Dodaj do ulubionych

O rety kotlety, to Borowski tez?Czy jest jakis Zyd

14.01.07, 16:55
zamieszkalyw Polsce,ktory by nie byl na uslugach SB ???
Czy to jakis gen, rodzinne powiazania , epidemia ,czy zadawniony usus jeszcze
z czasow caratu???

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3848613.html
--
_____________
"łapać żebraka"! dla niepoznaki
glośno krzyczały inne żebraki
Edytor zaawansowany
  • ferromagnetic 14.01.07, 16:58
    Marek Borowski: Szara eminencja SLD
    Romuald Bury
    Należy do tego pokolenia działaczy komunistycznych, które mocno podkreśla, że
    nie miało już nic wspólnego ze stalinizmem. Ale kariera Marka Borowskiego
    wskazuje, że stalinowscy przodkowie wcale nie musieli być obciążeniem, wprost
    przeciwnie. Obecny marszałek sejmu także w okresie "utrwalania władzy ludowej"
    znakomicie dałby sobie radę, ze względu na powiązania rodzinne i inne przymioty,
    przydatne w sprawowaniu władzy...

    Marek Borowski urodził się w 1946 roku, jako syn Wiktora Borowskiego, wówczas
    redaktora naczelnego dziennika "Życie Warszawy". Jak wielu ówczesnych działaczy,
    jego ojciec miał za sobą bogatą karierę w strukturach komunistycznych w okresie
    międzywojennym.

    Syn Bermana

    Ponadto, co było wówczas jeszcze ważniejsze od działalności, ojciec marszałka
    sejmu RP przed wojną nazywał się Aaron Berman. Było to nazwisko, które nie tylko
    w kręgach aktywu partyjnego robiło odpowiednie wrażenie - kojarzono go wszak
    rodzinnie z samym Jakubem Bermanem, osobą numer 2 w PPR. Aaron Berman vel Wiktor
    Borowski był przed wojną aktywnym członkiem Komunistycznej Partii Polski, ponad
    rok spędził w strukturach Kominternu w Moskwie (co było warunkiem dalszej,
    szybkiej kariery). Wielokrotnie karany przez II RP za działalność wymierzoną
    przeciwko suwerenności i niepodległości Polski, miał na koncie udane ucieczki do
    Związku Sowieckiego przed wymiarem sprawiedliwości. W 1939 roku został zwolniony
    z więzienia na skutek wybuchu wojny.
    Nic dziwnego, że władza ludowa powierzyła mu pracę na odpowiedzialnym odcinku -
    propagandy. W latach 1951-1967 Wiktor Borowski był zastępcą redaktora naczelnego
    najważniejszej w PRL gazety: "Trybuny Ludu". Odszedł z niej na fali walki
    partyjnej między "chamami" i "Żydami", której kulminacją były wydarzenia w marcu
    1968 roku.

    Partii oddany

    Czerpiąc z takich wzorów rodzinnych, Marek Borowski znał swoje miejsce w
    hierarchii społecznej. Nie w głowie była mu jakaś tam "opozycja" wobec
    komunistów, czy choćby rola zwykłego zjadacza chleba w PRL. Już w wieku 15 lat
    wstąpił do Związku Młodzieży Socjalistycznej (ZMS), następnie podjął studia na
    elitarnym, "czerwonym" Wydziale Handlu Zagranicznego Szkoły Głównej Planowania i
    Statystyki (SGPiS). Z absolwentów tego wydziału rekrutowały się przyszłe kadry
    PZPR.
    Po pierwszym okresie powojennym, gdy "nie matura, lecz chęć szczera"
    wystarczała, aby zostać profesorem, sędzią, oficerem czy sekretarzem, partia
    zaczęła się nieco cywilizować i kształcić swe młodsze pokolenie. Kolegą Marka
    Borowskiego z roku był na przykład Grzegorz Żemek, obecnie jeden z głównych
    oskarżonych w aferze FOZZ, jednej z największych, ujawnionych afer gospodarczych
    III RP.
    W 1967 roku Borowski wstąpił do PZPR. Nie były to jednak najlepsze czasy dla
    takich działaczy jak on. Żydowskie pochodzenie i udział w wiecu w 1968 roku
    spowodowały, że został usunięty z PZPR. Wydawać się mogło, że na zawsze pożegna
    się ze strukturami komunistycznymi. Ale nie - czym skorupka za młodu nasiąknie...

    Komunie zawsze wierny

    Po ukończeniu studiów podjął pracę w Domach Towarowych "Centrum" i został tam
    przewodniczącym ZMS. Być może dzięki takiemu samozaparciu w dążeniu do ponownego
    wstąpienia do partii otrzymał nagrodę, jaką był wyjazd na staż zawodowy do
    francuskich domów towarowych. Według niektórych informacji, pomógł mu w tym
    fakt, że w DT "Centrum" prowadził specjalny sklep dla wyższych funkcjonariuszy
    partyjnych - tak zwany "sklep za żółtymi firankami". Były to miejsca, gdzie
    samozwańczy przedstawiciele klasy robotniczej zaopatrywali się po "specjalnych"
    cenach w specjalne towary, niedostępne dla pospolitych mieszkańców PRL. Jego
    starania szybko zakończyły się sukcesem: już w 1975 roku został ponownie
    przyjęty do PZPR. Specjalnej kariery w niej już zrobić nie mógł, ale życie miał
    ułatwione. W stanie wojennym został wyższym urzędnikiem w Ministerstwie Rynku
    Wewnętrznego.

    Miejsce dla Borowskiego w rządzie Mazowieckiego

    W okresie "okrągłego stołu", gdy inni towarzysze nerwowo krzątali się przy
    zabezpieczeniu swych - jak się wówczas wydawało - zagrożonych karier, Marek
    Borowski był niewidoczny. Ale zadawał się z odpowiednim towarzystwem: Zbigniewem
    Siemiątkowskim, Sławomirem Wiatrem, Tomaszem Nałęczem.
    Okres PRL zamknął znaczącymi odznaczeniami: Brązowym i Złotym Krzyżem Zasługi.
    Docenił go także Tadeusz Mazowiecki - w swym rządzie dał mu stanowisko
    wiceministra rynku wewnętrznego. Jest to kolejny dowód, jak fałszywe panuje
    przekonanie, że był to pierwszy po 1944 roku rząd niekomunistyczny. Wprost
    przeciwnie - był to ostatni rząd tak zwanej Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej,
    czyli Polski jawnie komunistycznej.
    Kolejne przekształcenia partii komunistycznej popychają go coraz wyżej w
    hierarchii. W 1990 roku Borowski zostaje członkiem Rady Naczelnej SdRP. W
    okresie jego wiceministrowania w Ministerstwie Rynku Wewnętrznego doszło do tak
    zwanej afery alkoholowej, za co jego ówczesny przełożony miał stanąć przed
    Trybunałem Stanu. Nic się jednak nie stało - afera ta była jedną z wielu w
    tamtym okresie i powiększyła długi szereg wydarzeń, które trwale zmieniły w
    dziwny, niewyjaśniony sposób stosunki własnościowe w post-PRL-u.

    Post-komuniści mają się coraz lepiej

    Został posłem I kadencji. Od tej pory jest zawodowym posłem SdRP, a po zmianie
    nazwy - SLD. Po zwycięstwie wyborczym SLD i utworzeniu pierwszej koalicji z PSL
    w 1993 roku, Borowski został wicepremierem i ministrem finansów. Stał też na
    czele Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów. Został więc obdarowany ogromną
    władzą w rządzie Waldemara Pawlaka. W tym czasie Borowski odpowiadał za
    niezgodną z prawem operację "dofinansowania" Banku Gospodarki Żywnościowej,
    kontrolowanego przez PSL. Stał też za prywatyzacją Banku Śląskiego, a
    nieprawidłowości z tym związane wyszły na jaw w 1994 roku.
    W lutym 1994 roku złożył dymisję z funkcji wicepremiera i ministra finansów na
    ręce premiera Pawlaka. Liczył zapewne, że nie zostanie ona przyjęta, ale chciał
    wymusić w ten sposób na premierze zmiany w funkcjonowaniu rządu, licząc, że
    uzyska jeszcze większe wpływy.
    Pawlak jednak dymisję przyjął. SLD przyznało mu zatem (przyzwyczajonemu już do
    pełnienia wysokich funkcji) stanowisko wiceprzewodniczącego klubu
    parlamentarnego. Znany był wówczas jego konflikt z posłem PSL Bogdanem Pękiem,
    przewodniczącym Komisji Przekształceń Własnościowych. Pęk usiłował na forum tej
    Komisji doprowadzić do wyjaśnienia prywatyzacji Banku Śląskiego. Borowski
    zapisał się do tej Komisji i wkrótce doprowadził do pozbawienia funkcji posła Pęka.
    Dodatkowe zajęcia posła Borowskiego z tamtego czasu to przystąpienie do Fundacji
    Inicjatyw Społecznych "Polska w Europie", którą założył inny poseł SLD,
    Włodzimierz Cimoszewicz.

    Marszałek, który śmieci chciał zbierać

    Po kolejnym zwycięstwie SLD w wyborach parlamentarnych jesienią 2001 roku, Marek
    Borowski zostaje marszałkiem Sejmu RP. Jest oficjalnie już drugą osobą w
    państwie. Należy do czołówki euroentuzjastów w gronie najważniejszych działaczy
    SLD. Jak bardzo jest w tym zdeterminowany, może świadczyć jego mało znana
    wypowiedź na temat wyników przyszłego referendum w sprawie przystąpienia Polski
    do Unii Europejskiej. Wiąże się to z zasadniczą kwestią prawną - co będzie,
    jeśli w tym referendum weźmie udział mniej niż polowa uprawnionych do tego osób,
    a większość spośród głosujących wybierze odrzucenie Unii.
    Otóż marszałek Borowski uznał dialektycznie, że taki wynik pozwoli władzy
    wykonawczej (czyli obecnemu rządowi) na ratyfikację umowy o przystąpieniu Polski
    do struktur UE.
    W kręgach SLD ma bardzo silną pozycję - może być nawet głównym konkurentem
    Leszka Millera w walce o prezydenturę po Aleksandrze Kwaśniewskim.
    I kto by pomyślał, że ten "geniusz" gospodarczy i jak się teraz okazuje, także
    prawny, w dzieciństwie pragnął zostać... śmieciarzem! Ujawnił to w dniu 1
    czerwca, pytany prze jedną ze stacji telewizyjny
  • remekk 14.01.07, 17:01
    No no - cikawe dossier .
    Nic dziwnego ,ze polskojezyczne media tak go lansują ... .
  • krystian71 14.01.07, 17:06
    PZPR ,
    Ze jakoby nie mogli byc wciagani w poczet wspolpracownikow-agentow esbecji.
    Nie tylko w przypadku Borowskiego,ale i w wielu innych poprzednich
    przypadkach,okazuje sie to zrecznie wymyslonym i propagowanym z rozmyslem
    lgarstwem.
    Od czlonkow PZPR-u , wsrod dotychczas ujawnionej agentury, az sie roi.
    --
    _____________
    "łapać żebraka"! dla niepoznaki
    glośno krzyczały inne żebraki
  • stranger.pl 14.01.07, 17:07
    Borowski jak wielu innych (umoczonych w agenturalność PRL) w marcu 2005 r.
    dostał z IPN (za poprzedniego kierownictwa) status pokrzywdzonego.

    Wówczas IPN służył do wybielania nie tylko TW "Bolka" z Gdańska!
  • krystian71 14.01.07, 17:12
    nu masz,a taki byl elokwentny,tak lubil tokowac w TVN , tak inny sgnt Subotic
    dbal by byl zapraszany,choc jego partia tylko pare procent poparcia zdobyla.
    --
    _____________
    "łapać żebraka"! dla niepoznaki
    glośno krzyczały inne żebraki
  • explicit 14.01.07, 17:38
    Yo krystek , macie tam jeszcze jakies kluczowe stanowisko nieobsadzone przez
    Zyda ???
  • ferromagnetic 14.01.07, 17:40
    explicit napisał:

    > Yo krystek , macie tam jeszcze jakies kluczowe stanowisko nieobsadzone przez
    > Zyda ???

    Trochę by się znalazło. No, np. Minister Obrony Narodowej. Tylko ta jego żona
    jakby trochę koszerna...
  • stranger.pl 14.01.07, 17:45
    No i Radek Sikorski jak "nasz" arapek1 z FŚ ma kilka paszportów.

    To chyba zaraźliwe?:)

    PS
    Solorz z Polsatu też człeczyna z kilkoma paszportami i milionami z powietrza i
    dziwną przeszłością z "smutnumi panami" w tle:)
  • genom3 14.01.07, 17:40
    hehe, kazdy antysemita ma swojego moska:)))))))
  • genom3 14.01.07, 18:13
    ubeki zamieszkaly na greenpoint, niektorzy legalnie, ale wiekszosc na czarno
    tam zyje
    takze spotkala ich zasluzona kara
    tu mieli wille
    a tam cisno sie w dziesieciu na 80m
  • pisssmaker 14.01.07, 18:34
    Borowski to podobno żyd. Tak przynajmniej szepce się na salonach. Każdy żyd
    przylepiony do Polski współpracował z SBecją. Polak zaś nie każdy. W tym tkwi
    wyższośc moralna.
  • dana33 14.01.07, 18:37
    miales blazerski sie wyniesc razem ze swoimi nikami....
    jak zwykle, puste gadanie....
  • pisssmaker 14.01.07, 19:11
    Po pierwsze !!!!! NIE JESTEM BLAZARE!!!!!!
    PO DRUGIE!!!!:
    Na forum "Wybiórczej" jest jakaś Dana33. Pamiętam, że ta osoba podsyłała kiedyś
    linki do faszyzującej organizacji Masada2000, która m.in. prowadzi "listę złych
    Żydów - zdrajców narodu".

    Autorzy tego spisu (na którym są same znakomitości:od przywódców Neturei Karta
    i przeciwnych syjonizmowi rabinów w rodzaju Koppelmana, przez Arika Aszermana
    (torturowanego przez izraelski patrol rabina działającego na rzecz praw
    człowieka), Michaela Lernera z pisma "Tikkun", aż po - uwaga - Marka Edelaman,
    Woody'ego Allnea, a także Susan Sontag, Noama Chomsky'ego, Zygmunta Baumana,
    Michela Chossudovskie'go z Międzynarodowego Forum d/s Globalizacji i
    izraelskich działaczy antywojennych) czerpali chyba wzorce jeśli nie z Der
    Sturmera, to z pewnością z marcowej propagandy. Ten styl - pełen wylgarnych
    wyzwisk, paszkwilanckich pomówień, szczególnie lubujący się w dosadnych
    oszczerstwach na tle obyczajowym.

    Na moją sugestię, iż nie wypada na, było nie było, publicznych forach
    reklamować takich propagandowych śmieci (niektóre teksty stamtąd kwalifikują
    się do sprawy o zniesławienie, a autorzy strony obłudnie piszą, że nie nawujują
    do przemocy wobec wyszczególnionych przez siebie "zdrajców", ale tylko z
    powodów pragmatycznych, bo włąściwie to im się należy), odparła rozbrajająco,
    że arabskie strony też zawierają propagandę (a "u Was biją czarnych" ale co z
    tego?), a tamta witryna zawiera prawdę. Ciekawe co powie Dana33, gdy
    neokonserwatywni hunwejbini zaczną realizować swoje groźby pod adresem
    izraelskich i amerykańsko-żydowskich (religijnych i świeckich) dysydentów.



    Źródło :
    forum.jewish.org.pl/viewtopic.php?t=1667&postdays=0&postorder=asc&start=15&sid=9d14bcaa85ca474c5745c0d3ea45d47b
  • krystian71 16.01.07, 11:21
    biedny ten Bermanowy bratanek, juz sam nie wie jakich argumentow sie zlapac :))

    www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20070116&id=po43.txt


    --
    _____________
    "łapać żebraka"! dla niepoznaki
    glośno krzyczały inne żebraki

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka