Ogladalem wlasnie niedawno bardzo ciekawy film pt. "Mala Moskwa". O
milosci Polaka do Rosjanki w Legnicy. Owocem tego romansu ("za
plecami" meza, cenionego oficera-pilota Armii Radzieckiej, jednak
bezplodnego) bylo samobojstwo tej pieknej kobiety, trwale kalectwo
fizyczne Polaka oraz dziecko - corka, podobna do matki jak dwie
krople wody. Mieszkajaca pozniej na stale w Niemczech. Przyjezdza
ona do wspolczesnej Polski, zeby zobaczyc, gdzie dawniej mieszkala
jej matka. Wysiada na Dworcu Glownym we Wroclawiu i od razu zaczyna
krytykowac Polske i Polakow mowiac do ojczyma (tego bylego pilota),
ze Polacy nie maja nic wlasnego, tylko wszystko "zawdzieczaja albo
Niemcom albo Rosjanom". On ma nieco inne zdanie. Na wszystko "kreci
nosem". "To tu mieszkaliscie?" pyta z niesmakiem widzac po-radziecka
kamienice w Legnicy, lezaca dawniej w zamknietym terenie. Im dluzej
przebywa jednak w Polsce, tym jech charakter korzystnie "ewoluuje".
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialno¶ci za tre¶æ wypowiedzi zamieszczanych przez u¿ytkowników Forum. Osoby zamieszczaj±ce wypowiedzi naruszaj±ce prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mog± ponie¶æ z tego tytu³u odpowiedzialno¶æ karn± lub cywiln±. Regulamin.