Dodaj do ulubionych

Naped z lustra

10.02.19, 09:24
Demokracja jest jak lustro. Przechadza sie po goscincach i pokazuje ludziom jacy oni naprawde sa. Ta prawda zaczyna wreszcie docierac do naszych Rodakow po 30 latach demokratycznego systemu.

Zaczelo sie od zabezpieczenia tylow przez oddajacych wladze komunistow. Przykladem niech bedzie obserwator bezpieki z mego bylego instytutu na PWr, ktory zostal dyrektorem Totolotka. Do wladzy doszedl zwiazkowiec i narodowy bohater, ale niezbyt sie do rzadzenia nadawal. Potem przyszli postkomunisci, ktorzy mieli wiecekj rzemiosla. Nastepni w kolejce byli ludzie kariery, dla ktorych Polska byla wstepem do kariery europejskiej. Na koncu dostalismy picera czyli "patriote", ktory uznal wszystki poprzednich za oszustow i zaczal modelowac najnowsza historie Polski na swoja i czlonkow swojej rodziny miare.

Co ta historia pokazuje? Ano pokazuje slabosc naszych kadr. Zwiazkowcy sa dobrzy w protescie ale do niczego w rzadzeniu. Postkomunisci naleza do przeszlosci. Karierowicze (do ktorych mi najblizej) mysla glownie o sobie. A picerzy? No coz mamy ich w Polsce dosc duzo i nie sa niczym nezwyklym.

Jakie wnioski z minionych 30 lat? Ano trzeba troche nad poprawa Narodu popracowac. Zebysmy wreszcie patrzac na demokratyczne lustro mieli troche wiecej satysfakcji:)

Przyjemnej niedzieli!

PF
Edytor zaawansowany
  • de_oakville 11.02.19, 11:20
    To jedne ze stworzen majacych nature calkowicie "niechrzescijanska". Plywaja sobie podobno normalnie w oceanie i sa w miare zwyczajne i spokojne dopoki nie poczuja w wodzie krwi.
    Kiedy ja poczuja, wtedy od razu dostaja "szalu", plyna natychmiast w kierunku krwi i rzucaja sie na krwawiaca ofiare z blyskiem szalenstwa w oku. Rozszarpuja ja. To, ze ktos albo cos krwawi jest oznaka jego slabosci, a tego mu te stworzenia nigdy nie daruja. Natomiast czlowiek, chrzescijanin, na slabosc blizniego powinien reagowac pomocna reka - dac mu kubek wody albo kromke chleba. Pomoc mu wstac i podeprzec sie na wlasnym ramieniu. Ale nie kazdy. Pies czy wilk jak poczuje krew po wlasnym ukaszeniu to nie tylko sam
    z jeszcze wieksza werwa atakuje, ale swoim szczekaniem wywoluje i u innych wilkow podobne szalenstwo. Od razu sie do niego przylaczaja. A i malych kundli zbiega sie wtedy cale stado, zeby poczuc sie "kims" I wziac udzial w krwawej uczcie, "podbudowac" niezmiernie wlasne ego. Tajemnice powstawania ducha nacjonalizmu i szowinizmu doskonale pokazano w filmie "Cabaret". Setki normalnych, spokojnych ludzi siedzialo sobie przy stolikach w pokojowym i sielankowym nastroju. Popijali piwo i cieszyli sie z pieknej pogody.
    Nagle jeden z nich poczul sie silny jako czlonek jakiegos wyjatkowego narodu. "Poczul z wiatrem" slabosc u innych nacji, a sam swoja sile. Ogarnal go nastroj agresji i euforii. Wstal i zaczal spiewac. I jego nastroj zaczal stopniowo udzielac sie takze i innym. Wstawalo ich coraz wiecej i przylaczali sie do spiewu. I u wszystkich, noszacych dotad normalne buty pojawily sie
    nagle na nogach "buty z cholewami", dobre zarowno do deptania brukow w miastach slabszych sasiadow jak i do rozdzielania kopniakow slabszym ludziom. Podobno u czlowieka, ktory przechodzil kiedys wietrzna ospe jej wirus ciagle zyje, choc jest slaby i uspiony. Ale moga zaistniec takie okolicznosci, kiedy obudzi sie i zaatakuje ponownie organizm. Czasami w najmniej spodziewanej chwili, niekoniecznie w slabosci. Czasami pewnie i w euforii, kiedy jego nosicielowi wydaje sie, ze wszystko jest w najlepszym porzadku i nic nieoczekiwanego nie moze sie juz przydarzyc. Najgorsze jest jednak to, ze mogly nim zostac zarazone takze jego wlasne ofiary. Moim zdaniem najlepszym lekiem na taki "wirus" jest Chrzescijantwo. Ale prawdziwe zgodne z zasadami Ewangelii. A nie jakies nacjonalistyczne uzywajace Ewangelii
    tylko jako maski i tarczy dla wlasnyc celow.
  • polski_francuz 12.02.19, 07:33
    "Nagle jeden z nich poczul sie silny jako czlonek jakiegos wyjatkowego narodu. " Poczul z wiatrem" slabosc u innych nacji, a sam swoja sile. Ogarnal go nastroj agresji i euforii. Wstal i zaczal spiewac."

    Dobra analiza rodzenia sie nacjonalizmu. Ale czy sie stosuje do Polskie i Polakow? Trudno powiedziec. Mysle, ze poczucie bycie Polakiem nie jest powszechne. Wystarczy popatrzyc z jaka szybkoscia jörl i eva odnalezli w sobie rosyjskie korzenie. Kilka lat wystarczylo.

    Nie mozna zapomniec, ze niemieccy i rosyjscy zaborcy z cala swiadomoscia i konsekwencje dume z bycia Polakiem wykorzeniali. Mordowali inteligencje, wysylali na Syberie, kradli majatki, rozprzestrzeniali antypolska propagande. I nic dziwnego, ze pozostalo wielu, ktorzy do zadnej narodowosci sie na przyznawali i zadnej polskiej dumy nie odczuwali.

    I to co obecnie odczuwam, to jest wzrost tej dumy. I moze to jest jedynym pozytywem, ktory pozostawi za soba rzadzaca obecnie partia.

    PF
  • felusiak1 12.02.19, 16:07
    koniecznie musi odreagować frustrację ale też nie może tego robić siermięznie więc ubiera w patriotyzm i narodową dumę. Jest dumny, ze jest polakiem i jest dumny, ze jest dumny.
    A ja z ciekawości czytam to to i rency mnie opadajo. Po paluchach sobie depczę.
    I cała ta duma z jednego powodu, który nazywa się prezes kaczynski. Takim oto sposobem zwykłe polityczne poglady ubierane są w szaty patriotyzmu. Proszę popatrzeć. Tu orzełek a tu białoczerwona, jeszczepolska...... Ten kaczyński niszczy moją polskę. I popierany jest przez ludzi, którzy nie odczuwają zadnej dumy z bycia polakiem tak jak ja odczuwam, we francji.
    Nu prawie latarnik......
  • polski_francuz 12.02.19, 19:42
    Trudno Ci to wytlumaczyc. Inaczej odczuwacie niz Europejczycy. Tutaj mamy turbulencje nacjonalizmow. I troche dumy narodowej sie bardzo przydaje i polskim francuzom i polskim niemcom (nie mylic z Russlandeutsche jak jörl czy eva).

    PF
  • felusiak1 12.02.19, 23:53
    No i sam widzisz, ze nacjonalizmy sa złe oprócz polskiego nacjonalizmu. Ten jest dobry. Taki niemiec dumny z bycia niemcem jest wstretny ale kiedy polak jest dumny to miód....... I może to jest przyczyna dla której jest mi trudno wytłumaczyć.
  • polski_francuz 13.02.19, 08:11
    Polska nie istniala fizycznie przez 123 lata. Istniala w pamieci, w literaturze w pamieci. Stad nie mozna tej samej miary przykladac do nacjonalizmu niemieckiego, rosyjskiego czy polskiego. Naszego pokolenia edukacja tez bazowala na tej literaturze. I do dzisiaj, jak czytam o polsko-rosyjskich perepalkach, to gotow jestem by wrocic i by walczyc.

    Pytanie, czy mnie jeszcze wezma:)

    PF
  • de_oakville 13.02.19, 01:15
    Tak spiewal ow mlody "aryjczyk" we wspomnianej scenie z filmu "Cabaret". Lata 30-te ubieglego wieku. Dzis juz w Niemczech dawno nie ma faszyzmu, ale nawet zaraz po wojnie zaczeto po dawnemu "prezyc muskuly". Nie ideologiczne tym razem - "aryjskiego narodu wybranego", tylko ekonomiczne. Mowiono, ze EWG to skrot nie tylko od "Europeische Wirtschaftsgemeinschaft" ("Europejska Wspolnota Gospodarcza"), ale rowniez od "Einer wird gewinnen" ("jeden wygra"), wiadomo kto. Okazuje sie, ze na "zwyciezcow" w coraz wiekszym stopniu kreuja sie takze nie 100%-towi Niemcy, tylko wlasnie tacy Niemcy "przemalowani" jak np. Jorl, moze imigranci z innych krajow, jak np. Turcja, ktorzy stali sie nowymi Niemcami.
    "Sukces ma wielu ojcow" - tak zawsze bylo i bedzie. Teraz oni "spiewaja": "dzien jutrzejszy bedzie nalezal do mnie". Bez zadnych obciazen psychicznych bo maja czysta przeszlosc i "nieprzetracony" w roku 1945 kregoslup. A czucie sie w Niemczech dodatkowo "wielkim" Rosjaninem a nie "malym" Polakiem to najlepszy psychiczny "afrodyzjak" na ich meskosc i poczucie sily. Rodowity Niemiec im niestraszny, a i Polak im "nie podskoczy"
    Co do tych "100%-towych Niemcow", to pomimo tego, ze zdecydowana wiekszosc jest OK, to jednak i tam zachowaly sie pewnie jednostki, ktore do tej pory nosza owe "buty z cholewami", choc cholewy sa ukryte w eleganckich nogawkach spodni. To mozna bylo latwo wyczuc w stycznosci z nimi. Chociaz ja pisze o sytuacji sprzed 30 lat, byc moze dzis zupelnie nieaktualnej, nie wiem. Wyrosly nowe pokolenia, ale rowniez wiadomo, ze w rodzinach "nierzadko jablko pada blisko od jabloni", bo tak jest wszedzie. Natomiast to co oferuja nam "przemalowani" mamy na codzien czytajac ich wpisy i wiemy, ze do dzis te sprawy sa nadal aktualne. Bronia Adolfa, ze on chcial dobrze, tylko inni byli zli. Najdziwniejsze jest jednak to, ze w kraju takim jak Polska, ktora byla ofiara podczas wojny, ruchy nacjonalistyczne nie wywoluja u wszystkich odruchu wymiotnego tylko spotykaja sie gdzieniegdzie z euforia. Z tym, ze mlodzi ludzie czesto bladza i mozna im to wybaczyc. Miejmy nadzieje, ze kiedys wydorosleja.
  • polski_francuz 13.02.19, 08:31
    "A czucie sie w Niemczech dodatkowo "wielkim" Rosjaninem a nie "malym" Polakiem to najlepszy psychiczny "afrodyzjak" na ich meskosc i poczucie sily. Rodowity Niemiec im niestraszny, a i Polak im "nie podskoczy"

    No coz, podobnie analizowalem wybor "rosyjskiej" przeszlosci przez jörla i eve. Przyznam sie, ze mi do glowy nie przyszedl aspekt "afrodyzjaka" i poczucie meskosci. Ale, masz racje. Jesli jörl sie dzieli z nami swoimi nowosciami z jego zycia seksualnego w ktorym podrzedna role maja kupowane Polki, to aby pokazac "kto tu rzadzi".

    Jak remontowalem moje mieszkanie w Berlinie to dostalem wglad w mechanizm takiego wychowania. Polski robotnik wysluchiwal od swego majstra, z firmy ktora wynajelem, o zaletach Niemiec i o wadach Polski.

    Z takiego wychowania mozna bylo stac sie kims takim jak cezar. Do stawania jörl-like czy eva-like, nalezalo troche wyrachowania i troche tchorzostwa. Wyrachowania, bo ich kariera jako "prawdziwego" Niemca czy Niemki jest zapewniana. I tchorzostwa, bo trzeba trche odwagi by pozostac Polakiem zyjac w Niemczech.

    PF
  • de_oakville 13.02.19, 13:18
    Mieszkajac w Polsce, w cieniu naszych sasiadow Rosji i Niemiec, czlowiek lubiacy porzadek, dobra organizacje i komfortowe zycie, ktore jest w znacznym stopniu ich wynikiem, bardzo latwo i szybko ulegnie urokowi Niemiec i poczuciu podziwu dla tego kraju. Denerwowal go balagan w PRL-u i pomyslal sobie, ze w Polsce widocznie juz nikt nie lubi porzadku. A ja lubie porzadek, a zatem jestem bardziej jak Niemiec niz jak Polak. Ale z kolei w oczach wielu Niemcow - skoro przyjechalem z Polski, to wlasnie sam jestem "apostolem balaganu", zlodziejem itd. Obrona na to u wielu jest samo-zniemczenie i odciecie sie od polskosci. Ale czy daje im to poczucie komfortu psychicznego? Mnie by zupelnie nie dawalo, wrecz przeciwnie.
    Wymuszanie czegos na sile, oszukiwanie samego siebie to jest pewien rodzaj niewoli. Poczucie wolnosci jest o wiele wazniejsze niz bycia Polakiem czy Niemcem.
    Dla Niemcow bedziesz zawsze Polakiem, dla Polakow bedziesz "folksdojczem" - nazwa zupelnie niewinna ("etniczny Niemiec"), ale w swoim czasie robiaca takie samo
    wrazenie jak slowo "wilki" na jadacych furmanka przez las. Ale Rosjanin to co innego. Przed Rosjaninem Niemcy maja respekt, Polacy sie go boja ... itd. Jest to wiec 3-cia mozliwosc uspokojenia wlasnego sumienia, latwiejsza do zniesienia.
  • polski_francuz 13.02.19, 13:42
    "Ale z kolei w oczach wielu Niemcow - skoro przyjechalem z Polski, to wlasnie sam jestem "apostolem balaganu", zlodziejem itd. Obrona na to u wielu jest samo-zniemczenie i odciecie sie od polskosci."

    Mialem troche latwiejsza droge, bo podczas mojej pracy w Niemczech bardziej oni mnie potrzebowali niz ja ich. I szansa sie do mnie usmiechnela, jak patent/licencja ktory firma kupila ze Stanow nie dawaly dobrych wynikow i klienci sie skarzyli. Zaproponowalem wowczas: dajcie mi 6 miesiecy czasu i ja rozwine technologie tak, aby funkcjonowala. Szef sie zgodzil a ja rozwinelem co trzeba.

    I jak skonczylem i jak klienci zaczeli byc zadowoleni z produtow firmy, to zaczelem sie przedstawiac uzywajac "ł" z mego nazwiska:)

    Tyle, ze po takim rozwinieciu inzynier przechodzi do sprzedazy, dostaje podwyzke i zaczyna promowac swoje produkty. I tu sie maszyna zaciela, bo zadna niemiecka firma nie zaakceptuje polskiego sprzedawcy. Polacy bowiem, jak piszesz, w niemieckiej swiadomosci to "zlodzieje i oszusci a Polki to prostytutki". Przynajmniej tak bylo w latach 80-tych.

    Moze dzisiaj jest iaczej? Miejmy nadzieje:)

    PF
  • malkontent6 13.02.19, 16:33
    de_oakville napisał:

    > Dla Niemcow bedziesz zawsze Polakiem, dla Polakow bedziesz "folksdojczem"

    Dlatego wyjechałem z Niemiec do USA. Dla Amerykanów jestem imigrantem z Polski a dla Polaków kumplem z USA.


    --
    "Life doesn't imitate art, it imitates bad television" - Woody Allen
  • de_oakville 14.02.19, 00:58
    malkontent6 napisał:

    > de_oakville napisał:
    >
    > > Dla Niemcow bedziesz zawsze Polakiem, dla Polakow bedziesz "folksdojczem"
    >
    > Dlatego wyjechałem z Niemiec do USA. Dla Amerykanów jestem imigrantem z Polski
    > a dla Polaków kumplem z USA.

    Ja nigdy nawet nie myslalem o emigracji do jakiegos kraju europejskiego. Nie ze wzgledu na jakies uprzedzenia tylko dlatego, ze dlugo nie zdawalem sobie sprawy, ze jest to mozliwe. Czy gdyby mi sie nie udalo wyjechac do Kanady to pozostalbym w Niemczech? Pewnie tak, jesli by to bylo mozliwe. "Straszakiem" tam byly obawy, ze beda deportowac tych, ktorzy nie maja mocnych podstaw, zeby zostac. Dlatego skladalem podania i do Nowej Zelandii
    i do Australii i do USA. Ale preferowalem Kanade i do niej sie w koncu dostalem. Tak sie zlozylo, ze w lyceum mialem jezyk niemiecki. Nigdy nie kojarzylem ani NRD ani RFN-u z II-ga Wojna Swiatowa. Na podstawie czytanek w ksiazkach do nauki jezyka nabralem 100%-towego przekonania, ze ludzie tam sa wszyscy dobrzy i mili. Troche wyidealizowana mlodziencza wiara. Totez jezdzilem tam bez jakichkolwiek uprzedzen najpierw jako turysta, a potem jako emigrant. Ja wprawdzie nie mialem zadnych uprzedzen w stosunku do Niemcow, ale niektorzy Niemcy mieli uprzedzenia w stosunku do mnie, jako do Polaka. Bardzo nieliczni, ale jednak. I to mnie troche "zbilo z tropu", zaczalem zdawac sobie sprawe, ze wszystko nie wyglada tak idealnie jakby sie chcialo. A niejeden Niemiec przyjezdzajacy do Polski mial pewnie jeszcze gorzej. Nie zapomne sceny jak polski (PRL-owski) celnik wrzeszczal w pociagu dojezdzajacym do granicy na pare niemieckich staruszkow. Z jakiego powodu, nie wiem, ale czulem sie fatalnie. Wielu starszych Niemcow uwazalo Polakow za narod, ktory przywlaszcyl sobie ich ziemie rodzinne i przez to "odpowiedni" stosunek do nas mieli we krwi, chocby sami tego nie chcieli. Trudne sasiedztwo i nie kazdy moze udawac, ze wszystko jest "cacy" albo sie niczym nie przejmowac. Najlepiej wyjechac jak najdalej "gdzie pieprz rosnie", tym bardziej, ze jezeli czlowiek urodzil sie po wojnie to te wszystki "brudy wojenne" z przeszlosci ("Kriegsdreck" jak mowia Niemcy) nie powinno go ani dotyczyc ani obchodzic. Kanada i USA
    to idealne miejsca, zeby sie od tych "brudow" poprzednich pokolen wymyc i uwolnic.

  • polski_francuz 14.02.19, 07:19
    "Najlepiej wyjechac jak najdalej "gdzie pieprz rosnie", tym bardziej, ze jezeli czlowiek urodzil sie po wojnie to te wszystki "brudy wojenne" z przeszlosci ("Kriegsdreck" jak mowia Niemcy) nie powinno go ani dotyczyc ani obchodzic"

    Innym rozwiazaniem, troche trudniejszym przyznaje, jest popieranie i wzmacnianie europejskiej wspolnoty. I walka z tutejszymi nacjonalizmami. I wzrost polskiej ekonomii, bo zaden kraj nie utrzyma sie jesli wszyscy wyksztalceni/pracowici/umotywowani/pracowici wyjada.

    PF

    PF
  • felusiak1 14.02.19, 08:28
    Nie bój nic. Ukraińcy w końcu staną się polakami a polacy anglikami, niemcami, francuzami......
    Się wyrówna.
  • polski_francuz 14.02.19, 09:01
    A kto bedzie uprawial urodzajne pola Ukrainy i czcil Bandere, a?

    PF
  • de_oakville 14.02.19, 10:47
    polski_francuz napisał:

    > Innym rozwiazaniem, troche trudniejszym przyznaje, jest popieranie i wzmacniani
    > e europejskiej wspolnoty. I walka z tutejszymi nacjonalizmami. I wzrost polskie
    > j ekonomii, bo zaden kraj nie utrzyma sie jesli wszyscy wyksztalceni/pracowici/
    > umotywowani/pracowici wyjada.

    "Garb historii". Jak widac moje plecy okazaly sie na to zbyt watle. :)) Nie jestem typem psychicznego "herkulesa" odpornego na wszystko i zamiatajacego wszystko pod dywan z usmiechem na twarzy. W moim obecnym kraju zamieszkania poczulem sie jak czlowiek bez garbu. Nie tylko historycznego zreszta.
    Z okazji 100 lecia niepodleglosci Polski wydano ostatnio w kraju specjalny numer "Polityki" czy dodatek do "Polityki" pt. "100 pytan na 100 lat historii Polski (1918-2018)". Przyslano mi go i ciagle czytam z coraz wiekszym zainteresowaniem. Na pytania odpowiadaja tam znani historycy. Pytanie 54 na stronie
    60 brzmi: "Czy powinnismy sie wstydzic tego, ze Polacy zalozyli obozy koncentracyjne dla Niemcow po II wojnie?", ktore rozwaza Jerzy Kochanowski. Fragmenty:

    "Zwlaszcza w poczatkowym okresie funkcjonowania obozow uderza ich podobienstwo do niemieckich kacetow. Psychiczny I fizyczny terror laczyl sie z fatalnymi warunkami sanitarnymi i aprowizacyjnymi. Wiezniow i jencow znakowano, najczesciej swastyka lub litera "N", wlosy golono. Powszechne bylo bicie (czesto ze skutkiem smiertelnym), wyrafinowane nieraz tortury,
    gwalty, wyczerpujace cwiczenia fizyczne, niekonczace sie apele. (...) Straznicy zyja z rabunkow, ktorych dokonuja na wiezniach. (...) Pijatyki i gwalty sa na porzadku dziennym. Komendanci czy straznicy - czesto z obozowym doswiadczeniem - pokazali, ze potrafia
    traktowac Niemcow jeszcze brutalniej, niz sami byli traktowani. Dorota Boreczek, wiezniarka obozu w Swietochlowicach, wspominala: '[Salomon] Morel przywital nas slowami: 'Wy hitlerowskie kurwy, Oswiecim to bylo przedszkole w porownaniu z moim "sanatorium"'
    Dotrzymal slowa - w czasie jego kilkumiesiecznej dzialalnosci jako komendanta Swietochlowic zmarla jedna trzecia wiezniow (1855 z 5107). W kierowanym przez Czeslawa Geborskiego obozie w Lambinowicach do poczatku 1946 zmarlo 1500 osob. Biorac pod uwage,
    ze w obozach przetrzymywano glownie kobiety z dziecmi, chorych i starcow, smierc zbierala obfite zniwo. Udokumentowanych jest ok. 25 tys zgonow, nalezy sie jednak liczyc z dwukrotnie wieksza liczba.
    (...)
    Czy powinnismy sie wstydzic tych obozow? Tak, ale powinien to by wstyd ogolnoeuropejski, o ile nie ogolnoswiatowy. Polska nie byla wyjatkiem, wojna wygenerowala tyle krzywd, konfliktow i rozliczen, ze obozy na dlugo staly sie elementem europejskiego krajobrazu i wszedzie dzialy sie w nich rzeczy straszliwe. Skoro w zamoznej, niezniszczonej Danii
    zmarlo w obozach z glodu i chorob wiele tysiecy Niemcow, to czy mozna sie dziwic zmaltretowanej Polsce?"


    Ja sie jednak ciagle nie moge nadziwic. Sadyzm to sadyzm, mszczenie sie na kocie, ze pogryzl mnie pies to jest sadyzm pomnozony przez idiotyzm. Coz byly winne dzieci i wiekszosc kobiet?
    Nie dziwie sie teraz, ze kiedy w roku 1972 odwiedzilem wraz z ojcem Drezno i na peronie dworca podeszla do nas starsza kobieta, zeby o cos zapytac to odskoczyla od nas z przerazeniem, kiedy zorientowala sie, ze jestesmy Polakami. Patrzyla na nas jakbysmy byli rodem z piekla i wykrzyknela: "Poooolen?!" Po czym odwrocila sie i odeszla z niesmakiem.


  • polski_francuz 14.02.19, 15:00
    Opadla mi szczeka, jak sie dowiedzialem ze studenci mechanicznego naszej PWr maja wizyty gosci z Niemiec w poszukiwaniu narybku. Szpitale w D'dorfie oglaszaja, ze potrzebuja Poljakow zniesmaczonych przez Brexit do opieki w domach dla starszych osob. Negatywne odczucia niemieckie w stosunku do Polakaw powoli, i z koniecznosci, zanikna.

    Z drugiej strony, dni picera z Zoliborza sa policzone. Po Wawelu i po pomniku bracholka w Warszawie nie bedzie juz dwoch Twin Towers. I nastepny szefuncio, szanse sa, jest juz na wzor niemiecki pedalem. A wiec sie powoli upodabniamy.

    PF
  • felusiak1 14.02.19, 17:37
    Pojedź na jakieś wakacje, pospaceruj, pójdź do kina, weź zonę do restauracji. Ten z Żoliborza niszczy twoje psychiczne zdrowie i niedługo zaczniesz mieć objawy somatyczne.
    Aha, ten z Żoliborza jeszcze dlugo bedzie ci dokuczał i bedzie był.
  • polski_francuz 14.02.19, 19:12
    Wakacje mam w zaprzyszlym tygodniu i bede z zona a po nich jade do Niemiec na konferencje i zmienia mi sie idee.

    Co do Tych przewidywan co do szefuncia, to obys sie mylil.

    PF
  • felusiak1 16.02.19, 09:40
    Chciałbym się mylić. Ale kiedy patrzę na opozycję to dostrzegam chłopców, którzy pierwszy raz w życiu chcą się napić piwa ale nie wiedzą jak kupić.
  • polski_francuz 16.02.19, 09:46
    Opozycja jest slaba. Z tym sie zgadzam. Ale obecny rzad, w wielu dziedzinach (glownie w polityce zagranicznej) nie dziala w polskich interesach. I to jest niebezpieczne.

    PF
  • jorl 15.02.19, 22:42
    Jestes niezly kretacz drogi PääF, jasne z Kogresowki. Nizszy poziom cywilizacyjny i wlasnie w tym sie (tez) objawia ze sie latwo klamie a powinno sie juz wiedziec ze klamstwa maja krotkie nogi. I ze sie nie oplacaja na dluzsza mete. Do tych na wyzszym poziomie cywilizacyjnym to dotarlo pare pokolen wczesniej.


    polski_francuz napisał:

    > Mialem troche latwiejsza droge, bo podczas mojej pracy w Niemczech bardziej oni
    > mnie potrzebowali niz ja ich. I szansa sie do mnie usmiechnela, jak patent/lic
    > encja ktory firma kupila ze Stanow nie dawaly dobrych wynikow i klienci sie ska
    > rzyli. Zaproponowalem wowczas: dajcie mi 6 miesiecy czasu i ja rozwine technolo
    > gie tak, aby funkcjonowala. Szef sie zgodzil a ja rozwinelem co trzeba.

    No nareszcie blizej prawdy co w Niemczech robiles drogi PääF. A wiec poszedles do firmy pracowac ktora wdrazala licencje i miala z tym problemy. I Ty w tym pomogles. Z sukcesem, chwali sie Tobie, naprawde. Ale z tego wynika ze ta firma nie miala wlasnego R&D a miala cudze wdrozyc.
    I teraz po wdrozeniu z Twoja pomoca ta firma dalej nie miala R&D a wiec co miala dalej z Toba zrobic? Nie byles juz potrzebny



    > Tyle, ze po takim rozwinieciu inzynier przechodzi do sprzedazy, dostaje podwyzk
    > e i zaczyna promowac swoje produkty.

    I jako ze nie byles potrzebny w tej firmie a chciales dalej miec prace latales po niej jak kot z pecherzem szukajac jakies pracy. Nie robotnika na produkcji. I wymysliles sobie ze moglbys byc sprzedawca. I nie wzieli Ciebie, tez bym nie wzial. Bo handlowiec na technice sie nie musi dobrze znac, potrzebuje innej tez wiedzy, w tym i prawnej. A tego nie miales bo i skad. Abstrahuje od pisania stad pism po niemiecku. A wtedy Word bledow by nie porawial, dawne czasy.

    W normalnej firmie przemyslowej, w takiej jak ja pracuje, a takich jest setki tys w Niemczech, czlowiek z R&D nie przechodzi do sprzedazy bo ma nastepne R&D zadania. To chyba oczywiste, prawda? Bo co maja na R&D nastepnego szukac? Zapewne R&D dalej sie prowadzi w tym samym kierunku a wiec taki jak juz R&D potrafil zrobic ma knowhow i niech dalej robi.
    No chyba ze jest slaby w R&D wiec jak moze byc handlowcem i pracuje to mu sie stanowisko handlowca proponuje zamiast wyrzucic z roboty. Scjane podejscie d pracownika, ale pod warunkiem ze solidnie pracuje a tylko za malo kreatywny jest.

    Jak wyzej drogi PääF ty w tej firmie nawet R&D nie robiles, to byla licencja i mialas cudze R&D wdrozyc. To jednak nie to samo prawda?

    Dodam o przypadku w firmie gdzie pracuje. Przed chyba 15-20 laty chcielismy handlowy rozbudowac. Szukalismy inzyniera bo u nas wazne jest techniczne doradctwo klientom. Ja mialem zadanie CV przejrzec i ludzi przepytac. Akurat wtedy, to pozostalosci po SPD, na jedno ogloszenie o inzyniera bylo dziesiatki CV. Do mnie dotarlo po selekcji z 10-20 sztuk, i jeden z nich mi pozytywnie podpadl. Wlasciciel wtedy mial pomysl aby na poczatku takiego mlodego przepuscic ze 2 miesiace przez moj R&D oddzial i jak on byl u mnie potwierdzilo sie ze moze byc dobry. Jako ze i u mnie potrzebowalismy zaproponowano mu po 2 latach w Vertrieb przejscie do mnie. Da Entwickler , Elektronik naturalnie.
    I jest jednym z filarow w R&D, zawsze moge na niego liczyc jak sa problemy, jest lysy, testosteron zapewne. Fakt, wiedze strkte techniczna to nie ma przytlaczajacej, ale od tego jestem ja do trudnych zadan w Firmie. Oczywiscie koniami sie go do sprzedazy nie zaciagnie, elita firmy sa inzynierowie w R&D.
    Zreszta zawsze moze taki do sprzedarzy przejsc, w druga strone niemozliwe, co najmniej po kilku latach.
    I u nas w sprzedarzy malo zarabiaja, tzn mniej jak R&D, co oczywiste. Ten wiecej zarabia co trudniejsze rzeczy potrafi robic co inni nie umieja. Kapitalizm po prostu. Handlowiec mniej musi umiec jak R&D wiec i mniej zarabia.


    > I tu sie maszyna zaciela, bo zadna niemiec
    > ka firma nie zaakceptuje polskiego sprzedawcy.

    A ja bedac w R&D cale moje niemieckie zycie bylem u klientow mnostwo razy. Samolotem setki razy lecialem, smiejemy sie ze w okncu prawdopodobienstw bezpiecznego lotu dla mnie sie wyczerpie i samolot ze mna walnie. Wiec niebezpiecznie ze mna latac. Dla wyjasnienie czegos takiego naukowo rzecz biorac nie ma.
    My projektujemy urzadzenia na zamowienia klientow a wiec musimy z klientami dokladnie omawiac co maja robic, jaki sposob komunikacji z urzadzeniami klienta musi byc, stad te podroze. Z handlowego jedzie tez, zalatwia terminy, samochod prowadzi z lotniska do klienta i spowrotem, tez potrzebny. No i jak sa problemy to musi robic za piorunochron, joby od klienta zbierac a R&D wtedy sie za jego plecami chowa chociaz R&D naturanie nawalilo.

    Jest kilku szefow oddzialow R&D jak i bardziej szeregowych inzynierow w niemieckich fabrykach, tez koncernach co mnie dobrze znaja. I maja szacunek dla mnie, za wiedze i umiejetnosci. A ze Polak? Nie przeszkadza im to, nie to sie liczy.
    Mialem kiedys wesola historie. Jeden nasz wazny klient, dzial R&D od Elektroniki w firmie z 2tys ludzi wchodzacy w sklad koncernu z 10 raz 1-2tys ludzi, robi wyprawy dla pracownikow w rozne miejsca. Rozrywkowe. Byli w Berlinie, podejmowalismy ich naturalnie bogato. I przy rozmowie w restaracji jeden opowiadal jak to w Rzymie mu samochod ukradli. Wiadomo we Wloszech wtedy kradli niezle samochody, a wiec postawil po ambasada, myslal ze policjanci jej pilnujacy nie dadza ukrasc. Nie pomoglo. Wtedy ja zapytalem z niewinna mina, moze to polska amabasada byla? Cisza przy stole na pare sekund a potem wielki smiech. Wszyscy widzieli o czym mowie.

    Acha, ja zaczelem jezdzic do klientow chyba juz po 2 latach pracy w firmie.

    Ostatnio spotkalem u jednego dystrybutora mikrokontrolerow NXP czyli Philips Polaka i to takiego Unijnego nie przesiedlenca. Tez idzie, nawet sprzedawca ale bardziej doradca techniczny od elementow.
    A dzisaj akurat mialem firme do przeprowadzki. Z Berlina, niemiecka, patrze przyszedl Polak, jego chlopcy co beda mi meble nosic, rozkrecac i skrecac napewno Polacy. Co nie chce do nowego mieszkania, mam mu dac, za darmo, on wezmie ma sklep w Polsce. Cala kuchnia moja tak pojdzie, mam problem z glowy. Unia coraz bardziej zaciera granice. To tak musialo wygladac jak do Niemiec przechodzily zaborami nastepne kawalki Polski. Asymilacja przez gospodarke. Prawidlowo.

    Acha nowa kuchnie do nowego mieszkania zamawialem teraz, firma niemiecka, Polak sprzedawca, po mowie widac ze Polak, unijny. Nie kupie u niego, kupilem u innego ale i tamtem nazwisko jakies polskie. zapytalem, tak, jego babcia powiedzial, lepiej po polsku mowila jak po niemecku. On juz Niemiec oczywiscie. Jeszcze raz to jak rozbiory, scalanie spowrotem ziem tych co przed 100 laty zostaly sila przez Anglosasoe zabrane. Trzeba te zmarnowane 100 lat odrobic.
    Mi sie to podoba, tak trzymac.




    --
    Pozdrowienia

    czizus dnia 12.12.17, 13:17 napisał:
    > Czy Polak zawsze musi udowadniać że jest kompletnym idiotą???
  • polski_francuz 15.02.19, 23:02
    Nu, troche dluga ta Twoja wypowiedz. Ci Ruscy to juz zawsze swoje czastuszki spiewaja przy ognisku. Naucz sie wreszcie wyrazac swoje mysli krocej.

    A co do R&D i klientow to kazdy fach ma swoje nawyki. W tym fachu w ktorym pracuje ja, to firmy, ktore kupuja licencja staraja sie ja rozwinac i sprzedawac tak dlugo jak sie da. Te moje produkty sprzedawano przez 15 lat. Tyle, ze ja chcialem miec interesujaca prace i nowe trudnosci do pokonania. I ich juz niebylo bo moje produkty bylo dobre. Sprzedaz bylaby takim wyzwaniem. I z rozmow z klientami moglbym sie czego nowego nauczyc i cos noewgo rozwinac. I pewnie tego bal sie szef firmy. Ze zaloze swoja firme albo, ze przejde do konkurencji. Dlatego tez zreszta, zapronowano mi te prace jak pracowalem we Francji. By nie brac lokalnego inzyniera, ktory ma swoich kolegow w innych firmach.

    I jesli juz cos chesz wiedziec o mojej Rodzinie to bylismy szlachta litewska. I mam taki dokument, ktory mowiel, ze jeden z przedkow byl poszedl z armia Napoleona na Rosje.

    Nie dziw sie zatem, ze mam zab na Ruskich:)

    PF
  • jorl 16.02.19, 08:35
    polski_francuz napisał:

    > Nu, troche dluga ta Twoja wypowiedz. Ci Ruscy to juz zawsze swoje czastuszki sp
    > iewaja przy ognisku. Naucz sie wreszcie wyrazac swoje mysli krocej.

    Jak dla Ciebie za dluga, nie czytaj.
    Wiem, wiecej jak 10 linijek i pot po czole Tobie splywa.


    > A co do R&D i klientow to kazdy fach ma swoje nawyki. W tym fachu w ktorym prac
    > uje ja, to firmy, ktore kupuja licencja staraja sie ja rozwinac i sprzedawac ta
    > k dlugo jak sie da. Te moje produkty sprzedawano przez 15 lat.

    Ale byla licencja, czyli R&D ktos inny wykonal przeciez. Ty tylko pomogles uruchomic produkcje.



    Tyle, ze ja chci
    > alem miec interesujaca prace i nowe trudnosci do pokonania. I ich juz niebylo b
    > o moje produkty bylo dobre. Sprzedaz bylaby takim wyzwaniem. I z rozmow z klien
    > tami moglbym sie czego nowego nauczyc i cos noewgo rozwinac.

    Ja i moi chlopcy z R&D jezdzimy do klientow Handlowcy zaczynaja kontakty, jak trzeba dokladniej, wtedy R&D jedzie. Co najmniej w firmach 50..500 ludzi. Taka jest moja, taka, mysle byla ta Twoja.

    Problem byl dla Ciebie ze po uruchomieniu produkcji, tej z licencji, nie byles potrzebny. R&D nie mieliscie bo licencja.




    >Ipewnie tego bal
    > sie szef firmy. Ze zaloze swoja firme albo, ze przejde do konkurencji.

    No i przez banie sie wyrzucili Ciebie z roboty. No tak. I co przeszedles do konkurencji? Zalozyles firme? Nie, prawda? To zle Ciebie ocenil i sie bal bo przejdziesz do konkurencji albo zalozysz firme a tego przeciez nie zrobiles. A tak naprawde dobrze ocenil, nie bal sie i wywalil Ciebie bo Ciebie nie potrzebowal.


    > I jesli juz cos chesz wiedziec o mojej Rodzinie to bylismy szlachta litewska. I
    > mam taki dokument, ktory mowiel, ze jeden z przedkow byl poszedl z armia Napol
    > eona na Rosje.
    >
    > Nie dziw sie zatem, ze mam zab na Ruskich:)

    Jak napadl na Rosje to raczej oni mieli prawo miec do Ciebie pretensje. Ty byles, to znaczy Twoj przodek, rabusiem.
    Do tego nedznym bo dostal on wpi.rdol w Rosji.
    A nie nalezy sie kara za bycie rabusiem? Dostales Ty ja, wywalony zostales stamtad, ale fakt mogles dorwac sie do ziem poniemieckich ktrore Rosjanie Tobie dali.




    --
    Pozdrowienia

    czizus dnia 12.12.17, 13:17 napisał:
    > Czy Polak zawsze musi udowadniać że jest kompletnym idiotą???
  • borrka 16.02.19, 09:12
    Dawno nie widziałem tylu bzdur na raz.
    Twój post stanowi wręcz koncert nieprawdy.

    Jest dość naturalna praktyką w dużych firmach, iż ludzie przechodzą z R&D do sprzedaży, by wreszcie zarobić porządne pieniądze - R&D jest raczej słabo płatne.
    Jest to logiczne, bo kreatywność z wiekiem maleje i człowiek ma skłonności do rutyny.
    Nadaje się jedynie do zadań administracyjnych, ale nie innowacyjnych.

    No, może w małych firmach jest trochę inaczej, ale twierdzenie, iż sprzedawca nie potrzebuje wiedzy technicznej rozbawiło mnie - często ma większą, a na pewno już szerszą od kolegów z laboratorium.
    Wielu ludzi przyjąłem do pracy i to nie w fabryce guzików, a Vorstellung zaczynał się od weryfikacji wiedzy technicznej.
    Salesman niczego by dziś nie sprzedał, nie dysponując pełną wiedzą fachową - chyba, że sprzedaje guziki:)
    System, o którym piszesz: wizyta lokalnego sprzedawcy, a potem specjalisty technicznego, w dużych i średnich firmach skończył się na przełomie lat 80/90.
    Był drogi, nieefektywny, a na stepach Euroazji wręcz nie działał.


    --
    Po polsku nie mowi sie "mydlo OD for you", ani "samochod OD pobieda" - to wymysl przyglupow z agencji reklamowych, zasmiecajacych jezyk.
  • polski_francuz 16.02.19, 10:59
    "Salesman niczego by dziś nie sprzedał, nie dysponując pełną wiedzą fachową"

    Sprzedawca ma miec wiedze fachowa, dobrze wygladac ale przede wszystkim powinien miec ciag na bramke i dobrze znac ludzi.

    Na poczatku lat 90-tych, do sprzedazy doszedl jeszcze inny dzial do szczytu: zakupy. Jak Piëch przyjal Lopeza do VW to ten zaczal sie pozbywac produkcji i zaczal kupowac od zewnetrzenych dostawcow, zmuszajac ich do obnizanie ceny.

    Nawiasem mowiac, to jeszcze zmniejszylo znaczenie R&D w firmie.

    PF
  • jorl 16.02.19, 11:25
    polski_franzu
    > Na poczatku lat 90-tych, do sprzedazy doszedl jeszcze inny dzial do szczytu: za
    > kupy. Jak Piëch przyjal Lopeza do VW to ten zaczal sie pozbywac produkcji i zac
    > zal kupowac od zewnetrzenych dostawcow, zmuszajac ich do obnizanie ceny.
    >
    > Nawiasem mowiac, to jeszcze zmniejszylo znaczenie R&D w firmie.


    To te urzadzenia ktore inni dla VW produkowali a rozumiem ze twierdzisz ze orzeddtem bylo w VW to juz nagle R&D nie potrzebowalo? Dokumentacja z Marsa byla przywozona?
    Dostawcy jak co R&D robili. Ktos musial.
    Jestes beznadziejny PääF. Widac ze z Kongresowki



    --
    Pozdrowienia

    czizus dnia 12.12.17, 13:17 napisał:
    > Czy Polak zawsze musi udowadniać że jest kompletnym idiotą???
  • polski_francuz 16.02.19, 09:43
    Eh, jörl, jörl, nasze produkty to nie jest uklad elektroniczny ale forma materialu. I licencja opiswala jak material robic. Ale nie funkcjonowala. I trzeba bylo od poczatku wybrac material i sposob jego wytwarzania. Poza tym, firma chciala bym zostal w R&D, tylko ze juz nowych produktow nie bylo, bo kazdy nowy produkt to nowa, milionowa inwestycja. I praca R&D stala by sie rutyna, ktora podejrzewam u Ciebie.

    Ja bylem mlodszy i potrzebowalem utrzymac poziom adrenaliny, ktory mialem, po udanym rozwinieciu produktow. I mialem zaproszenie z autralijskiego uniwersytetu na prace nad nowym materialem, nad ktorym wielu wowczas pracowalo (taki dzisiejszy grafen) i je przyjalem.

    Co do nauki, to sie naucz:

    a) szanowac moja Ojczyzne i moich Rodakow, ktora dala Ci wyksztalcenie i szanse by zarabiabiec tyle, ze Ci na prostytutki starczy.
    b) przestan oglupiac fotum Twoimi madrosciami, rozmawiaj raczej z kolegami to troche utemperujesz poglady na swiat i innych.

    No to Z Bogiem.

    PF
  • jorl 16.02.19, 11:20
    PääF medzisz. Masz rozumowanie plemienne. Albo inaczej wszystkie d..pki hop do kupki.
    Nie ze mna.

    --
    Pozdrowienia

    czizus dnia 12.12.17, 13:17 napisał:
    > Czy Polak zawsze musi udowadniać że jest kompletnym idiotą???
  • felusiak1 16.02.19, 09:45
    Lepiej ci wychodzi. Marudzisz H wie o czym.
    Napisz coś o tych hotelach, goleniu jaj.
  • jorl 16.02.19, 11:11
    felusiak1 napisał:

    > Lepiej ci wychodzi. Marudzisz H wie o czym.
    > Napisz coś o tych hotelach, goleniu jaj.

    Ty f1 masz jednoznacznie schizofrenie. Powinienes leczycz ale OK, moze masz problem z ubezpieczeniem jakie masz? Nie placi czy jak?
    A schizofrenia objawia sie u Ciebie tym ze jak napisze o dziewczynkach to psuje wg. Ciebie watek, jak noe pisze o dziewczynkach to z kolei chcesz abym pisal.
    A tak wogule to przeciesz Ty nie rozumiesz jak pisze o nowoczesnym przemysle bo i skad. Kompletnie sie na tym nie znasz przeciez. Wiec Ciebie wki.wia jak o tym pisze.
    A o dziewczynkach? Wlasnie w pociagu w kierunku Szczecin. Hot i dziewczyna zamowione, rano sniadanie pozegnalny sex i kazdy do siebie. Dobrze tak drogi f1?


    --
    Pozdrowienia

    czizus dnia 12.12.17, 13:17 napisał:
    > Czy Polak zawsze musi udowadniać że jest kompletnym idiotą???
  • boomerang 16.02.19, 23:06
    Twojego wypracowania nie da się czytać.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.