Dodaj do ulubionych

REANIMACJA TRUPA - "JEDWABNE"

IP: *.24.141.49.Dial1.Tampa1.Level3.net 11.02.03, 17:23
Szatan opanowywuje Polske.



SZATAN I JEGO ZYDOWSCY
PACHOLKOWIE OPANOWYWUJA POLSKE.
HOLOUKAST CORAZ TRUDNIEJ SPRZEDAC
W USA.

NASTEPNE NA SPRZEDARZ: "JEDWABNE, INC."

Zydowska dziwka Anna Bikont razem
z Michnikiem i jego "Gazeta Wyborcza"
reanimuja trupa; Jedwabne.
Moze jakas kasa poleci??
=======================================
04-04-2001,

Czwartego kwietnia 2001 roku zajechala pani Anna Bikont z
asyscta 3 uzbrojonych typow w Mercedesowskiej limuzynie do
zastraszonego polskiego miasteczka Jedwabne.

W Jedwabnem panuje atmosfera zastraszenia od czasu
pojawienia sie ksiazki zyda Grossa "Sasiedzi".

Pani Anna Bikont zaangazowala sie w bzdurne rozmowki
z mieszkancami miasteczka, a nastepnie podala co niektorym
papiery do podpisania, co terz oni podpisali bez czytania tresci.
Caly czas uzbrojeni asystenci (polscy tajniacy czy tez Israelski
Mosad) stali nie opodal pani Anny Bikont.

Na zakonczenie kazda osoba podpisujaca papier pani Bikont
otrzymala w polskich zlotowkach rownowartosc 750 dollarow,
co jest majatkiem dla tej zbiednialej ludnosci.

Dzis te fałszywe zeznania jest trudno odwolac, gdyz swiadkowie
obawiaja sie odpowiedzialnosci karnej za falszowanie faktow i
przekupstwo.

Te fałszywe zeznania posluzyly zydowskiej dziwce -Annie Bikont
opublikowac killka oszczerstw przeciw Polsce.

OTO ONE:
- Szatan wstapil do Jedwabnego 04-04-2001
- My z Jedwabnego (23-03-01, 19:20)
- Przed Jedwabnem.
Mord na Żydach w Radziłowie (15-06-01, 19:31)
- Proszę tu więcej nie przychodzić (30-03-01, 19:37)
- Szatan wstąpił do Jedwabnego (04-04-01, 20:08)
- W Jedwabnem nie dawało się żyć (14-06-01, 17:37)
- They had the vodka, the guns and the hatred (17-07-01, 14:44)


Szatan wstąpił do Jedwabnego
========================
Rozmawia Anna Bikont

W Jedwabnem panuje atmosfera zastraszenia. To powoduje, że część świadków nie
przekazuje informacji do Instytutu Pamięci Narodowej albo zeznaje fałszywie.
Minęło 60 lat, a zastraszenie trwa. To dopiero pokazuje skalę zbrodni - mówi
Stanisław Przechodzki*
Anna Bikont: Po moim tekście "Proszę tu więcej nie przychodzić" ("Gazeta
Świąteczna", 31.03-1.04.2001 r.) o zastraszonym Jedwabnem zdecydował się Pan
pod nazwiskiem opowiedzieć o tym, co stało się tam 10 lipca 1941 roku?

Stanisław Przechodzki: Jeżeli teraz staje się w obronie morderców, fałszując
fakty, jest się współwinnym. Uczestnicząc w kłamstwie, czułbym się tak,
jakbym brał udział w tamtej zbrodni, bo pomordowani nie wstaną, by
opowiedzieć nam, jak ginęli.

Mieszkałem w Jedwabnem od urodzenia w 1955 roku do roku 1984. Dyskusje, ile
osób mieści się w stodole, są bez sensu. Morderstwa miały miejsce niemal na
każdej ulicy, na każdym podwórku w Jedwabnem. Zrobiła to część mieszkańców,
może kilkadziesiąt osób. Wielu przyjechało z okolicznych wsi, z Kossak, z
Janczewa, z Kubrzan. A co się działo 10 lipca nad stawem? Tam rosło gęste
zboże, ludzie przeszukiwali je, a jak znaleźli Żyda - topili. Po studniach
też topiono Żydów. Zamordowano Żydów, którzy nieśli pomnik Lenina. To nie był
jeden zbiorowy mord, to były mordy imienne, wiadomo, kto kogo zabił. To nie
były ciche mordy, to się odbywało w biały dzień. "Jak Żydziaka na polu
złapali, to już go tam zakopali na miejscu" - przecież tak opowiadają sami
mieszkańcy Jedwabnego. Jeszcze dopalała się stodoła, kiedy część mieszkańców
rzuciła się na mienie pożydowskie. Jakie jest sumienie kobiety, która kradła
jeszcze ciepłą pierzynę albo wyciągała nędzne ubrania sąsiada? Mówią teraz,
że to Niemcy wzięli i wywieźli. Te szmaty, te trochę skorup? Niemcy wywozili
antyki i futra z domów warszawskich adwokatów i przemysłowców.

Rodzice Panu o tym wszystkim opowiadali?

- Mam zdjęcie mojej matki z siódmej klasy. Pokazywała mi na nim swoje
żydowskie koleżanki i mówiła: "Ta spalona, ta spalona, a ta skończyła z
poderżniętym gardłem". Kiedy widziała pochód śmierci, który szedł Sadową, to
wzięła siostrę i uciekła w kierunku Łomży. Matka jeszcze dwa dni przed
śmiercią wspominała tamten krzyk, a przecież kiedy to się działo, były z moją
siostrą dwa kilometry od stodoły.

Moja rodzina zawsze dobrze żyła z Żydami. Matka wspominała z niesmakiem czas
przed wojną, kiedy to grupy polskiej młodzieży w szabat chodziły z harmonią
pod żydowskie domy zakłócać im święto, jak zabierano Żydom jarmułki i żądano
za nie po złotówce. To robili między innymi Laudańscy. W dzień mordu
zachodzili do polskich domów, mówiąc: "Chodź z nami. Albo jesteś z nami, albo
przeciwko nam". O ich roli w wydarzeniach 10 lipca wiedziało całe miasto.

Gdzie byli Pana rodzice w dniu mordu?

- Mieszkaliśmy przez lata w domu przy Rynku, w tym miejscu Przechodzcy
mieszkali od połowy XIX wieku. Rodzice mieli tam restaurację i sklep. Ojciec
schował się do ogrodu, a potem na strychu u babci na ulicy 11 Listopada (dziś
Sadowej). Schował się, podkreślę to jeszcze raz, przed Polakami, żeby go nie
zagnali do zabijania Żydów. Rodzice nie wiedzieli, że Żydzi będą tamtędy
gnani.

Jeżeli moi rodzice, którzy mieszkali w oku cyklonu, mogli bez przeszkód
wycofać się z Rynku, to znaczy, że można było bez trudu nie wziąć udziału w
zbrodni. Potem widzieli ten pochód. To nieprawda, że Polacy szli pod
pistoletem Niemców. Nikt nikogo nie zmuszał. Może z boku stał jakiś Niemiec,
ale matka żadnego nie widziała. Przeszła swobodnie z dzieckiem, z moją
siostrą, przez całe Jedwabne, z ulicy 11 Listopada w kierunku Łomży. Było
może wtedy kilkunastu żandarmów w Jedwabnem, którzy obserwowali, co się
dzieje, żadne wielkie siły tam wtedy nie przyjechały.

Profesor Jan Gross podaje, że dzień wcześniej, 9 lipca, to jest w dzień
targowy, ludzie zostali powiadomieni, że nazajutrz będzie akcja przeciwko
Żydom. To jest nieścisłe. Z tego, co słyszałem, 9 nie odbył się już targ, bo
już drugi dzień Rynek był zajęty przez Żydów, którym nakazano uporządkować
plac. Moi rodzice, mieszkając przy Rynku, widzieli to dokładnie.

Mama opowiadała mi przed śmiercią, że oni byli tak trzy dni trzymani,
wyrywali trawę i jedli ją, strasznie im się chciało pić, a nie wolno było
podawać im wody. Zostali zagonieni 8 lipca, po spaleniu Żydów w Radziłowie.
Nie wiem, czy na noc byli puszczani do domu. Te dwa dni nie wiadomo dlaczego
umknęły z opisów wydarzeń, ta ich męczarnia nie została jeszcze ujawniona.

Jak można żyć z taką wiedzą o swoich sąsiadach?

Ja do tej wiedzy dochodziłem powoli, o wielu zdarzeniach dowiedziałem się
dopiero w latach 70., kiedy sam zacząłem dopytywać świadków. Rozmawiałem
m.in. z ówczesnym zastępcą burmistrza Karolaka z czasów wojny Eugeniuszem
Śliweckim. On potwierdzał, że Karolak zawarł umowę z Niemcami, że miasto samo
załatwi sprawę Żydów.

Miałem zawsze nadzieję, że zbrodnia zostanie ujawniona. Ale nie
podejrzewałem, jakie ta sprawa przyjmie rozmiary, że stanie się rozgrywką
polityczną, kołem napędowym dla ugrupowań nacjonalistycznych. Zniknął gdzieś
problem ofiar. Leon Dziedzic, którego zmuszono do zakopywania ciał,
opowiadał, że oni byli tak spleceni ze sobą jak korzenie, że nie dawało się
ciał rozdzielić. To przecież ginęły matki z dziećmi, przytulone do siebie. O
tym się nie mówi. To nie obciąża sumienia, bo tam ginęli nie ludzie, ale
Żydzi. I to Żydzi zdrajcy, którzy donosili do NKWD. Ja się nigdy nie
zetknąłem z tym, żeby wywózki na Sybir odbyły się tu z winy Żydów. W
Jedwabnem częściej Polacy wydawali.

Drastycznych scen rodzina mi nie opowiadała. Ale później, w 1980 roku,
rozpocząłem pierwszą pracę w Urzędzie Wojewódzkim w Łomży i zetknąłem się z
jednym z pracowników, który był wcześniej w Jedwabnem nauczycielem. Opowiadał
mi o Kubrzenieckim, że wybierał ofiary wśród prowadzonych do stodoły Żydów i
podrzynał im gardła. Inny znajomy mi opowiadał, jak 10 lipca chciał wejść do
swojej sławojki, a tam był Żyd z poderżniętym gardłem, jeszcze żył
Edytor zaawansowany
  • Gość: Tomek44 IP: 213.8.97.* 11.02.03, 17:26
    Co ty na to admin. To ci sie podoba prawda? A limeryki nie, bo za grzeczne.
    Z powazaniem i Szalom
  • Gość: LK IP: *.24.133.186.Dial1.Tampa1.Level3.net 12.02.03, 14:14
    Szatan opanowywuje Polske.
  • Gość: , IP: *.26.17.26.Dial1.Tampa1.Level3.net 12.02.03, 22:55
  • Gość: pani mgr.tanczyla IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 12.02.03, 23:04
    Gość portalu: Tomek44 napisał(a):

    > Co ty na to admin. To ci sie podoba prawda? A limeryki nie, bo za grzeczne.
    > Z powazaniem i Szalom
    Wpadnij na forum NIE jak bedziesz mial czas i ochote.Nie wiem jakie masz
    zapatrywania polityczne/to bardzo lewicowe forum/, ale z antysemityzmem sie nie
    zetkniesz.Jest tam wielu inteligentnych ludzi , ktorzy chetnie wysluchaliby
    Twojego zdania. www.nie.com.pl pozdrawiam Andrzej.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka