Dodaj do ulubionych

Czy można się aż tak pomylić w sondażu

    • opolskoma Re: Czy można się aż tak pomylić w sondażu 23.11.04, 23:10
      Czy można się aż tak pomylić w sondażu wyborczym?
      zamieszczonym na stronie Gazety Wyborczej
      serwisy.gazeta.pl/swiat/1,59825,2405586.html
      A jaką możecie dać mi gwarancję że zwolennicy Janukowycza sfałszowali wybory na
      Prezydenta Ukrainy?
      Warto przypomnieć sobie jak i co Ojciec Rydzyk mówił, gdy dowiedział się że w
      Toruniu głosowano na Kwaśniewskiego.
      Mówił między innymi: wstydzilibyście się tak zapewnialiście mnie że będziecie
      głosować przeciwko Kwaśniewskiemu...
      Czy takie coś mogło być i na Ukrainie że po wyjściu w lokali wyborcy mówili co
      innego niż głosowali.
      W informacji nie podano z jakiego ugrupowania byli ankieterzy i dlatego skoro
      Juszczenko i Jego ekipa twierdziła że ludzie są zastraszani, to jak Wy (będąc
      prostymi ludźmi) zachowalibyście się gdyby do Was podeszło dwu ankieterów z
      pomarańczowymi kolorami?
      W informacji nie podano czy podczas przeprowadzania sondażu zadbano oto aby
      pytania były zadawane w
      50 % na terenach zwolenników Juszczenki i w
      50 % na terenach zwolenników Janukowycza.
      Mówi się że zwolennicy Juszczenki są biedni, to jak to jest możliwe że gdy są w
      Polsce regionalne imprezy, to jest tam zainstalowany jeden telebim, a na na
      biednej Ukrainie sztab Juszczenki uruchomił dwa lub trzy telebimy?
      Jak to jest że w demokratycznej Polsce podczas trwania ciszy wyborczej opozycja
      miała pretensje że łamano ciszę wyborczą, poprzez umieszczanie w lokalach
      wyborczych, lub przed plakatów kandydatów albo emblematów ugrupowań biorących
      udział w wyborach.
      Jak to jest że w demokratycznej Polsce podczas trwania ciszy wyborczej podobno
      zakazywano LPR i Samoobronie aby uczestnicy komisji wyborczej mieli barwy
      swoich ugrupowań, gdyż to mogło by sugerować wyborcom na kogo mają głosować.
      Jak to jest że w demokratycznej Polsce podczas głosowania w I i II turze
      wyborów na Prezydenta Ukrainy na teren komisji wyborczej były wnoszone symbole
      i barwy ugrupowania Juszczenki.
      Jak to jest że i na terenie Ukrainy na teren komisji wyborczych wchodzili
      wyborcy z emblematami ugrupowania Juszczenki.
      Jak to jest że nikt z przedstawicieli obserwatorów UE i zachodu nie reagował?
      Czy to nie jest wystarczający powód do unieważnienia wyborów z powodu złamania
      przez wyborców popierających Juszczenkę zasad jakie obowiązkowo powinne
      obowiązywać podczas głosowania?
      W chwilę po tym, gdy ogłoszono że wygrał Janukowycz, to przemawiał Juszczenko i
      powiedział aby się nie rozchodzić, gdyż na teren Placu Niepodległości z terenu
      Ukrainy zmierzają autobusy z wyborcami popierającymi Juszczenkę.
      Jaką możecie dać mi gwarancję że zwolennicy Juszczenki sfałszowali wybory na
      Prezydenta Ukrainy. Poprzez wybieranie pozwoleń na głosowanie poza terenem
      miejsca zamieszkania i głosowaniem na Janukowycza, w miejscach gdzie było
      wiadomo że będzie duża frekwencja i dużo zwolenników Janukowycza?

      Jeśli Juszczenko naprawdę pragnie dobra dla ludności Ukrainy, to dlaczego nie
      wykorzystał prawnie Mu przysługujących uprawnień aby złożyć do PKW wniosek o
      stwierdzenie, czy wybory przebiegały zgodnie z Ordynacją Wyborczą?

      Co ma wspólnego komisja śledcza ds. nieprawidłowości w "Orlenie" z wyborami na
      Ukrainie?
      Ano ma trochę wspólnego, gdyż podczas zeznań przewijały się plany transportu
      ropy i energii przez Ukrainę.
      Warto sobie przypomnieć te zeznania, wtedy łatwiej się można domyśleć że tu
      chodzi o pieniądze z tranzytu przez Ukrainę i o kontrakty na budowę rurociągów
      i lini przesyłowych.
      Czy prawdą jest że żona Juszczenki jest pracownicą Departamentu Stanu USA?

      Zwolennikom Juszczenki proponuję przeczytanie tego co jest tu napisane:
      www.polandonline.com/news/newspolback1.html
      www.polandonline.com/news/pol_01zima.html
      www.polandonline.com/news/pol_00jesien.html
      czy i tego pragniecie dla Ukrainy?

      A może teraz Ukrainie potrzeba czegoś, na kształt tego:
      www.naszasprawa.fir.pl/modules.php?name=Content&pa=showpage&pid=8
      A może Ukrainie bardziej od naszych protestów potrzebna jest modlitwa o Dar
      Pokoju i rozwagi?
    • Gość: ktosiek Re: Czy można się aż tak pomylić w sondażu IP: 80.85.225.* 25.11.04, 10:55
      Zycze Ukrainie jak najlepiej, ale tlumaczenie ze sondaz nie mogl odbiegac za
      bardzo od rzeczywistosci nie przemawia do mnie. Jesli 27 % ankietowanych nie
      chcialo sie wypowiedziec, to na jakiej podstawie, moze to zabuzyc wynik tylko o
      ok 2%?
      Moze tak wynika ze statystyki, ale rzeczywistosc nie zawsze poddaje sie
      naukowym obliczeniom statystycznym ...
      Tak czy inaczej mam nadzieje ze na Ukrainie wygra opozycja.
    • Gość: Tysprowda Re: Czy można się aż tak pomylić w sondażu IP: 193.188.161.* 26.11.04, 09:41
      Co prowda to i prowda.

      Busha Nostra robi wszedzie gdzie mozna zarobic na trupach, ropie i krwi.
      ***********************************************
      Global Eye

      Worm Turning

      By Chris Floyd
      Published: November 26, 2004

      There has been much throwing about of brains on the subject of George W. Bush's
      further lurch to the Right since he limped over the election finish line with
      his tiny, 1 percent, fraud-marred majority. And to be sure, the wholesale
      purges he has instituted throughout his regime -- replacing a slew of merely
      cringing sycophants with cringing, drooling, groveling sycophants -- will
      indeed hasten the United States' degeneration into corpo-religious
      authoritarianism along the lines of Franco's Spain.

      But all the earnest disquisitions about Bush's Franco-U.S. "ideology" entirely
      miss the point -- and increase the fog that the Regime deliberately spreads
      over its true interests. For the heart of this slouching beast is neither left-
      wing nor right-wing; it's strictly Bush-wing. Anyone even slightly acquainted
      with the history of the Bush dynasty knows what makes these preppy puppies run -
      - and it has nothing to do with conservative principles or moral values or
      national security or world freedom. It's not ideology, but investments -- the
      gobbling up of unearned, risk-free lucre on the grandest scale imaginable.


      Naturally, the pursuit of this kind of piratical wealth leads to certain kinds
      of policies that can at times be mistaken for a political philosophy. For
      example, the Bush Regime's devotion to Big Oil, the military, tax cuts,
      corporate deregulation and unbridled executive power could be seen as the
      expression of a coherent, if repellent, worldview: Social Darwinism -- survival
      of the fittest, might makes right, winner takes all. Likewise, the Regime's
      embrace of religious and cultural fundamentalism resembles an ideological
      stance of unbending zeal and moral certitude, encompassing the whole of reality.

      Taken together, these traits present a formidable picture of a thoroughgoing
      ideological juggernaut, well-plated with philosophical, academic, legal and
      theological armor. But underneath all this bristling array there is nothing but
      a tiny white maggot of greed, wriggling and gorging on scraps of rotting meat.
      No deep beliefs or high ideals inform the Bushist ethos, which can be boiled
      down to one sentence: Grab your pile and screw anybody who gets in the way.
      War, energy and corporate finance just happen to be where the money is at. And
      raw, secretive political power -- unfettered by courts, laws, legislators or
      public scrutiny -- is the most effective way to safeguard and augment these
      investments.

      That is not to say that the Bushist credo lacks all nuance. There is in fact a
      very important refinement to their wormy greed: Loot should always be obtained
      without the slightest risk to your own financial position. The "free market"
      must be shunned at all costs -- and manipulated by string-pulling, deceit and
      intimidation when competition is unavoidable. Thus the Bush model is to cozy up
      to governments -- preferably strongman regimes free to ladle out public money
      to their favorites with no questions asked.

      That's why Bush patriarch Prescott, pa and grandpa to presidents, invested
      heavily in Nazi war industries throughout the 1930s -- and kept on investing
      even after the German war machine was grinding through Europe. That's why
      George I made his mogul bones by pumping oil with repressive royals in Kuwait.
      Later, when he had a government of his own to play with, George sent U.S.
      troops to bail out his Kuwaiti partners after another of his business clients,
      Saddam Hussein, got too frisky in a border dispute. George I would end his
      career as a corporate bagman, roaming the Earth in search of insider deals and
      choice "privatizations" from Saudi princes, Asian dictators, African tyrants,
      South American sleaze merchants and Europork peddlers.

      George II's murky road to fortune was likewise paved with insider trading, no-
      risk loans and mysterious infusions of foreign cash, including a bailout from a
      firm embedded in the octopus of BCCI -- the renegade banking cartel that the
      U.S. Senate called the "largest criminal organization in world history," which
      cloaked drug deals, gun-running, nuke trafficking and "black ops" by the CIA
      and other intelligence services behind a protective wall of bribes that reached
      into nearly every government on Earth.

      Of course, the best of all possible worlds is controlling the government
      yourself -- and Dubya has certainly raised crony capitalism to dizzy heights,
      tearing down whole countries just so his investor pals (and his family) can
      reap the profits of "reconstruction." But again, it is the maggoty hankering
      for easy money that truly drives Bushist militarism, not any kind of
      ideological or religious vision. For such crude minds, the surest way to
      guarantee that floods of public boodle keep pouring into your private pocket is
      to scare the hell out of people and keep them scared with war and rumors of war.

      The decidedly un-butch Bushes are not really bloodthirsty. They don't sit in
      dark corners and cackle over the idea of children being chewed to pieces by
      American bombs. Nor do their nostrils flare with righteous rage at the thought
      of homosexuality or abortion or nipples on national television. It's just that
      war profiteering, corporate rapine and cynical pandering to the public's worst
      instincts are the easiest way to get the unearned riches they crave -- and the
      perks and power they feel are their birthright as an ancient branch of the
      American aristocracy.

      Perhaps if they could obtain these same privileges as easily by other, less
      horrific means, they would. As it is, they take the world as they find it, and
      go about their business without fretting over the consequences -- the dead, the
      ruined, the spreading hate, the poisoned planet. Why should they care? As the
      maggot cannot see beyond the meat, so too these men of greed-stunted
      understanding can see nothing of worth outside their own bottomless appetites.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka