Dodaj do ulubionych

Norman Mailer boi się Busha

IP: *.nv.nv.cox.net 18.04.03, 21:07
Gazeto, dziekuje za Mailera i dziekuje za coraz wieksza odwage!
Moim zdaniem autor bardzo trafnie przedstawia zalosny stan ducha
obecnych USA. To nie sa juz te same idealistyczne Stany, ktore
po II wojnie kreowaly demokracje w Niemczech i Japonii. To sa
stany korporacyjne, wyslugujace sie tylko superegoitycznym
interesom megakorporacji. Demokracja jest tu juz tylko
wspomnieniem. Chce wierzyc, ze kiedys uda sie ja odtworzyc, ale
nie wiem.
Obserwuj wątek
    • galaxy2099 To problem Normana Mailera 19.04.03, 00:36
      Zapomnialas dodac AMEN jesli juz tak modlisz sie do tego Mailera.
      Takich jak Mailer jest wielu ale zeby od razu taka poboznoscia
      odnosic sie do jego slow !
      Bardzo dobrze, ze USA nie sa idealistyczne, bo i swiat
      idealistyczny nie jest.
      Swiat to nie jest bajka, kochanie. A "reaowanie demokracji w
      Niemczech i Japonii, kobieto odbywalo sie pod patronatem setek
      tysiecy amerykanskich wojsk. I tak tez bedzie w Iraku. Wiec
      jesli o takim idealizmie piszesz to i owszem USA w dalszym ciagu
      sa idealistyczne.


      Gość portalu: Emily napisał(a):

      > Gazeto, dziekuje za Mailera i dziekuje za coraz wieksza
      odwage!
      > Moim zdaniem autor bardzo trafnie przedstawia zalosny stan
      ducha
      > obecnych USA. To nie sa juz te same idealistyczne Stany, ktore
      > po II wojnie kreowaly demokracje w Niemczech i Japonii. To sa
      > stany korporacyjne, wyslugujace sie tylko superegoitycznym
      > interesom megakorporacji. Demokracja jest tu juz tylko
      > wspomnieniem. Chce wierzyc, ze kiedys uda sie ja odtworzyc,
      ale
      > nie wiem.
      • Gość: bk Re: To problem Normana Mailera IP: *.cable.mindspring.com 19.04.03, 04:34
        galaxy2099 napisał:

        > Zapomnialas dodac AMEN jesli juz tak modlisz sie do tego
        Mailera.
        > Takich jak Mailer jest wielu ale zeby od razu taka
        poboznoscia
        > odnosic sie do jego slow !
        > Bardzo dobrze, ze USA nie sa idealistyczne, bo i swiat
        > idealistyczny nie jest.
        > Swiat to nie jest bajka, kochanie. A "reaowanie demokracji w
        > Niemczech i Japonii, kobieto odbywalo sie pod patronatem
        setek
        > tysiecy amerykanskich wojsk. I tak tez bedzie w Iraku. Wiec
        > jesli o takim idealizmie piszesz to i owszem USA w dalszym
        ciagu
        > sa idealistyczne.
        Niemcy i Japonia rozpetaly II wojne swiatowa i okupowaly prawie
        cala Europe i Azje Wschodnia. Porownanie tamtych lat do
        obecnej inwazji na suwerenny kraj jest calkowitym
        nieporozumieniem idealisto z bozej laski.


        >
        >
        > Gość portalu: Emily napisał(a):
        >
        > > Gazeto, dziekuje za Mailera i dziekuje za coraz wieksza
        > odwage!
        > > Moim zdaniem autor bardzo trafnie przedstawia zalosny stan
        > ducha
        > > obecnych USA. To nie sa juz te same idealistyczne Stany,
        ktore
        > > po II wojnie kreowaly demokracje w Niemczech i Japonii. To
        sa
        > > stany korporacyjne, wyslugujace sie tylko superegoitycznym
        > > interesom megakorporacji. Demokracja jest tu juz tylko
        > > wspomnieniem. Chce wierzyc, ze kiedys uda sie ja odtworzyc,
        > ale
        > > nie wiem.
        • zbig44 Re: To problem Normana Mailera 19.04.03, 14:19
          Norman Mailer wie, co to wojna - w czasie II wojny światowej
          walczył na Filipinach i w Japonii. Jego powiesc z 1948
          r. "Nadzy i martwi" to jego najwiekszy literacki sukces, bo
          najlepiej wychodzi mu proza pisana z autopsji - jest mistrzem
          zbeletryzowanego reportazu-syntezy. Jest zarazam jednym z
          najwiekszych humanistow naszych czasow, a z racji tego swojego
          glebokiego humanitaryzmu wyroslego na wstrzasajacym
          doswiadczeniu wojennym tego w genialny sposob wrazliwego
          intelektu - niezwykle cenionym glosem calego powojennego
          pokolenia.

          Jesli on cos mowi publicznie, to to nigdy nie jest tylko jego
          problem!
          • Gość: |v|rowa Re: To problem Normana Mailera IP: 12.6.221.* 20.04.03, 02:37
            zbig44 napisał:

            > Norman Mailer wie, co to wojna - w czasie II wojny światowej
            > walczył na Filipinach i w Japonii. Jego powiesc z 1948
            > r. "Nadzy i martwi" to jego najwiekszy literacki sukces, bo
            > najlepiej wychodzi mu proza pisana z autopsji - jest mistrzem
            > zbeletryzowanego reportazu-syntezy. Jest zarazam jednym z
            > najwiekszych humanistow naszych czasow, a z racji tego swojego
            > glebokiego humanitaryzmu wyroslego na wstrzasajacym
            > doswiadczeniu wojennym tego w genialny sposob wrazliwego
            > intelektu - niezwykle cenionym glosem calego powojennego
            > pokolenia.
            >
            > Jesli on cos mowi publicznie, to to nigdy nie jest tylko jego
            > problem!

            Daj spokoj, dla galaxy i innych pro-bushystow (nie myslic z pro-amerykanami, do
            ktorych ja siebie zaliczam) Mailer i tak zostanie lewakiem i pacyfista, chocby
            walczyl w kazdej wojnie, jaka sie odbyla w czasie jego zycia. Po prostu
            dlatego, ze nie zgadza sie ze zwierzchnikami Busha.
          • Gość: Leosia Re: To problem Normana Mailera IP: *.nas1.hendersonville1.nc.us.da.qwest.net 21.04.03, 02:32
            , a z racji tego swojego
            > glebokiego humanitaryzmu wyroslego na wstrzasajacym
            > doswiadczeniu wojennym tego w genialny sposob wrazliwego
            > intelektu - niezwykle cenionym glosem calego powojennego
            > pokolenia.
            >
            > Jesli on cos mowi publicznie, to to nigdy nie jest tylko jego
            > problem!

            ---------Lreokadia Smolajn----->
            he!he! to taki sam komuch,jak wielu innych "autorytetow".kjden z
            nich ( chyba najprzyzwpitrzy idstrzelil sobie dekeliek )
            =Hemingway,London tez skonczyl samobojczo- a ci co ostali sie
            to swlocz na miare Remarka,Horatio i Zukrowskich..

            takie same smiecie komuchow Zach/ktorych odpowiedniki sowieckiej
            prowieniencji znamy bardzo dobrze!

            Stad jego "widzenie"- republikanow jest tak negatywne!


            LeokadiaS
      • Gość: Emily Re: To problem Normana Mailera IP: *.nv.nv.cox.net 19.04.03, 05:52
        galaxy2099 napisał:

        > Zapomnialas dodac AMEN jesli juz tak modlisz sie do tego Mailera.
        > Takich jak Mailer jest wielu ale zeby od razu taka poboznoscia
        > odnosic sie do jego slow !
        > Bardzo dobrze, ze USA nie sa idealistyczne, bo i swiat
        > idealistyczny nie jest.
        > Swiat to nie jest bajka, kochanie. A "reaowanie demokracji w
        > Niemczech i Japonii, kobieto odbywalo sie pod patronatem setek
        > tysiecy amerykanskich wojsk. I tak tez bedzie w Iraku. Wiec
        > jesli o takim idealizmie piszesz to i owszem USA w dalszym ciagu
        > sa idealistyczne.

        Ja sie to Mailera bynajmniej nie modle, tylko jego ocena obecnej sytuacji w USA
        jest zbiezna z moja. A biorac pod uwage fakt, ze Mailer zyje na tym padole
        znaaacznie dluzej ode mnie i ma rozlegla historyczna perpektywe, ktorej mi
        brak, mam dodatkowe powody ufac jego opiniom. Zobaczymy jak przebiegac
        bedzie "demokratyzowanie" Iraku i czy sie wogole uda, w co mozna raczej watpic
        kiedy obserwuje sie ostatnie masowe antyamerykanskie demonstracje Shiitow. Ale
        nie chce przesadzac. Na razie wiemy, ze Irakczycy za wdzieczni za obalenia
        saddama, ale stanowczo i glosno wypraszaja Amerykanow. Jesli ci tam zostana,
        stana sie wroga sila okupacyjna, przeciw ktorej powstanie lokalna partyzantka.
        Analogii do Niemiec i Japonii w tej sytuacji praktycznie nie ma, bo te kraje
        byly pobite w wojnie i czyly sie winne jej wywolania, a Irak zostal napadniety
        przez USA, wiec calkiem inna jest tez konstelacja psychologiczna tych narodow.
        Demokratyzacja Iraku na sile wedlug amerykanskiego superkonsumpcyjnego modelu
        wydaje sie z gory skazana na porazke. Zobaczymy co sie stanie. Na razie wiemy,
        ze ta wojna nie tylko pochlonela dziesiatki tysiecy ludzkich ofiar, ale i
        dokonala bezprecedensowej dewastacji kulturalnej Iraku. Bezcenne historyczne i
        archeologiczne artefakty, ktore przetrwaly w Iraku 7 tysiecy lat, rozliczne
        kataklizmy i inwazje, teraz ulegly zniszczeniu przez Amerykanow. Tego historia
        nie zapomni. Bardzo to smutne, wlasciwie tragiczne.
      • old.european Re: To problem Normana Mailera 20.04.03, 17:21
        galaxy2099 napisał:

        > Bardzo dobrze, ze USA nie sa idealistyczne, bo i swiat
        > idealistyczny nie jest.

        Komunisto, swiat moze nie jest idealistyczny ale ludzie bywaja.
        Przykro patrzec, jak po upadku moskiewskiej centrali odkryliscie
        waszyngtonska, ale wasz pragmatyzm zaprowadzi was znow w slepy
        zaulek, gdyz jak zwykle nie osiagniecie ludzi nastawionych
        idealistycznie.

        OE

        • gabrielacasey Sadzac po publikacjach w mediach polonijnych, to 22.04.03, 00:11
          to ci sami ludzie - rozne odpady SB-ecji i wszelka swolocz, co
          Ameryki sie wybraly, podajac sie, gdy to sie jeszcze moglo udac,
          za przesladowanych uchodzcow politycznych. Przeciez golym widac,
          ze galaxy i reszta tlukow, to emigracja bardzo swieza, wlasnie z
          tej kryminalno-sbeckiej fali konca 80-tych.
          • galaxy2099 Nie znasz sie na sadzeniu 22.04.03, 06:52
            Och, Gabrysiu rozbrajasz mnie.
            Uwielbiam czytac lewakow, ktorym wydaje sie ze inteligencja dorownuja Panu Bogu.
            To kim to ja jestem ? SB-ekiem konca lat 80-tych ! I to wszystko co o mnie
            wiesz?
            Moze jeszcze cos odkrywczego napiszesz, kobieto. Podpowiem, ze pare epitetow
            nie zaszkodzi. Przeciez wy lewacy to uwielbiacie. Lewak aby odwrocic uwage od
            swego lewactwa uwielbia charakteryzowac przeciwnikow jako osobnikow jeszcze
            bardziej skierowanych na lewo.
            Mechanizm ten jest bardzo dobrze znany psychologom ty moja kochana socjalistko
            z zacieciem pacyfistycznym.



            gabrielacasey napisała:

            > to ci sami ludzie - rozne odpady SB-ecji i wszelka swolocz, co
            > Ameryki sie wybraly, podajac sie, gdy to sie jeszcze moglo udac,
            > za przesladowanych uchodzcow politycznych. Przeciez golym widac,
            > ze galaxy i reszta tlukow, to emigracja bardzo swieza, wlasnie z
            > tej kryminalno-sbeckiej fali konca 80-tych.
    • Gość: Zuni Re: Norman Mailer boi się Busha IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.04.03, 00:46
      Gość portalu: Emily napisał(a):

      > Gazeto, dziekuje za Mailera i dziekuje za coraz wieksza odwage!
      > Moim zdaniem autor bardzo trafnie przedstawia zalosny stan ducha
      > obecnych USA. To nie sa juz te same idealistyczne Stany, ktore
      > po II wojnie kreowaly demokracje w Niemczech i Japonii. To sa
      > stany korporacyjne, wyslugujace sie tylko superegoitycznym
      > interesom megakorporacji. Demokracja jest tu juz tylko
      > wspomnieniem. Chce wierzyc, ze kiedys uda sie ja odtworzyc, ale
      > nie wiem.

      GW z numeru na numer zmienia retoryke.
      Interesujaca zmiana frontu.:-)
      Najpierw Cohn-Bendit , teraz Mailer.
      Ciekawym czy chodzi o wycofanie sie na "z GORY" upatrzone pozycje ,czy tez
      pozwolono zespolowi na bardziej swobodny dobor autorytetow?
      Zuni.
      PS.Moze odwaza sie opublikowac zdanie J.Cartera.
        • Gość: Zuni Carter jest autorytetem ,Bush zas bohaterem zartow IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.04.03, 01:06
          Gość portalu: warmi napisał(a):

          > A kogo obchodzi zdanie Cartera ?
          > Ten facet jest uwazany za jednego z najgorszych prezydentow USA
          > w XX wieku, wiec nie bardzo rozumiem jaki sens mialoby
          > sluchanie jego porad.
          >


          Pan Carter bowiem , jest bardzo przyzwoitym czlowiekiem.
          Potrafil doprowadzic do stolu rokowan powasnionych Izraelczykow i Egipcjan.
          Organizacja,ktorej byly prezydent przewodzi ,od dziesiecioleci buduje ludziom
          na calym swiecie mieszkania , zaopatruje w zywnosc,probuje uporac sie z
          problemem braku dostepu do wody pitnej ,dziala rowniez na rzecz calkowitego
          zakazu produkcji i stosowania min przeciwpiechotnych.
          Reasumujac , Jimmy Carter zajmuje sie tym co istotne dla zwyklych ludzi , nie
          tak jak obecna administracja , ktora bierze pod uwage interesy ponadnarodowych
          korporacji ,a i to jedynie w kilku dzialach gospodarki.
          Dodam , bez szans na sukces.
          Zuni.
          • Gość: felusiak Re: Carter jest autorytetem ,Bush zas bohaterem z IP: *.nyc.rr.com 19.04.03, 04:27
            Pan Carter jest niewatpliwie bardzo porzadnym i moralnym czlowiekiem.
            Niemniej jednak byl najgorszym i najmniej efektywnym prezydentem XX wieku.
            Jedno drugiemu nie przeczy.
            Ponadto panu Carterowi zawdzieczamy dzisiejsza sytuacje na polwyspie
            koreanskim. To "dzieki" niemu Clinton zostal wpuszczony w maliny i podpisal
            uklad z Kim Jong Ilem.
            Ale coz mozna poradzic jesli pan Carter zyje we wlasnym, wyimaginowanym
            swiecie, gdzie nie ma bandytow i wszyscy maja dobre intencje i dotrzymuja
            danego slowa.
            • Gość: Jan K. BCCI IP: *.asm.bellsouth.net 19.04.03, 13:57
              Jimmy Carter to taki facio, co lubi latać pierwszą klasą. Lubi także szmal,
              zwłaszcza jeśli pochodzi od dyktatorów, którzy okradają narody. Warto sobie
              poczytać o aferze banku BCCI i o tym, jak Carter zarabiał na reklamie tego
              banku.

              Jan K.

              Gość portalu: felusiak napisał(a):

              > Pan Carter jest niewatpliwie bardzo porzadnym i moralnym czlowiekiem.
              > Niemniej jednak byl najgorszym i najmniej efektywnym prezydentem XX wieku.
              > Jedno drugiemu nie przeczy.
              > Ponadto panu Carterowi zawdzieczamy dzisiejsza sytuacje na polwyspie
              > koreanskim. To "dzieki" niemu Clinton zostal wpuszczony w maliny i podpisal
              > uklad z Kim Jong Ilem.
              > Ale coz mozna poradzic jesli pan Carter zyje we wlasnym, wyimaginowanym
              > swiecie, gdzie nie ma bandytow i wszyscy maja dobre intencje i dotrzymuja
              > danego slowa.
              >
          • Gość: mirmat Zuni musi kochac komune IP: *.dialup.eol.ca 19.04.03, 06:37
            no bo kto inny jak milosnik podbojow Brezniewa mogl uznac tego kanalie Cartera
            za AUTORYTET. W krotkim czasie jego kadencji w rece Brezaniewa wpadly: ANGOLA,
            ETIOPIA, ERYTREA, MOZAMBIK, NIKARAGUA no i AFGANISTAN. Sowieci az dostali
            zadyszki od tych podbojow a sierota Carter zalil sie, ze ... Sowieci nie
            wypelniaja zobowiazan. IDIOTA z Noblem.
        • Gość: obserwator Re: Norman Mailer boi się Busha IP: *.bc.hsia.telus.net 20.04.03, 18:35
          George Bush to nieokrzesany tepak ktoremu jego zydowski dwor
          zrobil wode z mozgu.To zalosny czlowiek ktory zupelnie nie zdaje
          sobie sprawy ze swojego politycznego ulomstwa .Jest on
          klasycznym odbiciem 80 procent amerykanskiego spoleczenstwa
          ludzi ociezalych umyslowo niezdolnych do samodzielnego myslenia
          ktorych rozwoj umyslowy zatrzymal sie na poziomie 10cio letniego
          dziecka.Zeby nie Zydzi te ludzkie dziwolagi zyly by dzisjaj na
          poziomie plemion znad Amazonii.
    • Gość: mirmat Zgoda!!! TO NIE JEST AMERYKA JALTY !!! IP: *.dialup.eol.ca 19.04.03, 06:31
      Autor: Gość: Emily IP: *.nv.nv.cox.net
      napisala:
      "Gazeto, dziekuje za Mailera i dziekuje za coraz wieksza odwage!
      Moim zdaniem autor bardzo trafnie przedstawia zalosny stan ducha
      obecnych USA. To nie sa juz te same idealistyczne Stany, ktore
      po II wojnie kreowaly demokracje w Niemczech i Japonii."

      DZIEKUJE EMILY, ZES MI PRZYPOMNIALA O TYM, ZE DZISIEJSZA AMERYKA BUSHA NIE JEST
      TA ZGNILA AMERYKA ROOSEVELTA, CARTERA CZY CLINTONA. Czasami
      slyszac "demokratyczne" niedobitki w Waszyngtonie potrzeba mi by ktos mi
      uswiadomil, ze po 11 wrzesnia ten swiat a szczegolnie ta Ameryka zerwala raz i
      dobrze z ochyda Jalty, kretynstwem Johnsona, lizusostwem wobec Sowietow Cartera
      czy wyslugiwaniem sie wobec ONZ-towskich despotow Clintona.

      Co do niemieckiej "demokracji" to istnieje ona tylko dlatego, ze Amerykanskie
      wojska wciaz okupuja Szwabow. Moze niedlugo bedziemy w stanie im w tym pomoc.
      A ze Norman Mailer sie boi Busha to jest dla mnie najwieksza satysfakcja.
      Pamietam czasy kiedy kanalia Carter rzadzil Ameryka a ja sie balem takich typow
      jak Mailer, ktorzy swiadomie lub nie wyslugiwali sie Kremlowi. Slotki rewaz.
    • zbig44 Norman Mailer doskonale wie co to wojna ! 19.04.03, 15:02
      Kontestator - zapewne. Szyderca - nigdy ! Raczej - do głębi
      wrażliwy humanista i zarazem stojący twardo na ziemi realista -
      człowiek syntetycznie postrzegający otaczajacy go Świat ! Oto
      kim jest Norman Mailer !
      www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,1435127.html

      Norman Mailer doskonale wie co to wojna - w czasie II wojny
      światowej walczył na Filipinach i w Japonii. Jego powiesć z 1948
      r. "Nadzy i martwi" , kóra stanowi najlepsze chyba studium
      wojny od jej najbrudniejszych "bebechów" aż po najwyższej miary
      heroizm, to jego największy literacki sukces, bo najlepiej
      wychodzi mu proza pisana z autopsji - jest mistrzem
      zbeletryzowanego reportazu-syntezy. Jest zarazam jednym z
      największych humanistów naszych czasów, a z racji tego swojego
      glębokiego humanitaryzmu wyrosłego na wstrząsającym
      doswiadczeniu wojennym tego w genialny sposób wrażliwego
      intelektu - niezwykle cenionym głosem całego powojennego
      pokolenia.

      Dlatego, gdy on cos mowi publicznie, to nigdy nie jest to tylko
      jego problem! Tak jest i w wypadku tej jego wypowiedzi.

      Norman Mailer dostrzega to, co zdaje się umykać wszystkim naszym
      domorosłym analitykom: Ameryka to kolos, który zbudował swą
      potęgę na pożywce, jaką stanowił dla niego cały świat. Wygrał w
      bezwzględnej walce o dominację dzięki cechom, które pamiętamy z
      deklaracji Scarlet z "Przeminęło z wiatrem": "Choćbym miała
      kraść i zabijać..."
      Chrześcijańska moralność z jednej - moralność bezwzględnego
      łupieżcy z drugiej... zamiast korony cywilizacji zrodziła
      groteskowego potwora, który przy pierwszej oznace zagrożenia
      zaczyna miotać się konwulsyjnie w poszukiwaniu winnych?
      Nie ! Mailer tak tego nie postrzega... widzi pod tym pozorem
      chaosu zimną wyrachowaną kalkulację - oskarża o nią w planie
      bliższym Republikanów, a w dalszym - podwójną moralność całej
      Ameryki!

      Z podobną podwójną moralnością mamy do czynienia i na naszym
      rodzimym podwórku. Tu jest ona znacznie jaskrawiej zaznaczona,
      ale szczęśliwie (?) dotyczy głównie tzw. elit społeczno-
      politycznych:
      Z jednej strony przerażająco konsekwentne poparcie tychże dla
      krwawej polityki Busha!
      Z drugiej fałszywe rozmodlenie połączone ze źle skrywanym
      lekceważeniem dla nauki i osoby Ojca Świętego!

      Czy to nie daje do myslenia?
      • Gość: Zuni Re: Norman Mailer doskonale wie co to wojna ! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 19.04.03, 15:17
        zbig44 napisał:

        > Kontestator - zapewne. Szyderca - nigdy ! Raczej - do głębi
        > wrażliwy humanista i zarazem stojący twardo na ziemi realista -
        > człowiek syntetycznie postrzegający otaczajacy go Świat ! Oto
        > kim jest Norman Mailer !
        > www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,1435127.html
        >
        > Norman Mailer doskonale wie co to wojna - w czasie II wojny
        > światowej walczył na Filipinach i w Japonii. Jego powiesć z 1948
        > r. "Nadzy i martwi" , kóra stanowi najlepsze chyba studium
        > wojny od jej najbrudniejszych "bebechów" aż po najwyższej miary
        > heroizm, to jego największy literacki sukces, bo najlepiej
        > wychodzi mu proza pisana z autopsji - jest mistrzem
        > zbeletryzowanego reportazu-syntezy. Jest zarazam jednym z
        > największych humanistów naszych czasów, a z racji tego swojego
        > glębokiego humanitaryzmu wyrosłego na wstrząsającym
        > doswiadczeniu wojennym tego w genialny sposób wrażliwego
        > intelektu - niezwykle cenionym głosem całego powojennego
        > pokolenia.
        >
        > Dlatego, gdy on cos mowi publicznie, to nigdy nie jest to tylko
        > jego problem! Tak jest i w wypadku tej jego wypowiedzi.
        >
        > Norman Mailer dostrzega to, co zdaje się umykać wszystkim naszym
        > domorosłym analitykom: Ameryka to kolos, który zbudował swą
        > potęgę na pożywce, jaką stanowił dla niego cały świat. Wygrał w
        > bezwzględnej walce o dominację dzięki cechom, które pamiętamy z
        > deklaracji Scarlet z "Przeminęło z wiatrem": "Choćbym miała
        > kraść i zabijać..."
        > Chrześcijańska moralność z jednej - moralność bezwzględnego
        > łupieżcy z drugiej... zamiast korony cywilizacji zrodziła
        > groteskowego potwora, który przy pierwszej oznace zagrożenia
        > zaczyna miotać się konwulsyjnie w poszukiwaniu winnych?
        > Nie ! Mailer tak tego nie postrzega... widzi pod tym pozorem
        > chaosu zimną wyrachowaną kalkulację - oskarża o nią w planie
        > bliższym Republikanów, a w dalszym - podwójną moralność całej
        > Ameryki!
        >
        > Z podobną podwójną moralnością mamy do czynienia i na naszym
        > rodzimym podwórku. Tu jest ona znacznie jaskrawiej zaznaczona,
        > ale szczęśliwie (?) dotyczy głównie tzw. elit społeczno-
        > politycznych:
        > Z jednej strony przerażająco konsekwentne poparcie tychże dla
        > krwawej polityki Busha!
        > Z drugiej fałszywe rozmodlenie połączone ze źle skrywanym
        > lekceważeniem dla nauki i osoby Ojca Świętego!
        >
        > Czy to nie daje do myslenia?


        Tak, Norman Mailer wie co to wojna ,Norman Mailer jej doswiadczyl i dokonal
        wyboru na cale zycie na bazie tego doswiadczenia.
        Ale sprobuj Zbig przekonac mirmata , ze jezeli ktokolwiek ma prawo wypowiadac
        sie publicznie na temat specyfiki amerykanskiego spoleczenstwa , to wlasnie
        ludzie , ktorzy poznawszy wpierw mechanizmy nim rzadzace , dlugo kontestowali
        kierunek w jakim rozwoj tego narodu podazal.
        Mirmat w jednej ze swoich wypowiedzi wyjawil , ze "..bal sie takich ludzi jak
        Mailer.."(cytat niedoslowny)
        I gadaj tu z takim.
        Zuni.
        • Gość: mirmat Ludzie dokonywali wyborow:niektorzy weszli do PZPR IP: *.dialup.eol.ca 19.04.03, 16:01
          Zuni: Tak, Norman Mailer wie co to wojna ,Norman Mailer jej doswiadczyl i
          dokonal wyboru na cale zycie na bazie tego doswiadczenia.
          Ale sprobuj Zbig przekonac mirmata , ze jezeli ktokolwiek ma prawo wypowiadac
          sie publicznie na temat specyfiki amerykanskiego spoleczenstwa , to wlasnie
          ludzie , ktorzy poznawszy wpierw mechanizmy nim rzadzace , dlugo kontestowali
          kierunek w jakim rozwoj tego narodu podazal.
          Mirmat w jednej ze swoich wypowiedzi wyjawil , ze "..bal sie takich ludzi jak
          Mailer.."(cytat niedoslowny)
          I gadaj tu z takim.
          Zuni.

          Mirmat: przynajmnie dobrze zacytowalac, ze sie balem a nie boje. W przeszlosci,
          a szczegolnie za kadencji Cartera strach byl rzecza normalna, kiedy Sowieci
          zajmowali kraj za krajem a "demokratyczny" prezydent jedynego kraju na ktorego
          Polska mogla liczyc oznajmial, ze historia wydala juz wyrok a jedyne co mozna
          zrobic to wynegocjowac "pokojowo" najlepsze dla demokracji warunki "postepu"
          komunizmu.

          Ludzie zawsze czynia wybory. W slusznych wojnach braly tez udzial kanalie.
          Dopiero potem wychodzilo szydlo z worka. Wielu uczciwych ludzi w II
          Rzeczypospolitej za okupacji zapisywali sie do volksdeutschow a za okupacji
          sowieckiej zapisywali sie do PZPR. Ja tez dokonalem wyboru w 1968 i od tego
          czasu do odzyskania wolnosci w 1990 kazda wolna chwile poswiecalem walce z
          komuna. Norman Mailer dokonal swego wyboru ale dzis takich jak on sie nie boje
          i to wlasnie miedzy innymi, dzieki wspanialym Amerykanom jak Reagan czy Bush
          junior.
            • Gość: mirmat Moj trafny wybor zaowocowal wolna III Rzeczypospol IP: *.dialup.eol.ca 19.04.03, 16:40
              Gość portalu: Emily napisał(a):

              > Gość portalu: mirmat napisał(a):
              >
              > > i to wlasnie miedzy innymi, dzieki wspanialym Amerykanom jak Reagan czy Bu
              > sh junior.
              >
              > I dobrze Mirmat. Kazdy ma prawo wyboru swoich idolow. A z czym Ty teraz
              > walczysz po udadku komuny? jesli mozan spytac. Poza tym, Ty zdaje sie
              nadajesz z Kanady, wiec jak sie ma do ciebie Regan i Bush?

              Z przyjemnoscia ci odpowiem. To Reagan i Bush bronili i bronia Kanady ( tak jak
              politycy tej miary sa jedyna sila ktora moze bronic Polski przed Franko-
              germanska lub rosyjska ekspansja) i dzieki temu Kanada nie musi wydawac grosza
              na swoja obrone (oprocz kolorowej gwardii jaka sie pokazuje kiedy przyjezdza
              krolowa) a moze wydawac zaoszczedzone pieniadze na despotow jak Fidel Castro
              czy Robert Mugabe.

              Jak slusznie zauwazylas wybralem dobrze swoich "idolow" bo nie tylko
              reprezentuja Oni sluszne ideje, ktore przywrocily naszej Ojczyznie wolnosc ale
              moga poprzec ku rozpaczy kanalii te ideje SILA.
              • Gość: Emily Re: Moj trafny wybor zaowocowal wolna III Rzeczyp IP: *.nv.nv.cox.net 19.04.03, 19:04
                Gość portalu: mirmat napisał(a):

                > politycy tej miary sa jedyna sila ktora moze bronic Polski przed Franko-
                > germanska lub rosyjska ekspansja) i dzieki temu Kanada nie musi wydawac
                grosza
                > na swoja obrone (oprocz kolorowej gwardii jaka sie pokazuje kiedy przyjezdza
                > krolowa) a moze wydawac zaoszczedzone pieniadze na despotow jak Fidel Castro
                > czy Robert Mugabe.
                >
                > Jak slusznie zauwazylas wybralem dobrze swoich "idolow" bo nie tylko
                > reprezentuja Oni sluszne ideje, ktore przywrocily naszej Ojczyznie wolnosc
                ale
                > moga poprzec ku rozpaczy kanalii te ideje SILA.


                Bardzo jestes wygodny Miaranat. za moje podatki ty czujesz sie bezpiecznie w
                swojej kanadzie i nie musisz nic wydawac na swoja brone. nie dziwie sie wiec,
                ze tak uwielbiasz Busha i Regana, bo oni posrednio oddaja ci nasza kase. I
                kogoz to ty nazywasz "kanaliami"? To takie niepolityczne slowo. Uwazam, ze
                Polska nie musi sie dzis bac ani ani Niemiec ani Rosji, ani tym bardziej
                Francji. To sa kraje, ktore wybraly pokojowe metody rozwiazywania konfliktow i
                dlatego im ufam. Obawy wzbudza we mnie natomiast polityka zagraniczna obecnej
                administracji USA.
          • Gość: rk Re: Ludzie dokonywali wyborow:niektorzy weszli do IP: *.dip.t-dialin.net 19.04.03, 16:30
            Gość portalu: mirmat napisał(a):

            > Zuni: Tak, Norman Mailer wie co to wojna ,Norman Mailer jej
            doswiadczyl i
            > dokonal wyboru na cale zycie na bazie tego doswiadczenia.
            > Ale sprobuj Zbig przekonac mirmata , ze jezeli ktokolwiek ma
            prawo wypowiadac
            > sie publicznie na temat specyfiki amerykanskiego
            spoleczenstwa , to wlasnie
            > ludzie , ktorzy poznawszy wpierw mechanizmy nim rzadzace ,
            dlugo kontestowali
            > kierunek w jakim rozwoj tego narodu podazal.
            > Mirmat w jednej ze swoich wypowiedzi wyjawil , ze "..bal sie
            takich ludzi jak
            > Mailer.."(cytat niedoslowny)
            > I gadaj tu z takim.
            > Zuni.
            >
            > Mirmat: przynajmnie dobrze zacytowalac, ze sie balem a nie
            boje. W przeszlosci,
            >
            > a szczegolnie za kadencji Cartera strach byl rzecza normalna,
            kiedy Sowieci
            > zajmowali kraj za krajem a "demokratyczny" prezydent jedynego
            kraju na ktorego
            > Polska mogla liczyc oznajmial, ze historia wydala juz wyrok a
            jedyne co mozna
            > zrobic to wynegocjowac "pokojowo" najlepsze dla demokracji
            warunki "postepu"
            > komunizmu.
            >
            > Ludzie zawsze czynia wybory. W slusznych wojnach braly tez
            udzial kanalie.
            > Dopiero potem wychodzilo szydlo z worka. Wielu uczciwych ludzi
            w II
            > Rzeczypospolitej za okupacji zapisywali sie do volksdeutschow
            a za okupacji
            > sowieckiej zapisywali sie do PZPR. Ja tez dokonalem wyboru w
            1968 i od tego
            > czasu do odzyskania wolnosci w 1990 kazda wolna chwile
            poswiecalem walce z
            > komuna. Norman Mailer dokonal swego wyboru ale dzis takich jak
            on sie nie boje
            > i to wlasnie miedzy innymi, dzieki wspanialym Amerykanom jak
            Reagan czy Bush
            > junior.
            Pacanie chcesz jeszcze nastepne 20 lat walczyc z komuna ktorej
            juz dawno nie ma. Naucz sie najpierw co to jest DEMOKRACJA i
            poszanowanie prawa.
          • Gość: diabelek Dzielny Miramat i grzech zaniechania. IP: *.netcom.ca 19.04.03, 17:22
            Gość portalu: mirmat napisał(a):
            >
            > Mirmat: przynajmnie dobrze zacytowalac, ze sie balem a nie boje. W
            przeszlosci,
            >
            > a szczegolnie za kadencji Cartera strach byl rzecza normalna, kiedy Sowieci
            > zajmowali kraj za krajem a "demokratyczny" prezydent jedynego kraju na
            ktorego
            > Polska mogla liczyc oznajmial, ze historia wydala juz wyrok a jedyne co mozna
            > zrobic to wynegocjowac "pokojowo" najlepsze dla demokracji warunki "postepu"
            > komunizmu.
            =======================
            Czy analiza N. Mailera z roku 2003 ma cos wspolnego ze strachem Miramata w
            latach siedemdziesiatych XX wieku. Mailer nie napisal tego artykulu dla ludzi
            strachliwych stad zapewne wzielo sie to cale nieporozumienie.

            > Ludzie zawsze czynia wybory. W slusznych wojnach braly tez udzial kanalie.
            > Dopiero potem wychodzilo szydlo z worka. Wielu uczciwych ludzi w II
            > Rzeczypospolitej za okupacji zapisywali sie do volksdeutschow a za okupacji
            > sowieckiej zapisywali sie do PZPR.
            ====================
            Jezeli chodzi o Volksdeutschow to dla antykomunisty powinni byc bohaterami bo
            poparli najwiekszego wroga Stalina i sowieckich komuchow. Wielu z nich na
            froncie wschodnim narazalo zycie w walce z komuna. (-nie byl to najlepszy
            argument w dyskusji)

            Ja tez dokonalem wyboru w 1968 i od tego
            > czasu do odzyskania wolnosci w 1990 kazda wolna chwile poswiecalem walce z
            > komuna. Norman Mailer dokonal swego wyboru ale dzis takich jak on sie nie
            boje
            > i to wlasnie miedzy innymi, dzieki wspanialym Amerykanom jak Reagan czy Bush
            > junior.
            =============================
            Widze , ze brak strachu o wlasna dupe sprawil ,ze walka z komuna zeszla na plan
            dalszy. W innym watku: "Genialna strategia Rumsfelda wobec Pln Koreii" rowniez
            zauwazylem grzech zaniechania. Komunistyczny dyktator ma zostac pozostawiony w
            spokoju.
            Niech sobie z nim radza japonscy lewacy.
            Kto zatem bedzie wspieral japonskich i poludniowokoreanskich biznesmenow,
            inwestorow , bankierow i innych milosnikow wolnosci jezeli najwieksi wrogowie
            komuny zamierzaja juz spoczac na laurach?
          • Gość: Loqo wolne chwile IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.04.03, 18:43
            Gość portalu: mirmat napisał(a):

            > Ja tez dokonalem wyboru
            >w 1968 i od tego czasu do odzyskania wolnosci w 1990 kazda wolna chwile
            >poswiecalem walce z komuna.

            Przepraszam, że tak tylko jeden frazes zostawiłem z Twojego tekstu, ale ten
            jest najlepszy. Walka z komuną to Twoje hobby?
    • Gość: mirmil piekna analiza IP: *.uBRgrb01.supercable.es 19.04.03, 16:41
      dlugi artykul a i tak pewnie za malo miejsca na demontaz tego
      ekonomicznego i moralnego kakao, ktore doprowadzilo swiat do
      nielegalnej wojny.

      ciezko dalej twierdzic, ze usa to czysty idealizm w pogoni za
      wolnoscia, demokracja i prawami czlowieka... bezinteresownosc
      usa i rzekoma troska o ludnosc iraku mozna miedzy bajki wlozyc.

      tutaj od poczatku chodzilo o realizacje wlasnych interesow, a
      przy okazji i o mocarstwowe ego z kompleksem wyzszosci.
    • Gość: mirmat Komuna nie calkiem zdechla:rk czy Zuni sa przyklad IP: *.dialup.eol.ca 19.04.03, 17:01
      rk napisal:Pacanie chcesz jeszcze nastepne 20 lat walczyc z komuna ktorej
      juz dawno nie ma. Naucz sie najpierw co to jest DEMOKRACJA i
      poszanowanie prawa.

      Mirmat: chyba chodzi ci o "Demokracje Ludowa" i poszanowanie "prawa
      Jaltanskiego" czy praw ustanowianych przez ten kabaret despotow
      jakim jest twor Stalina i Roosevelta - ONZ.

      Komuna to nie tylko system ale sposob myslenia. Sposob jaki pozwala bandytom w
      rodzaju Fidela Castro, Kim Dzon Ila (czyzby komuny dawno nie bylo?)czy Sadama
      Husejna teroryzowac wolnych ludzi.

      Tak dzieki takim przywodcom Ameryki jak Reagan i Bush komuna w Polsce padla.
      Ale ci cos powiem na temat DEMOKRACJI tej prawdziwej a nie "ludowej" w ktora
      wierzysz. W demokracji tacy jak ty zawsze beda mogli przedstawiac innym swoje
      halucynacje. Ale jako przegrany pomiot PRL-u wasze brednie zwsze pozostana
      majaczeniem. I ja tak wlasnie chce by zostalo.
      • gabrielacasey Mirmat: modl sie do Patriot Act. Albo see your doctor 22.04.03, 00:39
        A nas zostaw w spokoju, ty WALCZACY o III RP OZOREM I NA
        ODLEGLOSC. Nawet nie na pismie, nawet nie sluzacy finansowym
        wsparciem etc.etc. Smieszny jestes, czlowieku. Starzejesz sie i
        dlatego swiata i mlodszych nienawidzisz. Jestes chory, ciagle
        chory, na swe obsesje komunistyczne. Tak chory, jak to SB-eckie
        bydle, ktore Gazete Polska w Kanadzie przejelo i lapy do kasy
        Banku Sw. Stanislawa wsadza. I wiemy oboje, o ktorym SB-eku tu
        mowa. Tez sie zgrywa na "walczacego".
    • zbig44 Happy Easter, Emily ! 19.04.03, 22:20
      Tacy wielcy Amerykanie jak Norman Mailer czy Robert Penn Warren kształtowali
      świadomość nie tylko amerykańskiego pokolenia. To tacy ludzie ukształtowali
      moją wrażliwość i jestem im za to głęboko wdzięczny. Zastanawiam się, dlaczego
      nie stało się to udziałem tak wielu innych...

      1948 r. "Nagich i martwych" przeczytałem w przeddzień podboju Księżyca... to po
      prostu arcydzieło literackie stworzone z głębokiej potrzeby serca - potrzeby
      dania świadectwa... bardzo długo Norman Mailer nie zbliżył się nawet do tego
      delikatnego muśnięcia muzy, którego tylko najwięksi twórcy doznają... tak
      zwykle bywa, gdy zaczyna się twórczość od razu od "Ody do radości"... gdyby
      Beethowen od tego zaczął, każde jego następne dzieło byłoby tylko marnym
      odblaskiem tego pierwszego... arcydieła...

      Kolejna książka - "Na podbój Księżyca" (1970) - to bynajmniej nie sarkastyczna
      opowieść o misji Apollo XI i amerykańskim programie podboju kosmosu.
      Napisana na zamówienie NASA za 1 mln dolarów płatne z góry mogłaby być zwykłym
      panegirykiem...
      okazała się pieśnią nad pieśniami - pochwałą całego rodzaju ludzkiego, który na
      rydwanach ognia sięgnąć może gdziekolwiek tylko zechce...

      1979 r. - "Pieśń kata" - wstrząsający reportaż o losach młodocianego mordercy
      Gary'ego Gilmore'a skazanego na karę śmierci. To obok "Spotkajmy się w Zielonej
      Dolinie" R. P. Warrena, książka, która każdego może uleczyć z krwiożerczej
      chęci afirmacji tej społecznej zemsty jaką jest kara śmierci nawet jesli jest
      wymierzana największym zbrodniarzom...

      1997 - najnowszą powieść - "Ewangelia według Syna" ("The Gospel According to
      the Son"), miałem już niekłamaną przyjemność z pełnym zrozumieniem przeczytać
      w oryginale. Czy jest to apokryf wymierzony w chrześcijańską hipokryzję? Każdy
      może sobie łatwo sam odpowiedzieć na to pytanie. Ja wiem jedno - tę pozycję
      znowu cechuje dotyk geniuszu, który można porównać tylko z "Mistrzem i
      Małgorzatą" Bułhakowa, "Grą w kości" Josepha Majaulta, "Nocą nad Jeruzalem"
      Svena Delblanca, "Niezłomnym z Nazaretu" Ryszarda Kurylczyka, ale
      także "Weselem Stu Tysięcy Barbarzyńców" Altino do Tojala, "Zu, pływającym
      aniołem" Ramona Jose Sendera, "Księżycową Doliną" Jacka Londona, "Piętaszkiem,
      czyli Otchłaniami Pacyfiku" Michela Tourniera, "Zdążyć przed pierwszą
      gwiazdką" Katarzyny Grocholi...
      www2.gazeta.pl/ksiazki/1,20750,1224595.html
      Kto czytał, ten rozumie, co mam na myśli...
      kto nie czytał, no cóż - mogę jej tylko pozazdrościc - wszystko jeszcze przed
      nią... chociaż to oczywiście bynajmniej nie "kobieca literatura"...
      powiedziałbym raczej - literatura ludzka... ta najgłębiej, najmężniej
      dotykająca samej istoty człowieczeństwa...

      To tacy ludzie ukształtowali moją wrażliwość i jestem im za to głęboko
      wdzięczny. Zastanawiam się, dlaczego nie stało się to udziałem tak wielu
      innych...
      Chociaż... przypuszczam, że wiem dlaczego...
      Człowiek musi to mieć w sobie (a każdy to ma... na początku... u wielu ulega to
      jednak stłumieniu, zagłuszeniu) i musi chcieć wyjść naprzeciw tym swoim
      oczekiwaniom... szukać samopotwierdzenia...
      Gdy tego w nim nie ma, jest tylko godnym politowania kaleką...

      To tak jak z miłością...

      "Choćbyś władał... a miłości byś nie znał... byłbyś nikim !..."
      • Gość: Emily Re: Happy Easter, Emily ! IP: *.nv.nv.cox.net 19.04.03, 23:19
        zbig44 napisał:

        href="http://www2.gazeta.pl/ksiazki/1,20750,1224595.html"target="_blank">www2.ga
        zeta.pl/ksiazki/1,20750,1224595.html</a>
        > Kto czytał, ten rozumie, co mam na myśli...
        > kto nie czytał, no cóż - mogę jej tylko pozazdrościc - wszystko jeszcze przed
        > nią... chociaż to oczywiście bynajmniej nie "kobieca literatura"...
        > powiedziałbym raczej - literatura ludzka... ta najgłębiej, najmężniej
        > dotykająca samej istoty człowieczeństwa...

        > To tacy ludzie ukształtowali moją wrażliwość i jestem im za to głęboko
        > wdzięczny. Zastanawiam się, dlaczego nie stało się to udziałem tak wielu
        > innych...
        > Chociaż... przypuszczam, że wiem dlaczego...
        > Człowiek musi to mieć w sobie (a każdy to ma... na początku... u wielu ulega
        to jednak stłumieniu, zagłuszeniu) i musi chcieć wyjść naprzeciw tym swoim
        > oczekiwaniom... szukać samopotwierdzenia...
        > Gdy tego w nim nie ma, jest tylko godnym politowania kaleką...
        >
        > To tak jak z miłością...
        > "Choćbyś władał... a miłości byś nie znał... byłbyś nikim !..."

        Dzieki Zbigi,
        znow bardzo pieknie napisales. Przyznam, ze malo znam Mailera ale po Twojej
        wypowiedzi na pewno z radoscia z nim sie blizej zapoznam. Jego humanistyczne
        rozumienie swiata jest mi instynktownie bliskie, praktycznie zbiezne z moim
        wlasnym. Masz racje, z tym sie czlowiek rodzi. To wynika z znacznym stopniu z
        konstelacji genow, indywidualnej specyfiki ukladu nerwowego i naturalnie z
        wychowania, jakie wynioslo sie z domu. Moj dom rodzinny byl na wskros
        humanistyczny, wiec "choroba" humanizmu jest mi poniekad wrodzona. consuetudo
        altera natura:-).

        Very Happy Easter to You, Zbigi! Twoje madre wypowiedzi zawsze czytam z duza
        przyjemnoscia. Pozdrawiam,
        Emily
    • zbig44 Re: Norman Mailer boi się Busha 20.04.03, 00:32
      N.M.: "Kochają takie słówka jak "zło". Jednym z najgorszych błędów retoryki
      Busha - by sięgnąć do tego rogu obfitości - było używanie owego słowa w taki
      sposób, jakby chodziło o guzik, którego naciśnięcie automatycznie wzmacnia
      potęgę prezydenta. Gdy ktoś leży pod kroplówką i może za naciśnięciem guzika
      otrzymać porcję narkotykowych środków znieczulających, zwykle z tego korzysta.
      Gdy więc Bush mówi o potrzebie walki ze "złem", aplikuje narkotyk tym
      Amerykanom, którzy czują się najbardziej zagrożeni. Oczywiście jest przekonany,
      że ma prawo to robić, bo Ameryka jest "dobra". Bush niewątpliwie wierzy, że
      jego kraj jest jedyną nadzieją świata."

      Z44: Cos musi w tym być, pomijając już maniakalne przeswiadczenie o istnieniu
      osi zła wymierzonej w USA , skoro na temat swoistego rozumienia 'zła'
      i 'tragedii' przez Busha krążą podobne jak ten dowcipy:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=5720731

      N.M.: "Obawia się również, że jego ojczyzna szybko traci wolę działania, a
      jedynym rozwiązaniem jest - nie bójmy się wielkich słów - budowa światowego
      imperium. Za dążeniem do wojny z Irakiem kryje się pragnienie rozbudowy sił
      wojskowych na Bliskim Wschodzie, co pozwoli rozpocząć podbój całego globu.
      To daleko idące stwierdzenie, ale jedno mogę powiedzieć na pewno: u korzeni
      flagowego konserwatyzmu leży nie szaleństwo, lecz ukryta logika. Myślenie owo
      jest wewnętrznie spójne, wymaga tylko przyjęcia stosownych założeń.
      (...) Gdy już staniemy się nowym wcieleniem Cesarstwa Rzymskiego, nieodzowna
      będzie odnowa moralna. (...)
      Flagowi konserwatyści sądzą zatem, że wojna jest najlepszym możliwym
      rozwiązaniem. Dzięki wojnie dojdzie do sojuszu Jezusa z rekinem giełdowym.
      Walczmy ze złem, to walka na śmierć i życie! Powtarzaj to piętnaście razy w
      każdym przemówieniu.
      Właśnie taka szalona mistyka ogarnęła dziś nasz naród: my, Amerykanie,
      potrafimy zrobić wszystko. Tak - powtarzają flagowi konserwatyści - poradzimy
      sobie ze wszystkim, co tylko się zdarzy. Mamy naszą technikę, naszą energię i
      zaradność. Pokonamy wszystkie przeszkody. Konserwatyści naprawdę wierzą, że
      Ameryka nie tylko może rządzić światem, ale wręcz musi to robić. Jeśli nie
      podejmiemy próby budowy imperium, kraj zejdzie na psy."

      Z44: No i stara maksyma Imperium Rzymskiego:"Chleba i igrzysk.":

      N.M.: "Zapewne połowa Amerykanów skrycie pragnie wojny. Wojna pasuje do naszej
      mitologii. Bush natomiast znacznie lepiej od innych wyczuwa, że wojna z Irakiem
      pasuje do naszego nałogu przeżywania przygód na ekranach telewizorów. Tak, to
      prawda, wojna to wspaniała rozrywka telewizyjna. Jeśli to obłuda - cóż, trudno,
      widocznie kraj z każdym rokiem coraz bardziej chamieje. "

      Z44: Ślepy odwet za 11 września:

      "Wojna z Irakiem zaspokoi nasze pragnienie odwetu za 11 września - to jej
      najbardziej bezpośrednia przyczyna. Nie ma znaczenia, że Irak nie jest
      odpowiedzialny za ten atak. Bush musi tylko zignorować dowody, co czyni ze
      szczerą pewnością siebie, niczym człowiek, który nigdy nie czuł się zakłopotany
      swoim postępowaniem. Saddam, niezależnie od tego, jakie zbrodnie popełnił, nie
      maczał palców w ataku na World Trade Center. Prezydent Bush jest jednak
      filozofem. Atak 11 września był czymś złym, Saddam jest zły, a wszystkie
      odmiany zła są ze sobą połączone. Ergo wojna z Irakiem jest konieczna."

      Z44: Mając Irak można mieć OPEC w kieszeni:


      N.M.:" Bush ma więc dobre powody, by rozpocząć wojnę. Jeśli chodzi o ropę,
      odwołam się do danych statystycznych Ralpha Nadera [działacza ruchu
      konsumenckiego w USA związanego z Partią Zielonych - red.]: "Stany Zjednoczone
      zużywają obecnie 19,5 mln baryłek ropy dziennie, co stanowi 26 proc. konsumpcji
      światowej. Muszą importować 9,8 mln baryłek dziennie, czyli ponad połowę
      zużywanej ropy. (...) Najpewniejszym sposobem zapewnienia sobie trwałych dostaw
      byłoby opanowanie 67 proc. światowych rezerw ropy, które kryją się pod piaskami
      wokół Zatoki Perskiej. Znane zasoby w samym Iraku wynoszą 112,5 mld baryłek,
      czyli 11 proc. zasobów globalnych. (...) Tylko Arabia Saudyjska ma większe
      rezerwy". Dodałbym do tego, że gdy Ameryka opanuje już Irak, będzie w stanie
      narzucić swą wolę Arabii Saudyjskiej i innym krajom Bliskiego Wschodu."

      Z44: Zazdrosne o swoją pozycję hipermocarstwo:

      N.M.: „Czyż jest słowo bardziej trafne niż »imperium « dla opisania potęgi,
      jaką dziś staje się Ameryka?” - pytał Michael Ignatieff w „The New York Times
      Magazine” (z 5 stycznia br.). „To jedyne państwo, które nadzoruje świat za
      pomocą pięciu globalnych systemów dowodzenia, utrzymuje pod bronią ponad milion
      mężczyzn i kobiet na czterech kontynentach, wysyła na wszystkie oceany
      lotniskowce i towarzyszące im eskadry, gwarantuje przetrwanie wielu krajów - od
      Izraela po Koreę Południową; napędza tryby globalnej gospodarki i
      międzynarodowego handlu, wypełnia myśli i serca ludzi z całej planety swymi
      marzeniami i pragnieniami”.
      A oto Timothy Garton Ash na łamach "The New York Review of Books" (z 13 lutego
      br.): "USA są nie tylko jedynym supermocarstwem. Są hipermocarstwem, którego
      wydatki wojskowe będą wkrótce równe nakładom następnych 15 najpotężniejszych
      państw świata razem wziętych. Potęga ekonomiczna Unii Europejskiej, która
      szybko dogania gospodarkę amerykańską, nie przekłada się na równorzędną potęgę
      militarną czy wpływy dyplomatyczne".

      Z44: Czyż nie miota się na wędzidle, które próbuje mu narzucić Europa stająca
      się w obliczu zwyrodnienia USA w istocie jedyną siłą globalną zdolną (w co nie
      wątpię) z czasem przyjąć na siebie obowiązki utrzymania w ryzach tego
      niebezpiecznego olbrzyma o barbarzyńskiej w barbarzyński sposób wykorzystywanej
      sile?
      Pierwsza próba sił, to pozorna tylko porażka Europy i to wynikająca głównie ze
      zdradzieckiego pchnięcia "naiwnych" państw kandydackich, a własciwie tylko ich
      liderów.


    • Gość: Emily Happy Easter, Happy Passover, and Earth Day! !! IP: *.nv.nv.cox.net 20.04.03, 01:44
      To sa zyczenia dla wszystkich milych dyskutantow - tych
      przyjaznych, tych neutralnych, i tych wrogich:-). Wszystkim
      niezaleznie od religii, wyznania lub, ich braku zycze pogodnych
      i radosnych swiat. Nam wszystkim "homo sapiensom" zycze
      umiejetnosci zycia w symbiozie w innymi przedstwicielami naszego
      gatunku. Wierzcie, to jest mozliwe. Wcale nie musimy isc na
      wojne cywilizacji ze swiatem islamu! To sa chore archaiczne idee
      zrodzone w pierwotnych umyslach, ktore nie poznaly jeszcze
      radosci pokojowego wspolistnienia. Kiedys islam ofiarowal nam
      Odrodzenie, teraz pora na nasz rewanz, ktory nie moze polegac na
      podboju i dominacji, tylko na niesieniu oswiaty. Mozemy i
      powinnismy rozwinac jak najszersza wspoplprace z
      intelektualistami i umiarkowanymi przywodcami islamskimi, zeby
      pomoc im zaadoptowac wspolczesnosna mysl demokratyczna.
      Muzulmanie moga i potrafia sami stworzyc sobie wlasna
      demokracje, ktora bedzie harmonizowala z ich kultura i duchem, i
      bedzie wspolzyla z nasza zachodnia cywilizacja. Zycze wszystkim
      ludzkiej zyczliwosci i pokoju.
      pozdrawiam,
    • Gość: Sławek Re: Norman Mailer boi się Busha IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 20.04.03, 11:34
      Gość portalu: Emily napisał(a):

      > Gazeto, dziekuje za Mailera i dziekuje za coraz wieksza odwage!
      > Moim zdaniem autor bardzo trafnie przedstawia zalosny stan ducha
      > obecnych USA. To nie sa juz te same idealistyczne Stany, ktore
      > po II wojnie kreowaly demokracje w Niemczech i Japonii. To sa
      > stany korporacyjne, wyslugujace sie tylko superegoitycznym
      > interesom megakorporacji. Demokracja jest tu juz tylko
      > wspomnieniem. Chce wierzyc, ze kiedys uda sie ja odtworzyc, ale
      > nie wiem.

      Pewnie: to są Stany faszystowsko-maoistyczno-globalistyczne.
      Śmierć USA niech żyje Rosja , Francja i Niemcy. Te kraje to wzór demokracji i
      ojczyzna nieudaczników.
    • zbig44 Chiny solą w oku 20.04.03, 11:42
      N.M.: "Rzecz jasna, ujawniony przedwcześnie dokument po 11 września stał się
      programem politycznym Busha. Flagowi konserwatyści zatriumfowali. Wreszcie mogą
      podjąć próbę podboju świata. Irak to tylko pierwszy krok. Dalej, ale w zasięgu
      historycznego horyzontu, czekają nie tylko Iran, Syria, Pakistan i Korea
      Północna. Również Chiny."
      "Oczywiście nie wszystkie kraje muszą zostać podbite. Niektóre wystarczy
      zdominować lub związać odpowiednim traktatem gwarantującym głęboką wzajemną
      wspólnotę interesów. Koncepcja symbiozy między USA a Chinami jest pomysłem tak
      niezwykłym, że wymaga gruntownego wyjaśnienia.(...)
      Scott A. Bass pisał w styczniu na łamach "Boston Globe": "Na amerykańskich
      uniwersytetach kształci się wielu studentów zagranicznych - zwłaszcza w
      dziedzinach tak ważnych jak nauki ścisłe, podstawowe i stosowane, inżynieria i
      matematyka (w skrócie: STEM). (...) Jeśli te tendencje nie ulegną zmianie,
      wyższe wykształcenie typu STEM będzie zdobywało zbyt mało studentów
      amerykańskich, by zaspokoić nasze potrzeby ekonomiczne, techniczne i
      strategiczne. Strumień młodych amerykańskich inżynierów i uczonych wysycha,
      podczas gdy w innych krajach przemysłowych coraz więcej uczniów podejmuje takie
      studia. Niestety, dyscypliny STEM na amerykańskich uniwersytetach okazują się
      atrakcyjne dla studentów zagranicznych, ale nie dla naszych. Nasi studenci nie
      mają dostatecznych motywacji, a dla wielu z nich te kierunki wiedzy są po
      prostu za trudne. W latach 1986-96 liczba studentów zagranicznych, którzy
      zdobyli doktorat w jednej z dziedzin STEM, rosła niemal cztery razy szybciej
      niż liczba nowych doktorów będących obywatelami USA. W 2000 r. aż 43 proc.
      doktoratów z nauk fizycznych obronili cudzoziemcy".
      Flagowi konserwatyści mają zapewne nadzieję, że przekażą Chińczykom następujący
      komunikat: "Hej, wy tam! Jesteście bardzo zdolni. Widzimy to. Dobrze o tym
      wiemy! Azjaci są z natury dobrzy w technice. Ludzie, którzy od lat są
      tłamszeni, lubią technikę. Nie mają w życiu zbyt wielu przyjemności, dlatego
      uwielbiają poczuć w ręku cybernetyczną moc. Technika jest dla nich wprost
      wymarzona. Zgadzamy się na to. Możecie zajmować się techniką, choćby
      najwspanialszą! Ale nie zapominajcie o jednym: to my dysponujemy potęgą
      wojskową. Stoicie przed wielką szansą - możecie zostać greckimi niewolnikami,
      którzy będą służyć nam, Rzymianom. Będziemy was dobrze traktować. Będziecie dla
      nas ważni, bardzo ważni. Nie próbujcie jednak wspiąć się ponad wasze miejsce w
      hierarchii. Najlepsza rzecz, na jaką możecie liczyć, to status naszych Greków".

      Z44: Grecy musieli jednak najpierw zostać zniewoleni przez Rzymian.
      Spokojnie i otwarcie możemy sobie powiedzieć, że Chińczykom to nie grozi.
      Owszem, wielu z nich wyciągnie z USA co tylko się da (także STEM, który stanie
      się 'steam' napędową nowej cywilizacji chińskiej).
      Amerykanie mogą dominować na tej planecie jeszcze góra do końca tego wieku.
      Jesli Europie uda się odpowiednio skanalizować imperialne zapędy USA, może uda
      się przedłużyć istnienie cywilizacji białego człowieka jeszcze o kilkadziesiąt
      lat...
      Później i tak przestaniemy się liczyć... totalnie. Zostaniemy zepchnięci na
      margines cywilizacji, mniej więcej taki, jakim jest dzisiaj cała Ameryka
      Łacińska.
      Będziemy mieli przy tym szczęscie, jesli Imperialne Chiny nie zechcą nami
      rządzić i dzielić dokładnie tak, jak czynią to USA od dziesięcioleci w Ameryce
      Łacińskiej, a od niedawna na Bliskim Wschodzie.

      Polecam lekturę (fikcja, ale tylko dla dorosłych!!! Serio !!!)
      "Chung Kuo" Davida Wingrova ...

      • Gość: Jan K. STEM IP: *.asm.bellsouth.net 20.04.03, 14:50
        Pic na wodę fotomontaż. Sowieci mieli najlepiej szkolonych fizyków,
        matematyków, chemików i inżynierów a wylądowali z gospodarką wielkości Danii.
        Inny przykład upadku kraju o najlepszych inżynierach to Japonia w latach 90-
        tych.

        To nie ilość i jakość studentów decyduje o gospodarce ale system ekonomiczny.
        Im bardziej jest wolny od interwencjonizmu biurokratów, tym ma większą szansę
        na rozwój w warunkach ekspansji gospodarki i, co ważniejsze, restrukturalizację
        w warunkach kryzysu. Porównianie gospodarki Niemiec, Francji, Japonii, Korei
        Południowej z gospodarką amerykańską w ciągu ostatnich 4 lat wyraźnie pokazuje
        negatywny wpływ biurokracji państwowej i związków zawodowych na gospodarkę w
        latach kryzysu.

        Jan K.


        zbig44 napisał:

        > N.M.: "Rzecz jasna, ujawniony przedwcześnie dokument po 11 września stał się
        > programem politycznym Busha. Flagowi konserwatyści zatriumfowali. Wreszcie
        mogą
        >
        > podjąć próbę podboju świata. Irak to tylko pierwszy krok. Dalej, ale w
        zasięgu
        > historycznego horyzontu, czekają nie tylko Iran, Syria, Pakistan i Korea
        > Północna. Również Chiny."
        > "Oczywiście nie wszystkie kraje muszą zostać podbite. Niektóre wystarczy
        > zdominować lub związać odpowiednim traktatem gwarantującym głęboką wzajemną
        > wspólnotę interesów. Koncepcja symbiozy między USA a Chinami jest pomysłem
        tak
        > niezwykłym, że wymaga gruntownego wyjaśnienia.(...)
        > Scott A. Bass pisał w styczniu na łamach "Boston Globe": "Na amerykańskich
        > uniwersytetach kształci się wielu studentów zagranicznych - zwłaszcza w
        > dziedzinach tak ważnych jak nauki ścisłe, podstawowe i stosowane, inżynieria
        i
        > matematyka (w skrócie: STEM). (...) Jeśli te tendencje nie ulegną zmianie,
        > wyższe wykształcenie typu STEM będzie zdobywało zbyt mało studentów
        > amerykańskich, by zaspokoić nasze potrzeby ekonomiczne, techniczne i
        > strategiczne. Strumień młodych amerykańskich inżynierów i uczonych wysycha,
        > podczas gdy w innych krajach przemysłowych coraz więcej uczniów podejmuje
        takie
        >
        > studia. Niestety, dyscypliny STEM na amerykańskich uniwersytetach okazują się
        > atrakcyjne dla studentów zagranicznych, ale nie dla naszych. Nasi studenci
        nie
        > mają dostatecznych motywacji, a dla wielu z nich te kierunki wiedzy są po
        > prostu za trudne. W latach 1986-96 liczba studentów zagranicznych, którzy
        > zdobyli doktorat w jednej z dziedzin STEM, rosła niemal cztery razy szybciej
        > niż liczba nowych doktorów będących obywatelami USA. W 2000 r. aż 43 proc.
        > doktoratów z nauk fizycznych obronili cudzoziemcy".
        > Flagowi konserwatyści mają zapewne nadzieję, że przekażą Chińczykom
        następujący
        >
        > komunikat: "Hej, wy tam! Jesteście bardzo zdolni. Widzimy to. Dobrze o tym
        > wiemy! Azjaci są z natury dobrzy w technice. Ludzie, którzy od lat są
        > tłamszeni, lubią technikę. Nie mają w życiu zbyt wielu przyjemności, dlatego
        > uwielbiają poczuć w ręku cybernetyczną moc. Technika jest dla nich wprost
        > wymarzona. Zgadzamy się na to. Możecie zajmować się techniką, choćby
        > najwspanialszą! Ale nie zapominajcie o jednym: to my dysponujemy potęgą
        > wojskową. Stoicie przed wielką szansą - możecie zostać greckimi niewolnikami,
        > którzy będą służyć nam, Rzymianom. Będziemy was dobrze traktować. Będziecie
        dla
        >
        > nas ważni, bardzo ważni. Nie próbujcie jednak wspiąć się ponad wasze miejsce
        w
        > hierarchii. Najlepsza rzecz, na jaką możecie liczyć, to status naszych
        Greków".
        >
        > Z44: Grecy musieli jednak najpierw zostać zniewoleni przez Rzymian.
        > Spokojnie i otwarcie możemy sobie powiedzieć, że Chińczykom to nie grozi.
        > Owszem, wielu z nich wyciągnie z USA co tylko się da (także STEM, który
        stanie
        > się 'steam' napędową nowej cywilizacji chińskiej).
        > Amerykanie mogą dominować na tej planecie jeszcze góra do końca tego wieku.
        > Jesli Europie uda się odpowiednio skanalizować imperialne zapędy USA, może
        uda
        > się przedłużyć istnienie cywilizacji białego człowieka jeszcze o
        kilkadziesiąt
        > lat...
        > Później i tak przestaniemy się liczyć... totalnie. Zostaniemy zepchnięci na
        > margines cywilizacji, mniej więcej taki, jakim jest dzisiaj cała Ameryka
        > Łacińska.
        > Będziemy mieli przy tym szczęscie, jesli Imperialne Chiny nie zechcą nami
        > rządzić i dzielić dokładnie tak, jak czynią to USA od dziesięcioleci w
        Ameryce
        > Łacińskiej, a od niedawna na Bliskim Wschodzie.
        >
        > Polecam lekturę (fikcja, ale tylko dla dorosłych!!! Serio !!!)
        > "Chung Kuo" Davida Wingrova ...
        >
      • Gość: diabelek Re: Chiny solą w oku IP: *.netcom.ca 21.04.03, 01:32
        zbig44 napisał:

        >
        > Z44: Grecy musieli jednak najpierw zostać zniewoleni przez Rzymian.
        > Spokojnie i otwarcie możemy sobie powiedzieć, że Chińczykom to nie grozi.
        > Owszem, wielu z nich wyciągnie z USA co tylko się da (także STEM, który
        stanie
        > się 'steam' napędową nowej cywilizacji chińskiej).
        > Amerykanie mogą dominować na tej planecie jeszcze góra do końca tego wieku.
        ========================
        D:
        Problem z Chinami przewidywany jest znacznie szybciej niz pod koniec stulecia.
        W artykule Mailera w International Herald Tribune(Feb.25-2003) prognozuje sie
        zaledwie dwie dekady :
        ..."Looking 20 years ahead, the administration perceives that there will come a
        time when China will have technology superior to America's. When that time
        comes, America might well say to China that "we can work together," we will be
        as the Romans to you Greeks. You will be our extraordinary, well-cultivated
        slaves. But don't try to dominate us. That would be your disaster. This is the
        scenario that some of the brightest neoconservatives are thinking about. (I use
        Rome as a metaphor, because metaphors are usually much closer to the truth than
        facts)."
        ----
        > Jesli Europie uda się odpowiednio skanalizować imperialne zapędy USA, może
        uda
        > się przedłużyć istnienie cywilizacji białego człowieka jeszcze o
        kilkadziesiąt
        > lat...
        =====================
        Powinno byc chyba dominacji bialego czlowieka.
        Za kilkadziesiat (np.90) lat rasy wymieszaja sie do takiego stopnia , ze nie
        bedzie to mialo wiekszego znaczenia. Zreszta nie jest to zmartwieniem
        osiemdziesiecioletniego Mailera ani nawet naszym.
        Co jest zmartwieniem starego dziadka. W tym samym artykule znalazlem takie
        zdanie:
        ..."Indeed, democracy is the special condition - a condition we will be called
        upon to defend in the coming years. That will be enormously difficult because
        the combination of the corporation, the military and the complete investiture
        of the flag with mass spectator sports has set up a pre-fascistic atmosphere in
        America already..."
        Tak wiec USA coraz szybciej wchodzi na droge budowy panstwa -imperium ,ktore
        jest w swej strukturze panstwem totalitarnym.



        • zbig44 Re: Chiny solą w oku 21.04.03, 11:47
          Full text from:
          www.iht.com/articles/87763.html
          Norman Mailer: Gaining an empire, losing democracy?
          Tuesday, February 25, 2003
          Iraq is an excuse

          LOS ANGELES There is a subtext to what the Bushites are doing as they prepare
          for war in Iraq. My hypothesis is that President George W. Bush and many
          conservatives have come to the conclusion that the only way they can save
          America and get if off its present downslope is to become a regime with a
          greater military presence and drive toward empire. My fear is that Americans
          might lose their democracy in the process.
          .
          By downslope I'm referring not only to the corporate scandals, the church
          scandals and the FBI scandals. The country has gone kind of crazy in the eyes
          of conservatives. Also, kids can't read anymore. Especially for conservatives,
          the culture has become too sexual.
          .
          Iraq is the excuse for moving in an imperial direction. War with Iraq, as they
          originally conceived it, would be a quick, dramatic step that would enable them
          to control the Near East as a powerful base - not least because of the oil
          there, as well as the water supplies from the Tigris and Euphrates rivers - to
          build a world empire.
          .
          The Bushites also expect to bring democracy to the region and believe that in
          itself will help to diminish terrorism. But I expect the opposite will happen:
          terrorists are not impressed by democracy. They loathe it. They are
          fundamentalists of the most basic kind. The more successful democracy is in the
          Near East - not likely in my view - the more terrorism it will generate.
          .
          The only outstanding obstacle to the drive toward empire in the Bushites' minds
          is China. Indeed, one of the great fears in the Bush administration about
          America's downslope is that the "stem studies" such as science, technology and
          engineering are all faring poorly in U.S. universities. The number of American
          doctorates is going down and down. But the number of Asians obtaining
          doctorates in those same stem studies are increasing at a great rate.
          .
          Looking 20 years ahead, the administration perceives that there will come a
          time when China will have technology superior to America's. When that time
          comes, America might well say to China that "we can work together," we will be
          as the Romans to you Greeks. You will be our extraordinary, well-cultivated
          slaves. But don't try to dominate us. That would be your disaster. This is the
          scenario that some of the brightest neoconservatives are thinking about. (I use
          Rome as a metaphor, because metaphors are usually much closer to the truth than
          facts).
          .
          What has happened, of course, is that the Bushites have run into much more
          opposition than they thought they would from other countries and among the home
          population. It may well end up that we won't have a war, but a new strategy to
          contain Iraq and wear Saddam down. If that occurs, Bush is in terrible trouble.
          .
          My guess though, is that, like it or not, want it or not, America is going to
          go to war because that is the only solution Bush and his people can see.
          .
          The dire prospect that opens, therefore, is that America is going to become a
          mega-banana republic where the army will have more and more importance in
          Americans' lives. It will be an ever greater and greater overlay on the
          American system. And before it is all over, democracy, noble and delicate as it
          is, may give way. My long experience with human nature - I'm 80 years old now -
          suggests that it is possible that fascism, not democracy, is the natural state.
          .
          Indeed, democracy is the special condition - a condition we will be called upon
          to defend in the coming years. That will be enormously difficult because the
          combination of the corporation, the military and the complete investiture of
          the flag with mass spectator sports has set up a pre-fascistic atmosphere in
          America already.
          .
          Norman Mailer's latest book is "The Spooky Art: Some Thoughts on Writing." This
          comment was adapted from remarks Feb. 22 to the Los Angeles Institute for the
          Humanities and distributed by Global Viewpoint/Tribune Media Services
          International.
    • Gość: damk Z innej beczki IP: *.wreczyca.sdi.tpnet.pl 20.04.03, 20:20
      Dyskusja bardzo ciekawa i na poziomie, co nawet na Forum Gazety
      nie jest częste ;). Ja mam tylko kilka własnych uwag...
      Rzecz jest naprawdę MOCNA - żadko można przeczytać coś
      tak "dosłownego" i "konkretnego". Ameryka na drodze do podbicia
      świata, Chińczycy jako "Grecy" NOWEGO RZYMU, itd... Tego nie
      słyszy się na codzień.
      Nasuwaja mi się tu różne pytania, być może ktoś z was mi pomoże
      na nie znaleźć odpowiedź... :))
      1. Ciekawe co na to szacowny N. Chomsky - bo o ile wiem wg
      niego przecież "podbój trwa"...
      2. Ciekawi mnie jakie mijsce w tym zupełnie nowym układzie
      znajdzie sobie Polska i jakich ewentualnych podobieństw mozna
      szukać w historii (Grekami mają być Chińczycy, Kartaginą moze
      być... Rosja !!??, a Polska ?? :) )
      3. Kto będzie kolejnym celem na drodze do światowego imperium?
      itd.

      Nigdy nie wierzyłem w to że polityką (także tą międzynarodową)
      rządzą jakieś wzniosłe ideały, wartości czy wizje. Ich czas - o
      ile w ogóle istaniał - skończył się chyba z odejścem Schumana,
      czy Churchilla. Dziś nie powinniśmy mieć wątpliwości - światem
      rządzi pieniądz i interesy. Czy się to komuś podoba, czy nie.
      Trudno żeby było inaczej, skoro świat biznesu i polityki sa ze
      sobą zrośnięte, a niepowodzenia różnych idealistów zniechęcają
      do ich naśladowania...
      Obecna wojna jak i cała polityka USA nie są przcież tu
      wyjątkiem, bo z jakiej racji miałyby nim być?
      • zbig44 Proces ujeżdżania żandarma świata - yaaahooo! 20.04.03, 21:01
        damk: "Nigdy nie wierzyłem w to że polityką (także tą międzynarodową)
        rządzą jakieś wzniosłe ideały, wartości czy wizje. Ich czas - o
        ile w ogóle istaniał - skończył się chyba z odejścem Schumana,
        czy Churchilla. Dziś nie powinniśmy mieć wątpliwości - światem
        rządzi pieniądz i interesy. Czy się to komuś podoba, czy nie.
        Trudno żeby było inaczej, skoro świat biznesu i polityki sa ze
        sobą zrośnięte, a niepowodzenia różnych idealistów zniechęcają
        do ich naśladowania..."

        Z44: Najciemniej jak zwykle pod latarnią? Czy może lekceważysz UE
        jak wielu innych ? Jest to jak na razie bardzo młody wytwór - ale dotąd
        najskuteczniejszy z przychodzących mi na myśl - praktycznego idealizmu
        (idei społecznej wcielonej w takież życie). Możemy być tylko dumni z tego,
        że załapujemy się na ten proces z racji swego geograficznego położenia
        tak szybko. Od nas bowiem także będzie zależało, czy ten proces będzie
        trwał, w jakim kierunku się rozwinie i jak szybko.
        Unia zdaje się dziś być nam Polaczkom jeszcze karzełkiem w zestawieniu
        ze Stanami... Tak wcale nie jest dla reszty świata, która patrzy na nasz
        awans z niekłamaną zazdrością... Jesteśmy jedyną mocną siłą polityczną,
        która nie dziś to jutro może po prostu zacząć manipulować Stanami z racji
        właśnie ich arogancji i anachronicznego imperialnego podejścia do spraw
        nowoczesnego świata, których po tamtej stronie Oceanu zdają się nawet
        nie zauważać - zadufani w sobie, pewni swej potęgi i mocarstwowej pozycji?
        Z całym szacunkiem, ale z całą tą swoją militarną potęgą pękają przecież
        wobec jednej z najsłabszych i najbardziej karłowatych ekonomii
        współczesnego świata, płacąc jej ordynarną daninę, jakiej nawet Kartagina się
        swego czasu powstydziła - Korea Płn. wymachując biletami dla inspektorów
        atomowych owinęła sobie administrację Busha wokół palca i ta bez szemrania
        powróciła do zwyczajowej daniny w postaci jednej z największych pomocy
        żywnościowych, jakich gdziekolwiek najzupełniej 'bezinteresownie' udziela.


        damk: "Obecna wojna jak i cała polityka USA nie są przcież tu
        wyjątkiem, bo z jakiej racji miałyby nim być? "

        Z44: O tym właśnie mówię... USA gra anachroniczne kolonialne gierki.
        Na przełomie lat 50-ch i 60-ch były głównym orędownikiem polityki anty-
        kolonialnej, bo... nie miały żadnych kolonii. Teraz, gdy ich zdaniem
        teren stał się znów dziewiczy i "do wzięcia", próbują go objąć już bez dalszych
        krępacji. Nic z tego, mój panie! Czasy się zmieniły i pieniądz (zwłaszcza
        amerykański) zaczyna znaczyć coraz mniej... stara zabawa w ciuciubabkę
        staje się powoli anachroniczna... Świat nie jest głupi - nie stanowi prostej
        sumy ekstrapolowanej ciemnej masy, podatnej na manipulację i sterowanie, jak to
        ma miejsce w przypadku większości społeczeństwa USA. Społeczność Iraku
        to ludzie nie mniej wyedukowani niż nasze społeczeństwo w latach 80-ch.
        Podobnie jest w innych krajach, które pomni na najgorsze przykłady skłonni
        jestesmy ładowac do jednego worka z bantustanami. A to oznacza, że swiatu nie
        da się już wcisnąć byle kitu - przynajmniej nie na długo.
        USA wyjątkiem? "Z jakiej racji miałyby nim być?"
        Obecna polityka USA jest wyjątkiem - anachronicznym... USA juz przepadły...
        Nie widzą, że cała ich potęga militarna psom na buty się zda, a dokładniej...
        będzie dla świata jak znalazł w kazdej sytuacji, która ten świat zgodnie uzna
        za kryzysową... USA same tego chciały... zostały świetnie wyekwipowanym przez
        ten świat (chociaż na własne życzenie) żandarmem świata... trzeba im tylko
        założyć uzdę i wędzidło... proces ujeżdżania (w cieniu iluzorycznego podboju)
        już się właśnie rozpoczął... a więc yaaahooo!
      • Gość: diabelek Re: Z innej beczki IP: *.netcom.ca 21.04.03, 01:56
        Gość portalu: damk napisał(a):

        > Dyskusja bardzo ciekawa i na poziomie, co nawet na Forum Gazety
        > nie jest częste ;). Ja mam tylko kilka własnych uwag...
        > Rzecz jest naprawdę MOCNA - żadko można przeczytać coś
        > tak "dosłownego" i "konkretnego". Ameryka na drodze do podbicia
        > świata, Chińczycy jako "Grecy" NOWEGO RZYMU, itd... Tego nie
        > słyszy się na codzień.
        > Nasuwaja mi się tu różne pytania, być może ktoś z was mi pomoże
        > na nie znaleźć odpowiedź... :))

        > 1. Ciekawe co na to szacowny N. Chomsky - bo o ile wiem wg
        > niego przecież "podbój trwa"...
        ===========================
        Kilka lat temu Chomsky pisal:
        "Co roku, Bialy Dom przedstawia Kongresowi broszure propagandowa, tlumaczaca
        dlaczego potrzebny jest ogromny budzet Pentagonu, a Kongres to uchwala. Kazdego
        roku przed upadkiem bloku radzieckiego mowa byla o jednym: "Rosjanie nadchodza -
        musimy sie bronic". Szczególnie interesujaca byla broszura z marca 1990 roku,
        po upadku Muru Berlinskiego i w dniach rozpadu Zwiazku Radzieckiego. Nawet
        najdzikszy fanatyk nie mógl twierdzic, ze Rosjanie nadchodza. Co wiec zrobiono?
        Administracja Busha przeslala broszure, tak jak dotychczas - potrzebny nam
        ogromny budzet Pentagonu, wszystko tak samo - tyle, ze pretekst sie zmienil.
        Juz nie Rosjanie. Teraz chodzi o - cytuje - "technologiczne zaawansowanie"
        mocarstw Trzeciego Swiata. To jest nowy wróg. Wrogiem jest wiec nadmiernie
        zaawansowana technologicznie Brazylia, totez potrzebny jest nam wielki budzet
        Pentagonu. Musimy tez chronic tzw. "baze przemyslu obronnego", czyli przemysl
        zaawansowanych technologii. Innymi slowy, spoleczenstwo finansuje zaawansowany
        przemysl poprzez Pentagon"...
        Uwazam , ze to co wtedy pisal jest aktualne takze dzisiaj ,
        tylko zamiast Brazylii nalezy wstawic zagrozenie ze strony terorystow ,
        a zapewne w najblizszej przyszlosci takze Chiny.
        ----

        > 2. Ciekawi mnie jakie mijsce w tym zupełnie nowym układzie
        > znajdzie sobie Polska i jakich ewentualnych podobieństw mozna
        > szukać w historii (Grekami mają być Chińczycy, Kartaginą moze
        > być... Rosja !!??, a Polska ?? :) )
        =========================
        Jedna z wielu prowincji. Oby tylko nie Judea z czasow Nerona i Wespazjana ;-)
        ---

        > 3. Kto będzie kolejnym celem na drodze do światowego imperium?
        > itd.
        ============================

        "Znaki na niebie wskazuja" , ze Syria.
        -----

        > Nigdy nie wierzyłem w to że polityką (także tą międzynarodową)
        > rządzą jakieś wzniosłe ideały, wartości czy wizje. Ich czas - o
        > ile w ogóle istaniał - skończył się chyba z odejścem Schumana,
        > czy Churchilla. Dziś nie powinniśmy mieć wątpliwości - światem
        > rządzi pieniądz i interesy. Czy się to komuś podoba, czy nie.
        > Trudno żeby było inaczej, skoro świat biznesu i polityki sa ze
        > sobą zrośnięte, a niepowodzenia różnych idealistów zniechęcają
        > do ich naśladowania...
        > Obecna wojna jak i cała polityka USA nie są przcież tu
        > wyjątkiem, bo z jakiej racji miałyby nim być?
        >
        • Gość: Emily Re: Z innej beczki - IP: *.nv.nv.cox.net 21.04.03, 03:57
          Chomsky: "Teraz chodzi o - cytuje - "technologiczne zaawansowanie"
          mocarstw Trzeciego Swiata. To jest nowy wróg. Wrogiem jest wiec nadmiernie
          zaawansowana technologicznie Brazylia, totez potrzebny jest nam wielki budzet
          Pentagonu. Musimy tez chronic tzw. "baze przemyslu obronnego", czyli przemysl
          zaawansowanych technologii. Innymi slowy, spoleczenstwo finansuje zaawansowany
          przemysl poprzez Pentagon"...

          Sporo sie pisze w gazetach USA, ze stopniowo kraj ten staje sie junta wojskowa.
          juz dzis praktycznie rzadzi pentagon, a prezydent jest kukielka. pentagon
          wyznacza polityke zagraniczna i wewnetrzna, bo ma intymne powiazania z wielkim
          przemyslem zbrojeniowym, ktory jest najwazniejszym producentem towarow
          eksportowych. To swiatu dobrze nie wrozy, bo znaczy, ze stale beda wybuchac
          nowe wojny.
      • zbig44 Awantury arabskie USA a Afryka, perla cywilizacji 21.04.03, 12:41
        Dzięki, Emily, za ten bardzo dobry link...

        Some comments in Polish to:

        The Perils Of Empire by Paul Kennedy, Sunday, April 20, 2003
        http://www.washingtonpost.com/wp-dyn/articles/A54028-2003Apr18.html

        Paul Kennedy is a professor of history and the director of International
        Security Studies at Yale University and the author or editor of 16 books,
        including "The Rise And Fall of the Great Powers" (Random House).

        Kennedy: Eighty-six years ago, another powerful invading army had just entered
        Baghdad. At the same time, other divisions driving north-eastwards from Egypt
        were occupying Palestine. Urged on by their own strategists and intellectuals,
        these forces would soon advance upon Damascus. They would exercise great
        influence upon Iran and the Persian Gulf states. Donning the mantle of
        liberators, they would encourage regime change in Saudi Arabia and Jordan. They
        would send out messages of hope that "the entire Arab world may rise once more
        to greatness and renown" now that its oppressors were defeated. These were
        folks determined to make the entire Middle East secure and stable -- a blessing
        to the world, no doubt, but a particular blessing to their own hegemonic
        nation, and that nation was Great Britain.

        Z44: Na te wydarzenia powoływali się Irakijczycy przed wojną mówiąc, że będą
        traktować udział w niej Wlk. Bryt. jako kolejny najazd kolonialny.

        Kennedy: This story was told years ago by the formidable Oxford scholar
        Elizabeth Monroe in her classic work, "Britain's Moment in the Middle East."
        The title was very deliberate. As she put it, the period of British
        dominance "is only a moment in the life of a region with a recorded history of
        four millennia." Forty years after its publication, with the arrival of the
        American moment in the Middle East, the book makes for eerie reading. The ideas
        of World War I-era imperialist intellectuals such as Mark Sykes and Leo Amery
        bear an uncanny resemblance to those of today's American neo-conservatives and
        provided their political masters with similar justifications for an
        expansionist policy. They, too, wanted to diminish French, Russian and German
        influence in the region. They sought secure access to Middle East oil, and to
        sites for staging-posts and air bases. They also believed that British genius
        could reconcile Arab and Jewish interests in Palestine. Does this sound
        familiar?

        Z44: To, co powiedziałem wczesniej - anachroniczna próba spóźnionych o wiek
        podbojów kolonialnych USA skazana jest na kompletne fiasko. Świat mógłby się
        obsmiać po pachy, gdyby na tej farsie nie cierpieli smiertelnie cywilizowani
        ludzie
        z cywilizacji o 4-milenijnej tradycji, z której i nasze barbarzyńskie
        korzenie...

        Kennedy: (...) Will the American artificers of change do better in today's
        Middle East? Perhaps. But the odds are not good. Even if the United States
        manages to impose order in the next few weeks or months, it has embarked on a
        difficult and dangerous enterprise. The region is still criss-crossed with
        rivalries and blood feuds between Sunni and Shiite Muslims. Conservative sheiks
        sit uneasily upon their precarious thrones. The Kurds and other minorities are
        bursting to get free. Hatred of Israel is intense, and constantly inflamed by
        the media and the clerics. The city streets are full of unemployed, restless
        young men, and the populations of the Muslim world are still soaring.
        Bringing "democracy" to the Middle East -- if that simply means one person, one
        vote -- could easily produce majority mistreatment of minorities. Anyone who
        has read the Arab Human Development Report put out last year by the U.N.
        Development Program can only be depressed by its unflinching account of
        undemocratic governance, corruption, economic failures and dire social needs.
        Were a British administrator from the 1920s restored to life, he would find
        things all too familiar.

        Z44: Still they have their chance today! Wojna jest już minionym faktem! To, że
        jej
        nie akceptowałem (uważając że jej cele mogą być spokojnie osiągnięte innymi
        metodami), nie zmienia faktu, że cel obalenia SH został osiągnięty (za
        absurdalną cenę kilku tysięcy istnień ludzkich, wielu tysięcy kalek,
        rozgrabienia i wandalskiego zniszczenia należącej do niedawna także do mnie i
        każdego z nas spuscizny historycznej, której już nic ne vrati). Osiągnięto ten
        cel w sposób absurdalny także dlatego, bo najbardziej swiecki naród islamski
        został (nie tylko moim zdaniem) siłą naturalnej reakcji rzucony w objęcia
        najbardziej radykalnego nurtu - drogi irańskiej.
        A przecież, gdyby im tylko pomóc samodzielnie obalic Hussajna
        zagwarantowalibysmy im nasz model dochodzenia do demokracji. Niestety jednak
        nie o demokrację chodziło tym Bushites, jak ich nazywa Mailer :(

        Kennedy: (...) This brings us to the broadest question of all, that of defining
        America's position in the world over the years to come. The clear victor of the
        Cold War, it no longer feels constrained from intervening in sensitive areas
        like the Middle East or Central Asia, should national security interests demand
        it. The United States is unchallenged militarily and sees no rival Great Power
        in sight. Yet it has taken little comfort from this. Since 9/11, it feels less
        secure and is spending massive amounts on armaments. It possesses the world's
        single largest national economy but faces huge trade and budget deficits and
        economic rivalries from an equally large European Union and a fast-growing
        China. It has taken on military commitments all over the globe, from the
        Balkans and Kuwait to Afghanistan and Korea. Its armed forces look colossal (as
        did Britain's in 1919), but its obligations look even larger. It is small
        wonder that while liberals protest soaring defense expenditures, the U.S.
        military repeatedly warns of overstretch and is dismayed at the hawkish calls
        for further adventures; in the recent war on Saddam Hussein's regime, part or
        all of eight of the 10 U. S. Infantry divisions were tied down in Iraq or
        standing by to go there.

        Z44: To, co powiedziałem: psom na buty ta ich cała militarna potęga się zda, a
        dokładniej - Europa to Asterix, USA to Obelix w obliczu zbliżających się czasów
        Imperium Chińskiego i w całym "należącym do nas" okresie sprzed ery Chung
        Kuo... ot i cała moja wizja przyszłego układu sił geopolitycznych na najbliższa
        i dalszą przyszłosć.

        Kennedy: With all that is crying out for attention -- from our inner cities to
        the slaughters in central Africa -- can we really afford this missionary zeal
        to remake the Middle East in our own image? We could end up merely creating for
        ourselves ever more crumbling frontiers of insecurity. Successful in our Iraq
        military campaign, is it not time to rein in our own "forward" school and be a
        little more modest in our aims, language, spending and relations with the
        international community? Just a few days ago, I was shocked when a Dutch
        journalist told me that many of his countrymen were now "scared" of America.
        The Dutch. Scared. Is that a good long-term policy for the number one power in
        the democratic world?(...)

        Z44: To, że swiat biernie pozwala na staczanie się Afryki w barbarzyństwo
        (licząc zapewne na to, że czarna rasa zje się nawzajem i wstydliwy problem
        Afryki zniknie wraz z nią), a jednoczesnie dopuszcza (poprzez głupotę brytoli i
        kilku kacyków z Europy Wschodniej i antypodów) do zaangażowania swojego
        potencjalnego aparatu scigania w watpliwe nie tylko moralnie ale i pod względem
        bilansu korzysci i strat awantury arabskie, napawa mnie wstrętem i przyprawia o
        ból głowy, gdyż zaczynam mieć poważne wątpliwosci co do zdroworozsądkowego
        charakteru tej cywilizacji. Afryka powinna stać się kurortem i jednym Wielkim
        Parkiem Narodowym Świata, a Afrykańczycy powinni opływać z tego tytułu w
        luksusy i/lub żyć tak jak im się tylko zamarzy - najbl
        • zbig44 Awantury arabskie USA a Afryka, perla cywilizacji 21.04.03, 12:43
          iżej natury i na pełny koszt całej planety, a obopólne korzysci z takiego
          układu będą większe niż ze wszystkich kopalni diamentów Angoli w całej
          przeszłej i przyszłej historii. Jestesmy jednak rasą barbarzyńską, która zanim
          się ucywilizuje, bezpowrotnie zniweczy to największe swoje bogactwo, jakim jest
          jej wciąż jeszcze - chociaż w topniejącym w oczach stopniu - jest jej kolebka.
        • Gość: Emily Re: Awantury arabskie USA a Afryka, perla cywiliz IP: *.nv.nv.cox.net 22.04.03, 04:32
          Masz sporo racji Zbig, ale mysle, ze nie bedzie sprawiedliwosci na swiecie tak
          dlugo, jak dlugo rzadzic bedzie prymitywny egoizm, ktory sprawia, ze paru
          fanatykow zlotego cielca zgarnia pod swoje siedzenie wiekszosc zasobow swiata.
          oni raczej pekna niz sie podziela, albo zrezygnuja ze swoich grabiezy. mysle,
          ze swiat zmieni sie dopiero wtedy, kiedy ludzie zrozumieja, ze wszyscy jestesmy
          odpowiedzialni za dobro i przetrwanie naszego gatunku i ze geny sasiada sa
          rownie wazne jak geny moje, bo to sa faktycznie nasze wspolne ludzkie geny, o
          ktore musimy dbac.
    • Gość: rafal Re: Norman Mailer boi się Busha IP: *.proxy.aol.com 21.04.03, 01:42
      Gość portalu: Emily napisał(a):

      > Gazeto, dziekuje za Mailera i dziekuje za coraz wieksza odwage!
      > Moim zdaniem autor bardzo trafnie przedstawia zalosny stan ducha
      > obecnych USA. To nie sa juz te same idealistyczne Stany, ktore
      > po II wojnie kreowaly demokracje w Niemczech i Japonii. To sa
      > stany korporacyjne, wyslugujace sie tylko superegoitycznym
      > interesom megakorporacji. Demokracja jest tu juz tylko
      > wspomnieniem. Chce wierzyc, ze kiedys uda sie ja odtworzyc, ale
      > nie wiem.

      niestety ..ma pani racje. Jest to nowa arogancko-faszystowska (prawie) doktryna:
      KTO NIE Z NAMI TEN PRZECIW NAM nowych ludzi prezydenta.
      Znajac USA i jej historie wierze, ze jest to przejsciowe i jako niechlubny
      ewenement przejdzie do historii.
      • Gość: Emily Re: Norman Mailer boi się Busha IP: *.nv.nv.cox.net 21.04.03, 03:47
        Gość portalu: rafal napisał(a):

        > Gość portalu: Emily napisał(a):
        >
        > > Gazeto, dziekuje za Mailera i dziekuje za coraz wieksza odwage!
        > > Moim zdaniem autor bardzo trafnie przedstawia zalosny stan ducha
        > > obecnych USA. To nie sa juz te same idealistyczne Stany, ktore
        > > po II wojnie kreowaly demokracje w Niemczech i Japonii. To sa
        > > stany korporacyjne, wyslugujace sie tylko superegoitycznym
        > > interesom megakorporacji. Demokracja jest tu juz tylko
        > > wspomnieniem. Chce wierzyc, ze kiedys uda sie ja odtworzyc, ale
        > > nie wiem.
        >
        > niestety ..ma pani racje. Jest to nowa arogancko-faszystowska (prawie)
        doktryna
        > :
        > KTO NIE Z NAMI TEN PRZECIW NAM nowych ludzi prezydenta.
        > Znajac USA i jej historie wierze, ze jest to przejsciowe i jako niechlubny
        > ewenement przejdzie do historii.

        Ja nie mam dostatecznie dlugiego doswiadczenia amrykanskiego, zeby pozwolic
        sobie na luksus optymizmu w tej materii. A sluchajac i czytajac starszych ode
        mnie i bardziej doswiadczonych historykow-pisarzy-filozofow amerykanskich mam
        raczej przeczucia pesymistyczne. Wszystko wskazuje, ze imperium USA bedzie sie
        tak dlugo rosrastac az ulegnie implozji, bo padna wszystkie inne dziedziny
        gospodarki oraz sektor spoleczny. W kazdym razie, ja sie szykuje do powrotu do
        Europy, bo przyszlosc USA widze raczej nieciekawie. Przywiazalam sie do USA,
        ale moje serce jest jednak w Europie. Amerykanska arogancja i buta to preludium
        do totalitaryzmu i one mnie przerazaja, podobnie jak Mailera.
        • Gość: baba to BANKIERZY rzadza swiatem IP: *.proxy.aol.com 21.04.03, 04:14
          czy Bush czy Gore, lub Clinton nie ma znaczenia, bankierzy
          wszystkich finansuja; w historii rowniez finasowali Hitlera; to
          przeciez pan baron Rotschild, prezydent bank of England kupil w
          UN (tzw ONZ) zalozenie panstwa Izrael na ziemiach okupowanych
          przez Aglikow Palestyny; bottom line nie wazne czy komunisci czy
          kapitalisci bankierzy im wszystkim daja pieniadze i tez liderom
          prasy jak maja ksztaltowac propagande, wlcznie z ta propaganda
          socjalistycznej Gazety, ktore jest tak bardzo w tym artykule za
          demokratami w usa, ale to i tak nie ma znaczenia, najwazniejsze
          by samemu byc bogatym, a reszta to warta tylko glupiej dyskusji
          na tym forum
    • Gość: Maciek z USA WESOLE SPROSTOWANIE IP: *.res.east.verizon.net 21.04.03, 05:55
      Norman Mailer - najprawdopodobniej pedal-demokrata (to wiekszosc
      na przyklad w Washington DC) zapomnial dodac ze demokraci
      rzadzili przez ostatnie dwie kadencje tak nieudolnie ze oslabili
      pozycje USA w swiecie, osmieszyli Ameryke(gdy ich gogus pchal
      cygara w d..e a nie -jak Bog przykazal - w paszcze) i co
      najwazniejsze rozwscieczyli Bin Ladena - odpalajac na jego bazy
      w afganistanie kilka pociskow z okretu podwodnego!!!!
      Ktory to fakt spowodowal pozniej Ladenowska odpowiedz - 11
      wrzesnia!
      Wiec, panie ladny! Nie pomijaj pan niewygodnych faktow jesli pan
      o czyms piszesz!!!
    • zbig44 Demokracja nigdzie nie jest czymś danym na wieki ! 21.04.03, 12:57
      Z44: Czy wobec tego czeka nas podobne zwyrodnienie USA, które stało się
      udziałem starożytnego Rzymu?


      N.M.: "W latach 30. człowiek cieszył się szacunkiem, jeśli uczciwie zarabiał na
      życie. W latach 90. trzeba było zademonstrować, że jest się postacią obiecującą
      w gronie zachłannych egoistów. Być może budowa imperium zależy od woli
      obscenicznie bogatych ludzi z klasy najwyższej, którzy w obliczu nieusuwalnego,
      stałego zagrożenia swych fortun z pewnością nie czują w głębi serca szczególnej
      miłości do demokracji. Jeśli to prawda, trzeba też się zgodzić, że gigantyczny,
      nieproporcjonalny wzrost fortun ludzi najbogatszych, jaki nastąpił w latach
      90., wytworzył na szczycie hierarchii społecznej niepohamowaną presję, by
      przejść od demokracji do imperium. Ono bowiem zagwarantowałoby trwałość tych
      wielkich i szybko zgromadzonych majątków."


      Z44: Antycypowany na zimno wzrost terroryzmu dodatkowym bodźcem dla przemian
      imperialnych i dalszego odchodzenia od demokracji?


      N.M.: "Rzecz jasna, terroryzm i chciwość to dwie strony tego samego
      imperialnego medalu. Jeśli władcy Arabii Saudyjskiej lękają się swych mułłów,
      którzy mogą zachęcić terrorystów do działania, to jak będzie wyglądał świat
      islamski, gdy to my, wcielenie Wielkiego Szatana, będziemy rządzić na Bliskim
      Wschodzie?
      Administracja waszyngtońska z pewnością zdaje sobie sprawę z tego
      niebezpieczeństwa. Nasuwa się więc smutny wniosek, że Bush i spółka pogodzili
      się z perspektywą kolejnego potężnego ataku terrorystów, a także wielu
      mniejszych. Taki atak tylko wzmocni ekipę rządzącą. Ameryka znów skupi się
      wokół prezydenta. Bez trudu można sobie wyobrazić nowe przemówienie
      Busha: "Dziś zginęli dobrzy Amerykanie. Niewinne ofiary zła musiały przelać swą
      krew. Mimo to zwyciężymy. Bóg jest z nami". W takim języku każda strata zmienia
      się w zwycięstwo.
      Jednak terroryzm ma szczególny charakter. (...) Jeśli zamachowiec gotów jest na
      śmierć, to może również zniszczyć świat."


      Z44: Czy oznacza to, że nic już nie uratuje tego Imperium, które dopiero co
      powstało przed... wszystkimi tymi doświadczeniami, których dało zakosztować
      światu w czasie swego powstawania?
      To niestety także i nasze zmartwienie... musimy zrobić wszystko, co tylko jest
      w mocy cywilizowanego gatunku istot myslących, żeby do tego nie dopuscić...
      nawet pomimo nachodzących nas msciwych mysli: "jak sobie poscielili tak się
      wyspią"...
      Dlaczego mamy się nimi przejmować?... Odpowiedź jest prosta: Gra toczy się o
      swieczkę tej cywilizacji. A przecież jej płomień, to humanitaryzm i związane z
      nim idee i nadzieje na harmonijny rozwój ludzkosci (nawet jesli dla wielu brzmi
      to dziwnie, bo utracili juz swoją wiarę w... siebie)!
      A płomień ten płonie po obu stronach sztucznie wznoszonej przez nas barykady...
      dzis przygasł mocno, zadbajmy więc o to, zeby go osłonic naszymi dłońmi...
      Wszystko, powtarzam WSZYSTKO zależy od nas i naszej biernej zgody lub aktywnego
      sprzeciwu...
        • stefan41 Re: Norman Mailer boi się Busha 22.04.03, 20:11
          Tak naprawde Mailer nie ma nic wiecej do powiedzenia niz to, co glosil w latach
          szesciedziesiatych, kiedy go Nowa Lewica uwielbiala i kochala. Zmienil sie
          tylko prezydent, zamiast Nixona, czy Johnsona jest Bush, a poziom i dobor
          argumentow ten sam. Identyczne slogany powtarzano w czasach Reagana, ktory jak
          pamietam narazil sie lewakom tym, ze byl "miernym aktorem" i zeznawal przed
          komisja do badania dzialalnosci antyamerykanskiej. Czy ci ludzie nigdy nie
          wydorosleja? (ale pocieszam sie, ze niedlugo wymra)

          Stefan
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka