Dodaj do ulubionych

Słaba gospodarka Chin zmusza do zawarcia umowy han

06.01.19, 21:08
Trump: słabość gospodarki Chin motywuje Pekinu do zawarcia umowy w sprawie handlu

Amerykański prezydent Donald Trump ocenił w niedzielę, że słaby stan chińskiej gospodarki jest dla Pekinu motywacją do zawarcia ze Stanami Zjednoczonymi porozumienia w sprawie handlu. Dodał, że dwustronne rozmowy na ten temat przebiegają bardzo dobrze.

"Myślę, że Chiny chcą to (konflikt handlowy z USA - PAP) rozwiązać. Ich gospodarka nie radzi sobie dobrze - powiedział Trump dziennikarzom w Waszyngtonie. - Myślę, że to świetnie motywuje ich do negocjacji".

"Rozmowy z Chinami idą bardzo dobrze. Naprawdę wierzę, że chcą zawrzeć umowę" - podkreślił szef państwa.

Ze względu na spowalniający wzrost gospodarczy i presję związaną z wprowadzonymi przez Waszyngton taryfami celnymi Pekin obniżył w piątek rezerwy obowiązkowe banków - zaznacza agencja Reutera.

1 grudnia w Argentynie, przy okazji szczytu G20, Trump i prezydent Chin Xi Jinping porozumieli się co do rozejmu w wojnie celnej między krajami. Ustalili, że na okres 90 dni wstrzymają się z nakładaniem kolejnych stawek celnych na towary drugiej strony i przez ten czas spróbują osiągnąć całościowe porozumienie handlowe.
Edytor zaawansowany
  • 5magna 07.01.19, 06:25
    zobaczymy jak tam bedzie. twierdza ze to tyko kwestia czasu kiedy wezma sie za lby militarnie….ten popusci co dostanie wiecej termojadrowych….
  • xystos 07.01.19, 08:29
    Chiny będą organizować więcej ćwiczeń wojskowych, aktywniej reagować na wydarzenia na świecie i mogą nawet wziąć udział w przyszłych konfliktach zbrojnych. Tak przynajmniej wynika z najnowszej wypowiedzi prezydenta Xi Jinpinga.







    W piątek, na spotkaniu z wojskowymi w Pekinie, dożywotni prezydent ogłosił, że świat przechodzi przez okres wielkich przemian, których ludzkość nie widziała od 100 lat, a Chiny muszą wykorzystać tę okazję dla własnych korzyści. Oczywiście będzie to możliwe tylko dzięki silnej i gotowej na wszystko armii.



    Xi Jinping powiedział, że wszystkie rodzaje chińskich sił zbrojnych, a także akademie i siły policyjne, muszą być przygotowane na nowe wyzwania i nastawione na wygrywanie bitew. Aby było to możliwe, w 2019 roku odbędzie się więcej manewrów wojskowych i ćwiczeń.



    Jego wypowiedź pojawiła się w okresie zwiększonego napięcia na Morzu Południowochińskim i Tajwanie. Xi Jinping ogłosił wcześniej, że Tajwan zostanie ponownie przyłączony do Chin i nastąpi to dobrowolnie, albo z użyciem siły. Jeszcze w grudniu, chiński admirał Lou Yuan zaproponował zatopienie amerykańskiego lotniskowca, a w listopadzie, Ambasador Chin w Stanach Zjednoczonych, Cui Tianki stwierdził, że wojna handlowa może przeobrazić się w konflikt zbrojny.



    Ewidentnie widać, że Chiny rywalizują ze Stanami Zjednoczonymi nie tylko w kwestii militarnej, ale też walczą o wpływy na świecie. Państwo Środka rozwija się w bardzo szybkim tempie, co wyraźnie niepokoi USA, które za wszelką cenę chcą utrzymać status światowego mocarstwa.



    --
    ZEN
  • wiktor_jerofiejew 08.01.19, 16:23
    Wojna handlowa: Chiny znalazły się w potrzasku

    W wojnie handlowej z Pekinem, czas gra na korzyść Donalda Trumpa. Dlatego Xi Jinping idzie na coraz większe ustępstwa.
    Ta decyzja przełoży się na poważne zyski dla Amerykanów.
    W piątek Pekin po raz pierwszy zezwolił na import ryżu z USA, dla Azjatów najbardziej strategicznego surowca, jaki można sobie wyobrazić. Od przystąpienia kraju do WTO 17 lat temu, zboże nie było sprowadzane ze Stanów pod pozorem, że nie spełnia chińskich norm sanitarnych.
    Xi Jinping mnoży jednak gesty dobrej woli wobec Białego Domu, bo rozpoczęta jeszcze w lutym przez Trumpa wojna handlowa okazała się największym wyzwaniem, jakiemu od objęcia władzy pięć lat temu musi stawić czoła chiński przywódca.

    1 grudnia na szczycie G20 w Buenos Aires obaj prezydenci uzgodnili trzymiesięczne zawieszenie broni w nadziei, że w tym czasie uda się zawrzeć porozumienie o nowych zasadach współpracy. Ale już od 1 stycznia Pekin jednostronnie obniży lub zniesie cła na 700 produktów sprowadzanych z USA. W zamian Amerykanie zgodzili się jedynie na wznowienie rozmów

    UKRYTY DŁUG
    Z takiego rozwoju wypadków Waszyngton zdaje się być zawodowolony. „Właśnie miałem długą i bardzo dobrą rozmowę telefoniczną z prezydentem Chin. Zbliżamy się bardzo skutecznie do porozumienia. Jeśli go się uda osiągnąć, będzie to umowa całościowa, obejmująca wszystkie tematy, obszary i punkty sporne. Robimy wielki postęp”– napisał w sobotę na Twitterze Trump.

    Dlaczego Xi idzie na ustępstwa? – Od reform Deng Xiaopinga 40 lat temu funkcjonuje niepisana zasada, zgodnie z którą partia komunistyczna zapewnia ludności stałą, szybką poprawę warunków życia w zamian za prawo do utrzymywania monopolu władzy. Ten układ jest teraz zagrożony – mówi „Rz” François Godement, ekspert ECFR w Paryżu.

    Japoński instytut Nikkei wskazuje, że tempo wzrostu Chin wyhamowało do najniższego poziomu od 29 lat. W przyszłym roku wyniesie 6,2 proc., i to przy założeniu, że nie dojdzie do eskalacji wojny handlowej z Ameryką. Skala załamania koniunktury może być jednak o wiele głębsza, bo dane, na których muszą bazować analitycy są w Chinach o wiele mniej wiarygodne niż w krajach demokratycznych. „The New York Times” zwraca uwagą na ogromną skalę przymusowych urlopów w okresie świątecznym: sygnał, jak wiele chińskich firm nie ma zamówień przy załamującym się popycie nie tylko na rynku amerykańskim, ale i wewnątrz kraju. Ankiet Deloitte pokazuje, że 82 proc. chińskich przedsiębiorców pesymistycznie patrzy w przyszłość.

  • wiktor_jerofiejew 08.01.19, 16:27
    UKRYTY DŁUG
    Z takiego rozwoju wypadków Waszyngton zdaje się być zawodowolony. „Właśnie miałem długą i bardzo dobrą rozmowę telefoniczną z prezydentem Chin. Zbliżamy się bardzo skutecznie do porozumienia. Jeśli go się uda osiągnąć, będzie to umowa całościowa, obejmująca wszystkie tematy, obszary i punkty sporne. Robimy wielki postęp”– napisał w sobotę na Twitterze Trump.

    Dlaczego Xi idzie na ustępstwa? – Od reform Deng Xiaopinga 40 lat temu funkcjonuje niepisana zasada, zgodnie z którą partia komunistyczna zapewnia ludności stałą, szybką poprawę warunków życia w zamian za prawo do utrzymywania monopolu władzy. Ten układ jest teraz zagrożony – mówi „Rz” François Godement, ekspert ECFR w Paryżu.

    Japoński instytut Nikkei wskazuje, że tempo wzrostu Chin wyhamowało do najniższego poziomu od 29 lat. W przyszłym roku wyniesie 6,2 proc., i to przy założeniu, że nie dojdzie do eskalacji wojny handlowej z Ameryką. Skala załamania koniunktury może być jednak o wiele głębsza, bo dane, na których muszą bazować analitycy są w Chinach o wiele mniej wiarygodne niż w krajach demokratycznych. „The New York Times” zwraca uwagą na ogromną skalę przymusowych urlopów w okresie świątecznym: sygnał, jak wiele chińskich firm nie ma zamówień przy załamującym się popycie nie tylko na rynku amerykańskim, ale i wewnątrz kraju. Ankiet Deloitte pokazuje, że 82 proc. chińskich przedsiębiorców pesymistycznie patrzy w przyszłość.

    W 2008 r., gdy uderzył wielki kryzys finansowy, władze Chin sięgnęły do sprawdzonej metody, aby podtrzymać wzrost: pompowania pieniędzy publicznych. Tym razem Xi nie powtórzył tego ruchu. Choć oficjalnie dług państwa wynosi ledwie 47 proc. PKB, zdaniem Instytutu Finansów Międzynarodowych (IIF) w rzeczywistości może sięgać 300 proc. PKB, blisko trzy razy więcej niż w USA. Z kolei agencja Moody’s uważa, że dług przedsiębiorstw państwowych, które wciąż zapewniają przeszło połowę dochodu narodowego kraju, zbliża się do kolosalnej kwoty 9 bln USD. Zaś zobowiązania gospodarstw domowych skoczyły w ciągu dziesięciu lat z 19 do 49 proc. PKB. Wszystko to może prowadzić do paniki, jaka uderzyła w Grecję w 2009 r., gdy rynki zdały sobie sprawę z faktycznego stanu finansów państwa, tylko na znacznie większą skalę. W Chinach nadal państwowe banki udzielają kredytów przede wszystkim państwowym firmom pod nadzorem państwowych instytucji, przez co ryzyko kredytowania kraju jest dla zagranicznych inwestorów o wiele trudniejsze do rozpoznania. Xi najwyraźniej woli działać ostrożnie, aby nie prowokować zaniepokojenia rynków.

  • amunicyjny1 08.01.19, 16:31
    Japoński instytut Nikkei wskazuje, że tempo wzrostu Chin wyhamowało do najniższego poziomu od 29 lat. W przyszłym roku wyniesie 6,2 proc.

    Gdyby Polska miała chociaż polowe tego wzrostu,było by fajnie .Mają łby chińczyki
  • wiktor_jerofiejew 08.01.19, 16:32
    NIEZALEŻNE SĄDY

    Strategia Trumpa dalece wykracza jednak poza samą gospodarkę

    „Chiny chcą stopniowo przejąć dominującą pozycję na świecie we wszystkich dziedzinach, także gdy idzie o siłę wojskową. To dziś dla nas największe zagrożenie” – mówił w wywiadzie dla „Plusa Minusa” gen. James L. Jones, doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Baracka Obamy.

    Wiele wskazuje na to, że Trump wcale nie będzie chciał doprowadzić do ostatecznego porozumienia między obydwoma krajami 1 marca, aby jeszcze bardziej przycisnąć Chiny do muru, podważyć fundamenty, na których oparty jest chiński model gospodarczy, domagając się np. respektowania praw autorskich (co wymusza ustanowienie niezależnego wymiaru sprawiedliwości) czy wstrzymania mechanizmu obowiązkowego przekazywania przez inwestorów zagranicznych najnowszych technologii, bez czego wzrost wydajności pracy w Chinach stanie pod znakiem zapytania.

    „Zmiany, jakich domagają się Amerykanie, są zbyt poważne, aby Chiny mogły je spełnić. Musiałyby zrezygnować z chińskiego modelu rozwoju, co niosłoby za sobą ryzyko politycznej destabilizacji” – uważają analitycy Daiwa Capitals.

    Pod koniec lat 70. Amerykanie poparli integrację Chin z globalną gospodarką i otworzyli swój rynek nie tylko dla zwiększenia zysków amerykańskich koncernów inwestujących w ChRL, ale także w nadziei, że Państwo Środka pójdzie śladami Korei Południowej czy Tajwanu i wraz ze wzrostem zamożności doprowadzi do demokratyzacji systemu politycznego. Tak się jednak nie stało. Odwrotnie, chińskie władze zaczęły wykorzystywać coraz większy potencjał kraju do poszerzenia swojej strefy wpływów za granicą. Zaś Xi Jinping w coraz większym stopniu oparł legitymizację autorytarnego systemu władzy na nacjonalistycznej ideologii.

    W tej sytuacji wojna handlowa wypowiedziana przez Trumpa ma pewne podobieństwa ze strategią wyścigu zbrojeń narzuconego ZSRR przez Ronalda Reagana: jej celem także może okazać się wycieńczenie przez Amerykanów przeciwnika.

    ZŁAMANA OBIETNICA
    Taka strategia dla USA ma jednak swoją cenę. 1 marca Trump może nakazać zwiększenie z 10 do 25 proc. ceł na import do USA chińskich produktów wartych 200 mld USD. Jednak zdaniem analityków prezydent będzie miał więcej oporów przed nałożeniem karnych ceł na pozostałą część chińskiego importu, bo to ograniczyłoby konsumpcję wyborców Trumpa.

    Ale ta rozgrywka ma też wymiar światowy. 1 stycznia szef dyplomacji USA Mike weźmie udział w inauguracji prezydenta Jaira Bolsonaro. Ale chce przy okazji omówić zwrot Brazylii od współpracy z Chinami ku Ameryce. To część szerzej inicjatywy mobilizacji sojuszników Waszyngtonu przeciw Pekinowi. Chińczycy co prawda próbują tego samego: właśnie pokazali kupiony od Rosjan najnowszy system antyrakietowy S-400. Ale współpraca z Moskwą nie zrekompensuje Xi utraty amerykańskiego rynku.

    Polem konfrontacji jest też Morze Południowochińskie, kluczowy szlak handlu międzynarodowego, który Pekin chce przekształcić w wyłączną strefę swoich wpływów.

    Jeszcze w 2015 r. w Ogrodzie Różanym Białego Domu Xi obiecał, że powstrzyma się przed militaryzacją tego akwenu, ale nie dotrzymał słowa.

    A teraz Chińczycy chcą, aby obce samoloty wojskowe pojawiające się w tym regionie meldowały się chińskim władzom. Dla Pentagonu to absolutnie wykluczone.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.