Dodaj do ulubionych

Fuzz guitar

17.01.11, 19:19
To zjawisko z dziedziny techniki-akustyki - dziś można stwierdzić stało się przełomem w historii nie tylko rocka, ale i - śmiem twierdzić - współczesnej kultury masowej. Sprawa była poruszana w różnych wątkach może pobieżnie, więc chciałbym podsumować. To przeciągły, zniekształcony (distortion) dźwięk gitary elektrycznej. Podobnych efektów próbowano od początków wprowadzenia gitar elektrycznych (m.in. - glissandem na strunach, jak czarni bluesmani, czy smyczkiem jak np. zespół Creation), ale jako efekt elektroniczny został po raz pierwszy zastosowany przez Rolling Stones w "Satisfaction" - w postaci znanego charakterystycznego riffu. Ale IMO w tej materii ważniejsze były dokonania The Yardbirds na pocz. 66 roku, kiedy to Jeff Beck jako pierwszy wykonał parę solówek z fuzz guitar w takich utworach jak:
HEART FULL OF SOUL
czy
SHAPES OF THINGS - tu już Jimmy Page
No a potem to już poszło... I feel free The Cream , znowu Stones z "Last time" , "Nineteenth nervous breakdown", Fleetwood Mac, Jimi Hendrix... Czy można sobie dziś wyobrazić rocka takiego jak Led Zeppelin czy Black Sabbath bez fuzz guitar? Nie mówiąc o poźniejszych Metallicach, czy Guns'nrosach itp.

Tu jeszcze dodam, że o ile mnie pamięć nie myli to w Polsce pierwsi fuzz guitar zastosowali Polanie a tuż po nich oczywiscie - Breakout.


--
nonkonformiści
Obserwuj wątek
    • johnny-kalesony Roger Mayer 17.01.11, 23:43
      Znalazłem tekst o dokonaniach Rogera Mayera, który konstruował efekty gitarowe od 1964 roku.

      www.roger-mayer.co.uk/history.htm
      Nigdy nie byłem mocny w tych sprawach technicznych i sam - no dobrze, przyznaję się - używam multiefektów elektronicznych. Wiem, wiem, jak to zabrzmiało, ale uprzedzam złośliwe ataki: jest to sprzęt Korga nowej generacji. Kiedy na początku lat 90' spróbowałem w sklepie elektronicznych multiefektów, brzmiały nieznośnie plastikowo. Mniej więcej tak, jak przestery grungeowych zespołów z tamtego okresu (zwłaszcza Stone Temple Pilots). Innymi słowy - ohyda ... Później nieco dojrzałem i przestało mi zależeć na przesterowanym brzmieniu, zacząłem cenić czysty dźwięk stratocastera, albo przesterowany nieznacznie, co można osiągnąć pokrętłem gainu wzmacniacza.
      Dzisiaj elektroniczne multiefekty mają dosyć wydajne przetworniki (wielobitowe), więc naprawdę - diabelnie trudno odróżnić dźwięk "cyfrowy" od analogowego, tym bardziej - kiedy wyłania się z dobrze rozgrzanego, lampowego Marshalla.



      Pozdrawiam
      Keep Rockin'
      --
      Sixties forever! --
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=50173
      www.johnnykalesony.republika.pl
      God Save The Kinks!
      • ilnyckyj Re: Roger Mayer 05.02.11, 21:06
        Epoka cyforwa zdemokratyzowała te efekty. Niepotrzebna już gitara, żeby osiągnąć efekt "fuzz" wystarczy nawet kupic za paręset złotych samograj Yamaha. Ma brzmienia niektore gitarowe że niewprawne ucho nie odróżni. Naprawdę!
        --
        nonkonformiści
    • sexilola_automatic Re: Fuzz guitar 19.01.11, 10:46
      ilnyckyj napisał:

      > To zjawisko z dziedziny techniki-akustyki - dziś można stwierdzić stało się prz
      > ełomem w historii nie tylko rocka, ale i - śmiem twierdzić - współczesnej kultu
      > ry masowej.

      Tu się zgadza. Ta jedna nowość techniczna oznaczała coś takiego jakby przesiąść się z awionetki do nowoczesnego turbo-odrzutowca. Może i trochę straciła sama muza - a zyskały - decybele. smile
      >
    • ilnyckyj Re: Fuzz guitar 27.02.11, 13:25
      Ale faktyczne wirtuozerstwo fuzz-guitar zaczyna się od Yardbirds, Erica Claptona i Cream, no i Jimiego Hendrixa.
      Tuż potem: Fleetwood mac
      --
      nonkonformiści
    • ilnyckyj Re: Fuzz guitar 28.02.11, 21:41
      Przyznaję, że teraz słysząc te nagrania czuję duży zawód... Jakoś to brzmi strasznie kaprawo i na dodatek ostre fałsze. Nie wiem - wtedy to była rewelacja. Niestety - widać niektóre dawne rewelacje się starzeją.
      --
      nonkonformiści
    • krol-czy-krolik Re: Fuzz guitar 22.03.11, 21:55
      Już dawno temu, ojciec mi kupił takie Casio za ponad tysiaka (a może wtedy były jeszcze miliony) i tam jak się nacisnęło na klawisz i ruszyło taką wajchą to właśnie było takie ŹŹŹŹŹŹĘĘĘĘĘĘĘ... jak Deep Purple... albo Black Szabat
      • basilisque Re: Fuzz guitar 23.03.11, 21:11
        krol-czy-krolik napisał:

        > Już dawno temu, ojciec mi kupił takie Casio za ponad tysiaka (a może wtedy były
        > jeszcze miliony) i tam jak się nacisnęło na klawisz i ruszyło taką wajchą to w
        > łaśnie było takie ŹŹŹŹŹŹĘĘĘĘĘĘĘ... jak Deep Purple... albo Black Szabat

        No właśnie. Była pewnie i perkusja i bas i sekcja rytmiczna i można było samemu robić za Rolling Stonesów albo Deep Purple.

        --
        Ha, ha - said the clown!
          • billy.the.kid Re: Fuzz guitar 03.04.11, 14:40
            ok.70 r próbowałem tegofuzzu ale bez fuzzu.
            tak jakos sprzęgała mi się strunki na trzech progach i przy zbliżeniu do kuolumien dawały PIEKNE BUCZENIE.
            chociaż kaczkę WAH-WAH juz miałem.
            --
            rzecz się dzieje w POLSCE- czyli NIGDZIE.
            • jo_ember Re: Fuzz guitar 05.04.11, 22:05
              Ale to co dawał fuzz to nie rzężenie, bzyczenie, czy buczenie - ale przede wszystkim PRZEDŁUŻENIE dźwięku. Walnęło się w strunę a ona grała, grała i jeszcze można było się po niej ślizgać (najlepszy "ślizgacz" - Santana!)
                • basilisque Re: Fuzz guitar 06.04.11, 22:57
                  Przedłużanie i ślizganie było ważne ale jeszcze ważne było wibrowanie (poruszanie struną po progu) - i tu mistrzem wibracji był Jimi Hendrix
                  --
                  Ha, ha - said the clown!
                  • krol-czy-krolik Re: Fuzz guitar 10.04.11, 16:56
                    basilisque napisał:

                    > Przedłużanie i ślizganie było ważne ale jeszcze ważne było wibrowanie (poruszan
                    > ie struną po progu) - i tu mistrzem wibracji był Jimi Hendrix

                    A ja teraz mam taką jamahe, z wajchą jak góra dół - to się ślizga, jak prawo-lewo - to wibruje! He, he - jestem stantaną i heniem w jednym!

                    DB (czylu Duża Buzia) Rabbit
                  • basilisque Re: Fuzz guitar 25.11.13, 22:54
                    Jest taka tuleja (może ma to fachowo-muzyczną nazwę, z góry przepraszam za profanację) co to się naklada na paluch lewej ręki i jeździ się po strunie...
                    --
                    Ha, ha - said the clown!
    • basilisque Re: Fuzz guitar 13.04.11, 18:19
      Ten pozornie prosty i nieskomplikowany wynalazek, miał liczne konsekwencje artystyczne, stworzył takich tytanów gitary jak Jimmy Page, Eric Clapton, Henio i... i... Tadeusz Nalepa. Ten potężny, przytłaczający efekt wyeliminował, w większości przypadków jednego gitarzystę (tzw. rytmicznego) z zespołów. Tak było z Cream, Jimi Hendrix Experience, i też, Led Zeppelin (była 4-ka, ale trzech instrumentalistów + vocal), podobnie The Who itp.
      --
      Ha, ha - said the clown!
    • bartos29 Re: Fuzz guitar 25.11.12, 13:19
      Ale jednak chłopaki z gitarami wciąż grają i po 50 latach tak wiele się nie zmieniło. Po prostu chłopak z gitarą jest zawsze bardziej "męski" niż nad klawiszami, czy komputerem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka