21.04.03, 22:17
Ludzie!! Uważajcie na ulicach! Dzisaj bym rozjechał palanta na rowerze - bez
świateł wyjeżdża z podporządkowanej (z prawej strony, ale z osiedlowej
uliczki) i wali na skos na lewy pas!! Ręką nie machnie, kasku nie ma,
lusterek ani lampek też nie. Przecież w zderzeniu z samochodem szans nie
macie. Starajcie się jeździć prosto, nie zbaczać z kursu i zamontujcie
lusterka!! Jak wy zmieniacie pasy na ulicach?? Ludzie!!
Edytor zaawansowany
  • Gość: hyhy IP: *.local.pl / 192.168.1.* 23.04.03, 16:22
    dolaczam sie do apelu
    z prawej, czy z lewej nagle wyjezdza, niewazne, czy ma pierwszenstwo, czy nie,
    nie zwolni, nie popatrzy... ech...
    bardzo "lubie" tez takiech rowerzystow, co srodkiem jezdni jada... nawet
    niektorym sie udaje dosc szybko, ale autem tez bym chciala przynajmniej do
    dozwolonej maksymalnej dociagnac ;-)
    strzezcie sie kierowcy rowerzystow!!!
  • wromario 23.04.03, 17:01
    Gość portalu: hyhy napisał(a):

    > dolaczam sie do apelu
    > z prawej, czy z lewej nagle wyjezdza, niewazne, czy ma
    pierwszenstwo, czy nie,
    > nie zwolni, nie popatrzy... ech...

    Ogólnie to nie bardzo wiesz co się dzieje wokół Ciebie
    prawda? A co robisz, kiedy Ci nagle wyjeżdża i ma
    pierwszeństwo? Hamujesz, czy "masz rację"? A może ręce do
    góry i pisk?

    > bardzo "lubie" tez takiech rowerzystow, co srodkiem
    jezdni jada... nawet
    > niektorym sie udaje dosc szybko, ale autem tez bym
    chciala przynajmniej do
    > dozwolonej maksymalnej dociagnac ;-)

    Fajnie by było szybciej tym autem posuwać, nie?

    > strzezcie sie kierowcy rowerzystow!!!

    Wolałbym nie spotkać Cię na drodze, wolałbym także, aby
    nikt z moich bliskich nie spotkał Cię na drodze. Ogólnie
    wolałbym, aby Cię nie było, ale - widać - muszę sie
    pogodzić z istnieniem takiego indywiduum. Może się kiedyś
    sama wyeliminujesz, obyś tylko nie zabrała nikogo ze sobą.
  • Gość: uhm IP: *.media4.pl / 10.7.2.* 24.04.03, 09:29
    wromario napisał:

    > Wolałbym nie spotkać Cię na drodze, wolałbym także, aby
    > nikt z moich bliskich nie spotkał Cię na drodze. Ogólnie
    > wolałbym, aby Cię nie było, ale - widać - muszę sie
    > pogodzić z istnieniem takiego indywiduum. Może się kiedyś
    > sama wyeliminujesz, obyś tylko nie zabrała nikogo ze sobą.

    Słuchaj, nie sądzę, aby Hyhy dała Ci podstawy do tak surowej oceny jej osoby.
    Chyba zbyt wiele sobie dopowiedziałeś, popuściłeś wodze zgorzknialej fantazji.
    Tak się składa, że Hyhy to jedna z najlepszych osób jakie znam. Nie byłaby
    zdolna skrzywdzić nawet biedronki ;)
  • wromario 28.04.03, 21:42
    jedna z najlepszych osób jakie znasz napisał(a):

    > autem tez bym chciala przynajmniej do dozwolonej
    maksymalnej dociagnac ;-)

    starczy za cały komentarz
  • wromario 23.04.03, 16:51
    wielki_czarownik napisał:

    > Ludzie!! Uważajcie na ulicach! Dzisaj bym rozjechał
    palanta na rowerze - bez
    > świateł wyjeżdża z podporządkowanej (z prawej strony,
    ale z osiedlowej
    > uliczki) i wali na skos na lewy pas!! Ręką nie machnie,
    kasku nie ma,
    > lusterek ani lampek też nie. Przecież w zderzeniu z
    samochodem szans nie
    > macie. Starajcie się jeździć prosto, nie zbaczać z
    kursu i zamontujcie
    > lusterka!! Jak wy zmieniacie pasy na ulicach?? Ludzie!!

    Ludzie! Uważajcie na ulicach. Codziennie jakieś palant to
    zajeżdża mi drogę, bo widzi jedynie swój skręt w prawo,
    to znów mija mnie o centymetry, to wyprzedza trąbiąc,
    kiedy sygnalizuję tłukowi już od dłuższego czasu, że
    zjeżdżam na lewy pas. Starajcie się widzieć cokolwiek, bo
    często nie widzicie niczego (prowadząc tonową kupę
    żelastwa) - nie pisałbym tego, gdybym nie stale nie
    myślał stale za Was. I po kiego tak gazujecie, na nikim
    to wrażenia nie zrobi, przecież na żadnym dystansie w
    mieście nie macie z rowerem szans.
  • wielki_czarownik 23.04.03, 20:08
    Wlecze się taki pimpuś 10 na godzinę i czasami nie ma go jak wyprzedzić.
    Lusterek, świateł ani kasku to prawie nigdy nie ma. Zajeżdża drogę, wyskakuje z
    podporządkowanej, bo myśli, że zmieści się pomiędzy autem i krawężnikiem. W
    ciągu ostatnich dni tylko raz rowerzysta mi machnął ręką, że chce skręcać. Inni
    skręcali na oślep!! Prosto to żaden nie potrafi jeździć - wszyscy wężykiem. A
    potem pretensje ma, że kierowcy się denerwują. Nawet nie wiesz, ajk upierdliwy
    i problematyczny jest rowerzysta dla kierowcy. A Kierowców jest więcej więc
    ulice są dla nas. Wy sio na swoje dróżki! Ja wam autem do dróżce dla rowerów
    nie jeżdżę!
  • wromario 23.04.03, 21:13
    wielki_czarownik napisał:

    > Wlecze się taki pimpuś 10 na godzinę i czasami nie ma
    go jak wyprzedzić.

    Rower toś pewnie na obrazku widział.
    Wiecznie blokujecie mi przejazd, trzeba Was objeżdżać,
    kiedy się inhalujecie się w korkach, które sami tworzycie.

    > Lusterek, świateł ani kasku to prawie nigdy nie ma. >

    Poczytaj KD, to co piszesz sugeruje pewną ignorancję.

    > Zajeżdża drogę, wyskakuje z
    >
    > podporządkowanej, bo myśli, że zmieści się pomiędzy
    autem i krawężnikiem.

    Wyprzedza taki, po to żeby zaraz zajechać drogę albo
    stanąć w korku, tępo wypatruje zagrożeń o podobnej sobie
    masie olewając wszystko, co lżejsze niż 500 kg, zastawia
    ścieżki, mija o centymetry, wymusza pierwszeństwo,
    wyjeżdżając z podporządkowanej, parkuje na chodnikach,
    zostawiając pieszym 10 cm, przemyka przez zebrę i
    przejazd rowerowy na czerwonym, bo on jeszcze zdąży i
    pisze prowokacyjne brednie w podforum poswięconym
    rowerzystom aby podreperować swoje gnuśne prymitywne ego
    zatruwane przez spaliny. I to wszystko z dzisiejszego dnia.

    > W > ciągu ostatnich dni tylko raz rowerzysta mi machnął
    ręką, że chce skręcać. Inni
    >
    > skręcali na oślep!!

    Spisałem Ci to, co widziałem DZIŚ! Zastanów sie chwilkę
    nad tym - przejeżdżam ledwie 20 km, to są obserwacje z
    40-50 minut mojej dziennej drogi.

    > Prosto to żaden nie potrafi jeździć - wszyscy wężykiem.

    :P - brednie

    Wiesz ile czasu zajmuje kierowcy reakcja na zmianę
    świateł? Z pewnością wiesz, wiemy to obaj pimpuś ;)

    > A potem pretensje ma, że kierowcy się denerwują. Nawet
    nie wiesz, ajk upierdliwy
    > i problematyczny jest rowerzysta dla kierowcy.

    Oceniasz świat wyłącznie ze swojej perspektywy,
    próbowałem Ci to uświadomić, ale widać Twoim celem jest
    dalsza kłótnia. Wybacz, ale tej przyjemności Ci już nie
    zrobię. Skoro masz problem z rowerzystąmi, rozwiąż go w
    inny sposób.

    > A Kierowców jest więcej więc
    > ulice są dla nas.

    Wyginiecie jak mamuty :P

    > Wy sio na swoje dróżki! Ja wam autem do dróżce dla rowerów
    > nie jeżdżę!

    Nie wszędzie są ścieżki, zauważyłeś to? A może byłeś na
    tyle spostrzegawczy, aby dojrzeć stojące na nich auta?
    Choćby na Krakowskiej.
  • wielki_czarownik 23.04.03, 21:23
    1. To, że w Prawie o ruchu drogowym pisze, że macie mieć światełka itp to nie
    znaczy, że je montujecie.
    2. Zrozum, że samochód ważący (z kierowcą, paliwem etc) 1200 kg i jadący 60 nie
    będzie ustępował na drodze 80 kilowemu rowerzyście jadącemu 10 na godzinę. W
    razie wypadku mi się nic nie stanie - ty zginiesz.
    3. Czemu nie sygnalizujecie skrętów? Czemu nie macie lusterek - odwraca się
    taki do tyłu i już go ściąga na środek jezdni. Czemu się tak wpychacie pomiędzy
    jadące auta. Ja mogę nawet nie zauważyć, że rowerzystę zahaczę. To, że
    niektórzy debilni kierowcy łamią przepisy nie znaczy, że wolno to robić
    rowerzystom. Chiciażby z powodów praktycznych - w razie konfrontacji z moim
    autem nie masz prawie żadnych szans.
  • wromario 23.04.03, 22:37
    wielki_czarownik napisał:

    > 1. To, że w Prawie o ruchu drogowym pisze, że macie
    mieć światełka itp to nie znaczy, że je montujecie.

    Nie rozmawialiśmy o światełkach. Rowerzyści nieoświetleni
    to idioci - chyba nie mamy o czym dyskutować w tej kwestii.

    > 2. Zrozum, że samochód ważący (z kierowcą, paliwem etc)
    1200 kg i jadący 60 nie będzie ustępował na drodze 80
    kilowemu rowerzyście jadącemu 10 na godzinę.

    Tzn. rozjedzie go bo jest cięższy? Takie jest Twoje
    wyobrażenie porządku na drogach? A co z pieszym? Też go
    rozjedzie, bo jest cieższy?
    Ja nie kwestionuje twierdzenia, że rowerzyści nie
    przestrzegają przepisów - ja usiłuję Ci wytłumaczyć, że
    wina leży po obu stronach, ale na Was spoczywa większa
    odpowiedzialność i obowiązek zachowania większej
    ostrożności. Tak jak na rowerzyście mijąjącym pętających
    się po ścieżce pieszych.

    > W razie wypadku mi się nic nie stanie - ty zginiesz.

    Właśnie dlatego napisałem powyższe.

    > 3. Czemu nie sygnalizujecie skrętów?

    Rety! No możemy sobie tak grzechy wyliczać rozciągając
    wątek w nieskończoność. Mnie po prostu zirytowało, że
    postanowiłeś się wyładować w ten sposób. Gdybym miał z
    każdym żalem wyskakiwać na forum automobilistów, życia by
    mi nie starczyło - pomijając już fakt, że jest to dość
    idiotyczne prowokowanie sporu, które niczego nie rozwiąże.

    > Czemu nie macie lusterek - odwraca się taki do tyłu i
    już go ściąga na środek jezdni.

    Pewnie z tego samego powodu, z którego auta mają strefy
    martwego pola widzenia i wyprzedając mnie przygniatają
    tyłem do krawężnika. KD nie reguluje tej sprawy.

    > Czemu się tak wpychacie pomiędzy jadące auta.

    Nie wiem dokładnie, o czym piszesz.

    > Ja mogę nawet nie zauważyć, że rowerzystę zahaczę.

    Kierowcy mają problemy z widzeniem togo, co się naokoło
    nich dzieje, staram się o tym pamiętąć i pewnie dlatego żyję.

    > To, że niektórzy debilni kierowcy łamią przepisy nie
    znaczy, że wolno to robić rowerzystom.

    Oczywistość, nigdy tego nie negowałem.
    Jak również tego, że debilini bywają również rowerzyści.
    Rzecz w tym, że nie zamierzam tolerować postawy tupu: won
    z drogi, szukaj sobie ścieżki. Tych ścieżek po prostu
    najczęściej nie ma.

    > Chiciażby z powodów praktycznych - w razie konfrontacji
    z moim autem nie masz prawie żadnych szans.

    Zamierzasz mnie ścigać po ścieżkach czy jak? :D
  • Gość: hyhy IP: *.local.pl / 192.168.1.* 24.04.03, 09:43
    wromario napisał:

    (...)

    pozwol, ze nie skomentuje impertynencji pod moim adresem

    wnioski z powyzszych postow: kierowcy i rowerzysci powinni jezdzic wlasnymi
    sciezkami - oddzielic ich co najmniej kraweznikiem

    poki co- apel do rowerzystow, by mimo wszystko, zwalniali przed skrzyzowaniami
    samochod musi sie zwykle zatrzymac, wiec rowerzysci niech przynajmniej
    zwolnia...

    co do umiejetnosci i zachowan kierowcow- jest inny (jakze popularny) watek

    a przestrzeganie zasad bezpieczenstwa i kultury obowiazuje wszystkich jednakowo
    (nie tylko na drogach, hehe)
  • wromario 28.04.03, 22:01
    Gość portalu: hyhy napisał(a):

    > wromario napisał:

    > pozwol, ze nie skomentuje impertynencji pod moim adresem

    wiem.onet.pl/wiem/01d672.html
    > wnioski z powyzszych postow: kierowcy i rowerzysci
    powinni jezdzic wlasnymi
    > sciezkami - oddzielic ich co najmniej kraweznikiem

    Byłbym wielce rad. Możliwie daleko od podobnych Tobie.
    Kłopot w tym, że wiele bliskich mi osób porusza się autem.

    > poki co- apel do rowerzystow, by mimo wszystko,
    zwalniali przed skrzyzowaniami
    > samochod musi sie zwykle zatrzymac, wiec rowerzysci
    niech przynajmniej
    > zwolnia...

    A jak z tym "dociąganiem przynajmniej do dozwolonej"?
    Dasz radę się zatrzymać?

    > a przestrzeganie zasad bezpieczenstwa i kultury
    obowiazuje wszystkich jednakowo
    > (nie tylko na drogach, hehe)

    Po przeczytaniu tego, co napisałaś przyszło mi jedno do
    głowy: może to i haniebne, ale wolę być impertynentem (a
    z już z pewnościa takim, jakim go postrzegasz) niż kimś,
    kto najchętniej rozpędziłby auto, ustawiając rowerzystów
    po kątach i nie zważając na to, czy mają pierwszeństo,
    czy też nie. Proszę o cytat z mojej wypowiedzi, który
    daje Ci podstawę do twierdzenia o moim braku kultury.
  • Gość: hyhy IP: *.local.pl / 192.168.1.* 29.04.03, 11:56
    wromario napisał:

    > Gość portalu: hyhy napisał(a):
    >
    > > wromario napisał:
    >
    > > pozwol, ze nie skomentuje impertynencji pod moim adresem
    >
    > wiem.onet.pl/wiem/01d672.html
    > > wnioski z powyzszych postow: kierowcy i rowerzysci
    > powinni jezdzic wlasnymi
    > > sciezkami - oddzielic ich co najmniej kraweznikiem
    >
    > Byłbym wielce rad. Możliwie daleko od podobnych Tobie.

    i co jeszcze powiesz na moj temat?
    moze sie umowimy na jakas rozmowe, bo jak widze, jestes w stanie niezmiernie
    szybko oceniac, wyciagac wnioski, chetnie bym sie czegos dowiedziala od ciebie
    na swoj temat

    > Kłopot w tym, że wiele bliskich mi osób porusza się autem.
    >
    > > poki co- apel do rowerzystow, by mimo wszystko,
    > zwalniali przed skrzyzowaniami
    > > samochod musi sie zwykle zatrzymac, wiec rowerzysci
    > niech przynajmniej
    > > zwolnia...
    >
    > A jak z tym "dociąganiem przynajmniej do dozwolonej"?
    > Dasz radę się zatrzymać?
    >
    a ty dajesz rade? bo jak zauwazylam, wiekszosc rowerzystow nie
    oczywiscie ty uwazasz, ze jestes wyjatkiem, nie rozumiem wiec, czemu wg ciebie
    WSZYSCY kierowcy stwarzaja zagrozenie


    > > a przestrzeganie zasad bezpieczenstwa i kultury
    > obowiazuje wszystkich jednakowo
    > > (nie tylko na drogach, hehe)
    >
    > Po przeczytaniu tego, co napisałaś przyszło mi jedno do
    > głowy: może to i haniebne, ale wolę być impertynentem (a
    > z już z pewnościa takim, jakim go postrzegasz) niż kimś,
    > kto najchętniej rozpędziłby auto, ustawiając rowerzystów
    > po kątach i nie zważając na to, czy mają pierwszeństo,
    > czy też nie.

    slusznie
    chociaz, wg mnie, nie trzeba byc impertynentem, zeby jezdzic bezpiecznie

    Proszę o cytat z mojej wypowiedzi, który
    > daje Ci podstawę do twierdzenia o moim braku kultury.

    www2.gazeta.pl/poczta/0,25202.html?MailTo=wromario@NOSPAM.gazeta.pl&t=2
  • wromario 04.05.03, 10:47
    Gość portalu: hyhy napisał(a):

    > i co jeszcze powiesz na moj temat?
    > moze sie umowimy na jakas rozmowe, bo jak widze, jestes
    w stanie niezmiernie
    > szybko oceniac, wyciagac wnioski, chetnie bym sie
    czegos dowiedziala od ciebie
    > na swoj temat

    Zacznij czytać, co piszesz - może coś Ci przyjdzie do głowy.

    > > A jak z tym "dociąganiem przynajmniej do dozwolonej"?
    > > Dasz radę się zatrzymać?
    > >

    > a ty dajesz rade? bo jak zauwazylam, wiekszosc
    rowerzystow nie

    Czegoś o biciu murzynów jeszcze brakuje :P

    > oczywiscie ty uwazasz, ze jestes wyjatkiem, nie
    rozumiem wiec, czemu wg ciebie
    > WSZYSCY kierowcy stwarzaja zagrozenie

    A czy to ja wypisuję apele na forum "auto-moto", w
    których podnoszę lament, jacy to nierozważni sa Ci
    kierowcy? Zastanowiłaś się przez moment, czemu pisałem o
    tych wszystkich sytuacjach?
    Odnośnie tego kto i jakie stwarza zagrożenie - propunuję
    pouczającą lekturę:

    prawko.gery.pl/wypadki.php?f=stat1998
    > > Po przeczytaniu tego, co napisałaś przyszło mi jedno do
    > > głowy: może to i haniebne, ale wolę być impertynentem (a
    > > z już z pewnościa takim, jakim go postrzegasz) niż kimś,
    > > kto najchętniej rozpędziłby auto, ustawiając rowerzystów
    > > po kątach i nie zważając na to, czy mają pierwszeństo,
    > > czy też nie.
    >
    > slusznie

    Przynajmniej tu nie ma między nami sporu :D

    > chociaz, wg mnie, nie trzeba byc impertynentem, zeby
    jezdzic bezpiecznie

    "Dociąganie przynajmniej do dozwolonej" równiez temu nie
    sprzyja.

    > Proszę o cytat z mojej wypowiedzi, który
    > > daje Ci podstawę do twierdzenia o moim braku kultury.
    >
    > <a
    href="http://www2.gazeta.pl/poczta/0,25202.html?MailTo=wromario@NOSPAM.gazeta.pl&t=2"target="_blank">www2.gazeta.pl/poczta/0,25202.html?MailTo=wromario@NOSPAM.gazeta.pl&t=2</a>

    Link prowadzi do formularza pocztowego. Chciałaś coś
    konkretnego przez to powiedzieć?
  • Gość: mm IP: *.pop.e-wro.net.pl 11.09.03, 21:40
    jak Ci tak żle to zacznij chodzić na piechote i już problem z głowy ani
    lusterka ani światełka i więcej czasu do namysłu i nie kłóć sie kretyńsko są
    przepisy to je przestrzegaj, a jak masz z tym kłopoty to sobie nie szukaj
    idiotycznych usprawiedliwień że wszyscy Ci winni tylko nie ty bo....Proste
    rozwiązanie nie radzisz sobie to jedź tramwajem, autobusem czy idź i peszo.
    wzszystkim to ułatwi życie i Tobie też
  • woo-cash 09.09.03, 15:01
    wielki_czarownik napisał:

    > 1. To, że w Prawie o ruchu drogowym pisze, że macie mieć światełka itp to nie
    > znaczy, że je montujecie.

    W swoim własnym imieniu: montujemy. 3 (słownie: trzy) migające z tyłu, dwa z
    przodu (jedno migające, jedno ze światłem ciągłym), taśma odblaskowa po bokach,
    z przodu i z tyłu, odblaski na kołach... Rower jak choika, a kierowcy nadal
    udają, że mnie nie widzą. Ślepym też dają prawo jazdy?

    > 2. Zrozum, że samochód ważący (z kierowcą, paliwem etc) 1200 kg i jadący 60
    nie
    >
    > będzie ustępował na drodze 80 kilowemu rowerzyście jadącemu 10 na godzinę. W
    > razie wypadku mi się nic nie stanie - ty zginiesz.

    To dlaczego samochód ważący 1200kg jedzie jak poparzony 60-ką w mieście, gdzie
    chodzą również piesi (też czasem bywasz pieszym?), ale również jeżdżą tramwaje
    i TIR-y które wążą więcej. To ciekawe, że na wylotówce z Wrocławia na Jelenią
    Górę, gdy było zwężenie drogi to właśnie kierowca TIRa ustąpił mi pierwszeństwa
    i wpuścił na lewy pas, torując bezpieczną drogę przed kierowcami co mniejszych
    pojazdów, których kierowcy traktują swoje auta jako przedłużenie sam-wiesz-
    czego.

    > 3. Czemu nie sygnalizujecie skrętów?

    Zwykle sygnalizuję. Nie włączam się do ruchu skręcając w prawo, jeśli nadjeżdża
    samochód, bo wiem jakie to bywa irytujące. Czasem nie sygnalizuję skrętu, bo
    jakiś dwuślad mnie właśnie wyprzedza i boję się, że mnie potrąci.

    > Czemu nie macie lusterek - odwraca się
    > taki do tyłu i już go ściąga na środek jezdni.

    Z tego samego powodu, dla którego Wy nie macie dzwonków. Po prostu: samochód
    jest z Marsa a rower z Wenus. Widzisz pewne różnice konstrukcyjne pomiędzy
    samochodem a rowerem?

    > Czemu się tak wpychacie pomiędzy
    > jadące auta. Ja mogę nawet nie zauważyć, że rowerzystę zahaczę.

    Bo auta się strasznie wloką. Czasem koło 10 km/h, w przeciwieństwie do rowerów,
    które poruszają się po mieście znacznie szybciej.

    > To, że
    > niektórzy debilni kierowcy łamią przepisy nie znaczy, że wolno to robić
    > rowerzystom. Chiciażby z powodów praktycznych - w razie konfrontacji z moim
    > autem nie masz prawie żadnych szans.

    Kiedyś sprawdziłem. Kierowca otworzył przede mną drzwi bez patrzenia w lusterko
    (które miał zresztą). Zaufaj mi, że centrowanie mojego koła kosztowało mniej,
    niż jego wymiana drzwi.

    Co do łamania przepisów - łamać ich nikt nie powinien. Ale również kierowcy
    powinni pamiętać, że rowerzyści nie mają poduszek powietrznych. Kiedy mnie
    zabijesz, fakt iż mnie zabiłeś nie będzie już moim problemem lecz Twoim.

    Pozdrawiam,
    Woo.
  • bosskar 15.05.03, 18:49
    Podobnych bredni dawno nie czytałem - przynajmniej było wesoło;)
    Nie wiem czemu nazywasz emerytow i pijakow "pimpusiami" kazdy jezdzi na tyle,
    na ile ma sil i checi. Twierdzac "Nas jest wiecej, wiec ulice naleza do nas"
    moglbys stwierdzic jako mezczyzna, ze prosisz o zepchniecie do rezerwatu - w
    koncu kobiet jest wiecej, wiec swiat jest ich, nie? Dalej: "Myslac ze sie
    zmiesci miedzy autem a kraweznikiem" Owszem, zmiesci sie, jesli nagle nie
    skrecisz...
  • wielki_czarownik 15.05.03, 21:28
    bosskar napisał:

    > Podobnych bredni dawno nie czytałem - przynajmniej było wesoło;)
    > Nie wiem czemu nazywasz emerytow i pijakow "pimpusiami" kazdy jezdzi na tyle,
    > na ile ma sil i checi.

    Nie nazywam tak emerytów itp, ale wszystkich rowerzystów. Dla ciebie 30 km/h to
    jest dużo. Dla samochodziarza to jak stanie w miejscu. Jeździj tak, aby nie
    tamować ruchu.

    Twierdzac "Nas jest wiecej, wiec ulice naleza do nas"
    > moglbys stwierdzic jako mezczyzna, ze prosisz o zepchniecie do rezerwatu - w
    > koncu kobiet jest wiecej, wiec swiat jest ich, nie?

    Tania demagogia. Zobacz, że na 100 mężczyzn przypada 106 kobiet, a na 100
    samochodziarzy to nie wiem, czy się jeden rowerzysta znajdzie.

    Dalej: "Myslac ze sie
    > zmiesci miedzy autem a kraweznikiem" Owszem, zmiesci sie, jesli nagle nie
    > skrecisz...

    Jeździłeś kiedyś samochodem? Nie zmieścisz mi się pomiędzy autem a samochodem,
    jeżeli ja nie odbiję do osi jezdni. A jeżeli wyskakuje mi palant z boku i się
    wpycha to ja odbijać na pewno nie będę, bo wolę stracić lusterko za 300 złotych
    niż przysunąć w auto jadące na sąsiednim pasie i mieć bok do malowania!
    Mapiszę to jeszcze raz. Musisz zrozumieć, że rower ma na drodze mniej praw! Ja
    ustępuję drogi ciężarówkom, bo one mają dłuższą drogę hamowania, duże martwe
    pola i w razie kolizji ja jestem na straconej pozycji. A nędzna to pociecha
    mieć napisane na nagrobku "jechał zgodnie z przepisami". Ty też MUSISZ
    ustępować samochodom nawet jeśli one łamią przepisy. W razie konfrontacji ja
    stracę zderzak lub lusterko i ewentualnie szybę. Ty życie.
  • wromario 16.05.03, 08:46
    wielki_czarownik napisał:

    > Nie nazywam tak emerytów itp, ale wszystkich
    rowerzystów. Dla ciebie 30 km/h to
    > jest dużo. Dla samochodziarza to jak stanie w miejscu.

    Poza z lekka gówniarskim zadęciem i chęcią podbudowania
    ego nie widzę w tej wypowiedzi sensu. Z drugiej strony
    nie sądzę, abyś dziennie przejeżdżał autem dystans
    podobny do pokonywanego przeze mnie (też sobie podbuduję,
    a co!) :P

    Jeździj tak, aby nie
    > tamować ruchu.

    Ależ to samochody tamują ruch - jakoś nie widuję
    rowerzystów wystających w korkach - stoją tam same auta.


    > Tania demagogia. Zobacz, że na 100 mężczyzn przypada
    106 kobiet, a na 100
    > samochodziarzy to nie wiem, czy się jeden rowerzysta
    znajdzie.

    I tak Ci przeszkadza ten jeden na 100? Coś kręcisz kolego.

    > Mapiszę to jeszcze raz. Musisz zrozumieć, że rower ma
    na drodze mniej praw! Ja
    > ustępuję drogi ciężarówkom, bo one mają dłuższą drogę
    hamowania, duże martwe
    > pola i w razie kolizji ja jestem na straconej pozycji.

    I właśnie z taką kałmucką postawą mentalną staram się
    walczyć. Wyobraź sobie, że można inaczej: to Ci cieżsi,
    mniej mobilni przede wszystkim uważają na tych mniej
    chronionych, bo to zwykle oni stają się ofiarami kolizji.
    To dotyczy wszystkich konfrontacji typu: ciężarówka -
    osobowy, auto - rower, rower - pieszy. Są rowerzyści
    myślący podobnie do Ciebie (niestety), widząc pieszego na
    ścieżce rowerowej przemykają jak najbliżej, rzucają
    mięsem, czasem potrącają celowo. Jak Ci się podoba ta
    postawa?

    > W razie konfrontacji ja
    > stracę zderzak lub lusterko i ewentualnie szybę. Ty życie.

    Zatem naucz się brać odpowiedzialność za te kilogramy,
    które ze sobą wozisz.
  • wielki_czarownik 16.05.03, 13:05
    wromario napisał:

    > wielki_czarownik napisał:
    >
    > > Nie nazywam tak emerytów itp, ale wszystkich
    > rowerzystów. Dla ciebie 30 km/h to
    > > jest dużo. Dla samochodziarza to jak stanie w miejscu.
    >
    > Poza z lekka gówniarskim zadęciem i chęcią podbudowania
    > ego nie widzę w tej wypowiedzi sensu. Z drugiej strony
    > nie sądzę, abyś dziennie przejeżdżał autem dystans
    > podobny do pokonywanego przeze mnie (też sobie podbuduję,
    > a co!) :P

    Nie rozumiem tego argumentu. Przecież po to jadę autem, żeby poruszać się
    szybko (czyli 50-60) a nie wlec w tempie rowerzysty. I co w tym gówniarskiego?

    >
    > Jeździj tak, aby nie
    > > tamować ruchu.
    >
    > Ależ to samochody tamują ruch - jakoś nie widuję
    > rowerzystów wystających w korkach - stoją tam same auta.

    A nigdy nie widziałeś takiej sytuacji: wąska ulica, nie ma jak wyprzedzić,
    jedzie rowerzysta, a za nim sznur aut w żółwim tempie?

    >
    >
    > > Tania demagogia. Zobacz, że na 100 mężczyzn przypada
    > 106 kobiet, a na 100
    > > samochodziarzy to nie wiem, czy się jeden rowerzysta
    > znajdzie.
    >
    > I tak Ci przeszkadza ten jeden na 100? Coś kręcisz kolego.

    Tak - bo jeden debil wystarcza, by zablokować ruch np. na moście. Spróbuj
    wyprzedzić rowerzystę na wąskiej ulicy i nie stuknąć w auto z naprzeciwka albo
    nie uderzyć rowerzysty lusterkiem.

    >
    > > Mapiszę to jeszcze raz. Musisz zrozumieć, że rower ma
    > na drodze mniej praw! Ja
    > > ustępuję drogi ciężarówkom, bo one mają dłuższą drogę
    > hamowania, duże martwe
    > > pola i w razie kolizji ja jestem na straconej pozycji.
    >
    > I właśnie z taką kałmucką postawą mentalną staram się
    > walczyć. Wyobraź sobie, że można inaczej: to Ci cieżsi,
    > mniej mobilni przede wszystkim uważają na tych mniej
    > chronionych, bo to zwykle oni stają się ofiarami kolizji.
    > To dotyczy wszystkich konfrontacji typu: ciężarówka -
    > osobowy, auto - rower, rower - pieszy. Są rowerzyści
    > myślący podobnie do Ciebie (niestety), widząc pieszego na
    > ścieżce rowerowej przemykają jak najbliżej, rzucają
    > mięsem, czasem potrącają celowo. Jak Ci się podoba ta
    > postawa?

    Widzę, że czytać nie potrafisz, albo samochodem nigdy nie jechałeś. Co z tego,
    że ja uważam na drodze na rowerzystów, ciężarówki, inne osobowe itp. Fizyki nie
    oszukam. 10 tonowa ciężarówka nie zatrzyma się tak szybko jak 1 tonowy osobowy.
    I nie ma tu winy kierowcy. Po prostu tak już jest! I co z tego, że ten kierowca
    większego pojazdu będzie się starał? Każdy musi też dbać o siebie, zachowywać
    odpowiedni dystans i ułatwiać życie tym, którym na drodze jest manewrować o
    wiele trudniej.

    >
    > > W razie konfrontacji ja
    > > stracę zderzak lub lusterko i ewentualnie szybę. Ty życie.
    >
    > Zatem naucz się brać odpowiedzialność za te kilogramy,
    > które ze sobą wozisz.

    Ja jestem odpowiedzialny - gorzej z wami. Światełek nie macie, lusterek też
    nie, kasków też nie. Co z tego, że kodeks drogowy nie nakazuje mieć w aucie
    poduszek powietrznych, ABS-u itp. Ja to mam. Więc wy też miejcie kaski i
    lusterka. Ponadto marna pociecha mieć napisane na nagrobku "jechał zgodnie z
    przepisami".
  • wromario 30.05.03, 14:14
    wielki_czarownik napisał:

    > wromario napisał:
    >
    > > wielki_czarownik napisał:
    > >
    > > > Nie nazywam tak emerytów itp, ale wszystkich
    > > rowerzystów. Dla ciebie 30 km/h to
    > > > jest dużo. Dla samochodziarza to jak stanie w miejscu.
    > >
    > > Poza z lekka gówniarskim zadęciem i chęcią podbudowania
    > > ego nie widzę w tej wypowiedzi sensu. Z drugiej strony
    > > nie sądzę, abyś dziennie przejeżdżał autem dystans
    > > podobny do pokonywanego przeze mnie (też sobie podbuduję,
    > > a co!) :P
    >
    > Nie rozumiem tego argumentu. Przecież po to jadę autem,
    żeby poruszać się
    > szybko (czyli 50-60) a nie wlec w tempie rowerzysty.

    I jaką średnią osiągasz szybki wielki czarowniku? Każdego
    dnia mijam na kolejnych cyklach świetlnych całe gromady
    podobnych Tobie "śpieszących się" automobilistów. Jaki
    sens ma jazda autem w mieście skoro jest wolniejsze od
    roweru? Oczywiście mówię o sytuacji kiedy wozisz jedynie
    siebie.

    > I co w tym gówniarskiego?

    Nazywanie "pimpusiami" ludzi, którzy mieli na tyle
    rozumu, aby przesiąść się na szybszy, mniej kosztowny,
    bezpieczniejszy i bardziej przyjazny otoczeniu środek
    transportu jest dla mnie gówniarstwem.

    > > Ależ to samochody tamują ruch - jakoś nie widuję
    > > rowerzystów wystających w korkach - stoją tam same auta.
    >
    > A nigdy nie widziałeś takiej sytuacji: wąska ulica, nie
    ma jak wyprzedzić,
    > jedzie rowerzysta, a za nim sznur aut w żółwim tempie?

    Szczerze? Nigdy. Rozumiem, że bardziej przeszkadzałby Ci
    ten rowerzysta, niż korki. Usilnie szukasz problemu nie
    tam, gdzie się rzeczywiście znajduje.


    > Tak - bo jeden debil wystarcza, by zablokować ruch np.
    na moście. Spróbuj
    > wyprzedzić rowerzystę na wąskiej ulicy i nie stuknąć w
    auto z naprzeciwka albo
    > nie uderzyć rowerzysty lusterkiem.

    Czyli rowerzysta na wąskiej ulicy to debil? Dobrze Cię
    zrozumiałem wielki czarowniku? Swoją drogą popatrz na
    boki i skojarz, czemu te ulice są takie wąskie. Polecam
    np. Św. Mikołaja, Odrzańską.

    >
    > >
    > > > Mapiszę to jeszcze raz. Musisz zrozumieć, że rower ma
    > > na drodze mniej praw! Ja
    > > > ustępuję drogi ciężarówkom, bo one mają dłuższą drogę
    > > hamowania, duże martwe
    > > > pola i w razie kolizji ja jestem na straconej pozycji.
    > >
    > > I właśnie z taką kałmucką postawą mentalną staram się
    > > walczyć. Wyobraź sobie, że można inaczej: to Ci cieżsi,
    > > mniej mobilni przede wszystkim uważają na tych mniej
    > > chronionych, bo to zwykle oni stają się ofiarami kolizji.
    > > To dotyczy wszystkich konfrontacji typu: ciężarówka -
    > > osobowy, auto - rower, rower - pieszy. Są rowerzyści
    > > myślący podobnie do Ciebie (niestety), widząc pieszego na
    > > ścieżce rowerowej przemykają jak najbliżej, rzucają
    > > mięsem, czasem potrącają celowo. Jak Ci się podoba ta
    > > postawa?
    >
    > Widzę, że czytać nie potrafisz, albo samochodem nigdy
    nie jechałeś. Co z tego,
    > że ja uważam na drodze na rowerzystów, ciężarówki, inne
    osobowe itp. Fizyki nie
    >
    > oszukam. 10 tonowa ciężarówka nie zatrzyma się tak
    szybko jak 1 tonowy osobowy.
    >
    > I nie ma tu winy kierowcy. Po prostu tak już jest! I co
    z tego, że ten kierowca
    >
    > większego pojazdu będzie się starał? Każdy musi też
    dbać o siebie, zachowywać
    > odpowiedni dystans i ułatwiać życie tym, którym na
    drodze jest manewrować o
    > wiele trudniej.

    Wszystko pięknie, tylko idąc Twoim tokiem rozumowania,
    można dojść do wniosku, że im ma się cieższy pojazd, tym
    bardziej roszczeniową wobec innych użytkowników drogi
    pozycję można przyjąć, bo oni i tak "fizyki nie
    oszukają". Coś mi się zdaje, że im dalej na wschód, tym
    postawa ta zyskuje większą ilość zwolenników. A ja powoli
    zaczynam mieć dosyć sytuacji, kiedy co tydzień jakiś
    palant za kółkiem usiłuje mnie zabić - rowerzysta, który
    chce przeżyć w ruchu miejskim musi myśleć również za
    kierowców - to z lekka irytujące - nie uważasz?

    > Ja jestem odpowiedzialny - gorzej z wami. Światełek nie
    macie, lusterek też
    > nie, kasków też nie. Co z tego, że kodeks drogowy nie
    nakazuje mieć w aucie
    > poduszek powietrznych, ABS-u itp. Ja to mam. Więc wy
    też miejcie kaski i
    > lusterka. Ponadto marna pociecha mieć napisane na
    nagrobku "jechał zgodnie z
    > przepisami".

    Do kogo się zwracasz? Do mnie, czy ogółu rowerzystów? Od
    samego początku starasz sie tu leczyć swoje frustracje.
    Nie wydaje mi się, aby analogiczne lamenty rowerzysty na
    forum atomobilistów miały jakikolwiek sens. Może zastanów
    się o co Ci chodzi konkretnie, w czym tkwi Twój problem.
  • wielki_czarownik 02.06.03, 22:25
    wromario napisał:

    >
    > I jaką średnią osiągasz szybki wielki czarowniku? Każdego
    > dnia mijam na kolejnych cyklach świetlnych całe gromady
    > podobnych Tobie "śpieszących się" automobilistów. Jaki
    > sens ma jazda autem w mieście skoro jest wolniejsze od
    > roweru? Oczywiście mówię o sytuacji kiedy wozisz jedynie
    > siebie.

    Akurat osiągam całkiem niezłą prędkość. Dystans jaki najczęsciej przejeżdżam
    (4,2 kilometra) robię w 8 minut. Czyli średnia ponad 30 km/h. Dasz radę tyle
    rowerem?

    >
    > > I co w tym gówniarskiego?
    >
    > Nazywanie "pimpusiami" ludzi, którzy mieli na tyle
    > rozumu, aby przesiąść się na szybszy, mniej kosztowny,
    > bezpieczniejszy i bardziej przyjazny otoczeniu środek
    > transportu jest dla mnie gówniarstwem.

    Pimpuś to pimpuś i nie jest to określenie pejoratywne, a raczej dobrotliwe. Nie
    wiem jak chcesz udowodnić, że rower jest bezpieczniejszy od samochodu. Ma
    poduszki powietrzne i napinacze? Szybszy? Nie w moim wypadku. A środowiskiem
    się nigdy nie przejmowałem.

    >> >
    > > A nigdy nie widziałeś takiej sytuacji: wąska ulica, nie
    > ma jak wyprzedzić,
    > > jedzie rowerzysta, a za nim sznur aut w żółwim tempie?
    >
    > Szczerze? Nigdy. Rozumiem, że bardziej przeszkadzałby Ci
    > ten rowerzysta, niż korki. Usilnie szukasz problemu nie
    > tam, gdzie się rzeczywiście znajduje.
    >

    Więc chyba mało jeździsz, albo masz za słabe okulary.

    > > Tak - bo jeden debil wystarcza, by zablokować ruch np.
    > na moście. Spróbuj
    > > wyprzedzić rowerzystę na wąskiej ulicy i nie stuknąć w
    > auto z naprzeciwka albo
    > > nie uderzyć rowerzysty lusterkiem.
    >
    > Czyli rowerzysta na wąskiej ulicy to debil? Dobrze Cię
    > zrozumiałem wielki czarowniku? Swoją drogą popatrz na
    > boki i skojarz, czemu te ulice są takie wąskie. Polecam
    > np. Św. Mikołaja, Odrzańską.
    >

    Tak. Dla mnie to debil, bo tam, gdzie mógłbym jechać na 4 z prędkością 50-60
    km/h muszę się wlec na 1 lub 2 z prędkością 10 km/h, grzać silnik, zużywać
    więcej paliwa i zatruwać środowisko więcej niż to potrzeba. Przez tego cyklistę
    nie jadę w tempie zielonej fali i muszę stać na światłach.

    >
    > Wszystko pięknie, tylko idąc Twoim tokiem rozumowania,
    > można dojść do wniosku, że im ma się cieższy pojazd, tym
    > bardziej roszczeniową wobec innych użytkowników drogi
    > pozycję można przyjąć, bo oni i tak "fizyki nie
    > oszukają". Coś mi się zdaje, że im dalej na wschód, tym
    > postawa ta zyskuje większą ilość zwolenników. A ja powoli
    > zaczynam mieć dosyć sytuacji, kiedy co tydzień jakiś
    > palant za kółkiem usiłuje mnie zabić - rowerzysta, który
    > chce przeżyć w ruchu miejskim musi myśleć również za
    > kierowców - to z lekka irytujące - nie uważasz?

    Bo niestety tak jest. Większy zawsze ma większe prawa. Ja też mam dość
    sytuacji, gdzie w zasadzie dzień w dzień muszę wykonywać cyrkowe ewolucje, by
    wychamować przed rowerzystą, który odwracając się do tyłu wyjeżdża mi na środek
    pasa (bo po co mu lusterka?), albo wlec się przez kilkaset metrów za rowerem.

    >>
    > Do kogo się zwracasz? Do mnie, czy ogółu rowerzystów? Od
    > samego początku starasz sie tu leczyć swoje frustracje.
    > Nie wydaje mi się, aby analogiczne lamenty rowerzysty na
    > forum atomobilistów miały jakikolwiek sens. Może zastanów
    > się o co Ci chodzi konkretnie, w czym tkwi Twój problem.

    Problem tkwi w ty, że rowerzyści nie są w stanie pojąć, że rower nie ma czego
    szukać między samochodami. Tak samo jak samochód nie powinien jeździć po
    ścieżce dla rowerów.

  • wromario 03.06.03, 17:02
    wielki_czarownik napisał:

    > wromario napisał:

    > >
    > Akurat osiągam całkiem niezłą prędkość. Dystans jaki
    najczęsciej przejeżdżam
    > (4,2 kilometra) robię w 8 minut. Czyli średnia ponad 30
    km/h. Dasz radę tyle
    > rowerem?

    Musisz zatem omijać centrum albo z lekka koloryzujesz
    lisie :D W moim przypadku Al. Pracy - Rynek, 10 minut.
    Nie muszę doliczać czasu na znalezienie miejsca
    parkingowego :P

    > Pimpuś to pimpuś i nie jest to określenie pejoratywne,
    a raczej dobrotliwe. Nie
    >
    > wiem jak chcesz udowodnić, że rower jest
    bezpieczniejszy od samochodu. Ma
    > poduszki powietrzne i napinacze? Szybszy? Nie w moim
    wypadku.

    www.cubitus.hg.pl/crash/pic1/5.jpg
    Cholernie bezpieczna sprawa. Więcej szczęścia życzę i
    niech Ci te poduszki nigdy nie będą potrzebne.

    > A środowiskiem się nigdy nie przejmowałem.

    A jak sie to objawiało? :D Zanieczyszczałeś powietrze w
    podstawówce czy co?

    > > > A nigdy nie widziałeś takiej sytuacji: wąska ulica, nie
    > > ma jak wyprzedzić,
    > > > jedzie rowerzysta, a za nim sznur aut w żółwim tempie?
    > >
    > > Szczerze? Nigdy. Rozumiem, że bardziej przeszkadzałby Ci
    > > ten rowerzysta, niż korki. Usilnie szukasz problemu nie
    > > tam, gdzie się rzeczywiście znajduje.
    > >
    >
    > Więc chyba mało jeździsz, albo masz za słabe okulary.

    Bystrooki, co powiesz o korkach, bo usilnie omijasz ten
    temat? Łatwiej dostrzec rowerzystę, a przypada na niego
    ponad 100 aut, jak sam twierdzisz, niż tę setkę stojącą
    wokoło i zapewniającą "miłą atmosferę" rozwoju cywilizacji :D

    > > Czyli rowerzysta na wąskiej ulicy to debil? Dobrze Cię
    > > zrozumiałem wielki czarowniku? Swoją drogą popatrz na
    > > boki i skojarz, czemu te ulice są takie wąskie. Polecam
    > > np. Św. Mikołaja, Odrzańską.
    > >
    >
    > Tak. Dla mnie to debil, bo tam, gdzie mógłbym jechać na
    4 z prędkością 50-60
    > km/h muszę się wlec na 1 lub 2 z prędkością 10 km/h...

    Chcesz jeździć Odrzańską i Św. Mikołaja 50-60 km/h? Chyba
    powinniśmy podziękować tym rowerzystom, którzy Cię przed
    tym powstrzymują :D

    > grzać silnik, zużywać
    > więcej paliwa i zatruwać środowisko więcej niż to potrzeba.

    a przecież wielki czarownik pisze wcześniej:

    > A środowiskiem się nigdy nie przejmowałem.

    ROTFL

    > Przez tego cyklistę
    > nie jadę w tempie zielonej fali i muszę stać na światłach.

    Wytłumacz mi, gdzie ty masz zielone fale na wąskich
    uliczkach? Bo przecież stąd sie wziął cały Twój problem:
    wyprzedzenie rowerzysty na wąskiej uliczce.

    > Bo niestety tak jest. Większy zawsze ma większe prawa.
    Ja też mam dość
    > sytuacji, gdzie w zasadzie dzień w dzień muszę
    wykonywać cyrkowe ewolucje, by
    > wychamować przed rowerzystą, który odwracając się do
    tyłu wyjeżdża mi na środek
    >
    > pasa (bo po co mu lusterka?), albo wlec się przez
    kilkaset metrów za rowerem.

    Już się tu licytowaliśmy na grzechy. Podsumowanie wygląda
    tak: Ty sie pienisz, bo musisz hamować, ja, bo muszę
    myśleć za debili, którzy usiłują mnie zabić. Kto ma
    poważniejszy powód do irytacji?

    >
    > >>
    > > Do kogo się zwracasz? Do mnie, czy ogółu rowerzystów? Od
    > > samego początku starasz sie tu leczyć swoje frustracje.
    > > Nie wydaje mi się, aby analogiczne lamenty rowerzysty na
    > > forum atomobilistów miały jakikolwiek sens. Może zastanów
    > > się o co Ci chodzi konkretnie, w czym tkwi Twój problem.
    >
    > Problem tkwi w ty, że rowerzyści nie są w stanie pojąć,
    że rower nie ma czego
    > szukać między samochodami. Tak samo jak samochód nie
    powinien jeździć po
    > ścieżce dla rowerów.

    A podobno prawidłowo jadący rowerzyści Ci nie
    przeszkadzają :D. Podstawą prawną jest tu chyba KD i
    musisz to wreszcie pojąć. Jeśli idziesz na pewien układ i
    poruszasz sie autem korzystająć z "prawa jazdy", to się
    wreszcie zachowuj dojrzale i przestrzegaj zobowiązań,
    jakie to na Ciebie nakłada.
  • wielki_czarownik 03.06.03, 19:15
    wromario napisał:

    > wielki_czarownik napisał:
    >
    > > wromario napisał:
    >
    > > >
    > > Akurat osiągam całkiem niezłą prędkość. Dystans jaki
    > najczęsciej przejeżdżam
    > > (4,2 kilometra) robię w 8 minut. Czyli średnia ponad 30
    > km/h. Dasz radę tyle
    > > rowerem?
    >
    > Musisz zatem omijać centrum albo z lekka koloryzujesz
    > lisie :D W moim przypadku Al. Pracy - Rynek, 10 minut.
    > Nie muszę doliczać czasu na znalezienie miejsca
    > parkingowego :P

    Różanka-Dubois. Tam się nie płaci za bilety, a potem 5 minut pieszo na uniwerek.

    >
    > > Pimpuś to pimpuś i nie jest to określenie pejoratywne,
    > a raczej dobrotliwe. Nie
    > >
    > > wiem jak chcesz udowodnić, że rower jest
    > bezpieczniejszy od samochodu. Ma
    > > poduszki powietrzne i napinacze? Szybszy? Nie w moim
    > wypadku.
    >
    > www.cubitus.hg.pl/crash/pic1/5.jpg
    > Cholernie bezpieczna sprawa. Więcej szczęścia życzę i
    > niech Ci te poduszki nigdy nie będą potrzebne.

    Zdarza się. A poduszki już raz się przydały, ale nie w moim aucie i nie ja
    prowadziłem. Wyszedłem bez szwanku.

    >
    > > A środowiskiem się nigdy nie przejmowałem.
    >
    > A jak sie to objawiało? :D Zanieczyszczałeś powietrze w
    > podstawówce czy co?

    Nie. Miałem auta bez katalizatora itd.

    >
    > > > > A nigdy nie widziałeś takiej sytuacji: wąska ulica, nie
    > > > ma jak wyprzedzić,
    > > > > jedzie rowerzysta, a za nim sznur aut w żółwim tempie?
    > > >
    > > > Szczerze? Nigdy. Rozumiem, że bardziej przeszkadzałby Ci
    > > > ten rowerzysta, niż korki. Usilnie szukasz problemu nie
    > > > tam, gdzie się rzeczywiście znajduje.
    > > >
    > >
    > > Więc chyba mało jeździsz, albo masz za słabe okulary.
    >
    > Bystrooki, co powiesz o korkach, bo usilnie omijasz ten
    > temat? Łatwiej dostrzec rowerzystę, a przypada na niego
    > ponad 100 aut, jak sam twierdzisz, niż tę setkę stojącą
    > wokoło i zapewniającą "miłą atmosferę" rozwoju cywilizacji :D

    Ale kiedy stoją auta w korku to nie ma wyjścia. A jak rower blokuje drogę, to
    wyjście jest i pusta droga przede mną też jest.

    >
    > > > Czyli rowerzysta na wąskiej ulicy to debil? Dobrze Cię
    > > > zrozumiałem wielki czarowniku? Swoją drogą popatrz na
    > > > boki i skojarz, czemu te ulice są takie wąskie. Polecam
    > > > np. Św. Mikołaja, Odrzańską.
    > > >
    > >
    > > Tak. Dla mnie to debil, bo tam, gdzie mógłbym jechać na
    > 4 z prędkością 50-60
    > > km/h muszę się wlec na 1 lub 2 z prędkością 10 km/h...
    >
    > Chcesz jeździć Odrzańską i Św. Mikołaja 50-60 km/h? Chyba
    > powinniśmy podziękować tym rowerzystom, którzy Cię przed
    > tym powstrzymują :D

    Nie chodzi tu o Odrzańską, ale jest wiele ulic, gdzi muszę się wlec, bo są zbyt
    wąskie na wyprzedzenie rowerzysty - np. Orzechowa, Borowska na niektórych
    odcinkach.

    >
    > > grzać silnik, zużywać
    > > więcej paliwa i zatruwać środowisko więcej niż to potrzeba.
    >
    > a przecież wielki czarownik pisze wcześniej:
    >
    > > A środowiskiem się nigdy nie przejmowałem.
    >
    > ROTFL

    Tak, ale szkoda mi paliwa. Ponadto po co truć komuś na złość? Truję, kiedy
    muszę.

    >
    > > Przez tego cyklistę
    > > nie jadę w tempie zielonej fali i muszę stać na światłach.
    >
    > Wytłumacz mi, gdzie ty masz zielone fale na wąskich
    > uliczkach? Bo przecież stąd sie wziął cały Twój problem:
    > wyprzedzenie rowerzysty na wąskiej uliczce.

    Nie na wąskich uliczkach. Ale czasami jest droga dwupasmowa, ale na lewym pasie
    jadą auta, a ja nie mogę wyprzedzić rowerzysty, bo otrę to auto z lewej. Chyba,
    że ten na lewym pasie zrobi mi miejsce.

    >
    > > Bo niestety tak jest. Większy zawsze ma większe prawa.
    > Ja też mam dość
    > > sytuacji, gdzie w zasadzie dzień w dzień muszę
    > wykonywać cyrkowe ewolucje, by
    > > wychamować przed rowerzystą, który odwracając się do
    > tyłu wyjeżdża mi na środek
    > >
    > > pasa (bo po co mu lusterka?), albo wlec się przez
    > kilkaset metrów za rowerem.
    >
    > Już się tu licytowaliśmy na grzechy. Podsumowanie wygląda
    > tak: Ty sie pienisz, bo musisz hamować, ja, bo muszę
    > myśleć za debili, którzy usiłują mnie zabić. Kto ma
    > poważniejszy powód do irytacji?
    >

    Mówiąc szczerze czasami jak widzę popisy niektórych rowerzystów to bardziej się
    martwię o lusterko niż o życie takiego szaleńca.

    > >
    > > >>
    > > > Do kogo się zwracasz? Do mnie, czy ogółu rowerzystów? Od
    > > > samego początku starasz sie tu leczyć swoje frustracje.
    > > > Nie wydaje mi się, aby analogiczne lamenty rowerzysty na
    > > > forum atomobilistów miały jakikolwiek sens. Może zastanów
    > > > się o co Ci chodzi konkretnie, w czym tkwi Twój problem.
    > >
    > > Problem tkwi w ty, że rowerzyści nie są w stanie pojąć,
    > że rower nie ma czego
    > > szukać między samochodami. Tak samo jak samochód nie
    > powinien jeździć po
    > > ścieżce dla rowerów.
    >
    > A podobno prawidłowo jadący rowerzyści Ci nie
    > przeszkadzają :D.

    Racja, ale pokaż mi rowerzystę, który zasuwa po ulicy 40 km/h przez dłuższy
    dystans

    Podstawą prawną jest tu chyba KD i
    > musisz to wreszcie pojąć.

    Pojmuję, pojmuję.

    Jeśli idziesz na pewien układ i
    > poruszasz sie autem korzystająć z "prawa jazdy", to się
    > wreszcie zachowuj dojrzale i przestrzegaj zobowiązań,
    > jakie to na Ciebie nakłada.

    Właśnie ja mam prawo jazdy, ja mam przestrzegać przepisów które znam, ale
    większość rowerzystów albo przepisów nie zna lub celowo nie przestrzega. Ja
    zawsze przestrrzegam przepisów. Nawet pouczenia nie dostałem. Sęk w tym, że
    czasami wymuszam na rowerzystów przestrzeganie przez nich przepisów. Zajeżdża
    mi taki drogę, to w kilka sekund później w popłochu zmyka na chodnik. :D
  • Gość: Józek IP: *.magma-net.pl 04.06.03, 15:43
    wielki_czarownik napisał:

    > Właśnie ja mam prawo jazdy, ja mam przestrzegać przepisów które znam, ale
    > większość rowerzystów albo przepisów nie zna lub celowo nie przestrzega. Ja
    > zawsze przestrrzegam przepisów. Nawet pouczenia nie dostałem. Sęk w tym, że
    > czasami wymuszam na rowerzystów przestrzeganie przez nich przepisów. Zajeżdża
    > mi taki drogę, to w kilka sekund później w popłochu zmyka na chodnik. :D


    Dziwię się, że WROMARIO z tobą rozmawia.


    Powinieneś się leczyć wielki_czarowniku.

    "Nawet pouczenia nie dostałem." Pochwal się mamusi.
  • wromario 26.06.03, 18:55
    wielki_czarownik napisał:

    > Różanka-Dubois. Tam się nie płaci za bilety, a potem 5
    minut pieszo na uniwerek
    > > > Pimpuś to pimpuś i nie jest to określenie pejoratywne,
    > > a raczej dobrotliwe.

    Rowerzysta dociera na miejsce 3 minuty przed Tobą, choć
    pokonuje większą odległość? :D W tym wypadku Twoja
    "dobrotliwość" jest trochę zabawna :>

    > A poduszki już raz się przydały, ale nie w moim aucie i
    nie ja
    > prowadziłem. Wyszedłem bez szwanku.

    A co z kierowcą i innymi uczesnikami?
    Samoloty mają katapultowane fotele. Promy kosmiczne
    kapsuły. Czy to oznacza, że są bezpieczniejsze? W tym
    rozumowaniu nie ma logiki. Rowerzystom nie są potrzebne
    poduszki powietrzne. Rower jest pojazdem bardziej
    zwrotnym, łatwiejszym do opanowania, pozawlającym na
    szybsze reakcje (choć czasem na światłach zastanawiam
    się, czy ociężałość kierowców wynika tylko z faktu
    prowadzenia auta - mam wrażenie, że to stan mentalny :>)

    > > > A środowiskiem się nigdy nie przejmowałem.
    > >
    > > A jak sie to objawiało? :D Zanieczyszczałeś powietrze w
    > > podstawówce czy co?
    >
    > Nie. Miałem auta bez katalizatora itd.

    Co to znaczy itd? Po kątach chyba nie... nieważne zresztą :D

    > Ale kiedy stoją auta w korku to nie ma wyjścia. A jak
    rower blokuje drogę, to
    > wyjście jest i pusta droga przede mną też jest.

    Otóż nie: wyjścia nie ma, musisz cierpliwie potoczyć się
    za nim. Jeśli nie możesz wyprzedzić zachowując metr
    odległości, jedziesz za nim i kropka. Niecierpliwość na
    nic się zresztą nie przyda - i tak wyprzedzi Cię na
    pierwszych światłach, tam poczekasz sobie w korku
    podobnych sobie niecierpliwców.

    > Nie chodzi tu o Odrzańską, ale jest wiele ulic, gdzi
    muszę się wlec, bo są zbyt
    > wąskie na wyprzedzenie rowerzysty - np. Orzechowa,
    Borowska na niektórych
    > odcinkach.

    Chciałbyś jeździć 50-60 Orzechową?

    > > a przecież wielki czarownik pisze wcześniej:
    > >
    > > > A środowiskiem się nigdy nie przejmowałem.
    > >
    > > ROTFL
    >
    > Tak, ale szkoda mi paliwa. Ponadto po co truć komuś na
    złość? Truję, kiedy
    > muszę.

    Wzruszająca łaskawość :D Na forum również trujesz "z
    musu"? Jakaś wewnętrzna potrzba? Imperatyw? :D

    > > > Przez tego cyklistę
    > > > nie jadę w tempie zielonej fali i muszę stać na
    światłach.
    > >
    > > Wytłumacz mi, gdzie ty masz zielone fale na wąskich
    > > uliczkach? Bo przecież stąd sie wziął cały Twój problem:
    > > wyprzedzenie rowerzysty na wąskiej uliczce.
    >
    > Nie na wąskich uliczkach. Ale czasami jest droga
    dwupasmowa, ale na lewym pasie
    >
    > jadą auta, a ja nie mogę wyprzedzić rowerzysty, bo otrę
    to auto z lewej. Chyba,
    >
    > że ten na lewym pasie zrobi mi miejsce.

    Biedactwo. Przecież chcesz jeździć 50-60 w zielonej fali,
    dlaczego nie jedziesz lewym pasem?

    > > Już się tu licytowaliśmy na grzechy. Podsumowanie wygląda
    > > tak: Ty sie pienisz, bo musisz hamować, ja, bo muszę
    > > myśleć za debili, którzy usiłują mnie zabić. Kto ma
    > > poważniejszy powód do irytacji?
    > >
    >
    > Mówiąc szczerze czasami jak widzę popisy niektórych
    rowerzystów to bardziej się
    > martwię o lusterko niż o życie takiego szaleńca.

    Mnie natomiast popisy szaleńców w samochodach martwią
    tyle, co bezpieczeństwo osób którym zagrozi głupota
    takiego debila.

    > Racja, ale pokaż mi rowerzystę, który zasuwa po ulicy
    40 km/h przez dłuższy
    > dystans

    A to jest jakiś specjalny wyczyn? Pokaż mi auto, które
    przemieszcza sie w centrum z prędkością 50-60 na dłuższym
    dystansie :P To dopiero jest sztuka :D

    > Podstawą prawną jest tu chyba KD i
    > > musisz to wreszcie pojąć.
    >
    > Pojmuję, pojmuję.

    A coś nie widać tego, po lekturze Twoich wątków.

    > Właśnie ja mam prawo jazdy, ja mam przestrzegać
    przepisów które znam, ale
    > większość rowerzystów albo przepisów nie zna lub celowo
    nie przestrzega. Ja
    > zawsze przestrrzegam przepisów. Nawet pouczenia nie
    dostałem.

    Otóż ja również mam prawo do poruszania się po drogach -
    przestrzegam przepisów. Do jedynego kontaktu z policją,
    do jakiego miało szanse dojść, jednak nie doszło bo
    puściłem wolno delikwenta, który wjechał mi w rower.

    > Sęk w tym, że
    > czasami wymuszam na rowerzystów przestrzeganie przez
    nich przepisów. Zajeżdża
    > mi taki drogę, to w kilka sekund później w popłochu
    zmyka na chodnik. :D

    Sęk w tym, że większość kierowców nie respektuje przpisów
    - nie wnikam, czy przez ich nieznajomość, czy też celowo
    - efekt jest taki, że Ci debile ryzykują przede wszystkim
    cudzym życiem (konforntacja auto-pieszy, auto-rower) i
    czasem muszę im to uświadomić. Śmignie taki o
    centrymetry, na najbliższych światłach dostaje fangę w
    dach - nie ma wtedy bohatera, każdy ląduje z uszmi między
    pedałami.
  • woo-cash 09.09.03, 15:26
    wielki_czarownik napisał:

    > Problem tkwi w ty, że rowerzyści nie są w stanie pojąć, że rower nie ma czego
    > szukać między samochodami. Tak samo jak samochód nie powinien jeździć po
    > ścieżce dla rowerów.

    Ależ wielki_czarowniku, jest dokładnie odwrotnie, niż piszesz. Rowerzystom ani
    trochę nie podoba się jazda ulicami miasta. Problem jednak polega na tym, że
    ścieżek dla rowerów nie ma, a po chodnikach nie wolno nam jeździć w myśl Prawa
    o ruchu drogowym (a i tak, ku radości kierowców, łamiemy ten przepis).

    Masz rację, rower nie nadaje się do jeżdżenia po ulicach miasta, choćby
    dlatego, że standardy europejskie dla ścieżki rowerowej są dość wysokie i
    większość polskich ulic ich nie spełnia. Ulice są pełne dziur, które Wam,
    samochodziarzom, szkodzą w mniejszym stopniu niż nam. I wcale nam się te dziury
    nie podobają.

    Dlatego właśnie staramy się walczyć o to, aby dróg dla rowerów było więcej, co
    znacznie zmniejszy poziom irytacji zarówno kierowców, jak i rowerzystów, a
    nawet pieszych.

    Czy Ty, kierowca, sądzisz, że my, rowersi, jeździmy dla przyjemności po
    ulicach, że frajdę nam sprawia wdychanie spalin, jesteśmy wszyscy miłośnikami
    sportów ekstremalnych i z radością ryzykujemy codzień życiem?

    Nasze chęci jednak to jedno, a realia to drugie. Czy jako kierowca,
    zainteresowałeś się kiedyś, co robią rowerzyści, aby ten stan rzeczy zmienić?
    Czy wiesz, że rowerzyści co miesiąc manifestują, domagając się od władz miasta
    jasnych postanowień odności spójności komunikacyjnej ścieżek rowerowych w
    mieście? Czy wiesz, że w związku z tym co mieściąc, w ostatni piątek, są
    regularnie tępieni przez policję, spisywani, ganiani po sądach, bo przecież
    manifestacją łamią przepisy? Czy Ty, jako kierowca (bo jak widać dla Ciebie
    rowersi na drodze to też problem) coś robisz, aby ten problem rozwiązać?

    Uwierz, że rowerzyści robią dużo więcej, aby ten problem rowerowo-samochodowy
    rozwiązać, niż kierowcy.

    Pozdrawiam,
    Woo.
  • Gość: mmm IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 31.05.03, 12:44
    wielki_czarownik napisał:
    > Jeździłeś kiedyś samochodem? Nie zmieścisz mi się pomiędzy autem a samochodem,
    > jeżeli ja nie odbiję do osi jezdni. A jeżeli wyskakuje mi palant z boku i się
    > wpycha to ja odbijać na pewno nie będę, bo wolę stracić lusterko za 300
    złotych niż przysunąć w auto jadące na sąsiednim pasie i mieć bok do malowania!

    A ty jeździłeś? Chyba nie. JA jestem kierowcą czynnym od lat i jakoś rowerzyści
    na drodze nie sprawiają mi takich problemów jak tobie. Przy normalnej jeździe
    po mieście z dozwoloną prędkością ani nie urwiesz lusterka, ani nie będziesz
    musiał malować boku auta.

    > Mapiszę to jeszcze raz. Musisz zrozumieć, że rower ma na drodze mniej praw!
    CHYBA CIĘ POJEBAŁO. KIM TY JESTEŚ ŻEBY OCENIAĆ KTO MA MNIEJ PRAW? POCZYTAJ
    SOBIE KODEKS DROGOWY. A JEZELI JESTEŚ ZWOLENNIKIEM PRZYSTĄPIENIA DO UNII TO
    PRZEMYŚL SWOJE POSTĘPOWANIE WOBEC ROWERZYSTÓW, BO NA ZACHODZIE ZA TAKIE ICH
    TRAKTOWANIE NIE POJEŹDZIŁBYŚ DŁUGO SAMOCHODEM.

    Ja > ustępuję drogi ciężarówkom, bo one mają dłuższą drogę hamowania, duże
    martwe > pola i w razie kolizji ja jestem na straconej pozycji. A nędzna to
    pociecha > mieć napisane na nagrobku "jechał zgodnie z przepisami". Ty też
    MUSISZ > ustępować samochodom nawet jeśli one łamią przepisy. W razie
    konfrontacji ja stracę zderzak lub lusterko i ewentualnie szybę. Ty życie.

    CO TO ZA ŻYCIE - W WIĘZIENIU. Przy założeniu że rowerzysta jechał zgodnie z
    przepisami poszedłbyś siedzić, chyba że się nazywasz Miller albo Łapiński.
  • wielki_czarownik 02.06.03, 22:32
    Gość portalu: mmm napisał(a):

    > wielki_czarownik napisał:
    > > Jeździłeś kiedyś samochodem? Nie zmieścisz mi się pomiędzy autem a samocho
    > dem,
    > > jeżeli ja nie odbiję do osi jezdni. A jeżeli wyskakuje mi palant z boku i
    > się
    > > wpycha to ja odbijać na pewno nie będę, bo wolę stracić lusterko za 300
    > złotych niż przysunąć w auto jadące na sąsiednim pasie i mieć bok do
    malowania!
    >
    > A ty jeździłeś? Chyba nie. JA jestem kierowcą czynnym od lat i jakoś
    rowerzyści
    >
    > na drodze nie sprawiają mi takich problemów jak tobie. Przy normalnej jeździe
    > po mieście z dozwoloną prędkością ani nie urwiesz lusterka, ani nie będziesz
    > musiał malować boku auta.

    Zależy po jakiej drodze jedziesz. Spróbuj wyminąć rowerzystę na Obornickiej.
    Jeżdżą tam po ulicy, mimo, że mają ścieżkę dla rowerów.

    >
    > > Mapiszę to jeszcze raz. Musisz zrozumieć, że rower ma na drodze mniej praw
    > !
    > CHYBA CIĘ POJEBAŁO.

    Taaa. Nie ma to jak kultura. To wrodzone chamstwo, czy wyuczone?

    KIM TY JESTEŚ ŻEBY OCENIAĆ KTO MA MNIEJ PRAW? POCZYTAJ
    > SOBIE KODEKS DROGOWY.

    Znam go.

    A JEZELI JESTEŚ ZWOLENNIKIEM PRZYSTĄPIENIA DO UNII TO
    > PRZEMYŚL SWOJE POSTĘPOWANIE WOBEC ROWERZYSTÓW, BO NA ZACHODZIE ZA TAKIE ICH
    > TRAKTOWANIE NIE POJEŹDZIŁBYŚ DŁUGO SAMOCHODEM.

    Nie jestem. A prawka by mi nie zabrali, bo ZAWSZE jeżdżę zgodnie z przepisami.
    Po prostu jeśli rowerzysta łamie przepis i np. zajeżdża mi drogę to ja masą
    swojego auta wymuszam swoje prawa, ale wszystko zgodnie z prawem!

    >
    > Ja > ustępuję drogi ciężarówkom, bo one mają dłuższą drogę hamowania, duże
    > martwe > pola i w razie kolizji ja jestem na straconej pozycji. A nędzna to
    > pociecha > mieć napisane na nagrobku "jechał zgodnie z przepisami". Ty też
    > MUSISZ > ustępować samochodom nawet jeśli one łamią przepisy. W razie
    > konfrontacji ja stracę zderzak lub lusterko i ewentualnie szybę. Ty życie.
    >
    > CO TO ZA ŻYCIE - W WIĘZIENIU. Przy założeniu że rowerzysta jechał zgodnie z
    > przepisami poszedłbyś siedzić, chyba że się nazywasz Miller albo Łapiński.

    BUEHEHEHEHEHE!!! Co najwyżej zawiasy! A ja i tak nigdy nie łamię przepisów,
    tylko się ich mocno trzymam. W razie kolizji zawsze będzie wina tego drugiego.
    Przecież mogę nie zdążyć zahamować ;) Nie zdażyło się jeszcze, by z mojej winy
    doszło do jakiegokolwiek zagrożenia na drodze. A to, że rowerzysta który mi
    zajechał drogę w popłochu wjeżdżał do rowu lub na chodnik to już jego wina. Ja
    jechałem zgodnie z przepisami.
  • Gość: SHP IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.07.03, 01:25
    wielki_czarownik napisał:

    > > > Mapiszę to jeszcze raz. Musisz zrozumieć, że rower ma na drodze mniej
    > praw
    > > !
    > > CHYBA CIĘ POJEBAŁO.
    >
    > Taaa. Nie ma to jak kultura. To wrodzone chamstwo, czy wyuczone?

    Normalna reakcja na brednie czlowieka o IQ nizszym niz zderzak w samochodzie...


    > KIM TY JESTEŚ ŻEBY OCENIAĆ KTO MA MNIEJ PRAW? POCZYTAJ
    > > SOBIE KODEKS DROGOWY.
    >
    > Znam go.

    Watpie. Ile placiles za zdany egzamin?

    > A JEZELI JESTEŚ ZWOLENNIKIEM PRZYSTĄPIENIA DO UNII TO
    > > PRZEMYŚL SWOJE POSTĘPOWANIE WOBEC ROWERZYSTÓW, BO NA ZACHODZIE ZA TAKIE IC
    > H
    > > TRAKTOWANIE NIE POJEŹDZIŁBYŚ DŁUGO SAMOCHODEM.
    >
    > Nie jestem.

    Twoja sprawa. W kazdym razie to kultura swiadczy o twoim traktowaniu innych.

    > A prawka by mi nie zabrali, bo ZAWSZE jeżdżę zgodnie z przepisami.
    > Po prostu jeśli rowerzysta łamie przepis i np. zajeżdża mi drogę to ja masą
    > swojego auta wymuszam swoje prawa, ale wszystko zgodnie z prawem!

    Jesli rowerzysta lamie przepis, popelnia wykroczenie.
    Zapewniam cie, ze narazanie czyjegos zycia (do tego swiadome) nie jest zgodne z
    prawem i to nie taki luj, jak ty jest od tego, by karac tych, ktorzy nie
    dostosowuja sie do przepisow (tymbardziej silowo). Jesli ktos popelnia
    wykroczenie informujesz o tym odpowiednie sluzby, proste?


    > BUEHEHEHEHEHE!!! Co najwyżej zawiasy! A ja i tak nigdy nie łamię przepisów,
    > tylko się ich mocno trzymam. W razie kolizji zawsze będzie wina tego
    drugiego.

    Nie przelicz sie czasem...

    > Przecież mogę nie zdążyć zahamować ;)

    Wiesz cos na temat zachowywania bezpiecznej odleglosci, o ktorej mowi KD?
    Wiesz cos o zasadzie ograniczonego zaufania do innych uczestnikow ruchu?
    Widocznie nie, skoro piszesz, to co piszesz...

    > Nie zdażyło się jeszcze, by z mojej winy
    > doszło do jakiegokolwiek zagrożenia na drodze. A to, że rowerzysta który mi
    > zajechał drogę w popłochu wjeżdżał do rowu lub na chodnik to już jego wina.
    Ja
    > jechałem zgodnie z przepisami.

    Nastepnym razem taki rowers poinformuje policje i nie bedzie ci juz tak wesolo.
    Wiem to z doswiadczenia, jako rowerzysta...


    Na pozdrowienia trzeba zasluzyc...
    Tomek

    Rowers, kierowca, pieszy


  • woo-cash 09.09.03, 15:40
    wielki_czarownik napisał:
    > W razie kolizji zawsze będzie wina tego drugiego.
    > Przecież mogę nie zdążyć zahamować ;)

    Hmmm... Chyba KD nie przewiduje przypadku o nazwie "nie zdążyć zahamować". Mówi
    coś natomiast o zachowaniu bezpiecznej odległości i takie tam... No ale ja się
    mogę mylić, przecież jestem tylko nieudacznikiem-rowerzystą.

    Pozdrawiam,
    Woo.
  • woo-cash 09.09.03, 15:09
    > Nie nazywam tak emerytów itp, ale wszystkich rowerzystów. Dla ciebie 30 km/h
    to
    >
    > jest dużo. Dla samochodziarza to jak stanie w miejscu. Jeździj tak, aby nie
    > tamować ruchu.

    30 km/h? Samochodem? W centrum? W godzinach szczytu? Chciałbyś! ;-)

    > Tania demagogia. Zobacz, że na 100 mężczyzn przypada 106 kobiet, a na 100
    > samochodziarzy to nie wiem, czy się jeden rowerzysta znajdzie.

    A skąd te dane statystyczne odnośnie rowerzystów? Samochody to się rejestruje,
    więc łatwo sprawdzić, ale rowery? Możesz podać źródło?

    > Musisz zrozumieć, że rower ma na drodze mniej praw!

    A kierowca wydawłoby się, że ma mniej praw na chodniku. No ale cóż... Teoria
    swoje, a praktyka swoje...

    > Ty też MUSISZ

    O nie! Tego to ja nawet w pracy dyrektorowi nie wybaczałem, jak mi mówił, co
    muszę, a co nie. Ja Tobie nie mówię, co musisz. Wiem, że chcesz dobrze, pisząc
    to, co piszesz, ale ten ton nie stwarza pola do prowadzenia jakiejkolwiek
    dyskusji.

    Pozdrawiam,
    Woo.
  • woo-cash 09.09.03, 14:50

    > i problematyczny jest rowerzysta dla kierowcy.

    I dlatego niech kierowca walczy na równi z rowerzystami o ścieżki dla rowerów,
    bo uwierz mi kierowco drogi, iż nam również przyjemności jazda w towarzystwie
    samosmrodów nie sprawia.

    > A Kierowców jest więcej więc
    > ulice są dla nas.

    A łyżka na to: niemożliwe! ;-)

    > Wy sio na swoje dróżki! Ja wam autem do dróżce dla rowerów
    > nie jeżdżę!

    Jeśli wypowiadasz się w imieniu wszystkich kierowców, to chciałbym zauważyć, że
    Wy, kierowcy, nie jeździcie po naszych dróżkach, ale za to z wielką
    przyjemnością na nich parkujecie. A my Wam nie parkujemy w poprzek na
    jezdniach, więc sio, na parkingi i zostawcie nasze ścieżki w spokoju.

    Pozdrawiam,
    Woo.
  • sledzik4 29.04.03, 19:10
    Wszyscy popełniamy błędy - starajmy się robić ich jak najmniej.
    Bądżmy też tak uprzejmi jak np. dwie Panie (w dwa dni) za kierownicą, które
    zatrzymały się przed przejściem dla pieszych (między ZOO i IASE) i pokazały mi
    grzecznie ręką abym przejechał sobie (na rowerze) przejście dla pieszych.
    Podziękowałem skinieniem głowy i przejechałem. To naprawdę jest bardzo miłe.
    Odwdzięczajmy się podobnymi gestami a zobaczycie, że będzie SUPER. Pozdrawiam
    wszystkich - sledzik4.
  • Gość: fisza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.05.03, 21:57
    coś w tym jest co piszesz. Dużo jeżdzę samochodem, sporo na rowerze lecz muszę
    potwierdzić że niestety zdarzają sie dziwne wybryki rowerzystów. Samochodem
    zawsze mijam jak największym łukiem rowerzystę bo różnie to bywa z
    sygnalizowanie manewrów. Szczególnie lubię, jak jedzie sobie leniwie trzech
    rowerzystów w rzędzie, uroczo sobie gaworząc i zajmując cały pas. A pijany
    rowerzysta na wioskach potarfi wykonywać błyskawiczne i niekontolowane skręty
    niczym torreador.
    Z drugiej strony na własne oczy widziałem jak przy Carrefourze, palant w
    samochodzie stuknął dziadka na rowerze, ktory jechał sobie prawidłowo drogą dla
    rowerów. Koleś w samochodzie chciał wjechać na parking wjazdem dla dostawców i
    zjeżdżając z Hallera (od strony wiaduktu kolejowego)pierwszym wjazdem do
    Carrefoura olał jadącego spokojnie dróżką rowerową dziadka i strzelil
    centralnie w niego. Groza.Jak widać szaleńcy są po obu stronach.
  • Gość: Spyke IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.03, 21:44
    Wczoraj kumpel motorem się wyrąbał, żeby nie stuknąć dzieciaka, który mu
    rowerkiem z podwórka na wiosce wypadł na środek jezdni. A rodzice się
    tłumaczyli, że on się dopiero uczy i nie umie hamować. A jakby wpadł pod
    Jelcza?? A poza tym nie było ich za bardzo stać na pokrycie szkód - sytuacja
    na wsi jest ogólnie znana. Kumpel też na kasie nie śpi, moto ma na krechę, a
    części są kosmicznie drogie. Także jestem za OC dla rowerzystów, a dla
    nieletnich powinni je obowiązkowo wykupować rodzice.
  • woo-cash 09.09.03, 15:46
    Gość portalu: Spyke napisał(a):

    > Także jestem za OC dla rowerzystów, a dla
    > nieletnich powinni je obowiązkowo wykupować rodzice.


    Ja jestem generalnie za, ale należy raczej uświadamiać, a nie zmuszać. To
    charakterystyczne dla państwa totalitarnego, a tego chyba nikt nie chce.

    Osobiście chętnie bym wykupił nawet pakiet AC+OC, ale casco jakoś nie chce
    nigdzie obejmować kradzieży. ;-))

    Słowo, że jeśli któryś zakład ubezpieczeń wprowadzi AC (w tym od kradzieży) i
    za dopłatą OC, to będę pierwszy, który takie ubezpieczenie wykupi.

    Pozdrawiam,
    Woo.
  • Gość: hyhy IP: *.local.pl / 192.168.1.* 15.05.03, 08:15
    ZWLASZCZA DO WROMARIO:

    przez Ciebie snia mi sie rowerzysci, a ja wole sny o przyjemniejszej
    tematyce ;-)

    Dzis w nocy, gdy szlam lesna drozka, minela mnie grupa rowerzystow w sile
    wieku. Jeden z nich zahaczyl o mnie kierownica, bo nie chcialo mu sie zjechac
    bardziej na bok... Nadepnelam mu na kolo i sie przewrocil ;-) Musial strasznie
    wolno jechac, ze zdazylam, ale w snach wszystko mozliwe.

    Jakis czas temu na Pilsudskiego, gdy spokojnie szlam chodnikiem, prawie
    stratowal mnie rozpedzony, mlody rowerzysta (zdazylam w ostatniej chwili uciec
    z jego trasy)... moze stad ten sen. ;-)
  • wromario 31.05.03, 14:04
    Gość portalu: hyhy napisał(a):

    > ZWLASZCZA DO WROMARIO:
    >
    > przez Ciebie snia mi sie rowerzysci, a ja wole sny o
    przyjemniejszej
    > tematyce ;-)
    >
    > Dzis w nocy, gdy szlam lesna drozka...

    Poczytaj uważnie, co mam Ci do przekazania: nie iteresują
    mnie Twoje sny... ogólnie nie bardzo interesuje mnie
    cokolowiek, co jest z Tobą związane. Jeśli masz potrzebę
    opowiadania o nich, pomoże Ci jakiś specjalista - ja nie
    mam ani ochoty ani kwalifikacji.

    > Jakis czas temu na Pilsudskiego, gdy spokojnie szlam
    chodnikiem, prawie
    > stratowal mnie rozpedzony, mlody rowerzysta (zdazylam w
    ostatniej chwili uciec
    > z jego trasy)... moze stad ten sen. ;-)

    Wczoraj, gdbym wjechał na przejazd ścieżki rowerowej w
    oklicach Ślężnej ufając, że zielone światło daje mi
    pierwszeństwo i żaden palant spieszący się już na
    czerwonym nie pojawi się akurat w tym miejscu, dziś nie
    byłoby mnie przed kompem. Na całe szczęście myślę, ża
    idiotę jeżdżącym blaszanką o numerkach WWB 8319 i
    zafundowałem mu tylko małą porcję adrenalinki - może
    zapamięta, aby czasem kojarzyć, co się na około niego
    dzieje. To jest przykład z wczoraj, poprzednich Ci
    oszczędzę. Ty ucierpiałabyś w starciu z rozpędzonym
    młodym idiotą, ja wylądowałbym w szpitalu albo kostnicy.
    Pomyśl, kto narażony jest na gorsze nocne koszmary, zanim
    coś "chlapniesz" następnym razem.
  • Gość: hyhy IP: *.local.pl / 192.168.1.* 31.05.03, 17:30
    wromario napisał:

    > Gość portalu: hyhy napisał(a):
    >
    > > ZWLASZCZA DO WROMARIO:
    > >
    > > przez Ciebie snia mi sie rowerzysci, a ja wole sny o
    > przyjemniejszej
    > > tematyce ;-)
    > >
    > > Dzis w nocy, gdy szlam lesna drozka...
    >
    > Poczytaj uważnie, co mam Ci do przekazania: nie iteresują
    > mnie Twoje sny... ogólnie nie bardzo interesuje mnie
    > cokolowiek, co jest z Tobą związane. Jeśli masz potrzebę
    > opowiadania o nich, pomoże Ci jakiś specjalista - ja nie
    > mam ani ochoty ani kwalifikacji.

    jesli to prawda, co napisales tu powyzej, to ogranicz sie wreszcie do faktow, a
    nie uwag typu:

    > Pomyśl, kto narażony jest na gorsze nocne koszmary, zanim
    > coś "chlapniesz" następnym razem.

    poza tym, jestes nudny z tym swoim uprzedzeniem do kierowcow i agresja

    mozesz to skomentowac, gdy znowu bedziesz mial potrzebe odreagowania
  • wromario 03.06.03, 17:19
    Usiłujesz robić z rowerzysty swojego oprawcę:

    > Jakis czas temu na Pilsudskiego, gdy spokojnie szlam
    chodnikiem, prawie
    > stratowal mnie rozpedzony, mlody rowerzysta (zdazylam w
    ostatniej chwili uciec
    > z jego trasy)... moze stad ten sen. ;-)

    Opowiadasz sny. Wszystko to piszesz "zwłaszcza do
    wromario" na forum rowerowym. A na koniec, kiedy usiłuję
    odpowiedzieć (w końcu zwłaszcza do mnie była ta tyrada) i
    uświadomić przy okazji, jak jednowymiarowo postrzegasz
    konforntacje pieszy-rower-samochód piszesz:

    > jesli to prawda, co napisales tu powyzej, to ogranicz
    sie wreszcie do faktow, a nie uwag typu:
    >
    > > Pomyśl, kto narażony jest na gorsze nocne koszmary,
    zanim coś "chlapniesz" następnym razem.

    odwołując się do tego, że niespecjalnie obchodzi mnie, co
    Ci się przyśniło ostatnio. Powiem tak: wobec tak
    przytłaczającego niszczycielkiego działania "kobiecej"
    logiki mogę powiedzieć jedynie "pas" :D

    > poza tym, jestes nudny z tym swoim uprzedzeniem do
    kierowcow i agresja

    Ciekawe, co na to moja autmobilistka :D Chyba nie zdaje
    sobie sprawy, że jestem do Niej uprzedzony :D

    > mozesz to skomentowac, gdy znowu bedziesz mial potrzebe
    odreagowania

    No pokaż mi język jeszcze i tupnij nożką ROTFL
    Dzięki, o łaskawa! Już mi lepiej :D
    Mogę nadal odpowiadać na Twoje posty... przynajmniej, te
    które są "zwłaszcza do wromario"? :D
  • Gość: xxxx IP: *.dtvk.tpnet.pl 06.06.03, 23:13
    Ty meski szowinista jestes. I mam nadzieje, ze ktos cie kiedys skasuje. Moze
    wtedy rozumu ci przybedzie. A jezeli chcesz poszalec to moze na jezdni.
    Kierowcy sie uciesza. Chodniki nie sluza raczej do wyscigow rowerowych.
  • wromario 26.06.03, 19:03
    Gość portalu: xxxx napisał(a):

    > Ty meski szowinista jestes.

    O! :D

    > I mam nadzieje, ze ktos cie kiedys skasuje.

    O! Dziękuję, nadzieja matką... :(

    > Moze wtedy rozumu ci przybedzie.

    Nigdy za wiele, wiesz... są jednak skuteczniejsze metody
    niż "kasowanie" :D

    > A jezeli chcesz poszalec to moze na jezdni.
    > Kierowcy sie uciesza. Chodniki nie sluza raczej do
    wyscigow rowerowych.

    A widziałeś (widziałaś / "widziałoś") mnie kiedyś na
    chodniku złotko?

    Miłego dnia, mam nadzieję, że trochę ulżyło :D
  • Gość: hyhy IP: *.local.pl / 192.168.1.* 11.06.03, 18:30
    wromario napisał:

    > odwołując się do tego, że niespecjalnie obchodzi mnie, co
    > Ci się przyśniło ostatnio. Powiem tak: wobec tak
    > przytłaczającego niszczycielkiego działania "kobiecej"
    > logiki mogę powiedzieć jedynie "pas" :D

    ufff

    > No pokaż mi język jeszcze i tupnij nożką ROTFL
    > Dzięki, o łaskawa! Już mi lepiej :D
    > Mogę nadal odpowiadać na Twoje posty... przynajmniej, te
    > które są "zwłaszcza do wromario"? :D

    oczywiscie ;-)

    mam tylko jedno pytanie, zwłaszcza do wromario, czy to prawda, ze jezdzisz w
    ciasnej, kolorowej koszulce i kolarkach i o ile wieksza predkosc mozna uzyskac
    dzieki strojom aerodynamicznym przy uzyciu tej samej sily?
  • Gość: uhm IP: *.media4.pl / 10.7.2.* 11.06.03, 19:11
    Gość portalu: hyhy napisał(a):

    > mam tylko jedno pytanie, zwłaszcza do wromario, czy to prawda, ze jezdzisz w
    > ciasnej, kolorowej koszulce i kolarkach i o ile wieksza predkosc mozna
    uzyskac
    > dzieki strojom aerodynamicznym przy uzyciu tej samej sily?

    o! mnie to też bardzo interesuje, ponieważ rozważam możliwość zakupu wyżej
    opisanej koszulki, tudzież błyszczących kolarek (kask już posiadam)

    pozdrawia
    amatorski (już niedługo) rowerzysta uhm
  • Gość: pafik IP: 130.94.107.* 15.06.03, 16:55
    Gość portalu: uhm napisał(a):

    > o! mnie to też bardzo interesuje, ponieważ rozważam możliwość zakupu wyżej
    > opisanej koszulki, tudzież błyszczących kolarek

    Na prędkość strojem wpłyniesz niezauważalnie - trzeba raczej ćwiczyć nogi i korpus. Poprawi się za to wydatnie współczynnik oddychalności ubioru i widoczność na drodze, a w przypadku gaci zniknie problem otarć.

    > (kask już posiadam)

    Bardzo słuszny zakup, szczególnie w świetle wrocławskich dziur i zachowań niektórych kierowców.
  • Gość: pafik IP: *.gen.twtelecom.net 15.06.03, 16:44
    Gość portalu: hyhy napisał(a):

    > o ile wieksza predkosc mozna uzyskac
    > dzieki strojom aerodynamicznym przy uzyciu tej samej sily?

    ?v = 576,73 [wiorsty/dwa tygodnie] ceteris paribus.
  • wromario 26.06.03, 19:18
    Gość portalu: hyhy napisał(a):

    > mam tylko jedno pytanie, zwłaszcza do wromario, czy to
    prawda, ze jezdzisz w
    > ciasnej, kolorowej koszulce i kolarkach

    A któż Ci takich głupot nawciskał? :D
    Wiesz... nie musisz wierzyć we wszystko, co ludzie Ci
    mówią :D

  • Gość: hyhy IP: *.local.pl / 192.168.1.* 26.06.03, 19:47
    wromario napisał:

    > Gość portalu: hyhy napisał(a):
    >
    > > mam tylko jedno pytanie, zwłaszcza do wromario, czy to
    > prawda, ze jezdzisz w
    > > ciasnej, kolorowej koszulce i kolarkach
    >
    > A któż Ci takich głupot nawciskał? :D
    > Wiesz... nie musisz wierzyć we wszystko, co ludzie Ci
    > mówią :D
    >

    do takich wnioskow doszlam obserwujac niektorych rowerzystow
    i kolarzy
    ok, nie wierze Ci ;-)
  • wromario 26.06.03, 21:00
    Gość portalu: hyhy napisał(a):

    > do takich wnioskow doszlam obserwujac niektorych
    rowerzystow
    > i kolarzy

    Poświęcasz im, jak widzę, wiele uwagi... nic dziwnego, że
    Ci się śnią później :D

    > ok, nie wierze Ci ;-)

    Od kogoś trzeba zacząć :P
    Jeszcze tylko spytam: jak odróżniasz rowerzystów od
    kolarzy? :D Po tych "kolarkach"? :D
  • Gość: hyhy IP: *.local.pl / 192.168.1.* 27.06.03, 09:33
    wromario napisał:

    > Gość portalu: hyhy napisał(a):
    >
    > > do takich wnioskow doszlam obserwujac niektorych
    > rowerzystow
    > > i kolarzy
    >
    > Poświęcasz im, jak widzę, wiele uwagi... nic dziwnego, że
    > Ci się śnią później :D
    >
    > > ok, nie wierze Ci ;-)
    >
    > Od kogoś trzeba zacząć :P
    > Jeszcze tylko spytam: jak odróżniasz rowerzystów od
    > kolarzy? :D Po tych "kolarkach"? :D

    dobrze, wyjasnie to od razu, co bys nie trwal w niepewnosci ;-)
    kolarz nalezy do szerokiej grupy rowerzystow, ktora to zawiera osobnikow
    poruszajacych sie na tym pojezdzie bez wzgledu na styl, cel, plec, poglady itp.
    (przyklady : wromario, Rob-35, G. Kolodko)
    www.wroczynski.pl/agaluk/singapur/obrazki/singapura/duze/rowerzysta.jpg
    Kolarza odrozniaja nie tylko kolarki (zwykli rowerzysci aspirujacy do tego
    miana wdziewaja obcisly stroj...). Nalezy/nalezal on do organizacji
    zrzeszajacej osobnikow, ktorych celem jest zwyciestwo w specjalnej szybkiej
    przejazdzce wczesniej wyznaczona trasa, czesto miedzy tlumem gapiow (tzw.
    kibicow).
    www.lazy.pl/images/kolarze2.jpg
    www.kozminwlkp.pl/zdjecia/dni2001/kolarze.jpg

    mam nadzieje, ze sa to kryteria w miare zrozumiale dla Ciebie ;-))
  • woo-cash 09.09.03, 15:55
    Gość portalu: hyhy napisał(a):

    > Jakis czas temu na Pilsudskiego, gdy spokojnie szlam chodnikiem, prawie
    > stratowal mnie rozpedzony, mlody rowerzysta (zdazylam w ostatniej chwili
    uciec
    > z jego trasy)... moze stad ten sen. ;-)

    No dobra, to może ja spróbuję wyjaśnić pewne różnice...

    Chodzi o to, że w przypadku rowerzysty Ty, jako pieszy, masz, słuszne zresztą,
    pretensje, a nie jest na odwrót. To nie rowerzysta mówi, że pieszy powinien
    mieć na chodniku odblaski, światła mijania i postojowe, lusterka wsteczne i
    sygnalizować skręty, a w ogóle to powinien się poruszać wyłącznie ścieżkami
    gruntowymi a nie porządnymi chodnikami, bo te są dla rowerzystów.

    Rowerzyści, w większości, wiedzą, że chodnik jednak nie jest dla rowerzystów i
    są na nim jedynie gośćmi, a gościnności nadużywać nie należy.

    Kierowcy natomiast próbują nas przekonać do czego innego: mówią, iż jesteśmy na
    drodze gośćmi, powinniśmy mieć wsteczne lusterka, światła mijania, awaryjne i
    kierunkowskazy, a najlepiej to won z jezdni, bo nikt tam nas, rowerzystów nie
    chce.


    Mamy zatem dwie sytuacje: rowerzysty, który nie umie się zachować na chodniku i
    nie jest popierany przez resztę rowerzystów (generalnie), bo łamie przepisy,
    oraz kierowcę, który znajduje się na drodze i nie umie się zachować prawidłowo
    względem innych uczestników drogi i na dodatek mający poparcie większości
    kierowców.

    Chciałbym, aby kierowcy równie krytycznie spojrzeli na swoich kierowców, którzy
    naruszają na drodze prawa rowerzystów, jak prawdziwi rowerzyści krytycznie
    oceniają swoich kolegów rowerzystów, którzy zachowują się nie fair wobec
    pieszych.

    I tego życzę nam wszystkim,
    Woo.
  • Gość: szklanakula IP: 62.87.221.* 11.07.03, 10:23
    Proponuję pamiętać,że cham na rowerze to ciągle cham a cham w samochodzie to
    również ciągle cham.Ani jazda rowerem,ani jazda samochodem nie wyzwala ich z
    chamstwa.
  • Gość: Marq IP: 195.20.110.* 14.07.03, 12:56
    Gość portalu: szklanakula napisał(a):

    > Proponuję pamiętać,że cham na rowerze to ciągle cham a cham w samochodzie to
    > również ciągle cham.Ani jazda rowerem,ani jazda samochodem nie wyzwala ich z
    > chamstwa.

    Masz rację!
    Jak cham to cham, niezależnie od tego czy jedzie samochodem
    (autobusem/tramwajem, TIR-em), rowerem czy przechodzi przez ulicę z dziećmi!!!!
    w niedozwolonym miejscu!
    Albo wiezie dziecko na tylnym siedzieniu bez zapiętych pasów!!!!, dokładniej
    dziecko stoi pomiedzy fotelami kierowcy i pasażera!
    Dla mnie to coś okropnego!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka