Spotkanie Juszczenki z Putenem było bardzo chłodne i prawdopodobnie
bezowocme. Ukraina na pewno nie przechytrzy kremlowskiego lisa.
Podczas spotkania z Juszczenką Putin zaznaczył, że w ostatnim czasie
nastąpiła głęboka integracja między obu krajami. Przypominał też o idei budowy
wspólnej przestrzeni ekonomicznej między Rosją, Ukrainą, Białorusią i
Kazachstanem. Pomysł po długich negocjacjach i mimo oporu parlamentu
zaakceptował poprzedni prezydent Leonid Kuczma
• NAJPIERW POLSKA POTEM UKRAINA cz. 3 IP: *.vic.bigpond.net.au
Przeczytaj komentowany artykuł »
Gość: Marian Kałuski 29.01.2005 00:01 + odpowiedz
Spotkanie Juszczenki z Putenem było bardzo chłodne i prawdopodobnie
bezowocme. Ukraina na pewno nie przechytrzy kremlowskiego lisa.
Podczas spotkania z Juszczenką Putin zaznaczył, że w ostatnim czasie
nastąpiła głęboka integracja między obu krajami. Przypominał też o idei budowy
wspólnej przestrzeni ekonomicznej między Rosją, Ukrainą, Białorusią i
Kazachstanem. Pomysł po długich negocjacjach i mimo oporu parlamentu
zaakceptował poprzedni prezydent Leonid Kuczma i chyba właśnie wspólną
przestrzeń ekonomiczną miał na myśli Putin, mówiąc Juszczence, że liczy na
ciągłość stosunków między obu krajami (Juszczenko u Putina „Rzeczpospolita”
25.1.2004).
Putin dał jasno do zrozumienia Juszczence czego się spodziewa od niego, jako
prezydenta Ukrainy.
Ukrainę czekają więc bardzo trudne stosunki z Rosją. Fiodor Łukianow,
redaktor naczelny pisma "Rossija w Globalnoj Politikie"
powiedział „Rzeczpospolitej” (25.1.2005): „Stosunki z Ukrainą będą złożone.
Rosja zasadniczo nie zmieni negatywnego nastawienia do Wiktora Juszczenki.
Oczywiście, będzie ono starannie skrywane, oficjalnie będzie mówiło się o
interesach obu krajów. Wiele zależy jednak od zachowania samego Juszczenki.
Szansa na stabilny dialog będzie wtedy, gdy Moskwa uwierzy, że nowy prezydent
nie chce, by Ukraina natychmiast przystąpiła do NATO i Unii Europejskiej, i że
liczy się on z interesami rosyjskiego biznesu. Jeśli jednak Juszczenko będzie
szybko zbliżał się do Zachodu, to znów dadzą o sobie znać fobie, których
świadkami byliśmy podczas kampanii wyborczej. Odejście Ukrainy od udziału we
wspólnej przestrzeni ekonomicznej z Rosją, Ukrainą i Kazachstanem sprawi, że
idea tej współpracy weźmie w łeb. Pomysł "przestrzeni" powstał wyłącznie po to,
by wciągnąć do niej Ukrainę”.
Wówczas Rosja sięgnie po kij.
Kreml jest w stanie zniszczyć gospodarczo Ukrainę i prowokować konflikt
etniczny ukraińsko-rosyjski, który może zakończyć się nawet interwencją zbrojną
Rosji na Ukrainie i podziałem Ukrainy. Prawda, Ameryka może strać się o to aby
Ukrainę przyjąć do NATO. Ale za nim to nastąpi może dojść do rozwiązania przez
Kreml kwestii ukraiżskiej po jej myśli, czyli albo do podziału Ukrainy na część
ukraińską i rosyjską, albo do ponownego podporządkowania Kremlowi całej Ukrainy.
Nie ulega wątpliwości, że Kreml już od 23 stycznia zabiega o to drugie,
czyli o ponowne podporządkowanie Kijowa Moskwie. Będzie to również walka
dyplomatyczno-gospodarcza między Białym Domem i Kremlem. Jeśli Putinowi czy
Kremlowi nie uda się podporządkowanie sobie całej Ukrainy, wówczas jest bardzo
prawdopodobne, że wykorzystają kartę etniczną. Czy Stany Zjednoczone będą miały
odwagę powiedzieć Moskwie, że musi zaakceptować utratę aż 10 milionów Rosjan na
rzecz nacjonalizmu ukraińskiego.
Ludność Rosji z braku przyrostu naturalnego zmniejsza się aż o 1 milion osób
rocznie. Ciekawe co by się stało z Ukrainą i jej gospodarką, gdyby Moskwa
zechciała „repatriować” 10-15 czy nawet 20 mln ludzi z Ukrainy”? Tym bardziej,
że każdego roku ubawa również na Ukrainie pól miliona ludzi.
Problem etniczny na Ukrainie wypływa z tego, że to państwo w dzisiejszych
jego granicach jest sztucznym tworem – widzimisię głównie Stalina, któremu, jak
i wszystkim innym władcom Kremla, nawet do głowy nie przyszła myśl, że Ukraina
kiedykolwiek oderwie się od „rosyjskiej macierzy”. Stąd hojną ręką włączono do
Ukrainy ziemie etnicznie rosyjskie, ziemie, które nigdy nie należały do Ukrainy
czy Rusi Kijowskiej i zamieszkałe przez Rosjan lub w większości przez nich.
Jeszcze w 1954 roku Moskwa przyłączyła do Ukrainy zupełnie rosyjski etnicznie i
od XVIII w. historycznie Krym, upamiętniając w ten sposób 300-lecie
przyłączenia Ukrainy do Rosji.
Sam fakt mieszkania na Ukrainie 10 mln Rosjan i posługiwania się na co dzień
językiem rosyjskim przez 32 mln ludzi na 48 mln mieszkańców Ukrainy stanowi
wielkie zagrożenie dla Ukrainy. Problem ten jednak pogłębia to, że ludność
rosyjska i rosyjskojęzyczna zdecydowanie dominuje na wschodzie i południu
Ukrainy, w obwodach: charkowskim, chersońskim, dniepropetrowskim, donieckim,
krymskim, ługańskim, mikołajewskim, odesskim i zaporoskim oraz w mieście
wydzielonym Sewastopolu. Tu zdecydowane zwycięstwo, nawet w powtórce drugiej
tury wyborów (26.12.2004) odniósł protegoweany Kremla Wiktor Janukowycz. W
obwodach donieckim i ługańskim otrzymał on ponad 90% głosów.
Wybory potwierdziły jak sztucznym tworem jest dzisiejsza Ukraina, którą
zlepił Stalin z ziem ukraińskich, rosyjskich, polskich, tatarskich, węgierskich
i rumuńskich (obszar 603 700 km kw, 48 mln mieszk.). Potwierdziły one fakt
istnienia dwóch Ukrain: ukraińskiej i rosyjskiej. Rosyjska Ukraina, tj.
wschodnia i południowa część państwa ukraińskiego obejmuje obszar 257 100 km
kw. i zamieszkuje ją 22,5 mln osób. Natomiast ukraińska Ukraina, obejmująca
obwody: chmielnicki, czerkaski, czernihowski, czerniowiecki, iwanofrankowski
(stanisławowski), kijowski, kirowogradzki, lwowski, połtawski, rówieński,
sumski, tarnopolski, winnicki, wołyński, zakarpacki i żytomierski, ma obszar
346 600 km w., który zamieszkuje 25,5 mln osób.
Jeśli Ukraińcy chcą mieć swoje narodowe państwo, państwo w pełni niepodległe
i suwerenne, to czy chcą tego czy nie powinni pozbyć się jak najprędzej „garbu
roswyjskiego”, czyli rosyjskiej Ukrainy. Bo może tak być, że to nie ukraińska
Ukraina połknie rosyjską Ukrainę, ale rosyjska połknie ukraińską. I to już na
wieki wieków. Wszak „chytry podwójnie traci”. Nawet jeśli nie dojdzie do groźby
podziału Ukrainy, to kto może gwarantować, że nie wybuchnie wojna domowa, albo
że na świecie nie będzie głośno o rosyjskim terroryzmie na Ukrainie, jak
dzisiaj jest o IRA czy Baskach. Przez fakt przebywania na Ukrainie 10 milionów
Rosjan Moskwa będzie miała zawsze pretekst do ingerowania w wewnętrzne sprawy
Ukrainy, do podporządkowywania jej sobie.
Kreml nigdy na to nie pozwoli, aby Ukraina rosyjska zukrainizowała się z
biegiem lat przez asymilacyjną politykę nacjonalistów ukraińskich z Kijowa. Np.
chociaż w tej chwili 65% (!) ludności Ukrainy mówi na co dzień po rosyjsku, w
kwietniu 2004 roku ukraińska Narodowa Rada do spraw Telewizji i Radia
zdecydowała, że „wszystkie programy telewizji i radia na Ukrainie powinny być
nadawane w języku ukraińskim” („Gazeta Wyborcza” 24.4.2004).
Tymczasem, jak chociażby tylko ten fakt to potwierdza, nacjonaliści
ukraińscy nie tylko odrzucają myśl podziału Ukrainy czy nawet utworzenia z
niego państwa federacyjnego – ukraińsko-rosyjskiego (o czym mówi wschodnia i
południowa Ukraina), ale dążą do asymilacji ukraińskich Rosjan (a jak
protestowali, kiedy przedwojenne władze polskie chciały asymilować polskich
Ukraińców!). Teraz do władzy w Kijowie doszli nacjonaliści ukraińscy, do
których należy także Juszczenko. Jego znakiem prezydenckim jest łańcuch złożony
z sześciu medalionów - z herbami księcia Włodzimierza Wielkiego, Księstwa
Galicyjsko-Wołyńskiego, Wielkiego Księstwa Litewskiego, wojska zaporoskiego,
rodowego herbu Bohdana Chmielnickiego i herbu Ukraińskiej Republiki Ludowej z
lat 1917 - 1920. W