06.01.10, 22:52
Nawiązuję do pobliskiego wątku o Queen. To rzeczywiście jedni z najlepszych
reprezentantów GLAM-ROCKA.

Ten produkt show-businessu lat 70-tych wzbudzał bardzo sprzeczne reakcje.
Ciekaw jestem co wy na ten temat sądzicie?
--
nonkonformiści
Edytor zaawansowany
  • basilisque 08.01.10, 19:22
    Przywaliłeś ostro, Johnny.

    Ja np. w sumie lubię Queen i nie uważam ich za tandeciarzy takich jak np.
    Glitter Band, czy The Rubbettes.

    Choć uważam,że II poł. lat 60-tych - to były wielkie czasy. POtem to
    wszystko wróciło na utarte tory entertainment business, czyli maszynki do
    zarabiania pieniędzy. I w tym sensie lata 70-te uważam za regres, chociaż coś
    ciekawego się działo też...

    Cheers. baz
  • basilisque 14.08.12, 21:22
    Nie wiem, czy nie zaszła kontaminacja. Ziggy Stardust - to autokreacja Davida B. Alvin Stardust - to typowy i niezbyt ciekawy przypadek glam-rocka.
    --
    Ha, ha - said the clown!
  • ilnyckyj 09.01.10, 13:45
    Tu chciałem przypomnieć też np. Ziggiego Stardusta czyli Davida Bowie, który
    chyba ten glam zapoczątkował,łącząc trochę z psychodelią.


    --
    nonkonformiści
  • natalia-ivanovna 10.01.10, 11:33
    A Roxy Music i Brian Eno?
    Nikt mi nie powie, że to była chałtura i upadek...
  • sexilola_automatic 12.01.10, 22:24
    Przede wszystkim nine zakwalifikowałabym Queen jako GLAM-ROCK. Glam to przede
    wszystkim - oprócz młodego Bowie - to Mark Bolan i jego T. Rex, o którym na tym
    forum też chyba nikt jeszcze sie nie zająknął.

    T.Rex - IMO w porzo, np. "Children of the revolution"

    No i takie ansamble jak SWEET, KISS, czy SLADE, czyli niezłe (choć trochę
    wtórne) zespoły rockowe, z kiczowatą wizualizacją.
  • basilisque 13.01.10, 19:05
    sexilola_automatic napisała:

    > Przede wszystkim nine zakwalifikowałabym Queen jako GLAM-ROCK.

    A ja bym zakwalifikował. Może wystartowali później, ale wizualnie byli jak
    najbardziej w stylu. Właśnie glam to chyba bardziej styl wizualny niż muzyczny.
    Bo muzycznie np. Roxy Music i Garego Glittera niewiele łączy.
  • basilisque 21.01.10, 21:09
    Zresztą gdyby od strony wyglądu... to np. Genesis z Peterem Gabrielem też by się
    tu mieścil
    --
    Ha, ha - said the clown!
  • dziwny_ten_swiat 23.01.10, 19:43
    Placebo - to w latach 90-tych kontynuacja stylu Glam
  • basilisque 25.01.10, 16:31
    dziwny_ten_swiat napisał:

    > Placebo - to w latach 90-tych kontynuacja stylu Glam.

    Może? Muzycznie to nie przypomina. Chyba przez Davida B., ktory ich chyba
    lansował...


    --
    Ha, ha - said the clown!
  • basilisque 09.02.10, 20:35
    Tak zgadzam się - to było coś nowego i fascynującego. Taki łącznik między
    hippizmem i art-rockiem.
    Podobnie taka grupa może trochę zapomniana MOTT THE HOOPLE ("All the Young
    Dudes"), to naprawdę dobry rock! Potem jej lider Mick Ralphs był jednym z
    twórców też super-kapeli BAD COMPANY
    --
    Ha, ha - said the clown!
  • basilisque 05.02.10, 19:39
    Właściwie teraz mi się przypomniało, że ciekawszym przypadkiem glamu był Alice
    Cooper (SCHOOL'S OUT)
    --
    Ha, ha - said the clown!
  • amk64 11.03.10, 17:21
    ...to pisanie tylko i wyłącznie o stronie wizualnej gatunku. Czyli najbardziej
    powierzchowna ocena. Niestety wielu, którym nie chce się zajrzeć nawet ciut
    głębiej - tak właśnie o tym stylu pisze. Stąd biorą się takie pomyłki jak
    wrzucanie Bowiego, Roxy Music czy Queen do tego worka.

    Glam-Rock to bynajmniej nie tylko strona wizualna - to także granie prostego,
    odwołującego się do korzeni (Presley, Chuck Berry, The Beatles) - rockandrolla.
    Dopiero połączenie jednego z drugim daje nam to, co nazywano "glamem".

    Przy takim spojrzeniu - ani Queen, ani RM, ani Bowie w tym pojęciu się nie
    mieszczą. Może po kilka pojedynczych piosenek, ale wrzucanie tych wykonawców "po
    całości" do glamu to nieporozumienie.

    Kto zatem się mieści?

    1) Gary Glitter - chamski nieco naśladowca strojów i stylu Presleya, ale
    to właśnie on był definicją gatunku - zwanego także "Glitter-Rockiem"

    utwory:
    - Rock'n'roll part I & part II
    - Do You Wanna Touch Me
    - Im'A Leader Of The Gang
    - Hello, Hello - I'm Back Again
    - I Love You Love Me Love

    2) Slade - dziwne, że ta nazwa w tym wątku nie padła. No ale jak mówiłem
    - u nas glam to całkowite pomieszanie pojęć.

    utwory:
    - Mama Weer Are Crazee Now
    - Gudbuy T'Jane
    - Cum On Feel The Noize
    - Skweeze Me Pleeze Me
    - Far Far Away
    - Yesterday Was Yesterday
    - Thanx For The Memory
    - Bangin Man


    3) Sweet - zespół, który oprócz nagrań singlowych popełnił kilka
    znakomitych płyt, będących zapowiedzią tego co parę lat później nazwano: New
    Wave Of British Heavy Netal. No ale nikt sobie nie zadaje tyle wysiłku, by poza
    tymi singlami czegoś posłuchać

    utwory (single):
    - Poppa Joe
    - Teenage Rampage
    - Fox On The Run
    - Wig Wam Bam
    - Hellriser
    - Blockbuster
    - Ballroom Blitz
    - Action
    utwory (LP - bardziej ambitne)
    - Sweet FA
    - AC/DC
    - Fox On The Run (wersja LP)
    - Turn It Down
    - Live For Today
    - Healer
    - Rebel Rouser

    MUD - zasłynęli głownie coverami lat 50-60, oraz tym, że wokalista Les
    Gray potrafił udawać Presley'a

    utwory:
    - Tiger Feet
    - Rocket
    - Dynam Mite
    - The Cat Crepts In
    - The Secrets That You Keep
    - Hiponosis

    Suzie Quatro - pierwsza dama w tym gatunku. Mała dziewczynka, w czarnej
    skórze, z wielkim basem

    utwory:
    - Can The Can
    - Devil Gate Drive
    - 48 Crash
    - Wild One
    - Mama's Boy
    - She's In Love With You
    - If You Can't Give Me Love

    I jeszcze kilkoro wykonawców:

    The Rubettes
    Bay City Rollers
    Hello
    Geordie
    Heavy Metal Kids

    A gdzie T.Rex? A T.Rex, dla mnie stoi tak okrakiem pomiędzy tymi, co chcieli
    więcej, a tymi co chcieli rockandrolla. Byliby świetnymi glam rockowcami, gdyby
    momentami za bardzo nie kombinowali.

    Bo Glam-Rock to miała być muzyka DO ZABAWY!!!, dlatego znęcanie się nad
    jej brakiem ambicji jest nieporozumieniem.
    No, ale w kraju nad Wisłą wszystko musi by "ambitne" - jak ktoś chce wziąć
    gitarę i tak po prostu łoić - to mu się zaraz od "wtórnych" dostanie.

    Amerykański glam, to zupełni inna sprawa. Tam się zaczął, na dobrą sprawę wtedy,
    kiedy w Anglii już się kończył. Ale za to przetrwał praktycznie do końca lat
    80-tych.
  • dziwny_ten_swiat 11.03.10, 22:21
    amk64 napisał:

    > Bo Glam-Rock to miała być muzyka DO ZABAWY!!!, dlatego znęcanie się nad
    > jej brakiem ambicji jest nieporozumieniem.
    > No, ale w kraju nad Wisłą wszystko musi by "ambitne" - jak ktoś chce wziąć
    > gitarę i tak po prostu łoić - to mu się zaraz od "wtórnych" dostanie.

    Właśnie. Dobrze trafione. Tu wszyscy za bardzo szukają Bóg wie jakich głębi,
    wartości i nowatorstwa, a tej branży jednak chodzi o "having fun" zabawę. Tych
    co na scenie i tych - przed i dokoła!
    >
    > Amerykański glam, to zupełni inna sprawa. Tam się zaczął, na dobrą sprawę wtedy
    > ,
    > kiedy w Anglii już się kończył. Ale za to przetrwał praktycznie do końca lat
    > 80-tych.
  • basilisque 12.03.10, 21:39
    Dziękuję za wyczerpujący wykład.

    Ja aż tak bardzo nie zgłębialem tematu, więc operowałem potocznym rozumieniem
    glam rocka, w którym mieści się i Bowie (w postaci Ziggy'ego Stardusta) i Roxy
    Music. (Queen raczej nie, choć niektorzy są innego zdania). Jeśli chodzi o
    Slade, to jak najbradziej, zresztą ktoś tam w wątku już wspominał.

    Jeszcze przypomniał mi się WIZZARD, też dość glamrokowa formacja, której liderem
    był Roy Wood, przedtem w baaardzo interesującej kapeli THE MOVE (razem m.in. z
    Jeffem Lynne).

    Wizualność. Wiadomo, że nie tylko. Ale akurat w tym tryndzie bardzo ważna!
    --
    Ha, ha - said the clown!
  • pomer_anya 13.03.10, 14:13
    Szkoda.

    Glitter Band to już w ogóle się nie nadaje do słuchania (ani do oglądania - tego
    kotleta w piórach i w cekinach wink). Natomiast Bowie z lat 70-tych Roxy Music -
    b. lubię. T.Rex, Mud - też.
    Slade, Bay City Rollers - może być (tylko wybrane kawałki). Suzie Q. - dobre Can
    the Can...
  • bartos29 15.03.10, 21:43
    Przepraszam, że może wśród tylu "fachowców" okażę się ignorantem i "wieśniakiem"
    (to zdaje się epitet ulubiony niektórych tutejszych "miastowych"), ale mnie też
    David Bowie, w jakimś momencie, no i też np. Kiss, czy Van Halen, albo z
    wcześniejszych New York Dolls jakoś kojarzyli się tym glam-rockiem.

    Gary Glitter, Slade uprawiali dość prymitywne łupucupu (ale nie mam nic
    przeciwko! W sumie to entertainment business), z tym że to się nazywało właśnie
    glitter-rock, jakaś odmiana glam.
  • tw.zenek 19.03.10, 09:50
    Który przez całe lata był kręgosłupem tego, co nazywamy "muzyką rockową".

    bartos29 napisał:

    > mnie też
    > David Bowie, w jakimś momencie, no i też np. Kiss, czy Van Halen, albo z
    > wcześniejszych New York Dolls jakoś kojarzyli się tym glam-rockiem.

    Dobrze, że zauważyłeś - "w jakimś momencie" - właśnie o to chodzi, że Bowie,
    jedynie na pewnym etapie, podłączył się do tego stylu. Ale w żadnym wypadku nie
    był jego liderem.

    > Gary Glitter, Slade uprawiali dość prymitywne łupucupu (ale nie mam nic
    > przeciwko! W sumie to entertainment business), z tym że to się nazywało właśnie
    > glitter-rock, jakaś odmiana glam.

    Glitter-rock to zamienna nazwa dla glamu - i tyle.


    --
    Tak, PO to fatalna partia... Problem polega na tym,
    że wszystkie inne są jeszcze gorsze.
  • bartos29 21.03.10, 12:20
    Widzę, że tu już powstało małe forum glamologiczne. Może faktycznie trzeba
    pogłębić temat we wszystkich aspektach.

    Co do glitter, to moją tezę (jak każdą) można obalić, ale wg. mnie to
    pojęcie wywodzi się od niejakiego Gary'ego Glittera, który wykonywał dość
    prymitywną łupaninę, będącą regresem w stosunku do tradycyjnego rccka. Jeżeli
    Bowiego i Roxy Music zaliczyć też do tego nurtu, to muzycznie i estetycznie
    stali o wiele wyżej.



  • amk64 26.03.10, 22:41
    bartos29 napisał:
    > Jeżeli
    > Bowiego i Roxy Music zaliczyć też do tego nurtu, to muzycznie i estetycznie
    > stali o wiele wyżej.

    Ależ estetyka glamu polegała właśnie na prymitywiźmie! Prosta zasada: "One for
    the money, two for the show". Zatem ta teza jest podobna do: "Gdyby Pink Floyd i
    Yes zaliczyć do punk rocka, to muzycznie i estetycznie stali o wiele wyżej" -
    bez sensu, prawda?
  • essor 28.03.10, 21:41
    amk64 napisał:

    > bartos29 napisał:
    > > Jeżeli
    > > Bowiego i Roxy Music zaliczyć też do tego nurtu, to muzycznie i estetyczn
    > ie
    > > stali o wiele wyżej.
    >
    > Ależ estetyka glamu polegała właśnie na prymitywiźmie! Prosta zasada: "One for
    > the money, two for the show". Zatem ta teza jest podobna do: "Gdyby Pink Floyd
    > i
    > Yes zaliczyć do punk rocka, to muzycznie i estetycznie stali o wiele wyżej" -
    > bez sensu, prawda?

    Prawda, prawda. Tylko, że Bowie i RM mieli coś wspólnego z Glamem, tworzyli go,
    a Yes i Pink Floyd byli jak najdalej od punk-rocka!
  • trzcinka78 31.03.10, 16:59
    ilnyckyj napisał:

    > Nawiązuję do pobliskiego wątku o Queen. To rzeczywiście jedni z najlepszych
    > reprezentantów GLAM-ROCKA.
    >
    QUEEN to nie żaden glam-rock.

    Z tego rodzaju najbardziej lubię to:

    www.youtube.com/watch?v=kXd9OIYL9xM&feature=related
  • bartos29 02.04.10, 22:08
    New York Dolls - to właśnie coś między glamem a punk-rockiem
  • essor 21.08.10, 19:57
    Teraz właśnie obejrzałem sobie amerykański dokument i historii Glam rocka. Wiele
    ciekawych archiwaliów. Wywodzi cały trend od... Andiego Warhola i Velvet
    Underground! A także Doors, z ich wspólnymi występami z Living Theatre...
    Tego się nie spodziewałem!
  • krol-czy-krolik 18.08.11, 20:01
    By zapoznać się z tematem odsłuchałem parę nagrań Garego Glittera oraz Smokie, które uchodzą za kwintesencję glamu. Nie wpadłem w zachwyt. Taka estradowa średniawka.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka