rooSSyjskie gwalty na Polkach CDN
To nie wszystkie konsekwencje fali gwałtów, która przelała się wówczas przez
Polskę. Nastąpiła pandemia chorób wenerycznych, którą przypisywać trzeba zresztą
nie tylko nadaktywności seksualnej radzieckich mężczyzn. Na Pomorzu i Śląsku
miały być powiaty, w których większość kobiet została zakażona wenerycznie.
Cytowana wcześniej nauczycielka ubiegała się o urlop właśnie z powodu zakażenia.
Tylko na terenie powiatu tucholskiego na Pomorzu rzekomo w podobnym stanie miało
się znajdować 1700 kobiet. Na Mazurach liczba kobiet zarażonych miała sięgać 50
proc. Wedle milicji w Gnieźnie, w którym w 1945 r. stacjonowało wiele jednostek
wojskowych, zarówno polskich, jak i radzieckich, procent kobiet zarażonych
wenerycznie zbliżał się do 40. Zastępca komendanta MO wydał nawet polecenie, aby
wszystkie spotkane po godz. 22 kobiety podlegały kontroli lekarskiej. Wydaje się
jednak, że powyższe szacunki były zawyżone. Według Ministerstwa Zdrowia, zaraz
po wojnie ok. 10 proc. całej ludności kraju miało być zarażone kiłą.
W oparciu o powyższe szacunki trudno sugerować liczbę zgwałconych kobiet w
latach 1944–1947. Największy problem stanowi zresztą kwestia ich narodowości,
nie zawsze uwzględniana w sprawozdaniach. Nie budzi wątpliwości fakt, że
najliczniejszą grupę stanowiły Niemki, które nie zdążyły uciec przed
nadciągającym frontem. Gwałt na Niemce był dla żołnierza radzieckiego symbolem
zwycięstwa. Społeczeństwo niemieckie po dziś dzień nie może się uwolnić od
traumy seksualnej przemocy wojennej wobec kobiet. (W październiku 2008 r. odbyła
się premiera filmu Maxa Färberböcka „Anonima – Eine Frau in Berlin”, którego
scenariusz dotyczy bezpośrednio fali radzieckich gwałtów w Berlinie w 1945 r.).
Nawet 2 mln niemieckich kobiet – zdaniem Antony’ego Beevora – mogło paść ofiarą
żołnierzy radzieckich. Na Węgrzech – jak szacuje James Mark – podczas zdobywania
Budapesztu zgwałcono ok. 50 tys. węgierskich kobiet. (Inne szacunki mówią o 75
do 120 tys.). Zachowanie radzieckich żołnierzy wobec Słowianek było – patrząc na
to globalnie – lepsze. Jednak również w Czechosłowacji dopuścili się oni
gwałtów. Liczba zgwałconych tam kobiet szacowana jest na 10–20 tys. Wydaje się,
że liczba polskich kobiet, które padły ofiarą gwałtu, musiała być większa,
choćby z racji nieporównanie większych sił zaangażowanych na kierunku
berlińskim. Jednak odpowiedź na pytanie, czy zbliżyła się, a nawet przekroczyła
100 tys., należy pozostawić w sferze domysłów.
Efekt gwałtów to także strach, nienawiść, czasami wieloletnia, niewypowiedziana
trauma, która jest efektem negatywnego stosunku opinii publicznej do ofiar
przemocy seksualnej. Nie wszystkie kobiety tak myślały, część jednak odnosiła
wrażenie, że jest świadkiem nowej inwazji barbarzyńców.
Autorzy proszą o kontakt Czytelników, którzy coś wiedzą na temat poruszony w
artykule:
mzar@isppan.waw.pl
joanna.ostrowska@krytykapolityczna.pl