Dodaj do ulubionych

Fiordy Nowej Fundlandii

02.02.19, 14:22
Gdyby wyspa Nowa Fundlandia lezala w Europie a nie w Ameryce Polnocnej, bylaby 2-ga co do wielkosci wyspa "starego kontynentu", zaraz po Wielkiej Brytanii. Z powierzchnia rowna mniej wiecej jednej trzeciej obszaru Polski jest tylko "o milimetr" wieksza od Islandii i nieco wieksza od Irlandii.

- Nowa Fundlandia - 108 860 km kw
- Islandia - 101 826 km kw
- Irlandia - 81 638 km kw

Liczba ludnosci wyspy wynosi jakies 480 tysiecy, czyli mniej wiecej tyle co Gdansk. I tutaj rowniez Islandia jest najbardziej odpowiednim "partnerem" z liczba ludnosci wynoszaca 351 tysiecy. Obie te wyspy sa bardzo "luzne" w porownaniu na przyklad z Tajwanem, ktory jest od nich 3 razy mniejszy (35 801 km kw), ale musi pomiescic ponad 20 milionow mieszkancow.
Klimat w Reykyaviku, stolicy Islandii, w ciagu roku jest bardziej "wyrownany" niz w Saint John's - stolicy Nowej Fundlandii. Reykyavik ma przez wszystkie miesiace w roku przecietne temperatury plusowe, z tym ze ponizej plus 10 stopni. Saint John's od minus 4.9 w lutym do plus 16.1 w sierpniu. Pierwszym bialym czlowiekiem, ktory postawil noge na Nowej Fundlandii byl islandzki Wiking Leif Ericson w 11-tym wieku. Byl to pierwszy bialy czlowiek w calej Ameryce.

Moj byly kolega z pracy, wlasciwie szef - Kanadyjczyk, ktory dzis jest juz na emeryturze, robil kiedys badania w Arktyce. Zjadl na tych badaniach "beczke soli", pracowal nie tylko w Kanadzie, ale takze np. w Norwegii i na Grenlandii. Powiedzial kiedys, ze Nowa Fundlandia ma bardziej spektakularne fiordy niz Norwegia. Wierzylem mu na slowo, choc bylem troche sceptyczny. Nie widzialem na wlasne oczy ani jednych ani drugich, polegajac wylacznie na fotografiach. Wynika z nich, ze fiordy Nowej Fundlandii sa owszem, imponujace, ale czy "bija" fiordy norweskie? Trudno powiedziec.


www.google.ca/search?q=fjords+of+newfoundland+labrador&tbm=isch&source=iu&ictx=1&fir=DMl0lyGOkTrJ6M%253A%252C0lpl9COPzIVZpM%252C_&usg=AI4_-kRce_0rHtticlThRmnltV1TOZExVQ&sa=X&ved=2ahUKEwiGs9qQ_JLgAhUr6oMKHUYND3sQ9QEwD3oECAMQBA&biw=1280&bih=626#imgrc=DMl0lyGOkTrJ6M:


Ponadto wyspa Nowa Fundlandia jest tylko czescia kanadyjskiej prowincji Nowa Fundlandia i Labrador. Wydawalo mi sie, ze ludzie mowiac o fiordach Nowej Fundlandii maja raczej na mysli fiordy Labradoru, ktora to czesc tej prowincji jest wielkosci Polski (Nowa Fundlandia i Labrador maja razem 405 212 km kw). Zapytalem niedawno innego Kanadyjczyka, ktory w przeciwienstwie do mnie poznal wiele roznych regionow kraju. Odpowiedzial, ze fiordy sa zarowno na Nowej Fundlandii jak i na Labradorze.
Edytor zaawansowany
  • de_oakville 02.02.19, 14:24
    Z Kanady nie bylo kiedys bezposredniego polaczenia lotniczego na Grenlandie (nie wiem czy jest teraz). Moj kolega - badacz Arktyki opowiadal, ze kiedy lecial na Grenlandie
    to musial przesiadac sie w Kopenhadze. Tak wiec startowal z Montrealu i po dwoch-trzech godzinach mogl z gory podziwiac panorame Grenlandii z okna samolotu. Po nastepnych
    czterech godzinach ladowal w Kopenhadze, gdzie przesiadal sie na samolot lecacy na Grenlandie, czyli ponownie kilka ladnych godzin. Opowiadal ciekawe rzeczy o Arktyce,
    miedzy innymi o blednej ocenie odleglosci przez czlowieka, ktory zawital w tamte strony. Jakas gora czy szalas wydaja sie odlegle na pierwszy rzut oka o 2 kilometry, a tak naprawde
    sa odlegle o 20 kilometow. Idzie sie wiec i idzie w ich kierunku nie mogac nigdy dojsc.

    Mieszkam w Kanadzie ponad 30 lat, ale nigdy nie "wychylilem nosa" poza dwie prowincje - Ontario i Quebec (nie liczac lotniska w Vancouver). Jakos nigdy nie bylo okazji, bo urlop to zawsze wyjazd do Europy i Polski, a sluzbowo to glownie do Stanow - poznalem znacznie wiecej stanow USA niz prowincji w Kanadzie. A poza tym kto w Kanadzie wybiera sie na urlop na Nowa Fundlandie, kiedy mozna pojechac na Floryde albo na Kube. W Kanadzie poznalem za to bardzo dobrze "korytarz", czyli obszar od Quebec City poprzez Montreal, Ottawe, Toronto do London i Niagara Falls. Jakids 1000 kilometrow najwazniejszych miejsc w kraju.
    Zjadlem "beczke soli" jezdzac po drogach i zakamarkach tego regionu, przez sporo lat bedac jeszcze kawalerem - tak wiec bylem tylko ja, samochod i ogromne przestrzenie, nawet tylko tych dwoch prowincji. Na tablicy rejestracyjnej samochodu bylo (i jest) napisane "Ontario - Yours to Discover" - haslo za ktorym poszedlem. W Quebecu maja na tablicach rejestracyjnych
    napisane "Je me suviens" ("pamietam"). Jest to troche tajemnicze - co pamietaja, co chca pamietac? Mam nadzieje, ze to co bylo dobre.




  • polski_francuz 02.02.19, 17:20
    "co chca pamietac?"

    Kanade francuska, voyons:)

    PF
  • de_oakville 02.02.19, 17:44
    polski_francuz napisał:

    > "co chca pamietac?"
    >
    > Kanade francuska, voyons:)
    >
    > PF


    Do roku 1978 na samochodowych tablicach rejestracyjnych prowincji Quebec bylo jeszcze motto "La belle province" ("piekna prowincja"). W miare narastania nastrojow separatystycznych rzad Quebecu zamienil je na "Je me souviens" ("pamietam"). To tak wyglada (w Quebecu samochody maja tylko jedna tablice rejestracyjna, z tylu pojazdu):

    en.wikipedia.org/wiki/Je_me_souviens#/media/File:1983_Qu%C3%A9bec_license_plate_GBR_822.jpg

    A na tablicach w prowincji Ontario motto: "Yours to Discover"

    en.wikipedia.org/wiki/Canadian_licence_plate_designs_and_serial_formats#/media/File:1997_Ontario_license_plate_CAJA%E2%99%94723.jpg
    Zeby wyjasnic dokladniej o co chodzi, jest to podobno pierwsza czesc dluzszego motta:

    "Je me souviens/ Que né sous le lys/ Je croîs sous la rose."

    "Pamietam, ze urodzony jestem pod lilia, wyrastam pod roza"

    Przy czym lilia wystepuje tu jako symbol Francji a roza jako symbol Anglii. Francuzi byli pierwszymi kolonizatorami tej czesci Ameryki - ich posiadlosci ciagnely sie nieprzerwanie od Quebecu po Zatoke Meksykanska - Luizjana i Nowy Orlean to przeciez rowniez ich dziedzictwo. Takie slowo jak "preria" ("prairie") pochodzi rowniez z francuskiego. Nazwa miasta Detroit (ciesnina) i wielu innych miast rowniez. Ich "slaboscia" byla mala liczba. Francuzi przemierzali ogromne przestrzenie, odkrywali nowe tereny i przylaczali je do Francji. Anglicy siedzieli wtedy tylko w waskim pasie wybrzeza atlantyckiego (13 angielskich kolonii, ktore staly sie pozniej protoplasta USA). Ale bylo ich znacznie wiecej niz Francuzow. Przybyli tu na stale, a nie tylko jako "forpoczta" odlegej Francji. Kiedy w roku 1759 Anglicy pokonali Francuzow w bitwie na Wzgorzach Abrahama (obecnie na terenie miasta Quebec) wybudowali zaraz cytadele zapewniajaca im kontrole nad miastem. Wydali rowniez zarzadzenie, ze Francuzi maja pozostac tam gdzie sa, a kolonizaja i zaludnianiem nowych i dzikich jeszcze terenow lezacych na zachodzie zajma sie wylacznie Anglicy. Byly jeszcze inne zarzadzenia i postepowania, na skutek ktorych Francuzi czuli sie pokrzywdzeni. Dzis jednak oba jezyki sa ronouprawnione i nawet w odleglym Vancouver, na drugim koncu Kanady, na wszystkich produktach sa napisy dwujezyczne, chociaz tam dla malo kogo sa one pierwszym jezykiem.

  • polski_francuz 02.02.19, 18:03
    Ja pamietam jak De Gaulle zakrzyknal nie tak dawno "Vive le Quebec libre!". Libre des Anglosaxons bien entendu:) Zwiedzalem miasto Quebec chyba w 1986 przy okazji konferencji w Montrealu. I pamietam historie, ktora mi tam opowiadali. Ze jedna i druga armia zimowaly bo im zabraklo broni, czy amunicji. I, ze to Anglicy pierwsi dostarczyli te bron jak rzeka sw. Wawrzynca stala sie znow zeglowna i dlatego wygrali.

    PF
  • de_oakville 02.02.19, 18:35
    polski_francuz napisał:

    > Ja pamietam jak De Gaulle zakrzyknal nie tak dawno "Vive le Quebec libre!". Lib
    > re des Anglosaxons bien entendu:) Zwiedzalem miasto Quebec chyba w 1986 przy ok
    > azji konferencji w Montrealu. I pamietam historie, ktora mi tam opowiadali. Ze
    > jedna i druga armia zimowaly bo im zabraklo broni, czy amunicji. I, ze to Angli
    > cy pierwsi dostarczyli te bron jak rzeka sw. Wawrzynca stala sie znow zeglowna
    > i dlatego wygrali.
    >
    > PF

    Anglicy zaskoczyli Francuzow. Przybyli od strony Rzeki Swietego Wawrzynca i cichaczem wspieli sie na wzgorza. Bitwa trwala bardzo krotko (okolo 15 minut, o ile pamietam) i zgineli w niej dowodcy obu walczacych stron - Wolfe i Montcalm. Te 15 czy iles tam minut zadecydowalo o dalszych losach Kanady. Niczym gol Müllera przeciwko Polsce na mokrym boisku we Franfurcie w roku 1974.
  • polski_francuz 02.02.19, 18:45
    "Niczym gol Müllera przeciwko Polsce na mokrym boisku we Franfurcie w roku 1974."

    Ach, jedenastka pana Gorskiego. Ilez razy wracam do meczu na Wembley, kiedy pan Janek rzucil na kolana dumny Albion. Az sie corka zaczela pukac w glowe, ze tata szaleje:)

    A co do Müllera to zabraklo troche szczescia. Deyna albo Szarmach powinni przylomotac Maierowi na poczatku!!


    PF
  • de_oakville 02.02.19, 19:19
    polski_francuz napisał:

    > "Niczym gol Müllera przeciwko Polsce na mokrym boisku we Franfurcie w roku 1974
    > ."
    >
    > Ach, jedenastka pana Gorskiego. Ilez razy wracam do meczu na Wembley, kiedy pan
    > Janek rzucil na kolana dumny Albion. Az sie corka zaczela pukac w glowe, ze ta
    > ta szaleje:)
    >
    > A co do Müllera to zabraklo troche szczescia. Deyna albo Szarmach powinni przyl
    > omotac Maierowi na poczatku!!

    Posiadam niemieckie DVD pt. "Auf den Spuren eines Weltmeisters", ktore zamowilem kilka lat temu poprzez amazon.de. (z Beckenbauerem i Meierem calujacym zloty puchar na opakowaniu i plycie). Przedstawia w skrocie caly przebieg WM 1974. Kiedy mam nastroj ogladam jeszcze raz te pamietne mecze. Ogladajac DVD mozna rzeczywiscie wrocic do nastroju tamtych lat. Sam Paul Breitner mowi, ze gdyby nie mokre boisko, to pewnie Niemcy zeszliby jako pokonani. Co ciekawe, kiedy teraz ogladam dlugie strzaly Dejny na bramke przeciwnika, to o wiele bardziej doceniam wspanialosc druzyny Gorskiego niz wtedy, przed laty, kiedy ogladalem to na zywo. "Gdzie ja mialem oczy" mysle sobie. A moze to PRL nauczyla mnie nadmiernej niewiary w polskie mozliwosci, nie tylko w dziedzinie pilki, ze nawet widzac nie docenialem jak nalezy.
  • polski_francuz 02.02.19, 19:45
    Pan Gorski umial stworzyc ekipe. Jak na Wembley pana Janka pilka minela to bylo kilku na linii bramkowej. I oni wybijali pilke. Popatrz sie na ten krotki filmik: www.youtube.com/watch?v=ZCTIS6GM8m8

    Podobna ekipe umieli stworzyc Bitelsi. I jak Ringo mial depresje to mu John kupowal kwiaty i kladl na perkusji. A takze pan Wagner, ktorego interesowalo tylko zloto i przez ktorego spedzalem biale noce by podziwiac polskich siatkarzy w Montrealu.

    Trudno jest stworzyc ekipe. Trzeba miec jakis, niechwytny, talent zeby ludzie chcieli za Toba isc.

    I pan Gorski ten talent mial.

    PF
  • de_oakville 03.02.19, 04:18
    polski_francuz napisał:

    > Pan Gorski umial stworzyc ekipe. Jak na Wembley pana Janka pilka minela to bylo kilku na linii bramkowej. I oni wybijali pilke. Popatrz sie na ten krotki filmik: www.youtube.com/watch?v=ZCTIS6GM8m8
    >
    > Podobna ekipe umieli stworzyc Bitelsi. I jak Ringo mial depresje to mu John kup
    > owal kwiaty i kladl na perkusji. A takze pan Wagner, ktorego interesowalo tylko
    > zloto i przez ktorego spedzalem biale noce by podziwiac polskich siatkarzy w M
    > ontrealu.
    >
    > Trudno jest stworzyc ekipe. Trzeba miec jakis, niechwytny, talent zeby ludzie c
    > hcieli za Toba isc.
    >
    > I pan Gorski ten talent mial.
    >
    > PF

    Górski gral przed wojna we Lwowie, a Helmut Schön w Dreznie. Obaj utracili swoje dawne "ojczyzny" i moze to rowniez wplynelo na ich ambicje i wole walki w roli trenerow. Pokonanie Anglikow na Wembley to bylo rzeczywiscie cos wielkiego - pamietam wczesniejsze zmagania Gornika Zabrze z Manchester United i z Manchester City. Wydawalo sie, ze Anglikow nie mozna pokonac. Podobnie zmagania Legii z Feijenoord Rotterdam czy AS Roma ("koniec kariery trenera Herrery" krzyczeli owczesni polscy "kibole").
  • zeitgeist2010 03.02.19, 22:36
    de_oakville napisał:

    > Górski gral przed wojna we Lwowie, a Helmut Schön w Dreznie. Obaj utracili swo je dawne "ojczyzny" i moze to rowniez wplynelo na ich ambicje i wole walki w ro li trenerow. Pokonanie Anglikow na Wembley to bylo rzeczywiscie cos wielkiego - pamietam wczesniejsze zmagania Gornika Zabrze z Manchester United i z Manchest er City. Wydawalo sie, ze Anglikow nie mozna pokonac. Podobnie zmagania Legii z Feijenoord Rotterdam czy AS Roma ("koniec kariery trenera Herrery" krzyczeli o wczesni polscy "kibole").

    To co nastapilo po erze Gorskiego to narodziny okresu swietnosci (na polskie warunki) krajowego futbolu. Pokolenie pilkarzy i trenerow: Deyna, Kasperczak, Boniek, Smolarek, Gmoch, Piechniczek, Streilau. Potem nastapilo czarne sredniowiecze. Po 2010 renesans. Piszczek, Blaszczykowski, Lewy, GLik, Krzysztof Piątek przeszedl akurat do AC MIlan, trener Nawalka, sukces U-21. Czy uda sie nam to spozytkowac?
    Mundial w Rosji okazal sie zimnym przysznicem. Ale nie tracmy nadziei. W marcu odbedzie sie wazny mecz w WIedniu przeciwko Austrii. Obecny trener Jerzy Brzęczek.
    Czy ja osobiscie wierze w renesans? Nie.







    -
  • jackk3 10.02.19, 07:22
    Akurat. Niemcy mieli karnego (zasluzonego) i moglo byc spokojnie 2:0.
  • summerland 07.02.19, 04:25
    Wiekszosc Kanadyjczykow nie zna nawet jezyka francuskiego.
  • boavista4 03.02.19, 02:17
    i te fjordy som nie wszendzie , ale tylko na jedny stronie, choc gdzie. Labrador tyz widziolem z tego samego aeroplanu. Dziwne to nie bylo bo to troche gorek i woda , cus jak Czorne stawy w Tatrach z oceanem, Moja znajoma profesorka z Uniwersytetu Rockefellera Swietej Pamieci Zofia Borowska Rzucidlo , miala tam kumpli i maly domek i zawsze mowila - przyjec to odetchniesz. No to jak leciolem tym aeroplanem , juz nie pamientom cy do Brazyli, cy do Widnia, wyskocylem do Pani Zosi na spadochronie , ale se selfie se nie zrobilem, bo jeszcze wtedy sie takiej sztuki nie robilo. Ucieklem zaroz, bo chmur bylo multum, a spac tam trudno i dnie dlugie. Tak to bylo, tylko ze doktoratu u pani Zosi nie zrobilem ani w New Foundland and w Niu w Jorku. A pani Zosia jakos sie nie przywionzala do Niu Foundland, bo poten wyjchala na stale do Kaliforni i tam tyz zmarla , a domek w NF dostal sie jej rodzinie w Polsce.
  • de_oakville 03.02.19, 03:50
    As boas vistas, as lindas vistas!

    Pokazujesz Kanade. Moge sie tylko odwdzieczyc piosentka brazylijska pt. "Samba na jedna nute" ("Samba de uma nota só"), bossa nova, ktora spiewa Catarina Valente i Dean Marin, ktory udaje, ze nie umie spiewac. Oboje wloskiego pochodzenia.


    www.youtube.com/watch?v=AuEv942wOZs




  • zeitgeist2010 03.02.19, 10:41
    Najciekawsze to to, ze cala Europa lezy na polnoc od USA. Polska na pln. Od Nowej Funlandii. A na poln. SKandynawii temperatury w lipcu siegaja 25 C. Czasami 30 C. !!!

    WIdac jakie znaczenie dla rozwoju cywilizacji mial cieply prąd GOlfstrom. Europa – ten maly polwysep przyczepiony do Azji stal sie kolebka nowozytnego swiata.

    Rownanie na Europé byloby: Golfstrom + Jezyki indoeuropejskie

  • de_oakville 03.02.19, 12:33
    zeitgeist2010 napisał:

    > Najciekawsze to to, ze cala Europa lezy na polnoc od USA. Polska na pln. Od Now
    > ej Funlandii. A na poln. SKandynawii temperatury w lipcu siegaja 25 C. Czasami
    > 30 C. !!!
    >
    > WIdac jakie znaczenie dla rozwoju cywilizacji mial cieply prąd GOlfstrom. Europ
    > a – ten maly polwysep przyczepiony do Azji stal sie kolebka nowozytnego swiata.
    >
    > Rownanie na Europé byloby: Golfstrom + Jezyki indoeuropejskie


    Lecialem kiedys w kwietniu liniami KLM z Amsterdamu do Montrealu. Mialem miejsce przy oknie. Europe opuscilismy przelatujac nad Irlandia, ktora wygladala z gory doslownie cala zielona. Po kilku godzinach witalismy Ameryke wlatujac nad Nowa Fundlandie, ktora byla
    cala biala - pokryta jeszcze sniegiem. Moglem przekonac sie na wlasne oczy co znaczy cieply golfsztrom w Europie i zimny prad w Ameryce. Przy czym Nowa Fundlandia lezy nieco bardziej na poludnie od Irlandii. W Europie w kwietniu na drzewach byly juz liscie, w Kanadzie drzewa dopiero wypuszczaly paki, ale lisci jeszcze na nich nie bylo. Tutaj w Ontario przychodzi to ze sporym opoznieniem.
  • de_oakville 03.02.19, 12:47
    Do tych "zimowych tematow" i do lotu blekitnym boeingiem przez ocean pasuja jak "ulal" slowa piosenki Kanadyjczyka z Quebec'u Roberta Charlebois, tego samego, ktory wygral przed wielu laty (1970) festiwal w Sopocie piosenka "Ordinaire", pt: "Powroce do Montrealu" ("zeby ozenic sie z zima")

    www.youtube.com/watch?v=Al1F2eiPkTI
    "Je reviendrai à Montréal
    Dans un grand Bœing bleu de mer
    J'ai besoin de revoir l'hiver
    Et ses aurores boréales
    J'ai besoin de cette lumière
    Descendue droit du Labrador
    Et qui fait neiger sur l'hiver
    Des roses bleues, des roses d'or
    Dans le silence de l'hiver
    Je veux revoir ce lac étrange
    Entre le crystal et le verre
    Où viennent se poser des anges
    Je reviendrai à Montréal
    Ecouter le vent de la mer
    Se briser comme un grand cheval
    Sur les remparts blancs de l'hiver
    Je veux revoir le long désert
    Des rues qui n'en finissent pas
    Qui vont jusqu'au bout de l'hiver
    Sans qu'il y ait trace de pas
    J'ai besoin de sentir le froid
    Mourir au fond de chaque pierre
    Et rejaillir au bord des toits
    Comme des glaçons de bonbons clairs
    Je reviendrai à Montréal
    Dans un grand Bœing bleu de mer
    Je reviendrai à Montréal
    Me marier avec l'hiver
    Me marier avec l'hiver"




  • zeitgeist2010 03.02.19, 22:41
    de_oakville napisał:

    Lecialem kiedys w kwietniu liniami KLM z Amsterdamu do Montrealu. Mialem miejsc> e przy oknie.

    W grudniu lecialem KLM z Amsterdamu do Rio. MIejsce tez mialem przy oknie. Poludniowa ruta, przelatywalismy wiec dokladnie nad ciesnina gibraltarska. Nakrecilem bardzo dobre filmiki na moim mobilu. Zrobily furore na moim FB. POtem caly wybrzeze Afryki i wyspy kanaryjskie.

    Nad strefa rownikowa wyjatkowo gwaltowne turbulencje. Jak zwykle. Jak o tym mysle to mi sie latac odechciewa.
  • de_oakville 04.02.19, 00:31
    zeitgeist2010 napisał:

    > W grudniu lecialem KLM z Amsterdamu do Rio. MIejsce tez mialem przy oknie. Polu
    > dniowa ruta, przelatywalismy wiec dokladnie nad ciesnina gibraltarska. Nakrecil
    > em bardzo dobre filmiki na moim mobilu. Zrobily furore na moim FB. POtem caly w
    > ybrzeze Afryki i wyspy kanaryjskie.
    >
    > Nad strefa rownikowa wyjatkowo gwaltowne turbulencje. Jak zwykle. Jak o tym mys
    > le to mi sie latac odechciewa.

    Mnie sie w ogole nie chce latac. Ale zeby sie dostac przed laty do Kanady, musialem. Zeby odwiedzac Polske rowniez musze. Mialem kiedys bardzo liczne wyjazdy sluzbowe z mojej pracy i tez musialem. Ale "nagroda" za turbulencje bylo poznawanie roznych krajow, co
    z kolei mnie pasjonowalo i pasjonuje do dzis. Czasem nie bylo okazji zeby zobaczyc najwazniejszych obiektow w danym niejscu. Bylem 3 razy w Istambule ale nigdy nie stanolem obok Hagia Sophia lub Blekitnego Meczetu. Innym razem mialem szczescie - trzeba bylo zostac na nastepny tydzien, tak wiec sobota i niedziela nalazaly do mnie. W taki sposob "zaliczylem" San Francisco i Oslo. Co do turbulencji to rowniez ich nie znosze. Ale po wipiciu dwoch win do posilku w samolocie jakos wraca mi dobry nastroj. Nigdy jednak nie przezylem jakichs straszliwych turbulencji. Chociaz byl jeden wyjatek - lot w Indiach z Delhi do Bhopal liniami "Jet Airways India". Nie dosc, ze zaczelo straszliwie trzasc, to jeszcze pilot
    hidnuski nie powiedzial ani slowa. Kiedy byly mniejsze turbulencje na innych liniach (KLM, Lufthansa, Air Canada) to piloci zawsze cos na ich temat mowili i uspokajali
    pasazerow. A tu w Indiach nic. Na szczescie, kiedy znalezlismy sie bardziej na poludniu, blizej celu, turbulencje zupelnie ustaly i byl idealny spokoj, jak lot szybowcem.
    W drodze do Bhopal samolot ladowal w Indore. Te niewielkie lotniska w Indore i w Bhopal wygladaja jak z amerykanskich filmow wojennych. Budynek dworca lotniczego
    bardziej przypomina dworzec autobusowy niz port lotniczy. Schodzi sie po trapie. Jeden tylko pas startowy, po wyladowaniu w Indore i wysadzeniu pasazerow jak z autobusu samolot
    pojechal do konca pasa, zawrocil i z tego samego pasa wystartowal. A obok pasa na lace po obu stronach byly jakies stare wraki samolotow. Pamietam, ze czytalem w prasie indyjskiej, ze w czasach Mao-Tse-Tunga dochod narodowy na jednego mieszkanca byl w Indiach wyzszy niz w Chinach. Pocieszano sie porownujac z dniem dzisiejszym, kiedy juz bylo "bardzo" odwrotnie. Byl rok 2008.


  • zeitgeist2010 04.02.19, 15:57
    de_oakville napisał:

    Bylem 3 razy w Istambule ale nigdy nie stanolem obok Hagia Sophia lub Blekitnego Meczetu.

    ia, bylem w Istanbule 2 razy i chyba polowe czasu spedzilem w Hadze i na wyspie meczetow. Do tego wielki bazar i spacery po mostach i dzielnicach opisanych przez Orhana Pamuka.

    Co do turbulencji to rowniez ich nie znosze. Ale po wipiciu dwoch win do posilku w samolocie
    > jakos wraca mi dobry nastroj.


    Z powrotem z Rio lecialem AIr France. Wstrzasy byly jeszcze gwaltowniejsze. PIlot tez nic nie mowil. No bo co mial powiedziec? MOze zreszta cala uwage mieli skupiona na ratowaiu nam zycia.

    Najgorsze bylo nagle “tąpniecie” samolotu kilkadziesiat metrow w dol. Na to nikt nie byl przygotowany. Wszyscy pasazerowie krzykneli ze strachu.

    Innych dramatycznych przygod nie mialem w powietrzu. Natomiast odwolane loty tak. Raz w Sao Paulo. Ale oznaczalo to tylko przedluzony pobyt w Brazylii. Darmowy luksusowy hotel a potem nawet zwrot pieniedzy z ubezpieczenia.
  • boavista4 04.02.19, 01:54
    to amerykanskie , za ladni, za bardzo podszminkowani. Wole naturalnych nrazylijczykow, troche tlustych, starych, bezzebnych, to prawdziwa samba WELHA GUARDA DA PORTELA z PAULINHO DA VIOLA
  • de_oakville 06.02.19, 00:24
    metrowarszawa.gazeta.pl/metrowarszawa/7,141636,23107794,kolorowa-warszawa-z-1938-roku.html

  • j-k 06.02.19, 01:53
    bo opowiadal mi o tym ojciec.
    w 1939 robotnik wykwalifikowany.
    zarabial wtedy 200 zlotych
    co wystarczalo na cotygodniowy sobotni obiad w knajpie z kolegami (i po setce wodki)
    - tak to sie wtedy zylo...

    uciekl z Warszawy w trzecim dniu powstania 1944 (detale kiedys tu opisalem)
    z barykady na Karolkowej poprzez cmentarze (Powazkowski itd...)

    dzieki temu on przezyl, a ja zyje.

    PS: z Zydami (a bylo ich wtedy w Warszawie 300 tys...) nie mial najmniejszych problemow
    mieszkajac na (zydoskim) Muranowie...
  • j-k 06.02.19, 02:06
    pl.wikipedia.org/wiki/Ulica_Nowolipki_w_Warszawie#/media/File:Ulica_Nowolipki_1935.jg

    i dzis:
    pl.wikipedia.org/wiki/Ulica_Nowolipki_w_Warszawie#/media/File:Ulica_Nowolipki_Warszawa.JPG
  • de_oakville 06.02.19, 08:04
    O, to mieszkales na slawnej ulicy. Poznalem dosc dawno jej nazwe, bo dawali kiedys w radiu audycje na podstawie powiesci "Dziewczeta z Nowolipek". Nie bardzo wiedzialem o co chodzi, bo bylem dzieckiem, a radio w domu bylo wlaczone. Warszawa przedwojenne miala jak widac niepowtarzalny koloryt. Muranow to obcenie rowniez Pomnik Bohaterow Getta, ulica Pawia (znana z jednego wiersza). Czesc zachodnia, nalezy do Woli, czesc wschodnia do Srodmiescia.
    To byla przed wojna dzielnica glownie zydowska , szkoda, ze to wszystko zostalo zniszczone. Ludzie czesto cos zniszcza, a potem dopiero doceniaja i wzdychaja do przeszlosci.
  • j-k 07.02.19, 09:41
    moze wlasnie dzieki Ojcu, ktory opiawiadal mi spokojnie o sasiadach-Zydach
    nie mam nic przeciw temu, ze dzis na moim podworku mieszka juz kilku Ukraincow,
    a niedlugo pewnie bedzie ich wiecej
    co ciekawe - znakomicie mowia po polsku. bez wschodniego "zaspiewu"...
  • zeitgeist2010 07.02.19, 16:23
    I troche mniej Poznan. Gdanska nie znam wcale.

    W-wa odegrala wazna dla mnie role w sensie duchowym. Architektonicznie i wizualnie zadnych wspomnien.

    W tym miescie studiowalem i zylem zycie studenckie. Biblioteki uniwersyteckie, Österreichisches Kulturzenrum, Osrodek Kultury NRD. Codzienne wedrowki po Krakowskim Przedmiesciu i Nowym Swiecie. Powisle. Starowka. Czekanie w deszczu na czerwone autobusy. Brydzowe noce, niekonczace sie dyskusje polityczne i balangi, Jazz jamboree, goscie z NRD, fanatyczna konsumpcja teatrow, kin i klubu filmowego.
    Bary mleczne, Flaczki, bigos i bulki z czarnym salcesonem. Zupa i drugie danie. Goraca herbata w szklance bez ucha, ktora parzyla palce. Kazdego tygodnia szlagier w postaci nowego odcinka 60 minut na godzine.



  • de_oakville 08.02.19, 01:40
    zeitgeist2010 napisał:

    > I troche mniej Poznan. Gdanska nie znam wcale.
    >
    > W-wa odegrala wazna dla mnie role w sensie duchowym. Architektonicznie i wizual
    > nie zadnych wspomnien.

    W moim studenckim odczuciu "pepkiem" Warszawy byl Plac Konstytucji i Marszalkowska pomiedzy nim a Alejami Jerozolimskimi. Jako dziecko tez lubilem te rejony ze wzgledu na "Centralna Skladnice Harcerska" gdzie moglem podziwiac kolejki elektryczne rodem z NRD ("Piko Modellbahn" i inne). Czasem dostalem cos z tych "skarbow" "pod choinke", jakis dodatek do mojej kolejki, jakis wagon, semafor lub zwrotnice, a nawet lokomotywe.
    Az dziw bierze, ze na Placu Konstytucji nie ma przystanku metra, tylko jest nieco dalej ("Politechnika"). Blisko stad do gmachu Politechniki, lubilem tez chodzic na poludnie waska Marszalkowska do Placu Zbawiciela i dalej az do Pulawskiej w okolice bylego kina Moskwa, a jak mialem czas i checi to i jeszcze dalej. W czasach studenckich odwiedzalem nastrojowe kina o nazwach "Luna", "Palladium" i inne. Pamietam jak za Gierka oddawano do uzytku Trase Lazienkowska I mozna sie bylo nia przejsc pieszo tuz przed otwarciem na calej dlugosci. Wieze Kosciola Zbawiciela to wazny element architektoniczny tych okolic - jesli spojrzymy w glab Marszalkowskiej od Alei Jerozolimskich. Innym charakterystycznym kosciolem jest oczywiscie Kosciol Swietego Krzyza na Krakowskim Przedmiesciu oraz okragly Zbor Ewangelicko-Augsburski na Placu Malachowskiego. Blisko stad do ulicy Mazowieckiej na ktorej przed wojna byla slynna kawiarnia "Ziemianska", gdzie zbierala sie smietanka towarzysko-intelektualna II RP (Tuwim, Wieniawa-Dlugoszowski i inni). Ja tych czasow oczywiscie nie pamietalem, tylko o nich czytalem. Pamietam natomiast trolejbusy na Mazowieckiej, Kruczej, Koszykowej, Placu Zawiszy. A z okolic moze nieco mniej uroczych, ale za to dla mnie impnujacych lubilem zachodnia czesc Alei Jerozolimskich ze wzgledu na dworce i kolej.
    Spacerowalem ta ulica na az w okolice bylego Dworca Glownego i patrzylem z mostu na tory w wykopie biegnace na zachod (za przystankiem Ochota w kierunku stacji Warszawa Zachodnia). Tory w kierunku Lodzi, Poznania, Berlina, te kierunki podrozowania najbardziej lubilem. Po zajeciach na Politechnice lubilem wloczyc sie po ksiegarniach. Kiedy docieralem do wynajmowanego mieszkania na Zoliborzu bylo juz za pozno na nauke. Do egzaminow "zarywalem noce" na kilka dni przed nimi i wypalalem "tony papierosow"
    (dawno juz rzucilem palenie). Tak wiec wyglada ten forumowy "jazz" - zaczelo sie na Nowej Fundlandii, a znalezlismy sie w Warszawie. Jak widac "wszystkie drogi prowadza
    do Rzymu", a naszym Rzymem jest jednak Warszawa. Jeden z najbardziej znanych irlandzkich pisarzy napisal: "Gdziekolwiek jestem chodze ulicami Dublina". Natomiast nad szerokim niemal jak Baltyk jeziorem Ontario albo nad Rzeka Swietego Wawrzynca latwiej jest jednak chodzic "ulicami Gdanska". Plac Konstytucji - ostatnio sie duzo mowi o konstytucji.
  • zeitgeist2010 08.02.19, 17:42
    de_oakville napisał:

    Tak wiec wyglada ten forumowy "jazz" - zaczelo sie na Nowej Fundlandii, a znalezlismy sie w Warszawie. Jak widac "wszystkie drogi prowadza do Rzymu", a naszym Rzymem jest jednak Warszawa.

    To jest jedna z jakosci tego forum, ze sa tu zawodnicy, ktorzy potrafia podbic pilke kilka razy stopa, glowa, piersia i barkiem nie pozwalajac upasc jej na ziemie. Nie zawsze uda sie trafic w okienko ale same proby sa warte uwagi.
    No i te male gierki w trojkacie albo kwadracie. Improwizacja i zabawa. Lepsze to niz znecanie sie nad internetem jako surogacie zycia.

    Ja tez mieszkalem na Zoliborzu. Przez drugi rok. Najpierw na Marszalkowskiej w mieszkaniu u wujka w jednym z tych wysokich blokow a na koncu w akademiku.

  • j-k 08.02.19, 18:21
    foro Swiat.

    de_oakville napisał:
    W moim studenckim odczuciu "pepkiem" Warszawy byl Plac Konstytucji
    i Marszalkowska pomiedzy nim a Alejami Jerozolimskimi.

    Az dziw bierze, ze na Placu Konstytucji nie ma przystanku metra,


    1. To twoje odczucie, ktore szanuje.

    Jednak dla warszawiaka Warszawa jest miastem DWOISTYM .

    Centrum to oczywiscie skrzyzowanie Alei Jerozolimskich z Marszalkowska i okolice,
    ale...

    Warszawa bez Starego Miasta duchowo nie istnieje.
    - bo Stare Miasto to jej historia.

    w koncu pamietajmy, ze Warszawa byla w 14.tym wieku prowincjonalnym miastem
    zaleznym od Ksiecia Mazowieckiego urzedujacego w Plocku :)

    2. A co do Metra warszawskiego
    - naturalnie masz racje.

    przystanek metra powinien byc pod Placem Konstytucji - bo to naturalne lokalne centrum

    Powinien byc rowniez pod Placem Bankowym (Ratusz)

    - bo to naturalnie ich miejsce.

    nie zrobiono tego, AS USUAL, ze wzgledow finansowych...
    i zbudowano przystanki 500 m obok..
    oszczedzajac (w dzisiejszych cenach) - 100 milionow dolarow...
    - to wtedy bylo duzo...

    na pocieszenie dodam - ze beda nowe dwie stacje metra na starej (pierwszej) linii:

    1. Stacja Muranow (miedzy Ratuszem - a dworcem Gdanskim)
    2. Stacja Wilcza (miedzy Centrum - a Politechnika)

    J.K.





  • de_oakville 09.02.19, 18:58
    Ogladam plany przedwojennej Warszawy i ze zdumieniem spostrzegam, ze Nowy Swiat i Krakowskie Przedmiescie to nie byly wtedy wcale ulice polozone najblizej Wisly, ktorymi kursowaly tramwaje. Dzis taka najblizsza ulica rownolegla do Wisly jest dopiero Marszalkowska. Wtedy tramwaje jezdzily jeszcze blizej Wisly niz Nowy Swiat - rowniez ulica Dobra na Powislu! A Fogg spiewajac "9-tka pojechac w aleje" mial wtedy na mysli Aleje Ujazdowskie a nie Aleje Jerozolimskie! Celowo napisalem, ze Plac Konstytucji jest dla mnie "pepkiem Warszawy". Tak naprawde bylo nim zawsze skrzyzowanie Marszalkowskiej i Alei Jerozolimskich. Z tym, ze nie bylo nigdy przed wojna "pustkowia" Placu Defilad na ich rogu. Przedwojenne zdjecia i filmy pokazuja, ze w miejscu palacu byla bardzo gesta zabudowa.
    Dzis trudno sobie wyobrazic Warszawe bez palacu i gdyby zabudowano zachodnia strone Marszalkowskiej to dziwnie by sie czlowiek czul na znacznie mniejszym placu przed nim. Chyba, ze go "ociosac" z przybudowek i pozostawic sama tylko wieze.
  • zeitgeist2010 10.02.19, 12:44
    Pamietam teatry gdzie przesiadywalem kazdego weekendu: Dramatyczny w PKN / Zbigniew Zapasiewicz,
    Powszechny na Pradze, gdzie mieszkalem, jezeli sie nie myle to tam szla genialna inscenizacja lotu nad kukulczym gniazdem, Wilhelmi w roli Jacka Nickolsona ;), Ateneum, Studio, Syrena, Nowoczesny, Stary, Narodowy, Nowy, Kwadrat, Wspolczesny, Na Woli …

  • caesar_pl 08.02.19, 02:25
    To ma ten Paryz Polnocy?
  • de_oakville 10.02.19, 23:43
    caesar_pl napisał:

    > To ma ten Paryz Polnocy?

    Sa co najmniej dwie "Wenecje Polnocy" - Amsterdam i Sztokholm. Moze jeszcze Sankt Petersburg. Z tym, ze Petersburg to cos znacznie wiecej - "stolica bialego cara" (tytul ksiazki). A wiec "Wenecyja, Paryz i Londyn drugi" jak napisal Mickiewicz. "Paryze" sa rowniez dwa albo trzy. Slyszalem, ze do miana "Paryza wschodu" pretendowala od zawsze na przyklad Ryga, stolica Lotwy. Rowniez Bukareszt, stolica Rumunii. Bukareszt takze poprzez pokrewienstwo kulturowe z Francja - rumunski i francuski wywodza sie z laciny. Warszawa zawsze tez do takiego miana pretendowala. I chyba slusznie - piekne kobiety, bogate zycie kulturalne. Roman Polanski, ktory "z niejednego pieca chleb jadl" przedstawia fragmenty przedwojennej Warszawy na poczatku filmu "Pianista". A wiec okolice Placu Teatralnego i Ogrodu Saskiego - eleganccy przechodnie, kobiety z wozkami, Zydzi spacerujacy pewnym krokiem po ulicach.
    Sielanka - nikt nie zdaje sobie sprawy z "piekla", ktore nadciaga i dla ludzi i dla miasta. Sa kraje bardzo biedne i zacofane, ktorych niektore fragmenty bija uroda na glowe kraje rozwiniete. Portugalia byla zawsze jednym z najbardziej zacofanych krajow Europy,
    ale jej stolica Lizbona zawsze jednym z miast najpiekniejszych. Przedwojenna Warszawa posiadala wiele biednych i zacofanych przedmiesc, powstalych w okresie zaborow, ale systematycznie ja przebudowywano i upiekszano. Zrobiono kawal dobrej roboty, podobnie jak z budowa Gdyni - miasta i portu. Te przedwojenne budowle imponowaly przez dlugie lata bardziej niz to co zrobiono pozniej po wojnie za "komuny" (chociaz gierkowska
    Trasa Lazienkowska czy nawet Dworzec Centralny, to nie byly "slomiane" budowle).

    P.S.
    Przedwojenna Warszawa byla miastem o wiekszej liczbie mieszkancow od Rzymu i Madrytu.
    Obecnie te stolice sa znacznie od niej ludniejsze. A Berlin do dnia dzisiejszego nie osiagnal liczny ludnosci z roku 1939, ktora wynosila wtedy ponad 4 miliony, czyniac go obok Paryza ("leb w leb") najwiekszym miastem kontynentu. W Europie tylko wyspiarski Londyn byl wiekszy i liczyl 8 milionow mieszkancow
  • boavista4 11.02.19, 00:28
    Im wieksze miasto tym gorsze, Wedug tego kryterium Sao Paulo i Mexico City bylyby niemal idealami. Najgorsze miasta swiat to te najwieksze, stamtad pochodzi korupcja, nastepnie miasta glupie . Tu nie bede ublizal, ale trudno nie zaliczyc do takicj=h malego zydowskiego miasta na niemieckim pograniczu.
    Uwielbiam miasta naszego wielkiego cesarstwa" Wieden, Praga, Budapeszt, Lwow i Krakow. Paryza nie tylko nie lubie , ale nie znosze. Berlin jest rowniez mily, poniewaz berlinczycy sa bezpretensjonalni, ma znakomita komunikacje, jest zielone i nie wysokosciowcow. Najbardziej zdewastowanym przez kapitalizm jest Rio. Mogloby byc pieknu=ym krolewskim miastem, najpiekniejszym na swiecie otoczeniem, tymczase rozroslo sie do 10 milionowej niekulturalnej metropoli. W Nowym Jorku czuje sie przytloczony brudem , wulgarnoscia i skala . Sadze ze najlepszymi miastami sa miasta Niemiec , zadne nie jest prowincja, bieda i brzydota, sa w dobrej skali. Miasta odzwierciadlaja charakter i ekonomie kazdego kraju, kulture obywateli.
  • de_oakville 11.02.19, 12:26
    Masz prawo widziec stan rzeczy po swojemu. Ale nie masz prawa narzucac innym swojego punktu widzenia. Kazde miasto mozna oceniac w wielu aspektach. Ja rowniez uwielbiam Wieden i Berlin, ale nie traktuje tych miast jak jakichs czlonkow wlasnej rodziny. Nie jestem przeciez Niemcem i sa to dla mnie miasta zupelnie obce podobnie jak Dublin czy Madras. Jedyna roznica polega na tym, ze urodzilem sie blizej Berlina niz Madrasu. To dla mnie zupelnie nic nie znaczy. Takie wielkie miasto jak Londyn to nie Sao Paulo czy Kalkuta. Ma to do siebie, ze jest szalenie ciekawe. I ma az 16 takich wielkich dworcow, z peronami pod szklanym dachem jakich Paryz (i Berlin przed wojna) mialy tylko 7, a Budapeszt i Wieden tylko 3. Jako dla "fana" kolejnictwa jest to dla mnie istotne. Kilka lat temu odwiedzilem z zona Berlin. Chcialem jej pokazac to miasto i wiele jej na jego temat naopowiadalem w samych superlatywach. Po zwiedzeniu Berlina powiedziala mi: "owszem, podoba mi sie, ale po tym co mi powiedziales oczekiwalam czegos wiecej. Myslalam, ze to bedzie cos jak Nowy Jork".
    Po czyms takim ja sam zaczalem myslec troche kategoriami jakimi nigdy przedtem nie myslalem. Nigdy nie porownywalem Berlina z Nowym Jorkiem. A teraz patrze - Tiergarten, odbowiedinik Central Parku. Ale czegos zaczelo mi brakowac. A gdzie jest Times Square? Gdzie jest 5-ta Aleja? Chcialbym sie przejsc po Brodwayu az do Wall Street. Gdzie one sa? A gdzie Empire State Building? Nie ma ich zupelnie. Po pewnym czasie opamietalem sie jednak. Przeciez to Berlin a nie Nowy Jork. Jest interesujacy w zupelnie innych aspektach.
  • boavista4 11.02.19, 13:28
    Chodze po NY tylko wtedy kiedy musze, a Times Square to kompletne dno, tak wulgarne ze szybko uciekam, choc sam przyczynilem sie az do 5 budynkow w tym rejonie. Jedyne co lubie w NY to Cloisters, Saint John, Central Park, ale przeciez to nie nie mozna porownac z architektura Schinkela, Potsdamem, Unter den Linden. NY wyglada jak stara, koscista prostytutka. Londyn moze kiedys byl ladny, ale obecnie nowoczesna szmira weszla w kazdy zakatek miasta, uciekam czym predzej do pobliskich perelek: Salisbury, Canterbury, Windsor.... wszedzie gdzie sa male miasta starej Angli.
  • de_oakville 12.02.19, 00:17
    boavista4 napisał(a):

    > Chodze po NY tylko wtedy kiedy musze, a Times Square to kompletne dno, tak wulg
    > arne ze szybko uciekam,

    Ja takie "wulgarne place" wlasnie najbardziej lubie. A moze rowniez i dlatego, jesli nie przede wszytkim, ze ludzie tak kulturalni i z tak wielka "europejska klasa" jak Ty Boavista ich unikaja. Columbus Circle i Central Park South Street to dla mnie miejsca znacznie bardziej atrakcyjne niz Poczdam, uwierz mi. Rowniez ten "wulgarny" Times Square. Moze dlatego, ze czuje sie tam bardziej "jak u siebie w domu" po ponad 30-tu latach zamieszkania w Kanadzie. Twoje "laurki" i opisy tego nie zmienia, I'm afraid.
  • de_oakville 13.02.19, 11:13
    de_oakville napisał:

    > miasto jak Londyn to nie Sao Paulo czy Kalkuta. Ma to do siebie, ze jest szal
    > enie ciekawe. I ma az 16 takich wielkich dworcow, z peronami pod szklanym dache
    > m jakich Paryz (i Berlin przed wojna) mialy tylko 7, a Budapeszt i Wieden tylko
    > 3. Jako dla "fana" kolejnictwa jest to dla mnie istotne.

    15 nie 16.

    "England's railways grew at such a phenomenal rate that the city of London was overwhelmed, and never managed to build a central station. Instead, each of the lines, built by private firms, ran their tracks as far into London as they could manage, and then erected a terminus.
    (...)
    Eventually, the concept of a central London terminus was completely abandoned, and new outlying stations were built. When the last Marylebone Station was finished in 1899, London had fifteen railway terminals, more than twice that of any other major city in Europe; and the bewildering array of lines and schedules was apparently never mastered by any Londoner except Sherlock Holmes, who knew it all by heart."

    (Michael Crichton, "The Great Train Robbery"


    Londynskie dworce posiadaly nie tylko kryte perony pod kopulastymi lub plaskimi halami, chroniacymi podroznych przed deszczem (jak w Polsce dworzec we Wroclawiu), ale na wielu z nich mozliwosc wjadzu na peron taksowka, zeby w dzien deszczowy ani jedna kropla deszczu nie spadla na podroznego. Do dnia dzisiejszego nie wszystkie sie zachowaly. Oto najwazniejsze (obok "niezliczonych" mniejszyc stacji nadziemnych i podziemnych):


    1) Paddington Station
    2) Marylebone Station
    3) Euston Station
    4) St. Pancras Station
    5) King's Cross Station
    6) Liverpool Street Station
    7) London Bridge Station
    8) Waterloo Station
    9) Victoria Station
    10) Cannon Street Station
    11) Charing Cross Station
  • zeitgeist2010 13.02.19, 18:16
    Ja tez mam stacje faworytke. María Zambrano w Maladze. Jest tzw obiekt wielofunkcyjny. Nad i obok torow znajduje sie pokazny shopping mall i gastronomia. Oczywiscie oddzielone murem i podloga. Nic nie widac i nie slychac jak sie nie chce. Cos jak lotnisko. MOzna tam zrobic zakupy, spedzic czas z rodzina i dziecmi i dobrze zjesc w roznorodnych restauracjach. Od chinskiej po brazylijskie churrasco.
  • de_oakville 12.02.19, 11:37
    boavista4 napisał(a):

    > Paryza nie tylko nie lubie , ale nie znosze.

    Paryz przedwojenny to byl zupelnie inny Paryz niz dzisiejszy. Mial tylko 4 miliony mieszkancow, a nie ponad 10 milionow. Nie bylo w nim tylu kolorowych i takiego tloku. Na przyjezdnych robil wtedy ogolnie duzo lepsze wrazenie niz przedwojenny Berlin. Wtedy Berlin byl miastem glownie szarych kamienic ("miasto koszar i nudy" jak pisal Mackiewicz), a Paryz
    "miastem swiatla" w kolorze zlotawym i bialym. Teraz to sie zmienilo - wynaleziono nowoczesne tynki, ktore nie szarzeja pod wplywem warukow atmosferycznych i dawne szare miasta, rowniez srodkowoeuropejskie (moze nawet Warszawa i Krakow) staly sie bardziej przyjemne i kolorowe nawet od Paryza, ktorego domow nie otynkuja bo sa z kamienia, na warunki atnosferyczne i spaliny teraz mniej odpornego. Dawniej wrazenie bylo calkowicie odwrotne, czego dawali dowod przedwojenni pisarze w swoich ksiazkach. W Paryzu zamieszkalo przed wojna mnostwo Amerykanow, bo zycie dla nich bylo tam tansze niz w ojczyznie, a ponadto mogli "uzywac zycia", bo w przeciwienstwie do USA nie bylo prohibicji. A zatem wino, kobiety...
    Hemingway pisal:

    "Serce zostalo w Paryzu. Jesli byles dostatecznie szczesliwy, aby zyc w Paryzu w mlodosci, to gdziekolwiek udasz sie dla spedzenia reszty zycia, on pozostaje z toba, bo Paryz jes swietem ruchomym"

    Takze znany polski podroznik Olgierd Budrewicz byl zachwycony Paryzem bardziej niz jakimkolwiek innym miesjscem.

    "Niezapomniany dzien... godzina, chwila, gdy po raz pierwszy stanalem na Place de la Concorde i spojrzalem w strone Luku Triumfalnego. Ten widok miasta uwazam do dzis za najpiekniejszy na swiecie. Tylko porywajaca "Marsylianka" grana przez maszerujaca Polami Elizejskimi orkiestre wojskowa moze byc odpowiednia ilustracja do obrazu.

    W Polsce lubie... Kocham Krakow. Unosza sie nad nim te same duchy, ktore znam z Paryza. Mniej pompatyczne, skromniejsze, ale z tej samej
    rodziny szlachetnego pochodzenia.


    Aspekt niemiecki.

    Rowniez w przedwojennych Niemczech istniala fascynacja Paryzem. Jak pisal amerykanski historyk i podroznik Gregor Dallas w swojej ksiazce pt. "Metro Stop Paris. History from the City's Heart":

    "In the 1930s Nazi Germany developed an absolute fascination for Paris. Paris - that is, the visual image of Paris - corresponded so well to the Nazi ideal of spectacle and power, the 'triumph of the will' to borrow the title of Leni Riefenstahl's famous film of the Nuremberg
    Rally. Look at that terrace of the Trocadéro: it puts you in mind of Riefenstahl's Nuremberg, no? One does not have to possess enormous aesthetic sense to notice that the architecture and paintings of Italian Futurists, French Surrealists, German Nazis and Russian Socialist
    Realists all had something in common. Call it modernism, if you will.
    (...)
    How Berlin enjoyed watching Josephine Baker dance nude on their stages, singing 'Mon pays, c'est Paris'. German cabarets in 1930's were filled with French song; Mistinguett and Maurice Chevalier had their imitators in Berlin. Huge choral groups and girly reviews made a nice complement, a mirror image, to the troops out out on the streets in Berlin; but they were also an idealization of the Paris that Ludendorff's armies had not reached in 1918. At the end of the 1930s Goebbels's film industry produced 'Bel Ami' which showed Paris to be a welcoming place, a living spectacle of perpetual gaiety."


    Czyli powojenna fascynacja Londynem mojego pokolenia ("The Beatles", "the Swinging Sixties") miala przed wojna swoj odpowiednik fascynacja Paryzem. Nie tylko w Polsce ale rowniez i w Niemczech. Szesciesieciolatka "starej daty" nie jest juz dzis tak piekna jak
    wspolczesna dwudziestolatka. Ale czlowiek myslacy i dociekliwy moze potrafi odkryc, ze tamta rowniez, kiedy miala 20 lat, byla wcale nie brzydsza. I potrafi to i ocenic i docenic.
  • j-k 06.02.19, 01:25
    ale to Ci sie wybacza, bo fiordy Newfoundland do zludzenia przypominaja te norweskie.

    Na dodatek przypuszczam, ze cena Whisky jest tam tylko nieco powyzej poziomu USA
    - czyli whisky jest dostepna.

    w Norwegii ceny alkoholu sa wsciekle i po powrocie z wyprawy po fiordach nie ma sie czym tanio ogrzac :)))
  • boavista4 09.02.19, 04:17
    W tym malym zydowskim miasteczku na niemieckim pograniczu jedna stacja wystarczy. Wkolo tej stacji jest mnostwo domow publicznych, a wiec wszystko gra.
  • boavista4 11.02.19, 19:54
    Najlepszy subway swiecie to NYC. www-nytimes-com.cdn.ampproject.org/v/s/www.nytimes.com/2019/02/11/reader-center/international-public-transit-new-york-subway.amp.html?amp_js_v=a2&_gsa=1#referrer=https%3A%2F%2Fwww.google.com&_tf=From%20%251%24s&share=https%3A%2F%2Fwww.nytimes.com%2F2019%2F02%2F11%2Freader-center%2Finternational-public-transit-new-york-subway.html
  • boavista4 12.02.19, 03:16
    Zdegenerowana architektura, kosztowna, krotkotrwala bezcelowa, balwochwalcza. www.architecturaldigest.com/story/best-architectural-projects-article/amp

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.