Nawet ludzie wykształceni i uważający się za dobrze poinformowanych (bo czytają
polskie gazety i oglądają programy informacyjne w polskich telewizjach), nie
mają pojęcia, że TERAZ sceną największej na świecie katastrofy humanitarnej jest
Somalia.
Wg. ocen publikowanych pod szyldem Narodów Zjednoczonych liczba ludzi dla
których otrzymanie pilnej pomocy humanitarnej jest sprawą życia lub śmierci
wynosi ok. 2,6 mln, a do końca roku może sięgnąć 3,5 mln. W całym regionie Rogu
Afryki głodem zagrożonych jest 14 mln ludzi. Winne temu są nie tylko zjawiska
klimatyczne, ale przede wszystkim wojna, jaką prowadzi w Somalii armia etiopska.
Do ofensywy Etiopię zachęciły Stany Zjednoczone i nadal udzielają jej niezbędnej
pomocy wojskowej, cynicznie ignorując humanitarny i moralny wymiar tej
koszmarnej wojny między bodaj najuboższymi narodami naszego globu.
ochaonline.un.org/OchaLinkClick.aspx?link=ocha&docId=1092988
Cynizm "najsilniejszego" mocarstwa, wysługującego się lokalnymi podwykonawcami
do brudnej roboty, osłania milczenie mediów, rządu w Warszawie oraz organizacji
humanitarnych, organizujących seansy moralnego uniesień zgodnie z aktualną listą
politycznego zapotrzebowania (vide kosowscy Albańczycy, Tybetańczycy, Gruzini,
itd.).