Dodaj do ulubionych

Dusza bez ciala

08.04.19, 09:06
W ostatnia sobote zapragnalem kupic sobie najnowszy numer "Spiegla". W Polsce mozna to zrobic "w kazdej ksiegarni za rogiem". W Ottawie, stolicy Kanady, poznalem przed wielu laty jeden jedyny sklep z prasa, w ktorym tego "Spiegla" mozna bylo zawsze dostac. Korzystajac z pobytu w tym miescie - poszedlem tam, nie wiedzac czy jeszcze do dzis sklep istnieje, bo to przeciez nie Paryz, gdzie te same kawiarnie, w ktorych przesiadywal Hemingway w roku 1920, istnieja do dzis. Tu sie wszystko zmienia "jak w kalejdoskopie". Znikaja stare lokale,
powstaja nowe. Albo i nie powstaja i rozne pomieszczenia zieja przygnebiajaca pustka. Istnieje! Ale po wejsciu do srodka doznalem szoku. Jakaz "bida" w zaopatrzeniu
w porownaniu do "moich czasow". Wtedy (25 lat temu) polki uginaly sie od prasy i magazynow rodem z calego swiata. Dzis prawie nic - jakis skromny "New Yorker", pare lokalnych gazet i kartki pocztowe z gotowymi zyczeniami na wszystkie okazje. Zadnej nie kupilbym bo wszystkie
nie w moim guscie. Ani z wygladu, ani z wpisow w srodku. Wychodzac nie rozumialem
dlaczego wszystko zmnienia sie stopniowo na coraz gorsze. Ale wkrotce doznalem "olsnienia" - przeciez dzis wszyscy czytaja "Spiegla" na internecie, po co wiec sprowadzac go w "fizycznej" postaci? No dobrze, ale prase angielska i francuska jednak sprowadzaja - "Paris Match" mozna kupic w wielu miejscach, z prasa niemiecka jest jednak znacznie gorzej. W moim odczuciu "Spiegel" na internecie albo "ksiazka elektroniczna" sa jak "dusza bez ciala". Trzeba "czuc w reku" zarowno ksiazke jak i czasopismo, szczegolnie takie jak "Der Spiegel", zeby poczuc w calej pelni zadowolenie z ich czytania. Roznica dla mnie jest mniej wiecej taka jak rozmawiac z kims przez telefon, a siedziec naprzeciwko zywej osoby w kawiarni przy stoliku
albo obok niej na kanapie. Ale z drugiej jednak strony "postac elektroniczna" jest przeciez duzo lepsza, bo zeby wziac ze soba zawartosc "ksiazki elektronicznej" w postaci "fizycznej", trzeba by prowadzic ze soba mula albo wielblada objuczonego "tonami" kufrow. Ponadto "czasy fizyczne" dla kazdego czlowieka w pewnym starszym juz wieku i tak przemijaja. Mozemy dotykac naszych palcow i naszych nosow, ale nie mozemy dotknac naszych mysli i tego, kim w srodku jestesmy. Nie sa to z cala pewnoscia rzeczy fizyczne i namacalne. To co wydaje "rozkaz" naszemu cialu, zeby wstac z lozka, naszemu jezykowi, zeby cos powiedziec jest nie do dotkniecia palcami i nie mozna poczuc jego ksztaltow. Cialo nasze kiedys obumrze i rozlozy sie. Ale czy obumrze rowniez to, co teraz "wydaje mu rozkaz" zeby isc? Moze tylko straci nad nim kontrole? Moze dusza "zimnego trupa" nadal wydaje mu rozkazy, zeby np. otworzyl powieki, albo jego sztywnemu jezykowi, zeby cos powiedzial, ale martwe cialo nie jest juz w stanie tych rozkazow wykonac? W kazdym razie jest to pewna pociecha i wcale nie wydaje sie dzis az taka
absurdalna. Trzeba sobie jakos "oslodzic" rozczarowanie wynikajace z niemozliwosci kupienia "fizycznego" "Spiegla".
Edytor zaawansowany
  • polski_francuz 08.04.19, 10:28
    Paris Match ma kolorowe obrazki gwiazd i to jest jego wartoscia dodana. Der Spiegel ma tresc i tekst, ktory trzeba czytac. Kilka lat temu mialem i abonament papierowy i elektroniczny. Ale zrezygnowalem z elektronicznego, bo lubie dotknac papier i zostawic gazeta na stronie ktora skonczylem by moc wrocic kilka godzin czy kilka dni pozniej.

    Co do problemu dzisiejszej prasy to dotkneles sedna sprawy. Nie kupuje sie prasy bo informacje mozna znalezc w internecie. Za darmo. Jedyna roznica jest jej wiarygodnosc. Ktorej internet nie gwarantuje.

    PF
  • de_oakville 09.04.19, 10:33
    polski_francuz napisał:

    > Paris Match ma kolorowe obrazki gwiazd i to jest jego wartoscia dodana. Der Spi
    > egel ma tresc i tekst, ktory trzeba czytac.

    Nie moge sie juz doczekac, kiedy w tym roku polece do Europy i kupie sobie wreszcie "Spiegla". Na razie "powetowalem sobie" te niemozliwosc tutaj zakupem czegos innego. Wyszukalem w ksiegarni ksiazke pt. "The New York Times. Complete World War II. The Coverage of the Entire Conflict". Jest to zbior artykulow "New York Times'a", ktore ukazywaly sie w nim na biezaco w latach 1939-1945 na temat wydarzen na swiecie w tamtym okresie. A wiec jak widziano z Ameryki np. bitwe stalingradzka jeszcze w okresie jej trwania, kiedy jej wynik nie byl przesadzony. Jak ja oceniano. Jak widziano sprawe polska po wojnie i
    sprawe polskich granic (sa tam rowniez niektore artykuly i z roku 1919 i z roku 1948). Z cala pewnoscia dowiem sie z niej sporo interesujacych rzeczy, o ktorych do tej pory nie mialem pojecia. Do ksiazki (30 x 23 cm, okolo 600 stronic) dolaczony jest rowniez DVD.
    W Kanadzie mozna na ogol dostac tylko gazety i czasopisma wydawane w dwoch jezykach urzedowych - angielskim i francuskim, wychodzace nie tylko na tym kontynencie, ale rowniez i w Europie. Inne - polskie, portugalskie, rosyjskie itd. mozna kupic w sklepach prowadzonych przez przedstawicieli danej narodowosci. We wspomnianym przeze mnie sklepie w Ottawie, ktory byl wyjatkowy, z niemieckich czasopism ktore mozna bylo tam kupic zapamietalem "Der Spiegel" i "Der Stern". We francuskim nie jestem taki biegly, ale przegladajac rozne czasopisma odnioslem wrazenie, ze sa one bardzo ciekawe i tematy poruszane opisywane sa tam rowniez niezwykle interesujaco.
  • polski_francuz 09.04.19, 11:28
    "Na razie "powetowalem sobie" te niemozliwosc tutaj zakupem czegos innego. Wyszukalem w ksiegarni ksiazke pt. "The New York Times. Complete World War II. The Coverage of the Entire Conflict". Jest to zbior artykulow "New York Times'a", ktore ukazywaly sie w nim na biezaco w latach 1939-1945 na temat wydarzen na swiecie w tamtym okresie."

    Podziwiam Twoje oczytanie. Twoje posty zostawiaja slady w naszych glowach i w naszej wiedzy. Moge tylko powiedziec brawo!

    PF
  • zeitgeist2010 09.04.19, 10:52
    de_oakville napisał:

    > w porownaniu do "moich czasow". Wtedy (25 lat temu) polki uginaly sie od prasy i magazynow rodem z calego swiata. Dzis prawie nic - jakis skromny "New Yorker , pare lokalnych gazet i kartki pocztowe z gotowymi zyczeniami na wszystkie oka zje. Zadnej nie kupilbym bo wszystkienie w moim guscie. Ani z wygladu, ani z wpisow w srodku. Wychodzac nie rozumialem
    > dlaczego wszystko zmnienia sie stopniowo na coraz gorsze. Ale wkrotce doznalem "olsnienia" - przeciez dzis wszyscy czytaja "Spiegla" na internecie, po co wiecsprowadzac go w "fizycznej" postaci?"

    Naleze do starej gwardii ale dosyc naturalnie dostosowalem sie do ery dygitalnej. Papierowej gazety nie otrzymuje juz od 15 lat. TV nie mam od lat 10. Wszystko mi zastepuje internet. PC, potem MacBook, teraz coraz czesciej komorkowy a moim absolutnym faworytem jest i-pad. Lekki i praktyczny. Jedyna slabosc to szybkie przegrzywanie sie na sloncu i samowylaczenie. Ale wowczas moge sie zajac wlasnymi myslami lub sluchac czegos co mam na komorkowym dzieki appowi “acast”, ktory goraco polecam. Ostatnio moim faworytem jest podcast po angielsku “Que” z El Pais.

    Spiegel i Time dostawalem do domu jeszcze przed 15 laty. Teraz nawal informacji przez internet jest tak intensywny i latwo dostepny, ze nie ma czasu na papierowe zrodla.

    Ale oddaje sie orgii kupowania i czytania magazynow podczas obecnosci na lotniskach. Czasami nie potrzeba nawet kupowac. Na wielu magazyny i prasa sa za darmo.

    Osobiscie nie sadze, zeby papierowa prasa i proza zupelnie zaniknely. Czlowiek intelektualny ma fizyczna przyjemnosc od szelestu papieru i kartkowania w tradycyjnej powiesci. Podobnie jest z kinem albo z ogladaniem meczu na zywo na stadionie.

    "Cialo nasze kiedys obumrze i rozlozy sie. Ale czy obumrze rowniez to, co teraz "wydaje mu rozkaz" zeby isc? Moze tylko straci nad nim kontrole? Moze dusza "zimnego trupa" nadal wydaj
    > e mu rozkazy, zeby np. otworzyl powieki, albo jego sztywnemu jezykowi, zeby cospowiedzial, ale martwe cialo nie jest juz w stanie tych rozkazow wykonac? W kazdym razie jest to pewna pociecha i wcale nie wydaje sie dzis az tak absurdalna. Trzeba sobie jakos"oslodzic"rozczarowanie wynikajace z niemozliwosci kupienia "fizycznego" "Spiegla"."

    Oddzielanie sie umyslu od cielesnej powloki jest niestety nieuchronna konsekwencja starzenia. Czasami trzeba sie zmusic do stlamszenia wigoru duchowego i umyslowego na korzysc ruchu. Mlodociany umysl i uspospbienie ulatwiaja troche oddawanie sie aktywnosciom fizycznym. Trzeba jednak ostroznie. Biodra i kolana strzykaja.

    --
    Politycznie jestem zwolennikiem umiarkowanego liberalizmu w kwestiach obyczajowych, fiskalnej dyscypliny w gospodarce mieszanej oraz pokojowej koegzystencji róznych systemów na swiecie.
    "We choose to go to the Moon in this decade and do the other things, not because they are easy, but because they are hard;" /JFK
  • zeitgeist2010 20.04.19, 09:49
    W wielu krajch europejskich miedzynarodowa prasa z calego swiata dostepna jest w publicznych bibliotekach.
    W perle posiadlosci unijnch Wyspach Kanaryjskich latwiej jest kupic Bild i the Sun niz gazete hiszpanska. Albo dokladniej; gazety hiszpanskiej poza lokalna nie uswiadczysz.
    Ale to nie ma znaczenia. Restauracje zainstalowaly szybki Wi-Fi takze mozna latwo polaczyc sie ze swiatem i ewentualnie zapisac interesujace dokumenty i strony do pozniejszego ogladania na plazy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka