Dodaj do ulubionych

Euro humor dla naszych zawzietych kolegow zAm Pln

24.05.19, 08:13
Kto mowi, ze Niemcy nie maja humoru? Maja humor I zdolnosci przywodcze jak to tutaj pokazuja.

W zwiazku z Ibizagate jeden z podejrzanych komik Jan Böhmermann zapowiedzial medialny event, w ktorym wszystko wyjasni. POnizej video.

Wielojezyczne, czyli az prosi sie na forum eświata.
Oczywiscie hoax – sprytnie zaaranzowany na modle Eurovision song contest. Pelen bardzo udanie zaprezentowanych stereotypow I humorystycznych aluzji do europejskich krajow. Stereotypy sa zabarwione szpilami politycznymi. Austria, Brexit, Orban, Melania Trump …

Kto odwarzy sie zinterpretowac krotki image o Szwecji?

Az zaslepia brak aluzji do jednego kraju …

Czyz nie jest najpiekniejszy jezyk portugalski?????

/“Esztamosz soziniosz ../

Krotsza wersja – 5 minut. Link. Flagi krajow w lewym dolnym rogu.

www.zdf.de/comedy/neo-magazin-mit-jan-boehmermann/do-they-know-its-europe-100.html


--
“... No, it is impossible; it is impossible to convey the life-sensation of any given epoch of one's existence—that which makes its truth, its meaning—its subtle and penetrating essence. It is impossible. We live, as we dream—alone....” Joseph Conrad. Heart of Darkness
Edytor zaawansowany
  • szwampuch58 24.05.19, 09:48
    ano,humor tam jest
    daserste.ndr.de/extra3/Song-Dumm-gelaufen-auf-Ibiza,extra16296.html

    --
    www.youtube.com/watch?v=S07XJA7VaVA
  • de_oakville 24.05.19, 12:19
    Zabawne. Z tym, ze nie ma tam zadnych aluzji w stosunku do Polakow (moze przeoczylem, obejrzalem tylko raz). Wiedza dobrze, ze naszego "majestatu" lepiej nie draznic, bo sie obrazimy, podobnie jak w przypadku Rosji.

    "Não somos espanhóis"

    Wir sind keine Russen!
  • zeitgeist2010 24.05.19, 13:54
    de_oakville napisał:

    > Zabawne. Z tym, ze nie ma tam zadnych aluzji w stosunku do Polakow (moze przeoczylem, obejrzalem tylko raz). Wiedza dobrze, ze naszego "majestatu" lepiej nie draznic, bo sie obrazimy, podobnie jak w przypadku Rosji.
    > "Não somos espanhóis"
    > Wir sind keine Russen!
    Az zaslepia brak aluzji do jednego kraju …

    <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
    Az zaslepia brak aluzji do jednego kraju …

    --
    Zacytowalem samego siebie ... Niemcy maja przeciez poczucie winy i wstydu za 3 Rzesze. Dobry stusunek z Polakami jest na zblzonym poziomie do ich stosunku do Zydow i Rosjan.

    DLatego komik niemiecki nie ryzykuje zartu z Polakami pod rzadem PiSu.

    Niemcy rozumieja, ze czesc Polakow jes t w amoku. Nie chca dolewac oliwy do ognia. Przeczekaja tez amok i beda nas traktowac jak innych Europejczykow.

    POrtugalczycy sa na luzie w stosunku do swojego wielkego brata_ --- Hiszpanii.

    Fajne tez jak jeden przedstawiciel Szwecji i Norwegii jest Norwegiem, ktory stal sie gwiazda telewizji szwedzkiej. Skavlan.

    A laczenie Austrii z Hitlerem jest juz brutalne. ALe Austriacy sie nie obraza. Bede sie smiac i odwzajemnia sie Niemcom w jakis inny zartobliwy sposob.

    Postaram sie znalezc przyklad na to.


    “... No, it is impossible; it is impossible to convey the life-sensation of any given epoch of one's existence—that which makes its truth, its meaning—its subtle and penetrating essence. It is impossible. We live, as we dream—alone....” Joseph Conrad. Heart of Darkness
  • de_oakville 27.05.19, 11:46
    zeitgeist2010 napisał:

    > A laczenie Austrii z Hitlerem jest juz brutalne. ALe Austriacy sie nie obraza. Bede sie smiac i > odwzajemnia sie Niemcom w jakis inny zartobliwy sposob.


    Hitler mial tylko tyle wspolnego z Austria, ze urodzil sie na terenie tego kraju. Tak naprawde czul sie Bawarczykiem. W czasie I-szej Wojny Swiatowej walczyl przeciez w armii niemieckiej, a nie w austriackiej. I lubil Monachium, a nie lubil Wiednia (w Wiedniu sie nie "wybil" jako artysta, a w Monachium sie "wybil" jako polityk). Byl dumny, ze mowi z akcentem bardziej bawarskim, niz austriackim. Urodzil sie w Braunau, miescie lezacym tuz na granicy Austrii z Bawaria, a jego pozniejsi bliscy koledzy Göring i Himmler urodzili sie niedaleko, po drugiej stronie rzeki juz na terenie Bawarii, Göring w Rosenheim a Himmler w Monachium. Podczas rzadow Hitlera Monachium bylo i tak "duchowa stolica" ruchu nazistowskiego. W zwiazku z czym "czepianie sie" Austrii jest tutaj rzeczywiscie bardzo smieszne. Byla to przeciez monarchia wieloetniczna, o sporej tolerancji, w ktorej na przyklad Zydzi mieli dostep do wysokich stanowisk w wojsku i w innych dziedzinach.
    Potwierdza sie stare powiedzenie: "Sukces ma wielu ojcow, a porazka zadnego."
  • zeitgeist2010 27.05.19, 19:22
    de_oakville napisał:

    >
    > Hitler mial tylko tyle wspolnego z Austria, ze urodzil sie na terenie tego kraj u. Tak naprawde czul sie Bawarczykiem. W czasie I-szej Wojny Swiatowej walczyl > przeciez w armii niemieckiej, a nie w austriackiej. I lubil Monachium, a nie lu> bil Wiednia (w Wiedniu sie nie "wybil" jako artysta, a w Monachium sie "wybil" > jako polityk). Byl dumny, ze mowi z akcentem bardziej bawarskim, niz austriacki> m. Urodzil sie w Braunau, miescie lezacym tuz na granicy Austrii z Bawaria, a j> ego pozniejsi bliscy koledzy Göring i Himmler urodzili sie niedaleko, po drugie> j stronie rzeki juz na terenie Bawarii, Göring w Rosenheim a Himmler w Monachiu> m. Podczas rzadow Hitlera Monachium bylo i tak "duchowa stolica" ruchu nazistow
    > skiego. W zwiazku z czym "czepianie sie" Austrii jest tutaj rzeczywiscie brdzo smieszne. Byla to przeciez monarchia wieloetniczna, o sporej tolerancji, w kto> rej na przyklad Zydzi mieli dostep do wysokich stanowisk w wojsku i w innych dz> iedzinach. > Potwierdza sie stare powiedzenie: "Sukces ma wielu ojcow, a porazka zadnego."


    Hm, to co piszesz ma sens na pierwszy rzut oka. Nie powiedz jednak nigdy do Bawarczyka, “Hitler war Bayer” ,😊
    Urodzony w 1889 jako obywatel Austro-Wegier. Po 1918 byl obywatelem Republiki austriackiej, mimo iz od 1913 roku zamieszkiwal w Monachium. I jako taki podlegal obowiazkowi sluzby wojskowej w armii austriackiej. Od 1925 bezpanstwowiec. W kazdej chwili mogl byc deportowany do Austrii jako “alien”.

    Dopiero w 1932 udalo mu sie na sfalszowanych papierach uzyskac obywatelstwo niemieckie.
    Naturalnie, NIemcy wykorzystaja kazda okazje, aby byc skrupulatnym w kwestii pochodzenia i narodowosci Adolfa z Schickelgruberow.

    NIE ULega natomiast watpliwsoci ze mlody Adolf gardzil i wstydzil sie swojego austriackiego pochodzenia. Panstwa slowian I zydow. Kraju gdzie doznal wielu upokorzen. Dwukrotnie oblal egzamin do Akademii sztuk pieknych. Zyl w biedzie I upokorzeniu. Czul sie obco.

    Najwiekszym jego marzeniem zyciowym bylo ustroic sie w wielkoniemieckie !, nordyckie !!, aryjskie !!!, nadludzkie piorka.

    Co innego MOnachium. Odzyl tam na nowo. Ale ja to rozumiem. Sam uwielbiam to miasto. Mimo iz Monachium bylo kiedys dchowa stolica Nazismu, nic z tego teraz nie czujesz. Piekne I kosmopolityczne na lace nudystow w ENglischer Garten ale … bawarskie, co odczujesz w Biergarten na Viktualienmarkt.


    --
    “... No, it is impossible; it is impossible to convey the life-sensation of any given epoch of one's existence—that which makes its truth, its meaning—its subtle and penetrating essence. It is impossible. We live, as we dream—alone....” Joseph Conrad. Heart of Darkness
  • de_oakville 29.05.19, 13:28
    Oczywiscie nigdy tego Bawarczykowi nie powiem. Sa bowiem dobrzy Bawarczycy i Bawarczycy mniej dobrzy. Kiedy czlowieka nie znam, zakladam zawsze to pierwsze. A jak sie okaze potem inaczej, to nie ma co tracic slow. A co przecietny Bawarczyk sadzi o Polakach? Pewnie tez nie powie wprost tego co mysli. Po wojnie nauczyli sie nie mowic tego co mysla.
  • zeitgeist2010 30.05.19, 16:46
    Monaco to München po wlosku. A Franze to kultowy Monachijczyk dla generacji Niemcow. Taki ich "Czterdziestolatek". Kultowa seria w Niemczech. Czy ktos kto potrafi zrobic taki serial I go docenic moze byc dla kogos niebezpieczny?



  • de_oakville 01.06.19, 10:38
    Obejrzalem z przyjemnoscia. Dziekuje.
    Kiedy przed 30-tu laty, przez okolo poltora roku mieszkalem w RFN-ie, ogladalem w tamtejszej telewizji rozne niemieckie seriale, np. "Das Boot" i inne. Byla to dla mnie ogromna "frajda" zwazywszy na fakt, ze odkrywaly one przede mna swiat zupelnie mi dotad nieznany w PRL-u. Podobnie zreszta jak czytanie "Spiegla", "Sterna" i innych czasopism, z ktorych mozna sie bylo dowiedziec mnostwa rzeczy, ktore stanowily wtedy "tabu" po wschodniej stronie "zelaznej kurtyny". Pamietam tez zabawne programy Rudiego Karela. Sluchalem rowniez wywiadow z wieloma znanymi ludzmi, na przyklad z bylym kanclerzem RFN-u Kurtem Kiesingerem (byl to byc moze wywiad sprzed kilku lat, bo umarl on w tym samym roku, w ktorym odlatywalem do Kanady). Pamietam z lat dziecinstwa w PRL-u, ze kiedy byl on jeszcze kanclerzem, to przedstawiano go w Polsce niemal jako "potwora". A tu zobaczylem bardzo kulturalnego i przyjemnego faceta bedacego calkowitym przeciwienstwem wizerunku, jaki usilowano mu kiedys w Polsce stworzyc. Ogromna ilosc bardzo pozytywnych rzeczy mnie wtedy w RFN-ie zaskoczyla, ktorych sie zupelnie nie spodziewalem. Ale wsrod mnostwa przyjemnych i przyjaznych ludzi, trafialy sie rowniez od czasu do czasu osoby aroganckie i wrogo nastawione bez specjalnego powodu. I choc takie zdarzaja sie wszedzie, to spotykane wlasnie tam
    przywolywaly pewne bardzo zle skojarzenia, choc pewnie tylko u Polakow takich jak ja, bo dla innych, np. Iranczykow, to bylo bez roznicy. I chociaz uplyw czasu zatarl juz u mnie w pamieci ten specyficzny i najogolniej biorac, bardzo przyjemny nastroj z tamtych lat, to jednak od czasu do czasu powraca on calkiem wyraznie. Posiadam sporo niemieckich filmow na DVDs, ktore lubie ogladac, szczegolnie wtedy. Mam nadzieje, ze juz wkrotce ogarnie mnie nowa fala sentymentow zwiazanych z dawnym pobytem w Niemczech. Obecnie bowiem znajduje sie na troche "innym etapie" - ogladam "bez opamietania" rozne seriale polskie, takze wojenne. Taki np. serial jak "Czas honoru" ogladalem juz chyba ze 3 razy, wszystkie 78 odcinkow, nie liczac powstania. Rowniez taki film jak np. "General Nil" o gen. Auguscie Fieldorfie, ktory byl "mozgiem" w organizowaniu zamachu na "kata Warszawy" Franza Kutschere. "Na stare lata", od nowa "przezywam" wiec czasy wojny i okupacji, ktore juz raz "przezylem" ogladajac
    rozne filmy z tego okresu w PRL-u. Ale teraz niejako, z wiekszego dystansu i jakby z "wyzszego pulapu" oraz bez "garbu" PRL-owskiej propagandy, wyrazniej widze i rozumiem to, co mialo miejsce w Europie, szczegolnie w Polsce, podczas wojny. Jestem pod tego wplywem, co z pewnoscia rzuca cien na moje chwilowe nastroje i poglady. Franz to jak widac bardzo popularne imie w Bawarii. Na przyklad Franz Josef Strauss, Franz Beckenbauer (obaj urodzeni w Monachium). Rowniez w Austrii popularne imie. Franz Kutschera urodzil sie w Austrii. W polskim filmie "General Nil" jest taka scena, kiedy organizatorzy zamachu (Fieldorf i inni) czekaja w zakonspirowanym mieszkaniu na wiadomosc z miasta, czy zamach sie udal. Dzwoni nagle telefon, ktory odbiera pewna mloda i ladna pani. Wzrok oczekujacych kieruje sie na nia, a jej twarz po chwili rozjasnia bardzo szczesliwy usmiech i mowi: "Pan Franciszek wyjechal na urlop". Jak nietrudno sie domyslec bylo to haslo znaczace, ze Franz Kutschera "odjechal" na niekonczacy sie nigdy "urlop" na "tamtym swiecie".


  • zeitgeist2010 03.06.19, 14:15
    de_oakville napisał:

    Obecnie bowiem znajduje sie na troche "inn> ym etapie" - ogladam "bez opamietania" rozne seriale polskie, takze wojenne. Ta> ki np. serial jak "Czas honoru" ogladalem juz chyba ze 3 razy, wszystkie 78 odc> inkow, nie liczac powstania. Rowniez taki film jak np. "General Nil" o gen. Aug> uscie Fieldorfie, ktory byl "mozgiem" w organizowaniu zamachu na "kata Warszawy> " Franza Kutschere. "Na stare lata", od nowa "przezywam" wiec czasy wojny i oku> pacji, ktore juz raz "przezylem" ogladajac > rozne filmy z tego okresu w PRL-u. Ale teraz niejako, z wiekszego dystansu i ja> kby z "wyzszego pulapu" oraz bez "garbu" PRL-owskiej propagandy, wyrazniej widz e i rozumiem to, co mialo miejsce w Europie, szczegolnie w Polsce, podczas wojn > y. Jestem pod tego wplywem, co z pewnoscia rzuca cien na moje chwilowe nastroje> i poglady. Franz to jak widac bardzo popularne imie w Bawarii. Na przyklad Fra nz Josef Strauss, Franz Beckenbauer (obaj urodzeni w Monachium).



    Szacunek dla twojego zainteresowania historia nie tak dawnej Polski. Przyznam sie ze ja tez ogladam serie , dokumenty I filmy. Ale jest mi blizej do Breaking bad I the Americans niz generala Nila … ;)

    Wracajac jeszcze do Monaco Franze to byl wlasnie taki klasyczny przyklad europejskiej mentalnosci. Zauroczenie filmem, w ktorym sie nic nie dzieje. Nie ma seksu, gonitw samochodowych I strzelanin. Tylko codzienne Szare zycie szarego czlowieczka, ktory boi sie samotnosci I przeprowadzki. Ciekawe ze juz wtedy, lata 80-te, Niemcy nabywali mieszkania w cieplych krajach nad morzem. Jest to narod, ktory zmeczyl sie historia I polityka. Teraz pasjonuje ich konsumpcja I turystyka.


  • de_oakville 29.05.19, 13:17
    Ogladalem w PRL-u kilka polskich filmow wojennych, w ktorych pokazywano umundurowanych Niemcow, rowniez SS-mannow, po "pracy", mezczyzn i kobiety, "spijajacych szampany" i wznoszacych toasty na czesc "naszej Europy", tworzonej przeciez wtedy na deptaniu godnosci i "gnojeniu" innych narodow. Rowniez w filmie "Bitwa o Anglie" arogancki niemiecki baron (grany przez Kurta Jürgensa) przekonywal na poczatku filmu angielskiego ambasadora w Szwajcarii, ze Anglia powinna dac Niemcom "wolna reke na kontynencie" w zamian za
    gwarancje Hitlera. Kiedy tamten powiedzial, ze doswiadczenie uczy, iz "gwarancje Hitlera niczego nie gwarantuja", uslyszal od aroganta: "A jaki macie wybor!? Europa jest nasza! Mozemy w kazdej chwili wkroczyc do Wielkiej Brytanii". Dzis, po latach, Europa jest w koncu rzeczywiscie ich, z tym, ze nie stosuja juz tak jak kiedys "metody kija", tylko glownie metode "marchewki". I dla kraju, takiego jak Polska, najlepszym z mozliwych rozwiazan jest "poddac sie", poniewaz jest to rozsadne, o wiele lepsze rozwiazanie niz "zeglowac" samopas i stac sie "druga Bialorusia" zalezna od Rosji. Polska nie ma innego wyboru, ma tylko "Hobson's choice" czyli "no choice" . Dla wielu Polakow "malzenstwo" z Unia Europejska jest nawet z "malzenstwem z milosci". A dla tych, dla ktorych nie jest z milosci, powinno byc z pewnoscia "malzenstwem z rozsadku". Pozostali to ponoc "glupcy" i "ulanki nadwislanskie" jak zwykl to okreslac jeden z piszacych regularnie na forum. Istnieje cos takiego jak "duch czasu" (znowu bez zadnych aluzji) i cos takiego jak wartosci ponadczasowe. Na przyklad Dekalog. Przed wojna byl zupelnie inny "duch czasu" niz po wojnie. Gdybym urodzil sie przed wojna, to nie poznalbym polskiego Gdanska, nie poznalbym polskiego Szczecina i nie uleglbym w mlodosci fascynacji Niemcami i niemiecka kultura. Bylbym prawdopodobnie 100%-towym "ulankiem nadwislanskim" broniacym Kolomyji przez "zalewem ze wschodu", a pozniej "zolnierzem wrzesnia", idacym "z bagnetem na czolgi zelazne" w bitwie nad Bzura albo w obronie Warszawy. I gdyby udalo mi sie przezyc, to bylbym prawdopodobnie juz do konca zycia
    raczej germanofobem niz germanofilem. Natomiast anglofilem badz frankofilem moglbym zostac zawsze, chociazby ze wzgledu na zainteresowanie kolejami zelaznymi,
    ktorych Anglia jest ojczyzna (zaloze kiedys watek na temat 15-tu wielkich dworcow Londynu), zamilowanie do ksiazek francuskiego pisarza Juliusza Verne'go, zainteresowanie Singapurem i Madagaskarem w okresie kolonialnym. Nawet rusofilem moglbym sie stac gdybym w czasach carskich podrozowal jako dziecko z ojcem pociagiem z Warszawy do Petersburga
    albo do Moskwy zamiast do Szczecina. Duzo wiec zalezy od czasow, w ktorych zyjemy i od okolicznosci. W polskim serialu "Dom" byl pewien "ulanek nadwislanski", nawet wysokiej rangi - przedwojenny dowodca pulku ulanow - niejaki hrabia Bizanc. Mial "piekna smierc" jak pozniej mowiono. Wsiadl po latach na konia, juz jako stary czlowiek i chcial sie "przejechac" przypominajac sobie "piekne czasy mlodosci". Ale niestety - kon poniosl go do lasu, gdzie z niego spadl i "dokonal zywota". Za to mial "smierc ulanska" o jakiej podobno zawsze "marzyl". Tak mowili przynajmniej ci, ktorzy go znalezli. Pewnie smierc to lepsza niz dlugie meki na lozku z basenem i kaczka pod nim. "Duch mojego czasu" sprawil, ze moje "ulanskie rajdy" z okresu mlodosci to nie byly wyprawy konne, tylko samochodowe po rozleglych terenach Kanady, glownie po szosach dwoch prowincji: Ontario i Quebecu. Nie bylo dla mnie nic piekniejszego niz wsiasc do samochodu wczesnym rankiem podczas weekendu, "skoro swit", kiedy to nad ogromna, szeroka na 3 kilometry Rzeka Swietego Wawrzynca unosza sie jeszcze "poranne mgly" i ruszyc "z kopyta" w kierunku odleglego o prawie 400 km Toronto. Mozna tam dojechac na rozne sposoby. Najprosciej caly czas autostrada 401, ale mozna rowniez i bocznymi drogami, ktorych w tym regionie mnostwo, poniewaz "korytarz Kanady", ciagnacy sie wzdluz Rzeki Swietego Wawrzynca od Montrealu po Toronto (jakies 600 km) to tereny stosunkowo gesto zaludnione, i ze stosunkowo gesta siecia drog. Najlepiej widac te siec drog z samolotu, ale to co najbardziej rzuca sie w oczy "z lotu ptaka", to mnostwo wod - rzek i jezior. Kanada posiada polowe jezior calego swiata. Podrozowanie bocznymi drogami, najczesciej o niezlej
    nawierzchni, a w dodatku prawie pustymi, przez lasy i "anomimowe" miasteczka i miejscowosci, ma w sobie wiele uroku. A po kilku godzinach czlowiek wysiada w Toronto, zostawia samochod na parkingu i wsiada do "subway'u". "Laduje" w swiecie jak z innej planety - polowa pasazerow to Chinczycy! A druga polowa to ludzie "zebrani" z pozostalych regionow swiata. I tutaj wszyscy czuja sie tu w 100% "jak u siebie w domu". A na przyklad w Europie, w Monachium nie az tak bardzo, chyba ze calkiem sie juz "zatraca", zapomna troche o tym, kim byli i sie na sile "zasymiluja". Jako "samochodowy ulanek" nigdy jednak nie "szarzowalem". Wrecz przeciwnie, zawsze holdowalem zasadzie, ze w Kanadzie samochod to jest rodzaj "ruchomej kanapy" i z takim podejsciem czulem sie zawsze najlepiej. W Polsce nie odwazylbym sie chyba usiasc za kierownica, a zatem taki bylby ze mnie "ulan nadwislanski" jak "z mysiej d..y rajzetasze". Tutaj jednak jako-takim "ulanem" jestem. Jednak w zimie, podczas marznacych deszczow i sliskich drog staram sie nie jezdzic, jezeli nie musze. Mam wpomnienie, kiedy jako niedoswiadczony kierowca "tanczylem" na lodzie, zarzucilo mnie na przeciwlegly pas ruchu, a potem w sniegi do rowu, na szczescie nie "dachowalem". Gdyby przeciwleglym pasem cos wtedy jechalo, np. ciezarowka, to mialbym "piekna ulanska smierc" przed 40-ka. Wole miec jednak "brzydka", ale grubo po 40-ce. Do mieszkancow Europy zawsze mialem stosunek przyjazny, ale jesli oni maja nieprzyjazny do ludzi z zachodniego brzegu oceanu
    Atlantyckiego, to trzeba odwzajemniac sie im ta sama moneta. "Objely mnie" czasy PRL-u, ale nie czasy Polski nalezacej do zjednoczonej Europy. Sa wiec te czasy dla mnie prawie tak odlegle jak czasy Wokulskiego z "Lalki" Prusa. Bo odleglosc w "przestrzeni" niewiele rozni sie przeciez od odleglosci w czasie.
  • polski_francuz 29.05.19, 13:42
    Ales popodrozowal w czasie i przestrzeni. Jako, zes uprzejmy z natury, nie nazwales tych, ktorzy innych obrzucaja wyzwiskami tak jak na to zasluguja.

    Czy to kwestia temperamentu czy raczej kultury dyskusji (w co raczej wierze) to trudno tym ktorzy po pijaku kuflami rzucaja wytlumaczyc, ze wystarczy cos spokojnie powiedziec.

    Cos co sie da wysluchac i na to odpowiedziec.

    Inna szkola.

    PF
  • de_oakville 01.06.19, 18:14
    Przeczytalem dzisiejszy artykul w "Gazecie" na temat przylaczenia NRD do RFN-u i jak to podobno obco czuja sie do dzis "Ossis" we wlasnym kraju. Kiedy Niemcy sie polaczyly bylem juz w Kanadzie. Pomyslalem ze to dobrze, bo bedac prawdziwym "Ausländerem" uniknalem ewentualnego "najazdu" "Ossis", wobec ktorych bylbym "pariasem" i stalbym sie wtedy jeszcze wiekszym "pariasem" w oczach "Wessis". Innymi slowy, obawialem sie, ze oni zajma moj "szczebel", a ja bede musial zadowolic sie "szczeblem" jeszcze nizszym. Przeczytalem tez rozne wpisy pod artykulem. Oto jeden z nich:


    "Po czesci opis Osti pokrywa sie z opisem wyborców PiS. Wschodnie Niemcy sa gorsze niz w Polsce Podkarpacie, Berlin nie stanowi zadnej konkurencji dla Warszawy, Warszawa jest glówna metropolia w regionie CEE (taki Londyn Europy Wschodniej).

    Problem z Osti jest taki sam jak z Austriakami - oni nie przeszli denazyfikacji, znaja tylko wypaczona wersje wlasnej historii, nie znaja jej wcale, albo z braku denazyfikacji nawet nie chca jej znac. Wiecej: weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,24833649,ossis-wschodniacy-obcy-we-wlasnym-kraju.html"


    No coz. Kazdy moze miec swoje zdanie. Ja bym tylko skomentowal - "Bez przesady".
  • amunicyjny1 29.05.19, 14:45

    Zwei Vertreter prahlen in der Kneipe: "Ich verkaufe schon seit zehn Jahren Kühlschränke an die Eskimos!"

    "Na und? Ich verkaufe seit zwanzig Jahren Kuckucksuhren an die Amerikaner!"

    "Toll ... Das kann doch jeder!"

    "Na ja, ich verkaufe pro Uhr noch zwei Säcke Vogelfutter ..."
    ............................................................

    Was bestellt ein Kannibale in der Bäckerei?

    1) Amerikaner.
    2) Berliner.
    ...................................................

    Ein Amerikaner, der seine Freundin aufrichtig liebte, beschloss, ihren Namen auf seinen Penis zu tätowieren. Ihr Name war "WENDY". Die Tätowierung wurde im erigiertem Zustand gemacht, so dass, wenn der Penis nicht erigiert war, nur "W Y" zu sehen war.

    Nachdem das Paar geheiratet hatte, verbrachten sie ihre Flitterwochen in Jamaica. Als der Mann auf einer Toilette war, stand ein Jamaikaner neben ihm, der auch ein "W Y" auf seinem Penis hatte.

    Daraufhin fragte der Amerikaner freundlich: "Na, heißt ihre Freundin auch Wendy wegen Ihres Tattoos?"

    Da meinte der Jamaikaner freundlich: "Nein, mein Herr, bei mir steht: 'Welcome to Jamaica! Have a nice Day!'"
    ........................................................................
    Amerikanisches Bier ist der gelungene Versuch, Wasser zu verdünne
    ............................................................

    Ober: "Warum bestellen Sie denn immer drei Bier auf einmal?"

    Gast: "Weil ich zwei Brüder habe. Einen in Amerika und einen in Australien. Wir haben uns geschworen, jedes Bier gemeinsam zu trinken."

    Eine Woche später. Der Gast bestellt nur noch zwei Bier.

    Ober: "Nur noch zwei Bier? Was ist passiert? Welcher ihrer Brüder ist tot? Der in Amerika oder der in Australien?"

    Gast: "Gar keiner. Ich war beim Arzt. Der sagt, ich solle keines mehr trinken."
    ..............................................................
    Nach der x-ten amerikanischen Meldung: "Wir wissen nicht, ob Saddam Hussein noch lebt" beschloss Saddam eine Nachricht an George W. Bush zu schicken, um ihm zu zeigen, dass er noch im Spiel ist.

    Bush öffnete den Brief und hatte offensichtlich eine codierte Mitteilung vor sich: "37OHSSV O773H". Bush konnte damit nichts anfangen und gab den Zettel Colin Powell. Dieser schüttelte nur ratlos den Kopf und leitete ihn an das CIA weiter. Dort biss man sich allerdings die Zähne aus und bemühte NSA und FBI. Als auch diese scheiterten, ging man einen Schritt weiter und befasste die NASA damit. Nach deren vergeblichen Versuchen, die Nachricht zu entschlüsseln, trat man an die Universitäten Berkeley und Harvard heran, die aber ebenfalls alsbald das Handtuch warfen. In ihrer Not ersuchten die Amerikaner nun den britischen MI6, sich der Sache anzunehmen.

    Captain George Archibald McMillan warf einen Blick darauf und antwortete Washington: "Sagen Sie dem Präsidenten, er hält den Zettel verkehrt herum ..."
  • amunicyjny1 29.05.19, 15:07
    www.google.com/url?sa=i&source=images&cd=&cad=rja&uact=8&ved=2ahUKEwjIwKWQ58DiAhVjyqYKHUtgB3UQjRx6BAgBEAU&url=%2Furl%3Fsa%3Di%26source%3Dimages%26cd%3D%26ved%3D%26url%3Dhttps%253A%252F%252Fdemotywatory.pl%252F4747266%252FImigranci%26psig%3DAOvVaw3XxSehYCZh_wjsw3NTX4gO%26ust%3D1559221104347921&psig=AOvVaw3XxSehYCZh_wjsw3NTX4gO&ust=1559221104347921
  • zeitgeist2010 30.05.19, 16:28
    de_oakville napisał:

    Dzis, po latach, Europa jest w koncu rzeczywiscie ich, z tym, ze nie stosuja juz tak jak kiedys "metody kija", tylko glownie metode "marchewki". I dla kraju, takie go jak Polska, najlepszym z mozliwych rozwiazan jest "poddac sie", poniewaz jet to rozsadne, o wiele lepsze rozwiazanie niz "zeglowac" samopas i stac sie "dr uga Bialorusia" zalezna od Rosji. Polska nie ma innego wyboru, ma tylko "Hobson 's choice" czyli "no choice" . Dla wielu Polakow "malzenstwo" z Unia Europejska

    Jak najbardziej Unser Europa no bo Niemiec jest bardziej europejski niz Brytyjczyk. Brytyjczyka rozpoznasz po bladej cerze. Nie jest on dostosowany do slonca. W sloncu czuje sie obco. Co innego Niemcy I Skandynawowie.
    Moim osobistym zdaniem I w moim doswiadczeniu Niemcy sa najlepszym przykladem nowoczesnego Europejczyka. Uniwersalni, kosmopolityczni, elastyczni, tolerancyjni, dopasuja sie do wszystkiego. Niczego nikomu nie narzucaja. Stanowia awangarde nudyzmu. Jestem wsrod nich. Sami swoi.


    Istnieje cos takiego jak "duch czasu". Duzo wiec zalezy od czasow, w ktorych zyje my i od okolicznosci.

    Duch czasu po obu stronach Atlantyku jest taki, ze wyksztalcily sie dwie klarowne kategorie ludzi. Miejscowi, ktorzy maja juz dosc globalizmu I kosmopolityzmu oraz wlasnie ci kosmopolici I globalisci. Rzeczwysice definiuje to bardzo trafnie ten ostatnio modny podzial na “somewheres” I “anywheres”.


    "Duch mojego czasu" sprawil, ze moje "ul anskie rajdy" z okresu mlodosci to nie byly wyprawy konne, tylko samochodowe po rozleglych terenach Kanady, glownie po szosach dwoch prowincji: Ontario i Quebecu. Nie bylo dla mnie nic piekniejszego niz wsiasc do samochodu wczesnym ranki em podczas weekendu, "skoro swit", kiedy to nad ogromna, szeroka na 3 kilometry Rzeka Swietego Wawrzynca unosza sie jeszcze "poranne mgly" i ruszyc "z kopyta" w kierunku odleglego o prawie 400 km Toronto. to co najbardziej rzuca sie w oczy "z lotu ptaka", > to mnostwo wod - rzek i jezior. Kanada posiada polowe jezior calego swiata.

    Mój stosunek do techniki motorowej byl I jest zerowy. Natomiast zawsze fascynowala mnie woda. Uwielbiam plaze I morze. Uprawiam canooing – kanadyjka na lokalnych rzeczkach I wybrzezach jezior. Zawsze w myslach pojawia mi sie kultowy film z Voightem I Reynoldsem Deliverance. Jestem zapalonym wedkarzem. Na szczupaka jesiennego na zywca albo klasyczne na robaka. Wszysko moze brac: wielki karp, leszcz, lin albo okon. Wyjatkowa frajda to sierpniowe lowienie rakow po nocach. Zawsze mnie fascynowalo co sie dzieje pod woda. Na starosc wyrobie sobie jeszcze licencje na nurkowanie.

    To w takiej scenerii doznaje egzaltacji na widok tych wszesnorannych oparow nad jeziorem. Jest to tez najlepszy czas na ryby. Szczupaki poluja a leszcze zeruja. Moja fascynacja woda i morzem tlumaczy tez moja fascynace tworczoscia Josepha Conrada.

    Laduje" w swieci e jak z innej planety - polowa pasazerow to Chinczycy! A druga polowa to ludzie "zebrani" z pozostalych regionow swiata. I tutaj wszyscy czuja sie tu w 100% " > jak u siebie w domu". A na przyklad w Europie, w Monachium nie az tak bardzo, chyba ze calkiem sie juz "zatraca", zapomna troche o tym, kim byli i sie na sile "zasymiluja".

    Ja osobiscie jestem kombinacja obu trendow. Jestem globalista ale nie w sensie autostrady, pizzy, hamburgera czy kawy z filtra.

    W Salvador da Bahia racze sie lokalnym jedzeniem I brazylijska cafezinho. W Andaluzji szaszlyk z sardynek, churros I café con leche. W Berlinie bockwurst mit Brötchen und scharfem Senf. W Sztokholmie musi byc gravad lax z sosem hovmästarsås.

    Czuje sie naturalnie w erze internetu, globalnego turyzmu I informatyki. Potrzebuje kina hollywoodu, Breaking bad, Sienfelda, Homelandu I Tarantino tudziez codziennej konsumpcji polityki w stylu anglo-saskim. BBC, CNN, Fox news.

    W zyciu zawodowym akceptuje szybka zmiane, elastycznosc I dopasowanie sie do aktualnej sytuacji. Wczoraj to bylo wczoraj, nie pamietam juz tego a dzisiaj to jest dzisiaj.
    W nowoczesnym swiecie nie ma miejsca na nostalgie i wspominki.

    Sadze, ze jezeli polowe jakiejs populacji stanowia Chinczycy lub wschodni Azjaci w ogole, to jest to win win dla lokalnej populacji, bo oni sie doskonale dostosuja do lokalnej kultury. Oni nie beda chcieli jej narzucac wlasnych praw.

    Czuje sie jak ryba w wodzie z kazda nacja ale przeszkadza mi monokultura muzulmanska, somalijska, afganska, arabska lub ogolnie blisko-wschodnia. Nie lubie, gdy ktos sie narzuca swoim ubiorem, religia I stylem zycia.


    --
    “... No, it is impossible; it is impossible to convey the life-sensation of any given epoch of one's existence—that which makes its truth, its meaning—its subtle and penetrating essence. It is impossible. We live, as we dream—alone....” Joseph Conrad. Heart of Darkness
  • boavista4 30.05.19, 17:16
    piszecie ,piszecie duperele, czy naprawde nie macie co do roboty?
  • de_oakville 31.05.19, 13:26
    po Hong-Kongu

    www.youtube.com/watch?v=esam0Ak5MXk
  • de_oakville 31.05.19, 12:31
    To, ze poszczegolnym ludziom odpowiadaja bardziej inne kultury i inne mentalnosci, to rzecz normalna. Podobnie jest u mezczyzn z kobietami - kazdy mezczyzna ma "swoj typ" urody i "swoj typ" charakteru ewentualnej partnerki, ktory mu bardziej odpowiada niz inne. Z jednymi czuje sie soba, swobodnie i na luzie, a w towarzystwie innych czuje sie nieswojo, czasami wrecz jak "polu minowym". Ogonie biorac to w towarzystwie przypadkowych Niemcow nigdy nie czulem sie calkiem swobodnie i "na luzie", natomiast w towarzystwie Kanadyjczykow czy Anglikow przeciwnie. Nawet ludzi przypadkowych i dopiero co poznanych. Najczesciej nawet bardziej swobodnie niz wsrod Polakow. Z tego powodu, ze w kulturze anglo-saskiej prawie nigdy nie porusza sie w towarzystwie jakichs "drazliwych tematow" i rozmawia sie raczej o pogodzie niz o polityce, badz wypytuje o zarobki itp.
    Ponadto, psychiczny odpoczynek od Europy i jej problemow bardzo dobrze mi zrobil i cenie to sobie bardzo wysoko. Co do jedzenia, to przeciez w kraju zamieszkalym przez przedstawicieli 100 i wiecej narodowosci istnieja nie tylko "fast foody" i kawa z filtra. Sa restauracje i jadlodajnie prowadzone przez rodowitych Chinczykow, rodowitych Polakow, rodowitych Portugalczykow. W mojej malej miescinie lezacej nad Rzeka Swietego Wawrzynca (po drugiej stronie rzeki juz USA) sa dwie restauracje chinskie, znakomita restauracja wlosko-grecka, a ostatnio istnieje rowniez restauracja turecka, w ktorej jeszcze nie bylem. Najczesciej gotujemy w domu po swojemu, ale mozna korzystac pelnymi garsciami z kuchni przysmakow calego swiata. Tu i w USA. Do korzystania z "fast foodow" nikt nikogo nie zmusza. Chociaz przyznam, lubie wpasc od czasu do czasu do MacDonalsa na "big macka". Pierwszy raz w zyciu bylem w Mac Donaldsie w Hamburgu, potem bywalem regularnym bywalcem w MacDonaldsie we Freiburgu niedaleko Martinstor. I po przyjezdzie tu, kojarzylo mi sie to z przezyciami z Europy, do ktorej wtedy jeszcze tesknilem, bardziej niz dzis.
  • zeitgeist2010 01.06.19, 00:17
    de_oakville napisał:

    Ogonie > biorac to w towarzystwie przypadkowych Niemcow nigdy nie czulem sie calkiem swo
    > bodnie i "na luzie", natomiast w towarzystwie Kanadyjczykow czy Anglikow przeci> wnie. Nawet ludzi przypadkowych i dopiero co poznanych. Najczesciej nawet bardz> iej swobodnie niz wsrod Polakow. Z tego powodu, ze w kulturze anglo-saskiej pra> wie nigdy nie porusza sie w towarzystwie jakichs "drazliwych tematow" i rozmawi> a sie raczej o pogodzie niz o polityce, badz wypytuje o zarobki itp. > Ponadto, psychiczny odpoczynek od Europy i jej problemow bardzo dobrze mi zrobi l i cenie to sobie bardzo wysoko.


    Mozemy sie zgodzic, ze z grubsza AM pln i Europa sa do siebie podobne ze wzgledu na przynaleznosc do kultury zachodnio-lacinskiej. Z tym, ze to Ameryka Pln. Zostala skolonizowana przez Europejczykow. Nie odwrotnie.

    Ale jest faktem, ze po tej kolonizacji nastapilo sprzezenie zwrotne polegajace na wzajemnym wzbogacaniu sie obu kultur.

    MIeszkancy Am Pln dokonali odkryc i innowacji, niezaleznie od Europy tudziez innych kontynentow z ktorych sie wywodza: Azji i Afryki.

    Czyli mamy hamburger od nazwy niemieckiego miasta ale hamburger jest wynalazkiem Am poln. W Europie SLowianie maja podwojna pajde chleba razowego z malsem i kielbasa w srodku. Szwed zasuwa knäckebröd – twarda skorupa z maslem, watrobianka i kiszonym ogorkiem.
    Iberyjczyk zje swieza buleczke z wyjatkowa slona szynka jamon albo cerrano. Itd.

    Amerykanin pasjonuje sie basebollem, Europejczyk bez wyjatku pilka nozna.

    Mimo multietnicznego skladu populacji w Amerykach, roznorodnosc jezykowa i etniczna jest bogatsza i glebsza w Europie.

    Hiszpan i POrtugalczyk maja takie same geny i wyglad ale mowia roznymi jezykami, wychowali sie przez tysiac lat na innej literaturze narodowej.

    Polak, ROsjanin i NIemiec tez sa do siebie podobni ale podzieleni sa na zawsze przez wydarzenia historyczne.

    Takich podzialow nie ma w Aml POln. Obywatel USA pochodzenia ros, niem i pol. nie bedzie odczuwal tych animozji.
    Mimo wojny domowej itd. Bialy i czarny US amerykanin moga sluzyc w wojsku i byc bracmi broni. Taki Polak albo Grek mialby juz trudnosci z zaufaniem do murzyna albo azjaty.

    Ty odczules uczucie ulgi, gdy pozostawiles za soba komunistyczna PRL i Polske z chamstwem, pijanstwem i nachalnoscia.

    Ja odczuwalem podobne uczucie ulgi gdy znalazlem sie w Holandii, Niemczech, Szwecji. Nikt mnie tam nie dyskryminowal i nie obrazal. MIalem podobna do nich mentalnosc i zawsze pomagal mi ten tajemny klucz ktory otwiera wiele wrót i serc: znajomosc jezyka.



  • de_oakville 02.06.19, 12:48
    Pamietam jeden z odcinkow "Stawki wiekszej niz zycie" (pt. "Cafe Rose"), ktorego akcja toczy sie glownie w Turcji, w Istambule. Jedna z postaci odcinka jest bardzo inteligentny i dowcipny Grek z obywatelswem tureckim, niejaki Christopulis, nie kierujacy sie w interesach zadnymi zasadami. Pokpiwa sobie nawet od czasu do czasu ze wszystkiego, tez z mentalnosci kraju swojego zamieszkania. Do znajomego, ktory wpadl w tarapaty mowi: "Allah zsyla klopoty
    i Allah uwalnia od klopotow"
    . Moge tylko sparafrazowoac to zdanie piszac: "Ludzie wpedzaja w kompleksy i ludzie uwalniaja od kompleksow". I dodac jeszcze - ludzie w (srodkowej) Europie wpedzaja, a ludzie w (polnocnej) Ameryce uwalniaja, co oczywiecie nie jest zadnym "wersem z Ewangelii", a jedynie moja indywidualna obserwacja. Byc moze dla wielu niesluszna. Przecietny Dunczyk jest wprawdzie obywalelem malego kraju,
    ale nie ma zadnych kompleksow z tego powodu. W zasadzie kazdy czlowiek rodzi sie bez kompleksow i pod tym wzgledem maly Murzynek nie rozni sie od malego Eskimoska czy malego Polaka. Jednak juz w nieco starszym wieku maly Polak z PRL-u dowiadywal sie, ze jednak powinien miec kompleksy, na przyklad wobec swojego sasiada - Rosjanina, bo tamten jest z wielkiego i poteznego kraju a Polak z malego i slabego. Przeciez w przemowieniach
    "naszych przywodcow" bez przerwy padaly takie slowa jak "nasz potezny sasiad", "wielki Zwiazek Radziecki" itp. Polak dowiadywal sie rowniez, ze powinien miec kompleksy w stosunku do swojego sasiada Niemca, bo obywatel PRL-u byl z zacofanego i slabego ekonomicznie kraju, a Niemiec z nowoczesnego, preznego i zadbanego. Gral rowniez o wiele lepiej w pilke nozna. Moglem zupelnie nie miec kompleksow, ale wlasnie to moglo najbardziej "draznic" moich sasiadow, ktorzy mnie natychmiast "przywolywali do porzadku" i mi przypominali, ze powinienem te kompleksy miec. Marszalek Kulikow tez wrzeszczal na Jaruzelskiego, co dobrze pokazano w filmie pt. "Jack Strong". Mentalnosc srodkowoeuropejska miala zawsze (i mysle, ze nadal w duzym stopniu ma) wymiar "totalitarny". Czyli jako indywidualna jednostka ludzka jestem w oczach innych tym, czym jest moj kraj. I jestem traktowany jako "zacofany i kaleki" jesli moj kraj jest "zacofany i kaleki". Oczywiscie to nie zawsze jest prawda, bo jesli jestem przystojny jak Robert Redford, to nie ma sprawy. Nie wazne wtedy z jakiego kraju pochodze, wazne jak wygladam. Ale nie kazdy jest Michaelem Jacksonem. Jezeli wygladam calkiem przecietnie i jestem w dodatku pozbawiony wystarczajacej dozy bezczelnosci i tupetu,
    to czesto jestem tak wlasnie traktowany, chociaz nie mam zadnych fizycznych wad, jestem szczuply i mam bardzo biala, blada twarz (nie opalona, taka przecietny Anglik).
    Podobnie kazdy moze zostac wysmiany, ze nie "uprawia seksu" od 15-tego roku zycia (tak podobno "wypada", ale ktos tego nie robi, bo nie czuje sie jeszcze psychicznie w tym wieku do tego dojrzaly albo ma zbyt duze poczucie odpowiedzialnosci, bo w koncu to nie tylko przyjemnosc ale rowniez "igranie" z zyciem drugiego czlowieka, ewentualnego potomka, chcianego badz nie chcianego). Jezdzac po Europie jako turysta ja rowniez nie bylem nigdy, przenigdy przez nikogo zle traktowany albo obrazany. Wrecz przeciwnie czulem sie
    zawsze swietnie i "jak w 7-mym niebie", nawet najczesciej lepiej niz u siebie w PRL-u na ulicy. Dotyczy to rowniez Niemiec, a moze przede wszystkim Niemiec. Chodzi mi tylko o pewne drobne i niewiele znaczace "incydenty", glownie z okresu przebywania przez pewien czas w tym kraju (nie w roli turysty), swiadczace o tym, ze pewne elementy tej dawnej srodkowoeuropejskiej mentalnosci nie "wyparowaly" (no 30 lat temu nie "wyparowaly", nie wiem jak jest teraz). A wiec panienka z wymiany walut mowiaca mi z pogarda "to nic nie jest warte", kiedy chcialem wymienic PRL-owskie zlotowki na marki (zlotowki byly na liscie walut wymienialnych) i rzucajoca mi garscia fenigow niemal w oczy. A wiec facet w jakims innym okienku, ktorego przeprosilem za swoj blad mowiac serdecznie i z usmiechem "Entschuldigen Sie bitte", a on mi odpowiedzial tonem "Swietego Piotra u niebios bram" - "Ich entschuldige".
    Czulem sie po prostu niezbyt dobrze w miejscu gdzie niektorzy ludzie, nawet bardzo nieliczni, traktowali mnie z wyraznym i nie ukrywanym poczuciem wyzszosci. Mam zupelnie inna mentalnosc i byc moze wlasnie dlatego kocham moj obecny kontynent, niewykluczone, ze az nazbyt "slepo". Jaki by nie byl, bardziej do niego pasuje.

  • zeitgeist2010 02.06.19, 22:28
    de_oakville napisał:

    Przecietny Dunczyk jest wprawdz> ie obywalelem malego kraju,> ale nie ma zadnych kompleksow z tego powodu. W zasadzie kazdy czlowiek rodzi si> e bez kompleksow i pod tym wzgledem maly Murzynek nie rozni sie od malego Eskim> oska czy malego Polaka. Jednak juz w nieco starszym wieku maly Polak z PRL-u do> wiadywal sie, ze jednak powinien miec kompleksy, na przyklad wobec swojego sasi> ada - Rosjanina, bo tamten jest z wielkiego i poteznego kraju a Polak z malego > i slabego. Przeciez w przemowieniach "naszych przywodcow" bez przerwy padaly takie slowa jak "nasz potezny sasiad", > "wielki Zwiazek Radziecki" itp. Polak dowiadywal sie rowniez, ze powinien miec > kompleksy w stosunku do swojego sasiada Niemca, bo obywatel PRL-u byl z zacofan> ego i slabego ekonomicznie kraju, a Niemiec z nowoczesnego, preznego i zadbaneg> o. Gral rowniez o wiele lepiej w pilke nozn

    Ciekawe. Ja przeciez chodzilem do tego samego systemu edukacji co ty i ogladalismy ta sama tv ale nigdy nie odczulem syndromu nizszosci. Narzucona potega ZSSR byla przeciez falszywa. W moim otoczeniu Rosja byla posmiewiskiem. To byly pogardzane kacapy i ruskie dowcipy ujasnialy nam dzien powszedni.

    Lekcji jez rosyjskiego nie cierpialem, bo byly przymusowe. Ale zmienilo sie to troche w Ogolniaku, bo mialem fajne nauczycielki – obydwie rodzone Rosjanki !!!! Ale nie o to chodzi. Rosja byla dla mnie abstrakcja. Zafascynowal mnie niemiecki, bo mial inna strukture i gramatyke a moi sasiedzi nim mowili. Wyzwanie i fascynacja od poczatku, ktora trwa do dzisiaj.

    Najlepszym przedmiotem byla jednak Lacina. Uwielbialem antyk no i wgryzanie sie struktury i leksyki tego klasycznego jezyka bylo intelektualna uczta.
    ANgielskiego nie mialem w szkole ale dla mnie nie mialo to znaczenia. Fonetyka angielskiego wydawala mi sie przecudowna i hypowa. Zakochalem sie w niej przed pierwsza dziewczyna.

    Coz, wowczas nie zetknalem sie z portugalskim ...
    Pasjonowalem sie muzyka mlodziezowa i sam uczylem sie jezyka na szlagierach i nocnym podsluchu BBC world w radio.
    A uczucia nizszosci wobec ”zachodu” nigdy nie doznalem. Symbolicznie bylem na rownym poziomie dzieki propagandzie sukcesu, wyczynom Gornika Zabrze, Legii warszawa, reprezentacji narodowej i polskich lekkoatletow.


    > Czulem sie po prostu niezbyt dobrze w miejscu gdzie niektorzy ludzie, nawet bar> dzo nieliczni, traktowali mnie z wyraznym i nie ukrywanym poczuciem wyzszosci. Mam zupelnie inna mentalnosc i byc moze wlasnie dlatego kocham moj obecny konty> nent, niewykluczone, ze az nazbyt "slepo". Jaki by nie byl, bardziej do niego p> asuje.
    >


    Pasujesz do kontynentu i basta. Jednak nie wypelnia cie on dostatecznie, bo sprawiasz wrazenie, ze pamietasz dyskryminacje i wypelnia cie ogromna tesknota za Polska i potrzeba kontaktu z historia, ktorej doswiadczyles fizycznie i doznales indoktrynacji intelektualnie.

    Jest wiele kategorii migrantow. POdejrzewam, ze nie pasuje do zadnej z nich.

    Z latwoscia pozostawilem za soba doswiadczenia i wspomnienia PRL-u. Indoktrynacja anty- niemiecka/andy-zachodnia jakos mi nie zamydlila trzezwej oceny. MOze dlatego, ze poznalem i zrozumialem zachod dosyc wczesnie w moim mlodym zyciu. Jak juz opisywalem przy innej okazji, czulem sie od razu komfortowo w nowym otoczeniu.

    Od samego poczatku chcialem i potrafilem ”plywac” w ich stylu. Ale nie oznacza to w cale, ze stalem sie kims innym. Zawsze jestem unikalnym soba. Nie mam podziwu dla zadnego panstwa. Zawsze jestem niewygodnym indywiduaista. Oczywiscie latwiej jest byc niezaleznym obywatelem w kraju zachodniej liberalnej demokracji niz PRL-u. Naturalnym jest wiec dla mnie status Europejczyka. To jest wieksze niz kazde panstwo.

  • de_oakville 03.06.19, 12:38
    zeitgeist2010 napisał:

    > Ciekawe. Ja przeciez chodzilem do tego samego systemu edukacji co ty i ogladali
    > smy ta sama tv ale nigdy nie odczulem syndromu nizszosci. Narzucona potega ZSSR
    > byla przeciez falszywa. W moim otoczeniu Rosja byla posmiewiskiem. To byly
    > pogardzane kacapy i ruskie dowcipy ujasnialy nam dzien powszedni.


    ZSRR byl "posmiewiskiem?" Owszem byl, ale byla to, moim zdaniem, psychiczna reakcja obronna na ich dominacje w naszym regionie i na ich nachalna propagande.
    Indie lub Chiny (w tamtym czasie strasznie biedne i zacofane) nie byly przeciez w Polsce "posmiewiskiem". Smiech powodowal zdrowe rozladowanie napiecia. Pamietam kawal z tamtych czasow - pytanie: "Co zrobic, zeby podniesc przecietny IQ w PRL-u?"
    Odpowiedz - "Wyslac naszych milicjantow do ZSRR. Przy okazji i u nich sie rowniez podniesie." Jako Polak przezywalem w PRL-u swoiste "rozdwojenie jazni". Bo kim bylem ja jako Polak? Czlowiekiem zachodu czy czlowiekiem wschodu? To, ze przylaczono po wojnie do Polski
    kawalek Zachodu, tereny uksztaltowane przez wieki przez inny narod nie bylo dla mnie czyms przekonujacym, chociaz wszystko mi sie tam podobalo. Bo szpak przeniesiony do gniazda bociana nie staje sie przez to bocianem. Jesli mysli inaczej - oszukuje samego siebie,
    a jesli nie, to cierpi na kryzys tozsamosci. Wyrwanie z prawdziwego wlasnego gniazda, utrate prawdziwych wlasnych korzeni. "Zabierzcie narodowi jego kulture, a przestanie byc narodem" - pewien perfidny cynik tak przeciez powiedzial. Nie zabrali nam kultury, bo kultura to
    rowniez teatr, ksiazka itp. Nie tylko kultura materialna. Ale kultura materialna jest rowniez wazna czescia narodowej tozsamosci. Zreszta prawde mowiac, nie mielismy jej wiele od samego poczatku - 123 lata zaborow zrobily swoje. Nie bylismy Hiszpania czy Portugalia,
    ktore maja wszystko wyraznie "swoje". My mielismy cerkwie rosyjskie w Warszawie i koscioly niemieckie w Poznaniu. W Warszawie bylo jednak sporo polskosci, ale to wszystko "poszlo z dymem" w roku 1944. Coz wiec nam pozostalo?
    Jezeli mam jedna reke swoja, a druga bedaca przeszczepem, chocby nawet od jakiegos silacza, to moge ja podziwiac prezac przed lustrem, ale wiem, ze stala sie moja w sposob sztuczny, co nie daje mi pelnej satysfakcji. Mialbym ja, gdybym sam swoje watle kiedys miesnie przeksztalcil w imponujace muskuly. Przez wlasne systematyczne cwiczenie, a nie majac przeszczep bedacy rezultatem jakiejs 2-godzinnej operacji. W dodatku "dawca" nie mial innego wyjscia.
  • zeitgeist2010 03.06.19, 16:34
    de_oakville napisał:


    > Jako Polak przezywalem w PRL-u swoiste "rozdwojenie jazni". Bo kim bylem ja jako Polak? Czlowiekiem zachodu czy czlowiekiem wschodu? To, ze pr zylaczono po wojnie do Polski kawalek Zachodu, tereny uksztaltowane przez wieki przez inny narod nie bylo dla> mnie czyms przekonujacym, chociaz wszystko mi sie tam podobalo. Bo szpak przen> iesiony do gniazda bociana nie staje sie przez to bocianem.


    Znowu kreslisz psychiczna I kulturowa sylwetke, ktora byc moze statystycznie jest dosyc rozpowszechniona w naszym pokoleniu.

    Gdy sie jednak spojrzy socjologicznie na to co sie stalo w Polsce po 1980 roku to nie wyglada to na rozdwojenie jazni. 10 mln Polakow wstapilo do Solidarnosci I zadeklarowalo niechec do socjalizmu I przyjazni ze zw. Radzieckim. Pokazna grupka aktywistow wziela na swe barki internowanie I dlugoletnie przesladowania siebie samych I bliskich.

    Jest to obiektywnie sprawdzalny dowod na odpornosc Polakow na indoktrynacje I gleboka przynaleznosc do historycznie rozumianej cywilizacji zachodniej.

    Ja osobiscie nigdy nie bylem fanatycznym katolikiem I narodowcem, chociaz w przekazie moich rodzicow, rodem z powiatu Busko Zdroj Kieleckie, obowiazywal katolicyzm, antysemityzm i prawda historyczna ala Henryk SIenkiewicz.

    Tak jak mowilem wczesniej zylem we wlasnym swiecie. Nie pamietam ani jednego wiersza w duchu komunistycznym. Na codzien zaczytywalem sie Karolem Majem, Juliuszem Verne I Jamesem Cooperem. A pzoniej byly przeciez miedzynarodowe ksiazki Centkiewiczow, ALfreda Szklarskiego, Arkadego Fiedlera I Olgierda Budrewicza. Zapuscilem dlugie wlosy I sluchalem Jimie Hendrixa I Led Zeppelin.

    Bylem juz dojrzaly na zgnily zachod.


  • felusiak1 01.06.19, 17:08
    Obejrzałem w bólach krótką wersję. Może humor jest w długiej wersji?
  • zeitgeist2010 02.06.19, 22:44
    felusiak1 napisał:

    > Obejrzałem w bólach krótką wersję. Może humor jest w długiej wersji?

    Widzisz, to jest dowód na twoja nieamerykanskosc. BLizej ci do zgryzliwej propagandy bolszewikow niz anglosaskiego poczucia humoru.

    Dlatego tez Trump w moich oczach nie jest godnym przedstawicielem rasy anglosaskiej. Facet nie posiada poczucia humoru. Ma zawsze wyraz twarzy zawzietego bolszewika.

    Czy ty zasmiales sie kiedys z zartow Reagana albo Georga Busha juniora?
    Czy ty wiesz kto to byl Leslie Nielsen? Ogladasz SNL albo Charlie Wilson´s war??????


  • amunicyjny1 03.06.19, 09:07
    Dla mnie jest to monolog dwóch sfrustrowanych panów, którzy w każdym zdaniu muszą udowadniać swoja ''amerykańskość'' lub bycie pełną gębą ''europejczykiem''. Na razie w rankingu kombatanctwa prowadzi de_oakville, trzykrotne oglądnięcie wszystkich odcinków ''Czasu Honoru'' jednak robi wrażenie, podobnie jak ocenianie świata na ich podstawie
  • zeitgeist2010 03.06.19, 13:59
    amunicyjny1 napisał(a):

    > Dla mnie jest to monolog dwóch sfrustrowanych panów, którzy w każdym zdaniu mus> zą udowadniać swoja ''amerykańskość'' lub bycie pełną gębą ''europejczykiem''. > Na razie w rankingu kombatanctwa prowadzi de_oakville, trzykrotne oglądnięcie w> szystkich odcinków ''Czasu Honoru'' jednak robi wrażenie, podobnie jak oceniani> e świata na ich podstawie

    A mOze to ty odczuwasz frustracje gdy widzisz ludzi ktorzy maja dosyc szeroka wiedze I bogate doswiadczenia? Kombatantem nie jestem zadnym.

    Osobsicie urodzilem sie w srodku Europy, mam geny europejskie, wladam biegle 5 jezykami, znam dobrze kilka krajow na tym kontynencie. Jawohl, do twarzy mi z tą pelna gębą ...

    Gdybym mowil chociaz jednym z 500 jezykow Papui Nowej Gwinei I mial ich geny byc moze czulbym sie Papuasem.

    Znam portugalski I w Rio I Salvador da Bahia czuje sie jak w domu. ALe nie robi mnie to Brazylijczykiem.

    De_oakville jest dla mnie wyjatkowym czlowiekiem. Podziwiam go za osobista kulture I zainteresowanie historia oraz kilkoma innymi obszarami wiedzy. Przyznam sie, ze ja nie wiem nawet co to jest “Czas honoru”. Co nie oznacza ze nie czytam. Ostatnio przewrocilem ostatnia kartke w “Heart of Darkness” Conrada.

  • amunicyjny1 03.06.19, 16:00
    zeitgeist2010 napisał:


    > A mOze to ty odczuwasz frustracje gdy widzisz ludzi ktorzy maja dosyc szeroka w
    > iedze I bogate doswiadczenia? Kombatantem nie jestem zadnym.
    >

    Z jakiego powodu mam się frustrować, nie jesteście pierwszymi emigrantami którzy notorycznie zajmują się psychoanalizą rodaków w porzuconym kraju. To taki narodowy sport naszych polonusów Tylko kto ma te kompleksy,wcale nie jest takie pewne. Moim zdaniem jest to jakaś forma DDD, tylko rodzinę dysfunkcyjną zastąpiło państwo

    > Osobsicie urodzilem sie w srodku Europy, mam geny europejskie, wladam biegle 5
    > jezykami, znam dobrze kilka krajow na tym kontynencie. Jawohl, do twarzy mi z t
    > ą pelna gębą ...
    Pogratulować, ale piszesz o tym 10 raz, ,ma to jakiś cel?

    > Gdybym mowil chociaz jednym z 500 jezykow Papui Nowej Gwinei I mial ich geny by
    > c moze czulbym sie Papuasem.

    Niewykluczone, ale ważniejsze co czuli by owi Papuasi

    > Znam portugalski I w Rio I Salvador da Bahia czuje sie jak w domu. ALe nie robi
    > mnie to Brazylijczykiem.

    Słyszałeś o pewnym Niemcu [sprzed 100 lat] który znał 75 języków? Jego historia jest bardzo pouczająca

    > De_oakville jest dla mnie wyjatkowym czlowiekiem. Podziwiam go za osobista kult
    > ure I zainteresowanie historia oraz kilkoma innymi obszarami wiedzy.

    Nikt nie twierdzi inaczej, człowiek jest komunikatywny, elokwentny, kulturalny w mowie i piśmie, podobnie zresztą jak ty, zero zarzutów. Poza jednym,klasyczny przypadek polactwa nabytego
  • zeitgeist2010 03.06.19, 16:41
    amunicyjny1 napisał(a):

    >
    >
    Zero zarzutów. Poza jednym,klasyczny przypadek polactwa nabytego


    czegos nowego.

    Koncowka – ctwo ma konotacje negatywna.
    Lewicowosc ma znaczenie neutralne, lewactwo negatywne.
    Prostota neutralne, prostactwo negatywne.

    Polskosc to neutralne. POlactwo negatywne.
    Do kogo pijesz tym nabytym polactwem i co masz na mysli?



  • amunicyjny1 03.06.19, 18:11
    zeitgeist2010 napisał:


    > Koncowka – ctwo ma konotacje negatywna.

    Bogactwo też? Nie szukaj daleko idących konotacji słownikowych. bo to wiedzie na manowce

    > Do kogo pijesz tym nabytym polactwem i co masz na mysli?
    >
    Ja nie ''pije'', ja wyrażam swój pogląd poparty jak to określasz ''dosyć szeroką wiedzę i bogatym doświadczeniem''

    A polactwo nabyte, to taki emigracyjny syndrom, podobnie jak patriotyzm doniczkowy
  • felusiak1 03.06.19, 17:45
    jorel mi to mówił. Jestem prostym polaczkiem, któremu nie udało się w Ameryce nawet na azbestach.
    > Czy ty zasmiales sie kiedys z zartow Reagana albo Georga Busha juniora? TAK
    > Czy ty wiesz kto to byl Leslie Nielsen? TAK. Nie przepadam za humorem dla licealistów.
    > Ogladasz SNL albo Charlie Wilson´s war?????? SNL nie da sie ogladać. Przestało być smieszne kiedy Obama został prezydentem a teraz skrobie dno. Charlie Wilson's War nie widziałem. Ale obejrzałem Wag the dog.
    Może to kwestia pokoleniowa. Wolę Some Like It Hot albo Bernie. Uwielbiam All In The Family. Don Rickles zmarł a wraz z nim klasyczny amerykański humor. Edie Izzard jest dobry ale nie amerykanin.
    Naprawdę przykro mi ale ta skrócona wersja nie jest smieszna a na wydłuzoną wersję nie mam ochoty.
    Aha, teraz potrafię biegle w dwóch jezykach a w trzecim i czwartym potrafie przeklinać.

  • zeitgeist2010 03.06.19, 19:23

    > Naprawdę przykro mi ale ta skrócona wersja nie jest smieszna a na wydłuzoną wersję nie mam ochoty.
    > Aha, teraz potrafię biegle w dwóch jezykach a w trzecim i czwartym potrafie przeklinać.
    >


    ze zalaczony clip nie jest na poziomie komizmu Louisa De Funes czy Monthy Pythona.
    Ale jest to humor wyjatkowy, bo niemiecki- paneuropejski i strojacy zarty z calego szerego krajow europejskich. Tudziez z integracji europejskiej i arcy-europejskiej tradycji Eurovison song contest.

    Nie spotkalem nigdy podobnego formatu w jakims innym jezyku i kraju.

    No i na pewno nie jest to humor ”licealny” do smiechu bez zrozumienia. Wymaga glebokiej wiedzy o wielu krajach.

    Przykladowo w krotszej wersji na 2:27 mamy kadr ze Szwecja. WIdzimy na nim 4-osobowa rodzine w bialych szatach przy stole zastawionym bialym obrusem na ktorym widac owoce, mleko i zdrowe jedzenie. Meble oczywiscie IKEA. Ogladaja tv, na ekranie rozpoznaje sie pewien program pod redakcja Fredrika Skavlana.
    Zeby dostrzec i rozpoznac satyre w tym kadrze trzeba miec dosyc zaawansowana wiedze o tym kraju. Bez tej nic nie bedzie smiesznego.

    Z Holandia troche latwiej: niestety nie ma tego kadru w krotkiej wersji. Jest w wersji 13 minutowej. W kadrze 1:52 pokazuje amsterdamski red light district i spiewaja ”We have a job for every European woman.”

    POdobnie z Anglia.

    ”Hey UK are you still around, somewhere?

    Once we had a great empire
    Now we have a hand dryer
    I´m sure we´ll be fine
    Now comon Switzerland!”

    No i to ciagla aluzja do izolacji od Niemiec, bycia w samotnosci, spokój dla samego siebie. W miejskiej Europie, Szwecji 40% gospodarstw domowych to samotni ludzie.

    CIekaw jestem czy istnieje jakas satyryczna produkcja Pln.amerykanska gdzie nasmiewa sie z szeregu wlasnych stanow i potegi wlasnego kraju w swiecie?

    Chcialbym sie z tego posmiac.






    --
    “... No, it is impossible; it is impossible to convey the life-sensation of any given epoch of one's existence—that which makes its truth, its meaning—its subtle and penetrating essence. It is impossible. We live, as we dream—alone....” Joseph Conrad. Heart of Darkness
  • amunicyjny1 03.06.19, 18:54
    zeitgeist2010 napisał:


    > Widzisz, to jest dowód na twoja nieamerykanskosc. BLizej ci do zgryzliwej propa
    > gandy bolszewikow niz anglosaskiego poczucia humoru.

    A to, już jest polactwo z górnej półki

    emigrant uczy emigranta amerykańskości, trochę kabaret. Choć w sumie mi to nie przeszkadza, poza pewnym dyskomfortem logicznym. Problem zaczyna się gdy próbujecie uczyć polaków polskości
  • zeitgeist2010 03.06.19, 19:30
    amunicyjny1 napisał(a):

    > A to, już jest polactwo z górnej półki
    >
    > emigrant uczy emigranta amerykańskości, trochę kabaret. Choć w sumie mi to nie > przeszkadza, poza pewnym dyskomfortem logicznym. Problem zaczyna się gdy próbujecie uczyć polaków polskości


    stalismy sie wiec historyczni. W dalszym ciagu nie wiem co dla ciebie jest to "polactwo".

    Osobiscie unikam na FS watkow o wydarzeniach czysto krajowych. Podobnie jak i antyrosyjskich, czy dawniej antysemickich algorytmistow.




  • amunicyjny1 03.06.19, 19:44
    zeitgeist2010 napisał:


    > stalismy sie wiec historyczni. W dalszym ciagu nie wiem co dla ciebie jest to "
    > polactwo".
    >
    I raczej nie zrozumiesz, to co dla ciebie jest ''staliśmy się wiec historyczni'' dla mnie jest megalomanio
  • amunicyjny1 03.06.19, 19:52
    www.facebook.com/karp.dmitriy/videos/2242399372489881/?t=7

    To te Europa
  • zeitgeist2010 03.06.19, 20:29
    amunicyjny1 napisał(a):

    > www.facebook.com/karp.dmitriy/videos/2242399372489881/?t=7
    >
    > To te Europa
    <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
    Tez Europa. Zaglasno.

    "Nie macie ani pieniedzy ani karty bankowej?
    Niet.
    No to was glowa nie boli.”
    A dokumenty ma?
    Tez Nie ma. tylko foto z LUkaszenka” ha, ha
    Nam prikazali nikowo nie uznawat.”

    Dobre.






    --
    “... No, it is impossible; it is impossible to convey the life-sensation of any given epoch of one's existence—that which makes its truth, its meaning—its subtle and penetrating essence. It is impossible. We live, as we dream—alone....” Joseph Conrad. Heart of Darkness
  • felusiak1 03.06.19, 19:43
    Nigdy nie próbowałem uczyć polaków polskości. Mylisz mnie z pf-em.
  • zeitgeist2010 03.06.19, 20:09
    POdobnie "Primary colors". NIezwykle politycznie krytyczna satyra na system polityczny US. Sciagnieto tam spodenki clintonom. Wrecz niewiarygodne.

    Zaloz watek o US politycznej kinematografii. Bedziemy analizowac kazda scene do swiąt bozego narodzenia!!!!!!!
  • felusiak1 04.06.19, 00:11
    Polityczne hollywood jest dzisiaj niestrawne. Black man GOOD = demokrata, orange man BAD = republikanin.
  • amunicyjny1 05.06.19, 14:54
    Typowo murzyński humor
  • zeitgeist2010 06.06.19, 06:53
    amunicyjny1 napisał(a):

    > Typowo murzyński humor

    Zaczne od cytatu Charlesa Dickensa. “They (AMericans) certainly are not a humorous people,” he wrote in 1868, “and their temperament always impressed me as being of a dull and gloomy character.”
    Nie mozna o nich powiedziec, ze sa humorystyczni. Ich temperament zawsze sprawial na mnie wrazenie nudnego i ponurego.”

    W tym sensie murzynski, ze stand up jest wsrod bardzo popularny. Tym nie mniej stand-up ma raczej geneze biala, zydowska. Vaudeville w NY. “Sid Caesar, Henny Youngman, and other one-liner kings who worked the “Borscht Belt” of Jewish resorts in the Catskills.”

    POtem stand-up wszedl do filmu. Groucho Marx. W naszych czasach Bill Cosby, Seinfeld.





    --
    “... No, it is impossible; it is impossible to convey the life-sensation of any given epoch of one's existence—that which makes its truth, its meaning—its subtle and penetrating essence. It is impossible. We live, as we dream—alone....” Joseph Conrad. Heart of Darkness
  • zeitgeist2010 06.06.19, 07:01
    Stand-up jest rzeczywiscie wynalazkiem amerykanskim. Nowo-jorskim.
    Pózniej podbil USA i caly swiat. Nie nalezy do moich faworytow ale lubie, gdy jest wpleciony w film. Groucho Marx.
    Tutaj akurat przyklad stand-up obrazajacego. Rickles miesza Scorsese z blotem a ten cieszy jak dziecko.

    Wczesniej wspomniales SOme like it hot. Jeden z moich kultowych filmow. Czyli mamy cos wspolnego.
    Ale w dalszym ciagu okazuje sie, ze ten genre politycznego, ponad-narodowego humoru europejskiego jest unikalny dla tego kontynentu.







Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.