Dodaj do ulubionych

1960 - w Toronto umarla corka Cara Aleksandra III

01.12.18, 09:50
Ostatnia z dynastii Romanowow. Zaczynala swe zycie w bogactwie i przepychach palacow w Sankt Petersburgu. Umarla w skromnym pokoju nad zakladem fryzjerskim w Toronto.

tvo.org/article/current-affairs/exile-in-ontario-how-the-russian-royal-family-came-to-an-end-in-toronto
Edytor zaawansowany
  • borrka 01.12.18, 10:42
    I w hańbie zniknęła ze sceny historii.
    W ostatnich carach rosyjskiej krwi było tyle, ile trucizny w zapałce.
    Byli już zdegenerowani i niezdolni do odrodzenia.
    Podobnie, jak parę innych domów dynastycznych w Europie.
    Bolszewicy wyzwolili najgorsze cechy rosyjskie i wymordowali elity - to też zasługa Romanowów.
    Smutne, iż nastąpiło to w momencie, gdy Rosja dojrzewała do pełnej europeizacji i przeżywała swój "wielki skok".
    Gospodarczy i fascynujący kulturowy.


    --
    Po polsku nie mowi sie "mydlo OD for you", ani "samochod OD pobieda" - to wymysl przyglupow z agencji reklamowych, zasmiecajacych jezyk.
  • zeitgeist2010 01.12.18, 12:57
    Rozumiem, ze po holenderskich Nassau-Oranje, rowniez potomkowie Romanow znalezli spokoj w Kanadzie. Olga byla pol-Dunka i krewniaczka wielkiej Victorii. Do 1945 mieszkala w Danii. Na szczescie ja ominela dziedziczna hemofilia z genow Queen Victorii.

    --
    ----------------------
    You cannot choose: Sexual orientation, Gender identity, Appearance, Disability, Mental Illness, Race
    Your choice is: being an asshole to people over things they cannot control.
  • caesar_pl 02.12.18, 02:40
    Nassau-Oranje to Niemcy.Nassau to miasteczko w Niemczeh,skad pochodzi ta rodzina.
    Holenderska rodzina krolewska odwiedza swych niemieckich krewnych czesto,oficjalnie i nieoficjalnie.
    Pierwszy raz od prawie 100 lat niemieccy wlasciciele zamku Ksiaz urzadzili tam zaslubiny Hochbergow.

    Pierwszy od prawie 100 lat ślub członka rodu Hochbergów na zamku Książ (ZDJĘCIA)
    Ostatnie tego typu wydarzenie miało miejsce w zamku Książ (niem. Fürstenstein) - rodowej siedzibie Hochbergów, w 1924 r. Żenił się wówczas książę Jan Henryk XVII - najstarszy syn księżnej Daisy i księcia Jana Henryka XV.
    Dziwie sie Polactwu ze jest dumne z obcych osiagniec kulurowo-materialnych i sobie je bezwstydnie przyswaja.
    Jak mozna wytlumaczyc fakt,ze Poltonskie wladze zadaly zwrotu obrazow niemieckich malarzy np.do katedry Nyskiej czy Oliwskiej?Bo otrzymali te ziemie z rozkazu Stalinai i to z inwentarzem??By sie chwalic nieswoim?????
  • de_oakville 02.12.18, 12:49

    > Dziwie sie Polactwu ze jest dumne z obcych osiagniec kulurowo-materialnych i so
    > bie je bezwstydnie przyswaja.


    To jest dosyc skomplikowana sprawa. Rodzisz sie w kraju (PRL), ktorego jedna trzecia terytorium przed 2-ga Wojna Swiatowa nalezala do Niemiec, a jeszcze wiekszy procent przed 1-sza i 2-ga Wojna Swiatowa razem (wlaczajac Poznan - miasto rodzinne Hindenburga,
    przedwojennego prezydenta Rzeszy, Torun, Bydgoszcz, Katowice). Na tych ziemiach jezdzily tramwaje nawet w stosunkowo niewielkich miastach pomiedzy 50 i 100 tys mieszkancow jak Gorzow, Olsztyn, Inowroclaw a w "rdzennej Polsce" nie bylo ich nawet w miastach znacznie wiekszych jak Lublin, Bialymstok, Radom czy Kielce. Spora roznica cywilizacyjna, moze
    nawet ogromna. Budowle wzniesione kiedys przez Niemcow przedstawiali ci od urodzenia jako nasze wlasne polskie dziedzictwo kulturowe (Gniezno, Poznan, to "oczywiste"
    ale rowniez Gdansk czy Wroclaw) i tym przesiaknales od urodzenia. Nie kazdy sie w te sprawy wglebial i nad nimi zastanawial. Niemcow widywales wylacznie na filmach jako ludzi w stalowych helmach siejacych pozoge i zniszczenie. Niszczacych rowniez ten "twoj" dorobek kulturalny, ktorego chciales bronic "do ostatniej kropli krwi". "Zadna sila, zadna burza nie odbierze Gdanska nam"(...) "mamy rozkaz cie utrzymac albo na dnie twoim (z honerem) lec". Kiedy jednak sie w to wszystko wglebisz i zastanowisz sie nad tym, to widzisz rowniez,
    ze bez pytania o zdanie wlozono ci na plecy "garb" niemieckiego dorobku kulturalnego, czyli cos mniej wiecej tak jakby "ozeniono cie" na sile z partnerka, ktorej wczesniej nie znales, nie widziales i sam sobie jej nie wybierales. I choc "partnerka" okazala sie niezwykle atrakcyjna w wielu aspektach, to nie jestes wcale pewien czy w tych najwazniejszych akurat dla ciebie. A przede wszystkim "malzenstwo" jest udane tylko wtedy jesli obie strony zawieraja je z wlasnej nieprzymuszonej woli i wydaja sie sobie jednakowo atrakcyjne i pociagajace.
    A tak w tym wypadku raczej nie jest. No, ale nie mamy wyboru i musimy kierowac sie rozsadkiem. Niemcy to rowniez robia z jeszcze wiekszym rozsadkiem niz Polacy. "Malzenstwo
    z koniecznosci i z rozdadku".

    "Wolnosc jest zaspokajaniem potrzeb,
    ale musza one byc prawdziwe,
    urojone potrzeby falszuja wolnosc i
    wypelniaja ja marnoscia.
    (...)
    Glodny zjada jednak nie zawsze to,
    czego potrzebuje, lecz to, co uwaza za potrzebne.
    Ale dopiero, gdy je, czego mu potrzeba,
    czuje sile, nabiera sily, by rosnac.
    Wolnosc polega na tym, by rosnac wraz z potrzebami.
    I znac swoje prawdziwe potrzeby
    to zadac prawdziwej wolnosci."

    (Artur Lundkvist, "Krotka prelekcja o wolnosci")



  • polski_francuz 02.12.18, 13:25
    "Nie kazdy sie w te sprawy wglebial i nad nimi zastanawial. Niemcow widywales wylacznie na filmach jako ludzi w stalowych helmach siejacych pozoge i zniszczenie."

    Kolezanka malzonka mnie zaprowadzila wczoraj na spotkanie asocjacji ludzi zainteresowanych Niemcami. Bylo nas 13 w tym animatorka, urodzona w Niemczech i troje ludzi z Europy Wschodniej: Czeszka, Polka i nizej podpisany. Asocjacja chce zrobic kilka prezentacju n/t ludzi tworzacych nauke i technike w Niemczech czy w krajach niemieckojezycznych.

    I pierwsza dyskusja sie zaczela o Koperniku. Czy to Polak czy Niemiec? Czy ma sens mowic o jego narodowosci? Potem Einstein: Niemiec, Zyd, Szwajcar, czy Amerykaniec, Lisa Meitner: Zydowka czy Austriaczka, Fritz Haber: Zyd czy Wroclawianin itd, itp.

    W koncu jakos zesmy podzielili prezentacje o tych czy tamtych ludzi z niemieckiego kregu kulturalnego. I jakos mi wcale ale to wcale nie przeszkadza prezentowac cos o milego Bogu Daimlerze, ktory skonczyl uniwersytet w Szutgarcie gdzie i ja bylem przez kilka miesiecy. I moze troche czuje mentalnosc Szwabow schaffe, schaffe Häusle baue... choc znam tez ich slabosci.

    O wiele bardziej mi przeszkadza mentalnosc ludzi odbudowujacych mur jak Twoj rozmowca, Gauland, Kaczynski czy im podobni.

    Muru nie ma i chwalic Pana za to!

    PF
  • de_oakville 02.12.18, 19:50
    Kiedy przebywalem w RFN-ie pod koniec lat 80-tych, to na poczatku mieszkalem przez miesiac w Hamburgu, do ktorego przylecialem z Polski. Nie pamietam juz gdzie, ale zobaczylem tam ogloszenie po polsku mowiace o zebraniu "Kola Gdanszczan", na ktore wszyscy sa zapraszani i beda mile widziani. Jako milosnik tego miasta poszedlem na nie, choc Gdanszczaninem z urodzenia nie jestem. Okazalo sie jednak, ze jest to zabranie Niemcow, mieszkajacych przedtem w Gdansku. Takze i tych, ktorzy calkiem niedawno opuscili PRL. Przewodniczacy kola przywital wszystkich serdecznie "w wolnej czesci Niemiec" (istniala wtedy jeszcze NRD)
    i po pewnym czasie kazdy musial cos o sobie powiedziec. Czulem sie troche nieswojo, ale powiedzialem po niemiecku, ze jestem Polakiem i ze z Gdanskiem jestem rowniez zwiazany duchowo. Po czym powiedzialem "przepraszam" i chcialem wyjsc. Zaprotestowano - "alez nie, niech pan zostanie, tu jest wolny kraj i wszyscy moga w zebraniu uczestniczyc".
    Nie wypadalo im powiedziec inaczej, a mnie nie wypadalo po tym wyjsc. Totez pozostalem jeszcze przez pewien czas i "zmylem sie" dyskretnie, kiedy zaczeto spiewac melodie ludowe z okolic swojego dawnego rodzinnego miasta i regionu, ktorych sam nie znalem. Odpowiadajac sobie na pytanie kto tu jest gospodarzem, a kto gosciem (teraz proszonym, a kiedys nieproszonym) nie mialem zadnych watpliwosci. Oczywiscie Europa dzisiejsza postepuje madrze - jestesmy sasiadami, musimy zyc w przyjazni I nie mamy innego wyboru. Nastepne pokolenia na pewno nie beda juz odczuwac takich rozterek jakie odczuwalo i odczuwa nasze pokolenie. Mieszkajac w Polsce bylem w sprawach polsko-niemieckich "umoczony" po uszy. Bardziej niepokoil mnie wtedy wrogi i czesto niesprawiedliwy (choc historycznie zrozumialy) stosunek Polakow do Niemcow niz Niemcow do Polakow. Nie bylo mi z tym komfortowo.
    Bo musialbym definitywnie stanac po ktorejs ze stron, a po ktorej bym nie stanal, to bym sie w swoich oczach "zeszmacil". Totez po opuszczeniu Europy, poczulem sie po pewnym czasie tak, jakby mi usuniego "garb" z plecow. Patrze sobie teraz na te sprawy z daleka i kofortowo
    jak "osiedlowa plotkarka" ze swojego balkonu na pobliskie podworko, na ktorym moze podsluchac klotni sasiadow i przechodniow. Bedac ostatnio w Polsce sluchalem dyskusji w telewizji - sa Polacy bardzo pozytywnie nastawieni do Niemiec, ale sa rowniez tacy (glownie z PiSu-u), ktorzy maja mentalnosc z czasow "Czterech Pancernych" i nie dociera do nich, ze teraz moze byc inaczej. Polska jest rowniez podzielona w opiniach na duze miasta i wies w "rdzennej Polsce" z jednej strony, oraz z grubsza biorac na "Ziemie Zachodnie", ktorych mieszkancy ze zrozumialych wzgledow czuja sie w Niemczech bardziej "u siebie", i Polske wschodnia, jako ta "klerykalno-patriotyczna" a la czasy Sanacji. A tak niedawno wydawalo sie, ze jestesmy juz wszyscy w Europie "obiema nogami".
  • borrka 02.12.18, 20:19
    1. Polska Zachodnia stanowi dla mnie zagadkę:
    bardziej liberalna i europejska, a przecież na miły Bóg, to są w 70 ... 80% napływowi zza Buga.
    I to było do niedawna wyraznie widać i słychąć.
    No, na prowincji, nie w dużych miastach.

    2. Z dużą ostrożnością podchodziłbym do głosów tzw. "wypędzonych".
    Nigdy za znanych mi czasów nie byli jakoś bardzo opiniotwórczy.
    Co najwyżej hałaśliwi.
    A dziś, to powojenne pokolenia, które nie przeszły przez udrękę (niewątpliwą) wysiedleń.
    To potomkowi, tych, którzy po wojnie zostali w Polsce przez prostą kalkulacje zysków i strat.
    Po 20 latach ta kalkulacja wyglądała inaczej, stąd gwałtowny przypływ uczuć niemieckich.
    Wasserpolacke ruszyli Heim ins Reich :)

    Tyle, że Niemcy, ci prawdziwi, niezle rozumieją zjawisko Spätaussiedlerów.


    --
    Po polsku nie mowi sie "mydlo OD for you", ani "samochod OD pobieda" - to wymysl przyglupow z agencji reklamowych, zasmiecajacych jezyk.
  • borrka 02.12.18, 20:35
    Wasserpolacken zabrzmiało może mało sympatycznie, ale w gruncie rzeczy to "rozwodniony Polak".
    Określenie ludności o problematycznej orientacji narodowej, co np. na Sląsku nie dziwi.
    Ja zawsze podkreślam:

    Ślązacy są na tyle polscy, na ile można być polskim bez kropli Sarmatyzmu.
    A Sarmatyzmu nie przeżyli, co chyba na dobre im wyszło:)


    --
    Po polsku nie mowi sie "mydlo OD for you", ani "samochod OD pobieda" - to wymysl przyglupow z agencji reklamowych, zasmiecajacych jezyk.
  • polski_francuz 02.12.18, 22:08
    "Polska Zachodnia stanowi dla mnie zagadkę: bardziej liberalna i europejska..."

    Odowiem Ci z perspektywy Wroclawianina. Bylem zawsze dumny z mego miasta. I dopiero powoli zrozumialem, ze mialem szanse rosnac w miescie niemieckim. Zrozumialem to jak Tata mnie zabral do Ponar kolo Wilna skad nasz rod. I jak zrozumiales to, ze miales szanse wypracowana przez innych to trudno Niemcom bardzo miec za zle.

    Sadze, ze wielu Wroclawian tak odczuwa.

    PF
  • polski_francuz 02.12.18, 22:03
    "Bedac ostatnio w Polsce sluchalem dyskusji w telewizji - sa Polacy bardzo pozytywnie nastawieni do Niemiec, ale sa rowniez tacy (glownie z PiSu-u), ktorzy maja mentalnosc z czasow "Czterech Pancernych" i nie dociera do nich, ze teraz moze byc inaczej."

    I tak tez jest u Niemcow u ktorych wyrzuty sumienia za zbrodnie z czasow 2 ws. zaczynaja zanikac. Ale wazne jest by wspolpracowac i walczyc ekonomicznie tak by lepszy wygral. Poki co to sa Niemcy.

    Druga wazna sprawa w Europie to nacjonalizm. Powiedzmy raczej cos miedzy szowinizmem i patriotyzmem. Duma z bycie kim sie jest. Wazne jest by sie czuc Polakiem i byc z tego dumnym. Wlasnie w Europie. I sadze, ze to uczucie jakos rosnie.

    I to jest, dla mnie, pozytywny efekt, ktory odczuwam ostatnio.

    PF
  • de_oakville 03.12.18, 12:27
    polski_francuz napisał:

    > izmem i patriotyzmem. Duma z bycie kim sie jest. Wazne jest by sie czuc Polaki
    > em i byc z tego dumnym. Wlasnie w Europie. I sadze, ze to uczucie jakos rosnie.

    Czulem sie zawsze Polakiem. Ale jako dziecko ojciec zabieral mnie na wakacyjne wojaze po Polsce, glownie polnocno-zachodniej. A wiec Szczecin, Kolobrzeg, Trojmiasto. Morze ujrzalem pierwszy raz w zyciu w Kolobrzegu i moglem sobie przywiezc stamtad breloczek
    z mewa i napisem "Pamiatka znad polskiego morza". Dziwne, ale nie pamietam zeby z Zakopanego mozna bylo przywiezc cos podobnego z napisem "Pamiatka z polskich gor", tylko "z gor". Caly czas czulem, ze na tych ziemiach zachodnich jest jakos troche inaczej niz np. w Warszawie i okolicy, ale dopiero po pewnym czasie dotarlo do mnie, ze jeszcze 20 lat temu (od tamtych czasow) nie byla to Polska tylko Niemcy. I ze jezdzac po tych terenach poznawalem w rownym stopniu powojenna Polske jak i przedwojenne Niemcy. Przez co moj patriotyzm zostal nieco "rozdwojony", zaczalem sie interesowac takze i Niemcami. Mysle, ze patriotyzm podobnie jak wiara, to u czlowieka sprawa dosyc "intymna" i osobista.
    Nie naleze do ludzi, ktorzy w stroju krakowskim i z wielkim bialym orlem na piersi wymachuja flaga i wypinaja dumnie piers w wobec przechodniow innych narodowosci. Kazdy z nich ma rowniez swoj kraj i swoj patriotyzm. Ani gorszy ani lepszy. W dziecinstwie bylem na swoj sposob dumny, ze jestem Polakiem. Po raz drugi w zyciu sie tak poczulem dopiero po roku 2000, kiedy po przyjezdzie do Warszawy, nalezacej juz do UE zaczelo mi sie nagle ponownie wszystko podobac i imponowac. A teraz ta "dobra zmiana" i ponowne rozterki.
  • caesar_pl 02.12.18, 13:36
    Wiem ze tak jest.I dalej niemieckie dokonania sa polszczone.W Muzeum Piwowarstwa w Tychach pokazuja turystom film,na ktorym widac otwarcie linii kolejowej, ktora laczy Browar z reszta Slaska.Linia zostala otwarta w 1893,pociag jest witany przez publike w kwiatach,a na wagonie pisze po polsku - Slask wita..!!To byly czasy Niemieckie!!!
    Polscy turysci byli dumni,niemieccy,ktorych tam bylo paru i Volksdeutsche jak ja bylismy zniesmaczeni.
  • walter622 02.12.18, 13:29
    de_oakville napisał:

    > Ostatnia z dynastii Romanowow.

    Trochę nie tak. Poza granicami Rosji obecnie żyje ponad 30 członków rodu Romanowych.
    Głową rodu jest Andrej Andrejewicz. Jest inżynierem, mieszka w USA (San Francisco). W czasie II WŚ służył na HMS Sheffield. Ma 3 synów (Aleksej, Piotr, Andrej) i 1 córkę (Natasza).

    ru.wikipedia.org/wiki/Список_Романовых_в_эмиграции
    ru.wikipedia.org/wiki/Список_ныне_живущих_Романовых
    en.wikipedia.org/wiki/Prince_Andrew_Romanov
    > Umarla w skromnym pokoju nad zakladem fryzjerskim w Toronto.

    Olgę Aleksandrownę charakteryzowała skromność i pomoc bliźnim. Malowała obrazy (w dorobku ponad 2000 obrazów) . Dochód z ich sprzedaży przeznaczała na pomoc potrzebującym białym emigrantom. Z powodu tej działalności charytatywnej była zmuszona opuścić w 1948 r. Danię. Ma 2 synów (Tichon, Gurii). Jedna z ciekawszych postaci rodu Romanowych. Pozostawiła pamiętniku.
    W tym samym roku (1960) w Windsor zmarła jej siostra - Ksjenia Aleksandrowna.

    en.wikipedia.org/wiki/Grand_Duchess_Olga_Alexandrovna_of_Russia
    en.wikipedia.org/wiki/Grand_Duchess_Xenia_Alexandrovna_of_Russia
    www.imperialhouse.ru/rus/
    romanovtoday.livejournal.com/
  • jorl 02.12.18, 21:56
    Ciekawe czy myslala ta corka cara i wtedy dlaczego to wszystko w Rosji tak walenelo.
    Moj ojciec, w roku 1917 mial 6 lat, byl ksieciem rosyjskim, ledwo ze swoim ojcem i bratem uciekli z Rosji. Do Polski. Niewiele mowil o tych sprawach, zapewne obawial sie ze komunisci go, jak sie wyda kim jest, aresztuja. Ale powiedzial kiedys, wiem to doskonale, ze zadaje sobie pytanie "dlaczego sie ta rewolucja w Rosji wydarzyla". Jednoznacznie poczuwal sie do winy jako przedstawiciel elity rosyjskiej. I slusznie. Spi.przyli tam w Rosji niezle i wina zawsze jest elit.
    Paskudne jak jego ojciec zmusil go do nauki w szkole rolniczej. Bo myslal ze wroci i te latyfundia beda takiegie wyksztalcenia potrzebowac. Ten to nie zrozumial dlaczego rewolucja byly.
    Moj ojciec chcial techniczny zawod sie uczyc, nie dane mu bylo, rolnictwo mu smierdzialo do konca zycia.
    Ale Rosjaninem tak naprawde pozostal do konca zycia.


    --
    Pozdrowienia

    czizus dnia 12.12.17, 13:17 napisał:
    > Czy Polak zawsze musi udowadniać że jest kompletnym idiotą???
  • boavista4 03.12.18, 00:01
    ja twoj wnuk , ty moj dziadek
    ja twoj przodek, ty moj zadek.
    jak milo miec takich znajomych. Poznalem juz corke Stalina, syna generala Rommla, wnuka von Paulusa, Jimmi Cartera, Trumpa, teraz czas poznac Jorla. Zapomnialem o Bywszym.
  • boavista4 03.12.18, 13:24
    a twoi przodkowie?
    dlaczego Golicyn maial dobra dusze? bo pomogl ojcu Jozefa Conrada i jego rodzinie:
    books.google.com/books?id=cgc1AQAAMAAJ&pg=PA42&lpg=PA42&dq=golicyn+korzeniowski&source=bl&ots=XN7vJ8KLGX&sig=D7oE1RFcmO1nyjykUKKb8mtwUUU&hl=en&sa=X&ved=2ahUKEwjLxIH30oPfAhUL9YMKHZ0JBIsQ6AEwB3oECAgQAQ#v=onepage&q=golicyn%20korzeniowski&f=false

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.