Dodaj do ulubionych

Jak Hugo Chavez chronił kolumbijskich terrorystów

IP: *.bg.am.lodz.pl 19.01.05, 15:37
To jest tragedia Ameryki Lacinskiej...Nie ma tam rozsadnych przywodcow ktorzy
JEDNOCZESNIE UMIELI BY SIE OCHRONIC PRZED EKSPANSJA KONCERNOW AMERYKANSKICH
BUDUJAC ZDROWA GOSPODARKE i nie uprawiali awanturnictwa antyUSA...Rzadza tam
albo kacykowie posluszni koncernom albo rozni awanturnicy...Najbardziej chyba
to sie udalo w Chile gdzie Pinochet stworzyl zdrowa gospodarke BYNAJMNIEJ NIE
IDAC <NA PASKU> USA...Ale niestety teraz go niszcza...
Obserwuj wątek
    • Gość: Eva Jak M. Stasinski sieje propagande IP: *.f.dial.de.ignite.net 19.01.05, 16:13
      Co za artykul..

      Wiele tzw. cywilizowanych krajow, jak chocby Kanada czy Izrael slynie z tego ,
      ze z zasady nie wydaje swoich rezydentow a juz szczegolnie tych, ktorzy przyjeli
      ich obywatelstwo. I jest CALKIEM obojetne jakiego typu przestepstwa oni
      popelnili. Jeden z najwiekszych nielegalnych handlarzy bronia w historii FRN -
      Scheiber siedzi sobie w najlepsze w Toronto i sady niemieckie sa bezsilne.

      Stasinski ustala najwyrazniej, ze Wenezuela takich praw jak Kanada czy Izrael
      miec nie moze, stad jego swiete wzburzenie. Z kolei fakt, ze Kolumbia wydaje
      rozkazy wenezuelskiemu wojsku i policji, ktore powinny wszak podlegac JEDYNIE
      swojemu suwerenowi, i ze placi im za te uslugi nie wywoluje zadnego oburzenia u
      Stasinskiego. Widac to normalne i tak byc powinno. W Wenezueli oczywiscie..

      Ad rem:
      Skoro wojsko i policja tak silnie sa inflirtowane przez obcy kraj,to wyglada na
      to,ze Chavenz, mimo specjalnej powtorki wyborow, ktora go jednoznacznie
      utwierdzila na stanowisku, nie bedzie mial latwego zycia.

      Kilka lat temu USA zinflirtowaly armie (generalicje) wenezuelska i obaliliy
      Chaveza. Na bardzo krotko, bo tlum wyszedl na ulice i zazadal zwrocenia swego
      przywodcy, wywiezionego samolotem do USA. Prawdziwa rewolucja Wenezuelczykow
      oblegajacych budynki rzadowe zajete przez proamerykanskich wywrotowcow sprawila,
      ze samolot z Chavezem przylecial z USA a w drodze powrotnej musial zabrac
      wywrotowcow, ktorzy niechlubnie odlecieli na Floryde.
      Jakis rok temu ogladalam film na ten temat nakrecony przez Irlandczykow
      wlasciwie zupelnie przypadkiem. Akurat gdy irlandzka ekipa filmowa wpadla na
      krotko do Caracas, by przeprowadzic z Chavezem wywiad dla swej tv, nastapil
      proamerykanski przewrot wojskowy i porwanie Chaveza. Irlandczycy zostali i
      nakrecili fascynujace swiadectwo, tego co sie naprawde dzialo. Obcy zamorscy
      filmowcy z malego kraju nie byli w tym przewrocie strona, to co pokazali bylo
      mozliwie objektywne, wstrzasajace ale tez niezwykle interesujace. Pokazali np.
      jak rebelianci po przejeciu stracji tv probowali sterowac Wenezuelczykami
      falszujac obraz i ujecia kamer. Mysle, ze ich film nigdy nie ujrzal i nie ujrzy
      swiatla dziennego w USA.

      Kilka lat temu nie wyszlo. Dzis szykuje sie powtorka, tyle, ze rekoma Kolumbii.

      • Gość: TRicky Re: Jak M. Stasinski sieje propagande IP: *.net.flashnet.pl 19.01.05, 21:49
        Wiele cywilizowanych krajów jak choćby Francja słynie z tego że
        porywa "rezydentów" innych krajów szczególnie kiedy są mordercami i
        terrorystami.

        27 lutego 1963 Antoine Argoud członek OAS b. pułkownik i autor zamachu na De
        Gaulle'a został znaleziony związany i pobity w furgonetce w centrum Paryża.
        Argoud został porawny przez francuskie służby specjalne w Monachium na terenie
        suwerennego państwa graniczącego z Francją.

        Wściekłe psy należy wyłapywać.
        • Gość: Eva Eva nie sieje propagandy IP: *.pool.mediaWays.net 20.01.05, 00:50
          Niepotrzebnie sie wyzlosliwiasz., bo emocje to zaden argument.
          Jesli dalej siegniesz w przeszlosc, to wyciagniesz jeszcze wiecej brudow. Tak
          odnosnie Francji, jak Anglii, czy Niemiec, lub tez kazdego innego kraju, ktory
          albo chcial miec kolonie, albo byc hegemonem, albo obie rzeczy naraz.

          Z faktu, ze historia smierdzi, nie musi (a juz napewno nie powinnno) wynikac, ze
          i terazniejszosc tak samo musi smierdziec. Mozna bowiem krytycznie widziec
          rzeczywistosc i czegos jednak sie uczyc. Pokazuje to chocby przyklad Niemiec,
          ktore dzis nie chca robic tych rzeczy, jakie niegdys czynili. Czyli np. nie chca
          juz napadac na niewinne kraje - obojetnie w imie jakich zasad i idealow.
          • Gość: TRicky siesje sieje IP: *.net.flashnet.pl 20.01.05, 08:49
            Przykład z Argoudem jest rzeczywiście stary ale to nic nie zmienia. Francuskie
            służby specjalne słyną z brutalności tylko w tej chwili nie mają równie
            groźnych wrogów jak OAS.
            Są bardzej spektakularne i bliższe przykłady podobnych akcji. W 1985 Francuzi
            zatopili w Auckland w Nowej Zelandii statek Greenpeace "Rainbow warrior". W
            1999 tureckie służby specjalne porwały Abdullaha Ocalana w stolicy Kenii
            Nairobi. W lutym zeszłego roku rosjanie wysadzili w powietrze Jandarbijewa na
            terenie Kataru. Oburza cię to równie mocno jak naruszenie suwerenności
            Wenezueli przez Kolumbię czy nie?
            • Gość: Eva Re: siesje sieje IP: *.dip.t-dialin.net 20.01.05, 10:28
              Mysle, ze nie bardzo rozumiesz, o co chodzi. Francuzi w Niemczech, Turcy itd.. w
              Twoich przykladach robili zamachy w obcych krajach przy pomocy swoich sluzb, a
              nie za pomoca wojska i policji SUWERENNEGO kraju. Roznica jets tak kolosolna, ze
              wrecz trudno Ci ja wytlumaczyc, skoro sam nie widzisz i nie rozumiesz.
              • Gość: TRicky a jednak sieje IP: *.net.flashnet.pl 20.01.05, 12:09
                Jak zwykle stawiasz sprawy na głowie. Najpierw rząd wenezueli udzielił gościny
                obywatelstwa i wsparcia wysokiemu przedstawicielowi przestępczej organizacji
                aktywnie i terrorystycznymi metodami zwalczającej rząd kraju sąsiedniego. Mało
                tego Chavez nazywa tego człowieka - znajdującego sie na liscie poszukiwanych
                przez Interpol -nieformalnym ministrem spraw zagranicznych.
                Dla każdego normalnego człowieka jest to wrogi akt, mimo to rząd Kolumbii nie
                zrywa stosunków dyplomatycznych, nie stosuje retorsji itd. itp. tylko grzecznie
                i dyplomatycznie usiłuje doprowadzic do wydania tego człowieka. Kiedy to nie
                daje skutku podkupuje kilku przedstawicieli służb Wenezueli i doprowadza do
                schwytania Grandy. Wenezuelscy policjanci zrobili to co powinni i tak byli
                zrobić, wszystko odbyło się po cichu i nikt by się niczym nie przejmował (cała
                sprawa miała miesce w grudniu) gdyby nagle Chavez nie obudził sie i nie zaczał
                trąbić o tym na cały świat w sobie tylko wiadomym celu.
                I tu wkracza Eva i wieszczy jakiż to okrutny akt złamania suwerenności
                Wenezueli przez Kolumbię nastąpił. Otóż róznica miedzy opisanymi przeze mnie
                przypadkami a historia aresztowania Grandy jest tylko różnicą zastosowanej
                metody. Nie jestem prawnikiem ale dla mnie większym naruszeniem suwerenności
                jest wysadzenie bomby na terenie innego państwa niż podkupienie jego urzędników
                by wykonali swoją pracę.
                Nie wspominając o tym że takie aresztowanie czy porwanie to moim zdaniem
                drobiazg w porównaniu ze wspieraniem terrorystycznej organizacji zmierzającej
                do obalenia rządu sąsiadującego kraju.
                O zapomniałem. Jest jescze jedna kluczowa sprawa; rząd Wenezueli jest
                oczywiscie "postępowy" i antyamerykański zaś Kolumbia ma rząd "reakcyjny" i
                proamerykański.
                • Gość: Eva Re: a jednak sieje IP: *.ifm.uni-mannheim.de 20.01.05, 16:51
                  nie masz racji. Tak wojsko jak i policja maja OoBOWIAZEK wykonywac jedynie to,
                  co kaze im ich rzad. Nie rozumiesz def. suwerennosci panstwa. Suwerennosc
                  oznacza, ze dane ppanstwo ma prawo prowadzic niezalezna od zagranicy (innego
                  panstwa) polityke zewn. i wewn.

                  >Wenezuelscy policjanci zrobili to co powinni i tak byli
                  > zrobić,

                  kompletna nieprawda. Oni powinni robic tylko to, co im powie ICH rzad a nie
                  CUDZY. Obojetne przy tym czy sie ich rzad komus podoba, czy nie.

                  >wszystko odbyło się po cichu i nikt by się niczym nie przejmował (cała
                  > sprawa miała miesce w grudniu) gdyby nagle Chavez nie obudził sie i nie
                  >zaczał trąbić o tym na cały świat w sobie tylko wiadomym celu.

                  To bardzo madre, ze zaczal trabic. Celem bylo pokazanie tym , ktorzy nie
                  rozumieja(lub udaaj, ze nie rozumieja), ze ponownie probuje sie ograniczyc
                  suwerennosc Wenezueli. A to NIEDOPUSZCZALNE.

                  Bardzo to brzydka cecha probowac zamiatac brudy po cichu pod dywan. Nawet jak
                  sie to uda, to i tak brzydki zapach sie rozejdzie..
      • Gość: Garfield Korespondencje M.Stasinskiego a linia GW IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 23:10
        Korespondencje p. M.Stasinskiego z Ameryki PoBudniowej to typowy przyklad
        modelu publicystyki miedzynarodowej przyjety przez GW. Korespondenci
        zagraniczni (Soltyk,Weglarczyk, Stasinski, Radziwinowicz etc) dobierani sa pod
        katem zgodnosci ich pogladów politycznych z linia GW
        (proamerykanizm,antyrosyjskosc, antykomunizm w stylu Reganowskim) oraz
        ewidentnie zachecani aby te poglady przy kazdej okazji demonstrowac.W
        rezultacie zamiast rzetelnej, obiektywnej i wywazonej informacji oddzielajacej
        fakty od opinii, mamy "zaangazowana" publicystyke, ocierajaca sie czesto o
        propagande. Gdy czytam artykuly p. Stasinskiego na temat Kuby lub
        korespondencje GW z Moskwy, przypominaja sie depesze PAPu z USA z lat
        siedemdziesiatych. Takie same standarty beztronnosci tylko inne
        kryteria "poprawnosci politycznej".
        • Gość: grin Re: Korespondencje M.Stasinskiego a linia GW IP: *.dmz.infor.pl / 195.205.179.* 21.01.05, 13:03
          Zgadzam się w zupelności - tak właśnie działa GW. Dobrze, że mamy internet,
          który pozwala nam docierać do informacji i obnażać manipulacje, jakim jesteśmy
          poddawani przez nasze media, w których chyba nikt jeszcze nie słyszał o
          dziennikarskim obowiązku oddzielania warstwy informacyjnej od komentarza.
          Tragizm demokracji przełomu 20 i 21 stulecia polega na tym, że zupełnie nikogo
          nie obchodzi, co myśli 49 proc obywateli (sfera wolności). Ważne jest 51 proc.
          potrzebne do wygrania wyborów (sfera prania mózgów), poddająca się wpływowi
          mediów i myśląca "w jedynie słuszny sposób". Co do Stasińskiego, nie mam wprost
          słów, a nie chcę używać określeń uznanych powszechnie za obraźliwe.
    • Gość: igor Niemcy,Japonia, Korea Pld i inne panstwa, ktore IP: *.detroit-19rh16rt-20rh15rt.mi.dial-access.att.net 19.01.05, 17:02
      szly kiedys na pasku koncernow amerykanskich, sa przedmiotem zazdrosci tych,
      ktore nigdy nie byly w tej sytuacji. Tragedia Latynosow jest to, ze maja tam
      jeszcze feudalizm i oligarchiczny kapitalizm a nie wolna gospodarke. Chavez
      jest kolejnym przykladem lewicowego idioty, ktorego nawet fakt opuszczenia Kuby
      przez dwa miliony ludzi, niczego nie nauczyl.
      Nota bene: Kubanczycy w USA znakomicie sobie radza gospodarczo. Tzw. rasowe
      roznice okazuja sie bzdura, jesli czlowiekowi przychodzi z pomoca porzadna
      ekonomia wolnego rynku.
    • Gość: homofob i rasista Re: Jak Hugo Chavez chronił kolumbijskich terrory IP: 64.201.13.* 19.01.05, 17:35
      > To jest tragedia Ameryki Lacinskiej...Nie ma tam rozsadnych przywodcow ktorzy
      > JEDNOCZESNIE UMIELI BY SIE OCHRONIC PRZED EKSPANSJA KONCERNOW AMERYKANSKICH
      > BUDUJAC ZDROWA GOSPODARKE

      Nie ma rozsadnych przywodcow w Ameryce Lacinskiej ? A Chile (zwlaszcza Chile) i
      Meksyk ? jesli nie sa potegami gospodarczymi to sa na najlepszej drodze !
      No i po co chronic sie przed ekspansja koncernow amerykanskich ! Razem z nimi
      przychodza technologie i miejsca pracy.
      Dzieki ekspansji takich 'amerykanskich koncernow' udalo sie np w Polsce
      uratowac WSK Rzeszow i WSK Kalisz ! Zamiast sie przed nimi bronic nalezy je
      zapraszac i usuwac przeszkody !
      Chile bedzie niedlugo w NAFTA, jest najzamozniejszym i najstabilniejszym krajem
      Ameryki Pld, niedlugo ma szanse stac sie liczacym krajem w rankingu nie tylko
      lokalnym ale i swiatowym !
      • yurek11111 PINOCHET-FASZYSTA CZY ZBAWCA ? 19.01.05, 20:41
        Gość portalu: homofob i rasista napisał(a):

        > > To jest tragedia Ameryki Lacinskiej...Nie ma tam rozsadnych przywodcow kt
        > orzy
        > > JEDNOCZESNIE UMIELI BY SIE OCHRONIC PRZED EKSPANSJA KONCERNOW AMERYKANSKI
        > CH
        > > BUDUJAC ZDROWA GOSPODARKE
        >
        > Nie ma rozsadnych przywodcow w Ameryce Lacinskiej ? A Chile (zwlaszcza Chile)
        i
        >
        > Meksyk ? jesli nie sa potegami gospodarczymi to sa na najlepszej drodze !
        > No i po co chronic sie przed ekspansja koncernow amerykanskich ! Razem z nimi
        > przychodza technologie i miejsca pracy.
        > Dzieki ekspansji takich 'amerykanskich koncernow' udalo sie np w Polsce
        > uratowac WSK Rzeszow i WSK Kalisz ! Zamiast sie przed nimi bronic nalezy je
        > zapraszac i usuwac przeszkody !
        > Chile bedzie niedlugo w NAFTA, jest najzamozniejszym i najstabilniejszym
        krajem
        >
        > Ameryki Pld, niedlugo ma szanse stac sie liczacym krajem w rankingu nie tylko
        > lokalnym ale i swiatowym !


        <>PINOCHET- FASZYSTA CZY ZBAWCA ?

        Gdy w 1973 roku sily zbrojne Republiki Chile obalily prezydenta tego kraju
        Salvadora Allende - swiat zwariowal.

        "Faszystowski pucz", "Rzez w Santiago" - krzyczaly naglówki lewicowych (i nie
        tylko) dzienników od Moskwy po wschodnie wybrzeze Stanów
        Zjednoczonych.Wscieklosc opinii publicznej skierowala sie przede wszystkim
        przeciwko spirytus movens zamachu, generalowi Augusto Pinochetowi.

        Niemal nikt nie zadal sobie trudu (wielu do dnia dzisiejszego) przestudiowania
        glównego motywu, który pobudzil general do dzialania. A byl on racjonalny:
        panstwo pod rzadami Allende stawalo sie "druga Kuba". Pod jednym przynajmniej
        wzgledem Chile bylo wyjatkiem wsród krajów Ameryki Lacinskiej.

        Przez 150 lat, od chwili uzyskania niepodleglosci, w republice obowiazywal
        demokratyczny model sprawowania wladzy. Nadrzednosc czynników cywilnych nad
        armia byla respektowana przez zainteresowane strony. Oficerowie - w tym i
        Pinochet, wojskowy intelektualista, specjalista od artylerii, logistyki,
        geopolityki, wykladowca Akademii Wojskowej w Santiago- nie mieli ambicji
        politycznych. Sytuacja ulegla zmianie, gdy 4 wrzesnia 1970 roku Allende glosami
        socjalistów, komunistów, radykalów i katolickiej lewicy zwyciezyl w wyborach
        prezydenckich. Co prawda, uzyskal tylko 36 proc. poparcie, ale glosy prawicy
        ulegly rozproszeniu.

        Prezydent, czlowiek slaby, kryptokomunista, zaczal przeksztalcac kraj na modle
        kubanska. Nawiazywal serdeczne stosunki z panstwami socjalistycznymi, tolerowal
        przeplyw broni z Kuby dla lewicowych ekstremistów, przeprowadzil zabójcza dla
        gospodarki reforme rolna, znacjonalizowal przemysl i banki. W szybkim czasie
        Chile stanelo na progu bankructwa.

        Dramatycznie spadla produkcja, inflacja siegnela 300 proc. rocznie, przed
        pustymi sklepami ustawialy sie gigantyczne kolejki. Pinochet - od listopada
        1972 r de facto dowódca wojsk ladowych - przez dlugi czas lojalnie stal u boku
        prezydenta. Poczucie legalizmu bylo u niego silniejsze od instynktowej niecheci
        do marksistowskich eksperymentów Allende.

        W czerwcu i sierpniu 1973r zdlawil nawet dwa antyprezydenckie spiski w wojsku.
        Impulsem do zmiany postawy generala stala sie uchwalona przez parlament
        deklaracja, w której wiekszosc poslów prawicowych (w marcu 1973 r. Lewica
        wyraznie przegrala wybory do ciala ustawodawczego) wyrazilo swoje
        niezadowolenie z powodu zalamania sie porzadku prawnokonstytucyjnego w panstwie
        i wezwalo wojsko do wyciagniecia odpowiednich konsekwencji. Niewatpliwie
        przydawalo to ewentualnemu zamachowi stanu znamion legalnosci.

        11 wrzesnia 1973r. Armia opuscila koszary. Allende, poinformowany wczesniej o
        opanowaniu przez marynarzy portu Valparaiso, schronil sie w palacu
        prezydenckim ”La Moneda” w Santiago.

        Ukonstytuowana junta wojskowa z Pinochetem na czele zaproponowala mu wprawdzie
        swobody wyjazd z kraju, ale on wybral walke. Uzbrojony w karabin maszynowy -
        dar od serdecznego przyjaciela, Fidela Castro, zginal lub popelnil samobójstwo
        w ostrzeliwanym i ostatecznie zbombardowanym palacu. Wojskowi triumfowali i nie
        chodzilo tu bynajmniej tylko o techniczna strone operacji.

        W koncu opór w skali calego kraju byl raczej slaby. Wazniejsza wydawala sie
        aprobata dla dzialan armii ze strony wiekszosci narodu. Chilijczycy bowiem
        uznali - wbrew temu, co starala sie wmówic swiatu moskiewska propaganda - ze
        Pinochet uratowal kraj przed komunizmem. Podobnie uwazal zreszta sam general,
        który w jednym z wywiadów wyrazil taki oto poglad na temat niebezpieczenstwa
        knowan marksistów: "Rzeczywistosc wspólczesna pokazuje, ze marksizm jest nie
        tylko doktryna zepsuta.

        Dzisiaj ponadto jest on agresja na sluzbie imperializmu sowieckiego. Ta forma
        nowoczesnej agresji daje sposobnosc wojny niekonwencjonalnej, w której inwazja
        terytorium jest zastepowana przez próbe opanowania panstwa od wewnatrz".

        Prawda jest, ze po zamachu Pinochet twarda reka wymuszal posluch. Wielu ludzi
        musialo opuscic kraj, wielu sadzono w trybie doraznym, zapadaly wcale liczne
        wyroki smierci. Byly to jednak represje konwencjonalne, bez odcienia
        totalitarnego- faszystowskiego czy komunistycznego. Wszelkie dyskusje na ten
        temat general urywal krotko: "pierwszym obowiazkiem panstwa jest obrona samego
        siebie".

        Zreszta w latach 80., gdy komunizm przestal byc zagrozeniem, rezim zlagodzil
        represje. W roku 1988 Pinochet w zwiazku z projektem przedluzenia swojej
        prezydentury, poddal sie demokratycznemu osadowi narodu. Uzyskal 43- procentowe
        poparcie (niezly rezultat jak na "faszyste", nieprawdaz?), ale wiekszosc, byc
        moze nieco zmeczona wojskowymi, powiedziala "nie". Dyktator podporzadkowal sie
        tej decyzji, chociaz wcale nie musial. Dwa lata pózniej Chile powrócilo do
        demokratyczno-parlamentarnej formy rzadów, w której jest miejsce zarówno dla
        lewicy, jak i Pinocheta.


        Mysle, ze obiektywnie stary general moze czuc sie zadowolony z "dziela swojego
        zycia". 25 lat temu uratowal kraj przed dyktatura a la Castro. Jego liberalna
        polityka wolnorynkowa, wspieranaprzez Miltona Friedmana, spowodowala
        fantastyczny wzrost gospodarczy” Chile jest dzisiaj jednym z najbogatszych
        panstw Ameryki Lacinskiej.

      • Gość: yyy do homofob i rasista IP: *.proxy.aol.com 20.01.05, 08:36
        z choinki sie urwales?
        Nie wiem o Chile ale nie opowiadaj mi o rozwoju ekonomicznym Meksyku bo moja
        rodzina od lat tam jezdzi i jak na razie to nie widac tam zadnego rozwoju poza
        tym dostepnym dla nielicznych rzadzacych. Ta najlepsza droga rozwoju to strefy
        wolnej ekonomii gdzie ludzie pracuja za ulamek tego co mogliby dostac nawet w
        Polsce i w takich warunkach o jakich, na szczescie, Polakom jeszcze sie nie
        sni.
        Co do Chile, powiedz to co napisales tysiacom ofiar Pinocheta. Osobiscie, to
        moze w koncu cos dotrze do Twojego mozdzku.
    • indris W Polsce też było coś podobnego 20.01.05, 10:02
      Za panowania króla Michała Korybuta Wiśniowieckiego agenci pruscy porwali w
      Warszawie Ludwika Kalksteina, poddanego pruskiego i zwolennika przyłączenia
      Prus do Rzeczypolitej. Po połączonym z torturami śledztwie Kalkstein został
      scięty w Królewcu.
      Oburzenie w Rzeczypospolitej było powszechne. Skończyło się niestety na
      protestach słownych.
      Do tej historii nawiązywał serial "czarne chmury", gdzie jednak porwanego na
      zakończenie odbito w drodze.


      --
      Niech Polska będzie państwem uczciwym. Wycofać się z irackiej awantury !
    • indris Moralność Kalego 20.01.05, 11:23
      Bezczelne naruszenie suwerenności Wenezueli nazywa autor "spektakularną akcją".
      Ciekawe, jak zareagowałby, gdyby kolumbijski wywiad zaszarogęsił się tak w
      Warszawie ?
      Wenezuelczycy mielyby pełne prawo wysłać komandosów na Kolumbię i porwać
      tamtejszego dygnitarza na wymianę.



      --
      Niech Polska będzie państwem uczciwym. Wycofać się z irackiej awantury !
      • Gość: TRicky Re: Moralność Kalego IP: *.net.flashnet.pl 20.01.05, 12:13
        FARC zbrojnie i terrorystycznymi metodami od 50 lat usiłuje obalić rząd
        Kolumbii, sieje w tym kraju terror i anarchię, prowadzi przestępczą działalność
        czerpiac większośc zysków z handlu narkotykami.
        Kolubmbijczcy mieli takie samo prawo aresztować Grandę jak Rosjanie wysadzić w
        Katarze Janarbijewa.
        • Gość: Eva Re: Moralność Kalego IP: *.ifm.uni-mannheim.de 20.01.05, 17:01
          Nikt nie ma takiego prawa. Ale jesli chcieli to zrobic to powinni byli zrobic
          to wlasnymi rekoma (lub rekoma kupionych bandziorow). Tak jak Rosjanie.

          Zrobili inaczej, ty uporczywie nie rozumiesz roznicy. A chodzi o to,ze
          przekupywanie zolnierzy i policji to ponowne przygotowywanie putschu.Tym razem
          z pomoca Kolumbii. Amerykanie sami potrafia tylko sprawe skopac, tak jak 3 lata
          temu. Nawet porwanego juz Chaveza musieli spowrotem przywiezc w zebach do
          Wenezueli i jednoczesnie zabrac swoich sfrustrowanych "bohaterow" - obroncow
          ucisnionej przez chaveza ojczyzny.

          Mozna Chaveza nie lubic, zgoda, ale czy jest tak trudno zaakceptowac
          demokracje, o ktora sie ponoc wszedzie na swiecie, z Irakiem wlacznie, walczy??

          Chavez zostal wybrany w wolnych wyborach, w obronie porwanego Chaveza
          spoleczentwo zorganizowalo sie w ciagu doslownie kilku godzin i wyszlo na
          ulice, nie dajac go sobie odebrac. Chavez zgodzil sie na ponowne przedterminowe
          wybory, ktorych zadala, Bog jeden wie jakim prawem, proamerykanska opozycja.
          Rowniez i te wybory wygral. Co ten facet ma jeszcze zrobic, zeby udowodnic USA
          oraz takim jak ty, ze ma PELNA legitymacje do SUWERENNEGO rzadzenie w Wenezueli?
          Czy on sie wam cczy tez Wenezuelczykom musi podobac?
          • Gość: igor Ewa. zaczynasz myslec jak rachelka. Tzn. coraz IP: *.detroit-19rh15rt.mi.dial-access.att.net 20.01.05, 17:18
            bardziej schodzisz na pozycje nierealnego spojrzenia na swiat. Co rozumiesz np.
            przez stwierdzenie "nikt nie ma takiego prawa". Jest moja droga takie prawo.
            Kazde panstwo ma prawo walczyc w obronie swojej suwerennosci i wykonywania
            wladzy centralnej na jego obszarze. Nikt tez takiego praw nikomu nie dal.
            Wyroslo ono z praktyki i dopiero pozniej zapisano je w konstytucjach. FARC
            stworzyl w Kolumbii panstwo w panstwie. Jego autonomia byla praktycznie na
            pograniczy niezaleznosci. Tego Kolumbia nie mogla tolerowac.
            Druga sprawa jest rowniez bezposredni zwiazek miedzy prawem a jego wykonaniem.
            Prawo jest zapisem martwym (pusta konotacja) jesli nie ma sily, przymusu,
            policji i wojska, dzieki ktorym sedzia moze wsadzic przestepce a panstwo moze
            bronic sie przed czyms takim jak FARC. Mowiac wiec 'prawo' alezy zawsze widziec
            je w konekscie mozliwosci jego zastosowania.
            Inny przyklad - ONZ jest bezsilna, jej rezolucje i uchwaly sa niczym dopoty
            jakies panstwo lub grupa panstw nie wysle wojska aby to wprowadzic w zycie. To,
            ze nieraz maja niebieskie helmy nic nie zmienia. To sa w dalszym
            ciagu 'darowane' wojska narodowe. Marsjanie nie pracuja dla ONZ.
            • Gość: Eva Re: Ewa. zaczynasz myslec jak rachelka. Tzn. cora IP: *.ifm.uni-mannheim.de 20.01.05, 19:14
              Gość portalu: igor napisał(a):

              > bardziej schodzisz na pozycje nierealnego spojrzenia na swiat. Co rozumiesz
              np.
              >
              > przez stwierdzenie "nikt nie ma takiego prawa". Jest moja droga takie prawo.
              > Kazde panstwo ma prawo walczyc w obronie swojej suwerennosci i wykonywania
              > wladzy centralnej na jego obszarze. Nikt tez takiego praw nikomu nie dal.
              > Wyroslo ono z praktyki i dopiero pozniej zapisano je w konstytucjach.


              Nie slyszales o pokoju westfalskim i wynikajacych z niego konsekwencjach, ktore
              trwaja nota bene po dzis dzien. Dopiero teraz Stany zaczynaja je podwazac.
          • Gość: TRicky Re: Moralność Kalego IP: *.net.flashnet.pl 20.01.05, 20:00
            Mnie nie obchodzi czy Chavez jest fajny czy nie fajny, czy go wybrano
            demokratycznie czy nie i czy jest pro czy anty i reszta bla bla. Popieranie
            wysokiego funkcjonariusza terrorystycznej przestępczej organizacji zwalczajacej
            rząd sąsiedniego państwa to błąd niewybaczalny nieważne czy dla demokratycznie
            wybraqnego prezydenta którego kocha cały kraj czy dla szejka Kataru czy kto tam
            u nich rządzi. Uporczywie nie możesz tego zrozumieć.
            Wojny między państwami zaczynały sie z błahszych powodów. Kolumbia
            przeprowadziła operację bardzo delikatnie. To że podkupiono paru wenezuelskich
            policjantów jest dla ciebie akurat najgroźniejsze w całej tej historii. Jak
            mniemam skonność do korupcji jest w tym regionie świata dość spora. Tymczasem
            ty robisz z tego faktu aferę jakby to był zamach na suwerennośc Wenezueli. Jak
            mniemam różnica między policjantami a bandziorami jest często trudno uchwytna w
            tym rejonie świata.
            Małe ćwiczenie na poszerzenie percepcji.
            Wyobraź sobie że Szamil Basajew zamieszkuje Polskę, dostaje polskie
            obywatelstwo i rząd umożliwia mu podróże, kontakty z kolegami i sponsorami. Co
            byś wtedy powiedziała?
            Dalej wyobraź sobie że Rosjanie przekupują jakichś polskich policantów i ci
            dostarczają im Basajewa. A Polska dowiedziawszy się o tym żąda przeprosin od
            Rosji. Co bys wtedy powiedziała?
            • indris Re: Moralność Kalego 20.01.05, 20:13
              Suwerenność polega na tym, że na terenie jakiegoś pańśtwa tylko jego władze
              mają prawo do ścigania ludzi uznanych za przestepców. Dlatego postępek rzadu
              Kolumbii był oczywistym naruszeniem suwerenności Wenezueli.
              W opisanym przez ciepie przypadku Polska powinna oczywiście zachować się tak
              jak Wenezuela, a właściwie ostrzej: powinna zażądać zwołania odpowiednich
              organów NATO i zajęcia jasnego stanowiska.
              Pinochet zlecał morderstwa swoich przeciwników m.in na terenie USA. Ale był na
              tyle sprytny, ze się tym głośno nie chwalił.



              --
              Niech Polska będzie państwem uczciwym. Wycofać się z irackiej awantury !
              • Gość: TRicky Re: Moralność Kalego IP: *.net.flashnet.pl 20.01.05, 20:25
                Dobra. Załóżmy że tak. Czy krytykowałeś akcję Rosjan w KAtarze?

                Powiedz mi w takim razie co powinna zrobić Kolumbia w sytuacji gdy jej sąsiad
                udziela półjawnego ale szerokiego wsparcia wysokiemu funkcjonariuszowi
                organizacji zmierzajacej terrorystycznymi metodami do obalenia rządu Kolumbii,
                organizacji która podważa suwerenność władz Kolumbii nad znacznym terytorium,
                sieje chaos i anarchię w tym kraju. Co powinna zrobić Kolumbia w sytuacji kiedy
                funkcjonariusz terrorystycznej organizacji zwalczającej rząd Kolumbii jest
                określany w sąsiednim kraju jako "nieformalny minister spraw zagranicznych", a
                rząd wenezueli znajac jego powiazania nie chce go wydać i udziela mu
                obywatelstwa. Czy nie jest to według ciebie akt wrogi wobec Kolumbii i daleko
                donioślejszy zamach na suwerennośc tego kraju niż przekupienie paru policjantów?
                • Gość: Eva Re: Moralność Kalego IP: *.ifm.uni-mannheim.de 20.01.05, 21:35
                  Gość portalu: TRicky napisał(a):

                  > rząd wenezueli znajac jego powiazania nie chce go wydać i udziela mu
                  > obywatelstwa. Czy nie jest to według ciebie akt wrogi wobec Kolumbii i daleko
                  > donioślejszy zamach na suwerennośc tego kraju niż przekupienie paru
                  policjantów?

                  Nie chcesz/nie jestes w stanie pojac przedmiotu dyskusji jakim jestes
                  suwerennosc, mieszasz wiec gruszki z jablkami. Nie wiem juz, jak tu dalej
                  dyskutowac skoro mie mozesz zrozumiec, ze przyjmowanie w kraju A przestepcy z
                  kraju B, nie ma nic wspolnego z zamachem na suwerennosc kraju B, ale
                  inflirtowanie i przekupywanie i uzywanie do celow kraju B wojska i policji
                  kraju A - jest jak najbardziej zamachem na suwerennosc kraju A.
                  Odwrotnie tez oczywiscie to dziala (czyli gdy A zastapimy B).



                  • Gość: Gerard Baby nie pojmuja logiki i to widac. Co za cholera IP: *.detroit-19rh15rt.mi.dial-access.att.net 21.01.05, 00:46
                    moze tak myslec (raczej nie myslec). Przyjmowanie bandyty z innego kraju jest
                    uznane za przestepstwo w/g praw miedzynarodowych. Wiekszosc panstw swiata
                    honoruje to przez wydawnie przestepcow. Obecnie najwieksza przeszkoda w tym
                    jest dysproporcja kary za pewne przestepstwa w roznych panstwach (szczegolnie w
                    przypadku kary smierci).
                    PS. Do kobyly nowozelandzkiej ABE i kucharki rachelki dolacza pruska Ewa. Gdzie
                    sa inteligentne kobiety? Czyzby Harvard mial racje?
                      • Gość: TRicky Re: nie wtracaj sie do rozmowy, gdy nie rozumiesz IP: *.net.flashnet.pl 21.01.05, 07:13
                        Nie mówimy o jakieś tam przestępczej działalności tylko o bardzo konkretnej.
                        FARC pobiera własne podatki atakuje wojsko i lokalne władze zamienia wybranych
                        burmistrzów swoimi ludźmi. FARC neguje suwerenność rządu Kolumbii nad sporym
                        obaszarem tego kraju. Rozumiesz to czy nie? Opanowanie klikuset wiosek i miast
                        to dal ciebie nie jest atak na suwerenność kraju?
                        Wspieranie takiej organizacji nie jest atakiem na suwerennosć większym niz
                        przekupienie paru ludzi?
                        Nie odpowiedziałaś na mój przykład z Basajewem.
                        Poza wszystkim to problem WEnezuleli że ma przekupnych urzędników.
                        • Gość: Eva Re: nie wtracaj sie do rozmowy, gdy nie rozumiesz IP: *.ifm.uni-mannheim.de 21.01.05, 14:15
                          Gość portalu: TRicky napisał(a):

                          > Nie odpowiedziałaś na mój przykład z Basajewem.

                          Co tu jest do odpowiadania?? Przeciez to chyba oczywiste, co o tym mysle pisze
                          wyraznie. Powtarzam: inflirtacja obcego terytorium i przekupywanie jego sil
                          zbrojnych lub porzadkowych jest aktem ranienia suwerennosci i jako taki powinno
                          byc naglosnione i pietnowane. Niby czemu Polska nie mialby miec prawa do
                          najwyzszego oburzenia i protestu, gdyby Rosja zachowala sie w Polsce tak, jak
                          Kolumbia w Wenezueli??

                          > Nie mówimy o jakieś tam przestępczej działalności tylko o bardzo konkretnej.
                          > FARC pobiera własne podatki atakuje wojsko i lokalne władze zamienia
                          >wybranych burmistrzów swoimi ludźmi. FARC neguje suwerenność rządu Kolumbii
                          >nad sporym obaszarem tego kraju. Rozumiesz to czy nie? Opanowanie klikuset
                          >wiosek i miast to dal ciebie nie jest atak na suwerenność kraju?

                          Co ma FARC do ograniczania suwerennosci? Co ma piernik do wiatraka? FARC to
                          KOLUMBIJSKA organizacja (jak kto woli banda)w KOLUMBII!!!!

                          Poddaje sie i koncze w tym miejscu dyskusje. Najwyrazniej nie ma sily, zebys
                          pojal pewne podstawowe definicje, a bez tego zadna sensowna dyskusja nie jest
                          mozliwa.

                          • Gość: TRicky Re: nie wtracaj sie do rozmowy, gdy nie rozumiesz IP: *.net.flashnet.pl 21.01.05, 15:29
                            To ty nie pojmujesz podstawowych spraw i definicji - o tym poniżej..Dobrze wiem
                            co byś napisała gdyby Polska wspierała Basajewa. Wystarczy pomnożyć przez
                            dziesięć to co pisałaś o wsparciu dla Juszczenki.
                            Wiem też dlaczego nie jesteś w stanie napisać tego samego o wsparciu Wenezueli
                            dla organizacji zmierzającej do obalenia rządu Kolumbii. Lepiej zakończmy
                            dyskusję bo nie ma sensu rozmawiać z kimś kto tak jak ty jest ślepy na jedno
                            oko.
                              • Gość: TRicky Re: nie wtracaj sie do rozmowy, gdy nie rozumiesz IP: *.net.flashnet.pl 21.01.05, 18:45
                                Twoja odpowiedź nie jest wyczerpująca. Mam prawo przypuszczać ze skoro tak
                                poważnie i namietnie krytykowałaś zaangazowanie Polski po stronie Juszczenki,
                                czyli osoby postrzeganej jako bardziej antyrosyjską niz prorozyjską, ale nie
                                zwalczającej aktywnie Rosji, na dodatek chodziło nie o samą rosję tylko o tzw
                                jej "bliską zagranicę" to otwarte poparcie kogos kto terroystycznie zwalcza
                                suwerenną władzę Rosji nad określonym terytorium spotkałoby się ze znacznie
                                spotęgowaną krytyką z Twojej strony. Nie stać cię na podobną krytykę Wenezueli
                                bo jest ona krajem antyamerykańskim.
                                Zostajac jednak przy przykładzie Juszczenki a nie Basajewa, żeby nie
                                hipotetyzować bo mi umkniesz w nieweryfikowalne deklaracje. Skrytykowałaś
                                poparcie dla Juszczenki jako jawną ingerencję w wewn. sprawy ukrainy i
                                opowiedzenie się Polski po jednej ze stron.
                                Nie dostrzegasz swoich podwójnych standardów i tendencyjności kiedy słowem nie
                                komentujesz faktu że wspierając działania FARC Chavez ingeruje w wewnętrzne
                                sprawy Kolumbii i opowiada się po jednej stronie? Czy dlatego że Kolumbia jest
                                proamerykańska a Wenezuela nie?
                        • Gość: Eva jeszcze jedno IP: *.ifm.uni-mannheim.de 21.01.05, 14:25
                          Gość portalu: TRicky napisał(a):
                          > Poza wszystkim to problem WEnezuleli że ma przekupnych urzędników.

                          Aha, czyli zaprowadzenia komunizmu w Polsce bylo problemem przekupnych
                          urzednikow.

                          Glupstwa wypisujesz, nie rozumiesz chyba jak sie organizuje przewroty i zmienia
                          systemy polityczne. Obok przemocy fizycznej, najwazniejsza jest inflirtacja.
                          Tak materialna, jak i IDEOWA. Im silniejsza inflirtacja, tym mniej potrzebna
                          jest przemoc - vide aktualnie Ukraina. Taki pokojowy przewrot jest
                          w Wenezueli niemozliwy, bo nie da sie zinflirtowac wystarczajacej ilosci jej
                          mieszkancow. W przeciwienstwie do Ukraincow Wenezuelczycy znaja USA od lat z
                          autopsji i nie dadza sie naiwnie wciagna w zadne pomaranczowe rewolucje. W
                          Wenezueli mozna wiec tylko liczyc na inflitrtacje wojska i policji oraz na
                          przewrot wojskowy, czyli w tym przypadku nie obedzie sie bez sily fizycznej.
                  • Gość: TRicky Re: Moralność Kalego IP: *.net.flashnet.pl 21.01.05, 15:24
                    Mylisz się, nie porównujemy gruszek z jabłkami. Porównujemy jedno jabłko z toną
                    jabłek.

                    Ale po kolei:

                    SUWERENNOŚĆ (wg PWN), niezależność państwa (od momentu jego powstania) od
                    wszelkiej władzy w stosunkach z innymi państwami i organizacjami międzynar.
                    (suwerenność zewnętrzna) oraz samodzielność w regulowaniu spraw wewn.
                    (suwerenność wewnętrzna).


                    Co robi Kolumbia:
                    drogą przekupienia kilku WEnezuelskich oficerów ale takze z wykorzystaniem
                    bounty hunters porywa i aresztuje wysokiego funkcjonariusza FARC z terytorium
                    WEnezueli

                    Co robi WEnezuela:
                    udziela gościny i obywatelstwa, a takze możliwości działania i zapewne pomocy
                    wysokiemu funkcjonariuszowi FARC, z życzliwą obojętnością traktuje istnienie
                    baz FARC na swoim terenie

                    Teraz sprawa kluczowa - co robi FARC?

                    1.Ustala własne prawa na terenie Kolumbii
                    2. Wzywa armię kolumbijską do wypowiedzenia posłuszeństwa rządowi
                    www.farcep.org/pagina_ingles/
                    3. Utrzymuje od 9000 do 18000 uzbrojonych ludzi na ok. 40 procent terytorium
                    Kolumbii
                    4. Dokonuje zamachów bombowych, porwań (w tym kandydatów na wysokie urzędy
                    państwowe), zabójstw, ataków moździerzowych, ataków na bazy wojskowe, nakłada
                    podatki i czerpie 60 procent swoich zysków z biznesu narkotykowego.
                    Ciekawy opis metod FARC:
                    www.hrw.org/reports/2001/farc/
                    Czy działania wymienione wyżej nie są śmiertelnym zagrozeniem integralności
                    terytorialnej i suwerenności Kolumbii?

                    CZy wspierając pana Rodrigo Grandę WEnezuela de facto wspiera wymienione wyzej
                    działania FARC?

                    Czy zatem Wenezuela nie wspiera działań wprost zmierzających do zagrożenia
                    suwerenności i integralności terytorialnej Kolumbii?


                    Przypomina mi się taki komiks z Feniksa: Trzech facetów wchodzi do nocnego
                    klubu i urządza tam rzeź, prawdziwą masakrę. Po czym do baru wpada jakiś facet
                    podnosi z kałuży krwii po kostki obciętą głowę i mówi: Stać! Jestem ze straży
                    osiedlowej! Nikt stąd nie wyjdzie dopóki się nie dowiem kto rozjebał łuk
                    brwiowy temu chłopakowi!

                    Jesteś jak ten facet ze straży osiedlowej kiedy lamentujesz nad atakiem
                    Kolumbii na suwerenność Wenezueli. Rodrigo Granda nie został porwany dlatego że
                    zabierał dzieciom lizaki, dokonywał przekrętów finansowych tudzież zajmował się
                    sutenerstwem. Został porwany bo stanowił zagrożenie dla suwerennosci i
                    integralności terytorialnej Kolumbii.

                    • Gość: Eva Re: Moralność Kalego IP: *.ifm.uni-mannheim.de 21.01.05, 17:27
                      Juz chyba nigdy tego nie pojmiesz, ze suwerennosc danego panstwa, to jego
                      niezaleznosc od OBCYCH wplywow tak w polityce wewn. (suwerennosc wewn.) jak i
                      zewn. Juz chyba w miedzyczasie ze 3x to napisalam, ponadto sam podajesz taka
                      def. (PWN), jakiej wszak i ja uzywam, a i tak nie rozumiesz w czym rzecz.

                      FARC nie jest obca, lecz KOLUMBIJSKA sila chcaca obalic nie suwerennosc
                      Kolumbii lecz jej dotychczasowa wladze, czyli rzad. Jeden kolumbijski system
                      bylby wiec zastapiony drugim kolumbijskim systemen. Suwerennosc NIE ma tu nic
                      do rzeczy. To chyba nie jest tak trudne odroznic czynniki endogenne od
                      egzogennych?

                      Dziwacznie sie uparles przy myleniu pojec, i mam wrazenie, ze chcesz sie klocic
                      dla samej klotni.
                      • Gość: TRicky Re: Moralność Kalego IP: *.net.flashnet.pl 21.01.05, 18:29
                        "> FARC nie jest obca, lecz KOLUMBIJSKA sila chcaca obalic nie suwerennosc
                        > Kolumbii lecz jej dotychczasowa wladze, czyli rzad."

                        Pojechałaś po tzw. całości jak teraz się mówi w slangu młodzieżowym. I ty mi
                        zarzucasz że nie rozumiem pojęć?

                        Suwerenność państwa dobra kobieto to nie jest tylko niezależność od obcych ale
                        całowładność i samowładność (za L. Ehlrichem).Samowładność oznacza, że państwo
                        ma pełną zdolność do działania w prawie międzynarodowym, a więc może nawiązywać
                        i utrzymywać stosunki dyplomatyczne, jest zdolne do zawierania umów
                        międzynarodowych, może ponosić odpowiedzialność w płaszczyźnie prawa
                        międzynarodowego, jak również ma zdolność procesową, czyli może występować
                        przed sądami międzynarodowymi w charakterze strony.
                        Całowładność oznacza natomiast pełne zwierzchnictwo terytorialne państwa
                        inaczje kompetencję normowania wszystkich stosunków wewnątrz państwa. Jeśli ja
                        stworzę sobie prywatną armię i ogłoszę że w Puszczy Kampinoskiej zakładam
                        TRickylandyjską REpublikę w której ja rządzę i ustalam prawa, pobieram podatki
                        to jest to zamach na suwerenność państwa polskiego mimo że jestem obywatelem
                        polskim i rozwalam kraj od środka a nie z zewnątrsz. Tak czy nie?

                        FARC robi to samo tylko że w Kolumbii. Zatem specjalistko od pojęć i definicji
                        to co robi FARC to negowanie całowładności Kolumbii czyli jej suwerenności. Czy
                        może jest na to jakieś inne pojęcie? Ciekawym się dowiedzieć jakie.

                        Jeśli ktos wspiera takie działanie to czy pośrednio nie wspiera ataku na
                        suwerennosc państwa?

                        Udzielanie obywatelstwa i umożliwianie swobodnej pracy nad obalaniem rządu
                        sąsiedniego państwa to działanie egzogenne czy endogenne?


                        Teraz wejdżmy na chwilę w twoją dziwaczną logikę

                        "FARC nie jest obca, lecz KOLUMBIJSKA sila chcaca obalic nie suwerennosc
                        Kolumbii lecz jej dotychczasowa wladze, czyli rzad. Jeden kolumbijski system
                        bylby wiec zastapiony drugim kolumbijskim systemen. Suwerennosc NIE ma tu nic
                        do rzeczy."

                        Wenezuelska policja i inne siły porządkowe mają wg ciebie obalić władzę
                        Chaveza. Ale przecież wenezuelska policja i inne siłyporządkowe to siły
                        wenezuelskie. Idąc tokiem twojego rozumowania one nie chcą obalić suwerennosci
                        tylko zamienić jeden wenezuelski system innym wenezuelskim systemem.

                        No tak powie Eva - ale oni są inspirowani z zewnątrz.

                        No tak prawda. A czy wspieranie Rodrigo Grandy nie jest inspirowaniem z
                        zewnatrz obalania władz kolumbiskich?



                        • Gość: igor Chcesz malpe nauczyc tachunku rozniczkowego? IP: *.detroit-19rh16rt-20rh15rt.mi.dial-access.att.net 21.01.05, 19:03
                          Malpa tylko wie jak ukrasc banany innej malpie. Stanie po stronie FARC jest
                          zachowaniem takiej malpy. TRicky daj sobie spokoj z idiotka bo widac wyraznie,
                          ze albo nie chce uznac normalnych argumentow albo tez nie rozumie logiki
                          faktow.
                          PS. Moze spala z jakims terrorysta(w Niemczech to calkiem mozliwe) i ma
                          dziewczyna rewolucyjny sentyment pochwowy, znany syndrom u kobiet z kregow
                          lewackich ugrupowan. Takie tez byly dzialaczki Mlodziezy Komuchowej. Tow. Ewa
                          brzmi jak stara spluwaczka na sperme przedstawicieli proletariatu.
                        • Gość: Garfield Re: Moralność Kalego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 21:17
                          Pokretne rozumowanie w prostej sprawie. Jest rzecza oczywista, ze czyms
                          zupelnie innym jest udzielanie przez panstwo azylu, schronienia, na wlasnym
                          terytorium panstwowym rebeliantom z krajów ssiedzkich, czm innym czynne
                          ingerowanie w sprawy sasiada na terytorium sasiada. Podczas gdy to pierwsze
                          jest napewno aktem nieprzyjaznym (choc jest chyba cos takiego jak prawo azylu)
                          to drugie i tylko to drugie jest powszechnie rozumiane i generalnie potepiane
                          jako zamach na suwerennosc drugiego panstwa, niezaleznie od tego jak pojeciem
                          suwerennosci zongluja prawnicy.
                          Mysle powodem odrzucena czy tez zacierania tego prostego rozróznienia jest dla
                          wielu odraza jaka zywia dla FARC i wszelkich innych rebelii lewicowych. Jest to
                          niestety typowe ideologiczne uprzedzenie uzasadniajace zarzut "moralnosci
                          Kalego". Dla oburzonych tym zarzutem proponuje nastepujacy test: co byscie
                          powiedzieli, gdyby np taka Nikaragua,za czasow Sandinistow, zorganizowala
                          porwanie dzialacza contras z terytorium USA? ByBoby to pogwalcenie suwerennosci
                          supermocarstwa czy nie?
                          • Gość: TRicky Re: Moralność Kalego IP: *.net.flashnet.pl 21.01.05, 21:58
                            Nie rozumiesz Garfieldzie. Ja żywię odrazę zarówno do "lewicowych" jak
                            i "prawicowych" organizacji terrorystyczno-mafijnych (nazywanie ich
                            rebeliantami to mydlenie oczu). Napisałem o tym wcześniej.

                            Rząd Wenezueli nie udzielił po prostu azylu AKTYWNEMU wysokiemu
                            funkcjonariuszowi FARC, on mu przyznał obywatelstwo i umożliwił swobodne
                            działanie, a prezydent tego rządu nazwał tego człowieka "ministrem spraw
                            zagranicznych". Takim działaniem i zachowaniem rząd Wenezueli pośrednio wspiera
                            wysiłki prowadzące do obalenia legalnego rządu Kolumbii.

                            Nigdzie nie zaprzeczam że porwanie kogos w obcym kraju jest pogwałceniem
                            suwerenności tego kraju. Piszę jedynie że jest to sprawa drobna i wtórna (i
                            całkiem często spotykana - przypadki wyliczam wyżej) w porównaniu z jawnym
                            POPARCIEM (nie tolerancją, czy akceptacją) tylko poparciem dla przedstawiciela
                            organizacji podważającej suwerenność SĄSIEDNIEGO państwa. Czepianie się że
                            zrobiono to rękami wenezuelczyków i że to zapowiedź jakiegos puczu uważam za
                            śmieszne.
                          • Gość: Gerard Moze jednak lepiej powiedziec tak. Nie rozumiemy IP: *.detroit-19rh15rt.mi.dial-access.att.net 22.01.05, 00:11
                            do konca o co chodzi gdziekolwiek poniewaz:
                            - mozemy nie miec pelnej informacji,
                            - mozemy nie znac pelnego uzasadnienia przyczyn walki stron przeciwnych,
                            - mozemy przykladac wzorce moralne, obce jednej lub obu stronom,
                            - mozemy kierowac sie uprzednimi sympatiami do pewnych pogladow lub pewnych
                            dzialan, itd.
                            Co nam wiec pozostaje? Tylko te fakty, ktore sa niedyskutowalne. Sandinisci
                            przegrali, FARC ciagle dziala, Wenezuela prowadzi antyamerykanska polityke, USA
                            ma wojska w Iraku, Bush zostal prezydentem Ameryki drugi raz itp. Stad tez
                            poszlo angielskie powiedzenie, ze dzentelmeni nie kloca ise o fakty. Na koncu
                            bowiem licza sie nie racje a sila.
    • winterm brawa za propagandę, panie Stasiński... 23.01.05, 13:29
      a moze by pan coś poczytał zanim weźmie się za pisanie..dowiedział sie czegoś o
      swiecie, i przestał pisać głupoty o "lewicowym populiście" i "terrorystach " z
      FARC...bo uwielbienie dla neoliberalizmu, USA, propagandę i operowanie
      prostymi etykietkami pan opanował, ale to co było dobre w 1990, w 2005 juz
      wygląda dośc marnie!
    • Gość: justyna z caracas Re: Jak Hugo Chavez chronił kolumbijskich terrory IP: *.ras.ccs.cantv.net 23.01.05, 16:16
      intersujacy komentarz evy o tym jak stasinski sieje propagande.ale az do
      miejsca kiedy zaczyna opisywac przewrot z 11 kwietnia 2002 roku,kiedy zaczeto
      strzelac do pokojowej manifestacji-do dzis rzad chaveza nie ustalil kto
      strzelal,opozycja mowi ze ludzie samego chaveza-zabito kilkanascie osob i
      chavez ustapil oddajac sie w nocy z 11 na 12 kwietnia w rece wojskowych,ktorzy
      wywiezli go nie do usa ,tylko na wyspe Orchille nalezaca do wenezueli.podobno
      chavez poprosil o wywiezienie na kube.a wiec evo,nie byl w usa.przywieziono go
      z powrotem,gdy okazalo sie ze jego zwolennicy wyszli na ulice.demokratyczni
      wojskowi i moze wcale nie tak sfoltrowani przez usa jak piszesz-zwrocili im
      chaveza,bo uznali ze skoro ludowi nie przeszkadzaja zabici i korupcja,to niech
      go maja.w miedzyczasie on odwolal wiadomosc podana publicznie przez jednego z
      najblizszych mu generalow ,Lucasa Rincona,ze podal sie do dymisji.Przywieziony
      z wyspy orchili do palacu prezydenckiego po trzech dniach nieobecnosci ,rzadzi
      w nim dalej.jesli chodzi o reportaz irlandczykow:jest interesujacy,choc
      montowany we wspolpracy z wydzialem prasowym palacu prezydenckiego.irlandczycy
      nie byli w palacu w niedziele 14 kwietnia ,kiedy rzad samozwanczego
      carmony,ktorego chavez nazywa blyskawicznym,uciekl z palacu ,bo sie
      przestraszyl nadchodzacych do palacu tlumow.te obrazki i to
      niekompletne,irlandczycy zmontowali z tego co zanotowaly kamery telwizji
      wewnetrznej palacu.szkoda ze byly one popsute na klatce schodowej prowadzacej
      do piwnic i podziemnego parkingu,bo tam bylo najciekawiej.relacjonowalam to
      jako jedyna na swiecie dla polskiej telewizji TWN 24.uwazam,ze nie powinnismy
      popadac w skrajnosci evo.stasinski rzeczywiscie tak jakby sial w swoich
      tekstach propagande proamerykanska i antywenezuelska,zauwazasz dobrze,i robi
      to czesto bezkrytycznie.ty za to evo,w drugiej czesci swojej opinii siejesz
      propagande antyamerykanska i w sposob bezkrytyczny prowenezuelska.ja nie czytam
      gazety.robie to sporadycznie.jestem dziennikarka od 13 lat mieszkajaca w
      Ameryce lacinskiej,od kilku lat w wenezueli.Jesli chcesz napisac do mnie ,lub
      ktokolwiek inny chce napisac,moj email: justynazun@yahoo.com
      • Gość: Alfred Pani Justyno, dziekuje osobiscie za ladny post. IP: *.detroit-19rh16rt-20rh15rt.mi.dial-access.att.net 23.01.05, 16:43
        problem jest wtym, ze forumowcy zbyt czesto biora opinie i komentarze za
        reportaz czy informacje. Eva jest tu skrajnoscia, biorac swoje opinie za
        informacje o rzeczach, ktorych nie zna w Magdeburgu (faktycznie 'wielki
        swiat'). Nie dosc tego, nie wykorzystuje Internetu jako zrodla informacji.
        Mialem prayklad jej braku wiedzy jak pytala sie, czy zona Juszczenki ma czas
        aby nauczyc sie ukrainskiego. Nie sprawdzila, ze jest to Ukrainka z
        pochodzenia, ze znajomoscia ukrainskiego (jej pierwszy jezyk, 'native') i
        patriotka kraju swojego meza.
    • martaimaria Re: Jak Hugo Chavez chronił kolumbijskich terrory 24.01.05, 02:13
      Tragedia Ameryki Lacinskiej nie jest od teraz. Ameryka Lacinska cierpi z powodu
      nie dojrzalej kultury politycznej, bo jak to latwo manipulowac ludem w ktorym
      jest maly procent dostepu do edukacji.
      A branie Pinocheta jako przyklad rozwoju, jest to porownywalne do
      Hitlera "Najbardziej chyba to sie udalo w Chile gdzie Pinochet stworzyl zdrowa
      gospodarke BYNAJMNIEJ NIE IDAC <NA PASKU> USA...Ale niestety teraz go
      niszcza..."....niszcza, a co powiesz rodzinom i tysiacom ludzi ktore poznikalo
      w "dziwny sposob", ma to byc kosztem na dobry rozwoj i stworzenie zdrowej
      gospodarki? Prosze zastanow sie zanim palniesz pszyklad Dyktatora!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka