Dodaj do ulubionych

Marceli Reich-Ranicki, polski żyd - ubek

12.08.02, 21:30
Kapitan Marceli Reich
Ankieta personalna Marcelego Reicha

Gerhard Gnauck 11-08-2002

Co zawiera teczka "Marceli Reich" prowadzona przez polską bezpiekę na temat
jej dawnego pracownika, słynnego dziś w Niemczech krytyka literackiego
Marcela Reicha-Ranickiego? Artykuł dziennikarza gazety "Die Welt" Gerharda
Gnaucka.



Słowa są niepotrzebne?" - tym pytaniem rozpoczyna się krótki utwór należący
do klasyki literatury światowej. Kończy się drugim pytaniem: "A gdzie
drukować to, co jest między słowami?". Żeby napisać coś takiego, trzeba być -
jak twierdzi Marcel Reich-Ranicki - "najbardziej znaczącym europejskim
aforystą" drugiej połowy XX wieku.

Chodzi o Stanisława Jerzego Leca, który był nie tylko ostatnim wielkim
aforystą, ale także pierwszym znaczącym pisarzem, którego spotkał na swej
drodze przyszły krytyk literacki. I coś jeszcze - Lec był pierwszym
przełożonym Reicha-Ranickiego po jego ucieczce z warszawskiego getta.
Spotkanie z Lecem w chacie we wschodniej Polsce jesienią 1944 roku rozpoczęło
pięcioletnią pracę Reicha-Ranickiego w Ministerstwie Bezpieczeństwa
Publicznego (MBP), o której wspomina on w autobiografii "Moje życie". Lec był
wtedy szefem powstającej jednostki wojskowej, która miała zająć się
działalnością propagandową wśród żołnierzy niemieckiej armii. Stąd Reich-
Ranicki szybko przeszedł do cenzury wojennej, która podlegała MBP.

Przechowywana w Instytucie Pamięci Narodowej teczka Reicha-Ranickiego
prowadzona przez MBP, do której "Die Welt" jako pierwszy uzyskał wgląd "dla
celów naukowych i publicystycznych", otwiera wiele pytań. Czy Reich-Ranicki,
który dla wielu stał się ostatnio autorytetem w sprawach historii, w swej
autobiografii napisał o własnej historii prawdę, całą prawdę i tylko prawdę?
Autorytetom nie tylko wolno, ale należy stawiać krytyczne pytania.

Bez brody i peruki

Bohater tej historii, urodzony 2 czerwca 1920 roku polski Żyd, przeżył w
młodości wiele okropnych zdarzeń. Przyjechał do Berlina jako dziecko, stamtąd
został deportowany w 1938 r. do Polski. Niemcy zamordowali jego rodziców i
brata. Czy chciał się mścić? Książka amerykańskiego dziennikarza Johna
Sacka "Oko za oko", która po gwałtownych sporach ukazała się kilka lat temu
również w Niemczech i w Polsce, właśnie o tym mówi: o Żydach, którzy mścili
się za Holocaust na - często niewinnych - Niemcach. W najnowszym amerykańskim
wydaniu z 2000 r. na liście żydowskich oficerów polskiej tajnej policji
pojawia się też nazwisko Reicha-Ranickiego. Sam zainteresowany
powiedział "Die Welt", że uczucia zemsty i nienawiści były mu zupełnie obce.
Kiedy w 1946 r. znów zobaczył Berlin, czuł przede wszystkim
ciekawość: "Szukałem miasta mojej młodości".

Teczka Reicha-Ranickiego zawiera jego akta osobowe, nie obejmuje "spraw
operacyjnych". Informacje o tym, czy bezpośrednio działał na szkodę
konkretnych osób, można by - o ile w ogóle - znaleźć w teczkach operacyjnych
(do których nie dotarłem). Akta osobowe nie zawierają danych o poszczególnych
sprawach, lecz podsumowanie jego działalności jako funkcjonariusza tajnych
służb. Pomiędzy pożółkłymi okładkami akt znajduje się opis psychologiczny:
podania, życiorysy, zobowiązania do współpracy, zdjęcia, awanse, opinie i
oceny, krytyka i samokrytyka. I kilka prywatnych listów.

Akta "Obywatela Marcelego Reicha, syna Dawida" figurują pod numerem sygnatury
0193/896 w IPN. Reich-Ranicki pracował w polskich komunistycznych służbach
bezpieczeństwa przez pięć lat, od 25 października 1944 r. Do tego musiał się
przyznać już w roku 1994. Przeszłość sławnego krytyka ujawnił wtedy
dziennikarz "Westdeutscher Rundfunk" Tilman Jens na podstawie relacji
Krzysztofa Starzyńskiego, mieszkającego wówczas w Nowej Zelandii byłego
polskiego agenta i współpracownika Reicha-Ranickiego. Starzyński, bratanek
prezydenta Warszawy - jak sam stwierdził - pracował w bezpiece na polecenie
polskiego podziemia, a w 1949 r. przeszedł na stronę brytyjskich służb
specjalnych.

Po ujawnieniu ubeckiej przeszłości Reich-Ranicki w wywiadach dla
tygodnika "Der Spiegel" zaczął po trochu ujawniać prawdę. Nawet znany
pieśniarz i poeta Wolf Biermann, który początkowo go bronił, skarżył się,
że "dał się zwieść" i "wpadł w pułapkę przyjaźni". Z kolei Andrzej
Szczypiorski pisał w tygodniku "Die Woche", że MBP było "organizacją
kryminalną". "To określenie jest trafne" - skomentował Reich-Ranicki. Nie
mógł powiedzieć nic innego.

Jednak w autobiografii "Moje życie", która ukazała się parę lat później,
więcej o tym nie wspomina. Czego się z niej dowiadujemy? "Nie miałem
sztucznej brody ani peruki" - pisze Reich-Ranicki o swoim pobycie w Londynie
(od 23 lutego 1948 do listopada 1949). "Nie należałem, delikatnie mówiąc, do
pilnych ani utalentowanych organizatorów tych tajnych służb". Zresztą praca
ta - jak utrzymuje Reich-Ranicki - była przeważnie nieszkodliwa i bez
znaczenia.

Podsumowując okres pracy w Warszawie (od 25 marca do 15 grudnia 1945 i od 23
kwietnia 1946 do lutego 1948), twierdzi, że po trzech latach w MBP całą swoją
wiedzę czerpał "z jednego jedynego i nie zawsze godnego zaufania źródła: z
powieści, opowiadań i reportaży". Wielokrotnie zasłania się jak parawanem
Bogu ducha winną literaturą: był tylko cenzorem poczty, czytał tylko cudze
listy (jak niegdyś Robert Musil i Ernst Jünger); opowiadał tylko historie
autorstwa Egona Erwina Kischa (kiedy jako instruktor w MBP miał uczyć "zasad
pracy" młodych adeptów bezpieki).

Bezpieka słucha Chopina

Swoją działalność na Górnym Śląsku, bezpośrednio na tyłach radzieckiego
frontu, Reich-Ranicki kwituje dwoma zdaniami. Wystarcza mu to, żeby oznajmić,
że mimo wszystko zyskał tam "opinię dobrego organizatora". Tymczasem to, co
tam przeżył, mogłoby posłużyć za materiał przynajmniej na dobrą nowelę.
Według dokumentów występujący wtedy w mundurze Marceli Reich przebywał na
Śląsku od 5 lutego do 25 marca 1945 jako kierownik "grupy operacyjnej" MBP.
Tego rodzaju grupy miały za zadanie tworzyć na zajętych obszarach struktury
służby bezpieczeństwa stanowiące oręż partii komunistycznej, której członkiem
Reich-Ranicki miał już wkrótce zostać.

Twierdzi on, że na Górnym Śląsku nie miał żadnych współpracowników i że
stworzył jedynie cenzurę pocztową, która podlegała MBP. Przebywał
tam "maksimum tydzień". Ale dokumenty temu przeczą. Nie można też zupełnie
zapominać o tym, jakie zadania wykonywali na Górnym Śląsku jego koledzy.
Niemieckich "sabotażystów" i "wilkołaków" z Wehrwolfu, w tym dzieci w wieku
szkolnym - jak np. Gerharda Gruschkę, który dziś rzeczowo opowiada o swoich
przeżyciach - torturowano i zamykano w obozach, gdzie niedawno jeszcze
siedzieli Żydzi i Polacy. Nierzadko pisano o "piekle Łambinowic", a także o
obozach dla Niemców w Świętochłowicach (Zgoda) i Mysłowicach, które często
prowadziło najpierw NKWD, a potem polskie MBP. Komendant i oprawca obozu
Zgoda Solomon Morel, aby uniknąć sądu w Polsce, uciekł po 1989 r. do Izraela.
Działalność rozpoczął 15 lutego 1945 w "grupie operacyjnej" służby
bezpieczeństwa na Górnym Śląsku. Reich-Ranicki twierdzi, że nigdy nie słyszał
tego nazwiska.

Górny Śląsk, początek 1945 r. Żołnierze, literaci i ubecy, wśród nich także
ludzie pochodzenia żydowskiego, spotykają się wieczorami we właśnie otwartej
katowickiej kawiarni Wigwam lub w salonie literackim poetki Stefanii Czajki,
więźniarki getta, która po wojnie została kapitanem polskiej milicji
(pistolety należało rozładować w przedpokoju). Był to czas, kiedy po raz
pierwszy można było wykonywać utwory zabronionego przez niemieckich okupantów
Chopina. Reich-Ranicki przypomina sobie, że na Górnym Śląsku był na jednym z
pierwszych koncertów muzyki Chopina.

Kariera przez symulację?

Wtedy na południu Polski krzyżowało się wiele dróg: droga ledwo żywej Żydówki
z Auschwitz z drogą studenta Karola Wojtyły, który ją godzinami
Edytor zaawansowany
  • titus_flavius 13.08.02, 17:18
    Ave,
    I kto jeszcze mówi, że pojęcie żyd-ubek jest tylko stereotypem?
    T.


    titus_flavius napisał:

    ) Kapitan Marceli Reich
    ) Ankieta personalna Marcelego Reicha
    )
    ) Gerhard Gnauck 11-08-2002
    )
    ) Co zawiera teczka "Marceli Reich" prowadzona przez polską bezpiekę na temat
    ) jej dawnego pracownika, słynnego dziś w Niemczech krytyka literackiego
    ) Marcela Reicha-Ranickiego? Artykuł dziennikarza gazety "Die Welt" Gerharda
    ) Gnaucka.
    )
    )
    )
    ) Słowa są niepotrzebne?" - tym pytaniem rozpoczyna się krótki utwór należący
    ) do klasyki literatury światowej. Kończy się drugim pytaniem: "A gdzie
    ) drukować to, co jest między słowami?". Żeby napisać coś takiego, trzeba być -
    ) jak twierdzi Marcel Reich-Ranicki - "najbardziej znaczącym europejskim
    ) aforystą" drugiej połowy XX wieku.
    )
    ) Chodzi o Stanisława Jerzego Leca, który był nie tylko ostatnim wielkim
    ) aforystą, ale także pierwszym znaczącym pisarzem, którego spotkał na swej
    ) drodze przyszły krytyk literacki. I coś jeszcze - Lec był pierwszym
    ) przełożonym Reicha-Ranickiego po jego ucieczce z warszawskiego getta.
    ) Spotkanie z Lecem w chacie we wschodniej Polsce jesienią 1944 roku rozpoczęło
    ) pięcioletnią pracę Reicha-Ranickiego w Ministerstwie Bezpieczeństwa
    ) Publicznego (MBP), o której wspomina on w autobiografii "Moje życie". Lec był
    ) wtedy szefem powstającej jednostki wojskowej, która miała zająć się
    ) działalnością propagandową wśród żołnierzy niemieckiej armii. Stąd Reich-
    ) Ranicki szybko przeszedł do cenzury wojennej, która podlegała MBP.
    )
    ) Przechowywana w Instytucie Pamięci Narodowej teczka Reicha-Ranickiego
    ) prowadzona przez MBP, do której "Die Welt" jako pierwszy uzyskał wgląd "dla
    ) celów naukowych i publicystycznych", otwiera wiele pytań. Czy Reich-Ranicki,
    ) który dla wielu stał się ostatnio autorytetem w sprawach historii, w swej
    ) autobiografii napisał o własnej historii prawdę, całą prawdę i tylko prawdę?
    ) Autorytetom nie tylko wolno, ale należy stawiać krytyczne pytania.
    )
    ) Bez brody i peruki
    )
    ) Bohater tej historii, urodzony 2 czerwca 1920 roku polski Żyd, przeżył w
    ) młodości wiele okropnych zdarzeń. Przyjechał do Berlina jako dziecko, stamtąd
    ) został deportowany w 1938 r. do Polski. Niemcy zamordowali jego rodziców i
    ) brata. Czy chciał się mścić? Książka amerykańskiego dziennikarza Johna
    ) Sacka "Oko za oko", która po gwałtownych sporach ukazała się kilka lat temu
    ) również w Niemczech i w Polsce, właśnie o tym mówi: o Żydach, którzy mścili
    ) się za Holocaust na - często niewinnych - Niemcach. W najnowszym amerykańskim
    ) wydaniu z 2000 r. na liście żydowskich oficerów polskiej tajnej policji
    ) pojawia się też nazwisko Reicha-Ranickiego. Sam zainteresowany
    ) powiedział "Die Welt", że uczucia zemsty i nienawiści były mu zupełnie obce.
    ) Kiedy w 1946 r. znów zobaczył Berlin, czuł przede wszystkim
    ) ciekawość: "Szukałem miasta mojej młodości".
    )
    ) Teczka Reicha-Ranickiego zawiera jego akta osobowe, nie obejmuje "spraw
    ) operacyjnych". Informacje o tym, czy bezpośrednio działał na szkodę
    ) konkretnych osób, można by - o ile w ogóle - znaleźć w teczkach operacyjnych
    ) (do których nie dotarłem). Akta osobowe nie zawierają danych o poszczególnych
    ) sprawach, lecz podsumowanie jego działalności jako funkcjonariusza tajnych
    ) służb. Pomiędzy pożółkłymi okładkami akt znajduje się opis psychologiczny:
    ) podania, życiorysy, zobowiązania do współpracy, zdjęcia, awanse, opinie i
    ) oceny, krytyka i samokrytyka. I kilka prywatnych listów.
    )
    ) Akta "Obywatela Marcelego Reicha, syna Dawida" figurują pod numerem sygnatury
    ) 0193/896 w IPN. Reich-Ranicki pracował w polskich komunistycznych służbach
    ) bezpieczeństwa przez pięć lat, od 25 października 1944 r. Do tego musiał się
    ) przyznać już w roku 1994. Przeszłość sławnego krytyka ujawnił wtedy
    ) dziennikarz "Westdeutscher Rundfunk" Tilman Jens na podstawie relacji
    ) Krzysztofa Starzyńskiego, mieszkającego wówczas w Nowej Zelandii byłego
    ) polskiego agenta i współpracownika Reicha-Ranickiego. Starzyński, bratanek
    ) prezydenta Warszawy - jak sam stwierdził - pracował w bezpiece na polecenie
    ) polskiego podziemia, a w 1949 r. przeszedł na stronę brytyjskich służb
    ) specjalnych.
    )
    ) Po ujawnieniu ubeckiej przeszłości Reich-Ranicki w wywiadach dla
    ) tygodnika "Der Spiegel" zaczął po trochu ujawniać prawdę. Nawet znany
    ) pieśniarz i poeta Wolf Biermann, który początkowo go bronił, skarżył się,
    ) że "dał się zwieść" i "wpadł w pułapkę przyjaźni". Z kolei Andrzej
    ) Szczypiorski pisał w tygodniku "Die Woche", że MBP było "organizacją
    ) kryminalną". "To określenie jest trafne" - skomentował Reich-Ranicki. Nie
    ) mógł powiedzieć nic innego.
    )
    ) Jednak w autobiografii "Moje życie", która ukazała się parę lat później,
    ) więcej o tym nie wspomina. Czego się z niej dowiadujemy? "Nie miałem
    ) sztucznej brody ani peruki" - pisze Reich-Ranicki o swoim pobycie w Londynie
    ) (od 23 lutego 1948 do listopada 1949). "Nie należałem, delikatnie mówiąc, do
    ) pilnych ani utalentowanych organizatorów tych tajnych służb". Zresztą praca
    ) ta - jak utrzymuje Reich-Ranicki - była przeważnie nieszkodliwa i bez
    ) znaczenia.
    )
    ) Podsumowując okres pracy w Warszawie (od 25 marca do 15 grudnia 1945 i od 23
    ) kwietnia 1946 do lutego 1948), twierdzi, że po trzech latach w MBP całą swoją
    ) wiedzę czerpał "z jednego jedynego i nie zawsze godnego zaufania źródła: z
    ) powieści, opowiadań i reportaży". Wielokrotnie zasłania się jak parawanem
    ) Bogu ducha winną literaturą: był tylko cenzorem poczty, czytał tylko cudze
    ) listy (jak niegdyś Robert Musil i Ernst Jünger); opowiadał tylko historie
    ) autorstwa Egona Erwina Kischa (kiedy jako instruktor w MBP miał uczyć "zasad
    ) pracy" młodych adeptów bezpieki).
    )
    ) Bezpieka słucha Chopina
    )
    ) Swoją działalność na Górnym Śląsku, bezpośrednio na tyłach radzieckiego
    ) frontu, Reich-Ranicki kwituje dwoma zdaniami. Wystarcza mu to, żeby oznajmić,
    ) że mimo wszystko zyskał tam "opinię dobrego organizatora". Tymczasem to, co
    ) tam przeżył, mogłoby posłużyć za materiał przynajmniej na dobrą nowelę.
    ) Według dokumentów występujący wtedy w mundurze Marceli Reich przebywał na
    ) Śląsku od 5 lutego do 25 marca 1945 jako kierownik "grupy operacyjnej" MBP.
    ) Tego rodzaju grupy miały za zadanie tworzyć na zajętych obszarach struktury
    ) służby bezpieczeństwa stanowiące oręż partii komunistycznej, której członkiem
    ) Reich-Ranicki miał już wkrótce zostać.
    )
    ) Twierdzi on, że na Górnym Śląsku nie miał żadnych współpracowników i że
    ) stworzył jedynie cenzurę pocztową, która podlegała MBP. Przebywał
    ) tam "maksimum tydzień". Ale dokumenty temu przeczą. Nie można też zupełnie
    ) zapominać o tym, jakie zadania wykonywali na Górnym Śląsku jego koledzy.
    ) Niemieckich "sabotażystów" i "wilkołaków" z Wehrwolfu, w tym dzieci w wieku
    ) szkolnym - jak np. Gerharda Gruschkę, który dziś rzeczowo opowiada o swoich
    ) przeżyciach - torturowano i zamykano w obozach, gdzie niedawno jeszcze
    ) siedzieli Żydzi i Polacy. Nierzadko pisano o "piekle Łambinowic", a także o
    ) obozach dla Niemców w Świętochłowicach (Zgoda) i Mysłowicach, które często
    ) prowadziło najpierw NKWD, a potem polskie MBP. Komendant i oprawca obozu
    ) Zgoda Solomon Morel, aby uniknąć sądu w Polsce, uciekł po 1989 r. do Izraela.
    ) Działalność rozpoczął 15 lutego 1945 w "grupie operacyjnej" służby
    ) bezpieczeństwa na Górnym Śląsku. Reich-Ranicki twierdzi, że nigdy nie słyszał
    ) tego nazwiska.
    )
    ) Górny Śląsk, początek 1945 r. Żołnierze, literaci i ubecy, wśród nich także
    ) ludzie pochodzenia żydowskiego, spotykają się wieczorami we właśnie otwartej
    ) katowickiej kawiarni Wigwam lub w salonie literackim poetki Stefanii Czajki,
    ) więźniarki getta, która po wojnie została kapitanem polskiej milicji
    ) (pistolety należało rozładować w przedpokoju). Był to czas, kiedy po raz
    ) pierw
  • Gość: - IP: 168.103.126.* 13.08.02, 17:22
    BARDZO INTERESUJACE, DZIEKUJE ZA TLUMACZENIE I POST. TERAZ WIEM DLACZEGO TAKIE
    ZACHWYTY WZBUDZA JEGO NAZWISKO.
  • titus_flavius 13.08.02, 17:38
    Gość portalu: - napisał(a):

    > BARDZO INTERESUJACE, DZIEKUJE ZA TLUMACZENIE I POST. TERAZ WIEM DLACZEGO
    TAKIE
    > ZACHWYTY WZBUDZA JEGO NAZWISKO.

    Ave,
    W Niemczech boją się krytykować Reicha - boją się oskarżeń o antysemityzm :o).
    T.
  • Gość: f IP: *.tarnobrzeg.cvx.ppp.tpnet.pl 13.08.02, 18:40
    Niemcy tak boją sie wiadomo o co; dlatego Izraelowi dali dotychczs tyle
    pieniędzy
    ile wynosił dochód PRL przez 50 lat....
    Tylko dlaczego Polacy nie sądzą mordecy za dzialalność agenturalną ;dlaczego
    ten zyd jak Eichmann nie jest przynajmniej w więzieniu-ma sumieniu
    zamęczonych podobnież 250 polaków ,którzy uwierzyli i wrócili po 45 roku i ich
    nie ma...
    Jednego nie rozumiem dlaczego ta sprawe podnosi akurat Koszerna?



  • t_kwon 13.08.02, 21:14
    1946 trat er der Kommunistischen Partei bei. Im gleichen Jahr gehörte er zur
    Polnischen Militärmission in Berlin und das Jahr darauf zum Geheimdienst sowie
    zum polnischen Außenministerium.

    In den Jahren 1948 und 1949 wurde er polnischer Konsul in London und hängte
    seinem eigentlichen Namen Reich den Zusatz Ranicki an. Nach seiner Rückkehr
    folgte nicht nur die Entlassung aus dem Dienst des Außenministeriums, sondern
    auch der Ausschluss aus der Kommunistischen Partei.

    W 1946 roku przystapil MRR do partji komunistycznej.W tym samym roku nalezal
    do polskiej misji wojskowej w Berlinie a rok pozniej do sluzby bezpieczenstwa
    przy polskim ministerstwie spraw zagranicznych.
    W roku 1948 i 1949 byl polskim konsulem w Londynie i dodal do swojego
    wlasciwego nazwiska Reich dodatek Ranicki.
    Po jego powrocie nastapilo nie tylko zwolnienie ze sluzby w ministerstwie, ale
    rowniez wykluczenie z partji komunistycznej.

    Slabo musial sie sprawowac skoro po dwu latach (z tego rok w Londynie )
    pogoniono go w diably.

    MRR jest typem nadwyraz antypatycznym.Geba straszniejsza od jeza. Mowi z
    okropnym akcentem ale mimo to zrobil duza kariere.
    Watpie, ze kariera tego ponad osiemdziesiatletniego czlowieka ma cokolwiek
    wspolnego z tym czasem ,gdy jako dwudziestokilkuletni czlowiek szukal swej
    drogi zyciowej.
  • Gość: die Presse IP: 168.103.126.* 14.08.02, 15:53
    Nachweis tiefer Verstrickungen?

    Polen zeigt kaum Interesse an der Geheimdienst-Vergangenheit des Literatur-
    Kritikers Reich-Ranicki.

    Von unserem Korrespondenten THOMAS ROSER



    --------------------------------------------------------------------------------


    Marcel Reich-Ranickis Geheimdienst-Vergangenheit kümmert die polnische
    Bevölkerung wenig


    Die Enthüllungen aus der Geheimdienstakte von Marcel Reich-Ranicki haben in
    Polen ein eher verhaltenes Echo ausgelöst. In seiner früheren Heimat ist der
    deutsche Literaturpapst der breiten Öffentlichkeit weitgehend unbekannt.
    Historiker glauben jedoch, daß er seine Rolle als Agent bisher verharmlost
    habe.


    Von bohrenden Nachfragen hat der sonst so redselige Literaturpapst genug. Er
    habe keine Lust, seine Autobiographie noch einmal von Beginn an zu erzählen,
    verwahrte sich Marcel Reich-Ranicki am Dienstag in einem Interview mit der
    polnischen "Gazeta Wyborcza". Er habe keinerlei Lust und auch keinen Grund,
    sich "zu verteidigen": "Lesen Sie doch selbst nach, wie ich zum Geheimdienst
    und der Armee kam. Das hat auch seine Bedeutung. Ich wurde von der Roten Armee
    befreit. Aus meiner Familie war ich der einzige, der überlebte."


    Als "eifersüchtige Attacken" qualifiziert der gekränkte Literatur-Kritiker die
    Enthüllungen in der "Welt" ab, denen zufolge er als Mitarbeiter des polnischen
    Geheimdienstes zwischen 1944 und 1950 eine weit prominentere Rolle spielte, als
    er bislang eingeräumt hatte.


    Gerhard Gnauck, Polen-Korrespondent der "Welt", hält seinen Vorwurf
    der "Verharmlosung der Geschichte" durch den Personalakt aus dem Ministerium
    für Öffentliche Sicherheit (MBP) belegt. Im polnischen "Institut des Nationalen
    Gedenkens" (IPN) kann der 109 Seiten dicke Reich-Ranicki-Faszikel zu
    wissenschaftlichen Zwecken eingesehen werden. Frühere Vorgesetzte loben dort
    den "Eifer" und die Zuverlässigkeit des einstigen Agentenführers.


    Nach Ansicht des Warschauer Historikers Wlodzimierz Borodziej machen die
    Recherchen von Gerhard Gnauck deutlich, daß der 1958 in die Bundesrepublik
    übergesiedelte Literatur-Kritiker "relativ hoch" in der Hierarchie des
    Geheimdienstes gestanden sei. Zwar erkläre Reich-Ranicki seinen raschen
    Aufstieg mit dem Hinweis auf seine Fremdsprachenkenntnisse "durchaus
    plausibel", so Borodziej gegenüber der "Presse": "Aber in seiner Autobiographie
    hat er seine eigene Position verharmlost."


    Keinerlei Aufschluß geben die Akten nach Ansicht von Borodziej zur Frage, ob
    und in welchem Maße Reich-Ranicki als Konsul in London bei der Repratriierung
    von Emigranten beteiligt war, von denen einige nach ihrer Rückkehr in
    polnischen Gefängnissen ermordet wurden. Weil wegen der dort residierenden
    Exilregierung London nach dem Krieg für den polnischen Geheimdienst einer der
    wichtigsten Auslandsposten war, ist auch der Historiker Andrzej Paczkowski
    davon überzeugt, daß Reich-Ranicki innerhalb des MBP eine wichtige Rolle
    gespielt habe.


    Für "interessant" hält er die Frage, ob der Geheimdienst sich der Dienste des
    Literaturkritikers möglicherweise auch noch nach dessen Übersiedlung in die
    Bundesrepublik zu Nutze gemacht habe. Vier bis fünf Mal sei die Personalakte in
    den siebziger und achtziger Jahren noch in Gebrauch gewesen: Allerdings sei
    unklar, ob der MBP seinen einstigen Agenten noch einmal "verwenden" oder ihm
    schaden wollte.


    Obwohl der "Welt"-Artikel zu Wochenbeginn auch von zwei polnischen Blättern
    veröffentlicht wurde, haben die Dokumente aus dem Geheimdienst-Archiv zwischen
    Oder und Bug ein eher verhaltenes Echo ausgelöst. In vielen Zeitungen wurden
    die Enthüllungen am Dienstag nicht einmal erwähnt.


    "Der Fall Reich-Ranicki ist eine deutsche Angelegenheit", befand kurz und knapp
    die Tageszeitung "Rzeczpospolita". Reich-Ranicki sei in Polen nur für
    einen "kleinen Kreis" von Literatur- und Deutschlandkennern ein Begriff, der
    breiten Öffentlichkeit aber kaum bekannt: So erklärt Borodziej das laue Medien-
    Interesse an dem vor mehr als vier Jahrzehnten emigrierten Literaturkritiker.


    Exilpolen pflegten in ihrer Heimat nur dann ein größeres Interesse zu wecken,
    wenn sie mit ihrer Arbeit auf die polnische Kultur zurückwirkten. Das habe
    Reich-Ranicki jedoch nie gemacht: "Denn er schreibt nun einmal vor allem über
    die deutsche Literatur."


    Zwar hat Reich-Ranicki vielen polnischen Nachwuchsschriftstellern in
    Deutschland zum Durchbruch verholfen. Doch im Gegensatz zum deutschen
    Sprachraum, wo seine Autobiographie zum Bestseller wurde, ist nicht einmal die
    erste Auflage der polnischen Ausgabe von "Mein Leben" verkauft. Nach Auskunft
    des Warschauer Muza-Verlags gingen bisher nur 2800 Exemplare über den
    Ladentisch.


    "Reich-Ranicki ist hier eine unbekannte Person, er hat sich leider geweigert,
    nach Polen zu kommen, um für das Buch zu werben," klagt Muza-Marketing-Direktor
    Krzysztof Genczelewski. Borodziej glaubt denn auch nicht, daß die Diskussion
    über die Vergangenheit von Reich-Ranicki seine Landsleute noch lange
    beschäftigen wird: "Im Gegensatz zu Deutschland wird der Fall hier keine großen
    Kreise ziehen."



    14.08.2002 Quelle: Print-Presse
  • Gość: - IP: 168.103.126.* 15.08.02, 14:44
  • Gość: MeF IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 15.08.02, 15:23
    Opublikowane przez m.in Wyborczą fakty z życia "papieża" niemieckiej
    literatury, pozwalają domniemywać że ma on na sumieniu sporo. Wystarczająco by
    wszcząć śledztwo. Wątpię by IPN zrobił to samodzielnie. Może by tak ich do tego
    zmusić. Zna się ktoś na tym.
    Kurna chata ale byłby fajerwerk. Ekstradycja Ważnego Żyda zbrodniarza do
    Polski. Cymes.
  • tramp8 15.08.02, 15:36

    caly ten wasz infantylny krzyk zalatuje smrodem antysemickim.wy gowniarze
    nawet nie macie pojecia ilu z waszych bohaterow walki z komuna bylo
    prawdziwymi agentami.faktycznie daliscie sie nabrac na wewnatrz -niemieckie
    rozgrywki.pojecie macie jak swinia o blyskawicy.te niewazne szczwgoly biografii
    wyciagnal na wierzch szwabski debil,ktoremu Reich udowodnil,ze jest grafomanem
    i zerem.A wy jak glupie szczeniaki dajecie sie naciagac.ale do waszego
    zydozerczego bagna wszystko jest mile widziane,co tylko moze wam dac mozliwosc
    prymitywnego opluwania.a jezeli chodzi o fakty ,to jak widac nie ma dowodow na
    jakas zbrodnie co? W UB bylo wiecej AK-owcow jak Zydow.Polecam poczytanie
    powaznej literatury fachowej.powolywanie sie na jakies bzdurne zrodla ,nie
    czyni waszego jazgotu wiarygodnym.
  • Gość: Spiegel IP: 168.103.126.* 15.08.02, 15:54

    MARCEL REICH-RANICKI

    Geheimagent mit Leidenschaft?

    Die Rolle Marcel Reich-Ranickis als Agent des polnischen Geheimdienstes war
    offenbar größer als bisher bekannt. Neue Akten schildern angeblich den späteren
    Literaturkritiker als eifrigen und leidenschaftlichen Spion der Nachkriegszeit.


    DPA

    Kritiker Reich-Ranicki: "Kein Wort zu korrigieren"


    Frankfurt/M./Berlin - Die "Welt" veröffentlichte am Montag erstmals Auszüge aus
    einer geheimen Personalakte des polnischen Ministeriums für Öffentliche
    Sicherheit (MBP). Dem Dossier zufolge soll der spätere Literaturkritiker die
    geheimpolizeiliche Arbeit geradezu mit Leidenschaft betrieben haben und ein
    hervorragender Agentenführer gewesen sein.
    Der in Frankfurt lebende Kritiker sagte dem Blatt hingegen, seine Rolle sei
    nicht größer gewesen, als er sie in seiner 1999 erschienenen
    Autobiografie "Mein Leben" geschildert habe. Er könne sich "des Eindrucks nicht
    erwehren, dass hier jemand eifrig bemüht war, diejenigen Angaben
    herauszufischen, die vielleicht gegen mich sprechen könnten". Er habe "in
    seiner Darstellung kein Wort zu korrigieren", meinte Reich-Ranicki. Allerdings
    sagte er auch, er kenne die von der "Welt" zitierte Akte nicht.

    Nach Angaben der Zeitung wurde Reich-Ranicki Ende 1944 im Alter von 24 Jahren
    im kommunistischen Polen Mitglied des Geheimdienstes und blieb es mit kurzer
    Unterbrechung bis zum 28. Januar 1950. Seine Vorgesetzten loben dem Blatt
    zufolge in der Geheimakte seine Intelligenz und seinen Eifer. Er sei "gut in
    der operativen Arbeit" gewesen, "vernarrt in den Geheimdienst" und "kenne die
    Psyche des Agenten", auch sei er der Volksrepublik Polen ergeben und politisch
    zuverlässig. Bescheinigt werden ihm auch umfangreiche gesellschaftliche
    Kontakte in Parteikreisen. Allerdings würden in manchen Bewertungen die
    Eigenschaften Arroganz und Opportunismus sowie "intelligenzlerhafte Manieren"
    getadelt. In der Mehrzahl seien die Bewertungen jedoch positiv gewesen.

    "Belanglos und überflüssig"


    Die Akte umfasst laut "Welt" 109 Blätter, darunter Reich-Ranickis
    Aufnahmegesuch, Verpflichtungs- und Schweigeerklärungen, handschriftlich
    verfasste Lebensläufe, detaillierte Personalfragebögen, Anträge der
    Vorgesetzten auf Beförderung, Fotos und Briefe. Sie liegt unter der Nummer IPN
    0193/896 im polnischen Institut des Nationalen Gedenkens in Warschau, der
    polnischen Entsprechung der Gauck-Behörde.

    Wie der Kritiker auch in seiner Autobiografie beschreibt, war er zunächst in
    Polen in der Postzensur beschäftigt, wo er die Korrespondenz mit dem Ausland
    überwachte. 1948 und 1949 arbeitete er als Konsul für das polnische
    Außenministerium in London, wo er laut "Welt" inoffiziell als Agentenführer
    tätig war. "Unter seiner Leitung wurde eine Kartei mit Informationen über mehr
    als 2000 Emigranten geführt", schreibt das Blatt. 1949 fiel Reich-Ranicki in
    Polen unter anderem wegen seiner "unklaren Rolle im Getto" als Mitarbeiter der
    Getto-Verwaltung in Ungnade. 1950 wurde er aus Partei und Ministerium
    ausgeschlossen.

    Reich-Ranicki sagte der Zeitung, er habe die Arbeit beim Geheimdienst stets
    für "belanglos und überflüssig" gehalten und ungern gemacht. Zu seiner
    Tätigkeit bei der Zensur sei er nur deshalb gekommen, weil er Fremdsprachen
    beherrschte. Die Kartei in London sei eine "so harmlose wie überflüssige
    Kartei" gewesen, die "nie benutzt wurde". Im Ministerium sei "alles
    improvisiert und sehr chaotisch" gewesen. "Es wurde damals von den
    Halbanalphabeten, die in der Personalabteilung arbeiteten, in den Akten viel
    Unsinn notiert", sagte Reich-Ranicki.






  • Gość: kunce IP: *.chello.pl 15.08.02, 16:57
    tramp8 napisał:
    W UB bylo wiecej AK-owcow jak Zydow.Polecam poczytanie
    > powaznej literatury fachowej.

    aby Twoje twierdzenie oddało stan faktyczny trzeba dodać, że AK-owcy i ubecy
    siedzieli w czasie przesłuchań po przeciwnych stronach biurka. I gdy UBecy szli
    na kolację do domu, AKowców wleczono do śmierdzących cel.
    Ale, naturalnie, było ich wiecej, bo jeden UBek bez problemu "obsłużył"
    kilkunastu - kilkudziesięciu AKowców.

    co do pozostałych zarzutów, przede wszystkich tych o największym ciężarze
    gatunkowym, polecam lekturę wykładów wygłoszonych w Żydowskim Instytucie
    Historycznym.

    www.republika.pl/mbp_x/html/zydziwub.html


    w rewanżu oczekuję linku, który będzie dowodził słuszności Twoich tez.
  • Gość: f IP: *.tarnobrzeg.cvx.ppp.tpnet.pl 15.08.02, 18:25
    Bardzo mądry Zyd Albert Einstein powiedział:
    Dwie rzeczy są nieskończone-Wszechświat i głupota ludzka.Co do pierwszej
    istnieją jeszcze wątpliwości-
    A drugi Zyd bredzi...zamiast uchodzic za medrca-nie odmykając gęby.
  • Gość: MeF IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 15.08.02, 18:40
    tramp8 napisał:

    >
    > caly ten wasz infantylny krzyk zalatuje smrodem antysemickim.wy gowniarze
    > nawet nie macie pojecia ilu z waszych bohaterow walki z komuna bylo
    > prawdziwymi agentami.faktycznie daliscie sie nabrac na wewnatrz -niemieckie
    > rozgrywki.pojecie macie jak swinia o blyskawicy.te niewazne szczwgoly
    biografii
    >
    > wyciagnal na wierzch szwabski debil,ktoremu Reich udowodnil,ze jest
    grafomanem
    >
    > i zerem.A wy jak glupie szczeniaki dajecie sie naciagac.ale do waszego
    > zydozerczego bagna wszystko jest mile widziane,co tylko moze wam dac
    mozliwosc
    > prymitywnego opluwania.a jezeli chodzi o fakty ,to jak widac nie ma dowodow
    na
    >
    > jakas zbrodnie co? W UB bylo wiecej AK-owcow jak Zydow.Polecam poczytanie
    > powaznej literatury fachowej.powolywanie sie na jakies bzdurne zrodla ,nie
    > czyni waszego jazgotu wiarygodnym.

    Ucony Trampie8, podsuń wiarygodne źródło, że w UB było więcej Ak- owców niż
    Żydów.
    " A jeżeli chodzi o fakty, to jak widać..." dowody są ! Strzępy ich przynosi GW.
  • Gość: MeF IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 15.08.02, 21:50
    tramp8 napisał:

    >
    W UB bylo wiecej AK-owcow jak Zydow.Polecam poczytanie
    > powaznej literatury fachowej.

    Dawaj tę " literaturę fachową" albo odszczekaj brednie.
  • Gość: - IP: 168.103.126.* 16.08.02, 15:06
  • Gość: f IP: *.tarnobrzeg.cvx.ppp.tpnet.pl 19.08.02, 19:47
    Jego krytyka częściowo nie zgadza się z aktualnymi trendami i sugestiami
    G.W.np-nie pochwalił w Niemczech czytaj nie dał DM przepraszam euro np
    Pilchowi,Stasikowi itd
  • Gość: Fredzio IP: *.daimler-benz.com 20.08.02, 12:45
    Ale dla was pracowal i opinie w 1957 zmienil, dla was Niemcow psesladowal i
    Schlesien wyciscil ! jeden Zydowski Ubek miedzy 157 Tys Polaczkow ubekow !
  • Gość: - IP: 168.103.126.* 20.08.02, 15:05
    jak to sie dzieje ze takie zakaly moralne i miernoty intektualne ustawiane sa
    na cokole i pozawala sie im beszczescic nasza kulture i polityke.
  • Gość: f IP: *.tarnobrzeg.cvx.ppp.tpnet.pl 20.08.02, 19:02
    No wlasnie -dlaczego istnieje antysemityzm w kraju gdzie nie ma Zydow
    Wyjątek szef NIE,Gazety Wyborczej ,Znaku,Więzi,Super Expresu,Tygodnika
    Powszechnego,Radia RMF,ZET,Trójki,no i oczywiście TV I,II,TVN itd..
  • Gość: kunce IP: *.chello.pl 20.08.02, 20:22
    Gość portalu: Fredzio napisał(a):

    > Ale dla was pracowal i opinie w 1957 zmienil, dla was Niemcow psesladowal i
    > Schlesien wyciscil ! jeden Zydowski Ubek miedzy 157 Tys Polaczkow ubekow !

    Fredziu, masz prawo do swoich ocen Ranickiego ( ja się raczej z nimi nie
    zgadzam).
    Ale wygłaszając opinie nie warto negować faktów.
    W poście zamieszczonym powyżej podaję link na stronę Zydowskiego Instytutu
    Historycznego. Prezeztowany tam tekst dowodzi - że w kraju, w którym szacowało
    się liczbę Żydów na 0,5-1% ludności, az 30% kadry kierowniczej UB było Żydami!
    To smutna prawda. Pozostały znaczący procent stanowili ludzie
    pochodzenia "internacjonalistycznego", którzy nawet mając obywatelstwo polskie
    (a nie było to regułą) czuli się związani z jedną z wielu mniejszości
    etnicznych przedwojennej Polski.
    Pokrzykiwaniem na siebie nie zmienimy tych faktów. Możemy jednak spróbować
    zrozumiec, dlaczego tak sie stało. I najwazniejsze - pokazać, że nie obaw, iż
    taka sytuacja powtórzy sie znowu, w co wierzę.
  • Gość: Fredzio IP: *.daimler-benz.com 21.08.02, 09:03
    Gość portalu: kunce napisał(a):

    > Gość portalu: Fredzio napisał(a):
    >
    > > Ale dla was pracowal i opinie w 1957 zmienil, dla was Niemcow psesladowal
    > i
    > > Schlesien wyciscil ! jeden Zydowski Ubek miedzy 157 Tys Polaczkow ubekow !
    >
    > Fredziu, masz prawo do swoich ocen Ranickiego ( ja się raczej z nimi nie
    > zgadzam).
    > Ale wygłaszając opinie nie warto negować faktów.
    > W poście zamieszczonym powyżej podaję link na stronę Zydowskiego Instytutu
    > Historycznego. Prezeztowany tam tekst dowodzi - że w kraju, w którym
    szacowało
    > się liczbę Żydów na 0,5-1% ludności, az 30% kadry kierowniczej UB było Żydami!
    > To smutna prawda. Pozostały znaczący procent stanowili ludzie
    > pochodzenia "internacjonalistycznego", którzy nawet mając obywatelstwo
    polskie
    > (a nie było to regułą) czuli się związani z jedną z wielu mniejszości
    > etnicznych przedwojennej Polski.
    > Pokrzykiwaniem na siebie nie zmienimy tych faktów. Możemy jednak spróbować
    > zrozumiec, dlaczego tak sie stało. I najwazniejsze - pokazać, że nie obaw, iż
    > taka sytuacja powtórzy sie znowu, w co wierzę.
    Drogi Kolego
    Fakt ze byli Polskie Asymilowane Zydy w Ub, watpie az do 30% to znaczy od 154
    Tys ubekow bylo kolo 45 Tys Zydow wiecej niz cala Armija Izraelska
    komu chcesz te pzdory sprzedac, ale poznajesz fakt ze 70% ubekow byli Polacy
    katolicy co swoich Mordowali zneneczyli !
    Chcem ci powiedzyc ze z mojej strony bylismy wszycy Antykomuny przesto jestemy
    w Izraelu naziwali nas Sionistow !
    Chcialem tez sadzic tyz Akowcow co mordowali zydow w czasie powstania W-wy w
    1944 i npadali na pociagi odchowcow z Kresy !
    mozemy dalej dyskutowac !
    a ty w 1 majau dla Komuny nie Marszelowales przed Palacu Koltury !
    Moj Brat byl z Polski wygoniony bo w 1953 na cermoni Stalina smial sie z tych
    Klamst co Polacy obowiadali " Nasz Ojciec Nardu towarzysz Stalin... "
  • Gość: kunce IP: *.chello.pl 21.08.02, 14:52
    Gość portalu: Fredzio napisał(a):

    > Drogi Kolego

    słabą kobietą, Fredziu, jestem...

    > Fakt ze byli Polskie Asymilowane Zydy w Ub, watpie az do 30%

    30% kadry kierowniczej czyli szefostwa (najwyższe stanowiska)

    ale poznajesz fakt ze 70% ubekow byli Polacy
    > katolicy co swoich Mordowali zneneczyli !

    Polacy też byli (i pewnie katolicy) ale trzon służb stanowili ludzie - powiem
    wprost - przybyli z ZSRR, o bardzo rożnych narodowościach (bardzo wielu
    komunistów z dawnych kresów, urodzonych w przedwojennej Polsce, ale czujących
    więzi z narodami, które po wojnie wcielone zostały do ZSRR).
    Aparat bezpieczeństwa bardzo długo pozostawał w niepolskich rękach.

    > Chcem ci powiedzyc ze z mojej strony bylismy wszycy Antykomuny przesto
    jestemy
    > w Izraelu naziwali nas Sionistow !
    > Chcialem tez sadzic tyz Akowcow co mordowali zydow w czasie powstania W-wy w
    > 1944 i npadali na pociagi odchowcow z Kresy !

    AKowcy niewiele mieli szans na mordowanie Żydów w czasie powstania
    Warszawskiego, po po powstaniu w getcie i po niemieckiej pacyfikacji getta,
    trudno raczej mówic o Żydach w Warszawie (AK zorganizowało pomoc - akcja Żegota
    i współpracowało z bojownikami z getta, zapytaj żyjącego jeszcze doktora Marka
    Edelmana).

    > mozemy dalej dyskutowac !
    > a ty w 1 majau dla Komuny nie Marszelowales przed Palacu Koltury !

    nie

    > Moj Brat byl z Polski wygoniony bo w 1953 na cermoni Stalina smial sie z tych
    > Klamst co Polacy obowiadali " Nasz Ojciec Nardu towarzysz Stalin... "

    i wtedy zdarzali sie głupcy (mam na myśli płaczących po Stalinie).

    Pisałeś, że niedawno przyjeżdzałeś do Polski. Czy wolno spytać, kiedy ją
    opuściłes? I czy podoba Ci sie to, co teraz widzisz - mieszkałeś może w
    Warszawie?
    pozdrawiam kunce
  • Gość: Fredzio IP: *.daimler-benz.com 21.08.02, 15:28
    Gość portalu: kunce napisał(a):

    > Gość portalu: Fredzio napisał(a):
    >
    > > Drogi Kolego
    >
    > słabą kobietą, Fredziu, jestem...
    >
    > > Fakt ze byli Polskie Asymilowane Zydy w Ub, watpie az do 30%
    >
    > 30% kadry kierowniczej czyli szefostwa (najwyższe stanowiska)
    >
    > ale poznajesz fakt ze 70% ubekow byli Polacy
    > > katolicy co swoich Mordowali zneneczyli !
    >
    > Polacy też byli (i pewnie katolicy) ale trzon służb stanowili ludzie - powiem
    > wprost - przybyli z ZSRR, o bardzo rożnych narodowościach (bardzo wielu
    > komunistów z dawnych kresów, urodzonych w przedwojennej Polsce, ale czujących
    > więzi z narodami, które po wojnie wcielone zostały do ZSRR).
    > Aparat bezpieczeństwa bardzo długo pozostawał w niepolskich rękach.
    >
    > > Chcem ci powiedzyc ze z mojej strony bylismy wszycy Antykomuny przesto
    > jestemy
    > > w Izraelu naziwali nas Sionistow !
    > > Chcialem tez sadzic tyz Akowcow co mordowali zydow w czasie powstania W-wy
    > w
    > > 1944 i npadali na pociagi odchowcow z Kresy !
    >
    > AKowcy niewiele mieli szans na mordowanie Żydów w czasie powstania
    > Warszawskiego, po po powstaniu w getcie i po niemieckiej pacyfikacji getta,
    > trudno raczej mówic o Żydach w Warszawie (AK zorganizowało pomoc - akcja
    Żegota
    >
    > i współpracowało z bojownikami z getta, zapytaj żyjącego jeszcze doktora
    Marka
    > Edelmana).
    >
    > > mozemy dalej dyskutowac !
    > > a ty w 1 majau dla Komuny nie Marszelowales przed Palacu Koltury !
    >
    > nie
    >
    > > Moj Brat byl z Polski wygoniony bo w 1953 na cermoni Stalina smial sie z t
    > ych
    > > Klamst co Polacy obowiadali " Nasz Ojciec Nardu towarzysz Stalin... "
    >
    > i wtedy zdarzali sie głupcy (mam na myśli płaczących po Stalinie).
    >
    > Pisałeś, że niedawno przyjeżdzałeś do Polski. Czy wolno spytać, kiedy ją
    > opuściłes? I czy podoba Ci sie to, co teraz widzisz - mieszkałeś może w
    > Warszawie?
    > pozdrawiam kunc
    Drogi Kolega
    To jest Fakt ze Akwcy mordowali Zydow w czasie powastanie W-Wy i ozkarzali
    Niemcow Kto jest Zyd nawet zebyl towarzysz Broni, pomoc Dla ZOB byla od strony
    AL, to jest Fakt ze Polacy wszytkich zydow za Komuny oskarzyli.
    Twoja definacja ze Zydy nigdy nie sa i byli Polacy pomaga naszej Sionistyczna
    sprawe ze nie mamy uwas "Dzialke i spokoj" zuwazylem ze Polacy lubja falzywic
    swojej Histori.
    Polske zostawilem w czasie Gomulki bylem ostatnio tydzien temu, poska sie
    zmienia nawet Szare Fasady i krzywe Chodniki powoli znikneja ! Antysemitow nie
    poznalem ! Byle zdzywiony ze w Nowy sacze sedzia Polacy w domu mojego Kolegi
    i ulica jest z Pomnikami Zydowskich zbudowana.
    bylem czlonek delegacji Mlodziezy Izraelskich dla Polsce jest cudowny Geszaft
    Cala grupa lata Lotem Ochrona Polska Autokar Polski Hotele i to wszystko z
    Dobre $ aby Dziecia pokazac zkad Pochodza i dlaczego tutaj nie moga Zyc
    i co Niemcy Narobili ? Ja ich uczylem kto jest adam Miczkiewicz i Polska
    historie aby was lepiej znali !
  • Gość: kunce IP: *.chello.pl 21.08.02, 18:49
    Gość portalu: Fredzio napisał(a):

    > Drogi Kolega
    > To jest Fakt ze Akwcy mordowali Zydow w czasie powastanie W-Wy i ozkarzali
    > Niemcow Kto jest Zyd nawet zebyl towarzysz Broni, pomoc Dla ZOB byla od
    strony

    niestety, prawda historyczna jest inna

    > AL, to jest Fakt ze Polacy wszytkich zydow za Komuny oskarzyli.

    to nieprawda wynikająca z antypolskich uprzedzeń

    > Twoja definacja ze Zydy nigdy nie sa i byli Polacy pomaga naszej Sionistyczna
    > sprawe

    nigdy nie napisałam, że polscy Żydzi to nie Polacy. Niedawno zmarły Anatol
    Fejgin były szef 10 Departamentu, sam w rubryce personalnej wpisał: narodowość
    żydowska. To jest w jego ankiecie. On (i inni) sami deklarowali taki wybór. Był
    obywatelem polskim narodowości żydowskiej, ale w latach 60-tych starał sie o
    wyjazd do Izraela. Państwo Izrael odmówiło mu zgody.
    Dlaczego o tym piszę? Bo to nie ja uważam pana Fejgina za Żyda - on sam sie tak
    określił. W tamtych latach każdy pracownik Urzędu Bezpieczeństwa deklarował w
    ankiecie narodowość, zgodnie z własnym sumieniem i poczuciem przynależności.
    Dlatego dziś wiadomo, ilu Rosjan, Żydów, Ukraińców, Polaków, Białorusinów,
    Cyganów czy innnych obywateli Polski róznych narodowości pracowało w UB.

    ze nie mamy uwas "Dzialke i spokoj" zuwazylem ze Polacy lubja falzywic
    > swojej Histori.

    to nieprawda, kolejne krzywdzące nas uogólnienie


    > Polske zostawilem w czasie Gomulki bylem ostatnio tydzien temu, poska sie
    > zmienia nawet Szare Fasady i krzywe Chodniki powoli znikneja ! Antysemitow
    nie
    > poznalem ! Byle zdzywiony ze w Nowy sacze sedzia Polacy w domu mojego Kolegi
    > i ulica jest z Pomnikami Zydowskich zbudowana.
    > bylem czlonek delegacji Mlodziezy Izraelskich dla Polsce jest cudowny Geszaft
    > Cala grupa lata Lotem Ochrona Polska Autokar Polski Hotele i to wszystko z
    > Dobre $ aby Dziecia pokazac zkad Pochodza i dlaczego tutaj nie moga Zyc
    > i co Niemcy Narobili ? Ja ich uczylem kto jest adam Miczkiewicz i Polska
    > historie aby was lepiej znali !

    cieszę sie, że tu wracasz. Mam nadzieje, że nadal czujesz sie w Warszawie jak u
    siebie w domu?
  • Gość: Fredzio IP: *.daimler-benz.com 21.08.02, 19:03
    Gość portalu: kunce napisał(a):

    > Gość portalu: Fredzio napisał(a):
    >
    > > Drogi Kolega
    > > To jest Fakt ze Akwcy mordowali Zydow w czasie powastanie W-Wy i ozkarzali
    >
    > > Niemcow Kto jest Zyd nawet zebyl towarzysz Broni, pomoc Dla ZOB byla od
    > strony
    >
    > niestety, prawda historyczna jest inna
    >
    > > AL, to jest Fakt ze Polacy wszytkich zydow za Komuny oskarzyli.
    >
    > to nieprawda wynikająca z antypolskich uprzedzeń
    >
    > > Twoja definacja ze Zydy nigdy nie sa i byli Polacy pomaga naszej Sionistyc
    > zna
    > > sprawe
    >
    > nigdy nie napisałam, że polscy Żydzi to nie Polacy. Niedawno zmarły Anatol
    > Fejgin były szef 10 Departamentu, sam w rubryce personalnej wpisał:
    narodowość
    > żydowska. To jest w jego ankiecie. On (i inni) sami deklarowali taki wybór.
    Był
    >
    > obywatelem polskim narodowości żydowskiej, ale w latach 60-tych starał sie o
    > wyjazd do Izraela. Państwo Izrael odmówiło mu zgody.
    > Dlaczego o tym piszę? Bo to nie ja uważam pana Fejgina za Żyda - on sam sie
    tak
    >
    > określił. W tamtych latach każdy pracownik Urzędu Bezpieczeństwa deklarował w
    > ankiecie narodowość, zgodnie z własnym sumieniem i poczuciem przynależności.
    > Dlatego dziś wiadomo, ilu Rosjan, Żydów, Ukraińców, Polaków, Białorusinów,
    > Cyganów czy innnych obywateli Polski róznych narodowości pracowało w UB.
    >
    > ze nie mamy uwas "Dzialke i spokoj" zuwazylem ze Polacy lubja falzywic
    > > swojej Histori.
    >
    > to nieprawda, kolejne krzywdzące nas uogólnienie
    >
    >
    > > Polske zostawilem w czasie Gomulki bylem ostatnio tydzien temu, poska sie
    > > zmienia nawet Szare Fasady i krzywe Chodniki powoli znikneja ! Antysemitow
    >
    > nie
    > > poznalem ! Byle zdzywiony ze w Nowy sacze sedzia Polacy w domu mojego Kole
    > gi
    > > i ulica jest z Pomnikami Zydowskich zbudowana.
    > > bylem czlonek delegacji Mlodziezy Izraelskich dla Polsce jest cudowny Gesz
    > aft
    > > Cala grupa lata Lotem Ochrona Polska Autokar Polski Hotele i to wszystko z
    >
    > > Dobre $ aby Dziecia pokazac zkad Pochodza i dlaczego tutaj nie moga Zyc
    > > i co Niemcy Narobili ? Ja ich uczylem kto jest adam Miczkiewicz i Polska
    > > historie aby was lepiej znali !
    >
    > cieszę sie, że tu wracasz. Mam nadzieje, że nadal czujesz sie w Warszawie jak
    u
    >
    > siebie w domu?
    Dzieki Kolego uwazam Polske jak moja piersza Ojczyzny Dzieki ze Komuna znikla
    i Polska Wolna, wiedzialem wiecej o Polskiej Histori niz moja Warszawianka, co
    zawsze sie pytala zkad wiem to ?!
  • palesz 21.08.02, 20:31
    Główny zarzut w artykule - dotyczy jego pracy w Berlinie po 45 gdy odzyskiwał
    ukradzione przez Niemców skarby kultury Polskiej!!!! A potem praca w Londynie -
    nich by i agencka - ale gdzie tych "250 zamęczonych AK-wców"? Co to IPN
    odrabia straty moralne za sledztwo w Jedwabnem? Michnik pokazuje, że nie tylko
    jego brat? Zachuja nie mozna pojąć po co ta służalczość wobec niemieckich
    wewnętrznych rozgrywek!!!
  • fredzio54 22.08.02, 10:33
    palesz napisał:

    > Główny zarzut w artykule - dotyczy jego pracy w Berlinie po 45 gdy odzyskiwał
    > ukradzione przez Niemców skarby kultury Polskiej!!!! A potem praca w
    Londynie -
    > nich by i agencka - ale gdzie tych "250 zamęczonych AK-wców"? Co to IPN
    > odrabia straty moralne za sledztwo w Jedwabnem? Michnik pokazuje, że nie
    tylko
    > jego brat? Zachuja nie mozna pojąć po co ta służalczość wobec niemieckich
    > wewnętrznych rozgrywek!!!
    Gdzie sa te Akowce co Zydow w czasie powastania Zamordowali w Niemieckich
    Obozach swoich towarzyszow Broni niemca oddali, w 46-47 na sierotow zydowskich
    w rabce napadali(byl Film) to kto jest sprodnisz ? a w Kielce Mordowali akowce
    i ;owili ze to Sowjeci i Zydowskie Ubeki ?
    Bylem Na wystawe na Starowce u Akowcow tablicy w wszystkich jezykow ale nie bo
    Hebrajsku w czasie Powstania W-Wskim w 1944 walczyli kolo 1000 Zydow z
    wszystkich Krajach podwierdzil to Bor-Komarowski
    Dlaczego zawsze Polacy kreca swoje Historie ?!
  • titus_flavius 08.12.02, 13:40
    titus_flavius napisał:

    ) Kapitan Marceli Reich
    ) Ankieta personalna Marcelego Reicha
    )
    ) Gerhard Gnauck 11-08-2002
    )
    ) Co zawiera teczka "Marceli Reich" prowadzona przez polską bezpiekę na temat
    ) jej dawnego pracownika, słynnego dziś w Niemczech krytyka literackiego
    ) Marcela Reicha-Ranickiego? Artykuł dziennikarza gazety "Die Welt" Gerharda
    ) Gnaucka.
    )
    )
    )
    ) Słowa są niepotrzebne?" - tym pytaniem rozpoczyna się krótki utwór należący
    ) do klasyki literatury światowej. Kończy się drugim pytaniem: "A gdzie
    ) drukować to, co jest między słowami?". Żeby napisać coś takiego, trzeba być -
    ) jak twierdzi Marcel Reich-Ranicki - "najbardziej znaczącym europejskim
    ) aforystą" drugiej połowy XX wieku.
    )
    ) Chodzi o Stanisława Jerzego Leca, który był nie tylko ostatnim wielkim
    ) aforystą, ale także pierwszym znaczącym pisarzem, którego spotkał na swej
    ) drodze przyszły krytyk literacki. I coś jeszcze - Lec był pierwszym
    ) przełożonym Reicha-Ranickiego po jego ucieczce z warszawskiego getta.
    ) Spotkanie z Lecem w chacie we wschodniej Polsce jesienią 1944 roku rozpoczęło
    ) pięcioletnią pracę Reicha-Ranickiego w Ministerstwie Bezpieczeństwa
    ) Publicznego (MBP), o której wspomina on w autobiografii "Moje życie". Lec był
    ) wtedy szefem powstającej jednostki wojskowej, która miała zająć się
    ) działalnością propagandową wśród żołnierzy niemieckiej armii. Stąd Reich-
    ) Ranicki szybko przeszedł do cenzury wojennej, która podlegała MBP.
    )
    ) Przechowywana w Instytucie Pamięci Narodowej teczka Reicha-Ranickiego
    ) prowadzona przez MBP, do której "Die Welt" jako pierwszy uzyskał wgląd "dla
    ) celów naukowych i publicystycznych", otwiera wiele pytań. Czy Reich-Ranicki,
    ) który dla wielu stał się ostatnio autorytetem w sprawach historii, w swej
    ) autobiografii napisał o własnej historii prawdę, całą prawdę i tylko prawdę?
    ) Autorytetom nie tylko wolno, ale należy stawiać krytyczne pytania.
    )
    ) Bez brody i peruki
    )
    ) Bohater tej historii, urodzony 2 czerwca 1920 roku polski Żyd, przeżył w
    ) młodości wiele okropnych zdarzeń. Przyjechał do Berlina jako dziecko, stamtąd
    ) został deportowany w 1938 r. do Polski. Niemcy zamordowali jego rodziców i
    ) brata. Czy chciał się mścić? Książka amerykańskiego dziennikarza Johna
    ) Sacka "Oko za oko", która po gwałtownych sporach ukazała się kilka lat temu
    ) również w Niemczech i w Polsce, właśnie o tym mówi: o Żydach, którzy mścili
    ) się za Holocaust na - często niewinnych - Niemcach. W najnowszym amerykańskim
    ) wydaniu z 2000 r. na liście żydowskich oficerów polskiej tajnej policji
    ) pojawia się też nazwisko Reicha-Ranickiego. Sam zainteresowany
    ) powiedział "Die Welt", że uczucia zemsty i nienawiści były mu zupełnie obce.
    ) Kiedy w 1946 r. znów zobaczył Berlin, czuł przede wszystkim
    ) ciekawość: "Szukałem miasta mojej młodości".
    )
    ) Teczka Reicha-Ranickiego zawiera jego akta osobowe, nie obejmuje "spraw
    ) operacyjnych". Informacje o tym, czy bezpośrednio działał na szkodę
    ) konkretnych osób, można by - o ile w ogóle - znaleźć w teczkach operacyjnych
    ) (do których nie dotarłem). Akta osobowe nie zawierają danych o poszczególnych
    ) sprawach, lecz podsumowanie jego działalności jako funkcjonariusza tajnych
    ) służb. Pomiędzy pożółkłymi okładkami akt znajduje się opis psychologiczny:
    ) podania, życiorysy, zobowiązania do współpracy, zdjęcia, awanse, opinie i
    ) oceny, krytyka i samokrytyka. I kilka prywatnych listów.
    )
    ) Akta "Obywatela Marcelego Reicha, syna Dawida" figurują pod numerem sygnatury
    ) 0193/896 w IPN. Reich-Ranicki pracował w polskich komunistycznych służbach
    ) bezpieczeństwa przez pięć lat, od 25 października 1944 r. Do tego musiał się
    ) przyznać już w roku 1994. Przeszłość sławnego krytyka ujawnił wtedy
    ) dziennikarz "Westdeutscher Rundfunk" Tilman Jens na podstawie relacji
    ) Krzysztofa Starzyńskiego, mieszkającego wówczas w Nowej Zelandii byłego
    ) polskiego agenta i współpracownika Reicha-Ranickiego. Starzyński, bratanek
    ) prezydenta Warszawy - jak sam stwierdził - pracował w bezpiece na polecenie
    ) polskiego podziemia, a w 1949 r. przeszedł na stronę brytyjskich służb
    ) specjalnych.
    )
    ) Po ujawnieniu ubeckiej przeszłości Reich-Ranicki w wywiadach dla
    ) tygodnika "Der Spiegel" zaczął po trochu ujawniać prawdę. Nawet znany
    ) pieśniarz i poeta Wolf Biermann, który początkowo go bronił, skarżył się,
    ) że "dał się zwieść" i "wpadł w pułapkę przyjaźni". Z kolei Andrzej
    ) Szczypiorski pisał w tygodniku "Die Woche", że MBP było "organizacją
    ) kryminalną". "To określenie jest trafne" - skomentował Reich-Ranicki. Nie
    ) mógł powiedzieć nic innego.
    )
    ) Jednak w autobiografii "Moje życie", która ukazała się parę lat później,
    ) więcej o tym nie wspomina. Czego się z niej dowiadujemy? "Nie miałem
    ) sztucznej brody ani peruki" - pisze Reich-Ranicki o swoim pobycie w Londynie
    ) (od 23 lutego 1948 do listopada 1949). "Nie należałem, delikatnie mówiąc, do
    ) pilnych ani utalentowanych organizatorów tych tajnych służb". Zresztą praca
    ) ta - jak utrzymuje Reich-Ranicki - była przeważnie nieszkodliwa i bez
    ) znaczenia.
    )
    ) Podsumowując okres pracy w Warszawie (od 25 marca do 15 grudnia 1945 i od 23
    ) kwietnia 1946 do lutego 1948), twierdzi, że po trzech latach w MBP całą swoją
    ) wiedzę czerpał "z jednego jedynego i nie zawsze godnego zaufania źródła: z
    ) powieści, opowiadań i reportaży". Wielokrotnie zasłania się jak parawanem
    ) Bogu ducha winną literaturą: był tylko cenzorem poczty, czytał tylko cudze
    ) listy (jak niegdyś Robert Musil i Ernst Jünger); opowiadał tylko historie
    ) autorstwa Egona Erwina Kischa (kiedy jako instruktor w MBP miał uczyć "zasad
    ) pracy" młodych adeptów bezpieki).
    )
    ) Bezpieka słucha Chopina
    )
    ) Swoją działalność na Górnym Śląsku, bezpośrednio na tyłach radzieckiego
    ) frontu, Reich-Ranicki kwituje dwoma zdaniami. Wystarcza mu to, żeby oznajmić,
    ) że mimo wszystko zyskał tam "opinię dobrego organizatora". Tymczasem to, co
    ) tam przeżył, mogłoby posłużyć za materiał przynajmniej na dobrą nowelę.
    ) Według dokumentów występujący wtedy w mundurze Marceli Reich przebywał na
    ) Śląsku od 5 lutego do 25 marca 1945 jako kierownik "grupy operacyjnej" MBP.
    ) Tego rodzaju grupy miały za zadanie tworzyć na zajętych obszarach struktury
    ) służby bezpieczeństwa stanowiące oręż partii komunistycznej, której członkiem
    ) Reich-Ranicki miał już wkrótce zostać.
    )
    ) Twierdzi on, że na Górnym Śląsku nie miał żadnych współpracowników i że
    ) stworzył jedynie cenzurę pocztową, która podlegała MBP. Przebywał
    ) tam "maksimum tydzień". Ale dokumenty temu przeczą. Nie można też zupełnie
    ) zapominać o tym, jakie zadania wykonywali na Górnym Śląsku jego koledzy.
    ) Niemieckich "sabotażystów" i "wilkołaków" z Wehrwolfu, w tym dzieci w wieku
    ) szkolnym - jak np. Gerharda Gruschkę, który dziś rzeczowo opowiada o swoich
    ) przeżyciach - torturowano i zamykano w obozach, gdzie niedawno jeszcze
    ) siedzieli Żydzi i Polacy. Nierzadko pisano o "piekle Łambinowic", a także o
    ) obozach dla Niemców w Świętochłowicach (Zgoda) i Mysłowicach, które często
    ) prowadziło najpierw NKWD, a potem polskie MBP. Komendant i oprawca obozu
    ) Zgoda Solomon Morel, aby uniknąć sądu w Polsce, uciekł po 1989 r. do Izraela.
    ) Działalność rozpoczął 15 lutego 1945 w "grupie operacyjnej" służby
    ) bezpieczeństwa na Górnym Śląsku. Reich-Ranicki twierdzi, że nigdy nie słyszał
    ) tego nazwiska.
    )
    ) Górny Śląsk, początek 1945 r. Żołnierze, literaci i ubecy, wśród nich także
    ) ludzie pochodzenia żydowskiego, spotykają się wieczorami we właśnie otwartej
    ) katowickiej kawiarni Wigwam lub w salonie literackim poetki Stefanii Czajki,
    ) więźniarki getta, która po wojnie została kapitanem polskiej milicji
    ) (pistolety należało rozładować w przedpokoju). Był to czas, kiedy po raz
    ) pierwszy można było wykonywać utwory zabronionego przez niemieckich okupantów
    ) Cho

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.