Dodaj do ulubionych

czego się słuchało.

25.11.09, 10:46
początki mojego bigbitowania miały miejsce pod koniec lat 50
ub.wieku.chyba pierwsze co słyszałem to była DIANA paula anki.
skazani byliśmy na radio pr.1. była rewia piosenek lucjna
kydryńskiego. czasem puszczał on jakieś kawałki tzw SZYBKIE. I chyba
u niego była ta DIANA.
gdzieś tam, między cajmerem, chórem czejanda,andrzejem boguckim i
ludowymi śląskiem i mazowszem czasem można było też usłyszec billa
haleya, tommy steel'a no i oczywiście KRÓLA ELVISA.chyba wtedy też
usłyszałem ricky nelsona- HALLLO MARY LOU.
jednak w miarę ŚWIADOMIE zacząłem słuchac na początku lat 60.

TWIST- no i chubby checker. let's twist again.
twista tańczyli WSZYSCY. pokaz tańczenie twista dał MARINO MARINI.u
niego można było zobaczyc GITARĘ ELEKTRYCZNĄ. grał niej chłopak o
ksywce VITO.czasem w piosnkach mariniego był nawet wypuszczany na
gitarowe solówki.

muyzyczka zaczęła docierac też przez RADIO LUKSEMBURG. trzeba było
się nieźle nagimnastykowac żeby złapac tę stację. i tu zaczęliśmy
sie orientowac CO JEST GRANE NA ŚWIECIE. w soboty nadawana była
lista przebojów TOP TWENTY. Nie pamiętam czy była to lista
sporządzana przez tę radiostację -czy też była to lista przeniesiona
z NEW MUSICAL EXPRESS.
wtedy na listach tych królowały brenda lee, hellen shapiro,
elvis presley,del shanonn i jeszcze paru których nazwiska giną w
mrokach niepamięci.
oczywiści wtedy też zabłysnął na firmamencie CLIFF RICHARD i jego
CIENIE. wtedy też wyświetlano w kinach film CHCEMY SIĘ BAWIC-właśnie
z ryśkiem i szedousami.i wtedy też zauważyliśmy że gitara jest
PODSTAWOWYM INSTRUMENTEM MUZYKI MŁODZIEŻOWEJ. APACHE,FBI, WONDERFULL
COUNTRY.
no i wtedy zaczął się szał BITELSÓW- I jak grzyby po deszczyku
zaczęły wyskakiwac zespoły,JAK WTEDY NAZYWANO- big beatowe.
również w polsce nastała era niebiesko i czerwono czarnych.no i
naturalnbie sporo grupek piwniczno-garażowych. na moim żoliborzu
chłopaki zrobili zespolik POGANIACZE KOTÓW. że to niby koty z
piwnicy przegonili.
w l.o. 22 na żeromskiego fukcjonowali BŁĘKITNI CHŁOPCY. grał z nimi
na klawiszach późniejszy KLANOWIEC maciek głuszkiewicz.
u mnie chłopaki z awf-u zrobili kapelę DEMONY. grali, na
własnoręcznie sporządzonych gitarkach, przedewszystkim repertuar
shadows. gitarzysta od nich - irek nowara-jest dziś prezesem
POLSKIEGO ZWIĄZKU GIMNASTYCZNEGO.przy nich i ja zacząłem łapac moje
pierwsze akordy.

ale ,jak wspomniałem ,zaczęłA się era THE BEATLES i THE ROLLING
STONES. i wtedy już POSZŁO.
--
rzecz się dzieje w POLSCE- czyli NIGDZIE.
Edytor zaawansowany
  • pomer_anya 25.11.09, 15:56
    O to się nazywa ŚWIADECTWO EPOKI. Ja to mniej więcej znam z filmu (też już
    starrego) "Yesterday".
    Napisz jeszcze coś więcej!

    Jak np. u nas przyjmowało się Hendriksa, czy Cream albo Yardbirds - czy w ogole
    takie coś było u nas znane? Albo np. Frank Zappa, czy Pink Floyd.

    Aha - a nie sluchałeś Radiostacji Harcerskiej (ktoś tu pisal o niej)?


    Pozdro. Ann
  • billy.the.kid 25.11.09, 18:29
    dojdziemy i do radiostacji.
    --
    rzecz się dzieje w POLSCE- czyli NIGDZIE.
  • billy.the.kid 25.11.09, 22:09
    do harcerskiej trudno było sie dostac. nadawali chyba na falach
    krótkich i jakoś odborniki w tym zakresie coś marnie funkcjonowały.
    podpieraliśmy się wprowadzonym chyba ok.1962=63 MŁODZI9EŻOWE STUDIO
    RYTM.początkowo nadawali w pr.1 25 minutowe audycje bodajże o
    ghopdz.16.20-i to już bvyło coś.
    później na całego zaczął nadawac NASZĄ MUZYKĘ pr.3pr.
    było tam dobrych muzycznie programów sporo.
    pod szafirową igłą
    przebój za przebojem
    muzyczna poczta ukf
    gwiazdy świecą wieczorem.

    i jeszcz inne których nazw moja starcza pamięc nie łapie.
    było dużo DOBREJ MUZYKI.
    wtedy przyszła eksplozja brytyjskich zespołów.
    pierwsze co od bitli to chyba było from me to you lub i want to hold
    your hand. nie ma to zresztą znaczenia. początek chyba 63 roczku.
    zaraz po nich usłyszeliśmy rolling stones. i te dwa ,konkurujące
    zespoły przez całe lata 60 były czołówką.
    bitle upozowani byli na GRZECZNYCH CHŁOPCÓW-garniturki,grzeczne
    fryzurki.
    stonsi-odrażający,brudni,źli.
    zrobili chłopaki KAWAŁ DOBREJ MUZYKI.
    Ale chyba wszyscy powoływali się na wpływ KRÓLA. ELVISA PRESLEYA.
    ON BYŁ NAJWIĘKSZY. mimo iż w latach 60 poszedł w komerchę, pamiętali
    wszyscy to co robił przed wojskiem. bo to chyba on jest GŁÓWNYM
    STWÓRCĄ ROCKA.

    czasem przyjeżdżały czołowe zespoły na 1-2koncerty w sali
    kongresowej. nie było zwyczaju robic takich imprez na stadionach.
    chyba z uwagi na problemy w onych czasach z nagłośnieniem, a zresztą
    władza ludowa zbyt łaskawym okiem nie patrzyła na owłosionych
    szarpidrutó. wszak były to czasy tow.wiesława dla którego szczytem
    awangardy były przeboje mieczysława fogga.

    pamiętam występ wspomnianego wcześniej paula anki w roku 63. nie
    byłem. ale słynny z tego że przerwał koncert w momencie informacji o
    smierci JFK.

    the rolling stones-niejednego bolał grzbiet
    nim usłyszał lady jane.
    nie byłem ,ale deczko wody z armatek popłynęło.

    the animals-wspaniali- jako wstęp grali POLANIE.

    W obawie przed zniszczeniami mało tych imprez robiono w sali
    kongresowej.
    sporo grano w hali gwardii.
    znakomita,choc trochę zapoznana grupa THE ARTWOODS.mocno bluesowi.
    głównym był ART WOOD- brat obecnego piątego stonesa rona wooda, no i
    na klawiszach IoN LORD.
    grała tam taka grupa jerry and the pacemakers-jak mówiliśmy dżery i
    pakamera.

    owszem-były i nasze grupy i wykonawcy.niebiesko czarni, czerwono
    czarni i sporo,sporo innych. dosyc przymitywny i naśladowczy był to
    rock,choc próbowali chłopcy robic swoją muzykę i jakiś postęp był.
    wtedy zacząlem się trochę skłaniac w kierunku bluesa. mało tego
    było. jednak pr.3 trochę tego nadawał,jednak w nawale brytyjskich
    zespołów nie było tego za wiele.
    ale wtedy poznałem trochę to co robił ray charles.jego HIT THE ROAD
    JACK- to PRAWDZIWY DIAMENT.zresztą ostatnio stwioerdziłem że to
    czysta moja historia- po rozstaniu z moją księżną-małżonką-wyszedłem
    z tego w jednych portkach.
    trochę zaczęlo byc słychac o muzyce tamla motown-choc nie był to
    blues -ale mocno murzyńska muzyka ,trochę ukierunkowana na źróło.
    w 68-sługując wojskowo załapałem się do zespołu w którym grało paru
    chłopaków którzy wiedzieli do czego służą GITARY.dziwne że szefostwo
    wojskowe nie sprzeciwiało się takiemu muzykowaniu.BOGDAN KRAJEWSKI-
    później grał w grupie koman band.towrzyszącej krysi prońko-to raczej
    nie był gapa. i on pokazał mi że blues jest wspaniały.




    --
    rzecz się dzieje w POLSCE- czyli NIGDZIE.
  • ilnyckyj 25.11.09, 23:19
    Tak - to już ponad 40 lat!
    Kydryńskiego pamiętam jak przez mgłę, bo to głównie moje rodzeństwo starsze
    słuchało, no ale i mnie zaraziło. To jeszcze przed bitlesami. Tam slyszalem po
    raz pierwszy na pewno Helen Shapiro (Walking back to happiness, Paula Ankę
    (Dajana), Brendę Lee
    (dajnemajt), na pewno Elvisa , Hit the road Raya Charlesa,ale też dużo wlochow
    (Domenico MOdugno), oczywiście Edith Piaf (Je ne regrette rien Milord), Pat
    Boone, Neil Sedaka (Oh, Carol, Happy birthday sweet sixteen). A oprócz tego
    ostro rockujące babki Little Eva (Locomotion), Wanda Jackson (Fudżijama mama)
    itp.itp. mozna by wymieniać, choć nie jestem pewien czy to słyszałem u Śp.
    Lucjana czy może gdzie indziej.

    A gdzie indziej to poza radiem trafiały też płytki z za Żelaznej Kurtyny. No i
    na tzw. ciuchach (Skaryszewska) produkowało się "dźwiękowe pocztówki" gdzie
    masowo kopiowalo się zachodnie hity (no i takich cudaków jak ten od "zżółty
    jesienny lyść tyle my opofedział..." czyli Janusz Laskowski. Potem te
    pocztowki to nie tylko na prywatkach, ale też np. przez megafony na różnych
    ślizgawkach (ja chodziłem na Agrykolę pojeźdxić na sankach i na nartach, tam
    gdzie teraz sunie Łazienkowska był tor saneczkowy a obok ślizgawki, latem -
    korty) także sie na Agrykoli nasłuchałem tych Speedy gonzalesow, Twist againów,
    itp. bo to puszczali w kółko to samo. Np. na okrągło puszczali taki przebój Hey,
    Baby niezły r'nb' a śpiewak nazywał się Bruce Channel.

    Co do Radiotacji (Rozgłośni) Harcerskiej to słuchalemn namiętnie jako
    nastolatek, ale to troche później. To już był rok 1965. Wtedy ruszyła pierwsza w
    PRL lista przebojów RH i ja praktycznie słuchałem jej od początku (na falach
    krotkich). Kiedy namber łan to był Help i tuż zaraz po nim Satisfaction. Był też
    Dylan z "Like a rolling stone", Yardbirds Still I'm sad, Animals "don't let me
    be misunderstood", Sonny & Cher " I got you babe" aaa - no i fantastyczna
    "Gloria" (Them ,czyli Van Morrison). I jeszcze Kinks z "Tired of waiting for
    you" i Ike & Tina Turner. Elvis wtedy trochę już oddał pola brytyjskiej inwazji,
    ale też był z "Crying in the chapel". Ta lista najpierw miała chyba 10 pozycji,
    ale w następnych latach rozrosla sie do 20, a nawet 30 i były wszystkie hity
    (prawie) co na Zachodzie. Dołączały do nich z czasem i nasze gwiazdy typu
    Skaldowie, oczywiście CZerwone G., No to co, Czerwono - nieb iesko czarni. potem
    Polanie, Blackout, na szczęście bez żadnych Santorów, Kunickich i Villasów.
    Prowadzący niejaki Jacek Bromski wowczas studenciak, obecnie szycha w
    kinematografii, jak nie miał płyty to puszczał jakieś rzężące "przegrywki" z
    zachodnich rozglośni (nawet chyba Wolnej Europy).
    Poza tym ja np. zawsze słuchałem R. Luxemburg. Niedziela od 23-ciej leciało na
    falach średnich Top Twenty NME. No można by tak bylo snuć... te wspominki.

    Billy , a sluchałeś tak jak cały Naród Wolnej Europy? Bo tam też byl taki
    program rendez vous o szostej dziesięć, gdzie puszczali najnowsze kawałki z Top
    20 i Hot 100?

    Czuj Duch... Il Nicki

    --
    nonkonformiści
  • billy.the.kid 26.11.09, 09:10
    to rwe nie nadawało się do słuchania-jeszcze przy tekstach
    trościanków,nowaków można było coś zrozumiec-ale muzyka zupełnie
    ginęła.

    pocztówki-bazar dawał przedewszystkim muzyczkę dla klienteli
    dojeżdżającej-tzn laskowski i s-ska. tam się kupowało JEANESY.
    później pekao sprzedawało jakieś włoskie super rifle-ale szpanem był
    wrangler i levi strauss.
    pocztówki przedewszystkim były z pawilonów króle3ska-swiętokrzyska.
    facio skądś miał kupę pocztówek z zsrr i do nich doklejał ścieżki.
    łokrutne pieniądze toto kosztowało-chyba 12 zł. grało się na
    szafirowej igle gramofonu BAMBINO.to był chyba podstawowy sprzęt
    odtwarzający.nikt nie pytał o PRAWA AUTORSKIE i inne bzdety.

    oryginalne płyty-to już była trudnośc nie do pokonania. ceny były
    bodajże od 500 do 1000 zł. raz tylko polskie nagrania sprzedwały w
    normalnej cenie LP elvisa REGRESA. gdzieś tam kuba kupiła licencję
    na tę płytę, i następnie-bezprawnie-sprzedała polakom. kosztowało to
    120zł.
    ogromnym szpanem było przejśc sie po ulicy z trzymanym pod pachą lp
    bitli.
    --
    rzecz się dzieje w POLSCE- czyli NIGDZIE.
  • johnny-kalesony 26.11.09, 15:23
    Polskie lata 60' w porównaniu z tymi z normalnego, wolnego świata były jak
    Syrena
    104
    postawiona obok
    Mustanga
    ...

    Takie czasy - gminnego kościelnego Gomułki, noszącego czerwony, moherowy beret i
    ćmiącego sporty (tak! były takie papierosy!) bez filtra w fifce ...

    www.youtube.com/watch?v=rw_XK4MJ1jc

    Ja jestem z "drugiego rzutu", z lat 80', z dekady Jarocina, jednak oglądając w
    kinie Yesterday Piwowarskiego (1986), czułem to coś, to wrażenie jedności,
    afirmacji.
    W czasach "drugiego rzutu" magicznym słowem były KASETY. Kupowane w peweksach za
    wyżebrane, wysupłane od rodziców dolarowe albo bonowe (państwowe ekwiwalenty
    dolarów) drobniaki ... Basf, TDK, Sony, dla szczególnie forsiastych - Maxell.
    Magiczne słowa mojego wieku nastoletniego.
    Na KASETY nagrywało się całe płyty, które już prezentowano wtedy w radio,
    również niespecjalnie przejmując się prawami autorskimi. Teraz właśnie, kiedy
    piszę ten tekst, przypomniał mi się program wz początku lat 80', kiedy to
    podekscytowany Tomasz Szachowski uruchamiał pierwszy w Polsce, studyjny
    odtwarzacz CD ...
    Audycją absolutnie kultową był wieczór płytowy w PR. II. Nazwiska Szachowski, a
    już szczególnie - Beksiński, brzmiały jak imiona wyroczni gustu. O ile dobrze
    pamiętam, najdłuższa była audycja niedzielna. Trwała dobrych kilka godzin, w
    trakcie których jedną po drugiej, prezentowano 5 do 7 płyt.
    Również trójka nadawała całe płyty, chociaż sygnał był w mono, dopiero pod
    koniec dekady (albo na początku lat 90'?) zastąpiony standardem stereo. Każdy z
    prezenterów specjalizował się w określonego rodzaju muzyce. Ja najczęściej
    słuchałem Marka Wiernika, dzięki któremu dowiedziałem się, kim są "Beatelsi
    podziemia" - Velvet Underground a później - Sonic Youth.


    Pozdrawiam
    Keep Rockin'
    --
    Sixties forever!
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=50173
    www.johnnykalesony.republika.pl
    God Save The Kinks!
  • dziwny_ten_swiat 27.11.09, 11:00
    Fakt.
    To wszystko bardzo ciekawe relacje "z epoki". No może to nie tyle przaśne czasy,
    co jakby "pionerskie" kiedy słuchanie zwykłego "popu" wymagało tyle wysiłku i
    wyrzeczeń. Dzisiaj to wszystko sączy się, atakuje ze wszystkich możliwych mediów
    iluś-tam kanałów muzycznych TV, dziesiątków radyj, odtwarzaczy mp-3, internetu,
    że zwykły człowiek opędza się od tego szumu jak od stada os.

    Wtedy fascynacja "zakazanym owocem" - dzisiaj mdłości od przejedzenia...wink
  • billy.the.kid 27.11.09, 17:10
    może nie tak. jakoś ostatniemy czasy nie słucham radyja, ale
    czasem....
    taka jakaś stacja RMF FM NAJLEPSZA MUZYKA-łoboziuniu-co za
    sieczkarnia.
    jakieś radio Z, radio WA-WA. wszędzie tandetna muzyczka.nie wydaje
    mi się że głoszę tekst starego dziada, młodzi ludzie z którymi mam
    kontakt też widzą to tak jak ja.

    i chyba mówimy o czasch gdy muzycy,szarpidruty,bigbitowcy
    POSZUKIWALI. trochę późniejsze sbb- SZUKAJ BURZ BUDUJ.
    o to chodziło chłopakom.
    odbiorcom takoż.
    --
    rzecz się dzieje w POLSCE- czyli NIGDZIE.
  • basilisque 27.11.09, 20:27
    W ramach uzupełnienia: 60-te to dla mnie za dawne czasy, ale znam z innych
    źródeł i wiem, że z topowych rockowców to w Kongresówce gościli też The Hollies,
    a także Lulu z The Luvvers. Tez już wspominani przez kogoś Shadowsi (bez Cliffa
    Richarda). Lata 70-te chyba już nie były tak bogate w wizyty rockowych gwiazd
    (chyba że za takie uznać The Rubbettes, Christie, czy BOney M. w Sopocie). Ale
    za to rozkwitał Jazz Jamboree, przyjeżdżał Miles Davis, McLaughlin. Nie wydaje
    się, żeby POlska wtedy była zadupiem Europy.

    Od 1980 - u nas zaczyna się nowa epoka. Uwolnił się ten Dżin zakorkowany w
    PRL-owskiej butelce i razem z Panną S. eksplodował nowy polski rock. Jeszcze
    bardziej rozkwitał w stanie wojennym i chyba z wyraźnym przyzwoleniem generałów,
    tak żeby za pomocą punkowo-abnegackiej muzyki odciągnąć młodziaków od
    bojowo-patriotycznego podziemia. Bardzom nb. ciekaw, czy jacyś fachowi historycy
    wzięli się poważnie za ten intrygujący rozdział w naszych Dziejach.

    Nie zmienia to faktu, że działy się rzeczy nowe i rewelacyjne jak Perfect,
    Republika, czy nawet podrabiający nieznośnie The Police, a jednocześnie na swój
    sposób bardzo autentyczny i świetny muzycznie Lady Pank.

  • billy.the.kid 27.11.09, 21:54
    cienie byli z ryśkiem.
    lata 70 nie były aż tak ubogie. a to mayall,a to roberta flack,a to
    laughlin z shakti. raczej nie polityka i ideologia decydowały a
    względy finansowe. nawet w 67 czy 68 planowano występ henia w sopot.

    zdarzają się dziś kabotyni twioerdzący że muzyczką walczyli z
    mateńką-komuną- są po prost smieszni. jakiś taki kukiz czy
    inni.gdzieś tam nieopatrznie rodowiczce wyrwało się kiedyś
    kombatanctwo-ale szybko zbastowała.

    bracia zielińscy-muzycy znakomici-ani deczka kombatanctwa.
    zresztą dzisjejsze odczytywanie tamtych wydarzeń często polega na:
    mateńka komuna nie pozwalała-wstrętna była
    zezwalała-na pewno robiła to w jakichś niecnych celach.

    --
    rzecz się dzieje w POLSCE- czyli NIGDZIE.
  • ilnyckyj 28.11.09, 17:29
    A jeszcze był i to chyba nie raz (pamiętam na Jazz Jamboree) ówczesna gwiazda
    "białego" bluesa-jazzu - Georgie Fame (znany głównie z "Bonnie and Clyde",

    www.youtube.com/watch?v=enBCvL1zl6s
    a też- np. "Sitting In The Park"

    http://www.youtube.com/watch?v=_3nNB8D_A1k&feature=related

    Poza tym: już nie bardzo moge sobie przypomnieć jak to się działo, że ja nie
    wyjeżdzajacy wtedy w ogóle za żadną granicę, ale - nawiedzony fan wszystkiego co
    nowe w pop-music - znałem wszystkie najnowsze hity z NME i Billboardu i
    najnowszą awangardę jak np. Franka Zappę i Mothers of Invention, Pink Floyd,
    Deep Purple, Traffic itp.itd. Oczywiście w tym zestawieniu nasze idole w typie
    NOTOCO czy Czerwonych Gitar prezentowaly się blado i infantylnie, ale już
    Breakout, czy Niemen, albo nawet Skaldowie - to już było coś i jakoś wtedy sobie
    myślałem, że gdyby ktoś z wielkiego shołbiznesu z Anglii i Ameryki ich zobaczył
    i uslyszał - to by się zdziwił!




    nonkonformiści
  • billy.the.kid 28.11.09, 20:37
    czerwonych gitar nigdy za bardzo nie szanowałem. ale...
    parę lat temu dziadkowie robili sporą trasę po polsce.
    w sali kongresowej z progeniturą i księżną małżonka ogladałem. i co
    powiecie???
    bardzo mi się podopbało. świetne teksty, ciekawe pomysły muzyczne.
    no sami szarpidruty nieźli technicznie.
    --
    rzecz się dzieje w POLSCE- czyli NIGDZIE.
  • billy.the.kid 02.12.09, 14:44
    ździebko o krajowej muzyczce.
    w mgle niepamięci tłucze mi się nazwisko bogusław wyrobek.śpiewał
    kawałki elvisa. chyba jeszcze z r.a b.-spoczywa na cmentarzu
    powązkowskim w w-wie. zmarło mu się parę lat temu.
    w tychże samych latach z cc chyba śpiewali marek tarnowski i
    godlewski-pamiętam małą płytkę 45 z 4 kawałkami-na pewno było tam
    hallo mary lou.później znikli- może wyparła ich INWAZJA z festiwalu
    młodych talentów chyba w 62r. zabłysnęła DYNAMIT KARIN STANEK-
    malowana lala, i jimmy joe i eksplozja na estradzie.
    helena majdaniec-królowa twista,
    czesio wydrzycki-przyjmowany raczej chłodno-podśpiewywał jakieś
    latynoskie mazgajstwa.dopioero po przyjęciu się do nc zaczął się
    podobac-wiem że nie wrócisz,czy mnie jeszcze pamiętasz.\, pod
    papugami.pod papugami -to była perełka.
    wojtek kędziora-korda
    ada rusowicz.
    przy okazji twista- z nc występowała tańcxząca twista danka szade-
    znajoma jednego z kolesi-załatwiała nam wejście na koncerty-z reguły
    grane wtedy w hali gwardii.

    no i świetni-rozwijający się muzycy.może tylko same nazwiska-
    bracia bernolaki,włodek wander, andrzej nebeski,klenczon, janusz
    popławski-uważany za najlepszego gitarzystę ww polsce.

    w rzeszowie pokazali się blackout z mirą kubasińską i stanisławem
    guzkiem-no pewnie-to późniejszy STAN BORYS.zapamiętane- ANNA i
    później oddawane w wojskowym zespoliku jako haracz dla politruków-TE
    BOMBY LECĄ NA NASZ DOM-taki se socjalistyczny protest song przeciw
    wojence w wietnamie.

    w warszawie startowało sporo zespołów.w latach 65-66 w sali
    kongresowej organizowane były GITARIADY.
    dzikusy, chochoły,tajfuny, warszawskie kuranty- I przeurocza MARTA
    MARTELIŃSKA.
    ale 65-66 to już czas w którym kończyło się granie aby głośniej-bez
    zwracania uwagi na jakośc. gusta młodej publiki ociupinkę się
    wysublimowały. tutaj zaistnieli SKALDOWIE. początkowo przyjmowani z
    pewną rezerwą. ale 26 marzenie powiedziało że TRZEBA ich uważac za
    kapelę ROCKOWĄ. znakomity pastisz beach boysów-KRÓLICZEK.
    i była to muzyka o której można było powiedziec że-mimo wzorów z
    zachodu-była to muzyka POLSKA.zielińscy- na pewno liderzy dobrali
    świetnych muzyków, którzy jednak podporządkowali się andrzejowi. a
    ten już wiedział co robi.

    coś też w tych latach rzucono hasło-polska młodzież śpiewa polskie
    piosenki. czerpano z ludowej twórczości-mamo nasza mamo-chyba tu coś
    czesio wydrzycki się wydzierał, hej bystra woda,ondraszek.

    pokazali się czerwone gitary- z hasłem -gramy i śpiewany NAJGŁOŚNIEJ
    W POLSCE. wtedy jednak ich granie dla mnie było poniżej poziomu-
    doceniłem ich dopiero teraz.

    po kilku latach milczenia pworócł tdazio nalepa-jednak jakże inne
    granie. sprzęt przywieźli z zachodu- zaczęli graqc jako BREAKOUT-
    niby niewielka zmiana brzmienia nazwy-ale brzmienie muzyki-
    rewolucyjne. jeden z wspanialszych riffów basowych-GDYBYŚ KOCHAŁ-HEY.
    michał-BAS, józek hajdasz-pauker, no i tadzio z fuzzem na białym
    fenderze.

    gdzieś mi tu zginęła przemiana wydrzyckiego w NIEMENA.a warto
    wspomniec dziwny jest ten świat, i chyba najwspanialszy tekst jaki
    można wydumac do śpiewania- WSPOMNIENIE.zresztą czytając wiersze
    TUWIMA można chyba zauważyc że był to znakomity materiał dla
    muzyków-chyba niewykorzystany.

    jakieś notoco,jakieś trubadurzy- na to raczej nie zwracaliśmy uwagi.

    ale zbliżamy się do lat 70-jeszce coś wspomnę o kńcówce lat 60 -ale
    to w następnym liściku.
    --
    rzecz się dzieje w POLSCE- czyli NIGDZIE.
  • billy.the.kid 02.12.09, 14:48
    przy breackoutach powinno byc michał MUZOLF.
    --
    rzecz się dzieje w POLSCE- czyli NIGDZIE.
  • krol-czy-krolik 05.12.09, 21:29
    Brawo - weterani Billy i Ilnyckyj. Wzruszyłem się zapoznając się z waszymi
    heroicznymi zmaganiami. Przyznaję wam odznakę Zasłużonego Fana PRL-owskiego
    Bigbitu... Musiało być całkiem wesoło w tym najśmmieszniejszym baraku! smile

    DB. Rabbit
  • billy.the.kid 09.12.09, 18:38
    to nie były zmagania-
    to była R A D O S C.

    końcówka,no powiedzmy druga połowa lat 60 to był już niesamowity
    skok. skok którego uwieńczenie przyszło w woodstock.
    olbrzymi skok umiejetności muzycznych ludków grających rocka.
    yardbirds-tu przewinęło się wkrótkim czasie paru WIELKICH.
    clapton,jeff beck,no i przyszła gwiazda jimi page. sporo tych
    chłopaków prtzechodziło przez szkołę bluesa w bluesbreakers.
    pierwsza SUPERGRUPA-CREAM-to był kosmos. chyba każdemy z wykonawców
    należy się oddzielny wątek, więc tylko krótko.
    kończący się bitle ale w 69 roczku zobaczyłem film YELLOW SUBMARINE-
    oszołomienie, hard days night , i później help-ot fajne filmiki z
    muzyczka, ale kudy im do tego z łódką.
    wspomniani creamowie późniejsze blind faith, i ogromna aktywnośc
    claptona-no deczko przerywana rozrywkowym trybem zycia.
    a to ten years after-najszybszy alvin lee
    a to powstający ten ociupinkę cięższy rock zepelinowie i parplowie.
    the who, poczatki rocka symfonicznego.pioerwsze co z tego doszło do
    mnie to aria na strunie G procol harum-chyba zimą 68.
    nie zwracałiśmy uwagi czy to w.bryt,czy usa. ale z usa to dwie
    gwiazdy do dziś pamietane,słuchane-wtedy uwielbiane-janis joplin i
    JIMI HENDRICKS.tO było oszołomienie. zachwyt że w doors grał rodak
    ray manzarek.
    docierały do nas echa festiwali-ale były dośc niepełne.
    woodstock można było docenic dopiero w latach 80-kiedy dotarło w
    postaci video.

    z moim bluesem były kłopoty-brak płyt, brak w radiu, czasem coś
    można było nasłuchac- ale zawsze był otias reding, ray
    charles,b.b.king, muddy waters. nie wiem co mnie w tym bluesie tak
    ruszało-może prostota tej bluenotes??? czasem teraz-gdy płytki i
    muzyczkę można z łątwością nabyc, słucham tego bluesa
    początkowego,prymitywnego z delty-leadbelly.
    i tego poczatkowego chicago-hooker, memphis slim, big bill broonzy,
    czy blind lemon jefferson.zresztą mieszali się chłopaki.
    i dziś ten radosny blues nawet bluesbrazersów.białi-a fajnie bawią
    się tym rytmem.no zaczynali z booker t and mg's
    ot to mi się zapamiętało z końcówki lat 60.
    --
    rzecz się dzieje w POLSCE- czyli NIGDZIE.
  • ilnyckyj 09.12.09, 21:16
    billy.the.kid napisał:

    > to nie były zmagania-
    > to była R A D O S C.
    >
    > końcówka,no powiedzmy druga połowa lat 60 to był już niesamowity
    > skok. skok którego uwieńczenie przyszło w woodstock.
    > olbrzymi skok umiejetności muzycznych ludków grających rocka.

    Tak. Mam podobne odczucia. Że wtedy działo się coś gigantycznego i
    wyjątkowego. Tylko właśnie czy to nie ocena z naaszej perspektywy ówczesnych
    młodziaków, podjaranych tym zachodnim stylem? I że teraz cały czas jakoś
    kultywujemy naszą młodość i w tym jest więcej sentymentu do naszych młodych lat
    niż rzeczywistej wartości tamtego rocka i całej tej popkulturowej otoczki.

    Ciekaw jestem co młodsi na ten temat mają do powiedzenia. Ktorzy nie pamiętają i
    znaja tylko z filmów i płyt. Aha, też spytam sie swoich dzieci...


    nonkonformiści
  • billy.the.kid 09.12.09, 21:41
    nie jest to sentyment. raczej doszedłem do tego/ z wieku i urzędu/
    że potrafię na zimno ocenic tamte wydarzenia.
    kilka lat a od prymitywnego billa haleya, początkowego yeah,yeah
    bitli dochodzzimy do gwiaździstego sztandaru henia.do kartinek iz
    wystawki ELP.
    i cały czaS robią to muzycy ci sAmi bądź z TEGO SAMEGO ŹRÓDŁA.

    na pewno ociupinka zadumania nad młodością ale i docenienie klasy
    tych 'SZRPIDRUTÓW".

    --
    rzecz się dzieje w POLSCE- czyli NIGDZIE.
  • basilisque 10.12.09, 19:23
    Jam też nie młodziak, ale późniejszy (pamiętam lata 70-te) i faktem jest, że
    legenda lat 60-tych na mnie działa. Przy czym nie tylko od strony czysto
    muzycznej, ale w ogóle kulturowej. W ciągu roku-dwóch zmieniło się tyle, co
    dawniej w dziesięciolecia. Poza tym sama muzyka, tych najlepszych co wtedy
    przebili się do masowej świadomości, nie zestarzała się.
    Przełomowy był rok 1965. To znaczy wtedy zaczął się przełom. Yardbirds i
    Animals. Byrds i początek psychodelii. Satisfaction Stonesów i nowe brzmienia
    Beatles już w LP Help, buntowniczość Dylana, rock garażowy. W 66 to już poszło
    na całego: odmienieni Beatles w Rubber Soul i Revolverze, Yardbirds i Shapes of
    things, Spencer Davis Group z fenomenalnym Stevem Winwoodem i w końcu The Cream,
    Jimi Hendrix itd.

    Myślę, że wystarczy zestawić samych Beatles z 64 i 66 roku by stwierdzić, że
    nastała nowa epoka w pop-music!
  • billy.the.kid 10.12.09, 21:24
    fajne jest to że sporo dziadków z tamtych lat jest aktywna do dziś.
    nie tworzą raczej nic nowego/no bo ile można/,grają swoje stare
    kawałki,i są owacyjnie przyjmowani przez swoich równolatków-ale i
    przez ich wnuków.clapton,parplowie,stonsi zapełniają sale i stadiony.

    bity jest rekord w jednoczesnym graniu HEY JOE.
    u owsiaczka końcowym akordem bywa SWEET HOME CHICAGO.
    gdzieś tam beyonce w hołdzie dla TINY śpiewa PROUD MARY.

    może wynika to z faktu że w latach 60 muzyka byłą tworzona DLA
    MUZYKI-jeśli przychodziły do tego pieniąchy-na pewno chłopaki się
    cieszyli. ale samao granie dawało im RADOŚC. dziś...
    eee tam, zaczynam już jak stary dziad-ZA MOICH CZASÓW...
    --
    rzecz się dzieje w POLSCE- czyli NIGDZIE.
  • billy.the.kid 10.12.09, 21:27
    Tto PROUD MARY to raczej zasługa IKE'A z tym basowym:rolling on the
    river. no ale tina to WYŚPIEWAŁA.
    --
    rzecz się dzieje w POLSCE- czyli NIGDZIE.
  • ilnyckyj 10.12.09, 22:13
    To ja pamiętam raczej z Creedence Clearwater Revival:

    www.youtube.com/watch?v=L-2Of9aznxg

    Z tym, że WTEDY to tylko ich słuchałem. Nawet nie wiedziałem jak wyglądają, hi, hi!
    --
    nonkonformiści
  • bartos29 11.12.09, 21:58
    Ja doceniam Bitlesów, Floydów, Zepelinów itp. ale z moich rówieśników to nie
    widzę wielu, co by się jarali tymi starociami. Myślę, że ci co lubią alternatywę
    - to na pewno, bo ona czerpie dużo z tamtych brzmień i pmysłów, ale chyba nie ma
    ich aż tak wielu.
  • johnny-kalesony 12.12.09, 15:28
    To prawda. Gdyby Beatels'i zaczynali obecnie, byliby kapelą zaliczaną do grona
    indie-rocka, jak olbrzymia większość zespołów z lat 60'. To zdumiewające, ale te
    kapele i soliści, którzy w najlepszej z dekad osiągali szczyty list przebojów
    brzmią tak, jak dzisiejsi undergroundowcy.


    Pozdrawiam
    Keep Rockin'
    --
    Sixties forever! --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=50173
    www.johnnykalesony.republika.pl
    God Save The Kinks!
  • dziwny_ten_swiat 13.12.09, 19:31
    Ja tam dzisiaj nie widzę nikogo lepszego od Beatles. Oasis - to odbite światło.
  • johnny-kalesony 14.12.09, 21:33
    Tutaj też się zgadzam. Oasis to baardzo średni zespół (tym bardziej - w
    porównaniu z NIMI), a jego średniactwo jest odwrotnie proporcjonalne do reklamy,
    którą się go nachalnie obdarza.
    Niestety - kapela ta została właściwie symbolem, ikoną British Invasion-II z lat
    90'. Dla mnie zdecydowanie lepszymi zespołami są Kula Shaker (to są prawdziwi
    neo-Beatelsi!), Suede, Blur, Verve, Radiohead, Travis.
    Wszystkie te kapele wręcz demonstracyjnie odwoływały się do najlepszej z dekad,
    tak jak na przykład Blur, którzy sprezentowali sobie teledysk, będący wierną
    kopią scen filmowych słynnego "Marienbadu" Alaina Resnaise'a z 1961. Sama
    piosenka to czystej wody sixties - brzmienie, no i gościnny udział Francoise Hardy!


    www.youtube.com/watch?v=yZFjaN0GXrc


    Pozdrawiam
    Keep Rockin'
    --
    Sixties forever! --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=50173
    www.johnnykalesony.republika.pl
    God Save The Kinks!
  • w.ell 16.12.09, 21:03
    A mnie się np. podobają The Kinks, które masz w swojej stopce. Co Ty na to?
    --
    Trzeba przemalować sufit - pomyślała
  • billy.the.kid 20.12.09, 10:07
    zaczynając ten wątek nie zdawałem sobie sprawy z ułomności ludzkiej
    pamięci. chciałem napisac o WSZYSTKICH WAŻNYCH WYDARZENIACH od
    końcówki lat 50 i całych 60. a tu widzę że brak sporo. i sporo mi
    przypmnieli.scie-chociażby wspomniani powyżej KINKSI.teraz uzbieram
    w pamięci końcówkę lat 60 W POLSCE.
    na pewno będą brekauci. w roczku 70 oglądałem ich.co ciekawe-był to
    krótki moment w którym grał z nimi na basie młodziutki JÓZEF SKRZEK.
    DAWALI CZADU chłopaki. sporo kawałków cepelinów walili.
    --
    rzecz się dzieje w POLSCE- czyli NIGDZIE.
  • ilnyckyj 20.12.09, 16:31
    A czy Skrzek nie zaczynał od grupy Niemena (tzn. Akwarele)?
    --
    nonkonformiści
  • billy.the.kid 21.12.09, 10:05
    do czesia poszedł chyba później,już z lakisem i piotrowskim.
    jako grupa NIEMEN. a już wtedy rODził się pomysł SBB.
    --
    rzecz się dzieje w POLSCE- czyli NIGDZIE.
  • pomer_anya 21.12.09, 23:47
    Byli w radiu? Były jakieś płyty?
  • ilnyckyj 23.12.09, 14:33
    R&R słuchałem w Rozgłośni Harcerskiej, np. "Kamień" był na liście przebojów.
    Osjan - to późniejsza sprawa, gdzieś z pocz. 1970-rych...
    --
    nonkonformiści
  • billy.the.kid 04.01.10, 18:09
    w drugiej połowie lat 60 przyszło lekkie oszołomienie filmem
    amerykańskim. wcześniejsze , z początku lat 60 filmy mzyczne były
    raczej lekko tandetne.ot chocby cała kupa filmów z królem. raczej
    nie docierały do nas-raz chyba 1966 w boże ciało pokazano pierwszy
    film elvisa-love me tender.
    trochę muzyki było w westernie-ot chocby rio bravo- z deanem
    martinem i ricky nelsonem. my rifle,my pony and me i druga countrowa
    cindy cindy. a rick był wtedy NA TOPIE.
    były znakomite westerny muzycznie-ot 7 wspaniałych.
    ale końcówka tych latek to był duzy skok.
    wspomniane gdzieś tu powiększenie z yardbirdsami. ale ja nie o tym.

    okazało się że szarpidruty robią znakomitą oprawę muzyczną do filmu.
    absolwent- wspaniali myzycznie paul simon i art garfunkel.
    pat garret i billy kid- bob dylan genialnie opisał film muzycznie- i
    sukces obrazu to w sporej mierze jego zasługa.
    nocny kowboj- z piosenką śpiewaną przez nillssona.
    inna sprawa że filmy te były same w sobie ZNAKOMITE.
    było sporo bez TEJ muzyki.
    że wspomne tylko tytuły,bullit,klute, zbieg z alcatraz, zabójcy.
    w tych dwóch ostatnich główną rolę grał brzydal LEE MARVIN. facio
    który przeuroczo wymruczał pisenkę wondering star. też piosenka
    filmowa z filmu paint your wagon.
    w filmie zabójcy był też późniejszy prez. usa ronald reagan.


    --
    rzecz się dzieje w POLSCE- czyli NIGDZIE.
  • basilisque 05.01.10, 20:03
    Wszystkie ich filmy były w PRL. "Help" widziałem w TV, "Yellow Submarine" w kinie.

    Gdzieś ok. 81 r. dotarł do nas "Hair" Milosza Formana. To tak niby z
    przymrużeniem oka, ale ludzie bili brawo w końcowej scenie ("Let the sunshine")

    Cheers. Baz.

  • billy.the.kid 06.01.10, 08:46
    celowo nie wymieniłem filmów z bitlami-oba hard days.. i help
    podciągnąłem jednak pod te TANDETNE. a vilmy zrobione wyłącznie w
    celu pokazania smych chłopaków i paru fajnych piosenek.
    no ŻÓLTA.. to już zupełnie inny rozdział.
    no i chyyba pod te siedemdziesiąte można podciągnąc BLUSBRAZERSÓW.
    zresztą nie rzecz w czasie wyprodukowania a raczej W DUCHU TAMTYCH
    LAT.
    --
    rzecz się dzieje w POLSCE- czyli NIGDZIE.
  • essor 06.01.10, 20:42
    Tandetne?
    A dla mnie filmiki - spoko. Help trochę w stylu Montiego pytona,
  • billy.the.kid 06.01.10, 22:54
    parę śmiesznych kawałków nie stanowi o FILMIE,
    owszem podobały mi się dowcipy-pletwonurek z przerębla pyta o dover.
    --
    rzecz się dzieje w POLSCE- czyli NIGDZIE.
  • billy.the.kid 08.01.10, 21:52
    patrzcie jak to pamięc jest zawodna.
    wspomniałem w pierwszym liściku o KRÓLU.
    ale szybko nad nim przemknąłem piszac o innych.
    a tu dziś 75 rocznica JEGO URODZIN.
    jak mogłom tak zapomniec.
    a tu pierwsze co jego usłyszałem to było chyba ONLY YOU.a później
    NAWAŁA MUZYKI ELVISA.
    dla nas to była oczywistośc ale gdy czyta sie o REWOLUCJI W MUZYCE
    jaką spodował,dreszcze przechodzą. połączenie muzyki BIAŁEJ I
    CZARNEJ.i to na amerykańskim południu!!!!!!!!
    dla nas to byłA oczywista oczywistośc- ale dla naszych zgredów JUŻ
    NIE.
    --
    rzecz się dzieje w POLSCE- czyli NIGDZIE.
  • basilisque 08.01.10, 22:09
    To oczywiście The Platters (trochę zapomniani)
    Only you - can make this world seems all right
  • billy.the.kid 09.01.10, 09:11
    też.
    --
    rzecz się dzieje w POLSCE- czyli NIGDZIE.
  • ilnyckyj 09.01.10, 13:49
    Dla mnie to jednak Plattersi. A King top oczywiście Blue suede shoes, Hardbreak
    hotel, It's now or never, Return to sender i wiele innych.
    --
    nonkonformiści
  • ilnyckyj 09.01.10, 13:50
    Sorry oczywiście Heartbreak Hotel smile
    --
    nonkonformiści
  • ilnyckyj 28.01.10, 12:41
    To oczywiście fenomenalny Nat King Cole. Co prawda nie rockowiec, ale pierwszy
    czarny śpiewak taki bardziej "salonowy" a nie bluesowo-jazzowy. Też odszedł w
    zaświaty młodo, jak Elvis...
    --
    nonkonformiści
  • krol-czy-krolik 11.01.10, 20:12
    A Ty - osobiście - wolałeś Szczepanika, czy Franka Zappe?

    ?? smile
  • ilnyckyj 22.01.10, 22:27
    krol-czy-krolik napisał:

    > A Ty - osobiście - wolałeś Szczepanika, czy Franka Zappe?
    >
    > ?? smile

    A żebyś wiedzial, Krolik, że słuchałem Zappę i Mothers of Invention.

    Zapamiętałem szczególnie : MOTHER PEOPLE. Szczepanik - na prywatkach ok, jak podkład do przyklejania się do panienek, ale generalnie - ciepłe kluchy i ja nie lubiłem.

    Proszę bardzo oto wczesny Zappa, ktorego słuchałem:

    www.youtube.com/watch?v=HjOhJigFSzk
    --
    nonkonformiści
  • ilnyckyj 13.01.10, 21:01
    A tak wracając do Marino Mariniego. Jego też pamiętam jak przez mgłę, był parę
    razy mówiło się, że tu miał dziewczynę dla ktorej ułożył swój przebój: "Amo to
    znaczy kocham, ti baczio całuje czebie, gdi jestem przi tobje dźewczino, dobrze
    mi jest jak njebje" itp. co w całości nazywało się : NIE PUACZ KJEDY ODJADEM"...

    Ale jak bylo naprawdę - nie wiem!
    --
    nonkonformiści
  • billy.the.kid 14.01.10, 10:22
    chociaż ,będę daleko
    wrócę miłości śladem,
    więc zanuc naszą melodię
    i nie płacz kiedy odjadę.

    genialna poduchówa na dancingach i wieczorkach rozpoznawczo-
    zapoznawczych.
    --
    rzecz się dzieje w POLSCE- czyli NIGDZIE.
  • billy.the.kid 15.01.10, 09:35
    gdzieś mi tu znó bazylich przypomniał- fleetwood mac.
    z piotrkiem grinem. też szkoła mayalla.
    --
    rzecz się dzieje w POLSCE- czyli NIGDZIE.
  • ilnyckyj 15.01.10, 12:27
    Wiadomo, że to było centrum tego biznesu. Może wtedy jeszcze liczyli się
    Francuzi (Edith Piaf a potem Francoise Hardy, France Galle, Christophe,
    Salvatore Adamo), Włosi (wtedy do San Remo przyjeżdzaly największe sławy
    światowe). Ale generalnie najważniejsze rozgrywało się w strefie anglojęzycznej.
    Pamiętam, ze do mnie głównie docierały hity z NME (dzięki Radio L.) i to z USA
    co tam się nie dostało (np. Jefferson Airplane, czy Guess Who albo Steppenwolf)
    u nas wtedy też było mniej znane.
    --
    nonkonformiści
  • pomer_anya 16.01.10, 19:09
    Nie wierzę, żeby byli całkiem nieznani (mimo, że z USA).
  • basilisque 16.01.10, 11:41
    Tu mówimy w różnych wątkach o kiczu.

    Ten Marino-Marini - to dopiero był kicz 100%. Na poziomie disco-polo. Albo -
    italo-disco.
  • krol-czy-krolik 15.01.10, 19:49
    A co z Tomem Jonesem. Nie sluchaliście Dilajli? Na weselach to się wciąż gra! smile















  • basilisque 16.01.10, 20:29
    Tom Jones Delilah sztampa do kwadratu. Ale głos jak dzwon. Najbardziej gustuję w
    "Detroit City"...
  • basilisque 17.01.10, 21:42
    Piszecie o tym, ze się słuchało. A TV? Ja pamiętam z lat 70-tych Sopot i tam
    różne gwiazdki i gwiazdy (Petula Clark i Boney M.), studio Gamma i pamiętam
    koncert Abby.
    60-tych - nie pamiętam.
  • billy.the.kid 18.01.10, 10:14
    w tv muzyczka nasza kochana pojawiła się tak ok.66 roczku. chyba
    wtedy z okazji BOZEGO CIAŁA w godzinie procesji pokazanow tvp
    pierwszy film KRÓLA-LOVE ME TENDER.
    ociupinke było w różnych filmach ale chyba w 67 była jakaś lista
    przebojów w której raz w tygodniu grały różne polskie kapele.
    zapamietałem NC-chyba NA BETONIE KWIATY NIE ROSNĄ, ANDREA DORIA no
    i naturalnie triumf breakoutów z GDYBYŚ KOCHAŁ,HEY.

    dośc odważnie wszedł festiwal opolski-tu właśnie C. NIEMEN z
    DZIWNYM SWIATEM.
    sporo było SKALDÓW.
    z gitarowych grupek dośc często z okazji festiwali pokazywano
    trubadurzy, notoco, czergita-biały krzyż ,anna maria.

    co ciekawe- w 67 czy 68 planowany był wsytęp HENDrICKSA na
    fest.sopot.
    --
    rzecz się dzieje w POLSCE- czyli NIGDZIE.
  • pomer_anya 19.01.10, 21:27
    A ja teraz znalazłam w piwnicy taką plytę Mrowisko, zespołu Klan. Ale - nie mam
    na czym odsłuchać! sad
  • billy.the.kid 20.01.10, 21:07
    ałaszewski i ferajna grywali w MEDYKU.
    grał tam na klawiszach mój koles z budy. wspomnainy już gdzies w
    cześniej maciek głuszkieiwcz.
    --
    rzecz się dzieje w POLSCE- czyli NIGDZIE.
  • ilnyckyj 22.01.10, 22:05
    billy.the.kid napisał:

    > początki mojego bigbitowania miały miejsce pod koniec lat 50
    > ub.wieku.chyba pierwsze co słyszałem to była DIANA paula anki.
    > skazani byliśmy na radio pr.1. była rewia piosenek lucjna
    > kydryńskiego. czasem puszczał on jakieś kawałki tzw SZYBKIE. I chyba
    > u niego była ta DIANA.

    ____________________
    Tak "Dajanę" pamiętam z radia, ale z tych czasów to strasznie mi się podobał
    OH,CAROL. Myślgraałem że to też Anka, ale okazało się, że NEIL SEDAKA.
    "RIO BRAVO" - to kultowy werstern był u nas ok. 62 roku, ale wtedy w kinach to
    film nie schodził po miesiącu, ale grali latami, aż do zdarcia kopii i ja to
    widziałem później.

    > usłyszałem ricky nelsona- HALLLO MARY LOU.
    > jednak w miarę ŚWIADOMIE zacząłem słuchac na początku lat 60.
    >
    > TWIST- no i chubby checker. let's twist again.
    > twista tańczyli WSZYSCY.
    _________________
    A pamiętasz madisona? To taki taniec nastąpił po twiscie i ja coś pamiętam, też
    był tai przebój z madisonem

    > muyzyczka zaczęła docierac też przez RADIO LUKSEMBURG. trzeba było
    > się nieźle nagimnastykowac żeby złapac tę stację. i tu zaczęliśmy
    > sie orientowac CO JEST GRANE NA ŚWIECIE. w soboty nadawana była
    > lista przebojów TOP TWENTY. Nie pamiętam czy była to lista
    > sporządzana przez tę radiostację -czy też była to lista przeniesiona
    > z NEW MUSICAL EXPRESS.
    _____________
    Oczywiście to było TOP TWENTY z NME i grali zawsze w NIEDZIELĘ o 23 i ja w
    poniedziałek nigdy nie mogłem sie dobudzić...b
    > wtedy na listach tych królowały brenda lee, hellen shapiro,
    > elvis presley,del shanonn i jeszcze paru których nazwiska giną w
    > mrokach niepamięci.
    > oczywiści wtedy też zabłysnął na firmamencie CLIFF RICHARD i jego
    > CIENIE. wtedy też wyświetlano w kinach film CHCEMY SIĘ BAWIC-
    ___________
    Chyba tytuł inny : "Rock, rock, rock"

    > piwnicy przegonili.
    > w l.o. 22 na żeromskiego fukcjonowali BŁĘKITNI CHŁOPCY. grał z nimi
    > na klawiszach późniejszy KLANOWIEC maciek głuszkiewicz.
    > u mnie chłopaki z awf-u zrobili kapelę DEMONY. grali, na
    > własnoręcznie sporządzonych gitarkach, przedewszystkim repertuar
    > shadows. gitarzysta od nich - irek nowara-jest dziś prezesem
    > POLSKIEGO ZWIĄZKU GIMNASTYCZNEGO.przy nich i ja zacząłem łapac moje
    > pierwsze akordy.
    >
    > ale ,jak wspomniałem ,zaczęłA się era THE BEATLES i THE ROLLING
    > STONES. i wtedy już POSZŁO.
    ____
    Elektryczną gitarę (prod.polska) można było kupić w sklepie muzycznym za
    niebotyczne pieniądze, ale też za małe pieniądze kupowało się taką
    elektryczną przystawkę do zwykłej gitary akustycznej, ktorą się
    podłączało do radia (tam gdzie antenę) i... no trochę rzęziło... ale w sumie
    efekt był!


    --
    nonkonformiści
  • billy.the.kid 23.01.10, 08:32
    wtyk przystawki w gniazdo GRAMOFONOWE.kosztowało to-jak dziś
    pamiętam-ok.120zł.

    tytuł zdecydowanie CHCEMY SIĘ BAWIC. samo hasło ROCK chyba wtedy nie
    funkcjonowało. był ROCK AND ROLL.
    był też ok.60 film W RYTMIE ROCKA AND ROLLA. z angielskim
    wykonawcą- nazywał się TOMMY STEELE.

    ZABAWA NA 102.pod takim tytułem chodziła składanka muzyczna w której
    HELLEN SHAPIRO zwiedza studio muzyczne w który nagrywją różni
    wykonawcy-zapamiętałem DEL SHANNON, mr. ACKER BILK-taki jazzujący
    klarnecista.

    madison był wynalazkiem JEDENGO SEZONU.coś tak ok.63/64.nie
    wykreował gwiazd na skalę checkera.

    zagadka- który z rock'n rollowych wykonawców zasłynął JODŁOWANIEM.???
    --
    rzecz się dzieje w POLSCE- czyli NIGDZIE.
  • basilisque 23.01.10, 14:30
    A jeszcze byli EVERLY BROTHERS, o których (chyba nie bez podstaw) mówi się, że byli prekursorami Simona & Garfunkla. Tu mamy wideo ich jednego przeboju:
    ALL I HAVE TO DO IS DREAM

    POza tym grali wiele innych popularnych melodyjek jak "Crtying in the rain", "Let It Be Me", "Goodbye LOve" itd.
    --
    Ha, ha - said the clown!
  • billy.the.kid 24.01.10, 20:33
    coś z innej beczki.
    podstawowym spodzieniem młodzieży rock'n rollowej były JEANESY.
    Najwyższy poziom to był levis straus. nastepnie wrangler.
    kosztowało to na ciuchach okrutnie pieniądze. gdzieś tam pewex
    oferował włoskie majtki SUPER RIFLE- ale to juz nie było to.

    obuw- gdzioeś tam przy okazji szłu twista ŚLIWKA-szewc z
    marszałkowskiej zaczął produkowac butki nazwane TWISTERKI. przejęło
    to od niego szewstwo z ul.rutkowskiego/dziś chmielna/ dawniej też
    chmielna. badziewie to robione było to na podeszwach z jakiegoś
    tworzywa szt. a późnij na ten szał załapał się bazar różyckiego.
    zresztą bazar ten, choc z lat 50 GENIALNIE opisał leopold tyrmand
    w swoim ZŁYM.
    przypomniałem sobie z okazji obecnej zimy- śliskie toTO było
    cholerycznie.
    naturalnie koszulki polo-i na wierzchu nieodzowna MARYNARA. stąd to
    FRUWA TWOJA MARYNARA.
    --
    rzecz się dzieje w POLSCE- czyli NIGDZIE.
  • jo_ember 24.01.10, 23:30

    billy.the.kid napisał:

    > coś z innej beczki.
    > podstawowym spodzieniem młodzieży rock'n rollowej były JEANESY.
    > Najwyższy poziom to był levis straus. nastepnie wrangler.
    > kosztowało to na ciuchach okrutnie pieniądze. gdzieś tam pewex
    > oferował włoskie majtki SUPER RIFLE- ale to juz nie było to.


    ****
    Było jeszcze chyba Lee (jeans) oraz słynne bitelsówy...
  • ilnyckyj 25.01.10, 23:45
    Były jeszcze "pawilony" na Marszałkowskiej/Królewskiej, gdzie m.in. kupiłem
    właśnie owe b. ślliskie bitelsówy. No i był Cieszkowski z mod nymi czapeczkami smile
    --
    nonkonformiści
  • billy.the.kid 26.01.10, 09:20
    cieszkowski jeszcze kilka lat temu funkcjonował na ul.targowej w
    pawilonach przy wiadukcie.
    --
    rzecz się dzieje w POLSCE- czyli NIGDZIE.
  • ilnyckyj 27.01.10, 10:54
    Może to trochę Off Topic, ale ciekawe co z tymi wszystkimi "prywaciarzami" z
    PRL-u stało się w nowej rzeczywistości... On wtedy byli enklawą rynku i
    kapitalizmu, ale enklawą mocno kontrolowaną i pod nadzorem różnych służb.
    --
    nonkonformiści
  • billy.the.kid 30.01.10, 20:43
    te inne słuzby to tylko i wyłącznie był URZĄD SKARBOWY. zadne inne
    sie za bardzoi tym nie interesowały.a z urzędem skarbowym jakoś tak
    śmiesznie 98% prywaciarzy dogadywało si.ę bezproblemowo

    zresztą dla tzw przywatnej inicjatywy o były ZŁOTE CZASY. co się
    zrobiło-natychmiast się sprzedawało.

    już po tym czasie w latach 90 zajmowałem sie produkcją z tworzyw
    sztucznych. jeszcze do 97,kiedy ruski klient przyjeżdżał-dało się
    życ. później ruski zniknął/też zasługa naszych ukochanych wybrańców/.
    a resztę wykończyła produkcja z kraju ŚRODKA.
    --
    rzecz się dzieje w POLSCE- czyli NIGDZIE.
  • w.ell 31.01.10, 18:03
    Widzę,że zeszło na sprawy handlu, ale ja nie o tym. Z tamtej epoki lubię MOODY
    Blues i "Nights in white satin" a ostatnio pierwszy raz usłyszałam taki zespół
    Peter And Gordon. Może takie trochę landrynkowe, ale ja lubię, bo czegoś takiego
    nie ma teraz...
    DB.Well
    --
    Trzeba przemalować sufit - pomyślała
  • billy.the.kid 31.01.10, 21:39
    no bo tak jakos nie można oderwac muzyczki od zwykłego codziennego
    zjadania chlebusia.
    --
    rzecz się dzieje w POLSCE- czyli NIGDZIE.
  • basilisque 01.02.10, 21:50
    No ale też, gdyby nie ta prywatna "inicjatywa" nie byłoby ani owych
    "pocztówek"ani modnych fatalaszków i bucików... Bylibyśmy jak w Sowietach...
    --
    Ha, ha - said the clown!
  • basilisque 02.02.10, 22:25
    Wracając do zasadniczego wątku.
    Oto pierwszy hit nr. 1 w USA i UK na przełomie 59/60, czyli
    OH, CAROL - Neil Sedaka
    --
    Ha, ha - said the clown!
  • ilnyckyj 03.02.10, 22:43
    Hit, nr 1 w Hot 100 to był


    Why - FRankie Avalon

    Czy ktoś dziś pamięta takiego?
    --
    nonkonformiści
  • billy.the.kid 04.02.10, 08:27
    z rtych latek szczególnie zapamietałem wspomnianego wczesniej w
    zagadce, wspaniałego jodlera FRANKA IFILDA.też był tam gdzieś na 1
    miejscu. i remember you.
    --
    rzecz się dzieje w POLSCE- czyli NIGDZIE.
  • ilnyckyj 05.02.10, 12:26
    Frank Ifield był, ale później. Za to na pocz. r. 60 wyskoczyli bracia Everly z
    "Let it be me", co okazało się znane jako evergreen aż do dziś, ale wtedy doszło
    gdzieś w okolice miejsca 5 na HOT 100.
    --
    nonkonformiści
  • ilnyckyj 06.02.10, 15:02
    Ten jodłujący artysta zaczynał karierę w Australii (jego ojciec był tam znanym
    konstruktorem, wynalazcą jakiejś pompy lotniczej czy czegoś tym rodzaju), a
    potem w UK - i , UWAGA, jednym z tych , którzy wyprzedzili Brytyjską Inwazję
    Bitelsów itd. bo już w 62 r. doszedł do 5 pozycji w Hot 100 Billboardu właśnie z
    wspomnianym "I remember you"

    A w roku 60 miał już przebój Lucky Devil w U.K.
    --
    nonkonformiści
  • billy.the.kid 06.02.10, 15:55
    gieniuś PITNEY. sporo nagrywał pioseneczek.
    a ja jakoś tak zapamietałem go z piosenek o historyjkach z filmów:
    rio bravo
    the man who shot liberty valance.

    oba filmy to były wspaniałe westerny.
    --
    rzecz się dzieje w POLSCE- czyli NIGDZIE.
  • basilisque 06.02.10, 16:01
    Gienio - nie był- że on nasz rodak? Przynajmniej częściowo (?)
    --
    Ha, ha - said the clown!
  • billy.the.kid 07.02.10, 05:02
    jakże mogłem nie wspomniec o innych wspaniałych muzykach.
    chuck berry-jemuż to przypisywany jest PIERWSZY KAWAŁEK rock ands
    rollowy MAYBELINNE.

    no i jerry lee levis.wspaniałe traktowanie klawiszy m.in. z BUTA.

    little richard-ciury fiury. inny jego kawałek lucille wykonywany
    przez naszego rodzimego michaja burano jako LUDŻIJA.

    dziś grają. chuck może mniej po licznych przygodach narkotykowych.
    --
    rzecz się dzieje w POLSCE- czyli NIGDZIE.
  • ilnyckyj 08.02.10, 20:34
    Zgadza się, był po mamusi.

    Malo kto wie, że skomponował wiele melodyjek znanych z innych wykonań, min
    wspomnianą przez Billyego HELLO MARY LOU Ricka Nelsona.


    Tak się składa, że oba te chłopaki już nie żyją. Gene od 4 lat sad

    A Ricky od 25 (zginął w katastrofie lotniczej)
    --
    nonkonformiści
  • basilisque 09.02.10, 20:42
    Nie wiem czy świadkowie epoki pamiętają takiego gościa. Ja widzialem o nim film
    biograficzny, bardzo dobry, z Kevinem Spacey w roli Darina. A w roku 60-tym też
    miał wielki hit. Znany do dziś:

    BEYOND THE SEA
    --
    Ha, ha - said the clown!
  • billy.the.kid 10.02.10, 07:54
    MULTIPLICATION-to zapamietałem z bobby darina.
    --
    rzecz się dzieje w POLSCE- czyli NIGDZIE.
  • ilnyckyj 10.02.10, 14:56
    Beyond the sea - to był cover sławnego La mer Charlesa Treneta. Multipllication
    - tak tego się słuchało m.in. z pocztówek.

    Jeszcze taka znana melodyjka : DREAM LOVER, a później za czasów Beatles: IF I
    WERE A CARPENTER.


    --
    nonkonformiści
  • jo_ember 11.02.10, 22:23
    No i "Speedy Gonzales" (to o tej myszce)
  • billy.the.kid 12.02.10, 09:00
    raczej o szybkim gonzlesie który bardzo kochał swoją rositę,ale poza
    nią bardzo kochał inne kobitki,winko i śpiew.
    --
    rzecz się dzieje w POLSCE- czyli NIGDZIE.
  • trzcinka78 14.02.10, 23:19
    > lista przebojów TOP TWENTY. Nie pamiętam czy była to lista
    > sporządzana przez tę radiostację -czy też była to lista przeniesiona
    > z NEW MUSICAL EXPRESS.
    > wtedy na listach tych królowały brenda lee, hellen shapiro,
    > elvis presley,del shanonn i jeszcze paru których nazwiska giną w

    NME - to była Brytania. A w Ameryce królowała i dziś króluje HOT 100 BILLBOARD
  • dziwny_ten_swiat 16.02.10, 14:51
    Rozbłysł pod koniec 50-tych. To jeden z niewielu, którzy się nie zestarzeli
    (muZycznie). Hit the road Jack - perła rythm'n'bluesa.
  • ilnyckyj 18.02.10, 15:45
    Pamiętacie taką grupę instrumentalno-bluesową. Właśnie na początku lat 60-tych
    nagrali tego klasyka, co wszyscy znają, a nie wiedzą skąd: "Green Onions"
    --
    nonkonformiści
  • billy.the.kid 18.02.10, 17:14
    było już tu pisane że z nich wyszli steve "colonel" cropper i
    donald "duck" dunn.podpory późniejszych bluesbrazersów.
    dunna spotykało sie w zestawach grających z claptonem.
    --
    rzecz się dzieje w POLSCE- czyli NIGDZIE.
  • basilisque 19.02.10, 21:54
    billy.the.kid napisał:

    > było już tu pisane że z nich wyszli steve "colonel" cropper i
    > donald "duck" dunn.podpory późniejszych bluesbrazersów.
    > dunna spotykało sie w zestawach grających z claptonem.

    Prawda to, chociaż Booker T przetrwał te inne formacje i miał wiele słynnych
    utworów łącznie z TIME IS TIGHT znacznie później

    --
    Ha, ha - said the clown!
  • krol-czy-krolik 20.02.10, 14:01
    Przejrzałem tu ciekawe wspominki, ale nikt nie wspomniał o Bobbym V. A ja po raz
    pierwszy zderzylem sie z jego "Blue Velvet" w filmie Davida Lyncha, hue, hue


    DB. Rabbit
  • natalia-ivanovna 21.02.10, 22:55
    krol-czy-krolik napisał:

    > Przejrzałem tu ciekawe wspominki, ale nikt nie wspomniał o Bobbym V. A ja po ra
    > z
    > pierwszy zderzylem sie z jego "Blue Velvet" w filmie Davida Lyncha, hue, hue
    >
    Widziałam, wspaniały, choć manieryczny film.
    Ta piosenka w zderzeniu z obrazem. Ostry kontrapunkt
  • billy.the.kid 22.02.10, 08:38
    b.v.? to chyba ten od MOJA DROGA JA CIĘ KOCHAM???
    --
    rzecz się dzieje w POLSCE- czyli NIGDZIE.
  • dziwny_ten_swiat 22.02.10, 15:36
    billy.the.kid napisał:

    > b.v.? to chyba ten od MOJA DROGA JA CIĘ KOCHAM???

    Ten sam. Ale to już było "za Gierka" wink. czyli 70-te. A tytuł: MELODY OF LOVE
  • ole-na 23.02.10, 22:27
    Czy ten tytuł coś wam mówi?

    Ta piosenka często towarzyszyła mi w dzieciństwie, przy czym jak zwyjkle bywa w
    takich wypadkach nie wiedziałam ani kto ani tytułu. Okazuje się, że z roku 1960.
    No i mamy na Youtubie:
    GREENFIELDS - BROTHERS FOUR

    Przystojne chłopaki, co? Ale chyba poza tą pieśnią nic więcej nie wylansowali
  • pomer_anya 24.02.10, 18:37
    Tak, to jest strasznie znane!!! I też nie wiedziałam kto to, ani tytułu.

    A Percy Faith - czy ktoś pamięta?

    A też miał coś takiego co wszyscy znają, ale mało kto wie skąd! Czyli temat z
    Filmu "Summer Place"

    www.youtube.com/watch?v=_rAnqQaODiE
  • basilisque 25.02.10, 20:31
    Melodia znana, ale - filmu nie znam. Chyba nie trafił do naszego kraju (Ukochanego).
    --
    Ha, ha - said the clown!
  • basilisque 27.02.10, 20:30
    Ktory miał koncerty i jakieś interesy w PRL było wtedy wielu populanych
    Italiańców. Począwszy od Domenico VOLARE Modugno...
    --
    Ha, ha - said the clown!
  • ole-na 28.02.10, 18:45
    I Fred Buscaglione - Cosi piccola.
  • ilnyckyj 01.03.10, 20:20
    Ale przede wszystkim - Adriano Celentano jego najlepsze to "24000 baci"
    --
    nonkonformiści
  • essor 02.03.10, 19:52
    ilnyckyj napisał:

    Była tak świetna babka - coś w rodzaju Brendy Lee - Rita Pavone
  • basilisque 02.03.10, 21:57
    Gianni MOrandi ?
    --
    Ha, ha - said the clown!
  • jo_ember 04.03.10, 15:48
    Fausto Leali (chyba nie przekręcam).

    Znacie: "Una lacrima sul viso"?
  • ilnyckyj 23.02.11, 21:58
    Leali - owszem był, ale to nie ten od "Lacrimy"
    Ten włoski Presley to BOBBY SOLO - tak tak
    --
    nonkonformiści
  • krol-czy-krolik 07.03.10, 12:39
    Tu wymieniono różne marki wrangler, lee, a byly też takie RIFLE? To nie wiem
    dlaczego ale się mi kojarzy z Rio Bravo (My rifle, pony and me)wink
  • basilisque 09.03.10, 21:05
    Riffle to znana marka. W PRL-u były z tych firmowych najtańsze. na bazarach i w
    Peweksie , chyba po 10 dolców (lub tzw. bonów)
    --
    Ha, ha - said the clown!
  • essor 13.03.10, 11:07
    A propos Włochów. Nie wiecie,czy festiwal w San Remo jeszcze funkcjonuje?
  • basilisque 19.03.10, 22:58
    Zapomnieliśmy o jej dźwięcznym głosie!

    EVERYBODY SOMEBODYS FOOL

    NB. 1 HOT 100 BILLBOARD LATO 1960
    --
    Ha, ha - said the clown!
  • krol-czy-krolik 20.03.10, 12:28
    Już tu tyle rozkosznych melodyjek z dawnych latek 60-tych, ale nic się nie umywa do niejakiego:
    Briana Hylanda

    big_grin
    DB.Rabbit
  • billy.the.kid 20.03.10, 12:58
    pewex sprzedwał te jeanesy pod nazwa super rifle. były produkcji włoskiej. a
    dzis i tak WSZYSTKIE JEANESY są made in china.
    --
    rzecz się dzieje w POLSCE- czyli NIGDZIE.
  • dziwny_ten_swiat 29.03.10, 20:11
    Wydaje nam się przedpotopową, z innej epoki - a wiecie, że - jest młodsza od np.
    GRACE SLICK, psychodelicznej nimfy z JA?
  • essor 30.03.10, 19:42
    dziwny_ten_swiat napisał:

    > Wydaje nam się przedpotopową, z innej epoki - a wiecie, że - jest młodsza od np
    > .
    > GRACE SLICK, psychodelicznej nimfy z JA?

    Ja nie wiedziałem, ale jeżeli nawet - TO CO Z TEGO?
  • bartos29 02.04.10, 22:16
    To też taki znany-nieznany kawałek, typowy dla tamtej epoki (rok 60)

    forum.gazeta.pl/forum/03,50173,103481380,103481380.html?rep=1
  • bartos29 02.04.10, 22:18
    to ten link
    www.youtube.com/watch?v=wd8ebwBGeCA
  • natalia-ivanovna 05.04.10, 21:26
    Właśnie oglądam sobie uroczy film "Śniadanie u Tiffany'ego" z Audrey Hepburn i
    słyszę ten wiecznie młodą melodię: "Moon River". To też początek 60-tych lat a
    nikt o tym nie wspomniał!
  • krol-czy-krolik 06.04.10, 22:49
    A też sobie obejrzałem na Ale Kino szło, prawda?
  • ilnyckyj 07.04.10, 21:54
    Widziałem dawno, czytałem książkę. I trudno sobie wyobrazić teraz Holly
    Golightly bez Audrey Hepburn.

    A "Moon river" śpiewało dwóch Williamsów, każdy z osobna, nie spokrewnieni ze
    sobą: jeden to Anglik Andy Williams, drugi yankes, ale teraz nie pomnę imienia.
    Oba znalazły się na listach hitowych!



    --
    nonkonformiści
  • basilisque 09.04.10, 17:08
    ilnyckyj napisał:

    > A "Moon river" śpiewało dwóch Williamsów, każdy z osobna, nie spokrewnieni ze
    > sobą: jeden to Anglik Andy Williams, drugi yankes, ale teraz nie pomnę imienia.
    > Oba znalazły się na listach hitowych!
    >
    >
    To był Dany Williams. Jego interpretacja mi się bardziej podobała. Nie tak
    nadęta jak Andy'ego

    www.youtube.com/watch?v=PyX8JAxz-sM

    --
    Ha, ha - said the clown!
  • ilnyckyj 16.04.10, 22:38
    Też wykatapultowali ok 60 roczku. A mało kto wie, że ten motyw znany od dawna w
    tym w paru filmach i reklamach - to właśnie The Tokens (jako pierwsi, przed
    Beach Boys piali falsetami):

    THE LION SLEEPS TONIGHT
    --
    nonkonformiści
  • basilisque 25.04.10, 19:07
    Czy to nie oni piali coś w rodzaju "HE'S IN TOWN"?
    --
    Ha, ha - said the clown!
  • ilnyckyj 26.08.10, 22:58
    basilisque napisał:

    > Czy to nie oni piali coś w rodzaju "HE'S IN TOWN"?

    Chyba nie. Mieli takich naśladowców w UK, ansambl ROCKING BERRIES i
    to oni w piesni:
    He's in Town



    --
    nonkonformiści
  • basilisque 26.04.10, 21:46
    Tak, tak - Herbie Hancock też wystrzelił na pocz. 60-tych. Trcohę inna
    konkurencja, ale okazała się bliska rockowi później poprzez funk i jazz-fusion.

    WATERMELON MAN to teraz
    standard. Proto-funk.
    W tym materiale też trochę autobiografii Herbiego!
    --
    Ha, ha - said the clown!
  • essor 27.04.10, 17:27
    W roku 60 wystartował też James Brown w towarzystwie the Famous Flames
  • basilisque 01.05.10, 12:39
    Ostatnio często przy różnych okazjach pojawia się MR.SANDMAN w wykonaniu
    damskiego kwarteciku The Chordettes, z roku... 1954 !
    --
    Ha, ha - said the clown!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka