• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

rozporządzenie o warunkach technicznych pojazdów Dodaj do ulubionych

  • IP: *.internetia.net.pl 01.01.12, 07:36
    Trwają prace nad :
    "Projekt rozporządzenia Ministra Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej zmieniającego rozporządzenie w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia"
    Treść projektu

    Czyli co rowerek musi mieć itp...
    Macza w tym palce między innymi miasto dla rowerów.

    Przeczytajcie ten projekt i podyskutujemy co jest złe.

    Zaawansowany formularz
    • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 01.01.12, 07:48
      lobbing producentów rowerów = zło dla rowerzystów

      Pod nazwą "Polskie Stowarzyszenie Rowerowe" kryje się porozumienie polskiej branży rowerowej - producentów, importerów. www.polskiestowarzyszenierowerowe.pl/Misja.aspx

      w projekcie rozporządzenia w uzasadnieniu zmian na stronie 9 " w § 53 ust. 1 w pkt 3 ..."

      Oni lobbują za wprowadzeniem obowiązkowych 2 hamulców w rowerach. Na pierwszy rzut oka niby dobrze, ale ....
      Im chodzi o to , aby sprzedawać rower drożej, bo z obowiązkowymi 2 hamulcami. I tak obecnie większość rowerów ma, ale ! zmuszanie, zamach na wolność i portfel. Policja i SM miały by kolejną używkę : niesprawny rower, bo nie ma 2 hamulców. Pada też ochrona prawna rowerzystów : on nie miał 2 hamulców więc jest sprawcą kolizji itp...
      To jest taki sam wredny lobbing jak ten motoryzacyjny ( producentów ). Ewidentny śmierdzi profitami przy takim rozporządzeniu ministra.
      • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 01.01.12, 14:21
        Tu nie chodzi o chęć zwiększenia sprzedaży nowych rowerów z 2 hamulcami .
        Jest to próba wprowadzenia obowiązku rejestracji rowerów, bo skoro 2 hamulce będą musiały mieć tylko rowery wprowadzane od 2013 roku, to gdzieś czyli w dowodzie rejestracyjnym trzeba będzie umieszczać te datę .
      • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 01.01.12, 14:23
        To rozporządzenie utrudni lub wręcz uniemożliwi wprowadzanie na rynek mini-składaczków
        , które zwykle wyposażone są w pojedynczy hamulec.


        • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 01.01.12, 20:11
          > To rozporządzenie utrudni lub wręcz uniemożliwi wprowadzanie na rynek mini-skła
          > daczków
          > , które zwykle wyposażone są w pojedynczy hamulec.

          A co ja pisałem? Wybije z rynku proste rowery. Choć importerzy już dziś wstawiają wszędzie 2 hamulce. Od rowerków dziecięcych, supermarketowe dzieła sztuki ...

          Jest też inny aspekt. Ostatnio do łask powracają proste rowery, bez bajerów. A to właśnie nie podoba się producentom. Brakuje jeszcze dopisku o obowiązkowych 2 biegach w rowerze.
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 01.01.12, 14:25
      Dotychczasowe rozporządzenie z 31.12.2012
      link
      • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 01.01.12, 14:30



        A jeszcze starsze z 1999 roku jest tu
        link
    • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 01.01.12, 20:25
      Z tego co wiedzę, to w poprzednich rozporządzeniach było dopuszczenie odblasków w kołach. (1999, 2002 i w tym projekcie). Z tym, że jeśli odblask to na obu kołach.

      Nie podoba mi się to zastrzeżenie o obu kołach. Dochodzi się do paradoksów w użytkowaniu rowerów. Jeśli zgubi się odblask w kole, to lepiej ściągnąć pozostałe, niż mieć choć ten jeden....
      Proponuje wykreślić te zastrzeżenie, powołując się np. " czy chcecie pastwo , by rowerzyści mieli choć skrawek odblasku w kole, czy jednak by jeździli bez żadnych odblasków ?

      Odblaskowe opony. Nadal nie jest to uwzględnione = nielegalne. Z tego co widziałem to są dostępne jedynie białe odblaski wbudowane w oponę.

      Proponuje więc taki paragraf :

      7) w § 56 ust. 2 i 3 otrzymuje brzmienie:
      „2. Dopuszcza się umieszczanie świateł odblaskowych:
      1) barwy żółtej samochodowej lub białej– na bocznych płaszczyznach kół pojazdu, o którym
      mowa w § 53-55,
      2) barwy żółtej samochodowej – na pedałach roweru i motoroweru;
      3) barwy białej – dodatkowo z przodu pojazdu;
      światła, o których mowa w pkt 1 i 2, nie muszą spełniać warunków określonych w
      ust. 1 pkt 2-4.


      I to jest prostsze od tych urzędniczych określeń wszystkiego w szczegółach, gdzie luka goni lukę.
      • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 01.01.12, 20:32
        Jest jeszcze inny powód dlaczego głupi jest pomysł z odblaskami tylko jednocześnie z przodu i tyłu.
        Otóż przyczepki rowerowe. Jeśli rower będzie miał odblaski na 2 kołach, a przyczepka nie to jest już nielegalne. Tak samo przyczepka nie może mieć odblasków, bo przeważnie nie ma kół osi przedniej i tylnej.
        • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 01.01.12, 20:36
          Kolejny argument.
          Otóż ci z ministerstwa pod nazwą rower mają przed oczami pionowy rower , a chyba górala.
          Otóż jest wiele konstrukcji rowerów, o których im się nie śniło. Więc nie można robić takich głupich przepisów tylko dla górali.
          Pod nazwą wózek rowerowy, maja przed oczami rikszę po polsku. Czyli ławka na kółkach, z tyłu doczepiona połówka górala. A są też inne.
      • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 03.01.12, 04:10
        Prócz standardowych pomarańczowych kółek odblaskowych na szprychy, handlu są dostępne nakładki na pojedyncze szprych - odblaskowe rurki. np.fanlidla.pl/gazetka/2011.08.21.rower/2286,Odblaski,na,szprychy,rowerowe
        Zdaje się, że to ma niemiecką, wyśrubowaną homologację.
        A u nas jest nielegalne, bo kolor tych odblasków to żółty lub biały, a nie pomarańczowy.
      • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 03.01.12, 05:26
        Pomijajać nasze prawo,
        to w handlu można spotkać odblaski na koła :
        zwykły odblask na szprychy pomarańczowy np.
        zwykłe , lecz całe białe białe np. i to jeszcze ma lampkę
        zwykłe, lecz całe czerwone np. ( chyba aby zaznaczyć przód i tył pojazdu ?)
        białe rurki na szprychy np.
        żółte rurki na szprychy,
        białe odblaski w oponach = opony odblaskowe

        dopisywać inne
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 01.01.12, 21:21
      Wystarczyłoby aby oświetlenie rowerzysty było wysoko (wyżej niż dopuszczają stare przepisy) a oświetlenie przyczepki można by sobie darować.

      Przyczepka powinna mieć oświetlenie odblaskowe, ale dlaczego czerwone skoro takiego się w praktyce nie używa ?
      Do przyczepek ze względu na pokrycia tkaninowe stosuje się miękkie taśmy odblaskowe ,a te najskuteczniejsze są w barwie białej.
      Jeśli założyć, że prawie każda przyczepka ma białe listwy odblaskowe to głupotą byłoby wymagać aby przyklejać tam jakieś małe czerwone odblaski
      • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 01.01.12, 22:05
        A widzisz. O tym nie pomyślałem.Ja w towarówce mam fabryczny biały skrawek odblasku na rurce.
        To będzie ciężkie do przepchnięcia, bo tył pojazdu ma mieć tylko czerwony.

        > Do przyczepek ze względu na pokrycia tkaninowe stosuje się miękkie taśmy odblas
        > kowe ,a te najskuteczniejsze są w barwie białej.
        > Jeśli założyć, że prawie każda przyczepka ma białe listwy odblaskowe to głupotą
        > byłoby wymagać aby przyklejać tam jakieś małe czerwone odblaski

        A wiesz , że w myśl tych przepisów to trzeba zakrywać te fabryczne odblaski :D
        Paranoja.

        To może taki argument na te białe na przyczepce. W przyczepkach rowerowych znajdują się głownie małe dzieci. Są to niechronieni uczestnicy ruchu. Niedopuszczalne jest aby kierowca samochodu zignorował taki pojazd i najechał na niego. Dlatego trzeba umożliwić zaznaczenia obecności niechronionych uczestników ruchu. Zgodnie z wieloletnimi akcjami policji i kbrd nagłaśnia się odblaskowe elementy w tym kamizelki odblaskowe. W przypadku rowerzysty ubranego w kamizelki kierowca pojazdu widzi przede wszystkim odblask kamizelki - biały odblask. Dopiero później prawidłowe , czerwone oświetlenie rowerzysty. Czyli kierowca widzi z daleka nie czerwone światła odblaskowe, ale białą kamizelkę odblaskową na swoim pasie ruchu. Skoro to jest dozwolone oraz zalecane, to nie widzę przeciwwskazań aby zaznaczyć w ten sam sposób małych dzieci w przyczepce. Z racji obudowania kabiny przyczepki tak jak zwykłych wózków dziecięcych tkaniną wnoszę o możliwość umieszczania na powłoce takich samych odblasków jakie stosuje się w kamizelkach odblaskowych. Jest to standardowy element fabrycznie produkowanych przyczepek rowerowych.
        • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 02.01.12, 09:04
          > A wiesz , że w myśl tych przepisów to trzeba zakrywać te fabryczne odblaski :D
          > Paranoja.
          Paranoja to jest z odblaskami w kołach.Dalej nie wiadomo co to znaczy, że mogą być dwa.
          Minimum dwa, czy maksymalnie dwa ?


          W przyczepkach rowerowych znaj
          > dują się głownie małe dzieci. Są to niechronieni uczestnicy ruchu. Niedopuszcza
          > lne jest aby kierowca samochodu zignorował taki pojazd i najechał na niego. Dla
          > tego trzeba umożliwić zaznaczenia obecności niechronionych uczestników ruchu. Z
          > godnie z wieloletnimi akcjami policji i kbrd nagłaśnia się odblaskowe elementy
          > w tym kamizelki odblaskowe. W przypadku rowerzysty ubranego w kamizelki kierowc
          > a pojazdu widzi przede wszystkim odblask kamizelki - biały odblask. Dopiero póź
          > niej prawidłowe , czerwone oświetlenie rowerzysty. Czyli kierowca widzi z dalek
          > a nie czerwone światła odblaskowe, ale białą kamizelkę odblaskową na swoim pasi
          > e ruchu. Skoro to jest dozwolone oraz zalecane, to nie widzę przeciwwskazań aby
          > zaznaczyć w ten sam sposób małych dzieci w przyczepce. Z racji obudowania kabi
          > ny przyczepki tak jak zwykłych wózków dziecięcych tkaniną wnoszę o możliwość um
          > ieszczania na powłoce takich samych odblasków jakie stosuje się w kamizelkach o
          > dblaskowych. Jest to standardowy element fabrycznie produkowanych przyczepek ro
          > werowych.
          Białych odblasków widocznych z tyłu może być więcej np wszyte w kurtkę rowerzysty, w plecak, w kamizelkę odblaskowa, w sakwy itd.
          Obecność odblasku w przyczepce nie zwalnia z posiadania odblasku i lampki w rowerze.
          Przyczepki są tak krótkie że nie ma sensu dublować lampek.
          Lepsza kontrola nad stanem lampki jest wtedy gdy rowerzysta ma ja na sobie a nie z tyłu za przyczepką .
          W wielu sytuacjach rowerzyści będą mieli tylk9o jeden komplet lampek i niepotrzebnie będą przenosić lampkę z roweru na przyczepkę.
          przyczepki są dużo niższe a masywne stelaże maja tylko przy ziemi.Obniżanie miejsca mocowania lampki powoduje zagrożenie w dużym ruchu miejskim bowiem poprzedzające auta zasłaniają nisko zawieszone lampki.

          Wręcz odwrotnie, tak jak w przyczepach campingowych auto musi mieć lusterko na wysięgniku tak przy przyczepkach nakazałbym mocowanie lampki na ciele rowerzysty aby była widoczna ponad dachami aut.
          Można by wprowadzić obowiązek jazdy w kamizelce odblaskowej przy holowaniu przyczepki.

          • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 02.01.12, 09:25
            > Paranoja to jest z odblaskami w kołach.Dalej nie wiadomo co to znaczy, że mogą
            > być dwa.
            > Minimum dwa, czy maksymalnie dwa ?
            Przeczytaj na stronie 3 .. 7) w § 56 ust. 2 i 3 otrzymuje brzmienie:
            1) barwy żółtej samochodowej – na bocznych płaszczyznach kół pojazdu, o którym
            mowa w § 53-55, z tym zastrzeżeniem, że z każdego boku pojazdu powinny być
            widoczne dwa światła: jedno umieszczone na kole przedniej osi, a drugie – na kole
            tylnej osi;

            Czyli mając tadpole z przodu masz jedno koło z odblaskiem , a drugie bez. I do tego tylne koło z odblaskiem. Dla 4 kołowców wygląda to jeszcze lepiej.
          • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 02.01.12, 09:57
            > Białych odblasków widocznych z tyłu może być więcej np wszyte w kurtkę rowerzys
            > ty, w plecak, w kamizelkę odblaskowa, w sakwy itd.
            > Obecność odblasku w przyczepce nie zwalnia z posiadania odblasku i lampki w row
            > erze.
            > Przyczepki są tak krótkie że nie ma sensu dublować lampek.
            > Lepsza kontrola nad stanem lampki jest wtedy gdy rowerzysta ma ja na sobie a ni
            > e z tyłu za przyczepką .
            Przykro mi, ale wkładanie sobie lampki w odbyt lub na plecy nie jest rozsądną propozycją.

            > W wielu sytuacjach rowerzyści będą mieli tylk9o jeden komplet lampek i niepotrz
            > ebnie będą przenosić lampkę z roweru na przyczepkę.
            Wielokrotnie tak niepotrzebnie robiłem. Czasami ładunek jest wysoki i wszystko zasłania.
            Ale ciekawą propozycją jest, aby jako zespól pojazdów lampki nie byłyby wymagane w środku.Po co świecić w ładunek.

            > przyczepki są dużo niższe a masywne stelaże maja tylko przy ziemi.Obniżanie mie
            > jsca mocowania lampki powoduje zagrożenie w dużym ruchu miejskim bowiem poprzed
            > zające auta zasłaniają nisko zawieszone lampki.
            Nie. Popłynełeś na nieznajomości konstrukcji przyczepek. Są niskie, są wysokie.
            Jak wiesz, nie uważam brak lampki w ruchu miejskim za jakieś wielkie zagrożenie. Poprzedzający samochód z zasady zasłania rowerzystę. A tym bardziej lampkę umieszczoną tak jak obecnie 35-90cm nad jezdnią. Tak, właśnie na tej wysokości jest pełna karoseria osobówek. Tu chodzi aby w kompletnej ciemności zobaczyć, że coś tam jest. Dopiero z bliższej odległości widząc sylwetkę wiadomo co to jest. Tak samo jest z doganianiem samochodu, ciężarówki.
            A na ciemne krajówki, to niżej umieszczony odblask oznacza "wcześniejsze" świecenie. Rower to nie prom kosmiczny. Po co nam wyścig zbrojeń? A taki wyścig z samochodami odbije się na kontaktach między rowerzystami - będą się oślepiać.

            > Wręcz odwrotnie, tak jak w przyczepach campingowych auto musi mieć lusterko na
            > wysięgniku tak przy przyczepkach nakazałbym mocowanie lampki na ciele rowerzyst
            > y aby była widoczna ponad dachami aut.
            Nie. Problemem nie jest nie widziałem, a nie chciałem zobaczyć. Czytaj zignorowałem rowerzystę. Po co kierowcy maja wiedzieć, że 3 samochody przed nimi jedzie rower? Zwolnią, dojadą i będą już wiedzieć. Z moich doświadczeń nocnych miejskich, podmiejskich i i po krajówkach. Brak lampek, tylna lampka, pełne oświetlenie - jeden czort. Widzą i przeważnie reagują. Fakt, że zawsze mam w rowerze duży odblask na bagażniku. Taki odblask na krajówkach lepiej świeci niż lampki rowerowe.

            > Wręcz odwrotnie, tak jak w przyczepach campingowych auto musi mieć lusterko na
            > wysięgniku tak przy przyczepkach nakazałbym mocowanie lampki na ciele rowerzyst
            > y aby była widoczna ponad dachami aut.
            W "przyczepach kempingowych" trzeba mieć długie lusterka, bo przyczepa jest szeroka i zasłania widoczność w standardowych lusterkach blisko karoserii.
            Montaż na ciele rowerzysty jest głupi. Popatrz sobie jaki kąt rozsyłu światłą posiadają takie lampki. Jak już sprawdzisz, to będziesz wiedział , że trzeba precyzyjnie ustawić taką lampkę na rowerze. Taka lampka jest dobrze widoczna w zasadzie na długiej prostej. Pod kątem jest słabo.


            > Można by wprowadzić obowiązek jazdy w kamizelce odblaskowej przy holowaniu przy
            > czepki.
            >
            Czy ty pijesz od rana? Precz z kamizelkami. Wracając nocą bez oświetlenia z przyczepka z pod Wrocławia nie było problemu z "nie widziałem". Po prostu przyczepka jest na tyle nietypowym pojazdem, że zauważali ją w ciemnej puszczy. Taka kamizelka zagłuszy na wstępie sygnalizację rękami. I przy lewoskręcie jest bum. Widząc kamizelkę nie będą widzieć obrysu pojazdu - przyczepki. I chamy będą jechać bliżej, jakby widzieli przyczepkę.
            • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 02.01.12, 15:37
              > > Lepsza kontrola nad stanem lampki jest wtedy gdy rowerzysta ma ja na sobi
              > e a ni
              > > e z tyłu za przyczepką .
              > Przykro mi, ale wkładanie sobie lampki w odbyt lub na plecy nie jest rozsądną p
              > ropozycją.

              Ależ jet to bardzo rozsądne.
              Lamka przyczepiona do kasku, czołówka dwukierunkowa, mocowana do plecaka czy do paska torby naramiennej.
              Ludzie maja specjalne opaski naramienne, w plecakach mają ażurowe kieszonki lub doszywają szlufki do mocowania lampek.

              W przyczepkach zaś na zwykle regulowanych rączkach wiszą torby-sakwy zasłaniające lampki.
              Trudno znaleźć miejsce do zamontowania typowej lampki rowerowej.
              Jak zamontowałem lampkę i po kilku dniach już miałem urwany wspornik.
              Oglądając się za siebie trudno stwierdzić czy lampka świeci bo przyczepka ją zasłania.
              Przyczepka podskakuje na wybojach a od tego lampki LED się wyłączają.
              Lamka na rowerzyście jest amortyzowana i chroniona przed np zahaczeniem o gałęzie.
              Właśnie znalazłem wyjątkową tylną lampkę która bo wstrząsie baterii włącza się zamiast wyłączać ale ponieważ to rzadkość takie rozwiązanie to mocowanie lampek do przyczepki może być bardzo niebezpieczne.
              Dodatkowo przyczepka ustawia się pod różnym kątem , szczególnie po zatrzymaniu i zjechaniu na pobocze i świeci "w pole"

              • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 03.01.12, 03:44
                > Ależ jet to bardzo rozsądne.
                > Lamka przyczepiona do kasku, czołówka dwukierunkowa, mocowana do plecaka czy d
                > o paska torby naramiennej.
                > Ludzie maja specjalne opaski naramienne, w plecakach mają ażurowe kieszonki lub
                > doszywają szlufki do mocowania lampek.
                Wygodne. Ale raczej nie przejdzie. Ale jest furtka -światełka mają być tylko wtedy gdy są fizycznie potrzebne - noc, deszcz itp.. I tutaj naprawdę jest dobrze.

                > W przyczepkach zaś na zwykle regulowanych rączkach wiszą torby-sakwy zasłaniają
                > ce lampki.
                Nie oceniaj przyczepek rowerowych na podstawie twojej. Ja mam towarową i żadnych rączek. Zaczęte 2 inne : kopię y-frame oraz .powiększona do 2 metrów. W każdej z nich inne problemy przy mocowaniu światełek. A jak dojdziemy do jednokołowych to w wysokości 300 - 2000 mmm nad jezdnią nie uda mi się nic wymyślić. Wysięgnik na lampkę oznacza jej szybkie urwanie.

                > Trudno znaleźć miejsce do zamontowania typowej lampki rowerowej.
                > Jak zamontowałem lampkę i po kilku dniach już miałem urwany wspornik.


                I dlatego chcę obniżyć lub całkowicie zlikwidować zakres wysokości tych lampek. I wtedy można wbudować lampkę np. przy osi koła w przypadku jednostronnych kół.

                > W przyczepkach zaś na zwykle regulowanych rączkach wiszą torby-sakwy zasłaniają
                > ce lampki.
                Może nie sakwy i torby, ale częstym jest , że ładunek jest duży i przysłania. Dlatego sztywne, głupie normy są niewykonywalne.

                > Trudno znaleźć miejsce do zamontowania typowej lampki rowerowej.
                > Jak zamontowałem lampkę i po kilku dniach już miałem urwany wspornik.
                Dlatego nigdy nie montowałem na stałej, a używałem jedynie okazjonalnie w głębokiej dziczy podwrocławskiej, gdzie nawet kundel nie widział gdzie jest moja łydka. Ale biegł i miał ochotę.

                Niestety ale producenci lampek rowerowych robią wszystko aby postarzyć produkt. Niestety reszta części rowerowych też. Jakie ładne analogie : Spisek żarówkowy

                Trzeba samodzielnie udoskonalać. Np. 10 lat temu też mi się złamał wspornik do lampki rowerowej. Zrobiony z 3mm płaskownika alu i opasce zaciskowej - trzyma lampkę w kolarzówce do dziś!

                > Oglądając się za siebie trudno stwierdzić czy lampka świeci bo przyczepka ją za
                > słania.
                W kompletnej podwrocławskiej ciemności widać podświetlanie na czerwono drogi ;)
                Znów różne konstrukcje. Ja w mojej 2 kołowej miałem lampkę z lewej stronie przy kole ~ 200 - 350 mm nad jezdnią. Efekt taki, że czerwoną poświatę widać na jezdni przy kole, odbija się od przyczepki, ładunek jest podświetlony. Lampkę widzę bezpośrednio z roweru, a więc też świecący skrawek ....
                Nie problem jest zamocować lampkę na rolnika, a potem o nią zahaczać przy każdej czynności.
                Ale pomijają przyczepki. Na standardowych pionowych rowerach z bagażnikiem tylnym, przewiezienie większego bagażu od razu zasłania sztycę siodełka. Rozwiązaniem jest umieszczenie elementów na błotniku, bagażniku lub rami/piaście koła. Przy rowerze miniaturowym błotnik i przy osi koła jest nielegalne bo za nisko ... Czyli trzeba zmienić.

                > Lamka na rowerzyście jest amortyzowana i chroniona przed np zahaczeniem o gałęz
                > ie.
                Skoro są gałęzie, to trzeba zgłosić to do ziumu.
                Wolę osłonę w postaci bagażnika roweru, a w przyczepce dwukołowej znaleźć miejsce osłaniane. np. pomiędzy podłogą a kołem, wbudowane w krawędź przyczepki


                > Przyczepka podskakuje na wybojach a od tego lampki LED się wyłączają.
                Właśnie znalazłem wyjątkową tylną lampkę która bo wstrząsie baterii włącza się
                > zamiast wyłączać ale ponieważ to rzadkość takie rozwiązanie to mocowanie lampek
                > do przyczepki może być bardzo niebezpieczne.
                Wyłącza się, bo traci kontakt z zasilaniem, a domyślny stan po załączeniu zasilania to wyłączony. Rozwiązaniem mechanicznym jest unieruchomić baterie/akumulatorki w komorze np. poprzez docisk od góry plasterków pianki - sprawdzone. Od strony elektronicznej, zrobienie własnego sterownika, lub dodanie dużego kondensatora.

                > Dodatkowo przyczepka ustawia się pod różnym kątem , szczególnie po zatrzymaniu
                > i zjechaniu na pobocze i świeci "w pole"
                A na ubraniu dochodzi jeszcze w kosmos i glebę. Światła samochodowe też są kierunkowe. Jeśli chcesz mieć widoczność z wielu stron, to czerwony powerled i co najmniej 300mA. Z skupieniem wystarczy 30mA na samochody. Rowerzystę oślepia już skupione z 10mA, a idiotów w puszkach trzeba od 100mA, skupione. Chcesz wyścig zbrojeń?
                • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 03.01.12, 15:51
                  > > W przyczepkach zaś na zwykle regulowanych rączkach wiszą torby-sakwy zasł
                  > aniają
                  > > ce lampki.
                  > Nie oceniaj przyczepek rowerowych na podstawie twojej. Ja mam towarową i żadnyc
                  > h rączek.
                  Ja nie twierdze że wszystkie przyczepki są takie same ale podałem konstrukcję najpopularniejszą.
                  Nie pisz o towarówkach bo 95-99% przejazdów dotyczy przyczepek dziecinnych.
                  W tych to normalne ze przyczepka ma rączkę bo służy tez zwykle jako wózek,
                  a jak ma rączkę to normalne ze ma sakwy w torbach wieszanych na rączce.
                  Pojeździsz po górkach z dzieckiem to zobaczysz ze sakwa jest nieodzowna na sprzet i nie może ona zasłaniać lampki.
                  Zatem są tylko dwa miejsca do zamontowania lampki.
                  Nisko na konstrukcji ramy 10 cm nad ziemią co jest za nisko dla zapewnienia bezpeiczeństwa oraz na rączce co prowadzi do wyłamania wsporników bo raczka jest intensywnie używana czy to do wciągania po schodach czy to narażona na uderzenia w windzie.
                  Należy też pamiętać że przyczepki są składane i po złożeniu wspornik lampki nie może wystawać poza obrys, bo zaraz się połamie przy upychaniu w aucie.
                  Dlatego najlepiej jest aby lampka była na rowerzyście a jak będzie miał możliwości to sam sobie dorobi uchwyt na przyczepce.
                  Najlepiej gdyby lampka była mocowana do tyczki na przyczepce.
                  A najtrwalej będzie jeśli na plecach rowerzysty.



                  > Zaczęte 2 inne : kopię y-frame oraz .powiększona do 2 metrów. W każd
                  > ej z nich inne problemy przy mocowaniu światełek. A jak dojdziemy do jednokołow
                  > ych to w wysokości 300 - 2000 mmm nad jezdnią nie uda mi się nic wymyślić. Wysi
                  > ęgnik na lampkę oznacza jej szybkie urwanie.
                  Niedługo będą bardzo popularne wdzianka LED dla rowerzysty z migaczami w ramionach , z napisami informującymi kierowcę o chęci skrętu itd.


                  > Ale pomijają przyczepki. Na standardowych pionowych rowerach z bagażnikiem tyln
                  > ym, przewiezienie większego bagażu od razu zasłania sztycę siodełka. Rozwiązani
                  > em jest umieszczenie elementów na błotniku, bagażniku lub rami/piaście koła. Pr
                  > zy rowerze miniaturowym błotnik i przy osi koła jest nielegalne bo za nisko ...
                  > Czyli trzeba zmienić.
                  Dlaczego ropwer nie moze mić trzech almpek :
                  na sztycy, na bagażniku i na błotniku ?
                  W błotnikach zatapia się już kable to można by i LEDa czerwonego.
                  Led zamontowany w bagażniku bez klosza byłby trudny do zahaczenia.
                  Led pod sztycą byłby najmniej narażony na zahaczenie ale musiałby być na metalowej opasce takiej jak zacisk sztycy aby ustawiać go w optymalnej pozycji.Takiej lampki nikt by nie ukradł.
                  3 ledy blisko siebie łatwo byłoby połączyć kablami a urwanie jednego kabla pozwoliłoby świecić pozostałym ledom.
                  Chyba sam zacznę przerabiać plastikowe błotniki z zatopionymi przewodami na linijki LEDowe do tuningowania rowerów.
                  Na takim rowerze ani kurtka ani sakwa lampek nie zasłoni.
                  na szprychę chwiałbym nadziać latarkę ładowana magnesikiem pod wpływem wstrząsów.
                  Wtedy koło nie wymagałoby pierścieni ślizgowych do doprowadzenia napięcia i byłoby małym generatorem energii.magnesik latałby wzdłuż szprychy z każdym obrotem koła i zasilałby podświetlenie kół.
                  Takie kółka są dopinane.Zrobię prototyp dla producenta to będzie można dokupić świetlne kółko.
                  Kółko będzie wyświetlać napis CHWDP.
                  Myślę że policja będzie zadowolona z prawidłowe oświetlonej przyczepki.

                  > > Lamka na rowerzyście jest amortyzowana i chroniona przed np zahaczeniem o
                  > gałęz
                  > > ie.
                  > Skoro są gałęzie, to trzeba zgłosić to do ziumu.
                  ZDiUM nie kwapi się do przycinania gałęzi na szlakach.


                  > Wolę osłonę w postaci bagażnika roweru, a w przyczepce dwukołowej znaleźć miejs
                  > ce osłaniane.
                  Niech ktoś zacznie produkować metalowe puszki z zaciskiem na rączkę.


                  > np. pomiędzy podłogą a kołem, wbudowane w krawędź przyczepki
                  >
                  Pytanie jak ktoś ma sobie przyczepić światełko rowerowe do przyczepki.
                  przepis będzie martwy.
                  Lepiej nakazać producentom doszywanie kieszonek na typową lampkę rowerową w miejscu w którym żadne sakwy jej nie zasłonią.


                  > A na ubraniu dochodzi jeszcze w kosmos i glebę.
                  Ale się ruszasz i jak chcesz to celujesz plecakiem lub głową w stronę zbliżających się aut.
                  Doświadczony rowerzysta wie gdzie do plecaka przyczepić lamkę aby po pochyleniu nie świeciła w niebo.




                  >Światła samochodowe też są kier
                  > unkowe. Jeśli chcesz mieć widoczność z wielu stron, to czerwony powerled i co
                  > najmniej 300mA. Z skupieniem wystarczy 30mA na samochody. Rowerzystę oślepia ju
                  > ż skupione z 10mA, a idiotów w puszkach trzeba od 100mA, skupione. Chcesz wyści
                  > g zbrojeń?
                  Rower/przyczepka powinny mec słabe lampki ciągnące kilka miliamper, ale działające wiele miesięcy i zawsze sprawne.
                  Do tego można sobie wozić drugą silną lampkę i w tej zadbać o silne baterie.





                  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 03.01.12, 17:40

                    > Nie pisz o towarówkach bo 95-99% przejazdów dotyczy przyczepek dziecinnych.
                    > W tych to normalne ze przyczepka ma rączkę bo służy tez zwykle jako wózek,
                    > a jak ma rączkę to normalne ze ma sakwy w torbach wieszanych na rączce.
                    Jak wiesz lubię towarówki wszelkiej maści. I nie są one wcale takie mało popularne jak piszesz. A że u nas jest jeszcze model rekreacyjno-sportowy to przyczepki dziecięce maja duże parcie na szkło. Tylko na szkło.
                    Z tym 99% to mogę walnąć : 99% u nas rowerów jest pionowych. Zdelegalizujmy poziomki. Brakuje jeszcze, aby urzędnicy ministerialni określili w przepisach zakres wyprzedzenia i kąt główki ramy, rozstaw osi, rozkład mas i wysokość środka ciężkości.A co, jak jechać to po byku.

                    > Pojeździsz po górkach z dzieckiem to zobaczysz ze sakwa jest nieodzowna na sprz
                    > et i nie może ona zasłaniać lampki.
                    3 lata temu zrobiłem sobie trasę do Oławy. 10 lat temu pojechałem do Sobótki. Innych wycieczek brak, tylko miasto. Chyba nie mam predyspozycji.

                    Pytanie zasadnicze. Czy TY chcesz jechać z dzieciakiem po górkach w nocy? Jeśli nie, to po co ci oświetlenie?

                    > Zatem są tylko dwa miejsca do zamontowania lampki.
                    > Nisko na konstrukcji ramy 10 cm nad ziemią co jest za nisko dla zapewnienia bez
                    > peiczeństwa oraz na rączce co prowadzi do wyłamania wsporników bo raczka jest i
                    > ntensywnie używana czy to do wciągania po schodach czy to narażona na uderzenia
                    > w windzie.
                    Właśnie. Dajmy użytkownikom jak i konstruktorom wybór. Nie uważam nisko umieszczonego oświetlenia za jakieś wielkie niebezpieczeństwo. Nie bawmy się w bezpieczaństwo! Jakoś fabryczne przyczepki mają na tych wysokościach montowane przez producenta czerwone świecidełka! Ale nie zobaczysz tego w polskim sklepie.

                    > Należy też pamiętać że przyczepki są składane i po złożeniu wspornik lampki nie
                    > może wystawać poza obrys, bo zaraz się połamie przy upychaniu w aucie.
                    To ja sprzedałem samochód i kupiłem sobie przyczepkę, a ty piszesz o upychaniu przyczepki do samochodu. No ludzie, zlitujcie się :D

                    > Niedługo będą bardzo popularne wdzianka LED dla rowerzysty z migaczami w ramion
                    > ach , z napisami informującymi kierowcę o chęci skrętu itd.
                    Nie, jak widać w krajach rowerowych kierowcy nie mają jak poskoczyć i z pokorą nie olewają. Jak widziałeś na filmikach, śnieg, zima, noc a ci zasuwają na rowerach. Tak na oko to 30% z nich miało jakąś lampkę. Ale takich, co mieli z przodu i z tyłu to świecidełko było mało. U nas jest większy udział światełkowców. I jakoś nie ubijają się tak jak u nas. I co myślisz, że gadżet z świecącym ubrankiem będzie im odpowiadał. Zechcą informować kierowców. No cóż, tam łapki kierowców nie sięgają.

                    > Dlaczego ropwer nie moze mić trzech almpek :
                    > na sztycy, na bagażniku i na błotniku ?
                    No właśnie w tym projekcie już jest to uwzględnione, dlatego trzeba inne rzeczy przepchnąć. Nie ma sensu o tym gadać.
                    A odpowiadając na pytanie, bo rower może nie posiadać sztycy, bagażnika i błotnika jednocześnie.

                    Kombinujesz z tymi światełkami. Od siebie dodam, że bardzo odporne są lampki z odblaskami mocowane na bagażniku. Po prostu bagażnik je chroni przed rozwaleniem. Na sztycy zaraz połamie się mocowanie lub ukradną. W błotniku rozwali się przy "parkowaniu" domowym.
                    Kabelki w błotniku to ZŁO. W holendrach idą wewnątrz wspornika błotnika i do ramy.
                    Z niestandardowych rozwiązań - budowa swojej ramy, całego roweru z nastawieniem na integrację oświetlenia.

                    > na szprychę chwiałbym nadziać latarkę ładowana magnesikiem pod wpływem wstrząsó
                    > w.
                    Wydajność marna. Nie licz na więcej niż 3mA. Dobre na pozycyjne w parku, na grubszego smrodoZwierza za mało.

                    > Wtedy koło nie wymagałoby pierścieni ślizgowych do doprowadzenia napięcia i był
                    > oby małym generatorem energii.magnesik latałby wzdłuż szprychy z każdym obrotem
                    > koła i zasilałby podświetlenie kół.
                    Widział dynanomiastę? Zna jej beznadziejną budowę, zwłaszcza straty magnetyczne? Czy jeśli odwrócimy elementy tzn. magnesy do osi,a uzwojenia w korpus to będzie dobrze? Będzie można z korpusu piasty wyprowadzić bez problemu zasilanie na obręcz? To ciągnij producentów, aby wyprodukowali.

                    > Niech ktoś zacznie produkować metalowe puszki z zaciskiem na rączkę.
                    Widziałem takie lampki. Tylko, że to była produkcja z 80/90 lat.

                    > > A na ubraniu dochodzi jeszcze w kosmos i glebę.
                    > Ale się ruszasz i jak chcesz to celujesz plecakiem lub głową w stronę zbliżając
                    > ych się aut.
                    > Doświadczony rowerzysta wie gdzie do plecaka przyczepić lamkę aby po pochyleniu
                    > nie świeciła w niebo.
                    Trudno nie jestem doświadczonym rowerzystą. Ciekawe jak taka lampka z plecakiem będzie się zachowywać podczas siedzenia plecami ....

                    > >Światła samochodowe też są kier
                    > > unkowe. Jeśli chcesz mieć widoczność z wielu stron, to czerwony powerled
                    > i co
                    > > najmniej 300mA. Z skupieniem wystarczy 30mA na samochody. Rowerzystę ośle
                    > pia ju
                    > > ż skupione z 10mA, a idiotów w puszkach trzeba od 100mA, skupione. Chcesz
                    > wyści
                    > > g zbrojeń?
                    > Rower/przyczepka powinny mec słabe lampki ciągnące kilka miliamper, ale działaj
                    > ące wiele miesięcy i zawsze sprawne.
                    > Do tego można sobie wozić drugą silną lampkę i w tej zadbać o silne baterie.
                    To są dane z pomiarów. Chińska lampka za 5 zł na 2xAAA , 5 led , obecnie najzwyklejsza ->
                    ciągły 30mA
                    5 led mruga 20mA
                    1 led mruga 10 mA
                    Mocna lampka - 60 - 100mA z 2 baterii.
                    Tak naprawdę to te lampki bateryjne świecą mocno przez 3 - 8 godzin, a potem przygasają przez 50 - 200 godzin(ponoć)
                    Kilka mA jest stworzone dla relacji rowerzysta-rowerzysta, zwłaszcza czarnej dziczy bez oświetlenia.
                    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 03.01.12, 18:52
                      > Pytanie zasadnicze. Czy TY chcesz jechać z dzieciakiem po górkach w nocy? Jeśli
                      > nie, to po co ci oświetlenie?
                      >
                      Tak właśnie w tym roku jeździłem po górkach z dzieckiem w nocy.
                      Po to są przyczepki.Dziecko śpi a ja wracam na nocleg zwykle spóźniony o kilka godzin.

                      > I co myślisz, że gadżet z świecącym ubran
                      > kiem będzie im odpowiadał.
                      Taka świetlna pelerynka jest lepsza niż kilak lampek które będzie zmuszony wozić rowerzysta.
                      Niech wprowadzą przepis ze każdy producent przyczepki musi pomyśleć o miejscu na lampkę a zaraz będzie to zrobione z sensem.


                      > > Dlaczego ropwer nie moze mić trzech almpek :
                      > > na sztycy, na bagażniku i na błotniku ?
                      > No właśnie w tym projekcie już jest to uwzględnione, dlatego trzeba inne rzeczy
                      > przepchnąć. Nie ma sensu o tym gadać.
                      > A odpowiadając na pytanie, bo rower może nie posiadać sztycy, bagażnika i błotn
                      > ika jednocześnie.
                      Zatem zamiast 3 lampek będzie miał 2.
                      Chodzi o to ze jedną lampkę łatwo zasłonić lub stracić.


                      > Kombinujesz z tymi światełkami. Od siebie dodam, że bardzo odporne są lampki z
                      > odblaskami mocowane na bagażniku. Po prostu bagażnik je chroni przed rozwalenie
                      > m.
                      To prawda.
                      Ale niewiele bagażników ma płaszczyznę na lampkę.
                      Nie istnieje też standard wymiarów i mocowania takiej lampki .
                      Tu znów potwierdza się ze jak o tym pomyśli producent to jest to długowieczne.
                      Może zatem zamiast męczyć rowerzystów, nałożyć obowiązek montażu lampek na producentów ?





                      > > na szprychę chwiałbym nadziać latarkę ładowana magnesikiem pod wpływem ws
                      > trząsó
                      > > w.
                      > Wydajność marna. Nie licz na więcej niż 3mA.
                      Nie żartuj.
                      Kilka sekund machania daje minutę świecenia czyli 20 mA na początku .

                      Taki magnes będący w ciągłym ruchu na szprysze da co najmniej 50 mA.
                      Latareczka z dynamem daje co najmniej 300 mA i dwa razy większe napicie niz wymaga czerwony LED.


                      > Dobre na pozycyjne w parku, na gru
                      > bszego smrodoZwierza za mało.
                      Światło w kole nie może być za silne.

                      > > Wtedy koło nie wymagałoby pierścieni ślizgowych do doprowadzenia napięcia
                      > i był
                      > > oby małym generatorem energii.magnesik latałby wzdłuż szprychy z każdym o
                      > brotem
                      > > koła i zasilałby podświetlenie kół.
                      > Widział dynanomiastę? Zna jej beznadziejną budowę, zwłaszcza straty magnetyczne
                      > ? Czy jeśli odwrócimy elementy tzn. magnesy do osi,a uzwojenia w korpus to będz
                      > ie dobrze? Będzie można z korpusu piasty wyprowadzić bez problemu zasilanie na
                      > obręcz? To ciągnij producentów, aby wyprodukowali.
                      Chińczycy na swoich stronach z elektronika zaczynają sprzedawać części do tuningu rowerów.
                      Lada moment taka prądniczka będzie w handlu.
                      Nie wiem jak przewiercić magnes to bym sobie sam zrobił.
                      Może po prostu przymocuję krótką wstrząsową latarkę do szprychy,
                      Ciekawe co przypisy na temat wirującego światał bo taka czerwona Lamka mogłaby też świecić do tyłu.



                      > > Niech ktoś zacznie produkować metalowe puszki z zaciskiem na rączkę.
                      > Widziałem takie lampki. Tylko, że to była produkcja z 80/90 lat.
                      teraz mogą być malutkie bo nie wymają odbłyśnika.
                      Będę takie ciał ze zwykłej rurki tak aby schować do środka leda.
                      Rurka będzie miały 20 mm średnicy i 20 mmm długości.

                      Żadna gałąź nie straszna,
                      Dwa podłużne otwory aby metalową opaska zacisnąć na kierownicy,




                      > Tak naprawdę to te lampki bateryjne świecą mocno przez 3 - 8 godzin, a potem pr
                      > zygasają przez 50 - 200 godzin(ponoć)
                      Czerwony LED potrzebuje 1,7-2,1 V plus 0,2V na tranzystor.
                      Dwie baterie dają 3 V a jak są wyczerpane to 2.
                      Zatem to nieprawda ze lampka świeci krótko.
                      Jeśli pobiera 50 mA w trybie migania to baterie powinny wystarczyć na 40-50 godzin.
                      Potem mogą świecić jeszcze 100-200 godzin słabym światłem.
                      Szybciej się akumulator wyczerpuje na samowyładowaniu.
                      Dlatego ja używam w tylnych lampkach starych 20leltnich akumulatorków NiCd 500mAh.
                      Po tylu latach przeszły test że nie wysiądą tak szybko i maja małe samowyładowanie tak ze zwykle na prawie rok mi starczają.
                      • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 03.01.12, 22:13
                        > Taka świetlna pelerynka jest lepsza niż kilak lampek które będzie zmuszony wozi
                        > ć rowerzysta
                        Ale oni już jeżdżą z pelerynką, bez światełek i nie giną jak muchy. A światełka mają w rowerach, w końcu po to są miejskie rowery. Nie są te znane u nas chińskie światełka.

                        > Niech wprowadzą przepis ze każdy producent przyczepki musi pomyśleć o miejscu n
                        > a lampkę a zaraz będzie to zrobione z sensem.
                        Niby z sensem , ale popatrz jak montują importerzy odblaski w chińskich motorowerach, motorach, quadach. Przyszła wania i przybiła gwoździem ....

                        > > A odpowiadając na pytanie, bo rower może nie posiadać sztycy, bagażnika i
                        > błotn
                        > > ika jednocześnie.
                        > Zatem zamiast 3 lampek będzie miał 2.
                        > Chodzi o to ze jedną lampkę łatwo zasłonić lub stracić.

                        Ale jak? Błotnika brak, bagażnika brak, i sztycy też brak. Gdzie chcesz to przymocować, skoro pewniaków już nie masz?

                        > > Kombinujesz z tymi światełkami. Od siebie dodam, że bardzo odporne są lam
                        > pki z
                        > > odblaskami mocowane na bagażniku. Po prostu bagażnik je chroni przed rozw
                        > alenie
                        > > m.
                        > To prawda.
                        > Ale niewiele bagażników ma płaszczyznę na lampkę.

                        Wigry 3, wagant ? Reszta ma :D
                        > Nie istnieje też standard wymiarów i mocowania takiej lampki .
                        50 i 80 mm
                        > Tu znów potwierdza się ze jak o tym pomyśli producent to jest to długowieczne.
                        Nie do końca, ale tłuką takie same toczka w toczkę bagażniki od 80 lat . Pewnie na tych samych maszynach.
                        > Może zatem zamiast męczyć rowerzystów, nałożyć obowiązek montażu lampek na prod
                        > ucentów ?
                        Są takie pomysły, ale są ucinane w zarodku - rowery sportowe, rower nie musi jeździć po drodze publicznej ... Z chińskimi quadami jest tak. Na pole bez homologacji - 1500zł. Tak samo wyglądający z światełkami i innymi na drogi publiczne 5000zł.
                        Nie warto, bo producenci będą robić mocowania tylko pod swoje lampki i inne niezgodności.

                        Zauważ, że w projekcie już jest zniesiony obowiązek mania światełek w dobrą pogodę. Wiele nowych rowerów nie będzie miało okazji wywiązać się z mania nocą świateł. Po prostu nie jeżdżą nocą.

                        > Lada moment taka prądniczka będzie w handlu.
                        > Nie wiem jak przewiercić magnes to bym sobie sam zrobił.
                        Nie wiesz jak usunąć magnesik, ale wiesz jak wytoczyć, dociąć blachy na stojan, zaizolować blachy, nawinąć, zbudować - wirnik - magnes stały....
                        oh benek.

                        > > Wydajność marna. Nie licz na więcej niż 3mA.
                        > Nie żartuj.
                        > Kilka sekund machania daje minutę świecenia czyli 20 mA na początku .
                        Zmierz, bez pomiarów nie uwierzę.


                        > > Tak naprawdę to te lampki bateryjne świecą mocno przez 3 - 8 godzin, a po
                        > tem pr
                        > > zygasają przez 50 - 200 godzin(ponoć)
                        > Czerwony LED potrzebuje 1,7-2,1 V plus 0,2V na tranzystor.
                        powerled czerwony nawet 2.8V ( tak dla pełnego obrazu)

                        Sterowniczki w tych - scalak w glucie. Wydaje mi się, że jest to coś na cmos, a nie hybryda czy bipolarne ustrojstwo. Zauważ, że nie ma stabilizacji prądu. Jest to zrobione pośrednio przez "rezystorek" w scalaku.
                        > Dwie baterie dają 3 V a jak są wyczerpane to 2.
                        Akumulatorki 2.6V, a przy 2.4V już świeci wyraźnie slabiej
                        > Zatem to nieprawda ze lampka świeci krótko.
                        > Jeśli pobiera 50 mA w trybie migania to baterie powinny wystarczyć na 40-50 god
                        > zin.

                        50mA x 40h = 2000 mAh. To jest pojemność alkalicznej AA. A nam wciskają wszystko na AAA , czyli 800mAh.
                        > Potem mogą świecić jeszcze 100-200 godzin słabym światłem.
                        wg. producenta i tylko dla AA
                        > Szybciej się akumulator wyczerpuje na samowyładowaniu.
                        Tak i nie. Ta moja lampka na holendrze pod siodełkiem za workami, przy w pełni naładowanych akumulatorkach AAA , bierze 100mA. A nie świeciła jakoś rewelacyjnie. Po 2 godzinach świecenia przygasa i gaśnie wskaźnik baterii po 6 godzinach.
                        Dla odmiany, taka najprostsza lampka za 5zł też na 2AAA, wytrzymała mi cały rok na bateriach. Po prostu najoszczędniejszego trybu - 1 led i używanie do upadłej baterii.

                        > Dlatego ja używam w tylnych lampkach starych 20leltnich akumulatorków NiCd 500m
                        > Ah.
                        > Po tylu latach przeszły test że nie wysiądą tak szybko i maja małe samowyładowa
                        > nie tak ze zwykle na prawie rok mi starczają.

                        Mam NiCD i sobie chwalę. A co powiesz o eneloopach, bo zwykłe NiMH w okolicach 0 st.C wymiękają :(. Jak na razie testy są pozytywne w obecnych "mrozach"


                        • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 04.01.12, 07:24
                          > 50mA x 40h = 2000 mAh. To jest pojemność alkalicznej AA. A nam wciskają wszystk
                          > o na AAA , czyli 800mAh.
                          > > Potem mogą świecić jeszcze 100-200 godzin słabym światłem.
                          > wg. producenta i tylko dla AA
                          Kupuje tylko na AA.
                          Wykorzystuje stare akumulatorki z duzą opornością wewnętrzna które już nie mogą pracować w silniejszym sprzęcie.
                          Akumulatorek AAA ma 5 razy mniejsza objętość to i 5 krócej świeci



                          > Mam NiCD i sobie chwalę. A co powiesz o eneloopach, bo zwykłe NiMH w okolicach
                          > 0 st.C wymiękają :(. Jak na razie testy są pozytywne w obecnych "mrozach"
                          zależy do czego.Do tylnej lampki to chyba zbytnia rozrzutność.
                          Niby małe samowyładowanie ale jak pisałem do tylnej lampki daje się akumulatory odpadowe (stare).
                          Enelop ma ze 30 ładowań a i to należy podzielić na 4 bo producenci zawyżają.
                          Jeśli NiMh w ujemnych temperaturach ma 20% pojemności to i tak wystarczy .
                          Lepiej zrobić sobie opakowanie ze styropianu w saszetce to na kilka godzin starczy.
                          Jednak dziś szkoda się bawić z NiMh skoro można zrobić porządny bank energii z LiIon

                          • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 04.01.12, 19:18
                            > Kupuje tylko na AA.
                            Niestety trudno dostać coś nowego ("technologicznie" ) na AA. Przez dziki pęd do redukcji masy na rynek są wypuszczane tylne lampki głownie na AAA.

                            > Akumulatorek AAA ma 5 razy mniejsza objętość to i 5 krócej świeci
                            Nie jest tak źle popatrz na masy. Pojemnościowo 2000/800.

                            > > 0 st.C wymiękają :(. Jak na razie testy są pozytywne w obecnych "mrozach"
                            > zależy do czego.Do tylnej lampki to chyba zbytnia rozrzutność.
                            Przednia, na trasy podmiejskie.
                            • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 05.01.12, 10:48
                              > > Kupuje tylko na AA.
                              > Niestety trudno dostać coś nowego ("technologicznie" ) na AA. Przez dziki pęd d
                              > o redukcji masy na rynek są wypuszczane tylne lampki głownie na AAA.
                              Akumulatorki tanieją, ładowarki coraz mądrzejsze i uniwersalne na AA i AAA.
                              Z czasem może kupno baterii AAA nie będzie takim problemem jak w poprzednich latach.
                              Akumulatorki polimerowe można lądować szybkim prądem to może wyjdą lampki zintegrowane z akumulatorkiem który będzie można szybko podładować .Właśnie wczoraj studiowałem przetwornice lądujące akumulatorki z przetwornika piezoceramicznego ( drgania) lub przetwornika energii cieplnej na elektryczną.
                              Stosowane np w oponach aut do wysyłania komunikatów o stanie ciśneinia.
                              Wydajność nawet do 100 mA .
                              Trzeba będzie się zainteresować bo takie cudu mogłoby dawać impulsy na lamke tylną gdy koła się kręcą lub rower drży. Można być choć takiego wszywać w mankiety kurtek z ledami.
                              link

                              Niestety przetwornik potrzebuje chyba kilkudziesięciu Hz więc co najwyżej w małe kółko przyczepki
                              link


                              > > Akumulatorek AAA ma 5 razy mniejsza objętość to i 5 krócej świeci
                              > Nie jest tak źle popatrz na masy. Pojemnościowo 2000/800.
                              No fakt przesadziłem.
                              Porównywałem masy AA NiCd bo takich miałem więcej, z masą AA NiMh, które mają dwa razy większą gęstość więc mi się wydawało że różnica w masie jest większa.

                              W rzeczywistości AAA ma prawie 50% objętości AA.
                              Pojemność będzie ponad dwa razy mniejsza bo grubości separatorów są takie same.


                              > > > 0 st.C wymiękają :(. Jak na razie testy są pozytywne w obecnych "mr
                              > ozach"
                              Tyle ostatnio ładowarek LiIo za 7$
                              akumulatorki też już staniały 2 szt za 7-8 $
                              Akumulatorki maja już zabezpieczenie przed przeładowaniem i zbyt głębokim wyładowaniem.
                              Głownie akumulatory 18650 będą zasilać przedednie lampki ale do tylnej wystarczy pociągnąć kabelek.


                              > > zależy do czego.Do tylnej lampki to chyba zbytnia rozrzutność.
                              > Przednia, na trasy podmiejskie.
                              Jak pisałem wcześniej należy rozdzielać lampki.
                              Słabe lampki zasilane nawet z baterii guzikowej maja tam małe wymiary, że mogą być na stałe przymocowane do roweru .
                              Ostatnio modne są w obudowach z silikonu to się robi pętle czy na kierownicy czy przy siodełku i taka lampka się nie połamie i nie trzeba jej odpinać, a tylko podwiązać aby komuś się nie przykleiła do rąk.
                              Chińczycy powinni opracować licznik rowerowy tak aby magnes w kole (na szprysze) zasilał tylną lampkę.


                              • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 06.01.12, 15:52
                                > Akumulatorki polimerowe można lądować szybkim prądem to może wyjdą lampki zinte
                                > growane z akumulatorkiem który będzie można szybko podładować

                                Obecnie robią takie, że wytrzymują 30 lądowań i po 2 latach nowe ...

                                > Trzeba będzie się zainteresować bo takie cudu mogłoby dawać impulsy na lamke ty
                                > lną gdy koła się kręcą lub rower drży. Można być choć takiego wszywać w mankiet
                                > y kurtek z ledami.

                                I jak to się dzieje, że w holandii nie potrzebują oświetlenia w ubraniach. A nasi potrzebują dla bezpieczeństwa, bo mamy 4148 trupów rocznie(50% piesi, nowy rekordzik). Ale ci holendrzy tacy są głupi i niebezpieczni ~ 70 pieszych rocznie.

                                > Niestety przetwornik potrzebuje chyba kilkudziesięciu Hz więc co najwyżej w mał
                                > e kółko przyczepki
                                Jeśli ma być od drgań, to nie potrzebuje ...

                                > Akumulatorki maja już zabezpieczenie przed przeładowaniem i zbyt głębokim wyład
                                > owaniem.
                                Od co najmniej 15 lat mają

                                > Głownie akumulatory 18650 będą zasilać przedednie lampki ale do tylnej wystarcz
                                > y pociągnąć kabelek.
                                A nie prościej dynamo? I nie potrzeba ładować.

                                > Słabe lampki zasilane nawet z baterii guzikowej maja tam małe wymiary, że mogą
                                > być na stałe przymocowane do roweru .
                                > Ostatnio modne są w obudowach z silikonu to się robi pętle czy na kierownicy cz
                                > y przy siodełku i taka lampka się nie połamie i nie trzeba jej odpinać, a tylko
                                > podwiązać aby komuś się nie przykleiła do rąk.
                                Bo to są lampki anty glina.

                                > Chińczycy powinni opracować licznik rowerowy tak aby magnes w kole (na szprysze
                                > ) zasilał tylną lampkę.

                                Może nie licznik, ale są takie światełka. Przednie , tylne, ale cena. Ale na pewno robione jest w chinach, potem zmiana naklejek.
                                • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 07.01.12, 10:50
                                  > I jak to się dzieje, że w holandii nie potrzebują oświetlenia w ubraniach. A na
                                  > si potrzebują dla bezpieczeństwa, bo mamy 4148 trupów rocznie(50% piesi, nowy r
                                  > ekordzik). Ale ci holendrzy tacy są głupi i niebezpieczni ~ 70 pieszych rocznie

                                  Wynika to ze sposobu bycia kierowców.
                                  Trzeba im ucierać nosa jak popełniają wykroczenia aby nie czuli się zbyt pewni.
                                  Dziś już swoją porcję obywatelskiego obowiązku spełniłem.

                                  > > Niestety przetwornik potrzebuje chyba kilkudziesięciu Hz więc co najwyżej
                                  > w mał
                                  > > e kółko przyczepki
                                  > Jeśli ma być od drgań, to nie potrzebuje ...
                                  To przetwornik piezoceramiczny i pewnie dobrze by działał podczas jazdy po kostce brukowej ale zwykłe boczne drgania roweru lepiej by wykorzystał przetwornik elektrodynamiczny magnes z cewka).
                                  Ale takie nowinki techniczne warto śledzić bo można by tym zasilić moduł GPS ukryty w siodełku i niezdradzający się kablami.
                                  Można by też coś ukryć w oponie , w końcu jest top przeznaczone do opony.a gdyby to jeszcze mierzyło ciśnienie w oponie to mogło by się sprzedawać w droższych rowerkach.
                                  W każdym bądź razie dobre zasilanie do świecącego wentyla lub neonków.

                                  > > Akumulatorki maja już zabezpieczenie przed przeładowaniem i zbyt głębokim
                                  > wyład
                                  > > owaniem.
                                  > Od co najmniej 15 lat mają
                                  15 lat temu to były początki akumulatorów LiIO.
                                  Ja mówię nie o BMS-ach czyli układach kontroli napięcia, ale co PMB czyli miniaturowych BMS-ach umieszczonych w cylindrycznych konsumenckich akumulatorach bez zwiększana ich rozmiarów.
                                  Takie cuda upowszechniają się dopiero od 1-2 lat i pozwala to przedłużyć żywotność akumulatorków np stosowanych do latarek.

                                  > A nie prościej dynamo? I nie potrzeba ładować.
                                  Niestety wydajne dynamo waży 800 gram.



                                  > > Chińczycy powinni opracować licznik rowerowy tak aby magnes w kole (na sz
                                  > prysze
                                  > > ) zasilał tylną lampkę.
                                  >
                                  > Może nie licznik, ale są takie światełka. Przednie , tylne, ale cena. Ale na pe
                                  > wno robione jest w chinach, potem zmiana naklejek.


                                  Widziałem tylko tylne za ok 25 zł.
                                  Jednak skoro licznik kosztuje 10-12 zł to mozna by wykorzystać i magnes i czujnik kontaktronowy do mieszczenia cewki i poprowadzić kable w tej samej wiązce.
                                  Może nawet led byłby z przodu obudowy licznika ?
                                  to się chyba nazywa inwentyka .
                                  Wszystkie elementy zestawu są, więc wystarczy tylko zwiększyć funkcjonalność.
              • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 03.01.12, 05:03
                > Jak zamontowałem lampkę i po kilku dniach już miałem urwany wspornik.
                i inne tego typu narzekania na trwałość rowerowych lampek.

                Benek, a co powiesz o takich lampkach ?
                dostępne są kolory białe, pomarańczowe i czerwone. Wbudowany duży odblask. Wymiary 65x65x30, koszt 9zł. Jest to homologowana motoryzacyjna lampka obrysowa. Wytrzymałość powinna mieć lepszą niż te rowerowe i sporo jest w środku miejsca. Można się pobawić i dostosować to do stałego montażu w rowerze, może jakieś przeróbki. Na pewno będzie wytrzymałe i tanie. Jak się dobrze poszuka, to pewnie są jakieś ładniejsze modele.
                • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 03.01.12, 16:04
                  > > Jak zamontowałem lampkę i po kilku dniach już miałem urwany wspornik.
                  > i inne tego typu narzekania na trwałość rowerowych lampek.
                  >
                  > Benek, a co powiesz o takich lampkach ?
                  > dostępne są kolory białe, pomarańczowe i czerwone. Wbudowany duży odblask. Wymi
                  > ary 65x65x30, koszt 9zł. Jest to homologowana motoryzacyjna lampka obrysowa.
                  > Wytrzymałość powinna mieć lepszą niż te rowerowe i sporo jest w środku miejsca.
                  > Można się pobawić i dostosować to do stałego montażu w rowerze, może jakieś pr
                  > zeróbki. Na pewno będzie wytrzymałe i tanie. Jak się dobrze poszuka, to pewnie
                  > są jakieś ładniejsze modele.

                  napisz do Chińczyków.
                  Kto by tam z nimi wygrał.
                  Szukam osprzętu metalowego takiego jak do skuterów a by w tym montować LEDy , wykorzystywać jako przyciski np do klaksonu i przetaczniki świateł.
                  Byle włącznik dziś kosztuje ok 30 zł.
                  jak się wkurzę to poszukam małe pudełka wykleję je dla wzmocnienia od środka tekstolitem do obwodów drukowanych (polutuje warstwę miedzi dla usztywnienia) a mocowanie zrobię na opaskach NORMA.
                  Wtedy toto można będzie mocować do kierownicy lub pod bagażnikiem i żadna gałąź czy wywrotka roweru niegroźna.
                  Wystarczy wziąć wypróbowaną lampkę chińską, w której połamała się obudowa lub wspornik i wcisnąć ja do takiego pudełka.

                  Mogliby tez produkować sakwy narzędziowe ze skóry podwieszane pod siodełkiem, z wbudowana lampką .
                  Trudne do ukradzenia, trudne do połamania.

                  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 03.01.12, 17:58
                    > napisz do Chińczyków.
                    > Kto by tam z nimi wygrał.
                    > Szukam osprzętu metalowego takiego jak do skuterów a by w tym montować LEDy , w
                    > ykorzystywać jako przyciski np do klaksonu i przetaczniki świateł.
                    Amatorka pt. zróbmy elektryka.>

                    > Byle włącznik dziś kosztuje ok 30 zł.
                    Ale jest ładny :D Chodzi ci pewnie o zintegrowane manetki motorower/motor/elektryczny wehikuł ..

                    > Wtedy toto można będzie mocować do kierownicy lub pod bagażnikiem i żadna gałąź
                    > czy wywrotka roweru niegroźna.
                    Zainteresuj się lampkami/kokpitem wbudowanym w mostek kierownicy. W 10 letnich holendrach popularne i drogie rozwiązanie. W najnowszych modelach nie wiem co jest na topie. Zawsze możesz sobie odlać swój własny wymarzony kształt.

                    > Wystarczy wziąć wypróbowaną lampkę chińską, w której połamała się obudowa lub w
                    > spornik i wcisnąć ja do takiego pudełka.
                    Coraz popularniejsze są takie tanie lampki z przykręcane do roweru. Po prostu mają fabrycznie inny uchwyt np. do widełek.

                    > jak się wkurzę to poszukam małe pudełka wykleję je dla wzmocnienia od środka t
                    > ekstolitem do obwodów drukowanych (polutuje warstwę miedzi dla usztywnienia) a
                    > mocowanie zrobię na opaskach NORMA.
                    Żywice, laminat i pomysł na kształt.
                    Zastanów się nad taką samochodową, przyczepkową lampą np. obrysową z linku. Miejsca dużo, plastik pewnie gruby. Można na tej bazie przystosować to. Z przodu dać tą prostokątną białą. Jest odblask i okienko na światełko. W środku zamiast żarówek dać leda oraz pozostały sprzęt. Mocowanie do ścianek , choćby na te paski. Wzmocnienie jedynie punktowe ...

                    > Mogliby tez produkować sakwy narzędziowe ze skóry podwieszane pod siodełkiem, z
                    > wbudowana lampką .
                    > Trudne do ukradzenia, trudne do połamania.
                    Są na pewno z tkanin, dostępne w polsce. Ale ze skóry też się znajdzie -> $
                    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 28.01.12, 20:06
                      Widzę że mój pomysł na zatopienie ledów w ramie podchwycił burmistrz Londynu

                      link

                      • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 28.01.12, 21:52
                        > Widzę że mój pomysł na zatopienie ledów w ramie
                        Nie twój. Żyjemy w XXI. Ciężko wymyślić coś nowego.
                        PS. Ja też mam światełko wbudowane w ramę*

                        *Tzn. mam dziurę, muszę wbudować i pociągnąć druta, czyli dokończyć nowy rower.
                        • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 29.01.12, 09:18
                          > > Widzę że mój pomysł na zatopienie ledów w ramie
                          > Nie twój. Żyjemy w XXI. Ciężko wymyślić coś nowego.
                          Skoro Rower miejski robi się inaczej niż rower typowy aby go nie ukradli to znaczy, że w normalnych rowerach nie umieszczają ledów w ramie skoro to ma wyróżniać rower londyński.
                          Zatem to tylko potwierdza ze producenci akcesoriów nie są zainteresowani w robieniu trwałego rozwiazania, a o takie może zadbać tylko producent roweru.
                          • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 29.01.12, 13:29
                            > Skoro Rower miejski robi się inaczej niż rower typowy aby go nie ukradli to zna
                            > czy, że w normalnych rowerach nie umieszczają ledów w ramie skoro to ma wyróżni
                            > ać rower londyński.
                            Zbyt daleko idące wnioski. Ten rower londyński nie ma tych ledów w ramie. Ma doczepkę do główki ramy(wysięgnik). Zamiast przykręcić do widelca, przykręcono do główki ramy. W ramie , tj. wtedy gdy śmieciarka musi wkroczyć, aby to rozwalić (razem z ramą).

                            > Zatem to tylko potwierdza ze producenci akcesoriów nie są zainteresowani w robi
                            > eniu trwałego rozwiazania, a o takie może zadbać tylko producent roweru.
                            Nie z tego wynika. Producenci akcesoriów, części, ubioru, rowerów nie są zainteresowani długą żywotnością swoich produktów, bo interes musi się kręcić.
                            A rower z wypożyczalnie miejskiej musi się odróżniać od tłumu. Nie są to wspaniałe rowery, są inne.
            • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 02.01.12, 15:43
              > > przyczepki są dużo niższe a masywne stelaże maja tylko przy ziemi.Obniżan
              > ie mie
              > > jsca mocowania lampki powoduje zagrożenie w dużym ruchu miejskim bowiem p
              > oprzed
              > > zające auta zasłaniają nisko zawieszone lampki.
              > Nie. Popłynełeś na nieznajomości konstrukcji przyczepek. Są niskie, są wysokie.
              > Jak wiesz, nie uważam brak lampki w ruchu miejskim za jakieś wielkie zagrożenie
              > . Poprzedzający samochód z zasady zasłania rowerzystę. A tym bardziej lampkę um
              > ieszczoną tak jak obecnie 35-90cm nad jezdnią. Tak, właśnie na tej wysokości je
              > st pełna karoseria osobówek.

              Nie rozumiem do czego zmierzasz.
              Przecież pisałem ze z tego powodu uważam że bezpieczniejsze jest gdy lampka jest na wysokim rowerzyście niż na niskiej przyczepce, która aby była stateczna ma obniżony środek ciężkości.



              >Tu chodzi aby w kompletnej ciemności zobaczyć, że
              > coś tam jest. Dopiero z bliższej odległości widząc sylwetkę wiadomo co to jest.
              > Tak samo jest z doganianiem samochodu, ciężarówki.
              > A na ciemne krajówki, to niżej umieszczony odblask oznacza "wcześniejsze" świe
              > cenie. Rower to nie prom kosmiczny. Po co nam wyścig zbrojeń? A taki wyścig z s
              > amochodami odbije się na kontaktach między rowerzystami - będą się oślepiać.


              • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 03.01.12, 02:31
                > Nie rozumiem do czego zmierzasz.
                > Przecież pisałem ze z tego powodu uważam że bezpieczniejsze jest gdy lampka jes
                > t na wysokim rowerzyście niż na niskiej przyczepce, która aby była stateczna ma
                > obniżony środek ciężkości.
                Do tego, aby umożliwić - dopuścić proste i naturalne, logiczne miejscu montażu lampki, odblasku na przyczepce. Oraz, aby była taka dowolność, która będzie pasowała praktycznie do wszystkich rowerów, przyczepek, rozwiązań. Taki sam jest powód postulatu podwyższenia z 90cm na 200cm zakresu lampek.
                Możliwe, że miasta dla rowerów nie wiedziały o takich konstrukcjach ... i takich potrzebach.
                • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 03.01.12, 16:12
                  > Do tego, aby umożliwić - dopuścić proste i naturalne, logiczne miejscu montażu
                  > lampki, odblasku na przyczepce. Oraz, aby była taka dowolność, która będzie pa
                  > sowała praktycznie do wszystkich rowerów, przyczepek, rozwiązań. Taki sam jest
                  > powód postulatu podwyższenia z 90cm na 200cm zakresu lampek.
                  > Możliwe, że miasta dla rowerów nie wiedziały o takich konstrukcjach ... i takic
                  > h potrzebach.

                  Już widzę patent jaki muszę zgłosić.
                  Będą to maty odblaskowe 30x30 cm mocowane na rzepy do rączki przyczepki i będą zwisać w duł na sakwy .Do maty będzie przyszyta kieszonka albo kilka w które będzie się wsuwać typowe lampki rowerowe. Na macie koloru żółto białego będzie "przepisowy" trójkątny czerwony odblask.
                  Do zestawu będzie dodawany pasek rzepa i klej, aby sobie przykleić rzepa do przyczepki bez rączki.

                  Wersja droższa będzie miała kawałek ogniwa słonecznego aby Lamka była zawsze naładowana.
                  Tą samą matę będzie można sobie przyczepiać do plecaka, kurtki lub czapki .

                  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 03.01.12, 18:03
                    >Na macie koloru żółto białego będzie "p
                    > rzepisowy" trójkątny czerwony odblask.

                    A widzisz. A z tyłu ma być podobno tylko czerwony odblask. I dlatego to trzeba zmienić w przepisach, aby nie podcinać skrzydełek.


                    > Już widzę patent jaki muszę zgłosić.
                    > Będą to maty odblaskowe 30x30 cm mocowane na rzepy
                    eee, mało ambitnie. Jesteś pewien, czy czegoś takiego już nie ma?
                    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 03.01.12, 18:58
                      > > Już widzę patent jaki muszę zgłosić.
                      > > Będą to maty odblaskowe 30x30 cm mocowane na rzepy
                      > eee, mało ambitnie. Jesteś pewien, czy czegoś takiego już nie ma?

                      Nie ma bo byłoby za trwałe.
                      Chińczyki jak sprzedają lampki po 1,5 zł zarabiając na każdej 8 gr to muszą robić tandetę aby się szybko rozwaliła, bo inaczej stanęliby z produkcją po roku.

    • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 01.01.12, 21:47
      Z tego co widzę, w projekcie nie ma zmiany. Przypominam, obecnie jest 300mm - 900mm dla rowerów ( i przyczepek rowerowych w projekcie). A dla takiego motoroweru mamy 250 mm - 1200mm i co ciekawe, motorowery są mniejsze gabarytowo od rowerów. Widocznie lobby motoryzacyjne zrobiło bubel i trzeba było dostosować przepisy.

      Przód.
      Z racji tego że często przednie światełka mocuje się na kierownicy. A to oznacza, że często i gęsto powyżej 900mm. Przykładowo w moim holendrze kierownica jest na poziomie 950mm, najnowszym rowerze 1230mm, a w rowerowni CRK widziałem rowery z kierownicą na poziomie 1600mm.
      Jeśli weźmiemy bicykle (z 1870, są w polsce takie repliki! i jeżdżą po ulicach) , to niestety nijak nie da się tam zamontować światełek poniżej 900mm. Jest to konstrukcyjnie niemożliwe(powiedzmy).

      Z kolei dolna granica. Mając 20" kółka - duże jak na składaka i chcąc umieścić światełka "magnetyczne" nie da się prawnie. A dlaczego, bo oś koła byłaby na wysokości 250mm. A jak wziąć 16" składak - 200mm. Czyli nie możemy zainstalować bezobsługowych, drogich światełek manetycznych w nowoczesnym małym składaku. Czy tym z ministerstwa zależy na tym, aby rowerzyści rezygnowali z oświetlenia? Można ich też podejść, że jak sami wskazują. Rower ma mieć światła pozycyjne - aby było widać jego pozycję. A jeśli tak, to nie ma różnicy czy będzie to 100mm, czy 1800mm nad jezdnią. Wystarczy aby było i świeciło w danym kierunku.

      Tył
      Z tyłu, zwykle nie ma aż takch rozsterek. Ale :D
      W rowerach poziomych High racer (swb na dużych kółkach) nie można już umieścić światełek na foteliku. A już w zupełności jest zabronione wbudowanie ich w zagłówek. Czyli najbezpieczniejsze miejsce.
      W rowerach wysokich (high bike ? te z hameryki) standardowe tylne światełka na sztycę pod siodełkiem były by nielegalne. Bo tam się siedzi na sporej wysokości >1500mm.

      Jak czytamy w projekcie rozporządzenia, przyczepki mają mieć z tyłu odblask i światełko na wysokości 300 -900. I znów problem. Są budowane w europie (homologacje itp.. 100 lat przed Polską) przyczepki towarowe o nazwie Y-frame. I tam jedyne miejsce na światełka jest na wysokości 200 mm (dla koła 16") i 250mm (dla koła 20"). Ba niżej umieszczony odblask wcześniej się zaświeci - dostanie snop światła z samochodów. I to jest argument o zwiększenie bezpieczeństwa.

      Hyła coś wspominał o lobbowaniu 350 - 2000mm. I ja się z tym częściowo zgadzam.
      Ja proponuje 100mm - 2000mm lub 150mm - 2000mm To powinno wystarczyć, na wszystkie rowerowe konstrukcje. Pomieści i wysokie rowery z obecnymi produktami na rynku, jak i niskie z przyczepkami na czele. Większość rowerów będzie mieć po staremu, ale poprawi to niestandardowym konstrukcją.
      Można pójść o krok dalej i zlikwidować podawania tych wysokości. One są jedynie do zalegalizowania stanu zastanego. Rower to nie prom kosmiczny, że trzeba mu wszystko wymierzać. Nie o w tym to chodzi. Chodzi o to by coś tam się świeciło.
      • Gość: Trajk-o-ciklista IP: *.3gnet.mts.telekom.rs 02.01.12, 18:03
        Ludzie, a czemu w ogóle ma być przepisami regulowane na ile mm od ziemi jest zamontowane światło ?
        Co za bzdura. Ma być tam i tyle wystarczy.

        Światła na rowerzyście ? (kask,plecaki, itp) NIE ! Nigdy! Jako dodatkowe proszę bardzo,
        ale jako jedyne, nie.
        Bo takie światła ruszają się razem z rowerzystą, i świecą wszędzie, tylko nie w kierunku jakim powinno.
        No chyba że są to jakieś światła które świecą w każdą stronę (jak np. neonowe, cold kathode tube itp)
        Wiem że "kurierzy" lubią dawać światła do siatek na tylu plecaku, albo gdzieś tam, i że wygląda to cool, i też nie trzeba zdejmować świateł po zaparkowaniu roweru,
        ale tych świateł nie widać zupełnie.

        Ty którzy się na takich rzeczach znają, np. Audax Club Parisiene, kórzy 100 lat organizuję Paris-Brest-Paris randonnee,
        regulamin mówi że światło ma być na stale przymocowane do roweru, a nie rowerzysty.
        Takie same regulaminy mają inne brewety, wyścigi 24h, maratony ...
        Tez mówią że tylne światło ma być stale (nie migające) Czemu ? Bo tak łatwiej kierowcom ocenić odległość pojazdu(światła)
        W mieście, gdzie jest oświetlone(nie ma problemów z ocenianiem odległości), migające jak najbardziej żeby zwrócić uwagę.

        Odblaski na kołach ? Owszem, ale czemu obowiązkowe ? i czemu akurat dwa?
        Polepszanie bocznej widoczności odblaskami na kołach i oponach ? No nie bardzo,
        ponieważ stają się odblaskowymi dopiero kiedy rower jest w zasięgu świateł samochodu,
        a w 99% przypadków zdarza się to na przejściach lub skrzyżowaniach, i zwyczajnie jak kierowca już zauważy, to jest już za późno ..
        Jakby na kołach zamontować światła, jeden LED starczy, to już jest coś innego, i jest widocznie zawsze, a nie tylko przed światłami(i maską) samochodu

        W ogóle po co komuś odblaski, jeśli ma sprawne, czyli wystarczająco mocne, światła.
        A przecież bez sprawnych świateł nie wolno się poruszać, więc znowu - po co komuś odblaski.
        Czy samochody mają odblaski z przodu i boku ? No nie, ciekawe czemu ..
        Z tyłu mają, ale nie za bardzo wiem czemu.
        Czyli mogą być, ale czemu zmuszać ludzi, bo i tak przy światłach odblaski są zbędne.

        Światła na przyczepce ? A czy na przyczepkach samochodowych są światła czy tylko odblaski ?
        Są światła, więc proszę bardzo, przyczepka ma być wyposażona w światło(a).
        Jeśli jednokołowa to jedno, jeśli dwukołowa to dwa.
        Prawda jest że zwyczajnie widać również światło zamontowane na roweru,
        powyżej poziomu przyczepki (np. na sztyce)
        ale jednak jest to urządzenie przyczepiane do pojazdu ciągnącego, znacznie wydłuża cały zespół, więc musi mieć światła.
        Przecież światło ta taki malutki fragment ceny przyczepki, że producenci powinni rozdawać ich za darmo.

        Kamizelki, mnóstwo odblasków, chorągiewki i inne cuda ?
        Helooouu, ma być to ruch drogowy, a nie cyrk lub dyskoteka !

        A co do tego dyszlu, nie przewracającej się przyczepki .. to po prostu nie mam słów opisać tą głupotę i absurdu.
        Nie starczy napisać tylko jakiej max. gabarytów ma być przyczepka, a ile ma kół i jak jest skonstruowana, to niech pozostawia ludziom którzy za to dostaję pensje, bo pewnie się lepiej znają na tym jakie rozwiązania są najlepsze.
        Przecież jakby byle źle, to nikt by takich nie kupował.

        Hamulce ? Sorki Neverhood, ale się nie zgadzam z Tobą.
        Wyobraź taką prostą sytuacje: skręcasz w lewo i masz sygnalizować ręką, a klamkę hamulca masz właśnie pod lewą ręką, a trzeba hamować w tym samym czasie. Jak to zrobisz ?
        To samo z skrętem w prawo i klamką z prawej strony.
        Hamulec w tylnej piaście (tzn. torpedo i inne) ? To żaden hamulec.
        Tak jakby w samochodzie się hamowało tylko ręcznym.
        Ostre koło i "hamowanie nogami" ? Taaaa, kamikaze w ruchu publicznym!

        Rower ma być wyposażony w dwa hamulce i dwie oddzielne klamki, lub jeden który można uruchamiać z dwie oddzielne klamki, w obu przypadkach z odpowiednią siła hamowania,
        a nie taką że tylko zwalnia rower, lub blokuje tylne koło.
        Czyli jeśli jeden hamulec, to przedni.


        Pozdro
        • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 03.01.12, 02:19
          Trajk-o-ciklista, dziękuje że się wypowiedziałeś i poszerzyłeś poglądy.

          > Ludzie, a czemu w ogóle ma być przepisami regulowane na ile mm od ziemi jest za
          > montowane światło ?
          > Co za bzdura. Ma być tam i tyle wystarczy.
          Przy opisywaniu wysokości światełek, pd koniec też do tego doszedłem. Tu chyba chodzi o beton urzędniczy - oni nawet szklankę kawy chcą mieć przepisami określone.

          > Światła na rowerzyście ? (kask,plecaki, itp) NIE ! Nigdy! Jako dodatkowe prosz
          > ę bardzo,
          > ale jako jedyne, nie.
          W pełni popieram,ale wytłumacz to benkowi :D

          > Wiem że "kurierzy" lubią dawać światła do siatek na tylu plecaku, albo gdzieś t
          > am, i że wygląda to cool, i też nie trzeba zdejmować świateł po zaparkowaniu ro
          > weru,
          > ale tych świateł nie widać zupełnie.
          Ale oni działają w mieście. Na dobrą sprawę na oświetlonym terenie światełka rowerowe to iluzja - giną wpośród innych.

          > Takie same regulaminy mają inne brewety, wyścigi 24h, maratony ...
          > Tez mówią że tylne światło ma być stale (nie migające) Czemu ? Bo tak łatwiej k
          > ierowcom ocenić odległość pojazdu(światła)
          brevety to jest sport wyczynowy. Specyficzna jazda. Ale w projekcie jest już wpisane przez urzędników, że światełka przód i tył mogą mrugać. Więc nie widzę sensu zakładanie sobie bata na tyłek. Akurat to bym zostawił w spokoju. Rowerzysta będzie miał dowolność i o to chodzi.


          > Odblaski na kołach ? Owszem, ale czemu obowiązkowe ? i czemu akurat dwa?
          Nie obowiązkowe, ale dodatkowe. Odblaski na kołach były dozwolone od dawna. Problem, że tylko te pomarańczowe wkładane w szprychy. A czemu akurat dwa? - nie wiem , pewnie dlatego , że biórwa nie widziała roweru.

          O odblaski w oponach, chodzi, aby zalegalizować obecne na rynku opony z odblaskami.

          > Jakby na kołach zamontować światła, jeden LED starczy, to już jest coś innego,
          > i jest widocznie zawsze, a nie tylko przed światłami(i maską) samochodu
          Tak i nie. Warto wprowadzić dopuszczenie pomarańczowych światełek w koła, bo takie są już spotykane nawet na polskim rynku.
          Nie, dlatego, że chcesz robić swiatełkowy wyścig zbrojeń z samochodami. A w takim przypadku rowerzyści będą się nawzajem oślepiać na swoich szlakach! Czyli jedziemy 2km ulicą - mocna czerwona lampka na samochód, zjeżdżamy jedziemy 2km wale przeciwpowodziowym i oślepiamy innych rowerzystów. Nie nie nie.

          > W ogóle po co komuś odblaski, jeśli ma sprawne, czyli wystarczająco mocne, świa
          > tła.
          Nie, dla poczucia, że światełko jest lepsze od odblasków. Otóż odblask + oświetlenie samochodu robi lepsze efekty niż światełko rowerowe + oświetlenie samochodu.

          > Światła na przyczepce ? A czy na przyczepkach samochodowych są światła czy tylk
          > o odblaski ?
          Są i to obowiązkowe trójkątne!

          > Są światła, więc proszę bardzo, przyczepka ma być wyposażona w światło(a).
          > Jeśli jednokołowa to jedno, jeśli dwukołowa to dwa.
          Jak widzisz, obecnie przeszło, że wystarczy mieć jeden odblask i jedną lampkę w przyczepce. Nie warto tego ruszać i robić sobie problemów. W dodatku można zdemontować światełka, jeśli nie są potrzebne w danej chwili - bajka. Czyli większość nie musi mieć zbędnych światełek, a tylko nocni, deszczowi mają je. Z przyczepkami rowerowymi to jest tak, że nawet na oświetloną w pięknie widzą samochodziarze nawet w najciemniejszą noc! Cuda, lepiej "widzą" niż super kamizelkowatego, oświetlonego itp..

          > Kamizelki, mnóstwo odblasków, chorągiewki i inne cuda ?
          > Helooouu, ma być to ruch drogowy, a nie cyrk lub dyskoteka !
          Kamizelki nie, ale zauważ ża na naszym forum ludzie zakładają sobie chorągiewki. Chcą , to niech będą dopuszczone. A w fabrycznych przyczepkach rowerowych dziecięcych są już wszyte białe odblaski. I co mamy je zasłaniać? Nie róbmy z siebie pośmiewiska, skoro gdzie indziej są one dopuszczone - w końcu tam je produkują.


          > Hamulce ? Sorki Neverhood, ale się nie zgadzam z Tobą.
          > Wyobraź taką prostą sytuacje: skręcasz w lewo i masz sygnalizować ręką, a klamk
          > ę hamulca masz właśnie pod lewą ręką, a trzeba hamować w tym samym czasie. Jak
          > to zrobisz ?
          > To samo z skrętem w prawo i klamką z prawej strony.
          > Hamulec w tylnej piaście (tzn. torpedo i inne) ? To żaden hamulec.
          > Tak jakby w samochodzie się hamowało tylko ręcznym.
          > Ostre koło i "hamowanie nogami" ? Taaaa, kamikaze w ruchu publicznym!
          Jak dla mnie to nie jest wyścig, więc nie widzę potrzeby, aby po 150 latach obowiązkowe były 2 hamulce. Przedniego większość ludzi boi się panicznie używać. I oni faktycznie używają jedynie tylnego! Jeśli dobrze pamiętam to gemsi, albo storm mieli cieplutką akcję na mokrym asfalcie i wiadukcie. Zostali równo zjechani, że nie używaja przedniego hamulca.
          Co do twojego lewoskrętu, to sygnalizuje się wcześniej. W zakręci i przed trzyma się już wszystkimi łapkami kierownice.
          Wiem, że masz poglądy o nastawieniu sportowym i tam trzeba mieć mocne hamulce. Ale nie zmuszajmy wszystkich. Dużo osób sobie wolno pełza po alejkach parkowych, ścieżkach. Oni nie potrzebują, ba nie wykorzystają super hiper hamulców.
          Zauważ, też że są NOWE rowery np. batavus gdzie się chwalą, że z wypasy jest tylko torpedo.
          Z kolei nasi producenci do pionowych tandemów twardo dają 3 hamulce !(kierowca ma 2 + 1 pasażer). Taki wpis o 2 hamulcach delegalizowałby takie homologowane, europejskie konstrukcje. Nie czujesz blusam bo w tym przepisze chodzi o to , by nie dopuścić na rynek polski indyjskich klasycznych rowerów np. hero. Udowadniali by jak dzikie lwy, że starego typu hamulce obręczowe nie są skuteczne oraz hamulce nie są niezależne - tam jest rozwiązanie drążkowe!

          Obowiązek 2 hamulców nie wpłynie na rzeczywiste bezpieczeństwo. Kto będzie chciał i tak będzie miał 2 lub więcej. Z z jednym torpedo ludzie jeżdżą łagodniej.

          > Rower ma być wyposażony w dwa hamulce i dwie oddzielne klamki, lub jeden który
          > można uruchamiać z dwie oddzielne klamki, w obu przypadkach z odpowiednią siła
          > hamowania,
          Czyli tym samym wykluczasz rowery kolegi wrona, jak i jego samego z jazdy rowerem! Wykluczasz mini składaki,rowery 4 kołowe użytkowe( jedna dźwignia na wszystkie kola jak w samochodach + okrągła samochodowa kierownica) itp..
          • Gość: T IP: *.3gnet.mts.telekom.rs 03.01.12, 18:07
            Mam pogląd ze strony sportowej ?
            Nie nie, ja dopiero od zeszłego roku się tym zajmuję,
            więc na wszystko patrze z punktu zwykłego rowerzysty, który jeździ w mieście jak i poza nim,
            głównie w nocy (ponieważ nienawidzę słońca południowego i wszystko z tym związane, czyli krem do smarowania pieczonego kurczaka z CPF 50 ;) )
            Również z punktu widzenia kierowcy, bo też jeżdżę blachosmrodem lub motocyklem.

            A propos migania/nie migania, to była raczej uwaga (raczej z punktu widzenia kierowcy) nie myślę że tego trzeba w prawie ustawić.
            Z mojego doświadczenia, na nieoświetlonej drodze bardzo to pomaga kierowcom ocenić odległość i prędkość rowerzysty,
            jak i nie dawać kierowcom od razu znać że to właśnie rower (którego niestety większość ma w głębokim poważnieniu) i zmusić ich do myślenia, i zdejmowania nogi z gazu.
            Dlatego właśnie nie jestem fanem odblasków na pedałach, bo z mojego doświadczenia
            (kiedy jeszcze jeździłem na pionie, choć właśnie składam ostre koło, więc częściowo powrócę)
            kierowcy mnie o wiele więcej szanowali (omijali bardziej ostrożnie, z mniejszą prędkością i większą odległością)
            gdy zdjąłem z pedałów odblaski. Niestety.
            Niestety, bo nie ma lepszego sposobu na polepszanie widoczności roweru niż ruszające się odblaski na pedałach.
            Ale Serbia, jak Polska, to nie kraj gdzie kierowcy wiedzą jak trzeba traktować rowerzystów,
            w przeciwieństwie znanych nam krajach zachodu, więc dawać znać że się jest rowerem to nie zawsze dobry pomysł.
            Więc właśnie jest to taka wałka z samochodami jeśli chodzi o oświetlenie,
            i niestety w takich krajach nie da się jeździć bezpiecznie bez 10 Watt LEDu na przodzie i 3W LEDu z tyłu.
            Odblaski to też zło dla takich kierowców. Od zeszłego roku jeżdżę z torbą na foteliku(z tyłu) która ma skuteczny i duży odblask z tylu,
            i prawie każdy kierowca który zbliża się z tyłu, włącza światła drogowe co chwile,
            i to nawet jak z przeciwnego jedzie samochód którego oślepia.
            Po prostu nie wiedzą jak postępować w tej sytuacji, i chcą koniecznie zobaczyć co to właściwe jest przed nim,
            a z takimi akcjami grożą mojemu, jak i bezpieczeństwu samochodów z przeciwka.
            Jak odpalę 3W led zamiast CatEye TL_LD610, jak i w przypadkach gdzie nie jeżdżę z tą torba, do takiego włączania drogowych i oślepiania nie dochodzi.

            Takie mocne, ale przede wszystkim częściowo źle skierowane światła, które świetnie są dobrane do kierowców z jakimi mamy do czynienia,
            oślepiają kolegów rowerzystów, głównie na ścieżkach rowerowych jak i pieszych chodzących obok,
            więc takich świateł w takich warunkach nie ładnie stosować.
            Lepiej mieć standardowe światło z obciętym snopem światła, lub właśnie montowane na kasku/głowie,
            bo można celować nie w oczy nadjeżdżającym kolegom.




            > W pełni popieram,ale wytłumacz to benkowi :D
            >



            Oj chyba nie będę próbował ;-)
            Myślę że poglądy w niektórych rzeczach za bardzo nam się różnią,
            więc rozwinięcie tej dyskusji nie za bardzo wyniknie czymś użytecznym.

            Tylko może odpowiem na jedno, czyli światełka na rowerzyście zamiast stałe przymocowanych do roweru.
            Co do przedniej lampy, to się zgadzam. Przede wszystkim widać gdzie się celuje,
            więc łatwo o korekcje, czyli skierowania światła tam gdzie trzeba w danej chwili.
            Z tyłem jest problem, dlatego że na tura LEDów jest taka że kąt światła jest zbyt wąski.
            Nawet jak lampka jest ustawiona tak że świeci tam gdzie trzeba, starczy zmienić pozycje na kierownicy i światło już oświetla gwiaździste niebo, a nie tam gdzie trzeba, czyli do wzroku kierowcy i innych uczestników ruchu.
            To samo jest w przypadku mocowania na kask lub głowę. Rowerzysta na poziomie to jeszcze jakoś,
            ale na pionie się co chwile zmienia pozycja głowy, nawet Benko tego potwierdza mówiąc o sposobu korzystania przedniej lampy na kasku,
            więc znowu tylna będzie chwilami świecić tam gdzie trzeba, a chwilami w niebo lub ziemie,
            w prawo czy w lewo.
            W przypadku tylnej lampy nie widzimy w jakim kierunku ona świeci, więc nie ma możliwości korekcji by dostosować do danej chwili.

            Więc jak już mówiłem, światła na rowerzyście jako dodatek lampą na stale mocowanym, jak najbardziej jestem za.
            Natomiast zabraniać tego to bez sensu (jak jest obecnie w przepisach dotyczących wysokości świateł)


            Pozdro :)
            • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 03.01.12, 20:30
              > Dlatego właśnie nie jestem fanem odblasków na pedałach, bo z mojego doświadczen
              > ia
              > (kiedy jeszcze jeździłem na pionie, choć właśnie składam ostre koło, więc częśc
              > iowo powrócę)
              > kierowcy mnie o wiele więcej szanowali (omijali bardziej ostrożnie, z mniejszą
              > prędkością i większą odległością)
              > gdy zdjąłem z pedałów odblaski. Niestety.
              Ale to odblaski w pedałach czy opaska na nodze pozwalają ocenić odległość od rowerzysty po skoku światełka.


              > Niestety, bo nie ma lepszego sposobu na polepszanie widoczności roweru niż rusz
              > ające się odblaski na pedałach.
              przyszyj się opaskom z czerwonymi ledami.
              Niestety tam się chyba nie wymienia baterii.


              > Więc właśnie jest to taka wałka z samochodami jeśli chodzi o oświetlenie,
              > i niestety w takich krajach nie da się jeździć bezpiecznie bez 10 Watt LEDu na
              > przodzie i 3W LEDu z tyłu.
              Silne oświetlenie z tyłu może zwiększyć odległość wyprzedzania.


              > Tylko może odpowiem na jedno, czyli światełka na rowerzyście zamiast stałe przy
              > mocowanych do roweru.
              > Co do przedniej lampy, to się zgadzam. Przede wszystkim widać gdzie się celuje,
              > więc łatwo o korekcje, czyli skierowania światła tam gdzie trzeba w danej chwil
              > i.
              > Z tyłem jest problem, dlatego że na tura LEDów jest taka że kąt światła jest zb
              > yt wąski.

              Wysoko umeiszczony led eliminuje wąski kąt.
              Lamka na kasku czy tylnym pasku czołówki świeci precyzyjnie tam gdzie skierowana jest głowa.
              Gorzej z plecakiem który zmienia pion.
              Kąt świecenia tylnej lampki stanowi problem jeśli jest ona krzywo przymocowana do roweru lub plecaka.
              Lampki mają zawsze więcej niż 30 stopni bo tyle maja najwęższe diody a takich się nie daje do lampek.
              Zwykle mają kąt świecenia ok 60 stopni, a to aż nadto aby główną moc skierować na dużą odległość.Często boczne diody ustawia się dodatkowo pod kątem.
              Jak auto się zbliża i odchodzi od wiązki głównej to wraz ze niezmniejszeniem się odległości moc światła wiązki bocznej rośnie.Auto wychodzi poza wiązkę diody (jeszcze są rozpraszacze) dopiero na kilka metrów przed rowerem



              > Nawet jak lampka jest ustawiona tak że świeci tam gdzie trzeba, starczy zmienić
              > pozycje na kierownicy i światło już oświetla gwiaździste niebo, a nie tam gdzi
              > e trzeba, czyli do wzroku kierowcy i innych uczestników ruchu.
              > To samo jest w przypadku mocowania na kask lub głowę. Rowerzysta na poziomie to
              > jeszcze jakoś,
              > ale na pionie się co chwile zmienia pozycja głowy, nawet Benko tego potwierdza
              > mówiąc o sposobu korzystania przedniej lampy na kasku,
              No i możemy przestawać oślepaić gdy nas wymijają.
              Lampka na kasku lustruje boki szczególnie na zakręcie.
              Można skręcić głowę w boczna drogę gdy auto się szybko zbliża do skrzyżowania.
              Można szybko zmienić odległość świecenia od roweru.
              Czyli np co jakiś czas lustrujemy daleko drogę ale większość czasu świecimy blisko koła.
              W drodze możemy oświetlić drogowskaz , jakaś tablicę z informacją na ścianie.
              Możemy poświecić na mapę , możemy się odwrócić i zobaczyć co robi dziecko w przyczepce.
              Świecąc z góry mamy mniej cieni męczących wzrok.
              W trasie często schodzimy z roweru więc możemy świecić pod nogi gdy przeskakujemy rów.
              Możemy patrząc na partnera zauważyć że coś się dzieje z jego rowerem np wkręca się ubranie jakie wiezie na bagażniku.
              Lamka czołowa ma wiele zalet i służy do sygnalizacji manewrów .Ja np sygnalizuje nią do tyłu ze zmieniam pas.
              Często stopowałem nią tych co chcieli z bocznej drogi wepchać się przede mną.
              Czeto zmuszałem nią do wyłączenie długich


              > więc znowu tylna będzie chwilami świecić tam gdzie trzeba, a chwilami w niebo l
              > ub ziemie,
              > w prawo czy w lewo.
              Jedli lampka świeci w stożku 60 stopni to nawet lekkie sklecenie w obu osiach nie spowoduje że nie będzie widoczna.


              > W przypadku tylnej lampy nie widzimy w jakim kierunku ona świeci, więc nie ma m
              > ożliwości korekcji by dostosować do danej chwili.
              I tak często jest jak się przekrzywi lampka pod sztycą.
              a na plecach czy an kasku precyzyjnie świecimy a gdyby nawet nam się przekrzywiło to ruszając głową świecimy w szerszym stożku.

              > Więc jak już mówiłem, światła na rowerzyście jako dodatek lampą na stale mocowa
              > nym, jak najbardziej jestem za.

              Ale nie o tym mówimy.
              Zakazu lampki na rowerzyście nie będzie, bo ściągnie on czołówkę i powie, że nie da się jej zamocować pod siodełkiem lub przyczepce.
              Tu rozmowa jest jałowa bo niewiele czołówek ma tylną lampkę.
              Ja sobie wyprowadzałem diodę na pasek z tyłu głowy aby policja się nie czepiała ze nie mam tylnej lampki.
              Ale jak Chińczyki zaczną produkować dwukolorowe czołówki to żaden przepis nie zahamuje ich stosowania.
              Jedna lampka to niższa cena oświetlenia i mniejsze kłopoty z zapewnieniem akumulatorków.
              Mając czołówkę i typowe lampki stosuje się czołówkę bo w międzyczasie typowe lampki się rozwalają.
              Słysze ze kupujecie markowe lampki, być może one mają solidniejsze zaczepy.
              Ale ludzie kupują tanie lampki i nie zmusisz ich aby kupili 10 lampkę jak ich czołówka się sprawdza od lat.
              Pewnie to zależy od tego jak się używa roweru.Jak ktoś jeździ tylko po mieście to sobie kupuje lampki do roweru.
              Ale jak się jeździ po górach , rower się często wywraca z sakwami , rowery trzeba przeciskać przez gąszcz krzaków, montuje się lampki w zimie gdzie zarówno ręce grabieją jak i plastik robi się sztywny to ciągle się coś łamie.
              Tak samo jak się wozi rowery w pociągu gdzie zdarzało mi się w przedziale rowerowym wozić ponad 40 rowerów.
              To się tak szczepią że musi coś pęknąć.
              Wtedy człowiek się przekonuje do czołówki bo ta nigdy nie zawodzi w trasie.
              Czołówkę łatwo się podwiązuje u szczytu namiotu , gałęzi , czołówka uwalnia ręce, z czołówką łatwo się naprawia rower, czy poprawia bagaż itd itd

              > Natomiast zabraniać tego to bez sensu (jak jest obecnie w przepisach dotyczącyc
              > h wysokości świateł)

              Dojdzie do absurdów ze rowerzysta majaci sinla lamke na wysoko wysuneitej sztycy zapłąci amndat ze do rpzyczepki nie przywiazał sznurkiem byle jakiej lamki kóra bedzie sie przykrzywiac i świecić w krzaki.
              Rowerzysta bedzie się obracał i widział czerwona łunę za przyczepka ale ima bardziej będzie almka swiecic w ziemie tym łuna będzie wie wydawała lepsza.
              Rowerzysta schylając głowę widzi czy mu sieci jego Lamka na sztycy czy błotniku.
              Aby zobaczyć co się dziej z przyczepka będzie się musiał odwracać lub zatrzymywać.
              Jak pisałem z przyczepką trzeba często ociekać daleko na trawiaste pobocze a to będzie powodowało przekrzywienie dyszla . Gdzie wtedy będzie świeciła lampka ?
              Nadmieniam, że schodzenie z roweru na trawiastym podłożu powoduje jego przewracanie.
              Przewracanie uszkadza przegub z przyczepką .
              Rower może się przewrócić na jednię szczególnie gdy robimy coś przy przyczepce i jej drgania przenoszą się przez dyszel na rower.
              W trasie rower jest bardziej niestabilny bo bywa obciążany sakwami.
              Dlatego lepszą kontrolę nad lampką mamy gdy jest ona przyczepiona do roweru lub rowerzysty.
              • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 03.01.12, 21:14
                > > Więc właśnie jest to taka wałka z samochodami jeśli chodzi o oświetlenie,
                > > i niestety w takich krajach nie da się jeździć bezpiecznie bez 10 Watt LE
                > Du na
                > > przodzie i 3W LEDu z tyłu.
                > Silne oświetlenie z tyłu może zwiększyć odległość wyprzedzania.
                >

                Benek, on piszę o światłach tak skutecznych jak w samochodzie. To zupełnie inna liga. On nie musi sobie czołówką doświetlać. Cały myk w tym, że traktują go jak samochód. Hehe. To jak przebrać rower za tira? Ich się boją samochodziki :D

                > Lampki mają zawsze więcej niż 30 stopni bo tyle maja najwęższe diody a takich s
                > ię nie daje do lampek.
                > Zwykle mają kąt świecenia ok 60 stopni, a to aż nadto aby główną moc skierować

                Nie, 5 - 15 stopni. To są właśnie bardzo skupione światełka. Czasem próbują zawalczyć o boki dając dodatkowe światełka, optykę. Policz sobie : 140 cm od ściany, plama średnicy 26cm. To są pomiary najprostszej lampki za 5 zł. Wychodzi 2x5,3 stopnia?


                > > więc znowu tylna będzie chwilami świecić tam gdzie trzeba, a chwilami w n
                > iebo l
                > > ub ziemie,
                > > w prawo czy w lewo.
                > Jedli lampka świeci w stożku 60 stopni to nawet lekkie sklecenie w obu osiach n
                > ie spowoduje że nie będzie widoczna.
                Widzisz, a przy 10 jest już koszmarek. Niestety, aby mieć 60 trzeba dużej mocy. Jak da się poziomą wiązkę ( po co świecić w kosmos i pod koła) to trochę się zaoszczędzi. Ale to jest 1W. A wiesz jak ładnie wygląda taki 1W skupiony w 10 stopni? Pokażę już wkrótce :D

                • Gość: T IP: *.3gnet.mts.telekom.rs 03.01.12, 22:30

                  > Benek, on piszę o światłach tak skutecznych jak w samochodzie. To zupełnie inna
                  > liga. On nie musi sobie czołówką doświetlać. Cały myk w tym, że traktują go ja
                  > k samochód. Hehe. To jak przebrać rower za tira? Ich się boją samochodziki :D


                  Jeszcze gorzej! Kierowcy odbierają mnie jako motocykl.
                  A wiemy jaki to szaleńcy, wiec nikt sobie nie życzy takiego jadącego 200km/h
                  żeby walnął w drzwi kierowcy lub maskę.
                  Światło jest bardzo podobne do xenonów używanych w motocyklach, i podobnie
                  troszeczkę wyżej ustawione, tak jak w motocyklach, bo jeśli jest nisko, i nikogo nie oślepia,
                  to kierowcy ich normalnie nie zauważają i olewają, zwłaszcza w tłumie innych świateł w mieście.
                  Kilka stopni wyżej ustawione światło na motocyklu, i już różnica jak niebo i ziemia - sam jeżdżę wiec z doświadczenia, a i widzę innych jak jestem w blachosmrodzie, sprawdzone - to działa.
                  Dodam że żaden ze mnie szaleniec z dużym skuterem o pojemności 125 ;) ale światła ma dobre jak na tą kategorię ;)

                  Co do snopów tylnych lampek, jest raczej tak jak Neverhood pisze.
                  Nie będę licytował ile to stopni bo nie wiem, ale przygotowałem mały test wszystkich świateł których posiadam,
                  więc możecie samy ocenić i przeliczyć.

                  Test zrobiony w mieszkaniu, odległość od światła oraz aparatu do ściany to dokładnie 10 metrów,
                  szerokość ściany 1,9m, CRT monitor na biurku to 17 cale ;)
                  Na wszystkich zdjęciach przesłona 2.8, czas otwarcia 1 sec., balans bieli automatyczny.

                  Pod zdjęciami znajdziecie opisy. Zapraszam: s113.photobucket.com/albums/n227/iralic/test%20lampek/

                  Czy to są markowe światła ? Hmm, no powiedzmy że CatEye to znana marka
                  robiąca światła dobrej jakości, jeśli chodzi o jakość użytej elektroniki, jak i plastyku, mocowań.
                  Lampę można kupić i za 3 złote, ale wiadomo jak jest z takimi. Może pęknie mocowanie, może się cała rozpadnie, a może po prostu przestanie działać.
                  Nie jestem na tyle bogaty żebym kupował najtańsze światła ;)

                  LD610 kosztuje rzędu 70-80Zł
                  Przedni CatEye EL400 kosztował około 100Zł. Dosyć drogie jak na takie światło, ale malutka kompaktowa lampka.
                  Teraz głównie używany jako awaryjny zapas, a dawno temu jak za główne miałem 25/35 W halogeny używałem ciągle jako "zobacz cie mnie" światło, ponieważ akumulatory w halogenach wytrzymywali może z 2 godziny.

                  Starszy LD600 mam już chyba od ośmiu lat. Ma za sobą dużo kilometrów i latem i zimą,
                  szaleństwa w lesie i błocie jak i po skałach i szutrze, śnieg i deszcz, turystki ze sakwami, zwykłej jazdy do pracy ..
                  Nadał działa jak nowy, nigdy nic nie pękło, nie odpadło, mocowania i wszystko nadał działa.

                  Latarki używam już od 3 lata chyba ? Przód to MTE z SSC P7 diodą (900 lumens sama dioda)
                  na ogniwach Li-Ion 18650.
                  Latarka taka dziś kosztuje 30-35 dolców (była wtedy 47.90)
                  ladowarka około 7, dwa ogniwa 8 dolców.
                  Czyli bazowy zestaw z 4 ogniwa (4 godzin na maksie, około 20 na medium), ładowarką, uchwytem oraz latarką kosztuje około 180Zł.
                  Czy to drogo na światła rowerowe ? Może chcecie jakieś (najtańsze)niemieckie markowe za 600Zł ? :D
                  Tylna latarka z czerwoną diodą kosztowała około 10 dolców.

                  Każdy kto "poważnie" jeździ rowerem, do pracy czy śmiga po lesie powinien takie mieć.
                  Oczywiście jeśli do pracy to znaczy po mieście o dobrze oświetlonych ulicach, to starczą zwykłe migające, jak ten CatEye zestaw co mam, lub podobny.
                  Ja do pracy, w jedną stronę miałem 17km z przedmieścia, od tego połowa przez nieoświetloną drogę krajową,
                  a później 40km na tej samej drodze, tylko dalej ;) w tym może 25% przez mniej więcej oświetlone tereny zabudowane.

                  Teraz już tak do pracy nie jeżdżę, ale jak już mówiłem, latem to prawie zawsze w nocy lub zmierzchu,
                  bo za dnia straszny upał.

                  Pozzz


                • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 04.01.12, 07:41
                  > > Lampki mają zawsze więcej niż 30 stopni bo tyle maja najwęższe diody a ta
                  > kich s
                  > > ię nie daje do lampek.
                  > > Zwykle mają kąt świecenia ok 60 stopni, a to aż nadto aby główną moc skie
                  > rować
                  >
                  > Nie, 5 - 15 stopni. To są właśnie bardzo skupione światełka.
                  Nie ma takich diod.
                  To by było ostrzej niż z kolimatora.



                  >Czasem próbują zaw
                  > alczyć o boki dając dodatkowe światełka, optykę. Policz sobie : 140 cm od ścian
                  > y, plama średnicy 26cm. To są pomiary najprostszej lampki za 5 zł. Wychodzi 2x5
                  > ,3 stopnia?
                  jak nie zobaczę to nie uwierzę.
                  Piszesz pewnie o plamce będącej wynikiem największego strumienia wiązki.
                  Większość diod ma kąt =/-30 stopni czyli 60 stopni.
                  Diody mocy mają kąt 110-120 stopni



                  > > ie spowoduje że nie będzie widoczna.
                  > Widzisz, a przy 10 jest już koszmarek. Niestety, aby mieć 60 trzeba dużej mocy.
                  > Jak da się poziomą wiązkę ( po co świecić w kosmos i pod koła) to trochę się z
                  > aoszczędzi.
                  Do tylnych lampek to niebezpieczne.
                  Logarytmiczna charakterystyka oka powoduje że zwiększenie mocy dwukrotnie na skutek zwężenia wiązki jest prawie niezauważalne.
                  Jak ktoś ma solidny nieprzestawialny wspornik to może się bawić z kolimatorami.
                  W tylnej lampce nikt nie oszczędza mocy.Dobra lampka więcej dmucha na boki niż do tyłu.
                  Z przodu to co innego.
                  Ale i tam zbytnie zwężanie wiązki kończy się koniecznością wożenia dwóch lampek.


                  > Ale to jest 1W. A wiesz jak ładnie wygląda taki 1W skupiony w 10 st
                  > opni? Pokażę już wkrótce :
                  Pewnie ładnie ale jak wkurza jak plamka lata z kazdym skrętem kierownicy.
                  Trzeba zamontować do ramy.
                  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 04.01.12, 19:06
                    > > Nie, 5 - 15 stopni. To są właśnie bardzo skupione światełka.
                    > Nie ma takich diod.

                    sklep:
                    www.tme.eu/pl/katalog/diody-led-tht-5mm_112898/
                    Kąt świecenia [285]:
                    10° [1]12° [3]14° [1]15° [30]16° [2]18° [1]20° [16]22° [4]24° [2]25° [3]26° [2]30° [75]35° [13]40° [10]43° [1]45° [2]50° [6]60° [59]65° [3]70° [1]80° [2]85° [1]100° [30]140° [14]150° [3]

                    > To by było ostrzej niż z kolimatora.
                    Kolimatory daja wiązkę 0 st. - równoległą, ale to taki często powielany błąd.

                    > jak nie zobaczę to nie uwierzę.
                    > Piszesz pewnie o plamce będącej wynikiem największego strumienia wiązki.
                    Tak, bo co mnie obchodzi pozostałe 5%, które są defakto stratami. Tak się właśnie to określa.

                    > jak nie zobaczę to nie uwierzę.
                    Taka, nawet pudełko takie samo
                    rower-blog.net/2011/07/lampa-tylna-diodowa-ff-104/

                    > Większość diod ma kąt =/-30 stopni czyli 60 stopni.
                    10 lat temu, teraz bawią się super, hiper , ultra :D jasne, co oznacza większe skupienie.

                    > Diody mocy mają kąt 110-120 stopni
                    I tak i nie. Np. www.sklep.neoled.pl/helixeon-star-1w-biala-ciepla,-do-100lm-dla-350ma,-2650-2850k,-130
                    www.sklep.neoled.pl/led-helixeon-star-1w-biala-ciepla,-do-77lm,-3050-3250k,-60
                    Są modele z specjalne
                    download.maritex.com.pl/pdfs/op/hpl-h77xx1ba.pdf
                    Miłego przeglądania.


                    > Logarytmiczna charakterystyka oka powoduje że zwiększenie mocy dwukrotnie na sk
                    > utek zwężenia wiązki jest prawie niezauważalne.
                    Nie, 2 krotne zwiększenie mocy jest zauważalne, ale nie da wzrostu 2 krotnego dla oka

                    > > Jak da się poziomą wiązkę ( po co świecić w kosmos i pod koła) to trochę
                    > się z
                    > > aoszczędzi.
                    > Do tylnych lampek to niebezpieczne.
                    Tak mają tylne lampki samochodowe, motocyklowe. Nawet prosty polski komarek ma takie tylne światełko, a to są 70 lata.

                    > Jak ktoś ma solidny nieprzestawialny wspornik to może się bawić z kolimatorami.
                    Tylko, że właśnie takie lampki daje się na sztycę, takie lampki chcesz wciskać na plecy.

                    > W tylnej lampce nikt nie oszczędza mocy.Dobra lampka więcej dmucha na boki niż
                    > do tyłu.

                    Już pisałem 10mA - 30mA, 2,5V w zależności od trybu ma ta lampka.
                    Ta 5zł lampka świeci mocniej niż moja 12 letnia 10 diodowa lampka. A była dużo droższa.
                    Ostatnio kupiona na bagażnik mactronik bierze na początku 70mA, a moja najmocniejsza "klasyczna" pobiera 100mA. Są jeszcze czerwone z diodami mocy, ale się jeszcze nie dorobiłem. Ale nie spodziewałbym się średnich prądów dużo większych niż 100mA.
                    Żarówkowa, tylna lampka pod dynamo ma 6V 0,6W -> 100mA.
                    Nadal twierdzisz, że na tyle się nie oszczędza prądu? Dynamo ma 3W, a to jest śmieszną wartością. W samochodzie więcej idzie na podświetlanie tablicy wskaźników i przycisków.


                    > > Ale to jest 1W. A wiesz jak ładnie wygląda taki 1W skupiony w 10 st
                    > > opni? Pokażę już wkrótce :
                    > Pewnie ładnie ale jak wkurza jak plamka lata z kazdym skrętem kierownicy.
                    > Trzeba zamontować do ramy.
                    1W na kierownicy 10 - 15 stopni to jest standard , to jest zwykła przednia lampka. A ja pisałem o tylnej czerwonej, właśnie do wkurzania idiotów. Taka z czujnikiem - Im mocniej się poświeci na lampkę, tym ona mocniej zaświeci na czerwono. I cały czas mruga. Tak do 2W dla zderzakowców :D A reszta prądu z dynama na przód.
                    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 05.01.12, 13:53
                      > Kąt świecenia [285]:
                      > 10° [1]12° [3]14° [1]15° [30]16° [2]18° [1]20° [16]22° [4]24° [2]25° [3]26° [2]
                      > 30° [75]35° [13]40° [10]43° [1]45° [2]50° [6]60° [59]65° [3]70° [1]80° [2]85° [
                      > 1]100° [30]140° [14]150° [3]


                      Pytanie ile z nich ma kąty połówkowe bo w sklepie Poltronik zażyłem sprzedawców ze mylą kąty.
                      Dodatkowo kąt diody to nie jest kat świecenia tylko spadku mocy o 50%.

                      Klinąłem pierwszą diodę ze zdajcie
                      link
                      Stały prąd 25 mA ka świecenia przy spadku mocy do 50% =2x80stopni czyli 160stopni .
                      A przecież świeci znacznie szerzej zmniejszą mocą a z takiego kąta to kierowca patrzy jak jest w odległości 2 m więc zmniejszona siła nie ma znaczenia bo natężenie oświetlenia zależy od kwadratu odległości.



                      > > To by było ostrzej niż z kolimatora.
                      > Kolimatory daja wiązkę 0 st. - równoległą, ale to taki często powielany błąd
                      I tu znów .Zależy co uznamy za wiązkę główną.
                      Gdyby kolimator dawał wiązkę równoległa to miałbyś plamkę przed rowerem o średnicy 23 mm.

                      Z kolimatora uzyskuje się wiązki 7 stopni dla długich i 14 stopni dla krótkich.
                      Wiele osób to męczy i robią sobie krótkie na 28-30 stopni.
                      Ale tylne lampki dmuchają szerzej.
                      Standardowo zdaje się 2x30 stopni ale strzelam.
                      Nie wiem po co o tym dyskutujemy skoro nie mamy wpływu na to co się produkuje ani co ludzie kupują. Co kupują mogę ci powiedzieć jak sprawdzę kąt kilku lampek jakie posiadam.
                      Jak ktoś ma problem to może sobie skrajne diody przekrzywić.

                      > > Logarytmiczna charakterystyka oka powoduje że zwiększenie mocy dwukrotnie
                      > na sk
                      > > utek zwężenia wiązki jest prawie niezauważalne.
                      > Nie, 2 krotne zwiększenie mocy jest zauważalne, ale nie da wzrostu 2 krotnego d
                      > la oka
                      Przecież piszę że jest zauważalne (prawie niezauważalne )
                      Zatem odejście od kata głównego o kąt przy którym moc diody spada o 50 % powoduje ledwie zauważalny spadek mocy świecenia.Zatem dioda dobrze jest widoczna szerzej niż podawany kąt połowy mocy.



                      > > się z
                      > > > aoszczędzi.
                      > > Do tylnych lampek to niebezpieczne.
                      > Tak mają tylne lampki samochodowe, motocyklowe. Nawet prosty polski komarek ma
                      > takie tylne światełko, a to są 70 lata.
                      Tak ale tam lampki są mocowane na sztywno a nie na plastikowym pałączku, który łatwo przekrzywić.


                      > > Jak ktoś ma solidny nieprzestawialny wspornik to może się bawić z kolimat
                      > orami.
                      > Tylko, że właśnie takie lampki daje się na sztycę, takie lampki chcesz wciskać
                      > na plecy.
                      No przecież piszę wyraźnie że musi być solidny wspornik aby stosować kolimatory.
                      Jak chcesz przykręcić wspornik do pleców ?


                      > Już pisałem 10mA - 30mA, 2,5V w zależności od trybu ma ta lampka.
                      > Ta 5zł lampka świeci mocniej niż moja 12 letnia 10 diodowa lampka. A była dużo
                      > droższa.
                      Diody mają dziś większą skuteczność świetlna niż kiedyś.



                      > Żarówkowa, tylna lampka pod dynamo ma 6V 0,6W -> 100mA.
                      > Nadal twierdzisz, że na tyle się nie oszczędza prądu? Dynamo ma 3W, a to jest ś
                      > mieszną wartością. W samochodzie więcej idzie na podświetlanie tablicy wskaźnik
                      > ów i przycisków.
                      Jeśli żarówka ma 0,6W to daje kilka lumenów w kacie bryłowym 360 Stopni.
                      Dioda da ok 50 lumenów w kacie 120 stopni .
                      Nie chce mi się liczyć ale kat bryłowy dla diody 120 stopni to penie 1/9 sfery .
                      Uwzględniając że połowa światłą żarówki się marnuje dioda da około 100 razy więcej światłą w kierunku świecenia.
                      Skuteczność świetlna niskowatowych żarówek zdaje się spada poniżej 14 lm/W.
                      Taka dioda 0,6 W świecąca do tyłu byłaby dużo silniejsza niż większość żarówkowych lampek przednich.
                      Tylna lampka musi wytrzymać te 200 godzin na komplecie baterii a to znaczy ze średni prąd ma wynosić 10 mA co pozwala migać 30-50 mA.
                      To daje 0,1-0,15 W w impulsie i jest wystarczające.


                      • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 05.01.12, 14:57
                        > Klinąłem pierwszą diodę ze zdajcie
                        > [url=http://www.tme.eu/dok/06_optoelektronika/datasheet-473-2SUBC_S400-X9.pdf][
                        > u]link[/u][/url]
                        > Stały prąd 25 mA ka świecenia przy spadku mocy do 50% =2x80stopni czyli 160stop
                        > ni .

                        O kurczę, to klikać też trzeba umieć :D. W nagłówku noty katalogowej masz opis :
                        5.0 mm Very wide Angle Type LED Lamps.
                        5mmm led o bardzo szerokim kącie
                        Czy trzeba jeszcze coś dopowiadać?

                        15 st., nawet w zastosowaniu producent opisuje tylne lampki
                        download.maritex.com.pl/pdfs/op/LEDU-3WW15.pdf
                        15 st. połówkowo liczone, a przy 30 st. nic to nie świeci - patrz wykres biegunowy

                        > I tu znów .Zależy co uznamy za wiązkę główną.
                        > Gdyby kolimator dawał wiązkę równoległa to miałbyś plamkę przed rowerem o średn
                        > icy 23 mm.
                        Tłukli mi 2 lata o laserach, więc takie zboczonko.

                        > Nie wiem po co o tym dyskutujemy skoro nie mamy wpływu na to co się produkuje a
                        > ni co ludzie kupują. Co kupują mogę ci powiedzieć jak sprawdzę kąt kilku lampek
                        > jakie posiadam.
                        Ja sprawdziłem w minutę. Potrzebowałem metrówkę, lampkę i białą ścianę. W stałej odległości od ściany obracałem lampką. W ten sposób mogłem oszacować gdzie to światełko leci... A potem arc tg.


                        > Z kolimatora uzyskuje się wiązki 7 stopni dla długich i 14 stopni dla krótkich.
                        > Wiele osób to męczy i robią sobie krótkie na 28-30 stopni.
                        Z przodu 14 stopni to jest wąsko. A i tak się odchodzi od okrągłych - latarkowych wiązek w lampkach rowerowych. Teraz królują asymetryczne lustra, nie soczewki. Ale amatorzy nie mają dostępu do tych pierwszych.


                        > Nie wiem po co o tym dyskutujemy skoro nie mamy wpływu na to co się produkuje a
                        > ni co ludzie kupują.
                        Aby tobie uświadomić pewne sprawy.


                        >Co kupują mogę ci powiedzieć jak sprawdzę kąt kilku lampek
                        > jakie posiadam.
                        Widzisz, a w mastodoncie mam mieć autorskie rozwiązanie - 2W czerwonego. Bo mastodont jest wolny.
                        > Jak ktoś ma problem to może sobie skrajne diody przekrzywić.
                        Tak mam fabrycznie w tej najmocniejszej 100mA. Połówkowo : 90 st. ładne oświetlony. 0 - 5 st. 20 - 60 st. coś tam się jarzy .

                        Ale teraz są tylne lampki na diodach mocy , z lepszą? optyką ...

                        > Tak ale tam lampki są mocowane na sztywno a nie na plastikowym pałączku, który
                        > łatwo przekrzywić.
                        To się nie zmieniło, zastosowali tylko plastik fantastik na wysięgniku.

                        > Uwzględniając że połowa światłą żarówki się marnuje dioda da około 100 razy wię
                        > cej światłą w kierunku świecenia
                        Aż tak optymistycznie nie jest. 6 - 10 tazy

                        > Tylna lampka musi wytrzymać te 200 godzin na komplecie baterii a to znaczy ze ś
                        > redni prąd ma wynosić 10 mA co pozwala migać 30-50 mA.
                        > To daje 0,1-0,15 W w impulsie i jest wystarczające.
                        Tak, a dla opornych zderzakowców jest 1W - 2 W czerwonego = samochodowy stop. Ale jeśli to nie wystarczy, to zawsze można dać 10 takich ledów :D
                        • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 05.01.12, 18:19
                          > > Uwzględniając że połowa światłą żarówki się marnuje dioda da około 100 ra
                          > zy wię
                          > > cej światłą w kierunku świecenia
                          > Aż tak optymistycznie nie jest. 6 - 10 tazy

                          Skoro kąt bryłowy leda jest 10 razy mniejszy.
                          Skuteczność świetlna diody jest 7 razy lepsza.
                          Połowa światła żarówki trafia w podstawę lampy jak nie ma odbłyśnika czyli się marnuje to mamy:
                          2*10*7 =140 razy więcej światła wzdłuż osi świecenia.
                          • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 06.01.12, 16:25
                            > Skoro kąt bryłowy leda jest 10 razy mniejszy.
                            > Skuteczność świetlna diody jest 7 razy lepsza.
                            > Połowa światła żarówki trafia w podstawę lampy jak nie ma odbłyśnika czyli się
                            > marnuje to mamy:
                            > 2*10*7 =140 razy więcej światła wzdłuż osi świecenia.
                            Ale w lampkach (tylnych też) na żarówki, są lustra, soczewki. I też kierunkowo to świeci.

                            > Połowa światła żarówki trafia w podstawę lampy jak nie ma odbłyśnika czyli się
                            Bardzo niespotykane rozwiązanie, ale posiadam 1 sztukę. Za miast odbłyśnika w "szybce" jest niezła soczewka. Cóż, nie china, a france - CIBIE
                            • Gość: benek IP: 82.143.166.* 07.01.12, 16:51
                              > > Skoro kąt bryłowy leda jest 10 razy mniejszy.
                              > > Skuteczność świetlna diody jest 7 razy lepsza.
                              > > Połowa światła żarówki trafia w podstawę lampy jak nie ma odbłyśnika czyl
                              > i się
                              > > marnuje to mamy:
                              > > 2*10*7 =140 razy więcej światła wzdłuż osi świecenia.
                              > Ale w lampkach (tylnych też) na żarówki, są lustra, soczewki. I też kierunkowo
                              > to świeci.
                              Nie umiem powiedzieć jak często dają odbłyśniki.
                              Ta lampka błotnikowa za kilka złotych kupiona ostatnio w hipermarkecie, w którą chciałem wmontować diodę a i miejsce na małe akumulatorki by się znalazło, nie miała odbłyśnika.
                              Ta która mis ei rozleciała a była w rowerze też nie miała.
                              No może to coś w środku rozpraszacza można nazwać soczewką ale wątpię aby żarówka była w ognisku.
                              Dodatkowo rozpraszacz kierujący światło na boki a mający pełnić chyba jednocześnie rolę światełka odblaskowego z pewnością światło tłumi a nie skupia.
                              nawet gdyby odbłyśnik idealnie odbijał światło lecące do przodu to i tak skuteczność diody na głównym kierunku jest ok 100 razy lepsza .
                              No ale nikt tak naprawdę nie wie czy warto dmuchać dlatego do tyłu jak kierowcy narzekają ze po zbliżeniu do roweru nie widza jak lampka świeci na boki.
                              Dla mnie to ściema bo aby odbić kierowca powinien dobrze widzieć lampkę z odległości 10 m.

                              A przy tej odległości gdy jedzie tym samym pasem co rower powinien dobrze widzieć lampkę gdy ona świeci +/-15 stopni.
                              Jak jedzie drugim pasem to i tak dobrze widzi lankę z 20 m choć akurat w tym wypadku nie musi jej dobrze widzieć bo nie potrąci.



                              > > Połowa światła żarówki trafia w podstawę lampy jak nie ma odbłyśnika czyl
                              > i się
                              > Bardzo niespotykane rozwiązanie, ale posiadam 1 sztukę.

                              Kwestia dyskusyjna.
                              Najlepsze były lampki na tylny widelec.
                              Małe zwarte niewiele większe od żarówki która dobrze świeciła we wszystkie strony.
                              Solidny metalowy wspornik a czerwony kołpak trudno się luzował na gwincie.
                              Taka lamka nie musiała mieć odbłyśnika.
                              Miała solidne styki z grubej blachy, które się nie odginały od wstrząsów.


                              >Za miast odbłyśnika w "
                              > szybce" jest niezła soczewka. Cóż, nie china, a france - CIBIE
                              Mówimy tu nie o dobrych lampkach i świadomym wyborze po latach praktyki, lecz o masówce zalegającej sklepy.
                              Albo to jest dobre albo szajs.
                              Takie elementy decydujące o bezpieczeństwie powinny mieć atest policji lub jakiegoś instytutu transportu i chała nie powinna być do obrotu dopuszczona.

                              na pewno Chińczycy produkują małe lampki LED na pogrubionych wspornikach lub z dobrymi z zatrzaskami które się nie klęczą co powoduje odłamywanie wspornika przy ściąganiu lub zakładaniu.
                              Wspornik wcale nie musi być metalowy.
                              Może być gruby albo krótki a o wszystkim decyduje rodzaj klipsa.

                              • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 08.01.12, 02:22

                                > Nie umiem powiedzieć jak często dają odbłyśniki.
                                Często.
                                > Ta lampka błotnikowa za kilka złotych kupiona ostatnio w hipermarkecie, w którą
                                > chciałem wmontować diodę a i miejsce na małe akumulatorki by się znalazło, nie
                                > miała odbłyśnika.
                                Czy ty kupujesz ciągle szmelc? Jeśli tak to się zapytaj co kupić ... W hipermarketach mają szmelc lampki i drogo. Za 10zł -> alledrogo 2.9zł ...
                                Zamiast kombinować poszukaj gotowca. Są , nawet tanio lampki błonnikowe na baterie z ledem <20zł. Ale i tak polecam na bagażnik :D

                                > No może to coś w środku rozpraszacza można nazwać soczewką ale wątpię aby żaró
                                > wka była w ognisku.
                                Takie rzeczy się sprawdza np. na ścianie.
                                > Ta która mis ei rozleciała a była w rowerze też nie miała.
                                Dlaczego się rozpadła? Uderzenie, drgania?

                                > nawet gdyby odbłyśnik idealnie odbijał światło lecące do przodu to i tak skutec
                                > zność diody na głównym kierunku jest ok 100 razy lepsza .
                                Ja tu widzę błąd myslowy. Żarówka emituje x światła -> strumień świetlny. I ten strumień kierunkujemy odbłyśnikiem. Led ma lepszą sprawność przy generacji (ale to jest 5 - 10 razy, nie 100! ). W przypadku tylnej lampki led ratuje kolor czerwony - nie traci mocy na generację reszty kolorów. A potem są straty za stratami np. regulator prądu.
                                Popatrz na naturę. Typowa tylna lampka żarówkowa 6V 100mA. Czy lampka ledowa (niby 100 większa wydajność) 3V 2mA świeci tak samo? Odpowiem, bez 10 - 20mA nie podchodź.

                                > No ale nikt tak naprawdę nie wie czy warto dmuchać dlatego do tyłu jak kierowcy
                                > narzekają ze po zbliżeniu do roweru nie widza jak lampka świeci na boki.
                                No i właśnie. Do czego są lampki. Po co? Dla kogo?
                                Jeśli jest się w zasięgu świateł samochodu, to lampka nic nie daje. Wcześniej odblask nadrabia. Rowerzyści boją się najazdu od tyłu. Ale lampki tylne są robione głownie na długą prostą, ciemną drogę.

                                > Dla mnie to ściema bo aby odbić kierowca powinien dobrze widzieć lampkę z odleg
                                > łości 10 m.
                                W zasięgu świateł nie jest potrzebna lampka, bo światła samochodu oświetlają cały przedmiot.
                                Pod warunkiem, że te 10m - 50m(rzeczywisty zasięg świateł w samochodach) nie jest poniżej czasu reakcji. Ale kierowcą wmawia się, że mogą zasuwać w nocy, bo pieszym dadzą kamizelki, dziką nabłyszczą zęby, sarny dostaną odblaskowe opaski, a rowerzyści będą klaunami.

                                > Jak jedzie drugim pasem to i tak dobrze widzi lankę z 20 m choć akurat w tym wy
                                > padku nie musi jej dobrze widzieć bo nie potrąci.
                                Nasi potrafią.

                                > Kwestia dyskusyjna.
                                > Najlepsze były lampki na tylny widelec.
                                > Małe zwarte niewiele większe od żarówki która dobrze świeciła we wszystkie stro
                                > ny.
                                Często wymagały wspornika na ramie- spawanie.
                                Często się urywały przy parkowaniu - wystawały na zewnątrz. Kabelki były umieszczane tak, że się przerywały, przecierały. Z racji jednostronnego montażu, koło zasłaniało widoczność lampki z jednej strony. Te twoje ulubione sakwy, po umieszczeniu zasłaniały lampkę, lub ją uszkadzały.
                                Jako małe zwarte, nie mają wbudowanego odblasku - szukaj miejsca + kolejna rzecz do uszkodzenia.

                                > Solidny metalowy wspornik a czerwony kołpak trudno się luzował na gwincie.
                                > Taka lamka nie musiała mieć odbłyśnika.
                                > Miała solidne styki z grubej blachy, które się nie odginały od wstrząsów.
                                To jest nic innego jak jakość wykonania. Wcale bym się nie zdziwił, jakby współczesna produkcja nie miału już tych cech pomimo takiego samego wyglądu.

                                > Mówimy tu nie o dobrych lampkach i świadomym wyborze po latach praktyki, lecz o
                                > masówce zalegającej sklepy.
                                > Albo to jest dobre albo szajs.
                                To co ja tu poradzę?
                                > Takie elementy decydujące o bezpieczeństwie powinny mieć atest policji lub jaki
                                > egoś instytutu transportu i chała nie powinna być do obrotu dopuszczona.

                                Policja nie ma pojęcia o tym. Dla nich ważna jest wyprana kamizelka i założony kask, nawet tył na przód. Ale kask. A wrogiem publicznym nr. 1 jest pijany cyklista, on jest winny za wszystkie wypadki. Instytyt transportu - ministerstwo, 10lat temu miała wspaniały plan na poprawę bezpieczeństwa rowerzystów, odebrała im wszędzie pierwszeństwo o raz kazała przypisywać winę za wypadki, kazała włączyć światełka w samochodach, aby rowerzyści byli niewidoczni. Co chwile mają rewolucyjne pomysły bezpieczniazkie.

                                A co do testów, to są takie. Wystarczy poszukać i kupić świadomie. Nie można wszystkich zmuszać, niektórym wystarczą słabe rzeczy. Np. Innym twoja rozwalona lampka wystarczyłą by na lata.

                                >powinny mieć atest
                                Na szkle lampki powinny być wytłoczenia z atestami, normami ...
                                Nie kupij takich, które tego nie mają. Tylko nie pytaj się mnie jaki numer powinny mieć, bo nie wiem :D

                                > na pewno Chińczycy produkują małe lampki LED na pogrubionych wspornikach lub z
                                > dobrymi z zatrzaskami które się nie klęczą co powoduje odłamywanie wspornika pr
                                > zy ściąganiu lub zakładaniu.
                                > Wspornik wcale nie musi być metalowy.
                                > Może być gruby albo krótki a o wszystkim decyduje rodzaj klipsa.
                                IMPORTERZY kupują najtańszy chłam. To oni są winni. W takiej angli nawet najtańsze chińskie buty są wytrzymalsze od tego co sprowadzają nasi importerzy.
                                Po prostu gwarancja, rękojmia leży i kwiczy w tym kraju. Najlepiej jest w supermarketach i internecie, a reszta to same problemy.








                                • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 08.01.12, 14:17
                                  > > Ta lampka błotnikowa za kilka złotych kupiona ostatnio w hipermarkecie, w
                                  > którą
                                  > > chciałem wmontować diodę a i miejsce na małe akumulatorki by się znalazło
                                  > , nie
                                  > > miała odbłyśnika.
                                  > Czy ty kupujesz ciągle szmelc? Jeśli tak to się zapytaj co kupić ... W hipermar
                                  > ketach mają szmelc lampki i drogo. Za 10zł -> alledrogo 2.9zł ...

                                  Kupowałem solidną podstawę pod diodę.
                                  Kupiłem taka lampkę w hipermarkecie bo kosztowała kilka złotych ale ona była przeznaczona do żarówek i nie miała odbłyśnika co mi akurat nie przeszkadzało.
                                  Czy ty myślisz że ludzie jak kupują lampkę to ją rozkręcają aby zobaczyć co ma w środku ?
                                  Żarówka 0,6 W ma taką moc ze odbłyśnik jest niepotrzebny.Tylna lampka ma świecić nie tylko do tyłu ale i na boki.

                                  > > Ta która mis ei rozleciała a była w rowerze też nie miała.
                                  > Dlaczego się rozpadła? Uderzenie, drgania?
                                  Wiele uderzeń w błotnik w windzie. Wiele upadków roweru w górach.
                                  Jak błotnik pogięło to i lampka musiała się rozpaść.

                                  > Ja tu widzę błąd myslowy. Żarówka emituje x światła -> strumień świetlny. I
                                  > ten strumień kierunkujemy odbłyśnikiem. Led ma lepszą sprawność przy generacji
                                  > (ale to jest 5 - 10 razy, nie 100! ).
                                  Ale konstrukcja lampek żarówkowych polega na świeceniu we wszystkich kierunkach a LEDy powiedzmy w kącie 120 stopni czyli 1/10 sfery czyli 10 x większą skuteczność świetlna dmucha w 10 razy mniejszy kąt bryłowy.
                                  Jeśli jest odbłyśnik w lampce blotnikowej to tylko odbija w akcie 180 stopni aby w błotnik nie świeciło.
                                  Lampkę żarówkową ma być widać z boku a często lekko z przodu .
                                  Ideą ledów było długie świecenie z jednej baterii to zdecydowano się na wąskie kąty do tyłu.


                                  > Popatrz na naturę. Typowa tylna lampka żarówkowa 6V 100mA. Czy lampka ledowa (
                                  > niby 100 większa wydajność) 3V 2mA świeci tak samo? Odpowiem, bez 10 - 20mA nie
                                  > podchodź.
                                  Ale z nową baterią one biora w impulsie ok 50 mA czyli średnio ok 20 mA.


                                  Nie wiem czy świeci tak samo bo dla oka spadek światła jest ledwie zauważalny.
                                  Różnica między ledem a żarówką polega głównie (uwidacznia się) na mniejszym napięciu zasilania.
                                  Żarówka żre połowę mocy i jej prawie nie widać, bo ledwie żarzy.
                                  LED systematycznie się będzie ściemniał i dzięki temu jest bezpieczniejszy na zasilaniu bateryjnym.
                                  Jest więcej czasu na wymianę baterii.

                                  > > No ale nikt tak naprawdę nie wie czy warto dmuchać dlatego do tyłu jak ki
                                  > erowcy
                                  > > narzekają ze po zbliżeniu do roweru nie widza jak lampka świeci na boki.
                                  > No i właśnie. Do czego są lampki. Po co? Dla kogo?
                                  Kierowca by chciał lampkę jak w samochodzie (5W)
                                  On nie rozumie że LED ciągnie 0,1 W bo ma świecić dłużej niż 2-3 godziny.


                                  > > Dla mnie to ściema bo aby odbić kierowca powinien dobrze widzieć lampkę z
                                  > odleg
                                  > > łości 10 m.
                                  > W zasięgu świateł nie jest potrzebna lampka, bo światła samochodu oświetlają ca
                                  > ły przedmiot.
                                  O to chodzi.
                                  Jak auto jest w odległości 40-60 m to musi widzieć lampkę choćby była przekrzywiona, bo na przy kącie 60 stopni świeci wiązką szeroką na 40-60 m.(trójkąt równoramienny)


                                  > > Kwestia dyskusyjna.
                                  > > Najlepsze były lampki na tylny widelec.
                                  > > Małe zwarte niewiele większe od żarówki która dobrze świeciła we wszystki
                                  > e stro
                                  > > ny.
                                  > Często wymagały wspornika na ramie- spawanie.
                                  Te co ja stosowałem miały uchwyt ze śrubką do przebijania lakieru.
                                  Składaki chyba wszystkie miały przyspawany uchwyt do takich małych lampek.
                                  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 08.01.12, 18:56
                                    > Czy ty myślisz że ludzie jak kupują lampkę to ją rozkręcają aby zobaczyć co ma
                                    > w środku ?
                                    Teraz jest moda na przeźroczyste obudowy. Wszystko widać.

                                    > Żarówka 0,6 W ma taką moc ze odbłyśnik jest niepotrzebny.Tylna lampka ma świeci
                                    > ć nie tylko do tyłu ale i na boki.
                                    Ale jakoś go zwykle ładują do tylnej lampki.

                                    > Ale konstrukcja lampek żarówkowych polega na świeceniu we wszystkich kierunkach
                                    > a LEDy powiedzmy w kącie 120 stopni czyli 1/10 sfery czyli 10 x większą skutec
                                    > zność świetlna dmucha w 10 razy mniejszy kąt bryłowy.
                                    Jak już pisałem, soczewki, odbłyśniki ... czyli ja mam odmienne zdanie.

                                    > Lampkę żarówkową ma być widać z boku a często lekko z przodu .
                                    > Ideą ledów było długie świecenie z jednej baterii to zdecydowano się na wąskie
                                    > kąty do tyłu.
                                    Jak już pisałem, to strefy świecenia oba typy lampek maja zbliżony. W jednym jest to zrobione dzięki soczewce w diodzie, a drugim odbłyśniku i kloszu. Oprócz wydajności i żywotności, to lampy żarowe są naprawdę dobre.

                                    > Ale z nową baterią one biora w impulsie ok 50 mA czyli średnio ok 20 mA.
                                    Pisałem o moich doświadczeniach biurkowych. Stabilizacja zasilania, światło stałe.

                                    > Nie wiem czy świeci tak samo bo dla oka spadek światła jest ledwie zauważalny.
                                    > Różnica między ledem a żarówką polega głównie (uwidacznia się) na mniejszym na
                                    > pięciu zasilania.
                                    > Żarówka żre połowę mocy i jej prawie nie widać, bo ledwie żarzy.
                                    > LED systematycznie się będzie ściemniał i dzięki temu jest bezpieczniejszy na z
                                    > asilaniu bateryjnym.
                                    > Jest więcej czasu na wymianę baterii.
                                    Tak, ale nie zawsze źródła chemiczne. Do zalet można dodać odporność na wstrząsy ledów.

                                    > > No i właśnie. Do czego są lampki. Po co? Dla kogo?
                                    > Kierowca by chciał lampkę jak w samochodzie (5W)
                                    > On nie rozumie że LED ciągnie 0,1 W bo ma świecić dłużej niż 2-3 godziny.
                                    W samochodzie jest 2x5W + podświetlanie tablicy. Kierowca nie tyle by chciał, co życzy sobie , aby innym dowalić. W końcu on płaci wysokie ....

                                    > > Często wymagały wspornika na ramie- spawanie.
                                    > Te co ja stosowałem miały uchwyt ze śrubką do przebijania lakieru.
                                    Tak, pamiętam. Nawet można to jeszcze kupić.
                                    > Składaki chyba wszystkie miały przyspawany uchwyt do takich małych lampek.
                                    Nie. Nie wszystkie miały.
                                    I tu wychodzi ważna rzecz. To producent na etapie budowy ramy powinien myśleć o oświetleniu. Później , użytkownik ma utrudnioną robotę, aby zamontować coś trwałego i trwale.

                                    > > > Ta która mis ei rozleciała a była w rowerze też nie miała.
                                    > > Dlaczego się rozpadła? Uderzenie, drgania?
                                    > Wiele uderzeń w błotnik w windzie. Wiele upadków roweru w górach.
                                    > Jak błotnik pogięło to i lampka musiała się rozpaść.
                                    Pomyślimy ... a i tak proponuj lampkę na bagażnik, albo osłonę na lampkę w błotniku.
                                    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 09.01.12, 07:21
                                      > Nie. Nie wszystkie miały.
                                      > I tu wychodzi ważna rzecz. To producent na etapie budowy ramy powinien myśleć o
                                      > oświetleniu. Później , użytkownik ma utrudnioną robotę, aby zamontować coś trw
                                      > ałego i trwale.

                                      W tej dyskusji już chyba 2 razy pisałem ze jestem zwolennikiem zobowiązania handlu do sprzedaży wyposażonych rowerów.
                                      Producent dając gwarancje na rower dba aby akcesoria trwałością były dopasowane do przeznaczenia roweru.
                                      To on mając konkretne lampki wie gdzie wspawać wspornik aby lampka za bardzo nie odstawała.
                                      To on kupując lampki w dużych ilościach ma je tanio i nie musi kupować tandety itd
                                      Wystarczy że technolog w formie rowerowej przetestuje kilkadziesiąt lampek i wybierze solidną, zwalniając klienta od obowiązku posiadania wiedzy czym się powinna lampka charakteryzować.



                                      • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 09.01.12, 11:37
                                        > W tej dyskusji już chyba 2 razy pisałem ze jestem zwolennikiem zobowiązania han
                                        > dlu do sprzedaży wyposażonych rowerów.
                                        Nierealne.
                                        Szosówką też wciśniesz lampki? Najlepiej w ramę. Wyczynowym szosówką? A górale te do skoków też mają mieć fabryczne i niezniszczalne lampki. A góralom tych z górki na pazurki też obowiązkowo? A może bmx też. A nich mają wspornik na lampkę. Dziecięce rowery dla 5 latków też? W końcu kierowca musi widzieć takiego małego rowerzystę w parku, jak będzie sobie parkował. na dziko.

                                        A ja już wspomniałem, takie bezpieczniackie pomysły nie wpłyną na poprawę bezpieczeństwa, a tylko nakładają obowiązki. Nawet mogą pogorszyć bezpieczeństwo - patrz przykład pieszych, gdzie wmówiono kierowcą: jeśli nie ma odblasku to pieszego nie ma - rozjeżdżaj. Czy brak oświetlenia to jest główny powód wypadków w polsce? No chociaż 5 %. Znajdzie się choć tyle?

                                        > Producent dając gwarancje na rower dba aby akcesoria trwałością były dopasowane
                                        > do przeznaczenia roweru.
                                        Z tego co słyszałem, to gwarancje na rower są takie, że szybciej wymienić jakie części ona obejmuje.
                                        > To on mając konkretne lampki wie gdzie wspawać wspornik aby lampka za bardzo ni
                                        > e odstawała.
                                        I taka super lampka fabryczna po uszkodzeniu będzie nie do zdobycia na rynku detalicznym. A jeśli będzie to po odpowiedniej opłacie. Czyli użytkownik znów musi kombinować.
                                        > Wystarczy że technolog w formie rowerowej przetestuje kilkadziesiąt lampek i wy
                                        > bierze solidną, zwalniając klienta od obowiązku posiadania wiedzy czym się powi
                                        > nna lampka charakteryzować.
                                        Naiwny jesteś. Obecnie robią wszystko , aby zmniejszyć żywotność roweru.
                                        > To on kupując lampki w dużych ilościach ma je tanio i nie musi kupować tandety
                                        > itd
                                        Kupi taką samą tandetę, tylko taniej , a sprzeda jak za dobre oświetlenia. Będą dodawać takie migacze za 5zł do wszystkich rowerów - zawsze da się to jakoś zamocować (np. kierownica, sztyca). Nie wierzysz ? To popatrz na rynek motorowerów, motocykli
                                        , quadów chińskich. Wymaganie przez przepisy elementy są ordynarnie doklejane. Raz dwa się urwie. Albo rowerki z decathlon. Odróżniaj też producenta od importera.

                                        Swoją drogą przez przyczepkę, dzieci odbija ci na punkcie bezpieczniactwa (pseudo bezpieczeństwo, polska myśl drogownicza).
                                        • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 09.01.12, 13:05
                                          > Szosówką też wciśniesz lampki?
                                          Dlaczego piszesz o jakiejś niszy ?
                                          Rowerów na świecie jest miliard.
                                          Kolarzy zawodowych tyle co kot napłakał.
                                          Większość szosówek normalnie jedzie pod zwykłymi ludźmi.
                                          A co to jest szosówka ? Rower do jazdy w dzień ?
                                          Jak ktoś dogada się ze sklepem ze nie potrzebuje lampki to niech mu zdemontują i znajdą na nią klienta.Nic nie stoi na przeszkodzie aby każdy rower oferowany do sprzedaży miał lampki a nie , że jak przyjedzie klient co nie ma czasu, aby go pytać czy mu lampki zamontować
                                          Jak rajdowiec kupuje auto to mu sprzedają bez opon bo wiadomo że swoje założy ?

                                          > A górale
                                          > te do skoków też mają mieć fabryczne i niezniszczalne lampki.
                                          Jeśli jest zakaz jazdy takimi po ulicach to nie.

                                          > A góralom tych z
                                          > górki na pazurki też obowiązkowo?
                                          A wolno sprzedawać urzadzenia elektryczne bez obudowy ?

                                          >A może bmx też.
                                          A co to jest bmx , o mój brat jak był dzieckiem bmx-em jeździł po ulicach ?
                                          Nie ma lampki , nie ma dopuszczenie do jazdy po drogach publicznych.
                                          Pytanie czy jak rower ma odczepianą lampkę to musi być doczepiona podczas jazdy w dzień.


                                          >A nich mają wspornik na lamp
                                          > kę. Dziecięce rowery dla 5 latków też?
                                          A mają zabezpieczenia aby 9 latek takim nie pojechał ?
                                          Do 7 roku odpowiada rodzic, ale potem już dziecko samodzielnie może się poruszać rowerem pod rogach publicznych.

                                          >W końcu kierowca musi widzieć takiego
                                          > małego rowerzystę w parku, jak będzie sobie parkował. na dziko.
                                          Nie tylko w parku.Widywałem kilkuletnie dzieci jadąc pod prąd bo nie wiedział, że trzeba jeździć prawą jezdnią.
                                          Mój brat jak miał kilka lat pojechał rowerkiem 65 km do Legnicy.
                                          Na szczęście nie jechał chyba autostradą a le kto wie , może kłamał ze jechał 94 krajową.
                                          Ja sam mając około 10-12 lat jeździłem rowerem po autostradzie do Wrocławia.
                                          PoRD nie mówi jakie rodzaje rowerów nie muszą być wyposażone w światła ato znaczy ze muszą je mieć wszystkie.
                                          Wiele osób sporadycznie jeździ rowerem , czyli tak jakby miało rower nowy.
                                          Im się nie chce zakładać lampek bo rower służy im głównie do jazdy na wczasach.
                                          Sklepy chcą zarabiać extra na lampkach to oferują rowery bez nich.

                                          > A ja już wspomniałem, takie bezpieczniackie pomysły nie wpłyną na poprawę bezpi
                                          > eczeństwa, a tylko nakładają obowiązki.
                                          Łatwiej sklepowi zamontować lampkę niż rowerzyście np kobiecie.

                                          • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 09.01.12, 13:56
                                            > > Szosówką też wciśniesz lampki?
                                            > Dlaczego piszesz o jakiejś niszy ?
                                            W polskich warunkach, ta nisza jest większa niż elektryczne rowery, poziomki.
                                            > Większość szosówek normalnie jedzie pod zwykłymi ludźmi.
                                            > A co to jest szosówka ? Rower do jazdy w dzień ?
                                            I dlatego, jak będzie chciał to sobie założy, a nie głupi wymóg!

                                            > Jak ktoś dogada się ze sklepem ze nie potrzebuje lampki to niech mu zdemontują
                                            > i znajdą na nią klienta.Nic nie stoi na przeszkodzie aby każdy rower oferowany
                                            > do sprzedaży miał lampki a nie , że jak przyjedzie klient co nie ma czasu, aby
                                            > go pytać czy mu lampki zamontować
                                            Głupoty! Co najwyżej mu zamienią za dopłątą na lepsze. Widziałem sprzedaż kilku rowerów - sprzedawca sam zachęcał do zakupu światełek. . Udawało mu się ;-). Pokazal kilka lampek, klient (-ka) wybrała sobie najładniejszą, A nie jakąś co wybrał producent, zanotował jej gratis .... Z tego co widziałem to już przy zakupie często jest wymiana elementów fabrycznych np. siodełko, błotniki ... na "ładniejsze". A i kolor lakieru i osprzętu jest istotny w zakupie rowerów :D

                                            > do sprzedaży miał lampki a nie , że jak przyjedzie klient co nie ma czasu, aby
                                            > go pytać czy mu lampki zamontować
                                            W sklepie i tak montuje rower, to nie jest tak, że kupuję się od ręki i dostaje się karton do samodzielnego złożenia. Więc tu argument nie słaby.

                                            > Jak rajdowiec kupuje auto to mu sprzedają bez opon bo wiadomo że swoje założy ?
                                            Rajdowiec kupuje specjalne wersje, na podstawie których buduje dopiero rajdówkę. Specjalna wersja tzn. obspawana buda fabrycznie, baza- silnik i inne. A i tak wstawia własną klatkę, wymienia całkowicie zawieszenie, z silnika pozostaje mała część ....

                                            > > A górale
                                            > > te do skoków też mają mieć fabryczne i niezniszczalne lampki.
                                            > Jeśli jest zakaz jazdy takimi po ulicach to nie.
                                            Nie ma zakazu, ale często ulicy nie znają.

                                            > > A góralom tych z
                                            > > górki na pazurki też obowiązkowo?
                                            > A wolno sprzedawać urzadzenia elektryczne bez obudowy ?
                                            Ależ one są kompletne, a użądzenia elektryczne bez obudowy?
                                            A popatrz w elektronicznym, czy można kupić grzałkę elektryczną luzem itp..

                                            > >A może bmx też.
                                            > A co to jest bmx , o mój brat jak był dzieckiem bmx-em jeździł po ulicach ?
                                            > Nie ma lampki , nie ma dopuszczenie do jazdy po drogach publicznych.
                                            Ale ty chciałeś obowiązek wyposażania wszystkich w światełka!
                                            > Pytanie czy jak rower ma odczepianą lampkę to musi być doczepiona podczas jazdy
                                            > w dzień.
                                            BMX są dla dużych ludzi, na tor crosowy, a teraz to skaczą po murkach. A odczepiana lampka - w dzień nie musisz mieć nic z lampek. Czyli legalizacja tego co jest normalne.

                                            > >A nich mają wspornik na lamp
                                            > > kę. Dziecięce rowery dla 5 latków też?
                                            > A mają zabezpieczenia aby 9 latek takim nie pojechał ?
                                            > Do 7 roku odpowiada rodzic, ale potem już dziecko samodzielnie może się porusza
                                            > ć rowerem pod rogach publicznych.
                                            A na takim małym rowerku nie możne jechać dorosły? Nie da się? To co nakazać lampki w dziecięcych rowerach , czy nie?

                                            > >W końcu kierowca musi widzieć takiego
                                            > > małego rowerzystę w parku, jak będzie sobie parkował. na dziko.
                                            > Nie tylko w parku.Widywałem kilkuletnie dzieci jadąc pod prąd bo nie wiedział,
                                            > że trzeba jeździć prawą jezdnią.
                                            > Mój brat jak miał kilka lat pojechał rowerkiem 65 km do Legnicy.
                                            I obowiązkowa lampka ich by uratowała, tak samo jak 2 hamulce. Przypominam, że lampki to jasny sygnał dla kierowców - rozjedź jak się nie świeci.
                                            > Ja sam mając około 10-12 lat jeździłem rowerem po autostradzie do Wrocławia.
                                            Witaj w klubie :D

                                            > PoRD nie mówi jakie rodzaje rowerów nie muszą być wyposażone w światła ato znac
                                            > zy ze muszą je mieć wszystkie.
                                            I dlatego zmiana na odczepielność jest dobra. Wymagane wtedy kiedy trzeba ich użyć. Skończą się głupie łapanki w dzień.

                                            > Wiele osób sporadycznie jeździ rowerem , czyli tak jakby miało rower nowy.
                                            > Im się nie chce zakładać lampek bo rower służy im głównie do jazdy na wczasach.
                                            I dlatego im nie są potrzebne.
                                            > Sklepy chcą zarabiać extra na lampkach to oferują rowery bez nich.
                                            10zl na targu za mrugałla. Nie jest tak źle.

                                            Widzisz. Naprawiałem emerytce rower - wigry 3 po niezłych przejściach. Aby mogła jeździć na działkę - 4km raz na miesiąc. Sama z siebie pytała się mnie co ze światełkami... doradziłem jej nie manie, tam policja nie łapie.

                                            > > A ja już wspomniałem, takie bezpieczniackie pomysły nie wpłyną na poprawę
                                            > bezpi
                                            > > eczeństwa, a tylko nakładają obowiązki.
                                            > Łatwiej sklepowi zamontować lampkę niż rowerzyście np kobiecie.
                                            Już przeginasz. Jak nie umie, to ma serwis, a i tak najczęściej za darmo i na miejscu zamocują bateryjną na kierownicę, sztyce ... nie rób z ludzi paralityków.




                                        • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 09.01.12, 13:07
                                          >Czy brak oświetlenia to jest główny powód wypadków w p
                                          > olsce? No chociaż 5 %. Znajdzie się choć tyle?
                                          Tych poważnych to chyba nie, ale potrąceń na ciemnych chodnikach których się zwykle nie zgłasza to pewnie tak.


                                          > Z tego co słyszałem, to gwarancje na rower są takie, że szybciej wymienić jakie
                                          > części ona obejmuje.
                                          Jak lampka była dodana do roweru (ekstra) to wychodzi poza gwarancję na rower.
                                          Miałem kiedyś nowy rowerze z dynamem to sklep nie chciał zmienić dynama bo ponoć takiego modelu już nie miał a chciał za dopłatą założyć inne.
                                          Teraz patrz jak dynama kosztowały 14-25 zł a sklep domagał się dopłaty do nowszego dynama ,to nie wykluczone że w hurcie za dopłatę zakupił całe dynamo.


                                          > > To on mając konkretne lampki wie gdzie wspawać wspornik aby lampka za bar
                                          > dzo ni
                                          > > e odstawała.
                                          > I taka super lampka fabryczna po uszkodzeniu będzie nie do zdobycia na rynku de
                                          > talicznym.
                                          Ależ producent dopierze lampkę która serwis łatwo będzie mógł zmienić czyli np dobierze rozstaw śrub czy długość wsporników.
                                          Producenci nie dają najtańszych lampek a najbardziej typowe.
                                          Stąd jak producent składaków dobrał dobrą lampkę to ją dodawał przez 30 lat.


                                          > Naiwny jesteś. Obecnie robią wszystko , aby zmniejszyć żywotność roweru.
                                          Tak robią producenci AGD którzy zarabiają potem na częściach.
                                          Producent roweru nie zarobi jak kupisz sobie druga chińską lampkę.
                                          Straci tylko na marce.


                                          > > To on kupując lampki w dużych ilościach ma je tanio i nie musi kupować ta
                                          > ndety
                                          > > itd
                                          > Kupi taką samą tandetę, tylko taniej , a sprzeda jak za dobre oświetlenia
                                          Kupi dobre oświetlenie taniej i sprzeda ja w cenie detalicznej jaka osiąga w sklepach tandeta.
                                          Producent na lampce dzięki upustom trochę zarobi bo dużo nie musi skoro zarabia na rowerze.
                                          Kupując w komplecie kupujemy taniej.
                                          Producent nie może kompletować tandety bo jak się urwie to płaci nie tylko za lampkę ale i sklepowi za montaż.
                                          Tylko tak się porobiło ze producenci sprzedają rowery w kartonach a składa i serwisuje sklep.
                                          Toteż sklepikarze często rozkompletowywują rower który fabrycznie posiadał lampkę.
                                          Sprzedając oddzielnie zarabiają więcej.


                                          >Będ
                                          > ą dodawać takie migacze za 5zł do wszystkich rowerów - zawsze da się to jakoś z
                                          > amocować (np. kierownica, sztyca). Nie wierzysz ?
                                          Te po 5 zł znacznie się różnią jakością.
                                          Skoro hurtownik sprzedaje detaliczne ilości niewiele drożnej niż za złotówkę to kupuje niektóre lampki za kilkadziesiąt groszy.
                                          One z daleka tak samo wyglądają jak te 3-4 razy droższe.


                                          • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 09.01.12, 14:11
                                            > > olsce? No chociaż 5 %. Znajdzie się choć tyle?
                                            > Tych poważnych to chyba nie, ale potrąceń na ciemnych chodnikach których się zw
                                            > ykle nie zgłasza to pewnie tak.

                                            Czyli to nie jest problem! A potrącenia na chodniku są zgłaszane.
                                            Mówimy o 2148 trupów pieszych i ok. 800 rowerzystów. Rannych x10, jak nie więcej rocznie!
                                            Po co więc para w gwizdek?

                                            > Miałem kiedyś nowy rowerze z dynamem to sklep nie chciał zmienić dynama bo pono
                                            A na gwarancji by gadali, że nie obejmuje tego .... tu nie jest problem wyposażenia fabrycznego, a sprzedawców i innych cwaniaków.

                                            > Ależ producent dopierze lampkę która serwis łatwo będzie mógł zmienić czyli np
                                            > dobierze rozstaw śrub czy długość wsporników.
                                            > Producenci nie dają najtańszych lampek a najbardziej typowe.
                                            Tylko zapominasz o jedynym słusznym, na jedyną lampkę - monopol.

                                            > Stąd jak producent składaków dobrał dobrą lampkę to ją dodawał przez 30 lat.
                                            W prl ni było innych, więc tłukli przez 30 lat z tych samych form. A i tak było kilka rodzai przednich, tylnych co najmniej 3 ...

                                            > > Naiwny jesteś. Obecnie robią wszystko , aby zmniejszyć żywotność roweru.
                                            > Tak robią producenci AGD którzy zarabiają potem na częściach.
                                            > Producent roweru nie zarobi jak kupisz sobie druga chińską lampkę.
                                            > Straci tylko na marce.
                                            To wyjaśnij mi, dlaczego dzisiejsza łańcuchy, zębatki są takie słabe. Takie sam montują w nowych rowerach. Dlaczego ramy się łamią po 3 latach, a linki ci strzelają co miesiąc?
                                            Naprawdę nie widzisz pogorszenia się jakości i rowerów i ich części?
                                            > Producent roweru nie zarobi jak kupisz sobie druga chińską lampkę.
                                            Zwłaszcza jak do fabrycznego uchwytu będzie pasować jedynie ta którą on sprzedaje.

                                            > Tylko tak się porobiło ze producenci sprzedają rowery w kartonach a składa i se
                                            > rwisuje sklep.
                                            Chcesz to zmienić, ale na całym świecie?

                                            > Toteż sklepikarze często rozkompletowywują rower który fabrycznie posiadał lamp
                                            > kę.
                                            > Sprzedając oddzielnie zarabiają więcej.
                                            Zgadza się.
                                            • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 19.01.12, 13:18
                                              > > Tylko tak się porobiło ze producenci sprzedają rowery w kartonach a skład
                                              > a i se
                                              > > rwisuje sklep.
                                              > Chcesz to zmienić, ale na całym świecie?
                                              >
                                              Interesuje mnie Polska.
                                              Rower w sprzedaży powinien być bezpieczny.
                                              Babcia kupująca rower wnuczkowi nie musi wiedzieć jak powinien być wyposażony.



                                              > > Toteż sklepikarze często rozkompletowywują rower który fabrycznie posiada
                                              > ł lamp
                                              > > kę.
                                              > > Sprzedając oddzielnie zarabiają więcej.
                                              > Zgadza się.
                                              Zatem jakby rower musiał być sprzedawany kompletny to o jakości komponentów decydowałby producent.
                                              Sklepowi trudniej by było podmieniać dobre lampki na gorsze, a potem proponować klientowi odpłatną podmianę.




                                              • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 20.01.12, 23:06
                                                > Rower w sprzedaży powinien być bezpieczny.
                                                Bezpieczny, czy bezpieczniacki?


                                                To co proponujesz tworzyłoby patologię. Wtedy zobaczyłbyś prawdziwy lampkowy chłam.

                                                > Sklepowi trudniej by było podmieniać dobre lampki na gorsze, a potem proponować
                                                > klientowi odpłatną podmianę.
                                                Nie widzę żadnej trudności w takim procederze.

                                                > Babcia kupująca rower wnuczkowi nie musi wiedzieć jak powinien być wyposażony.
                                                Babcia nie kupuje rowerów przez internet do samodzielnego złożenia. Babcia nie musi wysyłać wnuczka na drogę publiczną z nowym rowerem. Babcia wie, że rower ma mieć światełka, bo w TV co chwilę o tym wspominają. Wie dobrze, że światełka są główna przyczyna wypadków w Polsce. W tym roku stojąc w kolejce widziałem sprzedaż 2 rowerów w różnych sklepach rowerowych. W obu przypadkach sprzedawca pomagał w wyborze oświetlenia (do górala). I jaką frajdę miał nowy właściciel. Skubańcy z przykładali prawie wszystkie lampki do roweru w celu podobania się. Tworząc kolejkę. Tak , tak, najważniejszym kryterium był wygląd lampki i jej pasowanie kolorystyczne. Jeśli producent zamontowałby swoją - możliwe, że wygląd lampki decydowałby o nie kupieniu tego roweru. Już dzisiaj ludzie kupują nowe rowery i każą sobie wymienić fabryczne części , dodać, zdjąć w nowym rowerze. Przypominam, też że obowiązkowa lampka w nowym rowerze oznacza brak lampki po pierwszym roku. Tak samo było z akcjami rozdawania światełek przez policję. Efekt? Jak się wyczerpały fabryczne baterie , to poszły do śmietnika.
                                                • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 21.01.12, 09:51
                                                  > To co proponujesz tworzyłoby patologię. Wtedy zobaczyłbyś prawdziwy lampkowy ch
                                                  > łam.
                                                  >
                                                  > > Sklepowi trudniej by było podmieniać dobre lampki na gorsze, a potem prop
                                                  > onować
                                                  > > klientowi odpłatną podmianę.
                                                  > Nie widzę żadnej trudności w takim procederze.
                                                  Rower jest kompletowany przez producenta i pakowany w karton.
                                                  Zabieranie solidnej lampki i dawanie chłamu to kant na kliencie i producencie.
                                                  Oferowanie odpłatnie tej lampki którą podmieniono to oszustwo i nieuczciwa konkurencja polegająca na oferowaniu roweru w cenie fabrycznej z podmienionym wyposażeniem.
                                                  Takie działania łatwo wyeliminować przez kontrole producenta.
                                                  Klient rejestruje gwarancje przez internet na stronie producenta i sprawdza czy ma fabryczne wyposażenie.
                                                  Za kombinacje sklep traci upusty u producenta bo to działanie na szkodę marki.


                                                  > Babcia nie kupuje rowerów przez internet do samodzielnego złożenia.
                                                  Akurat te zamówione przez internet i przychodzące w kartonie od producenta nie byłyby rozkompletowane.

                                                  >Babcia nie
                                                  > musi wysyłać wnuczka na drogę publiczną z nowym rowerem.
                                                  Ale może bo od 7 lat mu wolno.

                                                  > Babcia wie, że rower m
                                                  > a mieć światełka, bo w TV co chwilę o tym wspominają.
                                                  Babcia polega na specjaliście ze sklepu.
                                                  Która babcia wie ile rower może mięć światełek odblaskowych w kołach ?
                                                  który rowerzysta to wie ?
                                                  Ilu rowerzystów wie czy ma światełko odblaskowe z tyłu lub z przodu ?
                                                  Ilu je ma ?
                                                  Ilu rowerzystów wie jaki powinien być kształt tylnego światełka odblaskowego.
                                                  Ilu wie na jakiej wysokości ma być zamontowane?
                                                  Nie rozśmieszaj mnie z tą wiedzą babci zasłyszaną w TV.
                                                  Tak istotne sprawy powinny być dopilnowane przez sklep i to sklep można podać do sądu za wypadek na sprzęcie nie spełniającym wymogów bezpeiczeństwa.
                                                  W rowerze na gwarancji klient nie powinien nic zdejmować ani dokładać czy tez zamieniać na lepsze.


                                                  >Wie dobrze, że światełka
                                                  > są główna przyczyna wypadków w Polsce.
                                                  Nie chodzi o przyczynę bo tej nikt nie zweryfikuje.
                                                  Można wpaść na stojący rower zasilany dynamem i można zobaczyć rowerzystę bez lampek.
                                                  Rowerzysta może mieć lampkę a kierowca może powiedzieć, że jej nie widział.
                                                  Prokurator zacznie sprawdzać i okaże się, że lampka była na złej wysokości.
                                                  No i nici z odszkodowania lub renty.




                                                  >W tym roku stojąc w kolejce widziałem sp
                                                  > rzedaż 2 rowerów w różnych sklepach rowerowych. W obu przypadkach sprzedawca po
                                                  > magał w wyborze oświetlenia (do górala). I jaką frajdę miał nowy właściciel.
                                                  Pewnie się cieszył że skaczą koło niego.
                                                  Potem sprawdził cenę lampki na allegro.


                                                  >Sk
                                                  > ubańcy z przykładali prawie wszystkie lampki do roweru w celu podobania się. T
                                                  > worząc kolejkę. Tak , tak, najważniejszym kryterium był wygląd lampki i jej pas
                                                  > owanie kolorystyczne.
                                                  Tak , na tym to się klient zna.


                                                  > Jeśli producent zamontowałby swoją - możliwe, że wygląd l
                                                  > ampki decydowałby o nie kupieniu tego roweru.
                                                  Tak znany sposób ogłupiania ludzi.Szuka pani roweru z czerwonym dzwonkiem ?
                                                  Mamy taki lipny ale niech pani patrzy jaki piękny czerwony dzwonek.
                                                  Te lepsze rowery takiego nie mają a na dodatek są droższe.


                                                  >Już dzisiaj ludzie kupują nowe ro
                                                  > wery i każą sobie wymienić fabryczne części , dodać, zdjąć w nowym rowerze.
                                                  Jak klient wychodzi z inicjatywą to co w tym złego?
                                                  Sprzedawca może w prezencie dostać starą lampkę to w zamian może zaoferować montaż za darmo..


                                                  > Prz
                                                  > ypominam, też że obowiązkowa lampka w nowym rowerze oznacza brak lampki po pier
                                                  > wszym roku. Tak samo było z akcjami rozdawania światełek przez policję. Efekt?
                                                  > Jak się wyczerpały fabryczne baterie , to poszły do śmietnika.
                                                  Jak klient kupi nową lepszą lampkę to stara trafia do szuflady.Zawsze łatwiej ja przykręcić niż biegać po kupno kolejnej.
                                                  Można ja też ofiarować komuś kto lampki nie ma.


                                                  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 21.01.12, 13:24
                                                    > Rower jest kompletowany przez producenta i pakowany w karton.
                                                    > Zabieranie solidnej lampki i dawanie chłamu to kant na kliencie i producencie.
                                                    > Oferowanie odpłatnie tej lampki którą podmieniono to oszustwo i nieuczciwa konk
                                                    > urencja polegająca na oferowaniu roweru w cenie fabrycznej z podmienionym wypos
                                                    > ażeniem.
                                                    > Takie działania łatwo wyeliminować przez kontrole producenta.
                                                    Mrzonki, kantowali, kantują i będą kantować. I to sklepy jak i producenci, importerzy. Swoją krucjatę skieruj w rzeczywistą gwarancję na rower, a nie światełka.
                                                    > Za kombinacje sklep traci upusty u producenta bo to działanie na szkodę marki.
                                                    Nie rozśmieszaj mnie. Popadasz w paranoje. Czy sprzedali ci jakiś chłam, że tak wojujesz?

                                                    > Akurat te zamówione przez internet i przychodzące w kartonie od producenta nie
                                                    > byłyby rozkompletowane.
                                                    Ta, i do przykręcenia koła, kierownica, pedały, lampki ...
                                                    Rower to nie samochód, by każdy miał taki sam co do śrubki.

                                                    > Babcia polega na specjaliście ze sklepu.
                                                    > ....
                                                    > Nie rozśmieszaj mnie z tą wiedzą babci zasłyszaną w TV.
                                                    A producent w Hongkongu słyszał? Chcesz ograniczyć rynek, aby wszystko było klepane na jedno kopyto. Łudzisz się, że fabryczna lampka w nowym rowerze zapewni płodność i nieśmiertelność oraz ponadmiarową żywotność. Znikną wypadki drogowe.
                                                    Przestań panikować i bawić się w bezpieczniactwo.

                                                    > Tak istotne sprawy powinny być dopilnowane przez sklep i to sklep można podać d
                                                    > o sądu za wypadek na sprzęcie nie spełniającym wymogów bezpeiczeństwa.
                                                    Już teraz mamy takie przepisy. Czy chcesz je zaostrzyć, albo zdublować. Myślisz , że to pomoże, zmniejszy problem nr.1 w kraju? W nowych rowerach łamią się widelce, ramy i czase z bólem przyjmują to na gwarancji. A odszkodowanie za mordę bulteriera? Zapomnij.
                                                    > W rowerze na gwarancji klient nie powinien nic zdejmować ani dokładać czy tez z
                                                    > amieniać na lepsze.
                                                    Heloł, to jest forum rowerowe, a nie samochodowe. Przy takim założeniu - z góry dziękuję za taki nowy rower. Wolę już stary.


                                                    > Rowerzysta może mieć lampkę a kierowca może powiedzieć, że jej nie widział.
                                                    > Prokurator zacznie sprawdzać i okaże się, że lampka była na złej wysokości.
                                                    > No i nici z odszkodowania lub renty.
                                                    Kierowca zawsze mówi, że nie widział albo wtargnął. Dużego wyboru nie ma, bo tresowany od lat.
                                                    Prokurator nie zajmuje się tym, jakby co to adwokat sprawcy - kierowcy. Czy chcesz wspomnieć że rowerzyści giną głownie w nocy , bo nie mają oświetlenia? Jakbyśmy mieli bardziej obowiązkowe lampki niż teraz (np. 5 razy zdublowane w przepisach + więzienie za nie manie) to na pewno nikt by nie ginął. A wskaźniki bezpieczniactwa mielibyśmy lepsze niż w holandi. Przyjeżdżali by do nas , aby się uczyć bezpieczeństwa drogowego.

                                                    > > magał w wyborze oświetlenia (do górala). I jaką frajdę miał nowy właścici
                                                    > el.
                                                    > Pewnie się cieszył że skaczą koło niego.
                                                    > Potem sprawdził cenę lampki na allegro.
                                                    Na aledrogo nie mieli by możliwości "przymierzyć" na rowerze.

                                                    > > ampki decydowałby o nie kupieniu tego roweru.
                                                    > Tak znany sposób ogłupiania ludzi.Szuka pani roweru z czerwonym dzwonkiem ?
                                                    > Mamy taki lipny ale niech pani patrzy jaki piękny czerwony dzwonek.
                                                    > Te lepsze rowery takiego nie mają a na dodatek są droższe.
                                                    I co zakażemy? A może dla Pani najważniejsze jest, aby był różowy?



                                                    > >Już dzisiaj ludzie kupują nowe ro
                                                    > > wery i każą sobie wymienić fabryczne części , dodać, zdjąć w nowym rowerz
                                                    > e.
                                                    > Jak klient wychodzi z inicjatywą to co w tym złego?

                                                    Zdecyduj się!

                                                    > W rowerze na gwarancji klient nie powinien nic zdejmować ani dokładać czy tez z
                                                    > amieniać na lepsze.

                                                    W innym temacie pisałeś jak to rowerzyści nie potrafią naprawiać rowerów, jak serwisy skubią. Czy ty chcesz, aby rower na gwarancji oznaczał problem i z każdą pierdółką 40zł w serwisie? Tak jak w nowych samochodach, gdzie bez ASO zapomnij o wymianie żarówki? Przez takie głupie ingerowanie w rynku i bezpieczniackie pomysły, nie zdziw się gdy:
                                                    a)wprowadzą nowy skok gwintu , tylko rowerowy, każdy producent inny. Rowerów produkuję się wielokrotnie więcej niż samochodów. Nie ma problemu zbudowania całej fabryki dla takiego gwintu, skoro w samochodach się opłaca dla marnego 200 tyś. sztuk.
                                                    b)wprowadzamy siedmiokątne nakrętki, bo są bezpieczniejsze. Napiszemy o tym w swoim katalogu rowerowy, więc będą bezpieczniejsze.
                                                    c)koła w rowerze mogą odpaść. Bo są przykręcone w 2 punktach. Dlatego sla bezpieczeństwa zrezygnujemy z nakrętek i zaspawamy oś koła.
                                                    d) na rynku będą jedynie bardzo miekkie opony. Aby rowerzysta miał największą możliwą przyczepność
                                                    e)z powodu wydumanych powodów np. prostaty zakażemy wszystkim produkcji rowerów pionowych. A co!





                                                    > Sprzedawca może w prezencie dostać starą lampkę to w zamian może zaoferować mon
                                                    > taż za darmo..
                                                    Sprzedawca już oferuje darmowy montaż jak zakupiono u niego rower, czasem nawet lampkę.

                                                    Są na rynku rowery z fajniejszymi światełkami od producenta. Droższe miejskie, turystyczne. Nie próbuj kneblować rynku nakazując wszystkim. I właśnie to w rowerach jest dobre - wybór, a nie 10 modeli opli i wybierasz kolor. Co by nie wprowadzili za przepisy. BMX nie będzie miał światełek, ew. jak dzisiaj w pobliżu krawężnika były by świecące breloczki.


                                                    > >Babcia nie
                                                    > > musi wysyłać wnuczka na drogę publiczną z nowym rowerem.
                                                    > Ale może bo od 7 lat mu wolno.
                                                    1. Czyli rowerek dziecięcy poniżej 7 lat. Światełka obowiązkowe, go go rozjadą parkownisie w parku.
                                                    2. A co się stało z "od 10 lat jeśli ma kartę rowerową" ?

                                                    Dzieciak podrośnie i mam nadzieję, że ci przejdzie bezpieczniactwo. Bo na razie widzisz i rozwiązujesz problemy nieznane w innych systemach na świecie ;-)
                                                    A twoja krucjata światełkowa jest obecnie śmieszna jeśli turlasz się po chodniku bez światełek :D
                                                  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 22.01.12, 14:37
                                                    >Czy sprzedali ci jakiś chłam, że tak
                                                    > wojujesz?

                                                    Już pisałem , sklep do roweru na gwarancji nie miał oryginalnego dynama na reklamację.
                                                    Próbowali dać droższe za dopłata choć się wiele nie różniło.Zamiast doliczyć w koszty działalności że nie mieli takiego dynama jak mieć powinni próbowali wyjść ze straty i jeszcze zarobić.
                                                    Skoro naprawdę była taka duża równica w cenie tych dynam, to znaczy że dali chłam, a to by tłumaczyło dlaczego po 2 miesiącach dynamo padło.

                                                    > A producent w Hongkongu słyszał? Chcesz ograniczyć rynek, aby wszystko było kl
                                                    > epane na jedno kopyto. Łudzisz się, że fabryczna lampka w nowym rowerze zapewni
                                                    > płodność i nieśmiertelność oraz ponadmiarową żywotność. Znikną wypadki drogowe
                                                    nie na jedno kopyto.Oprócz udziwnionych rowerów powinny być silne standardy .
                                                    Po to ktoś kupuje auto znanej marki europejskiej aby potem nie słyszeć ze są kłopoty ze sprowadzeniem części.
                                                    Po coś opracowuje się normy fabryczne i krajowe, a że rower nie kupuje się na 5 lat silny standard pozwoli dokupić coś do tego roweru za 20-30 lat.
                                                    jest top szczególnie ważne w dobie globalizacji gdy mały importer sprawdza coś od Chińczyków a nikt przy kupnie nie będzie sprawdzał czy sztyca siodełkowa czy inna cześć ma rozmiar taki jak w rowerach europejskich.
                                                    Kiedyś były rowery produkowane w dużych seriach np Wigry i to daje gwarancje dostaw części przez długi czas.
                                                    Co ci przeszkadza opracowanie np 3 standardów i oznaczenie tego w typie roweru , a niech sobie producenci eksperymentują przy innych rowerach.
                                                    Weźmy przykładowo długość osi suportu i dopasowanie do tego przedniej przerzutki.
                                                    W standardzie byłaby też grubość rury ramy do której przerzutka się przykręca.
                                                    Standardowa korba miałaby znormalizowaną liczbę ramion w tarczy i dałoby się dokupić osłonę tarczy jak się połamie bo dziś to sztuką.
                                                    Znormalizować można długość przedniego widelca tak aby pasowały błotniki , lampki, przednie bagażniki itd.
                                                    Norma mogłaby obejmować dodatkowe otwory w ramie do mocowania bagażników, tylnych, błotników , lampek itp bez konieczności dorabiania blaszek itp.
                                                    Nie myl standardu z przymusem produkowania takich rowerów.
                                                    Po prostu klienci pytaliby o standardy i taki sprzedawałyby się lepiej.

                                                    > Prokurator nie zajmuje się tym, jakby co to adwokat sprawcy - kierowcy.
                                                    Przy śmierci rowerzysty zajmie się tym prokurator a skoro piszesz ze kierowca zawsze "nie widzi" to sprawdzi dlaczego nie widział.


                                                    >Czy chc
                                                    > esz wspomnieć że rowerzyści giną głownie w nocy , bo nie mają oświetlenia?
                                                    Zimą jest ciemno o 15:15 wraca się z pracy .
                                                    Chyba nie muszę dodawać że z roku na rok więcej osób jeździ zimą a i kiepskich kierowców przybywa.
                                                    Widać to doskonale w tym roku ile w ostatnich dniach ginie pieszych na pasach.



                                                    > Sprzedawca już oferuje darmowy montaż jak zakupiono u niego rower, czasem nawet
                                                    > lampkę.
                                                    Nie taki darmowy bo zmieniejac każdą część zarabia dodatkowo na marzy detalicznej na tej części .Dodatkowo zostaje mu cześć stara która sprzedaję na sklepie bo jest nieużywana.
                                                    Często sprzedają ją w dużo większej cenie niż ta co założył bo to część markowa i niedostępna w hurtowniach części wiec cenę można brać z sufitu.


                                                    > Są na rynku rowery z fajniejszymi światełkami od producenta. Droższe miejskie,
                                                    > turystyczne. Nie próbuj kneblować rynku nakazując wszystkim. I właśnie to w row
                                                    > erach jest dobre - wybór, a nie 10 modeli opli i wybierasz kolor.
                                                    Auto wygrało bo pan Ford narzucił silny standard w początkach motoryzacji co spowodowało spadek ceny i możlwość serwisowania u kowala.
                                                    Można sobie wyobrazić chaos jaki dziś by zapanował jakby klient w salinie decydował jakie che reflektory, silny akumulator itd.
                                                    Diabeł tkwi w szczegółach i tylko producent może dobrać np śruby które się nie będą odkręcały.
                                                    Większość rowerów kupiona bez oświetlenia w to oświetlenie nie jest już wyposażana.
                                                    To absurd aby kupować solidny trwały rower ze stali i by producent nie zmontował do neigo trwałego Leda zespalając go z ramą jak np widelec czy stery.
                                                    To tak absurdalne jak to że klient w sklepie dobierałby sobie kierownicę , pedały, opony , błotniki , chwyty, dźwignie, itd
                                                    Pomijając dyskusje na ile oświetlenie jest konieczne czy pomocne,
                                                    będę się upierał że jak o nie zadba producent roweru to dobierze je jak najtrwalsze .
                                                    Widać to dobrze po 20 letnich holenderkach.


                                              • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 21.01.12, 09:22
                                                Tania praktyczna lampka za 4,5 $

                                                Elastyczna obudowa odporna na wstrząsy (nie połamie się, co najwyżej odczepi).
                                                nie wymaga wspornika wiec szybko możemy ją przełożyć w dowolne miejsce na kierownicy , sztycy siodełkowej , przodzie ramy, itd
                                                Ma pojemnik na typowe baterie AAA, które w przeciwieństwie do baterii guzikowych zwykle montowanych do elastycznych lampek, długo zapewnia świecenie.
                                                Zawiera boczne czerwone diody, które mogą służyć jako tylna lampka, a typowo służą do poprawienia widoczności bocznej rowerzysty.

                                                • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 21.01.12, 12:23
                                                  O co chodzi? Jakieś zdjęcie?
                                                  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 22.01.12, 13:47


                                                    sorki za gapiostwo
                                                    link
                                • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 08.01.12, 14:19
                                  > Często się urywały przy parkowaniu - wystawały na zewnątrz. Kabelki były umiesz
                                  > czane tak, że się przerywały, przecierały. Z racji jednostronnego montażu, koło
                                  > zasłaniało widoczność lampki z jednej strony. Te twoje ulubione sakwy, po umie
                                  > szczeniu zasłaniały lampkę, lub ją uszkadzały.
                                  W tamtych latach mało kto używał sakw.
                                  Składaczki się słabo nadawały na wyjazdy poza miasto.
                                  Nawet dziś nie ma solidnego standardu choć prawie każdy rower ma bagażnik i mógłby dostać lampkę do bagażnika.
                                  Trudno o nią zahaczyć , trudno nią uderzyć o podłogę przy stawianiu do pionu w windzie.
                                  Dziś w sklepie powinien być cały asortyment lampek abym mógł wybrać czy chce na sztycę, na widelec, na bagażnik czy na błotnik.
                                  Tego żaden sklep nie ma, a psioczy się na rowerzystów że jeżdżą bez lampek.

                                  > > Mówimy tu nie o dobrych lampkach i świadomym wyborze po latach praktyki,
                                  > lecz o
                                  > > masówce zalegającej sklepy.
                                  > > Albo to jest dobre albo szajs.
                                  > To co ja tu poradzę?
                                  Ja mowie o atestach.
                                  Nie wolno sprzedawać niebezpiecznych rzeczy bo zanim klient się przekona ze to szajs to może odczuć to na własnej skórze.
                                  Już pisałem wielokrotnie ze ludzie się zrażają do zepsutych lampek i a nie brak pieniędzy jest powodem że nie naprawiają światła.
                                  Po prostu uważają że im nowa lampka wysiądzie po miesiącu lub po kilku.
                                  Kupiłem kiedyś kilka lampek przednich na 4 akumulatory.
                                  Były tak ciężkie (źle wyważone) ze klipsy nie wytrzymywały.
                                  Od razu wtapiałem w klipsy metalowe sprężyny, bo bez tego nie dało się używać a lampki na krawężnikach się odpinały i zaliczały glebę.


                                  > > Takie elementy decydujące o bezpieczeństwie powinny mieć atest policji lu
                                  > b jaki
                                  > > egoś instytutu transportu i chała nie powinna być do obrotu dopuszczona.
                                  >
                                  > Policja nie ma pojęcia o tym.
                                  Ale może mieć.
                                  Ma laboratorium> kryminalistyki i robi badania porównawcze np zamków do drzwi.

                                  > Dla nich ważna jest wyprana kamizelka i założony
                                  > kask, nawet tył na przód. Ale kask. A wrogiem publicznym nr. 1 jest pijany cykl
                                  > ista, on jest winny za wszystkie wypadki. Instytut transportu - ministerstwo,
                                  > 10lat temu miała wspaniały plan na poprawę bezpieczeństwa rowerzystów,
                                  Wtedy nie było tyle aut i można uznać ze priorytety dla aut były uzasadnione.Zresztą i auta jeździły 60 km/h.
                                  Prawo trzeba ciągle zmieniać bo sytuacja na drogach zmienia się co kilka lat.
                                  Teraz powinni opracować normy, przy ilu pieszych i ilu autach należy montować sygnalizację świetlną.
                                  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 09.01.12, 12:15
                                    > > szczeniu zasłaniały lampkę, lub ją uszkadzały.
                                    > W tamtych latach mało kto używał sakw.
                                    Sami sobie robili, nawet słodowy pokazywał.
                                    > Składaczki się słabo nadawały na wyjazdy poza miasto.
                                    Jeździli, jeździli i nie potrzebowali super rowerów.

                                    > Nawet dziś nie ma solidnego standardu choć prawie każdy rower ma bagażnik i móg
                                    > łby dostać lampkę do bagażnika
                                    Nic nie rozumiem! Przecież są standardy, są bagażniki, są lampki na bagażnik. A i wiele rowerów jednak nie ma bagażnika.

                                    > Trudno o nią zahaczyć , trudno nią uderzyć o podłogę przy stawianiu do pionu w
                                    > windzie.
                                    Tak jest.

                                    > Dziś w sklepie powinien być cały asortyment lampek abym mógł wybrać czy chce n
                                    > a sztycę, na widelec, na bagażnik czy na błotnik.
                                    A nie ma? Ja bym powiedział , że jest. Czasami trzeba zmienić sklep.

                                    > Nie wolno sprzedawać niebezpiecznych rzeczy bo zanim klient się przekona ze to
                                    > szajs to może odczuć to na własnej skórze.
                                    Tutaj leży i kwiczy prawo konsumenta, nakazując w innej ustawie bo się nie wywiązują się z obowiązku w innej jest chore.

                                    > Już pisałem wielokrotnie ze ludzie się zrażają do zepsutych lampek i a nie brak
                                    > pieniędzy jest powodem że nie naprawiają światła.
                                    Częściowo tak, ale ludziom po prostu nie są potrzebne lampki.

                                    > > 10lat temu miała wspaniały plan na poprawę bezpieczeństwa rowerzystów,
                                    > Wtedy nie było tyle aut i można uznać ze priorytety dla aut były uzasadnione.Zr
                                    > esztą i auta jeździły 60 km/h.
                                    Nie było aż tak mniej lat. Na legnickiej zdarzały się korki - 1.5godziny stojąc w miejscu. To jest wielki mit, że wzrosło wielokrotnie. To jest 2002 rok, a nie 1992. Zmiany nie byłe uzasadnione bezpieczeństwem a priorytetem dla samochodów np. legalne parkowanie na chodnikach. 60 zlikwidowali raz dwa po odebraniu prawa rowerzystą (ale w 2003 chyba była już 50 w mieście). Chodziło też, aby kierowcy nie byli winni oficjalnie za sprawców, bo w zwyczaju nie miej ustępować pierwszeństwa.

                                    > Prawo trzeba ciągle zmieniać bo sytuacja na drogach zmienia się co kilka lat.
                                    Nie. Prawo ma być dobre i stałe.
                                    > Teraz powinni opracować normy, przy ilu pieszych i ilu autach należy montować s
                                    > ygnalizację świetlną.
                                    Wystarczy napisać w prost. Ustąpić pierwszeństwa na przejściu i wchodzącego na przejściu.
                                    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 22.01.12, 21:17
                                      > Nic nie rozumiem! Przecież są standardy, są bagażniki, są lampki na bagażnik.
                                      > A i wiele rowerów jednak nie ma bagażnika.

                                      Mam kilka rowerów z bagażnikami i żaden nie ma płytki do przykręcenia lampki, a to chyba dobitnie świadczy że bagażnik nie ma standardowo mocowania na lampkę.
                                      Pewnie lampki bagażnikowe sprzedaje się też bez blaszek, którymi można by owinąć druty w bagażniku. Nigdy oddzielnie też adaptera nie widziałem w sprzedaży.

                                      > A nie ma? Ja bym powiedział , że jest. Czasami trzeba zmienić sklep.
                                      Są sklepy w których już nie będę kupował po stwierdzeniu marży 300 %.
                                      Tanie sklepy nastawiają się na towar który najszybciej schodzi


                                      > Częściowo tak, ale ludziom po prostu nie są potrzebne lampki.
                                      to to jak nie potrzebują a chcieliby dla odczepnego kupić to i tak rezygnują bo wiedzą, że lampę z plastiku utrzymają tylko kilka miesiecy.

                                      Nie istnieje jeden powód braku lampek, ale ja staram się przekonać, że ich niska trwałość nie jest rekompensowana niską ceną, bo pomija się efekt psychologiczny, że trudno zainwestować w lampkę i mieć spokój na długi czas.
                                      W Warszawie od 2002 r do 2009 liczba aut wzrosła z 415 na 536. To wzrost na 10 lat mamy 614, czyli o ok 50 %

                                      Średnia w Polsce jest jeszcze większa. w 1989 było 8,5 mln aut, a 10 lat później 21 mln, czyli 2,5 raza więcej.

                                      Może to jest jakiś błąd bo tyle to chyba wzrosło przez 20 lat a nie przez 10.
                                      Nie działa link do strony policji wiec nie mogę sprawdzić ale tu się chyba pomylili
                                      link



                                      • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 23.01.12, 02:40
                                        Mam kilka rowerów z bagażnikami i żaden nie ma płytki do przykręcenia lampki, a
                                        > to chyba dobitnie świadczy że bagażnik nie ma standardowo mocowania na lampkę.
                                        Ja mam odwrotnie, tylko polski składaczek nie ma. Wiedziałem, że ten argument będzie. Pooglądałem parkingi rowerowe i jednak mam rację. Nowe rowery mają, stare też, polska stara produkcja (może też makrokesze) nie mają takich mocowań. A jak jest mocowanie, to roztaw dziurek jest już standardowy.
                                        > Pewnie lampki bagażnikowe sprzedaje się też bez blaszek, którymi można by owiną
                                        > ć druty w bagażniku. Nigdy oddzielnie też adaptera nie widziałem w sprzedaży.
                                        Bo obecnie bardzo mało jest bagażników bez tej blaszki. Ale znów wychodzi ROWER. Kawał blaszki + 2 dziurki, powyginać, przymocować i mamy mocowanie. Inny sposób. Kupić bagażnik za 30zł i wyciąć blaszkę ;)
                                        > > A nie ma? Ja bym powiedział , że jest. Czasami trzeba zmienić sklep.
                                        > Są sklepy w których już nie będę kupował po stwierdzeniu marży 300 %.
                                        > Tanie sklepy nastawiają się na towar który najszybciej schodzi
                                        Tak samo mam.Też psioczę. Nawet szukając po całej polsce jest marny wybór. Do tego dochodzi wysyłka - pierdółek się nie opłaca.


                                        > Nie istnieje jeden powód braku lampek, ale ja staram się przekonać, że ich nisk
                                        > a trwałość nie jest rekompensowana niską ceną, bo pomija się efekt psychologicz
                                        > ny, że trudno zainwestować w lampkę i mieć spokój na długi czas.
                                        Ja stawiałbym bardziej na to drugie - upierdliwość np. zasilania - naładuj, czekaj, pamiętaj,schowaj.

                                        > Średnia w Polsce jest jeszcze większa. w 1989 było 8,5 mln aut, a 10 lat późnie
                                        > j 21 mln, czyli 2,5 raza więcej.
                                        Wypadki - więcej samochodów to mit. Od 1975 zabijamy się 5500/rok +- 1000. 70 lata- + 1000. w 80 latach kartki na paliwo - 1000. W 90 latach paliwo i import samochodów (nowi kierowcy) + 1000, a nawet lepiej. w 91 re kordzik + 2400. Czyli trochę bardziej nasilone lata 70. 2000-2008 +- 0 osób, generalnie z z małą tendencją zniżkową. 2009r -1000. 2010 -1600. I tu był jakiś przełom. Brd nie wie dlaczego, ale chodziło chyba o śnieżne zimy + korki. 2011 będzie na poziomie 2008 - 2009. Podniesione przymykanie oka na prędkość o 10% , tym samym wzrost zabicia pieszych o 36%. Książkowo wyszła statystyka. Do tego ciepły rok i zwiększenie dróg.
                                        • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 23.01.12, 09:35
                                          > Ja stawiałbym bardziej na to drugie - upierdliwość np. zasilania - naładuj, cze
                                          > kaj, pamiętaj,schowaj.
                                          >
                                          W przypadku tylnych lampek nie jest to wielka niedogodność.
                                          Można kupić dwie baterie za 4 zł i mieć spokój na rok.
                                          Lamka tez nie jest duża i wiele miejsca w kieszeni nie zajmuje.
                                          Brakuje małych sakw podsiodełkowych w ktorych można by przechowywać np lampkę aby nie kusiła złodzieja.


                                          > Wypadki - więcej samochodów to mit. Od 1975 zabijamy się 5500/rok +- 1000. 70
                                          > lata- + 1000. w 80 latach kartki na paliwo - 1000. W 90 latach paliwo i import
                                          > samochodów (nowi kierowcy) + 1000, a nawet lepiej. w 91 re kordzik + 2400. Cz
                                          > yli trochę bardziej nasilone lata 70. 2000-2008 +- 0 osób, generalnie z z małą
                                          > tendencją zniżkową. 2009r -1000. 2010 -1600. I tu był jakiś przełom. Brd nie wi
                                          > e dlaczego, ale chodziło chyba o śnieżne zimy + korki. 2011 będzie na poziomie
                                          > 2008 - 2009.
                                          Bo więcej aut to mniejsza prędkość, że nie wspomnę o obniżeniu do 50km/h.
                                          To przekłada się na mniej wypadków śmiertelnych ale liczba potrąceń rośnie.
                                          Niestety duża liczba auta bardziej uderza w rowerzystów niż w pieszych bo auta zasłaniają a i nie można zmienić pasa przy wyprzedzaniu.
                                          Dodatkowo jak nie ma przerw między autami to piesi i rowerzyści się wpychają na przejściach.

                                          • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 23.01.12, 13:26
                                            > Brakuje małych sakw podsiodełkowych w ktorych można by przechowywać np lampkę a
                                            > by nie kusiła złodzieja.
                                            Są na ryku, ale jak je kupić. Nie prościej przykręcić lampkę? Akurat ja ma problem, bo kilka rowerów = mnóstwo kasy musiałbym zainwestować.

                                            > Bo więcej aut to mniejsza prędkość, że nie wspomnę o obniżeniu do 50km/h.
                                            > To przekłada się na mniej wypadków śmiertelnych ale liczba potrąceń rośnie.
                                            Jak dla mnie to zmniejszyło liczbę potrąceń. Zresztą to może tłumaczyć spadek o 1000 trupów w porównaniu do lat 90. Zwiększenie potrąceń było po wprowadzeniu obowiązkowego świecenia, po mimo zmniejszenia czołówek samochodów, bilans był ~ 300 trupów więcej. I to świecenie 24h trzeba będzie zlikwidować w prawie.

                                            > Niestety duża liczba auta bardziej uderza w rowerzystów niż w pieszych bo auta
                                            > zasłaniają a i nie można zmienić pasa przy wyprzedzaniu.
                                            Pieszych więcej ginie w ten sposób. Nie wiem co chciałeś tym przekazać. Wystarczy nie być zaszczutym i nie jechać po krawężnikach. I takie sytuacje są rzadkością, choć się pienią furmani. Jeśli pozwolimy się wyprzedzić bez zwolnienia na gazetę, to następny kierowca będzie atakował z tą samą prędkością z mniejszym czasem na reakcję.

                                            > Dodatkowo jak nie ma przerw między autami to piesi i rowerzyści się wpychają na
                                            > przejściach.
                                            To wina wmówienia kierowcą i innym fircyką, że mają czekać, aby nie wtargnąć. Tu trzeba w prawie wprost napisać, że maja umożliwić wejście, przejście, po przejściu. Jak kierowcy będą już wiedzieli, że nie będzie już tylnej furtki , to będą przepuszczać. Obecnie piesi giną głownie w dzień na przejściach dla pieszych...
                                            • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 24.01.12, 14:12

                                              > > Brakuje małych sakw podsiodełkowych w ktorych można by przechowywać np la
                                              > mpkę a
                                              > > by nie kusiła złodzieja.
                                              > Są na ryku, ale jak je kupić. Nie prościej przykręcić lampkę?
                                              Raczej nie bo pociągnie i wyłamie zaczep.
                                              Zbieram stare lampki z połamanymi obudowami i zaczepami i jak kiedyś wpadnie mi w ręce obudowa przykracana to po prostu wmontuje w odbłyśnik wkłady ze starych lampek
                                              Może sam jakieś metalowe pudełka sklecę z blachy aluminiowej lub przykręcę puszkę po kremie Nivea :)
                                              Będzie gdzie schować łatki.
                                              Może nawiercę otwory w sztycy siodełkowej i schowam tam diody i baterie ?
                                              To się dopiero gliniarz zdziwi jak stwierdzi niemiane świateł.
                                              Jeszcze do tego włącznik naciskowy w siodełku i czujnik zmierzchowy


                                              > Jak dla mnie to zmniejszyło liczbę potrąceń.
                                              Mniejsza prędkość to auta jeżdżą bliżej i sobie zasłaniają.
                                              Mniejsza prędkość to kierowca i pieszy myślą że auto wyhamuje.
                                              Ten grudzień będzie rekordowy bo brak śniegu powoduje że jeżdżą szybko, a jest ciemno.


                                              > > Niestety duża liczba auta bardziej uderza w rowerzystów niż w pieszych bo
                                              > auta
                                              > > zasłaniają a i nie można zmienić pasa przy wyprzedzaniu.
                                              > Pieszych więcej ginie w ten sposób. Nie wiem co chciałeś tym przekazać.
                                              To że jak kiedyś auta jeździły szybciej ale było ich mniej to było bezpieczniej.
                                              Gdzie ja kiedyś wjechałbym rowerem na chodnik.



                                              > > Dodatkowo jak nie ma przerw między autami to piesi i rowerzyści się wpych
                                              > ają na
                                              > > przejściach.
                                              > To wina wmówienia kierowcą i innym fircyką, że mają czekać, aby nie wtargnąć.
                                              Raczej to że na ulicach gdzie auta jadą jedno za drugim nie ma świateł.

                                              > T
                                              > u trzeba w prawie wprost napisać, że maja umożliwić wejście, przejście, po prze
                                              > jściu.
                                              A który kierowca bierze częściej niż raz na 10 lat kodeks do reki ?
                                              Ilu kierowców widziało kodeks tylko na kursie 20-30 lat temu ?
                                              Pisałem już że niedawno rzecznik policji powiedział w TV ze pieszy nie zawsze ma pierwszeństwo na przejściu, więc czego wymagać od kierowców.
                                              U nas brak prewencji policyjnej na przejściach, gwiżdżą tylko na pieszych.
                                              Szukam chętnych do stania z policjantami przed przejazdami.

                                              >Jak kierowcy będą już wiedzieli, że nie będzie już tylnej furtki , to bę
                                              > dą przepuszczać.
                                              Wątpię.
                                              Nie było policji to na zakazie skręcali z Widok na kazika.
                                              Tylko kary coś zmienią i tylko po karze kierowca zaglądnie do kodeksu.
                                              • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 24.01.12, 18:41
                                                > Może nawiercę otwory w sztycy siodełkowej i schowam tam diody i baterie ?
                                                Rób, ew. mogę pomóc.
                                                > To się dopiero gliniarz zdziwi jak stwierdzi niemiane świateł.
                                                Nie będzie mógł mieć już pretensji o niemanie ;-)

                                                > > Jak dla mnie to zmniejszyło liczbę potrąceń.
                                                > Mniejsza prędkość to auta jeżdżą bliżej i sobie zasłaniają.
                                                > Mniejsza prędkość to kierowca i pieszy myślą że auto wyhamuje.
                                                Czy chcesz podważać badania, w których jednoznacznie widać korelację pomiędzy prędkością , a ofiarami? Mniejsza prędkość to ten sam czas reakcji, tylko , że przeszkody zbliżają się wolniej i skutki wpadki są mniejsze.

                                                > To że jak kiedyś auta jeździły szybciej ale było ich mniej to było bezpieczniej
                                                > .
                                                > Gdzie ja kiedyś wjechałbym rowerem na chodnik.
                                                od 75r mamy około 5500 trupów +- 1000. Rannych x10. Nic się nie zmieniło! Trzeba rozróżniać bezpieczeństwo od poczucia bezpieczeństwa.

                                                > > To wina wmówienia kierowcą i innym fircyką, że mają czekać, aby nie wtarg
                                                > nąć.
                                                > Raczej to że na ulicach gdzie auta jadą jedno za drugim nie ma świateł.
                                                Nie. Patrz przykład zielonej strzałki i rozejażdzania pieszych. Albo przed nowelizacją rowerzyści rozjeżdzani w imię prawa podczas prawoskrętu.

                                                > > T
                                                > > u trzeba w prawie wprost napisać, że maja umożliwić wejście, przejście, p
                                                > o prze
                                                > > jściu.
                                                > A który kierowca bierze częściej niż raz na 10 lat kodeks do reki ?
                                                > Ilu kierowców widziało kodeks tylko na kursie 20-30 lat temu ?
                                                > Pisałem już że niedawno rzecznik policji powiedział w TV ze pieszy nie zawsze m
                                                > a pierwszeństwo na przejściu, więc czego wymagać od kierowców.
                                                A po co ma brać kodeks? Powie, że mu wtargnął i jeszcze odszkodowanie wywalczy.
                                                Tu chodzi o ochronę prawną, nie prewencję. Wiesz, że obecnie prewencja polegałaby na mandatach dla pieszych.
                                                > U nas brak prewencji policyjnej na przejściach, gwiżdżą tylko na pieszych.
                                                Nie, to oznacza prewencja wg. obowiązującej interpretacji. Przecież statystyki jasno mówią, że piesi głownie przez wtargnięcie na zebrę ...

                                                > Szukam chętnych do stania z policjantami przed przejazdami.
                                                ->lista wiru<-
                                                A i tak w obecnym kształcie będzie to oznaczać 10 mandatów/godzinę. Czyli 2%. Przy takim przerobier nie trzeba mieć nikogo do "prowokacji". Po prostu ponad 60 rowerzystów tam przejeżdża
                                                Jakby była kamerka , a potem ciąganie wszystkich wymuszających. To chyba jedyna obecnie forma na prawie 100% skuteczność.

                                                > >Jak kierowcy będą już wiedzieli, że nie będzie już tylnej furtki , to bę
                                                > > dą przepuszczać.
                                                > Wątpię.
                                                > Nie było policji to na zakazie skręcali z Widok na kazika.
                                                > Tylko kary coś zmienią i tylko po karze kierowca zaglądnie do kodeksu.
                                                Tylko teraz nie ma możliwości kary dla kierowcy :"wtargnął mi pod maskę". To jest inny poziom.




                                                • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 25.01.12, 11:52
                                                  > Czy chcesz podważać badania, w których jednoznacznie widać korelację pomiędzy p
                                                  > rędkością , a ofiarami?
                                                  Taką korelację trudno znaleźć bo kierowcy w ciągu roku nie zmniejszyli prędkości do 50km/h.
                                                  Ja np dowiedziałem się, że już to wprowadzili chyba po 2 latach.
                                                  Liczba aut rośnie (był rok gdzie wzrosła o 15-16%) efekty się niwelują.
                                                  Jeśli jest jakaś korelacja to nie taka jaka powinna wynikać ze zmniejszonej drogi hamowania.
                                                  Przy mniejszych prędkościach są potrącenia mniej groźne, które nie były zgłaszane.
                                                  Policja w statystykach nie uwzględnia wielu czynników które złożyły się na potrącenie toteż trudno dyskutować co ma wpływ jeszcze oprócz prędkości.
                                                  ale powtarzam z doświadczenia jak było mniej aut to jeździłem bezpiecznie po mieście 120km/h i podobnie miałem wiele czasu na manewry na jezdni rowerem.
                                                  Prędkość aut nie była groźna bo była widoczność do przodu an co najmniej 100 i rowerzysta był widziany a i on puszczał auto aby się mu nie pchać przed maskę.
                                                  Dziś trzeba się wpychać aby skręcić w lewo.

                                                  >Mniejsza prędkość to ten sam czas reakcji, tylko , że p
                                                  > rzeszkody zbliżają się wolniej i skutki wpadki są mniejsze.
                                                  Chodziło oczywiście o to, że jest więcej czasu na reakcję,

                                                  > od 75r mamy około 5500 trupów +- 1000. Rannych x10. Nic się nie zmieniło! Trz
                                                  > eba rozróżniać bezpieczeństwo od poczucia bezpieczeństwa.
                                                  >
                                                  Więc o tym pisałem ze mimo zmniejszenia prędkości do 50km/h liczba wypadków niewiele się zmienia a to an skutek nadmiaru aut.


                                                  > > A który kierowca bierze częściej niż raz na 10 lat kodeks do reki ?
                                                  > > Ilu kierowców widziało kodeks tylko na kursie 20-30 lat temu ?
                                                  > > Pisałem już że niedawno rzecznik policji powiedział w TV ze pieszy nie za
                                                  > wsze m
                                                  > > a pierwszeństwo na przejściu, więc czego wymagać od kierowców.
                                                  > A po co ma brać kodeks?

                                                  Po to aby dotarło ze ma przepuszczać pieszych. Jak zapiszesz ze pieszy ma bezwzględne pierwszeństwo to i tak tego nie przeczytają.


                                                  > > Szukam chętnych do stania z policjantami przed przejazdami.
                                                  > ->lista wiru<-
                                                  > A i tak w obecnym kształcie będzie to oznaczać 10 mandatów/godzinę.
                                                  Mandat będzie po 20 s od skończenia wypisywania poprzedniego.
                                                  Można stanąć z megafonem i na godzinę zagadać do 100-150 kierowców blokujących przejazd lub wymuszających pierwszeństwo.



                                                  > Czyli 2%. P
                                                  > rzy takim przerobier nie trzeba mieć nikogo do "prowokacji". Po prostu ponad 6
                                                  > 0 rowerzystów tam przejeżdża
                                                  Policja nie am czasu na kilka godzin stania.Dzięki prowokatorom można by zrobić pomiar jaki % kierowców wymusza.
                                                  "Nieprowokator" zwolni i zachęci kierowcę do przejazdu, zatem aby statystyki były prawdziwe potrzebny jest prowokator jadący zdecydowanie.

                                                  Taka statystyka otworzyłaby oczy policji bo bez działania policji kierowcy 50 lat będą tak jeździć.


                                                  > Jakby była kamerka , a potem ciąganie wszystkich wymuszających. To chyba jedyna
                                                  > obecnie forma na prawie 100% skuteczność.
                                                  W początkowym etapie nie ma znaczenia czy ukarzesz pod rząd 100 czy co 10-tego ale też 100.
                                                  Wystarczy radiowóz i wolontariusz rowerzysta z kamerą, którzy będą kręcili tablice auta które zatrzymuje się na przejeździe.
                                                  Już to wystarczy aby następnego dnia o tej samej porze że wracający tą samą drogą z pracy zahamowali przed przejazdem.
                                                  Kamera by tylko włączała myślenie.
                                                  Może być też gwizdek lub megafon.

                                                  > > Nie było policji to na zakazie skręcali z Widok na kazika.
                                                  > > Tylko kary coś zmienią i tylko po karze kierowca zaglądnie do kodeksu.
                                                  > Tylko teraz nie ma możliwości kary dla kierowcy :"wtargnął mi pod maskę". To je
                                                  > st inny poziom.
                                                  Rozmawiamy zdaje się o przejazdach a tam już nie ma wtargnięcia.
                                                  Dla pieszych można zrobić to, że pomiar prędkości przed przejściem wykaże, że auto nie zwalniało.
                                                  Albo upominać tych co zatrzymują się na przejściu czyli blokują skrzyżowanie.
                                                  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 25.01.12, 13:07
                                                    > > Czy chcesz podważać badania, w których jednoznacznie widać korelację pomi
                                                    > ędzy p
                                                    > > rędkością , a ofiarami?
                                                    > Taką korelację trudno znaleźć bo kierowcy w ciągu roku nie zmniejszyli prędkośc
                                                    > i do 50km/h.
                                                    Mówimy o badaniach naukowych. Nie polskich domysłach. Musisz wskazać błąd metody lub opracowania wyników , aby podważyć je.

                                                    > Jeśli jest jakaś korelacja to nie taka jaka powinna wynikać ze zmniejszonej dro
                                                    > gi hamowania.
                                                    > Przy mniejszych prędkościach są potrącenia mniej groźne, które nie były zgłasza
                                                    > ne.
                                                    I właśnie o to chodzi! A z drogą hamowania. No cóż, przy większych prędkościach często i gęsto ni zdąża wcisnąć hamulca, a już potrącił...

                                                    > ale powtarzam z doświadczenia jak było mniej aut to jeździłem bezpiecznie po mi
                                                    > eście 120km/h i podobnie miałem wiele czasu na manewry na jezdni rowerem.
                                                    Ale liczba trupów i rannych nie potwierdza tego. A 120 km/h było "bezpieczne" w mieście tylko i wyłącznie, bo puszczali wariata. Owszem, mi się rowerkiem w 1997 bardzo przyjemnie i bezpiecznie jeździło. "Bezpieczniej" niż dzisiaj. Ale jednak wtedy zabito prawie 2 razy więcej na drogach (7300). Pisałem już. Poczucie bezpieczeństwa, a bezpieczeństwo to nie jest to samo. Pierwsze to jest jak się czujemy, drugie co zbroimy.

                                                    > >Mniejsza prędkość to ten sam czas reakcji, tylko , że p
                                                    > > rzeszkody zbliżają się wolniej i skutki wpadki są mniejsze.
                                                    > Chodziło oczywiście o to, że jest więcej czasu na reakcję,
                                                    Nie czasu na reakcję masz zawsze tą samą - twój osobisty czas na zareagowanie. Przy pustej drodze można "widzieć dalej", ale jest to kosztem szerokości widzenia. Powyżej 90 km/h nie widać liści na poboczach - mózg już je pomija. Zmniejszając sobie bodźce, bardzo przyjemnie się jedzie - mało myślenia.


                                                    > Prędkość aut nie była groźna bo była widoczność do przodu an co najmniej 100 i
                                                    > rowerzysta był widziany a i on puszczał auto aby się mu nie pchać przed maskę.
                                                    > Dziś trzeba się wpychać aby skręcić w lewo.
                                                    A co z bokami? Bach i po pieszym, a hamownie rozpoczęte 30 m po zderzeniu.
                                                    Druga sprawa "puszczał auto aby się mu nie pchać" i już wiesz kosztem kobo było to "bezpieczeństwo". Napiszę dosadniej : z drogi śledzie bo król jedzie.

                                                    > > od 75r mamy około 5500 trupów +- 1000. Rannych x10. Nic się nie zmieniło!
                                                    > Trz
                                                    > > eba rozróżniać bezpieczeństwo od poczucia bezpieczeństwa.
                                                    > >
                                                    > Więc o tym pisałem ze mimo zmniejszenia prędkości do 50km/h liczba wypadków nie
                                                    > wiele się zmienia a to an skutek nadmiaru aut.
                                                    No nie , z ~6400 zmniejszyłĸo się do ~5500. Ale we francji też był taki horrorek. Zrobili z tym porządek niedawno. Dali porządnie po tyłku kierowcą i nie bawili się w ciuciubabkę tak jak u nas.

                                                    > Więc o tym pisałem ze mimo zmniejszenia prędkości do 50km/h liczba wypadków nie
                                                    > wiele się zmienia a to an skutek nadmiaru aut.
                                                    Liczba wypadków też jest podobna na przestrzeni tych 35 lat.
                                                    Z tego co widzę, to rośnie (systematycznie) ilość stłuczek. I to można by podciągnąć pod zwiększenie się ilości pojazdów.

                                                    > > > A który kierowca bierze częściej niż raz na 10 lat kodeks do reki ?
                                                    > > > Ilu kierowców widziało kodeks tylko na kursie 20-30 lat temu ?
                                                    > > > Pisałem już że niedawno rzecznik policji powiedział w TV ze pieszy
                                                    > nie za
                                                    > > wsze m
                                                    > > > a pierwszeństwo na przejściu, więc czego wymagać od kierowców.
                                                    > > A po co ma brać kodeks?
                                                    >
                                                    > Po to aby dotarło ze ma przepuszczać pieszych. Jak zapiszesz ze pieszy ma bezwz
                                                    > ględne pierwszeństwo to i tak tego nie przeczytają.
                                                    Nie przeczyta wymusi, to go capną. Obecnie to pieszego capną, a pana jeszcze pochwalą za bohaterską akcję. Sądzę, że jest to rocznie z 40 tyś. kierowców do darmowej edukacji przy okazji potrącenia. a Jak byłoby to przestępstwem, to policja przerzuci siły o mocy 100 tyś./ rok pijanych rowerzystów.
                                                  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 28.01.12, 15:25
                                                    > > ale powtarzam z doświadczenia jak było mniej aut to jeździłem bezpiecznie
                                                    > po mi
                                                    > > eście 120km/h i podobnie miałem wiele czasu na manewry na jezdni rowerem.
                                                    > Ale liczba trupów i rannych nie potwierdza tego. A 120 km/h było "bezpieczne" w
                                                    > mieście tylko i wyłącznie, bo puszczali wariata.
                                                    nie chodzi o to że puszczali bo zawsze mógł się zdarzyć ktoś kto nie puścił.
                                                    Chodzi o to że aut było mało a w sobotę czy niedziele rano ulice były puste.Zatem można było wzdłuż Powstańców Ślaskich jechać 120km/h bo i pieszych nie było, bo torowisko separowało.
                                                    Zatem to nie prędkość jest groźna dla dobrego kierowcy tylko ograniczona widoczność, a ta spada jak aut dużo.



                                                    >Owszem, mi się rowerkiem w 19
                                                    > 97 bardzo przyjemnie i bezpiecznie jeździło. "Bezpieczniej" niż dzisiaj. Ale je
                                                    > dnak wtedy zabito prawie 2 razy więcej na drogach (7300).
                                                    Ale nie rowerzystów.
                                                    przy dużych prędkościach auta wpadały na siebie , na drzewa i na pieszych wchodzących na pasy.
                                                    Rowerzystę to się wyprzedzało drugim pasem bo go z daleka było widać i był czas zmienić pas.


                                                    > A co z bokami? Bach i po pieszym, a hamownie rozpoczęte 30 m po zderzeniu.
                                                    > Druga sprawa "puszczał auto aby się mu nie pchać" i już wiesz kosztem kobo było
                                                    > to "bezpieczeństwo".
                                                    Nie był to wielki koszt jeśli za tym autem była duża przerwa.
                                                    Trzeba było tylko w odpowiednim momencie zmienić a pas na lewy a nie tak jak dziś na ostatnich 20-30 m.

                                                    >Napiszę dosadniej : z drogi śledzie bo król jedzie.
                                                    Jak zmieniłeś pas wcześniej to auto wyprzedzało cię prawym ,


                                                    > No nie , z ~6400 zmniejszyłĸo się do ~5500.
                                                    Pewnie o kierowców lądujących na drzewach czy latarniach
                                                    Wątpię aby to dotyczyło potrąceń na pasach.



                                                    > > > > A który kierowca bierze częściej niż raz na 10 lat kodeks do
                                                    > reki ?
                                                    > > > > Ilu kierowców widziało kodeks tylko na kursie 20-30 lat temu
                                                    > ?
                                                    > > > > Pisałem już że niedawno rzecznik policji powiedział w TV ze p
                                                    > ieszy
                                                    > > nie za
                                                    > > > wsze m
                                                    > > > > a pierwszeństwo na przejściu, więc czego wymagać od kierowców
                                                    > .
                                                    > > > A po co ma brać kodeks?
                                                    Aby sobie przypomnieć np czy wolno na zakazie parkować na chodniku.Ja też niedawno sobie przypomniałem ze na warunkowym skręcie na światłach w lewo (światło plus strzałka) nie wolno zawracać.
                                                    Nie mogłem zrozumieć dlaczego policja zasadza się na Ślężnej róg kamienne i wlepia mandaty.
                                                    Dla mnie to chory przepis bo na pieszych PoRD pozwala wpadać skręcającym w prawo więc dlaczego nie tym co zawracają i bardziej redukują prędkość.
                                                    Ponieważ to bubel i niedorzeczność kierowcy tego nie pamiętają.
                                                    Policja zaś zamiast czepiać się nie zwalniania przez zebrami czy parkowania przed nimi robi łapanki na podstawie nieznanego i mało istotnego przepisu.

                                                    > > Po to aby dotarło ze ma przepuszczać pieszych. Jak zapiszesz ze pieszy ma
                                                    > bezwz
                                                    > > ględne pierwszeństwo to i tak tego nie przeczytają.
                                                    > Nie przeczyta wymusi, to go capną.
                                                    No niestety w Polsce edukuje się mandatami.Właśnie piszę, że nikt nie zagląda do kodeksu a można by to zmienić robiąc np co 5-10 lat egzaminy sprawdzające.

                                                  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 28.01.12, 18:55
                                                    > Chodzi o to że aut było mało a w sobotę czy niedziele rano ulice były puste.Za
                                                    > tem można było wzdłuż Powstańców Ślaskich jechać 120km/h bo i pieszych nie było
                                                    > , bo torowisko separowało.
                                                    > Zatem to nie prędkość jest groźna dla dobrego kierowcy tylko ograniczona widocz
                                                    > ność, a ta spada jak aut dużo.
                                                    Z drogi śledzie bo król jedzie. Prędkość nie jest groźna dla kierowcy. Prędkość jest groźna dla miękkiego.
                                                    google wypluło mi taki link
                                                    www.policja.pl/portal/pol/8/168/WYPADKI_DROGOWE__W_1998_R.html
                                                    > > dnak wtedy zabito prawie 2 razy więcej na drogach (7300).
                                                    > Ale nie rowerzystów.

                                                    Łżesz.
                                                    Ofiary śmiertelne: rowerzyści i motorowerzyści - 10,7 %

                                                    > przy dużych prędkościach auta wpadały na siebie , na drzewa i na pieszych wchod
                                                    > zących na pasy.
                                                    Typy wypadków i liczba ofiar śmiertelnych:
                                                    - najechanie na słup, drzewo itp. - 11,8% wypadków i 1240 zabitych
                                                    - najechanie na pieszego - 36,7 % wypadków i 2618 zabitych

                                                    > Rowerzystę to się wyprzedzało drugim pasem bo go z daleka było widać i był czas
                                                    > zmienić pas.
                                                    Rowerzystę ignorowało się tak jak pieszego. Sami rowerzyści się nie zabili w ilości 10% ogółu. (obecnie jest podobna ilość~800)

                                                    > Nie był to wielki koszt jeśli za tym autem była duża przerwa.
                                                    > Trzeba było tylko w odpowiednim momencie zmienić a pas na lewy a nie tak jak dz
                                                    > iś na ostatnich 20-30 m.
                                                    Ta . Szybko, ale bezpiecznie. Zasada wyrządził wielką szkodę społeczeństwu tym hasłem.
                                                    Liczba trupów nie potwierdza twoich odpowiednich momentów. MIT kierowców ze sraczką wyprzedzaczką. A jak tam typowy polski wypadek? prosta, świetna pogoda i 60% trupów.

                                                    > > No nie , z ~6400 zmniejszyłĸo się do ~5500.
                                                    > Pewnie o kierowców lądujących na drzewach czy latarniach
                                                    > Wątpię aby to dotyczyło potrąceń na pasach.
                                                    1998r
                                                    Typy wypadków i liczba ofiar śmiertelnych:
                                                    - najechanie na słup, drzewo itp. - 11,8% wypadków i 1240 zabitych
                                                    - najechanie na pieszego - 36,7 % wypadków i 2618 zabitych (z 7080)

                                                    2005r
                                                    -najechanie na drzewo słup 18,8% 1 025 zabitych
                                                    -najechanie na pieszego 31,9% 1 734 zabitych (z 5444)


                                                    Podtrzymujesz swoje zdanie?

                                                    > Dla mnie to chory przepis bo na pieszych PoRD pozwala wpadać skręcającym w praw
                                                    > o więc dlaczego nie tym co zawracają i bardziej redukują prędkość.
                                                    Bo sygnalizator kierunkowy mówi: zamknij oczy, gaz do dechy masz wolny tor na wyłączność.
                                                    Inny powód, to znów bronisz kierowców i ich terroryzowania innych uczestników ruchu. Tutaj pieszych i rowerzystów po lewej i tramwajów skręcających w lewo.

                                                    > Policja zaś zamiast czepiać się nie zwalniania przez zebrami czy parkowania prz
                                                    A po co? Wszak samochód ma rzeczywiste pierwszeństwo na pasach. Inaczej będzie wtargnięcie.
                                                    > ed nimi robi łapanki na podstawie nieznanego i mało istotnego przepisu.
                                                    Od parkowania jes SM i tak się policja wykręca (nawet nie odholują takiego, bo ponoć "nie zagraża") . Co do przepisu o zawracaniu, to nieznany był dla kierowców z przed 2003 roku. Kierowcy doskonale wiedzą o tym. Tylko albo łamią z premedytacją, albo mają już głęboko gdzieś znaki i nie patrzą.

                                                    > > Nie przeczyta wymusi, to go capną.
                                                    > No niestety w Polsce edukuje się mandatami.Właśnie piszę, że nikt nie zagląda d
                                                    > o kodeksu a można by to zmienić robiąc np co 5-10 lat egzaminy sprawdzające.

                                                    A akcja pijany rowerzysta. A akcje w TV noś kamizelkę, noś kask, rower niezbezpieczny- nie jedź ,zakładaj odblask pieszy, pieszy rozglądaj się i nie wtargaj pod pojazd samochód nie zatrzymuje się w miejscu, łapanki na zebrach . Nie nie , nie kierowców. Pieszych i rowerzystów. ??? To jest nic?
                                                    Edukacja mandatami nic nie daje. Przy średnim nasileniu wykroczeń wyłapują 2% zdarzeń i przypomina to zabawę w berka.
                                                  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 29.01.12, 09:55
                                                    > Łżesz.
                                                    > Ofiary śmiertelne: rowerzyści i motorowerzyści - 10,7 %
                                                    >
                                                    A ilu wtedy rowerzystów jeździło po jezdni a ilu po chodnikach ?
                                                    A ilu wtedy rowerów było w Polsce i ilu obecnych kierowców jeździło wtedy rowerami?
                                                    Tych rzeczy się nie da tak prosto porównywać.

                                                    > > przy dużych prędkościach auta wpadały na siebie , na drzewa i na pieszych
                                                    > wchod
                                                    > > zących na pasy.
                                                    > Typy wypadków i liczba ofiar śmiertelnych:
                                                    > - najechanie na słup, drzewo itp. - 11,8% wypadków i 1240 zabitych
                                                    > - najechanie na pieszego - 36,7 % wypadków i 2618 zabitych
                                                    >
                                                    > > Rowerzystę to się wyprzedzało drugim pasem bo go z daleka było widać i by
                                                    > ł czas
                                                    > > zmienić pas.
                                                    > Rowerzystę ignorowało się tak jak pieszego. Sami rowerzyści się nie zabili w il
                                                    > ości 10% ogółu. (obecnie jest podobna ilość~800)
                                                    Pieszego nie było widać jak zza barierki lub wiaty wchodził pod szybko jadące auta.
                                                    Rowerzystę potrąca się zwykle od tyłu.
                                                    Jest też dużo potraceń na przejazdach a to też wynika z nadmiaru aut bo kierowcy uczą się jeden od drugiego błędnych zachowań.
                                                    Co będę stawał jak nikt nie staje.
                                                    Albo: nic mi nie zrobią bo przecież wszyscy tak robią .

                                                    > > > No nie , z ~6400 zmniejszyłĸo się do ~5500.
                                                    > > Pewnie o kierowców lądujących na drzewach czy latarniach
                                                    > > Wątpię aby to dotyczyło potrąceń na pasach.
                                                    > 1998r
                                                    > Typy wypadków i liczba ofiar śmiertelnych:
                                                    > - najechanie na słup, drzewo itp. - 11,8% wypadków i 1240 zabitych
                                                    > - najechanie na pieszego - 36,7 % wypadków i 2618 zabitych (z 7080)
                                                    >
                                                    > 2005r
                                                    > -najechanie na drzewo słup 18,8% 1 025 zabitych
                                                    > -najechanie na pieszego 31,9% 1 734 zabitych (z 5444)
                                                    >
                                                    >
                                                    > Podtrzymujesz swoje zdanie?
                                                    >
                                                    Tak podtrzymuję.
                                                    Mimo ze najechań na słup było dwa razy więcej to liczba zabitych spadła czyli dokładnie tak jak pisałem.
                                                    Liczba zabitych pieszych spadła z 71 na 1% do 54/1% wypadków.
                                                    Tu rzeczywiście jest spadek ale nie do końca mnie to przekonuje.
                                                    Należałoby zrobić wykresy dla wielu lat i zobaczyć skok między latami z 60km/h i tymi 50km/h.
                                                    Były lata ze liczba aut wzrosła o 4% a były takie ze ok 18%.
                                                    bez wątpienia prędkość ma wpływ na liczbę zabitych ale czy ktoś bada na ile powznie ranni są ci ranni i ilu z ich jest kalekami do końca życia np na wózku?
                                                    trzeba by porównać czy spadek zabitych nie jest rekompensowany z nawiązką liczba ciężko rannych.
                                                    A to że ogólna liczba rannych mogła spaść to wynik wielu czynników.
                                                    Lepsze opony i hamulce.
                                                    Przystanki zabezpieczone barierkami, na większej ilości skrzyżowań są światła.
                                                    Mniej osób jeździ tramwajami i nie przebiega jezdni do uciekającego tramwaju.
                                                    Więcej kursów tramwaj i bardziej regularne ze się już tak nie biega za tramwajem.
                                                    Mniej osób ze wsi we Wrocławiu.
                                                    Prewencja i przyzwyczajenie do wypadków robi też swoje.
                                                    Mniej dzieci chodzi samemu do szkoły bo są podwożone.
                                                    Mniej dzieci bawi się na podwórkach po południu.
                                                    Nie wbiega się za piłką na ulice.
                                                    Dzieci przestały jeździć na rowerkach itd.
                                                    Do porównań trzeba by brak takie same warunki np jedno skrzyżowania na którym dalej nie ma świateł i zapewne okazałoby się że tam liczba potrąceń wzrosła mimo wszystkich warunków które te liczby powinny zmniejszyć.
                                                    Spowodowane jest to ogólnym pośpiechem, starzeniem się społeczeństwa , schamieniem kierowców
                                                    Pisaliśmy wcześniej ze dziś policja nie eliminuje złych zachowań przed przejściami no chyba ze łapie pieszych.
                                                    Liczba tych wykroczeń jet tak wielka, że stała się normalnym zachowaniem kierowców i nikt z tym nie zamierza walczyć.
                                                    Wczoraj byłem w szoku jak na szybkiej drodze na ul.Ślężnej kierowcy na dwóch pasach stanęli aby przepuścić mnie z wózkiem.
                                                    To się nie zdarza.Jeśli się zatrzymują to co 5-8, ale tylko wtedy gdy jadą jednym pasem.
                                                    Jak auta jadą dużym stadem na długiej prostej, to zatrzymanie jest rzadkością (1/10) a i tak nie można skorzystać z uprzejmości dopóki na drugim pasie nie staną.
                                                  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 29.01.12, 14:32
                                                    > > Łżesz.
                                                    > > Ofiary śmiertelne: rowerzyści i motorowerzyści - 10,7 %
                                                    > >
                                                    > A ilu wtedy rowerzystów jeździło po jezdni a ilu po chodnikach ?
                                                    Pewnie podobnie z tendencją "wtedy więcej po jezdniach"

                                                    > A ilu wtedy rowerów było w Polsce i ilu obecnych kierowców jeździło wtedy rower
                                                    > ami?
                                                    Rowerów było dużo, podobnie jak teraz. Różnił się typ rowerów. Nic więcej.

                                                    > Pieszego nie było widać jak zza barierki lub wiaty wchodził pod szybko jadące a
                                                    > uta.
                                                    Czyli za szybko. Ale pan samochodzik MUSI>

                                                    > Rowerzystę potrąca się zwykle od tyłu.
                                                    MIT, to jest zwykle w okolicach 10%. Rowerzyści się tego boją, bo nie widać i nie ma jak na to zareagować. Podobnie mototerroryści boją się czołówki. I lobbowaniem śwaitełek 24h zmniejszyli czołowkę kosztem wszystkiego innego. W ogólności zgineło i tak więcej osób na drogach, ale mniej kierowców. Czyli kogo rozjeżdżali?
                                                    Większość potrąceń "od tyłu" jest bocznych, bo pan samochodzik się jednak nie zmieścił przy wyprzedzaniu na chama.

                                                    > Jest też dużo potraceń na przejazdach a to też wynika z nadmiaru aut bo kierowc
                                                    > y uczą się jeden od drugiego błędnych zachowań.
                                                    Nie wynika to z nadmiaru aut, bo 10 lat temu też tak było. Wynika to :
                                                    >kierowc
                                                    > y uczą się jeden od drugiego błędnych zachowań.
                                                    + nikt im nie da po uszach za to.

                                                    Kolejnym mitem jest ten nadmiar aut, że przybyło ich w polsce ...
                                                    Bzdury, to są już kosmetyczne zmiany w ilości.
                                                    Takim samym mitem jest, niska kultura bo dopiero co wkracza motoryzacja w polsce (argument powtarzany od 50 lat) i od co najmniej 30 lat nie jest aktualny.

                                                    > Tak podtrzymuję.
                                                    > Mimo ze najechań na słup było dwa razy więcej to liczba zabitych spadła czyli d
                                                    > okładnie tak jak pisałem.
                                                    Na słupach i drzewach zginęło 1200/1000 osób. Jednocześnie pieszych o 900 mniej (z tego ponad 300 więcej niż powinna przez światełka).
                                                    Nie rozumiem jak to się zgadza z tym co napisałeś ~ rozwalali się na drzewach, dlatego 2000 trupw więcej, ale nie po pieszych.

                                                    > Tu rzeczywiście jest spadek ale nie do końca mnie to przekonuje.
                                                    > Należałoby zrobić wykresy dla wielu lat i zobaczyć skok między latami z 60km/h
                                                    > i tymi 50km/h
                                                    Nie trzeba, są opracowania NAUKOWE, znane od conajmniej 40 lat. Niestety w krajach z bezpieczniactewm są na równi z bajkami i fikcją literacką. Tak bezpieczniacy wiedzą lepiej.

                                                    > Były lata ze liczba aut wzrosła o 4% a były takie ze ok 18%.
                                                    Ale i tak przyrost o 18% samochodzików nie powodował tak dużego przyrostu zabitych i rannych.

                                                    > bez wątpienia prędkość ma wpływ na liczbę zabitych ale czy ktoś bada na ile pow
                                                    No w końcu.

                                                    > znie ranni są ci ranni i ilu z ich jest kalekami do końca życia np na wózku?
                                                    W polsce policja bada trup na miejscu lub do 30dni. Niewątpliwie strażacy się doposażyli do rozpruwania złomów. Służba zdrowia też się wyspecjalizowała w tym.
                                                    Ale lepsze ratowanie świadczy jeszcze gorzej dla argumentu o drzewkach i większej ilości samochodów :D

                                                    > trzeba by porównać czy spadek zabitych nie jest rekompensowany z nawiązką liczb
                                                    > a ciężko rannych.
                                                    Skoro w tabelkach , ilość rannych jest podobnie jak kiedyś, to raczej nie.

                                                    > A to że ogólna liczba rannych mogła spaść to wynik wielu czynników.
                                                    > Lepsze opony i hamulce.
                                                    Bzdura. Mówimy o ruchu ulicznym. Główka się liczy, reszta da radę jeśli ta pierwsza myśli.
                                                    Ten twój argument zwykle wpływa na pogorszenie się bezpieczeństwa. W naszych warunkach, czym są gorsze warunki jazdy tym jest bezpieczniej na drogach.Główka pracuje.

                                                    Obecnie jeżdżą coraz głupiej, bo nie czują przechylania się samochodu na zakręcie, myślą że super opony i 3 literowe skróty zrobią wszystko za nich.

                                                    > Spowodowane jest to ogólnym pośpiechem, starzeniem się społeczeństwa , schamien
                                                    > iem kierowców
                                                    Ten pośpiech jest wmawiany od 50 lat i te schamienie kierowców też.

                                                    > Pisaliśmy wcześniej ze dziś policja nie eliminuje złych zachowań przed przejści
                                                    > ami no chyba ze łapie pieszych.
                                                    Bo nie ma twardych podstaw prawnych, a sądy się wyspecjalizowały w "wtargnął", wprawdzie miał pierwszeństwo, ale samochodzik ma większe ...
                                                    Przecież młody policjant drogówki powiedził mi , że jedynie z widerejstratorem miałby jakiś argument w sądzie do ukarania wyprzedzającego <1m. Obecnie czeka na rozjechanie, ale wtedy wstawia "spowodowanie kolizji".

                                                    > Liczba tych wykroczeń jet tak wielka, że stała się normalnym zachowaniem kierow
                                                    > ców i nikt z tym nie zamierza walczyć.
                                                    I nawet mówią kursantom , że po zdaniu na PJ muszą się jeszcze nauczyć jeździć po polsku.

                                                    > Wczoraj byłem w szoku jak na szybkiej drodze na ul.Ślężnej kierowcy na dwóch pa
                                                    > sach stanęli aby przepuścić mnie z wózkiem.
                                                    10 lat temu zdarzało się częściej. Teraz trzeba walczyć i czekać aż wszyscy przejadą.
                                                    > Jak auta jadą dużym stadem na długiej prostej, to zatrzymanie jest rzadkością (
                                                    > 1/10) a i tak nie można skorzystać z uprzejmości dopóki na drugim pasie nie sta
                                                    > ną.
                                                    Bo nie ma bata, a można tylko zyskać nie zatrzymując się.

                                                    Są kraje, gdzie się wkońcu zebrani : prawo, policja, karanie i w ciągu roku , od wejścia w życie wytępiono ponad 30% kierowców z rynku. I nagle zrobił się spokój i normalne środki (2% wykrywalności) wystarczały na pozostałe czarne owieczki.


                                                  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 30.01.12, 13:02
                                                    > > A ilu wtedy rowerzystów jeździło po jezdni a ilu po chodnikach ?
                                                    > Pewnie podobnie z tendencją "wtedy więcej po jezdniach"
                                                    Nie będę się tu zarzekał bo nie pamiętam dokładnie.
                                                    Prawdopodobnie dlatego że wtedy normą była jazda po jezdni i nikt się nie zastanawiał ilu rowerzystów jeździ po chodniku.
                                                    Po chodniku jeździły dzieci i część starszych pań z siatkami na kierownicy.
                                                    Wtedy było tak mało aut że wystarczyło tylko omijać kilka głównych ulic we Wrocławiu .
                                                    Po chodniku to się jeździło tylko tam gdzie była nierówna kostka .
                                                    Zresztą ta nierówna kostka była zwykle na ulicach peryferyjnych a tam często nie było chodników to się jeździło takim piaszczystym poboczem.
                                                    Nie było zamiatarek (te zastępowały polewaczki) i nawet jak był chodnik to na jego krawędzi była warstwa ubitego paski ze jadąc rynsztokiem-poboczem omijało się nierówna kostkę.
                                                    Kostka w centrum była wyszlifowana przez Niemców wiec się złodziej po jezdni.Omijało się tylko dziury a tych było mało bo nie było ciężarówek o dużym tonażu które byłyby w stanie zarwać jezdnie.
                                                    Było dużo wypadków rowerzystów tam gdzie były szyny tramwajowe bo na nieczynnych torowiskach których było dużo więcej niż dziś szyny nie były wypełnione asfaltem .
                                                    Asfaltu też nie było więc po deszczu czy w zimie mokra kostka i mokra szyna to było zagrożenie dla rowerzysty.
                                                    Dopiero w latach 70-tych firma Dromex, która robiła drogi W Libii, przywiozła maszyny zaczęła kłaść asfalt.
                                                    Czyli powstały równiutkie jezdnie i było mało aut.
                                                    Który rowerzysta chciałby skakać po krawężnikach ?
                                                    Wtedy krawężniki były wysokie. Nie było takich małych betonowych jak komuna pozakładała.Wszystkie były granitowe i wysokie.
                                                    Dopiero w latach 90-tych zaczęło się obniżanie krawężników dla inwalidów, bo oni pod 16-18 cm krawężnik mieli problem z podjechaniem tylnymi kołami.

                                                    Policja łapała rowerzystów na chodniku i w parkach dlatego nie maiło sensu korzystanie z niewygodnych chodników.
                                                    Nie było sygnalizacji świetlnych za wyjątkiem największych skrzyżowań w centrum, dlatego jazda jezdnią szła bardzo szybko.
                                                    Nie było aut na chodnikach i przy krawędzi jezdni i wykorzystywało się wiele skrótów między budynkami bo wszędzie było łatwo skręcić.
                                                    Jazda po mieście zabierała dwa razy mniej czasu.
                                                    Jak było skrzyżowanie ze światłami to miało dwa cykle zamiast 4 więc cały cykl trwał 40-45 s i 20 s na kierunku.Nie opłacało się wtedy przejeżdżać na czerwonym bo za maksymalnie 20 sekund było zielone.
                                                    Policja z gwizdkami zresztą pilnowała skrzyżowań bo nie było tylu radiowozów.
                                                    Policja nie spacerowała po chodnikach tylko czaiła się .
                                                    Pamietam jak z kolegami nauczyliśmy się gwizdać jak gwizdek policyjny i piesi na ten dźwięk przestawali przechodzić w miejscach niedozwolonych. Zresztą wtedy to była norma ze połowa ludzi przechodziła poza przejściami ale to wynik tego ze aut było mało.
                                                    Jak pisałem świateł było mało i nieprzyzwyczajeni ludzie nie chcieli stać na czerwonym.
                                                    Policja miała używanie np przy PDT Renoma.
                                                  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 30.01.12, 16:52
                                                    > > > A ilu wtedy rowerzystów jeździło po jezdni a ilu po chodnikach ?
                                                    > > Pewnie podobnie z tendencją "wtedy więcej po jezdniach"
                                                    > Nie będę się tu zarzekał bo nie pamiętam dokładnie.
                                                    ...
                                                    > Dopiero w latach 90-tych zaczęło się obniżanie krawężników dla inwalidów, bo on
                                                    > i pod 16-18 cm krawężnik mieli problem z podjechaniem tylnymi kołami
                                                    Mi chodziło o lata drugą połowę lat 90(od powodzi) i dalej. Zostawmy lata 70.

                                                    I ja pamiętam , że jeździło się po chodnikach w obawie przed samochodami. Rowerzysta na jezdni to był samobójca. Ale rowerzystów było bardzo mało. Raz na 40km można było spotkać drugiego.

                                                    film Wrocław 1994 cz2
                                                    Tutaj przy arkadach widziałem 1 panią z siatkami z rowerem. W poprzedniej części jechał 1 rowerzysta jezdnią gdzieś w okolicy TVP (ale fajna była ta zwykłą 2 pasmowa droga!). Z tego co widzę to kręcone raczej w zimie. Widać, że ulice są węższe niż obecnie. Samochodów jakby mniej(ale dzikie parkingi jak najbardziej), ale znów obecnie w 2012, sobotę mamy jeszcze mniej samochodów niż na tym filmie.. Bardzo dużo pieszych.
                                                    W dalszych częściach (wiosna?) 1 rowerzystę na jadwigi po ulicy, 1 przy grunwaldzkim na ulicy, 1 po chodniku na moście zwierzynieckim. Po mojemu to wycięto wtedy ruch rowerowy. Korki samochodowe, parkowanie gdzie popadnie takie jak dzisiaj, to pamiętam już od 2000. Trzeba pamiętać, że zbiorkom systematycznie traci (obiło mi się o uszy 50%, dzisiaj 30%).

                                                    > Zresztą wtedy
                                                    > to była norma ze połowa ludzi przechodziła poza przejściami ale to wynik tego z
                                                    > e aut było mało.
                                                    Tu chyba działa zawsze zła dostępność przejścia/czasu dla pieszego.

                                                    > Policja miała używanie np przy PDT Renoma.
                                                    Łapanka o wydajności 0.5% ?
                                                  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 30.01.12, 13:53
                                                    > > Pieszego nie było widać jak zza barierki lub wiaty wchodził pod szybko ja
                                                    > dące a
                                                    > > uta.
                                                    > Czyli za szybko. Ale pan samochodzik MUSI>

                                                    Wtedy nikt się nie liczył z pieszymi.
                                                    aut było mało i mieli je ludzie na stanowiskach.
                                                    Nie było świateł więc się zakładało ze pieszy auto powinien przepuścić i przejść za nim.
                                                    Wiele potraceń było poza przejściami a dziś praktycznie tylko na przejściach.
                                                    Kierowcy jeździli szybko bo z boku auta nie zasłaniały widoczności tak więc większość potrąceń była z winy pieszego.


                                                    > Większość potrąceń "od tyłu" jest bocznych, bo pan samochodzik się jednak nie z
                                                    > mieścił przy wyprzedzaniu na chama.
                                                    >
                                                    To jest właśnie najechanie od tyłu.




                                                    > > Jest też dużo potraceń na przejazdach a to też wynika z nadmiaru aut bo
                                                    > kierowc
                                                    > > y uczą się jeden od drugiego błędnych zachowań.
                                                    > Nie wynika to z nadmiaru aut, bo 10 lat temu też tak było. Wynika to :
                                                    > >kierowc
                                                    Ale dziesięć lat temu kierowcy już byli zdegenerowani.
                                                    W 2002 roku aut już było dużo,


                                                    > > y uczą się jeden od drugiego błędnych zachowań.
                                                    > + nikt im nie da po uszach za to.
                                                    >
                                                    Za duża ilość wykroczeń czyli policji wydaje się że to syzyfowa praca.
                                                    Dodatkowo jak patrzysz na coś co jest miliony razy powtarzane to nie wydaje ci się to już takim wielkim przestępstwem.
                                                    Kiedyś policjant nie przeszedł obojętnie jak widział auto na trawniku.


                                                    > Kolejnym mitem jest ten nadmiar aut, że przybyło ich w polsce ...
                                                    > Bzdury, to są już kosmetyczne zmiany w ilości.
                                                    Wzrost 15-16% w ciągu roku to mało ?
                                                    Nawet jak dziś tempo wzrostu jest mniejsze to jest bardzo dotkliwe bo nowe auta nie maja już miejsc parkingowych i muszą parkować na wariata.
                                                    Podobnie jeśli skrzyżowanie ma przepustowość 1000 atu na godzinę i jeździ po nim 950 aut, to po wzroście o 5% zaczyna się korek który z każdą godzina się wydłuża.

                                                    > > Tu rzeczywiście jest spadek ale nie do końca mnie to przekonuje.
                                                    > > Należałoby zrobić wykresy dla wielu lat i zobaczyć skok między latami z 6
                                                    > 0km/h
                                                    > > i tymi 50km/h
                                                    > Nie trzeba, są opracowania NAUKOWE, znane od conajmniej 40 lat.
                                                    U nas ograniczono prędkość kilka lat temu więc te 40-letnie opracowania będą u nas aktualne za lat 35.
                                                    Inna kultura i poszanowanie prawa wprowadza dodatkowe elementy do statystyk.
                                                    Widziałem niedawno sondę w TV gdzie pytano kierowców o ograniczenia prędkości w Polsce.
                                                    Połowa nie miała pojęcia np podawali prędkości na wisłostradzie 80-130 km/h.
                                                    Trzeba by zatem zacząć aby nauczyć jaka jest dozwolona prędkość a potem sprawdzać czy zmniejszenie jej w przepisach ma odzwierciedlenie w statystykach.
                                                    Przykładowo na większości obszarów zabudowanych we Wrocławiu są Strefy ograniczonego ruchu zatem powinno się tam jeździć np 25 km/h .To powinno całkowicie wyeliminować ciężkie potrącenia.


                                                    > W polsce policja bada trup na miejscu lub do 30dni.
                                                    policja to am chore statystyki.
                                                    Wystarczy 7 dni zwolnienia aby był to wypadek.
                                                    Nikt nie bada ilu zostaje inwalidami.


                                                    > Ale lepsze ratowanie świadczy jeszcze gorzej dla argumentu o drzewkach i większ
                                                    > ej ilości samochodów :D
                                                    No to sam sobie odpowiedziałeś dlaczego spadła liczba zgonów.
                                                    Może to nie 50km/h ?


                                                    > > trzeba by porównać czy spadek zabitych nie jest rekompensowany z nawiązką
                                                    > liczb
                                                    > > a ciężko rannych.
                                                    > Skoro w tabelkach , ilość rannych jest podobnie jak kiedyś, to raczej nie.
                                                    >
                                                    Już pisałem, ranny to ten co am zwolnienie od lekarza.
                                                    To niewiele mówi.
                                                    Ale czy naprawdę trzeba te statystyki analizować ?Czy nie wystarczy tsanać przed przejściem i zobaczyć ilu pieszych biegnie aby nie być potrąconym ?
                                                    Czy statystyka podpowie kiedy pieszy potknie się na dziurze w przejściu ?
                                                    Statystyka wykaże, że był wtargniecie i pieszy w biegł bo przecież świadkowie widzieli, że biegł.



                                                    > Ten pośpiech jest wmawiany od 50 lat i te schamienie kierowców też.
                                                    >
                                                    bo schamienie i pospiech narasta od 50 lat ale trzeba umieć porównać to co dziś się dzieje z tym co było 50 lat temu.
                                                    Dziś wielu kierowców powinno się leczyć.
                                                    To, że Tercjak woził nóż bo wiedział , że kiedyś zabije to rzecz "normalna" u wielu kierowców.
                                                    Dziś osoba karana mandatem obraza starzników i policjantów a oni niewiele mogą zrobić.Z tego powodu funkcjonariusze często odstępują od interwencji aby nie być obrażani.

                                                    > > Pisaliśmy wcześniej ze dziś policja nie eliminuje złych zachowań przed pr
                                                    > zejści
                                                    > > ami no chyba ze łapie pieszych.
                                                    > Bo nie ma twardych podstaw prawnych, a sądy się wyspecjalizowały w "wtargnął",
                                                    > wprawdzie miał pierwszeństwo, ale samochodzik ma większe ...
                                                    Wybacz ale PoRD określa co to jest wymuszenie pierwszeństwa.
                                                    Gdy uczestnik ruchu jest zmuszony zatrzymać się lub zwolnić.
                                                    Można odpuścić kierowcom że nie wpuszczają pieszych na przejście ale jak pieszy jest na przejściu to kierowca nie może się przeciskać.
                                                    To widać gołym okiem lepiej niż przejechanie an późnym zółtym.


                                                    > Przecież młody policjant drogówki powiedził mi , że jedynie z widerejstratorem
                                                    > miałby jakiś argument w sądzie do ukarania wyprzedzającego <1m.
                                                    Taaa , a wiesz ze SM i pewnie policja nie ma metrówek i nigdy nie miała ?
                                                    Jak zatem egzekwują większość przepisów o parkowaniu w odległości od ...?
                                                    Po co sąd jak kierowca przyjmie mandat ?
                                                    Można zmierzyć z dokładnością do centymetrów.
                                                    Pas ma 320cm a auto 190. Zostaje 130 cm.
                                                    Rowerzysta zabiera 60 więc zostaje 70.
                                                    Z tych 70 ma być dystans ponad 1 m i dwa odstępy od krawężnika i od linii dzielącej pasy.
                                                    To fizycznie nie możliwe aby 70=100+a+b .
                                                    Wystarczy obserwować czy auto wjechało na sąsiedni pas czy wyprzedzało tym samym pasem.


                                                    > Są kraje, gdzie się wkońcu zebrani : prawo, policja, karanie i w ciągu roku , o
                                                    > d wejścia w życie wytępiono ponad 30% kierowców z rynku. I nagle zrobił się spo
                                                    > kój i normalne środki (2% wykrywalności) wystarczały na pozostałe czarne owiecz
                                                    > ki.
                                                    Moja teoria jest taka ze dyscyplinując za parkowanie można poprawić zachowanie w ruchu, z którym walka jest trudna gdy się tylko na nią nastawić

                                                  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 30.01.12, 18:42
                                                    > Wtedy nikt się nie liczył z pieszymi.
                                                    > aut było mało i mieli je ludzie na stanowiskach.
                                                    Mówimy o latach 90 wzwyż, nie 60.

                                                    > > Większość potrąceń "od tyłu" jest bocznych, bo pan samochodzik się jednak
                                                    > nie z
                                                    > > mieścił przy wyprzedzaniu na chama.
                                                    > >
                                                    > To jest właśnie najechanie od tyłu.
                                                    Jakby nie patrzeć, tego jest nadal tylko 10% ogółu z rowerzystami. Z tego 99% da się zapobiec nie jadąc po krawężnikach, bliziutko. Swoją drogą ciekawe w jaką rubrykę policja zakwalifikuje wyprzedzenie i zepchniecie do rowu :D

                                                    > Wiele potraceń było poza przejściami a dziś praktycznie tylko na przejściach.
                                                    Dziś też nie jest tak kolorowo w statystykach "poza". Przy okazji teraz, jak się idzie 3 m od zebry, to jest kwalifikowane jako zebra. A kiedyś wciskano nie przejście i na 100% wtargnięcie.

                                                    > Kierowcy jeździli szybko bo z boku auta nie zasłaniały widoczności tak więc wię
                                                    Teraz też jeżdżą szybko, ale w niektórych miejscach nie da się. Po prostu jest ich za dużo. Dawno dawno temu trzeba było mieć też dłuższą prostą do rozpędzenia niż teraz. Jak się jedzie szybko to się nie widzi boków, tylko to co jest z przodu ;-)

                                                    > kszość potrąceń była z winy pieszego.
                                                    Ten wskaźnik oscyluje w okolicy 50%

                                                    z 98r
                                                    Wina pieszego polega najczęściej na:
                                                    - nieostrożne wejście przed pojazd - 46,6 % wypadków
                                                    - przebieganie przez jezdnię - 11,9 % wypadków
                                                    - nieostrożne wejście na jezdnię zza pojazdu, przeszkody - 9,6% wypadków
                                                    - przekraczanie jezdni w miejscu niedozwolonym - 8,1 % wypadków
                                                    - zabawa na jezdni lub wtargniecie na jezdnię dziecka w wieku do 7 lat - 8,1 % wypadków
                                                    - wejście na jezdnię przy czerwonym świetle - 5 % wypadków

                                                    Chyb do tego 1 worka wstawiali wtargnięcie na przejściu.

                                                    Przyczyny wypadków:

                                                    - z winy kierującego zdarzyło się 76,2 % wypadków(-nieprawidłowe przejeżdżanie przez przejścia dla pieszych - 8,7% wypadków)
                                                    - z winy pieszego - 21,4 % wypadków(nieostrożne wejście przed pojazd - 46,6 % wypadków)
                                                    Czyli:
                                                    kierowcy 6,63% ogółu
                                                    piesi 9,87% ogółu
                                                    60/40 dla kierowców w konfrontacji z pieszym na przejściu.
                                                    Aż tak dużej dysproporcji nie ma z obecnymi 46/54.

                                                    > > W polsce policja bada trup na miejscu lub do 30dni.
                                                    > policja to am chore statystyki.
                                                    > Wystarczy 7 dni zwolnienia aby był to wypadek.
                                                    > Nikt nie bada ilu zostaje inwalidami.
                                                    Często i gęsto potłuczenia, zranienia trwają ponad 2 tygodnie, a dla policji to jest tylko stłuczka z miękkim. Ilu to rowerzystów miało problemy z chodzeniem przez ponad tydzień, a oficjalnie nie było to zakwalifikowane jako wypadek.

                                                    > Ale dziesięć lat temu kierowcy już byli zdegenerowani.
                                                    > W 2002 roku aut już było dużo,
                                                    Czyli argument o wzroście ilości samochodów i wypadkowości z tego tytułu jest ostro naciągany przez ostatnie 10 lat ;-)

                                                    Inna sprawa, od 50 lat kierowcy byli mocno zdegenerowani. Nic się nie zmieniło

                                                    W zasadzie całą tą dyskusję podsumowuje ten filmik:
                                                    Demon szybkości - film nakręcony przez milicję

                                                    > > Nie trzeba, są opracowania NAUKOWE, znane od conajmniej 40 lat.
                                                    > U nas ograniczono prędkość kilka lat temu więc te 40-letnie opracowania będą u
                                                    > nas aktualne za lat 35.
                                                    1967r, ograniczenie prędkości 50km/h. Dopiero później wygodnicki , szybki, ale bezpieczny podwyższył ja do 60km/h.


                                                    > Inna kultura i poszanowanie prawa wprowadza dodatkowe elementy do statystyk.
                                                    > Widziałem niedawno sondę w TV gdzie pytano kierowców o ograniczenia prędkości w
                                                    > Polsce.
                                                    I cóż się zmieniło od 67r? Demonów szybkości nazwali piratami drogowymi. Też mi zmiana. Samochody się zmieniły. Zobacz sobie na ten wypadek z autobusem. 120km/h wyprzedzanie na ostrym łukiem. Gdyby nie było autobusu to by przejechał bez problemu. Ja bym się bał wchodzić 120km/h w taki łuk współczesnym samochodem...

                                                    > Podobnie jeśli skrzyżowanie ma przepustowość 1000 atu na godzinę i jeździ po ni
                                                    > m 950 aut, to po wzroście o 5% zaczyna się korek który z każdą godzina się wydł
                                                    > uża.
                                                    Nie moja brożka. 1000 aut, to jedynie 1200 osób. Ja bym te skrzyżowanie ograniczył do 500 autek w godzinę i zwiększyłaby się przepustowość.

                                                    > Trzeba by zatem zacząć aby nauczyć jaka jest dozwolona prędkość a potem sprawdz
                                                    > ać czy zmniejszenie jej w przepisach ma odzwierciedlenie w statystykach.
                                                    Nie jaka, a co to znaczy dopuszczalna prędkość. Obecnie powszechnie jest to rozumiana jako nakaz jazdy z tą prędkością lub jako minimalną.
                                                    > Połowa nie miała pojęcia np podawali prędkości na wisłostradzie 80-130 km/h.
                                                    Bo ignorują mimowolnie znaki drogowe.

                                                    > Przykładowo na większości obszarów zabudowanych we Wrocławiu są Strefy ogranicz
                                                    > onego ruchu zatem powinno się tam jeździć np 25 km/h .To powinno całkowicie wy
                                                    > eliminować ciężkie potrącenia.
                                                    Nasze strefy tempo 30 ograniczają się do znaków na granicy strefy. Oznacza to, że można fizycznie jechać ponad 50km/h np. na prusa. Jedynie co poprawia skuteczność tych znaków to parkujące samochody zmniejszające szerokość dostępnej jezdni.

                                                    > > Ale lepsze ratowanie świadczy jeszcze gorzej dla argumentu o drzewkach i
                                                    > większ
                                                    > > ej ilości samochodów :D
                                                    > No to sam sobie odpowiedziałeś dlaczego spadła liczba zgonów.
                                                    > Może to nie 50km/h ?
                                                    Jestem za krótki by podważyć wiele badań naukowych o prędkości. Inna sprawa, że ilość rannych nie zwiększyła się (lepsze ratowanie prawie trupów).

                                                    > > wprawdzie miał pierwszeństwo, ale samochodzik ma większe ...
                                                    > Wybacz ale PoRD określa co to jest wymuszenie pierwszeństwa.
                                                    > Gdy uczestnik ruchu jest zmuszony zatrzymać się lub zwolnić.
                                                    > Można odpuścić kierowcom że nie wpuszczają pieszych na przejście ale jak pieszy
                                                    Nie interesuje mnie , co PoRD określa. Widzę co określają sądy i policja.

                                                    > Taaa , a wiesz ze SM i pewnie policja nie ma metrówek i nigdy nie miała ?
                                                    SM miała na pewno metrówki. Są filmy z mierzenie 120cm(takie jest minimum?).

                                                    > Można zmierzyć z dokładnością do centymetrów.
                                                    > Pas ma 320cm a auto 190. Zostaje 130 cm.
                                                    > Rowerzysta zabiera 60 więc zostaje 70.
                                                    > Z tych 70 ma być dystans ponad 1 m i dwa odstępy od krawężnika i od linii dziel
                                                    > ącej pasy.
                                                    > To fizycznie nie możliwe aby 70=100+a+b .
                                                    > Wystarczy obserwować czy auto wjechało na sąsiedni pas czy wyprzedzało tym samy
                                                    > m pasem.
                                                    I to trzeba im wtłuc do głowy!

                                                    > Moja teoria jest taka ze dyscyplinując za parkowanie można poprawić zachowanie
                                                    > w ruchu, z którym walka jest trudna gdy się tylko na nią nastawić
                                                    Ja bym powiedział, trzeba się zabrać za całokształt, a nie jednym, zjawisku.






                                                  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 29.01.12, 10:39
                                                    > > Dla mnie to chory przepis bo na pieszych PoRD pozwala wpadać skręcającym
                                                    > w praw
                                                    > > o więc dlaczego nie tym co zawracają i bardziej redukują prędkość.
                                                    > Bo sygnalizator kierunkowy mówi: zamknij oczy, gaz do dechy masz wolny tor na w
                                                    > yłączność.
                                                    Pisz o realiach, tor wolny i gaz do dechy to przy lewoskręcie a nie przy zawracaniu.
                                                    Realnie to skręcający w prawo na zielonym skręca rozpędem mimo ze piesi też mają zielone.
                                                    tego nikt nie wyłapuje a przecież na tym samym przejściu auto skręcające w prawo pędzi a zawracające praktycznie staje przed przejściem.
                                                    Jak już łapać to tych co nie zwalniają bo przecież każdy rozumie które auto powoduje zagrożenie.
                                                    To polskie absurdy bo zawracanie jest bezdyskusyjne ,a jak tu kierowcy skręcającemu w prawo udowodnić że wymusił pierwszeństwo lub że nie zwolnił ?
                                                    Zwolnił przecież o 1km/h z 50 do 49km/h.a wymuszenia nie było bo pieszy się zatrzymał czyli ustąpił pierwszeństwa.
                                                    Skro pasy są przesuniete tak aby przed pasami stanąć, to dlaczego auto zawracające ma być niebezpieczne skoro ma gdzie stanąć tak samo jak to skręcające w prawo ?
                                                    To chore prawo czyli babol.
                                                    Na dodatek zakaz zawracania nie jest zapisany w PoRD i trzeba to dedukować.
                                                    Pewnei nei ejst zapisane to w rozporządzeniu o znakach.
                                                    Jeśli się mylę to mnie popraw.
                                                    Zatem policja koncentruje się na rzadko spotykanych sytuacjach czając się i czekając aż co 200-tny kierowca zawróci.
                                                    Przyznam ze jak mi policjanci powiedzieli ze wlepiają mandaty za skręt to ja przez dwa tygodnie nie rozumiałem o co im chodzi i szukałem zakazów skrętu.
                                                    Po perfidne działanie bo to czepianie się niuansów które pamięta tylko drogówka i 0,1% kierowców, przy jednoczesnym zamykaniu oczu na równe gatunkowo lub cięższe wykroczenia na dodatek występujące notorycznie wobec braku reakcji służb.

                                                    Przykładowo w ciągu 3 dni dwa razy sfotografowałem dwa różne radiowozy na ddrip ze znakiem zakazu postoju o obydwa radiowozy polowały na zawracających.
                                                    Zapytam kiedyś naczelnika które wykroczenia są groźniejsze i dlaczego radiowóz odjechał mimo że wskazałem mu stojące na tej ddrip dwa m obok auta.
                                                    To zwykła rutyna policyjna i trzeba to przełamać.
                                                    Jak członkom drugiego radiowozu powiedziałem że chyba się zmył bo może myślał ze mam do niego pretensje, to po kilku minutach się zmyli .
                                                    Być może dotarło do nich ze sami popełniają wkroczenie obserwując tych co wykroczenia jeszcze nie popełnili.
                                                    To taki nowy typ prewencji.
                                                    Pokazać kierowcom czego nie wolno robić.





                                                    > Inny powód, to znów bronisz kierowców i ich terroryzowania innych uczestników r
                                                    > uchu.
                                                    Nie bronie tylko analizuje psychologiczne powody zachowań.
                                                    Jeśli jakieś zachowanie staje się typowe o trzeba ustalić przyczyny i z nimi walczyć a nie ze skutkami.


                                                    > > Policja zaś zamiast czepiać się nie zwalniania przez zebrami czy parkowan
                                                    > ia prz
                                                    > A po co? Wszak samochód ma rzeczywiste pierwszeństwo na pasach.
                                                    Ma ale tez ma obowiązek zwolnić.
                                                    Pierwszeństwo może stracić w ułamku sekundy gdy pieszy postawi nogę na zebrze.
                                                    Potem jest tłumaczenie, że nie mogłem się zatrzymać bo za szybko jechałem.

                                                    >Inaczej będzie
                                                    > wtargnięcie.
                                                    Nieprawda, wtargniecie jest tylko przed pojazd a wchodząc z boku można.
                                                    Wystarczy mały kroczek i zatrzymać się.


                                                    > > ed nimi robi łapanki na podstawie nieznanego i mało istotnego przepisu.
                                                    > Od parkowania jes SM i tak się policja wykręca (nawet nie odholują takiego, bo
                                                    > ponoć "nie zagraża") .
                                                    Mało tego .
                                                    W mysl praktyki policyjnej spowodowanie zagrożenia jest tylko wtedy gdy dojdzie juz do wypadku.
                                                    Wtedy podnosi się mandat o 200 zł za zagrożenie w ruchu.
                                                    Skro nie ma wypadku nie ma lawetowania.
                                                    To też trzeba zmienić i zamierzam zapytać SM o wypisanie sytuacji zagrożenia w której używają lawet.
                                                    Czyli czy zasłanianie zebr i przejazdów jest zagrożeniem i utrudnianiem ruchu.
                                                    Inne pytanie do SM to na jakiej podstawie wydano polecenie przymykania oczu na łamanie prawa przez bankowozy i podobne auta ochroniarskie ?

                                                    >Co do przepisu o zawracaniu, to nieznany był dla kierowc
                                                    > ów z przed 2003 roku. Kierowcy doskonale wiedzą o tym.
                                                    Nie wiedzą.
                                                    Możemy my zrobić ankietę.
                                                    Możemy stanąć przy radiowozie i posłuchać jak się tłumaczą.

                                                    >Tylko albo łamią z preme
                                                    > dytacją, albo mają już głęboko gdzieś znaki i nie patrzą.
                                                    Znam dobrze PoRD a sam chodziłem na Kazimierza Wielkiego aby sprawdzić dlaczego ktoś pisał ze nie wolno skręcać w lewo.
                                                    Tymczasem chodzi tam o zawracanie które było jest i będzie.
                                                    Może to był powód zmiany świateł na Widoku, a nie ściemnianie że to dla pieszych.

                                                    > Edukacja mandatami nic nie daje. Przy średnim nasileniu wykroczeń wyłapują 2% z
                                                    > darzeń i przypomina to zabawę w berka.
                                                    Ale ukarani pamiętają lepiej niż po kursie.
                                                  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 29.01.12, 15:23
                                                    > Pisz o realiach, tor wolny i gaz do dechy to przy lewoskręcie a nie przy zawrac
                                                    > aniu.
                                                    MAmy też we wroclawiu zawracanie bezkolizyjne. I tu tak jest.

                                                    > Realnie to skręcający w prawo na zielonym skręca rozpędem mimo ze piesi też maj
                                                    > ą zielone.
                                                    A dlaczego rowerzyści się burzą, że ich kierunek na wprost jest z czerwonym, a samochodziki maja wtedy zielone bezkolizyjne na wprost i osobne bezkolizyjne w prawo?
                                                    Mówimy o sygnalizacji kierunkowej. A ona musi pozwalać na zamknięcie oczu i wciśnięciu gazu do dechy. Nie trzeba myśleć, dlatego bezpieczniacy ją lubią stosować.

                                                    > Jak już łapać to tych co nie zwalniają bo przecież każdy rozumie które auto pow
                                                    > oduje zagrożenie.
                                                    A jak prawnie mu się nie da wręczyć mandatu? Bo sąd z automatu uniewinni?
                                                    Przecież kierowcy wiedzą, że na zwyklym przejściu pieszy ma czekać. Dopiero jak jest dodatkowe pulsujące światło ostrzegawcze, to w tedy mogą mieć problem z wybronieniem się.

                                                    > rzymał czyli ustąpił pierwszeństwa.
                                                    U nas oddanie należnego pierwszeństwa i tak podpada pod wymuszenie tego obdarowywanego. Są robione nawet stłuczki. Jedź, przepuszczam cię + chwilka czasu i gaz do dechy + własny świadek.

                                                    > Skro pasy są przesuniete tak aby przed pasami stanąć, to dlaczego auto zawracaj
                                                    > ące ma być niebezpieczne skoro ma gdzie stanąć tak samo jak to skręcające w pra
                                                    > wo ?
                                                    Pasy i przejazdy rowerowe są tak robione dla wygody kierowców pod szyldem bezpieczniactwa.

                                                    > Na dodatek zakaz zawracania nie jest zapisany w PoRD i trzeba to dedukować.
                                                    > Pewnei nei ejst zapisane to w rozporządzeniu o znakach.
                                                    > Jeśli się mylę to mnie popraw.
                                                    U nas jest tak, część w PoRD, a potem rozporządzeniach kolejna część. Przy okazji w tych aktach nazwy są nie spójne. Akurat tutaj w rozporządzniu jest opis sygnalizatora kierunkowego ..., a zakaz zawracania jest w opisie strzałeczki na jezdni. Która wprawdzie powinna być razem z tą sygnalizacją świetlną, ale ... No i mamy fortkę, bo urzędnicy ministerialni są kiepscy. Ale pewne da się doczepić do niezgodności tego znaku z wymogami ( np. troszeczkę za mały itp.. )

                                                    > To chore prawo czyli babol.
                                                    Urzędnik musi coś robić, aby pokazać, że jest potrzebny. Nawet jak nic nie trzeba robić.
                                                    I tak mamy autorskie próby zapisania wszystkiego np. dyszel w przyczepce, 2 odblaski w kołach (bo trzeba przemycić dobre wyważenie kół rowerowych).

                                                    > Zatem policja koncentruje się na rzadko spotykanych sytuacjach czając się i cze
                                                    > kając aż co 200-tny kierowca zawróci.
                                                    Co drugi ;)
                                                    Dopiero wtedy używają sobie.

                                                    > Po perfidne działanie bo to czepianie się niuansów które pamięta tylko drogówka
                                                    Zrób prawo jazdy, bo na kursie co chwile o tym wspominają. Na egzaminie też.
                                                    To się zmieniło chyba z 10 lat temu. Bo pamiętam o strych nawykach i trąbieniu w TV.

                                                    >przy jednoczesnym zamykaniu oczu na równe gatunkowo lub cię
                                                    > ższe wykroczenia na dodatek występujące notorycznie wobec braku reakcji służb.
                                                    Jeśli 90% nie stosuje się, to trzeba każdemu przypisać policjanta. Część to wariaci, a reszta owczym pędem ich naśladuje.
                                                    Tak jak w innych krajach, przy robieniu porządków, nagle 80% dotychczasowych przekraczaczy boi się i jedzie zgodnie z przepisami. Po prostu potrafią i jest rzeczywisty, srogi bat. Wtedy resztę da się wyłapać. Przykład? Polak , szybki ale bezpieczny przekracza zachodnia granicę samochodem :D

                                                    > Przykładowo w ciągu 3 dni dwa razy sfotografowałem dwa różne radiowozy na ddrip
                                                    > ze znakiem zakazu postoju o obydwa radiowozy polowały na zawracających.
                                                    Policjantom nic nie grozi, sami sobie tuszują "jestem z firmy". To trzeba jakoś ukrócić.

                                                    > Nie bronie tylko analizuje psychologiczne powody zachowań.
                                                    > Jeśli jakieś zachowanie staje się typowe o trzeba ustalić przyczyny i z nimi wa
                                                    > lczyć a nie ze skutkami.
                                                    Przykro mi, ale ja nie psycholog i nie chcę nim zostać.

                                                    > Ma ale tez ma obowiązek zwolnić.
                                                    > Pierwszeństwo może stracić w ułamku sekundy gdy pieszy postawi nogę na zebrze.
                                                    > Potem jest tłumaczenie, że nie mogłem się zatrzymać bo za szybko jechałem.
                                                    Ale obecnie interpretują to , że jak pieszy dojdzie na 2 pas to w zasadzie dopiero ma pierwszeństwo.
                                                    Zło = interpretacja bezpieczniaków. Prawo musi być jasne, bez kruczków i szukania po różnych rozporządzeniach. Nie może się też co roku zmieniać, czyli musi być dobre od początku.

                                                    > >Inaczej będzie
                                                    > > wtargnięcie.
                                                    > Nieprawda, wtargniecie jest tylko przed pojazd a wchodząc z boku można.
                                                    > Wystarczy mały kroczek i zatrzymać się.
                                                    Dotychczas interpretowano to na korzyść samochodziarzy. Czy coś się zmieniło?

                                                    > W mysl praktyki policyjnej spowodowanie zagrożenia jest tylko wtedy gdy dojdzie
                                                    > juz do wypadku.
                                                    Nie jest to paragraf do dowaleniu komuś. Na kolizję maja tabelkę 300-500zł 6pkt, wypadek idzie z automatu do prokuratora.
                                                    > Wtedy podnosi się mandat o 200 zł za zagrożenie w ruchu.
                                                    Jedynie spotkałem się, że pod takimi zarzutami dowalali tym latającym bokiem, palących gumy, ew wkurzeniu ich.
                                                    > Skro nie ma wypadku nie ma lawetowania.
                                                    Jest jasny przepis, a interpretacja go rozwala.

                                                    > > darzeń i przypomina to zabawę w berka.
                                                    > Ale ukarani pamiętają lepiej niż po kursie.
                                                    I dlatego tłumaczą to pechem? Bo obecnie większość się nie stosuje pomimo mandatu.


                                                  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 29.01.12, 15:33
                                                    > Skro nie ma wypadku nie ma lawetowania.
                                                    Jest jasny przepis, a interpretacja go rozwala.

                                                    Można spróbować tak to podejść. Nakierowując stopniowo pismami.

                                                    Spytać się drogówkę, czy jazda rowerem w polsce jest niebezpieczna.
                                                    Czy drr, drripy i inne zwiększają bezpieczeństwo (co jest w praktyce bzdurą, bo zwiększają :( )
                                                    Czy jeśli jest infr. rowerowa to rowerzysta ma po niej jechać.
                                                    Czy jeśli jest już ta infr. row. to rowerzysta jadący po jedni ogólnodostępnej naraża się na niebezpieczeństwo.

                                                    i takimi pytaniami doprowadzić do oficjalnych odpowiedzi drogówki , że podstawiając obok przepisu o lawetowaniu nie było "ale".
                                                    np. zmniejszenie widoczności przy przejazdach, przejściach to duże zagrożenie i trzeba się starać je eliminować.
                                                    jazda po chodniku i jezdni jest niebezpieczna dlatego rowerzyści powinni jeździć po śmieszkach, i mają powstawać ...
                                • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 08.01.12, 15:01
                                  > A co do testów, to są takie. Wystarczy poszukać i kupić świadomie.
                                  Policja powinna zrobić testy na wytrzymałość a nie na skupienie światłą.tak samo powinni sprawdzić wytrzymałość kłódek na przecięcie bo producenci kłamią.
                                  Kto to widział aby rowerzyści na festynach robili sami próbne cięcia.
                                  Sam bym poczytał na ile markowe unlocki są twardsze od tanich.

                                  >Nie można ws
                                  > zystkich zmuszać, niektórym wystarczą słabe rzeczy.
                                  Nie chodzi o zmuszanie do kupna.Chodzi o pogrupowanie w klasy sprzętu.
                                  Bez atestów niedługo producenci dadzą 2 gramy plastiku.
                                  W kłódkach jest więcej igelitu niż stalowej linki.
                                  Przy kłódkach bardzo łatwo podać odporność w kN na przecięcie .Hurtownik dalby kłódkę do przebadania a atest dostarczał każdemu sklepowi.
                                  Jakby producenci zobaczyli że policja daje rekomendacje to by się postarali aby zrobić coś porządnego.a tak to konkurują z tanią chińszczyzna i albo stawiają na nielicznych bogatych stosując duże przebicie albo też obniżają jakość aby cena za bardzo od chińszczyzny nie odstawała.
                                  Gdyby było wiadomo że jakaś drogą kłódkę łatwiej przeciąć niż tanią to by była jej śmierć.
                                  Po co policja ma szukać dziesiątek tysięcy rowerów.To w ich obowiązkach jest zrobić ranking kłódek.
                                  Tak samo z lampkami.Wystarczy sprawdzić przy jakim naprężeniu pęka wspornik , które za wąsko świecą. W których nie pasują baterie i trzeba podginać styki lub podcinać nożem kanały.






                                  > Np. Innym twoja rozwalona l
                                  > ampka wystarczyłą by na lata.
                                  Nie sądzę . Własnei popekało mi czerwone szkło w almce kora miałem ponad 10 lat.
                                  Popekało chyab od mrozu.
                                  Posklejam kawłaki szkiełka bo at lamka bije na glowe wszystkie kótre potem kupowałem.
                                  Zresztą w większości takich lampek przerabiam włączniki aby się nie włączały w kieszeni lub w torbie.
                                  Wiele lampek przednich takich tanich za 25 zł przerabiałem wtapiając zamiast zatrzasków plastikowych jakieś metalowe blaszki.
                                  Jak już pisałem przerabiałem też klipsy.
                                  Wątpię aby bez tego ludzie używali takich lampek dłużej niż ja.
                                  Jak komuś rower upadnie to każda lampka może strzelić.
                                  A to że ktoś nie jeździ po górach i nie przepycha roweru przez krzaki to nie jest argument,
                                  Są tacy co jeżdżą tylko w lecie na działkę, to im lampka starcza na długo.
                                  Nie pojmuje dlaczego nie robi się przednich lampek zwartych mocowanych bezpośrednio do ramy i ewentualnie nie zasila ich kablem z już mniejszego koszyczka na baterie montowanego wzdłuż innej rury aby nic o niego nie zahaczało.
                                  Obecnie wszystkie lampki mocowane są albo na wysięgnikach albo w poprzek kierownicy co wystawia lampkę na urazy mechaniczne.
                                  Brak płaskich lampek do mocowania na przednią cześć koszyka.
                                  Brak lampek mocowanych pod koszykiem.
                                  Brak przednich lampek przykręcanych do błotnika.
                                  Niewiele jest lampek zespolonych z dynamem.
                                  Nie rozumiem dlaczego tak jest.
                                  Naprawdopodobniej to wina sklepów które nie starają się mieć całej oferty przez co producenci robią to co się najczęściej zamawia.
                                  Widziałeś kiedyś LEDa z gwintem do zastępowania żarówek ?


                                  > >powiiny mieć atest
                                  > Na szkle lampki powinny być wytłoczenia z atestami, normami ...
                                  Nie , atest skserowany i każdy sklep powinien mieć je pod ręką.Wszystko co droższe niż 10 zł powinno mieć atest.
                                  Ja kupowałem kiedyś żarówki o czasie świecenia 15 minut.Chyba tylko jedna wytrzymała około godziny.
                                  To wkurzające aby człowiek musiał za 5-tą wymiana uznać ze to nie przypadek tylko wada konstrukcyjna.
                                  Pisałeś o amatorach budujących lampki.
                                  To nie przypadek ani hobby.
                                  Po prostu przez wiele lat nie było w ofercie takich lampek.
                                  Jeśli coś było to 20 razy droższe niż koszty produkcji.
                                  Przy okazji warto sprawdzić marże sklepowe bo ostatnio odmówiłem zapłacenia 18 zł za dzwonek z plastiku w jednym sklepie i kupiłem prawie taki sam ale lepszy za 5,5 zł w innym.
                                  To sklepy zamawiają lampki za 1,5 zł netto aby je sprzedawać po 10 zł.
                                  Dlatego tyle tandety.
                                  Ludziom się wydaje, że jak lampka kosztuje 10 zł to musi być coś warta, a tej lampki za 50 zł nie kupują bo myślą, że to jakaś luksusowa.
                                  A tymczasem ona w hurtowni może kosztować mniej niż 15 zł.


                                  > > na pewno Chińczycy produkują małe lampki LED na pogrubionych wspornikach
                                  > lub z
                                  > > dobrymi z zatrzaskami które się nie klęczą co powoduje odłamywanie wsporn
                                  > ika pr

                                  > IMPORTERZY kupują najtańszy chłam. To oni są winni.
                                  importerzy dużego bicia nie mają, a sprowadzą wszystko.
                                  To sklepy psuja rynek sprzedając normalne akcesoria w horrendalnych cenach tylko po to aby tandeta schodziła w cenach średnich czyli z kilkukrotnym przebiciem.


                                  > W takiej angli nawet najtań
                                  > sze chińskie buty są wytrzymalsze od tego co sprowadzają nasi importerzy.
                                  Brak selekcji towaru przez fachowców.
                                  To właśnie mogą zrobić atesty.


                                  > Po prostu gwarancja, rękojmia leży i kwiczy w tym kraju. Najlepiej jest w super
                                  > marketach i internecie, a reszta to same problemy.r
                                  Brak lampek na rowerach to wina handlu.
                                  Mądrym posunięciem producentów była sprzedaż lampek w zestawach, co spowodowało, że sklepy nie mogą mieć już takiego bicia na komplecie.

                                  Najtaniej i najsolidniej jest jednak jak producent roweru montuje firmowe akcesoria. Wtedy przemyśli wszystko dokładnie.


                                  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 08.01.12, 19:14
                                    Nie chodzi o zmuszanie do kupna.Chodzi o pogrupowanie w klasy sprzętu.
                                    > Bez atestów niedługo producenci dadzą 2 gramy plastiku.
                                    > W kłódkach jest więcej igelitu niż stalowej linki.
                                    > Przy kłódkach bardzo łatwo podać odporność w kN na przecięcie .Hurtownik dalby
                                    > kłódkę do przebadania a atest dostarczał każdemu sklepowi.
                                    > Jakby producenci zobaczyli że policja daje rekomendacje to by się postarali aby
                                    Niestety ale policja nie potrafi ze względu na swoje kompetencje na przebadanie, a tym bardziej wydać prawidłowe wnioski z badania.
                                    Są testy w magazynach, oraz na stornach producenta. Te testy to ilość gwiazdek w skali. Jak je przyznają ? najprawdopodobniej z rękawa.

                                    > Po co policja ma szukać dziesiątek tysięcy rowerów.To w ich obowiązkach jest zr
                                    > obić ranking kłódek.
                                    Ponoć dużo rowerów jest kradzionych bez żadnego zabezpieczeni : oparłem rower i poszedłem do sklepu na moment ...

                                    > Tak samo z lampkami.Wystarczy sprawdzić przy jakim naprężeniu pęka wspornik , k
                                    > tóre za wąsko świecą. W których nie pasują baterie i trzeba podginać styki lub
                                    > podcinać nożem kanały.
                                    Czyli chodzi o coś na wzór niemieckiego tuv.
                                  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 09.01.12, 11:56
                                    > > Np. Innym twoja rozwalona l
                                    > > ampka wystarczyłą by na lata.
                                    > Nie sądzę . Własnei popekało mi czerwone szkło w almce kora miałem ponad 10 lat
                                    Starość nie radość.
                                    > Popekało chyab od mrozu.
                                    Przecież tej zimy nie było mrozu.

                                    > Jak komuś rower upadnie to każda lampka może strzelić.
                                    > A to że ktoś nie jeździ po górach i nie przepycha roweru przez krzaki to nie je
                                    > st argument,
                                    > Są tacy co jeżdżą tylko w lecie na działkę, to im lampka starcza na długo.
                                    Różne zastosowania, różne wymagania. Dlatego nie ma uniwersalnego roweru, a tym bardziej lampki.

                                    > Nie pojmuje dlaczego nie robi się przednich lampek zwartych mocowanych bezpośre
                                    > dnio do ramy i ewentualnie nie zasila ich kablem z już mniejszego koszyczka na
                                    > baterie montowanego wzdłuż innej rury aby nic o niego nie zahaczało.
                                    Są, ale wbudowane w ramę - lampka producenta rowerów.
                                    Są też montowane w mostek kierownicy np.

                                    > Obecnie wszystkie lampki mocowane są albo na wysięgnikach albo w poprzek kierow
                                    > nicy co wystawia lampkę na urazy mechaniczne.
                                    No nie, rynek jest różnorodny.
                                    > Brak płaskich lampek do mocowania na przednią cześć koszyka.
                                    np. takiej lub takiej? Podobne robi wrocławski mactronik za 10zł i 17zł.
                                    > Brak lampek mocowanych pod koszykiem.
                                    Jakoś sobie radzą
                                    > Brak przednich lampek przykręcanych do błotnika.
                                    Bywały takie za czasów płatwiastych samochodów - 50, 60 lata?
                                    > Niewiele jest lampek zespolonych z dynamem.
                                    No może z 3 modele się znajdą :D
                                    > Nie rozumiem dlaczego tak jest.
                                    Kup pan lampkę za 5 zł. Bedziesz pan nieśmiertelny ... Zalew górskich rowerów - zanik kultury rowerowej. Popatrz co mają do wyboru holendrzy hollandbikeshop.com/fietsverlichting/
                                    > Naprawdopodobniej to wina sklepów które nie starają się mieć całej oferty przez
                                    > co producenci robią to co się najczęściej zamawia.
                                    Na alledrogo była aukcja lampek tylnych na dynami. Coś ok. 2.9zł. Na innych aukcjach, w sklepach nie schodzi poniżej 8 zł.
                                    U nas sklepy nie zamawiają od producentów a hurtowników, importerów. A ci zamawiają najtańszy szmelc. Najtańszy, bo oszczędzając choćby na kontroli jakości Chińczycy sprzedają taniej o te 5% ... Ale sklepy mają marżę powyżej 30% i w tym roku nie zrobili zimowej obniżki!

                                    > > Na szkle lampki powinny być wytłoczenia z atestami, normami ...
                                    > Nie , atest skserowany i każdy sklep powinien mieć je pod ręką.Wszystko co droż
                                    > sze niż 10 zł powinno mieć atest.
                                    Chodziło mi o homologację drogową, tak jak w samochodach na kloszach. I to właśnie pan władza może wyczytać z normalnych rowerowych lampek na drodze. Czy potrzebujesz to dublować kserem w sklepie?

                                    > To sklepy zamawiają lampki za 1,5 zł netto aby je sprzedawać po 10 zł.
                                    > Dlatego tyle tandety.
                                    > Ludziom się wydaje, że jak lampka kosztuje 10 zł to musi być coś warta, a tej l
                                    > ampki za 50 zł nie kupują bo myślą, że to jakaś luksusowa.
                                    > A tymczasem ona w hurtowni może kosztować mniej niż 15 zł.
                                    I tyle w temacie.

                                    > > IMPORTERZY kupują najtańszy chłam. To oni są winni.
                                    > importerzy dużego bicia nie mają, a sprowadzą wszystko.
                                    > To sklepy psuja rynek sprzedając normalne akcesoria w horrendalnych cenach tylk
                                    > o po to aby tandeta schodziła w cenach średnich czyli z kilkukrotnym przebiciem
                                    Nie tylko oni. Producent też wylicza na 2 lata gwarancji. Zapominasz, że w prl jak do niczego się nie nadawał, to robił jako serwisant rowerów ;-)

                                    > Widziałeś kiedyś LEDa z gwintem do zastępowania żarówek ?
                                    W motoryzacji. W rowerach taniej kupić nową lampkę - ch-ka dynam jest pod żarówki. Zwykłe zastąpienie ledem oznacz skrócenie żywotności przedniej żarówki... Przecież to jest banalny układ.

                                    > > W takiej angli nawet najtań
                                    > > sze chińskie buty są wytrzymalsze od tego co sprowadzają nasi importerzy.
                                    > Brak selekcji towaru przez fachowców.
                                    > To właśnie mogą zrobić atesty.
                                    A kiedy to takie regulacje wpłynęły pozytywnie na rynek? Obecnie są atesty - na kloszach lamp. Olewane z góry na dół przez wszystkich - liczy się cena. Są fora internetowa, są magazyny rowerowe i inne gdzie robią testy, wymieniają się uwagami... Po co to dublować głupią ( z natury głupią) urzędniczą machiną? Oni to dopiero zrobili kwiatki.

                                    > Brak lampek na rowerach to wina handlu.
                                    Nie , po prostu nie są potrzebne rowerzystą do szczęścia. Lampki rowerowe są w polsce :
                                    a) dla policjantów
                                    b)dla jeżdżących w pełnych ciemnościach.
                                    Dziwnym trafem w holandi też nie ma szału lampowego na rowerach, a się nie zabijają jak u nas. I tam nie wmawiają wszystkim, że to przez brak lampek.
                                    > Mądrym posunięciem producentów była sprzedaż lampek w zestawach, co spowodowało
                                    > , że sklepy nie mogą mieć już takiego bicia na komplecie.
                                    Zwykle cena kompletu nie jest porażająco niższa od zakupu osobno. Często i gęsto to jest wymysł sklepu , aby tak sprzedawać.

                                    > Najtaniej i najsolidniej jest jednak jak producent roweru montuje firmowe akces
                                    > oria. Wtedy przemyśli wszystko dokładnie.
                                    Od 60 lat wszystko jest już przemyślane dokładnie. Nie wiem , czy byś się ucieszył za fabryczną lampkę w mostku kierownicy jeśli rower zdrożeje o ponad 200zł.
                                    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 09.01.12, 13:47
                                      > > Popekało chyab od mrozu.
                                      > Przecież tej zimy nie było mrozu.
                                      Popękało po dwóch poprzednich zimach a rozpadło się na jesieni.
                                      Wystarczyło że niemowlę wzięło do raczek.


                                      > > Jak komuś rower upadnie to każda lampka może strzelić.
                                      > > A to że ktoś nie jeździ po górach i nie przepycha roweru przez krzaki to

                                      > Różne zastosowania, różne wymagania. Dlatego nie ma uniwersalnego roweru, a tym
                                      > bardziej lampki.
                                      Dobra lampka ma wystarczyć babci jeżdżącej na działkę jak i osobie której się często obsuwa rower oparty o drzewo w górach.
                                      To element strategiczny w rowerze i musi być projektowany na zapas, a nie że są lampki które wytrzymują 5 wyjazdów rocznie na działkę.



                                      > > Nie pojmuje dlaczego nie robi się przednich lampek zwartych mocowanych be
                                      > zpośre
                                      > > dnio do ramy i ewentualnie nie zasila ich kablem z już mniejszego koszycz
                                      > ka na
                                      > > baterie montowanego wzdłuż innej rury aby nic o niego nie zahaczało.
                                      > Są, ale wbudowane w ramę - lampka producenta rowerów.
                                      Silne ledy są sprzedawane od kilku lat w cenach pozwalających mocować je masowo w rowerze a konstruktorzy rowerów spóźniają się z konstrukcją rowerów wykorzystującą ledy.
                                      • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 09.01.12, 16:32
                                        > > Popekało chyab od mrozu.
                                        > > Przecież tej zimy nie było mrozu.
                                        > Popękało po dwóch poprzednich zimach a rozpadło się na jesieni.
                                        > Wystarczyło że niemowlę wzięło do raczek.
                                        Ale jaja.

                                        > Dobra lampka ma wystarczyć babci jeżdżącej na działkę jak i osobie której się c
                                        > zęsto obsuwa rower oparty o drzewo w górach.
                                        Ta 2 postać potrzebuje rozpylacza bez śwaitłocienia poniżej horyzontu, a nie światełka na drogę.

                                        > To element strategiczny w rowerze i musi być projektowany na zapas,
                                        Wiele ludzi w tym ja , jeździ wiele lat bez lampki. Gdzie ta strategia?
                                        > a nie że s
                                        > ą lampki które wytrzymują 5 wyjazdów rocznie na działkę.
                                        Niestety, ale u niektórych liczy się ilość. Przypominam, że jak dotąd nie znam wytrzymałej lampki. Przypominam, że w samochodach, to jest też najbardziej zawodny element. A , że statystycznie każdy 3 letni samochód był bity ....

                                        > > > Nie pojmuje dlaczego nie robi się przednich lampek zwartych mocowan
                                        > ych be
                                        > > zpośre
                                        > > > dnio do ramy i ewentualnie nie zasila ich kablem z już mniejszego k
                                        > oszycz
                                        Czy aby nie wystarczy "na sztycę" mocowanie, tylko o większej średnicy?
                                        Przeszkadzać, to mogą linki które czasem się tam plączą. A i stojaki czasami są na tej wysokości - uszkodzenie lampki.

                                        > > > baterie montowanego wzdłuż innej rury aby nic o niego nie zahaczało
                                        do rury, a dlaczego baterie/akumulatory?

                                        > Silne ledy są sprzedawane od kilku lat w cenach pozwalających mocować je masowo
                                        > w rowerze a konstruktorzy rowerów spóźniają się z konstrukcją rowerów wykorzys
                                        > tującą ledy.
                                        Do niedawna, cudem techniki były 1W ledy 1 generacji dla firmowych lampek, a to było 5 lat od wdrożenia na rynek takich diod. Nie da się ukryć, że producenci się spóźniają. Są opóźnienie w stosunku do latarkowego rynku. Ostatnio pojawiają się już lampki na najnowszych diodach, ale ....

                                        Obecnie rynek masówki zalewają 1W - 3W led lampki na 3xAAA. Mając 30zł, można mieć takie cudo. Powinno wystarczyć dla mało wymagających w nocy ~ zwykłe żarówkowe 2,4W
                                        • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 22.01.12, 21:48
                                          > > To element strategiczny w rowerze i musi być projektowany na zapas,
                                          > Wiele ludzi w tym ja , jeździ wiele lat bez lampki. Gdzie ta strategia?


                                          Bo nie wracasz wieczorem z wycieczek szosami poza Wrocławiem.



                                          > Niestety, ale u niektórych liczy się ilość. Przypominam, że jak dotąd nie znam
                                          > wytrzymałej lampki.
                                          Teraz królują zwykłe aluminiowe latarki umieszczane w uchwycie rowerowym dokupywanym oddzielnie za 5,60-20 zł.
                                          I to jest optymalna opcja , no ale większy problem jest z tylnymi lampkami.Te zaś są mniej awaryjne i tańsze. Wiec bez bólu można wymienić.
                                          Widać to zresztą na ulicach ze większość rowerzystów ma tylko tylną lampkę.
                                          Teraz dodatkowo ktoś wymyślił tylne lampki miniaturowe , które trudniej odłamać ale mają słabe baterie.



                                          > Czy aby nie wystarczy "na sztycę" mocowanie, tylko o większej średnicy?
                                          Lampki przednie są długie i łatwe do wyłamania w górach w lesie, czy w pociągu.
                                          Konieczny jest solidny uchwyt a taki można dokupić osobno ale tylko do okrągłych latarek.
                                          Ci co robią sobie latarki pakują je do metalowej rury i przykręcają metalowym wspornikiem do kierownicy.
                                          Z reguły takie lampki są krótkie a baterie są w koszyku umieszczonym w bezpiecznym miejscu

                                          > Przeszkadzać, to mogą linki które czasem się tam plączą.
                                          Z tym sobie łatwo można poradzić.

                                          >A i stojaki czasami s
                                          > ą na tej wysokości - uszkodzenie lampki.
                                          Metalową lampkę można skrzywić a wspornik nie pęknie jak w plastikowej.


                                          > > > > baterie montowanego wzdłuż innej rury aby nic o niego nie zah
                                          > aczało
                                          > do rury, a dlaczego baterie/akumulatory?
                                          Baterie umieszcza asie np w saszetce pod ramą gdzie są odporne na zahaczenie o gałęzie.
                                          Przy przewróceniu roweru najwyżej się saszetka przekrzywi.
                                          akumulatory chowa się też w bidonie lub pod siodełkiem.
                                          Można koszyczek przyczepić wzdłuż rury z przodu ramy, sztycy kierownicy, lub samej kierownicy, przez co są odporniejsze na zahaczenie.


                                          > > Silne ledy są sprzedawane od kilku lat w cenach pozwalających mocować je
                                          > masowo
                                          > > w rowerze a konstruktorzy rowerów spóźniają się z konstrukcją rowerów wyk
                                          > orzys
                                          > > tującą ledy.
                                          > Do niedawna, cudem techniki były 1W ledy 1 generacji dla firmowych lampek, a to
                                          > było 5 lat od wdrożenia na rynek takich diod.
                                          Zintegrowane z rama nie muszą być 1 watowe.Te wymagają chłodzenia.
                                          Mam na myśli zwykłe diody 5mm o zwiększonej emisji warte 50 gr.
                                          Kilka takich diod w otworach w ramie , mostku, lub kierownicy .
                                          nie musi być zintegrowana ale zamontowane np w zwartej metalowej obudowie niewiele większej niż, opaska mocująca na kierownicy .
                                          Takie diody mogłyby być zatopione w dynamo , mogą być zamontowane w dźwignie hamulców, na czubku błotnika, dzwonek , koszyk, rogi itd.
                                    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 09.01.12, 13:49
                                      > Są też montowane w mostek kierownicy np.

                                      Fajnie , pięknie , tylko że pokazujesz mi lampkę wartą 15-17 zł, która kosztuje 179 zł i sprzedają ją na raty :)
                                      Lampka która powinna być norma dodawana jest do rowerów stylowych.
                                      Dlaczego sklep miałby się wyrzec kilkukrotnego przebicia skoro takie lampki są rzadkością ?

                                      > > Obecnie wszystkie lampki mocowane są albo na wysięgnikach albo w poprzek
                                      > kierow
                                      > > nicy co wystawia lampkę na urazy mechaniczne.
                                      > No nie, rynek jest różnorodny.

                                      Teoretycznie można kupić lampkę w małym słoniku jak się dobrze pogoogla.
                                      Zobacz co oferują wrocławskie sklepy albo co jest przyczepione do jeżdżących rowerów.
                                      Lamka długa na 12-15 cm mocowana zatrzaskiem długości 1,5 cm.
                                      Dopiero teraz producenci wykapowali ze lepiej dać aluminiową długa lampkę wsuwaną w solidny uchwyt uniwersalny, czyli do kupienia za kilka złotych jak by mu coś się przytrafiło.
                                      Trzeba było na to czekać 5-6 lat.
                                      I tak większość tych uchwytów trzeba ściągać od Chińczyków bo w naszych sklepach jeszcze nie widziałem.

                                      > > Brak płaskich lampek do mocowania na przednią cześć koszyka.
                                      > np. [url=http://www.rowerystylowe.pl/lampka-union-un404w-p-5170.html]takiej[/ur
                                      > l] lub takiej? Podobne robi wrocławski mactronik za 10zł i 17zł.
                                      Raczej trudno obie przykręcić do koszyka.
                                      Płaska lampka z dwoma uszami do przykręcenia do oczek koszyka.
                                      Do tego blaszka do wnętrza koszyka aby się oczka siatki nie rozerwały i za bardzo nie krzywiły opuszczając lampkę.




                                      > > Brak lampek mocowanych pod koszykiem.
                                      > Jakoś sobie radzą
                                      >

                                      Na tych zdjęciach nie ma ani jednej lampki przykręcanej do koszyka aby o nią nie zahaczyć.



                                      > > Brak przednich lampek przykręcanych do błotnika.
                                      > Bywały takie za czasów płatwiastych samochodów - 50, 60 lata?
                                      Ze względu na duży odbłyśnik zostały przeniesione na wspornika do ramy.
                                      Jednak dziś Ledy są małe i taka lampka stanowiłaby niewielkie zgrubieniem na błotniku a blacha by odprowadziła ciepło.

                                      > > Niewiele jest lampek zespolonych z dynamem.
                                      > No może z 3 modele się znajdą :D




                                      • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 14.01.12, 22:13
                                        > Fajnie , pięknie , tylko że pokazujesz mi lampkę wartą 15-17 zł, która kosztuje
                                        > 179 zł i sprzedają ją na raty :)
                                        > Dlaczego sklep miałby się wyrzec kilkukrotnego przebicia skoro takie lampki są
                                        > rzadkością ?
                                        Z chęcią widziałbym tandetę tego stylu - pełną chińszczyznę z 15zł ( ta lampka jest z mostkiem - sam mostek kosztuje więcej ni 15zł)
                                        Sklepy koszą na wszystkim - najtańsza piasta w chinach ~ 1zł. W sklepie 10zł. Chińczycy robią pod swoimi markami dynamopiasty. W nich nie ma co się psuć, a i cena nie byłaby wyprawą 100zł. Bo tak wygląda z markowymi ( u nas są shitmano, jako ciekawostki sram, novatec i jeszcze większa ciekawostka SA.)

                                        > Dopiero teraz producenci wykapowali ze lepiej dać aluminiową długa lampkę wsuwa
                                        > ną w solidny uchwyt uniwersalny, czyli do kupienia za kilka złotych jak by mu c
                                        > oś się przytrafiło.
                                        Od tego odchodzą, nawet chińczycy. To był po prostu prosty manewr - bierzemy istniejące latarki, dajemy uchwyt i sprzedajemy jako rowerowe. Latarka jest dużo tańsza niż ta sama lampka sprzedawana jako rowerowa - cuda ekonomiczne.

                                        > Lamka długa na 12-15 cm mocowana zatrzaskiem długości 1,5 cm.
                                        Już widzę jak się łamie taka fajna długa ...

                                        > Zobacz co oferują wrocławskie sklepy albo co jest przyczepione do jeżdżących ro
                                        > werów.
                                        To co jest w hurtowni. A , że się zaopatrują w jednej i kupują najtańsze, gdzie nawet producent się nie przyznaje.... np.


                                        > > ]takiej[/url]? Podobne robi wrocławski mactronik za 10zł i 17zł.
                                        > Raczej trudno obie przykręcić do koszyka.
                                        > Płaska lampka z dwoma uszami do przykręcenia do oczek koszyka.
                                        > Do tego blaszka do wnętrza koszyka aby się oczka siatki nie rozerwały i za bard
                                        > zo nie krzywiły opuszczając lampkę.
                                        A niech ci będzie. Koszyki mają często wgłębienie na zwykła dużą lampkę. W dodatku często lepiej umieścić lampkę pod koszykiem. Jest dużo miejsca, nie widzę problemu.

                                        > > > Brak przednich lampek przykręcanych do błotnika.
                                        > > Bywały takie za czasów płatwiastych samochodów - 50, 60 lata?
                                        > Ze względu na duży odbłyśnik zostały przeniesione na wspornika do ramy.
                                        > Jednak dziś Ledy są małe i taka lampka stanowiłaby niewielkie zgrubieniem na bł
                                        > otniku a blacha by odprowadziła ciepło.
                                        Nie bo:
                                        1. raz dwa taki świetlny nosek byłby brudny - kiepsko świeci.
                                        2. tak jak w 1, tylko piasek spod kół zmatowi szybkę w dłuższej perspektywie.
                                        3. drgania, bród zaraz załatwi przewody i złącza na błotniku.
                                        4. nosek jest często narażony na zniszczenie. Sam z siebie mi nie się nie połamał w holendrze ;-)
                                        Ale w ramach zabawy można taki wykonać. Amatorskie metody pozwalają na to


                                      • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 20.01.12, 17:53
                                        > > > Brak płaskich lampek do mocowania na przednią cześć koszyka.

                                        > Raczej trudno obie przykręcić do koszyka.
                                        > Płaska lampka z dwoma uszami do przykręcenia do oczek koszyka.
                                        > Do tego blaszka do wnętrza koszyka aby się oczka siatki nie rozerwały i za bard
                                        > zo nie krzywiły opuszczając lampkę.
                                        >
                                        >
                                        > > > Brak lampek mocowanych pod koszykiem.
                                        > > Jakoś sobie radzą
                                        > >

                                        > Na tych zdjęciach nie ma ani jednej lampki przykręcanej do koszyka aby o nią ni
                                        > e zahaczyć.

                                        Taka lampka może być?
                                        www.flickr.com/photos/mellbin/6487204975/
                                        Konstrukcyjnie taka sama jak typowa tylna lampka na bagażnik. Tutaj zamiast czerwonego dali białe. Biały odblask, biały klosz, białe światełko. Czyli w istniejącej fabryce, wystarczy zmienić plastik i już produkują na starych maszynach przednie lampki sygnalizacyjne.
                                        • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 23.01.12, 09:50
                                          > Taka lampka może być?
                                          > rel="nofollow">www.flickr.com/photos/mellbin/6487204975/
                                          > Konstrukcyjnie taka sama jak typowa tylna lampka na bagażnik. Tutaj zamiast cze
                                          > rwonego dali białe. Biały odblask, biały klosz, białe światełko. Czyli w istnie
                                          > jącej fabryce, wystarczy zmienić plastik i już produkują na starych maszynach p
                                          > rzednie lampki sygnalizacyjne.

                                          Tak właśnie się powinno robić.
                                          Kosz się pognie a lampka nie połamie.
                                          Wszystko jeszcze zależy jak solidne uszy i czy są 4 szt.
                                          Tylna lampka też może być zamaskowana w trójkącie odblaskowym aby złodziej jej nie zauważył.
                                          Przynajmniej dioda jeśli się znajdzie miejsce na baterie w innym miejscu.
                                          Zastanawiam się dlaczego baterii nikt nie chowa w ramie pod sztycą siodełkowa ?
                                          No ale jeszcze tylko kilka lat a ogniwa słoneczne spowodują ze w rowerze będzie zamontowany akumulator na stałe.
                                          W przyszłości rower będzie jak choinka, a producenci będą się prześcigać w układaniu wzorków z ledów
                                          • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 23.01.12, 13:45
                                            > Tylna lampka też może być zamaskowana w trójkącie odblaskowym aby złodziej jej
                                            > nie zauważył.
                                            Trójką tak nie bardzo (przyczepy), ale lampki z odblaskami są produkowane. Niektóre wyglądają jak zwykle odblaski. A ze złodziejami nie wygrasz. Rower da się rozkręcić do ostatniej śrubki w 1 godzinę!. Jedynie co to można utrudnić gimnazjaliści naciśnięcie guziczka i łatwe wysunięcie łupu. Jest też problem wandalizmu na zaparkowanym rowerze ... głowa mała.

                                            > Zastanawiam się dlaczego baterii nikt nie chowa w ramie pod sztycą siodełkowa ?
                                            Bo zmiana zmiana tych baterii wymagałaby inne konstrukcji lub upierdliwego rozkalibrowania siodełka. Bo nie ma chętnych, skoro można kupić za 5zł gotową małą lampkę. W szosówkach są dostępne lampki wkładane w końce baranka. I tam się mieszczą akumulatory, bateryjki.

                                            > No ale jeszcze tylko kilka lat a ogniwa słoneczne spowodują ze w rowerze będzie
                                            > zamontowany akumulator na stałe.
                                            Ogniwa słoneczne wymagają powierzchni i ochrony przed uderzeniami. A w rowerze jest troszeczkę odwrotnie. Nie widzę sensu innego niż sygnalizacyjna w rowerze rekreacyjnym. Ja czekam na "dynama" o dobrej sprawności robione z myślą o ledach, a nie żarówkach. Wtedy nie będzie tego czuć w pedałach, a świeci przyzwoicie.

                                            > W przyszłości rower będzie jak choinka, a producenci będą się prześcigać w ukła
                                            > daniu wzorków z ledów
                                            Nie sądzę.Ale historia pokazuje, że w rowerach ciężko o nowości.
                                            • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 25.01.12, 12:16
                                              >Jest też problem wandaliz
                                              > mu na zaparkowanym rowerze ... głowa mała.
                                              >
                                              No zgięli mi niedawno koło tak ze myślałem że już po nim.
                                              Chciałem kiedyś do auta podłączyć elektrycznego pastucha (a dokładniej alarm dotykowy) to mi spece od alarmów mówili ze nie da się bo nie będzie przepływu czy punktu odniesienia dla napięcia.
                                              Tymczasem skoro rower jest izolowany oponami to można by jedną elektrodę wbijać w chodnik a drugą podłączyć do roweru.
                                              Mokre lub przepocone buty powinny przewodzić.

                                              > > Zastanawiam się dlaczego baterii nikt nie chowa w ramie pod sztycą siodeł
                                              > kowa ?
                                              > Bo zmiana zmiana tych baterii wymagałaby inne konstrukcji lub upierdliwego roz
                                              > kalibrowania siodełka.
                                              Raz na parę miesiecy wymiana baterii wymagałaby odkręcenia siodełka.
                                              Bateria mogłaby być też wkomponowana pod siodełkiem.
                                              Można też wyprowadzić gniazdko do ładowarki.




                                              > Bo nie ma chętnych, skoro można kupić za 5zł gotową małą
                                              > lampkę.
                                              Raczej za 10 plus 20 zł za akumulatorki.
                                              A ze już się robi cena to się ciągle odpina.
                                              Pisaliśmy wczesniej o łamliwych wspornikach a dochodzi jeszcze zapominanie zabrana lampki z domu.


                                              >W szosówkach są dostępne lampki wkładane w końce baranka. I tam się mi
                                              > eszczą akumulatory, bateryjki.
                                              >
                                              Widziałem.


                                              > > No ale jeszcze tylko kilka lat a ogniwa słoneczne spowodują ze w rowerze
                                              > będzie
                                              > > zamontowany akumulator na stałe.
                                              > Ogniwa słoneczne wymagają powierzchni i ochrony przed uderzeniami.
                                              Wystarczy 1 dm2, a ogniwa mocuje się do tekstolitu i zalewa 3 mm warstwa żywicy .
                                              Do tego potrzeba młotka.
                                              Koszt takiego ogniwa w żywicy to na allegro 20 zł za ogniwo ok 1dm2 i 1 W.
                                              Można wykorzystać kilka ogniw od zepsutych lampek ogrodowych.
                                              One mają wymiary ok 5x5 cm.


                                              >A w rowerze
                                              > jest troszeczkę odwrotnie. Nie widzę sensu innego niż sygnalizacyjna w rowerze
                                              > rekreacyjnym.
                                              Poczekaj a zobaczysz ze niedługo elastycznymi ogniwami będzie się oklejać ramy lub błotniki.
                                              Będzie specjalna gałąź w serwisach do tuningowania roweróe bo te będą dzięki wbudowanemu akumulatorowi mocno iluminowane we wszystkich kierunkach.


                                              > > W przyszłości rower będzie jak choinka, a producenci będą się prześcigać
                                              > w ukła
                                              > > daniu wzorków z ledów
                                              > Nie sądzę.Ale historia pokazuje, że w rowerach ciężko o nowości.
                                              Ludziom się nie chce tuningować a iluminowane rowery będą schodzić jak ciepłe bułeczki.
                                              Sam chciałem kupić napis do szprych CHWDP :)


                                              • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 25.01.12, 14:13
                                                > No zgięli mi niedawno koło tak ze myślałem że już po nim.
                                                Współczuje.
                                                > Chciałem kiedyś do auta podłączyć elektrycznego pastucha (a dokładniej alarm do
                                                > tykowy) to mi spece od alarmów mówili ze nie da się bo nie będzie przepływu czy
                                                > punktu odniesienia dla napięcia.
                                                Popularne kiedyś paski antystatyczne ... Ale nasze prawo jest na tyle ułomne, że chroni nie tych co trzeba ;(

                                                > Tymczasem skoro rower jest izolowany oponami to można by jedną elektrodę wbijać
                                                > w chodnik a drugą podłączyć do roweru.
                                                > Mokre lub przepocone buty powinny przewodzić.
                                                Zabezpieczenia mają to do siebie, że zawsze utrudniają tym których mają chronić. Niestety. Ideałem jest , że wszystko wolno i nie przeszkadza się drugiemu.


                                                >
                                                > > > Zastanawiam się dlaczego baterii nikt nie chowa w ramie pod sztycą
                                                > siodeł
                                                > > kowa ?
                                                > > Bo zmiana zmiana tych baterii wymagałaby inne konstrukcji lub upierdliweg
                                                > o roz
                                                > > kalibrowania siodełka.
                                                > Raz na parę miesiecy wymiana baterii wymagałaby odkręcenia siodełka.
                                                No, czyli bariera do pokonania ... dla pasjonata.
                                                > Bateria mogłaby być też wkomponowana pod siodełkiem.
                                                Lub siodełko razem z lampką. Produkują, fajne bo zintegrowane. Złe bo kurtka może przysłonić.
                                                > Można też wyprowadzić gniazdko do ładowarki.
                                                Już lepiej.

                                                > > Bo nie ma chętnych, skoro można kupić za 5zł gotową małą
                                                > > lampkę.
                                                > Raczej za 10 plus 20 zł za akumulatorki.
                                                Akurat jestem fanem lampki za 5zł :)
                                                > A ze już się robi cena to się ciągle odpina.
                                                Niestety. A co dopiero z przykręconą lampką na dynamo za 200zł.

                                                > Wystarczy 1 dm2, a ogniwa mocuje się do tekstolitu i zalewa 3 mm warstwa żywicy
                                                > .
                                                To znajdź na ramię , na górze taką powierzchnię. Doczepka zewnętrzne, na wysięgniku - sprawdzone odpadnie z większą lub mniejszą pomocą.

                                                > Można wykorzystać kilka ogniw od zepsutych lampek ogrodowych.
                                                > One mają wymiary ok 5x5 cm.
                                                Kupiłem zachęcony starszymi postami na elektrodzie. Obecnie mają panel słoneczny 2V 3mA w pełnym nasłonecznieniu. To jest zabawka. O rząd za mało. Akumulatorek 600mAh(rzeczywiste 300mAh). Na tych akumulatorkach lampka tylna świeci mi 8 godzin w tym 3 mocno. Wystarczy się zagadać w nocy.

                                                > Poczekaj a zobaczysz ze niedługo elastycznymi ogniwami będzie się oklejać ramy
                                                > lub błotniki.
                                                > Będzie specjalna gałąź w serwisach do tuningowania roweróe bo te będą dzięki wb
                                                > udowanemu akumulatorowi mocno iluminowane we wszystkich kierunkach.
                                                Serwisy się staczają. Obecnie wymieniają na nowe. Nie próbują naprawiać części, a jedynie wymieniają na nowe. 1min odkręcania specjalnym kluczem, 2 min wkręcanie i 20zł skasowane. Jak nie mają nowych , to robią druciarstwo np. prostując część i kasując za nową.
                                                Dlatego też twierdzę, że serwisy nie będą robić nic co jest pracochłonne, a tym bardziej tuningować świetlne gadżety.

                                                > > Nie sądzę.Ale historia pokazuje, że w rowerach ciężko o nowości.
                                                > Ludziom się nie chce tuningować a iluminowane rowery będą schodzić jak ciepłe b
                                                > ułeczki.
                                                > Sam chciałem kupić napis do szprych CHWDP :)
                                                Przecież są już takie bajery w choperach , customach fabrycznych. Wiesz jaki to ma odbiór? Kupię tą ramę, a założę swoje dodatki w tym widelec, koła, kierownicę, lakier. Gotowce są i inne wodotryski są mile wdziane na boisku , wśród <18lat.
                                                • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 27.01.12, 08:53
                                                  > Lub siodełko razem z lampką. Produkują, fajne bo zintegrowane. Złe bo kurtka mo
                                                  > że przysłonić.

                                                  Lamka może być na elastycznym wysięgniku wsuwanym do siodełka.
                                                  Masz kurtkę to pociągasz lampkę w dół o 15 cm.
                                                  Mozą tez w kurtce wszyć rzepa aby zawinąć poły na wysokość siodełka.

                                                  > Akurat jestem fanem lampki za 5zł :)
                                                  Wczoraj zdaje się wdziałem taką u rowerzysty.
                                                  Nie miał czerwonego plastiku, zastawiałem się jak mu się baterie trzymają.

                                                  > > A ze już się robi cena to się ciągle odpina.
                                                  > Niestety. A co dopiero z przykręconą lampką na dynamo za 200zł.
                                                  Już pisałem ze solidna lampkę można zrobić za 15 zł+8 zl dioda.
                                                  200 zł to nie kosztuje nawet taka
                                                  link
                                                  Wygląda na solidną :)




                                                  > > Wystarczy 1 dm2, a ogniwa mocuje się do tekstolitu i zalewa 3 mm warstwa
                                                  > żywicy
                                                  > > .
                                                  > To znajdź na ramię , na górze taką powierzchnię.
                                                  Przykleić można na błotniku 5x20 cm.
                                                  Czekam kiedy Chińczyki wpada na pomysł i zaczna produkowac wygięte.
                                                  Pewnie można sobie samemu wygiać i zalać żywicą.
                                                  Do tego czasu można sobie owinąć ramę elastycznym amorficznym ogniwem napylonym na folię.
                                                  No ale te mają 2,5 razy mniejszą sprawność i małe moduły są dość drogie.
                                                  Inne rozwiązanie to przykręcić płaskie ogniwo do bagażnika.
                                                  Druty wiele nie zasłonią.


                                                  > > Można wykorzystać kilka ogniw od zepsutych lampek ogrodowych.
                                                  > > One mają wymiary ok 5x5 cm.
                                                  > Kupiłem zachęcony starszymi postami na elektrodzie. Obecnie mają panel słoneczn
                                                  > y 2V 3mA w pełnym nasłonecznieniu. To jest zabawka. O rząd za mało.
                                                  Bo jakieś dziadostwo kupiłeś.
                                                  5x5 cm powinien dać jakieś 0,3 W
                                                  Ponieważ tam rzadko wklejają paski światłoczułe powiedzmy ze 100-150 mW.
                                                  To daje 50-75 mA a zamontowane poziomo co najmniej 25-35 mA
                                                  No ale to w pełnym słońcu wiec trzeba liczyć na połowę w świetle rozproszonym i tylko w lecie bo zimą to 3 razy mniej jak nie ma chmur.
                                                  Tak wiec te 10 mA mamy zagwarantowane przez cały rok,
                                                  Z takiego panela można odciąć boki bo on rzeczywiście jest za duży w stosunku do powierzchni fotowoltaicznej.
                                                  Taki mały panel potrafi napędzić silniczek zabawki.

                                                  > Akumulatore
                                                  > k 600mAh(rzeczywiste 300mAh).
                                                  To są Ni-Cd więc mógł występować efekt pamięciowy od codziennego doładowywania.

                                                  > > Będzie specjalna gałąź w serwisach do tuningowania roweróe bo te będą dzi

                                                  > Dlatego też twierdzę, że serwisy nie będą robić nic co jest pracochłonne, a tym
                                                  > bardziej tuningować świetlne gadżety.
                                                  Oczywiście nie będzie to powszechne a co do pracochłonności to nie musi być wielka jak będą gotowe kity.
                                                  Zauważ ze coraz więcej osób kupuje drogie rowery a największy bajer można osiągnąć światełkami co widać po naszym dziale "Gadżety"
                                                  Dwie listy diod zamocowane do szprych i procek, a już można robić czary.
                                                  Zwykłe listwy świetlne będą szybko tanieć.


                                                  > > Sam chciałem kupić napis do szprych CHWDP :)
                                                  > Przecież są już takie bajery w choperach , customach fabrycznych. Wiesz jaki to
                                                  > ma odbiór?
                                                  Nie wiem.Wiem ze teksty można dodawać swoje.
                                                  Bajer to jest jak koło wyświetla prędkość czy pozdrowienia.
                                                  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 27.01.12, 17:27
                                                    > Lamka może być na elastycznym wysięgniku wsuwanym do siodełka.
                                                    > Masz kurtkę to pociągasz lampkę w dół o 15 cm.
                                                    Wysięgnik oznacza rekreację, a nie trwałe rozwiązanie. Wymaga również pamiętania. W sytuacjach przewozu dużych gabarytów na bagażniku i tak nie będzie tego widać. Lampka na sztycę jest dla sportu, rekreacji. Od 30 lat mamy takie?
                                                    > Mozą tez w kurtce wszyć rzepa aby zawinąć poły na wysokość siodełka.
                                                    Rower jest dla rowerzysty, czy rowerzysta jest dla roweru?
                                                    Idealna sytuacja jest taka, że nie trzeba pamiętać, przygotowywać , a samo działa i dobrze działa i działa tak jak tego chcemy..

                                                    > > Akurat jestem fanem lampki za 5zł :)
                                                    > Wczoraj zdaje się wdziałem taką u rowerzysty.
                                                    > Nie miał czerwonego plastiku, zastawiałem się jak mu się baterie trzymają.
                                                    Ta moja za 5zł świeci mocniej niż starsze markowe. Świeci wystarczająco mocno, ma uszczelkę. I dlatego jestem jej fanem.

                                                    > > Niestety. A co dopiero z przykręconą lampką na dynamo za 200zł.
                                                    > Już pisałem ze solidna lampkę można zrobić za 15 zł+8 zl dioda.
                                                    15 zł można dorwać średnią żarówkową. Zamieniając żarówkę na led (+8zł) nie widzę przeciwwskazań. Sam chciałbym mieć tanią lampkę na dynamo z ledem i lustrem asymetrycznym. Obecnie są troszkę droższe - "nowość", trzeba stare wyprzedać.

                                                    > 200 zł to nie kosztuje nawet taka
                                                    > lin
                                                    > k

                                                    > Wygląda na solidną :)
                                                    Samo wiercenie otworów montażowych w tej lampce kosztowało więcej niż 200zł. A jeszcze materiał , wycięcie, obróbka, projekt... Podsumowując, nie licz tak pojedynczych sztuk customowych.


                                                    > > To znajdź na ramię , na górze taką powierzchnię.
                                                    > Przykleić można na błotniku 5x20 cm.
                                                    > Czekam kiedy Chińczyki wpada na pomysł i zaczna produkowac wygięte.
                                                    > Pewnie można sobie samemu wygiać i zalać żywicą.
                                                    Drgania, duże drgania, naprężenia wewnętrzne. Szybkie brudzenie się od zewnątrz błotników(zwłaszcza przedni). To japończycy słyną z kamikadze i harakiri, nie chińczycy :D/

                                                    > Inne rozwiązanie to przykręcić płaskie ogniwo do bagażnika.
                                                    I po przewiezieniu koła na bagażniku , oś piasty zrobi dobrze ogniwom słonecznym. Również dobrze będzie im, gdy będą do nich mocowane sznurki, przez gapowatego użytkownika.

                                                    > > y 2V 3mA w pełnym nasłonecznieniu. To jest zabawka. O rząd za mało.
                                                    > Bo jakieś dziadostwo kupiłeś.
                                                    > 5x5 cm powinien dać jakieś 0,3 W
                                                    Było tanie, ale niczym z zewnątrz nie różniły się te panele od tych droższych modeli.

                                                    > > Akumulatore
                                                    > > k 600mAh(rzeczywiste 300mAh).
                                                    > To są Ni-Cd więc mógł występować efekt pamięciowy od codziennego doładowywania.

                                                    AAA 600 mAh NiMH. Na pudełku lampki , jaki i na akumulatorze. Nowiutki po uformowaniu miał pojemność 300mAh(2 sztuki +-3mAh). Też podejrzewam, że są to NI-CD (pojemność, samorozładowanie). Przez UE i ekoloszków NICD są zabronione w byle popularnym urządzeniu.

                                                    > Bajer to jest jak koło wyświetla prędkość czy pozdrowienia.
                                                    Chyba jestem już za stary ;-)
                                                  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 28.01.12, 12:42
                                                    > > Lamka może być na elastycznym wysięgniku wsuwanym do siodełka.
                                                    > > Masz kurtkę to pociągasz lampkę w dół o 15 cm.
                                                    > Wysięgnik oznacza rekreację, a nie trwałe rozwiązanie.
                                                    Plastikowa taśma szeroka na 15 mmm gruba 2-3 mm i długa na ok 20 cm nie mogłaby służyć w mieście jesienią czy zimą jak jeździmy w kurtce ?
                                                    Ruch ręki i na postoju taśma z lampką chowa się w siodełku


                                                    > Wymaga również pamiętani
                                                    > a.
                                                    Pamiętania wysunięcia 15 cm w dół lampki.
                                                    Nie przesadzaj.
                                                    Zwykle będzie pozostawać na swoim miejscu na dole siodełka.
                                                    Jeśli ktoś chce zadbać o własne bezpieczeństwo to ruch ręka trwający 1 s nie jest wielkim wyrzeczeniem czy udręką.
                                                    Jak ktoś ma problem z pamięcią to może mieć cały czas wysunięte a chować tylko gdy istnieje ryzyko urwania np przy przewożeniu w ciasnym przedziale pociągu czy waucie

                                                    >W sytuacjach przewozu dużych gabarytów na bagażniku i tak nie będzie tego wi
                                                    > dać.
                                                    I tu jest potrzebny patent(standard) na mocowanie lampki które będzie pasować i do sztycy i do drutów bagażnika i do kurtki.




                                                    >Lampka na sztycę jest dla sportu, rekreacji. Od 30 lat mamy takie?
                                                    mamy bo to łatwe mocowanie, zwykle wolne miejsce w w większości rowerów , proste do montażu,zabierające mało materiału , dość odporne na zahaczenie itd.
                                                    Co by szkodziło opracować standardowy klips który po złamaniu można by dokupić, albo dokupić kilka klipsów do jednej lampki aby ja zapinać w różnych miejscach ?
                                                    Ten sam standard klipsa pozwoliłby przypiąć lampkę do plecaka, czapki , roweru, przyczepki, pionowej chorągiewki, siodełka, pudła z bagażem , koszyka itd



                                                    > > Mozą tez w kurtce wszyć rzepa aby zawinąć poły na wysokość siodełka.
                                                    > Rower jest dla rowerzysty, czy rowerzysta jest dla roweru?
                                                    > Idealna sytuacja jest taka, że nie trzeba pamiętać, przygotowywać , a samo dzia
                                                    > ła i dobrze działa i działa tak jak tego chcemy..
                                                    Zatem jak nie rowerzysta a producent ma pomyśleć o mocowaniu to musi być standard aby rożne lampki pasowały do mocowania w rożnych miejscach a nie trzeba by przenosić uchwytu w zależności od sytuacji, albo mocować sznurówką czy drutem.


                                                    > > Nie miał czerwonego plastiku, zastawiałem się jak mu się baterie trzymają
                                                    > .
                                                    > Ta moja za 5zł świeci mocniej niż starsze markowe. Świeci wystarczająco mocno,
                                                    > ma uszczelkę. I dlatego jestem jej fanem.
                                                    Moja tez była za 5-8 zł ale to były stare złotówki sprzed 10 lat warte dziś 50-80 zł, więc lampka jest solidna.



                                                    > > Już pisałem ze solidna lampkę można zrobić za 15 zł+8 zl dioda.
                                                    > 15 zł można dorwać średnią żarówkową.
                                                    Ja piszę o kosztach wytworzenia a ty o cenie detalicznej zawyżonej kilkukrotnie w stosunku do ceny hurtowej.
                                                    Solidna lampka nie musi kosztować więcej niż 20 zł i tylko wtedy będzie duży zbyt.
                                                    Przyjdzie czas że Chińczyk zrobi coś takiego i będzie sprzedawał w necie z ominięciem marż sklepowych.

                                                    >Zamieniając żarówkę na led (+8zł) nie wid
                                                    > zę przeciwwskazań.
                                                    Wina rowerzysto ze kupują plastik oszczędzając 5 zł.
                                                    ale to im wciskają sklepy bo wiedzą ze zarobią znów gdy lampka się rozleci.
                                                    a tymczasem część rowerzystów się buntuje i zaczyna jeździć bez lampek.


                                                    > > Inne rozwiązanie to przykręcić płaskie ogniwo do bagażnika.
                                                    > I po przewiezieniu koła na bagażniku , oś piasty zrobi dobrze ogniwom słoneczny
                                                    > m.
                                                    Pod drutami bagażnika.


                                                    > Było tanie, ale niczym z zewnątrz nie różniły się te panele od tych droższych m
                                                    > odeli.
                                                    Często widać jaka jest powierzchnia wstążek fotowoltaicznych.Zwykle ma mniej niż 1./4 powierzchni.
                                                    Te tez mogą być wycinane z odpadowych ogniw.
                                                    Standardowo taki panel ma dawać 20-25 mA (2x3 cm)
                                                    link

                                                    > > > Akumulatore
                                                    > > > k 600mAh(rzeczywiste 300mAh).
                                                    > > To są Ni-Cd więc mógł występować efekt pamięciowy od codziennego doładowy
                                                    > wania.
                                                    >
                                                    > AAA 600 mAh NiMH. Na pudełku lampki , jaki i na akumulatorze. Nowiutki po uform
                                                    > owaniu miał pojemność 300mAh(2 sztuki +-3mAh). Też podejrzewam, że są to NI-CD
                                                    > (pojemność, samorozładowanie).
                                                    Ja widywałem w tych lampkach 600mAh Ni-Cd AA

                                                    > Przez UE i ekoloszków NICD są zabronione w byle
                                                    > popularnym urządzeniu.
                                                    Tylko one mogą pracować w zimie i tylko one pozwalają sprzedawać lampkę za 7 zł.

                                                  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 29.01.12, 02:22
                                                    na koszyk, żarówkowe :D (jeszcze)
                                                    www.bikes-n-co.co.uk/torch-4024-%C3%82%E2%80%93-bs-6102-compliant-front-rear-krypton-lights-p-219.html?cPath=68


                                                    pod siodełko :
                                                    www.ctbike.pl/fizik-lampka-pod-siodelko-blink.html
                                                    www.made-in-china.com/showroom/bicyclesaddle2009/product-detailzMwxDrfoZlkF/China-Bicycle-Saddle-with-Light.html
                                                    www.alibaba.com/product-gs/318165799/bicycle_saddle_bag_with_light.html
                                                    www.thinkbiologic.com/products/taillight-safety-light
                                                    lh5.ggpht.com/_z2s_w5rHJAg/SltYUlZf9iI/AAAAAAAAKRg/d9zYAK4eI70/DSC01638.JPG
                                                    www.amazon.com/Selle-Royal-Cateye-Bicycle-Saddle/dp/B005UGBDW8
                                                    A to jest na polskie warunki:
                                                    www.bikealive.us/
                                                    Tylko trzeba przedłużyć patyk. Ale 100 euro za patyczek + 2 lampki to niezły interes.

                                                    Jakby nie patrzeć to SĄ, ale zwykle drogie i ciężko dostępne.
                                              • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 25.01.12, 14:25
                                                > Pisaliśmy wczesniej o łamliwych wspornikach a dochodzi jeszcze zapominanie zabr
                                                > ana lampki z domu.

                                                Ja to widzę tak.
                                                Lampki/sprzęt klasyczny
                                                - zewnętrzny , produkcja dla wielu producentów rowerów.
                                                -zintegrowane, gdzie producent roweru robi pod siebie, a nie zakłąda gotowca dostępnego na rynku.

                                                Zewnętrzne są albo przykręcane ( np. dynamowe ), albo szybkodemontowalne. Te drugie są głownie bateryjne i tam występuje problem łamiących się wsporników, złych zatrzasków. Bo część ma być łatwo demontowalna. Od dawien dawna ten typ galanteri rowerowej przoduje, Producenci rowerów kupują uniwersalne i montują u siebie (np. przerzutki, piasty, opony, światełka, dynama, siodełka ...)

                                                Z kolei zintegrowane, są droższe bo mniejsza masowość. Są wyróżnikiem producenta, trudniej dostępne części zamienne. Np. lampki przednie zintegrowane w mostek - batavus lata 90 -drogie, ciężko dostępne. Czyli to jest model samochodowy. Obecnie widzę, że batavus się z tego wycofał i wszyscy kupują te same lampki na widelec.Czyli przeszedł na model rowerowy.
                                    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 09.01.12, 14:18
                                      > Kup pan lampkę za 5 zł. Bedziesz pan nieśmiertelny ... Zalew górskich rowerów - zanik kultury rowerowej. Popatrz co mają do
                                      wyboru holendrzy rel="nofollow">hollandbikeshop.com/fietsverlichting/
                                      Holenderka jest wyposażona we wszystko co potrzeba, osłona łańcucha, osłona szprych, firmowy kosz, bagażnik dopasowany tylko do tego roweru.
                                      Sztywne druty dobrze trzymające błotnik,
                                      Śruby zabezpieczone przed odkręcaniem.
                                      Lampki są miejscach gdzie blisko do otworu do schowania kabli w ramę.
                                      Rączki takie że po 100 oparciach o ścianę nie robi się w nich dziura.
                                      Przerzutki w piaście ułatwiające częste przełączenia w mieście i zapobiegające skrzywieniu haka jak się rower przewróci.Tylne lampki dopasowane do tego aby siodełko nie zasłaniało czyli często w bagażniku.
                                      Weź kup we Wrocławiu chlapacz na tylny błotnik.
                                      Już od kilku meisiacy nie mogę zobaczyć .
                                      Normalnie chlapacz jest niepotrzebny ale pojedzij z przyczepką


                                      > Chodziło mi o homologację drogową, tak jak w samochodach na kloszach. I to właś
                                      > nie pan władza może wyczytać z normalnych rowerowych lampek na drodze. Czy pot
                                      > rzebujesz to dublować kserem w sklepie?
                                      Nie przesadzajmy , siła lampek rowerowych nie wymaga na razie jakiegoś normowania.
                                      Chodzi tylko o to aby zaczep w lampce nie miał 1 mm i aby nie odpadł po pól roku.
                                      Nie można zakazać sprowadzania szajsu (trudne) ale jak jakaś lampka byłaby na liście przebadanych to jej sprzedaż by szla a tandetę przestałoby się opłacać sprowadzać.
                                      To jak w przysłowiu, że zły pieniądz wypiera dobry.
                                      Jak nie będzie kontroli to tandeta ładnie opakowana wyprze dobre rzeczy.



                                      > Nie tylko oni. Producent też wylicza na 2 lata gwarancji.
                                      nie sądzę aby komuś opłacało się odsyłać tanie lampki.
                                      Cena przesyłki kontenera to połowa ceny zawartości.
                                      Sklepy i tak nie przyjmą bez paragonu jak ktoś zachowa paragon to się dowie ze uszkodzenia mechaniczne nie podlegają reklamacji.
                                      Im większa tandeta tym częściej klient kupi lampkę z marzą 500%.
                                      A klienci mówią "nie" i jeżdżą bez lampek.
                                      Dlatego powtarzam to sklepy są winne temu że tak mało lampek na drogach.




                                      > > Najtaniej i najsolidniej jest jednak jak producent roweru montuje firmowe
                                      > akces
                                      > > oria. Wtedy przemyśli wszystko dokładnie.
                                      > Od 60 lat wszystko jest już przemyślane dokładnie.
                                      Tak i w serwisie sklepowym chcą kasę ze wygięcie wspornika od lampki aby pasowała do koszyka.


                                      > Nie wiem , czy byś się ucies
                                      > zył za fabryczną lampkę w mostku kierownicy jeśli rower zdrożeje o ponad 200zł.
                                      I wierzysz że taki jest koszt produkcji ?
                                      Nie musi być w mostku bo mostki są różne.
                                      Może być na przedniej rurze ramy ściągana metalowymi opaskami
                                      Koszt leda 8 zł, koszt rurki ze szkłem 2,5 zł.
                                      • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 14.01.12, 20:41
                                        > Nie przesadzajmy , siła lampek rowerowych nie wymaga na razie jakiegoś normowan
                                        > ia.
                                        Żądasz 2 hamulców, lampek na wysięgnikach , odblasków wszędzie, a lampka nie ma być homologowana? :D

                                        Te lepsze lampki z reguły mają takie znaczki na kloszu. Jest duże prawdopodobieństwo, że taka lampka nie rozpadnie się po roku. Więc nie trzeba dublować tego kserówką w sklepie i oświadczeniem producenta, jakie to jest cacy.

                                        > Weź kup we Wrocławiu chlapacz na tylny błotnik.
                                        > Już od kilku meisiacy nie mogę zobaczyć .
                                        Może nie na tył, ale wiem gdzie można kupić uniwersalne. Tylko cena - b.drogi sklep, kiepska obsługa.

                                        > Przerzutki w piaście ułatwiające częste przełączenia w mieście i zapobiegające
                                        > skrzywieniu haka jak się rower przewróci.
                                        Nie, piasty planetarne są dobre na ciapy, deszcz i inne pluchy. Ułatwiają też obudowanie łańcucha, bo jest stała linia łańcucha.
                                        Co do krzywienia haka - a weź sobie zmontuj osłonę zewnętrznej przerzutki i nie będziesz marudził.

                                        >Tylne lampki dopasowane do tego aby si
                                        > odełko nie zasłaniało czyli często w bagażniku.
                                        Znów kulą w płot. Tu chodzi o żywotność w normalnej eksploatacji. Lampki na sztycę są doczepkami - ukłon dla prawodawstwa.

                                        > Im większa tandeta tym częściej klient kupi lampkę z marzą 500%.
                                        > A klienci mówią "nie" i jeżdżą bez lampek.
                                        > Dlatego powtarzam to sklepy są winne temu że tak mało lampek na drogach.
                                        Nie zgadzam się. Zwykły rowerzysta po prostu nie potrzebuje lampek.


                                        > > Od 60 lat wszystko jest już przemyślane dokładnie.
                                        > Tak i w serwisie sklepowym chcą kasę ze wygięcie wspornika od lampki aby pasowa
                                        > ła do koszyka.
                                        Pisałem już, że w prl jak się do niczego nie nadawał, to zakładał serwis rowerowy. To , że nie mają wsporników do dopasowania i robią druciarstwo to winą rowerów górskich. A i tak się ciesz, bo drzwi od forda dość ciężko dopasować do opla. Zdaje się, że bez śmieciarki nie podchodź, a w rowerze wystarczy wygiąć i już pasuje.

                                        > > Nie wiem , czy byś się ucies
                                        > > zył za fabryczną lampkę w mostku kierownicy jeśli rower zdrożeje o ponad
                                        > 200zł.
                                        > I wierzysz że taki jest koszt produkcji ?
                                        > Nie musi być w mostku bo mostki są różne.
                                        Jeśli projektuje je firma produkująca rowery ( nie tylko składająca), zleca produkcję, wkłada do tylko swoich produktów przez kilka lat, to jak najbardziej musi tyle kosztować. To nie jest zabawka robiona przez firmę lampkową dla wielu producentów w wielkiej skali. Gdzie firma - składacz zamawia co najwyżej swój napis na obudowie.

                                        > Może być na przedniej rurze ramy ściągana metalowymi opaskami
                                        > Koszt leda 8 zł, koszt rurki ze szkłem 2,5 zł.
                                        A nie da się zamontować zwykłej lampki sztycowej w ten sposób? Przypominam też, że żądając 2 hamulce linki i 2 klamki zasłaniasz sobie taką lampkę na główce ramy. Przypominam też, że umieszczenie światełek na główce ramy eliminuje przedni bagażnik,przedni koszyk, większość poziomek
                                        • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 23.01.12, 10:05
                                          > > Weź kup we Wrocławiu chlapacz na tylny błotnik.
                                          > > Już od kilku meisiacy nie mogę zobaczyć .
                                          > Może nie na tył, ale wiem gdzie można kupić uniwersalne. Tylko cena - b.drogi s
                                          > klep, kiepska obsługa.

                                          Typowy kosztuje 1,60 zł ale które sklepy by coś takiego chciały mieć ,wszak w naszym klimacie błoto to rzadkość, a przyczepki są zabronione.
                                          Jak widać o wszystkim musi pomyśleć producent, bo potem nie dość ze nie dopasujesz to jeszcze żadnego nie kupisz.

                                          > > Nie musi być w mostku bo mostki są różne.
                                          > Jeśli projektuje je firma produkująca rowery ( nie tylko składająca), zleca pro
                                          > dukcję, wkłada do tylko swoich produktów przez kilka lat, to jak najbardziej mu
                                          > si tyle kosztować. To nie jest zabawka robiona przez firmę lampkową dla wielu p
                                          > roducentów w wielkiej skali. Gdzie firma - składacz zamawia co najwyżej swój na
                                          > pis na obudowie.
                                          >
                                          Dlatego właśnie proponuję opracowanie silnych standardów co wywoła efekt skali, bo typowe rozwiazania będą częściej oferowane w rowerach.


                                          > > Może być na przedniej rurze ramy ściągana metalowymi opaskami
                                          > > Koszt leda 8 zł, koszt rurki ze szkłem 2,5 zł.
                                          > A nie da się zamontować zwykłej lampki sztycowej w ten sposób? Przypominam też,
                                          > że żądając 2 hamulce linki i 2 klamki zasłaniasz sobie taką lampkę na główce r
                                          > amy.
                                          Kwestia dobrania długości linek


                                          > Przypominam też, że umieszczenie światełek na główce ramy eliminuje przedn
                                          > i bagażnik,przedni koszyk, większość poziomek
                                          Standardowy plaski LED w główce można odłączyć a pisaliśmy o standardowej płaskiej lampce an przód koszyka dodawanej fabrycznie lub możliwej do dokupienia.
                                          Można sobie wyobrazić mocowanie lampki na porządnym zatrzasku która można przepiać na koszyk lub pd koszyk , czy to na ramie czy na widelcu.
                                          I znów kłania się standard zatrzasku i złącza kabelka.
                                          To się da znormalizować tak jak znormalizowano gwint na żarówce i napięcie z dynam.


                                          • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 27.01.12, 16:52
                                            > > > Weź kup we Wrocławiu chlapacz na tylny błotnik.
                                            > Typowy kosztuje 1,60 zł ale które sklepy by coś takiego chciały mieć ,wszak w n
                                            > aszym klimacie błoto to rzadkość, a przyczepki są zabronione.
                                            Piszesz najprawdopodobnie o mini chlapaczach - 4cm zakończenie błotnika. To jest jedynie imitacja chlapaczy. Bez 10cm nie podchodź ;). W naszym klimacie jest błotko, a chlapacze są na deszcz, a nie błoto! Dobre są też na suchą, ale brudną drogę. Piasek wzbijany przez koła odbija się właśnie od chlapacza. Dzięki temu suport dłużej wytrzymuje. Przyczepki nie były zabronione, a jedynie przewóz osób w przyczepkach. Nawet w 90 latach widziałem w sklepie fabryczną przyczepkę rowerową (towarową).
                                            > Jak widać o wszystkim musi pomyśleć producent, bo potem nie dość ze nie dopasuj
                                            > esz to jeszcze żadnego nie kupisz.
                                            Polski producent dbając o to w rowerach "miejskich"(bo tylko z nazwy są miejskie) i turystycznych daje imitacje chlapaczy. Dokładnie to , co daje jego producent błotników. Czyli małe plastikowe zakończenie od dołu błotnika. Uwierz, ale wielki chlapacz(jedyny słuszny) będzie zniechęcał większość rowerzystów do zakupu takiego roweru. Do chlapaczy trzeba dorosnąć i go chcieć!

                                            > Dlatego właśnie proponuję opracowanie silnych standardów co wywoła efekt skali,
                                            > bo typowe rozwiazania będą częściej oferowane w rowerach.
                                            Standardy są. Tylko ty nie chcesz ich dostrzec.Jednym z lepszych standardów jest rower popularny. Gdzie producent akcesoriów robi produkt ze swoimi mocowaniami(w zestawie, nawet kilka) dopasowanymi do roweru. Kupuje się część i z tymi mocowaniami da się to podłączyć do większości przypadków. Rower to nie jest samochód i łatwo wspomóc mocowanie, aby działało w konkretnym przypadku.

                                            > > A nie da się zamontować zwykłej lampki sztycowej w ten sposób? Przypomina
                                            > m też,
                                            > > że żądając 2 hamulce linki i 2 klamki zasłaniasz sobie taką lampkę na głó
                                            > wce r
                                            > > amy.
                                            > Kwestia dobrania długości linek
                                            To nie takie hop ;) Popatrz w holendrach (z różnych lat) jak to rozwiązywali. I tu nie chodzi o długości linek, bo to jest najprostsza część.

                                            > > Przypominam też, że umieszczenie światełek na główce ramy eliminuje przed
                                            > n
                                            > > i bagażnik,przedni koszyk, większość poziomek
                                            > Standardowy plaski LED w główce można odłączyć a pisaliśmy o standardowej płask
                                            W główce biegną też światełka. Bez wyjęcia widelac i kierownicy(rozłożenie przodu) nic nie wskórasz. Również trzeba byłoby zaślepić otwór po lampce w główce ramy i zrobić otwór na kabelki do nowego światełka. Prościzna w porównaniu do dzisiejszego założenie przedniego bagażnika z oświetleniem :D

                                            > iej lampce an przód koszyka dodawanej fabrycznie lub możliwej do dokupienia.
                                            > Można sobie wyobrazić mocowanie lampki na porządnym zatrzasku która można przep
                                            > iać na koszyk lub pd koszyk , czy to na ramie czy na widelcu.
                                            Nie wyobrażam sobie D: Żadnych zatrzasków, jedynie śruby. Mówimy o rowerach użytkowych, nie rekreacyjnych. Zbyt duża różnorodność rowerów = nie da się zrobić standardów na wszystko. Tak samo jak UE nie wychodzą przepisy o krzywiźnie banana i długości ogórka....

                                            > I znów kłania się standard zatrzasku i złącza kabelka.
                                            > To się da znormalizować tak jak znormalizowano gwint na żarówce i napięcie z dy
                                            > nam.
                                            Zatrzask - precz i już nie ma problemu.
                                            Gwint w żarówce jest znormalizowany dlatego, że producenci lampek rowerowych brali gotowce od żarówkarza (a i tak jest kilka standardów ~gwintowy E10, płaskie halogenowe ,,, ). Nie przeszkadza to sprzedawać żarówek po 10zł/szt. pod szyldem rowerowej. W internecie taka żarówka kosztuje 70gr, a w sklepie lokalnym elektrycznym poniżej 3zł nie licz.
                                            Złącza kabelków są w świecie rowerowym ujednolicone. W dynamo-świecie złączem jest przewód. I to producent dynama/lampki robi złącze "lokalne". Wystarczy mieć kabelek (zwykle też dodaje). I tak, albo robią blaszki na sprężynkach na goły drut, albo złącze pośredniczące. Ale też z jednej strony pasuje goły drut. W zasilaniu bateryjnym nie wiem. Ale sądzę, że są standardowe końcówki okrągłe do zasilania.
                                            "Znormalizowane napięcie z dynam" jest po to aby nie spalić żarówek, kosztem sprawności. I obecnie jest to hamulcowy zasilania ledowego z dynama.
                    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 05.01.12, 14:00
                      > Kąt świecenia [285]:
                      > 10° [1]12° [3]14° [1]15° [30]16° [2]18° [1]20° [16]22° [4]24° [2]25° [3]26° [2]
                      > 30° [75]35° [13]40° [10]43° [1]45° [2]50° [6]60° [59]65° [3]70° [1]80° [2]85° [
                      > 1]100° [30]140° [14]150° [3]


                      Pytanie ile z nich ma kąty połówkowe bo w sklepie Poltronik zażyłem sprzedawców ze mylą kąty.
                      Dodatkowo kąt diody to nie jest kat świecenia tylko spadku mocy o 50%.


                      > 1W na kierownicy 10 - 15 stopni to jest standard , to jest zwykła przednia lamp
                      > ka. A ja pisałem o tylnej czerwonej, właśnie do wkurzania idiotów. Taka z czujn
                      > ikiem - Im mocniej się poświeci na lampkę, tym ona mocniej zaświeci na czerwono
                      > . I cały czas mruga. Tak do 2W dla zderzakowców :D A reszta prądu z dynama na p
                      > rzód.
                      Istniej tryb podobny do stroboskopowego używany przez służby specjalne .To zdaje się 8 Hz z przerwami , działa paraliżująco na układ nerwowy.Stosowany jest ten tryb w latarkach HID montowanych na lufach.
                      Dziś widziałem lampkę sieciową na 3 LED z fotorezystorem w Biedronce.
                      Koszt 7,90 zł.
                      Można by coś takiego przerobić.
                      Ledy tam mają 0,5 W.
                      • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 05.01.12, 15:11
                        > Pytanie ile z nich ma kąty połówkowe bo w sklepie Poltronik zażyłem sprzedawców
                        > ze mylą kąty.
                        patrz w notach katalogowych, rzeczywiście zwykle dla przewlekanych podają kąt połówkowy. Przy ledach mocy już nie muszą.

                        > Dodatkowo kąt diody to nie jest kat świecenia tylko spadku mocy o 50%.
                        A dalej jest stromo w dół ...

                        > Istniej tryb podobny do stroboskopowego używany przez służby specjalne .To zdaj
                        > e się 8 Hz z przerwami ,
                        To się wstrzeliłem. Bo właśnie coś takiego wyszło.


                        >działa paraliżująco na układ nerwowy.Stosowany jest te
                        > n tryb w latarkach HID montowanych na lufach.
                        Przetestujemy na drodze, zobaczymy.

                        > Dziś widziałem lampkę sieciową na 3 LED z fotorezystorem w Biedronce.
                        > Koszt 7,90 zł.
                        > Można by coś takiego przerobić.
                        > Ledy tam mają 0,5 W.
                        Niby fajnie, ale wolałem 1 czerwonego power led. Układ i tak trzeba zrobić od podstaw - jakiś prostowniczek z dynama itd... bez procesora ul1111 + cd40106. Czujnikiem jest zielony led - mało wrażliwy na czerwone światło.
                        • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 05.01.12, 18:22
                          > Niby fajnie, ale wolałem 1 czerwonego power led. Układ i tak trzeba zrobić od p
                          > odstaw - jakiś prostowniczek z dynama itd... bez procesora ul1111 + cd40106. C
                          > zujnikiem jest zielony led - mało wrażliwy na czerwone światło.

                          Nie miałem o tym pojęcia.
                          Dopiero 2 tygodnie temu zobaczyłem układ pozycjonera na słonce i bardzo się zdziwiłem.
            • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 03.01.12, 20:36
              Normalnie aż się zgadzam.

              Ciekawe, że idiotę trzeba zaskoczyć. Wtedy nawet pomyśli. Bo w rutynowych sytuacjach to on jest wyćwiczony.

              Cieszę się, że moja tuba propagandowa na forum przynosi rezultaty.

              Co do lampki anty samochód i pro miękcy , to pomysł jest taki, aby dać czujnik światła samochodowych z tyłu. Jest samochód = pelna moc światłą. Jest słabe światełko = jedzie rowerzysta, to świeć słabiutko. Na biurku działa, nawet ma mruganie. Będzie w mastodocie na bagażniku :D
        • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 03.01.12, 09:17

          > Ludzie, a czemu w ogóle ma być przepisami regulowane na ile mm od ziemi jest za
          > montowane światło ?
          > Co za bzdura. Ma być tam i tyle wystarczy.
          Pewnie temu że rozstaw świateł jak i ich wysokość dużo mówi o odległości.
          Dotyczy to głównie samochodów, w tym wysokich ale może to mieć przeniesienie i na rowery.
          Przepis martwy bo nie do wyegzekwowania.

          > Światła na rowerzyście ? (kask,plecaki, itp) NIE ! Nigdy! Jako dodatkowe prosz
          > ę bardzo,
          Dziekuje bardzo za pozwolenie.
          Jedk zejdź na ziemie.
          Są dwa główne powody dla których ludzie montują lampki na ciele.
          Pierwszy to ten ze są lepiej widoczne bo są wyżej (ponad dachami aut)
          A drugi poważniejszy to kwestia trwałości lampki oraz wygody stosowania.
          Rozumiem po tym że nie trzeba lampki przypinać przy kazdym wyjściu ze sklepu, nie trzeba pamiętać o jej zabraniu bo czołówkę łatwiej się trzyma w kieszeni.lampki przyczepiane do plecaka mogą być chowane w plecaku lub na stałe przyczepione do niego.
          Częstą przyczyną braku lampki jest właśnie fakt że powrót następował o późniejszej porze niż się zakładało i nie zabrano lampki.
          Widzę po sobie ze czołówkę częściej zabieram bo ona służy tez jako zwykłą latarka.
          Zatem kaski plecaki TAK jak najbardziej.
          Powinny być standardowo wyposażane przez producentów bp co to za koszt wszyć taśmę z diodami LED w plecak i u mieścić koszyczek na baterie w kieszonce ?
          Podobnie w kasku lampka byłaby bezpieczna (trwała) i trudno by się ją zapominało
          Zamiast instalować dwie lampki małe ledowe ,dziś można mieć dwie lampki w kasku zasilane jedną bateria i bez plątaniny kabli.
          Ponieważ głową intensywnie ruszmy zasilanie tych lampek mogłoby być elektro-kinetyczne.

          > Bo takie światła ruszają się razem z rowerzystą, i świecą wszędzie, tylko nie w
          > kierunku jakim powinno.
          I bardzo dobrze.
          Mają świecić tam gdzie życzy sobie rowerzysta a nie np skosem gdy rower stoi na ukos.
          W zależności od siły lampek rowerzystka schyla głowę zmieniając światłą z długich na krótkie aby nie oślepiać kierowców jadących z naprzeciwka.
          Często w trasie wykorzystuje ten efekt gdy podnoszę głowę świecąc kierowcy w oczy, że od razu słyszę ze kierowca od tego zwalnia lub zmienia światła.

          Jeszcze ważniejsze bywa ustawienie lampki tylnej gdy musimy się zatrzymać na środku skrzyżowania ( w azylu, lub żółtej strefie) .
          Wtedy zamiast świecić do tyłu warto świecić w stronę aut na drodze którą przecinamy.
          Lampka na kasku jeśli nie ma wielkiej siły dobrze jak jest kierowana głową w miejsce jakie chcemy dobrze oświetlić. Na asfalcie świecimy daleko a na kamienistym zjeździe wprost pod koło.
          Na kasku tylne lampki można zamocować na szerszym łuku tak aby rowerzysta był tez widoczny z boku.
          Na trasie gry rowerzysta pokona zakręt i jedzie w kierunku zmienionym o 30-45 stopni to jego lampka rowerowa przestaje być widoczna z odległości 100-200 m.
          Jeśli jest na plecach czy głowie to lampka częściej zmienia kierunek świecenia , przez co rowerzysta zauważany jest wcześniej.
          Ma to niebagatelne znaczenie bowiem kierowcy przed łukiem widzą z daleka rowerzystę który łuk pokonał.Jak się jedzie po prostej to poprzedzajcie auta zasłaniają rowerzystę.
          A przy dużych prędkościach za miastem 90-120 km/h, zbyt późne zobaczenie rowerzysty jest niebezpieczne.
          Zatem nie rozumiem dlaczego z dwóch zalet lampek (wysoko i ruchliwa) robisz wady.
          • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 03.01.12, 19:56
            > > Światła na rowerzyście ? (kask,plecaki, itp) NIE ! Nigdy! Jako dodatkowe
            > prosz
            > > ę bardzo,
            > Dziekuje bardzo za pozwolenie.
            > Jedk zejdź na ziemie.
            > Są dwa główne powody dla których ludzie montują lampki na ciele.
            > Pierwszy to ten ze są lepiej widoczne bo są wyżej (ponad dachami aut)
            > A drugi poważniejszy to kwestia trwałości lampki oraz wygody stosowania.

            Uwierz mi na słowo, trajkocyklista nie będzie lepiej widoczny i choćby zaćwierkał to nie będzie ponad dachami samochodów. On stosuje techniki socjologiczne i w praktyce działa tolepiej niż superlampka. Trwałość lampki liczyłbym na 1 przejażdżkę, a wygodnie by na pewno nie było. On ma taki dziwny nawyk, że na rowerze siedzi na plecach. Leń jeden!

            > Zatem kaski plecaki TAK jak najbardziej.
            Wypluj słowo kask.

            > Zamiast instalować dwie lampki małe ledowe ,dziś można mieć dwie lampki w kasku
            > zasilane jedną bateria i bez plątaniny kabli.
            > Ponieważ głową intensywnie ruszmy zasilanie tych lampek mogłoby być elektro-kin
            > etyczne.
            To będzie kiepsko świecić. Jeśli ma się coś tam tlić, to rozsądniejszy jest duży odblask i tyle.

            > W zależności od siły lampek rowerzystka schyla głowę zmieniając światłą z długi
            > ch na krótkie aby nie oślepiać kierowców jadących z naprzeciwka.
            > Często w trasie wykorzystuje ten efekt gdy podnoszę głowę świecąc kierowcy w oc
            > zy, że od razu słyszę ze kierowca od tego zwalnia lub zmienia światła.

            Niestety. Ale kierowcy na trasie to idioci. Jak im nie poświecisz porządnie czambułko albo zidentyfikują obiekt jako rower to masz przechlapane. Wyprzedzanie na 3 gwarantowane.

            > Na trasie gry rowerzysta pokona zakręt i jedzie w kierunku zmienionym o 30-45 s
            > topni to jego lampka rowerowa przestaje być widoczna z odległości 100-200 m.
            To chyba wystarczy, czy może chcesz pomagać kierowcom w nocnym zapier^^& ? A wszystko co nie oświetlone jak choinka = nie ma. Efekt? Efekty mamy dzisiaj ->Trupy. Ale przecież policja rozdaje kamizelki np. pieszym.

            > Jeszcze ważniejsze bywa ustawienie lampki tylnej gdy musimy się zatrzymać na śr
            > odku skrzyżowania ( w azylu, lub żółtej strefie) .
            > Wtedy zamiast świecić do tyłu warto świecić w stronę aut na drodze którą przeci
            > namy.
            Nie, tam zadziałają jedynie odblaski. A i tak znikną przez namnożenie się znaków.

            > A przy dużych prędkościach za miastem 90-120 km/h, zbyt późne zobaczenie rowerz
            > ysty jest niebezpieczne.

            Popierasz przekraczanie prędkości. Dajesz na to przyzwolenie moralne? Piszesz jeszcze o jeździe nocnej, gdzie światełka współczesnych samochodów pozwalają na jazdę ~ 70km/h. Powyżej jest jazda na utrzymanie się na jezdni, ale o zatrzymaniu przed jakiekolwiek przeszkodą jest mrzonką. Światła na to nie pozwalają.

            > Zatem nie rozumiem dlaczego z dwóch zalet lampek (wysoko i ruchliwa) robisz wad
            > y.

            W mieście, obojętne. Światełko gubi się w potoku wielu silniejszych lampionów. Wysokość - nie odszukujmy się. Nawet na patyku 3 m nad jezdnią wiele nie zmieni się w postrzeganiu kierowców. Ich nie wolno zwalniać z myślenia. Mają obserwować ruchy poprzedników i na tej podstawie być przygotowani. A nie na ślepo.
            Na trasie wysokość nie ma zupełnie znaczenia.
            • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 03.01.12, 21:18
              > > Zatem kaski plecaki TAK jak najbardziej.
              > Wypluj słowo kask.
              Wiadomo że chodziło mi nie o kask tylko lampkę na kasku.
              Jeśli już kask to z międzynarodowym standardowym zatrzaskiem do lampek .
              Najwyższy czas aby powstał instytut do standaryzacji części i aby kupując rower mieć atest ze wszystko w nim pasuje do jakiegoś aktualnego standardu.
              Że np opona jest dobrana do główki dynama.
              Że ośki suportu i skoki przerzutek są z najpopularniejszego zakresu.
              Że plastikowa osłona tarczy będzie do kupienia jak się połamie
              Że prześwit widelca będzie dopasowany do rozmiarów najbardziej typowych błotników.
              Że aluminiowy widelec ma wytrzymałość taką jaką powinien mieć rower średniej klasy .
              Aby sprzęt rowerowy np ubrania nie miał standardu na kieszonkę na lampką czy klapy z rzepami to dziwi.Znaczy ze stan sprzętu nie jest poważnie traktowany przez producentów.
              Przyczepka musi być z materiałów odblaskowych a lampka to pikuś
              Rowery muszą mieć lakiery odblaskowe a odblaski w pedałach czy pod siodełkiem to pikuś.
              Rowery powinny być malowane lakierami z cyfrowymi mikrocząsteczkami aby uniemożliwić kradzieże. Rowery powinny mirć chipy lub znaczniki RFID aby podlegały identyfikacji an bramkach.
              Jest tyle prostych metod poprawiania bezpeiczeństwa , ze przerzucanie odpowiedzialności za złe wyposażenie na użytkownika śmieszy.
              Efekty takich działań widzimy codziennie na ulicach.
              Oświetlenie jest coraz bardziej tandetne i coraz mniej rowerzystów je posiada.
              Cena nie gra tutaj roli .Często odpada tania lampka i giną akumulatorki kilka razy droższe od niej.
              Dziś powinny być lampki solarne mocowane na stałe do roweru.

              Taka Lamka ogrodowa kosztuje już 7 zł.
              Błotnik powinien być zintegrowany z ledem i małym ogniwem solarnym.
              Zalane żywicą i praktycznie wieczne.



              > To będzie kiepsko świecić. Jeśli ma się coś tam tlić, to rozsądniejszy jest duż
              > y odblask i tyle.
              Duży odblask i tak jest konieczny i łatwy do utrzymania jeśli nie jest na plastikowym wsporniku.
              Ale jak jest wymóg lampek to lepsza słaba niż silna której brak.
              Pewnie jakby rower miał na stałe słabą lampkę to pewnie niejednemu rowerzyście nie chciałoby się brać silnej ale przynajmniej każdy odpowiadałby sam za to co robi.
              Jedna silna lampka może odmówić współpracy i wtedy jedziemy na ciemno.



              > > Często w trasie wykorzystuje ten efekt gdy podnoszę głowę świecąc kierowc
              > y w oc
              > > zy, że od razu słyszę ze kierowca od tego zwalnia lub zmienia światła.
              >
              > Niestety. Ale kierowcy na trasie to idioci. Jak im nie poświecisz porządnie cza
              > mbułko albo zidentyfikują obiekt jako rower to masz przechlapane. Wyprzedzanie
              > na 3 gwarantowane.
              Jak xenonowe czołówki były nowością to świecąc w oczy takową przekonywałem kierowce że zaraz wyminie motocyklistę i na wszelki wypadek zmieniał długie na krótkie aby go motocyklista złośliwie nie oślepił.



              > > Na trasie gry rowerzysta pokona zakręt i jedzie w kierunku zmienionym o 3
              > 0-45 s
              > > topni to jego lampka rowerowa przestaje być widoczna z odległości 100-200
              > m.
              > To chyba wystarczy, czy może chcesz pomagać kierowcom w nocnym zapier^^& ? A ws
              > zystko co nie oświetlone jak choinka = nie ma.
              Chodzi o to ze zakręt to dobre misce aby inne auta nie zasłaniały rowerzysty.Zatem bujając lampką na boki stajemy się zauważani.
              Jak lampka jest na sztycy to nigdy nie wiem czy kierowca ociera się złośliwie, czy za późno zauważył niskie światło.


              > Popierasz przekraczanie prędkości. Dajesz na to przyzwolenie moralne?
              Nic nie popieram.
              Typem lampek nie zmienię przyzwyczajeń kierowców do prędkości jazdy poza miastem.
              Jedyne co można zrobić to lampka na ramieniu bezpeiczeństwa



              > > Zatem nie rozumiem dlaczego z dwóch zalet lampek (wysoko i ruchliwa) robi
              > sz wad
              > > y.
              >
              > W mieście, obojętne. Światełko gubi się w potoku wielu silniejszych lampionów.
              > Wysokość - nie odszukujmy się. Nawet na patyku 3 m nad jezdnią wiele nie zmieni
              > się w postrzeganiu kierowców. Ich nie wolno zwalniać z myślenia. Mają obserwow
              > ać ruchy poprzedników i na tej podstawie być przygotowani. A nie na ślepo.
              > Na trasie wysokość nie ma zupełnie znaczenia.
              rzecz dyskusyjna.
              Prowadzać kiedyś wycieczkę z Oławy kazałem wszystkim podnieść lampki na plecaki bo inaczej by nas porozjeżdżali.
              Producenci aut też zmądrzeli i na busach a nawet na osobówkach pod dachem powtarzają światła dolne.


              • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 03.01.12, 22:41
                > Najwyższy czas aby powstał instytut do standaryzacji części i aby kupując rower
                > mieć atest ze wszystko w nim pasuje do jakiegoś aktualnego standardu.
                Nie, to jest piękne w rowerach, że jest tyle manufaktur. A po odpowiednim poszukiwaniu uda się znaleźć pasująca część. Jak chcesz bez problemu, t w polsce kupuj górala i co 5 lat zmieniaj.

                > Rowery muszą mieć lakiery odblaskowe a odblaski w pedałach czy pod siodełkiem
                > to pikuś.
                A co jak ludzie nie chcą takiego lakieru np. customy, chopery. Zakażemy?
                A co jak ktoś chce mić super hiper ładne pedały z logiem i odblaski nie pasują? Zmusimy? Aby dodać jakiś składnik na + do 7% zdarzeń z rowerzystami?

                > Rowery powinny być malowane lakierami z cyfrowymi mikrocząsteczkami aby uniemoż
                > liwić kradzieże. Rowery powinny mirć chipy lub znaczniki RFID aby podlegały ide
                > ntyfikacji an bramkach.
                Przecież już dzisiaj są numery ram. I co ? O ilu słyszałeś przypadka szlifowaniu lub przebijaniu numerów? Potrzebny jeszcze znaczony lakier? Czy te bramki, lokalizatory to w ramach inwigilacji i NWO ? Czy tak sobie radośnie napisałeś?

                > Efekty takich działań widzimy codziennie na ulicach.
                Dobra pogoda - dużo trupów, noc mało trupów. Naprawdę złe warunki = policja szczęśliwa , najlepsze statystyki , bezpiecznie. Dlatego musimy zadbać o wyposażenie, bo bez niego to trup ścielił by się równo.

                > Dziś powinny być lampki solarne mocowane na stałe do roweru.
                To masz już te lampki?

                > Błotnik powinien być zintegrowany z ledem i małym ogniwem solarnym.
                > Zalane żywicą i praktycznie wieczne.
                O ile fotoogniwo przeżyje wstrząsy.


                > Producenci aut też zmądrzeli i na busach a nawet na osobówkach pod dachem powta
                > rzają światła dolne.

                Daleki byłbym od osądów, że lobbing motoryzacyjny coś zrobił dla bezpieczeństwa. Strzelałbym raczej w
                a) chęć odróżnienia się od konkurencji
                b) okazja do większego zarobku z zwiększonej ilości delikatnych elementów
                c) marketing pro bezpieczniacki
                • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 04.01.12, 09:26
                  > Nie, to jest piękne w rowerach, że jest tyle manufaktur.
                  A co przeszkadza aby manufaktura wystawiła paszport ze wykonała rower w standardzie X albo na rynek francuski ?
                  Mamy globalizację i należałoby się postarać aby rowery zmieniające kraj czy kontynent były z typowych części.



                  >A po odpowiednim poszu
                  > kiwaniu uda się znaleźć pasująca część.
                  Jednak praktyka pokazuje, że ludziom się nie chce szukać i jeżdżą zdekompletowanymi rowerami.

                  > Jak chcesz bez problemu, t w polsce kup
                  > uj górala i co 5 lat zmieniaj.
                  Tak się nie da.Ludzie przyzwyczajają się do roweru.


                  > A co jak ludzie nie chcą takiego lakieru np. customy, chopery. Zakażemy?
                  Można zakazać albo stworzyć dla nich osobna kategorie tak jak dla aut zabytkowych nie spełniających obecnych norm.
                  Wiązałoby sie to np z rejestracja roweru i z przeglądem początkowym.
                  Taki rower musiałby mieć porządne światło albo jego użytkownik musiałby zdać na jakieś minimalne prawko.
                  Chodzi o to aby użytkownik roweru o gorszej widoczności jeździł przepisowo.



                  > A co jak ktoś chce mić super hiper ładne pedały z logiem i odblaski nie pasują?
                  Do niedawna nie wolno było na aucie malować "kwiatków".
                  Nie ma problemu aby zadowolić wszystkich a jednoczesnie doprowadzić do sytuacji aby rowery stały się widoczne nawet gdy większość właścicieli nie zadba o lampki.
                  Wymyślanie lampek, odblasków, kamizelek, zamiast na trwałe pomalować lub obkleić folią odblaskową taką jak się obkleja znaki .
                  Ile starych odrapanych rowerów odzyskałoby wygląd.

                  > Zmusimy? Aby dodać jakiś składnik na + do 7% zdarzeń z rowerzystami?
                  >
                  Do pewnych rzeczy można ludzi zmusić a do innych jak znajomość przepisów czy lampki już nie.

                  > Przecież już dzisiaj są numery ram. I co ? O ilu słyszałeś przypadka szlifowani
                  > u lub przebijaniu numerów?
                  Nie mogłem słyszeć jeśli są dobrze przebijane.
                  Dodatkowo odchodzi się w seryjnych rowerach z hipermarketu od numerowania.


                  >Potrzebny jeszcze znaczony lakier? Czy te bramki, lo
                  > kalizatory to w ramach inwigilacji i NWO ?
                  Inwigilację to masz co kilka sekund bo twoje położenie z komórki jest zapisywane w bazie i magazynowane przez 5 lat.



                  > Czy tak sobie radośnie napisałeś?
                  Dziś tysiące policjantów zatrzymują rowerzystów aby odwrócić rower i połączyć się z centralą aby sprawdzić numery.
                  W którym wieku my żyjemy ?
                  Niedługo za bułkę będziemy płacić komórką a nie można stworzyć systemu wyłapywania złodziei rowerowych.
                  Psa mogę pójść poznaczyć chipem a roweru nie mogę ?

                  > > Efekty takich działań widzimy codziennie na ulicach.
                  > Dobra pogoda - dużo trupów, noc mało trupów. Naprawdę złe warunki = policja szc
                  > zęśliwa , najlepsze statystyki , bezpiecznie. Dlatego musimy zadbać o wyposażen
                  > ie, bo bez niego to trup ścielił by się równo.
                  Rozmawiamy o światełkach (klakson tez by się przydał)
                  a to problem nie do przeskoczenia.
                  Zatem działania administracyjne i konkurs na trwała tanią lampkę to są priorytety.

                  > > Dziś powinny być lampki solarne mocowane na stałe do roweru.
                  > To masz już te lampki?
                  Znam tylko jeden model na kiepskim wysięgniku.
                  Właśnie studiują płyty poliwęglanowe i silikony ochronne aby samemu zacząć produkować wodoodporne i trwałe panele.
                  Jak będę gotów to będę przykręcał panele do błotnika a diody wklejał w błotnik żywicą. Właśnie przedwczoraj odkryłem przetwornicę współpracującą z jednym ogniwem co eliminuje babraninę z cieciem i łączeniem szeregowym.
                  link


                  > > Błotnik powinien być zintegrowany z ledem i małym ogniwem solarnym.
                  > > Zalane żywicą i praktycznie wieczne.
                  > O ile fotoogniwo przeżyje wstrząsy.
                  Dobrze zalane żywicą przeżyje.
                  link

                  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 04.01.12, 17:29
                    > Mamy globalizację i należałoby się postarać aby rowery zmieniające kraj czy kon
                    > tynent były z typowych części.

                    Ależ są! W samochodach nawet koła nie są zamienne pomiędzy producentami. Spróbuj zamontować światełka z punto do pandy. A to jest przecież ten sam producent.

                    W rowerach, biorąc ramę hamerykańską da się złożyć na europejskich, chińskich częściach.
                    A jak chcesz pogodzić kola do BMX z kołąmi od szosówek? Przecież standard ma być!

                    > Jednak praktyka pokazuje, że ludziom się nie chce szukać i jeżdżą zdekompletowa
                    > nymi rowerami.
                    Bo to wyraźnie nie jest im potrzebne do jazdy. Znam takich, co wyrzucają wszystko z roweru.

                    > > Jak chcesz bez problemu, t w polsce kup
                    > > uj górala i co 5 lat zmieniaj.
                    > Tak się nie da.Ludzie przyzwyczajają się do roweru.
                    Ale przez ostatnie 7 lat, tak właśnie postępują producenci rowerów. Widocznie nie jest im na rękę budować rowerów takich jak wcześniej. A klienci się ślinią na górale.

                    > Można zakazać albo stworzyć dla nich osobna kategorie tak jak dla aut zabytkowy
                    > ch nie spełniających obecnych norm.
                    > Wiązałoby sie to np z rejestracja roweru i z przeglądem początkowym.
                    Rejestracja rowerów jest nie do przejścia. Przegląd początkowy zapewnia producent/sprzedawca, I jak sam piszesz, rowery się psują. Nawet w prl nie dano sobie rady z rejestracja rowerów - zaprzestali. Zgadnij dlaczego?

                    > Taki rower musiałby mieć porządne światło
                    Bo w dzień sami ślepi i bez światełek nie widzą. To może dofinansujemy w NFZ ślepych. Pomóżmy im w ich niedoli!

                    >albo jego użytkownik musiałby zdać na
                    > jakieś minimalne prawko.
                    Dzieci przecież mają kartę rowerową. Z dorosłymi to nie przejdzie, bo nigdzie nie robią takich cyrków. A co najważniejsze, nieedukowani, bez znajomości przepisów rowerzyści w Polsce według statystyk wypadków wypadają lepiej niż kierowcy z prawem jazdy. Poparz sobie na wspólczynniki sprawców kolizji przy wypadkach z udziałem rowerzystów. Oooo edukowani kierowcy są srawcami większości z nich (i to przed nowelizacją - bonus z wtargnięciem ) . Ale jak to? Więc nie pisz takich podwórkowych stereotypów.

                    > Chodzi o to aby użytkownik roweru o gorszej widoczności jeździł przepisowo.
                    A w czym mu to pomoże, nie rozjedzie go samochód? Nie najedzie od tyły (10%), nie wymusi na przejeździe (40%), nie wymusi z podporządkowanej (30%). I będzie jeździł zgodnie z przepisami po najruchliwszych jedniach, których obecnie sam unikasz woląc chodniki.

                    > > Przecież już dzisiaj są numery ram. I co ? O ilu słyszałeś przypadka szli
                    > fowani
                    > > u lub przebijaniu numerów?
                    > Nie mogłem słyszeć jeśli są dobrze przebijane.
                    Błąd, bo przebijanie numerów w ramach rowerowych jest mało opłacalne. Co innego jak przebijaniem legalizuje się w całości rzecz za 30 tyś. zł. , a co innego jak zwykłą część za 300zł.

                    Kradzione rowery:
                    a)są sprzedawane w okolicy przez przypadkowego złodzieja/menela
                    b)są przewożone w całości w inne miejsce. np. z Wrocławia sprzedają w Lublinie
                    c)są rozmontowywane na części i składa się z kilkunastu rowerów jeden. I tak jedynie numer ramy się zgadza. Nic więcej. <- masz swoją globalizację, uniwersalność.
                    d)są sprzedawane na części

                    > Dodatkowo odchodzi się w seryjnych rowerach z hipermarketu od numerowania.
                    Nie wiem, nie miałem.
                    Ale i tak policja sobie nie radzi z tymi "dowodami osobistymi rowerów". Ani fizycznie z ilością chętnych jak i wymaganiami : wymagany dowód zakupu z sklepu od 20 letniego roweru.

                    > Inwigilację to masz co kilka sekund bo twoje położenie z komórki jest zapisywan
                    > e w bazie i magazynowane przez 5 lat.
                    Nie mam i na razie skutecznie się bronie przed maniem.

                    > > A co jak ktoś chce mić super hiper ładne pedały z logiem i odblaski nie p
                    > asują?
                    > Do niedawna nie wolno było na aucie malować "kwiatków".
                    Przecież w latach 90 twardo malowali szachownice, paski ... a i fabryczne samochody też były w paćki.

                    > Psa mogę pójść poznaczyć chipem a roweru nie mogę ?
                    Możesz nawet sobie kupić na alledrogo zestaw który jeszcze ci przyśle sms. Żaden problem.

                    > Rozmawiamy o światełkach (klakson tez by się przydał)
                    > a to problem nie do przeskoczenia.
                    światełka, kamizelki a trup za trupem. Może jednak nie tu jest problem?

                    > > Zmusimy? Aby dodać jakiś składnik na + do 7% zdarzeń z rowerzystami?
                    > >
                    > Do pewnych rzeczy można ludzi zmusić a do innych jak znajomość przepisów czy la
                    > mpki już nie.
                    Powodzenia. Od 7 lat policja całą parę puszcza w pijanych rowerzystów i lampki. I coś efektów nie widać. Dzielnie sędziowie i prokuratorzy w niektórych rejonach mają 25% spraw związanych z pijanymi rowerzystami .

                    > > > Dziś powinny być lampki solarne mocowane na stałe do roweru.
                    > > To masz już te lampki?
                    > Znam tylko jeden model na kiepskim wysięgniku.
                    Jest na rynku przednia za ponad 200zł


                    > Właśnie studiują płyty poliwęglanowe i silikony ochronne aby samemu zacząć prod
                    > ukować wodoodporne i trwałe panele.
                    > Jak będę gotów to będę przykręcał panele do błotnika a diody wklejał w błotnik
                    Błotnik jest częścią narażoną na uszkodzenia. Błotnik jest osłonką na koło. Czyli już na początku założenia na trwała lampkę w błotniku jest kiepskie. Podpowiem, złamały mi się już 2 tylne błotniki w życiu. Jedne plastikowy, wytrzymał 3 lata, drugi stalowy ~ 20 lat.

                    > żywicą. Właśnie przedwczoraj odkryłem przetwornicę współpracującą z jednym ogn
                    > iwem co eliminuje babraninę z cieciem i łączeniem szeregowym.
                    > link
                    >
                    Takich układów jest pełno, ponoć teraz jest to najszybciej rozwijająca się gałąź analogówki.

                    > > > Błotnik powinien być zintegrowany z ledem i małym ogniwem solarnym.
                    > > > Zalane żywicą i praktycznie wieczne.
                    > > O ile fotoogniwo przeżyje wstrząsy.
                    > Dobrze zalane żywicą przeżyje.
                    > link
                    >
                    Mówię, ci to co słyszałem. Skubane pojedyncze cele bez wstrząsów ( zamocowane do budynku ) same z siebie się uszkadzają. Dlatego łączy się je równolegle, a nie szeregowo. A w rowerze są takie drgania, że stalowy błotnik pęka. Zalanie w żywicy oznacza zmniejszenie się wydajności - mniej energii będzie dochodzić.

                    > Zatem działania administracyjne i konkurs na trwała tanią lampkę to są prioryt
                    > ety.
                    Para w gwizdek, bo co z bezpieczeństwem w pozostałych 85% wypadków?

                    A jak znasz wszelakie rządowe, administracyjne konkursy na urządzenia .... to lepiej rozdać te pieniądze.
                    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 05.01.12, 11:27
                      > > Można zakazać albo stworzyć dla nich osobna kategorie tak jak dla aut zab
                      > ytkowy
                      > > ch nie spełniających obecnych norm.
                      > > Wiązałoby sie to np z rejestracja roweru i z przeglądem początkowym.
                      > Rejestracja rowerów jest nie do przejścia. Przegląd początkowy zapewnia produce
                      > nt/sprzedawca, I jak sam piszesz, rowery się psują. Nawet w prl nie dano sobie
                      > rady z rejestracja rowerów - zaprzestali. Zgadnij dlaczego?

                      Nie chodzi o rejestracje wszystkich rowerów lecz tych nietypowych które nie spełniałyby nowych norm.
                      Właściciel miałby bumagę do pokazywania policji że jego rower jest sprawdzony przez speca i nie zagraża w ruchu


                      > Dzieci przecież mają kartę rowerową. Z dorosłymi to nie przejdzie, bo nigdzie n
                      > ie robią takich cyrków. A co najważniejsze, nieedukowani, bez znajomości przepi
                      > sów rowerzyści w Polsce według statystyk wypadków wypadają lepiej niż kierowcy
                      > z prawem jazdy. Poparz sobie na wspólczynniki sprawców kolizji przy wypadkach z
                      > udziałem rowerzystów. Oooo edukowani kierowcy są srawcami większości z nich (i
                      > to przed nowelizacją - bonus z wtargnięciem ) . Ale jak to? Więc nie pisz taki
                      > ch podwórkowych stereotypów.
                      Nie ma to znaczenia co gdzie indziej robią.
                      Przyjedzie Anglik do Polski to nie będą od neiego wymagać PJ.
                      U nas zaostrzają wymogi dla jeżdżących skuterami i quadami więc nic nie stoi na przeszkodzie aby np jeżdżący rowerami elektrycznymi (szybkość) musieli mieć kartę rowerową lub miniprawko.



                      > > Chodzi o to aby użytkownik roweru o gorszej widoczności jeździł przepisow
                      > o.
                      > A w czym mu to pomoże, nie rozjedzie go samochód? Nie najedzie od tyły (10%), n
                      > ie wymusi na przejeździe (40%), nie wymusi z podporządkowanej (30%). I będzie j
                      > eździł zgodnie z przepisami po najruchliwszych jedniach, których obecnie sam un
                      > ikasz woląc chodniki.
                      O czym my gadamy ?
                      Jak rower bedzie się świecił od odblasków to normalne że kiepski rowerzysta będzie lepiej widziany.
                      Jak ktoś chce wyłamać sie z nakazu zamiany roweru w choinkę to musi udowodnić ze jest odpowiedzialna osoba a nie niedzielnym rowerzystą.
                      Chudzi mi tylko o to ze zaostrzone wymogi można pogodzić z sytuacjami nietypowymi do ktorych te wymogi nie będą stosowane.
                      Tak jak taksówki w NY muszą być zółte tak ja nie miałbym nic przeciwko temu aby importerzy dostawiali atesty tylko na rowery malowane farbami odblaskowymi.

                      > Błąd, bo przebijanie numerów w ramach rowerowych jest mało opłacalne. Co innego
                      > jak przebijaniem legalizuje się w całości rzecz za 30 tyś. zł. , a co innego j
                      > ak zwykłą część za 300zł.
                      Zapominasz ze zawodowy złodziej sprzedaje 100 rowerów po 300 zł.

                      > Kradzione rowery:
                      > a)są sprzedawane w okolicy przez przypadkowego złodzieja/menela
                      > b)są przewożone w całości w inne miejsce. np. z Wrocławia sprzedają w Lublinie
                      A tam nieprzebite numery mogą wyjsc przy kontroli policyjnej.

                      > d)są sprzedawane na części
                      Auta też są sprzedawane na części a jednak dba się o znakowanie blach.
                      Każdą zmianę lakieru trzeba zapisać w dowodzie rejestracyjnym.
                      Dziś auta staniały a rowery zdrożały i łatwiej je ukraść i sprzedać bez rejestracji.
                      Najwyższa pora aby zacząć utrudniać życie złodziejom.


                      > > Dodatkowo odchodzi się w seryjnych rowerach z hipermarketu od numerowania
                      > .
                      > Nie wiem, nie miałem.
                      Policja ciągle łapie ludzi z numerem będącym w bazie jako kradziony.
                      Są to 4 cyfrowe numery całej partii rowerów w hipermarkecie i bądź tu mądry.


                      > > Inwigilację to masz co kilka sekund bo twoje położenie z komórki jest zap
                      > isywan
                      > > e w bazie i magazynowane przez 5 lat.
                      > Nie mam i na razie skutecznie się bronie przed maniem.
                      Wszystkie twoje maile są przeglądane przez Echelon.

                      • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 05.01.12, 15:59
                        > Nie chodzi o rejestracje wszystkich rowerów lecz tych nietypowych które nie spe
                        > łniałyby nowych norm.
                        > Właściciel miałby bumagę do pokazywania policji że jego rower jest sprawdzony p
                        > rzez speca i nie zagraża w ruchu
                        To sobie sam rejestruj. Na szczęście w konwencji weneckiej zdefiniowali co musi mieć rower. Zwiększenie tego przez Polskę nie przejdzie, bo polacy będą jeździć na rowerach kupionych w czechach. A wtedy i UE przyłoży łapkę ... martwy, abstrakcyjny przepis. Zwłaszcza nie przejdzie, jak przekażą statystykę drogową za ten 2011 - ponad 2000 zabitych pieszych i rozwiązanie tego problemu : obowiązkowe 2 hamulce do rowerów ... . D:

                        > U nas zaostrzają wymogi dla jeżdżących skuterami i quadami
                        Jak zaostrzają? Na skuter zmienili nazwę z karty motorowerowej na prawo jazdy AM. Zwiększyli wiek minimalny z 13 na 14 + zabranie kasy. Jakie zaostrzanie?
                        A z quadami? Wywalili samowolkę z ciągnikiem rolniczym ...

                        >więc nic nie stoi na
                        > przeszkodzie aby np jeżdżący rowerami elektrycznymi (szybkość) musieli mieć ka
                        > rtę rowerową lub miniprawko.

                        PoRD i konwencja wiedeńska. Stoi na przeszkodzie. Rower elektryczny który spełnia te wymagania jest prawnie rowerem! Z takimi samymi przywilejami.
                        Jeśli nie spełnia , to jest motorowerem. W holandi jak taki rower elektryczny nie wymaga kręcenia nogami, choć na >250W, 25km/h jest rejestrowany na taki mini motorower. Taka nowa kategoria pojazdów. Nie misi mieć kasku itp.. Ale prawnie nie jest już tak chroniony. Wykorzystują to kulturalni kierowcy i patrzą czy ten rowerzysta nie kręci nogami. I lubią zajeżdżać drogę i egzekwować swoje pierwszeństwo dużo częściej niż na zwykłym rowerze.. NA zwyklych rowerzystach się boją bo wymiar sprawiedliwości i tak zrobi im z tyłka ser szwajcarski. Jeśli nie spełnie warunków mocowych, orędkosciowych, to jest to zwykły motorower. Czyli u nas w prawie nie ma tego prawie roweru elektrycznego. Jest albo rower elektryczny = rower albo motorower (elektryczny).
                        Nie wiem gdzie widzisz problem. Swoją drogą mam PoRD z interpretacjami z 2005 z gazety prawneji. Tam jak wól jest kilka stron o rowerach elektrycznych = traktujcie jak zwykłe rowery. Czyli nowelizacja PoRD nic nie zrobiła z elektrykami, bo już było to.


                        > O czym my gadamy ?
                        > Jak rower bedzie się świecił od odblasków to normalne że kiepski rowerzysta będ
                        > zie lepiej widziany.
                        Ale problemem nie jest nie widziałem, ale zignorowałem lub nie chciałem widzieć!
                        "Nie widziałem" to wyryta formułka na przyjazd policji. Taka sama jak wtargnął pod koła ...

                        > Chudzi mi tylko o to ze zaostrzone wymogi można pogodzić z sytuacjami nietypowy
                        > mi do ktorych te wymogi nie będą stosowane.

                        Nie rozumiem, chcesz oskarżać ofiary oraz pokazywać sprawcą, że oni są sami winni? Nie tędy droga do bezpieczeństwa.

                        > Tak jak taksówki w NY muszą być zółte tak ja nie miałbym nic przeciwko temu aby
                        > importerzy dostawiali atesty tylko na rowery malowane farbami odblaskowymi.
                        Najprawdopodobniej jest to wymóg miasta, coś jak nasze niebieskie tramwaje ...

                        > Zapominasz ze zawodowy złodziej sprzedaje 100 rowerów po 300 zł.
                        Lakiernik bierze 300zł za malowanie 1 elementu (głupie lusterko w samochodzie), piaskowanie 30 zł ... oraz fizyczna możliwość przebijania na cienkich rurkach ...
                        Skórka nie warta wyprawki.
                        W Polsc3e i tak mało się kradnie rowerów, w takiej Holandii .. toż to kraj złodziei rowerowych.

                        > A tam nieprzebite numery mogą wyjsc przy kontroli policyjnej.
                        Przecież sam pisałeś, że bazy są lokalne, nie ma centralnej.
                        Rowerów produkuje się ogromne ilości, a cyferek nie przybywa ... mogą się śmiało powtórzyć rowery o tych samych numerach. Zobacz ,jaki długi jest vin, a rowerów wyprodukowano więcej niż samochodów.

                        > Najwyższa pora aby zacząć utrudniać życie złodziejom.
                        Wystarczy ludzią pokazywać jak zabezpieczać rowery. A ludzie i tak zostawiają je luzem przy sklepie np. dzisiaj na przeciwko były 3 rowery oparte o ściany. Wsiadać i jechać.

                        > Policja ciągle łapie ludzi z numerem będącym w bazie jako kradziony.
                        > Są to 4 cyfrowe numery całej partii rowerów w hipermarkecie i bądź tu mądry.
                        To są jajca, bo skoro z tej samej partii , to nawet wygląd, wyposażenie identyczne. Jeden zgłosi kradzież, a dzielna policja znajdzie 5 złodziei z 5 różnymi, identycznie wyglądającymi rowerami.

                        Wykrywalność 500%, odzyskaliśmy 500% rowerów ukradzionych. :D

                        > > Nie mam i na razie skutecznie się bronie przed maniem.
                        > Wszystkie twoje maile są przeglądane przez Echelon.
                        Nie umiem pisać po polsku, więc i tak bez tłumacza się nie obejdzie :D
                        • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 05.01.12, 18:09
                          > To sobie sam rejestruj. Na szczęście w konwencji weneckiej zdefiniowali co musi
                          > mieć rower.
                          Akurat tam jest satry zapis ( kilka norm na to amja ) co to ejst rower elektryczny.
                          Poneiważ zapis jest sprzed 25 lat odstaje od życia.
                          W Polsce większość roweróe elektrycznych ma silniczki 350, 500, 750, 1000 W.
                          My zaś zgodziliśmy się ze rowerem bedą tylko te co amja 250 W i to na dodatek muszą mieć pedelca i inne ograniczenia.Zatem sami sie zgdozilismy aby 905 rowerów było rejestrowanych jako skutery, mopedy ( ?) .
                          A ponieważ dobre akumulatory akurat schodzą z fabryk w najbliższych latach będzie boom na rowery EV.
                          Zatem tak się boisz o rowery zwykłe a zapominasz że samoróbki pójdą w stronę EV a tu sami sobie założyliśmy pętle na szyję.
                          Tłumaczyłem Hyle że 250 W to na obecna chwile za mało i skoro jest ograniczenie prędkości do 25km./h to należałoby dopuścić co najmniej rowery 350 W ale on się uparł że 250W wystarczy.
                          Właśnie siedzę i dumam jak z tego wybrnąć.
                          Chyba przebiję parametry silnika czyli oszukam.
                          Tak samo durne ograniczenie napięcia akumulatora.

                          > Zwiększenie tego przez Polskę nie przejdzie, bo polacy będą jeźdz
                          > ić na rowerach kupionych w czechach.
                          Jak znam UE to ona pierwsza wprowadzi jakieś przepisy na temat sprzętu.
                          Pewnie będzie zakaz jazdy an chińskich rowerach.

                          • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 06.01.12, 16:18
                            > > To sobie sam rejestruj. Na szczęście w konwencji weneckiej zdefiniowali c
                            > o musi
                            > > mieć rower.
                            > Akurat tam jest satry zapis ( kilka norm na to amja ) co to ejst rower elektryc
                            > zny.
                            > Poneiważ zapis jest sprzed 25 lat odstaje od życia.

                            Nie. Kilka lat temu byłą dyskusja, ale nie polaków od bezpieczniactwa.
                            > W Polsce większość roweróe elektrycznych ma silniczki 350, 500, 750, 1000 W.

                            Są o większych mocach, bo mamy głęboko w zadku przepisy. Nic nie grozi , więc można zasuwać.

                            > My zaś zgodziliśmy się ze rowerem bedą tylko te co amja 250 W i to na dodatek m
                            > uszą mieć pedelca i inne ograniczenia.

                            Rowerzyści nie lubią elektryków. Elektryki przyciągają nie rowerzystów. Po pewnym czasie i tak przesiadają się na zwykłe rowery patrz oliwer schneider :D

                            A co do ograniczeń. Tu chodzi, aby taki elektryk był jak rower z małą pomocą. A nie motorower. I związku z tym że prawnie rower, to ma też te same przywileje. Ponieważ w polsce nie ma uprzywilejowania rowerów ( ostatnia nowelizacja zmniejszyła poziom dyskryminacji ), więc ciężko Tobie to zrozumieć.

                            > Zatem tak się boisz o rowery zwykłe a zapominasz że samoróbki pójdą w stronę EV
                            > a tu sami sobie założyliśmy pętle na szyję.

                            Samoróbki idą zawsze w myśl konstruktora. Co do pętli, to racja. Ale gdzieś musi być granica pomiędzy rowerem , a samochodem, motorem.

                            > Tłumaczyłem Hyle że 250 W to na obecna chwile za mało i skoro jest ograniczenie
                            > prędkości do 25km./h to należałoby dopuścić co najmniej rowery 350 W ale on si
                            > ę uparł że 250W wystarczy.

                            Nie jeździłem, ale 250W wystarcza do 25. Bez ograniczeń o zaniku mocy po granicy 25km/h taki silnik rozpędza do ponad 30.
                            Co do większej mocy, to są takie pomysły. Ale chodzi o to , by dać 500W do 12 km/h. Chodzi o ciężkie rowery, gdzie taka pomoc jest już przydatna.

                            > Właśnie siedzę i dumam jak z tego wybrnąć.
                            > Chyba przebiję parametry silnika czyli oszukam.
                            Przebijać? A tam nie ma zwykłej naklejki?


                            > Tak samo durne ograniczenie napięcia akumulatora.

                            48V ? Akurat to jest głupota. Pewnie stwierdzili, że użytkownik jest głupi i będzie łapał druty. A wtedy 48V uznaje się za bezpieczne napięcie. A zapomnieli o szczególe. Na akk pisze 48V, a to oznacza z 53 V po naładowaniu. Ale naklejka się liczy :D

                            > > Zwiększenie tego przez Polskę nie przejdzie, bo polacy będą jeźdz
                            > > ić na rowerach kupionych w czechach.
                            > Jak znam UE to ona pierwsza wprowadzi jakieś przepisy na temat sprzętu.
                            > Pewnie będzie zakaz jazdy an chińskich rowerach.
                            Akurat ona jest teraz pro rowerowa :D
                            • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 07.01.12, 12:13
                              > Samoróbki idą zawsze w myśl konstruktora.
                              A ta myśl idzie w strunę wygodnego roweru, poziomego lub półpoziomego,
                              Roweru na grubych nieprzebijanych oponach, trójkołowego i silnym oświetleniem.
                              To zachęca do zamontowania wspomagania elektrycznego.
                              Wygoda plus zwiększony zasięg i prędkość.



                              >Co do pętli, to racja. Ale gdzieś mus
                              > i być granica pomiędzy rowerem , a samochodem, motorem.
                              Jęli motor ma kilkadziesiąt KM a skuter ponad 3 KW to z pewnością granicą dla roweru nie jest 250 W.
                              Być może na miast wystarczyłoby 350 W.
                              Być może granicą jest 25km/h ale dlaczego nie 30 skoro zwykłym rowerem tyle jadę ?
                              250W miało sens gdy nie było silniejszych sterowników i silników a akumulatory do silniejszych silników były bardzo ciężkie.
                              Dziś silniki 250 W to mniejszość w produkcji.
                              Strzelam ze 20%.
                              W najbliższych latach będzie ich jeszcze mniej.
                              Po co robić z 90% rowerzystów-EV przestępców,, bo chyba nie ma złudzeń ze będą jeździć po ddr ?
                              Zatem ograniczenie prędkości jest do przyjęcia, ale takie zdławienie mocy eliminuje rower do jazdy po górach.

                              > Nie jeździłem, ale 250W wystarcza do 25.
                              Po płaskim ,ze wspomaganiem nogami i bez dynamiki ruszania na skrzyzowaniu.
                              Pod górę pomoc silnika jest niwelowana przez z zwiększony ciężar roweru EV więc jego używanie traci sens.

                              >Bez ograniczeń o zaniku mocy po granic
                              > y 25km/h taki silnik rozpędza do ponad 30.
                              Co powinno być dopuszczalne na asfaltowych równych ścieżkach oraz pozwoliłoby na bezpieczniejsze poruszanie się po ulicach.
                              Zapas mocy jest potrzebny do uciekania spod maski.


                              > Co do większej mocy, to są takie pomysły. Ale chodzi o to , by dać 500W do 12 k
                              > m/h. Chodzi o ciężkie rowery, gdzie taka pomoc jest już przydatna.
                              >
                              O tym mówię.
                              Rowery dla inwalidów obłożone ciężkimi tanimi ołowiowymi akumulatorami nie mają sensu przy mocy 250 W.
                              Jazda elektrykiem na wyładowanym częściowo akumulatorze gdy cię wyprzedzają mięśniaki też jest frustrująca.
                              Są do kupienie rowery używane 350W i co ma zrobić kupiec ?

                              > > Właśnie siedzę i dumam jak z tego wybrnąć.
                              > > Chyba przebiję parametry silnika czyli oszukam.
                              > Przebijać? A tam nie ma zwykłej naklejki?
                              Bywa różnie.



                              > 48V ? Akurat to jest głupota. Pewnie stwierdzili, że użytkownik jest głupi i b
                              > ędzie łapał druty. A wtedy 48V uznaje się za bezpieczne napięcie. A zapomnieli
                              > o szczególe. Na akk pisze 48V, a to oznacza z 53 V po naładowaniu. Ale naklejka
                              > się liczy :D
                              >
                              Taka sama jak i z mocą.
                              Biorą do przepisów obecny stan urządzeń nie widząc, że sterowniki idą w stronę wyższych napięć choćby po to aby nie tracić mocy na grubych kablach.
                              250W i 48V to były ograniczenia starej elektroniki ale ta nie stoi w miejscu.


                              • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 08.01.12, 01:33

                                > > Samoróbki idą zawsze w myśl konstruktora.
                                > A ta myśl idzie w strunę wygodnego roweru, poziomego lub półpoziomego,
                                Idź pogadaj sobie MieciejemDługoszem. Do wygody zalicza się też daszek w rowerze.
                                Rowery nie idą w stronę wygodnych, cały czas robi się pseudo specjalizacje. Tak aby nakręcać rynek. W wyższej cywilizacji poziomek jest mało, mniej niż towarówek.

                                > Roweru na grubych nieprzebijanych oponach, trójkołowego i silnym oświetleniem.
                                Rowery na grubych oponach to rowery dla szpanu, czytaj chopery, cruisery, customy czy jak oni to nazywają. To ma wyglądać, a nie jeździć. W twoich ulubionych poziomkach opony są gęsto i często cieniutkie. Opony nieprzebijalne przecież są dostępne, ale są też 2 krotnie droższe i w polsce można zapomnieć o wielu rozmiarach.
                                Trójkołowce to zupełnie inny temat, silne oświetlenie jest też formą hobby - światełkowe hobby.

                                > To zachęca do zamontowania wspomagania elektrycznego.
                                Twoi ulubieni poziomkowicze średnio są nastawieni na elektryfikację. Jako ciekawostka.
                                > Wygoda plus zwiększony zasięg i prędkość.
                                Zależy jedynie od jadącego osobnika.

                                > Jęli motor ma kilkadziesiąt KM a skuter ponad 3 KW to z pewnością granicą dla r
                                > oweru nie jest 250 W.
                                > Być może na miast wystarczyłoby 350 W.
                                250W to jest odpowiednik rowerzysty. Jadąc rowerem, 10kg mechaniczny rowerzysta tobie pomaga. Nie przesadzaj, że chcesz więcej.

                                > Być może granicą jest 25km/h ale dlaczego nie 30 skoro zwykłym rowerem tyle jad
                                > ę ?
                                Bo tak obmyśliły mądrzejsze głowy niż cała wspaniała polska myśl bezpieczeństwa drogowego. Zauważ, że elektrykiem możesz jechać 30km/h, ale już na własnych nogach ;-) Nikt nie zabrania.

                                > 250W miało sens gdy nie było silniejszych sterowników i silników a akumulatory
                                > do silniejszych silników były bardzo ciężkie.
                                Nie, 100 lat temu wkładali mocniejsze napędy. Tu nie chodzi o możliwości techniczne, a fizyczne człowieka.
                                > Po co robić z 90% rowerzystów-EV przestępców,, bo chyba nie ma złudzeń ze będą
                                > jeździć po ddr ?
                                I co, będą jeździć 37km/h po ddr bez wysiłku, wyprzedzając z zaskoczenia tych co pedałują?Raz, dwa i im kabelki powypadają od drgań.
                                Po co jeździć po ddr, skoro elektryk jest dla prędkości? Przecież ddr, jest to powolność i szykanowanie na każdym skrzyżowaniu ...
                                Rower elektryczny jest:
                                a)do szpanu, gadżet
                                b) dla słabszych ludzi
                                c) na dłuższe trasy aby się nie zmęczyć (praca, wycieczki)

                                > Zatem ograniczenie prędkości jest do przyjęcia, ale takie zdławienie mocy elimi
                                > nuje rower do jazdy po górach.
                                Góry, to 5% jazdy. I to rekreacji.

                                > Pod górę pomoc silnika jest niwelowana przez z zwiększony ciężar roweru EV więc
                                > jego używanie traci sens.
                                Jasne. www.youtube.com/watch?v=-J
                                oQT23LCmg

                                > > Co do większej mocy, to są takie pomysły. Ale chodzi o to , by dać 500W d
                                > o 12 k
                                > > m/h. Chodzi o ciężkie rowery, gdzie taka pomoc jest już przydatna.
                                > >
                                > O tym mówię.
                                > Rowery dla inwalidów obłożone ciężkimi tanimi ołowiowymi akumulatorami nie mają
                                > sensu przy mocy 250 W.
                                Nie. Ty mówisz o większej mocy i większej prędkości. A tu jest mowa o wspomaganiu do 12km/h.

                                > Jazda elektrykiem na wyładowanym częściowo akumulatorze gdy cię wyprzedzają mię
                                > śniaki też jest frustrująca.
                                A w drugą stronę to już nie?

                                > 250W i 48V to były ograniczenia starej elektroniki ale ta nie stoi w miejscu.
                                nie. 1995r, spokojnie do zrobienia. Nawet przez amatora, Pieniądza...

                                • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 08.01.12, 11:40
                                  > > To zachęca do zamontowania wspomagania elektrycznego.
                                  > Twoi ulubieni poziomkowicze średnio są nastawieni na elektryfikację. Jako cieka
                                  > wostka.
                                  Jak już ktoś spawa rower to chce mieć albo szybki albo szpanerski.W tych szpanerskich często są grubsze opony a i rower więcej wazy bo ma więcej rurek.
                                  Taki rower ma więcej miejsca więc jeśli nie do razu to z czasem konstruktor dołoży napęd EV.
                                  Rower poziomy jest trudniejszy do zobaczenia.
                                  W takim razie napęd EV poprawi oświetlenie i przyśpieszy rower co ułatwi jego zaobserwowanie od tyłu.
                                  To nie ciekawostka tylko bariera cenowa ogranicza wejście EV.
                                  To się ostatnio mocno zmienia a stosunek ceny akumulatorów surowych )ogniw) do gotowych rowerów skłania właśnie konstruktorów rowerów to złożenia samemu akumulatora co przy niewielkich kosztach da już zasięg rzędu 100 km.
                                  Wobec korkowania miast wzrasta rola roweru nie jako wycieczkowego tylko środka komunikacji miejskiej
                                  To ważna tez jest prędkość no i bezpieczeństwo.To skłania do tworzenia własnych stabilnych konstrukcji np 3 kołowców , z solidnymi hamulcami.

                                  > > Jęli motor ma kilkadziesiąt KM a skuter ponad 3 KW to z pewnością granicą
                                  > dla r
                                  > > oweru nie jest 250 W.
                                  > > Być może na miast wystarczyłoby 350 W.
                                  > 250W to jest odpowiednik rowerzysty. Jadąc rowerem, 10kg mechaniczny rowerzyst
                                  > a tobie pomaga. Nie przesadzaj, że chcesz więcej.
                                  >
                                  Ja na razie nic nie chcę bo nie znam dynamiki (empirycznie) .
                                  Piszę że mało kto decyduje się budować rower 250W.
                                  Auto też ma 10 krotny zapas mocy (na miasto) i dziki temu nie rusza jak ślimak.
                                  A o bezpieczeństwie rowerzysty będzie decydować to jak szybko zjedzie ze skrzyżowania (przyspieszenie)



                                  > > Być może granicą jest 25km/h ale dlaczego nie 30 skoro zwykłym rowerem ty
                                  > le jad
                                  > > ę ?
                                  > Bo tak obmyśliły mądrzejsze głowy niż cała wspaniała polska myśl bezpieczeństwa
                                  > drogowego. Zauważ, że elektrykiem możesz jechać 30km/h, ale już na własnych no
                                  > gach ;-) Nikt nie zabrania.
                                  Pedałowanie w dużym ruchu odwraca uwagę rowerzysty od obserwacji.
                                  Szczególnie utrudnia trzymanie kierownicy jedną ręką i sygnalizowanie skrętu.
                                  Moc jest potrzebna do ruszania i do jazdy po kostce.
                                  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 09.01.12, 13:23
                                    > Jak już ktoś spawa rower to chce mieć albo szybki albo szpanerski.W tych szpane
                                    Nie tylko
                                    > rskich często są grubsze opony a i rower więcej wazy bo ma więcej rurek.
                                    > Taki rower ma więcej miejsca więc jeśli nie do razu to z czasem konstruktor doł
                                    > oży napęd EV.
                                    Dołoży tylko i wyłącznie jeśli będzie pasował do koncepcji. Jak mu się nie spodoba wyglą, to nie będzie.

                                    > Rower poziomy jest trudniejszy do zobaczenia.
                                    > W takim razie napęd EV poprawi oświetlenie i przyśpieszy rower co ułatwi jego z
                                    > aobserwowanie od tyłu.
                                    Tylko, że poziomka ma przewagę od ponad 25km/h a tu już napęd nie działa. Z widocznością poziomek nie masz co się martwić - mały, niski obiekt a kierowcy widzą i wyprzedzają z wielkim zapasem. Cuda nie?

                                    > To nie ciekawostka tylko bariera cenowa ogranicza wejście EV.
                                    Za 1000zł jest już napęd, a sama rama poziomki kosztuje ponad 2000zł. Przeciętna poziomka często kosztuje więcej niż elektryk.

                                    > To ważna tez jest prędkość no i bezpieczeństwo.To skłania do tworzenia własnych
                                    > stabilnych konstrukcji np 3 kołowców , z solidnymi hamulcami.
                                    Raczej nie jest to powód budowy 3 kołowców.

                                    > Ja na razie nic nie chcę bo nie znam dynamiki (empirycznie) .
                                    Do 20km/h to przyśpiesza jak rasowy rowerzysta.
                                    > Piszę że mało kto decyduje się budować rower 250W.
                                    Bo ma w tej samej cenie większe moce, bo nikt nie sprawdza, bo chce szybko jeździć >30km/h.
                                    > Auto też ma 10 krotny zapas mocy (na miasto) i dziki temu nie rusza jak ślimak.
                                    Bo samochody nie są miejskie, a podmiejskie. A klienci chcą zsuwać ...

                                    > A o bezpieczeństwie rowerzysty będzie decydować to jak szybko zjedzie ze skrzyż
                                    > owania (przyspieszenie)
                                    Błąd. Czy wymusi na nim pierwszeństwo samochód. Zjazd jest pomijalny. Chyba nie pomijasz statystyk wypadków, tworząc własne twierdzenia?

                                    > Pedałowanie w dużym ruchu odwraca uwagę rowerzysty od obserwacji.
                                    > Szczególnie utrudnia trzymanie kierownicy jedną ręką i sygnalizowanie skrętu.
                                    To może wystarczy ograniczyć ruch? Co ty na to? Lepiej ograniczyć ruch, czy wszystkim dać motorki w tyłek, aby szybciej jeździli?
                                    > Moc jest potrzebna do ruszania i do jazdy po kostce.
                                    Ruszań ma być jak najmniej, a i tak ruszanie rowerzystą wychodzi dość dobrze - patrz skrzyżowania. A do jazdy po kostce, moc ... ? Benek, mówimy o ruchu miejskim, rowerowym . Tam wymaga się 60W w nogach na prostej. Nie przeginaj.


                                    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 21.01.12, 09:59
                                      > > Rower poziomy jest trudniejszy do zobaczenia.
                                      > > W takim razie napęd EV poprawi oświetlenie i przyśpieszy rower co ułatwi
                                      > jego z
                                      > > aobserwowanie od tyłu.
                                      > Tylko, że poziomka ma przewagę od ponad 25km/h a tu już napęd nie działa.

                                      Eeee, nie bądź naiwny .Rynek nie znosi próżni.
                                      Już producenci dali przełączniczek go zmiany trybu na rower 250W z pedelcem,lub na skuter elektryczny bez pedelca i z większą mocą.
                                      Przełączasz zależy po czym jeździsz.
                                      Prawo tego nie zabrania :))))


                                      >Z wi
                                      > docznością poziomek nie masz co się martwić - mały, niski obiekt a kierowcy wid
                                      > zą i wyprzedzają z wielkim zapasem. Cuda nie?
                                      Nie każdy jest godzien miana kierowcy.
                                      Mam inne zdanie o bezpieczeństwie poziomek i jest ono zgodne z opinią wielu osób które nimi jeżdżą.

                                      • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 21.01.12, 19:06
                                        > Przełączasz zależy po czym jeździsz.
                                        > Prawo tego nie zabrania :))))
                                        w holandii jest ścigane.

                                        > Już producenci dali przełączniczek go zmiany trybu na rower 250W z pedelcem,lub
                                        Tak samo w skuterach. Byle dzieciak w godzinę może sobie usprawnić skuter do większych prędkości. Nawet w sklepie sprzedawca daje możliwość zmiany fabrycznych podzespołow na inne fabryczne. . Jak doda przełączniczek na zewnątrz, to blokady będą uznaniowe.

                                        > >Z wi
                                        > > docznością poziomek nie masz co się martwić - mały, niski obiekt a kierow
                                        > cy wid
                                        > > zą i wyprzedzają z wielkim zapasem. Cuda nie?
                                        > Nie każdy jest godzien miana kierowcy.
                                        > Mam inne zdanie o bezpieczeństwie poziomek i jest ono zgodne z opinią wielu osó
                                        > b które nimi jeżdżą.
                                        Tego nie daruję. Opowiadaj. Może Twoi poziomkowcy są inni niż moi.
                                        • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 22.01.12, 14:46
                                          > > Przełączasz zależy po czym jeździsz.
                                          > > Prawo tego nie zabrania :))))
                                          > w holandii jest ścigane.
                                          Znaczy zrobiliśmy martwe prawo.
                                          Właściciele obecnych rowerów będą musieli przerabiać rowery .
                                          Zatem skoro ju maja przerabiać na pedelca to sobie zrobią rowery dwu funkcyjne.
                                          Zresztą dzisiejsze prawo jest też nieczytelne.
                                          Czy jak będę miał 250W ale brak pedelca to będę musiał rejestrować motorower czy wystarczy że nie będę jeździł po ddr ?


                                          > > Już producenci dali przełączniczek go zmiany trybu na rower 250W z pedelc
                                          > em,lub
                                          > Tak samo w skuterach. Byle dzieciak w godzinę może sobie usprawnić skuter do wi
                                          > ększych prędkości.
                                          Są skutery o dużych prędkościach ok 70km/h rejestrowane jako skutery.


                                          > > Mam inne zdanie o bezpieczeństwie poziomek i jest ono zgodne z opinią wie
                                          > lu osó
                                          > > b które nimi jeżdżą.
                                          > Tego nie daruję. Opowiadaj. Może Twoi poziomkowcy są inni niż moi.
                                          Ty pewnie uważasz ze każdy poziomkowiec musi się tak samo bać :)
                                          Typowe że do poziomek dodają chorągiewki aby być bardziej widocznym.

                                          • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 23.01.12, 01:56
                                            > Znaczy zrobiliśmy martwe prawo.
                                            > Właściciele obecnych rowerów będą musieli przerabiać rowery .
                                            Nie, niektóra chińszczyzna nie spełnia tych wymagań. A że klient chciał więcej mocy ( praktycznie ta sama cena w hurcie), to taką chińszczyznę czasem brano. Równocześnie markowe rowery elektryczne spełniały te wymagania. Najwięcej jest i tak używanych z importu. Problemy są z samoróbkami, bo tutaj mało który kupował poniżej 350W
                                            > Właściciele obecnych rowerów będą musieli przerabiać rowery .
                                            Skoro kupili motorowery elektryczne, a chcą prawnie rower...
                                            > Zatem skoro ju maja przerabiać na pedelca to sobie zrobią rowery dwu funkcyjne.
                                            Tak samo jak w motorowerach można zrobić zdejmowanie blokady na pstryczek z kierownicy, albo ciężarówki na pstryczek kaganiec.
                                            > Czy jak będę miał 250W ale brak pedelca to będę musiał rejestrować motorower cz
                                            > y wystarczy że nie będę jeździł po ddr ?
                                            Tylko rejestracja (stop, 2 hamulce, pomarańczowy odblask, kierunkowskazy, światła mijania i drogowe + kas na łeb, w zębach oc). W holandii na taki motorower zrobiono dodatkową kategorię, lekko zmniejszając wymagania w stosunku do zwykłego motoroweru (kask + oc, reszta zwykła rowerowa)
                                            > Są skutery o dużych prędkościach ok 70km/h rejestrowane jako skutery.
                                            Skuter t orodzaj nadwozia. Są jako motorowery i motorki.
                                            Jeśli zarejestrowany na motorower to jest to złamanie prawa. A że, u nas wystarczy papierek homologacja pisana na kolanie ... Nawet nie ścigają za przeróbki. Pomiary na rolkach nie istnieją u nas. Co najwyżej głośność zmierzą, bo im kupiono mierniki.



                                            > Typowe że do poziomek dodają chorągiewki aby być bardziej widocznym.
                                            Stare czasy bojaźliwych :D Na ostatnim zlocie trafiły się czarne owce z chorągiewkami. Zaraz pewnie dodasz, że przyczepki też mają chorągiewki.
                                            > Ty pewnie uważasz ze każdy poziomkowiec musi się tak samo bać :)
                                            No :D
                                            • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 24.01.12, 14:46
                                              > > Właściciele obecnych rowerów będą musieli przerabiać rowery .
                                              > Skoro kupili motorowery elektryczne, a chcą prawnie rower...
                                              Jak kupowali to były to rowery z silnikiem elektrycznym.
                                              Kupowali do jazdy po ścieżkach a teraz ktoś ich zrobił w jajo.


                                              > > Zatem skoro ju maja przerabiać na pedelca to sobie zrobią rowery dwu funk
                                              > cyjne.
                                              > Tak samo jak w motorowerach można zrobić zdejmowanie blokady na pstryczek z kie
                                              > rownicy, albo ciężarówki na pstryczek kaganiec.
                                              Nie wiem co masz na myśli ale wiem ze za pomocą kratki przerabia sie auto osobowe na ciężarowe.
                                              Dodatkowo jak jest ciężarowe to i tak może parkować tam gdzie ciężarowym nie wolno bo dla straży Miejskiej jest jak osobowe.
                                              Dlaczego rowerzyści nie mieliby kombinować ?
                                              Dlaczego ktoś ma być stratny kilka tysięcy złotych i dziś mieć problem ze sprzedaniem roweru 350-500 W?
                                              Prawo nie powinno działać wstecz.
                                              Jeśli dotąd ta kwestia nie była uregulowana tzn ze to nie stwarzało wielkiego zagrożenia.
                                              Można zakazać wprowadzania do obrotu silniejszych rowerów a jak będzie silniejszy to np sprzedawca bezie zgłaszał to do Wydziału Komunikacji.
                                              Inaczej będzie to martwe prawo i niepotrzebnie policja zacznie łapanki w celu sprawdzania.
                                              Jeśli to puścimy na żywioł to według mnie idiotyzmem było wprowadzanie tak szczegółowych regulacji.
                                              Standardem staje się przewoltowywanie silników wić łatwo będzie ograniczenia ominąć.
                                              lepiej dać ludziom możliwość przerobienia roweru na dwu systemowy.
                                              Przepisy np nić nie mówią o dwóch silnikach po 250W przewoltowanych z 24V na 36 V.
                                              Po co komu pedelec skoro rower będzie miał ograniczenie do 25km/h ?


                                              > > Czy jak będę miał 250W ale brak pedelca to będę musiał rejestrować motoro
                                              > wer cz
                                              > > y wystarczy że nie będę jeździł po ddr ?
                                              > Tylko rejestracja (stop, 2 hamulce, pomarańczowy odblask, kierunkowskazy, świat
                                              > ła mijania i drogowe + kas na łeb, w zębach oc).
                                              Po co ? Czy pedelec na ddr podnosi bezpieczeństwo ?

                                              > W holandii na taki motorower z
                                              > robiono dodatkową kategorię, lekko zmniejszając wymagania w stosunku do zwykłeg
                                              > o motoroweru (kask + oc, reszta zwykła rowerowa)
                                              W Niemczech też coś takiego jest.
                                              Zatem albo robimy kompleksowo albo nic.


                                              > > Są skutery o dużych prędkościach ok 70km/h rejestrowane jako skutery.
                                              > Skuter t orodzaj nadwozia. Są jako motorowery i motorki.
                                              > Jeśli zarejestrowany na motorower to jest to złamanie prawa.
                                              Nie wiem kto łamie.
                                              Ma homologacje na motorower i tak ten typ rejestrują.
                                              Jak to jest możliwe że bez dławika , nie pytaj bo nie wiem.


                                              >A że, u nas wystar
                                              > czy papierek homologacja pisana na kolanie ... Nawet nie ścigają za przeróbki.
                                              Bo przeróbki powinni sobie odpuscić.
                                              kategoria powinna dotyczyć sprzedawców i producentów a jak ktoś się uprze to zawsze przerobi i skontrolować się nie da.
                                              Albo w silnych silnikach układy ograniczające musiałyby być plombowane lub zakaz objąłby wszystkie szybsze skuterki a wtedy an liczniku musiałoby być mało tak ze i policjant jak wsiądzie to nie sprawdzi ile to jedzie.
                                              Wystarczy wysoka odpowiedzialność nałożona na warsztaty aby nie przerabiały na szybsze.

                                              > > Typowe że do poziomek dodają chorągiewki aby być bardziej widocznym.
                                              > Stare czasy bojaźliwych :D
                                              Bojaźliwi mają większe szanse.


                                              > Na ostatnim zlocie trafiły się czarne owce z chorągi
                                              > ewkami. Zaraz pewnie dodasz, że przyczepki też mają chorągiewki.
                                              > > Ty pewnie uważasz ze każdy poziomkowiec musi się tak samo bać :)
                                              > No :D
                                              Banie zależy od ilości widzianych rowerzystów w czarnych workach.
                                              Ja do niczego nikogo nie zmuszam ale daję prawo do indywidualnego podejścia i z nikogo się nie śmieję.


                                    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 21.01.12, 10:43
                                      > > To nie ciekawostka tylko bariera cenowa ogranicza wejście EV.
                                      > Za 1000zł jest już napęd, a sama rama poziomki kosztuje ponad 2000zł. Przeciętn
                                      > a poziomka często kosztuje więcej niż elektryk.
                                      Silnik markowy średniej mocy kosztuje ponad 1000 zł bez osprzęty.Dobra bateria średniej mocy kosztuje 1500 zł.
                                      Rower tez powinien być solidniejszy.
                                      Czasem potrzebny zapasowy akumulator (jeden się ładuje a na drugim jeździmy a an dalszą wycieczkę bierzemy 2 szt).
                                      generalnie markowe rowery EV kosztuje ok 6 .000 zł a zasięgu wielkiego nei ma.
                                      Konstrukcje ekstremalne kosztują 30.000 zł.
                                      Rowery EV na chińskich komponentach tanieją i zbliżą się do ceny 1000 zł.
                                      Poziomki dalej będą drogie więc to one dalej będą ciekawostka gdy R-EV zaczną wypierać zwykłe rowery.
                                      Zatem uwierz ze elektryk to nie jest ciekawostka bo to uniwersalny rower i jak nie chcesz to sobie zostawiasz akumulator w domu.
                                      To kwestia dzisiejszej ceny i osiągów ale to na dniach się mocno zmieni bo przemysł samochodowy gwałtownie się ściga w obniżeniu kosztów akumulatorów.
                                      • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 21.01.12, 18:56
                                        > Rowery EV na chińskich komponentach tanieją i zbliżą się do ceny 1000 zł.
                                        > Poziomki dalej będą drogie więc to one dalej będą ciekawostka gdy R-EV zaczną w
                                        > ypierać zwykłe rowery.
                                        A widzisz. Czyli jednak się ze mną zgadzasz , że elektryczne poziomki to bardziej ciekawostki.

                                        Co do wypierania zwykłych rowerów. One mają zalety na dłuższych odcinkach np. 10km. Będą wypierać samochody z bliskiej prowincji, a nie rowery. Będą co prawda wliczane do rowerów. i stąd możliwa zła interpretacja statystyki.

                                        > To kwestia dzisiejszej ceny i osiągów ale to na dniach się mocno zmieni bo prze
                                        > mysł samochodowy gwałtownie się ściga w obniżeniu kosztów akumulatorów.
                                        Lobby motoryzacyjne nie jest sprzymierzeńcem rowerów.

                                        > Czasem potrzebny zapasowy akumulator (jeden się ładuje a na drugim jeździmy a a
                                        > n dalszą wycieczkę bierzemy 2 szt).
                                        Lampki zasilane bakteryjnie. Super, fajne ale przy ciągłym używaniu wymagają upierdliwego pamiętania o zasilaniu, ładowaniu. I co prawda lampkę mamy, jest ciemno a to nie świeci. Widzisz jakąś analogie z rowerem elektrycznym?
                                        • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 24.01.12, 15:01
                                          > > Rowery EV na chińskich komponentach tanieją i zbliżą się do ceny 1000 zł.
                                          > > Poziomki dalej będą drogie więc to one dalej będą ciekawostka gdy R-EV za
                                          > czną w
                                          > > ypierać zwykłe rowery.
                                          > A widzisz. Czyli jednak się ze mną zgadzasz , że elektryczne poziomki to bardzi
                                          > ej ciekawostki.

                                          Jak silniki EV będą tanie to zaczną trafiać i do poziomek.
                                          Wszak poziomkowcy są fanami prędkości.
                                          Poziomka idealnie nadaje się na R-EV bo łatwiej zahamuje niż wysoki rower.

                                          > Co do wypierania zwykłych rowerów. One mają zalety na dłuższych odcinkach np. 1
                                          > 0km. Będą wypierać samochody z bliskiej prowincji, a nie rowery.
                                          Przecież nie będziesz miał 2 rowerów.Załatwisz sobie rower z lekkim silnikiem i zostawisz akumulatorów w domu jak będziesz chciał się pomęczyć.
                                          Zapewniam cie ze zagorzali rowerzyści też przejdą na R-EV bo dzięki temu częściej pojadą 20 km od domu na rzadziej odwiedzane miejsca.
                                          Zatem R-EV robi jazdę ciekawszą dla jednych, a dla drugich szybszą.


                                          > > To kwestia dzisiejszej ceny i osiągów ale to na dniach się mocno zmieni b
                                          > o prze
                                          > > mysł samochodowy gwałtownie się ściga w obniżeniu kosztów akumulatorów.
                                          > Lobby motoryzacyjne nie jest sprzymierzeńcem rowerów.
                                          >
                                          Więc odpowiadam ze zanim akumulator do auta będzie w zasięgu portfela nowe akumulatory będą wykorzystywane przez rowerzystów bo wystarczy 60 razy mneijsza energia.
                                          Czyli w okresie przejściowym mocno wzrosną liczba R-EV a wolno będzie wzrastać liczba aut EV.
                                          Dodatkowo zużyte akumulatory samochodowe będą trafiać za bezcen do rowerów.


                                          > > Czasem potrzebny zapasowy akumulator (jeden się ładuje a na drugim jeździ
                                          > my a a
                                          > > n dalszą wycieczkę bierzemy 2 szt).
                                          > Lampki zasilane bakteryjnie. Super, fajne ale przy ciągłym używaniu wymagają u
                                          > pierdliwego pamiętania o zasilaniu, ładowaniu. I co prawda lampkę mamy, jest ci
                                          > emno a to nie świeci. Widzisz jakąś analogie z rowerem elektrycznym?
                                          Widzę.
                                          bez lamki pojedziesz a bez akumulatora się spocisz.
                                          nowe akumulatory pozwalają ładować w 5-10 minut .
                                          Stacja do auta stopi się w takim czasie ale rower da radę naładować migiem.
                                          Dodatkowo wróżę hybrydy auto+rower.
                                          W korku wyciągasz składaczek elektryczny z bagażnika który tam się naładował.
                                          Podjeżdżasz na odległy tani parking i rowerkiem jedziesz ostatni kilometr pod drzwi.
                                          Taki rowerem może być mini i lekki do takiego dystansu.
                                          Taka Strida EV

                                    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 21.01.12, 11:04

                                      > > To ważna tez jest prędkość no i bezpieczeństwo.To skłania do tworzenia wł
                                      > asnych
                                      > > stabilnych konstrukcji np 3 kołowców , z solidnymi hamulcami.
                                      > Raczej nie jest to powód budowy 3 kołowców.
                                      Bo dotąd EV nie były powszechne ze względu na cenę.Zapewniam cię, że jak bariera cenowa opadnie to zmieni się myślenie o 3-kołowcach.
                                      Wiele osób starszych marzy o rowerku którym można przewozić towary np z działki.Wielu inwalidów chciałoby sobie pojeździć .
                                      Widywałem już młodych ludzi na 3-kołowcach elektrycznych.
                                      3-kołowce są za ciężkie i mają za duże opory aby nimi jeździć, ale jako EV sprawdzają się doskonale bo np tanie ciężkie akumulatory ołowiowe nie powodują dyskomfortu nierównowagi ciężkiego roweru.
                                      W 3-kołowcu jest dużo miejsca na duże akumulatory ołowiowe.





                                      > > Pedałowanie w dużym ruchu odwraca uwagę rowerzysty od obserwacji.
                                      > > Szczególnie utrudnia trzymanie kierownicy jedną ręką i sygnalizowanie skr
                                      > ętu.
                                      > To może wystarczy ograniczyć ruch? Co ty na to? Lepiej ograniczyć ruch, czy wsz
                                      > ystkim dać motorki w tyłek, aby szybciej jeździli?
                                      nie musi być szybciej w końcu na skrecie mozna sie pośliznac.
                                      Wszk jest manetka gazu.
                                      Chodi o odpowiednia prędkość w celu utrzymania efektu żyroskopowego i zaprzestaniu pedałowania na czas rozglądania się .
                                      To ułatwi kontrole nad równowagą gdy np patrzymy do tyłu przez ramie.
                                      Można spuścić jedna nogę z pedału i asekurować się np na mokrej czy śliskiej jezdni.
                                      Zawsze to ułamek sekundy więcej na manewry.
                                      Najgorsze jest wkręcenie nogawki na zakręcie lub spadnięcie łańcucha.
                                      Niedawno w parszywy sposób wkręciła mi się sznurówka.
                                      Pierwszy raz w życiu w ten sposób, że nie dało się zdjąć nogi z pedału.

                                      > > Moc jest potrzebna do ruszania i do jazdy po kostce.
                                      > Ruszań ma być jak najmniej, a i tak ruszanie rowerzystą wychodzi dość dobrze
                                      Jest bardzo wkurzające a nie każdy ma planetarną przerzutkę.


                                      > patrz skrzyżowania. A do jazdy po kostce, moc ... ?
                                      Tak wolna jazda na trzęsacej kostce pogarsza równowagę.
                                      Potrzebna jest minimalna prędkość 15 km/h aby jazda była stabilna na nierównej powierzchni.

                                      > Benek, mówimy o ruchu miejs
                                      > kim, rowerowym . Tam wymaga się 60W w nogach na prostej.
                                      Ale nie na nierównej kostce.
                                      Poza tym mówimy o prędkościach ponad 25km/h, które zachęcają do przemieszczania się rowerem na duże odległości i zniechęcają część kierowców do wyprzedzania.

                                      • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 21.01.12, 18:41
                                        > > > stabilnych konstrukcji np 3 kołowców , z solidnymi hamulcami.
                                        > > Raczej nie jest to powód budowy 3 kołowców.
                                        > Bo dotąd EV nie były powszechne ze względu na cenę.Zapewniam cię, że jak barier
                                        > a cenowa opadnie to zmieni się myślenie o 3-kołowcach.
                                        Trójkołowce są na tyle drogie, że elektryfikacji ich, to jak założenie oświetlenia w popularnym rowerze. Nie zdziw się, jeśli cena jest zbliżona do tańszych nowych samochodów.
                                        Zamiast z roweru robić "pojazd", można wziąć mikrosamochód. I chyba właśnie o czymś takim piszesz.

                                        > Wiele osób starszych marzy o rowerku którym można przewozić towary np z działki
                                        Zgadza się. Z tego co widzę potrafią przystosować zwykłe rowery. Dodają wielki koszyk z tyłu metodami chałupniczymi. Koszyk na kierownicę. Mają też przyczepki towarowe, najczęściej własnej myśli technicznej. Są też rowery 3 kołowe typu tolek, niestety drogie i wywrotne.

                                        > 3-kołowce są za ciężkie i mają za duże opory aby nimi jeździć, ale jako EV spra
                                        np. te 3 kołowce gdzie przy wysiłku jak przy 25km/h na zwykłym rowerze jedzie się ponad 40km/h dzięki aerodynamice. 30 kg to też niewyobrażalny ciężar.
                                        Problemem z 3 kołowcem jest jego wielkość i problemy parkingowe jak z samochodami.

                                        > niu pedałowania na czas rozglądania się .
                                        > To ułatwi kontrole nad równowagą gdy np patrzymy do tyłu przez ramie.
                                        Czy chcesz dojść do wniosku, że elektryfikacja rowerów zwiększy bezpieczeństwo rowerzystów?

                                        > To ułatwi kontrole nad równowagą gdy np patrzymy do tyłu przez ramie.
                                        > Można spuścić jedna nogę z pedału i asekurować się np na mokrej czy śliskiej je
                                        > zdni.
                                        Asekuracja nogą jest dobra do niskich prędkości, nie 30. Na mokrej jezdni jest zbyt dobra przyczepność, aby 250W wyprowadzało. Przy 30km/h trzeba mieć te 4kW zapasu, aby pociągnąć poślizg. A jak jeszcze będzie napęd na przednie koło, to bez nadmiaru mocy na tylnym kole będzie bum. Wiesz, droga to nie tor wyścigowy. I jakoś dziwne, że rowerzyści sobie dają radę bez E na śliskiej nawierzchni. Problem uważam za wydumany. Ale przyznaję, że z chęcią pojeździłbym sobie po śniegu mając silnik z przodu. Pewnie brakowałoby mi mocy kręcąc pedałami, więc ciekawszym byłby lekki motor elektryczny z napędem na wszystkie koła.

                                        > Najgorsze jest wkręcenie nogawki na zakręcie lub spadnięcie łańcucha.
                                        > Niedawno w parszywy sposób wkręciła mi się sznurówka.
                                        > Pierwszy raz w życiu w ten sposób, że nie dało się zdjąć nogi z pedału.
                                        Współczuję, ale ugryzę. Czy związku z tym dla bezpieczniactwa, żądasz : zakazania jazdy w butach ze sznurówkami? A co z tą nogawką. Nie jest to aż tak groźne, jak spadnięcie łańcucha przy mocnym pedałowaniu.


                                        > > Ruszań ma być jak najmniej, a i tak ruszanie rowerzystą wychodzi dość dob
                                        > rze
                                        > Jest bardzo wkurzające a nie każdy ma planetarną przerzutkę.
                                        Nie widzę związku. To że sprzedawcy zachwalają zmianę biegów na postoju, to nie znaczy o wielkiej przydatności. Przy zewnętrznych biegach (przerzutki) redukuje się podczas hamowania i nie ma problemów. A i tak ludziom nie chce się zmieniać biegów i jadą na tym samym. Znam przypadki gdzie kobieta bała się zmienić bieg. I wychodziła z założenia, że skoro jedzie to nie będzie zmieniać - może się popsuć.

                                        > > Benek, mówimy o ruchu miejs
                                        > > kim, rowerowym . Tam wymaga się 60W w nogach na prostej.
                                        > Ale nie na nierównej kostce.
                                        Też, różnica 5 - 10W. Czyli więcej niż pobiera zwykłe dynamo butelkowe.

                                        > Poza tym mówimy o prędkościach ponad 25km/h, które zachęcają do przemieszczania
                                        > się rowerem na duże odległości i zniechęcają część kierowców do wyprzedzania.
                                        A widzisz. Ja tu mówię : motorower. A co do wyprzedzania i zniechęcania. Trzeba po prostu wyciąć głupich wyprzedzaczy. Zbudowanie ddr wyrzucają z jezdni, przyśpieszenie roweru nic nie zmieni. Odstawi problem na dłużej.

                                        • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 25.01.12, 12:27
                                          > > niu pedałowania na czas rozglądania się .
                                          > > To ułatwi kontrole nad równowagą gdy np patrzymy do tyłu przez ramie.
                                          > Czy chcesz dojść do wniosku, że elektryfikacja rowerów zwiększy bezpieczeństwo
                                          > rowerzystów?
                                          Już to pisałem.Zmniejszenie różnicy prędkości pozwoli wydłużyć czas na manewry np zmianę pasa na lewy,.
                                          Kierowcy nie będą tak natarczywie wyprzedzać na wąskiej jezdni.
                                          Będzie można zrezygnować z ddr bo tam na przecięciach jest najwięcej wymuszeń.

                                          > Współczuję, ale ugryzę. Czy związku z tym dla bezpieczniactwa, żądasz : zakazan
                                          > ia jazdy w butach ze sznurówkami? A co z tą nogawką. Nie jest to aż tak groźne,
                                          > jak spadnięcie łańcucha przy mocnym pedałowaniu.
                                          Mówię tylko że spadnięcia łańcucha czy wkręcanie nogawki zdarza się zwykle przy manewrach typu oglądanie się za siebie lub pedałowanie na zakręcie.
                                          W tym kontekście piszę, ze elektryk zwalniający na ten czas z pedałowania eliminuje część zagrożeń
                                • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 08.01.12, 11:42
                                  Rowerzyści nie mogą tamować ruchu aut, a jak ich będzie więcej to będzie problem.


                                  > > 250W miało sens gdy nie było silniejszych sterowników i silników a akumul
                                  > atory
                                  > > do silniejszych silników były bardzo ciężkie.
                                  > Nie, 100 lat temu wkładali mocniejsze napędy. Tu nie chodzi o możliwości techni
                                  > czne, a fizyczne człowieka.
                                  nie bardzo rozumiem.
                                  Dopiero teraz gęstość mocy z akumulatora pozwala zrobić rower z sensownym zasięgiem 50-100 km.
                                  Zatem do nowych akumulatorów są dopasowane nowe silniki 350,500, 750,100W.
                                  Teraz gdy sie technika rozwija a ceny spadają ustawia się poprzeczkę na najniższym poziomie.
                                  Ale to nasz błąd bo w Holandii mieli prawo 15-20 lat temu ograniczyć dane rowerów EV do tamtego stanu techniki.Wybrano ze środka , ale dziś to jest dolny skraj możliwości technicznych.
                                  W efekcie producenci są zmuszenie do dawna przełącznika skuter/pedelec co nie bardzo wiadomo jak się ma do prawa.


                                  Przykład Pedelec/empower



                                  > I co, będą jeździć 37km/h po ddr bez wysiłku, wyprzedzając z zaskoczenia tych c
                                  > o pedałują?

                                  Dlaczego 37 a nie 29 wyprzedzając kogoś kto jedzie 25 ?
                                  Dlaczego mają jechać z maksymalna prędkością jak kogoś wyprzedzają nie na prostej pustej drodze ?
                                  Dlaczego rower nie może być uniwersalny aby jeździł po ddr 25 km/h jak potrzeba to 40 km/h po asfalcie ?
                                  Tylko nie mów że ktoś ciężkiego Pedelca będzie napędzał nogami ponad 30 km.
                                  W czym jest problem ?
                                  Może być silny silnik i ograniczenie do 25 km/h ?
                                  Może więc dlaczego podwójne ograniczenie ?
                                  Nie wierzą rowerzystom że będą pedelca blokować ?
                                  A od czego są ręczne radary laserowe ?
                                  Jest przepis to można wymagać , ale dlaczego 13 latek może jeździć skuterem 50-70 km/h a osoba dorosła nie może przełączać z roweru EV, na skuter EV lub Pedelec 40km/h na szosie ?

                                  W efekcie mamy urządzenie, którym możemy jeździć albo tylko po ddr , których brakuje, albo tylko po jezdni.
                                  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 09.01.12, 15:03
                                    > Rowerzyści nie mogą tamować ruchu aut, a jak ich będzie więcej to będzie proble
                                    > m.
                                    Bzdura, rowerzyści nie tamują ruchu. Ruch to tamują samochody.

                                    > > Nie, 100 lat temu wkładali mocniejsze napędy. Tu nie chodzi o możliwości
                                    > techni
                                    > > czne, a fizyczne człowieka.
                                    > nie bardzo rozumiem.
                                    > Dopiero teraz gęstość mocy z akumulatora pozwala zrobić rower z sensownym zasię
                                    > giem 50-100 km.
                                    > Zatem do nowych akumulatorów są dopasowane nowe silniki 350,500, 750,100W.
                                    Nie, teraz wystarczy 3 kg akumulator, a nie 20kg. Taka różnica.

                                    > W efekcie producenci są zmuszenie do dawna przełącznika skuter/pedelec co nie
                                    > bardzo wiadomo jak się ma do prawa.
                                    Tu chodzi o to, aby to był napęd pomocniczy, a nie głowny.

                                    > > I co, będą jeździć 37km/h po ddr bez wysiłku, wyprzedzając z zaskoczenia
                                    > tych c
                                    > > o pedałują?
                                    >
                                    > Dlaczego 37 a nie 29 wyprzedzając kogoś kto jedzie 25 ?
                                    A jak jest na jezdniach z samochodami? Popatrz na analogie.

                                    > Dlaczego rower nie może być uniwersalny aby jeździł po ddr 25 km/h jak potrzeba
                                    > to 40 km/h po asfalcie ?
                                    Bo do 45 to jest motorower z oc, rejestracją i kaskiem. Na asfalcie przy 40 można się nieźle zedrzeć przy upadku!

                                    > Może być silny silnik i ograniczenie do 25 km/h ?
                                    > Może więc dlaczego podwójne ograniczenie ?
                                    Abu to był jednak rowerzysta, a nie motorowerzysta.

                                    > Nie wierzą rowerzystom że będą pedelca blokować ?
                                    > A od czego są ręczne radary laserowe ?
                                    > Jest przepis to można wymagać , ale dlaczego 13 latek może jeździć skuterem 50-
                                    > 70 km/h a osoba dorosła nie może przełączać z roweru EV, na skuter EV lub Pedel
                                    > ec 40km/h na szosie ?
                                    Ależ skuterki są do 45km/h, a że zrobił się nawet zawód - usuwacz blokad, to inna sprawa. PS. Już 14 lat, bo posłowie bali się szalonych 13.


                                    > W efekcie mamy urządzenie, którym możemy jeździć albo tylko po ddr , których br
                                    > akuje, albo tylko po jezdni.
                                    Przyszłościowo.
                                    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 21.01.12, 11:43
                                      > > Rowerzyści nie mogą tamować ruchu aut, a jak ich będzie więcej to będzie
                                      > proble
                                      > > m.
                                      > Bzdura, rowerzyści nie tamują ruchu. Ruch to tamują samochody.
                                      >
                                      A gdzie ty masz rowerzystów na jezdni ?
                                      Tych pojedynczych można wyprzedzić a gdyby było ich więcej to ruch by tamowali.


                                      > > Dopiero teraz gęstość mocy z akumulatora pozwala zrobić rower z sensownym
                                      > zasię
                                      > > giem 50-100 km.
                                      > > Zatem do nowych akumulatorów są dopasowane nowe silniki 350,500, 750,100W
                                      > .
                                      Dlatego powielanie starych przepisów z Holandii jak nie było stosownych akumulatorów i silnik 250W zadowalał, jest bez sensu.


                                      > Nie, teraz wystarczy 3 kg akumulator, a nie 20kg. Taka różnica.
                                      Wystarczająca różnica aby dać akumulator 6 lub 9 km i pojechać daleko lub szybko, co wcześniej było niemożliwe bo wymagałoby akumulatora 40 lub 60 kg.

                                      > > W efekcie producenci są zmuszenie do dawna przełącznika skuter/pedelec co
                                      > nie
                                      > > bardzo wiadomo jak się ma do prawa.
                                      > Tu chodzi o to, aby to był napęd pomocniczy, a nie główny.
                                      On dalej będzie pomocniczy jak będziesz chciał jechać szybko po jezdni.
                                      Dlaczego pozwala się dzieciakowi na skuterze jechać 45km/h ( do 70km/h) a dorosły człowiek nie może jechać 25 km/h bez pedałowania ?
                                      Prawdopodobnie nie będzie mógł jechać 18 km/h bez pedałowania bo zacznie działać zmniejszanie mocy która ma osiągnąć 0 W przy 25km/h.
                                      Po ddr mogę jechać 30 km/h jak będę pedałował ale na szosie nie pozwalają tym samym rowerem jechać 30km/h ze wspomaganiem.
                                      A bez wspomagania mogę po jedni jechać nawet 40 km/h.
                                      Trzeba wyraźnie powiedzieć że się rowerzystom nie wierzy, że nie będą jeździć szybciej po ddr niż 25km/h, bo jak widać ani moc 350 W nie jest groźna , ani napięcie 72 V, ani prędkość 30 km/h bo łatwo ja przekroczyć i bez wspomagania.
                                      Komuś sie wydało ze połączenie tych parametrów jest groźne.
                                      Czyli jak jadę po ddr bez wspomagania 30km/h to nie ejst groźne ale jak z tą sama prędkością jadę na wyłączonym silniku a ten jest zasilany 72 v to już jest groźne.
                                      Jak jadę 24km/h z silnikiem 350 W i silnik dodaje mi tylko 10 W bo przy 25 km/h się wyłączy to jest to groźne ?

                                      Silnik 250W na znamionowe 56V jest groźny , a silnik 250W na znamionowe 24V, który zasilimy 36V lub 48 V juz nie jest groźny ?

                                      Rowerzysta jadący po ddr 30km/h z silnikiem 250 W nie jest groźny, a jadący 22km/h z silnikiem 350 W jest groźny ?

                                      Policja i tak nie będzie mierzyć prędkości ani mocy więc te ograniczenia wynikają tylko z niemocy policji.
                                      A wystarczyło tylko administracyjnie nakazać aby rower EV jadący w trybie skutera miał włączone charakterystyczne oświetlenie.
                                      Ktoś chciałby mieć silniejszy rower to musiałby go przełączyć na trym roweru przystosowanego do ddr.
                                      Wtedy jazda w trybie skutera byłaby z daleka widoczna po zapalonej lampie sygnalizującej większa moc.
                                      Wyeliminowałoby to wszelkie kombinacje z maskowaniem mocy silnika, zasilaniem go dwoma napięciami (przewoltowywaniem silnika 250W) , konieczność posiadania dwóch rowerów na miasto i w trasę itd.

                                      Sam zapis o stopniowym zmniejszaniu mocy tez jest niejasny.
                                      A dlaczego silnik nie może się wyłączać skokowo dopiero po osiągnięciu 25km/h ?
                                      Dlaczego pedelec przy 20 km/h ?
                                      Być może to pokłosie starych europejskich przepisów preferujących europejskich producentów rowerów bo normy dla Azji, USA i Australii są inne.
                                      Od lat 60-70 tych standardy ddr się poprawiły i prędkości mogą być inne.
                                      Jaka prędkość powinien mieć rower aby wyprzedzić na ścieżce jadącego z prędkością 20-22 km/h ?
                                      Dlaczego na wąskiej ddr muszę przy 20 km/h zacząć intensywnie pedałować przy wyprzedzaniu bo się silnik wyłącza ?
                                      Przecież to pogarsza bezpieczeństwo.
                                      • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 21.01.12, 18:01
                                        > > Bzdura, rowerzyści nie tamują ruchu. Ruch to tamują samochody.
                                        > >
                                        > A gdzie ty masz rowerzystów na jezdni ?
                                        > Tych pojedynczych można wyprzedzić a gdyby było ich więcej to ruch by tamowali.
                                        Błąd logiczny. To rowerzyści są ruchem. Zresztą sam to tłukłeś autoholikom, z przyrównaniem dzikiego pędu od świateł do świateł.


                                        > Dlatego powielanie starych przepisów z Holandii jak nie było stosownych akumula
                                        > torów i silnik 250W zadowalał, jest bez sensu.
                                        To nie są przepisy tylko z holandii. Takie ograniczenia są nie w smak elektryfikatorom rowerów. Bo oni jednak chcą osiągi motoroweru (homologowanego, nie 70km/h) z rowerowymi "przywilejami".


                                        > Dlaczego pozwala się dzieciakowi na skuterze jechać 45km/h ( do 70km/h) a doros
                                        > ły człowiek nie może jechać 25 km/h bez pedałowania ?
                                        Skuterek, to 45km/h, a że zdejmują blokady... elektryfikatorzy też będą na te ograniczenia :D
                                        Idąc dalej twoją logiką. skuterek jest od 14 lat, to dlaczego 10 latek mający kartę rowerową na podrasowanym e-rowerze nie może tak samo jechać? Dla 10 latka 350W bez kagańców -> 40km/h? Przypominam te ograniczenia są po to aby to był rower , nierozróżnialny rower.

                                        > Silnik 250W na znamionowe 56V jest groźny , a silnik 250W na znamionowe 24V, k
                                        > tóry zasilimy 36V lub 48 V juz nie jest groźny ?
                                        To jest biurokracja, jedynym argumentem za regulacją prawną napięcia jest wątpliwe bezpieczeństwo wkładającego palce tam gdzie ni powinien. Zdaje sie , że przy e-samochodach też jest w przepisach napięcie. A producenci leją na to ciepłym moczem. Tak samo jak z hamulcami hydraulicznymi, 3 światłem stop, wydech po niewłaściwej stronie, drzwiami kurułapkami, lusterkach (kamera + wyświetlacz), wysokością światełek ....

                                        > Policja i tak nie będzie mierzyć prędkości ani mocy więc te ograniczenia wynika
                                        > ją tylko z niemocy policji.
                                        Tyż prawda. Mnie śmieszy ~120-60 Hz dla migania lampek lansowane przez miasto dla rowerów.

                                        > A wystarczyło tylko administracyjnie nakazać aby rower EV jadący w trybie skute
                                        > ra miał włączone charakterystyczne oświetlenie.
                                        A widzisz, po zmianie rozporządzenia ten rower z silniczkiem nie będzie musiał mieć zamontowanego oświetlenia. Inna sprawa, jak odróżnić tryb skutera od jazdy z lekkiej górki, wiatru, toczenia się.

                                        > Być może to pokłosie starych europejskich przepisów preferujących europejskich
                                        > producentów rowerów bo normy dla Azji, USA i Australii są inne
                                        Mam głęboko w zadku USA i Australię, a tym bardziej ich barbarzyńskie normy i roweryzacją na poziomie nic. Z azją są inne problemy, takie jak u nas. Normy normami, ale ;D

                                        > Od lat 60-70 tych standardy ddr się poprawiły i prędkości mogą być inne.
                                        Jest odwrotnie, pogorszyły się przez ekspansję samochodów. Popatrz sobie na infrastrukturę rowerową Wrocławia za niemca. Obecnie właśnie dążymy do tego co było. Tak samo w krajach rowerowych. Powracają do koncepcji z pierwszej połowy XX wieku, albo przed autoterroryzmem.

                                        > Dlaczego na wąskiej ddr muszę przy 20 km/h zacząć intensywnie pedałować przy wy
                                        > przedzaniu bo się silnik wyłącza ?
                                        > Przecież to pogarsza bezpieczeństwo.
                                        Bo chcesz jechać szybciej? A rowery mają to do siebie, że szybciej = mocniej kręć.
                                        A pisałeś , że rowerem 30km/h bez wspomagania jest łatwo, a tu 25km/h bez wspomagania jest problemem. Nie jestem też do tego pogorszenia bezpieczeństwa. Po prostu nie wyprzedzisz lub się bardziej skupisz na tym manewrze.

                                        • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 28.01.12, 16:25
                                          > > Dlatego powielanie starych przepisów z Holandii jak nie było stosownych a
                                          > kumula
                                          > > torów i silnik 250W zadowalał, jest bez sensu.
                                          > To nie są przepisy tylko z holandii.
                                          Skrót myślowy.

                                          >Takie ograniczenia są nie w smak elektryfi
                                          > katorom rowerów. Bo oni jednak chcą osiągi motoroweru (homologowanego, nie 70km
                                          > /h) z rowerowymi "przywilejami".
                                          Nie przesadzaj.Chodzi aby R-EV różnił się od roweru prędkością choćby + 5-10km/h
                                          Są ścieżki rowerowe z dopuszczeniem skuterów.
                                          Nie jest normalne traktowanie za zło R-EV jadącego 25km/h bez wspomagania po ddr i tolerowanie R-EV na jedni jeżdżących 70km/h .
                                          Reguluje się wolny R-EV jedzący po ścieżkach a nic się nie mówi o parametrach szybkich elektryków na których można się zabić.
                                          Napięcie 48V jest groźne tylko na ścieżkach :)))
                                          Już widzę te radary z dodatkową funkcją woltomierza.




                                          > > Dlaczego pozwala się dzieciakowi na skuterze jechać 45km/h ( do 70km/h) a
                                          > doros
                                          > > ły człowiek nie może jechać 25 km/h bez pedałowania ?
                                          > Skuterek, to 45km/h, a że zdejmują blokady... elektryfikatorzy też będą na te o
                                          > graniczenia :D
                                          Czyli co R-EV jedzące po jezdni 70km/h będę motocyklami ?
                                          Anglicy mieli nosa nazywając rower i motocykl "bike".



                                          > Idąc dalej twoją logiką. skuterek jest od 14 lat, to dlaczego 10 latek mający k
                                          > artę rowerową na podrasowanym e-rowerze nie może tak samo jechać? Dla 10 latka
                                          > 350W bez kagańców -> 40km/h?
                                          Przecież piszę, że 30-40 km to jest potrzebne na jezdni nie na ddr.
                                          Jak można wymyślić durne zbędne ograniczenie typu pedelec, które upoważnia do jazdy po ddr, to dlaczego nie można wprowadzić układu kontroli prędkości na ddr ?
                                          To tak jakby zmuszać kierowców do posiadania dwóch aut.
                                          Jedno z ograniczeniem do 50 km/h na miasto, a drugie odwrotnie z prędkością minimum 60 km/h na drogi ekspresowe i autostrady.

                                          Dużo piszesz o dyskryminacji rowerzystów.
                                          Takie durne przepisy o EV to jest dopiero dyskryminacja i zakłądanie że rowerzysta na ddr będzie przekraczał prędkość jeśli sie takie ograniczenie wprowadzi.
                                          A przecież wprowadzono nakaz układu kontrolującego prędkość na ddr.
                                          Skoro można to dlaczego układ nie może kontrolować prędkości zostawiając kontrole mocy silnika, czy napięcia jakim jest zasilany.
                                          Są wytrzymałe silniki Crystalitte z których można wycisnąć kilkakrotnie większą moc bez przegrzania.Z 550 W czy 750W można wyciągać na krótki czas zdaje się 1600W.
                                          Normą staje się przewoltowywanie siników 24V na 36, a 36V na 48V .
                                          Jeśli Crystalite sa takie wytrzymałe to można silnik 24V zasilić 48V co da 4 razy wiekszą moc.Zatem silni 250W stanie się silnikiem 1KW.
                                          Już producenci zadbają aby silnik miał masę i powierzchnie do odprowadzenia ciepła.
                                          Nominalnie taki silnik będzie miał 250W i 24V.
                                          Po co ludzi zmuszać do kombinacji?
                                          Dla większości 250W będzie za mało i zaczną kombinować.
                                          Dla części 250W by wystarczyło gdyby nie to że moc silnika będzie zmniejszana już od 18km/h aby przy 25km/h wynosić zero.
                                          Przy takich przepisach może się okazać ze wszystkie rowery będące od 20 lat na rynku nie spełniają polskich norm bo np silnik wyłącza się skokowo po przekroczeniu 25km/h.
                                          Nic z tych ograniczeń nie będzie można sprawdzić na drodze za wyjątkiem napięcia a i to jest problematyczne bo napeicie 48 V nie jest niczym uzasadnione z technicznego punktu widzenia poza tym ze dotyczy 4 szt szeregowo połączonych akumulatorów ołowiowych o napięciu znam.2 V.
                                          Taki układ po naładowaniu ma ponad 48V ( nawet 64V) a 48V można uznać za znamionowe napięcie a nie maksymalne.
                                          Ten sam problem dotyczy mocy silników bo nie określono czy chodzi o moc mechaniczną silnika czy o dostarczoną, a może znamionowa.
                                          Sprowadza się to do tego że będzie trzeba jeździć z atestem producenta, lub poddawać rower samoróbkę badaniom technicznym.
                                          Zatem i rower i silnik być może będzie musiał mieć numer wpisany do dowodu rejestracyjnego.
                                        • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 28.01.12, 17:42
                                          >Przypominam te ograniczenia są po to aby to b
                                          > ył rower , nierozróżnialny rower.
                                          >
                                          To może jeszcze narzucić kolor roweru dopuszczonego na ddr i inny zarejestrowanego jako motorower aby z daleka było widać kto łamie prawo ?
                                          Wymyślono cuda na kilku poziomach aby utrudnić rasowanie rowerków ale to będzie martwe prawo , bo nie do wyegzekwowania.
                                          Złapany delikwent może zawsze ciąg łupa ze nie ma prędkościomierza, ze jest stolarzem i nie wie co to napięcie a co dopiero jak je zmierzyć, że pedelców i pedofilów nie cierpi i nie interesuje się tymi zboczeniami.
                                          Ktoś inny powie ze jego rower ma 400VA ale przy niskiej sprawności silnika ma 250W .
                                          Jeszcze inny każe mierzyć napięcie pod obciążeniem czyli w ruchu, bo bez obciążenia to jest SEM a nie napięcie.
                                          Jeszcze inny spyta czy napięcie ma być mierzone na akumulatorze czy na silniku bo on ma szeregowy rezystor oraz cienkie kable, a przełącznik do zwierania opornika używa dopiero gdy spadnie nienapicie na akumulatorze.
                                          Służę zdjęciami roweru z taka opornicą.
                                          Jeszcze inni mają przekaźniki do przełączania akumulatorów z połączenia równoległego w szeregowe .
                                          Są rowery w których jeden akumulator nie pracuje a jest jako zapasowy włączany gdy pierwszy się rozładuje.
                                          Trzeba by sprawdzać wielopozycyjne przełączniki czy kombinacje włączeń przekaźników, czy nie mają ukrytych funkcji łączenia w szereg.
                                          Z każdego sterownika wychodzi kilkanaście kabelków a większość rowerów jest składanych z części niewiadomego pochodzenia lub co gorsze wyposażanych przez własna elektronikę i bez schematu trzeba by robić śledztwo czy nie można sterować mocą ponad normę.
                                          A ma zrobić pan policjant jeśli w rowerze zauważy silnik 1000W 48V zasilany napięciem 24 V?
                                          Czy będzie mierzył prąd ?
                                          Czy zrobi to przy ruszaniu czy po rozpędzeniu roweru ?
                                          Wiadomo że przy ruszaniu silnik będzie dwukrotnie przeciążony czyli moc dostarczona będzie dwa razy większa niż znamionowa.
                                          A przecież silniki sterowane są impulsowo PWM wiec moc dostarczona będzie rosła z prędkością.
                                          Przy jakiej prędkości należy mierzyć moc dostarczona ?
                                          Może przy 24 km/h jak dostarczona będzie wynosić 5W ?
                                          Martwe prawo to głupie prawo.
                                          Takie prawo może dotyczyć tylko dopuszczenia produktu do handlu czyli atestu producenta.
                                          A jak atest to paszport lub dowód rejestracyjny aby nie badać każdego roweru z osobna.
                                          A to się wiąże z zakazem przeróbek a może nawet z plombami.
                                          Tymczasem na jezdnie może wyjechać bolid i nikt w tym nie widzi nic niezwykłego.
                                          Po Wrocławiu już jeździły wyścigówki Formuły 1, a nawet urządzano rajdy.
                                          Na ddr pada blady strach aby rower nie miał na liczniku 5 km więcej niż 25km/h aby rowerzysta nie wykorzystał tego ogromnego zapasu mocy.
                                          Przecież każdy rozumie, że na równej jezdni rowerzysta wyciągnie więcej niż na ddr, bo moc silnika nie jest jedyną rzeczą ograniczająca osiągi i poczucie bezpieczeństwa rowerzysty.
                                          Skoro nie da się skontrolować prędkości na ddr to kto skontroluje jaki to pojazd wyprzedza auta z prawej ? Może to rower a może to nierower bo bez pedelca ?
                                          Zatem poprawmy PoRD ze z prawej mogą wyprzedzać pedelce :)
                                          A aby kierowca w lusterku rozpoznał co to jedzie aby wiedział czego się spodziewać niech na R-EV przyczepia z przody tabliczki "PEDELEC".
                                          paranoja, w ruchu jest więcej zagrożeń niż wyprzedzanie na ddr z prędkością o 5km/h większa.

                                          I tak doszliśmy do wniosku ze R-EV to jest urządzenie do wolnej jazdy po ścieżkach bo jak rowerzysta zechce wyprzedzić to musi to robić kręcąc mocno pedałami przy wyłączonym silniku.
                                          PARANOJA.
                                        • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 28.01.12, 17:44
                                          Wyprzedzanie R-EV z napięciem 48V jest bezpieczne a z napięciem 56V już nie bo można wyprzedzanego porazić.
                                          Skoro ograniczmy moc i napięcie jednocześnie (paranoja), to może ograniczmy jeszcze prąd :)))
                                          Można pójść dalej i ograniczyć wypełnienie impulsów i prąd maksymalny w impulsie.
                                          Można nakazać używanie szczelnych akumulatorów aby kwas przy wypadku nie poparzył.
                                          A co z temperaturą silnika ? Może ograniczyć albo nakazać jakieś osłony ?

                                          A który to rower może być zasilany znamionowym 48V czyli maksymalnym 64V i mieć 250W ?
                                          Mozę takie w ogóle nie istnieją?
                                          Paranoja.
                                          Dziesiątki lat prawo pozwalało mierzyć prędkość bo uznano ze prędkość może być groźna.NA samochodziarzy nie nałożono żadnych innych ograniczeń poza prędkością.Zatem dlaczego prędkości nie mierzyć, skoro nowoczesne urządzenia mierzą jąć laserowo z kilometra z dokładnością do 0,1 km/h ?

                                          Pozostaje na koniec powtórzyć pytanie.
                                          Skoro na ddr nie ma ograniczeń prędkości (50km/h) a osiągnięcie prędkości 30 km/h za pomocą mięśni (szczególnie na krótkim odcinku gdy ktoś chce wyprzedzić) jest łatwe i częste to dlaczego R-EV mają być upośledzone i nie pozwalają na silniku wyprzedzać nawet z prędkością 25 km/h ?
                                          Przecież tyle to wyciśnie nawet dziadek czy dziecko, i to ma być niebezpieczne ?
                                          Wystarczyło zrobić ograniczenie prędkości do 25km /h czy to z uwzględnieniem masy rowerzysty na poziomie 70kg czy przez pomiar na drodze elektronicznej.
                                          Pedelca wywalić a prędkość ponad 25km/h byłaby osiągalna przy kręceniu pedałami co i tak byłoby trudne bo by się silnik wyłączał.
                                          Zycie pokaże przy jakiej prędkości zacznie spadać moc silników .
                                          W praktyce wyprzedzanie będzie wyglądać tak, ze da się całą moc na silnik np 500W i zrobi się to w takiej odległości od wyprzedzanego aby nadać rowerowi przyśpieszenie.
                                          Rower zacznie się rozpędzać i osiągnie 25km.h tuż za plecami. Wtedy pedałami utrzyma się przyśpieszenie aby prędkość wzrosłą ponad 30 km/h.
                                          Po chwili rowerzysta opadnie z sił bo aby prędkość utrzymać będzie musiał dawać nogami ponad 500 W, zatem rower zaraz po wyprzedzenie zwolni i zacznie hamować tego kogo wyprzedzi.
                                          To sprzeczne z zasadami ruchu i może być potraktowane jako zajeżdżanie drogi bo nie wolno zwalniać lub hamować po wyprzedzeniu..
                                          Wiele zagrożeń wyniknie z tego automatycznego z zmniejszania mocy bo osoba niewprawna zdziwi się, że w trakcie wyprzedzania rower zacznie słabnąc, czyli zwalniać gdy z naprzeciwka będzie się zbliżał inny rowerzysta.
                                        • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 28.01.12, 18:59
                                          > > Silnik 250W na znamionowe 56V jest groźny , a silnik 250W na znamionowe
                                          > 24V, k
                                          > > tóry zasilimy 36V lub 48 V juz nie jest groźny ?
                                          > To jest biurokracja, jedynym argumentem za regulacją prawną napięcia jest wątpl
                                          > iwe bezpieczeństwo wkładającego palce tam gdzie ni powinien.
                                          Czyli 48V znamionowe i 64 V nie jest groźne ?
                                          Może w aucie ograniczmy iskrę do 15 KV?
                                          Może zakażmy reflektorów HID bo tam chyba ze 150V jest ?
                                          To może i auta elektryczne niech mają ograniczenie do 48V bo większość chodzi na 80-150 V ?

                                          > Zdaje sie , że pr
                                          > zy e-samochodach też jest w przepisach napięcie.
                                          :)))
                                          Nie może przekroczyć 1000V bo są potrzebne uprawnienia napięciowe.


                                          > > A wystarczyło tylko administracyjnie nakazać aby rower EV jadący w trybie
                                          > skute
                                          > > ra miał włączone charakterystyczne oświetlenie.
                                          > A widzisz, po zmianie rozporządzenia ten rower z silniczkiem nie będzie musiał
                                          > mieć zamontowanego oświetlenia. Inna sprawa, jak odróżnić tryb skutera od jazdy
                                          > z lekkiej górki, wiatru, toczenia się.
                                          Po światłach mijania.


                                          > > Dlaczego na wąskiej ddr muszę przy 20 km/h zacząć intensywnie pedałować p
                                          > rzy wy
                                          > > przedzaniu bo się silnik wyłącza ?
                                          > > Przecież to pogarsza bezpieczeństwo.
                                          > Bo chcesz jechać szybciej?
                                          Muszę jechać szybciej aby bezpiecznie czyli szybko wyprzedzić kogoś kto jedzie ok 20km/h.

                                          >A rowery mają to do siebie, że szybciej = mocniej kr
                                          > ęć.
                                          > A pisałeś , że rowerem 30km/h bez wspomagania jest łatwo,
                                          Łatwo dla części rowerzystów,
                                          łatwo na krótkim odcinku dla wszystkich,
                                          łatwo na prostej gdy nie musimy uważać przy wyprzedzaniu.



                                          > a tu 25km/h bez wspo
                                          > magania jest problemem.
                                          A ciągnąłeś kiedyś pedałując ciężki rower EV z prędkością 25-30 km/h ?
                                          Przecież ten krakus wytłumaczył w artykule , że jak moc silnika będzie spadać przy około 20km/h to R-EV straci sens bo energia jaką musimy wypedałować będzie szła na przemieszczanie ciężkiego roweru.
                                          Zatem pedałując z prędkością 25 km/h będziemy się zachowywać jak idioci.
                                          Pedałując przy prędkości 18-22 km/h włożymy tyle samo energii co jazda zwykłym rowerem z ta prędkością.
                                          Zatem też wychodzimy na idioto ze sobie kupiliśmy R-EV a jeździmy tak samo szybko tak samo ciężko pedałując.
                                          Na dodatek musimy pamiętać o naładowaniu bo jak zabraknie energii to jazda takim rowerem jest gorsza niż zwykłym.
                                          Chyba tak idiotyczne przepisy podsunęło rowerzystom lobby motoryzacyjne bojące się, że R-EV mogą szybko zagrozić autom.
                                          Należy pamiętać, że są ciężkie rowery czy to inwalidzkie trójkołowce czy to riksze taksówkowe.
                                          Jeśli maja mniej niż 90 cm mogą jeździć po ddr ale jak dostaną stosowny silny silnik to już nie.
                                          No i największy problem czyli działanie prawa wstecz.
                                          Ktoś zbudował rower za kilak tysięcy i nagle zakazują mu nim jeździć po ddr a i po jezdni nie może bo ma niezarejestrowany.
                                          I tak to za dodatkowe 100W trzeba bulić.
                                          Może to o to chodziło ?
                                          Teraz inny aspekt który nadaje się do rzecznika praw obywatelskich.
                                          Dlaczego chudy rowerzysta ma mieć lepiej od grubego ?
                                          Dlaczego dziecko może jeździć szybciej niż dorosły ?
                                          Do jakiego ciężaru dobierano te 250W ?
                                          Czym jest groźne 350 W jeśli będzie ograniczenie do 25km/h ?
                                          Czy przy wadze zestawu ponad 100 kg te 100W dodatkowej mocy da jakieś niebezpieczne przyśpieszenie ?
                                          To jest kompromitacja.


                                          > Nie jestem też do tego pogorszenia bezpieczeństwa. Po p
                                          > rostu nie wyprzedzisz lub się bardziej skupisz na tym manewrze.
                                          >
                                          Zamiast na manewrze będę się skupiał na tym czy mi mocy wystarczy i w którym momencie manewru silnik zacznie się wyłączać.
                                          Pisałem o tym wyżej.
                                          pedałowanie wiąze się z balansowaniem.
                                          Na wąskiej ddr przy tych prędkościach można zahaczyć wyprzedzanego szczególnie ze on nas nie musi widzieć i może odbić na środek scieżki.
                                          Może też skręcić w lewo.
                                          Widziałeś kiedyś rowerzystę na ddr sygnalizującego zamiar skrętu w lewo ?
                                          Ponieważ w PoRD rower nie musi wyprzedzać w odległości 1 m , wprowadziłbym nakaz korzystania z dzwonka przy wyprzedzaniu.
                                          • Gość: Michał IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.12, 16:49
                                            Stoję właśnie przed dylematem zakupu roweru elektrycznego,znajomy polecał mi tą firme
                                            sklep.rowery-elektryczne.pl/ może macie o nich jakąś opinie? Chchciałbym dobry i solidny model an lata.
                                            • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 13.02.12, 19:04
                                              > Stoję właśnie przed dylematem zakupu roweru elektrycznego,znajomy polecał mi tą
                                              > firme
                                              > sklep.rowery-elektryczne.pl/ może macie o nich jakąś
                                              opinie? Chchciałbym dobry i solidny model an lata.

                                              Co tu można powiedzieć o tak nowych produktach.Sklep z Dubois jest pionierem na rynku wrocławskim.
                                              Pytane czy ceny ze strony 4000-7000 zł odpowiadają temu co kupujesz
                                              Rowery na allegro możesz kupić za 1500-1800 zł a używany w zależności od stanu akumulatora i klasy roweru 500-1300 zł.
                                              Koło roweru EV trzeba umieć chodzić.
                                              Chcesz kupić rower na lata to musisz zwrócić uwagę na akumulator bo potem 1-2 będziesz przepłacał za akumulator.
                                              Ponieważ trwałość akumulatora jest mniejsza niż zwykle podają producenci nie ma sensu kupować roweru z innym akumulatorem niż LiFePo4 który teoretycznie da 1500 ładowań /
                                              można kupić z akumulatorem manganowym ale trudniej będzie wymienić wkład akumulatora jak padnie.
                                              kupno roweru EV jest trudniejsze niz zwykłego roweru.
                                              Po pierwsze dużo przepłacasz wiec powinieneś sie mocna zastanawiać przy zakupie.
                                              Po drugie rower zwykły jest standaryzowany wiec jak cokolwiek ci wysiądzie to sobie wymienisz.
                                              W rowerze EV już przy zakupie należy myśleć o sposobie regeneracji akumulatora tak aby nowe ogniwa i BMS zmieściły się w starej obudowie.
                                              Inaczej będzie zawsze problem ze złączami nowego akumulatora, z zamkiem, z gabarytami akumulatora i miejscem za ramą itd



                                    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 21.01.12, 12:05
                                      > > > I co, będą jeździć 37km/h po ddr bez wysiłku, wyprzedzając z zaskoc
                                      >> zenia
                                      > > tych c
                                      > > > o pedałują?
                                      > >
                                      > > Dlaczego 37 a nie 29 wyprzedzając kogoś kto jedzie 25 ?
                                      > A jak jest na jezdniach z samochodami? Popatrz na analogie.
                                      >
                                      No patrze , wyprzedza się wolno jadących a nie tych szybko.
                                      Na ddr wiele osób jeździ 14 km//h i nie trzeba 37km/h aby ich wyprzedzić.
                                      A kto będzie maił rower jadący 40km/h i będzie chciał szybko jechać to nie pojedzie po ddr tylko po jezdni, bo na ddr za dużo czasu by stracił (choćby na podwójnych światłach).



                                      > > Dlaczego rower nie może być uniwersalny aby jeździł po ddr 25 km/h jak po
                                      > trzeba
                                      > > to 40 km/h po asfalcie ?
                                      > Bo do 45 to jest motorower z oc, rejestracją i kaskiem.
                                      No i co to takiego strasznego ?
                                      I tak rowerzyści jeżdżą w kaskach.
                                      I tak płacą OC więc dlaczego szybki rower do jazdy po jezdni nie miałby mieć OC?
                                      45km/h to za dużo dla roweru i nie postuluję za tą wartością.
                                      Ale 25 to stanowczo za mało aby przesiadać się z roweru na elektryka.
                                      Minimum to 30 km/h.
                                      No i to zmniejszanie mocy silnika (i tak za słabego) dużo wcześniej niż 25km/h.


                                      >Na asfalcie przy 40 moż
                                      > na się nieźle zedrzeć przy upadku!
                                      Sądzę że należy się zabezpieczać.
                                      Jazda 40km/h to chyba tylko na pustej równej jak stół drodze.
                                      Po naszych ulicach bariera jest gdzieś na 30-35 km/h.
                                      Jak ktoś chce się zabić to dlaczego mu to uniemożliwiać ?
                                      Ma to zrobić na skuterze lub motocyklu , przy większej prędkości ?
                                      Na jezdni skuterzysta może mieć 4kW i 45 km/h przy wyprzedzaniu rowerzysty ?
                                      Kask i OC skuterzysty ochroni wyprzedzanego rowerzystę ?
                                      Za dużo tu absurdów.
                                    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 21.01.12, 12:34
                                      > > Może być silny silnik i ograniczenie do 25 km/h ?
                                      > > Może więc dlaczego podwójne ograniczenie ?
                                      > Abu to był jednak rowerzysta, a nie motorowerzysta.

                                      Niech pilnują aby skutery nie jeździły 70 km/h.
                                      Jak będzie ograniczenie do 25 lub 30 przy silniejszym silniku to będzie to motorower ?


                                      > > Nie wierzą rowerzystom że będą pedelca blokować ?
                                      > > A od czego są ręczne radary laserowe ?
                                      > > Jest przepis to można wymagać , ale dlaczego 13 latek może jeździć skuter
                                      > em 50-
                                      > > 70 km/h a osoba dorosła nie może przełączać z roweru EV, na skuter EV lub
                                      > Pedel
                                      > > ec 40km/h na szosie ?
                                      > Ależ skuterki są do 45km/h, a że zrobił się nawet zawód - usuwacz blokad, to in
                                      > na sprawa. PS. Już 14 lat, bo posłowie bali się szalonych 13.
                                      niech skuter ma blokadę na 45km/h.
                                      Ja nie che aby rower był motorowerem i tez miał ograniczenie do 45km/h ale 25 to za mało .
                                      Rower nie służy tylko do jazdy po ścieżkach a jazda 25 km po jedni nie ma sensu jak trzeba pedałować aby uciągnąć ciężki rower.
                                      Tyle to można jechać na zwykłym rowerze.
                                      Trzeba się zdecydować co chronimy.Albo rower EV nie ma być motorowerem albo ograniczmy prędkość na ddr.
                                      Inaczej dochodzimy do paradoksów choćby takiego że rowerem wolno jeździć szybciej niz elektrykiem.
                                      Skoro nie ma ograniczeń prędkości na ddr to po co robić sztuczne bariery dla najszybszych pojazdów ?
                                      Skoro nie ma ograniczeń na jezdni to po co ....
                                      Wprowadzić nakaz kupowania liczników i zakazać jazdy rowerem szybciej niż 25km/h.
                                      Tak jak pisałem wcześniej, można było wprowadzić ograniczenie techniczne włączane podczas jazdy po ddr.
                                      Nikt nie nakazuje sprzedaży aut z blokadą do 50 km/h do jazdy w mieście a kierowcom się wierzy, że prędkości nie przekraczają.

                                      Wyobraźmy sobie ze wprowadzają zakaz produkcji aut szybszych niż 50km/h zmuszając do kupna drugiego auta do jazdy poza miastem.Przecież poza miastem można też jeździć 50 km/h.
                                      Wyobraźmy sobie ze mimo tego ze auta nie mogą jeździć szybciej niż 50km/h (elektroniczna blokada zapłonu) to wprowadza się zapis że moce silnika nie mogą pozwolić tej prędkości osiągnąć gdyby ktoś zdjął blokadę prędkości.

                                      Jakby tych dwóch ograniczeń było mało wprowadzamy zmniejszenie momentu przy prędkości 30-35 km/h tak aby auto przy 50km/ nie maiło żadnej dynamiki.

                                      Jakby było mało tych trzech zabezpieczeń wprowadźmy czwarte dotyczące przekroju rurki doprowadzającej paliwo albo maksymalnego ciśnienia pompy paliwowej, bo może ktoś wszystkie zabezpieczenia ominąć.

                                      To właśnie zrobiono rowerzystom traktując ich jak jakiś niebezpiecznych terrorystów.

                                • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 08.01.12, 12:11

                                  Rozumiem, że skuterem nie można jeździć po ddr ale rower EV jedzie wolniej po ddr niż szybki rowerzysta.
                                  Te 25 lub 30 km/h to dla rowerzysty ogromna różnica.
                                  22 to sobie jeździ pedałując i nie opłaca mu się kupić roweru EV dla 25 km/h.
                                  30 to jest an tyle duża prędkość że trudno szybciej jechać po nierównej kostce tak ze 40 mało komu będzie potrzebne.
                                  25km /h na równej jezdni to niebezpieczne bo za wolno i prowokuje auta do wyprzedzania na zwężeniach.
                                  Tu traktuje się ludzi jak idiotów . śmiejesz się ze zakazuje się im wchodzić pod maskę a na rowerze EV pewnie będą chcieli rozpędem wjeżdżać w plecy rowerzystów, których będą wyprzedzać.
                                  Obowiązkowo rezygnacja z limitu napięcia, silnik 350 W i przetacznik skuter/pedelec,
                                  Jeśli 250 W to bez pedelca.
                                  Niby dlaczego mogę jechać 30 km/h jak pedelec zadziała a z silnikiem już nie ?
                                  Dlaczego nie może być tak dobrana moc silnika, że na płaskim bez pedałowania będę jechał 25 km/h , a z pedałowaniem 30-35 km/h?
                                  Policjant łatwo z daleka sprawdzi bez radaru, czy rowerzysta wyprzedzał z pedałowaniem czy bez.



                                  Problem dziś wydaja się wydumane (odległe) ale wierz mi ja zawsze byłem wizjonerem i trafiałem z przepowiedniami.Za kilka lat (max do 10) 30% rowerów to będą elektryki.
                                  Jak kiedyś mówiłem ze będą takie pudełeczka być może wielkości zegarka ze każdy będzie jedno przy sobie nosił i zastąpią radiotelefony to nikt nie chciał wierzyć.
                                  Mówiłem że każde urządzenie będzie miało indywidualny numer a przez to że ludzie się do nich przyzwyczają numer będzie identyfikował człowieka tak jak numer obozowy.

                                  Mówiłem keidys z pocżatkach internetu ze kazda powżna fiorma bedzie miałą strone internetowa to sie ze meni smiali kto by na takie strony chiał wchdozić.
                                  ajko jeden zpierszych maiałem aprat cyfrowy i przekonywałem osoby ktore dzis bez neigo nei moga zyć ze za klka lay aparat cyfrowy dorówna fnkcjonalnoscia aparatom na klisze iz e te odejdą do lamusa.
                                  Niektórzy wtedy kupowali apartu analoowe i skanery docyfryzacji zdjeć nie wierzac w to co mówiłem.

                                  Przepowiadałem ze będzie TV 3D i sam próbowałem robić okulary z filtrami na ciekłych kryształach gdy o kolorowych ekranach i komputerach nikt nie słyszał.

                                  Zajmowałem się łącznością satelitarną gdy jeszcze nie było satelitów TV.
                                  Internet miałem jako jeden z pierwszych.
                                  Komputer też.
                                  Mówiłem że kiedyś będzie się walczyć z autami bo będzie ich tyle że nie da się jeździć.
                                  Mówiłem że paliwa będą systematycznie drożeć ,
                                  Wieszczyłem że urzadznia np apraty i komórki stracą klawisze i będą obsługiwane z ekarnu dotykowego przez co będą bardziej wodoodporne i obsługa będzie łatwiejsza, a ze zmianą softu będzie można wgrać inny układ klawiszy i funkcji.
                                  Wierz mi ze rowery EV będą niedługo bardzo popularne i będą zintegrowane z autem też elektrycznym , tak ze jak się nie da dalej autem jechać to kierowca wyciągnie z niego rower który się ładował w trakcie jazdy. Auta będą malowane lakierem generującym prąd pod wpływem promieni słonecznych. Auta nie będą ładowane tak jak dziś na stacjach tylko indukcyjnie w trakcie jazdy a w każdym aucie elektrownia umieści licznik i będzie kasować za energię . Auta które będą stały będą oddawać prąd z akumulatorów do sieci ,zaś w nocy będą się lądować tańsza energią .Ulice będą generatorami energii (zamieniając ciepło i światło na prąd) i będą zasilać jadące po nich auta.Wypadków będzie jak na lekarstwo bo będzie prowadził autopilot po indukcyjnej szynie.
                                  Po wyjściu z auta auto odjedzie w miejsce gdzie nie brak miejsc parkingowych.
                                  Nie wykluczone ze auto wróci samo do domu aby żona mogła z niego skorzystać.
                                  Dziecko oczywiście samo autem będzie jeździć a ojciec wklepie tylko cel w nawigacji.
                                  Rowery elektryczne dostaną żyro włączane tuż przed wywrotką zmniejszając liczbę upadków.
                                  Komputer ułamek sekundy wcześniej zmniejszy prędkość roweru gdy wyliczy kurs kolizyjny.
                                  Hamowanie odzyskowe to oczywiście będzie normą. Dodatkowo elektronika będzie badać wydolność organizmu i odpowiednio podkradać moc mięśni i magazynować ją w akumulatorze na czas ruszania czy podjazdów.
                                  Rowerzysta np będzie pedałował stojąc na światłach czy puszczając pieszych.
                                  Część mocy jaką wykręci pójdzie w żyro utrzymujące rower w pionie.

                                  No dobra miało być tylko na 15 lat ale rozpędziłem się z wizjami aż na 25 lat :) więc już nie będę pisał o łączności laserowej z najbliższymi pojazdami, o cerberach pilnujących odległości , czy komputerach wykrywających zamiar kierowcy drugiego pojazdu na podstawie analizy parametrów jego ruchu czy silnika itp.

                                  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 09.01.12, 12:54
                                    > Rozumiem, że skuterem nie można jeździć po ddr ale rower EV jedzie wolniej po d
                                    > dr niż szybki rowerzysta.
                                    Wg. konwencji, to motorowerzyści chyba też powinni po ddr. Ale u nas jest inaczej.

                                    > 22 to sobie jeździ pedałując i nie opłaca mu się kupić roweru EV dla 25 km/h.
                                    > 30 to jest an tyle duża prędkość że trudno szybciej jechać po nierównej kostce
                                    Jak chce powyżej 25 na elektryku to musi kręcić samodzielnie. Nikt mu nie broni jechać 30.

                                    > tak ze 40 mało komu będzie potrzebne.
                                    Przypominam, że do 45 to jest motorower.

                                    > Tu traktuje się ludzi jak idiotów . śmiejesz się ze zakazuje się im wchodzić po
                                    > d maskę a na rowerze EV pewnie będą chcieli rozpędem wjeżdżać w plecy rowerzyst
                                    > ów, których będą wyprzedzać.
                                    Nie , tu chodzi o wymagania takiego wzmocnionego elektryka. I tak już wtedy 2 hamulce, klakson, światełka, OC, w polsce kask ...
                                    > Obowiązkowo rezygnacja z limitu napięcia, silnik 350 W i przetacznik skuter/ped
                                    > elec,
                                    Tylko 1 jest rozsądny, za kolejne w holandi jest rejestracja, oc i większe wymagana techniczne oraz mniejsze prawa na drodze niż ma rower.
                                    Cala zabawa jest w tym, że to ma być dodatkowy silnik, a nie głowny!

                                    > Niby dlaczego mogę jechać 30 km/h jak pedelec zadziała a z silnikiem już nie ?
                                    Bo jesteś bardziej skupiony na drodze nie myślisz jak tu dłubać w nosie bo wolno jedzie - bez wysiłki.
                                    > Dlaczego nie może być tak dobrana moc silnika, że na płaskim bez pedałowania b
                                    > ędę jechał 25 km/h , a z pedałowaniem 30-35 km/h?
                                    Bo się przeziębisz.

                                    > Problem dziś wydaja się wydumane (odległe) ale wierz mi ja zawsze byłem wizjone
                                    > rem i trafiałem z przepowiedniami.Za kilka lat (max do 10) 30% rowerów to będą
                                    > elektryki.
                                    Jest taki trend w motoryzacji rowerów. Ale nie jesteśmy chinami. Zauważ, że miasto powinno być tak zrobione, że rowerem wystarcza dystans 5 km. Zazwyczaj 2 km. Po co elektryk? A i od 110 lat są doczepne silniki do rowerów.


                                    > Mówiłem że każde urządzenie będzie miało indywidualny numer a przez to że ludzi
                                    > e się do nich przyzwyczają numer będzie identyfikował człowieka tak jak numer o
                                    > bozowy.
                                    Ależ wystarczy przeczytać orwella :D

                                    > Przepowiadałem ze będzie TV 3D i sam próbowałem robić okulary z filtrami na cie
                                    > kłych kryształach gdy o kolorowych ekranach i komputerach nikt nie słyszał.
                                    To jest na razie szał. A ja twierdzę, że się wycofają z tego.

                                    > Wieszczyłem że urzadznia np apraty i komórki stracą klawisze i będą obsługiwane
                                    > z ekarnu dotykowego przez co będą bardziej wodoodporne
                                    A prawda jest taka, że się szybciej uszkadzają.

                                    > Mówiłem że kiedyś będzie się walczyć z autami bo będzie ich tyle że nie da się
                                    > jeździć.
                                    W holadni walczą od ponad 50 lat. Wystarczyło poszukać :D
                                    > Mówiłem że paliwa będą systematycznie drożeć ,
                                    To też jest naturalny trend.


                                    > Wierz mi ze rowery EV będą niedługo bardzo popularne i będą zintegrowane z aute
                                    > m też elektrycznym , tak ze jak się nie da dalej autem jechać to kierowca wycią
                                    > gnie z niego rower który się ładował w trakcie jazdy. Auta będą malowane lakier
                                    > em generującym prąd pod wpływem promieni słonecznych. Auta nie będą ładowane ta
                                    > k jak dziś na stacjach tylko indukcyjnie w trakcie jazdy a w każdym aucie elekt
                                    > rownia umieści licznik i będzie kasować za energię . Auta które będą stały będą
                                    > oddawać prąd z akumulatorów do sieci ,zaś w nocy będą się lądować tańsza energ
                                    > ią .Ulice będą generatorami energii (zamieniając ciepło i światło na prąd) i bę
                                    > dą zasilać jadące po nich auta.Wypadków będzie jak na lekarstwo bo będzie prowa
                                    > dził autopilot po indukcyjnej szynie.
                                    > Po wyjściu z auta auto odjedzie w miejsce gdzie nie brak miejsc parkingowych.
                                    > Nie wykluczone ze auto wróci samo do domu aby żona mogła z niego skorzystać.


                                    A to to jest wieść lobby motoryzacyjnego. Zakłada, że wszyscy będą mieć autka, samo jeżdżące. Samo szukające miejsca parkingowego - utopia, bo nie da się pomieścić tego. Odjedzie 10 km ? bo tam jest miejsce? 1000 takich osób i już jest korek na 5km na 2 pasach. Nowości komplikujące rower są pomysłami lobby motoryzacyjnego. Piękno roweru polega na jego prostocie! A odwrót samochodów w mieście jest nieuchronny. Mikro samochody też tu nie załatwią sprawy, bo będzie ich więcej, aż też wszystko się zakorkuje. Samochody EV są fajne, ale już zaczyna się kurczowe szukanie nowego paliwa przez lobby motoryzacyjne, bo ropa się kończy. Z Elektrykami jest jeszcze ten problem, że nie ma materiałów na produkcję akumulatorów ( patrz lit na rynku ).

                                    > Dziecko oczywiście samo autem będzie jeździć a ojciec wklepie tylko cel w nawig
                                    A nie prościej wsadzić do tramwaju?
                                    Ja tu wiedzę autocholiczną wizję dla podmiejskuch ludzi.


                                    > Rowery elektryczne dostaną żyro włączane tuż przed wywrotką zmniejszając liczbę
                                    > upadków.
                                    Coś jak "cudowne" wynalazki w samochodach, abs , asr i inne ogłupiacze. Nawet motocykle się poddały.
                                    > Komputer ułamek sekundy wcześniej zmniejszy prędkość roweru gdy wyliczy kurs ko
                                    > lizyjny.
                                    Rower to nie samolot. Z takiego wszystkomającego roweru wiele osób zrezygnuje na rzecz hulajnóg i wrotek.
                                    > Hamowanie odzyskowe to oczywiście będzie normą. Dodatkowo elektronika będzie ba
                                    > dać wydolność organizmu i odpowiednio podkradać moc mięśni i magazynować ją w a
                                    > kumulatorze na czas ruszania czy podjazdów.
                                    Ale i tak zostaną na rynku proste konstrukcje ;-)
                                    > Rowerzysta np będzie pedałował stojąc na światłach czy puszczając pieszych.
                                    Rowerzysta to nie jest silniczek spalinowy z własnym nadmuchem.
                                    > Część mocy jaką wykręci pójdzie w żyro utrzymujące rower w pionie.
                                    Rowerzysta to bardzo słaby silniczek aby część mocy oddawać na fajerwerki. Żyro nie jest potrzebne, bo to jednoślad. W uchu środkowym mamy takie wbudowane żyro. Rower jest wzmacniaczem człowieka ..

                                    > No dobra miało być tylko na 15 lat ale rozpędziłem się z wizjami aż na 25 lat :
                                    Na razie jesteśmy w 70 latach (holenderskich), za 25 może będzie odpowiednik 1995.
                                    > ) więc już nie będę pisał o łączności laserowej z najbliższymi pojazdami, o cer
                                    > berach pilnujących odległości , czy komputerach wykrywających zamiar kierowcy d
                                    > rugiego pojazdu na podstawie analizy parametrów jego ruchu czy silnika itp.
                                    Będzie wojna, jeden neutron i po tych pojazdach ;-)
                                    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 27.01.12, 09:41
                                      > Jak chce powyżej 25 na elektryku to musi kręcić samodzielnie. Nikt mu nie broni
                                      > jechać 30.
                                      >
                                      Bardzo ciekawe.
                                      Jedzie tym samym rowerem i 25 km/h na silniku jest groźne a pedałując można jechać 30km/h i nikt się nie czepia ze to powoduje zagrożenie.


                                      > > tak ze 40 mało komu będzie potrzebne.
                                      > Przypominam, że do 45 to jest motorower.
                                      45 to teoria bo na prostej lub z górki pojedzie co najmniej 50.
                                      Ale jest różnica we wstrząsach 25 a 45-50.
                                      Gdyby jeszcze nie zmniejszanie mocy już od 18 km/h to R-EV też może by się na równym rozpędził do 30 km/h.

                                      > Nie , tu chodzi o wymagania takiego wzmocnionego elektryka. I tak już wtedy 2 h
                                      > amulce, klakson, światełka, OC, w polsce kask ...
                                      No dalej nie rozumiem.
                                      27km/h to już niby kask i hamulce a pedałować 30 km/h można na trupie ?


                                      > > Obowiązkowo rezygnacja z limitu napięcia, silnik 350 W i przetacznik skut
                                      > er/ped
                                      > > elec,
                                      > Tylko 1 jest rozsądny, za kolejne w holandi jest rejestracja, oc i większe wyma
                                      > gana techniczne
                                      A dlaczego nie zrobić większych wymagań technicznych dla R-EV zamiast robić ograniczenia na poziomie wydolności średniego rowerzysty ?
                                      Gdyby Holandia te przepisy wprowadziła niedawno to bym się nie czepiał ale domyślam się że to mają już od 15-20 lat to ograniczenia techniczne tamtych lat ustawiły poprzeczkę na poziomie który dalej obowiązuje.
                                      Co by szkodziło wprowadzić kategorię pomiędzy rowerem a motorowerem ?
                                      Niech będzie klakson, silne hamulce i OC.
                                      Komu by to przeszkadzało ?
                                      Przecież to nie 4 kw jak w skuterze i nikt by nie wyskakiwał w 2 sekundy z 25 na 30 km./h przy 350W .
                                      30km/h byłoby osiągane tylko na długiej prostej czyli w miejscu bezpiecznym.
                                      Albo rower z silnym silnikiem nie mógłby jeździć po ddr ale nie wymagałby rejestracji.
                                      Czy musimy czekać aż Holandia zliberalizuje swoje przestarzałe przepisy ?
                                      To się stanie niebawem jak R-EV będą powszechniejsze bo tańsze.
                                      Prosty przełącznik zwiększający moc R-EV do jazdy po jezdni powiązany by był ze światłami pozycyjnymi włączanymi automatycznie.W ten sposób policja bez radaru wyłapywałaby na ddr rowery jeżdżące szybciej (bez pedelca).

                                      Kontrola roweru tez byłaby prosta.
                                      Pan policjant przebaczyłby przełącznik sprawdziłby czy się włączają światłą.
                                      • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 27.01.12, 17:54
                                        > > > tak ze 40 mało komu będzie potrzebne.
                                        > > Przypominam, że do 45 to jest motorower.
                                        > 45 to teoria bo na prostej lub z górki pojedzie co najmniej 50.
                                        Elektryk też.

                                        > 27km/h to już niby kask i hamulce a pedałować 30 km/h można na trupie ?
                                        No, rower panie, to jest świat.

                                        > Gdyby Holandia te przepisy wprowadziła niedawno to bym się nie czepiał ale domy
                                        > ślam się że to mają już od 15-20 lat to ograniczenia techniczne tamtych lat ust
                                        > awiły poprzeczkę na poziomie który dalej obowiązuje.
                                        > Co by szkodziło wprowadzić kategorię pomiędzy rowerem a motorowerem ?
                                        Tam jest taka kategoria. Zdaje się zwykły elektryk po usunięciu pedalca się łapie pod to.

                                        > Prosty przełącznik zwiększający moc R-EV do jazdy po jezdni powiązany by był z
                                        > e światłami pozycyjnymi włączanymi automatycznie.W ten sposób policja bez radar
                                        > u wyłapywałaby na ddr rowery jeżdżące szybciej (bez pedelca).
                                        Nie widzę sensu, aby policja wyłapywała takich zbrodniarzy. A tym bardziej wprowadzania przepisu wymagającego wyposażenia pojazdu w celu ułatwienia krawężnikowi roboty.
                                        Równie dobrze można w samochodach obowiązkowo dać komputer z drukarką i chorągiewką, który będzie automatycznie i na bieżąco dawał mandaty kierowcy. Policjant widząc wysuniętą chorągiewkę zatrzymywałby delikwenta i podpisywał wystawione mandaty ...

                                        • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 13.02.12, 20:17
                                          > > > > tak ze 40 mało komu będzie potrzebne.
                                          > > > Przypominam, że do 45 to jest motorower.
                                          > > 45 to teoria bo na prostej lub z górki pojedzie co najmniej 50.
                                          > Elektryk też.


                                          To po co ograniczać do 25km/h na prostej skoro możliwości kierowan9ia i wytrzymałość są zbliżone ?
                                          Albo ściśle kontrolować motorowery aby nie jeździli 50-70 , albo podnieść limit wieku bo przy tych prędkościach 13 latek może narobić bigosu, albo na rower na jezdni nałożyć ograniczenie 30-35 km/h



                                          > > Gdyby Holandia te przepisy wprowadziła niedawno to bym się nie czepiał al
                                          > e domy
                                          > > ślam się że to mają już od 15-20 lat to ograniczenia techniczne tamtych l
                                          > at ust
                                          > > awiły poprzeczkę na poziomie który dalej obowiązuje.
                                          > > Co by szkodziło wprowadzić kategorię pomiędzy rowerem a motorowerem ?
                                          > Tam jest taka kategoria. Zdaje się zwykły elektryk po usunięciu pedalca się łap
                                          > ie pod to.
                                          Dlatego mówię ze nie da się utrzymać takiego podziału na rower i R-EV .
                                          Albo wprowadzimy odstępstwa, albo te ograniczenia będą notorycznie łamane bo dobrze się sprzedają silniki 1000W , 800W i 550 W a skoro akumulatory tanieją to ludzie kupują albo o dużych pojemnościach aby mieć większy zasięg albo kupują akumulatory o napięciu co najmniej 48V aby mieć silny rower.


                                          > > Prosty przełącznik zwiększający moc R-EV do jazdy po jezdni powiązany by
                                          > był z
                                          > > e światłami pozycyjnymi włączanymi automatycznie.W ten sposób policja bez
                                          > radar
                                          > > u wyłapywałaby na ddr rowery jeżdżące szybciej (bez pedelca).
                                          > Ni widzę sensu, aby policja wyłapywała takich zbrodniarzy.
                                          No jeśli jest podstawa do ograniczeń na R-EV bo zagrożenia nie są wydumane to należy jakoś karać jeśli da się możliwość szybszej jazdy po jezdni.Inaczej ludzie będą mieli dwa rowery .a i tak dziś nie ma przepisów czy trzeba rejestrować rower bez pedelca czy jeżdżący szybciej niż 25 km.
                                          Absurdem jest wprowadzanie przepisów które będą obowiązywać wstecz.
                                          tak samo głupie jest nakładanie ograniczeń których nie można pomierzyć.
                                          To jest tworzenie martwego prawa a jeśli takie będzie to oczywiste ze będzie łamane.
                                          W efekcie jak to w życiu cwaniacy będą mieli lepiej niż stosujący się do prawa.
                                          takie prawo można podważyć w TK.
                                          Na samochody nie nakłada żadnych ograniczeń za wyjątkiem takich jakie policja może zmierzyć np prędkość lub widocznych gołym okiem.
                                          Dodatkowo autem można bez konsekwencji przekroczyć prędkość o 10 km
                                          Do niedawna wolno było o 20 km/h km bo tak były kalibrowane fotoradary.
                                          Skoro nie ma badań technicznych to rowerzysta zawsze może walić głupa ze nie zna się na napięciu a i watomierza nie posada.
                                          Na silnikach będą zacierać wszelkie dane znamionowe lub znakować fałszywie np naklejkami.
                                          jest bowiem oczywiste ze jak koś wybuli 2-6 tys na rower to będzie chciał jeździć szybciej niż zwykli rowerzyści.
                                          Jednemu wystarczy 5-10 km szybciej, ale amatorów superszybkiej jazdy będzie wielu wśród młodzieży.
                                          W efekcie najpierw długo będą przymykać oczy a potem się rzucą i będą karać za wolną jazdę ale bez pedelca, czy inne uchybienia.
                                          Tak jak z jedzeniem po chodnikach.Najpierw przez kilka lat przymykali oczy a teraz nabijają sobie statystyki na łapankach.






                                          >A tym bardziej wpro
                                          > wadzania przepisu wymagającego wyposażenia pojazdu w celu ułatwienia krawężniko
                                          > wi roboty.
                                          Jak jest sensowny przepis to powinien być egzekwowalny.


                                          > Równie dobrze można w samochodach obowiązkowo dać komputer z drukarką i chorągi
                                          > ewką, który będzie automatycznie i na bieżąco dawał mandaty kierowcy. Policjant
                                          > widząc wysuniętą chorągiewkę zatrzymywałby delikwenta i podpisywał wystawione
                                          > mandaty ...
                                          Dokładnie tak jest.Jak ciągniesz przyczepę campingowa to masz mieć bardziej wystawione lusterko.
                                          Nie masz to widać z daleka i mandacik.
                                    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 27.01.12, 09:55
                                      > > Niby dlaczego mogę jechać 30 km/h jak pedelec zadziała a z silnikiem już
                                      > nie ?
                                      > Bo jesteś bardziej skupiony na drodze nie myślisz jak tu dłubać w nosie bo woln
                                      > o jedzie - bez wysiłki.
                                      Wręcz odwrotnie, jak mocno pedałuje to nie ma takiego kontaktu z otoczeniem.
                                      Zmęczenie robi swoje a przy balansowaniu nie można się rozglądać.


                                      > > Dlaczego nie może być tak dobrana moc silnika, że na płaskim bez pedałowa
                                      > nia b
                                      > > ędę jechał 25 km/h , a z pedałowaniem 30-35 km/h?
                                      > Bo się przeziębisz.
                                      >
                                      Przeziębię się jak będę pedałował bez silnika 30-35 bo sie spocę.
                                      Kiedyś rowery miały słabe akumulatory wiec liczył się zasięg a nie prędkość.
                                      Przy silniejszym silniku słaby zasięg jeszcze by spadł.
                                      Teraz trzeba by dołożyć co najmniej 5km.h aby rower zastępował auto w mieście.
                                      Szybszy rower jest rzadziej wyprzedzany i łatwiej mu wykonywać skręty w lewo.

                                      > Jest taki trend w motoryzacji rowerów. Ale nie jesteśmy chinami. Zauważ, że mia
                                      > sto powinno być tak zrobione, że rowerem wystarcza dystans 5 km.
                                      Niestety Wrocław jest kilkakrotnie większy od Paryża,
                                      Ludzie budują się 10-15 km od centrum.Ich nie namówisz na zwykły rower.

                                      >Zazwyczaj 2 km
                                      > . Po co elektryk?
                                      Dla tych motorem są dalekie wycieczki poza miasto.
                                      2 km to zwykle wystarcza na zakupy ale nie do pracy.
                                      Dużo daje do myślenia mapka z badania udziału ruchu.
                                      Skro peryferyjne dzielnice mają dużo rowerów to an pewno nie do jeżdżenia do centrum.
                                      Dzieciom się kupuje skutery a to trochę niebezpieczniejsze niż R-EV.
                                      Zauważ ze przeciwnicy rowerów nie mówią ze maja daleko do pracy ale ze boja się spocić.
                                      Do tego paliwo do skutera tez kosztuje.
                                      R-EV się nie przyjęły bo akumulatory za szybko wysiadały. Dziś LiFePo4 daje 2000 ładowań a To znaczy że rower po 2-3 latach nie będzie do wyrzucenia a pojeździ minimum 10 lat i się zamortyzuje.
                                    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 27.01.12, 10:49
                                      > A i od 110 lat są doczepne silniki do rowerów.
                                      >
                                      Benzynowe nie nadające się do przechowywania w mieszkaniu
                                      Generują koszty. Ciężkie do samego pedałowania.
                                      Drogie a i tak wymagają kupowania benzyny.
                                      Mało trwałe.

                                      > > Mówiłem że każde urządzenie będzie miało indywidualny numer a przez to że
                                      > ludzi
                                      > > e się do nich przyzwyczają numer będzie identyfikował człowieka tak jak n
                                      > umer o
                                      > > bozowy.
                                      > Ależ wystarczy przeczytać orwella :D
                                      Akurat nie czytałem
                                      Wiem ze elektrownia będzie sterowała naszym życiem bo jak nie zapłacimy za prąd to zatrzymają nasze auto na środku skrzyżowania.


                                      > > Wieszczyłem że urządzenia np aparaty i komórki stracą klawisze i będą obsłu
                                      > giwane
                                      > > z ekarnu dotykowego przez co będą bardziej wodoodporne
                                      > A prawda jest taka, że się szybciej uszkadzają.
                                      >
                                      Nie wypowiadam się.
                                      Wiem za to ile sprzętu straciłem z powodu zacinających się włączników i niekontaktujących przełączników obrotowych.
                                      Wiem jak często woda dostawała się przez przełączniki.
                                      Moja xperia była przedwczoraj rzucona z impetem na kafelki z wysokości 2 metrów, i nic jej się nie stało .
                                      Nie tyle problem w trwałości włączników ale w ilości funkcji przypisanych do jednego włącznika lub ilości włączników rzadko używanych.Panel dotykowy dopasowuje interfejs do aktualnego stanu urządzenia czyniąc obsługę intuicyjną oraz pozwalając dojść do funkcji z rożnych poziomów menu.
                                      W przyszłości (już jest) będzie możliwość dopasowani rozłożenia przycisków do potrzeb użytkownika w tm np rezygnacja z nieużywanych funkcji urządzenia (personalizacja jeśli kilka osób używa tego samego sprzętu) itd.
                                      Ważna jest tez modyfikacja softu i dodawanie nowych funkcji na starym sprzęcie

                                      > > Mówiłem że kiedyś będzie się walczyć z autami bo będzie ich tyle że nie d
                                      > a się
                                      > > jeździć.
                                      > W holadni walczą od ponad 50 lat. Wystarczyło poszukać :D
                                      Ale ja to mówiłem gdy net był w powijakach :)
                                      Taka walka gdzie się miliardy pakuje w parkingi i autostrady.
                                      Gdyby nie klimat to nie byłoby tak rowerowo.

                                      > > Mówiłem że paliwa będą systematycznie drożeć ,
                                      > To też jest naturalny trend.
                                      Jednak przez ponad 100 lat cena ropy się utrzymywała na niskim poziomie .
                                      link


                                      > > Nie wykluczone ze auto wróci samo do domu aby żona mogła z niego skorzyst
                                      > ać.
                                      > A to to jest wieść lobby motoryzacyjnego. Zakłada, że wszyscy będą mieć autka,
                                      > samo jeżdżące.
                                      Bo będą mieli, ale czy to będzie można nazwać autami ?
                                      Będą to trójkołówce elektryczne 1-2 osobowe bardziej przypominające obudowany rower czy motocykl.
                                      Takie miejskie elektryczne rowero-autka będą stawały pionowo aby zajmować jak najmniej miejsca parkingowego.
                                      Kto będzie miał dom może będzie miał duże auto rodzinne ale na wyjazdy na wczasy czy do przewiezienia ciężkiego towaru będą wypożyczalnie aut.
                                      "Auta" będą mieć nawet dzieci bo prowadzić do szkoły będzie autopilot.
                                      Taka kapsuła będzie jak niania, nie pozwoli iść na wagary czy jechać inna droga niz zaprogramowana a dziecko zamknięte będzie izolowane od obcych.
                                      Prawdopodobnie będzie to system taksówek sterowanych robotem co rozwiąże problem parkowania.Skończą się czasy gdy ciężki autobus wiezie na peryferie 2 osoby lub nocą jeździ pusty.

                                      >Samo szukające miejsca parkingowego - utopia, bo nie da się pomi
                                      > eścić tego. Odjedzie 10 km ?
                                      Często tylko 500 m , a może pojedzie spod drzwi an parking wielopoziomowy.jednak wiele aut będzie wracało do domu aby inny domownik mógł skorzystać ,zrobi się zatem luźniej w centrum.

                                      >bo tam jest miejsce? 1000 takich osób i już jest k
                                      > orek na 5km na 2 pasach.
                                      Nie istnieje korek podczas sterowania auto pilotem.
                                      Komputer wie kto i kiedy zablokuje pas do lewoskrętu, skieruje 3 razy w prawo jeśli wyliczy że to będzie korzystniejsze.
                                      Raz postoisz długo a potem dostaniesz zielone światło na 10-20 minut .
                                      pozostaje problem z pieszymi ale ci mogą wchodzić miedzy auta bo czujniki radarowe spowolnią auta i wszyscy będą się mijać na zamek.
                                      Przy ryzyku korka komputer puści auta naokoło.
                                      Zaoszczędzi się na ruszaniu, na czasach ewakuacji , na martwych światłach dla kierunku gdy już wszystkie auta przejechały.
                                      To nie światła będą się dopasowywać do aut jak dziś ITS, lecz auta będą zwalniać aby trafić na zieloną falę.
                                      Będą mogły być włączone jednocześnie kierunki się krzyżujące bo auta będą się mijać na zamek.
                                      Można sobie wyobrazić całe skrzyżowanie bez świateł gdzie wszyscy się wyminą bezkolizyjnie i bez zatrzymywania się, tylko zwieszając odległości miedzy autami aby w prześwit wcelowało aut z poprzecznej drogi.

                                      > Nowości komplikujące rower są pomysłami lobby motory
                                      > zacyjnego.
                                      Silnik do R-EV zabije auta bo taki rower da te samą funkcjonalność co auto przy zużyciu 50 razy mniej energii.
                                      A energia będzie cholernie droga.

                                      >Piękno roweru polega na jego prostocie! A odwrót samochodów w mieśc
                                      > ie jest nieuchronny. Mikro samochody też tu nie załatwią sprawy, bo będzie ich
                                      > więcej, aż też wszystko się zakorkuje.
                                      Wystarczy ludzi pozbawić sterowania i zostawić to nawigacji .
                                      Auta będą malutkie do 300-350 kg.
                                      Wąskie i jadące po kresce pozwolą podwoić liczbę pasów
                                    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 27.01.12, 11:53
                                      >Samochody EV są fajne, ale już zaczyna s
                                      > ię kurczowe szukanie nowego paliwa przez lobby motoryzacyjne, bo ropa się kończ
                                      > y. Z Elektrykami jest jeszcze ten problem, że nie ma materiałów na produkcję ak
                                      > umulatorów ( patrz lit na rynku ).
                                      Akurat okazało się, że litu nie brakuje bo koncerny zapewniły sobie dostawy na kilkadziesiąt lat.
                                      Nie jest powiedziane że będą produkowane akumulatory litowe bo prowadzi się badania nad lepszymi.Sam kiedyś chciałem zainwestować w kopalnie litu w Boliwii ale się rozmyśliłem jak się przyglądnąłem tendencjom rozwojowym akumulatorów.
                                      Lit jest dosyć drogi i próbuje się go zastąpić tańszymi składnikami.
                                      Dodatkowo każdy producent akumulatorów podpisuje umowy z firmami które będą akumulatory utylizować i przy okazji lit i inne pierwiastki odzyskiwać.
                                      Zatem to obieg zamknięty a prawo nie pozwala wyrzucać akumulatorów.

                                      > > Dziecko oczywiście samo autem będzie jeździć a ojciec wklepie tylko cel w
                                      > nawig
                                      > A nie prościej wsadzić do tramwaju?
                                      Porwą :)
                                      Tramwaj nie podjedzie pod drzwi szkoły.

                                      > Ja tu wiedzę autocholiczną wizję dla podmiejskuch ludzi.
                                      >
                                      Automatyka doprowadzi do rozwoju KI.
                                      Szczególnie ze obszary zurbanizowane będą się rozrastać a odległości do pokonania wzrastać.
                                      Już dziś koncerny na bezpieczeństwie zarabiają więcej niz na produkcji aut bowiem nowinki trafiają tylko do najdroższych aut.
                                      Jak google zakończy prace nad autem bez kierowcy, to zacznie się hossa.


                                      > > Rowery elektryczne dostaną żyro włączane tuż przed wywrotką zmniejszając
                                      > liczbę
                                      > > upadków.
                                      > Coś jak "cudowne" wynalazki w samochodach, abs , asr i inne ogłupiacze. Nawet m
                                      > otocykle się poddały.
                                      Przemysł coś musi produkować i zarabiać.
                                      Multimedia niedługo tak się rozrosną ze zabraknie czasu aby ich wszystkich używać.
                                      Kasa będzie szła na bezpieczeństwo.


                                      > > Komputer ułamek sekundy wcześniej zmniejszy prędkość roweru gdy wyliczy k
                                      > urs ko
                                      > > lizyjny.
                                      > Rower to nie samolot. Z takiego wszystkomającego roweru wiele osób zrezygnuje n
                                      > a rzecz hulajnóg i wrotek.
                                      Zgoda.
                                      Jednak proporcje będą takie że jak przy relacjach auto i rower.
                                      To co am wiele funkcji dominuje.
                                      A z R-EV zawsze możesz wyciągnąć akumulator i wyłączyć elektronikę jak nie chcesz mieć 2 rowerów.
                                      Wrotki to moda czyli minie, a ludzie robią się wygodni wiec rower nie wymagający wysiłku to jak marzenie o butach 7-milowych.
                                      Z autami będą poważne problemy nie tylko jeśli chodzi o cenę paliwa.
                                      Ludzie będą się bić o miejsce i dla zaoszczędzenia nerwów wielu wybierze R-EV lub skuter.

                                      > > Hamowanie odzyskowe to oczywiście będzie normą. Dodatkowo elektronika będ
                                      > zie ba
                                      > > dać wydolność organizmu i odpowiednio podkradać moc mięśni i magazynować
                                      > ją w a
                                      > > kumulatorze na czas ruszania czy podjazdów.
                                      > Ale i tak zostaną na rynku proste konstrukcje ;-)
                                      Nie to w R_EV będzie jeden z trybów na przełączniku np "składak".
                                      Energia elektryczna wtedy nie będzie szła w koła tylko w lewitację akumulatora aby rower wrócił do 13 kg masy :P


                                      > Rowerzysta to bardzo słaby silniczek aby część mocy oddawać na fajerwerki. Żyro
                                      > nie jest potrzebne, bo to jednoślad.
                                      Pisałem o żyro które utrzyma rower w pionie aby na światłach rowerzysta mógł pedałować czyli magazynować energię potrzebną do szybkiego ruszania.



                                      > W uchu środkowym mamy takie wbudowane żyr
                                      > o. Rower jest wzmacniaczem człowieka ..
                                      Człowiek ma dużo energii jak zaczyna jazdę rowerem ale brakuje mu jej do powrotu.Komputer pokładowy może pomóc zarządzać energią badając np wydolność organizmu.
                                      Chodzi o optymalne rozłożenie sił.


                                      > > No dobra miało być tylko na 15 lat ale rozpędziłem się z wizjami aż na 25
                                      > lat :
                                      > Na razie jesteśmy w 70 latach (holenderskich), za 25 może będzie odpowiednik 19
                                      > 95.
                                      Nie nie.Elektronika zmieni rower tak szybko jak odeszły te bicykle z wielkim kołem.
                                      Jak rower będzie jechał szybko to zaczną się wynalazki jak zapewnić bezpieczeństwo i jakie elektryczne gadżety dołożyć aby uprzyjemnić jazdę.
                                      Z pewnością będzie to kamera zamiast lusterka wstecznego, jakiś efektywny system migaczy aby nie poszczać kierownicy.
                                      Może ABS który w rowerze jest ważniejszy niż w aucie.
                                      Może sterowanie momentem dwóch silników aby poprawić stabilność.
                                      Może rozpędzające się żyro aby przesunąć środek ciężkości na zakrętach lub zachwianiach.
                                      Może aktywne amory współpracujące z akcelerometrem.
                                      Z pewnością potrzebny jest system nagłaśniający do komórek bo rozmowa na rowerze jest bardziej niebezpieczna niż w aucie.

                                      > > ) więc już nie będę pisał o łączności laserowej z najbliższymi pojazdami,
                                      > o cer
                                      > > berach pilnujących odległości , czy komputerach wykrywających zamiar kier
                                      > owcy d
                                      > > rugiego pojazdu na podstawie analizy parametrów jego ruchu czy silnika it
                                      > p.
                                      > Będzie wojna, jeden neutron i po tych pojazdach ;-)
                                      Zawsze będzie na przełączniku tryb "XX wiek".
                                      Wreszcie kaleka z obciętym kulasem będzie sobie mógł pojeździć rowerem
                                      Rower ma powierzchnię wystarczającą do pokrycia go fotowoltaiką i uniezależniania się od ładowarki.
                                      Otwierają się ogromne możliwości dla przemysłu.
                                      Można sobie wyobrazić rozmaite ośrodki wypoczynkowe z ekologicznymi rikszami słonecznymi czy taksówki rowerowe w centrach miast.
                                • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 08.01.12, 12:55

                                  >Raz, dwa i im kabelki powypadają od drgań.
                                  > Po co jeździć po ddr, skoro elektryk jest dla prędkości?
                                  Służy tez eliminacji zmęczenia przy powrotach.
                                  Szybka jazda jest dla osoby zmęczonej niewskazana.

                                  > Przecież ddr, jest to
                                  > powolność i szykanowanie na każdym skrzyżowaniu ...
                                  Dlatego pisałem wcześniej że R-EV musi być uniwersalny , i na ścieżki i na jezdnie.
                                  Rower jest nieśmiertelny dzięki swej uniwersalności, i nie wolno ograniczać uniwersalności R-EV.


                                  > Rower elektryczny jest:
                                  > a)do szpanu, gadżet
                                  > b) dla słabszych ludzi
                                  > c) na dłuższe trasy aby się nie zmęczyć (praca, wycieczki)
                                  >
                                  Piszesz oczami dzisiejszymi.
                                  a) szpanować to można jak się z roweru zrobi cudeńko np komunikacyjne,z multimedialnym oświetleniem

                                  b) niejedenmu brakuje siły aby pojechać gdzieś dalej np 100 km bez korzystania z kolei czy samochodu.
                                  Niejeden by jeździł do pracy bez zmęczenia aby się nie spocić w gajerze.
                                  Niejedna dziewczyna mogłaby pojechać z facetem na wycieczkę a on by się nie musiał za nią wlec i martwic czy jej nie zamęczy.

                                  c) =a+b



                                  > > Zatem ograniczenie prędkości jest do przyjęcia, ale takie zdławienie mocy
                                  > elimi
                                  > > nuje rower do jazdy po górach.
                                  > Góry, to 5% jazdy. I to rekreacji.
                                  Po mieście jazda 15-20 minut to czysta przyjemność jazdy na mięśniach ( gimnastyka).
                                  Teren to frustracja że nie zrealizowało się całego planu wycieczki
                                  Ci co dziś nie widzą możliwości wyjazdu w teren zmienią zdanie gdy rower będzie miał zasięg 100 km i 25-30 km/h.


                                  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 09.01.12, 13:04
                                    >Wielu rowerzystów głównie do rekreacji używa
                                    Tak wielu, poniżej 1/4 populacji rowerzystów na świecie :D

                                    > Służy tez eliminacji zmęczenia przy powrotach.
                                    > Szybka jazda jest dla osoby zmęczonej niewskazana.
                                    Z tego co widzę, to raczej nie powrotów.

                                    > b) niejedenmu brakuje siły aby pojechać gdzieś dalej np 100 km bez korzystania
                                    > z kolei czy samochodu.
                                    Nie widzę sensu jazdy rowerem na taką odległość. Zdajesz sobie, że to ponad 3 godziny jazdy rowerem? Toż to rekreacja.
                                    > Niejeden by jeździł do pracy bez zmęczenia aby się nie spocić w gajerze.
                                    To jest mit, wystarczy odpowiednio jechać, niemniej jednak jest też takie właśnie zastosowanie. Ale mam nadzieję, że nie myślisz o dojeżdżającym z domku z ogródkiem i psem na sznurku.

                                    > Ci co dziś nie widzą możliwości wyjazdu w teren zmienią zdanie gdy rower będzie
                                    > miał zasięg 100 km i 25-30 km/h.
                                    Tylko 25 ;-) Dalej , sory winetu, ruszamy mocniej nóżkami.
                                    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 27.01.12, 09:20
                                      > > b) niejedenmu brakuje siły aby pojechać gdzieś dalej np 100 km bez korzys
                                      > tania
                                      > > z kolei czy samochodu.
                                      > Nie widzę sensu jazdy rowerem na taką odległość. Zdajesz sobie, że to ponad 3 g
                                      > odziny jazdy rowerem? Toż to rekreacja.
                                      100 km to maksymalny zasięg lub liczone w dwie strony.Co to jest 3-4 godziny an dojazdach jeśli to na tak dużym promieniu czyli jedzie się przez rzadko odwiedzane tereny ?
                                      To nie dojazd a wycieczka poznawcza.
                                      Odejmij od tych 3 godzin czas na dotarcie tam pociągiem i powrót.
                                      Wychodzi na jedno a oszczędzasz czas na pakowanie się na dworzec nie mówiąc o pieniądzach czy braku związania czasem powrotu.
                                      Chyba nie doceniasz waloru silnika.Powiem ci to obrazowo.
                                      Silnik z rowerem daje taka różnicę jak rower w stosunku do piechura.
                                      Zwiększa zasięg , skraca czasy, zmniejsza zmęczenie.
                                      Daje szanse odkrywać nowe tereny.
                                      Mało jeździsz za Wrocław to nie czujesz dokładnie blusa, ale jak ktoś pojeździ już trochę wokół Wrocławia to mu się nie chce po to aby zobaczyć nowa wioskę jechać 2x30 km.
                                      Zatem zwykły rower ma ograniczony zasięg użytkowy.
                                      W efekcie wielu jeździ po tych samych trasach dla sportu .
                                      Ja muszę za każdym razem jechać inną trasą.

                                      Dlaczego tak mało osób jeździ po Wrocławiu ?
                                      Bo się nie lubią męczyć , boja się spocić na dojeździe do pracy, wielu się nie chce jeździć dalej jak 3-4 km.
                                      Zapewniam cię ze rowery elektryczne zrobią rewolucje porównywalna tylko z dostępnością telewizorów czy komórek.
                                      Jeden problem to lenistwo a drugi sposób przechowywania.Z braku możliwości parkowania skuterów nie są on popularne.
                                      R-EV można trzymać w domu
                                      Niech no będą dostępne wieszaki poziomego magazynowania jak w linku o Gadżetach .
                                      Może nawet administracje domów da się namówić aby pozwolili wieszać rowery na korytarzach.
                                      Mogę nawet zaryzykować tezę, że to rozwój R-EV da kopa do budowania dróg rowerowych.




                                      > > Niejeden by jeździł do pracy bez zmęczenia aby się nie spocić w gajerze.
                                      > To jest mit, wystarczy odpowiednio jechać, niemniej jednak jest też takie właśn
                                      > ie zastosowanie.
                                      Może i mit ale działa bo jest powszechny.
                                      Nie każdy ma 2 km do pracy, a ci co mają więcej i brak im kondycji nie kupią roweru dla samego sprawdzenia.


                                      >Ale mam nadzieję, że nie myślisz o dojeżdżającym z domku z og
                                      > ródkiem i psem na sznurku.
                                      Ci akurat maja gdzie trzymać skutery , auta i motocykle wiec rowerkiem jeżdżą tylko po osiedlu.
                                      R-EV przyjmie się na blokowiskach

                                      > > Ci co dziś nie widzą możliwości wyjazdu w teren zmienią zdanie gdy rower
                                      > będzie
                                      > > miał zasięg 100 km i 25-30 km/h.
                                      > Tylko 25 ;-) Dalej , sory winetu, ruszamy mocniej nóżkami.
                                      Nie wierze aby to działało w wersji z przepisów.
                                      Wiele osób dziś blokuje pedelca.
                                      25 km/h na miasto i 30 km/h za miastem bez pedelca będzie normą .
                                      • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 27.01.12, 17:39
                                        Można to podsumować tak.
                                        2002 - sobótka , 100km asfalt
                                        2005- sobótka, ta sam trasa
                                        2008- 2x oława, asfalt ( jeden raz się nie liczy, bo celem było sprawdzenie okolicznych sklepów rowerowych)
                                        Wszystko bez map, na azymut.
                                        Z rekreacją rowerową u mnie kiepsko.
                    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 05.01.12, 11:42
                      > > > A co jak ktoś chce mić super hiper ładne pedały z logiem i odblaski
                      > nie p
                      > > asują?
                      > > Do niedawna nie wolno było na aucie malować "kwiatków".
                      > Przecież w latach 90 twardo malowali szachownice, paski ... a i fabryczne samoc
                      > hody też były w paćki.
                      >
                      Nie pamiętam kiedy ale jak sobie pomalowałeś auto to ci nie podbijali przeglądu.
                      Pewnie było to jeszcze na początku lat 90-tych.

                      > > Do pewnych rzeczy można ludzi zmusić a do innych jak znajomość przepisów
                      > czy la
                      > > mpki już nie.
                      > Powodzenia. Od 7 lat policja całą parę puszcza w pijanych rowerzystów i lampki.
                      > I coś efektów nie widać.
                      Żaden przepis nie wygra z nałogiem.


                      > > > > Dziś powinny być lampki solarne mocowane na stałe do roweru.
                      > > > To masz już te lampki?
                      > > Znam tylko jeden model na kiepskim wysięgniku.
                      > Jest na rynku przednia za ponad 200zł
                      Dziękuję


                      > > Właśnie studiują płyty poliwęglanowe i silikony ochronne aby samemu zaczą
                      > ć prod
                      > > ukować wodoodporne i trwałe panele.
                      > > Jak będę gotów to będę przykręcał panele do błotnika a diody wklejał w bł
                      > otnik
                      > Błotnik jest częścią narażoną na uszkodzenia. Błotnik jest osłonką na koło. Czy
                      > li już na początku założenia na trwała lampkę w błotniku jest kiepskie.
                      akurat te lampki błotnikowe które miały solidna konstrukcje wytrzymywały kilkadziesiąt lat.



                      > > żywicą. Właśnie przedwczoraj odkryłem przetwornicę współpracującą z jedny
                      > m ogn
                      > > iwem co eliminuje babraninę z cieciem i łączeniem szeregowym.
                      > > link


                      > Mówię, ci to co słyszałem. Skubane pojedyncze cele bez wstrząsów ( zamocowane d
                      > o budynku ) same z siebie się uszkadzają.
                      Jak się panel wygina na wietrze to pękają.
                      Czesto ogniwa nie są stabilizowane mechanicznie,




                      > Dlatego łączy się je równolegle, a ni
                      > e szeregowo. A w rowerze są takie drgania, że stalowy błotnik pęka. Zalanie w
                      > żywicy oznacza zmniejszenie się wydajności - mniej energii będzie dochodzić.
                      Nie ma potrzeby energii dla tylnej lampki.Panel 100x80 mm 1 W będzie aż nadto.
                      Potrzeba aby ktoś produkował wygięte aby przylegały do błotników.
                      Jak padnie po latach to nie problem za 10 zł wymienić.


                      > > Zatem działania administracyjne i konkurs na trwała tanią lampkę to są pr
                      > ioryt
                      > > ety.
                      > Para w gwizdek, bo co z bezpieczeństwem w pozostałych 85% wypadków?
                      Pewnie piszesz o tych na które są potrzebne miliony.
                      Ja pisałem o foliach i trwałych lampkach aby usunąć najczęstsze mankamenty rowerów.


                      > A jak znasz wszelakie rządowe, administracyjne konkursy na urządzenia .... to l
                      > epiej rozdać te pieniądze.
                      Potrzebny jest końkurs na tanie i skuteczne zapięcie.
                      Potem trwałe lampki.
                      Można nadać atesty na dzwonki , przebadać bagażniki .
                      Można sprawdzić wodoodporność sakw , trwałość peleryn itd.
                      Jest wiele czasopism rowerowych i ktoś musi milionom rowerzystów doradzać.





                      • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 06.01.12, 10:58
                        > Nie pamiętam kiedy ale jak sobie pomalowałeś auto to ci nie podbijali przeglądu
                        Ja też nie pamiętam. Ale OBRO twardo paćkało!

                        > > Powodzenia. Od 7 lat policja całą parę puszcza w pijanych rowerzystów i l
                        > ampki.
                        > > I coś efektów nie widać.
                        > Żaden przepis nie wygra z nałogiem.
                        Nałogiem nie mania lampki?

                        > > Jest na rynku przednia za ponad 200zł
                        > Dziękuję
                        No właśnie. Na rynku jest wiele rzeczy, niektóre próbujesz zbudować samodzielnie. A nawet nie wiesz, że można takie coś kupić. Ale cena zwala z nóg. Często i gęsto całe oświetlenie na dynamo to koszt ponad 600zł.

                        > > li już na początku założenia na trwała lampkę w błotniku jest kiepskie.
                        > akurat te lampki błotnikowe które miały solidna konstrukcje wytrzymywały kilkad
                        > ziesiąt lat.
                        Nie zgadzam się, były często uszkadzane. Zwłaszcza bez osłony lampki. A taka osłonę, to mają holendry lub myśl twórcza - orurowanie. Raz dwa styki i się utleniały.
                        Jeszcze pytanie o jakich lampkach gadasz, bo jak polskich, szwabskich to tak nie bardzo z żywotnością. Ale holenderskie ... cud miód, malina.

                        > Jak się panel wygina na wietrze to pękają.
                        > Czesto ogniwa nie są stabilizowane mechanicznie,
                        One są wkładane pojedynczo do bardzo wytrzymałych ramek - pojemników ółprzeźroczystych!

                      • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 06.01.12, 12:43
                        > > żywicy oznacza zmniejszenie się wydajności - mniej energii będzie dochodz
                        > ić.
                        > Nie ma potrzeby energii dla tylnej lampki.Panel 100x80 mm 1 W będzie aż nadto.
                        Nie zawsze. Jeśli rowerek będzie trzymany w pomieszczeniu, a jeździć głownie w nocy - zima, to nie doładujesz.

                        > Potrzeba aby ktoś produkował wygięte aby przylegały do błotników.
                        > Jak padnie po latach to nie problem za 10 zł wymienić.
                        Błotniki są narażone na duże drgania, pękają od nich.

                        > > Para w gwizdek, bo co z bezpieczeństwem w pozostałych 85% wypadków?
                        > Pewnie piszesz o tych na które są potrzebne miliony.
                        Wystarczy wyłączyć samochodom światełka w dzień. I w mig będzie bezpieczniej dla rowerzystów i pieszych. I nie będzie trzeba wciskać lampki w odbyt.
                        > Ja pisałem o foliach i trwałych lampkach aby usunąć najczęstsze mankamenty rowe
                        > rów.
                        To są jakieś szczegóły, a nie najczęstsze mankamenty. Światełka, kamizelki to są tematy zastępcze.


                        > > A jak znasz wszelakie rządowe, administracyjne konkursy na urządzenia ...
                        > . to l
                        > > epiej rozdać te pieniądze.
                        > Potrzebny jest końkurs na tanie i skuteczne zapięcie.
                        Za 30zł na alledrogo są największe Ulocki.

                        > Potem trwałe lampki.
                        Lampka na bagażnik z odblaskiem od 13zł.

                        > Można nadać atesty na dzwonki , przebadać bagażniki .
                        Dzwonki, atesty? Przecież to jest zabawka na masę.
                        Bagażniki za 30zł do holendra mam od nowości.... Jak się kupuje jakiś turystyczny, uniwersalny, aluminiowy, lekki sprzęt to na to nic nie poradzisz.

                        > Można sprawdzić wodoodporność sakw , trwałość peleryn itd.
                        Sakw nie mam. W ostatnim lipcopadzie miałem chęć na pelerynę. Ceny 60, 120 zł, wybór żaden. Skończyło się na tym, że kupiłem na mazurach na "targu" za 10zł. I do dzisiaj nie używana.

                        > Jest wiele czasopism rowerowych i ktoś musi milionom rowerzystów doradzać.
                        Nie czytam, nie są adresowane do tej grupy społecznej. Czy kierowcy czytają gazety motoryzacyjne? Czy tylko niektórzy? Rower to jest środek transportu. Nie trzeba być wielkim fanem, wystarczy pokręcić i się jedzie.
        • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 03.01.12, 09:57
          > No chyba że są to jakieś światła które świecą w każdą stronę (jak np. neonowe,
          > cold kathode tube itp)

          No właśnie świecące szeroko mogą być montowane na sztywno a te świecące wąskim kątem 35-50 stopni lepiej niech się ruszają na boki.

          > Wiem że "kurierzy" lubią dawać światła do siatek na tylu plecaku, albo gdzieś t
          > am, i że wygląda to cool, i też nie trzeba zdejmować świateł po zaparkowaniu ro
          > weru,
          > ale tych świateł nie widać zupełnie.
          Nie zauważyłem aby kurierzy zamienili torby na plecaczki.Wiem ze plecaki z siatki są bardzo rozpowszechnione i wielu rowerzystów z nich korzysta.
          Siateczka nie może zasłonić lampki a jęsli jej nie widać to dlatego ze ktoś lampkę umocował niedbale.

          Nie jest problemem zmniejszenie widzialności lampki a jej całkowity brak.
          Mocowanie do plecaka eliminuje poważne wady lampek LED
          Siateczka zapobiega odpięciu i zagubieniu
          Mocowanie na plecach zabezpiecza przed odłamaniem.
          Amortyzacja wstrząsów zapobiega wyłączaniu się lampki
          Siateczka czy pętelka do stałego mocowania eliminuje lenistwo grzebania na dnie plecaka i przypinania co kawałek lampki

          Zatem osoba która przypina lampkę do siebie zamiast do roweru posiada to światło częściej i dłużej.
          Dodatkowo jeśli robi to z głową to jest lepiej widoczna.


          > Odblaski na kołach ? Owszem, ale czemu obowiązkowe ? i czemu akurat dwa?
          Ten obowiązek akurat popieram.
          Raz zamontowane odblaski mogą służyć latami .
          Niski koszt , brak obsługi.
          Łatwo przepis wymóc i nie będzie tłumaczeń ze bateryjka wysiadła a na naszej wiosce nie sprzedają.
          Ponieważ wiemy ze 80% rowerzystów nie ma lampek obowiązkowe odblaski są jak najbardziej wskazane.
          Przy wjeżdżaniu na pasy są nawet lepsze niż lampki.
          A dlaczego dwa ?

          Bo dobrze widać że się koło kręci.
          Może po 2 na koło nie byłoby za duzo.


          > Polepszanie bocznej widoczności odblaskami na kołach i oponach ? No nie bardzo,
          > ponieważ stają się odblaskowymi dopiero kiedy rower jest w zasięgu świateł samo
          > chodu,

          a właśnie wtedy są zagrożenia.
          Rowerzysta za barierką zbliżający się do przejazdu rowerowego nie jest oświetlany tylko reflektorami auta.
          To najtańsza, najskuteczniejsza, i najtrwalsza forma sygnalizacji zbliżania się rowerzysty z boku.


          > a w 99% przypadków zdarza się to na przejściach lub skrzyżowaniach, i zwyczajni
          > e jak kierowca już zauważy, to jest już za późno ..
          Sugerujesz ze lepiej bez odblasków ?



          > Jakby na kołach zamontować światła, jeden LED starczy, to już jest coś innego,
          Odblask świeci szerszym kątem
          LED byłby dobry, ale zejdź na ziemie.Chodzi o trwałość.
          Jak an razie jest zakaz neonków.

          > W ogóle po co komuś odblaski, jeśli ma sprawne, czyli wystarczająco mocne, świa
          > tła.
          Dziś ma a jutro już nie.
          Im silniejsze światła tym świecą węższa wiązką.
          Często głupi odblask boczny jest lepiej widoczny niż silna lampka świecąca daleko przed rowerem ( lub poziomo)


          > A przecież bez sprawnych świateł nie wolno się poruszać, więc znowu - po co kom
          > uś odblaski.
          Ty sobie chyba kpisz.


          > Czy samochody mają odblaski z przodu i boku ? No nie, ciekawe czemu ..
          > Z tyłu mają, ale nie za bardzo wiem czemu.
          > Czyli mogą być, ale czemu zmuszać ludzi, bo i tak przy światłach odblaski są zb
          > ędne.
          Ano dlatego ze snop świateł reflektorów jest dobrze widoczny
          Również dlatego ze maja światłą obrysowe.
          Boczne migacze, światełka w lusterkach itd.


          > Światła na przyczepce ? A czy na przyczepkach samochodowych są światła czy tylk
          > o odblaski ?
          > Są światła, więc proszę bardzo, przyczepka ma być wyposażona w światło(a).
          przyczepka auta może mieć nawet kilka metrów długości.
          Światła w aucie są na takiej wysokości ze przyczepa i to każda je zasłania.
          Auto musi mieć światła stop i migacze a przyczepka nie.

          To może wprowadźmy nakaz wtyczek do przyczepek i obowiązkowe migacze , STOP najazdowy, dodatkowy hamulec do przyczepki itd ?
          Jeśli przyczepka ma 70 cm długości a rowerzysta ma światła na sobie to światełka na przyczepce są zbędne.
          Wystarcza taśmy odblaskowe w które standardowo wyposaża się przyczepki.
          Oczywiście każda świadoma osoba zamontuje czerwona lampkę na przyczepce.
          jednak nie widzę sensu aby ktoś kto ma jedną lampkę ściągał ją z plecaka i montował na do przyczepki .
          Ja tak zrobiłem i po 1 dniu lampkę straciłem.




          • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 03.01.12, 20:20
            > Nie zauważyłem aby kurierzy zamienili torby na plecaczki.Wiem ze plecaki z siat
            > ki są bardzo rozpowszechnione i wielu rowerzystów z nich korzysta.
            > Siateczka nie może zasłonić lampki a jęsli jej nie widać to dlatego ze ktoś lam
            > pkę umocował niedbale.
            Daj spokój, mógł źle przetłumaczyć. Pewnie chodziło mu o typowe kurierskie torby.

            > > Odblaski na kołach ? Owszem, ale czemu obowiązkowe ? i czemu akurat dwa?
            > Ten obowiązek akurat popieram.
            > Raz zamontowane odblaski mogą służyć latami .

            W mojej rowerowni na 10 rowerów , na podłodze leża 3 takie odblaski. Większość rowerów używane rekreacyjne, 3 zarosły pajęczynami. Super trwałość. W swojej kolekcji mam z 5 połamanych takich odblasków, przy 3 lampkach tylnych.

            > Niski koszt , brak obsługi.
            Widziałem jak dziewczyna zdejmowała takie odblaski bo hałasowały na dziurach.



            > Łatwo przepis wymóc i nie będzie tłumaczeń ze bateryjka wysiadła a na naszej wi
            > osce nie sprzedają.
            No w tym są najlepsi w trakcie łapanek. Ile procent wypadków jest w nocy? Ile było z powodu złego oświetlenia? I dlaczego walczysz jak lew o nieistotną sprawę? Co do bateryjek - i tak wstawią mandat, to po co ten argument podawać publicznie ?

            > Ponieważ wiemy ze 80% rowerzystów nie ma lampek obowiązkowe odblaski są jak naj
            > bardziej wskazane.
            Jeśli mnie pamięć nie myli to światełka są obowiązkowe, tylny odblask też. I tak jeździmy bez , z różnych przyczyn. I ty myślisz, że założą odblaski na koła ? Kolejny martwy przepis. No przepisy to mamy dobre. Zawsze chronią 2 strony sporu.

            > A dlaczego dwa ?
            >
            > Bo dobrze widać że się koło kręci.
            > Może po 2 na koło nie byłoby za duzo.
            >
            W jaki sposób zobaczysz obracające się koło przy spasowanym kuferku? Przecież koło jest schowane całkowicie w nadkolu. W jaki sposób zobaczysz kręcący się odblask? A przy pełnej owiewce, to w jaki sposób zobaczysz przednie koło. W trakach będziemy rzucać kośćmi, aby wybrać 2 koła? Nadal przypominam. Rower to nie jest tylko góral.

            > Rowerzysta za barierką zbliżający się do przejazdu rowerowego nie jest oświetla
            > ny tylko reflektorami auta.
            > To najtańsza, najskuteczniejsza, i najtrwalsza forma sygnalizacji zbliżania się
            > rowerzysty z boku.

            A ile kosztuje zachowanie szczegółnej przez kierowce? Ile kosztuje hopka dla niesfornych kierowców?

            > Wystarcza taśmy odblaskowe w które standardowo wyposaża się przyczepki.
            > Oczywiście każda świadoma osoba zamontuje czerwona lampkę na przyczepce.
            > jednak nie widzę sensu aby ktoś kto ma jedną lampkę ściągał ją z plecaka i mont
            > ował na do przyczepki .
            > Ja tak zrobiłem i po 1 dniu lampkę straciłem.

            W praktyce nic nie potrzeba. Sama obecność przyczepki cudownym sposobem daje rzeczywiste zachowanie bezpieczeństwa, nagle widzą. Normalnie jakaś ekspresowa imigracja za Danii.






        • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 03.01.12, 13:28
          > Są światła, więc proszę bardzo, przyczepka ma być wyposażona w światło(a).
          > Jeśli jednokołowa to jedno, jeśli dwukołowa to dwa.
          Ło kurna , moja przyczepka ma 4 więc będę potrzebował 5 tylnych lamp.


          > Prawda jest że zwyczajnie widać również światło zamontowane na roweru,
          > powyżej poziomu przyczepki (np. na sztyce)
          > ale jednak jest to urządzenie przyczepiane do pojazdu ciągnącego, znacznie wydł
          > uża cały zespół, więc musi mieć światła.
          Co ma długość roweru do ilości lampek ?
          lampka powinna być dobrze widoczna i umieszczona blisko końca roweru.
          Lampka na sztycy też nie jest na końcu roweru, więc nic nie stoi na przeszkodzie aby lampka mocowana do plecaka służyła za tylne światło do malutkiej przyczepki.


          > Przecież światło ta taki malutki fragment ceny przyczepki, że producenci powinn
          > i rozdawać ich za darmo.
          Nie jest problemem cena tylko sposób wykonania i miejsce zamontowania aby takie oświetlenie było trwałe.
          W przyczepce jest mniej miejsc do mocowania światełek.
          Każda konstrukcja robiona jest w oparciu o inne kształtki.
          Trudno będzie dopasować typową lampkę rowerową by pasowała do każdej przyczepki czy to z profili okrągłych czy to z prostokątnych.
          Wydaje się że powinno opracować się standard zaczepu na rzepy np dwie listwy rzepów długie na 10 cm odsunięte od siebie na 10 cm, aby producenci produkowali lampki pasujące do każdej przyczepki.
          Dlatego aby uniknąć galimatiasu powinno się dopuścić lampkę na rowerzyście jeśli przyczepka jest krótsza od roweru.

          > Kamizelki, mnóstwo odblasków, chorągiewki i inne cuda ?
          > Helooouu, ma być to ruch drogowy, a nie cyrk lub dyskoteka !
          >
          Cyrk to będzie jak zaczniesz firmowe taśmy zamieniać na cuda koloru czerwonego ledwie odblaskowe.
          Ponieważ kształt budy w każdej przyczepce jest inny niech producent wybiera miejsca i długość odblasków. Rozporządzenie może zaproponować kilka rozwiązań umieszczania listw odblaskowych.


          > A co do tego dyszlu, nie przewracającej się przyczepki .. to po prostu nie mam
          > słów opisać tą głupotę i absurdu.
          > Nie starczy napisać tylko jakiej max. gabarytów ma być przyczepka, a ile ma kół
          > i jak jest skonstruowana, to niech pozostawia ludziom którzy za to dostaję pen
          > sje, bo pewnie się lepiej znają na tym jakie rozwiązania są najlepsze.
          > Przecież jakby byle źle, to nikt by takich nie kupował.
          >
          Można powiedzieć, że to przeregulowanie. Jeśli ma pozostać to przyczepki jednokołowe trzeba wyłączyć.




          > Hamulce ? Sorki Neverhood, ale się nie zgadzam z Tobą.
          > Wyobraź taką prostą sytuacje: skręcasz w lewo i masz sygnalizować ręką, a klamk
          > ę hamulca masz właśnie pod lewą ręką, a trzeba hamować w tym samym czasie. Jak
          > to zrobisz ?

          Popełniasz typowy błąd.
          Nie sygnalizuje się skręcania tylko zamiar.Zamiar jest przed skrętem.
          Zaproponowane rozwiązanie w rozporządzeniu nie nakazuje montażu dwóch klamek tylko dwóch hamulców.
          Czyli do torpedo wystarczy dołożyć jedną klamkę.


          > To samo z skrętem w prawo i klamką z prawej strony.
          Nie umiesz trzymać lewą ręką prawej rękojeści ? :)
          Nie umiesz sygnalizować skrętu w prawo lewą ręką ?
          W Ameryce byś zginał.
          Tam kierowcy i rowerzyści sygnalizują skręty jedną ręką .
          Wyprostowana to w lewo, a zgięta to w prawo.
          Serio


          > Hamulec w tylnej piaście (tzn. torpedo i inne) ? To żaden hamulec.
          A to niby dlaczego ?
          Wiele lat jeździłem i lepiej hamował jak obecne.


          > Tak jakby w samochodzie się hamowało tylko ręcznym.
          Nie porównuj torpedo do ręcznego. Siła i trwałość torpedo jest rewelacyjna.

          > Ostre koło i "hamowanie nogami" ? Taaaa, kamikaze w ruchu publicznym!
          >
          Dlaczego hamowanie nogami ma być gorsze od startych klocków czy pękającej linki hamulcowej ?
          Wiadomo ze nie nadają się do zjazdów ale na miasto czemu nie.
          Jeśli do tego dojdzie jeszcze hamulec ręczny to nie widzę przeszkód, a nawet może być skuteczniejsze.

          > Rower ma być wyposażony w dwa hamulce i dwie oddzielne klamki, lub jeden który
          > można uruchamiać z dwie oddzielne klamki, w obu przypadkach z odpowiednią siła
          > hamowania,
          Czyli podać siłę hamowania ?
          To śmierdzi stacja diagnostyczną.
          Mój rower z hamowaniem silnikiem elektrycznym pójdzie w odstawkę.


          > a nie taką że tylko zwalnia rower, lub blokuje tylne koło.
          > Czyli jeśli jeden hamulec, to przedni.
          Z tym to też wiele mitów.
          Jestem za obowiązkowymi dwoma hamulcami bo pękło mi kilkanaście linek.
          Mini składaki ze względu na małe prędkości zwolniłbym z tego.
          Stare rowery z jednym hamulcem też.
          Nakaz obowiązywałby tylko do zapewnienia sprawności hamulców jeśli w takowe rower był wyposażony.





          • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 03.01.12, 19:32
            > > Jeśli jednokołowa to jedno, jeśli dwukołowa to dwa.
            > Ło kurna , moja przyczepka ma 4 więc będę potrzebował 5 tylnych lamp.

            Czyli już wiesz, co się dzieje jeśli ma się tylko mały wycinek wiedzy o danej konstrukcji.

            > Wydaje się że powinno opracować się standard zaczepu na rzepy np dwie listwy rz
            > epów długie na 10 cm odsunięte od siebie na 10 cm, aby producenci produkowali l
            > ampki pasujące do każdej przyczepki.
            Nie ma o sensu. Spróbuj pogodzić extraWhell, boba, Y-frame i choćby te miniaturowe 2 kółkowe z alledrogo za 60zł .

            A wystarczy wbudować lampkę, odblask na poziomie konstruowania pojazdu.

            > Można powiedzieć, że to przeregulowanie. Jeśli ma pozostać to przyczepki jednok
            > ołowe trzeba wyłączyć.
            NIE. Są uznane modele dziecięce , 2 kołkowe też nie mają tych wszystkich zabezpieczeń. Są 2 kółkowe, które nie mają dyszla itp.. Ale polscy bezpieczniacy wiedzą lepiej. W końcu solidnie pracują na te 5000 skórek.

            > Jestem za obowiązkowymi dwoma hamulcami bo pękło mi kilkanaście linek.
            > Mini składaki ze względu na małe prędkości zwolniłbym z tego.
            > Stare rowery z jednym hamulcem też.
            > Nakaz obowiązywałby tylko do zapewnienia sprawności hamulców jeśli w takowe row
            > er był wyposażony.
            Czyli z dnia na dzień mówimy. Ten rower ma mieć 2 hamulce, bo będzie niebezpiecznie.
            Wybudowali góry, może jakiś tor przeszkód, halny zaczął wiać, krety szybko kopią, no nie wiem. Co się takiego wydarzyło, że wcześniej wystarczało, a już nie wystarcza?
            Czy to ma poprawić bezpieczeństwo, czy bezpieczniastwo? Z tego co kojarzę, to rowerzyści są rozjeżdżani przez kierowców. I tu 2 hamulec w rowerze nie pomoże. Hamulec to jest w głowach kierowców. I trzeba go likwidować, a nie pokazywać. Spoko , spoko, on będzie mieć teraz 2 hamulce więc wyhamuje przed tobą. Możesz wymuszać.

            > Mini składaki ze względu na małe prędkości zwolniłbym z tego.
            A dlaczego tylko mini składaki, przecież jest wiele konstrukcji rowerów którym do szczęścia nie jest potrzebny 2 hamulec.
            Są też takie, gdzie są 3 hamulce (np. prym wiodą polscy importerzy tandemów), 4 ..
            A wiesz, że fabryczny wózek rowerowy z 1950r. o udźwigu ~ 300kg i pace ~2000x1000 miał napęd ostre koło i jeden (na tylne koło) hamulec uruchamiany dużą wajchą. I jakoś jeździł i nadal jeździ. A może umiejętności rowerzystów się zmniejszyły? Opony mają mniejszą przyczepność, hamulce słabiej hamują, środek ciężkości jest za bardzo do przodu(współczesne rowery mają bardziej na tył od starczych), nawierzchnia,jezdnia ma mniejszą przyczepność. Co się takiego stało, że musimy mieć full wypas hamulce? ABS, ASR też ma być w rowerze?

            > W Ameryce byś zginał.
            > Tam kierowcy i rowerzyści sygnalizują skręty jedną ręką .
            > Wyprostowana to w lewo, a zgięta to w prawo.
            > Serio
            Hameryka to barbarzyński kraj.

            > > Hamulec w tylnej piaście (tzn. torpedo i inne) ? To żaden hamulec.
            > A to niby dlaczego ?
            > Wiele lat jeździłem i lepiej hamował jak obecne.
            Jeszcze 5 lat temu zrażony do torpedo wyrzucałem go z rowerów, na rzecz hamulców obręczowych.
            Dzisiaj się nawracam i już w jednym rowerze zamontowałem kontrę z 3 biegową piastą. Możliwe, że do tego trzeba dorosnąć.

            > Jestem za obowiązkowymi dwoma hamulcami bo pękło mi kilkanaście linek.
            > Nakaz obowiązywałby tylko do zapewnienia sprawności hamulców jeśli w takowe row
            > er był wyposażony.

            Mi też pękło kilkanaście linek. Suwmiarka twierdzi, że sprzedają coraz cieńsze linki. Na materiale pewnie też przycinają. Pękło mi też kilka obejm ramienia torpedo. Pękł mi jeden łańcuch przy kontrze, a był to jedyny hamulec. Kilkadziesiąt razy spadał mi hamulec przy kontrze. Wiele kilometrów przejechałem z wciśniętym do oporu hamulcem obręczowym, zanim cokolwiek zaczął zwalniać. Czy chcesz zatem, OBOWIĄZKOWE hamulce bębnowe, choć większość obecnych rowerzystów po śniegu nie jeździ?

            > Jestem za obowiązkowymi dwoma hamulcami bo pękło mi kilkanaście linek.
            > Nakaz obowiązywałby tylko do zapewnienia sprawności hamulców jeśli w takowe row
            > er był wyposażony.
            Czy jeśli w góralu dali widelec z piwotami pod V oraz uchwytem do tarcz, to który hamulec będzie tym do utrzymywania? Czy rower nie mający fabrycznie 2 hamulców, a mający miejsce na drugi hamulec(w zasadzie wszystkie rowery), będzie wystarczającym powodem, aby pan władza stwierdził niemanie ? Może obowiązkową książeczkę ze specyfikacją roweru na sznureczku przy ramie?
            To jest kolejny temat zastępczy typu światełka, kaski, kamizelki, wtargnięcie.
            • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 03.01.12, 21:26
              > Czy jeśli w góralu dali widelec z piwotami pod V oraz uchwytem do tarcz, to któ
              > ry hamulec będzie tym do utrzymywania? Czy rower nie mający fabrycznie 2 hamulc
              > ów, a mający miejsce na drugi hamulec(w zasadzie wszystkie rowery), będzie wys
              > tarczającym powodem, aby pan władza stwierdził niemanie ? Może obowiązkową ksią
              > żeczkę ze specyfikacją roweru na sznureczku przy ramie?
              > To jest kolejny temat zastępczy typu światełka, kaski, kamizelki, wtargnięcie.
              Jeśli wprowadzać 2 hamulce to tylko na etapie produkcji.
              Jeśli rower miał dwa hamulce to można zmusić do ich naprawienia.
              To jak z pasami bezpieczeństwa.Jak auto nie było w nie wyposażone to nie trzeba było ich montować, ale jak było to był mandat za ich niezapinanie.


              • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 03.01.12, 22:50
                A jak rozpoznasz , czy były tam kiedyś hamulce?
                Z pasami z robili myk : po roku rejestracji x , rejestrujemy jedynie z pasami. Ale mieli dowody rejestracyjne.

                Nadal nie wiem po co obowiązkowe 2 hamulce.
                Możesz napisać co to poprawi i o ile. O ile zmniejszy się wypadkowość, liczba zabitych?
                • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 04.01.12, 09:37
                  > Nadal nie wiem po co obowiązkowe 2 hamulce.
                  > Możesz napisać co to poprawi i o ile. O ile zmniejszy się wypadkowość, liczba
                  > zabitych?
                  Skąd niby miałbym mieć statystyki?

                  Są dwie sytuacje.
                  Jeździmy na starych klockach na jednym hamulcu.
                  Wjeżdżamy w kałużę lub doczepiamy przyczepkę i nagle wjeżdżamy za daleko.
                  Druga sytuacja gdy pęka nam linka.Jeszcze zdążymy złapać za drugi hamulec.
                  • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 04.01.12, 14:52
                    I widzisz, bo pewne rowery w specyficznych warunkach .... a ty chcesz narzucić WSZYSTKIM.

                    > Jeździmy na starych klockach na jednym hamulcu.
                    To się kontroluje. Jak dotrzemy do stali, to nadal wystarczająco hamuje! Ale hałas i obręcz jest bardzo niszczona.

                    Czy przez zewnętrzne klocki hamulcowe, obręczowe. Zadyskryminujemy sobie:
                    a)torpedo
                    b)1 hamulce bębnowy
                    c)1 hamulc rolkowy (bębnowa wersja shimano)
                    d)1 hamulec tarczowy
                    e)klocek dociskany do opony
                    f)hamulce paskowe
                    g)klocki obręczowe starego typu - dociskana jest nie boczna część obręczy, a wewnętrzna - tam gdzie nyple.
                    h) i inne ?

                    > Wjeżdżamy w kałużę
                    Dla obręczowych, jedynie głęboką kałuże. I wtedy średnio pomagają 2 takie hamulce. Do czasu jak zaczną łapać to nie będzie hamulca.
                    Zdelegalizuj klocki hamulcowe! A jak, musi być wyczyn. A wystarczy pomyśleć i zwolnić przed kałużą, ominąć, od czasu do czasu przyhamowywać czyszcząc hamulce podczas jazdy(tak samo jak to robi elektronika automatycznie w samochodach)

                    >lub doczepiamy przyczepkę i nagle wjeżdżamy za daleko.
                    Z super hamulcami i tak wyjedziemy za daleko. Żądajmy hamulca najazdowego w przyczepce rowerowej. A prawda jest taka, że większość rowerów nie ma podczepianych przyczepek. A jak ktoś podczepia to powinien się zastanowić i wybrać odpowiedni rower. Czyli taki który ma większe przełożenie, możliwość przymocowania przyczepki itp... U mnie tylko jeden rower spełnia te warunki.
                    Ale patrząc na skrajne sytuacje, jesteśmy przy rozporządzeniu o warunkach pojazdów. To wnośmy , aby każdy pojazd samochodowy(motorki,quady, osobówki, ciężarówki) był w stanie przejechać rajd paryż-dakar, w końcu zawsze może zdarzyć się gorsza nawierzchnia na drodze, albo się zakopie. Albo patrząc na prędkościowe ambicje naszych kierowców, niech wprowadzą obowiązkowe przednie i tylne skrzydło!

                    > Druga sytuacja gdy pęka nam linka.Jeszcze zdążymy złapać za drugi hamulec.
                    A co z hamulcami torpedo, albo z wiecznymi drążkami zamiast linek. Jakbyś nie wiedział , to ci co składali ten pomysł (polscy producenci rowerów) boją się konkurencji np. indyjskiego hero. Gdzie są rowery z drążkami zamiast linek, ale hamulce nie są niezależne. Jedna klamka hamuje 2 kołami naraz, druga na jedno kolo. A takie rowery (wypisz, wymaluj początku ubiegłego wieku) mają szanse rynkową, w porównaniu do obecnych pseudo retro.


                    Linka nie pęka o tak. Najpierw pęka kilka drucików przy klamce. Często przy hamowaniu czuć moment nadpęknięcia linki. Jeśli ktoś nie zareaguje wymianą linki, to mu nie pomoże nic.
                    Jeśli ktoś używa zawsze jedynie jednego hamulca, to ma marne szanse, że skorzysta z drugiego hamulca w takiej sytuacji. Dopiero jakby miał czas, czyli długi zjazd, to może przypomniałby sobie.

                    Ale nadal się pytam. Ile było wypadków z powodu technicznych w rowerach. Ile osób zginęło z powodu pęknięcia linki? Ilu rannych, ile kolizji. W statystyce policyjnej pewnie byłoby przyczyna brak hamulców.
                    Wiesz, że media śmiało walą o złym stanie technicznym samochodów, a jakoś takich przyczyn policja nie daje często ( kojarzę coś na poziomie 70 kolizji rocznie ). To mieszają z niby złym stanem dróg oraz pijanymi kierowcami. I tym chcą się podbudować, że to inni robią te wszystkie - 10% wypadków, a 90% to błąd statystyczny - ich nie ma.

                    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 05.01.12, 14:13
                      > > Wjeżdżamy w kałużę
                      > Dla obręczowych, jedynie głęboką kałuże. I wtedy średnio pomagają 2 takie hamul
                      > ce. Do czasu jak zaczną łapać to nie będzie hamulca.
                      > Zdelegalizuj klocki hamulcowe! A jak, musi być wyczyn. A wystarczy pomyśleć i z
                      > wolnić przed kałużą, ominąć, od czasu do czasu przyhamowywać czyszcząc hamulce
                      > podczas jazdy(tak samo jak to robi elektronika automatycznie w samochodach)
                      >

                      Zimą gdy się jeździ po zaspach wyraźnie widać niedomagania jednego hamulca.
                      Koło jest ciągle mokre.


                      > Linka nie pęka o tak. Najpierw pęka kilka drucików przy klamce. Często przy ham
                      > owaniu czuć moment nadpęknięcia linki. Jeśli ktoś nie zareaguje wymianą linki,
                      > to mu nie pomoże nic.
                      Oj zdziwiłbyś się.
                      Często kontroluje linki a tu 2-3 wypady za miasto i po lince, która pęka bez żadnego ostrzeżenia, dlatego zawsze wożę zapasowe linki
                      W kolarzówce pękająca linka chodzi ciężej ale nie w góralu.
                      Tu ma takie przełożenia że urywam .
                      Na szczęście nigdy nie urwałem na stoku.


                      > Ale nadal się pytam. Ile było wypadków z powodu technicznych w rowerach.


                      Nie wiem ale miałem kilka takich wkręceń Kilka dni temu przerzutka wlazła w koło że zimny pot mnie oblewa co by się stało gdyby to było przy 48 km/h

                      >Ile os
                      > ób zginęło z powodu pęknięcia linki?
                      Nie wiem ale ostatnio zaniedbywałem jeden z hamulców i znałem ze jak mi pęknie linka w drugim to będę w opałach.

                      • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 06.01.12, 17:32
                        > Zimą gdy się jeździ po zaspach wyraźnie widać niedomagania jednego hamulca.
                        > Koło jest ciągle mokre.
                        Wtedy 2 obręczowe działają tak samo - marnie. Tą ostatnią śnieżną zimę (2009/2010) przejeździłem tylko z przednim hamulcem i na szerokich slikach. I jakoś się dało, a i wolno też nie było :D.
                        Kolejną zimę przejeździłem znów na przednim, ale bębnowym. I w czym ten 1 hamulec niedomagał?
                        Z torpedo też ma się głęboko mokre koła. Pisałem już. Jest wiele konstrukcji, nie rób prawa patrząc jedynie na swoją.

                        To już lepiej zmusić do odśnieżania, niż przygotowywania rowerzystów sprzętowo na alpejskie zabawy. Równie dobrze można proponować:
                        Minister transporu informuje, że związku z licznymi dziurami na ddr, zostały zmienione wymagania techniczne rowerów. Od teraz minimalna średnica koła to 28".

                        > > to mu nie pomoże nic.
                        > Oj zdziwiłbyś się.
                        > Często kontroluje linki a tu 2-3 wypady za miasto i po lince, która pęka bez ża
                        > dnego ostrzeżenia, dlatego zawsze wożę zapasowe linki
                        Też miałem taki okres - co miesiąc linka. Pomogło obejrzenie wszystkiego. Okazało się, że klamka hamulca trochę za bardzo wygina linkę. Po podpiłowaniu od 10 lat mam te same linki. Producent zadbał o ciągłość sprzedaży! To jest to postarzanie produktów!

                        > > Ale nadal się pytam. Ile było wypadków z powodu technicznych w rowerach.
                        >
                        > Nie wiem ale miałem kilka takich wkręceń Kilka dni temu przerzutka wlazła w koł
                        > o że zimny pot mnie oblewa co by się stało gdyby to było przy 48 km/h
                        Słaby argument. Wczoraj wracając ulicą jadwigi ( w stronę bema) wymusił mi samochód(znów jakiś dziadek!). Nie, chciał mnie zabić premedytacją. Zaskoczył mnie , bo widząc mnie ruszył i zajął pas pod prąd. Z klapkami na oczach szedł na czołówkę korygując na mnie. Pomimo hamowania 2 hamulcami musiałem odbić ( przez szynę tramwajową ) i się zmieścić pomiędzy samochodem a barierką. Zatrzymałem się za samochodem. Ewidentnie myślał, że skoro jest z mojej prawej to mam mu ustąpić. To by tłumaczyło ruszenie na skrzyżowaniu. Ale celowanie we mnie na moim pasie to albo nauczyciel drogowy albo ze strachu zapomniał kręcić kierownicą.
                        Krótko mówiąc, gdybym nie wcelował w szparę, to byłaby czołówka z prędkością 25 km/h + jego 10 = 80% na przeżycie. I w czym by tu pomogły 2 obowiązkowe hamulce? Jakbym jechał składaczkiem tylko z torpedo , to bym się tak nie rozpędził. Benek, pomyliłeś strony. To kierowcy chcą rozjeżdżać rowerzystów, a nie rowerzyści to samobójcy, którzy tylko marzą aby wskoczyć pod samochód.

                        > > ób zginęło z powodu pęknięcia linki?
                        > Nie wiem ale ostatnio zaniedbywałem jeden z hamulców i znałem ze jak mi pęknie
                        > linka w drugim to będę w opałach.
                        No właśnie, policja daje do 100 (~60) wypadków rocznie z powodu niesprawnośc wszystkich pojazdówi. W bezpieczeństwie drogowym "zdrowy rozsądek, wydaje mi się że niebezpieczne" jest zgubny. A co w mediach mówią na temat przyczyn tak dużej ilości wypadków w polsce? Bo złe drogi z jeżdżącymi złomami, nieoświetlonymi pieszymi i rowerzystami oraz fotoradarami.




                        • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 07.01.12, 16:56
                          > Też miałem taki okres - co miesiąc linka. Pomogło obejrzenie wszystkiego. Okaza
                          > ło się, że klamka hamulca trochę za bardzo wygina linkę.
                          Tak to prawda.
                          Ale to złe wygięcie linki powoduje jej pekanie przy mocnym użyciu.
                          A kiedy jest mocne użycie ?
                          Wtedy gdy mamy jeden hamulec, gdy są mokre , lub gdy zjeżdżamy z góry.
                          • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 08.01.12, 00:26
                            > > ło się, że klamka hamulca trochę za bardzo wygina linkę.
                            > Tak to prawda.
                            > Ale to złe wygięcie linki powoduje jej pekanie przy mocnym użyciu.
                            Nigdy mi jeszcze linka nie pękła podczas jazdy przy mocnym naciśnięciu - hamowaniu. Częściowe pęknięcie - tak. Ale Pęknięcie było zawsze przy delikatnym hamowaniu.

                            Czy ten typ rowerów na rynku ma mieć wpływ na wszystkie?

                            > A kiedy jest mocne użycie ?
                            Dohamowanie przed zakrętem, dziura na ddr, krawężnik, hopka na ddrip, słup na środku, wymuszający kierowca samochodu ....
                            > Wtedy gdy mamy jeden hamulec, gdy są mokre
                            Tak było ze stalowymi obręczami i klockami dociskającymi do nich. Taki system na aluminiowych jest już mniej podatny. A i tak 2 takie hamulce nic nie pomogą, jak żaden nie chwyta. Po co chcesz robić jedynie poczucie bezpieczeństwa?
                            Czy jeśli mam bębny i w deszczu, śniegu interesuje mnie jedynie przyczepność opon do podłoża (bo hamulec zawsze tak samo działa), to też mi zakażesz?
                            W takim razie lobbuj za obowiązkowymi bębnami , 2 bębnami. Bo zawsze hamują, a tego się boisz. A jak tam argument o masie? Bo dynamopiasta była be bo :
                            -waży 900
                            -a sama piasta 200, dynamo zewnętrzne 200, uchwyt w ramie 100.

                            > , lub gdy zjeżdżamy z góry.
                            Największe góry to są estakady, bo samochodziki "muszą" bezkolizyjne za Nasze. A na porządne góry to jedynie retender bo :
                            -obręczowym topi się guma z klocków. I w oczach znikają oraz wybuchają opony od przegrzania.
                            -tarczowe rowerowe ujawniają swoją zabawkowość - nie są w stanie działać w takich temp. dla których zostały wprowadzone w motoryzacji - rozgrzewanie do czerwonych / białych tarczy.
                            -bębnowe, bo rozgrzewają piastę i smar się spali, a potem będzie jeszcze efektowniej
                            -kontra (torpedo), bo się spali smar, zatrze, zblokuje koło - oponę rozwali
                            -kontra w wielobiegówce - to samo co z torpedo, ale można rozwalić sobie piastę - napęd.
                            -rolkowe, się ugotują, zblokują koło tylne, a przednie przestanie hamować, bo sprzęgiełko w piaście się wytrze.
                            Dlatego obowiązkowy w rowerach powinien być retander, taki jak jest obowiązkowy w ciężarówkach i autobusach. A i kotwica na postój. A jak!

                            2 hamulce to nie jest pomysł na poprawę bezpieczeństwa, a próba oczyszczania kierowców. Tak samo , jak wtargniecie na narzejazd, rzeczywiste zabranie pierwszeństwa zrobiono rowerzystą dla ich dobra, dla ich bezpieczeństwa! Skutek - rzeczywiste pogorszenie bezpieczeństwa.
                            Pieszym też zrobiono "dla ich dobra", efekt widzimy codziennie.
                            • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 08.01.12, 09:27
                              > Czy ten typ rowerów na rynku ma mieć wpływ na wszystkie?
                              >
                              Nie chodzi o typ rowerów tylko tym dźwigni hamulcowej.
                              Jest to najbardziej rozpowszechniona dźwignia w sklepach i dawana fabrycznie do wielu rowerów/
                              Ta sama dźwignia jest dodawana do wózków z hamulcem..
                              Linki te kupuję od lat za 3,50 zł więc zapewne ten sam producent zalewa całą Polskę.


                              > > Wtedy gdy mamy jeden hamulec, gdy są mokre
                              > Tak było ze stalowymi obręczami i klockami dociskającymi do nich. Taki system n
                              > a aluminiowych jest już mniej podatny.
                              Może i tak .
                              Jeździłem na jednym słabym hamulcu a drugim dobrym.
                              Dawało radę nawet w deszczu.
                              Ale jak podpiąłem ciężką przyczepkę z dzieciakiem to się okazało że nawet wyregulowany hamulec Cantilever kompletnie nie daje radu jak jest mokry i masa pcha z tyłu.
                              Mimo że pamiętałem i się nie rozpędzałem to droga hamowania wzrastała dwukrotnie.
                              Dziwne bo przyrost masy wynosił tylko 25%


                              > A i tak 2 takie hamulce nic nie pomogą,
                              Jak mówiłem przy jednym sprawnym hamulcu człowiek nie pęka bo jak linka strzeli to może skręcić lub zaprzeć się nogami.
                              Ale jak zacząłem ciągnąc dzieciaka to zacząłem myśleć inaczej


                              > jak żaden nie chwyta. Po co chcesz robić jedynie poczucie bezpieczeństwa?
                              Tu raczej chodzi o odpowiedzialność.
                              Wypadki chodzą po ludziach.
                              Jakbym się wytłumaczył że miałem starte klocki w jednym hamulcu a jak ten drugi mi strzeli to wyjechałem o metr za daleko na skrzyżowaniu ?
                              A dyszel nie pozwala ostro skręcić.


                              > Czy jeśli mam bębny i w deszczu, śniegu interesuje mnie jedynie przyczepność o
                              > pon do podłoża (bo hamulec zawsze tak samo działa), to też mi zakażesz?
                              Nic takiego nie sugeruję.
                              Nie znam skuteczności hamulców tarczowych.
                              Mówię, że ogromna większość ludzi jeździ na klockach i jak się ostatnio przyglądałem mają problem z naprawą hamulców .
                              Cudują z jakimiś pulsatorami .
                              Wiele osób nic nie potrafi przy rowerze zrobić.


                              > W takim razie lobbuj za obowiązkowymi bębnami , 2 bębnami. Bo zawsze hamują, a
                              > tego się boisz. A jak tam argument o masie? Bo dynamopiasta była be bo :
                              > -waży 900
                              > -a sama piasta 200, dynamo zewnętrzne 200, uchwyt w ramie 100.
                              >
                              I to dziwi dlaczego musi być taki przyrost masy skoro tyle kasy ludzie wydają na odchudzenie rowerów.
                              Co ciekawe jeśli byleś na pokazach z wypraw podróżników rowerowych już u dwóch osób widziałem prądnice wykonane samodzielnie z silniczków krokowych.
                              Bardzo mnie to zaskoczyło bo te prądnice wystawały poza widelec a ich obudowy tez swoje musiały ważyć.
                              Być może ludzie nie wierzą w trwałość piast takich fabrycznych hubów ale przecież ładowarka do kamery, aparatu, komórki , GPS, jest nie mniej potrzebna niż piasta.


                              > -rolkowe, się ugotują, zblokują koło tylne, a przednie przestanie hamować, bo s
                              > przęgiełko w piaście się wytrze.
                              Tu zupełnie nie znam konstrukcji ale widzę ze można kupić na targowisku.



                              > Dlatego obowiązkowy w rowerach powinien być retander, taki jak jest obowiązkowy
                              > w ciężarówkach i autobusach. A i kotwica na postój. A jak!
                              >
                              Mi wystarczą podkute buty.
                              Muszę pomyśleć o podłokietnikach bo jak pisałem jeżdżę nieraz szybko szosówka z namiotem pod ramą, z sakwami i innymi ciężarami.
                              Zdarzyło mi się kiedyś na pustym rowerze 15 m od sklepu rowerowego , ze zawinęła mi się przednia tarcza w kłębek i fiknąłem przez kierownice.

                              Jak sobie pomyślałem co by się stało gdyby coś takiego spotkało mnie przy zjeździe po asfaltówce z prędkością 50km/h i z dodatkowymi 30-40 kg to mi się zimno robi.
                              Od tamtego czasu na zjazdach nie pedałuję na wszelki wypadek.


                              > 2 hamulce to nie jest pomysł na poprawę bezpieczeństwa,
                              Nie ja to wymyślam.
                              Pisze tylko ze mógłbym się na to zgodzić co nie znaczy że stare rowery musiałyby być przerabiane.
                              Nie ma chyba żadnych technicznych przeciwwskazań aby sprowadzane rowery miały dwie dźwignie a kosztu roweru wiele to nie podniesie.
                              Doszło już do tego że w hipermarketach i nie tylko sprzedają już całkowite golasy.
                              Ani dynama, ani nóżki, ani błotnika, ani bagażnika, osłony łańcucha, pompki, odblasku w kole.
                              Niedługo każą sobie dopłacać za dzwonek czy tylny odblask.
                              nasz dyskusja jest bezprzedmiotowa bo przepisy muszą byc spójne dla calej UE.
                              W całej UE ludzie muszą się nauczyć że marchewka to owoc a ogórek może mieć max 2 cm zagięcia (?).
                              Zrobią co zrobią a protesty to mogą dotyczyć kasku czy kamizelki ale nie 2 hamulca.
                              Normowanie będzie się rozwijać bo UE to biurokracja i wcześniej czy później jakieś normy na rower wprowadzą.
                              Już są normy an auta o ktorych nie miałem pojęcia jak np na odwrotnie otwierane drzwi.
                              Hamulce podwójne zapewne wprowadzą do rowerów elektrycznych bo:
                              Jedzie szybciej
                              ma większą masę
                              przy uszkodzeniu hamulca napęd dalej ciągnie.
                              Nie wykluczone, że to samo będzie dotyczyło ciągnięcia przyczepek.







                              >a próba oczyszczania ki
                              > erowców. Tak samo , jak wtargniecie na narzejazd, rzeczywiste zabranie pierwsz
                              > eństwa zrobiono rowerzystą dla ich dobra, dla ich bezpieczeństwa! Skutek - rzec
                              > zywiste pogorszenie bezpieczeństwa.
                              Sprawa nie jest taka oczywista.
                              Chodziło o zrównanie zachowań pieszych i rowerzystów jako niechronionych.
                              Obecny bałagan z ustaleniem kto ma pierwszeństwo na przejeździe pokazuje, że jeśli zmieniać to kompleksowo i na silnych podstawach o które w pierwszej kolejności należy zadbać.


                              > Pieszym też zrobiono "dla ich dobra", efekt widzimy codziennie.
                              Ocena tego się zmienia w zależności od organizacji ruchu (ilości aut i świateł).
                              Zapis o wtargnięciu miał sens przy mniejszej ilości aut.
                              Teraz żaden przepis tego nie ureguluje jak nie zrobią sygnalizacji.
                              Rowerzyści żadnych praw na przejeździe nie wywalcza jeśli praw pieszych nie będą zbliżone do tych na zachodzie.
                              Jednak do tego daleka droga bo rzecznik policji Kąkolewski (Kowalewski) powiedział dwa dni temu w TV ze piesi nie zawsze mają pierwszeństwo na przejściu.
                              jak policja będzie uprawiać taką "prewencję" to co dopiero mówić o mentalności kierowców.
                              Ludzie jeżdżą na zachód , znają języki a znajdź tu w Polsce tłumaczenia zachodnich kodeksów.
                              Bez tego nie ma co dyskutować na temat zrównywania prawa i praw pieszych.
                              Dlaczego rowerzyści mający środki na kampanie nie wejdą w układ z KBRD aby nakręcić filmy przestrzegające kierowców ?
                              Każde miasto ma jakiś program o bezpieczeństwie ruchu drogowego.
                              Można to poszczać do znudzenia bo do kodeksu 99% kierowców nie zagląda.
                              Ale aby zacząć pracować nad bezpieczeństwem najpierw należy ustalić zasady ruchu a do tego nikt się nie kwapi.





                              • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 09.01.12, 14:53
                                > > Czy ten typ rowerów na rynku ma mieć wpływ na wszystkie?
                                > >
                                > Nie chodzi o typ rowerów tylko tym dźwigni hamulcowej.
                                > Jest to najbardziej rozpowszechniona dźwignia w sklepach i dawana fabrycznie do
                                > wielu rowerów/
                                Czyli chcesz zlikwidować alternatywne rozwiązanie, uuu monopolizm.
                                > Linki te kupuję od lat za 3,50 zł więc zapewne ten sam producent zalewa całą Po
                                > lskę.
                                Mierz średnicę i 1.3mm nie kupuj ( efekt rowerów górskich i ich V ). Minimum 1.5mm.

                                > > a aluminiowych jest już mniej podatny.
                                > Może i tak .
                                > Jeździłem na jednym słabym hamulcu a drugim dobrym.
                                > Dawało radę nawet w deszczu.
                                > Ale jak podpiąłem ciężką przyczepkę z dzieciakiem to się okazało że nawet wyreg
                                > ulowany hamulec Cantilever kompletnie nie daje radu jak jest mokry i masa pcha
                                > z tyłu.
                                > Mimo że pamiętałem i się nie rozpędzałem to droga hamowania wzrastała dwukrotni
                                > e.
                                > Dziwne bo przyrost masy wynosił tylko 25%
                                A widzisz, przyczepka, dzieciak i sfisiowały poglądy :D

                                > > A i tak 2 takie hamulce nic nie pomogą,
                                > Jak mówiłem przy jednym sprawnym hamulcu człowiek nie pęka bo jak linka strzeli
                                > to może skręcić lub zaprzeć się nogami.
                                > Ale jak zacząłem ciągnąc dzieciaka to zacząłem myśleć inaczej
                                I to wszystko tłumaczy, ale nie narzucaj wszystkim. Bo może się okazać, że strafa zamieszkania musi być przyjazna dla 40t tirów.

                                > > jak żaden nie chwyta. Po co chcesz robić jedynie poczucie bezpieczeństwa?
                                > Tu raczej chodzi o odpowiedzialność.
                                > Wypadki chodzą po ludziach.
                                > Jakbym się wytłumaczył że miałem starte klocki w jednym hamulcu a jak ten drugi
                                > mi strzeli to wyjechałem o metr za daleko na skrzyżowaniu ?
                                > A dyszel nie pozwala ostro skręcić.
                                Odpowiedzialność ustawodawcy? Daj ludziom decydować, a nie milion paragrafów.
                                Może łagodnie jeździć ? Może mieć rower holownik? Przecież to wiadome po 1 jeździe z ciężką przyczepką. A starte klocki też hamują, wystarczy je docisnąć.

                                > Jakbym się wytłumaczył że miałem starte klocki w jednym hamulcu a jak ten drugi
                                > mi strzeli to wyjechałem o metr za daleko na skrzyżowaniu ?
                                > A dyszel nie pozwala ostro skręcić.
                                Wcale gorzej by nie wypadło od : nie widziałem, wtargnął min, o tak mi leciał przez maskę, po przejściu to się przeprowadza ...

                                > > Czy jeśli mam bębny i w deszczu, śniegu interesuje mnie jedynie przyczepn
                                > ość o
                                > > pon do podłoża (bo hamulec zawsze tak samo działa), to też mi zakażesz?
                                > Nic takiego nie sugeruję.
                                > Nie znam skuteczności hamulców tarczowych.
                                > Mówię, że ogromna większość ludzi jeździ na klockach i jak się ostatnio przyglą
                                > dałem mają problem z naprawą hamulców .
                                Zaraz, to zakazujesz wszystkim tylko 1 hamulca, ale mi nie zakazujesz, bo mam bębny?
                                Problemy z klockami? Zakażmy hamulców obręczowych! Będzie bezpiecznie, nikt nie zginie, bo wszyscy wyhamują! Albo wprowadźmy 1 rok użytkowania, a potem obowiązkowo nowy rower.

                                > Cudują z jakimiś pulsatorami .
                                Nie rozumiem.
                                > Wiele osób nic nie potrafi przy rowerze zrobić.
                                Oni mają jeździć. Przy samochodzie też wielu nie potrafi nic.

                                > I to dziwi dlaczego musi być taki przyrost masy skoro tyle kasy ludzie wydają n
                                > a odchudzenie rowerów.
                                > Co ciekawe jeśli byleś na pokazach z wypraw podróżników rowerowych już u dwóch
                                > osób widziałem prądnice wykonane samodzielnie z silniczków krokowych.
                                > Bardzo mnie to zaskoczyło bo te prądnice wystawały poza widelec a ich obudowy t
                                > ez swoje musiały ważyć.
                                > Być może ludzie nie wierzą w trwałość piast takich fabrycznych hubów ale przeci
                                > eż ładowarka do kamery, aparatu, komórki , GPS, jest nie mniej potrzebna niż pi
                                > asta.
                                Taka dynamopiasta stanowi jakiś opór. Przy sporych dystansach ten 1% dalej ... Ale "dynama" z silników krokowych mnie interesują. Jakieś szczegóły?


                                > Jak sobie pomyślałem co by się stało gdyby coś takiego spotkało mnie przy zjeźd
                                > zie po asfaltówce z prędkością 50km/h i z dodatkowymi 30-40 kg to mi się zimno
                                > robi.
                                > Od tamtego czasu na zjazdach nie pedałuję na wszelki wypadek.

                                A mi się kiedyś zablokowało tylne kolo - piasta. Od tamtej pory bardzo pilnuje przednią piastę ;-)

                                > Nie ma chyba żadnych technicznych przeciwwskazań aby sprowadzane rowery miały d
                                > wie dźwignie a kosztu roweru wiele to nie podniesie.
                                Są. Nie znasz po prostu konstrukcji rowerowych.
                                A w dodatku nie będzie to miało żadnego wpływu na bezpieczeństwo.

                                > Doszło już do tego że w hipermarketach i nie tylko sprzedają już całkowite gola
                                > sy.
                                > Ani dynama, ani nóżki, ani błotnika, ani bagażnika, osłony łańcucha, pompki, od
                                > blasku w kole.
                                A ja widuje zwykle też rządek z damkami .... nawet koszyki mają.

                                > Zrobią co zrobią a protesty to mogą dotyczyć kasku czy kamizelki ale nie 2 hamu
                                > lca.
                                A widzisz, a protestujemy na 2 hamulce, któr i tak nie przejdą ;-) Jacy my niebezpieczni. A fee,
                                > Normowanie będzie się rozwijać bo UE to biurokracja i wcześniej czy później jak
                                > ieś normy na rower wprowadzą.
                                Jesteśmy coraz silniejsi.

                                > Już są normy an auta o ktorych nie miałem pojęcia jak np na odwrotnie otwierane
                                > drzwi.
                                > Hamulce podwójne zapewne wprowadzą do rowerów elektrycznych bo:
                                > Jedzie szybciej
                                > ma większą masę
                                > przy uszkodzeniu hamulca napęd dalej ciągnie.
                                I już wiesz po co jest 250W, 25km/h i pedałowanie ? A po to, aby to był rower
                                , a nie motorower i tym zmniejszyć wymagania...
                                > Nie wykluczone, że to samo będzie dotyczyło ciągnięcia przyczepek.
                                Zwłaszcza extra wheel, oj śmierdzi bezpieczniactwem.

                                > Zapis o wtargnięciu miał sens przy mniejszej ilości aut.
                                To jest mit, wtedy też było dużo aut, a mniej dróg! We wroclawiu to przyrost może 30% przez 10 lat.

                                > Rowerzyści żadnych praw na przejeździe nie wywalcza jeśli praw pieszych nie będ
                                > ą zbliżone do tych na zachodzie.
                                Pół roku, a już jest głos jacy to rowerzyści ... a i mandacików za spowodowanie kolizji wielu dostało. Ze zdziwieniem, bo on zawsze tak jeździł i miał pierwszeństwo ...


                                > Dlaczego rowerzyści mający środki na kampanie nie wejdą w układ z KBRD aby nakr
                                > ęcić filmy przestrzegające kierowców ?
                                Bo kbrd nakręcił swoje z przekłamaniami, że jest tak jak kiedyś? I nie chcą uznać wersji rowerzystów?

                                > Ale aby zacząć pracować nad bezpieczeństwem najpierw należy ustalić zasady ruch
                                > u a do tego nikt się nie kwapi.
                                Przez 15 lat ustalali - samochód osobowy jest świętą krową.





                                > Nie wykluczone, że to samo będzie dotyczyło ciągnięcia przyczepek.


                                • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 13.01.12, 09:26


                                  > Taka dynamopiasta stanowi jakiś opór. Przy sporych dystansach ten 1% dalej ...
                                  > Ale "dynama" z silników krokowych mnie interesują. Jakieś szczegóły?
                                  >
                                  No własnie szczegółow brak bo ten co jechłą rowerem nie był konstruktroem łądowarki.Ale mógłbym sobie przypomnieć który to z zeszłorocznych prelegentów (chyba ten co objechał naokoło Islandię). On dał mojej zonie jakieś namiary na siebie bo jej się muzyka do filmu spodobała.
                                  Zdaje się że jak napomykałem o ładowarce to też miał dać jakieś namiary na kolegę konstruktora.Chyba była zrobiona z silniczka od napędu CD/DVD (?)
                                  Na tegorocznych prezentacjach podobną ładowarkę miała grupa 3 rowerzystów jadących w Andy.
                                  Jeden z nich był niewidomy więc jechali tandemem.
                                  Ten niewidomy w hotelu kręcił kołem i ładował sprzęt. Z tego wniosek że ładowarka była wydajna skoro mu się chciało kręcić kołem ręką.




                                  > I już wiesz po co jest 250W, 25km/h i pedałowanie ?
                                  nie nie wiem.Właśnie dziś stwierdziłem że byłbym frajerem jakbym kupił silniczek 250W.
                                  Kupię 350 W i wiem że też będę żałował że taki słaby.
                                  Takie silniczek kupuje się na wiele lat a akumulatory są coraz lepsze
                                  Wiadomo, że rower do silniczka ma mieć lepsze hamulce.Wiadomo że każdy na rozum i na nierównej drodze nie będzie wyciskał maksymalnej prędkości.
                                  Jedno jest pewne ze na silniku 30km/h jest bezpieczniejsze niż na samych pedałach bo pedałując bardzo balansujemy rowerem i nie may takiego efektu żyroskopowego, czyli stabilizacji sylwetki.




                                  > A po to, aby to był rower
                                  > , a nie motorower
                                  Motorower to ma masę nad która nie zawsze można zapanować.
                                  Motorower jedzie nawet 70 km/h a tu rozmawiamy o różnicy między 25 a 30 km/h.
                                  Jak podawałem w rowerach elektrycznych link do wykresu spadku mocy to wynikało ze przy 20 km/h silnik będzie oddawał już tylko 20% mocy , im bliżej 25km/h tym moc będzie zbliżała się do 0.
                                  Zatem przy jakiś 22 km/h moc silnika ledwie zrównoważy przyrost masy roweru na osprzęt.
                                  A 22 km/h to ja sobie sam mogę pedałować bez płacenia za R-EV.
                                  Zatem te głupie 5 km/h dużo robi i byłoby do osiągnięcia tylko na równej nawierzchni czyli rzadko na ddr a głownie na jezdni.

                                  Mówiąc to samo od innej strony należałoby powiedzieć, że zamiast ingerować w parametry silnika należałoby więcej uwagi przyłożyć do hamulców.



                                  > > Nie wykluczone, że to samo będzie dotyczyło ciągnięcia przyczepek.
                                  > Zwłaszcza extra wheel, oj śmierdzi bezpieczniactwem.
                                  >
                                  Czepili się wyjątku.Ile to takich przyczepek jeździ po ulicach ?
                                  Natomiast sprawa sprzęgieł to jest temat do sprawdzenia bo widziałem rożne kombinacje np zamiany sprzęgieł między czołowymi markami.
                                  Sam tez chciałem wymyślić jakiś tani przegub bo mam zastrzeżenia do swojego.
                                  Pytanie czy można ludziom pozwolić na samoróbki w przyczepkach dziecięcych ciąganych po ulicach.

                                  > > Zapis o wtargnięciu miał sens przy mniejszej ilości aut.
                                  > To jest mit, wtedy też było dużo aut, a mniej dróg! We wroclawiu to przyrost mo
                                  > że 30% przez 10 lat.
                                  >
                                  Oj zdaje się że aut przybyło 2,5 raza przez 10-12lat.
                                  Gdzieś niedawno widziałem tabelkę.




                                  > > Ale aby zacząć pracować nad bezpieczeństwem najpierw należy ustalić zasad
                                  > y ruch
                                  > > u a do tego nikt się nie kwapi.
                                  > Przez 15 lat ustalali - samochód osobowy jest świętą krową.

                                  Teraz rowerzyści chcą uczyć kierowców ale sami nie wiedzą jakie te zasady są.
          • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 07.01.12, 05:29
            > Wydaje się że powinno opracować się standard zaczepu na rzepy np dwie listwy rz
            > epów długie na 10 cm odsunięte od siebie na 10 cm, aby producenci produkowali l
            > ampki pasujące do każdej przyczepki.

            Czy taka lampka (bo tania ) cię zadowala?
            rower.com.pl/-p-274300.html?cPath=1472_1_42
            rower.com.pl/-p-274301.html?cPath=1472_1_42
            • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 07.01.12, 11:21
              > Czy taka lampka (bo tania ) cię zadowala?
              > rel="nofollow">rower.com.pl/-p-274300.html?cPath=1472_1_42
              > rel="nofollow">rower.com.pl/-p-274301.html?cPath=1472_1_42

              Gdyby to miało dwuwarstwowego rzepa na korpusie lampki to łatwo by się ją przyczepiało do rzepa przyklejonego do płaskiej powierzchni.

              Do mocowania do wystających relingów i poręczy praktyczna jest lampka silikonowa
              link
              • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 07.01.12, 11:40
                A tu są opaski z ledami .
                Opaska też ma rzepy więc da się przykleić do przyczepki
                link
                • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 07.01.12, 23:06
                  > A tu są opaski z ledami .
                  > Opaska też ma rzepy więc da się przykleić do przyczepki
                  > link

                  No, czyli chińczyk wyprodukował tobie produkt .... a narzekałeś, że nie produkują.
                  Czego ty jeszcze chcesz?
                  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 08.01.12, 08:20
                    > No, czyli chińczyk wyprodukował tobie produkt .... a narzekałeś, że nie produku
                    > ją.
                    > Czego ty jeszcze chcesz?

                    Lampki na sensowne akumulatorki a nie opaski na bateryjkę od kalkulatora i pewnie jeszcze bez możliwości wymiany czyli jednorazówka 12 zł.
                    Uchwyt jaki kiedyś wymyśliłem dla lampki tylnej obłej ze złamanym zaczepem to kawałek dętki długi na 8-10 cm z wyciętym oknem. Dętkę można nasunąć na szelkę plecaka , torby naramiennej lub na sztycę pod siodełkową lub rurkę rączki przyczepki .
                    Z rączkami jest gorzej bo są nitowane i nie ma jak wsunąć.Ale wystarczy tasiemka aby taką dętkę przywiązać.
                    Po wyciągnięciu lampki pewne jest, że ani w windzie ani w pociągu uchwyt lampki się nie połamie.
                    Taki uchwyt nadaje się do lampek które zaliczyły glebę i mają połamaną obudowę
    • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 01.01.12, 22:24
      Na stronie 3 $53. 1b. 2)
      "2) dyszel wyposażony w urządzenie sprzęgowe, uniemożliwiające przewrócenie się
      przyczepy w przypadku przewrócenia się roweru"

      Jest to źle skonstruowane. Widać nigdy nie widzieli przyczepki innej niż 2 kołowa do przewozu dzieci.
      Takie sformułowanie wyklucza działanie wszelkich przyczepek 1 kołowych. W tym polskiego extraWheel, boba i klonów. Po prosty w 1 kołowych musi to być sztywne!
      Absurdalne jest też zakładanie, że wózek rowerowy też się przewróci i dlatego przyczepka musi być na takie coś przygotowana. No niestety, ale wózek rowerowy to odpowiednik samochodu. A od przyczepek samochodowych się nie wymaga : "uniemożliwiające przewrócenie się
      przyczepy w przypadku przewrócenia się samochodu"

      Przypominam dla jasności. Jest coś takiego jak rower. I do tego wora wrzuca się wszystko. W tym worku jest mały woreczek z wózkami rowerowymi. Pisząc rower, automatycznie pisze się też o wózkach rowerowych. I tego w ministerstwie nie pojmują. Dla nich rower = góral, przyczepka rowerowa = wózek dziecięcy z dyszlem, wózek rowerowy = riksza osobowa z pod rynku.
    • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 01.01.12, 22:40
      Do strony głównej
      www.rowery.org.pl/zmianyprzepisow2008.html
      Propozycje w pliku:
      www.rowery.org.pl/zmianypojazdy2008.pdf
      • Gość: Trajk-o-ciklista IP: *.3gnet.mts.telekom.rs 04.01.12, 00:31
        Noo, ładnie sformułowane i napisane.

        A propos, właśnie zmierzyłem ostre oraz poziomkę.
        Kiera na ostrym, czyli klasyczna rama szosowa i kierownica, kiera ciężko będzie niżej od tego,
        jest na wysokości 920mm, czyli nielegalnie byłoby zamontować na niej światło. LOL :D
        Na poziomce latarkę mam ciut wyżej niż oś suportu, i o dziwo, też 920mm !
        Światło tylne co prawda nieco niżej mam, na poziomce na legalnych 60cm,
        a na ostrym nie da się w żaden sposób umieścić poniżej 880mm (najniższy punkt na sztycy)

        Więc ciekawi mnie skąd ten kto pisał to rozporządzenie brał. Albo CO brał przy pisaniu ? :D:D
        Czyli legalnie jest tylko światło tuz nad kołem (klasyczna pozycja światła zasilanym dynamem) i z takim samym nad tylnym kołem, czyli na bagażniku lub błotniku.
        My Bosh ... O_O

        • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 04.01.12, 14:02
          > Więc ciekawi mnie skąd ten kto pisał to rozporządzenie brał. Albo CO brał przy
          > pisaniu ? :D:D
          > Czyli legalnie jest tylko światło tuz nad kołem (klasyczna pozycja światła zasi
          > lanym dynamem) i z takim samym nad tylnym kołem, czyli na bagażniku lub błotnik
          > u.
          > My Bosh ... O_O

          Bo właśnie taki rower był zdefiniowany jako wzór rowerów.
          Popatrz na polski wigry 3, jubilat, wagant ...
          Ale tu znów, to nie fabryka nie podrzucała pomysłów, tylko urzędnicy stawiali przed faktem dokonanym. Patrz polskie motorowery. Z kolei przy samochodach namaszczonych przez władzę siedzieli cicho bojąc się o stołeczki. A biórwy są te same, te same rodzinki od prl, więc ...
    • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 02.01.12, 00:52
      ibikekrakow.com/2011/12/30/ministerstwo-transportu-uderza-w-nowotarskiego-extrawheela-ograniczajac-rynek-i-konkurencje/
    • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 03.01.12, 04:09
      Na rynku można spotkać światełka umieszczane na kołach. Podobne od pomarańczowych odblasków wkładanych pomiędzy szprychy. Różnica polega na tym, że dodali ledy i małą bateryjkę.

      np. takie świecące odblaski na koła
      Obecnie jest to niedozwolone, bo na kołach mogą być jedynie odblaski. Może warto dopuścić świecidełka dla chętnych?

      Oczywiście to nie jedyne konstrukcje. Są świecące wentylki i inne cuda. Wydaje mi się, że jeśli ograniczymy świecenie do koloru np. pomarańczowego to mogłoby być dopuszczone. Choć warto chcieć więcej ( na niebieski się nie zgodzą :D).
      Np. taki projekt do szpanu : revolights, albo inne cuda,
      • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 03.01.12, 05:27
        Są też światełka wbudowane w odblaski na szprychy.Tutaj nietypowo, bo :
        Na przednie koło jest biały odblask z białym ledem. Na tylne kolo czerwony odblask z czerwonym ledem.

        sporti.pl/product-pol-2535-Lampa-na-szprychy-HW-160060-kpl-2-kola-wlacz-autom-.html

        a tu na alledrogo za 7zł czerwona lampka odblaskowa montowana na szprychy . Wow, to ma czujnik światła, wstrząsowy oraz mruga podczas jazdy. Tego urzędnicy ministerialni już sobie nie wyobrażają.
        --------------------
        wentylki niebieskie - pełno tego

        wentylki czerwone
        I pewnie w każdym kolorze produkują
        • Gość: Stan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.13, 11:01
          A ja znalazłem takie lampki rowerowe na szprychę, zasada działania jak w/w. Szkoda tylko, że takie drogie :(
          • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 24.07.13, 01:38
            I tak już staniały dwukrotnie. Wyprodukowanie ich jest tańsze niż takiego zwykłego migacza na 2 bateryjki
      • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 03.01.12, 16:16
        > Oczywiście to nie jedyne konstrukcje. Są świecące wentylki i inne cuda. Wydaje
        > mi się, że jeśli ograniczymy świecenie do koloru np. pomarańczowego to mogłoby
        > być dopuszczone. Choć warto chcieć więcej ( na niebieski się nie zgodzą :D).
        > Np. taki projekt do szpanu : revo
        > lights
        , albo inne cuda,

        Z ostatnich praktycznych wynalazków to są opaski migające po 12 zł sztuka.
        Pedały z czerwonymi diodami LED świecące się tylko przy pedałowaniu (dynamo ?) Koszt chyba 25 zł.
        Lampki słoneczne przód i tył po ok 25-30 zł.






    • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 03.01.12, 05:37
      Są dostępne kapsle/zatyczki na końce kierownicy w których :
      - są odblaski
      -są mini lampki

      Czy to jest legalne? jak to zmienić w przepisach, doprecyzować, złagodzić?


      Dla widoczności przód/tył.
      W projekcie mamy dopuszczenie conajmnije 1 odblasku czerwonego, czyli kapsle odblaskowe i kierownica jaskółka były by legalne. Z takiego powodu, też czerwone światełka w zatyczce takiej kierownicy byłyby legalne.
      Widziałem na rynku też zatyczki z podwójnym światłem: z światłem czerwonym do tyłu i jednocześnie bialym do przodu. Jedno rozwiązanie było do szosówki na baranka za chore pieniądze. Drugie do górala do prostej kierownicy ala wania wyciął rurę gazową i wstawił zamiast kierownicy. To już było dostępne w handlu.

      Dla widoczności z boku
      A co z "brysówką"? Np. do tej prostej kierownicy gorała, daje się pomarańczowy odblask lub pomarańczowe światełko widoczne z boku? Legalne, nielegalne? Trzeba to przepchnąć?
    • 08.01.12, 12:14
      A nie lepiej od razu, bez owijania w bawełnę, czyli: Od 2013 rowery w cenie poniżej 2000zł.. mają szlaban!...I to załatwi tą całą jałową dyskusję...Podobno wieść gminna niesie, że do obowiązków rowerzystów dojdzie jeszcze jeden - jazda w gumiakach, sięgających co najmniej do
      połowy łydki.Naukowcy doszli bowiem do wniosku, że AIDS przenosi się od pedałów.
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 09.01.12, 20:18
      link
      • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 12.01.12, 10:58
        Ta lampka ma wystające soczewki - raz dwa oberwą od zderzenia. Soczewki są na zewnątrz, więc zaraz się porysują, ubrudzi. To jest gadżet, a nie trwała lampka.
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 12.01.12, 10:20

      link
    • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 12.01.12, 15:34
      cykloid.pl/rowerzysci-beda-placic-wyzsze-podatki.html
    • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 19.01.12, 12:32
      W wielu dyskusjach 1 koronnym argumentem są niemajacy światełek rowerzyści.
      1.Czy w Polsce mamy z tym problem?
      2.Czy w innych krajach rowerzyści mają częściej oświetlenie?
      2a..Czy nasi rowerzyści, częściej nie mają światełek w porównaniu do innych krajów?
      4.Czy niemanie światełek wpływa znacząco na bezpieczeństwo?
      5.Czy niemający światełek giną jak muchy, a oświetleni dożywają późnej starości?

      Proponuję popatrzeć tu -> www.copenhagencyclechic.com
      pod kątem światełek w rowerze.

      Np. www.flickr.com/photos/16nine/6683832743/

      Można się nieźle zdziwić, zwłaszcza porównując statystyki z polskimi.
      • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 19.01.12, 12:59
        > W wielu dyskusjach 1 koronnym argumentem są niemajacy światełek rowerzyści.
        > 1.Czy w Polsce mamy z tym problem?
        > 2.Czy w innych krajach rowerzyści mają częściej oświetlenie?
        > 2a..Czy nasi rowerzyści, częściej nie mają światełek w porównaniu do innych kra
        > jów?
        > 4.Czy niemanie światełek wpływa znacząco na bezpieczeństwo?
        > 5.Czy niemający światełek giną jak muchy, a oświetleni dożywają późnej starości

        Pewnie nie ma to znaczenia ale brak lampki powoduje, że rowerzysta nie może zjechać z chodnika na jezdnię.
        • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 20.01.12, 22:51
          > Pewnie nie ma to znaczenia ale brak lampki powoduje, że rowerzysta nie może zje
          > chać z chodnika na jezdnię.
          Generalnie to rowerzysta nie może po chodniku. A krawężnik nie odróżnia chodnika od jezdni w kwestii mandatów za niemanie. Na chodiku jest łatwiej złapać delikwenta. PoRD też nie rozróżnia mania na chodniku od jezdni, coś tam jest o drodze(zawierająca te elementy) .A że przymykają oczy - nie ma ich na ulicach, to inna sprawa.

          6. Czy rowerzysta mający światełka w dzień i dzwoneczek (na legalu ) jest skłonny do większego ryzyka w celu egzekwowania swojego pierwszeństwa?

          > Pewnie nie ma to znaczenia
          ... to po co stawiać to jako problem nr.1 w kraju i wprowadzać nadmierne regulacje, restrykcyjne ,,,? Chcesz mieć pijanych rowerzystów bis w więzieniach, w formie "batmanów"?
          • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 23.01.12, 09:20
            > > Pewnie nie ma to znaczenia ale brak lampki powoduje, że rowerzysta nie mo
            > że zje
            > > chać z chodnika na jezdnię.
            > Generalnie to rowerzysta nie może po chodniku.

            Generalnie to mogę i nie muszę czekać na śnieżycę.


            >A krawężnik nie odróżnia chodnik
            > a od jezdni w kwestii mandatów za niemanie.
            W praktyce odróżnia.
            Jak mi kiedyś chcieli dać mandat za jazdę po chodniku i niemanie światełka to powiedziałem ,że jadę po chodniku bo nie mam światełka.
            I niech tu jakiś policjant powie, że robię źle.



            > Na chodiku jest łatwiej złapać deli
            > kwenta.
            I łatwiej zawrócić rowerem :)

            > PoRD też nie rozróżnia mania na chodniku od jezdni, coś tam jest o drod
            > ze(zawierająca te elementy) .
            PoRD nie, ale policjant odróżnia zagrożenia.
            Zawsze można wcisnąć kit że ddrip nie jest drogą publiczną bo jest odsunięta od jezdni i biegnie po działce prywatnej lub dzierżawionej np przez spółdzielnię.
            Ostatnio sprawdzałem mapy i pól chodnika należy do spółdzielni ale kontury działki są przecież niedokładnie naniesione na mapę dużej skali .
            niech sobie policjant sprawdza an mapie własności a bez tego nie wolno mu wystawić mandatu.
            Skoro kierowcy tak się mogą migać od mandatów za parkowanie to dlaczego tego nie wykorzystać?




            >A że przymykają oczy - nie ma ich na ulicach, to i
            > nna sprawa.
            Trzeba się umieć migać.Jak widać ze chcą zarobić to zawsze można powiedzieć ze lampkę ukradli pod sklepem.
            Najważniejsze to nie okazywać dokumentów lub oświadczać z mety że mandatu i tak nie przyjmiecie bo tak drobne wykroczenie zasługuje na pouczenie.
            Który policjant będzie chciał biegać do sądu ?
            Tożsamość sprawdzą przez radio, ale na tej podstawie nie mogą wystawić mandatu bo nie ma pewności co do tożsamości.


            > 6. Czy rowerzysta mający światełka w dzień i dzwoneczek (na legalu ) jest skło
            > nny do większego ryzyka w celu egzekwowania swojego pierwszeństwa?
            >
            Coś w tym jest.


            > > Pewnie nie ma to znaczenia
            > ... to po co stawiać to jako problem nr.1 w kraju i wprowadzać nadmierne regula
            > cje, restrykcyjne ,,,? Chcesz mieć pijanych rowerzystów bis w więzieniach, w fo
            > rmie "batmanów"?
            To zawór bezpeiczeństwa.
            Jak chcesz aby przymykali oczy na jazdę po chodniku to muszą się czepiać światełek.
            Coś za coś , jakąś robotą do statystyk muszą się wykazać.
            Z tego samego powodu łapią pijanych rowerzystów.
            Lepiej pomyśl czy jak będzie prikaz aby pijaczków już tak nie łapać czy nie wezmą się za lampki.


            • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 23.01.12, 15:08
              > PoRD nie, ale policjant odróżnia zagrożenia.
              Czyli liczysz na rozsądek krawężnika. Tych spod arkad też?

              > Zawsze można wcisnąć kit że ddrip nie jest drogą publiczną bo jest odsunięta od
              > jezdni i biegnie po działce prywatnej lub dzierżawionej np przez spółdzielnię.
              > Ostatnio sprawdzałem mapy i pól chodnika należy do spółdzielni ale kontury dzia
              > łki są przecież niedokładnie naniesione na mapę dużej skali .
              > niech sobie policjant sprawdza an mapie własności a bez tego nie wolno mu wysta
              > wić mandatu.
              > Skoro kierowcy tak się mogą migać od mandatów za parkowanie to dlaczego tego ni
              > e wykorzystać?

              Bo rowerzyści nie znają prawa... przecież o tym wiadomo nie od dziś. Sami przez 10 lat dawaliśmy sobie wmawiać wtargnięcie. Dając się robić z poszkodowanego sprawcą.
              A z terenem publicznym, to jest piękne. Zwłaszcza przy śmieszkach robionych gdzie popadnie. Sam pod domem zasuwam po "chodniku" prosto do drzwi, bo wiem gdzie przebiega linia własności spółdzielni, a gdzie miasta.

              > Trzeba się umieć migać.Jak widać ze chcą zarobić to zawsze można powiedzieć ....
              Trzeba to wszystko w końcu spisać, z podstawami prawnymi, poradnik anty krawężnikowy.

              > To zawór bezpeiczeństwa.
              > Jak chcesz aby przymykali oczy na jazdę po chodniku to muszą się czepiać świate
              > łek.

              Nie to są łapanki sprawozdawcze. Aby statystyki się poprawiały.
              > Coś za coś , jakąś robotą do statystyk muszą się wykazać.
              > Z tego samego powodu łapią pijanych rowerzystów.
              Pijanych łapią, bo to nie wykroczenie, a przestępstwo. Czyli dużo lepsza statystyka.
              > Lepiej pomyśl czy jak będzie prikaz aby pijaczków już tak nie łapać czy nie wez
              > mą się za lampki.
              Za lampki się już nie wezmą, bo nawet w projekcie rozporządzenia jest niemanie ;)
              Ale na pewno skupią się na sprawach o aktualnym dobrym współczynniku (waga statystyczna)/(trudność złapania). A prawnie będzie coraz trudniej łatwo ustrzelić rowerzystę. Rozumiem, że ty chcesz, aby się skupili na 2 hamulcach :D
              Możliwe, że w końcu skupią się na autkach w sprawach wykroczeń. Z przestępstwami , to czarno to widzę. Cięzko będzie zastąpić tą lukę po rowerzystach.
      • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 26.01.12, 16:44
        A mistrzu bez światełek. A to niedobry zbój. bi.gazeta.pl/im/6/6547/z6547146X.jpg
        • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 27.01.12, 08:58
          > A mistrzu bez światełek. A to niedobry zbój. rel="nofollow">bi.gazeta.pl/im/6/6547/z6547146X.jpg

          I na dodatek blokuje tramwaj po przekroczeniu ciągłej
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 23.01.12, 13:16


      link
      Przykładowo rower wyścigowy nie musi mieć lampki pod warunkiem ze waży mniej niż 12 kg :)

      Siła hamulców a=4m/s2

      Zaczyna sie :
      § 1 (1) Każdy rower, który jest sprzedawany, musi - o ile następujące przepisy nie
      wręcz przeciwnie - być wyposażone w:

      Czyli tak jak ja proponowałem ze nie użytkownik ale sprzedawca jest zobowiązany wyposażyć rower.

      Przednie światło 100 candeli
      tylne 1 candela

      Dynamo musi dobrze działać przy 15 km/h
      Przyczepki muszą mieć hamulce postojowe.
      Kolarzówka nie wolno ciągnąć przyczepki

      Rower do przyczepki musi mieć odpowiednie przełożenia.
      Przyczepka musi mieć chorągiewkę o wysokości co najmniej 150 cm.
      Szprychy muszą być zasłonięte.

      Zakaz używania szalików w przyczepce :))))))

      Siodełko nie może być sprężyn jak za nim jest fotelik.








      • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 23.01.12, 14:02
        Schowaj to i nie pokazuj. Akurat tam jest anty rowerowo. Lobby motoryzacyjne czuwa. Każdy rower (inny niż wyścigowe <12kg) musi mieć dynamo. W nocy jeździć na dynamie. Dynamo od 15km/h musi świecić taks samo mocno z pełną mocą (głupota, ale urzędnik tak zrozumiał ograniczenie magnetyczne w celu nie spalenia żarówek). Nasze bateryjne na kierownicę, tył są dozwolone jedynie jako dodatkowe. Mruhganie przodu i tyło zabronione. Każda lampka musi mieć wybitą homologację na kloszu... to jest bezpieczniactwo, hamowanie rynku i ruchu rowerowego. Popatrz sobie na rankingi parterowości tego państewka. Wszystko muszą mieć unormowane, a akurat myśleli o rowerze jako rekreacji to napaćkali. O tak mentalność carskiego urzędnika ( tutaj prusko austryjackiego)
    • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 27.01.12, 23:08
      elektronikab2b.pl/blog/15643-cynowe-wasy-zablokowaly-pedaly-gazu-w-toyotach
      Sprzedam 0.7kg cyny bezołowiowej.
      --------
      Kupiłem używaną tylną lampkę na bagażnik z podtrzymaniem światła na postoju(dynamo). Firma przyzwoita, na pewno nie niska półka. Ma 4 lata(2008). Po sprawdzeniu, wszystkie diody zostały spalone, elektronika też oberwała. Tak ją zaprojektowano na przepięcia. A i klosz pękł. Spodziewam się, że żarówkowa też by wytrzymała taki okres. Więc po co ledy? Dla zabawy, czy żywotności?
      Wszystko staje na głowie.
      • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 28.01.12, 15:43
        > Kupiłem używaną tylną lampkę na bagażnik z podtrzymaniem światła na postoju(dyn
        > amo). Firma przyzwoita, na pewno nie niska półka. Ma 4 lata(2008). Po sprawdzen
        > iu, wszystkie diody zostały spalone, elektronika też oberwała. Tak ją zaprojekt
        > owano na przepięcia. A i klosz pękł. Spodziewam się, że żarówkowa też by wytrzy
        > mała taki okres. Więc po co ledy? Dla zabawy, czy żywotności?
        > Wszystko staje na głowie.
        Niektóre dynama w piaście dają do 30 V bez obciążenia.
        Dynamo to stabilizator prądu na poziomie ok 400mA ( a nie napięcia) .
        Przy tych prądach ma płaską charakterystykę napięciową dla szerokiego zakresu obrotów (prędkości roweru).
        Pewnie z tego poziomu na rynku brakuje ładowarek do komórek napędzanych dynamem.

        Trzeba wiedzieć co się robi i znów Kłaniają się standardy blokady producent eksperymentuje a potem komponenty rożnych producentów nie współpracują.
        • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 28.01.12, 17:55
          > Dynamo to stabilizator prądu na poziomie ok 400mA ( a nie napięcia) .
          > Przy tych prądach ma płaską charakterystykę napięciową dla szerokiego zakresu o
          > brotów (prędkości roweru).
          Można tak powiedzieć.
          Wynika to z chęci niepalenia żarówek przy większych prędkościach. Obecnie przy ledach, przetworniczkach w tanich latarkach, świetlówkach kompaktowych (eko "żarówka" bo z rtęcią) , jest to kaganiec. Dla producentów (bo jednak "muszą" nie palić żarówek) jak i rowerzystów, bo płacą kiepską sprawnością.

          > Trzeba wiedzieć co się robi i znów Kłaniają się standardy blokady producent eks
          > perymentuje a potem komponenty rożnych producentów nie współpracują.
          No nie. Tutaj jest właśnie standard. Standard od wielu lat. Producent dynam robi blokadę elektromagnetyczną w dynamach. Nazywając to po imieniu, kiepski generator konstrukcyjnie z piaskownicy. Ci lepsi dają elektroniczny ogranicznik przepięcia (dwie zenerki). Ten ogranicznik pozwala nie spalić się żarówce jeśli straci się połączenie z drugą lampką-obciążeniem. Ale ten ogranicznik trzeba usunąć, by wyciągnąć większą moc z dynama np. pod led. Producenci lampek są skazani z góry na określone żarówki (6V 2,4W) lub muszą naśladować je (led). I tak w tylnych lampkach led pomimo oszczędniejszych w prąd ledów, daje się bocznik prądowy, aby przednią żarówkę nie spalić. Przednia ledowa też ma przekichane, aby nie spalić hipotetycznej żarówki w tylnej lampce lub aby napięcie było wystarczające do świecenia.
          '
          Ogólnie chciałem pokazać, że nowa markowa produkcja (2008) po nie całych 4 latach jest złomem i taką samą żywotność mają żarówkowe tylne lampki. Tylko tam wystarczy wymienić żarówkę, a tu?. Przy okazji wystąpienia "led" marketingowcy dają z automatu stempel mln godzin pracy ...
          • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 28.01.12, 19:45
            > Wynika to z chęci niepalenia żarówek przy większych prędkościach. Obecnie przy
            > ledach, przetworniczkach w tanich latarkach, świetlówkach kompaktowych (eko "ża
            > rówka" bo z rtęcią) , jest to kaganiec. Dla producentów (bo jednak "muszą" nie
            > palić żarówek) jak i rowerzystów, bo płacą kiepską sprawnością.
            Wystarczy prosta przetwornica za 2 zł aby zabezpieczyć się przed nadmiernym napięciem z dynama.
            link

            > No nie. Tutaj jest właśnie standard. Standard od wielu lat. Producent dynam rob
            > i blokadę elektromagnetyczną w dynamach.
            Stary standard który nie nadaje się do LEDów.
            Potrzebny jest nowy np przetwornica w prądnicy która przy małych prędkościach podbije napięcie a przy dużych zmniejszy.
            Trzeba ustalić czy standardem z przodu jest 1W czy 3W ?
            Jak 3W to może być za dużo bo dynama mają 2,4-3 W.
            Co z migającymi lampkami i jak to wpływa na zmiany napięcia na zasilaniu lampek.
            Potrzebny jest nowy standard tak aby lampka jednego producenta nie gryzła się z dynamem drugiego.


            >Ale ten ogranicznik trzeba usuną
            > ć, by wyciągnąć większą moc z dynama np. pod led.
            LEDa można zabezpieczyć opornikiem aby przy dużym napięciu nie przekroczyć prądu niszczącego ale zapomina się o zabezpieczeniu przed przebiciem napięciem wstecznym
            Dodatkowo dynamo daje napięcie zmienne więc do leda ludzie starają się prostować to na graetzu .Potem dokładają kondensator i dziwią się, że 30 woltowe dynamo daje 45V stałego napiecia na kondensatorze.


            > Producenci lampek są skazani
            > z góry na określone żarówki (6V 2,4W) lub muszą naśladować je (led).
            2W z przodu powinno wystarczyć

            > I tak w ty
            > lnych lampkach led pomimo oszczędniejszych w prąd ledów, daje się bocznik prądo
            > wy, aby przednią żarówkę nie spalić. Przednia ledowa też ma przekichane, aby ni
            > e spalić hipotetycznej żarówki w tylnej lampce lub aby napięcie było wystarczaj
            > ące do świecenia.
            tu może wyglądać to inaczej dla każdego dynama.
            Były próby prostowania do ładowarek z niektórych dynam i był problem bo napięcie utrzymywało się na poziomie 11 V.
            Ponieważ taka ładowarka musi ładować baterie do różnych urządzeń typowo łąduje dwa ogniwa LiIon czyli do 8.4V ,
            I robi sie problem bo przy małych prądach przetwornica musi byc w dół (step downa0z 11V na 8,4 V.
            Natomiast przy dużym obciążeniu napięcie z dynama spada do 6V z czego graetz zabiera 1,5 V i potrzebna jest prądnica podbijająca napięcie.
            To wstyd, że producenci przetwornic jeszcze nie opracowali uniwersalnego układu do roweru.
            Dlatego jestem zwolennikiem standardów aby producenci lampek dogadali się z producentami dynam.

            • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 28.01.12, 21:37
              > Stary standard który nie nadaje się do LEDów.
              Powiedzmy, utrudnia.

              > Potrzebny jest nowy np przetwornica w prądnicy która przy małych prędkościach p
              > odbije napięcie a przy dużych zmniejszy.
              Niekoniecznie.

              > Trzeba ustalić czy standardem z przodu jest 1W czy 3W ?
              > Jak 3W to może być za dużo bo dynama mają 2,4-3 W.
              Odpowiednikiem 2.4W żarówki z przodu może być 1W led. Na tył wystarczy 0.1W czerwonego.
              Ale 3W dopiero jakoś świeci.


              > Co z migającymi lampkami i jak to wpływa na zmiany napięcia na zasilaniu lampek
              > .
              Inna konstrukcja "dynama"

              > Potrzebny jest nowy standard tak aby lampka jednego producenta nie gryzła się z
              > dynamem drugiego.
              Nie pogodzisz żarówkowego standardu z ledowym(bez ogranicznika), bez dyskryminacji któregoś rozwiązania. Obecne żarówkowe jest genialne w prostocie. A podłącz kabelek i będzie świecić. Mimo to ludzie mają problemy :"na prądzie się nie znam".

              > LEDa można zabezpieczyć opornikiem aby przy dużym napięciu nie przekroczyć prąd
              > u niszczącego ale zapomina się o zabezpieczeniu przed przebiciem napięciem wste
              > cznym
              Rezystor przekroczy prąd. Wystarczy dać odpowiednie napięcie. Lepiej jest dać stabilizator prądu i mieć spokój.

              > Natomiast przy dużym obciążeniu napięcie z dynama spada do 6V z czego graetz za
              > biera 1,5 V i potrzebna jest prądnica podbijająca napięcie.
              Na amatorkę i partactwo nie pomogę. Obecnie dynamo żarówkowe(tylko takie widziałem w handlu), jak nie ma ogranicznika przeciprzepięciowego to jest bardzo wdzięczne. Otóż dostosowując obciążenie , ustalamy napięcie. Czyli jest taką "wbudowaną przetworniczką". Niestety ma niska sprawność i może zabierać ponad 20W mocy mechanicznej przy produkowaniu 3W prądu.Zdaje się, że najlepiej wypada dynamopiasta SON, ale droga.

              > To wstyd, że producenci przetwornic jeszcze nie opracowali uniwersalnego układu
              > do roweru.
              1. Postawią na mniejszy prąd i tym samym automatyczne podbicie napięcia i mocy maksymalnej.
              2. Postawią na zrobienie obciążenia żarówkowego - 6V 0.5A.
              3. Będą cudować z podbijaniem napięcia, redukcją ...
              Ad1. Trafi się droższe dynamo z ogranicznikiem napięcia i kicha. Większego napięcia nie uzyskają.
              Ad2. i będą się kulać z marnymi 3W
              Ad3. Przy prędkości piechura będzie trochę lepiej. A maksymalnej mocy i tak nie podbiją.

              > Dlatego jestem zwolennikiem standardów aby producenci lampek dogadali się z pro
              > ducentami dynam.
              To powstanie 2 standard i rowerzysta jak się nie wstrzeli to będzie palił sobie żarówki lub będą mu marnie świeciły ledówki.
              Tak źle i tak nie dobrze. Jedyne pocieszenie, że 3W na ledowe oświetlenie dużo lepiej świeci niż żarówkowe. Od biedy te 3W mocy by wystarczyły.

              biorąc Ad2. , prostownik przy samej diodzie i 1 diodę (2 struktury szeregowo) 7V 700mA można zachować obecną prostotę (kilka kabelków)...
              Pisałem już, że rower musi być prosty?
              • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 29.01.12, 09:04


                Tu producent przetwornicy każe zabezpieczać dynamo transilem 33V
                link
                • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 29.01.12, 13:19
                  Żadna nowość. Z tego samego powody przepalają się szybko żarówki. Wystarczy, że jedna starci kontakt lub się spali, a druga w bardzo szybkim czasie podzieli jej los.
    • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 25.02.12, 22:53

      groups.google.com/group/pl.rec.rowery/browse_thread/thread/d17c5118ab546066?hl=pl#
      www.miastadlarowerow.pl/index_wiadomosci.php?dzial=2&kat=8&art=90
    • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 18.05.12, 12:16
      W tym ministerstwie są jacyś idioci. Wszędzie muszą wcisnąć swoją twórczość.

      bip.transport.gov.pl/pl/bip/projekty_aktow_prawnych/projekty_rozporzadzen/rozp_transport_drogowy/proj_rozp_wt/px_proj_rozp_wt_16_04_12.pdf
      • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 18.05.12, 13:02
        Tak na szybko.

        -W jakiś pojazdach samoochodach? zmniejszyli wysokość światełek do 150 mm, a w rowerach twardo 250 mm. Co nie pozwala zamocować światełek na osi 16" kółek ( przyczepki typu Y-frame). Wróć , coś tam jest 150mm poniżej tylnej szyby. A szybę też można dać nisko. A prawda jest taka, że koncerny motoryzacyjne robią co chcą, a ministerstwo i tak im przyniesie homologację w zębach. Wyjątkiem są manufaktury i kiedyś polscy producenci, bo tym to ministerstwo nie popuści z homologacją.


        - namieszali ze światłami przyczepki, częściowo się wycofali, ale jeśli przyczepka przekroczy szerokość roweru lub wózka, to białe światełko w przyczepce. Paradoksalnie będzie się opłacać kupić za 1,5 zł piankową otulinę ocieplając na rury i zamocować w poprzek roweru, tak aby rower stał się szerszy od przyczepki. I to legalnie.

        -namieszali z dyszlem, że obowiązkowy zaczep z sprzężeniem?, nie dotyczy przyczepki jednokołowej. A w uzasadnieniu piszą o przyczepce nazywają ją jednoosiową. Tym samy wycinają cały rynek przeczepek wielokołowych z kolami wzdłuż przyczepki, choć działających na tej samej zasadzie co jednokołowa.

        - coś tam z oponami i odblaskami. Trzymają się nieprzerwany okrąg, nie wiem po co. Zapisali też 2 razy to samo, tylko raz z oponą, a drugi ściance bocznej .... Nie wiem czym to się ma różnić!

        -z tego co widzę, to przyczepki mają odpowiadać $56.1 , a tam fory "mają rowery i wózki rowerowe" . Oznacza to, że przyczepki rowerowe są na zasadach ogólnych - brak migania, światełka 300- 900 mm. Co ciekawe w 56.3 jest o tych przyczepkach, że mają spełniać 56.1. A 56.1 jest opisany rower lub wózek rowerowy. Przyczepka rowerowa jest innym pojazdem, więc papa rowerowe regulacje.
        Coś tam w uzasadnieniu napisali, że niby światełka w przyczepkach są jak rowerowe, też demontowalne, miganie itd... ale napisali to tak nie logicznie, że nic nie rozumiem z tego uzasadnienia. Z treści rozporządzenia tego średnio wynika. Wróć, zrobili potrójny system zagnieżdzenia + równoległe procesy. I tak w 56.1b wysyłają do 56.3. Również wysyłają do 56/1a o demontowalności w rowerze i wózku. Jakby nie mogli tam dopisać przyczepki ... W 56.3 jest zwrot akcji bo wysyłają do 56.1.

        -wychodzi, że w przyczepkach rowerowych, będzie nielegalny biały odblask z przodu, bo to jest przywilej jedynie rowerów i wózków rowerowych. Przyczepki mają świecić białym z przodu, aby łatwiej się wyprzedzało na trzeciego i żyletkę jednocześnie.

        -rower może ciągnąć przyczepkę,maszynę 56.3. No i jeśli będzie to przyczepka rowerowa to mamy coś tam zdefiniowane. Ale jeśli będzie to maszyna na kółkach, wyglądająca tak samo jak przyczepka rowerowa z ładunkiem to ... wymagania oświetleniowe s ą już inne.



        • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 20.05.12, 07:15
          Wychodzi na to, że ministerstwo nieźle sobie wymyśliło.

          www.google.pl/search?q=Fahrradanh%C3%A4nger&num=100&hl=pl&lr=&safe=off&prmd=imvns&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=03S4T-LNFcHRhAeyoZnXCA&ved=0COIEELAE&biw=1680&bih=834
          Rynek szwabskie jest jednym z najbardziej wymagających przepisowo o kwestie oświetleniowe. Oni też mają bzika, ale nawet tam są wprowadzane na rynek przyczepki rowerowe bez przednich światełek. Co ciekawe zwykle ograniczają się do tylnych czerwonych odblasków. Tylne światełka są rzadkością i nie widzę nawet miejsca na przymocowanie lampki Bardzo często są montowane pomarańczowe odblaski na koła. Wychodzi na to, że projekt rozporządzenia będzie wymagał więcej przyczepek w polsce niż reszcie świata. Producenci europejscy będą musieli budować specjalną wersję tylko na rynek polski.

          Czyli mamy regulację, która dyskryminuje produkty z UE. Ojjj, a za to się płaci tantiemy KE.

          Co do ruchomego zaczepu, dyszla, sprzęgu, aby nie wywracać przyczepki razem z rowerem, to znów uderza to w producentów. Z powodów konstrukcyjnych zaczep kulowy przy sztycy ( analogicznie jak w samochodach osobowych - homologowany) nie może zapewniać tak dużej ruchomości, co sprężynowy połączenie w przyczepkach rowerowych. Są również przyczepki ( glownie szwabskie), które są niejako naczepami. Są to miniaturowe wózki ręczne/podróżne torby na kolach które są mocowane do bagażnika. Mocowanie do bagażnika uniemożliwia tak duzy zakres pracy, aby rower nie przewracał przyczepki.
          Nawet te typowe dziecięce przyczepki nie zapewniają nie wywracalności, bo wygięty dyszel, mocowany jedną stroną zaczepi o koło roweru i przewróci przyczepkę.

          Jeśli w ministerstwie tak się boją o przewrócenie przyczepki ( z dziećmi), to proponuje zdelegalizować foteliki dziecięca na rower. Tam przecież łatwo się wywrócić z zawartością.


    • Gość: lovelo IP: *.e-wro.net.pl 02.08.12, 21:58
      Trzrba przekręcać

      link
    • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 11.09.12, 22:14
      dziennikustaw.gov.pl/du/2012/997/1
      • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 11.09.12, 22:55
        -Obowiązkowe jest światło czerwone odblaskowe w dzień. Też niespotykane np. we francji. Zamiast łapać za brak lampek, będą łapać w letnie , słoneczne popołudnie za brak odblasku. Wszelkiego rodzaju górale + założenie zwykłej lampki na baterie na tył, bez odblasku będzie skutkowało mandatem. Ale to dopiero za kilka lat milicja dojdzie to tych niuansów.

        -w przyczepce zabroniony jest przedni biały odblask
        -w przyczepce musi być obowiązkowo czerwony odblask, czyli duża część rynku europejskiego zostało zakazana w polsce
        -jak jest ciemno to w przyczepce ma być tylne światełko. Niestety ale historia się powtarza i nie może ono być migające. W zasadzie zwykłej tylnej lampki rowerowej nie można zastosować do przyczepki rowerowej, bo miga przeważnie. Czyli mamy kolejny powód do mandatowania.
        -jak przyczepka jest szersza od ciągnika rowerowego, to przyczepka ma mieć przednie światełko. I znów nie może migać. Czyli zagwarantowano światełka z myślą o sraczce wyprzedzaczce na 3.

        -zamotali się z obowiązkowym dyszlem anty wywróceniowym. Czyli żaden na rynku sprzęt tego nie zapewnia, bo prędzej czy później skończy się zakres obrotu lub o coś się zaczepi. Wycięto sporo producentów europejskich, faworyzując chińskie wynalazki na sprężynce. Wprawdzie dopuszczono konstrukcje jednokołowe, ale zabronili tego samego typu konstrukcje 2 kołowe. 1 kolo za drugim w jednej linii..

        -MdR głupio się uparło na kierunkowskazy, jeśli rączki nie pozwalają sygnalizować. Nie wiedzą, że to się wiąże z jedynymi słusznymi homologowanymi kierunkowskazami = zabicie przemysłu dużych "rowerów". Oni podawali, że jeśli dany kierunek jest kiepski to tam umieszczać kierunkowskaz. I w tej głupocie wyszło, że urzędnik nakazał :trzeba umieszczać obowiązkowo 4 kierunkowskazy typu kogut od żuka. Super strzelanie w swoją stopę.

        - o ile w rowerach i wózkach rowerowych skorygowano wysokość światełek na 250 - 1500, to w przyczepkach rowerowych nadal jest po staremu 350 - 900. Smaczku dodaje fakt, że to właśnie w przyczepkach stosuje się najmniejsze kółka i całość jest najniżej zawieszona.

        Podsumowując, ministerstwo coś tam naprawiło, ale się uparli i wprowadzono mnóstwo nowego badziewia. To rozporządzenie jest DO ZMIANY.
        • Gość: Neverhood IP: *.internetia.net.pl 11.09.12, 23:13
          Za niecałe 30 dni nie trzeba będzie mieć światełek w dzień oraz przednie światełka mogą być migające. Reszta wchodzi na początku 2013
        • Gość: artek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.09.12, 08:21
          Gość portalu: Neverhood napisał(a):
          > -Obowiązkowe jest światło czerwone odblaskowe w dzień.

          tak jakby do tej pory było inaczej ...

          > Zamiast łapać za brak lampek, będą łapać w letnie , słoneczne popołudnie
          > za brak odblasku. Wszelkiego rodzaju górale + założenie zwykłej lampki na ba
          > terie na tył, bez odblasku będzie skutkowało mandatem. Ale to dopiero za kilka
          > lat milicja dojdzie to tych niuansów.

          nie sądzę aby ktokolwiek taki niuans kiedykolwiek zauważył. póki co, do tej pory nikt do braku odblasków się nie czepiał - jeśli już, to wyłącznie do braku lampki (najśmieszniejsze, że bardziej do braku przedniej, niż - jak dla mnie - dużo istotniejszej tylnej).
          a powszechnie obowiązującym standardem jest przecież sama lampka pozycyjna bez odblasków i bez dodatkowych odblasków.

          nawiasem mówiąc, ja osobiście od lat używam czegoś takiego:

          www.velo.pl/produkty/wyprzedaz/?m=2&pk=%&id=555
          zamontowane na stałe w mtb, nawet w najbardziej słoneczne dni w górach.
        • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 10.10.12, 10:08

          > -Obowiązkowe jest światło czerwone odblaskowe w dzień. Też niespotykane np. we
          > francji. Zamiast łapać za brak lampek, będą łapać w letnie , słoneczne popołudn
          > ie za brak odblasku.

          Właśnie sobie uzmysłowiłem, że nie mam odblasku.
          Tak się wykłócam z policją o mandaty, a oni tego też nie zauważyli.


          Ciekawe co prawo mówi na temat tylnej lampki której obudowa jest odblaskowa ?

          Chyba przykleję kawałek folii odblaskowej do błotnika.

      • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 09.10.12, 20:04


        wroclaw.naszemiasto.pl/artykul/1568325,wroclaw-nowe-przepisy-dotyczace-rowerzystow-jak-sie-wam podobają
        • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 10.10.12, 10:00



          ......a 27 czerwca złapano 93 z czego 77 dostało mandat.

          Wydaje mi się że wiem jaka liczbę dziennie należy złapać

          Uwaga dziś policyjna środa


          Ok 100 mandatów co dwa tygodnie to daje 2500 rowerzystów zniechęconych do jazdy rowerem. Do tego codzienne akcje 2-3 razy tyle, czyli po 2 latach akcji będziemy mieli o 20.000 rowerów mniej ( w tym miejscu lub wcale).


          • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 10.10.12, 10:14
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.