kiedy szaron podzieli los miloszevicza? Dodaj do ulubionych


Operacja "Stalowy mózg"
Grażyna Dziedzińska, Nasz Dziennik, 04.01.2002

fragmenty


Palestyńczycy - naród wygnańców, prześladowanych, najdłużej w powojennej
historii walczący o prawo do ojczyzny, wolności, państwowości - przez wiele
mediów w Polsce, w tym publiczną telewizję, nazywani są "terrorystami".
Charakterystyczne przy tym jest, że używający tego określenia dziennikarze z
reguły utożsamiają się także z żydowską propagandą, przedstawiającą Izrael
mordujący z broni ciężkiej Palestyńczyków (walczących głównie kamieniami),
jako "demokratyczny", "miłujący pokój" kraj, który rozprawia się z
arabskimi "bandytami". Czasami wprawdzie któryś z komentatorów zająknie się
np., że premier Izraela był "podobno powiązany" z masakrą w libańskich
obozach dla uchodźców, ale to wszystko.
Warto więc może przypomnieć, jaką w istocie rolę odegrał obecny przywódca
Izraela we wspomnianej zbrodni. Tym bardziej, że właśnie obecnie czterej
libańscy prawnicy, na czele z prof. prawa na Uniwersytecie im. Świętego
Józefa w Bejrucie, Shebly Almallatem (dyrektor Centrum Studiów Prawa
Koranicznego przy Unii Europejskiej), przygotowują się do postawienia Szarona
przed Międzynarodowym Trybunałem w Hadze jako ludobójcy... Również
amerykańska organizacja pozarządowa "Międzynarodowa Solidarność na rzecz Praw
Człowieka" chce Szaronowi wytoczyć proces za łamanie tych praw w Libanie i
Palestynie.

Rzeź do spółki z laureatem Nagrody Nobla

Zaatakowanie w 1982 r. Libanu przez Izrael z lądu, morza i powietrza miało w
błyskawicznym tempie rzucić Palestyńczyków na kolana. Tymczasem, mimo iż
Izrael zmobilizował 100 tys. żołnierzy oraz lotnictwo i marynarkę - przeciw
35 tys. żołnierzy wspólnych sił palestyńsko-libańskich, o wiele gorzej
uzbrojonych, bez samolotów i bomb, Palestyńczycy przez 88 dni zaciekle
bronili oblężonego miasta, w którym coraz bardziej brakowało wody, żywności,
lekarstw, elektryczności. Masowe zabijanie cywilnej ludności spowodowało
jednak, że Organizacja Wyzwolenia Palestyny zdecydowała się wyprowadzić
swoich żołnierzy z Bejrutu Zachodniego. Wycofali się niepokonani, zostawiając
rodziców, żony, dzieci. Zgodnie z izraelskimi zobowiązaniami, armia miała nie
wejść do Bejrutu Zachodniego, zaś amerykańskie gwarancje zapewniały cywilom
po odejściu fedainów [bojownicy palestyńscy - wyj. red.] całkowite
bezpieczeństwo.
16-20 VIII 1982 r. podczas VII Specjalnej Sesji Zgromadzenia Ogólnego NZ
ogłoszono rezolucję, w której członkowie ONZ poparli prawo narodu
palestyńskiego do własnej ojczyzny i niepodległości oraz potępili agresję na
Liban. 1 IX prezydent Reagan przedstawił "nowy" plan rozwiązania konfliktu.
Te decyzje wywołały wściekłość w Tel Awiwie, zwłaszcza Szarona, który
postanowił jak najszybciej zablokować wymienione inicjatywy (podobnie czyni
teraz, na każdą wzmiankę o pokoju organizuje prowokacje zbrojne). Zamiarem
Szarona było również zrehabilitowanie się oraz uspokojenie tych, którzy nie
doczekali się triumfalnego zwycięstwa i pałali żądzą zemsty za wielkie straty
Izraela w Libanie. Aby osiągnąć te cele, a także doprowadzić do usunięcia
wszystkich Palestyńczyków z Libanu i zmuszenia rządu libańskiego do
podpisania "traktatu pokojowego" z Izraelem, Szaron, w porozumieniu z
ówczesnym premierem Menachemem Beginem, laureatem (tak, tak!) Pokojowej
Nagrody Nobla, rozpoczął przygotowania do operacji pod kryptonimem "Moah
Barzel" (Stalowy mózg).

Przeczytaj całą dyskusję
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.