Placzus byl przekonany, ze wyksztalcenie, sukcesy zawodowe, savoire vivre oraz
rzecz jasna prawie-ze-nadnaturalna uroda predystynuja go na stanowisko pana
Mera. Gdy nadszedl dzien wyborow, ubrany w odswietny, jeszcze slubny garnitur
nasz Placzus w towarzystwie malzonki i dziatek pojawil sie przed lokalem
wyborczym. Nagle lunal deszcz. Malzonka zerwala z bohatera tej opowiastki
marynarke i wraz z potomstwem okryte jego odzieniem uciekly z powrotem do domu.
Placzus zostal sam. Uswiadomil sobie, ze nie okrywa go nic poza spodniami,
krawatem i podkoszulkiem, gdyz podekscytowany, nie zalozyl rankiem na sie
ulubionej koszuli w fioletowe prazki.
Zastanawiajac, jak w tej sytuacji postapic, odruchowo poluzowal krawat.
Zauwazyl to miejscowy przedsiebiorca rozrywkowy, pan Pepus...
- B± ¿ur, zapraszam pana pod parasol- zagail- Czy nie myslal pan o karierze
artystycznej?
- Nie, skad? Jestem pracownikiem naukowym, wykladowca tutejszego uczyliszcza
oraz kandyduje w wyborach na stanowisko pana Mera!- nieco odal sie Placzus
- Szkoda, nigdy nie spotkalem osoby o podobnych warunkach fizycznych..hm., te
raczeta o krotkich paluszkach, te udka, kolorek skory wpadajacy w lekki seledyn,
kogos takiego jak pan potrzebuje na gwalt moja nowatorska rewia!
- Ja w rewii, no wie pan? A w jakim charakterze mialbym wystepowac?-
zainteresowal sie mile jednak polechtany Placzus
- W charakterze Wodnika!
- Rozumiem. Zbliza sie nowy eoon, epoka Wodnika..
- Nie, nie. Nic z tych rzeczy!- zaprzeczyl przedsiebiorca- Zagralby pan role
Szuwarka, wodnika malego stawu w Czechach...
--
Pisz na forum Aquanet, najstarszym forum politycznym na portalu gazeta.pl:
forum.gazeta.pl/forum/f,13,Aquanet.html