Dodaj do ulubionych

Bunt Gruzinow na wyspie Texel (Holandia) w 1945

16.05.18, 12:17
Malo znany ale bardzo krwawy epizod z okresu II Wojny Swiatowej. Wyspa Texel nalezy do archipelagu Wysp Fryzyjskich. Jadac palcem po mapie z Amsterdamu w kierunku polnocnym, kiedy skonczy sie lad staly, zaczynaja sie te niewielkie wyspy, a najblizsza i najwieksza z nich jest wlasnie Texel. Pod koniec II Wojny Swiatowej wyspa Texel byla okupowana przez batalion wojsk hitlerowskich w sile 1200 zolnierzy, zlozony z 800 Gruzinow i 400 Niemcow. Ci Gruzini byli wczesniej zolnierzami Armii Radzieckiej, pochodzacymi z Gruzji, ktorzy po dostaniu sie do niemieckiej niewoli podczas inwazji Hitlera na ZSRR dostali wybor: albo oboz jeniecki (co oznaczalo niemal pewna smierc glodowa), albo przejscie na sluzbe u Niemcow. Ci, ktorych pozniej "losy rzucily" na wyspe Texel wybrali to drugie. Chodzili w niemieckich mundurach i wypelniali takie same obowiazki jak zolnierze niemieccy. W marcu 1945 przyszedl rozkaz, zeby przerzucic kilka kompanii z tego batalionu na teren rdzennej Holandii w celu walk z aliantami. To spowodowalo bunt. Krotko po polnocy z 5-tego na 6-tego kwietnia Gruzini wszczeli rebelie i przejeli kontrole nad prawie cala wyspa. Okolo 400 Niemcow zostalo zabitych, prawie wszyscy w lozkach podczas snu. Po prostu zakluto ich nozami i bagnetami. Gruzini byli wspierani przez czlonkow holenderskiego ruchu oporu. Jenakze, nie udalo im sie opanowac baterii niemieckich dzial rozmieszczonych na poludniowym i polnocnym wybrzezu wyspy (dzial uzywanych przeciwko okretom przeciwnika). Zalogi tych dzial byli jedynymi zolnierzami niemieckimi na wyspie, ktorzy ocaleli. Niemcy zarzadzili kontratak i dziala rozpoczely ostre strzelanie w glab wyspy w celu zniszczenia domniemanych ognisk buntu. Rozpoczelo sie ostrzeliwanie miejscowosci. Swiadek tych wydarzen mieszkal w odosobnionym domu w poblizu wydm, ale patrzyl przez lornetke i widzial plonace ostrzelane wsie. Oczywiscie spowodowalo to wiele ofiar wsrod ludnosci cywilnej. Przyslano wojska niemieckie z ladu stalego, ktore po 2 tygodniach bezposrednich walk odbily wyspe z rak Gruzinow. Zadna ze stron nie okazywala litosci. Schwytani Gruzini musieli kopac swoje wlasne groby, po czym zdjac niemieckie mundury tuz przed egzekucja. Ludnosci cywilnej, ukrywajacej Gruzinow rowniez grozilo rozstzelanie polaczone ze spaleniem domu. Z liczby 800 Gruzinow wojne przezylo 228. Do konca wojny i kilka tygodni po jej zakonczeniu byli oni albo ukrywani przez ludnosc wyspy, albo przeszli za pola minowe, tam gdzie Niemcy nie odwazyli sie pojsc. Niemiecka kapitulacja w Holandii nastapila formalnie 5-tego maja 1945, co oznaczalo w tym kraju koniec wojny. Jednakze rozlew krwi na wyspie Texel trwal nadal. Oficjalnie, holenderski ruch oporu wyszedl z ukrycia i sprawowal wladze, jednakze pozostali tam zarowno Niemcy jak i Gruzinie z bronia w reku i nadal ze soba walczyli, powodujac jeszcze wiecej ofiar. W koncu, 15 dni po zakonczeniu wojny niewielka grupa Kanadyjczykow przybyla na wyspe. Rozdzielili Niemcow i Gruzinow oraz odebrali im bron. Ze wzgledu na te potyczki wyspa Texel nazywana jest niekiedy "ostatnim polem bitwy w Europie". Do czasu "powstania Gruzinow" wyspa byla prawie nietknieta przez wojne i nie doznala zniszczen. Ale dla malej spolecznosci tam mieszkajacej to powstanie okazalo sie katastrofa. Zginelo 117 cywilow, co w stosunku do calej ludnosci (9000) bylo liczba znaczna. Okolo 565 Gruzinow i 800 Niemcow stracilo zycie.
Wiele domow i dziesiatki gospodarstw rolnych zostalo zniszczonych.

(na podstawie: "Georgian uprising on Texel", Klaas Korver)
Edytor zaawansowany
  • bywszy2 16.05.18, 12:49
    Dzieki.


    --
    ?? ??????????? ??? ??!Niech zyje pokoj na calym swiecie!
    ?? ??????????? ??????!Niech zyje przyjazn miedzy narodami!
    I oby mnie zona katolicka zawsze kochala!
    Radziecki Jewriej.Polski Zyd(niezyd),Szwed bez przymiotnikow - Bywszy.
  • czizus 16.05.18, 13:01
    Bardzo ciekawa historia, nic o niej nie wiedziałem chociaż w swoim czasie wiele lat temu przebywałem w wiosce Ververshoof(jakieś 40 km na północ od Hoorn) a to już blisko do tej wyspy. Wiem tylko, że Holendrzy nie lubią Niemców i to zdaje się głównie z powodu okupacji Holandii i wielu prześladowań(pomimo, że Holandia to kraj germański i nie miał z Niemcami żadnych granicznych sporów)
  • zeitgeist2010 16.05.18, 17:36
    10 000 ludzi zginelo tej zimi z glodu.
    Juz 13 maja 1940 roku Rotterdam zostal zrownany z ziemia przez Luftwaffe. Miasto wygladalo jak Drezno.
    Wielki Niemcy nie wykazalo zadnej delikatnosci ze swoim genetycznie i jezykowo bratnim sasiadem.
    Owczesne Niemcy – centralistyczne i agresywne byly przeciwienstwem liberalnych i pokojowych Holendrow.

    W calej wojnie zginelo 30 000 Holendrow i 100 000 zydow holenderskich.
    Niemcy trzymali Holandie pod twardym butem. Holendrzy maja obrazliwe slowo na Niemcow - Moffen.
    Pamiec tego sponiewielenia trwa do dzisiaj i znajduje wyraz w futbolu.
  • de_oakville 17.05.18, 12:11
    Pamietam kilka niesportowych zachowan pilkarzy:
    Maradona kopiacy Brazylijczyka, Zidane walacy "bykiem" Wlocha.
    Ale tak podlego zachowania na boisku jeszcze nie widzialem. Nie sadze jednak, zeby to mialo cos wspolnego ze stosunkami holdendersko-niemieckimi. Wyglada mi to na jakies osobiste niesnaski. I stawia w najgorszym swietle nie oplutego tylko plujacego.
  • zeitgeist2010 17.05.18, 12:42
    de_oakville napisał:

    > Pamietam kilka niesportowych zachowan pilkarzy:
    > Maradona kopiacy Brazylijczyka, Zidane walacy "bykiem" Wlocha.
    > Ale tak podlego zachowania na boisku jeszcze nie widzialem. Nie sadze jednak, zeby to mialo cos wspolnego ze stosunkami holdendersko-niemieckimi. Wyglada mi to na jakies osobiste niesnaski. I stawia w najgorszym swietle nie oplutego tylko plujacego.


    Nie ma dwoch zdan, ze incident ten jest odrazajacy. Tym niemniej pokazuje stara niechec jaka panuje miedzy tymi nacjami od czasow i na skutek wojny.
    Dochodzi kompleks nizszosci, chec odegrania sie wobec wielkiego, slynnego brata.

    W swiecie futbolu jest wiele innych przykladow niesportowego zachowania pilkarzy holenderskich wobec Niemcow. Nie tylko kolorowych Holendrow. Nie bede ich przytaczal, bo juz spelnily swoja funkcje.
    ON the record: NIe ma przykladow niesportowego zachowania Niemcow wobec Oranjes.


    Najciekawsza w tym jest fakt ogromnej , wykluczuajcej sie wrecz roznicy miedzy typowa mentalnoscia NL i D.
    Holendrzy sa liberalni, na luzie , swiatowi, progresywni, kreatywni, estetyczni w zyciu codziennym. Wystarczy tylko wymienic architekture ich domow, kanaly, kaczuszki, kwiaty, parki itd. Musze jednak powiedziec , ze roznice te zacieraja sie.

    W futbolu juz dawno zanikly. Oranje wogole nie pojada do Rosji a chlopaki Löwa graja widowiskowy futbol.
    Juz sie rozgrzewam , bo bede tam za kilka tygodni - najpierw Holandia a potem Niemcy.
  • de_oakville 17.05.18, 12:19
    Fragmenty z ksiazki "Liberation. The Dutch in Wartime Survivors Remember"

    "Widzielismy msciwy tlum, ktory wyciagnal jakiegos kolaboranta z domu i pchnal go pod jadacy czolg. Widzielismy kilka kobiet z ogolonymi glowami i ze swastykami wymalowanymi na obnazonoch piersiach, ktore gromada ludzi, szydzaca z nich, popychala w rozne strony.

    "Zolnierze alianccy, w szczegolnosci Amerykanie, rozdawali czekolade, gume do zucia i papierosy. Pierwszy raz w zyciu jadlem wtedy czekolade. Dawali rowniez bialy chleb. Przynioslem troche chleba z maslem do domu i dalem go mojej mamie, ktora mi podziekowala, usiadla i dlugo plakala. Zolnierze alianccy byli czysci i zdrowi. Poniewaz nie widzialem przez dlugi czas zdrowo wygladajacych ludzi, patrzylem na nich ciagle. Wydawali sie mi prawdziwa "super-rasa" w porownaniu z ta, ktora Hitler probowal stworzyc.


    ("My mother sad down and cried", Michael van der Boon)

    "Niemcy wiedzieli, ze przegrywaja wojne, ale nie chcieli sie do tego otwarcie przyznac. Moj wuj probowal ich o tym przekonac i zostal przez nich za to zastrzelony. Nie wszyscy niemieccy zolnierze byli zli. To nazisci byli naprawde zli, a nie zwykli ludzie, oni rowniez cierpieli. Wielu zolnierzy niemieckich to byli jeszcze chlopcy i mozna bylo uslyszec jak mowia "Ich habe den Krieg nicht gewollt" ("nie chcialem wojny")

    ("The Germans knew they were loosing the war", Jenny Blad)

    "Nie wiem czy Niemcy kiedykolwiek zrekompensowali Holandii zniszczenia wojenne.
    Po wojnie zniszczenia te oceniano na 25 miliardow guldenow albo cztery tysiace guldenow na mieszkanca. Poglowie bydla spadlo o 30%, trzody chlewnej o 70%. Tylko 10% drobiu pozostalo. Okolo 100 tysiecy hektarow ziemi uprawnej bylo zalanych (8.5%).
    Cala infrastruktura kraju lezala w ruinie. Niewiele pozostalo na przyklad z sieci kolejowej.
    Zniknelo wiele linii kolejowych oraz przewodow elektrycznej (gornej) sieci trakcyjnej, z 890 lokomotyw zostalo tylko 165. Z 30 000 wagonow towarowych pozostalo tylko 1050. Z 1750 wagonow pasazerskich pozostalo jedynie 284. Z 300 skladow pociagow elektrycznych pozostalo tylko 5, a z 57 skladow dieslowskich pozostal tylko jeden. Mozna wyciagnac z tego wniosek, ze Holandia w roku 1945 byla krajem-bankrutem."


    ("Ruins", Dirk Hoogeveen)

    "Kilka dni pozniej, 5-tego maja poszedlem z kolega w okolice tamy "Afsluitdijk" i nigdy nie zapomne widoku, ktory wtedy ujrzelismy. Pozostalosci niemieckiej armii, jencow wojennych prowadzono z powrotem do Niemiec. Luzna kolumna zmeczonych i czesto kulejacych zolnierzy
    "ciagnela sie" powoli na wschod. Byli zmarznieci i glodni, niesli ze soba najczesciej tylko koc. Nie byl to zbyt przyjemny widok. Wygladali na calkowicie wyczerpanych, zrezygnowanych i pokonanych. To bylo to co pozostalo z poteznej kiedys armii niemieckiej."



  • europitek 17.05.18, 13:03
    Jeśli się poczyta takie bilanse niemieckich dokonań w czasie II wojny światowej to dochodzi się do przekonania, że to byli najwięksi złodzieje XX w. w Europie. I to było złodziejstwo państwowe.
  • bywszy10 17.05.18, 14:38
    europitek napisał:

    > Jeśli się poczyta takie bilanse niemieckich dokonań w czasie II wojny światowe
    > j to dochodzi się do przekonania, że to byli najwięksi złodzieje XX w. w Europi
    > e. I to było złodziejstwo państwowe.

    <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
    zabralo panu by dopiero teraz dojsc do tego wniosku?




    --
    Niech zyje pokoj na calym swiecie!
    Niech zyje przyjazn miedzy narodami!
    I oby mnie zona katolicka zawsze kochala!
    Radziecki Jewriej.Polski Zyd(niezyd),Szwed bez przymiotnika - Bywszy.
  • europitek 18.05.18, 05:19
    bywszy10 napisał(a):
    > dopiero teraz dojsc do tego wniosku?

    Ja do tego doszedłem już bardzo dawno temu, ale dopiero teraz o tym piszę na forum.

    Czy mam panu na bieżąco meldować wszystkie swoje nowe "dojścia"?
  • bywszy2 18.05.18, 08:10
    europitek napisał:

    > bywszy10 napisał(a):
    > > dopiero teraz dojsc do tego wniosku?
    >
    > Ja do tego doszedłem już bardzo dawno temu, ale dopiero teraz o tym piszę na fo
    > rum.
    >
    > Czy mam panu na bieżąco meldować wszystkie swoje nowe "dojścia"?

    <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
    A czemu nie?
    Czapka panu z glowy by spadla?
    P.S
    A swoja droga,dawno pan do tego doszedl.A w tajemnicy trzymal?
    --
    ?? ??????????? ??? ??!Niech zyje pokoj na calym swiecie!
    ?? ??????????? ??????!Niech zyje przyjazn miedzy narodami!
    I oby mnie zona katolicka zawsze kochala!
    Radziecki Jewriej.Polski Zyd(niezyd),Szwed bez przymiotnikow - Bywszy.
  • europitek 18.05.18, 08:51
    bywszy2 napisał:
    > A czemu nie?

    Bo to bardzo czasochłonne by było, gdyż ja ciągle do czegoś dochodzę.
    A żyć trzeba, czyli ilośc czasu mam ograniczoną.

    > Czapka panu z glowy by spadla?

    Nie, latem przyklejam ją sobie taśmą klejącą, a zimą zawiązuję uszankę pod brodą.

    > A swoja droga,dawno pan do tego doszedl.A w tajemnicy trzymal?

    Dawno. Tajemnica to tylko złudzenie - nie było odpowiedniego tematu i momentu do ogłoszenia "odkrycia". Jeśli założy pan wątki na wszystkie możliwe tematy, pewnie "ujawnię" więcej moich "tajemnic".
  • bywszy2 18.05.18, 09:05
    zartuje.
    Zycze dobrego dnia.


    --
    ?? ??????????? ??? ??!Niech zyje pokoj na calym swiecie!
    ?? ??????????? ??????!Niech zyje przyjazn miedzy narodami!
    I oby mnie zona katolicka zawsze kochala!
    Radziecki Jewriej.Polski Zyd(niezyd),Szwed bez przymiotnikow - Bywszy.
  • europitek 18.05.18, 13:30
    Ja też.
    (Czapkę przybijam papiakiem z szajbką.)

    Również.
  • de_oakville 18.05.18, 12:10
    Hitler niemieckich mezczyzn wysylal na front, pod koniec wojny nawet dzieci. Ale walczace Niemcy potrzebowaly rowniez jak nigdy przedtem pracownikow w fabrykach i w zakladach pracy. Postanowiono wiec sprowadzac pracownikow na sile z podobitych krajow. Po wkroczeniu Niemcow do Holandii wszyscy mezczyzni w wieku od 18 do 45 roku zycia musieli sie zarejestrowac. Ogromna wiekszosc nie chciala pracowac w Niemczech i pomagac krajowi, na ktorego zwyciestwie zalezalo tylko jego wlasnym mieszkancom, a nikomu wiecej.
    Dlatego wielu ludzi ukrywalo sie, co komplikowalo im zycie rowniez z tego powodu, ze nie dostawali kartek zywnosciowych i zeby cos zjesc musieli czesto zdawac sie na pomoc innych. Wobec braku chetnych do pracy w Niemczech hitlerowcy zaczeli organizowac lapanki i brac ludzi do pracy u siebie "z ulicy". Mogli sobie rowniez zarzadzic na przyklad, ze kazda rodzina holenderska musi dostarczyc Niemcom koc, rower lub cieple ubranie. Takie zarzadzenia byly wydawane i ludzie ukrywali nieraz (np. zakopywali) swoje ulubione rowery, zeby nie oddawac ich Niemcom. Mialy bowiem miejsce przeszukiwania domow z bezczelnym waleniem kulakiem do drzwi i jesli zalezli cos ukrywanego, grozila za to surowa kara. Trzeba bylo rowniez oddawac przedmioty miedziane i mosiezne, po to zeby Niemcy mogli wybrodukowac wiecej broni i kul. Starano sie oddawac jak najmniej. Niemcy zdejmowali rowniez dzwony koscielne w celu przetopienia ich na przedmioty sluzace wojsku. W jednym z takich kosciolow dzwoniono potem uderzajac w stare kolo samochodowe, co jeden ze wspominajacych okreslil jako "godny politowania symbol panowania 'Herrenvolku'". W roku 1945 wielu zolnierzy niemieckich uciekalo z Holandii kradzionymi rowerami i wozami. Ich samochody juz wtedy nie dzialaly, bo nie mieli paliwa. No chyba, ze samochody opalane weglem. Niezbyt udana operacja aliantow "Market-Garden" ("O jeden most za daleko") spowodowala, ze tylko poludniowa czesc Holandii byla stosunkowo wczesnie wyzwolona. Zachodnia Holandia (Amsterdam, Rotterdam) zostala dopiero wyzwolona na poczatku roku 1945. Na zachodzie siedzieli ciagle Niemcy, ktorym niezwykle zalezalo na posiadaniu tych terenow
    poniewaz mogli z nich dogodnie wystrzeliwac swoje rakiety V2 na Londyn. Do ostatnich chwil i z niemiecka sumiennoscia wykonywania roboty w 150%. Ta cecha, ktora teraz w czasach pokoju wielu podziwia, wtedy podczas wojny wydawala sie najbardziej ohydna i niewolnicza. I kiedy wsrod ludnosci cywilnej Holandii panowal glod, ze niektorzy ludzie jedli nawet papier,
    Niemcy uzywali ton ziemniakow do produkcji paliwa dla V2. Mozna jeszcze tylko dodac, ze po wkroczeniu do Holandii Niemcy przejeli wszystkie srodki masowego przekazu. Z prasy i z glosnikow radiowych "wylewala sie" tylko i wylacznie ich propaganda. Ludzie sluchali wiec po kryjomu radia BBC, zeby dowiedziec sie co sie dzieje naprawde na swiecie. Skad my Polacy to znamy? Musze przyznac, ze po przeczytaniu takich wpomnien spogladam nieco laskawszym okiem na sowjeckiego zolnierza ze zdjecia, ktory wyrywa rower jakiejs kobiecie na jednej z ulic zdobytego Berlina. No, ale wiem wpadlem w taki "nostalgiczny" nastroj tylko na chwile.
    Niedlugo wroce do normy. Mamy przeciez rok 2018 a nie 1945. I zainteresowania nie wojna tylko np. pilka nozna. Ogladam czesto wspomnienia z mistrzostw swiata w RFN-ie w roku 1974. I tam w Monachium przed meczem finalowym RFN-Holandia, Holenderki w strojach ludowych rozdawaly ludziom na ulicy probki holenderskiego sera. Jedna z osob, ktore
    z tego skorzystaly byl owczesny prezydent RFN-u Walter Scheel. Czlowiek z usmiechem, wygladajacy bardzo sympatycznie i taki z pewnoscia naprawde, przeciez nie jakis "potwor".
  • zeitgeist2010 19.05.18, 08:15
    de_oakville napisał:

    Mogli sobie rowniez zarzadzic na przyklad, ze kazda rodzina holenderska musi dostarczyc Niemcom koc, rower lub cieple ubranie. Takie zarzadzenia byly wydawane i ludzie ukrywali nieraz (np. zakopywali) swoje ulubione rowery, zeby nie oddawac ich Niemcom.

    Geef ons onze fietsen terug!

    Krzyczeli wyzywajco jeszcze do lat 70-tych holenderscy kibole pod adresem swoich niemieckich kolegow.

    Ale to juz przeszlosc. Jak na razie rozwoj wypadkow rozdzielil te 2 futbolowe nacje. Mnie osobiscie brakowac bedzie Oranjes I ich niepowtarzalnego stylu w Rosji.

    Poza boiskiem sa to jednak 2 bliskie sobie i spoufale nacje.


    Berlina. No, ale wiem wpadlem w taki "nostalgiczny" nastroj tylko na chwile. Niedlugo wroce do normy. Mamy przeciez rok 2018 a nie 1945. I zainteresowania nie wojna tylko np. pilka nozna. Ogladam czesto wspomnienia z mistrzostw swiata w RFN-ie w roku 1974. I tam w Monachium przed meczem finalowym RFN-Holandia, H lenderki w strojach ludowych rozdawaly ludziom na ulicy probki holenderskiego s era. Jedna z osob, ktore z tego skorzystaly byl owczesny prezydent RFN-u Walter Scheel. Czlowiek z usmiechem, wygladajacy bardzo sympatycznie i taki z pewnoscia naprawde, przeciez niejakis "potwor".

    Sympatyczne, ze zainteresowania sa nieograniczone i bezgraniczne. WOjna jakos nigdy mnie nie przyciagala. Podobnei science fiction i glebokie dramaty milosne z wielowartwowa psychologia.

    Pamietam z czasu mojego zamieszkania we Frankfurcie na menem popularny program rozrywkowy: sw.p. Rudi Carrella, ktory zdobyl niemieckie serca, mimo ze po 40 latach zamieszkania w niemczech nie nauczyl sie dobrze niemieckiego … ale wlasnie specyficzny akcent Holendorw czaruje Niemcow.

    Teraz robi to Sylvie van der Vaart. Akzent tez niedoskonaly no ale te nogi …

    Prawa reka Angeli Merkel - Peter ALtmeyer - mieszkal w HOlandi i zna jezyk.

  • zeitgeist2010 19.05.18, 08:33
    Holendrzy posiadaja Lockerheit - "wyluzowanie"

    jeder Deutsche hat mal einen Holländer auf dem Campingplatz getroffen, der sich gleich mit Vornamen vorstellte und fragte: „Hast du mal etwas Milch voor meine koffie?“

    Niemiec spotyka Holendra na campingu. HOlender od razu przechodzi na ty i mowi: Masz troche mleka do mojego kawa?
  • caesar_pl 19.05.18, 11:27
    Holendrzy rzadali od Aliantow niemiecki terenow nad Renem wlacznie z Kolonia.Udalo sie im odebrac Niemcom paredziesiat km2 ladu i pare miasteczek.W 1963 Holendrzy"sprzedali"Niemcom ich byle tereny za 250 mln DM - dzis pare mld Euro....
    sprytni ci Holendrzy...
  • caesar_pl 20.05.18, 10:26
    Ogladalem program gdzie Niemcy wypowiadali sie na temat ich holenderskiej przeszlosci.Otoz cieszyli sie ze po wojnie zostali przylaczeni do Holandii,gdyz Holandia nie byla tak zrujnowana jak Niemcy.Holandia z planu Marshalla otrzymala liczac na osobe ok.4 razy wyzsza pomoc -1 mld $ a Niemcy 1,4 mld $.Niemcy w Holandii w szkolach uczyli sie po niemiecku,Holendrzy byli na dystans.Dopiero podczas Wirtschaftswunder Niemcy zapragneli powrocic do Heimatu.No i wtedy doszlo do ugody,i Holendrzy,wiadomo - dobrzy w handlowaniu zarobili kase.
  • polski_francuz 19.05.18, 15:39
    Wspolpracuje z holenderskim Elsevierem. I sobie chwale. Postepuja bardzo (moze czasem za bardzo) pragmatycznie. Czuc wielkie zdolnosci handlowe i umiejetnosc szukania i znajdowania kompromisu.

    Aha, Holendrzy maja slabosc do Anglikow. Chyba hitorycznie umotywowana. Ale widoczna.

    PF
  • de_oakville 20.05.18, 12:21
    polski_francuz napisał:

    > Aha, Holendrzy maja slabosc do Anglikow. Chyba hitorycznie umotywowana. Ale wid
    > oczna.
    >
    > PF

    Holandia to kraj polozony pomiedzy Anglia a Niemcami. Geograficznie, jezykowo i kulturowo.
    Gdyby ze slownictwa angielskiego zabrac wyrazy pochodzenia francuskiego, czyli jakies 50% slow, ktore nowoczesny angielski wchlonal po inwazji Normanow na Anglie od roku 1066 (i dzieki temu latwiej mi jest sie uczyc np. portugalskiego), to mielibysmy jezyki jeszcze bardziej do siebie podobne. Conajmniej rownie podobne jak holenderski i niemiecki. Holandie i Anglie laczy rowniez i to, ze oba te kraje sa w przewazajacej wiekszosci protestanckie, mialy kiedys wspolnego krola (Wilhelma Oranskiego), a kolor pomaranczowy, ktory jest symbolem Holandii
    jest rowniez kolorem protestantow angielskich (w odroznieniu od koloru zielonego, symbolu katolikow irlandzkich). Takze pod wzgledem cech charakteru Holendrzy podobni sa w niektorych aspektach bardziej do Niemcow, a w innych bardziej do Anglikow - na przyklad parkuja swoje samochody i rowery "byle jak" nad kanalami, a nie "pod sznurek". Sa po prostu, tak jak Anglicy, bardziej "wolni" niz Niemcy (szczegolnie ci sprzed drugiej wojny).
    Winston Churchill piszac swoja "Historie narodow mowiacych po angielsku", okresla w niej czesto Anglie i Holandie jako dwa "kraje morskie". Wynikaloby z tego, ze sa one bardziej "morskie" niz np. Hiszpania albo Niemcy. I chodzi mu pewnie o to, ze takie np. Niemcy moga uchodzic w rownym stopniu za kraj gorski (Alpy) jak i morski (Hanza itd.).
    Natomiast w Holandii i w Anglii morze odgrywalo zawsze tak bardzo dominujaca role, ze przycmiewalo wszystko inne. I uksztaltowalo w najwiekszym stopniu charaktery tych narodow. Pozostaje pytanie, do ktorego ze swoich sasiadow Holendrzy maja wieksza "slabosc"? Wypada chyba jednak stwierdzic, ze do Anglikow, podobnie jak
    inne narody germanskie - Dunczycy czy Norwegowie. Nie wiem jak Szwedzi, bo oni nie byli nigdy pod okupacja niemiecka i wielu uwaza sie prawie za Niemcow (przodkowie Niemcow przybyli przed wiekami ze Skandynawii). Ale nawet i oni lubia pewnie bardziej Anglikow. Okupacja niemiecka odcisnela sie bardzo na stosunku Holendrow do Niemcow. I dla nich rowniez oznaczala ona niedozywienie, wrecz glod, swierzb, wszy plus nierzadko nieludzkie traktowanie. "Irracjonalny wrog, ktorego okrucienstwo wydaje sie nie miec granic."
    - tak napisal o Niemcach z czasow wojny jeden z autorow wspomnien z okresu okupacji "kraju tulipanow" przez hitlerowcow. Niemcow bardziej lubia dzis narody niegermanskie - Hiszpanie, Francuzi (ktorzy kiedys traktowali Niemcow "strasznie" - po I-szej Wojnie Swiatowej, ponizajac
    ich delegacje na Traktat Wersalski jak tylko sie dalo, a teraz czesto traktuja "grubiansko" turystow z krajow anglo-saskich), wielu Polakow. Wlosi - im pewnie wszystko jedno, bo oni lubia wszystkich jednakowo (i chwala im za to). Joseph Conrad mial "slabosc do morza" (i do Anglikow) i piszacy te slowa rowniez. W koncu i Niemcow poznawalem "od strony Hanzy" a nie od strony piwiarni w Monachium.

    "This could have occurred nowhere but in England, where men and sea interpenetrate, so to speak - the sea entering into the life of most men,and the men knowing something or everything about the sea, in the way of amusement, of travel or of bread-winning."

    (Joseph Conrad, "Youth")

    [i]"W zadnym innym kraju, tez przeciez silnie z morzem zwiazanym, w zadnej Francji, Portugalii czy Hiszpanii, nie spotykalo sie tylu swiadectw ich morskiej historii. Nigdzie poza Anglia nie czulo sie tak silnie, ze kraj zyje i bogaci sie z morza.["/i]

    (Wienczyslaw Kon - przedwojenny marynarz i oficer polskiej marynarki, "Przy angielskim nabrzezu")

  • polski_francuz 20.05.18, 12:35
    Dodaj jeszcze, ze jedna z angielskich racji stanu byla Holandia. Byla ona "dzwonkiem alarmowym" w tym sensie, ze jesli Holendrom cos zlego sie przydarza, to Anglicy uwazali, ze sie niezadlugo przydarzy Anglikom.

    Przypominam sobie kilka wydarzen (konferencje, szkolenia...) w ktorych uczestniczylem i gdzie moglem obserwowac Holendrow i Niemcow. Moze rzeczywiscie dalo sie wyczuc pewna "rezerwe" Holendrow w/s Niemcow. Ale bylo to w Niemczech i pewnie Holendrzy "made up their mind" zanim tam przyjechali.

    Twoje uwagi sa bardzo interesujace i okupacja niemiecka wiele wyjasnia.

    Czy moglbys rozwinac troche stosunek Holendrow do Polakow? Mam popozycje komercjalna stamtad (na czas emerytury) i zaczynam to sobie rozwazac.

    Pozdro

    PF
  • 1.melord 18.05.18, 01:23
    ciekawy i nie znany mnie zupelnie epizod IIWS
    wiecej takich tematow , ktore pozwola odtchnac od dominujach tematow arabsko-zydowskich czy tez putinowskich

    --
    Nie nalezy sadzic ludzi wedlug ich przekonan ,lecz wedlug tego,co przekonania te z nich czynia
  • pandaber 18.05.18, 12:48
    Do Francji przynieśli wolność, rabunki i gwałty. Prof. Roberts obala mit amerykańskich wyzwolicieli

    O tym, że żołnierze Armii Czerwonej dopuszczali się licznych gwałtów na niemieckich kobietach, było już wiadomo od bardzo dawna. Teraz jednak cień padł na amerykańskich żołnierzy, którzy po wkroczeniu na ziemie francuskie pod koniec II wojny światowej traktowali tamtejsze kobiety jak zdobycz wojenną - wiele z nich zostało zgwałconych, a próby ukarania winnych tych czynów były nieudolne. Amerykańska profesor w Wisconsin swoją książką "Co żołnierze robią" włożyła kij w mrowisko, opisuje bowiem nieznaną do tej pory stronę zachowania się tych, którzy mieli mieszkańcom Francji przynieść upragnioną wolność od nazistów. Kiedy zgwałcone kobiety informowały o tym amerykańskich oficerów, ci zarządzali w garnizonach konfrontację. Najczęściej wyglądało to tak, że przed batalionem czarnoskórych żołnierzy stawiano ofiarę gwałtu i kazano rozpoznać gwałciciela. Zazwyczaj kończyło się to tym, że kobiety z takiej konfrontacji uciekały z płaczem. Obok radosnych miesięcy po lądowaniu w Normandii, kiedy to mieszkańcy wyzwalanych kolejnych skrawków francuskiej ziemi rzucali się w ramiona wyzwolicielom, wiele starszych kobiet traktuje do dziś tamten czas jako koszmar, i to z winy wyzwolicieli. Poza gwałtami - jak opisuje Roberts - żołnierze armii USA dopuszczali się też wielu pospolitych rabunków, ale gwałty były najbardziej czarną stroną ich pobytu we Francji pod koniec wojny. - Moja książka ma obalić mit, jaki do tej pory pokutował, iż zachowanie się wyzwolicieli we Francji było dobre, tak jednak nie było - mówi profesor Roberts i dodaje, że amerykańscy żołnierze uprawiali seks w każdym miejscu i z każdą kobietą. Jak opisuje w swoje pracy, takie skandaliczne zachowania Amerykanów były normą w miastach Le Havre i Cherbourg. - Kobiety, w tym mężatki, padały ofiarą gwałtów, władze miejscowe zasypywane były informacjami i raportami o kolejnych takich aktach - dodaje Roberts. W Le Havre sytuacja stała się w pewnej chwili tak dramatyczna, iż mieszkańcy napisali specjalną petycję do burmistrza miasta, by ich bronił przed Amerykanami. "Jesteśmy atakowani, gwałceni, okradani" - napisał jeden z mieszkańców tego miasta. Burmistrz Le Havre Pierre Voisin pod naciskiem tych skarg napisał do amerykańskiego pułkownika Thomasa Weeda, twierdząc, że życie w mieście, w którym szaleją złodzieje i gwałciciele, jest nie do wytrzymania. Prosił Amerykanina, by zapanował nad swoimi podopiecznymi. Z zachowanych dokumentów wynika, że o dokonanie gwałtów oskarżono 152 amerykańskich żołnierzy, z czego 130 to czarnoskórzy. Ale dokładnej skali zjawiska pewnie już nigdy nie poznamy. - Spodziewaliśmy się po nich [Amerykanach - red.] wyzwolicieli, przyjaciół, tymczasem spotkaliśmy się z niesamowitą arogancją oraz zachowaniem zdobywców - żalił się na amerykańskich żołnierzy jeden z właścicieli kawiarni w Le Havre.
    Autorka przypomina równocześnie, że wiele ze zgłoszonych gwałtów mogło być fałszywych, nie było bowiem tajemnicą, iż wiele Francuzek prostytuowało się podczas niemieckiej okupacji. Francuskie prostytutki traktowane były przez wielu żołnierzy USA jak wojenna zdobycz. W tej książce opisano przypadek Francuzki Elisabeth, którą przystojny amerykański wojak odwiedził w domu uciech. Elisabeth pokazała mu trzy palce, co miało oznaczać, iż inkasuje od klienta 300 franków.
    Za dużo - usłyszała. Nie chciała negocjować, nawet kiedy żołnierz zaproponował jej 200 franków. - Nie - odparła Elisabeth - albo 300, albo nic z tego nie będzie. - W takim razie - jak usłyszała - nie dostaniesz nic. I została zgwałcona. Na koniec Amerykanin dokładnie przeszukał jej pokój, pieniądze oraz kosztowności poupychał do kieszeni i poszedł sobie. Jak przekonuje profesor Roberts, do tej pory przedstawiano amerykańskich żołnierzy jako tych, którzy uwalniają Europę od nazistów. Jako przedstawicieli generacji, która prowadziła słuszną wojnę przeciwko nazistom. Ale ta rzeczywistość była bardziej skomplikowana.

    Czytaj więcej: www.polskatimes.pl/artykul/911669,do-francji-przyniesli-wolnosc-rabunki-i-gwalty-prof-roberts-obala-mit-amerykanskich-wyzwolicieli,2,id,t,sa.html







    --
    Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów.
  • europitek 18.05.18, 13:51
    Tak wygląda wojna poborowych.
    W jednym miejscu mniej, a w innym bardziej.
  • de_oakville 19.05.18, 12:01
    Z tego co przeczytalem na temat Holandii wynika, ze ludnosc tego kraju wspomina na ogol bardzo dobrze wszystkich swoich wyzwolicieli. Jedyny problem jaki z nimi mieli to to, ze podczas walk alianckie bomby nie zawsze spadaly na Niemcow. Zdarzalo sie, ze na skutek pomylki lub niedoskonalej celnosci trafialy tam gdzie nie trzeba I zabijaly wyzwalanych zamiast okupantow. Podobnie w Indonezji, gdzie zdarzalo sie, ze amerykanski lub brytyjski
    okret podowodny torpedowal i zatapial japonski statek, na ktorego pokladzie wiekszosc stanowili holenderscy jency wojenni transportowani przez Japonczykow z jednej wyspy na druga.

    "Nastepnie Amerykanie zajeli sie rannymi i dali nam zywnosc. Zapamietalam glownie gume do zucia. Myslelismy, ze byli oni jakimis bogami zeslanymi nam z nieba. Do dzis widze tego roslego mezczyzne w mundurze, ktory ciagle sie do nas usmiechal i smial sie z nami.
    Nigdy nie zapomne jego przyjemnej przystojnej twarzy. Oczywiscie nie rozumielismy ani slowa z tego co oni mowili. Patzylismy na ich czolgi, wielkie ciezarowki, dziala oraz wszystkie rodzaje sprzetu, ktore przylecialy wraz z nimi w ogromnych szybowcach."


    ("We thought they were gods", Greta Stephany)

    "Cale miasto jest udekorowane na pomaranczowo i kazdy jest przyjazny wobec Jankesow (Yankees). Nie chca, zeby ich mylic z Brytyjczykami (Tommies), ktorych uwazaja za nieco powolnych i pozostawiajacym im, Amerykanom najciezsza robote. Musze powiedziec, ze ci ludzie sa niezwykle dobrze zaopatrzeni, z calym kompletnym zestawem przyborow do golenia, mydlem Lux i Lysol, skorzanym zestawem do szycia i rozmaitymi skladnikami zywnosci. Rozdaja wszystkim bardzo hojnie swoje zapasy. Jednak nie otrzymuja cieplych posilkow, co tlumaczy ich zadowolenie, kiedy dzielimy sie z nimi nasza goraca zupa."
    (...)
    Przyszedl do nas Amerykanin, pytajac o kobiete, ktora mowi po angielsku. Powiedzial, ze bral udzial w walkach we Francji i ze Holandia wyglada o wiele bardziej schludnie i porzadnie od Francji i Belgii. Trudno nie podziwiac tych ludzi tak spokojnych i pewnych siebie.
    (...)
    Amerykanie nie chca miec wiele wspolnego z Brytyjczykami. My sami to widzimy na wlasne oczy jak Amerykanie musza dzwigac glowny ciezar bitwy, jakie ciezkie poniesli straty podczas walk u nas. Teraz weszli do nas Brytyjczycy.
    (...)
    Mamy teraz glownie angielskich okupantow. Nie sa oni tacy zli i kilku z nich przychodzi do nas kazdego dnia na pogawedke. Ogolnie biorac, nie czuja oni takiej nienawisci do Niemcow jak my. Powiedzialam im, ze nie moga sobie nawet wyobrazic tego, co my musielismy przejsc prze te lata. Oni, ze swej strony uwazaja, ze to okropne strzyc do golej skory kobiety, ktore zadawaly sie z Niemcami. Staraja sie temu zapobiegac gdzie to tylko mozliwe. Amerykanie rowniez. Pomijajac to, podoba im sie w Holandii, i kraj i ludzie. Sa bardzo pewni swojego zwyciestwa i pozostaja optymistami nawet kiedy sprawy na froncie nie ukladaja sie najlepiej."


    ("Children's home 'Gelria'", Clasina Wisman)

    "Moj maz i ja bylismy nastolatkami podczas wojny i wojna odcisnela sie na calym naszym zyciu. Przybylismy do Kanady samolotem w roku 1958 i stworzylismy sobie tutaj wygodne zycie. Tym co mialo wplyw na nasza decyzje emigracji do Kanady byl fakt, ze to Kanadyjczycy nas wyzwolili. Byli to ochotnicy, mlodzi ludzie, ktorzy poniesli wielkie straty. Kiedy odwiedzilismy Holandie, poszlismy na ich groby na cmentarzach takich jak Groesbeek i de Holterberg. Grobami opiekuja sie dzieci szkolne i przynosza na nie swieze kwiaty. W jakim innym kraju na swiecie tak jest?"

    ("Tending the war cemeteries", Else Bevelander)
  • de_oakville 19.05.18, 12:23
    "Wyzwolenie Holandii przez 2-ga Armie Brytyjska, w sklad ktorej wchodzil rowniez duzy kontygent wojsk kanadyjskich i polskich oraz brygada zolnierzy holenderksich, bylo swietowane przez ludnosc Holandii z tak wielkim entuzjazmem jak nigdy wczesniej w holenderskiej historii. Libacje i przejawy radosci trwaly tygodniami. Wszedzie organizowano potancowki, gdzie mozna bylo posluchach muzyki Glena Millera i Tommy Dorsey'a.
    Bratanie sie z wyzwolicielami osiagnelo swoj szczyt. Wkrotce bylo wiadomo, ze wiele holenderskich kobiet zaszlo w ciaze na skutek tego. W jednym z artykulow "De Telegraaf", najwazniejszej gazety wychodzacej w Amsterdamie, autor podkreslal, ze w nastepnej wojnie europejskiej nasi przyszli wyzwoliciele beda juz na terenie naszego kraju, poniewaz potomstwo Kanadyjczykow, Brytyjczykow i Polakow bedzie w tym wieku,
    ze mozna ich bedzie powolac do armii w celu obrony kraju".


    ("There I stood in my underwear, waving", Robert Colyn)
  • europitek 19.05.18, 20:29
    Z powyższego wniosek standardowy, że w życiou i hidtorii bywa różnie - poprzecznie i podłużnie.
  • boavista4 20.05.18, 20:31
    Panie , czy potafi pan wymowic szybko zab zypa dab, bo ja tych panskich elaboratow czytac nie moge bez drzemki.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.