Czytalem kiedys ksiazke Arkadego Fiedlera o Wietnamie pt. "Dzikie
banany". Opisal on tam wiele ciekawych scen, miedzy innymi stado
psow biegnace za wozem wiesniaka. Wyjasnil, ze psy te traktowane sa
tam podobnie jak owce lub kozy w Europie, czyli przede wszystkicm
jako zrodlo pozywienia ("na mieso"). I tak jest pewnie nie tylko w
Wietnamie, ale takze w Chinach, w Korei i wielu innych "skosnookich"
krajach. Podziw bierze, jakie oni potrafia robic smaczne potrawy
niemal ze wszystkiego (takze ze szczurow, choc ani psiego ani
szczurzego miesa nigdy nie bralem do ust, to jednak skosztowalem
wedzonego weza, nie mniej smacznego od wegorza). Na powaznie jednak,
nalezaloby rzeczywiscie zaprotestowac. A jesli tak, to protestujmy
rowniez przeciwko mordowaniu bykow w Hiszpanii. W koncu musimy
przejsc na wegetarianizm, bo byki zabija sie wszedzie, nie wazne czy
w rzezni czy na stadionach. Bierzmy przyklad z madrosci Hindusow,
ktorzy nie jedza wolowiny (a Muzulmanie w Indiach nie wezma do ust
wieprzowiny). Najwiecej jednak, aby sie w tym "galimatiasie"
nie "posliznac" nie jada miesa w ogole.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialno¶ci za tre¶æ wypowiedzi zamieszczanych przez u¿ytkowników Forum. Osoby zamieszczaj±ce wypowiedzi naruszaj±ce prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mog± ponie¶æ z tego tytu³u odpowiedzialno¶æ karn± lub cywiln±. Regulamin.