Dodaj do ulubionych

Historia Eryka

10.11.07, 13:51
1,

Gdy wygrzebal sie spod lisci, pod ktorymi spedzil noc, wygladal jak
straszydlo. Przyzwoite jeszcze przed kilku dniami odzienie dzis
robilo z niego wloczege, niemal zebraka. Probowal przypomniec sobie,
coz takiego sie zdarzylo w przeciagu tych kilku dni, ale w
najglebszych zakamarkach pamieci przetrwaly jedynie strzepy
wspomnien.
Edytor zaawansowany
  • 10.11.07, 16:19
    Przeszukal kieszenie.W ich zakamarkach przetrwaly jedynie strzepy
    jakichs kartek - nie widzial szarym switem, czy to zwykle papiery,
    moze kawalki gazet,notatek a moze pieniedzy.

    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=49681
  • 10.11.07, 21:11
    Niepewne stawiając łapy na ściółce
    Eryk pomyślał o pewnej szkółce
    co smokowi szansę dała
    na tajną misję w lasy wysłała
    w kieszeni były tajne hasła
    kawałek chleba i troszkę masła
    smoczątko biedne w lesie zasnęło
    na hasła masło się rozpłynęło
    za pierwszą misję dla smoka pała
    ale to smocza dziecina mała
    musi się wiele jeszcze nauczyć
    jak ma w dorosłym życiu kluczyć
    by tajną misję wypełnić smoczą
    pewną królewnę poznać uroczą..;-)
    --
    Wierszyki Nie-Poważne
    Słońce w głowa chyba pizło.Bestoż mi się to wyślizło..autor:Broneknotgeld

    Hej! Ormowiec! Do szeregu!Galot se niy potroć w biegu!autor:też Bronek:-)
  • 13.11.07, 14:25
    Postanowil ruszyc przed siebie. Nie mial zreszta inego wyboru, jak
    tylko ruszyc przed siebie. Oczywiscie, moglby ruszyc i za siebie,
    nie mial jednak odwagi podjac ryzyka, z jakim wiazalaby sie podroz
    tam, skad przybyl.
    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=49681
  • 15.11.07, 04:51
    Przeszedl juz dosc daleko, gdy nagle przypomnial sobie, ze cos ze
    soba niosl. Nawet nie tyle przypomnial, ile stwierdzil, ze czegos mu
    brak. Brak mu bylo czegos, czym moglby zajac rece podczas marszu, a
    zdawal sobie sprawe, ze tak niedawno - wczoraj ?, przedwczoraj ?
    cos w rekach niosl.
    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=49681
  • 17.11.07, 04:41
  • 21.11.07, 20:50
    Odnalazl tam cos w rodzaju maczety.
  • 12.12.07, 10:32
    Wyprobowal jej ostrosc na scinajac dosc gruba galaz.
    Byla niezawodna.
  • 17.12.07, 23:17
    Usmiechnal sie w duchu i ponowil wedrowke.
  • 19.12.07, 21:18
    Po przejsciu kilkunastu krokow uslyszal nagly lopot skrzydel sploszonego niezbyt daleko ptaka.
  • 20.12.07, 08:07
    Przystanawszy rozejrzal sie podejrzliwie wokol. Ale nic
    niepokojacego nie ujrzal. I wtem poslyszal narastajacy z oddali
    odglos ni to konskiego galopu, ni padajcych w czasie wichury drzew.
  • 30.12.07, 15:58
    Zaniepokoil sie nieco - nigdy wczesniej nie slyszal podobnych,
    podejrzanych dzwiekow.
  • 02.01.08, 20:46
    Nie pamietal tez, aby ktokolwiek z mniej lub bardziej znanych mu osob o takich odglosach opowiadal. A przeciez przeroznych opowiesci w przeroznych okolicznosciach nasluchal sie bez liku.
  • 07.01.08, 00:27
    Nagle - rownie szybko, jak nastaly, dziwne dzwieki umilkly. Eryk
    rozejrzal sie jednak z niepokojem wokol. Wiedzial z doswiadczenia,
    ze mogl byc to jakis manewr czegos, czego nie znal. A poniewaz nie
    ufal czemus, czego nie znal, tym bardziej wyostrzyl zmysly.
  • 08.01.08, 04:52
    2, W karczmie polozonej na skrzyzowaniach drog bylo o tej porze
    pustawo. Kilku niedobitkow z nocnej hulanki, jakis przypadkowy
    handlarz, ktory niewiele poza starymi lachmanami mial do
    zaoferowania oraz dosc srogo wygladajacy, postawny czlowiek o lysej
    glowie stanowili cala klientele. Karczmarz, uporawszy sie z
    zamowieniami, przystapil do przegladu zapasow napitkow.
    Na otwierajace sie ze skrzypieniem drzwi wlasciwie jedynie on
    zwrocil nieco wieksza uwage. W progu stanela dziwna para : starszy
    mezczyzna objuczony duzym tobolem oraz mlodziutka, blondwlosa
    dziewczyna, podlotek niemalze. Podeszli do stojacego w rogu sali
    stlu i zajeli miejsce. Mezczyzna umiescil swoj tobol pod lawa,
    rozsiadl sie na tyle wygodnie, na ile bylo to mozliwe na drewnianej
    lawie. Dziewczyna zajela miejsce naprzeciw niego.
    Karczmarz dopiero po dluzszej chwili zdecydowal sie do nich podejsc,
    najwidoczniej oczekiwal zamowienia rzuconego od stolu.
  • 09.01.08, 04:10
    - Daj nam, dobry czlowieku, to, czego zwykle pragna strudzeni
    wedrowcy - rzekl mezczyzna, gdy karczmarz juz stanal przy zajmowanym
    przez gosci stole.- A wiec butelke dobrego wina i cos pieczystego.
  • 29.01.08, 04:19

    Poczal zabierac sie za przygotowywanie zamowienia, gdy nagle zamarl
    w bezruchu. Dzieki swemu bezblednemu sluchowi doslyszal cos, czego
    wczesniej slyszec mu nie bylo dane.>

    <*>
  • 09.02.08, 04:01
    Gdzies, z oddali, dawalo sie slyszec narastajacy ni to loskot, ni to
    tetent...
  • 26.08.08, 02:03

    3,

    Tramgol, winiarz z dziada-pradziada, wlasnie konczyl zlewanie wina z
    ogromnych rozmiarow kadzi do beczek. Praca, ktora zaplanowal na
    kilka dni, zajela mu trzykrotnie wiecej czasu. Nie byl juz
    mlodzianinem i z roku na rok z coraz wiekszym trudem przychodzilo
    mu zajecie, ktore wykonywal od lat wielu. Niegdy pomoca sluzyla mu
    zona, lecz przed kilku laty zmarla, topiac sie w stawie podczas
    letniej kapieli.
  • 17.09.08, 04:34

    Tramgol spojrzal na stojace beczki - czekalo go dzis jeszcze wiele
    pracy. Postanowil odpoczac chwil kilka. nalal sobie dzban wina i
    usiadl na pniu. Odetchnal gleboko, jakby wspomnial w tym momencie
    swa zone nieboszczke. Juz mial ujac w dlon stjacy na ziemi dzban,
    gdy dostrzegl, ze na powierzchni wina tworza sie kregi. Uznal, ze to
    jakas dziwna sprawa, gdyz nie czul nawet najmniejszego podmuchu
    wiatru, a przeciez tylko to moglo byc przyczyna...
  • 28.10.08, 02:03
    "- A przeciez niewiele dzis wypilem..." - pomyslal.
  • 20.04.09, 22:20

    " - Zmiany ciśnienia dają mi się we znaki..."
  • 18.04.10, 01:24

    I wtedy, niespodziewanie zupelnie, zanucił :

    Widziałem wiatr o siwych włosach,
    roznosił spokój wśród pól,
    w ciepłe babie lato kości grzał,
    a innym razem lasy kosił,
    spadał ostrzem z gór,
    młody był, Bogiem był i gnał... wolny tak.

    Wiele dni, wiele lat, czas nas uczy pogody,
    zaplącze ścieżki, pomyli prawdy,
    nim zboże oddzieli od trawy.
    Bronisz się, siejesz wiatr, myślisz : jestem tak młody,
    czas nas uczy pogody,
    tak od lat, tak od lat.

    Ilu ludzi czas wyleczył z ran,
    zamienił w spokój burze krwi,
    pewnie kiedyś tam, pod jesień tak,
    też czoło wypogodzi i wygładzi brwi.

    Widziałem dni w muzeach sennych,
    o wnętrzach zimnych jak mrok,
    starsi ludzie w rogach wielkich sal,
    księgi pięknych myśli pełne,
    pokrył gruby kurz,
    herbaty łyk, kapci miękkich szum, spokój serc.
  • 13.05.13, 22:46

    Lecz nie uspokoiło go to, kręgi na winie wzmagały się...
  • 17.11.07, 21:16

    --
    Czasem lat mam cztery
    czasem cztery tysiace.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.