Dodaj do ulubionych

amerykanska precyzja

12.02.02, 07:02
Siedmiu pasztuńskich wieśniaków, zbierających złom w przydrożnych rowach,
zostało zabitych tydzień temu rakietą wystrzeloną z bezzałogowego samolotu
Predator, który wziął ich za terrorystów z al Kaidy - oświadczył w poniedziałek
afgański wiceminister ds. pogranicza Mirza Ali.

Kiedy w połowie ubiegłego tygodnia anonimowi przedstawiciele CIA podali
informację o trafieniu przez Predatora kilku przywódców al Kaidy, rozeszły się
nawet plotki, że na drodze pod Chostem zginął sam Osama ben Laden. Amerykanie
utrzymywali, że jeden z zabitych wyróżniał się wzrostem, a saudyjski banita ma
prawie dwa metry wzrostu.

W poniedziałek Mirza Ali wyjaśnił jednak, że zabity na drodze brodaty drągal
naprawdę nazywał się Mir Ahmad i razem z towarzyszami zbierał po rowach i
polach kawałki bomb i łuski, by sprzedać je w Pakistanie jako złom. Chost, a
przede wszystkim górzysty region Żawar Kili jest nieustannie bombardowany przez
samoloty, tropiące w górach na afgańsko-pakistańskim pograniczu niedobitki
terrorystów i talibów. Okolica obfituje więc w łuski i odłamki, które są teraz
jedynym źródłem dochodów miejscowych chłopów.

Amerykanie podali, że prowadzą śledztwo w tej sprawie. W poniedziałek
zapowiedzieli też śledztwo w sprawie pomyłkowego uwięzienia i brutalnego
pobicia kilkunastu wieśniaków w wiosce Hazar Kadam pod Kandaharem.

23 stycznia śmigłowce i komandosi dokonali rajdu na wiejską szkołę pod
Kandaharem, gdzie mieli się ukrywać talibowie i terroryści. Piętnastu
Afgańczyków zginęło, a 27 zostało wziętych do niewoli i przewiezionych do
więzienia na lotnisku w Kandaharze, gdzie przetrzymywani są podejrzani o
współpracę z terrorystami i talibami.

Okazało się, że w szkole zatrzymali się na noc nie terroryści, tylko
mudżahedini wierni nowemu rządowi Hamida Karzaja i współpracujący z Amerykanami
w polowaniu na ben Ladena. Zabity w szkole komendant Kaduz Chan był od ćwierć
wieku bliskim przyjacielem i towarzyszem broni samego Karzaja. Za wszystkim
stał osobisty wróg Kaduza Chana, który doniósł Amerykanom, że w szkole śpią
terroryści i talibowie.

W ubiegłą środę Amerykanie uwolnili aresztowanych pomyłkowo mudżahedinów. Ci
zaś opowiedzieli dziennikarzom, że podczas przesłuchania byli brutalnie bici i
kopani. Powołując się na ich wypowiedzi, poniedziałkowe "Washington Post", "New
York Times" i "Los Angeles Times" piszą, że dwóch jeńców zostało skatowanych do
nieprzytomności, a pozostali mają połamane żebra i nosy oraz powybijane zęby.
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka