Litwa podtrzymuje żądania wypłaty odszkodowania za okupację ZSRR
Litwa domaga się od Moskwy odszkodowań za radziecką okupację. - Chcemy
poprawnych stosunków z Moskwą, ale nie zrezygnujemy z żądań zadośćuczynienia
naszym krzywdom - zadeklarował w poniedziałek litewski prezydent Valdas Adamkus.
Od wielu lat jednym z celów litewskiej polityki zagranicznej jest
doprowadzenie do międzynarodowego uznania radzieckiego panowania na Litwie za
okupację - przypomniał prezydent Adamkus w noworocznym przemówieniu do
pracowników MSZ. Związane z tym żądanie odszkodowań od Rosji ma już dość długą
historię - litewski Sejm w 2000 r. zobowiązał rząd do rozmów z Moskwą o
reparacjach, a sam prezydent Adamkus trzy lata później podał pierwszą
szacunkową kwotę.
Litwinom, którzy oceniają swe straty na 28 mld dol., wtórują Łotysze oraz
niektóre środowiska polityczne w Mołdawii. Kreml uznaje te żądania za wrogie
gesty "zmierzające do podważenia prawdy o II wojnie światowej", a przed trzema
laty w odwecie zaczął dopominać się rekompensaty za mienie pozostawione na
Litwie po rozpadzie ZSRR. Rosyjscy obserwatorzy wykluczają jakikolwiek
kompromis w sprawie odszkodowań, a wielu litewskich polityków przyznaje, że od
pieniędzy ważniejsze byłoby uznanie przez Moskwę swej winy za podbicie
republik nadbałtyckich.
Litwa, Łotwa i Estonia trafiły pod radziecką dominację w 1940 r. w wyniku
paktu Ribbentrop - Mołotow. Wskutek działań wojennych kraje nadbałtyckie
znalazły się potem w rękach Niemców, a w 1944 r. zostały odbite przez Armię
Czerwoną. Ich aneksję przez ZSRR zatwierdziły marionetkowe lokalne rządy
stworzone przez ludzi Stalina, lecz nie uznały jej USA oraz kilka innych
krajów Zachodu.
Bałtowie do dziś z oburzeniem wspominają słowa genseka Michaiła Gorbaczowa,
który pod koniec lat 80. próbował publicznie przekonywać, że aneksja trzech
republik była "dobrowolnym małżeństwem". Z kolei większość Rosjan do dziś nie
jest gotowa pogodzić się z jakimikolwiek próbami odbrązowiania heroicznej i
czystej historii Armii Czerwonej, a maleńkie kraje nadbałtyckie od wielu lat
przodują w rankingach państw uznawanych przez Rosjan za wrogów.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.