Dodaj do ulubionych

Bitches Brew i in.

31.08.11, 20:37
Czas wakacji - dla mnie oznaczał powrót do fascynującej muzycznej wyobraźni Milesa Davisa. Jego dwa albumy: In a silent way oraz 2-płytowy Bitches Brew. Szczególnie ten drugi - bardzo odważny (z ducha wspomnianego już tu Coltrane) własciwie najlepszy utwór stylu fusion, z takimi asami jak Joe Zawinul, Wayne Shorter, John MacLaughlin, Chick Corea!
Edytor zaawansowany
  • krol-czy-krolik 01.09.11, 09:53
    Usiłowałem słuchać (kiedyś). No ciężki pasztecik. Ale będę sobie mówił: TO JEST WIELKIE! Uruchomię w sobie pokłady snobizmu. Będę smakował ten "Wywar z suki" wink i mówił: mmmm..... delicje! wink

    DB (gastrologiczna) from Rabbit
  • bartos29 02.09.11, 21:12
    Oczywiście: te pół miliona ludzi, którzy wtedy kupili ten album to same snoby i ignoranci...
  • sexilola_automatic 08.09.11, 18:05
    Przymusu nie ma, Królik. Jak Ci to ulży to możesz mnie uważać za snoba (snobkę?)
  • basilisque 09.09.11, 21:45
    Bitches Brew - to chyba najbardziej awangardowe dzieło Milesa, ale też bardzo przemyślane i ekspresyjne, poparte wirtuozerstwem jego i innych muzyków. W ogóle jazz, w osobach m.in. M. Davisa, Johna Coltrane, a wcześniej, np. Charlie Parkera, muzycznie bardzo wyprzedzał rocka, jeszcze w latach 50-tych... Bardzo trafnie ktoś uchwycił inspirację Coltranem w piosence Byrdsów.
    --
    Ha, ha - said the clown!
  • essor 03.09.11, 21:33
    Do dziś pamiętam jego genialną muzykę do "Windy na szafot"...
    Dla przypomnienia

    www.youtube.com/watch?v=n17pd3bVQCQ
    !!!
  • basilisque 05.09.11, 21:55
    Minie 20 lat. Jak Go nie ma...
    --
    Ha, ha - said the clown!
  • ilnyckyj 12.09.11, 21:04
    To jeden z najbardziej awangardowych albumów jazzowych. Chyba i sam autor już nigdy potem tak daleko się nie posunął... Dla wyrobionych i odpowiednio wrażliwych słuchaczy (których teraz jest coraz mniej)
    --
    nonkonformiści
  • ole-na 14.09.11, 19:00
    Ja sama nie wiem jako to jest możliwe, ale - osobiście godzę w sobie uwielbienie dla różnych odmian popu (np. mój ulubiony Tears For Fears) z ambtinym jazzem w stylu kwintetu Milesa Davisa, czy Weather Report. Jego muzyka do "Windy na szafot" - rewelacja. Stwarza klmat całego filmu.
  • basilisque 17.09.11, 22:48
    Teraz, gdy odsłuchałem ponownie dotarła do mnie - nie awangardowość, ale właśnie żywiołowość i niebywała zmysłowość tej muzyki!
    --
    Ha, ha - said the clown!
  • krol-czy-krolik 18.09.11, 16:11

    basilisque napisał:

    > Teraz, gdy odsłuchałem ponownie dotarła do mnie - nie awangardowość, ale właśni
    > e żywiołowość i niebywała zmysłowość tej muzyki!

    Rozumiem. Lubimy tak od czasu do czasu się podkatować czymś czego tak naprawdę nie znosimy...wink
  • basilisque 08.10.11, 20:04
    Czy ty uważasz, że jak ktoś lubi coś innego niż Ty - to koniecznie musi być snobem-masochistą?
    --
    Ha, ha - said the clown!
  • ilnyckyj 09.10.11, 20:51
    BB jest faktycznie dość trudny. Z późniejszych bardzo zapamiętałem np. :TUTU
    --
    nonkonformiści
  • basilisque 20.09.11, 21:56
    Co ciekawe utwór o tym tytule jest na BB i też na płycie Mahavishnu Orchestra.
    --
    Ha, ha - said the clown!
  • essor 21.09.11, 22:17
    Cieszę się, że tematy zbaczają w tematykę nie rockową i nie popową czyli jazz i klasyka! Ja dzięki temu odkrywam wiele wspaniałych zjawisk jak Mahavishnu Orchestra i teraz Bitches brew, ktory dla mnie jest utworem trudnym, ale fascynującym.

    Sam mógłbym polecić jako następcę Milesa np. świetnego Wyntona Marsalisa!
  • basilisque 25.09.11, 21:56
    Ja bym jeszcze polecił Herbiego Hancocka "Maiden Voyage" - z innym wirtuozem trąbki - Freddie Hubbardem.
    --
    Ha, ha - said the clown!
  • ilnyckyj 06.10.11, 20:54
    Polecam też ON THE CORNER z 72 roku.
    --
    nonkonformiści
  • ilnyckyj 10.10.11, 22:52
    I jeszcze bardziej funkowe, z domieszką orientalności LIVE EVIL (chyba tuż po BB czyli 71)
    --
    nonkonformiści
  • jo_ember 14.10.11, 22:16
    On the corner - to akurat, kolego wybitny znawco - najsłabszy album Milesa w jego karierze!
  • ilnyckyj 08.11.13, 21:47
    Przede wszystkim nie uważam się i nie chcę się uważać za wybitnego znawcę, a On the corner lubię. Jak całego Milesa, tak po prostu bez wybitnego znawstwa
    --
    nonkonformiści

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka