, 18:55
          W nocy do psychiatryka dobija się jakiś mężczyzna i krzyczy:
          - Ratunku, oszalałem, potrzebuję natychmiastowej pomocy lekarskiej!
          Zaspany portier otwiera drzwi i warczy:
          - Panie, jest trzecia w nocy! Pan chyba zwariował.

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 05.07.16, 19:05
          Kiedyś Holender marzył, żeby jego syn ożenił się z Holenderką.
          Później marzył już, żeby jego syn ożenił się z białą kobietą.
          Teraz marzy, by jego syn ożenił się z kobietą

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 05.07.16, 19:16
          SS'mani po wielu nieudanych próbach w końcu złapali MacGyvera. Natychmiast wydano rozkaz wsadzenia go do komory gazowej.
          Po 5 minutach przychodzą a ten coś dłubie w rogu komory.
          - Więcej gazu!
          Po kolejnych minutach dalej nic
          - Jeszcze więcej gazu!
          Zaglądają przez okienko a ten wstaje i podchodzi do drzwi
          - Gaz do oporu! - Krzykną zdenerwowany SS'man
          Po chwili słychać pukanie do drzwi i głos Mac Gyvera:
          - Gaz wam się ulatniał, ale już naprawiłem!

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 05.07.16, 20:56
          - Jakie były dwa najpopularniejsze imiona w PRL?
          - Iza i Ania, bo w kolejce stało się iza masłem, iza chlebem, iza cukrem, a w sklepach nie było ani masła, ani chleba, ani cukru.

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 05.07.16, 21:08
          Transatlantyk płynie przez ocean. W pewnym momencie z niewiadomych przyczyn ulega awarii i idzie na dno. Trzymając się jednego koła ratunkowego do pobliskiej wyspy dopływa dwóch rozbitków. Rozbitkowie to przypadkowy Kowalski i Angelina Jolie. Wyspa oczywiście okazuje się bezludna. Gdy mija pierwszy szok i nastaje wieczór, oboje leżą na plaży w ostatnich promieniach zachodzącego słońca. W pewnym momencie odzywa się Angelina:
          - Jesteśmy tu sami, nie zanosi się na szybki ratunek...
          - No...
          - Chyba nic się nie stanie jak zrzucimy ubrania i przytulimy się do siebie, co?
          - No...
          Przytulają się, a że krew nie woda, po paru godzinach wykończeni padają na piasek. Sytuacja powtarza się przez parę kolejnych dni. Następnego dnia Angelina podchodzi do Kowalskiego, który smutny i zasępiony siedzi na plaży i spogląda na błękitne wody morza...
          - Kochany, może zrzucimy ubrania...
          - Nie... nie mam ochoty - powiedział i odwrócił głowę
          - Boże! Co się stało?
          - A... nic...
          - Powiedz proszę! Może będę mogła pomóc!?
          - A wiesz - odpowiada Kowalski - że chyba możesz...
          - Co mam zrobić? Mówić świństewka? A może...
          - Nie... ubierz moje spodnie.
          Ubrała
          - Ubierz moja koszulę i marynarkę...
          Ubrała
          - Hmmm... ubierz mój kapelusz i włóż pod niego włosy..
          Ubrała...
          - Taaaak... ubierz jeszcze moje okulary przeciwsłoneczne
          Ubrała a Kowalski pyta:
          - I co? Czujesz się chociaż trochę jak facet?
          - No... trochę tak...
          - STARY!!! PRZELECIAŁEM ANGELINĘ JOLIE!!!!

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 05.07.16, 21:13
          Ostatnio kumpel z pracy podchodzi do mnie i mówi, że zaliczył trójkącik. Ja zdziwiony, bo przecież debil ożenił się pół roku temu. Pytam się z kim, a ten mi mówi:
          - Z żoną, w ciąży jest!
          Znam lepsze sposoby na powiedzenie, że zostanie się ojcem,

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 05.07.16, 21:32
          Leży żona w szpitalu po urodzeniu dziecka.
          Przybiega mąż:
          - I co? Do kogo jest podobny?!?
          - I tak nie znasz!

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 06.07.16, 11:47
          Widziałem jak pewnej kobiecie wypadło 20 zł. Podniosłem, pomyślałem co zrobiłby Jezus na moim miejscu i zamieniłem je na wino.

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 06.07.16, 11:57
          - Dziewczynki! Ubierajcie się!
          - Mamo... A dziś jest halołyyn...
          - Ubieraj się...
          - Ale mamo, pójdziemy na halołyyn?
          - Nie pójdziemy na żadne halołyn!
          - Ale mamo... Dlaczego?
          - Bo... Bo to nie jest polskie święto! Ubierajcie się szybciej! Emma! Dżesika! Idziemy do domu!

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 06.07.16, 12:20
          Pijana laska podeszła do mnie i zapytała:
          - Masz może papierosa?
          - Pokaż mi cycki i zadaj pytanie jeszcze raz.
          Podniosła bluzkę i stanik i zapytała ponownie:
          - A teraz masz fajkę?
          - Nie palę

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 06.07.16, 12:53
          Spokój sumienia

          Kiedy kobietę w własne łoże złożę,
          Spokojny jestem, że nie cudzołożę.
          (Jan Sztaudynger)

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 06.07.16, 13:25
          Spotkało się dwóch kumpli. Jeden miał najnowsze BMW a drugi malucha. Postanowili, że zamienią się autami i pojadą na autostradę. Po kilku godzinach spotkali się, ponownie ale już na jednej sali w szpitalu. Ten od BMW pyta "Stary co się stało?"
          - To proste, wsiadłem w Twoje BMW, rzuciłem 1,2,3,4,5, rozpędziłem się do 250/h i wypadłem z zakrętu, ale powiedz lepiej jak Ty to zrobiłeś.
          - Wsiadłem do Twojego malucha, wrzuciłem 1,2,3,4, po czym wysiadłem, żeby sprawdzić czy to w ogóle jedzie.

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 06.07.16, 13:44
          - Oskarżony, zastał pan żonę z kochankiem i zabił pan ją. Może mi pan wytłumaczyć, dlaczego zabił pan ją, a nie jego?
          - Wysoki Sądzie, doszedłem do wniosku, że lepiej raz zabić kobietę, niż co tydzień innego mężczyznę...

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 06.07.16, 13:55
          Dyrektorka domu wczasowego wita w progu wczasowicza:
          - Postaramy się, by czuł się Pan, jak u siebie w domu!
          - Zwariowała pani?! Ja tu przyjechałem wypocząć

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 06.07.16, 14:02
          Spokój sumienia

          Kiedy kobietę w własne łoże złożę,
          Spokojny jestem, że nie cudzołożę.
          (Jan Sztaudynger) .

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 06.07.16, 14:12
          Czas,

          Gdyś się z jej cnotą już uporał,
          Najwyższy czas wygłosić morał.
          (Jan Sztaudynger) ,

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 06.07.16, 14:30
          Cóż mi tam;

          Cóż mi tam boskie najstraszniejsze gniewy,
          Bóg Adamowi raj wziął, nie wziął Ewy.
          (Jan Sztaudynger) .

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 06.07.16, 14:37
          Z życia rośliny

          Najgorsze z upokorzeń,
          Kiedy nawala korzeń.
          (Jan Sztaudynger) ,

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 06.07.16, 14:50
          Wilk i koza

          Schwycił wilk kozę. Minęło lat kilka
          I koza zjadła z kopytami wilka.
          (Jan Sztaudynger) ,

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 06.07.16, 16:19
          Gdyby Adam był z Krakowa

          Gdyby Adam był z Krakowa,
          Węża by w kieszeni schował.
          (Jan Sztaudynger) .

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 06.07.16, 16:30
          Opinia krakowiaków o Zygmuncie na kolumnie

          Że Kraków miałeś w dupie,
          Za karę stoisz na słupie.
          (Jan Sztaudynger) .

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 06.07.16, 16:38
          Cel uświęca środki

          W pogoni za ideałem
          Wszystkie świństwa popełniałem.
          (Jan Sztaudynger) .

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 06.07.16, 16:52
          Bawidamek

          Im bardziej żonę własną nudzę,
          Tym lepiej bawię cudze.
          (Jan Sztaudynger).

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 06.07.16, 17:03
          Atak i obrona

          Atakował ją młodzieniec,
          A bronił jej rumieniec.
          (Jan Sztaudynger) ,

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 06.07.16, 17:21
          Tak wszyscy. . .

          Tak wszyscy ganią porubstwo i ruję,
          Nazwa okropna - ale jak smakuje. . .
          (Jan Sztaudynger) ,

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 06.07.16, 17:45
          Kto śpi

          Kto śpi, nie grzeszy, więc, miła osobo,
          Nie będzie grzechu, gdy się prześpię z tobą.
          (Jan Sztaudynger) ,,

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 06.07.16, 17:55
          I. Gałczyński lub A. Mickiewicz

          Trudno się dzisiaj przed miłością schronić
          Bo jak nie ma lotny pieszego dogonić.
          (Jan Sztaudynger) .

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 06.07.16, 18:11
          Gdy sterczące widzę cycki
          Wpadam w nastrój poetycki
          (Jan Sztaudynger) .

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 06.07.16, 18:21
          Przestroga dla pyskaczy

          Nim język puścisz w taniec,
          Załóż na mordę. . . kaganiec.
          (Jan Sztaudynger) ,

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 06.07.16, 18:42
          Stary farmer miał duży staw na tyłach swojego ogrodu. A i ogród niczego sobie. Stoliki wokół dużego grilla, trawniczek ładnie przystrzyżony, drzewka owocowe itp...
          Pewnego wieczoru farmer postanowił pójść nad staw i "rzucić gospodarskim okiem". Przy okazji wziął wiadro, coby w drodze powrotnej przynieść trochę owoców.
          W miarę jak zbliżał się do stawu, słyszał coraz głośniejsze hałasy i krzyki. W końcu dotarł nad staw i oczom jego ukazał się taki oto widok: kilka ładnych młodych dziewczyn kąpało się nago w jego stawie. Natychmiast go zobaczyły i podpłynęły na głębszą wodę.
          - Nie wyjdziemy, dopóki pan nie odejdzie! - krzyczały.
          Stary farmer zmarszczył tylko brew i mówi:
          - Nie przyszedłem tu po to, żeby oglądać was pływające nago, ani po to, żeby zmuszać was do wyjścia z wody nago. - Tu stary farmer popatrzył na trzymane w ręku wiadro. - Przyszedłem tylko po to, żeby nakarmić aligatora..

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 06.07.16, 22:11
          - Halo, policja?
          - Tak. W czym mogę pomóc?
          - Dwie dziewczyny biją się o mnie.
          - Więc w czym problem?
          - Gruba wygrywa..

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 07.07.16, 12:54
          Fakt o leniwych ludziach numer 152937144053.

          Byłeś zbyt leniwy żeby przeczytać ten numer

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 07.07.16, 13:04
          Wpada dresiarz do chińskiej knajpki.
          Kelner po chwili przynosi mu pałeczki, a on na cały głos:
          - A co ja k***a bęben zamawiałem? ~!

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 07.07.16, 13:12
          Jest konkurs kto najdłużej wytrzyma pod wodą.
          Zgłosiło się trzech mężczyzn.
          Mówi pierwszy:
          - Eeee... ja to wytrzymam ponad godzinę.
          Drugi na to:
          - A ja drogi kolego co najmniej trzy godziny, bo jestem zawodowym nurkiem.
          Na to trzeci:
          - A ja to dłużej niż minutę to nie posiedzę, bo się dla jaj zgłosiłem.
          Pierwszy zawodnik nieoczekiwanie wypłynął po 5 minutach.
          Komisja pyta:
          - A co to się stało, mówił pan, że godzinę wytrzyma?
          - A daj pan spokój z wprawy wyszedłem.
          Drugi zawodnik wypłynął po 30 min.
          - Co się stało? W panu cała nadzieja była zawodowy nurek i co?
          - A daj pan spokój. Przeceniłem swoje możliwości.
          Trzeci najbardziej słaby zawodnik jak wskoczył tak mija godzina, dwie wypływa po trzech godzinach.
          Komisja w szoku.
          - Jak pan to zrobił??
          - K**wa nie wiem, musiałem o coś gaciami zahaczyć ,

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 07.07.16, 13:25
          Przychodzi córka do ojca i mówi:
          - Jestem lesbijką, tato...
          Ojciec przyjął to do wiadomości nawet się nie wkurzył, na to druga córka:
          - Tato, ja też jestem lesbijką...
          - Boże, czy w tej rodzinie naprawdę nikt nie lubi penisów?! - pyta ojciec.
          - Ja lubię... - wtrąca się syn. .

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 07.07.16, 13:47
          Co robi piłkarz na ulicy?
          - Stoi w korkach. .

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 07.07.16, 13:54
          Przychodzi starsza kobieta do lekarza i mówi:
          - Panie doktorze tu mnie boli, tam mnie ściska
          Na to lekarz:
          - To może być tylko jedna choroba, SKS.
          - Co to znaczy? - pyta starsza kobieta.
          Doktor wyjaśnia:
          STAROŚĆ KU*WA STAROŚĆ sad

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 07.07.16, 14:05
          Idzie sobie prezes banku ulicą, stoi żebrak i mówi:
          - Dzień dobry, panie prezesie.
          - Dzień dobry, pan mnie zna?
          - Tak, pracowałem kiedyś u pana w banku, ale mnie pan zwolnił. Prezes idzie dalej, widzi kolejnego żebraka.
          - Dzień dobry, panie prezesie.
          - Dzień dobry, pan też mnie zna?
          - Tak, pracowałem kiedyś u pana, ale mnie pan zwolnił.
          Idzie prezes dalej, widzi kolejnego żebraka szperającego w śmietniku.
          - Dzień dobry, panie prezesie.
          - Pana też zwolniłem?
          - Nie, ja jeszcze u pana pracuję, tylko mam teraz przerwę na lunch

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 07.07.16, 14:36
          Idzie Czerwony Kapturek przez las. Zza krzaków wyskakuje wilk i krzyczy:
          - Ściągaj!
          - Ale wilku, ja jestem bardzo małą dziewczynką.
          - Ściągaj!
          - Ale wilku, ja mam dopiero 11 lat.
          - Ściągaj mówię!
          Kapturek ze łzami w oczach podciągnął sukienkę i zaczął ściągać majteczki.
          - Co, srała będziesz? Zegarek ściągaj

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 07.07.16, 15:26
          - Tato, to jest Ewelina. Będzie z nami mieszkać.
          - Ile czasu?
          - Godzinę, maks półtorej ,

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 08.07.16, 17:51
          Kowalczyk i Bjorgen jedzą śniadanie. Kowalczyk pyta:
          - Napijesz się herbaty?
          Cisza.
          - Napijesz się herbaty?
          Cisza.
          - Napijesz się herbaty?
          - Ach, poproszę. Nie słyszałam cię, byłam za daleko

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 08.07.16, 18:04
          Sąsiad spotyka sąsiadkę w ogródku przed domem.
          - Jak pan, panie sąsiedzie to robi, że te pańskie pomidorki takie duże, ładne i czerwone? - pyta sąsiadka.
          - Bo ja mam na nie taki własny patent: wychodzę wcześnie rano do ogrodu w szlafroku, kiedy wszyscy śpią, zrzucam ten szlafrok, przechadzam się między grządkami, no i te pomidorki tak się do mnie pięknie rumienią. To wszystko.
          Sąsiadka zrobiła tak samo, przez miesiąc przechadzała się nago po ogrodzie. Pewnego dnia spotyka się z sąsiadem:
          - I co? Działa mój patent? - pyta sąsiad.
          - Wie pan... Pomidorki jakie były, takie są... Ale ogóry to taaaakie

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 08.07.16, 18:12
          Na światłach jeden kierowca pokazuje drugiemu, żeby opuścił szybę, potem pyta:
          - Przepraszam pana, ale przy zmianie pasa nie włącza pan kierunkowskazu ze względu na orientację seksualną?
          - Że co?
          - WŁĄCZAJ MIGACZ, PEDALE!!

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 08.07.16, 18:24
          W autobusie zauważyłem, że murzyn siedzący obok mnie ma 7 palców.
          - Wow, stary. Nigdy wcześniej nie widziałem kogoś z 7 palcami.
          - Pie**ol się i daj mi w spokoju zjeść Twixa

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 08.07.16, 18:32
          Po 25 latach jeżdżenia Harleyem pewien facet doszedł do wniosku, że zobaczył już kawał świata i uznał, że czas osiąść gdzieś na stałe. Kupił więc kawałek ziemi w Vermont, tak daleko od innych ludzi, jak to tylko możliwe. Z listonoszem widział się raz na tydzień, a po zakupy jeździł raz na miesiąc. Poza tym była tylko natura i on.
          Po mniej więcej pół roku takiego życia słyszy stukanie do drzwi. Idzie, otwiera i widzi wielkiego, brodatego tubylca.
          - Cześć - mówi tubylec. - Jestem Enoch, twój sąsiad, mieszkający jakieś cztery mile w tamtym kierunku. Za jakieś dwa dni, wieczorem, urządzam małe przyjęcie. Miałbyś ochotę przyjść?
          - Jasne, po pół roku na tym odludziu chętnie się zabawię, będzie fajnie.
          Enoch pożegnał się i już miał iść, ale odwraca się i mówi:
          - Słuchaj, jesteś tu nowy, więc chyba powinienem cię ostrzec, że będziemy tam ostro pili.
          - Nie ma problemu, 25 lat jeździłem Harleyem. Myślę, że dam sobie radę.
          Enoch już ma odchodzić, ale jeszcze odwraca się i mówi:
          - Powinienem cię też ostrzec, że nie było jeszcze imprezy bez bijatyki.
          - Z dwudziestopięcioletnim doświadczeniem jako motocyklista myślę, że sobie poradzę.
          Enoch odwraca się i już ma iść, ale przypomina sobie jeszcze coś i mówi:
          - Muszę ci też powiedzieć, że te przyjęcia to istna orgia seksu. Widziałem już tam rzeczy, o których mi się nawet nie śniło.
          - Po 25 latach jeżdżenia Harleyem i pół roku na tym odludziu jestem więcej niż gotów, zwłaszcza na to. Aha, Enoch, zanim zapomnę. Jak powinienem się ubrać na to przyjęcie?
          - Ubierz się jak chcesz. I tak będziemy tylko my dwaj

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 08.07.16, 18:40
          Dwaj złodzieje po włamaniu do dużego sklepu odzieżowego sortują garderobę, odkładając do dużych toreb wszystko co, stanowi większą wartość. Nagle jeden ze złodziei pokazuje drugiemu kolorowy sweter.
          - Spójrz! Kosztuje 590zł! Przecież to rozbój w biały dzień!
          - Racja, to zwykłe złodziejstwo

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 08.07.16, 18:48
          Kilkuletni chłopczyk i dziewczynka w tym samym wieku kąpią się razem w wannie. Dziewczynka dostrzega siusiaka i pyta chłopczyka:
          - Mogę dotknąć?
          Chłopczyk oburzony:
          - Nie ma mowy! Swojego już urwałaś

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 08.07.16, 19:00
          Kiedy moja żona zostawiła mnie z powodu mojej, jak ona powiedziała, "niedojrzałości", byłem zdruzgotany.
          Ale jestem optymistą: pomyślałem, że po prostu pójdę do McDonald's, zamówię Happy Meal, pobawię się nową zabawką i zrobi mi się weselej

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 08.07.16, 19:30
          Dresiarz podjeżdża beemką pod okna na blokowisku i drze się:
          - Zajebala! Zajebala! Za-je-ba-laaaa!!!
          Z okna wychyla się laska:
          - Izabela, kretynie, Izabela

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 08.07.16, 19:39
          Na lotnisku celnik do pasażera:
          - Czy ma pan coś do oclenia?
          - Nie, nie mam.
          - Jest pan pewien? Co w takim razie robi za panem ten słoń z chlebem na uszach? - upiera się celnik.
          - Proszę pana, to moja sprawa, z czym jem kanapki! !

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 08.07.16, 19:50
          Siedzi sobie facet w barze i czyta gazetę, a przed nim stoi zupa.
          Do baru wpada drugi facet strasznie głodny. Patrzy i widzi ze tamten pierwszy czyta gazetę i w ogóle nie pilnuje zupy. Bierze łyżkę i zaczyna jeść. Je i je aż na dnie widzi - leży grzebień. Tak go ten grzebień obrzydził, że zwymiotował. W tym momencie pierwszy podnosi głowę znad gazety i pyta:
          - Co, pan też doszedł do grzebienia? 1

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 08.07.16, 20:00
          Dwie praczki piorą bieliznę w potoku.
          Nagle jedna mówi:
          - Wiesz, będę miała dziecko.
          - A z kim? - pyta druga.
          - A nie wiem, nie chce mi się głowy odwrócić

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 08.07.16, 20:12
          Warszawiak poluje na kaczki na Mazurach. Udało mu się ustrzelić jedną na polu należącym do najbogatszego we wsi chłopa. Ten, widząc jak "miastowy" oddala się z ptakiem, podbiega do niego i mówi:
          - Panie, to moje pole i moja kaczka!
          - Ale to ja ją ustrzeliłem! - protestuje warszawiak, odbezpieczając flintę.
          - No dobra, musimy rozstrzygnąć ten problem zgodnie z chłopską tradycja - odpowiada sołtys.
          - To znaczy jak? - pyta warszawiak.
          - Kiedy chłopy się kłócą, to się kopią w czułe miejsca. Ten, który wytrzyma więcej kopniaków - wygrywa - wyjaśnia kmieć.
          - Zaczynaj! - mówi warszawiak i chłop kopie go z całej siły w jaja.
          Warszawiak pada na ziemie, wyje z bólu i dopiero po kilku minutach, blady jak ściana, wstaje na nogi i szepce:
          - Teraz... teraz chamie... chamie.... moja kolej!
          - A bierz pan tę kaczkę i spie......alaj

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 15.07.16, 11:21
          Przyjeżdża Fiat Multipla na parking strzeżony.
          - Należy się 5 złotych.
          - Sprzedany
        • 15.07.16, 11:26
          Siedzi sobie facet w domu, nagle rozlegają się mocne i głuche uderzenia w podłogę od strony sąsiada z dołu.
          Pocierpiał facet dziesięć minut, w końcu schodzi, dzwoni do sąsiada. Ten otwiera pijany w kasku na głowie i mówi:
          - Sierioża! Wchodź! Trampolinę kupiłem! !
        • 15.07.16, 11:38
          Słowa, które BARDZO trudno wypowiedzieć po pijaku
          Adenozynotrifosforan
          Południowowschodnioaustralijskie
          Pięćdziesięciogroszówka ...
        • 15.07.16, 11:45
          Pewien facet miał trzy bliskie przyjaciółki, ale nie wiedział, z którą z nich powinien
          się ożenić. Postanowił więc przeprowadzić test, żeby przekonać się,
          która z nich jest najodpowiedniejszą kandydatką na żonę. Wyciągnął z
          konta 15.000 euro i dał 5000 każdej z nich, mówiąc:
          - Wydaj je według własnego uznania.

          Pierwsza pobiegła na zakupy: ubrania, biżuteria, fryzjer, gabinet odnowy biologicznej itd. Wróciła do gościa i mówi:
          - Wydałam wszystkie twoje pieniądze, aby ci się bardziej podobać, ponieważ cię kocham.

          Druga także wybrała się na zakupy: nowy sprzęt stereo, telewizor plazmowy, dwie pary nart, zestaw kijów golfowych itp. Wróciła do gościa i mówi:
          - Wydałam wszystko, aby cię uszczęśliwić, ponieważ cię kocham.

          Trzecia wzięła pieniądze i zainwestowała je na giełdzie. W ciągu trzech dni podwoiła inwestycję, oddała mężczyźnie 5000 euro i powiedziała:
          - Zainwestowałam twoje pieniądze i zarobiłam własne. Teraz mogę je sobie spokojnie wydać, a ty nie musisz się martwić, że na tym stracisz. Zrobiłam to, bo cię kocham.

          Wtedy mężczyzna zaczął myśleć...

          I ożenił się z tą, która miała największe cycki....
        • 15.07.16, 12:02
          Stary profesor, laureat nagrody nobla z fizyki, jeździł po kraju i udzielał wykładów na temat swoich odkryć. Był tym znużony, bo z wykładów mało kto rozumiał cokolwiek. Mało tego, przez cały czas nikt nie zadał nawet żadnego pytania. Po latach takiego życia bardzo zaprzyjaźnił się ze swoim szoferem. Zaczął nawet zabierać go na wykłady. Czuł się jednak coraz bardziej zmęczony i wypalony. Pewnego razu szofer zaproponował:

          - Po tylu latach i tylu odsłuchanych wykładach, znam każde słowo na pamięć. Zamieńmy się rolami. Ja będę udawał profesora, a Pan - szofera. Usiądzie pan wygodnie z tyłu widowni i odpocznie w trakcie wykładu. Pytań przecież i tak nikt nie zadaje.

          Tak tez, zrobili. Szofer radził sobie świetnie jako mówca, a profesor odpoczywał.

          Pewnego razu na jednym z wykładów, pewien arogancki student postanowił obnażyć niewiedzę profesora. Przeprowadził kilkuminutowy wywód, na temat deterministycznej interpretacji mechaniki kwantowej zakończony pytaniem. Stał z irytującym uśmieszkiem i czekał na potknięcie. Szofer, stojący na mównicy zastanowił się chwilę i odparł...
          - To pytanie jest tak banalnie proste, że poproszę o odpowiedź mojego szofera, który siedzi z tyłu
        • 15.07.16, 12:16
          - Jak pan myśli co w dzisiejszych czasach jest gorsze, niewiedza czy obojętność?
          - Nie wiem. Nie obchodzi mnie to
        • 15.07.16, 12:23
          Trzech facetów użala się na swoje niewierne żony:
          Pierwszy:
          - Moja to mnie chyba zdradza ze stolarzem, znalazłem trociny pod łóżkiem.
          Drugi:
          - A moja to z hydraulikiem, znalazłem pakuły pod łóżkiem.
          Trzeci:
          - Te wasze to przynajmniej nie zboczone. Moja zdradza mnie z koniem, znalazłem pod łóżkiem dżokeja
        • 15.07.16, 13:02
          Chłopak przygląda się swojej dziewczynie uważnie, a w końcu zwraca się do niej z wyrzutem:
          - Patrycja, czemu nie nosisz prezentu ode mnie?!
          - Dziewięć miesięcy nosiłam. Teraz już sam chodzi
        • 15.07.16, 13:09
          Przychodzi Stach do kiosku i mówi:
          - Poproszę Przegląd Sportowy
          - 3 złote
          - Justyna, pożyczysz? !
        • 15.07.16, 13:14
          Bankier z Cypru, aby nie zbankrutować - otworzył burdel. Wchodzi pierwszy klient:
          - Ile?
          - W dupę 300, w usta - 200 euro.
          - A tradycyjnie?
          - Nie da rady. Na razie jestem sam
        • 15.07.16, 13:29
          Na światłach jeden kierowca pokazuje drugiemu, żeby opuścił szybę, potem pyta:
          - Przepraszam pana, ale przy zmianie pasa nie włącza pan kierunkowskazu ze względu na orientację seksualną?
          - Że co?
          - WŁĄCZAJ MIGACZ, PEDALE! !
        • 15.07.16, 13:35
          W autobusie zauważyłem, że murzyn siedzący obok mnie ma 7 palców.
          - Wow, stary. Nigdy wcześniej nie widziałem kogoś z 7 palcami.
          - Pie**ol się i daj mi w spokoju zjeść Twixa
        • 15.07.16, 13:48
          Po 25 latach jeżdżenia Harleyem pewien facet doszedł do wniosku, że zobaczył już kawał świata i uznał, że czas osiąść gdzieś na stałe. Kupił więc kawałek ziemi w Vermont, tak daleko od innych ludzi, jak to tylko możliwe. Z listonoszem widział się raz na tydzień, a po zakupy jeździł raz na miesiąc. Poza tym była tylko natura i on.
          Po mniej więcej pół roku takiego życia słyszy stukanie do drzwi. Idzie, otwiera i widzi wielkiego, brodatego tubylca.
          - Cześć - mówi tubylec. - Jestem Enoch, twój sąsiad, mieszkający jakieś cztery mile w tamtym kierunku. Za jakieś dwa dni, wieczorem, urządzam małe przyjęcie. Miałbyś ochotę przyjść?
          - Jasne, po pół roku na tym odludziu chętnie się zabawię, będzie fajnie.
          Enoch pożegnał się i już miał iść, ale odwraca się i mówi:
          - Słuchaj, jesteś tu nowy, więc chyba powinienem cię ostrzec, że będziemy tam ostro pili.
          - Nie ma problemu, 25 lat jeździłem Harleyem. Myślę, że dam sobie radę.
          Enoch już ma odchodzić, ale jeszcze odwraca się i mówi:
          - Powinienem cię też ostrzec, że nie było jeszcze imprezy bez bijatyki.
          - Z dwudziestopięcioletnim doświadczeniem jako motocyklista myślę, że sobie poradzę.
          Enoch odwraca się i już ma iść, ale przypomina sobie jeszcze coś i mówi:
          - Muszę ci też powiedzieć, że te przyjęcia to istna orgia seksu. Widziałem już tam rzeczy, o których mi się nawet nie śniło.
          - Po 25 latach jeżdżenia Harleyem i pół roku na tym odludziu jestem więcej niż gotów, zwłaszcza na to. Aha, Enoch, zanim zapomnę. Jak powinienem się ubrać na to przyjęcie?
          - Ubierz się jak chcesz. I tak będziemy tylko my dwaj
        • 15.07.16, 13:58
          Dwaj złodzieje po włamaniu do dużego sklepu odzieżowego sortują garderobę, odkładając do dużych toreb wszystko co, stanowi większą wartość. Nagle jeden ze złodziei pokazuje drugiemu kolorowy sweter.
          - Spójrz! Kosztuje 590zł! Przecież to rozbój w biały dzień!
          - Racja, to zwykłe złodziejstwo
        • 15.07.16, 14:05
          Kilkuletni chłopczyk i dziewczynka w tym samym wieku kąpią się razem w wannie. Dziewczynka dostrzega siusiaka i pyta chłopczyka:
          - Mogę dotknąć?
          Chłopczyk oburzony:
          - Nie ma mowy! Swojego już urwałaś! !
        • 15.07.16, 14:11
          Kiedy moja żona zostawiła mnie z powodu mojej, jak ona powiedziała, "niedojrzałości", byłem zdruzgotany.
          Ale jestem optymistą: pomyślałem, że po prostu pójdę do McDonald's, zamówię Happy Meal, pobawię się nową zabawką i zrobi mi się weselej. ...
        • 15.07.16, 14:17
          Dresiarz podjeżdża beemką pod okna na blokowisku i drze się:
          - Zajebala! Zajebala! Za-je-ba-laaaa!!!
          Z okna wychyla się laska:
          - Izabela, kretynie, Izabela
        • 15.07.16, 14:24
          Na lotnisku celnik do pasażera:
          - Czy ma pan coś do oclenia?
          - Nie, nie mam.
          - Jest pan pewien? Co w takim razie robi za panem ten słoń z chlebem na uszach? - upiera się celnik.
          - Proszę pana, to moja sprawa, z czym jem kanapki
        • 21.07.16, 16:39
          Dwaj złodzieje po włamaniu do dużego sklepu odzieżowego sortują garderobę, odkładając do dużych toreb wszystko co, stanowi większą wartość. Nagle jeden ze złodziei pokazuje drugiemu kolorowy sweter.
          - Spójrz! Kosztuje 590zł! Przecież to rozbój w biały dzień!
          - Racja, to zwykłe złodziejstwo

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 21.07.16, 16:59
          Kilkuletni chłopczyk i dziewczynka w tym samym wieku kąpią się razem w wannie. Dziewczynka dostrzega siusiaka i pyta chłopczyka:
          - Mogę dotknąć?
          Chłopczyk oburzony:
          - Nie ma mowy! Swojego już urwałaś! !

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 21.07.16, 17:16
          Zatrzasnąłem dziś rano kluczyki w samochodzie, a wraz z nimi dwójkę moich małych dzieci. Przechodzący obok sąsiad pyta:
          - Masz zapasowy komplet?
          - Tak, mam dwóch synów z inną kobietą

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 21.07.16, 17:24
          Syn zwraca się do ojca:
          - Tatusiu, kup mi rewolwer! No kup mi... Musisz mi kupić!
          - Cicho! - reaguje zdecydowanie ojciec. - Nie kupię ci!
          - Ale ja uważam, że powinieneś mi kupić!
          - A ja uważam, że nie i basta! W końcu, kto tu jest głową rodziny?!
          - Na razie ty. Ale gdybyś mi kupił rewolwer

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 21.07.16, 17:31
          Przychodzi pijaczek do sklepu:
          - Poproszę cztery wina.
          - Sprzedawczyni pakuje do siatki cztery butelki, facet zabiera i idzie do wyjścia, a ona krzyczy za nim:
          - Panie, a zapłacić, to kto!
          Facet odwraca się, ściąga spodnie, wypina tyłek i mówi:
          - Kto wypina, tego wina!

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 21.07.16, 17:39
          Na budowie, podczas szkolnej wycieczki:
          - Bardzo ważne jest noszenia kasków. Znałam chłopca, który nie nosił kasku. Pewnego dnia spadła mu cegła na głowę i zabiła go na miejscu. Znałam też dziewczynkę, która chodziła w kasku i gdy spadła jej cegła na głowę, uśmiechnęła się i poszła dalej.
          Na to odzywa się Jasiu:
          - Ja ją znam. Mieszka w naszym bloku. Do tej pory chodzi w kasku i się uśmiecha

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 28.07.16, 15:45
          Siedzi sobie facet w barze i czyta gazetę, a przed nim stoi zupa.
          Do baru wpada drugi facet strasznie głodny. Patrzy i widzi ze tamten pierwszy czyta gazetę i w ogóle nie pilnuje zupy. Bierze łyżkę i zaczyna jeść. Je i je aż na dnie widzi - leży grzebień. Tak go ten grzebień obrzydził, że zwymiotował. W tym momencie pierwszy podnosi głowę znad gazety i pyta:
          - Co, pan też doszedł do grzebienia? !

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 28.07.16, 15:59
          Dwie praczki piorą bieliznę w potoku.
          Nagle jedna mówi:
          - Wiesz, będę miała dziecko.
          - A z kim? - pyta druga.
          - A nie wiem, nie chce mi się głowy odwrócić

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 28.07.16, 16:06
          Warszawiak poluje na kaczki na Mazurach. Udało mu się ustrzelić jedną na polu należącym do najbogatszego we wsi chłopa. Ten, widząc jak "miastowy" oddala się z ptakiem, podbiega do niego i mówi:
          - Panie, to moje pole i moja kaczka!
          - Ale to ja ją ustrzeliłem! - protestuje warszawiak, odbezpieczając flintę.
          - No dobra, musimy rozstrzygnąć ten problem zgodnie z chłopską tradycja - odpowiada sołtys.
          - To znaczy jak? - pyta warszawiak.
          - Kiedy chłopy się kłócą, to się kopią w czułe miejsca. Ten, który wytrzyma więcej kopniaków - wygrywa - wyjaśnia kmieć.
          - Zaczynaj! - mówi warszawiak i chłop kopie go z całej siły w jaja.
          Warszawiak pada na ziemie, wyje z bólu i dopiero po kilku minutach, blady jak ściana, wstaje na nogi i szepce:
          - Teraz... teraz chamie... chamie.... moja kolej!
          - A bierz pan tę kaczkę i spie......alaj

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 28.07.16, 16:47
          W sklepie:
          - Proszę cacao?
          - Nie ma - ekspedientka odpowiada.
          - Jak nie ma, jak jest - upiera się klient i wskazuje: - o, tu stoi!
          - A... To kakao - wyjaśnia sklepowa. I dodaje: -To nie wie pan, że ce
          czyta się jak ka? Co jeszcze podać?
          - Kukier!
          - Mówi się "cukier"
          Facet do siebie:
          - O curwa ale kyrk

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 31.07.16, 11:41
          Siedzi sobie Puchatek przy ognisku i zajada pieczyste.
          Widzi go Tygrysek i postanawia się przyłączyć.
          Po kilku browarach i kawałkach pieczystego, Tygrysek z żalem mówi do Puchatka:
          - Wiesz Puchatku, ale Prosiaczka to nie bardzo lubię.
          - Jak ci nie smakuje, to nie jedz - odparł Kubuś Puchatek:
        • 31.07.16, 11:51
          Kanibale siedzą przy ognisku, spożywając codzienny posiłek.
          Jeden ma wielkie soczyste udko kobiety, drugi śliczne przedramię, a trzeci prochy swojej teściowej. Zdziwieni koledzy pytają go:
          - Dlaczego nie przyniosłeś mięsa na Grilla?
          On na to :
          - Chłopaki ja dzisiaj tylko gorący kubek

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 31.07.16, 11:57
          Rozmowa dwóch facetów:
          - Dlaczego na swoją żonę mówisz flanelciu?
          - To zdrobnienie...
          - Od czego?
          - Ty szmato

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 31.07.16, 12:11
          Dzwoni klient do masarni:
          - Czy pierś z kurczaka pan ma?
          - Mam.
          - A czy łopatkę pan ma?
          - Mam.
          - A świński ryj pan ma?
          - Mam.
          - No to musi pan śmiesznie wyglądać

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 04.08.16, 21:23
          Nie tragizuj

          Nie sądź, żeś winna mojej gehenny,
          Brałem cię jako środek nasenny.
          (Jan Sztaudynger) .

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 08.08.16, 12:39
          Siedzi sobie Puchatek przy ognisku i zajada pieczyste.
          Widzi go Tygrysek i postanawia się przyłączyć.
          Po kilku browarach i kawałkach pieczystego, Tygrysek z żalem mówi do Puchatka:
          - Wiesz Puchatku, ale Prosiaczka to nie bardzo lubię.
          - Jak ci nie smakuje, to nie jedz - odparł Kubuś Puchatek.
        • 08.08.16, 13:28
          Jasio został dyscyplinarnie wyrzucony z przedszkola.
          Trafił do innego. Pyta się tam znajomego:
          - Można palić?
          - Da się.
          - Można pić wódkę?
          - Jak się podzielisz z wychowawcą to on nawet da szkło.
          - A dziewice są?
          - Czyś ty zgłupiał? Co Ty, w żłobku jesteś?
        • 08.08.16, 13:35
          - Mężczyzna w żółtych slipkach ma natychmiast opuścić teren pływalni - wrzeszczy ratownik.
          - A dlaczego mam wyjść ?
          - Bo pan sika.
          - Przecież wszyscy to robią...
          - Ale tylko Pan z trampoliny.
        • 09.08.16, 10:39
          Spotyka się dwóch sąsiadów. Jeden mówi do drugiego:
          - Słuchaj stary, nie wiem co mam zrobić, mój kot załatwia mi się na dywan.
          - Jak to?
          - No, załatwia się na dywan, potem jeździ tyłkiem po podłodze i rozsmarowuje to wszędzie, nie wiem już co mam robić. Może ty byś coś poradził?
          - Wiesz co, zwiń dywan i oklej podłogę papierem ściernym.
          Spotykają się ponownie po dwóch tygodniach.
          - No i jak? - pyta pomysłodawca.
          - O człowieku, rewelacja! Jak kocisko rozpędziło się w przedpokoju, to do lodówki już tylko oczy dojechały!
        • 09.08.16, 10:46
          Idzie facet koło śmietnika, patrzy - a tu leży baba. Podchodzi do leżącej baby, szturcha ją nogą. Baba poruszyła się. Facet ogląda ją z każdej strony, wreszcie mówi:
          - E! Baba, powiedz aa!
          - Aa.
          Facet podszedł z drugiej strony i mówi:
          - E! Baba, powiedz be!
          - Be.
          - Nic z tego tego nie rozumia, ktoś całkiem dobrą babę na hasiok wyciep
        • 17.08.16, 11:34
          Słowa NIEMOŻLIWE do wypowiedzenia po pijaku:
          Dzięki, ale nie mam ochoty na seks.
          Nie, dziękuję, już nie piję.
          Sorry, ale nie jesteś w moim typie.
          Dobry wieczór panie władzo, uroczy wieczór, prawda?
          Ale ja nawet nie znam zwrotek do ?Hej Sokoły?.
          Masz rację, nie wdrapię się na tę latarnię ...

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 17.08.16, 11:40
          Co mówi Chińczyk, gdy widzi szybę?
          - Toshiba ..

          --
          Jak chcesz poznać przyjaciela Upij sie z nim w jakoś niedzielapiwo
          NIKISZOWIEC
        • 30.08.16, 11:55
          Policjant wraca z pracy i już od progu woła:
          - Kochanie, dostałem bilety i wieczorem idziemy na "Jezioro łabędzie".
          Po obiedzie widzi, ze żona starannie zmiata okruszki chleba i pakuje w torebkę.
          - Po co to?
          - No jak to, idziemy na "Jezioro łabędzie", to dla ptaków.
          - Oj ty głupia, to taki balet, tancerki znaczy się tańczą.
          - Patrzcie go, jaki mądry się znalazł. A jak szlimy na "Wesele" Wyspiańskiego, to kto wziął pół litra?
        • 30.08.16, 12:02
          żona do męża:
          - jesz zupę? bo jak nie to dodam śmietany i dam psu.
        • 30.08.16, 12:14
          Jechały trzy tramwaje - jeden pojechał w prawo, drugi w lewo, a trzeci za nimi
        • 08.09.16, 17:57
          Idzie pogrzeb. Do meżczyzny idącego za trumna podchodzi znajomy:
          - Żona?
          - Nie, teściowa.
          -Tez pięknie
        • 08.09.16, 20:58
          Rozmawiają dwie teściowe:
          - Co robi pani zięć?
          - Zwykle robi co mu każę.
        • 08.09.16, 21:04
          - Słyszałem, że twoja Teściowa miała wypadek.
          - Tak, szła do piwnicy po ziemniaki na obiad, na schodach potknęła się i skręciła kark.
          - I co zrobiliście??
          - Spaghetti.
        • 08.09.16, 21:09
          Mąż wraca do domu i mówi:
          - Kochanie byłem właśnie w szpitalu i doktor powiedział, że Twoja mama czuje się coraz lepiej i już niedługo ją wypiszą.
          - Hmm to dziwne - odpowiada żona. Przecież wczoraj mówił, że jest z nią coraz gorzej i już niedługo umrze...
          - No popatrz... a mi powiedział, żebym się przygotował na najgorsze...
        • 08.09.16, 21:12
          - Słuchaj stary, wczoraj, gdy akurat nie było mojej ślubnej, bzykam
          sobie elegancko lalę, którą poderwałem na ulicy, i nagle wchodzi moja
          teściowa!
          - I co? I co?
          - I, słuchaj, bardzo pozytywnie mnie kobita zaskoczyła. Bardzo pozytywnie.
          - Co zrobiła? No co?
          - A, no kulturalnie wzięła i zeszła.
          - Na dwór?
          - Nie, na zawał.
        • 08.09.16, 21:12
          Rozmawia dwóch małżonków. Pierwszy mówi, wzdychając:
          ? Nie ma na świecie bardziej złośliwej i przewrotnej istoty niż kobieta.
          Na to drugi:
          ? Jest! Jej matka!
        • 08.09.16, 21:34
          Wiesz? Kupiłem córce pianino na urodziny i myślałem, że będzie na nim grać. Niestety nie wyszło...
          - Podobnie było u mnie, gdy kupiłem teściowej walizkę...
        • 09.09.16, 13:36
          Wchodzi mężczyzna do apteki i pyta:
          - Jest trucizna dla teściowej?
          - A ma pan receptę?
          - A nie wystarczy zdjęcie teściowej?!
        • 09.09.16, 13:38
          Do Kowalskiego przyjechała teściowa:
          - Otwieraj ty łobuzie, wiem że jesteś w domu, bo twoje adidasy stoją przed drzwiami!!!
          - Niech się mama tak nie wymądrza, poszedłem w sandałach!
        • 09.09.16, 13:39
          Franek mówi do kolegi:
          - W niedzielę wybieram się z teściową na giełdę staroci.
          - A ile chcesz za nią dostać?
        • 26.09.16, 17:24
          Jednemu chopu umarła konieta, Była strasznie pyskato baba i zmerzło, że
          wytrzymać z niom nie szło.. Chop zamknął jej powieki skrzyżowoł ręce, doł
          obrozek i szed do farorza. Idzie a po drodze cały czos godo: "Szkoda Boga.
          Szkoda Boga" Farorz go pyto co to mo znaczyć?
          - Ano widzom, jo z nią żył 38 lot i już żech ją znoł, wiedziołech kiedy jej z
          oczu zniknąć, kiedy sie schylić jak gorkami trzepała, ale jak tam biedny Pan
          Bóczek z nią wytrzymają?
        • 26.09.16, 17:28
          Przychodzi facet do lekarza. Dochtor bado go i pado co by sie seblok. A potym mu
          pado:
          - A teraz proszę pokazać drugą nogę
          - Ni moga
          - A czemu?
          - Nie moga - pado chop - bo jo ino ta jedna noga umył
        • 27.09.16, 15:26
          Młodo dziołcha wleciała uradowano do izby i pado:
          - Babko, babko pamiętocie jeszcze jak wos kto pierwszy roz pocałowoł?
          - Coś, ty jo już nawet tego ostatniego nie pamiętom
        • 27.09.16, 15:28
          W Strzelacach mieszkała tako jedna dziołcha co sie do niej kawalerowie
          schodzili. Ona jednak ich ino zwodziła a oni nie wiedzieli, że mo ich więcej.
          Roz tak se pięknie rozprawio z jednym i pado mu:
          - Józefku, jo cie mom bardzo rada!
          - No, ale po jakiymu Józefku jak mi jest Paulek?
          - Jak to? To dzisiej nie jest sobota?
        • 27.09.16, 15:31
          Jedyn bezrobotny chodził roboty szukać i co dziyń rano prosił Świntego Antoniego
          o pomoc. Już stracił ciyrpliwość i pado roz do figury:
          - Święty Antoni jak mi do wtorku niy znojdziesz roboty, to cie poczaskom.
          W kościele był kościelny i to usłyszoł. Jak przyszed wtorek, to kościelny
          schowoł figura a na to miejsce postawił tako mało. Som zaś schowoł sie za filar>
          Przychodzi bezrobotny, widzi ta mało figura i pado:
          - Sroła, a kaj ojciec?
          - Roboty poszli szukać - odpowiado kościelny
        • 27.09.16, 15:32
          Antek wynajom sie za windziorza. Roz spotkoł Francka i tyn sie go pyto co robi i jak mu sie wiedzie:
          - Ano dobrze - pado Antek - roz żech na wiyrchu a roz na dole
        • 27.09.16, 15:35
          Antek i Francek spotkali Zeflika. Chcieli to spotkanie jakoś uczcić i wybrali się do szynku. Antek pado:
          - Zjymy, wypijymy ale kożdy musi coś dać od siebie
          - Jo dom jadło - pado Francek
          - No to jo postawia - godo Antek
          - A jo dom mój dobry apetyt i przyrzekom, że byda wszystko jod i pił co postawicie - pado Zeflik
        • 27.09.16, 15:37
          Antek i Francek naprawiali szyny. Antek pado:
          - Ale to naprowdy ciynżko robota
          - Mogłeś sie wybrać lżyjszo
          - A dyć chciołech być nojpiyrw ksiyndzym
          - No to po jakiymu żeś nim niy jest
          - A boch sie dowiedzioł, że papieżem może być ino Włoch
        • 27.09.16, 15:40
          Antek i Francek mieli motor:
          - Jada dziś do miasta, jedziesz ze mną?
          - Pojada ale w przyczepie! No i pojechali. Francek coś tam po drodze wołoł, coś wrzeszczoł, ale huk był taki że nic nie było słychać. Jak przyjechali Antek pado:
          - Prędko, pra?
          - Dobrze ci godać! - pado Francek ledwo dysząc - Czy ty wiysz, ze ta przyczepa była bez dna!
        • 27.09.16, 15:42
          Roz Antek mioł grypa i strasznie mu było zimno. Francek to widzioł i pado mu co by poszed do aptyki i kupił sie aspiryna. No i dobrze. Antek poszoł, postoł trocha i przyszła jego raja:
          - Bydom tacy dobrzy - pado - i dadzom mi jedna aspiryna
          - A chce pan na miejscu zażyć - pyto aptykorz
          - Nie - pado Antek - jo se jom do dom poturlom
        • 27.09.16, 15:43
          - Francek, od jutra zaczynom nowe życie - pado Antek - Ida do spowiedzi i byda lepszy
          - Coś ty? To ty myślisz, że cie farorz do spowiedzi przyjmom. Jak ino gymba otworzysz to cie zaroz wyproszom
          Ale od czego Francek mo gowa! Kupił kwaretka gorzoły, poloł nią droga do suchatelnicy i schowoł sie koło kościoła
          Antek wloz, zaczął sie spowiadać. Farorz jednak nosem ciągnie i ciągnie, wonio i wonio i naroz pado:
          - Wiesz Antek, przydź ty se jutro do ty spowiedzi!
          - Jo sie tyż tak pomyśloł - pado Antek - Przeca ni mogom mie po pijanymu spowiadać. Jo tyż to rozumia, że farorz tyż se muszom czasym golnąć
        • 30.09.16, 11:03
          - Jak wy możecie ze zwierzętami spać? - pyto panocek gospodorza
          - Ano jak dotąd żodne jeszcze nie zdechło
        • 30.09.16, 11:05
          Młodo dziołcha wleciała uradowano do izby i pado:
          - Babko, babko pamiętocie jeszcze jak wos kto pierwszy roz pocałowoł?
          - Coś, ty jo już nawet tego ostatniego nie pamiętom
        • 30.09.16, 11:06
          W Strzelacach mieszkała tako jedna dziołcha co sie do niej kawalerowie
          schodzili. Ona jednak ich ino zwodziła a oni nie wiedzieli, że mo ich więcej.
          Roz tak se pięknie rozprawio z jednym i pado mu:
          - Józefku, jo cie mom bardzo rada!
          - No, ale po jakiymu Józefku jak mi jest Paulek?
          - Jak to? To dzisiej nie jest sobota?
        • 30.09.16, 11:08
          W Strzelacach mieszkała tako jedna dziołcha co sie do niej kawalerowie
          schodzili. Ona jednak ich ino zwodziła a oni nie wiedzieli, że mo ich więcej.
          Roz tak se pięknie rozprawio z jednym i pado mu:
          - Józefku, jo cie mom bardzo rada!
          - No, ale po jakiymu Józefku jak mi jest Paulek?
          - Jak to? To dzisiej nie jest sobota?.
        • 30.09.16, 11:09
          Downi (a dzisiej niy?) bezbrotni chodzili od chałpy do chałpy i przeglądali
          hasioki. Jak znodli w nich coś dobrego, co jeszcze szło naprawić i sprzedać to
          mieli dobry dziyń. Zdarzyło sie, że jedna baba wyniosła kibel śmieci i jak je
          wciepywała do hasioka to naroz kopyrtła i wpadła gowom do środka, taka że jej
          cały goły zadek było widać. Widzi to jedyn bezrobotny i woło:
          - Pódź sam, ino wartko! Patrz! Blank dobro dupa i wtoś jom na hasiok wyciep.
      • 25.06.08, 17:13
        Holcbajn

        Tak w jedna noc wele pół jedny coś mi ino klupie i klupie. Myśla se, ani chybi
        somsiod robi balanga abo jakieś złodzieje się zakradajom do szopki. Wygladom
        przez łokno ale u sąsiada ciymno a na placu tyż niy widza żodnego zamiyszanio.
        Jednak zaś nasuchuja i te klupanie słychać wyraźnie od sąsiada. Rano jak żech
        ino ślypia przetar to Ida się go spytać co to było.
        A łon mi godo, niy godej nic ino podź zy mnom. Prowadzi mie do chlewa. Patrza a
        tam świnia na trzech łapach loto a zamiast czworty to mo holcbajn.
        - Co to jest? – się pytpm
        - A co se myślisz, że jak jo się chca zeżryć jedno golonko to jo byda zaroz
        cołko świnia szachtowo?!

        --
        Madohora
        --
        Nikiszowiec
        • 27.09.16, 15:29
          Downi (a dzisiej niy?) bezbrotni chodzili od chałpy do chałpy i przeglądali
          hasioki. Jak znodli w nich coś dobrego, co jeszcze szło naprawić i sprzedać to
          mieli dobry dziyń. Zdarzyło sie, że jedna baba wyniosła kibel śmieci i jak je
          wciepywała do hasioka to naroz kopyrtła i wpadła gowom do środka, taka że jej
          cały goły zadek było widać. Widzi to jedyn bezrobotny i woło:
          - Pódź sam, ino wartko! Patrz! Blank dobro dupa i wtoś jom na hasiok wyciep.
        • 30.09.16, 10:52
          Jena baba spowiado sie, że rozwaliła na gowie chopa gornek z gliny. Ksiądz jej
          na to:
          - A żałujecie to aby?
          - Toć! Przeca za niego 100 złotych dała
      • 25.06.08, 17:13
        Było se trzech kamratow. Roz se tak siedli przy piwie i niy wiedzieli co majom
        robić. Jedyn godo tak. Pódymy se na Hołda, nazbiyromy abo ukradnymy wynglo i za
        te pinądze se kaś wyjadamy. Może do Bułgarii a może do Francji. Piyknie godosz,
        ino jak my się w ty Francji dogodomy jak nawet niy wiymy jak bydom na nos wołać!
        Cicho bydźcie! Ciebie jest na miano Rufin to bydymy cie wołać RUJ. Ciebie
        Gerhard no to bydymy ci godać GUJ. Na to hajnel niy wytrzimoł i dre się jak gupi:
        - No to jo z wami nikaj niy jada.

        --
        Madohora
        --
        Nikiszowiec
      • 25.06.08, 17:13
        Krynicoła

        My se tak idymy równo, pod nogami momy….
        Ziemia i dźwigomy losów brzymia
        Na farmacji wiara równa, wyrobiajom jakieś…
        Lyki i sprzedajom do aptyki
        A weterynarzy zgraja, łobcinajom koniom …
        Grzywy, bez to koń jest niyszczyńśliwy
        W prosektorium trup na trupie, medyk grzebie palcym…
        W kościach, bo to już niy boli gościa
        W stodole się bractwo sierdzi, każdy sobie mocno…
        Chrapie, bo go słoma w dupa drapie.

        --
        Madohora
        --
        Nikiszowiec
      • 25.06.08, 17:14
        Kiedyś moja baba zachorowała i tak charlała w nocy, że jo niy poradził spać.
        Poszli my do dochtora i tyn nom doradził pić kozie mleko. Niy mieli my koza w
        doma, ale kupili my se tako ciga na targu. Jak sie ło tym dowiedzioł mój
        najlepszy kamrat to zaczyn wydziwiać i godo,.
        - Dyć przeca ni mocie chlywika, to kaj łona bydzie mieszkać?
        - A z nami – padom mu
        - Może bydziecie jom trzymać w łazience?
        - Bydzie miyszkać z nami
        - A kaj bydzie spać?
        - Z nami, w łożku
        - Jezderkusie a tyn smrod?
        - A to, to już koza musi wytrzimać!

        --
        Madohora
        --
        Nikiszowiec
      • 25.06.08, 17:14
        Było se kiedyś małżeństwo, co do siebie niy pasowli. Łon chudy jak badyl i za
        sztyl z miotły by się schował. Łona rubo jak beka. Niy pomogły żodne pile na
        schudniyńcie, toż dochtor i doradził wczasy w siodle. Tam się na koniu wyratuje
        i woga i śleci. Pojechała na trzi tydnie i chop się łokropnie cieszył, ale jak
        przyjechała nazad i stanyła we drzwiach to zdymbioł. Ani deko niy schudła.
        Znerwowoł się na nia i rycy:
        - Po jakiego grzyba żeś tam pojechała jak poprawy niy widać?! Wożysz tela jak
        przed tym. I jak żeś ty na tym koniu rajtowała?!
        - Dziynie chopecku i to łod samego rana
        - I żeś nic niy schudła?
        - Jo niy, ale koń schud 30 kilo!

        --
        Madohora
        --
        Nikiszowiec
      • 25.06.08, 17:14
        Ni ma lepszego instrumentu jak cyja, Trza się namiechować ale za to muzyka jest
        prawdziwo. Mieli my w doma szlagcojg, cugpozałna i sztrajbas, ale mie ciągnęło
        do cyje,. Miołech grafka w pazurach i łojciec posłoł mie na nauka na wymarzonym
        akordijonie. Grywołech po rozmaitych muzykach i festynach ale jakżech groł na
        weselach, to przypytał się do mie taki niyborok i się mnie pyto, pojakiymu jedne
        klawisze som biołe a te drugie czorne. Jo się spomiarkowoł, ze to jakiś klipa w
        kraglu, toż mu padom. Widzicie fater. Tymi białymi gro się bez tydziyń a tymi
        czornymi w niydziele i święta.
        --
        Madohora
        --
        Nikiszowiec
      • 25.06.08, 17:15
        Sztrasybana

        Jechołech kiedyś do ciotki Trudy do Szopynic na Bagno tramwajem a była tako
        zima, że chałpow niy było widać. Ta banka ledwo się kulała po glajzach, zaś z
        Gorki to nabiyrała tkiego szwongu, że jom niy szło zasztopować. Byli my już
        niedaleko Bagna i tam giynał było z Gorki. Tyn co kierowoł tom strasynbankom,
        wylecił gibko na dwor i posypał pioskiym po glajzach i ta blanka na szlag
        stanęła. Wloz nazod do środka, a taki dziadek się go pyto. A po jakiemu żeś
        sypoł tym piochym po glajzach?
        - Widzicie dziadku, jak posypia piochym to zaroz stanie.
        Dziadek rozpion galoty i woło:
        - To nasyp mi do galot, pół kibla

        --
        Madohora
        --
        Nikiszowiec
    • 12.08.08, 01:12
      Na naszym gryfnym Jonowie

      Jak my jeszcze byli mali
      cołki rok - i tyż bez zima,
      bajtle po placu lotali.

      Po szkole do dom lecieli -
      ło niczym innym niy myśleli,
      w doma sie gibko przeblykali,
      szlynzuchy na szłapy łobuwali,
      na plac wyłazili - po cichu rzykali,
      coby ich łojce do dom niy wołali.

      Myńsze bajtle szlynzuchy rzymiyniym zapinali,
      wiynksze do szczewika kluczym przikryncali,
      potym sie klojzdało,
      tam kaj sie yno dało -
      po zamarzniyntym basynie, stowie, jeziorze,
      klojzdali te ślonske szkolorze.


      Figurówki mjeli dziołchy, hokejówy chopcy,
      znali sie wszyjscy – żodyn niy był łobcy,
      brali swoje hokejkryki, torman hokejfela,
      we hokeja grali beztydziyń i we niydziela.

      Na placach klojzdówki robiyli,
      we szułach wartko po nich jeździyli,
      na sankach sie woziyli -
      żodnego bergu niy łopuściyli,

      na nartach sjyżdżali, na dechach skokali -
      (ino na nich, tak jak dzisioj niy lotali),
      bałwana lepiyli, kulkami sie ciepali -
      sztyjc moc szpasu mjeli – nudy niy znali.


      dzisioj cołkym inno zima momy,
      śniygu po leku niy znomy,
      kedyś zima srogo była - łod dzisiyjszyj lepszo,
      mróz trzimoł i śniyg leżoł - łod listopada, aż do kwietnio.


      Choć wiym, że to niymożliwe –
      Wy możecie mi wierzyć,
      jako zima za bajtla - na Ślonsku -
      chciołbych jeszcze roz przeżyć.
      --
      Jurek-de1

      Co się tak gapisz??? Rusz palcami i coś napisz!!!
    • 14.08.08, 00:11
      Komunio

      Było to w maju zaroz z poranka
      jak łoblykała oma Marianka
      A uroczysto to była niedziela
      toż mu kryńciyła na gowie wela
      Mama z koszuli wyciongła szpyndliki
      Opa glansowoł mu nowe szczewiki
      Tak łoblykali pod łokiym ciotuni
      małego Marianka do pierwszy komunii.

      Leżoł różaniec na wertikole
      i skarbczyk z łobrozkiym leżoł na stole
      Łobrozek był piykny jak ze stary biblii
      Ciotka go przyniysli bo mieli na ibrich
      W talyrzu strzyżono moczyła sie merta
      co Oma dostali jom łod ficywerta
      A w izbie woniało swiontecznym łobiadym
      kucharka już piykła w brytfanie rolady

      Stoł se Marianek we izbie na ryczce
      Ciotka poprawiali mu merta przy swieczce
      Krótkie mioł galotki i bioło koszula
      na rynce zygarek znany firmy Ruhla
      Szaket granatowy,chustka w butonierce
      i podkolanowki po leki przepiyrce
      I szlajfka ze zamszu,na samym łostatku
      wszyscy łoglondali go z przodku i ze zadku.

      Rzecz ta miała miejsce cztyrdzisci lot tymu
      Czas i piniondz ludzi tak bardzo pozmienioł
      Niyjednymu przez to przydo sie swiyntymu
      siyngnońć do korzyni, isć do odnowienio.
      --
      Jurek-de1

      Co się tak gapisz??? Rusz palcami i coś napisz!!!
    • 14.08.08, 00:55
      Opis konia
      Zadanie szkolne


      Koń należy do zwierząt domowych, jak gęś, kokot, kura, gołąb
      i płoscyce, chociożki mało kiery mo konia w doma, chyba że ten istny jest kuczerem, głównym dyrektorem abo szergom. Jak wszystkie zwierzęta domowe koń noleży do zwierząt pożytecznych, bo dowo człowiekowi zarobek, chocioż mu nie dowo mlyka. Koń jest długi
      i mo na samym przodku gowa, kiero sie nazywo końsko gowa abo łeb. We łebie po łobuch stronach mo koń łocy, kiere som zawsze ślepe, skiż cego nosi koń bryle ze skóry, przez kiere jeszce mniej widzi , jak przed tym. Koń, kiery jest ślepy na łocy, widzi z przodku tak samo, co i ze zadku. Koń nie mo kudłów na łebie, a jeno na karku i tym sie rózni łod człowieka. W gębie nosi koń zęby jak cłowiek, po kierych się poznowo cy koń jest satry, cy młody.Koń mo z wierchu pukiel (cyli - jak rechtór padają - grzbiet), kiery sie ciągnie bez całygo aż do zadku, a jest na to, aby na nim mogło się rajtować. Ten pukiel jest zawsze bardzo chudy i łostry i lotego trza mu zawsze przywiązać siodło abo rubo deka, żeby sie tyn, co rajtuje na nim, nie łozłupoł na poły. Na kożdym końcu mo koń jedna szłapa, do kupy śtyry, z kierych jedna zawsze jest popsuto i zawsze musi lotać na trzech abo na jednej. Zadnią szłapą koń świto, na co trza bardzo dować pozór, bo to jest niezdrowe. Na samym zadku mo koń łogon, z kierego sie robi materace abo pędzle, a kierym se koń może huśtać abo łodganiać muchy. Między łogonem a łebem mieści sie cały koń. Mo łon po bokach wystające ziebra, kierych nie śmie widzieć, aby nie umar ze strachu, że jest takich chudy. Skiż tego dowo mu sie na ślypie bryle.
      Z konia robi sie wusztliki końskie. Używo go sie tyż do rajtowanio
      i zaprzęganio, ale coraz maniej, bo ludzie wolą terozki jechać na kole abo na autoku. Jeśli koń jest rodzaju żeńskiego, to pado sie na niego kobyła abo śkapa, cego jednak łozpoznać nie idzie, bo koń męski wyglądo tak samo jak koń babski, kiery nie nosi kiecek. Koń jest stworzyniem bardzo dobrym i pożytecznym, coż z tego, kiej go jest coroz to maniej, a to skiż tego że go ludzie coroz to więcej zeżyrają. Koń je trowa, siecka abo łowies. Piwa ani gorzołki nie pije. Cytać tyż nie poradzi, bo nie potrzebuje chodzić do szkoły.
      --
      Jurek-de1

      Co się tak gapisz??? Rusz palcami i coś napisz!!!
    • 14.08.08, 20:29
      Bojka o kotku

      Roz kociak boł chory
      I leżoł w łóżeczku
      I prziszoł pon doktor
      -Jak sie mosz koteczku?
      Zle bardzo, oj boli mie rączka i nóżka
      A na to pon dochtor
      - wyskakuj no z łóżka
      Stond morał dlo wszystkich jasnym sie staje
      - Niy kożdy sie kociak do łóżka nadaje.

      --
      Jurek-de1

      Co się tak gapisz??? Rusz palcami i coś napisz!!!
    • 14.08.08, 20:47
      BALLADA O PIWKU


      JEST TAKI NAPÓJ - MISTRZOSTWO ŚWIATA,
      KERY TU WSZYSTKIM CHOPOM SMAKUJE.
      CZY DO KRUPNIOKA ABO DO SKATA,
      ŁON DO KOŻDEGO MIEJSCA PASUJE.
      ROBI GO ŻYWIEC ,WARZĄ GO TYCHY
      I JEST NA STOŁACH COŁKIJ EUROPY.
      CZASYM NIY TRZEBA NAWET ZAGRYCHY
      PIJOM GO WSZYJSCY , NIY INO CHOPY.
      JEST PRZECA STARSZY NAWET ŁOD WINA
      A W SMAKU NIY MO DLO SIEBIE RÓWNYCH.
      PIJOM GO W GÓRACH I NA NIZINACH.
      W EUROPIE JEDYN Z NAPOJÓW GŁÓWNYCH!
      JAK JEST NA DWORZE PIEROŃSKO HICA,
      A I WIATEREK ŻODYN NIY DMUCHA,
      WTEDY CI INO ROZJAŚNI LICA,
      ZIMNEGO PIWKA POŁNIUTKO KUFA.
      W KUFELKU PIWA BIOŁY KRAGLICZEK
      A POD NIM ZŁOTO Z SZUMYM BOMBELKÓW.
      ŁOSTATNI ZA TO ŁODDOSZ GROSICZEK,
      BYLE CI WLOLI KILKA KUFELKÓW.
      LECZ JAK WYPIJESZ TROCHA ZA DUŻO
      MOŻESZ MIEĆ W GOWIE POWAŻNE SZMERY.
      WTEDY SIĘ TWOJA STARO ŁOBURZO,
      ŻE I WYKRYNCOSZ TAKE NUMERY.
      PIJOM SE PIWKO STARSI I MODZI
      COŁKI ROK PRAWIE , NAWET I W ZIMA.
      JAK SIĘ MO UMIAR TO NIY ZASZKODZI,
      GORZYJ , JAK TEGO UMIARU NIY MA.
      JEST NAZYWANE NAPOJYM BOGÓW
      BESTO NIYKERZY CZUJOM SIĘ W NIEBIE.
      PRZI KUFLU PIWA NIY MA TYŻ WROGÓW
      LUDZIE SIE MAJOM BARZI KU SIEBIE.
      MOŻNO DO PIWKA TROCHA POŚPIYWAĆ,
      ABO TYŻ PEDZIEĆ PORA DOWCIPÓW.
      PRZI PIWKU CZAS TYŻ MIŁO UPŁYWO,
      DOCHODZI NAWET I DO ZOLYTÓW.
      PIJMY WIĘC PIWO , BYLE NA ZDROWIE,
      CZYLI INACZYJ – ZOWDY Z UMIARYM.
      BO KOŻDY ŚLĄZOK DZISIOJ CI POWIY:
      NIYCH ŻYJE PIWO – WIWAT BROWARY

      --
      Jurek-de1

      Co się tak gapisz??? Rusz palcami i coś napisz!!!
    • 14.08.08, 20:50
      ŁÓŻKO

      ŁÓŻKO TO MEBEL STARY JAK ŚWIAT,
      U NOS TYŻ ZWANY PRYKOLYM.
      NIY JEST TO PRZECA ZWYCZAJNY GRAT,
      A CZASYM NAWET HISTORIA POKOLYŃ.
      W ŁÓŻKU SIĘ ZOWDY WSZYSTKO ZACZYNO,
      CZY TO POD DEKOM CZY POD PIERZINOM.
      NIYSTETY W ŁÓŻKU ŻYCIE TYŻ GAŚNIE,
      JAK PRZIDZIE DOTRWAĆ TYN MOMYNT WŁAŚNIE.
      JUŻ MAŁE DZIECKO SKOKO W ŁÓŻECZKU,
      MAJĄC DOKOŁA PEŁNO ZABAWEK.
      WTEDY RODZINA SIEDZI PRZI DZIECKU,
      I PATRZY W NIEGO JAK W NIEBA SKRAWEK.
      ŁÓŻKO TRZA DZIELIĆ ZE SWOJOM BABOM,
      TO PRZECA ŚWIYNTY TWÓJ OBOWIĄZEK.
      CZASYM JEST FAJNIE, A CZASYM SŁABO,
      TAKI JEST PRZECA MAŁŻYŃSKI ZWIĄZEK.
      JEDYN MO ŁOŻE IŚCIE KRÓLEWSKIE,
      DRUGI TAKIGO NIY CHCE I WE ŚNIE.
      NIYKIERYM STYKNIE WIYŃZIYNNO PRYCZA,
      INNYM TRZA ŁOŻA SWEGO UŻYCZAĆ.
      PRZIKRE NIYSTETY ŁÓŻKO SZPITALNE,
      CZYNSTO TYN CHORY MUSI POCZEKAĆ.
      SOM TO TENASZE REALIA FATALNE,
      NAWET NA ZDROWIE ZAPOMNISZ NARZEKAĆ.
      DUŻO MO LUDZI PROBLYM NIYMAŁY,
      BY JAK NOJWIYNCYJ TYCH LATEK DOŻYĆ.
      WAŻNYM JEST JEDNAK MORAŁ WSPANIAŁY:
      BY W SWOIM ŻYCIU NIY CUDZOŁOŻYĆ!

      --
      Jurek-de1

      Co się tak gapisz??? Rusz palcami i coś napisz!!!
    • 16.08.08, 10:44
      Co to jest małżynstwo? (wypracowanie małego Hanyska)

      Małżyństwo to kara za rajski błąd i pokuta. Żeby popełnić małżyństwo trzeba nie mieć wszystkich doma. Jak się jest blank młodym i sie żyni, to padają na chłopa, że jest fujara, a jak się jest starszym – to padają, że cymbał, jak jeszcze starszym – to tromba, a w ogóle to chłop jest przez całe życie instrumentem muzycznym, bo nawet jak jest cołkiem mały, to padają na niego bęben. O kobiecie jak wychodzi za mąż, to padajom, że sie wydaje a to bez to, że sie wydaje inkszo, aniżeli w rzeczywistości jest. Jak się ludzie żyniom, to mówiom, że się odmieniom. Chłop z pyskacza i mądrali robi się tulejom albo ślimokiem, zaś baba z aniołeczka i dzióbeczka robi sie pyszczyczkom i grzmi bez cołki dzień jak rozgłośnik sześciolampowy. Jeno że radiu idzie wdycki rozgłośnik zawrzyć, a żony to nie. Żona jednak jest potrzebno, bo bez niej chłop by na psy zaszedł. Ona to ze wszystkiego poradzi coś zrobić i nawet z igły robi widły. Chłop także jest potrzebny, bo bez chłopa nie byłoby dziecek. Na tym polu to sie wdycki chłop z babom zgodajom, choćby sie blank całe życie nie rozumieli. Chłop narzeko na baba, a baba na chłopa. Ale tak to już musi być, że jedno bez drugiego żyć nie mogą i nawet ananasy w raju porzucili, aby razem ten czorny chleb codzienny pożywać, kiery choć mo nieraz zakalec, jednak jest nojzdrowszy. Wódka wynalazł mąż, który miał kłótliwom babę, zaś wodę na łeb pijanicy męża – wynalazła baba. Używa ona także w lekkich przypadkach wałka do ciasta lub pogrzebacza i wtedy dopiero rozjaśnia się chłopeczkowi w głowie, że żona jego to jest ten milicjan, co porządku pilnuje, tylko oboje nie wiedzom, czamu wtedy dziecka wrzeszczom.
      Czasami się małżyństwo nie piere i wtedy to się nazywa harmonia (widzicie zaś instrument), ino nie wiem czy ustno, czy ręczno. Jest to piekny instrument, na którym powinni grać i chłop i baba.

      --
      Jurek-de1

      Co się tak gapisz??? Rusz palcami i coś napisz!!!
    • 21.08.08, 07:05
      Dorka

      Dorka, Dorka pamiyntosz jak jo Ci pszoł Jak jo gupioł za Tobom jak pies Jo żyniaty boł z Ymom I ciyngiym jom proł, cołki geltak Przepijoł na fest Łod Helmuta ze Piośnik, wzion koło na bork Wyrychtowołch, pucowoł że hej Z Chropoczowa do Chebzio na kole żech gnoł Pyndalowoł żech jak gupi cep W staryj lałbie Ywalda, poleku Cie broł Aż gibzdeka sie suła na łeb Ty godałaś mi Jorguś, tyś słodki jak tort Niy narobisz mi gańby, ło niy. Ref.: Ymie godołech, łotworz mi nad ranym I dej sie pozor, przida zaś naprany Skończ tu mie fulać, nerwy mom stargane Jak mi sie niy zawrzesz, to cie mazna w pysk. II. W staryj piyli my lałbie, Dorka i jo Ywald nosioł nom piwo i chlyb Łobalyła sie halba, jo ino sie śmioł Za łogrodkiem na rogu boł sklep Yma stoła za płotym, markotno i zło Cołki jabol wypioła na eks, Flaszkom łokno szczaskała, przelazła przez płot I wołała mie Jorguś kajś jest. Ref.: Ymie godołech, przida zaś nad ranym Skończ mie szterować, jak jo jest naprany Patrz mi się stracić, furgej na przistanek Taki typ łoklany, z moi staryj boł. III. Dorka, Dorka pamiyntosz a mie ciengiem żol Staryj lałby, łogrodka kaj my Tak sie przoli, puszczali my radio na fol Jo już niy wiym to prowda czy wic Zarościałe to koło w chlywiku jo skroł Dorka mo już, inkszego jo wiym Dzisioj prziszoł listonosz jo juzaś sie śmioł Niy zostawia Cie Dorka, ło niy.

      --
      Jurek-de1

      Co się tak gapisz??? Rusz palcami i coś napisz!!!
    • 29.11.08, 11:04
      Co to jest małżynstwo? (wypracowanie małego Hanyska)

      Małżyństwo to kara za rajski błąd i pokuta. Żeby popełnić małżyństwo trzeba nie mieć wszystkich doma. Jak się jest blank młodym i sie żyni, to padają na chłopa, że jest fujara, a jak się jest starszym – to padają, że cymbał, jak jeszcze starszym – to tromba, a w ogóle to chłop jest przez całe życie instrumentem muzycznym, bo nawet jak jest cołkiem mały, to padają na niego bęben. O kobiecie jak wychodzi za mąż, to padajom, że sie wydaje a to bez to, że sie wydaje inkszo, aniżeli w rzeczywistości jest. Jak się ludzie żyniom, to mówiom, że się odmieniom. Chłop z pyskacza i mądrali robi się tulejom albo ślimokiem, zaś baba z aniołeczka i dzióbeczka robi sie pyszczyczkom i grzmi bez cołki dzień jak rozgłośnik sześciolampowy. Jeno że radiu idzie wdycki rozgłośnik zawrzyć, a żony to nie. Żona jednak jest potrzebno, bo bez niej chłop by na psy zaszedł. Ona to ze wszystkiego poradzi coś zrobić i nawet z igły robi widły. Chłop także jest potrzebny, bo bez chłopa nie byłoby dziecek. Na tym polu to sie wdycki chłop z babom zgodajom, choćby sie blank całe życie nie rozumieli. Chłop narzeko na baba, a baba na chłopa. Ale tak to już musi być, że jedno bez drugiego żyć nie mogą i nawet ananasy w raju porzucili, aby razem ten czorny chleb codzienny pożywać, kiery choć mo nieraz zakalec, jednak jest nojzdrowszy. Wódka wynalazł mąż, który miał kłótliwom babę, zaś wodę na łeb pijanicy męża – wynalazła baba. Używa ona także w lekkich przypadkach wałka do ciasta lub pogrzebacza i wtedy dopiero rozjaśnia się chłopeczkowi w głowie, że żona jego to jest ten milicjan, co porządku pilnuje, tylko oboje nie wiedzom, czamu wtedy dziecka wrzeszczom.
      Czasami się małżyństwo nie piere i wtedy to się nazywa harmonia (widzicie zaś instrument), ino nie wiem czy ustno, czy ręczno. Jest to piekny instrument, na którym powinni grać i chłop i baba.
      --
      Jurek-de1

      Co się tak gapisz??? Rusz palcami i coś napisz!!!
    • 03.12.08, 22:03
      Wejrzynie na żywot łod zadku !

      Zaczyno sie łod tego, że poru chopów przinosi Cie we srogij krzini i zaroski trefiosz na łoblywanie skorki. Prowadzisz spokojny żywot staroszka i stajesz sie coroz to modszy. Keregoś tam raza dostajesz łodprawa i idziesz do roboty. Mynczysz sie kole sztyrdziyści rokow i poznowosz radocha życio. Zaczynosz pić coroz to wiyncyj gorzołeczki, coroz to fescij imprezujesz i tyż coroz to dukszyj i gynścij sie kochosz. Kej Ci to już idzie cołkiym dobrze, zaczynosz sztudyjerować. Potym zdowosz matura i bez dukszy czos mynczysz sie we szuli. Przeżywosz piyrsze łodwzajymnione miłowanie we coroz to modszych frelkach. Zaczynosz łazić do Powszechnyj i niy spuszczosz ślypiow ze szykownych rechtorek. Coroz to mynij łod Ciebie chcom i mosz dużo czasu na roztomajte graczki ze inkszymi bajtlami. Robisz sie coroz myńszy, aże trefiosz do.......hmm , kaj bez dziewiynć miesionczków sie bulosz i nojbarzij koji Cie klekot mutrowego serca. Zasik potym nogle......., Twoji życie kończysz na łorgaźmie.
      --
      Jurek-de1

      Co się tak gapisz??? Rusz palcami i coś napisz!!!
    • 03.12.08, 22:07
      Katowice

      U nos we Katowicach sie wiela zmjynioło i furt cosik nowego sie widzi. Stare domy, co to je jeszcze za Winklerów i Grundmana postawjyli tera pjyknie na nowo łobciepali i dopjyro tera idzie łobejrzeć jak to sie downiyj ludziska starali, to co inkszego jak te nowe graniaste kszynki. A to jakoś gowa przyłonaczono, a to jakisik gzims na łozdoba, abo jake kwjotki ze kamjynia nałobkoło okien. Ludzie stojom, gymby rozdziowiajom, mało co im gybis nie wyleci.

      Tretuary wszyndy wyrychtowane, żodyn nie bydzie jusz kromflekow łomoł. A geszefty momy tysz fajniste, kejby w Hameryce, idzie tak bez cołki dzień łazić i łoglondać.

      A biercie na tyn przykłod tako poczta. Chałpa ta samo, ale jak sie wlezie to aże łocy porazi, som mesing i marmury a wszysko sie blyszczy jak by to wtoś sidolem wypucowoł. Łokiynka tysz gryfne, a wszyndy małe szezlongi ze siwyj skory aże by sie chciało na nich sie kantnonć. Nie chca Wos za błozna robić, ale za pora lot nie poznocie nasze Katowice. Przyjeżdżejcie ludkowie a nie pożałujecie.

      Teroski jesce nom rondo rozkopali , i nijak nie idzie jeździć po tych Katowicach kole Spodka. Zwłaszcza gorole łod Sosnowca jak jadom do Chorzowa abo do Piykor. Jak byda jechoł na pielgrzimka chopów do Piykorski Pani to musza bić łod Tychów abo na hołda Załynzsko , abo na Bytków. Na Piykorskim wzgórzu bydzie okazjo niy tylko do modlitwy , ale tyż do spotkanio z kamratami i ...poklachanio.
      --
      Jurek-de1

      Co się tak gapisz??? Rusz palcami i coś napisz!!!
    • 03.12.08, 22:09
      Mioł szcęsci

      Stary niedoba wybiyroł sie na pogrzeb sómsioda. Niż jesce z dómu wyszeł staro mu prawi tak. Dej se pozór, obyś wczas prziszeł a niy kaj o 2 w nocy. Mosz fajny czorny ancug, abyś go w gospodzie niy łobloł jakom gorzałkom. Aha ! Dzisio byda schody sztrajchować, tak dej pozór , obyś mi ich niy zaszmatloł. Przed dziesiątą mosz być w doma, bo sie chytom roboty.
      -Nic niy bój - byda dzisio wczas w dómu. Jednak chop to chop. Prziszoł do dom o drugi , poczuł farba i wspómnioł se , że ślubno miała te schody sztrajchować. Aby ich niy zababrać, okrocył poryncz i wio na góra. Jak już był na wierchu, to mu kryka spadła na dół. Wio zaś na dól po niom i drugi roz sie winduje na porynczy na wierch. Prośnie mu to szło, pot sie loł z czoła, wyciongnoł śnuptychla z kapsy, a tu bęc – kluc mu wypod na dół. Musioł sie zaś na dół spuszczać i zaś wio na wierch. W końcu łotworził dźwiyrze , po cichu wloz do izby, ale baba sie zaroz łobudziła i pado.
      - No pyknieś to prziszeł. Myślisz co jo niy wiym , że som dwie? Dyć teraziunko wybił zygor. No , ale mosz szczynście, żech dzisio tych schodów niy sztrajchowała , ino…. samom poryncz.
      Skrót z: St. Ligoń – „Bery i bojki śląskie”
      --
      Jurek-de1

      Co się tak gapisz??? Rusz palcami i coś napisz!!!
    • 03.12.08, 22:11
      Ło dobrym wychowaniu –pora słówek (lo chopów)

      Jak ino wstaniesz z łóżka , zarozki sie umyj, nojlepiyj mydłym wszycko jedno jakim , bele mydłym. Nie zapomnij umyć se karku i uszów. Pazurów nie łobgryzej, bo mosz do tego nożycki. Buty se opucuj, łoblecynie tyż. Koszula zawsze miej cysto i niy zapominaj o śnuptychli. Przi stole używej właściwych narzyńdzi do jodła. Widołkom nie dubej we zymbach ani nie dropej sie po gowie. Wykalackami nie kopej w uszach, bo mógłbyś skaleczyć se bębenki. Noża nie bier nigdy do gamby, a serwetki niy wiąż naokoło karku, cheba, że powiysz, że niy chces sie pokidać. Wszyscy sie bydom śmioć , żeś jest łoryginalny, a ty doprowdy sie nie pokidosz. .Przi jodle nie mlaskej, by nie podzieli że skończysz w szlacht hauzie. Po jedzeniu piknie dziynkuj za jodło, nawet gdy ci nie za bardzo smakowało. Niy używej obcych wyrazów , kierych znacenio niy rozumiesz, ino godej, jak cie matka i szkoła nauczyła. Nojlepij na tym wyjdziesz i niy zblamirujesz sie. Na powitanie godej dziyń dobry abo Szczyńść Boże, a na łodchodne godej do widzynio abo z PonBóckiym. Niy pierunuj a zwłasca przi babach i przi dzieckach. Niy chepej ani niy puscej bonków przi ludziach, bo powiynkszosz dziura łozonowo. ...
      --
      Jurek-de1

      Co się tak gapisz??? Rusz palcami i coś napisz!!!
    • 03.12.08, 22:12
      Ło dobrym wychowaniu - pora słówek - dalszy ciąg

      Do gorzołki i do cygaret powinieneś mieć łosiymnoście lot, a nojlepij to wcale, bo Ci puca i wątroba zgnije a o podmianka jest ciynżko .Z frelkami tyż nie kombinuj za wiela i zawczasu , bo Cie wyrychtujom na glanc. Jak już wtoro ci sie spodobo na zicher, to sie łożyń, bo po co mosz mieć lepiyj odemnie. Chałpa zbuduj se nowo, cobyś niy musioł ze świekrą sie wadzić. Cytej dużo muratora i słuchej sie starszych , ale rób jak uważosz ( ino uważej jak robisz). Na forum pisuj konkretnie, a nie pierdoły na przikłod ło fansolyniu. Jak mosz baba abo i dziecka, to niy zolyć na forach, bo potym niy bydzies miyszkoł w nowyj chaupie ino kaś pod mostym. Pszoj swoi babie i chowej dziecka na ludzi, a niy na chachorów, tak coby na starość mioł wto ci pampersy zmiyniać i łobiod podać. Żyj tak, cobyś niy musioł sie potym wstydzić przed familiją, jak już bydziesz starzikiem.
      --
      Jurek-de1

      Co się tak gapisz??? Rusz palcami i coś napisz!!!
    • 03.12.08, 22:13
      W sądzie

      Jedyn karlus staje przed sądym skiż tego , że maznął w kark babe , co jechała z nim do kupy w śtrasbance.
      -Panie syndzio , beło to tak:
      -Właża do śtrasbanki i siadom na ławce. Włazi jakoś paniuchna i siednyła se naprzeciwko. Prziłazi siafner i pani chce mieć bilet do parku Kościuszki… Łotwiero taśka, dobywo z niej bajtlik, zawiero taśka, łotwiero bajtlik, dobywo z niego 2 złote, zawiero bajtlik, łotwiero taśka, wrożo do niej bajtlik, zawiero taśka i dowo pieniądze siafnerowi.
      -Pani – do parku Kościuszki bilet kosztuje 3 złote – pado siafner.
      Pani łotwiero taśka, dobywo z niej bajtlik, zawiero taśka, łotwiero bajtlik, dobywo z niego 5 złotych, zawiero bajtlik, łotwiero taśka, wrożo do niej bajtlik, zawiero taśka i dowo pieniądze siafnerowi. Siafner zmienio i łoddowo babie reszta . Pani łotwiero taśka, dobywo z niej bajtlik, zawiero taśka, łotwiero bajtlik, chowo w nim reszta, zawiero bajtlik, łotwiero taśka, wrożo do niej bajtlik, zawiero taśka, a… siafner daje jej bilet. Pani łotwiero taśka, dobywo z niej bajtlik, zawiero taśka, łotwiero bajtlik, wrażo doń bilet, zawiero bajtlik, łotwiero taśka, wrożo do niej bajtlik, zawiero taśka. Po chwili przylazuje siafner i pado- przebocom, pani, i pokożom tyn bilet, bo zdo mi sie, żech go niy skasował. Pani łotwiero taśka, dobywo z niej bajtlik, zawiero taśka, łotwiero bajtlik, dobywo z niego bilet, zawiero bajtlik, łotwiero taska, wrożo do niej bajtlik, zawiero taśka i daje siafnerowi bilet. Siafner robi dziurka i łoddowo pani bilet. Pani łotwiero taśka, dobywo z niej bajtlik, zawiero taśka, łotwiero bajtlik, wrożo bilet, zawiero bajtlik, łotwiero taska, wrożo do niej bajtlik, zawiero taśka.
      Ledwie to skończyła, wlatuje do banki kontroler. Pani łotwiero taśka, dobywo z niej bajtlik, zawiero taśka, łotwiero bajtlik, dobywo z niego bilet, zawiero bajtlik, łotwiero taśka, wrożo do niej bajtlik, zawiero taśka i dowo bilet kontrolerowi. Kontroler robi modrym łołówkiem śtrych bez bilet i łoddowo go babie. Pani łotwiero taśka, dobywo z niej bajtlik, zawiero taśka, łotwiero bajtlik, wrożo bilet, zawiero bajtlik, łotwiero taska, wrożo do niej bajtlik, zawiero….
      Człowieku – przestoń bo Cie tu zaroz mazna …w łeb.
      - A widzicie panie syndzio , toż i jo tak właśnie żech zrobił z tą paniuchną…
      --
      Jurek-de1

      Co się tak gapisz??? Rusz palcami i coś napisz!!!
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.