Zachodzę od jakiegoś już czasu w głowę co napędza polskiego francuza do
wypisywania takie ilości pietrowych dyrdymałów.
Co sprawia, że felieton w prasie wywołuje w polskim francuzie tyle emocji?
Dodajmy, że emocje są zdezorganizowane co jest narodową cechą Polaków.
Dezorganizacja jest w Polsce wszechobecna, możnaby rzec kulturowa. Zaczynam
również podejrzewać, że logika polskiego francuza jest chora albo conajmniej
przeziębiona.
Ta nieustanna tendencja do generalizowania.
Głos krytyki, skadinąd uzasadniony, jest w oczach pf-a aktem wrogości i zdrady.
Zdrada wynika z jego własej percepcji, która okazała sie być, powiedzmy, chybiona.
Polskiemu francuzowi nie przeszkadzało potraktowanie Polski przez amerykańską
administrację 17 września (przez telefon) ale przeszkadzała sprawa Opla
(niesprzedanie). Wyglada to trochę tak, że tarcza antyrakietowa to dla pf-a jak
nielubiana teściowa a Opel to jak ukochana mamusia.
Drogi polski francuzie, życzę jak najszybszego odzyskania jaźni i powrotu do
rzeczywistości.
--
felusiakjeden