Co więcej, „Zdaniem ekspertów to dopiero
początek rachunku, jak Rosja zamierza wystawić Polsce za zaangażowanie na rzecz
pomarańczowej rewolucji na Ukrainie” (Rachunek za ukraińską rewolucję
(wprowadzenie) „Rzeczpospolita” 22.1.2005).
Ładne perspektywy! A wszystko przez głupotę wielu polskich polityków, którzy
nie potrafią kierować się polską racją stanu.
A jaka jest polska racja stanu wobec Ukrainy?
Od XIX wieku nacjonalizm ukraiński był i jest wrogiem Polski i Polaków.
Swoje bandyckie oblicze okazał on podczas II wojny światowej, kiedy to na
Wołyniu i Małopolsce Wschodniej nacjonaliści ukraińscy dopuścili się
lubobójstwa, mordując ok. 100 000 Polaków, a kilkaset tysięcy zmuszając do
opuszczenia swych odwiecznych domostw.
Dziś nacjonalizm ukraiński dostał się do władzy. Ani prezydent Juszczenko
ani premier Tymoszenko nie są przyjaciółmi Polaków, o czym przekonuje nas
wydane podczas „Pomarańczowej rewolucji” Oświadczenie Kresowego Ruchu
Patriotycznego („Nasz Dziennik” 20.12.2004). Tak Juszczenko jak i Tymoszenko
brali udział w szeregu antypolskich imprezach czy wystąpieniach.
• Re: NAJPIERW POLSKA POTEM UKRAINA cz. 5 IP: *.vic.bigpond.net.au
Przeczytaj komentowany artykuł »
Gość: Marian Kałuski 29.01.2005 00:04 + odpowiedz
Dziś nacjonalizm ukraiński dostał się do władzy. Ani prezydent Juszczenko
ani premier Tymoszenko nie są przyjaciółmi Polaków, o czym przekonuje nas
wydane podczas „Pomarańczowej rewolucji” Oświadczenie Kresowego Ruchu
Patriotycznego („Nasz Dziennik” 20.12.2004). Tak Juszczenko jak i Tymoszenko
brali udział w szeregu antypolskich imprezach czy wystąpieniach. Juszczenko
brał udział m.in. w odsłonięciu pomnika Kłyma Sawura, który w 1943 roku wydał
rozkaz wymordowania Polaków na Wołyniu. Natomiast Tymoszenko domagała się od
prezydenta Leonida Kuczmy, by nie ważył się potępiać nacjonalistycznej OUN-UPA
za zbrodnie na Polakach.
Fakt, że Juszczenko i Tymoszenko nie są życzliwie nastawieni do Polaków
stanowi duże zagrożenie dla Polski, Polaków i polskiej mniejszości narodowej
na Ukrainie.
To że nie można liczyć na poprawę stosunków polsko-ukraińskich, na większe
zrozumienie i życzliwość postulatów polskich przez Ukraińców udowodnił członek
lwowskiej Rady Miejskiej Wasyl Biłous, mówiąc, że jeżli Polacy myśleli, że za
poparcie „Pomarańczowej rewolucji” nastąpi przyśpieszenie rozwiązania problemu
cmentarza Orląt Lwowskich to się grubo mylą (Biłous nie ustąpi „Nasz Dziennik”
20.1.2005). Zresztą sam Juszczenko sabotował polskie plany odnośnie
rekonstrukcji tego cmentarza („Nasz Dziennik” 20.12.2004). Co prawda, podczas
wizyty w Radzie Europy w Brukseli 25 stycznia br. Juszczenko podziękował
wszystkim Polakom za wsparcie „Pomarańczowej rewolucji” i zapewnił, że w
sprawie Cmentarza Orląt zaapeluje do rady miejskiej Lwowa o "zmianę obecnego
stanowiska” oraz obiecał "kontynuację drogi współpracy i kompromisu" z Polską,
a Polakom żyjącym na Ukrainie: „Wasze dzieci będą mówić w języku ich ojców i
będą chodzić do polskich kościołów. Obiecuję to wam” (Koniec sporu o Cmentarz
Orląt? „Gazeta Wyborcza” 25.1.2005) .
Liczą się jednak fakty, a nie słowa. Prez. Kuczma również obiecywał i wydawał
rozkazy lwowskiej Radzie Miejskiej i... nic z tego nie wyszło! Dlatego do tej
deklaracji Juszczenki należy podejść z dużym sceptycyzmem. – „Pożyjemy,
zobaczymy” – ile w tym było prawdy. Daj Boże, aby to jednak była prawda. Bo
czas najwyższy aby Polacy i Ukraińcy się pogodzili i szczęśliwie jako sąsiedzi
z sobą współżyli i współpracowali.
Na razie, i to jest fakt, i to się liczy dzisiaj: w podzięce za poparcie ich
rewolucji Ukraińcy ze Lwowa pokazali nam tylnią część ciała!
Ludzie trzymający władzę w Warszawie udają że tego nie widzą, i będą ślepo
wierzyć obietnicom Juszczenki, bo tego spodziewa się od nich Waszyngton. Daleko
im do miana polityków polskich w całym tego słowa znaczeniu.
Polityk polski i mądry polityk wiedziałby, że dobra polityka to sztuka
działania dla dobra własnego narodu, dla żadnych innych celów. Jeśli politycy
polscy będą dbać więcej o interesy innych narodów niż narodu polskiego, to
pewnego dnia może znowu zabraknąć Polski na politycznej mapie Europy! To nie
przesada. Historia lubi się powtarzać, szczególnie jeśli jakiś naród robi te
same błędy, które w przeszłości doprowadziły do zagłady jego ojczyzny. Czy to
doprawdy tak trudno aby zrozumieli to polscy politycy?! Na razie, postępując w
imię rzekomego humanizmu sami szkodzą Polsce i narodowi polskiemu. Co chcą
przez swój humanizm udowodnić? Że są równi Bogu w odniesieniu do moralności? A
przecież wielki Machiavelli powiedział, że polityka jest amoralna, co więcej,
musi być amoralna, w tym jej siła i realizm.
Taką politykę uprawiały wszystkie wielkie dziś narody, tylko nie Polska,
która sama doprowadziła do tego, że z największego państwa w Europie jakim była
Rzeczpospolita w wiekach XIV-XVIII (poza Rosją) nie pozostało nic. W ogóle
zniknęła z mapy politycznej Europy.
Uważam, że także i dzisiaj wielu polityków polskich minęło się z powołaniem.
Zamiast włączyć się do polityki powinni wstąpić do seminarium duchownego! To w
Kościele, a nie w polityce można stosować ewangeliczną naukę: "Gdy cię uderzą w
jeden policzek - nadstaw drugi!" i "Gdy oni cię uderzą kamieniem, ty odpowiedz
chlebem!". W polityce obowiązuje ewangeliczna zasada: "A słowa wasze niech
będą: tak, tak, nie, nie" i "Non possumus".
Wielu z naszych obecnych polityków postępuje jeszcze gorzej: zamiast służyć
Polsce jako polscy politycy są de facto agentami obcych państw (oj, pełno ich
było w Polsce przedrozbiorowej!; nawet ostatni król – Stanisław August
Poniatowski był „faworytem” carycy Katarzyny II). Ale dla takich były zawsze na
całym świecie nie urzędy, a szubienice! Polska była i jest wyjątkiem. A
konsekwencje tego dla Polski były i ponownie mogą być tragiczne.
Czy skłonność do zdrady ojczyzny to naprawdę jedna z cech narodowych
Polaków?! Pierwszy stawiam to pytanie Polakom – swoim Rodakom. A mam pełne
prawo i słuszność je postawić, po tym jak przekonałem się jak potwornie długa
jest lista zdrajców ojczyzny wymienionych dotychczas w wielotomowym Polskim
Słowniku Biograficznym.
Faktem jest również, że wszystkie rządy polskie po 1989 roku są splamione
wielokrotnie zdradą polskich interesów narodowych w imię, jak to wmawiają
Polakom, „dobrze pojmowanym polskim interesem narodowym”.
To ten rzekomo „polski interes narodowy” pchnął ostatnio wielu polityków
polskich do poparcia nacjonalistów ukraińskich, znanych ze swego antypolskiego
nastawienia. I do tego aby bronić integralności terytorialnej obecnej Ukrainy.
Jednak ten ich „polski interes narodowy” ma się tak do prawdziwego polskiego
interewsu narodowego jak przysłowiowo pięść do nosa.
W prawdziwym interesie Polski, której ciągle będzie zagrażał imperializm
rosyjski, jest istnienie Ukrainy, jako buforu między Polską a Rosją na tym
odcinku granicy, ale nie takiej jaka jest obecnie. Polska powinna popierać ideę
i robić wszystko aby nastąpił podział Ukrainy. Ciągle istnieje
niebezpieczeństwo, że obecną, ukraińsko-rosyjską, Ukrainę może ponownie
podporządkować sobie Moskwa. Natomiast jest więcej niż pewne, że nie uda się to
Rosji tylko z ukraińską Ukrainą. I właśnie taka Ukraina miały większe szanse na
wejście do Unii Europejskiej.
Ukraina ukraińska byłaby obszarowo prawie równa Polsce, ale jej ludność
byłaby o 1/3 mniejsza od ludności Polski. Poza tym taka Ukraina byłaby w
zasadzie pozbawiona ciężkiego przemysłu i bez dostępu do morza. Taka Ukraina
nie stanowiłaby żadnego zagrożenia dla Polski i z taką Ukrainą możnaby było