Dodaj do ulubionych

Chciałabym jeszcze kiedyś zobaczyć...

  • zamknięty
    15.07.09, 00:46
    Sozopol (bułg. Созопол = Sozopoł, grec. Σωζόπολη = Sozopoli, tur. Sizeboli) -
    małe bułgarskie miasto położone 30 kilometrów na południe od Burgasu na
    południowym wybrzeżu bułgarskiego Morza Czarnego. Miasto jest obecnie znanym
    kurortem oraz miejscem, w którym odbywa się festiwal filmowy nazywany Apollonią,
    jedną ze starożytnych nazw Sozopołu.
    --
    Madohora
    --
    Nikiszowiec
  • zamknięty
    15.07.09, 00:46
    Sozopol jest jednym z najstarszych miast na bułgarskim wybrzeżu Morza Czarnego.
    Pierwsza wzmianka o Sozopolu pochodzi sprzed epoki brązu. Badania w okolicach
    Sozopola wykazały pozostałości dawnych mieszkań, porcelanowych garnków, kamieni
    i narzędzi wykonanych z kości, pochodzących z tamtej epoki. Wiele kotwic z
    drugiego i trzeciego tysiąclecia przed naszą erą zostały odkryte w sozopolskiej
    zatoce, co jest dowodem na to, że w czasach starożytnych pływano statkami wodnymi.

    Tereny dzisiejszego miasta zostały skolonizowane przez Milezjan, którzy nadali
    miastu nazwę Antheia, ale już wkrótce nazwa została zmieniona na Apollonia.
    Apollonia zasłynęła z tego, że znajdował się w niej olbrzymi posąg Apollina i
    Calamis, który został przeniesiony przez Lukullusa do Rzymu. Apollonia była
    znana także jako Apollonia Pontica (tzn. Apollonia na Morzu Czarnym, starożytne
    Pontus Euxinus) oraz Apollonia Magna co znaczy Wielka Apollonia.

    Sozopol ustanowił swój handel i morskie centrum w następnych stuleciach.
    Rozpoczął współpracę polityczną i handlową z miastami Starożytnej Grecji -
    Milet, Ateny, Korynt, Heraklea oraz z wyspami - Rodos, Chios, Lesbos itp. Wpływ
    handlu na terytorium Tracji był podstawą traktatu z władzami Królestwa
    Odryskiego w V wieku przed naszą erą.

    Symbol miasta - kotwica, znajduje się na wszystkich monetach z Apollonii z VI
    wieku p.n.e. - jest to dowód na znaczenie handlu. Bogate miasto wkrótce stało
    się ważnym kurortem. Wówczas miasto nosiło nazwę Apollonia Magna.

    Sozopol został wcześnie miastem chrześcijańskim. Pierwszy biskup z Sozopołu
    pojawił się w 431 roku naszej ery. Najbardziej znani biskupi z Sozopołu to:
    Athanasius (431), Piotr (680), Euthymius (787) oraz Ignatius (869) - wszyscy z
    kościoła katolickiego, Theodosius (1357), Joannicius (1524), Philotheus (1564)
    oraz Joasaph (1721) - wszyscy z kościoła prawosławnego.
    --
    Madohora
    --
    Nikiszowiec
  • zamknięty
    15.07.09, 00:47
    Oryginalna nazwa miasta to Antheia. Monety z VI wieku p.n.e. były wyrabiane w
    Apollonii. Następna nazwa miasta to Apollonia Pontica, co znaczy Apollonia na
    Morzu Czarnym oraz Apollonia Magna, co znaczy Wielka Apollonia. Po V wieku
    naszej ery, zaczęła występować nazwa Sozopolis. Po tym, jak miasto stało się
    częścią imperium osmańskiego zmieniono nazwę na Sizeboli, Sizebolu oraz
    Sizebolou. Po przejęciu miasta przez Bułgarię, miastu nadano nazwę Sozopol
    (Sozopoł).
    --
    Madohora
    --
    Nikiszowiec
  • zamknięty
    15.07.09, 00:48
    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/a/a7/Sozopol_location_in_Bulgaria.png/200px-Sozopol_location_in_Bulgaria.png--
    Madohora
    --
    Nikiszowiec
  • zamknięty
    15.07.09, 00:48
    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/c/ca/Sozopol-dinev-1.jpg/200px-Sozopol-dinev-1.jpg
    --
    Madohora
    --
    Nikiszowiec
  • zamknięty
    15.07.09, 00:49
    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/1/14/Bulgaria_sozopol_old_town.jpg/200px-Bulgaria_sozopol_old_town.jpg
    --
    Madohora
    --
    Nikiszowiec
  • zamknięty
    15.07.09, 00:50
    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/5/5a/Bulgaria_sozopol_black-sea-houses.jpg/200px-Bulgaria_sozopol_black-sea-houses.jpg
    --
    Madohora
    --
    Nikiszowiec
  • zamknięty
    15.07.09, 00:50
    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/f/f5/Sozopol-oldhouses.jpg/200px-Sozopol-oldhouses.jpg
    --
    Madohora
    --
    Nikiszowiec
  • zamknięty
    15.07.09, 00:51
    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/0/01/Sozopol-boats.jpg/200px-Sozopol-boats.jpg
    --
    Madohora
    --
    Nikiszowiec
  • zamknięty
    15.07.09, 00:55
    „Szopska sałatka i bakława”

    To był maj w roku 1980. Byłam jeszcze wtedy młodą i beztroską dziewczyną i jak
    dzisiaj w słowach jednej z piosenek „nie interesował mnie świat polityki” więc
    nie wiedziałam ani nawet nie przypuszczałam jakie zmiany nas czekają w
    najbliższym czasie. Tak więc gdy dowiedziałam się że mam okazję za bardzo małe
    pieniądze pojechać na trzytygodniowe wczasy do Bułgarii ani chwili się nad tym
    nie zastanawiałam, Zresztą może zabrzmi to niewiarygodnie ale w tamtym okresie
    wyjazd do Bułgarii czy na Węgry to był raj dla wielu osób niedostępny i to nie
    tylko ze względów finansowych, można było na przykład nie dostać paszportu i to
    bez żadnego uzasadnienia.
    Sama podróż była dość męcząca, kilka dni spędzonych w pociągu a wiadomo jak u
    nas w pociągach bywa do dzisiaj. To jeszcze nie był okres Inter City i
    międzynarodowe pociągi wyglądały może trochę lepiej niż dzisiejsze podmiejskie.
    Plusem dla mnie było to, że potrafię spać w każdych warunkach, więc noce po
    prostu przesypiałam a rano jako pierwsza biegłam do łazienki i łapałam jeszcze
    ciepłą wodę, więc nie czułam wielkiego dyskomfortu.Natomiast nigdy nie zapomnę
    tych odcinków trasy, gdy przejeżdżaliśmy przez Rumunię, gdzie pociąg wjeżdżał do
    tunelu wydrążonego w środku góry i jechał tak piętnaście minut, pół godziny a
    czasem i dłużej. Miałam uczucie, że zostaniemy w środku tej góry już na zawsze i
    nagle pojawiało się światełko i pociąg mknął dalej a za oknami roztaczały się
    przepiękne widoki na Karpaty, pokryte lasami we wszystkich odcieniach zieleni i
    mieniące się kolorami tęczy. Te widoki rekompensowały wszystko, nawet zmęczenie
    podróżą i piasek w oczach spowodowany kurzem pociągu.
    Gdy w końcu dojechaliśmy do Sozopolu całe zmęczenie odeszło jak ręką odjął.
    Oniemiałam wprost z zachwytu.
    Wszystkie panie z naszego turnusu wlepiły wzrok w naszego rezydenta -
    cukiereczek, wysoki, szczupły o ciemnej karnacji z czarnymi włosami i czarnymi
    oczami, świetnie mówiący po polsku i po rosyjsku.
    Słyszałam za sobą jakieś ciche jęki i westchnienia i nagle sceniczny szept
    jednej z pań:
    - Och, byleby sobie tylko oko nacieszyć!
    A ja ledwo prześlizgnęłam się wzrokiem po naszym opiekunie, mnie zachwyciło coś
    innego co chwilę odwracałam wzrok w inną stronę. Przede wszystkim patrzyłam na
    morze a za chwilę odwracałam głowę i przede mną wyrastała góra. Nigdy wcześniej
    nie widziałam gór wchodzących niemal w morze.
    Zauroczyło mnie to do tego stopnia, że nie zauważyłam wycieczki młodych
    zakwefowanych Turczynek, które do nas podeszły i zaczęły mi się przyglądać.
    Byłyśmy mniej więcej w jednym wieku. Ja mam mlecznobiałą karnację skóry i blond
    włosy, które wtedy sięgały mi do pasa i na dodatek miałam je rozpuszczone.
    Dziewczyny zaczęły się do mnie nieśmiało uśmiechać, podchodziły bliżej i
    dotykały mojej skóry i włosów jakby coś w nich było nieprawdziwego albo nie z
    tego świata.
    Byłam jak małe dziecko, cieszyło mnie i podobało mi się prawie wszystko. Biały
    piasek na plaży w którym podobno znajdują się ziarenka kwarcu a który wbijał się
    w stopy delikatnie je masując, czyste i ciepłe morze, słońce a nawet deszcz,
    który jakby na zamówienie padał wieczorami tylko raz w tygodniu.
    Poza tym od dzieciństwa lubię drewniane budownictwo, domy, kapliczki, kościółki,
    więc byłam zachwycona spacerami wąskimi uliczkami starówki pomiędzy domami
    zbudowanymi z drewna na wysokich kamiennych podmurówkach i drzewkami cytrusowymi
    wystawionymi na gankach domów w ogromnych ceramicznych donicach. Drzewkami na
    których gdzie niegdzie wisiały owoce cytryn czy pomarańczy.
    Tutaj też pierwszy raz leciałam wodolotem, nie potrafię opisać słowami wrażenia
    jakie ta podróż na mnie zrobiła. Na usta ciśnie się tylko jedno słowo – super.
    Fascynowało mnie wszystko nawet jedzenie, w końcu to była moja pierwsza podróż
    zagraniczna i skok od razu do trochę odmiennej kultury niż nasza. Posiłki
    jedliśmy w restauracji, gdzie serwowano typowe bułgarskie dania. Zajadałam się
    sałatkami a przede wszystkim „szopską sałatką”, której smak do dzisiaj pamiętam
    a której nigdy nie udało mi się powtórzyć gdy robię ją sama. I coś co nazywało
    się bakława, bardzo słodkie ciasto z orzechami i zalane gorącym miodem.Jeżeli
    chodzi o jedzenie pamiętam też lody, które kupowało się u Starego Marko - on
    sam siebie tak nazywał a którego wszyscy znali. Mało tego wszyscy ci, którzy
    byli w Sozopolu wspominali go z sympatią i polecali innym. Te lody kupowało się
    na wagę. Marko nakładał lody do wafelka kładł je na wagę i podawał cenę, po czym
    zawsze dorzucił jedną gałkę gratis. To u niego po raz pierwszy zobaczyłam lody w
    kolorze zielonym. Ze względu na to, że na te wczasy wybraliśmy się razem z
    bratem i zamieszkaliśmy w jednym pokoju często dochodziło do zabawnych sytuacji.
    Byłam bardzo młoda, wystarczyło kilka prostych trików z ubraniami i na każdy
    posiłek przychodziłam inaczej ubrana. Znalazł się więc jeden z kelnerów, młody
    chłopak, który wyraźnie mnie podrywał a raczej adorował i to w miły, trochę
    staroświecki sposób. A to podsuwał mi krzesło nim usiadłam, po posiłku
    odprowadzał do drzwi, jako pierwszej podawał potrawy. A gdy się zorientował, że
    czasami zjadałam mojemu bratu sałatki przynosił mi dodatkową porcję na koszt
    firmy, ciekawe kto ponosił ten koszt? Często do kolacji podawano wino a ja wtedy
    nie piłam żadnego alkoholu, żartował więc ze mnie z że już nie jestem małym
    dzieckiem ale zawsze zamieniał mi to wino na jakiś sok wykłócając się z szefem
    kuchni, chociaż ja obstawałam przy tym, że to nie jest potrzebne, mnie wystarczy
    herbata.

    cdn
  • zamknięty
    15.07.09, 00:56
    Szopska sałatka i bakława -2-

    Czasem też pewne sytuacje były trochę męczące. Nie mogłam zrobić żadnego gestu,
    bo on za wszelką cenę próbował uprzedzić moje życzenia. I gdy kiedyś zamyślona
    coś komuś tłumacząc nieostrożnie dotknęłam butelki z napojem, on w sekundę
    przybiegł do naszego stolika i otworzył wszystkie stojące na stole butelki.
    Chwilę trwało zanim do mnie dotarło dlaczego on to zrobił ale nie mogłam się
    roześmiać by go nie obrazić. A z drugiej strony patrzyłam oniemiała, bo po raz
    pierwszy zobaczyłam chłopaka, który jednym gestem, jednym ruchem ręki potrafi
    otworzyć cztery butelki naraz.
    Bardzo długo trwało zanim spróbował umówić się ze mną po raz pierwszy.
    Spotykaliśmy się po jego pracy i razem spacerowaliśmy uliczkami starego miasta
    rozmawiając i śmiejąc się i nieraz kradnąc sobie pocałunki, czasem wstępowaliśmy
    gdzieś na kawę do przytulnych kawiarenek o przytłumionym świetle a czasem
    siadaliśmy na dworze pod parasolami. Chodziliśmy też wieczorem na plażę i
    milcząc obok siebie patrzyliśmy na zachody słońca albo po prostu gapiliśmy się w
    morze tak długo aż na niebie pojawiły się gwiazdy.
    Był też drugi, starszy kelner, który opiekował się moim adoratorem jak straszy
    brat a
    który patrzył na nas z dezaprobatą i ciągle strofował Miszę a odkąd dowiedział
    się, że spotykamy się po pracy robił mu ciągłe awantury. W pewnym momencie nawet
    zaczął obsługiwać nasz stolik ale nic nie mówił tylko patrzył na mnie groźnie i
    starał się jak umiał być bardzo niemiły, chociaż nie zawsze mu to wychodziło.
    Jednak, któregoś dnia mój brat spóźniał się na śniadanie a on nie wytrzymał,
    podszedł do mnie i zapytał:
    - Ten Pan co siedzi przy tym stoliku to Pani brat?
    Roześmiałam się i przedstawiłam sobie obu Panów, bo mój brat właśnie dotarł do
    stolika
    - Mój brat Krzysztof
    - Iwan
    Iwan odetchnął z ulgą, więc o to mu chodziło. Spotykam się z jego kumplem a
    oficjalnie mieszkam z innym facetem. Jednym słowem źle się prowadzę.
    Miszka wyrósł jak spod ziemi i szczerząc zęby powiedział tryumfalnie:
    - A nie mówiłem?!
    A po pewnej niedzieli zostaliśmy z Iwanem najlepszymi kuplami. W tę niedzielę
    spotkaliśmy się wszyscy w cerkwi podczas nabożeństwa. Zresztą cerkwie od zawsze
    robiły na mnie wielkie wrażenie. Ten przepych, przepiękne ikonostaty. Ale
    największe wrażenie robi na mnie śpiew diaków. Do dzisiaj nie potrafię zrozumieć
    fenomenu akustyki panującej w cerkwiach. Czasem donośny śpiew słychać już z
    daleka a jak się wejdzie do cerkwi to okazuje się, że w środku jest i śpiewa
    tylko jedna osoba.
    I chociaż dzisiaj mamy rok 2007 wszystko wokoło się zmieniło, ja zwiedziłam już
    wiele innych państw, widziałam wiele rzeczy jednak tamte wakacje na zawsze
    pozostaną w mojej pamięci.


    Mamy już dzisiaj 2009 roksmile
    --
    Madohora
    --
    Nikiszowiec
  • zamknięty
    15.07.09, 00:58
    http://www.picturesofbulgaria.com/thumbs/1156110294minus_00.jpg
    --
    Madohora
    --
    Nikiszowiec
  • zamknięty
    15.07.09, 00:59
    http://www.picturesofbulgaria.com/usrthumbs/1169778824minus_00.jpg
    --
    Madohora
    --
    Nikiszowiec
  • zamknięty
    15.07.09, 01:00
    http://www.picturesofbulgaria.com/usrthumbs/1157286396minus_00.jpg
    --
    Madohora
    --
    Nikiszowiec
  • zamknięty
    15.07.09, 01:01
    http://www.picturesofbulgaria.com/usrthumbs/1157286159minus_00.jpg
    --
    Madohora
    --
    Nikiszowiec
  • zamknięty
    15.07.09, 01:02
    http://www.picturesofbulgaria.com/usrthumbs/1157284008minus_00.jpg
    --
    Madohora
    --
    Nikiszowiec
  • zamknięty
    15.07.09, 01:03
    http://www.picturesofbulgaria.com/usrthumbs/1157284135minus_00.jpg
    --
    Madohora
    --
    Nikiszowiec
  • zamknięty
    15.07.09, 01:04
    http://www.picturesofbulgaria.com/usrthumbs/1157281906minus_00.jpg
    --
    Madohora
    --
    Nikiszowiec
  • zamknięty
    16.07.09, 16:22
    W Bułgarii "Słoneczne Wybrzeże", Nesebar.
    W 90-tym roku byłech tam i niy zapomna. Richtig fajny kraj
    --
    Kożdo prowda potrzebuje odważnego co jom wypowiy
  • zamknięty
    16.07.09, 21:23
    Też byłam, bo to w końcu w pobliżu. Byłam w Neseber, Słonecznym Brzegu, Warnie
    ale i tak największe wrażenie zrobił na mnie Sozopol. Ja naprawdę bardzo lubię
    takie budownictwo.
    --
    Madohora
    --
    Nikiszowiec
  • zamknięty
    17.07.09, 20:03
    I chyba nie mogę się wyprzeć, że mam jakieś zdolności nadprzyrodzonesmile
    --
    Madohora
    --
    Nikiszowiec
  • zamknięty
    17.07.09, 20:36
    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/d/d9/Bulgaria-Nesebar-01.JPG/120px-Bulgaria-Nesebar-01.JPG.
    --
    Madohora
    --
    Nikiszowiec
  • zamknięty
    17.07.09, 20:37
    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/0/0a/Bulgaria-Nesebar-10.JPG/120px-Bulgaria-Nesebar-10.JPG.
    --
    Madohora
    --
    Nikiszowiec
  • zamknięty
    17.07.09, 20:39
    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/b/ba/Bulgaria-Nesebar-09.JPG/120px-Bulgaria-Nesebar-09.JPG.
    --
    Madohora
    --
    Nikiszowiec
  • zamknięty
    17.07.09, 20:39
    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/7/7b/Nesebar_-_Wooden_Houses.jpg/250px-Nesebar_-_Wooden_Houses.jpg.
    --
    Madohora
    --
    Nikiszowiec
  • zamknięty
    17.07.09, 20:40
    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/e/e1/Bulgaria-Nesebar-07.JPG/120px-Bulgaria-Nesebar-07.JPG
    --
    Madohora
    --
    Nikiszowiec

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.