Dodaj do ulubionych

Czy USA jest skończone?

25.11.03, 17:24
www.rationalreview.com/guest/112503.shtml
Główne punkty:

1. Całkowity dług strukturalny USA (nie wliczając w to masowego długu
poszczególnych stanów USA) to około 30 trylionów dolarów czyli ponad $100,000
na głowę mieszkańca USA lub prawie pól miliona dolarów długu na każdą
rodzinę.

2. Przeciętna rodzina w USA nie ma nic (nie licząc w to długu na dom, dwa
samochody, i przeciętnie $10,000 długu na kartach kredytowych).

3. Ostatni zwolennicy ograniczonego/odpowiedzialnego fiskalnie rządu zostali
wypchnięci z polityki. Dzisiaj na przykład pod przewodnictwem "Republikanow"
zatwierdzono nowe prawo które wymaga aby rząd federalny płacił za leki.


Kto chce zostać obywatelem USA w zamian za przyjęcie odpowiedzialności za
spłatę tego długu? :)
Obserwuj wątek
      • Gość: U Re: Czy USA jest skończone? IP: *.75.52.74.Dial1.Boston1.Level3.net 25.11.03, 17:59
        Jest.Jednak czarna strona tego rozkladu jest fakt,ze jest to rozklad
        kontrolowany,skladnik planu herzlow,kopia tego,co sie stalo w 1917 Rosji.Jesli
        jeszcze ktos ma zludzenia co do powodow powstania i istnienia tego tworu
        Belzebuba,to radze sie obudzic.Gdyby ten zjazd ze stromej gory oznaczal krach i
        koniec tego grajdolka i poczatek nowego,o ludzkich cechach,nie mogloby byc
        lepiej.Jednak w rzeczywistosci jest wlasnie odwrotnie.Jest to zjazd ze stromej
        gory,u stop ktorej wkrotce zobaczycie polamane sanki i nieruchome sylwetki na
        sniegu.Ci,ktorzy ocaleja beda zyc,jak inwalidzi.Szajka u wladzy nie zyczy sobie
        spoleczenstwa bajdurzacego o konstytucjach,bills o rajts...To wszystko zastapi
        kaganiec i smycz,a szczatkowa dzisiaj zdolnosc myslenia tych patriotycznych
        pawianow-"I'm an american citizen" -spadnie do zera.Bedzie duzo huku.Obejrzyjcie
        sobie jeszcze raz "On the Beach","The Time Machine".....i...piszcie na Berdyczow.
      • dwamiecze Re: Czy USA jest skończone? 25.11.03, 17:42
        Prosze mi wiec odpowiedziec jaki procent Amerykanow jest wlascicielami wlasnego
        domu albo nawet samochodu. (Posiadanie 30-letniego zadluzenia na dom albo 7-
        letniego na samochod nie liczy sie jako bycie wlascicielami).
          • dwamiecze Re: Czy USA jest skończone? 25.11.03, 17:56
            Gość portalu: jersey_guy napisał(a):

            > Durniu, jak sie kupuje dom na kredyt to jest sie wlascicielem!!! To ze
            splacam
            > raty za dom nie oznacza ze cie nie moge z niego wywalic na zbity czerwony
            ryj!

            Nie bałwanie - to oznacza ze bank a nie ty jest prawnym właścicielem - i w
            każdej chwili może cie wywalić z "twojego" domu na zbity czerwony ryj. W
            dodatku musisz obowiązkowo płacić tzw. PMI (Private Mortgage Insurance –
            Ubezpieczenie Prywatnej Hipoteki) na wypadek gdyby wyrzucenie cie na zbity ryj
            było bardziej kosztowne niż to co „zainwestowałeś” w dom.

            W takiej sytuacji jest niewolnikiem długu – musi całować dupę przez cale życie
            gdyż niemożność „serwisowania go” (kocham terminologie USA) oznaczałoby
            mieszkanie gdzieś z murzynami w kanale.
            • dritte_dame Wlasnosc domu. 25.11.03, 22:02
              dwamiecze napisał:

              > Gość portalu: jersey_guy napisał(a):
              >
              > > Durniu, jak sie kupuje dom na kredyt to jest sie wlascicielem!!!
              >
              > Nie bałwanie - to oznacza ze bank a nie ty jest prawnym właścicielem - i w
              > każdej chwili może cie wywalić z "twojego" domu

              Jednak to dluznik jest prawnym wlascicielem a wlasnosc (dom i ziemia) sa
              jedynie zabezpieczeniem pozyczki hipotecznej (zastawem) dla banku a nie
              wlasnoscia banku.

              Bank nie moze dluznika "wywalic w kazdej chwili" lecz tylko wtedy gdy dluznik
              przez dluzszy czas ma trudnosci z terminowa splata rat hipotecznych i renegocja
              warunkow splaty z bankiem nie prowadzi do poprawy sytuacji.

              W odroznieniu od tego - dluznik/wlasciciel moze "wywalic w kazdej chwili na
              zbity czerwony ryj" ze swojego domu kazdego nieproszonego goscia oraz, na
              przyklad, bezkarnie zastrzelic intruza, ktory pomimo zakazu wlasciciela
              usilowalby sie do jego domu dostac - wlasnie dlatego, ze jest wlascicielem. I
              nie musi w tym celu pytac banku o pozwolenie, gdyz bank wlascicielem nie jest.


              >.. oznaczałoby
              > mieszkanie gdzieś z murzynami w kanale.

              Masz cos przeciwko murzynom?
              • the_image_men Re: Wlasnosc domu. 25.11.03, 22:17
                dritte_dame napisała:

                > dwamiecze napisał:
                >
                > > Gość portalu: jersey_guy napisał(a):
                > >
                > > > Durniu, jak sie kupuje dom na kredyt to jest sie wlascicielem!!!
                > >
                > > Nie bałwanie - to oznacza ze bank a nie ty jest prawnym właścicielem - i w
                >
                > > każdej chwili może cie wywalić z "twojego" domu
                >
                > Jednak to dluznik jest prawnym wlascicielem a wlasnosc (dom i ziemia) sa
                > jedynie zabezpieczeniem pozyczki hipotecznej (zastawem) dla banku a nie
                > wlasnoscia banku.
                >
                > Bank nie moze dluznika "wywalic w kazdej chwili" lecz tylko wtedy gdy dluznik
                > przez dluzszy czas ma trudnosci z terminowa splata rat hipotecznych i
                renegocja
                >
                > warunkow splaty z bankiem nie prowadzi do poprawy sytuacji.
                >
                > W odroznieniu od tego - dluznik/wlasciciel moze "wywalic w kazdej chwili na
                > zbity czerwony ryj" ze swojego domu kazdego nieproszonego goscia oraz, na
                > przyklad, bezkarnie zastrzelic intruza, ktory pomimo zakazu wlasciciela
                > usilowalby sie do jego domu dostac - wlasnie dlatego, ze jest wlascicielem. I
                > nie musi w tym celu pytac banku o pozwolenie, gdyz bank wlascicielem nie jest.
                >
                >
                > >.. oznaczałoby
                > > mieszkanie gdzieś z murzynami w kanale.
                >
                > Masz cos przeciwko murzynom?

                Dajze nam wszystkim po trochu
                I mnie w opiece swej miej.


                PS

                Czy masz cos wspolnego z 33/6

    • cs137 Komentarz w formie dowcipu. 25.11.03, 20:08
      Znajomy Dwamiecze-go wraca z podróży do USA. Dwamiecze idzie sie z nim spotkac
      i zaraz pyta:

      "No co, potwierdza się moja opinia, że Stany Zjednoczone są w agonii?"

      "Oj, tak!" -- odpowiada znajomy.

      "I co ty na ten temat myślisz?" -- ciśnie dalej Dwamiecze.

      "PIĘKNA ŚMIERĆ!!!" -- mówi rozmarzonym głosem jego przyjaciel.

      (przeróbka z kawału, który był w cyrkulacji w Polsce ok. 30 lat temu).


      • dwamiecze Re: Komentarz w formie dowcipu. 26.11.03, 01:50
        > "PIĘKNA ŚMIERĆ!!!" -- mówi rozmarzonym głosem jego przyjaciel.

        Nie kochany - piękna śmierć to będzie wtedy gdy Chińczycy przestaną finansować
        głupotę fiskalną USA.

        Stanowisko vis a vis Chińczyków jest najbardziej interesujące jeśli chodzi o
        psychologie USA. Każdy kraj zadłużony w stosunku do USA miał obowiązek
        wykonywać wszystkie rozkazy bo oczywiście dłużnik nie ma nic do gadania. W
        stosunku do Japonii i Chin, Amerykanie opracowali nowa teorie – oni musza
        wykonywać rozkazy bo USA jest winne im pieniądze. :)

        Tak na prawdę to ja jestem wielkim zwolennikiem USA. Ale zabawa się zacznie
        kiedy Chińczycy zaczną sprzedawać – a nawet tylko kiedy przestaną kupować -
        obligacje rządowe USA.
        • Gość: jarek Re: Komentarz w formie dowcipu. IP: *.fastres.net 26.11.03, 10:05
          Czyzby byles jednym z tych co zlapali prcujacych na czarno w impressach
          porzadkowych.....i masz do USA wielki zal, mozesz zawsze pojechac na Kube i tam
          sprobowac pracowac w tej samej grupie impress, mam nadzieje ze na Kubie sa
          centry handlowe ( nie tylko seksowe) ,gdzie mozna cos sprzatac.

          Jestes jednym z tych, ktorzy slyszac od wlasnej zony o zakupie nowego ladnego
          samochodu przez sasiada , wybieraja sie w nocy, aby ten samochod,( na szczescie
          nie sasiada) podpalic i wyrownac poziom zycia.
          • dwamiecze Re: Komentarz w formie dowcipu. 26.11.03, 11:28
            Gość portalu: jarek napisał(a):

            > Czyzby byles jednym z tych co zlapali prcujacych na czarno w impressach
            > porzadkowych.....i masz do USA wielki zal, mozesz zawsze pojechac na Kube i
            tam
            > sprobowac pracowac w tej samej grupie impress, mam nadzieje ze na Kubie sa
            > centry handlowe ( nie tylko seksowe) ,gdzie mozna cos sprzatac.
            >
            > Jestes jednym z tych, ktorzy slyszac od wlasnej zony o zakupie nowego ladnego
            > samochodu przez sasiada , wybieraja sie w nocy, aby ten samochod,( na
            szczescie
            > nie sasiada) podpalic i wyrownac poziom zycia.

            Nigdy w żadnych “porządkowych” imprezach nie pracowałem – i nie będę – mogę ci
            to obiecać.

            Po prostu nie chciałem już na nowa Żydowsko-Amerykańską komunę pracować –
            której dni tak czy inaczej sa już policzone. Ale oczywiście żaden głupi Żydek
            tego nie będzie w stanie zrozumieć ze ktoś może nie chcieć mieszkać dłużej w
            USA lub może mieć lepsze możliwości poza użeraniem się z nowymi komuchami typu
            ADL lub tolerowanie tego ze Amerykańskie szkoły publiczne zmuszają Polskie
            dzieci do przepraszania Żydów za Holokaust.

            • Gość: jarek RWyszla na powieszchnie jego polska zlosc. IP: *.fastres.net 26.11.03, 21:06
              Napisal, i to nam wystarczy....obronca Polskich dzieci......

              Po prostu nie chciałem już na nowa Żydowsko-Amerykańską komunę pracować –
              której dni tak czy inaczej sa już policzone. Ale oczywiście żaden głupi Żydek
              tego nie będzie w stanie zrozumieć ze ktoś może nie chcieć mieszkać dłużej w
              USA lub może mieć lepsze możliwości poza użeraniem się z nowymi komuchami typu
              ADL lub tolerowanie tego ze Amerykańskie szkoły publiczne zmuszają Polskie
              dzieci do przepraszania Żydów za Holokaust.



    • Gość: felusiak Dlaczego.......... IP: *.nyc.rr.com 25.11.03, 21:57
      Ludzie, ktorzy nie maja nawet mglistego pojecia ekonomii a tym bardziej o rynku
      nieruchomosci i zasadach finansowania, tak uparcie staraja sie zablysnac swoja
      ignorancja zeby nie powiedziec glupota?
      Panie, przywroc im rozum albo zabierz, zeby nie mogli juz smiecic na forum.
      • dritte_dame Re: Dlaczego.......... 25.11.03, 22:07
        Gość portalu: felusiak napisał(a):

        > Panie, przywroc im rozum albo zabierz, zeby nie mogli juz smiecic na forum.

        Hmmm.
        Obserwacje wskazuja ze utrata rozumu nie zapobiega smieceniu :(
      • dwamiecze Re: Dlaczego.......... 26.11.03, 01:59
        > Ludzie, ktorzy nie maja nawet mglistego pojecia ekonomii a tym bardziej o
        rynku
        > nieruchomosci i zasadach finansowania, tak uparcie staraja sie zablysnac swoja
        > ignorancja zeby nie powiedziec glupota?

        Czy wiec może powinniśmy porozmawiać o „Amerykańskiej” teorii ekonomii
        opracowanej przez pana John Maynard Keynes? Szkoda tylko ze Amerykanie
        przeczytali tylko połowę tej teorii – tą o pożyczaniu pieniędzy żeby podkręcić
        gospodarkę w okresie biedy. Nikt jakoś nie chciał czytać drugiej części teorii –
        tej o spłacaniu długów w okresie dobrobytu.

        A kolega po angielsku to w ogóle potrafi czytać i przeczytał już artykuł który
        komentowałem – czy wciąż jest na etapie mycia kibli w Greenpoint?
        • marcus_crassus USA niezle upadaja :D 26.11.03, 10:09
          upadaja tak juz od 50 ciu lat i wciaz upasc nie moga :))))))

          ale takie marzenia to norma - np dlaczego niektorzy ludzie wierza ze legia
          moze wygrac z MU????naprawde wierza nie tylko ze MOZE ale nawet ze WYGRALABY
          (jesli taki mecz by sie odbyl):)))))

          to problem zz psychologii i psychiatrii a nie ekonomii :)))
    • Gość: Oozie Re: Czy USA jest skończone? IP: *.sth.shb.se / *.handelsbanken.se 26.11.03, 10:34
      dwamiecze napisał:

      > 1. Całkowity dług strukturalny USA (nie wliczając w to masowego długu
      > poszczególnych stanów USA) to około 30 trylionów dolarów

      Kolega zbrojny faktycznie się nie popisał i na ekonomii się raczej nie zna
      (delikatnie to ujmując)

      Szanowy dwumieczu - naucz się raz na zawsze - TRYLION w USA (w ich notacji) to
      BILION w Europie.
      Co zmienia skalę owego zadłużenia dosć radykalnie.
      • dwamiecze Re: Czy USA jest skończone? 26.11.03, 11:18
        > Szanowy dwumieczu - naucz się raz na zawsze - TRYLION w USA (w ich notacji) to
        >
        > BILION w Europie.
        > Co zmienia skalę owego zadłużenia dosć radykalnie.

        Nic nie zmienia - gdybym ten blad popelnil to dlug na glowe mieszkanca USA
        bybly $100 Millionow a nie sto tysiecy. Skoro cytowalem Amerykanski artykul to
        uzylem Amerykanskiej terminologii.

        Jeszcze raz - 30 Amerykanskich trylionow to:
        $30 000 000 000 000
        Mieszkancy w USA to
        ~280 000 000



    • Gość: Tysprowda Re: Czy USA jest skończone? IP: 193.188.161.* 26.11.03, 14:23
      Ekonomia USSA na pozyczkach calego swiata, glownie Chin komunistycznych, to
      jedna sprawa, a wolnosci obywatelskie to druga. Wolnosci jest coraz mniej.

      --------------------------------------------------------------------------------
      America's enemy within

      Armed checkpoints, embedded reporters in flak jackets, brutal suppression of
      peaceful demonstrators. Baghdad? No, Miami

      Naomi Klein
      Wednesday November 26, 2003
      The Guardian

      In December 1990, President George Bush Sr travelled through South America to
      sell the continent on a bold new dream: "A free trade system that links all of
      the Americas." Addressing the Argentine Congress, he said that the plan, later
      to be named the Free Trade Area of the Americas, would be "our hemisphere's new
      declaration of interdependence the brilliant new dawn of a splendid new world."
      Last week, Bush's two sons joined forces to try to usher in that new world by
      holding the FTAA negotiations in Florida. This is the state that Governor Jeb
      Bush vowed to "deliver" to his brother during the 2000 presidential elections,
      even if that meant keeping many African-Americans from exercising their right
      to vote. Now Jeb was vowing to hand his brother the coveted trade deal, even if
      that meant keeping thousands from exercising their right to protest.

      Despite the brothers' best efforts, the dream of a hemisphere united into a
      single free-market economy died last week - killed not by demonstrators in
      Miami but by the populations of Argentina, Brazil and Bolivia, who let their
      politicians know that if they sign away more power to foreign multinationals,
      they may as well not come home.

      The Brazilians brokered a compromise that makes the agreement a pick-and-choose
      affair, allowing governments to sign on to the parts they like and refuse the
      ones they don't. Washington will continue to bully countries into sweeping
      trade contracts on the model of the North American Free Trade Agreement, but
      there will be no single, unified deal.

      Inside the Inter-Continental hotel, it was being called "FTAA lite". Outside,
      we experienced something heavier: "War lite". The more control the US trade
      representatives lost at the negotiating table, the more raw power the police
      exerted on the streets.

      Small, peaceful demonstrations were attacked with extreme force; organisations
      were infiltrated by undercover officers who used stun guns; buses of union
      members were prevented from joining permitted marches; people were beaten with
      batons; activists had guns pointed at their heads at checkpoints.

      Police violence outside trade summits is not new; what was striking about Miami
      was how divorced the security response was from anything resembling an actual
      threat. From an activist perspective, the protests were small and obedient, an
      understandable response to weeks of police intimidation.

      The FTAA Summit in Miami represents the official homecoming of the "war on
      terror". The latest techniques honed in Iraq - from a Hollywoodised military to
      a militarised media - have now been used on a grand scale in a major US
      city. "This should be a model for homeland defence," the Miami mayor, Manny
      Diaz, said of the security operation that brought together over 40 law-
      enforcement agencies, from the FBI to the Department of Fish and Wildlife.

      For the Miami model to work, the police had to establish a connection between
      legitimate activists and dangerous terrorists. Enter the Miami police chief,
      John Timoney, an avowed enemy of activist "punks", who classified FTAA
      opponents as "outsiders coming in to terrorise and vandalise our city".

      With the activists recast as dangerous aliens, Miami became eligible for the
      open tap of public money irrigating the "war on terror". In fact, $8.5m spent
      on security during the FTAA meeting came out of the $87bn Bush extracted from
      Congress for Iraq last month.

      But more was borrowed from the Iraq war than just money. Miami police also
      invited reporters to "embed" with them in armoured vehicles and helicopters. As
      in Iraq, most reporters embraced their role as pseudo soldiers with zeal,
      suiting up in combat helmets and flak jackets.

      The resulting media coverage was the familiar wartime combination of dramatic
      images and non-information. We know, thanks to an "embed" from the Miami
      Herald, that Timoney was working so hard hunting down troublemakers that by
      3:30pm on Thursday "he had eaten only a banana and a cookie since 6am".

      Local TV stations didn't cover the protests so much as hover over them. Their
      helicopters showed images of confrontations, but instead of hearing the voices
      on the streets - voices pleading with police to stop shooting and clearly
      following orders to disperse - we heard only from police officials and perky
      news anchors commiserating with the boys on the front line.

      Meanwhile, independent journalists who dared to do their jobs and film the
      police violence up close were actively targeted. "She's not with us," one
      officer told another as they grabbed Ana Nogueira, a correspondent with
      Pacifica Radio's Democracy Now! who was covering a peaceful protest outside the
      Miami-Dade county jail. When the police established that Nogueira was "not with
      us" (ie neither an embedded reporter nor undercover cop) she was hauled away
      and charged.

      The Miami model of dealing with domestic dissent reaches far beyond a single
      meeting. On Sunday, the New York Times reported on a leaked FBI bulletin
      revealing "a coordinated, nationwide effort to collect intelligence" on the
      anti-war movement. The memorandum singles out lawful protest activities.
      Anthony Romero, executive director of the American Civil Liberties Union, said
      the document revealed that "the FBI is targeting Americans who are engaged in
      lawful protest. The line between terrorism and legitimate civil disobedience is
      blurred."

      We can expect more of these tactics on the homeland front. Just as civil
      liberties violations escalated when Washington lost control over the FTAA
      process, so will repression increase as Bush faces the ultimate threat: losing
      control over the White House.

      Already, Jim Wilkinson, director of strategic communications at US Central
      Command in Doha, Qatar (the operation that gave the world the Jessica Lynch
      rescue), has moved to New York to head up media operations for the Republican
      National Convention. "We're looking at embedding reporters," he told the New
      York Observer of his plans to use some of the Iraq tricks during the
      convention. "We're looking at new and interesting camera angles."

      The war is coming home.



    • Gość: felusiak Odporni na wiedze IP: *.nyc.rr.com 26.11.03, 18:25
      Kowalski jest mi winien 1000 zlotych. Ja z kolei jestem winien 1000 zlotych
      Tomczykowi. Tomczyk tez ma dlug. Jest winien 1000 zlotych Kowalskiemu.
      Wszyscy jestesmy wiec zadluzeni na 3000 zlotych. Brawo dwamiecze i dwa lwy w
      tarczy. Tak trzymaj dalej i powtarzaj te idiotyzmy o dlugu strukturalnym,
      nieruchomosciach, dlugach i pozyczkach. Ja mam dobra zabawe gdy czytam twoja
      tworczosc, jakze radosnie ignorancka.
      • dwamiecze Re: Odporni na wiedze 26.11.03, 18:59
        Gość portalu: felusiak napisał(a):

        > Kowalski jest mi winien 1000 zlotych. Ja z kolei jestem winien 1000 zlotych
        > Tomczykowi. Tomczyk tez ma dlug. Jest winien 1000 zlotych Kowalskiemu.
        > Wszyscy jestesmy wiec zadluzeni na 3000 zlotych.

        A według zasad Amerykańskiej księgowości to oznacza ze każdy z tych bohaterów
        ma 1000 zloty w majątku. W szczególności, majątek banków USA (tzw assets) się
        wylicza w dokładnie ten sposób gdyż nikt już w bankach USA nie ma depozytów
        netto.

        „Gospodarka” USA wygląda w ten sposób – Bank Federalny podkręca ilość pieniędzy
        obiegu poprzez dawanie pożyczek bankom komercjalnym. Te banki natomiast wydają
        pożyczki osobom indywidualnym i firmom o wartości 10 razy więcej niż pożyczka
        która dostali od banku federalnego. (to się z kolei nazywa „Fractional
        Banking” )

        Końcowy rezultat jest taki ze nikt w USA nie jest właścicielem niczego –
        wszystko jest oparte o dług. W początkowych latach tej „gospodarki” był to
        faktycznie dług wewnętrzny – czyli było w Ameryce trochę firm i osobników które
        cos posiadały poza długiem.

        Teraz można śmiało powiedzieć ze skoro większość obligacji federalnych USA jest
        sprzedawana na zewnątrz – nikt w Ameryce nic netto nie posiada. Netto
        właściciele są w Azji i w Europie a nawet w krajach Arabskich. Szczególnie
        podoba mi się osobiście następujący tryk – odchodzący polityk (lokalny,
        stanowy, federalny) ma problem z budżetem – sprzedaje wiec mase budynków
        rządowych (budynki administracji, sądy) zagranicznym właścicielom (Amerykanin
        tego nie kupi bo by mu mogli zabrać poprzez „eminent domain”). Podpisuje się
        potem wynajem na 30 lat w sposób w którym wszystkie pieniądze ze sprzedaży
        zostaną wydane na wynajem sprzedanych budynkow w następnych pięciu latach lub
        krócej. Ale naszego polityka to nie interesuje bo on już u żłoba wtedy nie
        będzie a teraz wygląda jak bohater bo „uratował” budżet no i w łapę dostał na
        odchodne.

        W ten sposób większość nawet budynków sądów w USA trafiła w obce rece. Polska
        korupcja i „głupota” wygląda przy Amerykańskiej raczej dosc słabo.

        Z tych powodow większość bogatych Amerykanów przenosi się na przykład nad Morze
        Karaibskie – bo jako zewnętrzni inwestorzy mogą inwestowac nawet w USA na o
        wiele lepszych warunkach niż miejscowi tubylcy. Tylko kompletny dureń mieszka w
        USA.


        > Tak trzymaj dalej i powtarzaj te idiotyzmy o dlugu strukturalnym,
        > nieruchomosciach, dlugach i pozyczkach. Ja mam dobra zabawe gdy czytam twoja
        > tworczosc, jakze radosnie ignorancka.

        Ale – jak najbardziej - opowiedz mi cos więcej o mojej „ignorancji”
      • dwamiecze Re: Czy USA jest skończone? NIE, BUSH JEST SKONCZ 27.11.03, 07:32
        Chciałbym aby tak było ale nie będzie – bo Amerykanie dnia dzisiejszego to
        kompletne tchórzliwe dupy. Jak tylko przez przypadek Amerykanie złapią jakiegoś
        Żyda jak kradnie albo nawet próbuje organizować prawdziwy terroryzm to Żydzi
        natychmiast krzyczą antysemityzm i Amerykanie uciekają zginając się w pasie i
        przepraszając. (Na przykład niejaki Yehuda Abraham – który próbował przemycić
        rosyjskie rakiety przeciwlotnicze do USA aby atakować samoloty pasażerskie i
        tylko został złapany bo Rosjanie sa trochę bardziej odważni, czy niejaki Dr.
        Zack – sprawca ataków wąglikiem).

        Jak Amerykanie nawet nie maja na tyle odwagi aby wsadzić do pudla Żydowskiego
        osła który zabił mase ludzi wąglikiem i próbował rąbnąć senatorów w nadziei
        wrobienia w to Araba, to jakie sa szanse na to aby się cos zmieniło w USA.

        Polacy sa jedyna grupa w USA która nie daje się Żydom miatać i oszukiwać – i
        stad nasz zaszczytny tytuł Antysemitów. Każdy świadomy człowiek powinien być z
        tego tytułu dumny – ja chce mój dyplom Antysemity Nadzwyczajnego ale w
        Żydoameryce już siedzieć nie będę.
          • dwamiecze Re: Ale wiedza doskonale co robic jak zlapia jaki 27.11.03, 22:46
            Gość portalu: jarek napisał(a):

            > odwaznego Polaka co kradnie, po prostu kopniaka e tylek i do nadwislanskiej
            > ojczyzny...

            A o ilu dokladnie takich Polakach ty wiesz? I jak to sie porównuje z na
            przykład Żydkami którzy ukradli bilony dolarów z Enronu albo Worldnet?

            Wcześniej czy później dojdzie do sytuacji kiedy się już takich numerów Żydkom
            nie uda zatuszować no bo po prostu brakujące pieniądze Amerykanskich staruszek
            sa bardzo przekonywującym argumentem. I gdzie nasi wybrańcy wtedy uciekną – na
            Antarktydę?

            Ja już to widzę – ADL raportuje o katastrofalnym wzroście Antysemityzmu wśród
            pingwinów.
    • zbig44 Keynes a Prof. Wojciech Morawski 27.11.03, 11:21
      Deficyt budzetowy na rynku wewnetrznym dotyczy jedynie budzetu panstwa (oznacza
      roznice wydatkow panstwa i wplywow z podatkow). Uzupelniany jest na drodze
      niewielkiej Keynesowskiej inflacji i to w oczywisty sposob poprzez
      dodrukowanie tych kilku procent papierow rocznie. To jednak nie wszystko...

      Znacznie bardziej interesujacy jest deficyt w handlu zagranicznym. I to temu
      sie tu przygladamy. USD, ktory zaraz po wojnie mial kilkukrotne pokrycie w
      zlocie rezerw federalnych USA, zostal ze wzgledu wlasnie na to pokrycie
      przyjety za pieniadz swiatowy. Ale juz w latach 60-ch okazalo sie, ze USA
      dodrukowaly taka ilosc USD (ktore posluzyly nie do czego innego a do pokrycia
      deficytu w handlu zagranicznym), ze sytuacja sie odwrocila diametralnie: masa
      USD wielokrotnie przewyzszyla zasoby federalne tego kraju w zlocie, co zmusilo
      wasz rzad do oficjalnego odejscia od wymiany (na zloto). Od tej pory ilosc
      tej 'makulatury' na rynku swiatowym rosnie juz w sposob praktycznie niczym nie
      skrepowany (a przynajmniej w tym samym tempie, co w ciagu pierwszego 20-lecia
      po wojnie). Najlepszym przykladem sa tu oslawione petrodolary (ich ilosc trzyma
      w jakich takich ryzach jedynie tylko to, ze deponowane sa w swej ogromnej
      wiekszosci na powrot w bankach amerykanskich
      - nawet do 80%, co wymaga dodrukowywania jedynie tych 20% pomniejszonych o
      uslugi swiadczone przez USA - glownie w broni, sprzecie, budownictwie i
      zywnosci na rzecz krajow arabskich). Owo 80% oznacza zas ni mniej ni wiecej
      tylko tyle, ze USA otrzymuje praktycznie arabska rope za bezcen (te pieniadze
      nie sa nawet wydrukowane - sa jedynie cyframi na bajecznych kontach niewielkiej
      w koncu grupki szejkow arabskich, ktorzy gdyby zechcieli je zdyskontowac
      jednego tylko miesiaca, pusciliby caly ten nasz system finansowy z torbami -
      sami sa zatem w przyslowiowej kropce; i co roku do tych cyfr dopisuje sie
      kolejne z 80% obrotow za rope). W ten sposob zamiast wyprowadzic swoje kraje do
      nigdzie poza nimi nie spotykanego rozkwitu, grupa ta przyczynia sie do
      prosperity USA, a te ostatnie - zainteresowane utrzymaniem tego s(t)at(an)us
      quo - dbaja jedynie o utrzymanie tam odpowiednich rezimow - likwidujac najmniej
      spolegliwe (Irak) i - co tam, pozwole tu sobie na mala herezje - kto wie, czy
      nie najbardziej ludzkie pomimo wszystkich naglasnianych okrucienstw rezimu, pod
      ktore bez mrugniecia okiem podciagnieto tez 1.200.000 ofiar (w tym połowa to
      dzieci)
      przeszlo 10-letnich sankcji miedzynarodowych, zwazywszy na skale lamania praw
      czlowieka
      w innych roponosnych krajach arabskich. Nic zatem dziwnego, ze owo status quo
      postrzegane jest przez wiekszosc Arabow w tym drugim, anagramowym znaczeniu.


      Ostatnio wpadła mi w rękę jego książka Prof. Wojciecha Morawskiego
      z SGH
      "Kronika kryzysów gospodarczych"
      www.bookservice.pl/X/oneRecordPages/k/36699201340KS.html
      Cytat z tej strony www: 'Kryzysy przy wszystkich niedogodnościach z nimi
      związanych odgrywają w gospodarce rolę porządkującą i oczyszczającą. Ujawniają
      niezbędność lub zbędność przedsięwzięć, przekłuwają rozmaite "bąble"
      spekulacyjne. Kryzys weryfikuje dorobek poprzedzającego go okresu dobrej
      koniunktury.'

      Najlepsze jednak jest wyłowienie roli wiodącej gospodarki swiata w kreowaniu
      tych współczesnych... autor nie robi tego sam...
      wiele rzeczy staje przed nami w pełnym swietle po przypomnieniu tych w
      encyklopedycznym skrócie podanych - niczym w pigułce - faktów...

      Już wczesniej miałem okazję zapoznać się z inną książką tego autora,
      gdzie znaleźć można faktów tych dalsze rozwinięcie:

      "Zarys powszechnej historii pieniądza i bankowości"
      [Warszawa, 2002]
      www.techniczna.com.pl/Skroty/83-88542-22-2.htm
      wysylkowa.pl/ks361868.html
      --
      Zapraszam na dedykowane forum prywatne GW - Pogranicze Fizyki:
      www1.gazeta.pl/forum/790620,30353,790602.html?f=12172
      • zbig44 USA - 500 mlr deficytu w handlu zagranicznym / rok 27.11.03, 16:08

        > Znacznie bardziej interesujacy jest deficyt w handlu zagranicznym. I to temu
        > sie tu przygladamy.

        The half-trillion a year Federal deficit is matched by the half-trillion a year
        trade imbalance. A half trillion dollars a year goes out of American pockets
        into the vaults of foreign manufacturers, to be matched by a half-trillion
        dollars a year of foreign dollar-denominated purchases of Federal and other
        financial instruments. Those purchases are being made by major foreign central
        banks, organizations able to change their holdings with considerable alacrity.
        Federal bonds are not callable, but they are saleable. At some point, foreign
        bondholders must ask how they will ever be repaid. Hearing no answer, they will
        liquidate their holdings. The world will face then an unprecedented situation,
        namely a balance of payments crisis in the major reserve currency.
        [George Phillies ( phillies@4liberty.net ) is a long-time libertarian, a
        Libertarian Party activist and a candidate for chair of the Libertarian Party.
        He's also a science fiction novelist and Professor of Physics and Associated
        Biochemistry Faculty at Worcester Polytechnic Institute.]
        www.rationalreview.com/guest/112503.shtml
        Otwarcie mowa tu o 500 miliardach USD deficytu w handlu zagranicznym rocznie!!!

          • zbig44 Re: USA - 500 mlr deficytu w handlu zagranicznym 29.11.03, 02:09
            Gość portalu: jareki napisał(a):

            > Jak glugo moga eksportowac papierowe dollary i jak dlugo ,ktos jest z tego
            > szczesliwy tak dlugo beda potega....czy ty to lubisz czy tez nie...
            > Papierowy dollar to jak akcje jakiejs firmy ktorej wartosc na rynku akcyjnym,
            > moze przewyzsza 10 razy wartosc ksiegowa....

            Nie mam powodu aby to "lubiec" w przypadku USD.
            Papiery te pozyczono m.in. Polsce na wysoki procent, wpedzajac nie tylko nasz
            kraj w zadluzenie bez wyjscia. W ten sposob wlasnie partycypujemy w
            redystrybucji dlugu amerykanskiego. (Jesli istotnie uzyto tego mechanizmu dla
            likwidacji komunizmu w naszych krajach - jak wielu naiwnie sadzi - to dlaczego
            dlugu tego nam nie umorzono?)

            Sam mechanizm podoba mi sie jednak z pktu widzenia Kalego :-)
            Wchodzac do UE wchodzimy do gospodarki, ktora zaczyna stopniowo wypierac USD
            z rynku swiatowego, przejmujac tym samym (w dalszej perspektywie i oby na jak
            najdluzej) wszelkie korzysci plynace z takiego stanu rzeczy.
            Ameryka zaczyna sie miotac, jak ryba na europejskim haczyku, bo tez doskonale
            widzi, co zaczyna byc grane (drugie skrzypce? he! he! he! - brzmi cynicznie? -
            tak wlasnie mialo zabrzmiec ;)

Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka