Dodaj do ulubionych

Playlist 60/70 1250 - 1201

13.06.12, 23:13
Dotarliśmy do już ostatniego przedsionka przed właściwą listą...
--
Ha, ha - said the clown!
Edytor zaawansowany
  • basilisque 14.06.12, 22:22
    Zabłąkała się tu i francuska piosenka i to nie z tych wielkich, ale raczej dansowo-new wave. Ściślej - Belg Patrick Jouret tym jednym utworem zrobił światową karierę pod koniec dekady nr. 8
    CA PLANE POUR MOI z początkiem lata 78 - nr. 8 w UK i nawet trafiło na niedostępne na takie europejskie popisy listy w US - okolice m. 40
    --
    Ha, ha - said the clown!
  • sexilola_automatic 23.06.12, 19:25
    Okropne. "Plastikowe" disco.
  • basilisque 14.06.12, 22:31
    Wielki hit jesieni 69, zapowiedź inwazji disco lat 70. i zespolików typu The Rubbettes:
    SUGAR SUGAR - to nr 1 w UK i w US - późną jesienią 69
    --
    Ha, ha - said the clown!
  • basilisque 15.06.12, 22:15
    Gwiazdy soul w wydaniu Tamla-Motown, czyli bardziej łagodni od Raya Charlesa, do czasu, kiedy zaczęli śppiewać bardziej ostre "zaangażowane" teksty jak "Ball of confusion" czy "Papa Was a Rolling Stone" ( co tak udanie przetworzył później George Michael)
    I WISH IT WOULD RAIN to na pocz. 80 nr 4 w US
    --
    Ha, ha - said the clown!
  • billy.the.kid 16.06.12, 08:23
    bazylichu-jeśli nie przyspieszysz-zanudzisz mnie na smrt.
    --
    rzecz się dzieje w POLSCE- czyli NIGDZIE.
  • basilisque 16.06.12, 11:59
    Mam taką wadę: lubię się delektować! smile Billy - jak cię to nudzi, to nic na to nie poradzę. Ale jak masz coś ciekawszego do napisania, to pisz! smile
    --
    Ha, ha - said the clown!
  • w.ell 16.06.12, 14:23
    Ale mógłbyś najpierw podać tę listę a potem się delektować. smile
    --
    Trzeba przemalować sufit - pomyślała
  • ilnyckyj 17.06.12, 18:33
    Najpierw go namawiamy, żeby ujawnił swoją sławetną Listę, a teraz - kłody pod nogi? Ja będę mu pomagał, bo widzę, że sam biedaczyna nie da rady...
    --
    nonkonformiści
  • basilisque 16.06.12, 22:14
    Kultowa kapela przełomu lat 60/70. Ten utwór znalazł się w pierwszej 500 wszech czasów Rolling Stone , a tu tak wyszło, niżej.
    FAMILY AFFAIR - pod koniec 71 nr 1 w US i nr 15 w UK
    --
    Ha, ha - said the clown!
  • basilisque 16.06.12, 22:33
    Szkocka grupa i jej najlepszy album, wydany w US. Nr. 17 na liście top 200 Billboard w 1976.
    HAIR OF THE DOG - nie wyszedł jako singiel, ale to jeden z ich sztandarowych utworów.
    --
    Ha, ha - said the clown!
  • ilnyckyj 17.06.12, 18:35
    Szkocki wkład (obok Jethro Tull) w rozwój rock'n'rolla. Tylko bez celtyckich akcentów.
    --
    nonkonformiści
  • krol-czy-krolik 18.06.13, 14:45
    stary dobry hardrok...
  • basilisque 17.06.12, 22:04
    Mały przerywnik jazz-fusion w tym oceanie pop-music. To inna bajka od reszty, ale cóż : "Niech rozkwita 100 kwiatów". Tak zadecydowali głosujący!
    BLACK MARKET - to utwór charakterystyczny dla formacji Joe Zavinula, a jednocześnie album z 76 r. nr 2 na liście jazz i 42 na ogólnej liście Billboard 200
    --
    Ha, ha - said the clown!
  • basilisque 17.06.12, 22:16
    Tu George brzmi zupełnie inaczej, nawet barwa głosu. On z tej czwórki najbardziej odszedł od stylu zespołu. Inna sprawa - czy z dobrym efektem?
    DARK HORSE z albumu pod tym samym tytułem doszedł do m. 15 w US w r. 75
    --
    Ha, ha - said the clown!
  • basilisque 17.06.12, 22:30
    Petula, gwiazda tych lat, pierwsza Brytyjka, która przedarła się (wraz z brytyjską Inwazją) na 1 m. w USA (Downtown)
    I COULDNT LIVE WITHOUT YOUR LOVE latem 66 to nr. 6 w UK i nr. 9 w US
    --
    Ha, ha - said the clown!
  • ilnyckyj 18.06.12, 22:21
    Teraz, w zastępstwie Bazyla i... nie to nie żart! Naprawdę jest na liście. Jak do tej pory jedyny polski wykonawca. PAPAYA z lata 76, nie było na Hot 100 w ogóle, ale nr. 3 na liście disco/dance w US!
    --
    nonkonformiści
  • ilnyckyj 18.06.12, 22:35
    Seekers to prawdziwie australijska inwazja (Bee Gees - byli udawanymi Australijczykami) ze wspaniałą Judith Durham (ur. w 1943 w Melbourne), po nich przyszli The Easybeats i póżniej spokrewnieni z tymi ostatnimi AC/DC (przez b-ci Young)
    Ale wracając do GEORGY GIRL - to był ich największy sukces po obu stronach Atlantyku nr 2 w US i nr 3 w UK na pocz. 67.
    --
    nonkonformiści
  • ilnyckyj 19.06.12, 21:30
    To klasyk, który dziwnym trafem nie załapał się do głównej listy. Jeśli chodzi o złośliwość Królika, to odpowiem, że nie wyprodukowałem z Bazylim tej listy, ale namawiałem, żeby ją opublikował i pomagam w tej osobliwej publikacji, tytuł po tytule. Można mieć zastrzeżenia do tych czy innych tytułów i do kolejności. Ale ona nie zależy od Bazylego. Natomiast jako całość - daje obraz epoki. Jako panorama po wszystkich możliwych stylach, trendach, indywidualnościach, tym co świetne bardziej lub mniej popularne, a często co popularne - to marne (ale nie zawsze, a w tamtych czasach to popularność zdobywały naprawdę dobre rzeczy, częściej niż chłam, co częściowo zaczęło się zmieniać po wejściu disco). Dlatego jeśli chcecie poznać te czasy - śledźcie Listę!
    Ale wracając do Kinksów...YOU REALLY GOT ME to kultowy utwór British Invasion pierwszy sukces Kinksów... ja bym go dał w pierwszej 100, a był we wrześniu 64 - nr. 1 w UK i nr. 7 w US
    --
    nonkonformiści
  • sphinx10 19.06.12, 22:45
    Z mojej wiedzy wynika, że jest to pierwszy utwór o charakterze rockowym a nawet metalowym. Szacunek.
    Proszę mnie poprawić jeśli okazałem się ignorantem. Najchętniej z linkiem.
  • ilnyckyj 21.06.12, 22:52
    Z mojej wiedzy wynika, że jest to pierwszy utwór o charakterze rockowym a nawet
    > metalowym
    Hm, rock, to oczywiście dawniejsza historia. Chyba, że miałeś na myśli tzw. hard rock - to by się zgadzało. Wystarczy posłuchać np. AC/DC, albo Deep Purple.
    Co ciekawe sami Kinksi potem zmienili brzmienie na bardziej łagodne jak w Sunny Afternoon czy Dead End Street, czy Waterloo Sunset, ale zachowali swój styl i oryginalność. Równorzędni rywale Bitelsów, nie wspominając o Stonesach.
    --
    nonkonformiści
  • sphinx10 22.06.12, 08:52
    ilnyckyj napisał:
    > Hm, rock, to oczywiście dawniejsza historia. Chyba, że miałeś na myśli tzw. hard rock

    Trudno mi zaakceptować fakt (podobno), że rock wywodzi się od rock and rolla, a jego początkiem była piosenka Billa Haleya "Rock around the clock". Może dlatego, że nie znoszę tego drugiego. To jak disco polo przy jazzie. To po prostu niemożliwe.

  • billy.the.kid 22.06.12, 14:58
    cóż chłopaki, u mnie tak jakoś wyszło ze słuchanie rocka, począwszy od bitli, animalsów,stonsó i całej ferajny,było naturalnym ciągiem po elvisie,chucku czy fatsie no i naturalnie liitle ryśku.i nadal słucham tychże ykonawców na równi. dodaję do tego jeszcze bluesmanów,począwszy od leadbettera
    i jakoś nie kłóci mi sie diana z zeppelinami.
    --
    rzecz się dzieje w POLSCE- czyli NIGDZIE.
  • sexilola_automatic 23.06.12, 19:23
    B. lubię Haleya i comets!
    Polecam wątek mój:
    forum.gazeta.pl/forum/w,50173,118411472,,7_08_1954_zagadka.html?v=2
    A propos: przed zegarkiem był Shake Rattle and Roll. Porównanie do disco polo - to b. krzywdzące dla rock and rolla. Był prosty, to prawda. Ale prosty - nie znaczy prostacki. Między tymi pojęciami jest przepaść.
    Sorry disco polo i niektóre inne przejawy euro-disco - to już dno kompletne. Już kokospoko - lepsze.
  • sphinx10 23.06.12, 23:43
    Faktycznie przegiąłem z tym rocking rollem i disco polo. Średnio przegiąłem, ale jednak. Przynajmniej widzę, że ktoś to czyta smile
    billy.the.kid napisał bardzo ciekawą rzecz, o płynności przejścia pomiędzy dwoma, omawianymi gatunkami. Wiem, że wielu poważnych krytyków muzycznych traktuje to podobnie.
    Fajnie ma Billi, bo on to ma naturalnie poukładane - ja nie. Być może dlatego, że zaczynałem w czasach Sabbath czy glam rocka. Różnice pomiędzy rockin rollem a rockiem są dla mnie przerażająco czytelne i boleśnie odczuwalne. Nie znam piosenki z lat 50, czy wczesnych 60, która by łączyła w jakiś sposób te nurty (coś w rodzaju Led Zeppelin - rocking roll). Inaczej mówiąc brakuje mi formy przejściowej. Może to by mi pomogło?
  • basilisque 26.06.12, 19:43
    B. ciekawy temat tu poruszyłeś i bardzo szeroki. Przechodzenie jednych form w inne, przenikanie się różnych stylów obcych sobie, tworzenie nowych form. O tym właściwie jest to forum. Bo rock and roll - to też była taka forma nie-oryginalna przejściowa. Nowość polegała na tym, że rhythm and bluesa, muzyczkę zarezerwowaną dla czarnych grajków i jej czarnej publiki zaczęła grać kapela biała dla białej publiki. I nazwali to rock and roll.
    Oczywiście - przykładów przejściowych między tym pierwszym rockiem Billa Haleya czy Elvisa a np. Led Zeppelin czy Black Sabbath jest mnóstwo, ale cała rzecz w tym, że ci biali rockmani byli cały czas zafascynowani "czarną" muzyką (np. Bitelsi w "Twist and shout" czy "Rock and roll music", Rolling Stones " Come on" czy "Not Fade Away" - to wszystko były covery czarnych kompozytorów i wykonawców). Nawet Led Zeppelin brał dużo "czarnych" kawałków, oczywiście nie płacąc nic autorom, aż się dorobił procesu chyba z Johnem Lee Hookerem, czy Muddy Watersem i przegrał kupę kasy, za plagiat.

    --
    Ha, ha - said the clown!
  • natalia-ivanovna 22.07.12, 09:31
    Czyżby tu grał?
    Nie słyszę żadnych organów, ani w ogóle klawiszy.
  • ilnyckyj 19.06.12, 21:38
    I znowu klasyk, disco, więc można nie lubić. smile Teraz właśnie pożegnalismy już przedostatniego z braci Robina. Niech to będzie dobre wspomnienie (chociaż - 'tragedia")!
    TRAGEDY nr 1 w US i w UK , na pocz. 79.
    --
    nonkonformiści
  • ilnyckyj 20.06.12, 22:07
    Odkurzamy, ten zapomniany eksponat. Naprawdę dobra grupa rockowa z Denver.
    pod tym wymownym tytułem, czyli zdaniem, ktore najczęściej słyszą kandydaci do kariery w szołbiznesie DONT CALL US WELL CALL YOU to rok 75 i nr 9 na liście BillBoard Hot 100 w US
    --
    nonkonformiści
  • ilnyckyj 20.06.12, 22:18
    Najmłodszy z braci i ten, który odszedł najwcześniej jeszcze przed trzydziestką. Nie był nigdy członkiem Bee Gees, ale wpisywał się w ich styl disco:
    LOVE IS THICKER THAN WATER nr 1 w US w marcu 78 W ogóle, gdyby Bee Gees i Andy'ego potraktować sumarycznie - to rok 78 zdominowali całkowicie. Ich utwory zajmowały 1 m, przez ponad połowę roku!
    --
    nonkonformiści
  • dziwny_ten_swiat 06.03.14, 21:28
    Przyznam, że nawet nie wiedziałem, że jeszcze jeden Gibb zrobił karierę. Jego popisy - dość słabe.
  • ilnyckyj 21.06.12, 22:22
    Trzy czekoladowe gracje, ikony Motown z Dianą Ross na czele. Co by o nich nie powiedzieć - wylansowały kilka niezapomnianych melodii. Wśród nich tę:
    WHERE DID OUR LOVE GO - to ich pierwszy wielki sukces i to w samym apogeum Brytyjskiej Inwazji, jesień 64 i nr 1. w US, nr. 3 w UK
    --
    nonkonformiści
  • ilnyckyj 21.06.12, 22:29
    Już dawno ich tu nie było!
    z albumu A Hard Days Night czyli r. 64 oraz - tu fragment filmu, też ten sam tytuł... Był też u nas i ja oczywiście byłem w kinie. Szedł pod tytułem po prostu: The Beatles!
    --
    nonkonformiści
  • ilnyckyj 22.06.12, 21:59
    Jeden z najbardziej tandetnych utworów w historii i ... nasza duma! Jedyny utwór z polskim tekstem, który wdarł się na szczyt listy przebojów w US (nr. 3 - Hot 100, nr. 1 Adult Contemporary), we wrześniu 1974, czyli:
    MOJA DROGA JA CZE KOCHAM!
    --
    nonkonformiści
  • ilnyckyj 23.06.12, 22:36
    Wywodzący się z rocka garażowego lat 60. Bob Seger dopiero 10 lat później osiągnął powodzenie, choć nie stał się taką mega-gwiazdą jak podobny w stylu Bruce Springsteen:
    STILL THE SAME - z albumu Stranger In Town, latem 78. nr 4 w US
    --
    nonkonformiści
  • ilnyckyj 24.06.12, 22:13
    Jedno z ciekawszych zjawisk przełomu 60/70. Sama nazwa nawiązuje do legendarnej wyspy na północy Brytanii. Nie osiągnęli sławy Jethro Tull i dzisiaj są zupełnie zapomniani.
    LADY ELEANOR z albumu Nicely Out Of Tune w czerwcu r. 72, doszła do 3 m w UK

    --
    nonkonformiści
  • basilisque 25.06.12, 22:37
    Podziękowania dla Ilnickiego za twórcze zastępstwo! No właśnie wróciłem i mogę kontynuować osobiście. ELO - czyli idole ósmej dekady, ten utwór nie należy do moich ulubionych ( prawdę mówiąc bardziej przypomina Bee Gees niż ELO, ale zyskał trochę punktów:
    CONFUSION pod koniec 79 to był nr. 8 w UK i - 34 w US
    --
    Ha, ha - said the clown!
  • basilisque 26.06.12, 21:05
    Jewel Akens - śpiewak mało znany (bardziej może znana grupa wokalna The Turnarounds, której był solistą) ale miał taką jedną pieśń (często potem coverowaną, m.in. przez Deana Martina)
    THE BIRDS AND BEES na pocz. 65 nr. 3 w US
    --
    Ha, ha - said the clown!
  • basilisque 26.06.12, 21:28
    The Hollies, jedni z tych wielkich brytyjskich najeźdźców, nie odważyli się pójść dalej w eksperymentowanie jak Bitelsi, czy nawet The Kinks. Z pewnym sukcesem szli raczej w stronę pop-rocka, o czym świadczy ten utwór:
    ON A CAROUSEL - przebił się na Wyspach - nr. 4 na pocz. 67, a w US nr. 11
    --
    Ha, ha - said the clown!
  • basilisque 26.06.12, 21:47
    Duet yankeski, dość charakterystyczny dla lat 70. ( choć na pewno wszyscy ich znają z "Maneater" z poł. lat 80.)
    SHES GONE to właściwie ich pierwszy przebój, który najpierw wystartował w 74 i sprzedał się słabo, a dwa lata później w 76 roku już wylądował na miejscu 7 - w US
    --
    Ha, ha - said the clown!
  • basilisque 27.06.12, 22:36
    Bożyszcze tłumów w tym w PRL z jego sławnym koncertem w dniu zamachu na JFK. Jego kariera to najpierw wielkie uderzenie, czyli nieśmiertelna "Diana", rok 57 potem cały czas wysoko, ale lekko w dół i ta wydawałoby się b. znana melodia, wcale nie była już wielkim sukcesem:
    TONIGHT MY LOVE TONIGHT, to na wiosnę 61 zaledwie 13 m w US!
    --
    Ha, ha - said the clown!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka