Od półtora roku mieszkam w Wielkiej Brytanii. Pracuję legalnie, w swoim
zawodzie. Płacę podatki, jestem ubezpieczony. Zarobione tu pieniądze wysyłam
regularnie do domu, tzn. do Polski. Podobnie robi większość Polaków, których tu
spotkałem. I za to jestem wdzięczny tym wywróconym na lewo Wyspom.
Jestem Polakiem. Odkąd wyjechałem - chyba jeszcze bardziej. Tęsknię za krajem,
widzę, jak bardzo identyfikuję się z jego kulturą. Za jakiś czas tam wrócę. Ale
za jakiś czas, bo tutaj dano mi możliwość normalnego i godnego życia. W Polsce
nie było mnie stać na spłacenie kredytu, za który zapłaciłem za studia.
Mieszkałem w stutysięcznym mieście z ponad 30-procentowym bezrobociem, gdzie
ludzie każdego dnia mocują się z bezsilnością. Właśnie przed taką bezsilnością
i codziennymi absurdami uciekają za Kanał tysiące ludzi. Bywa, że na
londyńskiej ulicy przedstawiają sobą obraz nędzy i rozpaczy. Ale mają prawo tu
przyjechać i spróbować skorzystać z danej im szansy. Ja to wykorzystałem i
jeszcze raz za to dziękuję państwu, które mi to umożliwiło. Ma to dla mnie
wymierne skutki: spłacone kredyty, regularnie płacone rachunki, święty spokój
mojej mamy, której teraz ja mogę pomóc. A przecież przez wielu Brytyjczyków
masowo przyjeżdzający tu mieszkańcy nowych państw UE postrzegani są jako
zagrożenie...
Więc choć Pan ambasador kiepsko sobie zażartował, a może i nie zażartował, nie
przesadzajmy teraz z tym naszym świętym polskim oburzeniem.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.